Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przyszłość

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
15-05-2007 23:59Zyga (1539 punktów)Przyszłość
Bez wątpienia żyję w ciekawych czasach.

Pamiętam jak zaledwie chwilę temu...
-moi rodzice kupili odtwarzacz i cała dzielnica chciała zobaczyć kopię kopi z kopi komando
-w telewizji były 2 polskie kanały
-na podłączenie telefonu stacjonarnego czekało się latami.
-mój komputer miał 64kb pamięci
...
-przynosiłem do domu kilka gier na jednej dyskietce
-czytałem że powstał dysk zdolny pomieścić ponad 600MB danych. Jak to możliwe? Tyle dyskietek (0,7MB) na jednym dysku.
-nawet nie śniło mi się coś takiego jak internet.

Zagapiłem się tylko na chwilę...

Wyciągam z kieszeni telefon komórkowy, który ma większą rozdzielczość i więcej kolorów niż street fighter II na amigę. 24MB pamięci i kartę 500MB; robi zdjęcia 3mpx (bez kliszy) , odtwarza mp3 (i nie trzeba ich kompresować 2h pod dosem), mogę wysłać fax, mail, zdjęcie i pooglądać pdf'y lub pograć w gierki słuchając radia. Przeglądam onet bezprzewodowo i sprawdzam trasę wycieczki, a właściwie sama się sprawdza. Z głośniczka słychać "za 200m skręć w prawo" ja w tym czasie nagrywam film żeby zaraz te kilka mega wysłać do mojego kolegi w Londynie, z którym dzieli mnie 1h drogi samolotem a bilet (bez opłat lotniskowych) kosztuje mniej niż pkp do Warszawy.

Do sedna.
Technologia pędzi, gna w niesamowitym tempie.
Zastanawiam się coraz częściej czy doczekam czasów gdy nanoboty będą codziennością. Zakładając, że nie zabije mnie jutro przejeżdżające auto, to mam jeszcze trochę czasu. Bardzo liczę, że doczekam teleportów. Zostaną odkryte i zbadane nowe niesamowite planety i zakątki kosmosu. Martwi mnie, że jeżeli są możliwe, to i tak pewnie się już nie załapię na podróże w czasie. Chyba, że jeszcze zostanę objęty programem "wymiany wnętrzności". Te wszystkie rzeczy, o których się nie dowiem a które zostaną odkryte. Najbardziej martwi mnie, że nawet nie wiem co jeszcze można wymyślić i odkryć. Tak jak ludzie pierwotni nawet nie marzyli o samolotach. Nie mogli zapytać o instrukcję pilotażu. Tak i ja, jakbym sie nie wysilał nie zapytam... no właśnie.

Co czeka nas niedługo?
Jakich niesamowitych nowinek technologicznych możemy się spodziewać w następnych latach?

"Obyś żył w ciekawych czasach" - to klątwa - ciekawość jest pierwszym stopniem do piekła (ciekawości).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Thorvoy (6588 punktów)
Na teleporty bym nie liczył, ale mnie też czasem taka czarna żółć dopada, kiedy przypomnę sobie pierwszego PC-ta w rodzinie, kupionego z drugiej ręki. Monitor 12,5 cala, karta graficzna Hercules, o karcie dźwiękowej nawet się nie śniło, mysz była czymś, co miało jako standard nadejść w następnej generacji PC. Dysk 28 MB, napęd na "floppy" dyski.

Mniej więcej w okolicach 1990 r.

Po kilkunastu latach niemal przeraża mnie, że w 1992 byłem szaleńczo podjarany nowym sprzętem: 486 DX4 100 i 8 MB RAM. Ileż wtedy można było na tym zrobić...

Kto wtedy myślał, że telefon komórkowy stanie się tak powszechny? Wtedy na podstawową komórkę wielkości cegły-pustaka trzeba było wydać (po uwzględnieniu denominacji) jakieś 2.000 złotych, a rachunki przyprawiłyby o migrenę samego Rockefellera, gdyby ktoś mu je kiedyś pokazał.

Jestem dość powściągliwy w swych wyobrażeniach przyszłości, ale ciekaw jestem, jaką normę cywilizacyjną przyniesie nam następna dekada trzeciego tysiąclecia. Czy upowszechnią się pojazdy na baterie słoneczne, albo (i) inne alternatywne dziś źródła energii? Czy resztki naturalnej żywności do reszty zastąpi faszerowane nie wiadomo czym paskudztwo, które dziś nazywa się pieczywem, wędliną i podobnymi?

