Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dziecko na "miarę" potrzeb.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
11-06-2007 15:24J.Szulc (5723 punktów)Dziecko na "miarę" potrzeb.
wiadomosci.onet.pl/1416930,2678,kioskart.html

Polecam do przeczytania.
Mam mieszane uczucia po zapoznaniu sie z tekstem, chociaż doskonale rozumiem rodziców decydujących się na taki krok.
Myślę jednak, że to może zapoczątkować całą serię nie do końca etycznych decyzji.
Co tym myślicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Brzozowska
>to może zapoczątkować całą serię nie do
>końca etycznych decyzji.
>Co o tym myślicie?

Zapewne zapoczątkuje, a właściwie już jest serią, bo tych rodzin jest kilka.

Spotkałam się z tezą, że przedmiotowe traktowanie osoby ludzkiej jest nieetyczne, bo uruchamia mechanizm podaży i popytu. Wtedy chodziło o mydło z ludzi.
J.Szulc (5723 punktów)

To przykre, ale pomyślałam o tym samym.
Rozumiem intencje tych opisanych rodziców, ponieważ komórki macierzyste są swego rodzaju wybawieniem dla dziecka już żyjącego. To nie narodzone maleństwo nie niczego nie straci.

Początki zawsze są niewinne...

Pozdrawiam.


---
Petite Violette (273 punktów)
Rozumiem postawe rodzicow i jesli jakis trybunal wydal im zgode, no to znaczy ze jednak to nie jest taka latwa sprawa i ze nikt nie uwaza ta sprawe za lekka.
Jesli za kazdym razem w takim wypatku bedzie obowiazkowe pozwolenie prawne, to czemu nie?


Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
APawłowski (1150 punktów)
Cel jest, moim zdaniem słuszny. Zresztą, obawiam się, że takie przypadki są nieuchronne.
estetka (708 punktów)

>Co tym myślicie?
>
mysle, ze bioetyka jest juz ugruntowana nauka wraz zasadami, protokolem zachowan lekarzy i naukowcow. Mam do nich zaufanie.

Nie mam natomiast zaufania do pseudo-dziennikarzy, ktorzy najprawdopodbniej albo nie potrafia zrozumiec tekstow z zagranicznych czasopism, z ktrych czerpia informacje albo tez tendencyjnie podaja czesc prawdy.
Takich dzieci jest rzeczywiscie wiecej na swiecie i coraz to nowe panstwo zgadza sie na przeprowadzanie tego typu dzialan.
Przed zaplodnieniem dobiera sie odpowiednio komorki aby nie nosily w sobie genu choroby (zawsze chodzi o chorobe smiertelna zyjacych juz dzieci) a podczas porodu pobiera sie pepowine .. ot i wszystko. Z artykulu wynika, ze dziecko urodzone aby leczyc rodzenstwo jest jakby magazynem czesci zamiennych... kompletna bzdura i stad niektorzy czytelnicy moga miec skojarzenia z tym, ze nowo narodzeone dziecko jest wykorzystywane w sposob malo etyczny - zeby nie powiedziec gorzej.
Pepowina jak wiadomo jest "czescia" czlowieka, ktora sie odcina jako mu NIEPOTRZEBNA...
w czym wiec jest problem? Czy w tym, ze nauka umozliwia porod zdrowego dziecka w przypadku ciazy zagrozonej?
nieobecny
>Mam mieszane uczucia po zapoznaniu sie z tekstem, chociaż doskonale rozumiem rodziców decydujących się na taki krok.
Czy ty w ogóle masz własne zdanie na jakikolwiek temat?
Rozumiesz, ALE masz mieszane uczucia?
LM50 (153 punktów)
>Co tym myślicie?
>
Problem nie w tym, że metodę zastosowano do ratowania życia.
Problem będzie dopiero wtedy, gdy tego rodzaju metod zacznie się nadużywać. Do poprawienia urody, inteligencji, koloru skóry...
J.Szulc (5723 punktów)

Chodzi o to, że opisany przypadek rozumiem jak najbardziej. Sama jestem matką, więc dla ratowania swojego dziecka również zrobiłabym wszystko.
Przeraża mnie ewentualne wypaczenia, którego niestety, można sie spodziewać.
Nauka, jako taka, powinna być w służbie człowieka, jak najbardziej.
My, ludzie, wspaniale jednak potrafimy wszystko naginać dla własnych celów i (co gorsza) interesów.
To właśnie wywołuje moje przerażenie.
Ile jesteśmy w stanie "nagiąć" swoje człowieczeństwo.

