 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-10-2006 14:11 | Thorvoy (6588 punktów) | Co ty wiesz o TV? | Ostatnio odkryłem u siebie parę starych tekstów, popełnianych na początku szkoły średniej. Jeden z nich szczególnie przypomniał mi o konieczności zapytania: jak w zasadzie jest dzisiaj? Telewizji nie oglądałem na dobrą sprawę od końca liceum, godziny, które spędzam rocznie przed pudłem można spokojnie policzyć na palcach obu rąk.
Jak zwykle w piątek po północy, oglądam telewizję. Na pewnym znanym komercyjnym kanale kończy się "Polityczne graffiti", zaczyna pasmo ciekawszych programów. Wtedy zwykle siedzę już wygodnie na kanapie w oczekiwaniu na najnowsze informacje. Jednak zanim odpowiednia osoba zacznie zapowiadać szczegóły programu, zwykle emitowane są jeszcze reklamy. Niektóre z nich w sposób wyjątkowy przykuwają moją uwagę.
Zacznijmy od takiego przykładu: na monitorze widnieje ciemny ekran, w tle słychać kobiece jęki, nasuwające na myśl najgorsze wizje tortur cielesnych. Po chwili ekran rozjaśnia się, ukazując przewracającą się z wielką gracją i takimż biustem na wielkim łóżku półnagą niewiastę ze słuchawką w ręce. Następnie na dole ekranu ukazują się magiczne cyferki (co ciekawe- zawsze w tego typu reklamach powtarzają się pierwsze cztery), które następnie należy wstukać na cyferblacie swojego telefonu. Niewprawne oko może za pierwszym razem nie dostrzec pewnego detalu, lecz starsi telewidzowie przy pomocy dobrego szkła makroskopowego ujrzą jeszcze pod cyferkami napis: 4.22 zł./min. +VAT. W tle leci motyw taneczny, a jakiś inny kobiecy głos wyśpiewuje w jego rytm owe cyferki. Nic to, że melodia wydaje się nieco sztywna, a barwa głosu sugeruje potrzebę zażywania lepszych środków na choroby gardła. Grunt, że numer można nie tylko zobaczyć, ale też i usłyszeć.
Takich reklam jest więcej, jednakże podkład dźwiękowy i scenografia czynią je niezwykle do siebie podobnymi. Jesteśmy zasypywani numerami telefonów do automatycznych sekretarek, za których intymne sekrety zapłacisz w ciągu miesiąca równowartość samochodu osobowego. Niezwykle interesujący jest jednak fakt, że z takich usług korzysta wielu przedstawicieli rodzaju męskiego, którzy nie wiedzieć czemu wolą wydać fortunę na odsłuchanie nagranego tekstu, niż załatwić swoje potrzeby w- powiedzmy- agencji towarzyskiej, gdzie za podobne usługi plus dodatkowo doznania fizyczne, zapłaciliby najwyżej podobną kwotę.
Podążajmy dalej. Po jednej reklamie zwykle puszczana jest następna (jest to pewien rodzaj terapii, przyzwyczajającej nas do stresów życia codziennego) tak, by widz nie mógł zbyt szybko doczekać się upragnionego programu. Niezwykłe jest jednak to, że w chwilę po rozkosznych jękach, wydawanych przez powabną panienkę, widzimy reklamę soku owocowego, skierowaną w zasadzie do dzieci. Bo chyba za taką można ją uznać, jeśli troje kilkulatków z misiem na czele pochodu śpiewa piosenkę o smaku, zdrowiu i zabawie przez cały rok. Oczywiście istnieje inny wariant, każący nam przypuszczać, że organizatorzy wieczornego pasma programowego uważają jego widzów za zdziecinniałych, lub cofniętych umysłowo, ale wtedy w miejsce "Różowej landrynki" powinno wstawić się filmy animowane z Kubusiem Puchatkiem w roli głównej. Tak jednak nie jest.
Podobnie dzieje się z popularnym u nas systemem o wdzięcznej nazwie "AUDIOTELE". Również o północy ryzykujemy zwarcia na synapsach, by znaleźć odpowiedź, gdy przemiła prezenterka pięćdziesiąty raz w ciągu doby pyta nas, czy dawny japoński wojownik to samuraj, Banderas, czy autobus. Pytanie jest rzeczywiście intrygujące, zmusza do wielu przemyśleń i analiz, ale gdy po wielu nieprzespanych nocach i dniach męczarni zdecydujemy się na odpowiedź, mamy możliwość wykręcenia za 4.22 zł./min. plus VAT numeru telefonu, podobnego nawiasem mówiąc do tego z reklam party- line (zwłaszcza pierwsze czery cyferki) i jedną na zaledwie parę milionów szansę wygrania luksusowego Cinquecento, lub ścigacza Kawasaki. Jednak, jako że nie mam ochoty dzwonić, by wygrać cenną nagrodę, ani też nabijać sobie i tak wysokiego już- przez przesiadywanie na Internecie- rachunku w Telekomunikacji Polskiej, tym bardziej nie mogę się doczekać upragnionego programu.
Podobno istnieje zasada, że pasma reklamowe są w nocy krótsze, a w telewizji publicznej redukowane nawet do zera. To nieprawda! Przeciętny czas ich trwania wynosi do 4 minut, czy to przed pierwszym wydaniem popołudniowych "Wiadomości", czy po ostatnich wieczornych "Informacjach". Zalewani jesteśmy głupotą, naiwnością, ale też przebiegłością ludzką w czystej postaci, jaką jest reklama. Czy można się przed nią obronić? Uniknąć jej i jej niezdrowego wpływu? Jest na to tylko jedna rada- zamknąć się na cztery spusty, telewizor i radio zakopać. Ale nie zniszczyć. Długo bez nich nie wytrzymamy. Ja bez piątkowych seansów nie wytrzymałem miesiąca.