Czy rzeczywiście czeka nas globalna powódź?

Ktoś oszacował, że co ileś tam lat (4, albo 5) moc obliczeniowa domowych komputerów przyrasta dwukrotnie. Nie sposób się nie zgodzić. Dziś mój sprzęt, który dwa i pół roku temu był supermaszyną, dziś nie obsłuży wielu nowości. Obecnie chyba tylko dysk trzyma się standardów.

Co będzie dalej?

Poczekamy, zobaczymy.
wyszpolski (447 punktów)
>Ktoś oszacował, że co ileś tam lat (4, albo 5) moc obliczeniowa domowych komputerów przyrasta dwukrotnie.

18 miesięcy, a jest to Prawo Moore'a, natomiast niedługo to prawo przestanie obowiązywać, bo skończą nam się procesy technologiczne (jesteśmy na 45nm, 10 lat temu było to 350 nm) więc nie będzie można tak po prostu robić lepiej, więcej i szybciej. Trzeba będzie znaleźć nowe rozwiązania - nanorurki etc.
Thorvoy (6588 punktów)
18 miechów? Łał. Z drugiej strony rzeczywiście, jeśli sobie dobrze policzyć megaherce, będące standardem na początku lat 90 i przyrównać do dzisiejszych, to z tymi 4 latami mocno przesadziłem.
wyszpolski (447 punktów)
>18 miechów? Łał. Z drugiej strony rzeczywiście, jeśli sobie dobrze policzyć megaherce, będące standardem na początku lat 90 i przyrównać do dzisiejszych, to z tymi 4 latami mocno przesadziłem.

Akurat MHz nie świadczą o rzeczywistej wydajności, już teraz na rynku mamy nowe procesory Intela które przy 2GHz mogą doszczętnie zniszczyć np. kilkuletnie Celerony podkręcone do absurdalnych wręcz 5-6GHz. Bezpieczną jednostką sa flopsy, jednak samo działanie procesora jest na tyle złożone że GHz (ilość cykli na sekundę) nie świadczy wiele o możliwościach procesora, i nadaje się co najwyżej do marketingu mającego przekonać nieobeznanego klienta.
reflektarz
Nie przesadzałbym z tym rozwojem technologicznym. Znakomity sprzęt muzyczny jaki może dzisiaj nabyć prawie każdy nie poprawił jakości muzyki, raczej możemy pomarzyć dzisiaj o tak twórczych kapelach jak Floydzi, Zeppelini, Yes itd. Gry są rzeczywiście gigantycznych rozmiarów, ale czy są naprawdę ciekawsze choćby od menagera formel 1 na Atari STE ? Szukam czegoś na podobnym poziomie już długo i nic. Wydawać by się mogło, że gierka na komórce, która ma więcej pamięci niż wspomniana ataryna dostarczy kilka razy więcej wrażeń - nie dostarcza nawet ułamka. Les Paulów nie rodzi technologia, za to może ich zabić i w tym chyba sęk, wydaje nam się, że coraz doskonalsze maszyny są w stanie zastąpić nasze twórcze dokonania, ale z pewnością możemy nimi imponować, kolejnym, nietwórczym jednostkom, które czegoś takiego jeszcze się nie dorobiły.
Zyga (1539 punktów)
>Nie przesadzałbym z tym rozwojem technologicznym. Znakomity sprzęt muzyczny jaki może dzisiaj nabyć prawie każdy nie poprawił jakości muzyki, raczej możemy pomarzyć dzisiaj o tak twórczych kapelach jak Floydzi, Zeppelini, Yes itd.

Zaryzykuję, że przeskok płyty - taśmy - cd. Poprawił jakość muzyki zdecydowanie. Próbkowania 96kHz nie można porównywać z 22 z przed kilku lat. Umiejętności muzyków to inna sprawa.

>Gry są rzeczywiście gigantycznych rozmiarów, ale czy są naprawdę ciekawsze choćby od menagera formel 1 na Atari STE ? Szukam czegoś na podobnym poziomie już długo i nic. Wydawać by się mogło, że gierka na komórce, która ma więcej pamięci niż wspomniana ataryna dostarczy kilka razy więcej wrażeń - nie dostarcza nawet ułamka.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Kiedyś zagrywałbym się w "węża" a teraz mają to stare modele noki a ja pragnę kolejnej części final fantasy.

>Les Paulów nie rodzi technologia, za to może ich zabić i w tym chyba sęk, wydaje nam się, że coraz doskonalsze maszyny są w stanie zastąpić nasze twórcze dokonania, ale z pewnością możemy nimi imponować, kolejnym, nietwórczym jednostkom, które czegoś takiego jeszcze się nie dorobiły.

