Racjonalista - Strona głównaDo treści
Niedziele i święta wolne od handlu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
10-02-2019 10:35Wenancjusz (16441 punktów)Niedziele i święta wolne od handlu
Ocena 9 na 11
Byłem przeciwny ingerencji państwa w gospodarkę kraju w tym sensie, że jeżeli inicjatywa obywatelska nie podważa podwalin państwa, winna być chroniona i szanowana. Jeśli jest nietrafiona, to sama w rynkowej sytuacji umrze. Taka jest naturalna kolej rzeczy. I nie powinno dziwić. Pomoc państwa, to przyjazne przepisy prawne. Odpowiedzialność spada wtedy na prokurenta inicjatywy. Nagle się zjawia trzecia siła, która zaczyna mieszać ideologię z ekonomią. Mowie tu o Związkach Zawodowych, które są coraz słabsze przez swoje nieprzemyślane do końca postulaty. Sprawa dotyczy zaskakująco spornych uzasadnień, jakimi operuje ta organizacja (co stanowi jeszcze jeden dowód na odejście od rzeczywistych potrzeb społecznych). Otóż trafiłem na artykuł w Wp.pl komentujący to zjawisko:
opinie.wp.(*)rcami-opinia-6347197713143425a
By odeprzeć ewentualne kontrargumenty, przytoczę cytaty.
"Żeby ludzie spędzali czas z rodziną". Urządzanie ludziom życia przez państwo to domena krajów totalitarnych. Nikogo nie powinno obchodzić, czy w niedzielę idę do kościoła, na strzelnicę, do centrum handlowego czy spotykam się z rodziną. I nie państwo jest od tego, żeby ustawiać mi dzień. Zresztą właśnie centra handlowe, w tym wspólne zakupy, dawały wielu rodzinom możliwość spędzania z sobą dnia. Niehandlową niedzielę ci sami ludzie mogą spędzać każdy z nosem we własnej komórce czy komputerze."
Znamienne, bo popierane przez Kościół. Roli Kościoła bym się raczej nie spodziewał. Kościół tylko uznaje wybitny spadek aktywności społecznej w życiu tej organizacji, nieformalnie nie ingerujący w gospodarcze problemy państwa.
"Żeby ulżyć ciemiężonym pracownikom handlu". Opowieści o kasjerach siedzących w pieluchach przy kasach mogły być prawdziwe 15 lat temu. Dziś to bajki. Duże sieci handlowe oferują warunki socjalne i płacowe nierzadko lepsze, niż inni pracodawcy. Problemem dla pracowników stały się natomiast soboty z przedłużonym czasem pracy przed... wolną od handlu niedzielą."
Absurd, który został "łyknięty" bez czkawki.
Przede wszystkim zaś nie bardzo wiadomo, dlaczego ulżyć trzeba głównie pracownikom handlu. Tu pada odpowiedź, że "ich praca nie jest konieczna w niedzielę". A czy konieczna jest praca kelnerów, kasjerów w kinach albo aktorów? Pada odpowiedź: "To zawody z zasady pracujące w wolne dni". A kto te zasady ustala? Dlaczego oni "z zasady" mają pracować w niedziele, a pracownicy handlu już nie?
"Nie można nikogo zmuszać do pracy w niedzielę". Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Nie ma przymusu pracy w handlu, a bezrobocie jest przecież rekordowo niskie, czym rząd nieustannie się chwali, więc w czym problem, żeby zmienić zajęcie? Ten argument jest zresztą wyjątkowo przewrotny, bo przymus wprowadziła dopiero ustawa o zakazie handlu przymus niepracowania w niedzielę w jednej z branż (i to niecałej). Wiele osób zostało pozbawionych możliwości dorobienia w ten dzień, odebrano im wolność wyboru.
Nieprawda. Żaden pracobiorca nie jest zmuszany do pracy w niedziele. Duże markiety radzą sobie znakomicie ustalając "dyżury" zmianowe, także nikt nie pracuje bez przerwy wszystkie niedziele. W zamian pracodawca daje dni wolne w czasie wygodnym dla pracownika. Tego Związki Zawodowe nie "widzą".
"Zyskają małe, rodzinne sklepy". Tu mamy twarde dane, które ten argument obalają. Rząd PiS mógł to zresztą przewidzieć, bo między innymi z tego powodu z zakazu niedzielnego handlu szybko wycofały się Węgry.
Długa lista faktów.
Jak pokazują zestawienia, zaprezentowane w mijającym tygodniu przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, najmniejsze sklepy, które miały najbardziej zyskać, najbardziej straciły. Po pierwsze, w okresie obowiązywania ustawy zamknięto ich około 15 tysięcy. Owszem, każdego roku plajtowało kilka tysięcy takich placówek handlowych, ale w 2018 było takich plajt więcej, niż w 2017 a przecież ustawa miała im pomóc. Gdyby tak było, liczba zamkniętych sklepów wyraźnie by spadła. Efektu nie widać także, gdy idzie o sprzedaż. Tygodniowe obroty najmniejszych sklepów spadły według głośnej analizy Biura Analiz Sejmowych o 20-30 procent, sprzedaż o ponad 15 procent, zmalał też ich udział w rynku. W tym samym czasie sprzedaż na stacjach benzynowych wzrosła o 13 procent. Zyskują dyskonty i duże sieci.
Jasne jest, dlaczego tak się dzieje, bo to samo działo się na Węgrzech: większe sklepy napędzają gorączkę zakupową w soboty, wpajają klientom model większych, ale rzadszych zakupów. Jeśli rząd szybko nie zmieni niemądrego prawa, szkód dla najmniejszych sklepów nie da się już zniwelować.
Tyle że ustawy nie robiono po to, żeby pomóc małym sklepom. Gdyby zresztą tak było, dopuszczono by możliwość prowadzenia w nich sprzedaży w niedzielę przez zatrudnionych pracowników, a to ustawa wyklucza. Za ladą musi stanąć sam właściciel. Nie wolno mu nawet zatrudnić rodziny. Jeśli komuś zakaz handlu miał pomóc, to wyłącznie Piotrowi Dudzie w wygraniu po raz kolejny wyborów na przewodniczącego związku, które w kolejnych etapach odbywały się w zeszłym roku. Ustawa była formą politycznego handlu: zakaz handlu w zamian za poparcie w wyborach w 2015 roku.
I znów pojawi się pytanie: po co to w takim razie w ogóle było? Jak nie wiadomo po co to.....no właśnie. Jak się chciało świecić, trzeba było posypać się brokatem, a nie brylować protezą "kompleksowego myślenia". Intencje Dudy może i były dobre, ale jak zwykle, gdy do realizacji bierze się karierowicz, znów ręka w nocniku.
Dlaczego go nie widać w sprawie umów śmieciowych, umów na zlecenie pracy, w przymusie pracy na zasadzie założenia własnej działalności?? Dlaczego go nie ma w sprawach wynagrodzeń za pracę?? KARIEROWICZ i tyle. Dlatego Związki Zawodowe są takie słabe. Stają się przystankiem do dalszej "kariery" tylko bez wartości pyskaczy, dyletantów w sprawie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

leda16 (119 punktów)
Zastanawiałam się, czy zabrać głos, ponieważ mam w tej sprawie identyczne zdanie. W sumie - życzę sobie jak najmniej Państwa w naszych głowach, macicach i kieszeniach. A tu na oczach Polaków odbywa się ich totalne ubezwłasnowolnienie narzucane ustawowo przez wiodącą partię. Mamy już więźniów sumienia, kary dla ludzi działających w ramach art. 54 Konstytucji RP, rosnące lawinowo podatki, przymus rodzenia dzieci głęboko genetycznie upośledzonych. Większość ludzi pracuje w tygodniu dość intensywnie. Dla nich najwygodniej zrobić zakupy w weekend, pochodzić po galeriach, przymierzyć modne ciuchy. Czasy sklepów całodobowych chyba minęły bezpowrotnie. Czasami w niedzielę intensywnie pracuję przy komputerze. Tyle mojej radości, że żaden kacyk partyjny do mojego domu nie wejdzie i sprzed komputera nie wyściga. Ale przecież nawet mój dom to już nie moja twierdza - wczoraj wpadła straż miejska, bo grilla na powietrzu robiliśmy. Dym szedł, myśleli, że śmieci palimy. Poszli, nie przeprosiwszy nawet. Tak, w Polsce jest totalitaryzm pełną gębą a demokracji nigdy tutaj na oczy nie widziałam, chociaż żyję długo. Demokracja jest bowiem wtedy, gdy obywatele trzymają władzę za mordę!


Intencje Dudy może i były dobre, ale jak zwykle, gdy do realizacji bierze
>się karierowicz, znów ręka w nocniku.
>Dlaczego go nie widać w sprawie umów śmieciowych, umów na zlecenie pracy, w przymusie pracy na
>zasadzie założenia własnej działalności?? Dlaczego go nie ma w sprawach wynagrodzeń za pracę??
>KARIEROWICZ i tyle. Dlatego Związki Zawodowe są takie słabe. Stają się przystankiem do dalszej
>"kariery" tylko bez wartości pyskaczy, dyletantów w sprawie.


Dlaczego? Bo to jest celowe działanie. A związki zawodowe są słabe, bo zawsze siedziały i siedzą w kieszeni pracodawców.
Wenancjusz (16441 punktów)
> Czasy sklepów całodobowych chyba minęły bezpowrotnie.