Ostatecznie wytrzymałem jeszcze coś koło dwóch lat, a potem telewizor włączałem sporadycznie.
Moje pytanie brzmi: czy coś się od tamtej pory zmieniło? Czy producenci telewizyjni i właściciele stacji nadal mają do widza podejście, wyrażające kompletny brak szacunku, a przy tym zakładające jego ograniczenie umysłowe?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| IQ955 (2355 punktów) | 1. Jakieś 15 lat temu wywaliłem telewizor i do dziś NIE MAM! Jak dotychczas mogę wymienić jedynie zalety (także towarzyskie!) tej decyzji, którą uważam za jedną z lepszych w moim życiu. 2. Opłaty telewizyjne (typowe) odkładam na książeczkę oszczędnościową i co jakiś czas kupuję sobie za te pieniądze coś sensownego. 3. Nie wiem na ile te badania są wiarygodne, ale czytałem już kilka razy o korelacji oglądania telewizji Z zapadalnością na chorobę Alzheimera. Może to i prawda - organ nieużywany (tutaj: mózg) - zanika. 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | > 1. Jakieś 15 lat temu wywaliłem telewizor i do dziś NIE MAM! Jak dotychczas mogę wymienić jedynie zalety (także towarzyskie!) tej decyzji, którą uważam za jedną z lepszych w moim życiu.Ja nie mam telewizora u siebie, ostatnio wziąłem sobie z domu, ale obejrzałem tylko zawody F1, kiedy to Kubica zdobył III miejsce, a potem się kurzył, więc odniosłem z powrotem. > 2. Opłaty telewizyjne (typowe) odkładam na książeczkę oszczędnościową i co jakiś czas kupuję sobie za te pieniądze coś sensownego.Opłaty telewizyjne? Nie mów że opłacałeś abonament... > 3. Nie wiem na ile te badania są wiarygodne, ale czytałem już kilka razy o korelacji oglądania telewizji Z zapadalnością na chorobę Alzheimera. Może to i prawda - organ nieużywany (tutaj: mózg) - zanika.  Nie znam szczegółów, ale nie zdziwiłbym się. Pozdrawiam.
|
|
|  | | IQ955 (2355 punktów) | > Opłaty telewizyjne? Nie mów że opłacałeś abonament...Gdybym używał - płaciłbym. Tak jak jest - poprosiłem w banku o automatyczne przelewanie typowej kwoty (popytałem znajomych) na książeczkę. Ale tu jest inny smakowity szczególik!Otóż od przyszłego roku zostaje wprowadzona OBOWIĄZKOWA opłata w wys ok. 5 Euro miesięcznie za komputer podłączony do Internetu, bo na tym potencjalnie można oglądać te durnoty. Wyobraź sobie, że założono iż każdy kto może to robić - BĘDZIE TO ROBIŁ!!!! To jest dopiero rozmiękczenie mózgu!! Chyba zażądam też wyroku za gwałt, a jak odmówią - to się obrażę. 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Opłaty telewizyjne? Nie mów że opłacałeś abonament...> Gdybym używał - płaciłbym. Tak jak jest - poprosiłem w banku o automatyczne przelewanie typowej kwoty (popytałem znajomych) na książeczkę.Mnie wpienia fakt że tak naprawdę abonament płaci się od POSIADANIA TELEWIZORA, a nie faktyczne oglądanie TV. Poza tym puszczają dużo powtórek i masę reklam, więc z jakiej paki im płacić? Jeśli Telewizja Publiczna to BEZ ABONAMENTU. > Otóż od przyszłego roku zostaje wprowadzona OBOWIĄZKOWA opłata w wys ok. 5 Euro miesięcznie za komputer podłączony do Internetu, bo na tym potencjalnie można oglądać te durnoty. Wyobraź sobie, że założono iż każdy kto może to robić - BĘDZIE TO ROBIŁ!!!! To jest dopiero rozmiękczenie mózgu!!Robota LPR-u i spółki? > Chyba zażądam też wyroku za gwałt, a jak odmówią - to się obrażę.  Niech się p...*. Z pewnością nie będę złodziejom płacił. Ilu tak naprawdę ludzi w Polsce (i nie tylko!) ogląda TV przez net? Procent? * Pierniczą.
|
|
| | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Mnie wpienia fakt że tak naprawdę abonament płaci się od POSIADANIA TELEWIZORA, a nie faktyczne oglądanie TV.No, nie za bardzo wiem jak możnaby to technicznie rozwiązać. Abonament jest chyba jednak najprostszy. > Robota LPR-u i spółki?Żaden LPR! Ja nie mieszkam w Polsce tylko w Niemczech i to własnie tu ma ten idiotyzm wejść w życie od początku 2007. Jak ja mam moim rodakom wytłumaczyć, że głupota jest mniej wiecej równa w Polsce i na tzw. Zachodzie? Bez kompleksów! Trzeba po prostu poprawiać, co się da. > >Chyba zażądam też wyroku za gwałt, a jak odmówią - to się obrażę.  Mnie szło o bezczelność w prowadzania opłaty za (by tak rzec) "potencjalną możliwość".