Nie tak łatwo zagrać na gitarze nawet bardzo drogiej
Thorvoy (6588 punktów)
>Kiedyś zagrywał bym się w "węża" a teraz mają to stare modele noki a ja pragnę kolejnej części final fantasy.

O, ja też, ale teraz szczególnie filmu.

Po Advent Children zastanawiam się, jak może wyglądać kolejne dzieło japońskich animatorów, z pewnością bogatszych dziś o lepszy sprzęt.

>Nie tak łatwo zagrać na gitarze nawet bardzo drogiej

Na gitarze to chyba jeszcze najprościej. Nie mówię oczywiście o szaleńczych solówkach na modłę Malmsteena, czy palcowaniu, które powinno się kończyć chirurgicznym prostowaniem wszystkich kości ręki.

Faktem jest, że żadna nowoczesna synteza nie zastąpi do końca oryginalnego brzmienia instrumentu, który powstał przed kilkoma lub więcej wiekami.
wyszpolski (447 punktów)
>Les Paulów nie rodzi technologia, za to może ich zabić

Nie mogę się zgodzić z twoją wypowiedzią. Powołujesz się na gigantów rocka, równie dobrze mogę się odwołać do muzyki klasycznej i stwierdzić że cała muzyka rozrywkowa to brzdękanie imponujące tylko "nietwórczym jednostkom". Technologia jest cudowna, kazdy kto ma 400$ może mieć "komputerowy" chór o gigantyczny możliwościach, co daje szanse wielu ludziom którzy przez barierę kosztów (wynajęcie chóru, nagranie materiału etc. to o wiele większe pieniądze) nie mieli wcześniej szansy nagrać czegoś na takim poziomie. To tylko przykład, technologia daje na tacy dowolny instrument za stosunkowo niewielkie pieniądze. I żeby mieć 1000 zestawów perkusyjnych nie trzeba mieć hangaru tylko duży dysk twardy.

>gierka na komórce, która ma więcej pamięci niż wspomniana ataryna dostarczy kilka razy więcej wrażeń - nie dostarcza nawet ułamka

Moze dlatego że nie jest nowością, a Atari było nowością...
Thorvoy (6588 punktów)
Z drugiej strony, czasem powstaje jakiś remake starej gry w nowym, lepszym wydaniu, którego nie udźwignęłyby komputery sprzed 15-20 lat. Stara, dobra guma do żucia w nowym lepszym opakowaniu, na które miło spojrzeć. To też ważne.
J.Szulc (5723 punktów)
Człowiek, to takie dziwne zwierzątko, że zawsze będzie sięgał wyżej, będzie chciał więcej ...- tak właśnie idziemy do przodu w rozwoju techniki.
I wszystko będzie w porządku (przynajmniej o takiej perspektywie marzę) dopóki nie zatracimy swojego człowieczeństwa.

---

Zdaję sobie sprawę, że to głos dyletanta technicznego.
Te wszystkie cudeńka mają ułatwiać mi życie.
Nie mają życia i przeżywania ZASTĘPOWAĆ.
JATO (2644 punktów)
Doprawdy.
Tranzystor który powstał w latach 50 - tych miał wielkość puszki koncentratu pomidorowego (nie powiem jakiej firmy bo to reklama).W latach 70-tych w jednej kości (kryształ wielkości kryształka cukru) gromadził już 16 tranzystorów i więcej. Nie można zawrócić rzeki (choć niektórzy próbują), nie można cofnąć postępu. W tym technologicznego.
Aliści problem nie w tym. Zachodzi pytanie - jak to wszystko sensownie wykorzystać? Eg. Posiadam "rozwinięty" funkcjonalnie telefon. I co z tego, jeżeli do jego użycia muszę i tak włożyć okulary? Okulary, które zostały wynalezione m/w 1000 lat temu. Ergo, mój telefon jest zwykłym "bajerem", zwycięstwem formy nad treścią. Parą, która poszła w gwizdek.Jakkolwiek by nie było nie ilość (pikseli, G Bytes etc.) jest istotna, lecz ich właściwe wykorzystanie. A o to nie łatwo.
Pozdrawiam.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
zenek (69 punktów)
>Technologia pędzi, gna w niesamowitym tempie.
>Zastanawiam się coraz częściej czy doczekam czasów gdy
>nanoboty będą codziennością. Zakładając, że nie zabije mnie
>jutro przejeżdżające auto, to mam jeszcze trochę czasu.
>Bardzo liczę, że doczekam teleportów. Zostaną odkryte i
>zbadane nowe niesamowite planety i zakątki kosmosu. Martwi
>mnie, że jeżeli są możliwe, to i tak pewnie się już nie
>załapię na podróże w czasie.