Otóż nie. W sąsiedztwie mojego miejsca mieszkania są aż trzy sklepy nocne na jednej ulicy (mieszkam w Bydgoszczy). Ale......niestety sprzedają tylko artykuły monopolowe. Nie mówię, że są niepotrzebne. Zwracam tylko uwagę na hipokryzję rządów. Z jednej strony walczy się z plagą alkoholizmu (jaka tam plaga, za "komuny" to była plaga), a z drugiej strony podsuwa się alkohol w postaci zakamuflowanej sklepów nocnych. Jak sądzisz skąd się taka technika urodziła? Czym pomysłem było, że rządzi się lepiej pijanym umysłem? Dla ułatwienia dodam, że na pewno zaborcy to robili. Na pewno pan chłopu dawał taką rozrywkę po jego ciężkiej pracy. Gonił za pijaństwo w pracy, ale po pracy nawet był kontent, że chłop nie myśli po trzeźwemu. Dlatego wspomniałem miniony okres 50 lat systemu przyniesionego na bagnetach obcego wojska, które raptem zapomniało drogi powrotnej do domu swojego. Taki był nieludzki system jaki panował u naszych wschodnich sąsiadów.
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
10-02-2019 20:27 
 Ocena 1 na 3
Arminius (25555 punktów)zakaz grillowania?
>Ale przecież nawet mój dom to już nie moja twierdza - wczoraj wpadła straż miejska, bo >grilla na powietrzu robiliśmy. Dym szedł, myśleli, że śmieci palimy. Poszli, nie >przeprosiwszy nawet. Tak, w Polsce jest totalitaryzm pełną gębą....

No właśnie, że go nie ma. Przykład jak z grillem, świadczy przecież o czymś całkowicie odwrotnym, a przecież przydałby się pewien ordnung. Jest wielce prawdopodobnym, iż Pani grillowanie daje mocno w tyłek sąsiadom - bo przecież nie każdy ceni sobie smród jaki grillowanie generuje. Z grillowaniem winno być jak z paleniem ognisk w mieście - winno być ono bezwzglednie zabronione ze wzgledu na dobrostan innych osob. Podobnie - nota bene - winno być z paleniem papierosów w blokach. Dziw wielki, iż pani wogóle tego faktu nie bierze pod uwagę. Trochę wiecej empatii i mniej egoizmu!
leda16 (119 punktów)Odp: zakaz grillowania?
Jest wielce prawdopodobnym, iż Pani grillowanie daje mocno w tyłek sąsiadom - bo przecież nie każdy ceni sobie smród jaki grillowanie generuje.


Ostatni grill był pół roku temu.80 m. od domu sąsiadów a oni grillują częściej i to prostopadle do naszego tarasu. Nie tylko grillują, ale my tolerancyjni jesteśmy. Donos to nie ci i z grillowaniem nic wspólnego nie miał. Palić papierochów już na przystankach tramwajowych nie wolno, w miejscu pracy, urzędzie, Pan by jeszcze we własnym mieszkaniu w bloku zabronił? A sponsorowanie rzeszy kontrolerów tego zamordyzmu, z naszych podatków oczywiście. Pomysł rewelacyjny na zmniejszenie stopy bezrobocia w Polsce. Szkoda tylko, że bardzo spóźniony w stosunku do okresu, gdy sięgało ono 20% No i 2 mln. ludzi wyemigrowało za chlebem, a zostać mogli, gdyby tak atrakcyjną pracę mieli...

10-02-2019 21:13 
 0 na 2
Arminius (25555 punktów)wzgląd na innych.
> Jest wielce prawdopodobnym, iż Pani grillowanie daje mocno w tyłek sąsiadom - bo przecież nie każdy ceni sobie smród jaki grillowanie generuje.
>Ostatni grill był pół roku temu.80 m. od domu sąsiadów a oni grillują częściej i to prostopadle do naszego tarasu. Nie tylko grillują, ale my tolerancyjni jesteśmy. Donos to nie ci i z grillowaniem nic wspólnego nie miał. Palić papierochów już na przystankach tramwajowych nie wolno, w miejscu pracy, urzędzie, Pan by jeszcze we własnym mieszkaniu w bloku zabronił? A sponsorowanie rzeszy kontrolerów tego zamordyzmu, z naszych podatków oczywiście. Pomysł rewelacyjny na zmniejszenie stopy bezrobocia w Polsce. Szkoda tylko, że bardzo spóźniony w stosunku do okresu, gdy sięgało ono 20% No i 2 mln. ludzi wyemigrowało za chlebem, a zostać mogli, gdyby tak atrakcyjną pracę mieli...

Palenie papierosów w bloku - prowadzi do tego że palą biernie ci co sobie tego nie życzą - ze względu na przenikanie dymu przez przewody wentylacyjne do mieszkań innych lokatorów. Więc jak chcesz palić - kup sobie dom.
klawik (759 punktów)Odp: Niedziele i święta wolne od handlu
"Żeby ludzie spędzali czas z rodziną"

W dupie mam kto i gdzie będzie spędzał czas ze swoja rodziną. Ważne jest, że pracownicy biedronek lidlów itp nie maja już takiego wyboru. Wszystkie te gadki o 200% płacy za niedziele to bzdury. Ludzie dostaja np. wolny poniedziałek za pracujaca niedzielę. To nie jest w porzadku.

"Żeby ulżyć ciemiężonym pracownikom handlu"

Nie ma żadnego porównania praca kelnera z pracą kasjera w sklepie. Przede wszystkim restauaracje mają racje bytu kiedy reszta społeczeństwa ma wolne(mam na mysli te, z poza galerii handlowych).
A aktorzy to kiedy mają pracowac ? między 8 a 16 ? To jest specyfika pracy, w która nie musimy wbijać pracowników handlu tym bardziej, że według statystyk nie traci on na obrotach.

Pracowałeś kiedys w tej branży ? Sprubój no nie przyjść kilka razy z rzedu w niedzielę do roboty to szybko pozegnasz posadę.

"Zyskają małe, rodzinne sklepy".

Oczywiście, że zyskują tyle, że juz w każdej wsi jest biedra i drobny handel upada nawet mimo bezhandlowych niedziel. Niektórym jednak daje szanse przetrwania.

Nię zgadzam się z Twoimi niby wolnościowymi poglądami na ten temat.Ludzi pracujących w handlu jest mniej niż w nim nie pracujacych i dlatego wyniki sondaży są jakie są. Świadczy to dobrze o bardzo niskim poziomie empatii w naszym społeczeństwie. Dobrej niedzieli życzę
10-02-2019 20:03 
 Ocena 2 na 2
zeniu73 (6483 punktów)

>"Żeby ulżyć ciemiężonym pracownikom handlu"
>Nie ma żadnego porównania praca kelnera z pracą kasjera w sklepie. Przede wszystkim restauaracje mają racje bytu kiedy reszta społeczeństwa ma wolne(mam na mysli te, z poza galerii handlowych).

Oczywiscie, ze kelner, kasjerzy w kasach kinowych, cpn-owych, z lodami, goframi i innym zarciem, kasjerzy i kasjerki w lecie w Miedzyzdrojach i wszystkich innych kurortach, ktorzy pracuja w niedziele bo ich praca ma racje bytu nie moga byc porownani do kasjerow w Lidlu i Biedronce. Lidl i Biedronka to ucisk i niewolnictwo.
Natomiast kasa na cpn-nie to nie handel. Do tego praca w niedziele na cpn-nie, w kinie, restauracji, kurorcie jest piknikiem i nie trzeba tych pracownikow sila chronic i uszczesliwiac. No i poza tym bojownik o zycir rodzinne musi przeciez w niedziele cos zjesc w restauracji, obejrzec sobie film czy zataknowac. Bo to ma racje bytu.

Tako rzecza bojownicy o zycie rodzinne. Zycie rodzinne kasjerek z Lidla. No bo kasjerka w cpn-nie ma przeciez racje bytu i ta racja bytu jest wazniejsza niz jej zycid rodzinne
10-02-2019 20:11 
 Ocena 1 na 3
klawik (759 punktów)
Myślę, że kina otwarte od 6 rano to rzadkość, zwykle pracują w godzinach popołudniowych. Myślę też, że właśnie ośrodki kultury powinny być aktywne w weekendy a pracę w nich mogliby wspomagać studenci. Zgadzam się natomiast, że robienie z CPNów supermarketów z hamburgerownią to pomyłka.
zeniu73 (6483 punktów)
>Myślę, że kina otwarte od 6 rano to rzadkość, zwykle pracują w godzinach popołudniowych. Myślę też, że właśnie ośrodki kultury powinny być aktywne w weekendy a pracę w nich mogliby wspomagać studenci. Zgadzam się natomiast, że robienie z CPNów supermarketów z hamburgerownią to pomyłka.

A czym rozni sie kasjerka z Lidla od kasjerki z kina (kina w niedziele otwarte sa od 8,9 do poznej nocy). Dlaczego jedna zasluguje na panstwowa ochrone i prawo do zycia rodzinnego w niedziele a druga nie zasluguje i slyszy tylko, ze jej brak prawa do zycia rodzinego w niedziele ma racje bytu?
10-02-2019 20:36 
 0 na 2
klawik (759 punktów)
Dlatego, że kasjerka z kina pracuje tylko w godzinach popołudniowych.Dlatego też wspomniałem o możliwości zatrudnienia studentów. Poza tym, ośrodki kultury, którym bez wątpienia jest kino, powinny pracować wtedy kiedy inni nie pracują. Kasjerki na kolei też niestety musza pracować nawet w święta. Pielęgniar/ki/rze, piloci/tki i jeszcze 100 innych zawodów musi pracować kiedy inni odpoczywają.Pracownicy handlu nie muszą. Jednak każdy kto pracuje w takim czasie powinien otrzymać odpowiednią zapłatę.
Poza tym odsetek kasjerów/ek kinowych do sklepowych jest jak 1 do 100 000. mniej więcej
10-02-2019 20:47 
 Ocena 2 na 2
zeniu73 (6483 punktów)
> Dlatego, że kasjerka z kina pracuje tylko w godzinach popołudniowych.

