 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-01-2006 09:51 | Kuba Cichy (98 punktów) | Moje życie....... | Mam 19 lat, inni ludzie w moim wieku bawią się, co noc inna impreza, albo co najamniej raz w tygodniu. Piją, palą itd, a mnie to nie cieszy, po szkole wole wrócić do domu niż gdzieś się włóczyć. Tyle, że w domu też właściwie się nie kontaktuje z nikim(ew. podczas obiadu od niechcenia coś wypowiem), zamykam się w swoim pokoju i tu się czuje najlepiej. Tu mam TV, komputer, muzykę, moje łóżko, w którym potrafię spędzić 14h i nic mi więcej do życia właściwie nie trzeba. No może nie licząć mojej pasji do rowerów, lubię jeździć i to dużo, oczywiście samotnie, bo wtedy mogę spokojnie pomyśleć, w ogóle z większością ludzi nie mam ochoty rozmawiać, jedyną osobą, z którą tak naprawdę rozmawiam jest mój kuzyn, z którym prowadzimy ciekawe dyskusje nt. wiary, filozofii życia. Wszyscy inni wydają mi się zaślepieni, głupi, zapatrzeni w swojego guru(księdza, boga), nie przyjmujący racjonalnych argumentów. I tak sobie żyję w moim życiu, większość dna przed komputerem,a konkretnie w internecie, a czytam prawie wszystko. Nie mam planu na życie, obecnie jestem w klasie maturalnej i nie mam zielonego pojęcia co dalej, rodzicie i dziadkowie przy każdej okazji pieprzą jaka to nauka ważna, żebym się uczył bo bez tego nigdzie nie zajdę, ale jak już wcześciej wspomniałem, jak np. biologia mnie nie interesuje to nie zamierzam się tego uczyć, w ogóle co mnie interesuje ? Chyba nic konkretnego, troche religie świata, trochę ludzka psychika.Boję się końca liceum, bo nie wiem co dalej ze sobą zrobię, wszystko wydaje się takie trudne do zrealizowania, za studia w innym mieście albo musiał bym sam zapłacić, albo poprosić rodzinę, ale nigdy nei chciałem brać od nich pieniędzy na naukę, zawsze odmawiałem chodzenia na korki, bo to by tylko zwiększyło by presję na mnie. Ostatnio znalazłem sobie dziwne zajęcie, zauważyłem, ze moja 2-letnia obecnie kuzynka jest bardzo inteligentna(np. gdy jej matka nie chce żeby szła do drugiego pokoju to robi najprostszą rzecz na swiecie czyli "nie idź tam bo tam jest bobo", a ona nie zachowuje się jak zwykłe dziecko, ostatnio sam byłem świadkiem jak mimo to tam poszła, wróciła i powiedziała "nie ma boba", jak można wogóle opowiadać dzieciom takie głupoty ? Ale nie o tym rzecz, skoro jest intelignentna to postanowiłem, że pomogę jej jak najszybciej odrzucić kościoł katolicki i te całe religijne pierdoły,które mi zniszczyły psychikę i sprawiły, ze jako dziecko nei raz nei mogłem zasnąć bo nie chciały mnei opuścić myśli o piekle. Pomyślałem, że jeżeli ona też będzie nie wierząca wtedy może moja rodzina dostrzeże, że nie tylko ja jestem "belzebubem" - jak mnie przezwał mój ojciec i ludzie nie wierzący to normalni, zwykle intelignetni ludzie. Oczywiście nic na siłę, mnei zmuszają do chodzenia do kościoła, więc wiem, ze to źle, po prostu stopniowo jak będzie dorastać chce jej dostarczać materiałów do przemyśleń, bo ma do tego potencjał i kiedyś podejmie decyzję) Czy jestem szczęśliwy w moim życiu ? Myślę, że tak, bo mimo, że mam świadomość, że tak naprawdę jestem zagubiony w tym świecie jak wszyscy inni to potrafie czerpać przyjemność z tego co robię i w ogóle staram się robić tylko to co sprawia mi przyjemność, czy to dobrze ? czy ja jestem jakiś dziwny ? Jaką drogę w życiu wybrać ?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| sabishi (246 punktów) | Nie mi o tym sądzić, ale wydajesz się być strasznie samotny i sfrustrowany. Kiedy piszesz o tym dziecku, że pomożesz jej odrzucić wiarę etc. to nie różnisz się niczym od tych ludzi którzy będą ją wychowywać w wierze, nikomu nie można niczego narzucać ani wiary ani nie wiary. Zwłaszcza dziecku, kiedy dorośnie będzie mogła wybrać swoją drogę. Każdy z nas wybiera swoją drogę i mamy do tego prawo. Co do Twoich problemów z wyborem drogi to może właśnie powinieneś wyjść do ludzi i z nim rozmawiać ponieważ to pośród nich spędzisz swoje dorosłe życie, a nie sam w pokoju przed komputerem. Nikt nie jest samotną wyspą. Ja czasem zamykam się w sobie, w pokoju, siedzę przed komputerem, ale potem jednak zauważam, że to nie żadne życie. Życie to śmiech, ludzie i problemy. Łatwo jest zamknąć się w swoim świecie i udawać, że świata w koło po prostu nie ma. Odwagi wymaga codziennie wychodzić z domu, stawać oko w oko ze światem i co wieczór mieć uczucie, że coś się dla świata, dla siebie, dla innych zrobiło. pozdrawiam
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
 | | enfant (64444 punktów) | >Nie mi o tym sądzić, ale wydajesz się być strasznie samotny i sfrustrowany. Kiedy piszesz o tym dziecku, że pomożesz jej odrzucić wiarę etc. to nie różnisz się niczym od tych ludzi którzy będą ją wychowywać w wierze, nikomu nie można niczego narzucać ani wiary ani nie wiary. Zwłaszcza dziecku, kiedy dorośnie będzie mogła wybrać swoją drogę. Każdy z nas wybiera swoją drogę i mamy do tego prawo.
To nie takie proste, że dziecko samo wybierze. Wolność wyboru jest na tyle duża, na ile otoczenie pozwala. Jeżeli Kuba będzie i w tej materii cichy, to dziecko napastowane indoktrynacją katolicką bezmyślnie pójdzie za przykładem starszych. Oczywiście, Kuba nie może zastrzegać, że to on ma racje, a oni są wrogami, bo na religii i od rodziców dziecko usłyszy to samo i oszaleje. Musi stać z boku i uświadamiać, mówić obiektywną prawdę, jak wygląda ten system indoktrynacji, jak religijność przedstawia się w innych krajach, kto ze znanych osob był ateistą, przekonywać, że ateista nie musi być egoistą i materialistą, pokazywać Racjonalistę (tak, tak!) i wyraźnie zaznaczać, że sama musi rzetelnie wybrać, co jej podpowiada rozum i serce.
>Co do Twoich problemów z wyborem drogi to może właśnie powinieneś wyjść do ludzi i z nim rozmawiać ponieważ to pośród nich spędzisz swoje dorosłe życie, a nie sam w pokoju przed komputerem. Nikt nie jest samotną wyspą.
Znowu nieprawidłowe podejście. To oczywiste, że żyjemy w społeczeństwie i trzeba mieć kontakt z ludźmi. Jednak sprawa jest delikatna. Osobie samotnej nie można powiedzieć, że jest dupą i ma w końcu wyjść do ludzi. Nie wiesz, jakie są podstawy jego osamotnienia. Może w jego otoczeniu nie ma nikogo, z kim nawiązałby dobry kontakt. Jeżeli nie może znaleźć nikogo, kto nadaje na jego falach, to bardzo dobrze, że nie wchodzi na siłę w wymuszone znajomości. Jeszcze by mu przytwierdzili jakąś gębę i by się do nich upodabniał. Dopóki, jego zamknięcie ma przyczyny, z których zdaje sobie sprawę, nie ma zagrożenia. Przecież napisał, że ma przyjaciela w kuzynie, czyli nie zamyka się dla zasady i z czysto aspołecznych pobudek. Poza tym, może częścią problemu jest nieśmiałość. Jeżeli tak, to nie należy mu wmawiać, że ma natychmiast być rekinem towarzystwa. Raczej powinien obrócić swoją nieśmiałość w żart. Śmiać się ze swojej nieśmiałości, bawić się nią i uświadomić sobie, że wtedy bariery same się rozproszą. Jeżeli zawsze będzie pamiętał, dlaczego siedzi przed komputerem, a nie w klubie, i będzie czuł, czy mu z tym dobrze, czy już coraz gorzej, to sam będzie wiedział, co z tym dalej zrobić. Dopóki jego samotność wynikać będzie z poczucia wolności, a nie zniewolenia psychicznego, dopóty będzie dobrze i znajdzie w końcu swoje towarzystwo. Sam jestem w jego wieku, przechodziłem różne fazy śmiałości i otwarcia na ludzi i wiem, co piszę. A jego zmaganiom w znalezieniu naprawdę bliskiej duszy, też się zbytnio nie dziwię. Ciężko z tym.