Pozdrawiam.

---
estetka (708 punktów)
>Chodzi o to, że opisany przypadek rozumiem jak najbardziej. Sama jestem matką, więc dla ratowania swojego dziecka również zrobiłabym wszystko.
>Przeraża mnie ewentualne wypaczenia, którego niestety, można sie spodziewać.
>Nauka, jako taka, powinna być w służbie człowieka, jak najbardziej.
>My, ludzie, wspaniale jednak potrafimy wszystko naginać dla własnych celów i (co gorsza) interesów.
>To właśnie wywołuje moje przerażenie.
>Ile jesteśmy w stanie "nagiąć" swoje człowieczeństwo.

czyli zgadza sie Pani, ze owszem "dziecko na miare potrzeb" jest jak najbardziej naturalne i nieodzowne ale w zwiazku z tym, ze jest Pani pewna, iz za dziesiat lat MOZE ktos wypaczyc cel sprawy to dlatego jest Pani juz dzisiaj niezgodna z filozofia racji bytu "dziecka na miare potrzeb"?
( tzn streszczajac: mniej wiecej pani stanowisko jest takieZISIAJ zgadzam sie, ale jako, ze jestem pewna, ze zostanie idea wypaczona pozniej to DZISIAJ sie nie zgadzam"?)

przyznam, ze takie podejscie jest dla mnie zupelna abstrakcja....
estetka (708 punktów)
:DZISIAJ zgadzam sie,
ERRATA: zamiast buzki mialo byc "D" czy moglby jakis moderator to zmienic? z gory dziekuje
J.Szulc (5723 punktów)

"Estetka" brzmi pięknie. To na początek.
Widzę, że Pani nie zrozumiała żadnego, napisanego przeze mnie zdania.
Przykro mi.
Wkłada Pani w moje usta bzdury, chyba po to, żeby okazać się dowcipną. Bo innej opcji nie widzę.
Nie cedzi Pani przecież tego cynizmu tak zupełnie bez przyczyny, prawda?

Pozdrawiam.


---
estetka (708 punktów)

>Widzę, że Pani nie zrozumiała żadnego, napisanego przeze mnie zdania.
>Przykro mi.
>Wkłada Pani w moje usta bzdury, chyba po to, żeby okazać się dowcipną. Bo innej opcji nie widzę.
>Nie cedzi Pani przecież tego cynizmu tak zupełnie bez przyczyny, prawda?

Nie wiem skad pomysl na publiczne mnie biczownie...To ja moze jeszcze raz glosno przeanalizuje Pani wypowiedz... napisala Pani ( gdyz dokladnie na te wypowiedz napisalam swoje uwagi) :

."Chodzi o to, że opisany przypadek rozumiem jak najbardziej Sama jestem matką, więc dla ratowania swojego dziecka również zrobiłabym wszystko."

Z tego zdania wnioskuje, ze sie Pani zgadza na procedure "Dziecka na miare potrzeb".
Zrozumialam, ze aprobuje Pani idee i rozumie Pani waznosc istnienia tego typu procedury. Czy mozna te wypowiedz zrozumiec inaczej?

"Przeraża mnie ewentualne wypaczenia, którego niestety, można sie spodziewać."

po tych slowach zrozumialam, ze mowi Pani o czasie przyszlym, niedokonanym.... Zrozumialam, ze mowi Pani o ewentualnym niebezpieczenstwie w przyszlosci. Czy mozna te wypowiedz zrozumiec inaczej?