A kto sprzedaje bilety na seansy przedpopoludniowe?

>Dlatego też wspomniałem o możliwości zatrudnienia studentów. Poza tym, ośrodki kultury, którym bez wątpienia jest kino, powinny pracować wtedy kiedy inni nie pracują. Kasjerki na kolei też niestety musza pracować nawet w święta. Pielęgniar/ki/rze, piloci/tki i jeszcze 100 innych zawodów musi pracować kiedy inni odpoczywają.Pracownicy handlu nie muszą. Jednak każdy kto pracuje w takim czasie powinien otrzymać odpowiednią zapłatę.
>Poza tym odsetek kasjerów/ek kinowych do sklepowych jest jak 1 do 100 000. mniej więcej

Dlaczego inne kasjerki musza pracowac w niedziele?
Dlaczego cpn nie moze w niedziele byc zamkniety a tankowanie placone automatem?

Dlaczego kelner musi pracowac w niedziele? To ze bojownik chce zjesc w niedziele obiad poza domem jest wazniejsze niz zycie rodzinne kelnera?
Bojownik nie moze zastosowac sie do wlasnego argumentu uzytego przy walce o wolna niedziele dla kasjerki z Lidla i zjesc w sobote?
10-02-2019 21:02 
 0 na 2
klawik (759 punktów)

"A kto sprzedaje bilety na seansy przedpopoludniowe?"

Poza kasjerami kinowymi jest jeszcze kilka innych grup zawodowych, którym należą się szersze prawa pracy. To, że jednej grupie będzie lepiej to chyba nikomu nie szkodzi.



"Dlaczego cpn nie moze w niedziele byc zamkniety a tankowanie placone automatem?"

Może. Powinien nawet, pod warunkiem, że przyjmuje gotówkę.

"Dlaczego kelner musi pracowac w niedziele? To ze bojownik chce zjesc w niedziele obiad poza domem jest wazniejsze niz zycie rodzinne kelnera?"

Do tego to nawet szkoda słów.
10-02-2019 21:30 
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)
>"A kto sprzedaje bilety na seansy przedpopoludniowe?"
>Poza kasjerami kinowymi jest jeszcze kilka innych grup zawodowych, którym należą się szersze prawa pracy. To, że jednej grupie będzie lepiej to chyba nikomu nie szkodzi.

Wiem. Dlatego parskam smiechem jak widze co bojownicy o prawo do rodziny w niedziele wywojowali.

Zamiast sila zmusic pracodawce do ludzkiego traktowania pracownika (i to nie tylko w niedziele) na przyklad podwyzszeniem placy, podwyzszeniem dodatkow za soboty i niedziele, drakoniczne kary (oraz konsekwentne stosowanie tych kar) za lamanie prawa i praw pracownika to sila zmusili pracobiorcow do wolnej niedzieli. Ch..j z tymi, ktorzy dobrowolnie pracowali w niedzieli, ch..j ze studentami, ktorzy w niedziele dorabiali. Ideologia musi byc gora. I wzorem bojownikow o nienarodzone dzieci walka bojownikow o prawo do rodziny w niedziele zaczela i skonczyla sie na Lidlu i Biedronce. Bo wszystkie inne kasjerki maja racje bytu
Bo tankowanie, kino, lody, restauracje to co innego niz kasowanie za mleko, chleb i banany

10-02-2019 21:49 
 Ocena 1 na 3
klawik (759 punktów)
Nie jestem fanem PiSu ani Po. Cieszę się jednak z każdej dobrej decyzji, którą ten rząd podejmuje. Ta jest dobra(spośród miliona złych). Jeśli pod płaszczem ideologii poprawi się sytuacja jakiejś grupie zawodowej to tylko dobrze . Pod jednym wszakże warunkiem, że nie ucierpi na tym budżet państwa, czyli nas-obywateli. Jest jeszcze mnóstwo ludzi, których dotyka elementarna krzywda w pracy.

Na marginesie, nie rozumiem:"bojownik o życie rodzinne". Gdzie ja cos pisałem o życiu rodzinnym i o walce ?
10-02-2019 23:01 
 0 na 2
TyDraniu (6569 punktów)
>Nie jestem fanem PiSu ani Po. Cieszę się jednak z każdej dobrej decyzji, którą ten rząd podejmuje. Ta jest dobra(spośród miliona złych). Jeśli pod płaszczem ideologii poprawi się sytuacja jakiejś grupie zawodowej to tylko dobrze .

Tyle że niemal każda myśląca i nieskorumpowana osoba napisałaby lepszą ustawę, bez tylu wad i obejmującą dużo większą część społeczeństwa. Poprawa sytuacji niektórych pracowników handlu to pretekst. Najważniejsze dla autorów ustawy, że zwiększyły się obroty hipermarketów przy zmniejszonych kosztach, a 5000 małych polskich sklepów upadło w ciągu roku. Z kolei w moim mieście dopiero w tym roku otwierają się dwa duże sklepy niemieckiej sieci Kaufland.
11-02-2019 09:58 
 Ocena 4 na 4
leda16 (119 punktów)
>
>Zamiast sila zmusic pracodawce do ludzkiego traktowania pracownika (i to nie tylko w niedziele) na przyklad podwyzszeniem placy, podwyzszeniem dodatkow za soboty i niedziele, drakoniczne kary (oraz konsekwentne stosowanie tych kar) za lamanie prawa i praw pracownika to sila zmusili pracobiorcow do wolnej niedzieli. Ch..j z tymi, ktorzy dobrowolnie pracowali w niedzieli, ch..j ze studentami, ktorzy w niedziele dorabiali.

Oczywiste,że "prawo rodziny do wolnej niedzieli" to pusty slogan propagandowy, choćby dlatego, że nikt wcześniej nie policzył, ile z tych kasjerek ma pełne rodziny. Większość w niedzielę pracuje jednak po to, aby te niepełne rodziny utrzymać i wytrącenie im z ręki kilkuset złotych za pracę w niedziele negatywnie zaciąży na domowych budżetach. Pana natomiast chciałabym - jako prowadząca działalność gospodarczą spytać - w jaki sposób Państwo miałoby mnie zmusić do podniesienia pensji pracownikom i kto miałby mi te koszty zmniejszonych dochodów zwrócić? ten pan, tamta pani...? Socjalizm skończył się już dawno a w interesach nie ma sentymentów. W związku z czym taki "przymuszony" pracodawca natychmiast: 1. podniesie cenę lub 2. zamknie biznes. Straty z tego tytułu dla klientów i Państwa, już chyba dorosłemu człowiekowi tłumaczyć nie muszę...A jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, to zachęcam do przejścia z roli pracobiorcy do roli pracodawcy. Firmę można w każdej chwili zarejestrować przez internet, w ciągu kilku minut. Za łamanie prawa podatkowego kary od dawna są drakońskie, więc akurat tutaj nic w tej materii zmieniać nie potrzeba.
11-02-2019 18:30 
 Ocena 4 na 4
zeniu73 (6483 punktów)
.
>Oczywiste,że "prawo rodziny do wolnej niedzieli" to pusty slogan propagandowy, choćby dlatego, że nikt wcześniej nie policzył, ile z tych kasjerek ma pełne rodziny. Większość w niedzielę pracuje jednak po to, aby te niepełne rodziny utrzymać i wytrącenie im z ręki kilkuset złotych za pracę w niedziele negatywnie zaciąży na domowych budżetach. Pana natomiast chciałabym - jako prowadząca działalność gospodarczą spytać - w jaki sposób Państwo miałoby mnie zmusić do podniesienia pensji pracownikom i kto miałby mi te koszty zmniejszonych dochodów zwrócić?

To jest wlasnie perwersja dzisiejszego swiata. Kto
ma zwrocic? A co mialby zwrocic? Jest gdzies napisane, ze pracodawca musi zarobic tyle i tyle bo inaczej jest to nieprawne, niesprawiedliwe, niemoralne?
Ja, normalny Kowalski mam powiedzmy po odciagnieciu wszystkich kosztow 1000zl do dyspozycji. No i teraz przychodzi podwyzka pradu. Czy ja mam prawo zaczac krzyczecz kto mi zwroci bo po podwyzce mam 950 zl a nie 1000? Czy ktos mnie wyslucha? Mam w ogole MOZLiWOSC podwyzszenia czegokolwiek zeby, jak to okreslilas, ktos mi koszty zmniejszonych dochodow zwrocil?

Nie, nie mam trj mozliwosci. Swiat sie tak zdegenerowal, ze powyzsze roszczenia moga stawiac jedynie firmy. Diesel podrozal? Szanowna rodzino, musimy podniesc cene pradu bo jako firma nie chcemy zarobic mniej niz dotychczas. Czegos takiego jak zmniejszenie dochodow tolerowac nie bedziemy. A ze mozemy przeniesc koszta na wasza rodzine..... so what. F**k you. Jak pomachamy paluszkiem i pogrozimy, ze jak nie podniesiemy ceny to panstwo marnie skonczy to nikt sie do nas nie przyczepi.

Btw. Mam firme. Razem z bratem zalozylismy. Rozkrecamy sie. Branza miesna. Mamy jednego pracownika, ktory jezdzie z domu do magazynu (miejsce w magazynie wynajmowane) i wedlug zamowienia komisjonuje towar i zleca transport (sam nie pakuje, nie wozi nie dzwiga). Pracuje moze 15 dni w miesiacu po pare godzin. Placimy mu 1026 euro na czysto. Moglibysmy 450 placic.

Robert Bosch: Nie place wysokich zarobkow bo jestem bogaty tylko jestem bogaty bo place wysokie zarobki.

