Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg w genach?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
29-05-2007 16:41J.Szulc (5723 punktów)Bóg w genach?
Przeczytałam dość ciekawy artykuł na Onecie pod takim właśnie tytułem, autorstwa Angeli Boto, zamieszczony w El Pais.

Co prawda, jakoś to do mnie nie przemawia, ale autorka powołuje się na kilka badań, które mogą (nie muszą!) podważyć sposób myślenia wielu ludzi. Tu na Forum również.

Jak myślicie?
Czy to możliwe?
Wydaje mi się, że to raczej psychiczna potrzeba naszej jaźni, żeby mieć coś nieokreślonego, do czego zawsze można się zwrócić, co można obwinić za niepowodzenia.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jarek Borzdyński (289 punktów)
Rozmowa z Dickiem Swaabem (neurobiolog)
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4354

"Mózg nienarodzonego dziecka kształtuje się pod wpływem informacji własnych mózgu, informacji dostarczonych przez ciało, na przykład od hormonów płciowych dziecka, informacji przekazanych przez matkę i krążących substancji, a więc substancji odżywiających, jak i substancji, które za pomocą matki przekazywane są z otaczającego świata. To wszystko ma wpływ na rozwój mózgu. Po urodzeniu dziecka jego otoczenie wpływa na dalszy rozwój mózgu, wtedy też formuje się mowa. Każdy rodzi się w pewnym określonym językowym otoczeniu, które tak kształtuje mózg, że na przykład my urodzeni w Holandii mamy holenderski szlak mózgowy języka holenderskiego.

A jak formuje się wiara podczas tego rozwoju?

Wobec wiary obowiązują te same zasady jak wobec rozwoju języka, a więc jest to zależne od socjalnego otoczenia i zostaje faktycznie złożone w szlaku mózgowym. Dlatego też tak trudno jest pozbyć się idei wiary, tak jak to jest z wyuczonym językiem. To jest coś, co właściwie do końca życia mamy zapisane w naszych mózgach".
Jarek Borzdyński (289 punktów)
Rozmowa z Andriesem van Dantzigiem (psychiatra)
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4368

"Dlaczego ludzie mają potrzebę absolutny prawdy? Dlaczego na wszystko musi być jedna odpowiedz?

Sądzę, że od kiedy człowiek potrafi myśleć, bardzo trudno jest mu pogodzić się z faktem, że na wiele napotykanych problemów nie można znaleźć odpowiedzi. Nie może się również pogodzić z tym, że znajduje się na świecie, w którym coś złego może się jemu stać a on nie będzie potrafił temu zapobiec. A więc stworzenie pomocnego, wspierającego Boga było bardzo przydatne. Wiara spełnia całkiem konkretne i zwyczajne funkcje dla wielu poszczególnych osób.

Wiara napędza ludziom dużo strachu. I mimo wszystko mało kto odchodzi od niej. Wyobrażam sobie, że można bać się Świętego Mikołaja, oczywiście jako dziecko, i wtedy to dziecko nie chce więcej przebywać ze Świętym Mikołajem. Lecz tak z Bogiem się nie dzieje, chociaż ludzie potrafią się bać na myśl, co ich czeka, jak coś źle zrobią.

Tak, ale w tym wypadku istnieją dwa sposoby reagowania na strach: uciec lub walczyć ze strachem, poddać się lub zbuntować. I wierzący, którzy boją się Boga wybierają drogę poddania się Bogu, inaczej musieli by odejść od wiary. A to oddanie się Bogu jest też przez wiarę wynagradzane, to jest sposób obcowania z Bogiem. Więc strach przed Bogiem można zaklinać żyjąc według jego woli, bo wtedy jest się z powrotem cnotliwym wiernym.

Tylko jeśli się nie popełnia błędów. Ale jeżeli wiara jest tak surowa, to błędy popełnić można bardzo szybko.