Nauka, jako taka, powinna być w służbie człowieka, jak najbardziej.
My, ludzie, wspaniale jednak potrafimy wszystko naginać dla własnych celów i (co gorsza) interesów.
To właśnie wywołuje moje przerażenie.
Ile jesteśmy w stanie "nagiąć" swoje człowieczeństwo.

z tych slow zrozumialam, ze sama mysl, ze procedura, z ktora sie Pani zgadza na poczatku wywoluje przerazenie u Pani. czy mozna te wypowiedz zrozumiec inaczej?

wg mnie sprzecznosc wypowiedzianej przez Pania opinii jest ewidentna.... Czemu sie dziwie i dalam temu wyraz...
pozdrawiam , z szacunkiem
J.Szulc (5723 punktów)

Ile jesteśmy w stanie "nagiąć" swoje człowieczeństwo
Tu tkwi całe moje przerażenie.
Wyobraziłam sobie ewentualną, przyszłą "hodowlę medyczną" na potrzeby bogatych potrzebujących. Znamy to na razie z książek i filmów fantastycznych, ale przecież, czy dużo nam, ludziom, trzeba?
Jakiś czas temu rozmawialiśmy na Racjonaliście o etyce. Powiem tak: jestem jak najbardziej za transplantologią, ale i tutaj występują przypadki strasznych wypaczeń i wręcz handlu organami.
Taka wizja mnie przeraża! Odczłowieczenie, które towarzyszy ludzkiemu działaniu w takich przypadkach jest dla mnie czymś, czego nawet nie umiem odpowiednio nazwać.
Proszę pomyśleć o całych rzeszach bezdomnych dzieci. Zdaje sobie Pani sprawę z tego, że często padają ofiarami podobnych transakcji.
A teraz, jeśli znajdą się (dobrowolnie, lub nie) kobiety, które za pieniądze urodzą dzieci do pobrania choćby komórek macierzystych. Co dalej z takim dzieckiem?
Temat rzeka, a ja chyba nazbyt emocjonalnie do tego podeszłam.
W każdym razie nie było moim celem publiczne Pani biczowanie.
Przepraszam, jeśli uraziłam.

Pozdrawiam.


---

Jeszcze muszę podziękować za uświadomienie mi działania punktowania wypowiedzi w obie strony -
spray (5875 punktów)
> Ile jesteśmy w stanie "nagiąć" swoje człowieczeństwo
>Tu tkwi całe moje przerażenie.
Czlowieczenstwo ciagle sie do czegos musi "naginac". Inaczej bysmy nie przetrwali, ani nie odniesli takiego tzw. sukcesu ewolucyjnego , jaki udalo sie nam osiagnac.

>Wyobraziłam sobie ewentualną, przyszłą "hodowlę medyczną" na potrzeby bogatych potrzebujących. Znamy to na razie z książek i filmów fantastycznych, ale przecież, czy dużo nam, ludziom, trzeba?
Istotnie, to przerazajace...Szkoda, ze w pore nie zakazano np. badan nad fizyka jadrowa. Nie byloby Hiroshimy i Nagasaki.

>Jakiś czas temu rozmawialiśmy na Racjonaliście o etyce. Powiem tak: jestem jak najbardziej za transplantologią, ale i tutaj występują przypadki strasznych wypaczeń i wręcz handlu organami.
Wrecz straszne to jest. Te wszystkie wypaczenia. Zeby nie bylo wypaczen... bo ja wiem? Moze trzeba nie wypaczac?

>Taka wizja mnie przeraża! Odczłowieczenie, które towarzyszy ludzkiemu działaniu w takich przypadkach jest dla mnie czymś, czego nawet nie umiem odpowiednio nazwać.
>Proszę pomyśleć o całych rzeszach bezdomnych dzieci. Zdaje sobie Pani sprawę z tego, że często padają ofiarami podobnych transakcji.
Co ma piernik do wiatraka?

>A teraz, jeśli znajdą się (dobrowolnie, lub nie) kobiety, które za pieniądze urodzą dzieci do pobrania choćby komórek macierzystych. Co dalej z takim dzieckiem?
No, co?

>Temat rzeka, a ja chyba nazbyt emocjonalnie do tego podeszłam.
Szkoda, ze wylacznie emocjonalnie...
J.Szulc (5723 punktów)

>Szkoda, ze wylacznie emocjonalnie...

Nie rozumiem, co masz na myśli cedząc końcówkę swej wypowiedzi?