Niestey dzis takich Boschow nie ma. Sa tylko "kto mi zwroci za straty".
leda16 (119 punktów)
Kwestie etyczne i moralne nie mają nic wspólnego z prawami ekonomii. Tak więc, nigdzie nie jest napisane, że Ty czy ja "musimy" tyle i tyle zarobić, ale oboje chcemy zarobić jak najwięcej i faktycznie mamy taką możliwość. Problem leży gdzie indziej - pracownicy tyle są warci dla pracodawcy, ile dochodu mu przysporzą. Nie jest to żadna "degeneracja świata", choć stoi daleko od ideałów humanistycznych, tylko znowu prawo rynku. W kręgu wyspecjalizowanych usług, tylko wysoki popyt pozwala mi na obniżenie ich ceny, ale jeśli koszty tych usług rosną poprzez wzrost wynagrodzeń pracowników, to automatycznie musi wzrosnąć ich cena. I tu masz odpowiedź, na kogo pracodawca zawsze przerzuci koszty Twoich zarobków. Tak, Ty też masz możliwość podwyższania czegokolwiek: konkretnie swoich kwalifikacji, stawiać roszczenia i sprzedawać je drożej niż np. magazynier. Im większy będzie popyt na Twoje kwalifikacje, tym więcej Ci za nie zapłacą Państwo nie ma tu nic do rzeczy. Przykładowo, w Anglii pensję pielęgniarki od pensji lekarza dzieli granica dla niej nie do przeskoczenia. Ty natomiast tak na tych pracodawców dymisz, ale do włączenia się w ich szeregi jakoś Ci nieśpieszno.
12-02-2019 22:16 
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)
>W kręgu wyspecjalizowanych usług, tylko wysoki popyt pozwala mi na obniżenie ich ceny, ale jeśli koszty tych usług rosną poprzez wzrost wynagrodzeń pracowników, to automatycznie musi wzrosnąć ich cena.

Nie musi. Mozesz mniej zarobic. Nikt ci nie zabroni mniej zarobic. Jak ci podskocza koszta produkcji (obojetnie czy to bedzie inwestycja, wzrost plac czy pozar twojego domu u remont) to mozesz nie podnosic cen towaru. Mozesz po prostu mniej zarobic. Tak jak Kowalskiemu zostanie 50zl mnie w budzecie jak podniosa mu cene pradu.
Ale niestety dzis tak jest, ze firma kazdy pierd probuje przeniesc na klienta (drozszy diesel, drozszy prad, inwestycja itd.). A to czego nie moze przeniesc (bo klient nie kupilby za drogiego towaru) probuje zamortyzowac jak najmniejszym kosztem pracownika (czytaj placa).

Gdyby przymusowa robota i obozy koncentracyjne byly legalne to wiekszosc firm na swiecie z radoscia czerpaly by garsciami z nich.

A jak bedziesz plakac, ze dobra placa dla pracownika jest niemozliwa bo cie na to nie stac to nie bierz sie za interes. Albo pracuj sama albo zostaw miejsce dla kogos, kto bedzie w stanie dobrze zaplacic.

Pamietam jak u nas firmy taksowkowe plakaly takimi samymi rzewnymi lzami jak ty jak im sie oznajmilo, ze od 2015 beda musialy placic place minimalna. Sceny dantyjskie, placz, szloch i matematyczne dowody, ze taksowki w Nieczech wygina. I co jest teraz? Firmy placa teraz 2 euro wiecej niz w 2015 i ..... prosperuja znakomicie. Ale na poczatku plakaly tak jak ty o kosztach i podniesieniu ceny.

Dlatego w kwestii pracodawca/praciwnik mam poglady lewicowe. Jako ze czlowiek z natury jest s*******nem, ktory dla pieniedzy zrobi wszystko to niestety panstwo musi chronic slabszych. I dlatego jestem jak najbardziej za placa minimalna. I to taka, ze mozesz wyzywic rodzine.
Jesli ty jako pracodawca placzesz, ze nie mozesz mu zaplacic xxx zl to znaczy, ze twoj interes jest do dupy. Wez sie sama u siebie zatrudnij i pracuj. Mozesz wtedy sobie zaplacic 0 zl. Wtedy twoja firma zarobi wiecej.

Nie mozesz otworzyc salonu fryzjerskiego i krzyczec, ze nie zaplacisz fryzjerce 2500 zl bo ty jako firma mniej zarobisz i sie pytac kto ci zwroci koszta zmniejszonego dochodu. Jesli nie jestes w stanie zarobic poprzez fryzjerke dostatwcznej kwoty dla siebie i fryzjerki tp znaczy, ze interes nie jest dobry.

To jest wlasnie ta perwersja: firmy zarabiaja poprzez baze na dole (pracowicy) ale lwia czesc dochodu nalezy sie oczywiscie firmie a nie temu, kto te prace wykonal.
12-02-2019 23:16 
 Ocena 2 na 2
leda16 (119 punktów)

>Nie musi. Mozesz mniej zarobic. Mozesz po prostu mniej zarobic. Tak jak Kowalskiemu zostanie 50zl mnie w budzecie jak podniosa mu cene pradu.


A dla jakiej idei mam zarobić mniej, jak mogę więcej? Firmę prowadzę, nie Caritas.

>Ale niestety dzis tak jest, ze firma kazdy pierd probuje przeniesc na klienta

Zawsze tak było.


>Gdyby przymusowa robota i obozy koncentracyjne byly legalne to wiekszosc firm na swiecie z radoscia czerpaly by garsciami z nich.

Na pewno. W wielu krajach praca niewolnicza dzieci nadal ma się dobrze. Jednak większość pracodawców widzi różnicę między niewolnictwem a swobodą podpisywania umów.


>A jak bedziesz plakac, ze dobra placa dla pracownika jest niemozliwa bo cie na to nie stac to nie bierz sie za interes. Albo pracuj sama albo zostaw miejsce dla kogos, kto bedzie w stanie dobrze zaplacic.


Czemu mam się nie brać za coś, co przysparza mi większych dochodów niż praca najemna, zostawiać miejsce dla konkurencji? Bo Tobie taka postawa się nie podoba. Nie pracuję po to, by komuś dogadzać, tylko by sprzedawać swoje usługi, z zyskiem.

>Pamietam jak u nas firmy taksowkowe plakaly takimi samymi rzewnymi lzami jak ty

A w którym miejscu te moje "rzewne łzy" zobaczyłeś ? Rzewne łzy są, jak baba cebulę kraje.


>Dlatego w kwestii pracodawca/praciwnik mam poglady lewicowe.

Omyłki iście freudowskie a poglądy lewackie.

Jako ze czlowiek z natury jest s*******nem, ktory dla pieniedzy zrobi wszystko to niestety panstwo musi chronic slabszych. I dlatego jestem jak najbardziej za placa minimalna. I to taka, ze mozesz wyzywic rodzine.

Słabszych, to znaczy jakich, niewykształconych, leniwych, nieudolnych zawodowo? Rolą Państwa jest dbać o dobrobyt wszystkich swoich obywateli. A w Polsce godny byt rodzinie zapewni praca obojga małżonków.

>Jesli ty jako pracodawca placzesz, ze nie mozesz mu zaplacic xxx zl to znaczy, ze twoj interes jest do dupy. Wez sie sama u siebie zatrudnij i pracuj. Mozesz wtedy sobie zaplacic 0 zl. Wtedy twoja firma zarobi wiecej.


Ależ oczywiście, firma w której pracuję należy tylko do mnie razem z uzyskiwanymi przez nią dochodami. Dokładniej - firma służy mnie, a nie ja firmie. Jeżeli oferowane przeze mnie dochody jakiemuś pracownikowi nie odpowiadają, niech szuka zatrudnienia gdzie indziej. Proste?

>Nie mozesz otworzyc salonu fryzjerskiego i krzyczec, ze nie zaplacisz fryzjerce 2500 zl bo ty jako firma mniej zarobisz i sie pytac kto ci zwroci koszta zmniejszonego dochodu.

Nigdy nie krzyczę na obcych ludzi, bo to znamię chamstwa. Mówię - jeśli nie odpowiada pani praca za takie wynagrodzenie, proszę szukać gdzie indziej.


>To jest wlasnie ta perwersja: firmy zarabiaja poprzez baze na dole (pracowicy) ale lwia czesc dochodu nalezy sie oczywiscie firmie a nie temu, kto te prace wykonal.

Ufff, wykazałam bardzo dużo cierpliwości w dyskusji z Tobą. Na zakończenie dodam - o tym, co się należy pracownikowi zawsze decyduje pracodawca a nie pracownik. Nie podoba się, do widzenia, przymusu pracy nie ma, jest swoboda przepływu siły roboczej i podpisywania umów. Więc każdy niech idzie tam, gdzie mu El Dorado zapewnią.
12-02-2019 23:53 
 0 na 2
zeniu73 (6483 punktów)
>>Nie musi. Mozesz mniej zarobic. Mozesz po prostu mniej zarobic. Tak jak Kowalskiemu zostanie 50zl mnie w budzecie jak podniosa mu cene pradu.
>A dla jakiej idei mam zarobić mniej, jak mogę więcej? Firmę prowadzę, nie Caritas.

Otoz to, otoz to

Pracownik tez nie dla idei pracuje dla ciebie. I dlatego, ze czlowiek to skurwiel (a w szczegolnosci biedni posiadacze firm) dlatego panstwo musi paluszkiem pracodawcy pokazac jak, gdzie i ile ma minimalnie placic pracownikowi.

>Czemu mam się nie brać za coś, co przysparza mi większych dochodów niż praca najemna, zostawiać miejsce dla konkurencji? Bo Tobie taka postawa się nie podoba. Nie pracuję po to, by komuś dogadzać, tylko by sprzedawać swoje usługi, z zyskiem.