>Ja czasem zamykam się w sobie, w pokoju, siedzę przed komputerem, ale potem jednak zauważam, że to nie żadne życie. Życie to śmiech, ludzie i problemy. Łatwo jest zamknąć się w swoim świecie i udawać, że świata w koło po prostu nie ma. Odwagi wymaga codziennie wychodzić z domu, stawać oko w oko ze światem i co wieczór mieć uczucie, że coś się dla świata, dla siebie, dla innych zrobiło.
To wszystko prawda, ale drogi do tych śmiechów są różne.
dryń, dryń
|
|
|  | | sabishi (246 punktów) |
>przekonywać, że ateista nie musi być egoistą i materialistą, pokazywać Racjonalistę (tak, tak!) i wyraźnie zaznaczać, że sama musi rzetelnie wybrać, co jej podpowiada rozum i serce. oczywiście masz racje, ale jeżeli będzie jej mówił, że tylko ateista może być racjonalistą według mnie rozminie się z prawdą
>Znowu nieprawidłowe podejście. to tylko moja subiektywna opinia, nie wiem czy można je negować w tym kontekście, może to wszystko wynika z różnicy płci i odporności na pewnego rodzaju przeciwności losu
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
| |  | | enfant (64444 punktów) | >>przekonywać, że ateista nie musi być egoistą i materialistą, pokazywać Racjonalistę (tak, tak!) i wyraźnie zaznaczać, że sama musi rzetelnie wybrać, co jej podpowiada rozum i serce. >oczywiście masz racje, ale jeżeli będzie jej mówił, że tylko ateista może być racjonalistą według mnie rozminie się z prawdą
Zgadzam się. On musi jej tylko pokazać, że jest w ogóle inna droga i całkiem często wybierana. Powinien mówić, żeby uważała na ludzi, którzy chcą jej wcisnąć swój światopogląd. Sam musi objaśniać swoje poglądy i często przekonywać, iż chce jej tylko pokazać, że można inaczej. Wybór ma zostawić jej (i nie kryć tych liberalnych zamiarów). Tak jak mój ojciec, bez którego teraz bym siedział na katoliku.pl. Był jedynym ateistą w konserwatywnym sosie mojego dzieciństwa. Zgadzał się na wszystkie sakramenty, ale cały czas nie krył swojego światopoglądu i mi go delikatnie przedstawiał. Ta dziura w jaskini wystarczyła bym poznał, co to powietrze.
>>Znowu nieprawidłowe podejście. >to tylko moja subiektywna opinia, nie wiem czy można je negować w tym kontekście, może to wszystko wynika z różnicy płci i odporności na pewnego rodzaju przeciwności losu
No właśnie, nie wiadomo jak podejść. Na początek, trzeba odsłonić lub nakłonić do odsłonięcia, na czym polega problem. Ja kiedyś miałem małe natręctwo z częstym myciem rąk. Przeszło mi, gdy tylko dowiedziałem się, jak działa mechanizm nerwicy. Obiektywne uświadamianie to pierwszy krok i wspaniały lek.
dryń, dryń
|
|
| | |  | | sabishi (246 punktów) |
> Zgadzam się. On musi jej tylko pokazać, że jest w ogóle inna droga i całkiem często wybierana. Powinien mówić, żeby uważała na ludzi, którzy chcą jej wcisnąć swój światopogląd. Sam musi objaśniać swoje poglądy i często przekonywać, iż chce jej tylko pokazać, że można inaczej. Wybór ma zostawić jej (i nie kryć tych liberalnych zamiarów). Tak jak mój ojciec, bez którego teraz bym siedział na katoliku.pl. Był jedynym ateistą w konserwatywnym sosie mojego dzieciństwa. Zgadzał się na wszystkie sakramenty, ale cały czas nie krył swojego światopoglądu i mi go delikatnie przedstawiał. Ta dziura w jaskini wystarczyła bym poznał, co to powietrze.Takie podejście jest w porządku, ale stwierdzenie "Pomyślałem, że jeżeli ona też będzie niewierząca wtedy może moja rodzina dostrzeże, że nie tylko ja jestem "belzebubem" " jednoznacznie wskazuje na chęć "zrobienia" z niej ateisty, co w mojej opinii nie różni się niczym od narzucania komuś konkretnej wiary czy też wyznania. Każdy odnajduje swoją drogę stopniowo. Kolejnym problemem w takim przypadku jest również podważanie autorytetu rodziców, którzy z tego co zrozumiałam chcą wychowywać swoje dziecko w wierze. Małe dziecko powinno głownie kierować się tym co mówią rodzice, a nie osoby postronne, bo jak inaczej mają je wychować? Człowiek musi dojrzeć do pewnych wyborów a w tym dojrzewaniu m.in. pomagają mu rodzice, dopiero w późniejszym wieku reszta rodziny, szkoła czy przyjaciele. Taka jest moja opinia w tej kwestii. Nie chciałabym żeby ktoś mojemu dziecku mówił, że to co mu przekazuje to ciemnogród i zacofanie. To, że nie jestem ateistką nie znaczy, że nie jestem racjonalistą. pozdrawiam 
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
| | | |  | | enfant (64444 punktów) | >>Zgadzam się. On musi jej tylko pokazać, że jest w ogóle inna droga i całkiem często wybierana. Powinien mówić, żeby uważała na ludzi, którzy chcą jej wcisnąć swój światopogląd. Sam musi objaśniać swoje poglądy i często przekonywać, iż chce jej tylko pokazać, że można inaczej. Wybór ma zostawić jej (i nie kryć tych liberalnych zamiarów). Tak jak mój ojciec, bez którego teraz bym siedział na katoliku.pl. Był jedynym ateistą w konserwatywnym sosie mojego dzieciństwa. Zgadzał się na wszystkie sakramenty, ale cały czas nie krył swojego światopoglądu i mi go delikatnie przedstawiał. Ta dziura w jaskini wystarczyła bym poznał, co to powietrze. >Takie podejście jest w porządku, ale stwierdzenie "Pomyślałem, że jeżeli ona też będzie nie wierząca wtedy może moja rodzina dostrzeże, że nie tylko ja jestem "belzebubem" " jednoznacznie wskazuje na chęć "zrobienia" z niej ateisty, co w mojej opinii nie różni się niczym od narzucania komuś konkretnej wiary czy też wyznania.
Masz rację, ale myślę, że to stwierdzenie przypadkowo wypłynęło na gorącej fali emocjonalnego otwarcia Kuby i jest niezgdone z rzeczywistymi jego zamiarami.
>Każdy odnajduje swoją drogę stopniowo. >Kolejnym problemem w takim przypadku jest również podważanie autorytetu rodziców, którzy z tego co zrozumiałam chcą wychowywać swoje dziecko w wierze. Małe dziecko powinno głownie kierować się tym co mówią rodzice, a nie osoby postronne, bo jak inaczej mają je wychować? Człowiek musi dojrzeć do pewnych wyborów a w tym dojrzewaniu m.in. pomagają mu rodzice, dopiero w późniejszym wieku reszta rodziny, szkoła czy przyjaciele. Taka jest moja opinia w tej kwestii. Nie chciałabym żeby ktoś mojemu dziecku mówił, że to co mu przekazuje to ciemnogród i zacofanie. To, że nie jestem ateistką nie znaczy, że nie jestem racjonalistą.
Nie wiem, czy to jest problem. Gdyby mój ojciec akurat nie był ateistą, a otoczenie stosowałoby się do twojej zasady bezwzględnego autorytetu rodziców, to musisz przyznać, że źle by się stało (niezależnie od swoich poglądów), bo nie wykształciłbym sobie swojego światopoglądu. Zostałby mi narzucony. Oczywiście, ze rodzice mają wychowywać dziecko, ale otoczenie nie milczy i na swój sposób kształtuje poglądy. Kuba nie może niszczyć związków swojej kuzynki z jej rodzicami, ale powinien z nią swobodnie rozmawiać, przedstawiając swój punkt widzenia.
dryń, dryń
|
|
| | |  | | Rafał (77 punktów) | Ja teraz mam natręctwo z częstym myciem rąk  Jak działa ten mechanizm?