Nie chodzi mi o zakazywanie czegokolwiek, bo to i tak zawsze odnosi wręcz przeciwny skutek.
Nie uznaję osiągania postępu za wszelką cenę.
Naukowiec bez wyobraźni, poczucia etyki i człowieczeństwa dla mnie jest jedynie ślepcem i chałturnikiem!

Pewnie, że nie chciałabym cofnąć się w rozwoju do poziomu jaskini. Nie znaczy to, że pochwalam wypaczenia, które niby mogą zaprowadzić na wyższy szczebel drabiny.
We wszystkim potrzebny jest umiar. Nie zawsze jesteśmy gotowi na wykorzystanie nauki w takim stopniu, żeby jedynie pomagała, nie burzyła porządku świata.

Pozdrawiam.

---
spray (5875 punktów)
>>Szkoda, ze wylacznie emocjonalnie...
>Nie rozumiem, co masz na myśli cedząc końcówkę swej wypowiedzi?
Nie wycedzilam, tylko zaakcentowalam.
Na mysli mialam tylko to, co powiedzialam.

>Nie chodzi mi o zakazywanie czegokolwiek, bo to i tak zawsze odnosi wręcz przeciwny skutek.
Ja proponuje niezakazywanie skretu w lewo. Zamiast nakazywania. Na przyklad.

>Nie uznaję osiągania postępu za wszelką cenę.
>Naukowiec bez wyobraźni, poczucia etyki i człowieczeństwa dla mnie jest jedynie ślepcem i chałturnikiem!
Na pewno taki wlasnie naukowiec odkryl nadtlenek wodoru.
LM50 (153 punktów)
>Przeraża mnie ewentualne wypaczenie, którego niestety, można się spodziewać.
To właśnie miałem na myśli. Przekonany jestem że znajdą się ludzie którzy dla pieniędzy zrobią wszystko. Tak jak Pani napisała odpowiadając estetce. Zarówno pazerność jak i pomysłowość ludzka nie zna granic. Niestety, to co można zrobić - wcześniej czy później ktoś zrobi.
Cóż, Nobel wymyślił dynamit żeby pomóc górnikom...
spray (5875 punktów)
>>Przeraża mnie ewentualne wypaczenie, którego niestety, można się spodziewać.
Przewidywanie , to rzecz chwalebna. Albo paralizujaca, gdy prowadzi do przerazenia w obliczu potencjalnych zlych skutkow. W ten sposob "rozumujac" nie nalezy podejmowac zadnych zachowan potencjalnie ryzykownych. Od przechodzenia przez ulice poczynajac, ze o lataniu samolotem nie wspomne.
Navigare necesse est. Vivere non est necesse

>To właśnie miałem na myśli. Przekonany jestem że znajdą się ludzie którzy dla pieniędzy zrobią wszystko. Tak jak Pani napisała odpowiadając estetce. Zarówno pazerność jak i pomysłowość ludzka nie zna granic. Niestety, to co można zrobić - wcześniej czy później ktoś zrobi.
>Cóż, Nobel wymyślił dynamit żeby pomóc górnikom...

Skoro wypaczenia mozna sie spodziewac, tym latwiej mu zapobiec. O co wiec Wam chodzi? Gdyby Nobel spodziewal sie wypaczenia, moze jakos by mu zapobiegl. Choc , prawde mowiac, nie jego to byla rola. Za to teraz chetnych do tej roli mamy dostatek, zeby nie powiedziec - nadmiar.
LM50 (153 punktów)
Aż strach się bać

Rację masz o tyle, że - nie mogąc zapobiec nieszczęściom - nie możemy stać sparaliżowani z jednej strony, a z drugiej - nie możemy uniemożliwiać rozwoju nauki.
Jednak przewidując pewne zagrożenia - możemy wcześniej niejako z nimi się oswoić i postępować tak aby zagrożenia te zminimalizować. Przykładowo - przyciskając kontakt oświetlenia jesteśy o 2 mm od 230-woltowej śmierci i nie przejmujemy się tym. Ale gwoździa do tego kontaktu nie wkładamy ani nie polewamy wodą. Bo ktoś wcześniej prrzewidział skutki i nas przed tym ostrzegł.