Jesli sama produkujeaz i sprzedajesz to nie ma o czym mowic. Jesli produkujesz za pomoca pracownikow to im musisz zaplacic. A placz, ze ich jakze wysokie zarobki nie pozwalaja twojej firmie dobrze zarobic dlatego musisz im mniej placic schowaj dla siebie.

.
>Słabszych, to znaczy jakich, niewykształconych, leniwych, nieudolnych zawodowo? Rolą Państwa jest dbać o dobrobyt wszystkich swoich obywateli. A w Polsce godny byt rodzinie zapewni praca obojga małżonków.

Jakich? Ano wezme przyklad z mojego zycia. Gigant w branzy spozywczej outsourcuje czesc pracy na zewnatrz. To co do tej pory robili wykwalifikowani pracownicy robia ochroniarze. Robia identyczna robote papierowa (towar podjezdza do ich okienka, oni biora papiery, obrabiaja je, wprowadzaja do systemu odbieraja telefony w ogole robia to co robili wczsesniej pracownicy giganta). Dodatkowo robia robote ochroniarza. Kamery, lazenie po firmie, kontrola pojazdow. No i jeszcze recepcje.
I to wszystmo za 5,5 Euro przed placa minimalna a teraz za 10 euro. Prace, za kotra gigant swoim pracownikom placi minimum 15 euro.
To tutaj panstwo ma walnac piescia w stol i oznajmic:
Zarabiasz praca malych ludzi 90 miliardow. Plac im godne pieniadze. Jesli nie generuja ci nic do twoich 90 miliardow to zlikwiduj te nieremtowne stanowiska pracy. Jesli jednak ich potrzebujesz to plac.



>Ufff, wykazałam bardzo dużo cierpliwości w dyskusji z Tobą. Na zakończenie dodam - o tym, co się należy pracownikowi zawsze decyduje pracodawca a nie pracownik. Nie podoba się, do widzenia, przymusu pracy nie ma, jest swoboda przepływu siły roboczej i podpisywania umów. Więc każdy niech idzie tam, gdzie mu El Dorado zapewnią.
>

Tu nie chodzi o El Dorado. Tu chodzi o lapczywosc tzw. posiadaczy firm. Jak bezrobocie niskie i nie ma kogo do pracy to ci posiadacze pierwsi krzycza, ze rzad ma obowiazek wprowadzic jakies ozywienie konjuktury. Ale jak sily ronoczej w brud to slychac argumenty, zw jak ktos chce pracowac za 5 zl to co panstwu do tego

A najglosniej krzycza posiadacze firm zyjacych z tzw. niewykwalifikowanej pracy. Zarabiaja niezle ale jak przyjdzie co do czego to " jak mam zaplacic za niewykwalifikowana robote? Przeciez ona jest nic nie warta. Twn pracownik w sumie nic nie robi."

Rak jak pisalem, Boschow juz nie ma. Za to co raz wiecej szefow ze sloma w butach
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> A dla jakiej idei mam zarobić mniej, jak mogę więcej? Firmę prowadzę, nie Caritas. [...] Nie pracuję po to, by komuś dogadzać, tylko by sprzedawać swoje usługi, z zyskiem.
Twoja wzmianka o idei tylko przypomina, że zabieganie o własny zysk przy jednoczesnym wyłączaniu dobra innych jest kwintesencją kapitalistycznego podejścia.

>>Jako ze czlowiek z natury jest s*******nem, ktory dla pieniedzy zrobi wszystko to niestety panstwo musi chronic slabszych. I dlatego jestem jak najbardziej za placa minimalna. I to taka, ze mozesz wyzywic rodzine.
>Słabszych, to znaczy jakich, niewykształconych, leniwych, nieudolnych zawodowo?
Niewykształconych czy leniwych to i wśród pracodawców nie brakuje. Słabsi to zwykle po prostu mniej przebojowi, czasem pechowcy, ale nade wszystko ci, którzy stawiając na inne wartości po prostu nie wzięli udziału w kapitalistycznym wyścigu po wielki szmal. Ale za to stosunek pracodawców do tych słabszych pokazuje jakie wartości niesie kapitalizm: pogarda okazywana pracującym.

>Nigdy nie krzyczę na obcych ludzi, bo to znamię chamstwa. Mówię - jeśli nie odpowiada pani praca za takie wynagrodzenie, proszę szukać gdzie indziej.
"Krzyknąć" w kontekście ceny to żargonowe "wyznaczać cenę, wartość" i w takim znaczeniu Twój przedmówca napisał, że nie możesz "krzyczeć, że nie zapłacisz".

>Ufff, wykazałam bardzo dużo cierpliwości w dyskusji z Tobą.
To ja też całkiem grzecznie powiem, że jeśli nie odpowiada Ci dyskusja z danym rozmówcą, to możesz szukać innego.

>o tym, co się należy pracownikowi zawsze decyduje pracodawca a nie pracownik. Nie podoba się, do widzenia, przymusu pracy nie ma
Ale jest biologiczny przymus odżywiania się, dlatego dla równowagi godzi się dociążyć pracodawcę przymusem płacy minimalnej.

Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.
23-02-2019 14:20 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Gdyby przymusowa robota i obozy koncentracyjne byly legalne to wiekszosc firm na swiecie z radoscia czerpaly by garsciami z nich.
>Na pewno. W wielu krajach praca niewolnicza dzieci nadal ma się dobrze. Jednak większość pracodawców widzi różnicę między niewolnictwem a swobodą podpisywania umów.

Nie wiem, czy większość, ciekaw jestem czy TY (jako prowadząca firmę) widzisz tę różnicę. Przy jakiej stopie bezrobocia jest granica między niewolnictwem a swobodą zawierania umów?*

>Jako ze czlowiek z natury jest s*******nem, ktory dla pieniedzy zrobi wszystko to niestety panstwo musi chronic slabszych. I dlatego jestem jak najbardziej za placa minimalna. I to taka, ze mozesz wyzywic rodzine.
>Słabszych, to znaczy jakich, niewykształconych, leniwych, nieudolnych zawodowo?
Słabszych czyli słabszych.
Tych którzy nie odziedziczyli majątku, znajomości, lepszego startu
Tych którzy po prostu czasem mieli mniej szczęścia i ich zakład splajtował po półroku niepłacenia za pracę
Tych których oszczędności przeznaczone na biznes zjadła choroba...

Niewykształconych - tak słusznie, są słabsi ale nie zawsze dlatego, że są leniwi, czasem brakło intelektualnych zdolności, czasem materialnych środków na studiowanie

>przymusu pracy nie ma, jest swoboda przepływu siły roboczej i podpisywania umów.
Cytat:
Czegóż on stoi? Wszak wolny, jak ptacy?
Chce - niechaj żyje, a chce - niech umiera!
Czy się utopi, czy chwyci się pracy,
Nikt się nie spiera...


Trochę się ostatnimi czasy zmieniło, ale nie tak dawno przecie proponowano pracę w sklepie za 5,5 zł/h na samozatrudnieniu, Oczywiście 5,5 tylko przez 8 godzin, sprzątanie sklepu, rozkładanie towaru, zrobienie kasy to już przecież po pracy...

To była swobodna umowa?

* jakoś przy bezrobociu poniżej 3% wołanie o państwową interwencję jest coraz głośniejsze, tylko ten głos słychać z drugiej strony

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Dla mnie szczególnie interesujące jest zjawisko bezrobocia w czasie kryzysów gospodarczych.
Ludzie nie mają się z czego wyzywic ale nie podejmują żadnej pracy.

Co za siła potrafi ich w takim położeniu powstrzymać od pracy?

Aaaaaa
Obaj wiemy co to za siła
Siła cwaniactwa i fałszywych wartości.
23-02-2019 17:01 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
30 ucieczka Hamwerlika - megahipokryty

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
>30 ucieczka Hamwerlika - megahipokryty

Od tego co chcesz usłyszeć i co ma napełnić Cię uczuciem posiadania racji?
23-02-2019 17:45 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>30 ucieczka Hamwerlika - megahipokryty
>Od tego co chcesz usłyszeć i co ma napełnić Cię uczuciem posiadania racji?

31 ucieczka Hamerlika - megahipokryty


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie mozesz otworzyc salonu fryzjerskiego i krzyczec, ze nie zaplacisz fryzjerce 2500 zl bo ty jako firma mniej zarobisz i sie pytac kto ci zwroci koszta zmniejszonego dochodu. Jesli nie jestes w stanie zarobic poprzez fryzjerke dostatwcznej kwoty dla siebie i fryzjerki tp znaczy, ze interes nie jest dobry.
>To jest wlasnie ta perwersja: firmy zarabiaja poprzez baze na dole (pracowicy) ale lwia czesc dochodu nalezy sie oczywiscie firmie a nie temu, kto te prace wykonal.
Co w kontekście przedstawionej sytuacji jest "tą pracą", czyżby to miała być świadczona na rzecz klienta usługa, która przesądza o racji bytu firmy?

Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.
12-02-2019 22:22 
 Ocena 1 na 1
zeniu73 (6483 punktów)
>Ty natomiast tak na tych pracodawców dymisz, ale do włączenia się w ich szeregi jakoś Ci nieśpieszno.

Moze nie doczytalas. Mamy jednego pracownika. Placimy wiecej niz musimy. Moglbym z urzedu pracy zatrudnik 2 za 450 euro (plus ulgi dla firmy, ze zatrudnilismy bezrobotnych). Ale my wolimy miec jednego, zadowolonego, lojalnego pracownika niz 2 czy 3 za ta sama cene ale niezadowolonych.