Wrażenie, że technologia pędzi, dotyczy dziedzin w których szybki postęp był możliwy stosunkowo łatwo. Głównie informatycznych.
W mechanice postęp w ostatnich kilkudziesięciu latach jest mało spektakularny.
Technologie transportu są stopniowo doskonalone, ale nie ma tu żadnego przełomu. I nie zanosi się. Szczególnie wyraźnie widać to w technice kosmicznej. Lot na księzyc jest nadal olbrzymim wyzwaniem. Co dopiero Mars. Dalej techniką, którą dysponujemy, nie można sięgnąć.
Szkoda, że świat Lema z jego poczciwymi kalkuatorami pokładowymi i statkami kosmicznymi, o których nam się nie śni, okazał się tak odległy.

Jeśli chodzi o przewidywania - obawiam się, że za mojego życia do niczego spektakularnego nie dojdzie. Spodziewam się doskonalenia technik obserwacyjnych i doświadczalnych.
Dlatego sądzę, że mamy szansę dowiedzieć się jeszcze paru ciekawych rzeczy o naszym świecie.
Ale wątpię by rezultaty tych badań, w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, dało się przekuć na nowe sposoby pozyskiwania energii i technologie transportu.
placownik (17853 punktów)

   A tu czas stanął w miejscu, a może nawet się cofnął.



   Może tu będzie widać?

[Załącznik]

   Kiedy ruszy do przodu?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Tofik (5585 punktów)
No tylko czy do końca tak dużo się zmieniło? Teraz postęp jest właściwie coraz mniej znaczący. Poprawiają już skonstruowane maszyny, żeby żyło nam się lepiej, ale nie odkrywają niczego nowego.
Dawno temu, gdy ktoś wynalazł samochód było to zupełną nowością, ale teraz jeżeli wyprodukują jakieś mp7 to to już nas nie zdziwi.
Tylko właśnie pytanie, czego nam jeszcze brakuje? Ludzie zawsze chcieli szybciej jeździć- mają samochód, chcieli latać- mają samolot, chcieli mieć kontakt ze światem- mają telewizor i Internet. Ale czego jeszcze brakuje z materialnych rzeczy?

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
M.Pawłowski (20 punktów)
>Dawno temu, gdy ktoś wynalazł samochód było to zupełną nowością, ale teraz jeżeli wyprodukują jakieś mp7 to to już nas nie zdziwi.
(...)

Niebezpiecznie zbliżasz się do głoszenia "wszystko już było", a historia uczy, jak bardzo mylili się tacy ludzie Nie ma powodu twierdzić, że ludzkości już nic nie brakuje z materialnych rzeczy, więc nic nowego nie powstanie. Pewnie podobnie myśleli ludzie tak w połowie XIX wieku - transport? Jasne, mamy dyliżanse, nawet niektórzy ekscentryczni bogacze się bawią w te samochody. Latanie? Mamy balony! Kontakt ze światem - przecież są telegrafy.

Nikt wtedy nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że przydałby mu się komputer z dostępem do internetu, albo GPS
Tofik (5585 punktów)
Tylko, że komputer to kolejne udoskonalenie sposobu komunikacji, a GPS udoskonalenie komputera. Nie mówię, że już niczego nowego nie odkryjemy, tylko mamy dość małe szanse, ponieważ wszystką energię tracimy na udoskonalaniu innych rzeczy, a ludzie nie marzą o np. lataniu, tak jak kiedy. Kiedyś przynajmniej wiedzieli, nad czym warto się zastanowić. Ludzie chcą latać?- stworzymy maszyną, która lata, a teraz marzenia nie są aż tak ambitne. Niestety

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
M.Pawłowski (20 punktów)
>Tylko, że komputer to kolejne udoskonalenie sposobu komunikacji, a GPS udoskonalenie komputera. Nie mówię, że już niczego nowego nie odkryjemy, tylko mamy dość małe szanse, ponieważ wszystką energię tracimy na udoskonalaniu innych rzeczy, a ludzie nie marzą o np. lataniu, tak jak kiedy. Kiedyś przynajmniej wiedzieli, nad czym warto się zastanowić. Ludzie chcą latać?- stworzymy maszyną, która lata, a teraz marzenia nie są aż tak ambitne. Niestety

A jednak, marzeń nieco jeszcze pozostało, choćby ta teleportacja (to chyba można by uznać za coś więcej, niż ewolucyjny rozwój istniejących koncepcji). Swoją drogą, każdy z nas może sobie zrobić na poczekaniu spis rzeczy, o których marzy, w oparciu o doświadczenia dnia codziennego. Ja np. marzę, by nie musieć mozolnie zakuwać na wykładach i w domu, a żebym zamiast tego miał zmyślną czapeczkę, która by mi magicznymi neurofalami wbijała w mózg definicje i twierdzenia, bez wysiłku z mojej strony.