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > No, nie za bardzo wiem jak możnaby to technicznie rozwiązać. Abonament jest chyba jednak najprostszy.Albo brak opłat, bo niby z jakiej paki, skoro mają pieniądze z reklam, których widzowie sobie raczej nie życzą, prawda? > Żaden LPR! Ja nie mieszkam w Polsce tylko w Niemczech i to własnie tu ma ten idiotyzm wejść w życie od początku 2007. Jak ja mam moim rodakom wytłumaczyć, że głupota jest mniej wiecej równa w Polsce i na tzw. Zachodzie? Bez kompleksów! Trzeba po prostu poprawiać, co się da.Miałem o Niemcach kapkę lepsze zdanie.  Pozdrawiam.
|
|
| Beatus (2528 punktów) | Ja dla odmiany nie mam TV od jakichś 10 czy 12 lat. Ma go za to moja mama, która serwuje mi taką rozrywkę wieczorną, gdy przyjeżdżam do niej na święta. Nie mam więc zbyt obszernych doświadczeń z TV, ale coś wiem o kilku innych, związanych z TV sprawach. 1. Reklamy. Od niespełna 2 lat TVP ma coś takiego jak dział marketingu. Wcześniej nie mieli. Było tak, że reklamodawcy dzwonili i proponowali swoje reklamy za określone pieniądze. Ktoś tam negocjował stawkę i gdy już obie strony doszły do porozumienia, reklama była nadawana przez określony czas w określonej porze. Nikt nie zwracał uwagi na jej treść (poza ogólnymi zasadami dot. publicznego rozpowszechniania). Obecnie ma się to zmienić. Jednak nie śledzę rezultatów. Najbardziej bzdetne zestawienie reklam jakie słyszałam, było puszczane ze 2-3 lata temu w radio. Najpierw 10-letni chłopiec zachwalam zalety wakacji z rodziną w ciepłych krajach. Następnie chłopiec w podobnym wieku, zachwalał zalety wizyty w Centrum Handlowym jako najlepszego sposobu spędzenia wakacyjnego dnia. Moja pierwsza myśl, Centrum Handlowe dla biedaków, Bermudy dla bogaczy. Sądzę, że reklamodawca nr 2, powinien zażyczyć sobie odszkodowania za takie właśnie zestawienie reklam. 2. TV jak działa na nasz mózg. Czytałam kiedyś, dość obszerny artykuł o tym dlaczego TV przyciąga nasz wzrok i nasze zainteresowanie. Ponoć jest tak, że natura wyposażyła człowieka w taki system wczesnego reagowania. Jeśli coś w naszym otoczeniu szybko się zmieni, poruszy, w mózgu wysyłane są sygnały o podniesieniu gotowości organizmu. Z pominięciem kory mózgowej. Ta umiejętność naszego organizmu w pradawnych czasach pozwalała w nagłej nieprzewidzianej sytuacji szybciej, więc i skutecznie reagować na zagrożenia. Zanim człowiek ocenił, że powinien walczyć lub uciekać, jego organizm był w pełni gotowy do takiego wielkiego wysiłku. Owa gotowość utrzymuje się przez krótki czas, jeśli dodatkowe impulsy nie potwierdzą konieczności jej utrzymania, organizm odwołuje alarm. Oglądanie TV, gdzie obrazy zmieniają się o wiele szybciej niż w naturalnym środowisku, powoduje szereg takich pobudzeń. Dają one dziwne poczucie zażywania tzw. rozrywki. Jednak tak naprawdę każde takie pobudzenie zużywa wiele energii. Jeśli jest ich za wiele, organizm staje okoniem i postanawia, koniec aktywności trzeba odpocząć. Dlatego właśnie wiele osób zasypia przed TV. Jest to też zależne od indywidualnej odporności i kondycji. Wszystko to razem powoduje też, że powiedzenie "TV ogłupia" nabiera biologicznego sensu. Gotowość organizmu do reakcji fizycznej, gotowość która jest uzyskiwana przy pominięciu kory mózgowej, powoduje, że wiele tzw. sił życiowych zostaje użytych do jej osiągnięcia. Organizm koncentruje się na fizycznej obronie i z konieczności musi zmniejszyć zużycie czasu i energii na rozważania. Po obejrzeniu godzinnego programu z przewagą migających po oczach teledysków, czujemy się skołowani. Pozdrawiam
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | >Ja dla odmiany nie mam TV od jakichś 10 czy 12 lat. Ma go za to moja mama, która serwuje mi taką rozrywkę wieczorną, gdy przyjeżdżam do niej na święta. Nie mam więc zbyt obszernych doświadczeń z TV, ale coś wiem o kilku innych, związanych z TV sprawach.
O nie, u nas na święta pudło zawsze musi być włączone. Żeby jeszcze coś sensownego leciało...
>Najbardziej bzdetne zestawienie reklam jakie słyszałam, było puszczane ze 2-3 lata temu w radio. Najpierw 10-letni chłopiec zachwalam zalety wakacji z rodziną w ciepłych krajach. Następnie chłopiec w podobnym wieku, zachwalał zalety wizyty w Centrum Handlowym jako najlepszego sposobu spędzenia wakacyjnego dnia. Moja pierwsza myśl, Centrum Handlowe dla biedaków, Bermudy dla bogaczy. Sądzę, że reklamodawca nr 2, powinien zażyczyć sobie odszkodowania za takie właśnie zestawienie reklam.
Nieźle... to tak, jak wspomniane przeze mnie Kubusie i gorące panienki z 0-700.
Co do biologicznego wyjaśnienia ogłupiania przez pudło, jestem pod wrażeniem.
Warte zapamiętania. Plus dla Ciebie.
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | >Ja dla odmiany nie mam TV od jakichś 10 czy 12 lat. Czy chcesz, czy nie - masz za to plusik! Podniosło mnie to nieco na duchu. Miło mi dowiedzieć się, że nie jestem jedynym odmieńcem tego rodzaju. Większość znajomych bowiem, kiedy oznajmiam, że nie posiadam telewizora, patrzy na mnie z niejaką obawą, jakbym właśnie wyszedł z zamkniętego oddziału psychiatrii.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | >Podniosło mnie to nieco na duchu. >Miło mi dowiedzieć się, że nie jestem jedynym odmieńcem tego rodzaju. Większość znajomych bowiem, kiedy oznajmniam, że nie posiadam telewizora, patrzy na mnie z niejaką obawą, jakbym właśnie wyszedł z zamkniętego oddziału psychiatrii.