Roku 1989 Jaś pyta nauczycielkę: "Proszę pani, czy pan A.M.(cenzura) jest zegarmistrzem?". "Ależ nie, Jasiu, pan M. jest politykiem-opozycjonistą. Skąd to przyszło do głowy?". "Bo mój tata mówił wczoraj mamie, że pan M. Jeździ do
|
|
| | | |  | | Rafał (77 punktów) | No a mnie strasznie nęci, żeby się pochwalić, że mimo iż cała rodzina jest wierząca, praktykująca i w ogóle, ja pod wpływem jedynie własnych przemyśleń (nie przeczytałem nic w Internecie, nie rozmawiałem, nie byłem na racjonaliście) stałem się ateistą w wieku 14 lat  Dobry jestem, nie? 
Roku 1989 Jaś pyta nauczycielkę: "Proszę pani, czy pan A.M.(cenzura) jest zegarmistrzem?". "Ależ nie, Jasiu, pan M. jest politykiem-opozycjonistą. Skąd to ci przyszło do głowy?". "Bo mój tata mówił wczoraj mamie, że pan M. Jeździ do Moskwy po wskazówki.
|
|
| enfant (64444 punktów) | > Mam 19 lat, inni ludzie w moim wieku bawią się, co noc> inna impreza, albo co najamniej raz w tygodniu. Piją, palą> itd, a mnie to nie cieszy, po szkole wole wrócić do domu> niż gdzieś się włóczyć.Jeżeli naprawdę cię to nie cieszy, to wszystko OK. Jeśli jednak zazdrościsz im trochę, to spróbuj się czasami wyrwać. Może dobrze spędzisz czas. Poza tym, pssst, wiesz, alkohol zła rzecz, ale w twoim wieku kilka piwek nie zaszkodzi. Sam wybierz. Bądź panem samego siebie. Nic na siłę. > Tyle, że w domu też właściwie się> nie kontaktuje z nikim(ew. podczas obiadu od niechcenia coś> wypowiem), zamykam się w swoim pokoju i tu się czuje> najlepiej. Tu mam TV, komputer, muzykę, moje łóżko, w> którym potrafię spędzić 14h i nic mi więcej do życia> właściwie nie trzeba. No może nie licząć mojej pasji do> rowerów, lubię jeździć i to dużo, oczywiście samotnie, bo> wtedy mogę spokojnie pomyśleć, wogóle z większością ludzi> nie mam ochoty rozmawiać, jedyną osobą, z którą tak> naprawdę rozmawiam jest mój kuzyn, z którym prowadzimy> ciekawe dyskusje nt. wiary, filozofii życia. Wszyscy inni> wydają mi się zaślepieni, głupi, zapatrzeni w swojego> góru(księdza, boga), nie przyjmujący racjonalnych> argumentów. I tak sobie żyję w moim życiu, większość dna> przed komputerem,a konkretnie w internecie, a czytam> prawie wszystko.Masz swoją pasję, dużo myślisz i czytasz. Nie jesteś więc jakimś odrzutkiem, którego samotność zmusza do danej postawy. To twoja postawa wymaga samotności. Jesteś indywidualistą. To nie ty nie pasujesz do świata. To świat nie pasuje do ciebie, nasze otoczenie, w którym trudno o rozmowę i prawdziwą otwartość. Nie daj się zaszufladkować jako nienormalny, czy mniej normalny. To oni nie używają mózgu, a nie ty. Masz prawo się w tym środowisku źle czuć. Ale pamiętaj, że na dłuższą metę chodzi o twoje dobro. Szanuj siebie. > Nie mam planu na życie, obecnie ejstem w> klasie maturalnej i nie mam zielonego pijęcia co dalej,> rodzicie i dziadkowie przy każdej okazji pieprzą jaka to> nauka ważna, żebym się uczył bo bez tego nigdzie nie zajdę,> ale jak już wcześciej wspomniałem, jak np. biologia mnie nie> interesuje to nie zamierzam się tego uczyć, wogóle co mnie> interesuje ? Chyba nic konkretnego, troche religie świata,> trochę ludzka psychika.To normalne dylematy. Ja też się boję, bo na wymarzoną anglistykę jest 30 osób na jedno miejsce. Może się załapię na politologię, czy socjologię. Sam nie jestem pewien, co chcę robić w dorosłym życiu. Nie przejmuj się, w tym wieku to trudna decyzja. Sam pewnie będę w kółko rzucał studia i wybierał inne. Ale słuchaj starszych, mają rację. Im lepiej będziesz się uczył, tym większe masz szanse na pracę, którą będziesz lubił. > Boję się końca liceum, bo nie wiem> co dalej ze sobą zrobię, wszystko wydaje się takie trudne> do zrealizowania, za studia w innym mieście albo musiał bym> sam zapłacić, albo poprosić rodzinę, ale nigdy nei chciałem> brać od nich pieniędzy na naukę, zawsze odmawiałem> chodzenia na korki, bo to by tylko zwiększyło by presję na> mnie.Nie bój się prosić rodzinę o pomoc. Są zobowiązani pomagać ci w twojej edukacji. Nie ma co unosić się honorem. Gdyby tak każdy rezygnował z tej pomocy w imię jakiejś głupio pojętej szlachetności, nikt by na tym nie skorzystał, a naród byłby jeszcze głupszy, niż jest. > Ostatnio znalazłem sobie dziwne zajęcie, zauważyłem, ze> moja 2-letnia obecnie kuzynka jest bardzo inteligentna(np.> gdy jej matka nie chce żeby szła do drugiego pokoju to robi> najprostszą rzecz na swiecie czyli "nie idź tam bo tam jest> bobo", a ona nie zachowuje się jak zwykłe dziecko, ostatnio> sam byłem świadkiem jak mimo to tam poszła, wróciła i> powiedziała "nie ma boba", jak można wogóle opowiadać> dzieciom takie głupoty ? Ale nie o tym rzecz, skoro jest> intelignentna to postanowiłem, że pomogę jej jak> najszybciej odrzucić kościoł katolicki i te całe religijne> pierdoły,które mi zniszczyły psychikę i sprawiły, ze jako> dziecko nei raz nei mogłem zasnąć bo nie chciały mnei> opuścić myśli o piekle. Pomyślałem, że jeżeli ona też> będzie nie wierząca wtedy może moja rodzina dostrzeże, że> nie tylko ja jestem "belzebubem" - jak mnie przezwał mój> ojciec i ludzie nie wierzący to normalni, zwykle> intelignetni ludzie. Oczywiście nic na siłę, mnei zmuszają> do chodzenia do kościoła, więc wiem, ze to źle, poprostu> stopniowo jak będzie dorastać chce jej dostarczać> materiałów do przemyśleń, bo ma do tego potencjał i kiedyś> podejmie decyzję)Na ten fragment moją odpowiedź masz w poście gdzieś powyżej. > Czy jestem szczęśliwy w moim życiu ?> Myślę, że tak, bo mimo, że mam świadomość, że tak naprawdę> jestem zagubiony w tym świecie jak wszyscy inni to potrafie> czerpać przyjemność z tego co robię i wogóle staram się> robić tylko to co sprawia mi przyjemność, czy to dobrze ?> czy ja jestem jakiś dziwny ? Jaką drogę w życiu wybrać ?Jesteś trochę podobny do mnie, a to komplement. Nic się nie martw. Gorzej, gdybyś był taki, jak inni. 
dryń, dryń
|
|
 | | Kuba Cichy (98 punktów) | @Budzik - może źle to ująłem, ale nie chodzi mi o zrobienie z niej ateisty, chodzi raczej o to, że mam głębekie przekonanie, że osoba inteligentna nie będzie wierzącą tak do końca, bo jej mózg podpowie jej, ze coś jet nie tak, a już na pewno nie będzie ślepo popierać działania KK, jeżeli tylko pokarze się jej tę drugą stronę. I o takie pokazanie mi chodzi, nigdy nie przyszło by mi do głowy by kogoś wprost namawiać do przejścia na ateizm. Tak się zastanawiam, moze faktycznie brakuje mi trochę odwagi i stąd mój problem z wyborem drogi w życiu. P.S. Dzięki za rzeczowe i wyczerpujące odpowiedzi, po przeczytaniu ich mam trochę jaśniej w głowie.