Oczywiście, żeby dojść do takiej neuroczapeczki trzeba by najpierw krok po kroku poznać budowę mózgu, opracować technologię transmisji informacji, zminiaturyzować to wszystko itd., co już mógłbyś w pewnym momencie uznać za proces ewolucyjny ("to tylko rozwinięcie istniejącej neurotechnologii"). Ale z mojego punktu widzenia (chwila obecna) byłaby to rewolucja, że tak powiem, koncepcyjna.

Podobnie za rewolucję koncepcyjną uważam ten wymieniony GPS. Bo choć wymaga on technologii komputerowej, nie jest bynajmniej jej prostym rozwinięciem (pokroju przyspieszenia procesora), a zupełnie nowym pomysłem ("hej, wyślijmy na orbitę sieć satelitów, które dzięki triangulacji będą mogły precyzyjnie ustalać koordynaty").
mohawk (2936 punktów)
>Bardzo liczę, że doczekam teleportów. Zostaną odkryte i zbadane nowe niesamowite planety i zakątki kosmosu. Martwi mnie, że jeżeli są możliwe, to i tak pewnie się już nie załapię na podróże w czasie. Chyba, że jeszcze zostanę objęty programem "wymiany wnętrzności". Te wszystkie rzeczy, o których się nie dowiem a które zostaną odkryte.

Ty chyba planujesz żyć ze dwieście (tysiąc?) lat. Wydaje mi się, że często olśnieni przemykającymi nam przed oczami miriadami coraz to nowych wynalazków, gadżetów i udogodnień, przeceniamy tempo rozwoju technologii. Czy przejście od 286 do 486 DX4 100 MHz to była rewolucja? Nie - raczej szybka ewolucja w ramach obowiązującego 'paradygmatu'. Wystarczy spojrzeć na rozwój medycyny i farmakologii. Niby imponujące... ale leku na AIDS, raka i wiele innych chorób znanych od dziesięcioleci dotąd nie mamy. Wymiana i hodowla organów? Przemysłowa transplantologia? Pieśń przyszłości. Teleportacja, podróże w czasie? To chyba domena science-fiction (z akcentem na fiction).
nieobecny
>Wystarczy spojrzeć na rozwój medycyny i farmakologii. Niby imponujące... ale leku na AIDS, raka i wiele innych chorób znanych od dziesięcioleci dotąd nie mamy.
Poczytaj ostatnie "Wprost". Dowiesz się, że są szczepionki na niektóre rodzaje raka, że są leki hamujące rozwój SM (stwardnienie rozsiane) do tego stopnia, że chory żyje 20 lat dłużej niż w Polsce, dowiesz się, że chorzy na zaawansowaną cukrzycę nie muszą mieć amputowanych stóp, że chorzy na astmę nie muszą żyć w lęku przed zawałem serca i śmiercią.
Przykład: www.hpv.pl

Możliwości są, tylko nie w tej pieprzonej Polsce bez przerwy rządzonej przez kretynów różnych odmian.
mohawk (2936 punktów)
>Poczytaj ostatnie "Wprost". Dowiesz się, że [...]

Ależ ja nie kwestionuję postępu. Nie jestem tylko przekonany o jego aż tak gwałtownym, rewolucyjnym charakterze. Autor tego wątku spodziewa się dożyć czasów dowolnej wymiany czy hodowli organów. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Ze swojej strony wątpię.
M.Pawłowski (20 punktów)
>Ależ ja nie kwestionuję postępu. Nie jestem tylko przekonany o jego aż tak gwałtownym, rewolucyjnym charakterze. Autor tego wątku spodziewa się dożyć czasów dowolnej wymiany czy hodowli organów. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Ze swojej strony wątpię.