Jak dla mnie ciekawostka. Zupełnie niedawno, siedząc przy piwku w klimatycznym miejscu i gawędząc, zrobiliśmy wspólne spostrzeżenie, że większość, tak mniej więcej 7 osób na 10 z grona naszych znajomych nie ma telewizora. Nie czują potrzeby i nie mają. U większości zaczęło się na studiach. Przyjechali do akademika, telewizorów nie było. Odkryli, że jakoś więcej ma się czasu i więcej się dzieje bez tego pudełka. No i tak zostało do dziś. Tak więc w moim otoczeniu brak telewizora w domu jest bardziej normalny niż jego posiadanie.
Zawsze bardzo mnie drażniło, gdy przychodziłam do kogoś z wizytą, a on włączał telewizję. "Oglądacze" odwracają głowy i zamiast koncentrować się na innych osobach, po prostu oglądają. Ja nie jestem przyzwyczajona do telewizji i zaginął mi jakoś nawyk spoglądania w tym kierunku. Okazywało się, że oni patrzą w telewizor, a ja na nich i narasta we mnie poczucie bezsensu naszego spotkania. Potem przeczytałam u Platona, że miał on taką zasadę. Jeśli zaprasza się ludzi do swojego domu, nie powinno się zatrudniać muzykantów ani kuglarzy do uatrakcyjniania spotkania. Ten kto to robi, nie potrafi korzystać ze spotkania z drugim człowiekiem. Pod wrażeniem tego starożytnego przemyślenia, zaczęłam wychodzić w sytuacjach, gdy spotkanie przybierało formę wspólnego oglądania telewizji. Po prostu się nudziłam. Wcześniej myślałam, że wyjście będzie nietaktem, ale potem stwierdziłam, że i tak niczego nie zmieni. Pozdrawiam
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | Bardzo miłe wiadomości. Dokładnie tak samo to traktuję (jeśli chodzi o względy towarzyskie). Od dziś będzie mi łatwiej trwać w moim "dziwactwie".
P.S. Przeczytałaś powyżej o tej obowiązkowej opłacie?
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Może nie tak do końca dziwactwie. Zauważyłeś że poziom zamiłowania do TV jest odwrotnie proporcjonalny do wykształcenia/poziomu intelektualnego?  Zaraz ktoś mi się obrazi, albo zarzuci uprawianie bufonady, ale co tam.
|
|
| | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Może nie tak do końca dziwactwie. Zauważyłeś że poziom zamiłowania do TV jest odwrotnie proporcjonalny do wykształcenia/poziomu intelektualnego?  Często może i tak jest rzeczywiście. Ale traktowałbym to stwierdzenie ze sporą ostrożnością. > ktoś mi się obrazi, albo zarzuci uprawianie bufonady, ale co tam.  "Ktoś?!" Entuzjaści TV. 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Może nie tak do końca dziwactwie. Zauważyłeś że poziom zamiłowania do TV jest odwrotnie proporcjonalny do wykształcenia/poziomu intelektualnego?  > Często może i tak jest rzeczywiście. Ale traktowałbym to stwierdzenie ze sporą ostrożnością.Ja nie jestem ostrożny. Szufladkuję, uogólniam i nierzadko ulegam stereotypom. Z reguły jest tak jak mówię. :/ Mówię z doświadczenia. > >ktoś mi się obrazi, albo zarzuci uprawianie bufonady, ale co tam.  > "Ktoś?!" Entuzjaści TV.  Oby jak najmniej takich. Chyba że łoi jakieś sensowne kanały tematyczne bez tele-audio, tv-marketów i tym podobnych. Wtedy jeszcze mógłbym zrozumieć...
|
|
| | |  | | Beatus (2528 punktów) | >P.S. Przeczytałaś powyżej o tej obowiązkowej opłacie? Przeczytałam, ale to w Polsce też tak ma być? 5 euro to jakieś 20zł miesięcznie. No a ci którzy mają tv i internet to już w ogóle będą sporo płacić. Coś mi się nie wydaje. Zresztą, chyba nie da się oglądać tv nie mając karty telewizyjnej. Czy przez internet i tak można? To mi przypomina inną historię. Korzystałam kiedyś z usług Citibanku, który później został przejęty przez Handlobank. Teoretycznie prowadzili konto bez opłat. Do czasu. Pewnego dnia przyjrzałam się lepier miesięcznemu rozliczeniu i okazało się, że płacę 4zł coś, za nie wiadomo co. Poszłam więc do banku zapytać o co chodzi. A no o to, że jeśli mam kartę do bankomatu, to mogę jednocześnie korzystać z internetowej obsługi konta, a ta jest płatna. Oświadczyłam, że ja nie korzystam i nie chcę korzystać, a poza tym nikt mnie nie pytał o zdanie. Pan rozłożył ręce i powiedział, że jedynym sposobem na uniknięcie tej opłaty jest nieposiadanie karty bankomatowej. Wiedziałam, że powinnam znaleźć sobie inny bank, ale póki co natychmiast zrezygnowałam z posiadania karty. Założyłam konto gdzie indziej, ale nie miałam czasu aby przelać wszystkie środki i tak czasowo zostało. Kilka miesięcy później znów dostałam rozliczenie rachunku w którym widniała opłata 4zł coś za coś. Jako baba uparta, pognałam dochodzić swoich racji. Nie o 4zł chodzi, ale o fakt, że znów bez mojej wiedzy. Tym razem trafiłam na panią, która wyjaśniła mi, że to już nie opłata za internet skoro nie mam karty, ale za możliwość telefonicznego zarządzania własnym kontem. Chwila, chwila, przecież ja nawet nie wiedziałam, że tak istnieje, nigdy z niej nie korzystałam, a na dodatek nikt mnie nie pytał o zdanie. Pani z wyuczonym uśmiechem zaczęła mnie uświadamiać, że właściwie powinnam być zadowolona, bo bank takie możliwości i urozmaicenia oferuje klientom, czyli mnie. No i tu przeholowała. Zażyczyłam sobie natychmiastowej likwidacji konta i przelania środków do innego banku. Okazało się, że owszem mogę dać takie zlecenie. Za trzy dni przeleją moje pieniądze, a już za cztery będę mogła się zgłosić i zakończyć likwidację konta. Zrobiłam awanturę w moim styli, tj. spokojnie i powoli lecz stanowczo zażyczyłam sobie rozmowy z jej przełożonym. Okazało się, że jednak mogę zlikwidować konto od razu, tylko pieniądze muszę wziąć w gotówce. Odradzam wszystkim ten bank. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Tfu! Na psa urok. Jak ja uwielbiam takich usługodawców.