"Bardzo roztropnie jest wątpić" - Wolter
|
|
|  | | enfant (64444 punktów) | >@Budzik - może źle to ująłem, ale nie chodzi mi o zrobienie z niej ateisty, chodzi raczej o to, że mam głębekie przekonanie, że osoba inteligentna nie będzie wierzącą tak do końca, bo jej mózg podpowie jej, ze coś jet nie tak, a już na pewno nie będzie ślepo popierać działania KK, jeżeli tylko pokarze się jej tę drugą stronę. I o takie pokazanie mi chodzi, nigdy nie przyszło by mi do głowy by kogoś wprost namawiać do przejścia na ateizm.
Świetnie. Dokładnie tego byłem pewien. To sabishi miała wątpliwości.
>Tak się zastanawiam, moze faktycznie brakuje mi trochę odwagi i stąd mój problem z wyborem drogi w życiu.
Z tego wynika, że prawie wszyscy 19-latkowie to tchórze. Wypraszam sobie.
>P.S. Dzięki za rzeczowe i wyczerpujące odpowiedzi, po przeczytaniu ich mam trochę jaśniej w głowie.
Cieszę się, że ci rozjaśniłem w głowie. Chyba lepsze to, niż wykopywanie na siłę z domu.
dryń, dryń
|
|
| placownik (17853 punktów) |
19 lat to "taki wiek". Burza hormonów itp.
>ludzie w moim wieku bawią się, co noc inna impreza, albo co najamniej raz w tygodniu. Piją, palą itd,
Widzisz w tym coś nadzwyczajnego? Coś nagannego? Chyba tak, skoro piszesz >Wszyscy inni wydają mi się zaślepieni, głupi, zapatrzeni w swojego guru(księdza, boga), nie przyjmujący racjonalnych argumentów.
Ocena sabishi wydaje mi się bardziej trafna od oceny budzika. Mnie również wydajesz się samotny i sfrustrowany. I nieśmiały, tak jak pisze budzik. Swoją samotność starasz się racjonalizować poprzez negatywną ocenę swoich rówieśników. Nie sądzę aby wszyscy na nią zasługiwali. Nie zamierzam wcale zachęcać Cię, abyś wbrew sobie zaakceptował ich zachowania i poglądy. Chcę Cię jedynie namówić do większej otwartości na ludzi. Przesiadywanie w samotności urozmaicane samotnymi rajdami rowerowymi to nie jest dobra strategia. Możesz dzięki niej przejść obok osób wartościowych, które szukają kontaktu z Tobą. Możesz im (i sobie) całkiem po prostu nie dać szans na taki kontakt.
Zdecydowanie ograniczyłbym kontakt z komputerem. Internetowe pogaduszki dają złudne wrażenie współuczestnictwa w życiu jakiejś grupy. To może być interesującym a nawet kształcącym uzupełnieniem życia w realu, ale nie może go zastępować.
>i w ogóle staram się robić tylko to co sprawia mi przyjemność, czy to dobrze ?
Nie mam cienia wątpliwości, że to źle.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Kuba Cichy (98 punktów) | Nie tyle nagannego co głupiego, co mi to da, że się upiję ? Po prostu mi się to wydaje bezsensowną rozrywką nie prowadzącą do niczego dobrego, ale może jestem przewrażliwiony, bo mój ojciec nadużywa alkoholu...
A niby dlaczego źle robię, ze robię tylko to co mi sprawia przyjemność ? jakieś konkrety ?
"Bardzo roztropnie jest wątpić" - Wolter
|
|
|  | | steppenwolf (5 punktów) | Szczerze mówiąc moje pierwsze wrażenie po lekturze twojego postu było też takie, że typowy dorastający młodzieniec  , z typowymi egzystencjalnymi problemami. Ale z obserwacji moich wynika, że ta negacja świata przechodzi sama. Zostaje gdzieś tam w głębi jej cząstka tylko. Nie jest to krytyka ani wymądrzanie się, że "wyrośniesz z tego". Po prostu znałam takich ludzi (dziwne, że sami faceci) i po prostu gdzieś to znikało u nich. A co do tej dziewczynki to myślę, że mała pomoc jej się przyda. Ponieważ większość ludzi wychowywanych w religijnych praktykujących rodzinach raczej nie staje się sama z siebie ateistami (innymi słowami nie zaczyna racjonalnie myśleć). To dotyczy wszystkich religijnych ludzi. Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, dorosłą osobą, która jest "Jehową" (moim zdaniem ta religia jest bardzo uboga) i spytałam czy to był jej wybór, czy po prostu ciągnie dalej to, czego nauczyli ją rodzice. Dla niej (jak i dla wszystkich innych wierzących w jakiegokolwiek boga) jest to ogromny szok, że ktoś uważa, że można sobie wybrać religię świadomie. Uważają, że ich religia jest jedyną prawdziwą, bo tak zostali wychowani. Dlatego już od małego trzeba im pokazać, że mają możliwość wyboru.
|
|
| |  | | waruna (20 punktów) | >większość ludzi wychowywanych w religijnych praktykujących rodzinach raczej nie staje się sama z siebie ateistami (innymi słowami nie zaczyna racjonalnie myśleć).
Czy naprawdę myślisz, że tylko ateiści myślą racjonalnie? Ja szczerze powiedziawszy nie widzę w ateizmie nic bardziej racjonalnego niż w wierze Boga. Przecież będąc ateistą tak naprawdę wierzysz, że Boga nie ma. Jedynie agnostyk myśli racjonalnie - nie wie, czy Bóg istnieje, czy nie, bo przecież nie ma dowodów przemawiających ani za jedną, ani za drugą hipotezą.
|
|
| | |  | | enfant (64444 punktów) | Jest taki słynny argument o krasnoludkach. Mnie w zupełności wystarcza. O krasnoludkach też nie wiemy, czy istnieją. O innych śmiesznych stworkach również. O nieskończonej liczbie rzeczy, które możemy sobie wyobrazić nie możemy z całą pewnością powiedzieć, że nie istnieją. Ale to nie powód, żeby dopuszczać ewentualność ich bytowania. Nie mówię już o miliardach sprzeczności, nielogiczności i absurdów, tkwiących w każdej religii. Ale jeżeli mówimy tylko o Bogu pozareligijnym, odpowiedź masz powyżej.
dryń, dryń
|
|
| | | |  | | sabishi (246 punktów) |
To tak jak z neutrinami. Planck przyjął ich istnienie na długo zanim dowiedziono doświadczalnie, że istnieją.  Umysł racjonalny nie powinien odrzucać żadnej możliwości.
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
| | | | |  | | enfant (64444 punktów) | To sobie przyjmijmy istnienie elfików i w ogóle wszystkiego. Racjonalny umysł we wszystko uwierzy. 
dryń, dryń
|
|
| | | | | |  | | sabishi (246 punktów) | Nie można nikogo nazwać głupim, bo wierzy w elfy. Zdecydowanie wolę osoby które wierzą w elfy niż, takie które w nic nie wierzą. Nie jestem ateistką, ale jestem racjonalistką, więcej jestem człowiekiem nauki.  Nikomu nie narzucam swojej religii, nie krytuje chrześcijan, muzułmanów, żydów, ani ateistów. Nie jestem alfą i omegą, nie wiem wszystkiego, więc nie mogę dać dowodów, że On istnieje, tak samo jak ateista nie może dowieść, że nie istnieje. Mogę tylko wierzyć. 