Biorąc pod uwagę, że autor tematu pewnie może jeszcze kilkadziesiąt lat pożyć, wcale nie musi mieć nadziei na rewolucję. Wystarczy stopniowa ewolucja, jeśli będzie przebiegać dostatecznie szybko
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
>Ty chyba planujesz żyć ze dwieście (tysiąc?) lat. Wydaje mi się, >że często olśnieni przemykającymi nam przed oczami miriadami >coraz to nowych wynalazków, gadżetów i udogodnień, przeceniamy >tempo rozwoju technologii.
Uważam, że zbliżamy się stopniowo do rewolucji.
PC osiągnęły już poziom, którego Kowalski nie jest w stanie wykorzystać. Jedynie gry mogą powodować jeszcze zapotrzebowanie na moc, ale to nie potrwa długo.

Dziś nauka potrzebuje przede wszystkim szybkich komputerów. Tych ciągle nie ma, a naukowcy stoją w kolejkach by przeprowadzić obliczenia.
Z każdym rokiem jednak powstają nowe modele procesorów, więc sądzę, że za kilka lat...
Wtedy możemy liczyć na rewolucyjne odkrycia.
Thorvoy (6588 punktów)
>PC osiągnęły już poziom, którego Kowalski nie jest w stanie wykorzystać. Jedynie gry mogą powodować jeszcze zapotrzebowanie na moc, ale to nie potrwa długo.

Spokojnie. Kiedyś Gates twierdził, że 64 kb RAM to więcej, niż człowiek będzie kiedykolwiek potrzebował.

>Dziś nauka potrzebuje przede wszystkim szybkich komputerów. Tych ciągle nie ma, a naukowcy stoją w kolejkach by przeprowadzić obliczenia.

>Z każdym rokiem jednak powstają nowe modele procesorów, więc sądzę, że za kilka lat...

No tak, można podwajać ilość rdzeni i do granic możliwości pomniejszać tranzystory, ale to jeszcze nie będzie rewolucja.
M.Pawłowski (20 punktów)
>Spokojnie. Kiedyś Gates twierdził, że 64 kb RAM to więcej, niż człowiek będzie kiedykolwiek potrzebował.

I te słowa uczą nas nie wydawać pochopnie sądów o rozwoju nauki

>No tak, można podwajać ilość rdzeni i do granic możliwości pomniejszać tranzystory, ale to jeszcze nie będzie rewolucja.

Samo to nie, ale rewolucja może być następstwem tej ewolucji. Być może stadko podkręconych do granic możliwości 80-rdzeniowych komputerów pozwoli nam efektywniej obrobić dane z radioteleskopów i wykryć potencjalną cywylizację w kosmosie? A coraz większe i większe akceleratory cząstek staną się w pewnym momencie zdolne do przeprowadzenia doświadczeń, które zmienią nasze rozumienie budowy wszechświata w rewolucyjny sposób?
M.Pawłowski (20 punktów)
>Ty chyba planujesz żyć ze dwieście (tysiąc?) lat.

Bardzo trudno przewidywać, przy obecnym tempie rozwoju nauki, ile potrwa wynalezienie pewnych technologii. Piszesz o literaturze SF, więc dobrym argumentem byłoby przywołanie kilku utworów. Tych starszych, powiedzmy z początku XXw.

Czytamy je często z uśmiechem, bo prognozuje się w nich, że np. w latach 1980. wszyscy będziemy już sobie latać osobistymi samolocikami albo wręcz promami kosmicznymi zamiast rozbijać się samochodami, a obok tego występuje komunikacja za pomocą telefonów stacjonarnych (i bohaterowie np. szukają budek telefonicznych, by się ze sobą porozumieć).