|
|
| | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Przeczytałam, ale to w Polsce też tak ma być? Wyjaśnienia w odpowiedzi dla Thorvoya. Co do banków, to mam podobne doświadczenia z tą łobuzerią. Niektóre nawet opisałem w moim AdRem!...
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | |  | | madej | Witam Niestety, tak jest wszędzie, każdy bank podkrada Ci pieniądze pod byle przyczyną, a to niby darmowa karta przysłana przez pomyłkę trzeci raz, a to za prowadzenie niby darmowego konta itd., ale jak dasz im swoje pieniądze to dostaniesz aż 3,5%, jak potrzebujesz gotówki to zapłacisz za nią od 21 do 32 %. Mała marża ? Pozdrawiam
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) |
Drodzy telewizyjni abstynenci! Po prostu przesadzacie. Telewizja tak jak alkohol - jest dla ludzi. Tylko trzeba używać jej z umiarem i w sposób świadomy, co wcale nie musi być proste. Naukę trzeba rozpoczynać już od dziecka. Pamiętam jak swoją córę oduczyłem telewizyjnego oglądactwa. Za każdy razem kiedy zamierzała włączyć magiczne pudełko pytałem co zamierza oglądać. Brak sensownej odpowiedzi skutkował natychmiastowym wyłączeniem telewizora. Upłynęło od tego czasu parę lat, ale te lekcje pamięta do dzisiaj.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Drodzy telewizyjni abstynenci! Po prostu przesadzacie. Może i racja... Ale tu nie ma symetrii. Alkohol narobił strasznych szkód w świecie, a abstynencja (o ile mi wiadomo) - nie. Lepiej więc chyba przesadzić w tę stronę.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Nie jestem wrogiem abstynencji. Co więcej, nigdy nie namawiałbym abstynenta do wychylenia kieliszeczka, wegetarianina do przekąszenia plasterkiem szyneczki, zaprzysięgłego wroga telewizji do obejrzenia choćby jednego odcinka serialu "Ja Klaudiusz" (kiedyś był taki), a zwolennika celibatu do... zmiany przekonań. Jednak będę się upierał przy tym, że wszyscy oni dzięki swojej abstynencji coś tracą.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | IQ955 | > Nie jestem wrogiem abstynencji. To się chwali. Ja zresztą nie jestem 100% abstynentem. Do kilku lampek wina i dwu godzin telewizji (poza domem!) na rok - mogę się przyznać  Poważnie piszę te dane. > Jednak będę się upierał przy tym, że wszyscy oni dzięki swojej abstynencji coś tracą. Jeśli nawet masz rację, to myślę, że w bilansie zyskują i to dużo! Otóż rozmawiałem kiedyś z panem, który pracował jako terapeuta alkoholików (lekarz). Powiedział mi raz coś takiego, że "alkoholizm to nie jest choroba picia alkoholu, lecz choroba zakłamania". Miał na myśli to, że kiedy spytasz alkoholika o alkohol, to przeważnie powie Ci: "ja tylko troszeczkę, czasami etc.". Podobnie jest chyba z tą telewizją. Kiedy rozmawiasz z posiadaczami telewizora, to mówią, że oni "właściwie to nie oglądają", "troszeczkę", albo "no, są i ciekawe programy" etc. Kiedy jednak masz okazję przebywać u takich ludzi dłużej, widzisz, że gapią się godzinami, może nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jak czas mija. Nie mówię, że Ty tak robisz; gdybyś jednak mógł sobie sprawić jakiś licznik, który by Ci pokazywał, ile czasu rzeczywiście Twój telewizor pracował - myślę, że byłbyś mocno zaskoczony.
|
|
| | | | | |  | | che fujara | Ależ błąd tkwi w samym założeniu. Dlaczego oglądanie telewizji ma być ogłupiające? Rozumiem że rozkrada ono czas, który można by poświęcić na inne, lepsze cele. Po pierwsze: skąd założenie, że ktoś kto przestanie oglądac telewizję poświęci się czemuś bardziej twórczemu, lub choćby ćwiczącemu umysł, a nie zacznie z nudów naparzać własną żonę? I skąd założenie, że czas poświęcony czytaniu klasyków, zamiast oglądania 18 edycji Big brothera, jest czasem "lepszym", mniej zmarnowanym?
Placownik ma rację ( nie pierwszy raz ). Nie jest sztuką nie pić, nie oglądać TV, nie słuchać disco polo. Sztuką jest umiejetnie dozować i odnajdywać we wszystkim coś co nas zadziwi.