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
| | | | | | |  | | enfant (64444 punktów) | > Nie można nikogo nazwać głupim, bo wierzy w elfy. Zdecydowanie wolę osoby które wierzą w elfy niż, takie które w nic nie wierzą.Ja wolę sceptyków, niż osoby które wierzą w elfy i tych, którzy w nic nie wierzą (nie znam takich). > Nie jestem ateistką, ale jestem racjonalistką, więcej jestem człowiekiem nauki.  Nauka i wiara - papużki nierozłączki. > Nikomu nie narzucam swojej religii, nie krytuje chrześcijan, muzułmanów, żydów, ani ateistów. Nie jestem alfą i omegą, nie wiem wszystkiego, więc nie mogę dać dowodów, że On istnieje, tak samo jak ateista nie może dowieść, że nie istnieje. Mogę tylko wierzyć.  A ja mogę nie wierzyć. I mogę też poprosić o zakończenie tego tematu, bo to wątek o Cichym, a nie o ateizmie.
dryń, dryń
|
|
| | | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | > CześćTeż cześć > Ateizm nie jest do końca racjonalny ,a Ty mylisz pojęcie "wierzyć" z "negacją Boga". Agnostycy nie wierzą w Boga, oni tylko nie mówią, iż niemożliwe jest jego istnienie.Nie napisałem, że agnostycy wierzą w Boga, ale też pierwszy raz słyszę, żeby go negowali. > Czy według Ciebie oznacza to "wymyślanie" jakiegoś boga?Nie wymyślanie, ale "dopuszczanie ewentualności ich bytowania". A to właśnie napisałem o agnostycyzmie w wątku o rozterkach Cichego. > Ateizm i agnostycyzm w praktyce obdzierają bóstwa z ich religijnej otoczki, czyli mitologii dodanej przez objawione poznanie, a praktycznie dzisiaj "słaby ateizm" jest tym samym co agnostycyzm Ateiści nie obdzierają bóstw z niczego, bo nie mają za bardzo kogo obdzierać. A tym bardziej nie obdzierają Cichego z jego wątku. > Pozdr.Też pozdr.
|
|
|  | | sabishi (246 punktów) |
> A niby dlaczego źle robię, ze robię tylko to co mi sprawia przyjemność ? jakieś konkrety ?Prawdziwe życie składa się nie tylko z rzeczy przyjemnych, a w gruncie rzeczy głównie składa się z nieprzyjemnych, trudnych i wymagających wysiłku. Teraz masz 19 lat,jesteś w ogólniaku, ale za pare lat będzie w pełni dorosłym mężczyzną, który będzie musiał sam o sobie zadbać, a może i o swoją rodzinę, a wtedy już nie będzie się liczyło to co Tobie sprawia przyjemność. Witamy w dorosłym świecie, gdzie decyzje które podejmujemy mają wielki wpływ na to jak nam się będzie żyło. pozdrawiam 
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
| |  | | Kuba Cichy (98 punktów) |
> Prawdziwe życie składa się nie tylko z rzeczy przyjemnych, a w gruncie rzeczy głównie składa się z nieprzyjemnych, trudnych i wymagających wysiłku. Teraz masz 19 lat,jesteś w ogólniaku, ale za pare lat będzie w pełni dorosłym mężczyzną, który będzie musiał sam o sobie zadbać, a może i o swoją rodzinę, a wtedy już nie będzie się liczyło to co Tobie sprawia przyjemność.> Witamy w dorosłym świecie, gdzie decyzje które podejmujemy mają wielki wpływ na to jak nam się będzie żyło.> pozdrawiam  No tak, tylko, że ja to widzę chyba trochę inaczej niż Ty, dla mnie przyjemność to pojęcie względne, np. wysiłek również może być przyjemny jeżeli przynosi wymierne korzyści, nie koniecznie materialne.
"Bardzo roztropnie jest wątpić" - Wolter
|
|
| |  | | enfant (64444 punktów) | >>A niby dlaczego źle robię, ze robię tylko to co mi sprawia przyjemność ? jakieś konkrety ? >Prawdziwe życie składa się nie tylko z rzeczy przyjemnych, a w gruncie rzeczy głównie składa się z nieprzyjemnych, trudnych i wymagających wysiłku. Teraz masz 19 lat,jesteś w ogólniaku, ale za pare lat będzie w pełni dorosłym mężczyzną, który będzie musiał sam o sobie zadbać, a może i o swoją rodzinę, a wtedy już nie będzie się liczyło to co Tobie sprawia przyjemność.
Powyższa odpowiedź Kuby zdaje się oddalać niebezpieczeństwo. Jeżeli jest szczera i zgodna z prawdą.
>Witamy w dorosłym świecie, gdzie decyzje które podejmujemy mają wielki wpływ na to jak nam się będzie żyło.
Witam, witam.
dryń, dryń
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
Są osoby o takiej konstrukcji psychofizycznej, która sprawia że najlepszym dla nich i dla ich otoczenia rozwiązaniem jest abstynencja. Ale są też takie, które mogą i potrafią używać alkoholu w sposób cywilizowany. Należy szanować wybór abstynencji, ale narzucanie takiego wzorca postępowania innym to swoisty fundamentalizm. Tak więc w piciu nie ma niczego złego o ile robią to osoby dojrzałe, które piją ale nie upijają się. Piszesz o problemach alkoholowych ojca. Współczuję. To również Twój problem. Ale nie pozwól, aby deformował on Twój sposób patrzenia na innych.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | enfant (64444 punktów) | Ale Kuba ma prawo odrzucać taki tryb życia, nawet jeśli jest odporny psychofizycznie. Może dba o zdrowie, może go to nie kręci? Nikomu nie dyktuje swojej abstynencji. Napisał to nie umniejszając kolegom, lecz pokazując jedną z różnic między nim, a nimi. Zresztą nawet jeśli chciał skrytykować w ten sposób, to dobrze, bo naprawdę wielu rówieśników ostro z tym przesadza.
dryń, dryń
|
|
 | | enfant (64444 punktów) | > Ocena sabishi wydaje mi się bardziej trafna od oceny budzika. Mnie również wydajesz się samotny i sfrustrowany. I nieśmiały, tak jak pisze budzik. Swoją samotność starasz się racjonalizować poprzez negatywną ocenę swoich rówieśników. Nie sądzę aby wszyscy na nią zasługiwali.
No nie wiadomo. Ludzie w większej grupie zachowują się inaczej, niż w sytuacjach kameralnych. Zaczynają tworzyć jakby jedno ciało, każdy się dostosowuje i znajduje jakąś rolę i miejsce. Może Kuba nie jest taki elastyczny i akurat nie akceptuje tego jednego mózgu grupy, a że innych nie ma, musi się zamknąć w mieszkaniu. A poza klasą w sumie trudno znaleźć towarzystwo (niezwiązane z tą klasą), zwłaszcza będąc w klasie maturalnej.
>Nie zamierzam wcale zachęcać Cię, abyś wbrew sobie zaakceptował ich zachowania i poglądy. Chcę Cię jedynie namówić do większej otwartości na ludzi. Przesiadywanie w samotności urozmaicane samotnymi rajdami rowerowymi to nie jest dobra strategia. Możesz dzięki niej przejść obok osób wartościowych, które szukają kontaktu z Tobą. Możesz im (i sobie) całkiem po prostu nie dać szans na taki kontakt.
Tu się połowicznie zgodzę. Zamykanie się dla zamykania się jest złym rozwiązaniem. Musisz (Kubo) być czujny i nastawić się nie odrzucająco lecz poszukująco. Choć ta kwestia otwarcia się też nie jest taka oczywista. Niektórzy po prostu nie mają takich potrzeb i lubią być sami. Żyją w otoczeniu ludzi, ale nie z nimi.
> Zdecydowanie ograniczyłbym kontakt z komputerem. Internetowe pogaduszki dają złudne wrażenie współuczestnictwa w życiu jakiejś grupy. To może być interesującym a nawet kształcącym uzupełnieniem życia w realu, ale nie może go zastępować.
Stuprocentowa zgoda.
>>i w ogóle staram się robić tylko to co sprawia mi przyjemność, czy to dobrze ? > Nie mam cienia wątpliwości, że to źle.
Nie wiem, co chciał przez to powiedzieć. Myślę, że to zwykłe zapędzenie się w pisaniu.
dryń, dryń
|
|
| NIRA Madeline.h@wp.pl | Witam Proponuje Ci studia filozoficzne albo tego pokroju.Ja studjuje Na Instytucie Filozofii, ale az tak mnie to nie interesuje, wiec za specjalizacje obralam sobie Komunikacje Społeczną jestem naprawde zadowolona, bo ucze sie konkretnych rzeczy. Jest troche filozowania  i kilka faktow odnosnie przekazu informacji, sposobie porozumiewania sie z innymi itp. polecam. Szkoda zeby taki czlowiek sie marnowal  Pozdrawiam NIRA
|
|
 | | enfant (64444 punktów) | Z tą filozofią niegłupi pomysł. Jeżeli rzeczywiście jesteś typem myśliciela, złóż tam papiery.
dryń, dryń
|
|
| enfant (64444 punktów) | Dobrze by było, gdybyś powiedział szczerze, ile w tym jest nieśmiałości (jeżeli w ogóle) lub jakiegoś urazu. To dość ważne. Czy lubisz ludzi jako takich, łatwo nawiązujesz kontakty z ludźmi, których czujesz, że mógłbyś polubić? Czy w towarzystwie czujesz się pewnie, tyle że niespecjalnie szczęśliwie, czy może stresujesz się i marzysz o zapadnięciu się pod ziemię? Czy naprawdę jesteś szczęśliwy w swojej samotni?