I chce sam z siebie dobrze placic a nie plakac, ze musze cene podniesc bo mnie sila robocza, ktora generuje mi kase, zbyt duzo kosztuje.
11-02-2019 19:40 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>nikt wcześniej nie policzył, ile z tych kasjerek ma pełne rodziny. Większość w niedzielę pracuje jednak po to, aby te niepełne rodziny utrzymać

To w końcu nikt nie policzył, czy większość ma niepełne?

>Pana natomiast chciałabym - jako prowadząca działalność gospodarczą spytać - w jaki sposób Państwo miałoby mnie zmusić do podniesienia pensji pracownikom i kto miałby mi te koszty zmniejszonych dochodów zwrócić?
Wyobraź sobie, że bezrobocie spada i wolny rynek wymusza wzrost płac. Kto poniesie koszta?
>Socjalizm skończył się już dawno a w interesach nie ma sentymentów.
Oj są, są!!! Dopóki bezrobocie jest wysokie, słychać: "Rządzie nie wtrącaj się, skoro są chętni na samozatrudnienie za 5,5 zł/h to jest wolny rynek". Kiedy bezrobocie spada poniżej 5 to jakoś ten liberalny głosik staje się piskliwy przy innej narracji "Rządzie sprowadź Ukraińców, Mongołów, Nepalczyków..."

Przeczytaj co napisał Zeniu
Cytat:
Robert Bosch: Nie place wysokich zarobkow bo jestem bogaty tylko jestem bogaty bo place wysokie zarobki.


Poczytaj żywopis cs.wikipedia.org/wiki/TomĂĄĹĄ_BaĹĽa

P.S. Od dawna nie jestem pracownikiem, bywam pracodawcą u którego pensja wynosi 0 (zero)

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Celecrin (6386 punktów)
>>Socjalizm skończył się już dawno a w interesach nie ma sentymentów.
>Oj są, są!!! Dopóki bezrobocie jest wysokie, słychać: "Rządzie nie wtrącaj się, skoro są chętni na samozatrudnienie za 5,5 zł/h to jest wolny rynek". Kiedy bezrobocie spada poniżej 5 to jakoś ten liberalny głosik staje się piskliwy przy innej narracji "Rządzie sprowadź Ukraińców, Mongołów, Nepalczyków..."
To dlatego, że u nas nie ma prawdziwego liberalizmu. Jesteśmy gospodarką podporządkowaną. Przetwarzamy tylko wysokie technologie ale ich nie tworzymy.
Mam pytanie co by Nepalczyk czy Mongoł robił przy grafenie? Albo czy CD Projekt Red chce zatrudniać Filipińczyków?
Wiesz jak mnie wkurza ta debilna polityka PiS?
Nawet bez emigracji Polaków i tak nasi przetwórcy sprowadzaliby Ukraińców czy Nepalczyków bo sami Polacy nie chcą być już robolami. Tak jak Anglicy nie chcą pracować na zmywaku i w hotelach nie ma angielskich czy irlandzkich sprzątaczek. Dziś 70% polskich kobiet kończy szkołę średnią a dalsze 50% jakieś najczęściej bezużyteczne studia. Kobiety które pracują jako sprzątaczki w hotelach mają dziś już po 50 lat...
12-02-2019 19:56 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Socjalizm skończył się już dawno a w interesach nie ma sentymentów.
>>Oj są, są!!! Dopóki bezrobocie jest wysokie, słychać: "Rządzie nie wtrącaj się, skoro są chętni na samozatrudnienie za 5,5 zł/h to jest wolny rynek". Kiedy bezrobocie spada poniżej 5 to jakoś ten liberalny głosik staje się piskliwy przy innej narracji "Rządzie sprowadź Ukraińców, Mongołów, Nepalczyków..."
>To dlatego, że u nas nie ma prawdziwego liberalizmu.
Może to i dobrze
Znów przypomnę Janka Muzykanta. Wtedy był liberalizm.
Przypomnę też Chile czasów Pinocheta. Ultraliberalne, dopóki sam dyktator nie dostrzegł, że to prowadzi na manowce i nie przywrócił niektórych socjalistycznych rozwiązań.

Model edukacji, a najczęściej o tym piszę, w pełni liberalny, zakłada pełną odpłatność za szkoły. Nie widzę zalet takiego systemu.

>Nawet bez emigracji Polaków i tak nasi przetwórcy sprowadzaliby Ukraińców czy Nepalczyków bo sami Polacy nie chcą być już robolami.

Różne kraje różnie sobie z tym poradziły. Niemcy ściągnęli gastarbeiterów, Japończycy postawili na automatykę (oczywiście uproszczenie, ale deje do myślenia)


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Celecrin (6386 punktów)
Mylisz liberalizm z absolutyzmem czy feudalizmem. Janko Muzykant padł ofiara pochodzenia. Liberalizm w swym ideologicznym rdzeniu nie zwraca uwagi na pochodzenie.
Odniesienim lepszym byłaby Ziemia Obiecana, nie sądzisz?
>Przypomnę też Chile czasów Pinocheta.
On był faszystą.
>Model edukacji, a najczęściej o tym piszę, w pełni liberalny, zakłada pełną odpłatność za szkoły. Nie widzę zalet takiego systemu.
Po pierwsze NIC nie jest za darmo. Nie ma też darmowych szkół. Po drugie ważniejsze od odpłatności jest to by był równy dostęp do szkół, potem elastyczna możliwość finansowania szkoły i może najważniejsze zdrowy rynek pracy.
Ideałem jest by pracodawcy już na studiach łapali pracowników. Szkoła wtedy staje się opłacalna dla wszystkich. Dla studentów, którzy mogą być pewnie zatrudnienia, dla szkół i dla pracodawców.
Z drugiej strony szkoły wyższe powinny być przede wszystkim centrami badań naukowych i na tym powinny zarabiać, a nie na czesnym.
Uważam, ze wszystkie formy "darmowych studiów czy szkół" powinny zapewniać mechanizm zwrotu z inwestycji.
>Różne kraje różnie sobie z tym poradziły. Niemcy ściągnęli gastarbeiterów, Japończycy postawili na automatykę (oczywiście uproszczenie, ale deje do myślenia)
Dostrzegasz zatem że Janek Muzykant w Polsce zniknął. Ba sądzę, że nowa lewica dlatego ściąga "uchodźców" bo nie jest już potrzebna wyedykowanemu i bogatemu społeczeństwu. Stąd katastrofalna idea zrobienia sobie potrzebującego wyborcy. Kobiet, kolorowych, LGBT, uchodźców itd. Zachodnie społeczeństwa stały sie egalitarne tu warto zobaczyć właśnie Japończyków. Egalitaryzm nie równa się socjalizm. Socjalizm (moja teoria) zrównuje w dól, to znaczy zabiera bogatym by byli tak samo "biedni" jak pozostali. Japonia jest fascynująca. A jak tam wygląda system szkolnictwa? 80% szkół jest prywatnych. Do przedszkola zdaje się egzaminy. Osoby które nie dostają się na studia nazywanie są ronin (samuraj włóczęga) i muszą chodzić na roczny kurs zdawania egzaminów. Są jeszcze juku szkoły popołudniowe. Szkołę średnią wyższego stopnia (sądzę że to coś jak licencjat?) kończy 80% ludzi a studia (magisterskie?) 45%. Mimo że edukacja dziecka stanowi dla domowych finansów duże obciążenie, rodzice robią wszystko, aby pociecha ukończyła jak najlepszą szkołę. Wiele uboższych rodzin korzysta z kredytów i bankowych pożyczek lub stara się o dofinansowanie ze środków komunalnych. Przeciętnie kwota dofinansowania wynosi od 2700 jenów miesięcznie dla dzieci uczęszczających do publicznej szkoły podstawowej do 9600 jenów dla licealistów. Kwoty wsparcia mogą się różnić w poszczególnych prefekturach. Ponadto niektóre szkoły (zarówno prywatne, jak i państwowe) oferują stypendia dla najzdolniejszych uczniów.

Źródło:https://ideologia.pl/system-edukacyjny-w-japonii/

PS. Jednak szkoła średnia wyśzego stopnia to po prostu licea i technika.
13-02-2019 07:46 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Mylisz liberalizm z absolutyzmem czy feudalizmem. Janko Muzykant padł ofiara pochodzenia. Liberalizm w swym ideologicznym rdzeniu nie zwraca uwagi na pochodzenie.
>Odniesienim lepszym byłaby Ziemia Obiecana, nie sądzisz?
Teoretycznie w liberalnym systemie pochodzenie nie ma znaczenia, ale liberalizm nie stwarza mechanizmów, eliminujących dziedziczenie społecznego statusu. Systemy stypendialne oparte na dobroczynności nie sprawdzą się, prywatne stypendia "do odpracowania" pachną trochę uzależnieniem od stypendiodawcy, co już liberalizmowi przeczy

>>Model edukacji, a najczęściej o tym piszę, w pełni liberalny, zakłada pełną odpłatność za szkoły. Nie widzę zalet takiego systemu.
>Po pierwsze NIC nie jest za darmo. Nie ma też darmowych szkół. Po drugie ważniejsze od odpłatności jest to by był równy dostęp do szkół,
O to mi właśnie chodzi

>potem elastyczna możliwość finansowania szkoły i może najważniejsze zdrowy rynek pracy.
Każdy inaczej owo zdrowie rozumie

>>Różne kraje różnie sobie z tym poradziły. Niemcy ściągnęli gastarbeiterów, Japończycy postawili na automatykę (oczywiście uproszczenie, ale deje do myślenia)
>Dostrzegasz zatem że Janek Muzykant w Polsce zniknął.
Oczywiście nikt za grę na skrzypkach nie katuje, ale z dostępem do edukacji jest jeszcze trochę do zrobienia.