Wtedy trzeba się modlić o przebaczenie. Tutaj, na to wierni zawsze mają odpowiedź."
Tofik (5585 punktów)
Uważam, że bóg nie może być zapisany w genach, a dowodem jestem ja i całe grono ateistów pochodzących z chrześcijańskich rodzin.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
J.Szulc (5723 punktów)
A przeczytałaś artykuł?
Wydaje mi sie, że nie.
Nie każdy ma taki sam zapis w swojej spiralce genetycznej.
I o to właśnie chodzi. Inaczej bylibyśmy wszyscy albo bardzo wierzący i bogobojni, albo niewierzący.

Pozdrawiam.

---
APawłowski (1150 punktów)
>A przeczytałaś artykuł?
Było by łatwiej gdyby jakiś skrót choć troszeczkę wkleić.
J.Szulc (5723 punktów)
Racjonalista powinien umieć szukać - ale to tylko moje zdanie.

A przeczytałeś?

Miało być łatwiej, czy mądrzej?
Przecież "blondynką" jestem, więc czego się po mnie spodziewasz?


---
APawłowski (1150 punktów)
>Racjonalista powinien umieć szukać - ale to tylko moje zdanie.
Szukać potrafię, ale żeby się od razu ćwiczyć się w tej umiejętności na siłę, to mi się nie zawsze chce.

>Przecież "blondynką" jestem, więc czego się po mnie spodziewasz?
Ania z Zielonego wzgórza była zielona, to ma jakieś znaczenie?
J.Szulc (5723 punktów)

>Szukać potrafię, ale żeby się od razu ćwiczyć się w tej umiejętności na siłę, to mi się nie zawsze chce.

To było ostatni raz. W każdym razie na to się zanosi.

>Ania z Zielonego wzgórza była zielona, to ma jakieś znaczenie?

Na "dzień dobry" była ruda - i miało to ogromne znaczenie.
Dla m,nie już przestaje mieć, ta "blondynkowatość" w każdym razie.
Bo co ma znaczenie?

Pozdrawiam.


---

Odbiegamy od tematu i zaraz nam się dostanie.
Ja nie chcę. Mam dość.
nieobecny
>Przeczytałam dość ciekawy artykuł na Onecie pod takim właśnie tytułem, autorstwa Angeli Boto, zamieszczony w El Pais.
PS Zapomniałam zamieścić odnośnik, już się poprawiam!
wiadomosci.onet.pl/1412119,242,kioskart.html

>Co prawda, jakoś to do mnie nie przemawia
O jakie "to" chodzi?

>ale autorka powołuje się na kilka badań, które mogą (nie muszą!) podważyć sposób myślenia wielu ludzi.
Jaki sposób myślenia? O czym? Jak wielu ludzi?

>Tu na Forum również.
Co również?

>Jak myślicie?
O czym?

>Czy to możliwe?
Co?

>Wydaje mi się, że to raczej psychiczna potrzeba naszej jaźni, żeby mieć coś nieokreślonego, do czego zawsze można się zwrócić, co można obwinić za niepowodzenia.
Mnie się też tak wydaje. Potrzeba napisania czegoś nieokreślonego, żeby zawsze można było obwinić kogoś za swoje problemy z formułowaniem myśli na podstawowym poziomie.

placownik (17853 punktów)

   Czysta robota. Jednak potrafisz!

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
nieobecny
>   Czysta robota. Jednak potrafisz!
Mam dziś gorszy dzień
Zadziorne PS: dlaczego tylko ja potrafię?

>   Pozdrawiam
Me 2
Patty Matheson (2087 punktów)
>Wydaje mi się, że to raczej psychiczna potrzeba naszej
>jaźni, żeby mieć coś nieokreślonego, do czego zawsze można
>się zwrócić, co można obwinić za niepowodzenia.

Czy żeby obwinić, czy żeby odnaleźć sens życia [jedno i drugie dobrze robi na optymizm, a była tam mowa o tym ze strony jednego z naukowców; może coś w tym jest?] - kwestia taka, żeby wykazać związek między tymi psychicznymi zapędami a biologią.
klucznik (351 punktów)
> kwestia taka, żeby wykazać związek między tymi psychicznymi zapędami a biologią.