dryń, dryń
|
|
 | | Kuba Cichy (98 punktów) | Na pewno jestem nieśmiały, ale to już zauważyłem dawno i staram się z tym sobię radzić i chyba idzie mi nienajgorzej.Np. jak trzeba gdzieś pójść i o coś zapytać, a nikt nie chciał to zawsze ja szedłem i to nie jest dla mnie problem, albo na przykład spotkam znajomą to nie mam problemu z nawiązaniem rozmowy i nawet mi się miło rozmawia. W wakacje znalazłem ofertę pracy dla uczniów więc poszedłem zobaczyć, nei tyle chciałem pracować, co zobaczyć jak wygląda taka rozmowa kwalifikacyjna i jak mi pójdzie. No i myślę, że bardzo dobrze mi poszło, bo anwet dostałem tę pracę, tylko jak się okazało, że będę musiał do niej dojeżdżać codziennie 40km, a pensja jest tak niska, że się poprostu nei opłaca to sam zrezygnowałem. Natomiast nie lubię jak jest dużo osób, wtedy się zacinam, jakoś nie potrafię się przebić przez tych wszystkie "dusze towarzytwa" i zwykle niewiele się odzywam. Dlatego jak jestem na jakiejś większej imprezie to staram się odejść od grupy i nawiązywać rozmowy z pojedynczymi osobami. Nie wiem czemu tak się dzieje.....są 1-3 osoby to jest miło i wtedy mozna nawet powiedzieć, ze to ja jestem "duszą towarzystwa", ale jak już jest więcej to za nic nie mogę się "przebić".
"Bardzo roztropnie jest wątpić" - Wolter
|
|
|  | | enfant (64444 punktów) | > Na pewno jestem nieśmiały, ale to już zauważyłem dawno i staram się z tym sobię radzić i chyba idzie mi nienajgorzej.Np. jak trzeba gdzieś pójść i o coś zapytać, a nikt nie chciał to zawsze ja szedłem i to nie jest dla mnie problem, albo na przykład spotkam znajomą to nie mam problemu z nawiązaniem rozmowy i nawet mi się miło rozmawia.> W wakacje znalazłem ofertę pracy dla uczniów więc poszedłem zobaczyć, nie tyle chciałem pracować, co zobaczyć jak wygląda taka rozmowa kwalifikacyjna i jak mi pójdzie. No i myślę, że bardzo dobrze mi poszło, bo nawet dostałem tę pracę, tylko jak się okazało, że będę musiał do niej dojeżdżać codziennie 40km, a pensja jest tak niska, że się poprostu nie opłaca to sam zrezygnowałem.Umiesz łamać wewnętrzne bariery. A takie ma każdy. Jeśli już ci to wychodzi, to nikt nie widzi, czy jesteś śmiały, czy nie. A że jesteśmy tym, jak nas widzą inni, to jesteś śmiały. Przecież to, co tam masz w środku pozostaje twoją tajemnicą. Ale może placownik ma rację, że to właśnie ta twoja nieśmiałość powoduje odcięcie się od towarzystwa, a inne argumenty to tylko szukanie pretekstu? Jak myślisz? > Natomiast nie lubię jak jest dużo osób, wtedy się zacinam, jakoś nie potrafię się przebić przez te wszystkie "dusze towarzytwa" i zwykle nie wiele się odzywam. Dlatego jak jestem na jakiejś większej imprezie to staram się odejść od grupy i nawiązywać rozmowy z pojedynczymi osobami. Nie wiem czemu tak się dzieje.....są 1-3 osoby to jest miło i wtedy mozna nawet powiedzieć, ze to ja jestem "duszą towarzystwa", ale jak już jest więcej to za nic nie mogę się "przebić".Miałeś mówić o sobie, a nie o mnie.  Piszesz, że w małych grupkach dominujesz. A mimo to jesteś w wolnych chwilach sam. Więc to chyba nie tylko wina nieśmiałości. I w ogóle nie tylko twoja wina. To, co piszesz trzyma mnie przy mojej pierwszej ocenie.
dryń, dryń
|
|
| natalia (51 punktów) | masz bardzo ciekawy poglad na zycie. podobny do mojego. niewiele jest takiech ludzi... poki co moze i lepiej. rowniez jestem w klasie mautralnej. i im blizej jej tym wieksze roztargnienie. dodatkowo te nacisk z zewnatrz.swietnie Cie rozumiem. moze filozofia byłaby TYM kierunkiem. ciekawym.przynajmneij dającym mozliwosc rozwoju. i jakas wolnosc swiatopogladowa.przykre ze tak niewiele jest ludzi w naszym wieku .. sama nie wiem..czy mądrych.. otwartych na rozwoj. bo do madrosci długa droga.chcacych porozmawiac o pogladach.racjonalnych...których priorytetem w zyciu nie jest tylko impreza. dajesz nadzieje ze ktos taki istnieje
|
|
| enfant (64444 punktów) | Jeżeli chętnie byś sobie porozmawiał z psychologiem, to Paweł Krukow jest do dyspozycji. Chcesz e-mail?
dryń, dryń
|
|
| zima (560 punktów) | Mam pytanie, jakie książki lubisz czytać?
|
|
| AstralStorm (558 punktów) | > Mam 19 lat, inni ludzie w moim wieku bawią się, co noc inna impreza, albo co najamniej raz w tygodniu. Piją, palą itd, a mnie to nie cieszy, po szkole wole wrócić do domu niż gdzieś się włóczyć.Mnie też jakoś picie/palenie i te ich imprezy nie bawią. A brałem udział w dostatecznej ilości, aby mieć ich dość. > Tyle, że w domu też właściwie się >nie kontaktuje z nikim(ew. podczas obiadu od niechcenia coś wypowiem), zamykam się w swoim pokoju i tu się czuje najlepiej.Moim zdaniem powinieneś rozmawiać z ludźmi. Też tak miałem parę lat temu i wystarczy chwila dyskusji z mądrymi, szczególnie starszymi ludźmi. > Tu mam TV, komputer, muzykę, moje łóżko, w którym potrafię spędzić 14h i nic mi więcej do życia właściwie nie trzeba.To źle, że nie trzeba. Chociaż... może zgodnie z teorią dysonansu poznawczego trafiłeś na moment, w którym w swoim życiu masz coś zmienić. > No może nie licząć mojej pasji do rowerów, lubię jeździć i to dużo, oczywiście samotnie, bo wtedy mogę spokojnie pomyśleć, w ogóle z większością ludzi nie mam ochoty rozmawiać, jedyną osobą, z którą tak naprawdę rozmawiam jest mój kuzyn, z którym prowadzimy ciekawe dyskusje nt. wiary, filozofii życia.No ja jestem w lepszej sytuacji - większe miasto - nawet nie wiem, gdzie te Koszyce Małe leżą! > Wszyscy inni> wydają mi się zaślepieni, głupi, zapatrzeni w swojego> guru(księdza, boga), nie przyjmujący racjonalnych> argumentów.Szufladkowanie i pobieżny osąd. Popracuj nad tym. > [...]w ogóle co mnie interesuje ?> Chyba nic konkretnego, troche religie świata, trochę> ludzka psychika.Ani trochę zainteresowań językowych, humanistycznych, ścisłych, geograficznych, artystycznych? Bo z samej psychologii to ciężko ostatnimi czasy jest wyżyć - dużo chętnych. Trzeba być naprawdę zdeterminowanym i/lub utalentowanym. > jak można wogóle opowiadać> dzieciom takie głupoty ?A można, ale trzeba później te głupoty poprawiać. Lepiej wypowiadać się poprawnie, oczywiście dostosowując się do poziomu intelektualnego dziecka. > Ale nie o tym rzecz, skoro jest> intelignentna to postanowiłem, że pomogę jej jak> najszybciej odrzucić kościoł katolicki i te całe religijne> pierdoły,które mi zniszczyły psychikę i sprawiły, ze jako> dziecko nei raz nei mogłem zasnąć bo nie chciały mnei> opuścić myśli o piekle.Hmm, źle to wygląda. Jak to mawiają - ogień sprawia, że lód się topi, ale czyni też jajka twardymi. > Pomyślałem, że jeżeli ona też> będzie nie wierząca wtedy może moja rodzina dostrzeże, że> nie tylko ja jestem "belzebubem" - jak mnie przezwał mój> ojciec i ludzie nie wierzący to normalni, zwykle> intelignetni ludzie.Nie próbuj walczyć z wiarą, opowiadać jaka to głupia ona jest. Blokuj próby indoktrynacji, reaguj. Staraj się uniemożliwić wytworzenie nawyku. Np. chodzenia co niedzielę do kościoła. Co do twojego przezwiska - weź zrób dokładnie na odwrót - obnoś się z nim, jak prawdziwy satanista. ( www.satan.pl ) Wyglądaj jak metal. A potem wróć do normalnego wyglądu. Może zmienią zdanie.  > Czy jestem szczęśliwy w moim życiu ? (...)> Jaką drogę w życiu wybrać ?Dobre pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi. Sam powinieneś wiedzieć.
Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić ciebie czy podporządkować. Moim zadaniem jest nauczyć ciebie myśleć samodzielnie w wybrany przez ciebie sposób. Wtedy będziemy mogli dyskutować.
|
|
| waligóra (961 punktów) | >>Ostatnio znalazłem sobie dziwne zajęcie, zauważyłem, ze....... ...................................... Pomyślałem, że jeżeli ona też >będzie nie wierząca wtedy może moja rodzina dostrzeże, że >nie tylko ja jestem "belzebubem" - jak mnie przezwał mój >ojciec i ludzie nie wierzący to normalni, zwykle >intelignetni ludzie.
Kubo!... nie wolno ci w ten sposób postępować ,piszę te słowa jako ojciec takiego właśnie dwuletniego dziecka. Wyrządzasz krzywdę (nieswiadomie) dziecku i jego rodzicom. Dla dziecka w tym wieku najważniejszy jest autorytet rodziców jakikolwiek by on nie był (pomijam patologie), to oni mają prawo i obowiązek zgodnie ze swoimi przekonaniami kształtować (wychowywać) swoje dziecko. Z psychologicznego punktu widzenia wprowadzasz w psychikę twojej kuzynki dychotomie postaw i ocen z jednej strony rodzice i ich zakazy z drugiej twoje (pytanie kto dominuje zapewne rodzice?). Nie uważam również aby był to odpowiedni wiek na wpajanie jakichkolwiek doktryn. Raczej staraj sie pokazywac świat, ocenę jego wartości pozostaw rodzicom. Ponadto jak czytam ty sam masz problemy z samoidentyfikacja jaką masz pewność że twój swiatopogląd jest trafny?
|
|
| damian (127 punktów) | kurcze, po przeczytaniu tej wypowiedzi poczułem się prawie tak, jak bym pisał o sobie: otóż mam 18 lat (jestem o rok młodszy od Ciebie), jestem w 2 klasie liceum. po szkole wracam do domu, nie ide pić i palić. w piątki nie jeżdze na wiejskie "wichury" jak to mówią koledzy. może nie jestem do końca takim introwertykiem, choć uwielbiam swój pokój, w którym przesiaduję cały dzień przed komputerem.osobą z którą rozmawiam jest moja dziewczyna(rpok młodsza ode mnie). co do kościoła to mam takie same poglądy i stosunek jak Ty. nie rozmaiwam z rodzicami (może czasami jak musze, irytuje mnie to, że moi rodzice pala papierosy i pija alkohol. u innych osób mi to tak nie przeszkadza, choć uważam to za brak szacunku dla samego siebie i dla innych. nie rozmaiwam z nimi bo nie jest to inteligentna rozmowa, tylko dyskusja, a często bezsensowny monolog ze strony rodziców, zero szacunku dla rozmówcy i płytkie wykręty i argumenty- dlatego staram się unikać rozmów z nimi). nigdy nie chciałem chodzić na korki i nie lubie brac od nich kasy. nie lubie być cos winien, tym bardziej moim rodzicom. tez nie wiem do koća co będę robić po liceum, co będe studiował i gdzie, a przedw wszystkim czy będe studiował, bo nie usmiecha mi sie prosić rodzine o kase na studia. wierze w siebie, wiem na ile mnie stac i jaki potencjał mam w sobie, ale trzymam to dla siebie. jeżeli chcę porozmaiwać o czymś "mądrym" o czyms co mnie nurtuje z inteligentnymi ludzmi to pisze tu- mna forum racjonalisty. oczywiście z dziewczyną tez rozmaiwma na wiele tematów, jest bardzo mądra tylko mamy odmienny stosunek do kościoła ale to mi nie rzeszkadza. powtorze Twoje pytanie" czy jestem zadowolony ze swojego życia?? oczywiście że tak. uwielbiam siedzieć przy kompie i czytać zamieszczone tu artykuły, uwielbiam spędzać czas w moim pokoju sam jak i z dziewczyną. nie jesteś inny, dziwny. to jest poprostu sposób na życie. jeżeli czujesz się szczęsliwy w środku to to jest najwaxzniejsze. a co do młodego kuzyna-- daj mu czas, sam zrozumie. nie moiżesz mu niczego narzucić. możesz mu oczywiście podsuwać pod noc jakies materiały i rozmawiać z nim na temat kościoła, ale ie na siłe, jeżeli jest rzeczywiście inteligentny to szybko zobaczy czym naprawde jest kościół.
|
|
 | | Zuzanna | Chyba mamy doczynienia z małym wypaczeniem młodego pokolenia,do którego ja także się zaliczam. Także jestem w II klasie ogólniaka i mam problemy z przyszłością. Bardzo lubię obsrewować ludzi i wyciągać wnioski z ich zachowań,zatem co zauważyłam i jakie konkluzje chcę przekazać? Od jakiś 5-8 lat można zaobserwować wśród "myślącej młodzieży" pewną apatię,niechęć,konsternację,a co za tym idzie brak perspektyw na przyszłość,brak motywacji do działania i udziału w życiu społecznym. Opisywane tu problemy dotyczą również mnie,czyli potwierdza to mój wniosek. W 12 roku życia przeżyłam szok religijny,otworzyły mi się oczy,zobaczyłam macki KOmbinatu.Od tamtej pory mam wrażenie,że nie mam szans na wolność,żyjąc w społeczeństwie. REligia odeszła do lamusa,gdyż jest dziedziną życia,w której szczególnie lubuje się Kombinat,to samo z prawdami ,które staraja mi się przekazać rodzina;tutaj jest właśnie ta ambiwalencja między mną,a Wami,moi rodzice są bardzo wierzącyjednak myślą trzeźwo,potrafią i lubią dyskutować(czasem na czynności tej spędzamy po kilka godzin),starają się mnie zrozumieć,cała tę awersję do religii,wpajanych zachowań i autorytetów,ale co przykre,wraz z całą resztą rodziny,nie potrafią się pogodzić z faktem,że ja już dokonałam wyboru: jestem agnostykiem,który chce przestać nim być,chcę dowazć egzystencji Absolutu,gdyż człowiek nie jest formą dla mnie doskonałą...... i tu już się zaczyna kruchy grunt moich teorii  . Dlaczego boję się przyszłości? Może ze względu na moją fobię Kombinatu,wzdrygam się przed myślą,że mogłabym być jednym z miliarów Szczurów,wytrwale i nieświadomie pracujęcych na rzecz Kombinatu,ja ewentualnie mogłabym sabotować,ale Oni są za sprytni i szybciutko by mnie zidentyfkiwowali i przeznaczyli do dystrukcji. Współczesna szkoła zmusza do współpracy z Kombinatem,lizustwo i aprobatę na rzecz tejże instytucji.Nie znaczy to jednak,że się nie uczę,wręcz przeciwnie,ja uwielbiam rozszerzać swoje horyzonty i teorie,dlatego nie ma przedmiotów,których nie lubię,są tylko takie,które nie do końca rozumiem. Przyszłość związana z ludźmi:ta perspektywa nie przeraża mnie aż tak bardzo,gdyż kontakty interpersonalne nie są dla mnie żadnym problemem.Lubię przebywać z ludźmi,obserwować ich i naśmiewać się z ich przywar(.które często są także moimi),jednak ja tylko z nimi przebywam,nie czuję się członkiem żadnej grupy. Co uznaję za podłoże tych problemów(mam na myśli wszystkich młodych ludzi,którzy nie potrafią się zidentyfikować.określić,gdyż może tak jak ja,boją się,że mogą przez to być prtzestać być wolnymi): krótko XXI wiek,całą cywilizację,która jak mawiał Rousseau ,wypacza człowieka.My już nie mamy wartości,nie żyjemy wg żadnego ethosu:ojczyzna,honor,pomoc,altruizm itp. zamykamy się w wyimaginowanym świecie komórek i komputarów,które są sybstutytami kontaktów międzyludzkich. Ponadto pęd do nieokreślonej przyszłości: ciągła nagonka to na maturę,to na egzaminy,kursy,licencjaty i podwyższanie kwalifikacji.Śpiesz się,nie zdążysz,masz mało czasu,nie zastanawiaj się,nie trać czasu:to ulubione demagogiczne słówka Kombinatu,a My,jak te Szczury,posłusznie wykonyjemy wszystkie rozkazy.Jesteśmy trybikiem w ogromnej maszynie Kombinatu,i to On,akurat teraz poprzez oszołamiające tempo cywilizaci,chce doprowadzić do eksplozji urządzenia!!!Więc zatrzymajmy się,pomyślmy,odrzućmy schematy i gotowe wzorce!!!