>Ba sądzę, że nowa lewica dlatego ściąga "uchodźców" bo nie jest już potrzebna wyedykowanemu i bogatemu społeczeństwu. Stąd katastrofalna idea zrobienia sobie potrzebującego wyborcy. Kobiet, kolorowych, LGBT, uchodźców itd.
Ja jestem człowiekiem "starej" lewicy.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
13-02-2019 11:20 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>Teoretycznie w liberalnym systemie pochodzenie nie ma znaczenia, ale liberalizm nie stwarza mechanizmów, eliminujących dziedziczenie społecznego statusu.
Szarley Ty piszesz o hierarhii. Nie da się wyeliminować hierarhii i jej efektów społecznych. Dziecku prawnika zawsze będzie łatwiej bo omija ono na przykład bardzo ważne element progu życiowego jakim jest choćby znalezienie pracy bo spokojnie ją znajdzie u taty w kancelarii. Temat Janka Muzykanta jest ciekawy pod innym względem. Otóż rozkład inteligencji nie jest równy. I skończymy jak Japonia, gdzie podstawą statusu społecznego jest inteligencja (ewentualnie mniejszą inteligencję nadrabia sie katorżniczą pracą) i będziemy w punkcie wyjścia gdzie bogatsi moga pozwolić sobie na lepsze szkoły i tak w kółko.
Myślę, że najważniejszy jest system ideologiczny w społeczeństwie i wracam tu do klasy średniej. Ideologia klasy średniej to ucz się dobrze i znajdziesz dobrą pracę.
Sadzę, że bez wolnego rynku to nie zadziała.
>Ja jestem człowiekiem "starej" lewicy.
Ona umarła wraz ze znacznym wzbogaceniem się społeczeństw zachodnich, a przynajmniej z taką marginalizacją "biedy" że "stara lewica" może liczyć na max 5%.

Ja nie jestem za płatnym systemem edukacji. Ja byłem synem robotnika z rodziny z delikatnie mówiąc z problemami, nie chcę pisać ale nie było łatwo. Jednym z trzech dzieci. Groszem w domu nigdy nie śmierdziało. Pierwszy magnetofon kupiłem sobie na studiach za pieniądze zarobione w hurtowni (pamiętam ciągle poparzone dłonie). Na sobie doświadczałem nierówności odwrotnej do tej którą sugerujesz. Na studiach nie miałem stupendium socjalnego. Takie stypendia miały dzieci rolników. Dzieci rolników dostawały stypednia socjalne a wynajmowały sobie mieszkania prywatne i jeździły Polonezami na zajęcia. Ja byłem zbyt bogaty. Dzieci rolników studiów nie pokończyły. Wróciły na wieś.
Problemem nie jest dostęp do edukacji tylko świadomość, brak ideałów klasy średniej. To zawdzięczam ojcu. Ideałom które mi przekazał. Idź do szkoły technicznej. Automatyka jest przyszłością. Ja mojemu synowi przekazałem to samo. Został programistą.
13-02-2019 17:35 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Teoretycznie w liberalnym systemie pochodzenie nie ma znaczenia, ale liberalizm nie stwarza mechanizmów, eliminujących dziedziczenie społecznego statusu.
>Szarley Ty piszesz o hierarhii. Nie da się wyeliminować hierarhii i jej efektów społecznych. Dziecku prawnika zawsze będzie łatwiej

Tak, zawsze będzie łatwiej. Dlatego właśnie widzę rolę państwa, aby tę łatwość przybliżyć dziecku stolarza.Jest moc narzędzi do tego, które nie zawsze są wykorzystywane. Podstawową jest oczywiście szkoła. Powszechnie dostępna, choć do przemyślenia czy obowiązkowa aż do 18-tego roku życia
Drugim są wszelkie zajęcia pozaszkolne, opłacane w podatkach, trzecim promocja kultury poprzez publiczną telewizję...

>Ideologia klasy średniej to ucz się dobrze i znajdziesz dobrą pracę.
Uczyłem się i znalazłem, sam się do tej średniej klasy zaliczam, ale wcale mnie to nie wyleczyło z lewicowości

>>Ja jestem człowiekiem "starej" lewicy.
>Ona umarła wraz ze znacznym wzbogaceniem się społeczeństw zachodnich, a przynajmniej z taką marginalizacją "biedy" że "stara lewica" może liczyć na max 5%.
Taki proces umierania starej lewicy wcale mnie nie martwi. Niestety, o ile w Niemczech czy Francji traci na znaczeniu, we wschodniej Europie jeszcze moc do zrobienia zostało.

>Ja nie jestem za płatnym systemem edukacji.
Tego się domyślałem

>Ja byłem synem robotnika ... Jednym z trzech dzieci.
Wybacz żart, ale słabo się starali
www.racjonalista.pl/forum.php/s,598947#w599382


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
14-02-2019 20:21 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Tak, zawsze będzie łatwiej.
>Dlatego właśnie widzę rolę państwa, aby tę łatwość przybliżyć dziecku stolarza.
Przybliżyć łatwość w czym? Stolarz to bardzo dobrze opłacany zawód. Jakie bariery w Polsce ma dziecko stolarza?
>Jest moc narzędzi do tego, które nie zawsze są wykorzystywane. Podstawową jest oczywiście szkoła. Powszechnie dostępna,
Kręcisz się w kółko...
>>Ideologia klasy średniej to ucz się dobrze i znajdziesz dobrą pracę.
>Uczyłem się i znalazłem, sam się do tej średniej klasy zaliczam, ale wcale mnie to nie wyleczyło z lewicowości
Mnie wyleczyła z lewicowości lewica.
>>>Ja jestem człowiekiem "starej" lewicy.
>>Ona umarła wraz ze znacznym wzbogaceniem się społeczeństw zachodnich, a przynajmniej z taką marginalizacją "biedy" że "stara lewica" może liczyć na max 5%.
>Taki proces umierania starej lewicy wcale mnie nie martwi. Niestety, o ile w Niemczech czy Francji traci na znaczeniu, we wschodniej Europie jeszcze moc do zrobienia zostało.
Gówno zostało. Wręcz odwrotnie. Polska potrzebuje liberalnego oddechu i nauczenia ludzi samodzielności a przede wszystkich wyleczenia ich z nienawiści do bogactwa i do wszelkiej pomyślności innych. www.youtube.com/watch?v=CzpgK-XMCS4

>>Ja byłem synem robotnika ... Jednym z trzech dzieci.
>Wybacz żart, ale słabo się starali
Dzisiaj się w ogóle nie starają. Dlatego potrzebujemy Nepalczyków.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,598947#w599382
Ciężkie życie miałeś jak byłeś najmłodszy. Swoją drogą przypomniałeś czasy kiedy dopiero o ideologii gender się dowiadywaliśmy a po drodze w Kanadzie lewica przyjęła narzucenie USTAWĄ nowych zaimków gender i nie tylko. Liberałowie rządzący w Kanadzie na czele z premierem Justinem Trudeau zaproponowali radykalny projekt ustawy, przewidujący kary pozbawienia wolności i przymusową reedukację dla przeciwników "teorii gender." Już samo to, że dana osoba sprzeciwi się określaniu innej osoby za pomocą pewnych zaimków ma być karane, nie mówiąc o sprzeciwie rodziców wobec używania szatni i toalet dla dziewczynek przez chłopców, którzy upierają się, że są dziewczynkami.

Read more: www.pch24.(*)nia,51811,i.html#ixzz5fXEAIxgP
Wtedy miałem i dziś mam rację.
14-02-2019 20:56 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Tak, zawsze będzie łatwiej.
>>Dlatego właśnie widzę rolę państwa, aby tę łatwość przybliżyć dziecku stolarza.
>Przybliżyć łatwość w czym? Stolarz to bardzo dobrze opłacany zawód. Jakie bariery w Polsce ma dziecko stolarza?
Na pewno większe niż dziecko adwokata. (zamiast stolarza podstaw szwaczkę)

>>Jest moc narzędzi do tego, które nie zawsze są wykorzystywane. Podstawową jest oczywiście szkoła. Powszechnie dostępna,
>Kręcisz się w kółko...
Jestem konsekwentny. Uważam, że należy każdemu dawać szansę wejścia na szczyt. Liberalizm tego nie zapewnia

>>>>Ja jestem człowiekiem "starej" lewicy.
>>>Ona umarła wraz ze znacznym wzbogaceniem się społeczeństw zachodnich, a przynajmniej z taką marginalizacją "biedy" że "stara lewica" może liczyć na max 5%.
>>Taki proces umierania starej lewicy wcale mnie nie martwi. Niestety, o ile w Niemczech czy Francji traci na znaczeniu, we wschodniej Europie jeszcze moc do zrobienia zostało.
>Gówno zostało. Wręcz odwrotnie. Polska potrzebuje liberalnego oddechu
Miała go przez całe pokolenie. zwłaszcza w tej dziedzinie w której odzywa się "stara" lewica czyli w traktowaniu pracowników. a jeszcze dziś spotykam ludzi wyzyskiwanych. Np bez prawa do urlopu.

>i nauczenia ludzi samodzielności a przede wszystkich wyleczenia ich z nienawiści do bogactwa i do wszelkiej pomyślności innych.
1 Samodzielności większości nie trzeba uczyć, wystarczy dać szansę,
2 zawsze będzie część ludzi niesamodzielnych , trzeba o nich zadbać
3 wielu "przedsiębiorczych" pracowało na opinię o przedsiębiorczych
Podałem przykład tankowania samochodu, kogo stać na samochód za 300 000 ma mieć tankowane na koszt tego, którego stać na auto za 30 000, a propaganda robi swoje (możesz ją nazwać nowo-lewicową, nadal propaganda)
Widziałem też "przedsiębiorczych", którzy traktowali pracownika jak nawóz.