W odpowiednio szerokim ujęciu da się połączyć wszystko z wszystkim.

Psychiczne zapędy z biologią? Proszę bardzo: w kontekście ewolucyjnym większe szanse na przetrwanie mają zazwyczaj populacje (zależy to od gatunku) lecz w obrębie samych populacji większe szanse mają te, których członkowie:

1. Wspólną ideę (cel ostateczny działania) posiadają.

2. Mając już ją gotowi są jej bronić przekraczając częstokroć granice wytrzymałości (single takich szans raczej nie mają, chyba, że podpadają pod rodzaj Ubermensch ), co sprawia, że całej populacji szanse i dominacja nad innymi rośnie.

3. Spełnia ona przede wszystkim rolę jednoczącą. (z badań na szympansach wynika, że najskuteczniejszym sposobem budowania więzi społecznych jest znalezienie sobie wspólnego wroga; a nie ma chyba lepszego od heretyka tudzież innowiercy).

Myślę, że wiara poza wynikaniem wprost z ewolucyjnego doboru, napotyka również na podatny grunt w postaci takiej a nie innej metafizycznej konstytucji wobec świata, skończoność, ujmowanie przez różnicowanie itp. Ale to już inszy wątek

>jedno i drugie dobrze robi na optymizm

ergo: ateizm nie służy zdrowiu
J.Szulc (5723 punktów)
Jeśli można, kilka uwag:

1) Wspólny wróg jednoczy - prawda po stokroć! Pod jednym sztandarem spotykają sie ludzie, którzy w innym przypadku sami byliby dla siebie wrogami.- patrz - wyprawy krzyżowe.
2) Ateizm ma sie tak samo dobrze jak wiara. Hm, może nawet lepiej, bo nie ma ogranicznika w postaci zasad danej wiary. Ateista (mądry ateista) sam ustala sobie swój światopogląd i ramy, w których sie mieści.

Pozdrawiam.

---
klucznik (351 punktów)
> Ateizm ma sie tak samo dobrze jak wiara. Hm, może nawet lepiej, bo nie ma ogranicznika w postaci zasad danej wiary.

I w tym momencie winna nadejść wzmożona refleksja i po trzykroć czujność, by negacja jednej religii nie doprowadziła do ureligijnienia ateizmu. Brzmi absurdalnie?

Ale wystarczy zatracić czujność, a potrzeba wspólnotowości umacniana sprzeciwem rzucanym wspólnemu "wrogowi" doprowadzi do tego, że ateistę poznasz po np. antykrzyżyku i uczęszczania do domu "czystego rozumu".

>Ateista (mądry ateista) sam ustala sobie swój światopogląd i ramy, w których sie mieści.

W sytuacji negacji jednych zasad NIE WIERZĘ, że wszyscy wytrzymają ciężar odpowiedzialności kreowania własnego światopoglądu.

Zmianie musi ulec forma zaspokojenia potrzeby duchowości, na którą podobnież jesteśmy skazani przez własne mózgi (przytoczony art. w onecie).
Czy pytanie i odpowiedź leżą w człowieku?
Nawet jeżeli tak to bez nowych (dostosowanych do realiów) sposobów formuowania pytań i odnajdywania odpowiedzi, "grozić" nam zawsze będzie popadanie w jakąś postać religijności. ...i tak dostaniemy kręćka
J.Szulc (5723 punktów)
Ależ my JUŻ mamy kręćka!
Klerykaliści - bo walczą z ateistami.
Ateiści - bo walczą z klerykalistami.
Wystarczyłoby trochę tolerancji i byłoby po krzyku.

Czy tak ciężko być człowiekiem?

---
klucznik (351 punktów)
Ale to po stronie szeroko ujmowanych wolnomyślicieli leży obowiązek zdejmowania tudzież kruszenia łańcuchów na rozumy nałożonych przez wiadome kręgi i dalsza opieka nad tak uwolnionymi.

Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić by Beny sprzedał okulary i ogłosił:
"Panowie zwijamy interes, swoje już zrobiliśmy"
J.Szulc (5723 punktów)
Pewnie, że tak nie zrobi.
Trzeba nam tylko zrozumieć, że oni maja swoje posłannictwo, racjonaliści swoją misję.
Reszta ma za zadanie coś przyswoić sobie w swoim rozumku - sumieniu, a na koniec (być może) opowiedzieć się po czyjejś stronie.

Wypełni sie wtedy ta luka, którą podobno mamy przeznaczoną na wiarę. I to nie koniecznie chrześcijańską
Każdemu według potrzeb(?).

Pozdrawiam.

---
klucznik (351 punktów)
>Każdemu według potrzeb(?).

Zaspokajanych jak się komu wolno.
Bez niczyjego aspirowania do monopolu na zaspokojenie duchowe.

Swoją drogą ciekawe, czy komuś przyszło do głowy objęcie k(K)ościoła ustawą antymonopolową?
np. w wyborze na stanowisko nauczyciela religii?
(może znalazły by się miejsca pracy dla filozofów po stiudiach? )

>Pozdrawiam.

Pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)
Za tych rządów nikt się nie odważy zrobić cokolwiek przecie kk.
Czyżbyś był filozofem?
I teraz się pokazujesz?

Na stanowiska katechetów nie wezmą nikogo spoza swojego kółka, no co Ty!
Na początek trzeba by przegłosować etykę, a to jak na razie nie wchodzi w grę.

Jeśliś filozof, organizuj sobie jeszcze inny zawód. Królową nauk zostaw sobie jako hobby.

Pozdrawiam.

---
klucznik (351 punktów)
>Czyżbyś był filozofem?
>I teraz się pokazujesz?
>Jeśliś filozof, organizuj sobie jeszcze inny zawód. Królową nauk zostaw sobie jako hobby.

Znasz się na ludziach
Pogodziłem się już z tym dlatego bezboleśnie zamierzam się na medycynę.
(choć jak widać i lekarze nie opływają w nektar i ambrozję
Co do filozofii to od dwóch lat jestem w drodze z Heideggerem i dobrze nam ze sobą skoro po załatwieniu biologii, chemii i fizyki, mamy jeszcze na siebie ochotę
Poza tym odnowiłem w swojej szkole koło filozoficzne i posłannicwo swe dumnie wypełniam.
Jestem żywym przykładem godzenia humanisty z urodzenia i tzw. ścisłowca z powołania.
Można? Można!
No tom się odsłonił
J.Szulc (5723 punktów)
Więc plus za "odwagę" i trzymam kciuki za powodzenie przedsięwzięcia
Zauważyłeś, że niewielu, nawet przypartych do muru, odkrywa się choćby na milimetr?
Boją się, czy co?

Pozdrawiam

---
klucznik (351 punktów)
>Boją się, czy co?

Taka jest już specyfika forumowania. Gdzie grzeczniuchy mogą sobie poużywać i nie ponieść konsekwencji
klucznik (351 punktów)
>Więc plus za "odwagę" i trzymam kciuki za powodzenie przedsięwzięcia

Serdecznie i autentycznie dziękuję Koło działało przez cały rok, a Ci, którzy wytrwali do końca chcą kontynuować przedsięwzięcie.
Poza tym myślę, że choćby powierzchowna wiedza o współrozmówcy świadczy o zaangażowaniu i traktowaniu się poważnie. Taka już specyfika mentalności postmodernistycznej: nic nie jest całym sercem, do końca, absolutnie, niezmiennnie.

Ukochaliśmy zostawiać sobie furtki, by ktoś nie mogł zarzucić nam: "Tak nie jest!"
Wszystko jest: jakby, prawie, zazwyczaj, w większości, raczej...

Ale to już inny wątek

Całkowicie zdecydowany, pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365