|
|
-2 na 4 | Miłujący prawdę (1541 punktów) | Najważniejsze to znalezienie celu w zyciu. Ludzie zbyt mocno koncentruja sie na sprawach codziennych. Cel życia związany jest z Bogiem. Musisz Go znaleźć. Musisz tego jednak chcieć. Znajdź prawdę.
|
|
| Wilhelm | >Mam 19 lat, inni ludzie w moim wieku bawią się, co noc >inna impreza, albo co najamniej raz w tygodniu. Piją, palą >itd, a mnie to nie cieszy, po szkole wole wrócić do domu >niż gdzieś się włóczyć. Tyle, że w domu też właściwie się >nie kontaktuje z nikim(ew. podczas obiadu od niechcenia coś >wypowiem), zamykam się w swoim pokoju i tu się czuje >najlepiej. Bedac w Twoim wieku tez taki bylem. W sumie niewiele sie zmienilo, no moze bardziej otwarty jestem do ludzi. Bedziesz mial 30 lat, zrozumiesz to. Tu mam TV, komputer, muzykę, moje łóżko, w >którym potrafię spędzić 14h i nic mi więcej do życia >właściwie nie trzeba. No może nie licząć mojej pasji do >rowerów, lubię jeździć i to dużo, oczywiście samotnie, bo >wtedy mogę spokojnie pomyśleć, w ogóle z większością ludzi >nie mam ochoty rozmawiać, jedyną osobą, z którą tak >naprawdę rozmawiam jest mój kuzyn, z którym prowadzimy >ciekawe dyskusje nt. wiary, filozofii życia. Szukaj podobych do siebie, a wtedy sie odnajdziesz. >Wszyscy >inniwydają mi się zaślepieni, głupi, zapatrzeni w swojego >guru(księdza, boga), nie przyjmujący racjonalnych >argumentów. I tak sobie żyję w moim życiu, większość dna >przed komputerem,a konkretnie w internecie, a czytam prawie >wszystko. Nie mam planu na życie, obecnie jestem w klasie >maturalnej i nie mam zielonego pojęcia co dalej, rodzicie i >dziadkowie przy każdej okazji pieprzą jaka to nauka ważna, >żebym się uczył bo bez tego nigdzie nie zajdę, ale jak już >wcześciej wspomniałem, jak np. biologia mnie nie interesuje >to nie zamierzam się tego uczyć, w ogóle co mnie interesuje >? Chyba nic konkretnego, troche religie świata, trochę >ludzka psychika.Boję się końca liceum, bo nie wiem co dalej >ze sobą zrobię, wszystko wydaje się takie trudne do >zrealizowania, za studia w innym mieście albo musiał bym >sam zapłacić, albo poprosić rodzinę, ale nigdy nei chciałem >brać od nich pieniędzy na naukę, zawsze odmawiałem chodzenia >na korki, bo to by tylko zwiększyło by presję na mnie. To dylemat prawie wszystkich, co sa w klasie maturalnej. Mnie uratowala moja pasja, co stala sie zawodem. To chyba najlepsze rozwiazanie.
Erst wenn die Wolken schlafengehn, kann man uns am Himmel sehn,wir haben Angst und sind allein, Gott weiß ich will kein Engel sein.
|
|
| Saper | > Mam 19 lat, inni ludzie w moim wieku bawią się, co noc> inna impreza, albo co najamniej raz w tygodniu. Piją, palą> itd, a mnie to nie cieszy, po szkole wole wrócić do domu> niż gdzieś się włóczyć. Tyle, że w domu też właściwie się  >nie kontaktuje z nikim(ew. podczas obiadu od niechcenia coś > wypowiem), zamykam się w swoim pokoju i tu się czuje> najlepiej. Tu mam TV, komputer, muzykę, moje łóżko, w> którym potrafię spędzić 14h i nic mi więcej do życia> właściwie nie trzeba. No może nie licząć mojej pasji do> rowerów, lubię jeździć i to dużo, oczywiście samotnie, bo> wtedy mogę spokojnie pomyśleć, w ogóle z większością ludzi> nie mam ochoty rozmawiać, jedyną osobą, z którą tak> naprawdę rozmawiam jest mój kuzyn, z którym prowadzimy> ciekawe dyskusje nt. wiary, filozofii życia. Wszyscy inni> wydają mi się zaślepieni, głupi, zapatrzeni w swojego> guru(księdza, boga), nie przyjmujący racjonalnych> argumentów. I tak sobie żyję w moim życiu, większość dna> przed komputerem,a konkretnie w internecie, a czytam prawie> wszystko. Nie mam planu na życie, obecnie jestem w klasie> maturalnej i nie mam zielonego pojęcia co dalej, rodzicie i> dziadkowie przy każdej okazji pieprzą jaka to nauka ważna,> żebym się uczył bo bez tego nigdzie nie zajdę, ale jak już> wcześciej wspomniałem, jak np. biologia mnie nie interesuje> to nie zamierzam się tego uczyć, w ogóle co mnie interesuje> ? Chyba nic konkretnego, troche religie świata, trochę> ludzka psychika.Boję się końca liceum, bo nie wiem co dalej> ze sobą zrobię, wszystko wydaje się takie trudne do> zrealizowania, za studia w innym mieście albo musiał bym> sam zapłacić, albo poprosić rodzinę, ale nigdy nei chciałem> brać od nich pieniędzy na naukę, zawsze odmawiałem chodzenia> na korki, bo to by tylko zwiększyło by presję na mnie.> Ostatnio znalazłem sobie dziwne zajęcie, zauważyłem, ze> moja 2-letnia obecnie kuzynka jest bardzo inteligentna(np.> gdy jej matka nie chce żeby szła do drugiego pokoju to robi> najprostszą rzecz na swiecie czyli "nie idź tam bo tam jest> bobo", a ona nie zachowuje się jak zwykłe dziecko, ostatnio> sam byłem świadkiem jak mimo to tam poszła, wróciła i> powiedziała "nie ma boba", jak można wogóle opowiadać> dzieciom takie głupoty ? Ale nie o tym rzecz, skoro jest> intelignentna to postanowiłem, że pomogę jej jak> najszybciej odrzucić kościoł katolicki i te całe religijne> pierdoły,które mi zniszczyły psychikę i sprawiły, ze jako> dziecko nei raz nei mogłem zasnąć bo nie chciały mnei> opuścić myśli o piekle. Pomyślałem, że jeżeli ona też> będzie nie wierząca wtedy może moja rodzina dostrzeże, że> nie tylko ja jestem "belzebubem" - jak mnie przezwał mój> ojciec i ludzie nie wierzący to normalni, zwykle> intelignetni ludzie. Oczywiście nic na siłę, mnei zmuszają> do chodzenia do kościoła, więc wiem, ze to źle, po prostu> stopniowo jak będzie dorastać chce jej dostarczać> materiałów do przemyśleń, bo ma do tego potencjał i kiedyś> podejmie decyzję) Czy jestem szczęśliwy w moim życiu ?> Myślę, że tak, bo mimo, że mam świadomość, że tak naprawdę> jestem zagubiony w tym świecie jak wszyscy inni to potrafie> czerpać przyjemność z tego co robię i w ogóle staram się> robić tylko to co sprawia mi przyjemność, czy to dobrze ?> czy ja jestem jakiś dziwny ? Jaką drogę w życiu wybrać ?ziomku wiesz co jedyna rada jaka mi przychodzi do głowy i każdemu zagubionemu człowiekowi mówie to nic innego jak polecic Ci ksiązke która poprostu dała droge niejednemu mojemu znajomemu  jets to książka"potęga podświadomości"auto joseph murphy  widze że masz dużo czasu kup sobie ją i czytaj i powinieneś odnaleźc się w życiu  życze powodzenia
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|