Osobiście nie wyobrażam sobie życie bez telewizora: bez telewizora mój odtwarzacz dvd jest tylko czarnym prostopadłościanem zbierającym kurz. No i nie mógłbym obejrzeć polskiej reprezentacji piłkarskiej (nie skazując się na wątpliwą przyjemnośc przebywania na stadionie w towarzystwie cuchnącego i rozryczanego tłumu). Dlatego wybrałem życie z telewizorem.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Ależ błąd tkwi w samym założeniu. Dlaczego oglądanie telewizji ma być ogłupiające? Rozumiem że rozkrada ono czas, który można by poświęcić na inne, lepsze cele. Po pierwsze: skąd założenie, że ktoś kto przestanie oglądac telewizję poświęci się czemuś bardziej twórczemu, lub choćby ćwiczącemu umysł, a nie zacznie z nudów naparzać własną żonę? I skąd założenie, że czas poświęcony czytaniu klasyków, zamiast oglądania 18 edycji Big brothera, jest czasem "lepszym", mniej zmarnowanym?
Po czytaniu klasyków, dowiesz się czasem czegoś pożytecznego.
Po obejrzeniu Big Brothera wiesz że Roman kochał się z Maryjanną w kuchni, Zbigniew sika na siedząco, a Zenon wymiotuje na widok ketchupu.
>Placownik ma rację ( nie pierwszy raz ). Nie jest sztuką nie pić, nie oglądać TV, nie słuchać disco polo. Sztuką jest umiejetnie dozować i odnajdywać we wszystkim coś co nas zadziwi.
Odnajdź to w chlaniu i Disco Polo. Co do TV, to jeszcze można się kłócić.
>Osobiście nie wyobrażam sobie życie bez telewizora: bez telewizora mój odtwarzacz dvd jest tylko czarnym prostopadłościanem zbierającym kurz. No i nie mógłbym obejrzeć polskiej reprezentacji piłkarskiej (nie skazując się na wątpliwą przyjemnośc przebywania na stadionie w towarzystwie cuchnącego i rozryczanego tłumu). Dlatego wybrałem życie z telewizorem.
Ok, można oglądać filmy na DVD (ja oglądam na kompie), albo jakieś mecze. Tylko że ja nawet sportu nie lubię, więc z ciekawości obejrzałem F1 miesiąc temu i to wsio.
|
|
| | | | | | | |  | | che fujara | Zbywasz moje pytanie, nie czytając go. Wazne co wyciągasz dla siebie, nie czym się żywisz. Wielu się wzrusza słuchając disco Polo. Zaś Abercrombie jest dla nich plątaniną zgubionych dżwięków. I to nie czyni go lepszym od Shazzy. Czemu odmawiasz im (wzruszonych przy shazzie) ich własnych wzruszeń?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Zbywasz moje pytanie, nie czytając go.
Myślałem że odpowiednio sie ustosunkowałem, ale ok. Odpowiem na każde pytanie.
> Dlaczego oglądanie telewizji ma być ogłupiające?
Ponieważ JEST. Jesteśmy zalewani potokiem bzdur, na TVP triumfy święcą programy katolickie, na stacjach komercyjnych lecą filmy i seriale przeznaczone podobno dla ludzi dorosłych, ale zawierające podły poziom humoru, nierealne fabuły, mające uchodzić za prawdopodobne, schematyczne i ukazujące skrzywioną wizję świata, w dodatku nie obywające się bez product placement, z produktami eskponowanymi nierzadko do zarzygania. Programy rozrywkowe prezentują solidne dawki chamstwa i/lub prostactwa, teleturnieje są żałosne ze swoimi oprawami, niekiedy poziomem. De-eN-O.
>Po pierwsze: skąd założenie, że ktoś kto przestanie oglądac telewizję poświęci się czemuś bardziej twórczemu, lub choćby ćwiczącemu umysł, a nie zacznie z nudów naparzać własną żonę?
Obawiam się że trochę nie trafiłeś. Ktoś taki prędzej będzie naparzał swoją żonę, bo ta będzie chciała obejrzeć "Niewolnicę Isaurę", a on mecz piłki nożnej.
> I skąd założenie, że czas poświęcony czytaniu klasyków, zamiast oglądania 18 edycji Big brothera, jest czasem "lepszym", mniej zmarnowanym?
Na to odpowiedź już uzyskałeś.
>Wazne co wyciągasz dla siebie, nie czym się żywisz. >Wielu się wzrusza słuchając disco Polo.
Jak już nieraz wspominałem, pewne stereotypy nie biorą się znikąd. Spójrz sobie na ludzi, którzy wzruszają się przy Disco Polo. Do tytanów intelektualnych raczej nie należą, prawda?
> Zaś Abercrombie jest dla nich plątaniną zgubionych dżwięków. I to nie czyni go lepszym od Shazzy. Czemu odmawiasz im (wzruszonych przy shazzie) ich własnych wzruszeń?
Nie odmawiam im. Po prostu uważam że mimo, iż o guście się nie dyskutuje, ci ludzie są go pozbawieni. Odnośnie stereotypów- po guście nierzadko poznasz poziom człowieka. Większość osiedlowych durniów słucha HipHopu, albo "techniaffki". Nie znam ani jednego człowieka, który ma gust podobny do mojego i jest zaczepnym gnojkiem, jak oni. Największy odsetek długowłosych znajduje się na uczelniach, najmniejszy w buraczanych sadach, czyli techno-, czy hiphop-klubach, których bywalcy charakteryzują się zamiłowaniem do tuningowanych samochodów i kolorowych panienek o stanie umysłu równym bitej śmietanie.