To stare SF uczy nas pokory, zarówno przy przewidywaniu "na pewno już będziemy mieli taką technologię" jak i przy zupełnie przeciwnym.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Cytat: "Wszystko, co było, zawsze jest przed nami".
keymak (3379 punktów)
Może by tak zastanowić się co należałoby obecnie zrobić, aby były warunki do zmian i postępu.
Ja widzę obecnie dwa problemy hamujące rozwój.
1) Zbyt wielkie różnice w dostępie do już zdobytej wiedzy. Chodzi mi tutaj o to że dajmy na to taki francuz może łatwiej zdobyć wiedzę porównywalną z wiedzą naukowców pracujących w CERN, a dla przykładu ktoś żyjący gdzieś w Afryce szanse na taką wiedzę ma nieporównywalnie mniejsze.
Niestety, ale dopóki dopóty będą występować takie różnice nie ma szans na jakieś rewolucyjne zmiany. Ludzie wykształceni nie wyślą jakiegoś załogowego pojazdu na marsa, lub dalej, bo buszmeni z Afryki ich dosłownie zjedzą ...
2) Cały czas istnieje niewolnictwo w wielu postaciach. To jest oczywiście powiązane z punktem pierwszym, ale zależy też od woli ludzi wykształconych. Wykształciuchy ( że tak użyję określenia znanego posła ) musieliby zrezygnować z wielu dobrodziejstw swojej pozycji w społeczeństwie, a na to się nie zanosi. Chodzi mi tutaj o politykę krajów bogatych, które chyba jednak cały czas wyzyskują kraję słabo rozwinięte, zamiast dążyć do tego aby pomóc w rozwiązaniu ich problemów.
No i oczywiście formą zniewolenia są wszelkie religie, które otumaniają ludzi produkując wręcz bezwolne automaty. Wydaje mi się że gdyby religia przestanie być narzędziem do manipulacji i zniewolenia to wtedy mielibyśmy do czynienia z postępem.
Mówię o sytuacji gdy jakiś przykładowy naukowiec mógł przeprowadzać eksperymenty ( badania) gdziekolwiek na ziemi i nie bał się o to że jego działania zostaną zablokowane przez jakiegoś wyznawcę jakiejś religii. To jest chore.
Parodią jest, gdy jakiś tam hierarcha religijny mówi za pomocą łącz satelitarnych do wiernych z drugiego końca ziemi, że jakaś tam teoria naukowa ( która działa ! ) jest tylko teorią i nie można jest traktować poważnie bo nie zgadza się ichnimi dogmatami wiary.
To może powinien przesłać tą wiadomość gołębiem pocztowym ?
Jak długo jeszcze będziemy żyć w takim bagnie ?

Podsumowując: postęp to rzecz nieuchronna, ale trzeba temu postępowi nieco pomóc, lub przynajmniej postarać się o to aby były warunki do postępu.

Przepraszam za nieco chaotyczny post, ale jak to powiedział ktoś w seksmisji: "uważaj: tutaj są promile"
scept
>Może by tak zastanowić się co należałoby obecnie zrobić, aby były warunki do zmian i postępu.
>Ja widzę obecnie dwa problemy hamujące rozwój.
>1) Zbyt wielkie różnice w dostępie do już zdobytej wiedzy. Chodzi mi tutaj o to że dajmy na to taki francuz może łatwiej zdobyć wiedzę porównywalną z wiedzą naukowców pracujących w CERN, a dla przykładu ktoś żyjący gdzieś w Afryce szanse na taką wiedzę ma nieporównywalnie mniejsze.
>Niestety, ale dopóki dopóty będą występować takie różnice nie ma szans na jakieś rewolucyjne zmiany. Ludzie wykształceni nie wyślą jakiegoś załogowego pojazdu na marsa, lub dalej, bo buszmeni z Afryki ich dosłownie zjedzą ...
>2) Cały czas istnieje niewolnictwo w wielu postaciach. To jest oczywiście powiązane z punktem pierwszym, ale zależy też od woli ludzi wykształconych. Wykształciuchy ( że tak użyję określenia znanego posła ) musieliby zrezygnować z wielu dobrodziejstw swojej pozycji w społeczeństwie, a na to się nie zanosi. Chodzi mi tutaj o politykę krajów bogatych, które chyba jednak cały czas wyzyskują kraję słabo rozwinięte, zamiast dążyć do tego aby pomóc w rozwiązaniu ich problemów.
>No i oczywiście formą zniewolenia są wszelkie religie, które otumaniają ludzi produkując wręcz bezwolne automaty. Wydaje mi się że gdyby religia przestanie być narzędziem do manipulacji i zniewolenia to wtedy mielibyśmy do czynienia z postępem.
>Mówię o sytuacji gdy jakiś przykładowy naukowiec mógł przeprowadzać eksperymenty ( badania) gdziekolwiek na ziemi i nie bał się o to że jego działania zostaną zablokowane przez jakiegoś wyznawcę jakiejś religii. To jest chore.
>Parodią jest, gdy jakiś tam hierarcha religijny mówi za pomocą łącz satelitarnych do wiernych z drugiego końca ziemi, że jakaś tam teoria naukowa ( która działa ! ) jest tylko teorią i nie można jest traktować poważnie bo nie zgadza się ichnimi dogmatami wiary.
>To może powinien przesłać tą wiadomość gołębiem pocztowym ?
>Jak długo jeszcze będziemy żyć w takim bagnie ?
>Podsumowując: postęp to rzecz nieuchronna, ale trzeba temu postępowi nieco pomóc, lub przynajmniej postarać się o to aby były warunki do postępu.
>Przepraszam za nieco chaotyczny post, ale jak to powiedział ktoś w seksmisji: "uważaj: tutaj są promile"
Żyjesz w swoim prywatnym i pieczołowicie wypracowanym bagnie umysłowym.