W omawianym przypadku - powinniśmy nauczyć się z tym żyć. Wykorzystać możliwości komórek macierzystych - oraz podobne technologie - do ratowania zdrowia i życia. Ale przewidzieć i uczulić się na możliwości ich przestępczego wykorzystania. A to oznacza, że powinniśmy przewidzieć zwłaszcza najbardziej czarne scenariusze. I nie pozostawić takich spraw bez kontroli i bez komentarzy.

Pozdrawiam czarnowidząco
J.Szulc (5723 punktów)

Dziękuję za dokładniejsze przedstawienie problemu.
Właśnie takie ewentualne sytuacje miałam na myśli.
Nie znaczy to, że mamy przestać poszukiwać, zostawić naukę li tylko ze strachu. Nie, nic podobnego. Należy (tak, jak Ty piszesz) uczulić siebie i innych na sytuacje niepożądane. Wręcz takie, które zaprzeczyć mogą naszemu człowieczeństwu.

Pozdrawiam.

---
spray (5875 punktów)
>Dziękuję za dokładniejsze przedstawienie problemu.
>Właśnie takie ewentualne sytuacje miałam na myśli.
>Nie znaczy to, że mamy przestać poszukiwać, zostawić naukę li tylko ze strachu. Nie, nic podobnego. Należy (tak, jak Ty piszesz) uczulić siebie i innych na sytuacje niepożądane. Wręcz takie, które zaprzeczyć mogą naszemu człowieczeństwu.

"Takie ewentualne sytuacje", owszem, nalezy przewidywac. I nawet to niezle juz zrobiono. Tylko co z tym ma wspolnego zastanawianie sie, co sie "pozniej stanie z tymi dziecmi" (nie wiem, czy dokladnie cytuje) w wykonaniu osob, ktore pierwszy raz w zyciu nad tym sie zastanawiaja i to od razu z pozycji "naszego czlowieczenstwa"?
I co to w ogole znaczy sytuacje niepożądane. Wręcz takie, które zaprzeczyć mogą naszemu człowieczeństwu.

Ni cholery nie kumam!
A co to jest, to nasze czlowieczenstwo?
Bardzo jestem ciekawa i czekam na definicje. Albo przynajmniej jakies przyblizenie.
J.Szulc (5723 punktów)
"Człowieczeństwo nie jest stanem,
w którym przychodzimy na świat.
To godność, którą trzeba zdobyć."
-- Jean Bruller

Przepraszam za pójście na łatwiznę i zastosowanie "kopiuj - wklej". Zaczerpnęłam to z Gildii, strony miłośników fantastyki. Wiem to strona niewiele mająca z racjonalizmem, ale i ja (co widać) mam w sobie niewiele z racjonalisty. Może Wam zazdroszczę? Może chcę się czegoś nauczyć?
Dla mnie człowieczeństwo, to wszystko, co odróżnia nas od zwierząt, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. To współczucie, zdolność przewidywania, czasem postępowanie wbrew logice - myślę tu o odejściu od selekcji naturalnej, to pomoc słabszemu, szacunek do innych, wyrozumiałość.
Wybacz, jeśli nie potrafię Ci tego RACJONALNIE wytłumaczyć.
Bardziej to czuję, niż umiem opisać. Czy to znaczy, że to źle?
Sytuacje niepożądane, to takie, które przeczą właśnie tak pojmowanemu przeze mnie człowieczeństwu.
Nie masz definicji, ale może zadowoli Cie takie przybliżenie?

Pozdrawiam.


---
Brzozowska
>Bardziej to czuję, niż umiem opisać. Czy to [...]źle?

Źle.
(Dlaczego miałoby to być dobrze?)

>Nie masz definicji, ale może zadowoli Cie takie przybliżenie?

To przybliżenie nie wystarczy.

Sensem takich jak ta dyskusji jest zdefiniowanie nowopowstałych jakości, czyli znalezienie ich miejsca w istniejącym prawie, lub określenia jak powinno być ono zweryfikowane, by te nowe jakościowo sytuacje obejmowało.

Inaczej bijemy tu pianę.

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365