Porównaj sobie również statystyki przestępczości wśród młodzieży. Możesz być pewny że na jednym dużym osiedli nie znajdziesz ani jednego karanego młodocianego zbira, który słucha jazzu, czy klasyki.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ja mogę się tylko pochwalić swoistą reakcją alergiczną.
Niektórzy nie mogą wytrzymać, jeśli w domu nie dźwięczy pudło. Ja czuję się dziwnie, kiedy jest włączone, chociaż nikt go naprawdę nie ogląda, a jestem np. u kogoś w ramach wizyty towarzyskiej.
|
|
| | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Niektórzy nie mogą wytrzymać, jeśli w domu nie dźwięczy pudło. Ja czuję się dziwnie, kiedy jest włączone, chociaż nikt go naprawdę nie ogląda Dokładnie tak samo reaguję. Myślę, że to przyzwyczajenie do brzęczenia - to rodzaj nałogu. Jeśli chcesz - zajrzyj sobie tutaj: www.marekczeszek.com AdRem No.II - Temat miesiąca - "Small talk"
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Poczytam już po spotkaniu. Za 3 godziny mam być w Minerwie, nie wiem czy zdążę na resztę postów odpisać do wyjścia.
|
|
| | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | Aneks:
"Władzę ma ten, w czyich rękach jest studio telewizyjne, a szerzej - media w ogóle. Potwierdzają to krwawe walki, jakie w ostatnich latach toczą się o władzę w Bukareszcie, Tbilisi, Wilnie i Baku. We wszystkich tych wypadkach, buntownicy starali się zdobyć budynek telewizji, a nie lokale rządu, parlament, czy gabinet prezydenta".
[Ryszard Kapuściński]
Bez komentarza.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Bo ja wiem. Nie biorę kokainy. Pod tym względem jestem abstynentem. Tracę niezłą fazę. Trudno.  Co do TV- wiem co tracę. Dlatego nie oglądam.
|
|
| | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Nie biorę kokainy. Pod tym względem jestem abstynentem. Tracę niezłą fazę. Nie każdy może być Witkacym. Ja też nie mam takich ambicji.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Zawsze można być tylko ćpunem, a potem może coś się z tego rozwinie.  Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | I na co Ci było córkę frustrować?
Ja oglądałem TV maniakalnie (z braku lepszych rozrywek, niestety), nikt mi nie zabraniał odpalać pudła, a potem z tego wyrosłem.
|
|
| | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>I na co Ci było córkę frustrować?
Od zawsze byłem wrogiem wychowania bezstresowego.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | A ja jestem za wychowaniem możliwie bezsteresowym.
Jeśli nie muszę czegoś zabraniać- po co to robić? Wiem, łatwo mi mówić, jeszcze nie mam własnego potomstwa (a czas najwyższy...), jednak taka jest moja wizja dorastania mojego dziecka- bez zbędnych (!) ograniczeń.
Mi rodzice nigdy nie mówili: nie pij, nie pal, nie ćpaj. Jasne, wszystkiego po trochu trzeba było spróbować, ale:
Spróbowałem późno- dzięki brakowi przestrów we wczesnym dzieciństwie, nie korciło mnie, żeby sięgnąć po flaszkę (nawiasem mówiąc byłoby ciężko, bo jedyne alkohole w domu to były advocaat do lodów, albo spirytus salicylowy w apteczce), czy fajkę. Dziś tylko czasem popalam (ostało mi się z klasy maturalnej, kiedy szukałem jakiegoś środka na zabicie stresów). Nie piękne to?
|
|
| | | | | |  | | madej | >A ja jestem za wychowaniem możliwie bezsteresowym. >Jeśli nie muszę czegoś zabraniać- po co to robić? Wiem, łatwo mi mówić, jeszcze nie mam własnego potomstwa (a czas najwyższy...), jednak taka jest moja wizja dorastania mojego dziecka- bez zbędnych (!) ograniczeń. >Mi rodzice nigdy nie mówili: nie pij, nie pal, nie ćpaj. Jasne, wszystkiego po trochu trzeba było spróbować, ale: >Spróbowałem późno- dzięki brakowi przestrów we wczesnym dzieciństwie, nie korciło mnie, żeby sięgnąć po flaszkę (nawiasem mówiąc byłoby ciężko, bo jedyne alkohole w domu to były advocaat do lodów, albo spirytus salicylowy w apteczce), czy fajkę. Dziś tylko czasem popalam (ostało mi się z klasy maturalnej, kiedy szukałem jakiegoś środka na zabicie stresów). Nie piękne to?
Witam Co masz na myśli bezstresowo ? "Jasiu nie kop pana bo się spocisz"
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Witam >Co masz na myśli bezstresowo ?
Tzn. nie karać zapobiegawczo, a jeśli trzeba- możliwie łagodnie. Nie zabraniać wszystkiego jak popadnie, dać dziecku do zrozumienia że daje mu się wybór, ale musi być świadome że jeśli zrobi tak, a nie inaczej- będzie wielkie bubu.
To tak z grubsza.
|
|
| | | | | | | |  | | madej |
>Tzn. nie karać zapobiegawczo, a jeśli trzeba- możliwie łagodnie. Nie zabraniać wszystkiego jak popadnie, dać dziecku do zrozumienia że daje mu się wybór, ale musi być świadome że jeśli zrobi tak, a nie inaczej- będzie wielkie bubu. >To tak z grubsza. Witam Ok, myślałem że masz na myśli te bezstresowe wychowanie, w którym dziecku pozwala się dokładnie na wszystko, a rozum przychodzi w momencie kiedy już jest z późno.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | O nie, nie, nie. W takim przypadku z dzieciaka wyrosłaby niezła bestyja.
|
|
| Volrath (3440 punktów) | Ja ciągle mam telewizor, nadal czasem oglądam, ale rzadko.