Religia zabrania czegoś? Nawet jeśli tak, co to za problem.

Politycy lepiej niech nie próbują nikomu więcej pomagać.
Na cholerę komu ten cały postęp... na sto koni i tak nie wsiądziesz.

Lepiej mieszkać w lesie - bez telewizji, komórek, aut, rakiet, i tego całego wyścigu do trumny.

Wbicie własnego gwoździa w swoją belkę daje więcej frajdy niż te zasrane PC 5GHz... nawet z Radeonem.
Thorvoy (6588 punktów)
>Na cholerę komu ten cały postęp... na sto koni i tak nie wsiądziesz.

Chyba że po kolei.

>Lepiej mieszkać w lesie - bez telewizji, komórek, aut, rakiet, i tego całego wyścigu do trumny.

Bez chemicznych środków czystości, czy lekarstw.

>Wbicie własnego gwoździa w swoją belkę daje więcej frajdy niż te zasrane PC 5GHz... nawet z Radeonem.

Nie miałbym nic przeciwko fajnej drewnianej chatce, w której znajdowałby się zasrany PC z prockiem wielordzeniowym i jakimś wypaśnym Radeonem, a także szybkim łączem.
APawłowski (1150 punktów)
>Nie miałbym nic przeciwko fajnej drewnianej chatce, w której znajdowałby się zasrany PC z prockiem wielordzeniowym i jakimś wypaśnym Radeonem, a także szybkim łączem.
Wszystko można wypośrodkować. Można korzystać z dobrodziejstw cywilizacji bez uszczerbku dla swojego samopoczucia. Fakt, że ja również mam ambicję przegrać w wyścigu szczurów, ale są zdobycze wynikające z postępu z których chętnie skorzystam. A komputer mogę mieć niepierwszej świeżości, byle by się nie wieszał za często. Lata takie mam że i tak każdy jest szybszy niż taktowanie mojego rozumu.
keymak (3379 punktów)
>Żyjesz w swoim prywatnym i pieczołowicie wypracowanym bagnie >umysłowym.
>Religia zabrania czegoś? Nawet jeśli tak, co to za problem.
Religia w niczym mi nie przeszkadza. Chodzi tylko o to, aby przywódcy religijni ( ci od indoktrynacji ) przyswoili sobie już zdobytą wiedzę, lub przestali wypowiadać się się w tematach o których nie mają pojęcia.
Aby to zobrazować podam przykład.
Coraz częściej znajduję w mediach ( gazety, portale internetowe )
artykuły na temat gier komputerowych. Niekiedy czytając te wypociny zastanawiam się czy autorzy poznali temat na który się wypowiadają i wydaje mi się że nie wiedzą o czym piszą.
Tak samo jest z religiantami, którzy niech już lepiej liczą ilość aniołów na główce szpilki. Wtedy będzie przynajmniej śmiesznie ...

>Na cholerę komu ten cały postęp... na sto koni i tak nie >wsiądziesz.
99 zaprzęgnę do maszyny ...

>Lepiej mieszkać w lesie - bez telewizji, komórek, aut, rakiet, >i tego całego wyścigu do trumny.
Od czasu do czasu lubię pobyć jak to się mówi "na łonie natury", ale gdy wracam do domu ciszę się że mogę wreszcie wrzucić swoje brudne gacie do automatu.

>Wbicie własnego gwoździa w swoją belkę daje więcej frajdy niż >te zasrane PC 5GHz... nawet z Radeonem.
Rozumiem że gwoździe robisz w swoim wigwamie.
Powodzenia.
diogenes (42753 punktów)
>Technologia pędzi, gna w niesamowitym tempie.

kilka dni temu nad brzegiem stawu przyglądałem się żółwicy, która w rauszu poszukiwała odpowiedniego miejsca na złożenie jaj. nie reagowała na mnie, na mój cyfrowy aparat, na nic...i wtedy uświadomiłem sobie, że tak naprawdę nic sie tu nie zmienia...świecą gwiazdy, rechoczą żaby, które nie mają zielonego pojęcia o nanotechnologii, a przecież istnieją, trwają...i zdaje się przetrwają naszą pędzącą technologię.

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365