Np. oglądam w miarę regularnie (raz na 2-3 dni) wiadomości i program Kuby Wojewódzkiego (raz na tydzień lub dwa). B. rzadko jakiś film lub kabaret.
Od tamtych czasów chyba zmieniło się tylko na gorsze: reklamy dłuższe, bardziej irytujące, czasem przerywające film czy kabaret w połowie kwestii (raz przerwali w środku skeczu, to było chamskie).
Interesujące jest jak silnym środkiem oddziaływania może być telewizja - spora część ludzi właśnie z tego pudełka dowiaduje się o tym jak myślą "inni", a potem na zasadzie konformizmu dostosowuje się do pewnych opinii, jakie pojawiają się w TV - uznając, że takowe są powszechne w społeczeństwie (to dostosowywanie często dzieje się nieświadomie).
To takie tworzenie z ludzi w pewnym sensie tłumu, ale kontrolowanego od góry. W zwykłym tłumie prawie każdy postępuje i myśli tak jak całość, cała reszta. W tym przed telewizorem człowiek nie widzi pozostałych siedzących przed telewizorami, ich reakcji, działań, nie porozumiewa się z nimi, ale dociera do niego często pewien przekaz opiniotwórczy, pewna informacja o tym jak myślą "inni" (np. "opinia społeczna"). Często jest to przekaz z podkreśleniem, że społeczeństwo tak myśli (albo że to oczywiste albo że jakaś grupa tak myśli - ta z którą widz się identyfikuje), a więc poddany temu widz często dokładnie tak jak w tłumie przejmuje pewne opinie i zaczyna myśleć tak, jak chce tego twórca programu. Łatwo tym sterować - wystarczy samo odpowiednie wybieranie informacji do zaprezentowania oraz odpowiedni dobór wypowiadających się i wypowiedzi. Szczególnie gdy widz nie ma potrzebnych wiedzy, czasu i chęci by ocenić pewne sprawy, a poznanie opinii podanej na tacy w TV (najczęściej przez osobę z autorytetem albo jako opinia grupy) i przyjęcie jej jako własną jest łatwe.
Telewizja poza swoim charakterem informacyjnym i rozrywkowym ma także charakter manipulacyjny. Starają się manipulować ludźmi reklamy (niektóre są całkiem nieźle przemyślane pod tym względem), wypowiadający się w TV ludzie ("mistrzami" w tym zakresie są moim zdaniem politycy; w ogóle mam wrażenie że większość ludzi popiera tą czy inną opcję polityczną tylko ze względu na autorytet i to, że dali się "przekonać", a nie ze względu na jakąś szczególną argumentację, fakty, dokonania czy analizę), ale czasem i sami twórcy programów (choć w mniejszym zakresie i chyba nie zawsze świadomie).
|
|
 | | Jarek (418 punktów) | Witajcie Wiecie ile czasu spędzacie przed migającym ekranem monitora od komputera ? A ile czasu tracicie na szperanie w sieci ? Tak, tak to prawie to samo, może trochę bardziej rozwojowe.....?? Pozdrawiam
|
|
|  | | Volrath (3440 punktów) | >Wiecie ile czasu spędzacie przed migającym ekranem monitora od komputera ?
Ja bardzo dużo czasu spędzam - pracuję jako programista, studiuję informatykę...
>A ile czasu tracicie na szperanie w sieci ?
Też nie mało, chociaż nie nazwałbym tego traceniem.
>Tak, tak to prawie to samo, może trochę bardziej rozwojowe.....??
Niekoniecznie, w Internecie sam wybieram co czytam i czego szukam oraz mogę skorzystać z wielu różnych źródeł informacji - a w TV wybierają za mnie i wybór źródeł jest niewielki (niby jest wiele programów, ale w zasadzie większość jest bardzo podobnych).
Chociaż reklamy i manipulacje tutaj również wdzierają się gdzie tylko się da - szczególnie na większych serwisach.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Szperając w sieci, czegoś się człowiek dowiaduje.
Siedząc przed pudłem, dowiedzieć się możesz tylko że co proszek, to lepiej pierze, co mydełko to lepiej myje, co szampon to lepszy orgazm (przypomnij sobie spoty Herbal E.), a Maciuś z zespołem Downa zamknął się w łazience i oszołomiony zawartością puszki piwa, jakby co najmniej flaszkę spirytu wyżłopał, lubi pytać "Co sie stao?".
|
|
| |  | | mefta (480 punktów) | Telewizor w domu mam i bardzo często użwyam. Nie jest on niezbędny do egzystowania, ale mam i korzystam podobnie jak z komputera (i Internetu). kiedy jestem w kuchni telweizor jest włączony w pokoju i zalega przed nim pies  a ja na bieżąco jestem z informacjami. Moim skromnym zdaniem z tv trzeba umieć korzystać. Wybieram sobie programy takie, które według mnie mają jakąś wartość. A czasem zdaża się, że wypompowana całym dniem i do bólu wyczerpana oglądam jakiś serial. A co...  mogłabym się spokojnie obejść bez telewizora, ale po co skoro go lubie. Inną sprawą jest oferta tv, dlatego zanim zasiąde przed tv przeglądam cały program i sprawdzam czy warto włączyć. Poza tym sam telewizor jako przedmiot jest nam potrzebny do dobrej zabawy, jest świetnym dodatkiem do konsoli ps2  Jako pedagog zagrożeń mogę wymienić wiele, jako zwykły szary człowiek również, ale wolę się skupić na czymś co daje przyjemność bo np oprócz "mody na sukces" i kilometrowego orgazmu można delektowac się sztukami teatralnymi, przyrodą, nauką... Jest tego troszkę tyle, że faktycznie trzeba poszperać niczym w starej skrzyni by coś wyszukać  pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|