>>>Ja byłem synem robotnika ... Jednym z trzech dzieci.
>>Wybacz żart, ale słabo się starali
>Dzisiaj się w ogóle nie starają. Dlatego potrzebujemy Nepalczyków.
Najskuteczniejszym środkiem anty.. jest polski złoty, ale to nieznaczy, że trzeba importować bezrobocie. Może jednak trzeba zapłacić swoim i wrócą z Londynu?

>Ciężkie życie miałeś jak byłeś najmłodszy.
najmłodsza była siostra, i miała raj na ziemi (do dziś jest trochę rozpieszczona) dopóki jakiś chłopek nie zaczął się kręcić w pobliżu... Jeden ją pocałował w krzakach, potem liczył sińce. Słodkie czasy, wspominam z rzewnością. Pomstowała, że przez nas się nie wyda, ale znalazł się jeden ksiądz, którego nie obiliśmy teraz się oboje cieszą, że wielodzietność jest dziedziczna

>Swoją drogą przypomniałeś czasy kiedy dopiero o ideologii gender się dowiadywaliśmy a po drodze w Kanadzie lewica ...
>Wtedy miałem i dziś mam rację.

Czytałeś moją opinię o tym, mam wrażenie że nie dostrzegasz pola sporu.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
14-02-2019 22:15 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>>>Tak, zawsze będzie łatwiej.
>>>Dlatego właśnie widzę rolę państwa, aby tę łatwość przybliżyć dziecku stolarza.
>>Przybliżyć łatwość w czym? Stolarz to bardzo dobrze opłacany zawód. Jakie bariery w Polsce ma dziecko stolarza?
>Na pewno większe niż dziecko adwokata. (zamiast stolarza podstaw szwaczkę)
Ja byłem dzieckiem spawacza, a mama pracowała w piekarni (nie w sklepie). Największą barierią nie są PIENIĄDZE, a wychowanie w domu. Obstawienie dziecka Młodymi Technikami czy Skrzydlatą Polską. Choć po prawdzie ojciec był właśnie stolarzem po Technikum Drzewnym.
Masz do czynienia z synem stolarza.
>Jestem konsekwentny. Uważam, że należy każdemu dawać szansę wejścia na szczyt. Liberalizm tego nie zapewnia
Ma narzędzia odmienne od zrzucania odpowiedzialności na rząd.
Rząd to urzędnicy. Urzędnicy to hierarchia i ich dobrze ustawione dzieci. Więcej urzędników, wiecej uprzywilejowanych.

>>Gówno zostało. Wręcz odwrotnie. Polska potrzebuje liberalnego oddechu
>Miała go przez całe pokolenie. zwłaszcza w tej dziedzinie w której odzywa się "stara" lewica czyli w traktowaniu pracowników. a jeszcze dziś spotykam ludzi wyzyskiwanych. Np bez prawa do urlopu.
Szarley zapominasz o kulturze. Nie zrobisz socjalizmu u Papuasów. Tak jak sowieci nie mogli zrobić rewolucji robotniczej bo nie mieli robotników. 100 lat po rewolucji a oni nadal mają cara.
Pracowałem i żyłem w Irlandii przez 12 lat. Kraju który potępia Izrael i jest socjalistyczny do bólu. I widziałem wyzyskiwanie ludzi. I to też jest cześcią mojego doświadczenia i mojej narracji z Tobą.
>1 Samodzielności większości nie trzeba uczyć, wystarczy dać szansę,
Dać kasę?
>2 zawsze będzie część ludzi niesamodzielnych , trzeba o nich zadbać
Dać kasę?
>3 wielu "przedsiębiorczych" pracowało na opinię o przedsiębiorczych
>Podałem przykład tankowania samochodu,
Sorki jakoś ominąłem.
>Widziałem też "przedsiębiorczych", którzy traktowali pracownika jak nawóz.
Biedni okradają też biednych i traktują ich jak nawóz. Wystarczy zobaczyć średni iloraz inteligencji więźnów. Lewica mówi, że to przez brak pieniędzy. Gwałty, przemoc domowa, narkotyki, przestępczość. Brak kasy.
Nawiasem mówiąc. Zaczynałem karierę w małym biznesie. Mam doświadczenie. Wiem, co myślałem o moim szefie wtedy ale dziś myślę inaczej trochę, lepiej..e nie INACZEJ. Poznałem ludzi mających biznesy.

>>Dzisiaj się w ogóle nie starają. Dlatego potrzebujemy Nepalczyków.
>Najskuteczniejszym środkiem anty.. jest polski złoty, ale to nieznaczy, że trzeba importować bezrobocie. Może jednak trzeba zapłacić swoim i wrócą z Londynu?
Cały Zachód ma ten problem. To problem kulturowy, społeczny. Bardzo złożony. Sądzę ze nawet można tutaj myśleć o płci kulturowej, w sensie że dziewczynek nie przygotowuje się do posiadania dzieci. A Panie genderki wręcz ZABRANIAJĄ bawić się dziewczynkom lalkami prawda?
>>Ciężkie życie miałeś jak byłeś najmłodszy.
>Czytałeś moją opinię o tym, mam wrażenie że nie dostrzegasz pola sporu.
Czytałem trochę wątek ale pobieżnie ale dziś wiem już znacznie więcej. Zresztą jestem fanem Jordana B Petersona. Wtedy atakowałem (czołowo jak mi ktos wypomniał) nienaukowość i ideologiczność gender studies. Dziś to już cały ruch. Kłamstwa, kłamstwa jak na przykład różnica w płacy między kobietami i facetami i inne kłamstwa. (nie że jej nie ma, bo jest tylko że jest ona naturalna, i nie wynika z systemu tylko z kobiecości).
15-02-2019 17:36 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Na pewno większe niż dziecko adwokata. (zamiast stolarza podstaw szwaczkę)
>Największą barierią nie są PIENIĄDZE, a wychowanie w domu. Obstawienie dziecka Młodymi Technikami czy Skrzydlatą Polską. Choć po prawdzie ojciec był właśnie stolarzem po Technikum Drzewnym.

Barier jest kilka, począwszy od geografii (Dlatego powinna też być publiczna wysokolulturowa telewizja)

>>Jestem konsekwentny. Uważam, że należy każdemu dawać szansę wejścia na szczyt. Liberalizm tego nie zapewnia
>Ma narzędzia odmienne od zrzucania odpowiedzialności na rząd.
Rząd ponosi część odpowiedzialności i powinien mieć część narzędzi. Rząd nie ponosi całej odpowiedzialności i nie powinien mieć wszystkich narzędzi

>>>Gówno zostało. Wręcz odwrotnie. Polska potrzebuje liberalnego oddechu
>>Miała go przez całe pokolenie. zwłaszcza w tej dziedzinie w której odzywa się "stara" lewica czyli w traktowaniu pracowników. a jeszcze dziś spotykam ludzi wyzyskiwanych. Np bez prawa do urlopu.
>Szarley zapominasz o kulturze. Nie zrobisz socjalizmu u Papuasów. Tak jak sowieci nie mogli zrobić rewolucji robotniczej bo nie mieli robotników. 100 lat po rewolucji a oni nadal mają cara.
Czyżbyś sugerował, że polskim pracodawcom brakuje kultury społecznych stosunków?
Zgadzam się z tym, że tam gdzie wystarczy kultura , zbędne jest prawo

>>1 Samodzielności większości nie trzeba uczyć, wystarczy dać szansę,
>Dać kasę?
Czasem też. Na zakup wędki, a czasem trzeba i na rybę

>>2 zawsze będzie część ludzi niesamodzielnych , trzeba o nich zadbać
>Dać kasę?
Tak. Jaka jest dla nich alternatywa?
Oczywiście dać kasę, nie oznacza dać gotowiznę do ręki. Opiekować można się na wiele sposobów, ale zawsze to kosztuje

>>Widziałem też "przedsiębiorczych", którzy traktowali pracownika jak nawóz.
>Biedni okradają też biednych i traktują ich jak nawóz.
Owszem, Ale komu więcej dano, więcej się wymaga

>Nawiasem mówiąc. Zaczynałem karierę w małym biznesie. Mam doświadczenie. Wiem, co myślałem o moim szefie wtedy ale dziś myślę inaczej trochę, lepiej..e nie INACZEJ. Poznałem ludzi mających biznesy.
Niewielką część życia pracowałem na etacie.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
16-02-2019 13:19 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
Możliwy zwrot w rozmowie! Szarley tak polskim pracodawcom brakuje kultury tak jak polskim pracownikom tej kultury brakuje. 70% pracodawców jest okradanych i być może 70% pracodawców próbuje okraść swoich pracowników (te 70% to z jakiegoś badania). Cała moja filozofia o Polsce teraźniejszej opiera się na twierdzeniu że mamy katastrofalnie niski poziom społecznego zaufania. Gdyby pracownicy nie okradali pracodawców Ci mogliby i chcieliby podnieść pensje pracownikom wszystkim żyłoby się lepiej.
>Rząd ponosi część odpowiedzialności i powinien mieć część narzędzi.
W skrócie opiszę historię mojego syna. Dostał stypendium naukowe od miliardera Jp MacManusa.
Co roku 8 najlepszych uczniów ze szkoły CBS Limerick dostawało 30 tys Euro na studia. Nie liczy się pochodzenie czy rasa. W roczniku moje syna było dwóch Hindusów, Rosjanin i Polak oraz Nigeryjczyk (o ile dobrze pamiętam).

Nie idę w korwinizm, tylko chce pokazać, że można inaczej. Jest to tańsze bo dawanie rządowi narzędzi to budowanie klasy politycznej obiboków którzy żyją z rozdzielania pieniędzy. I tyle.

Można stworzyć program stypendiów dla zdolnych oparty na firmach i ludziach bogatych albo na rządzie i wyłapywać Janków ale ma to swoją cenę. Zamieniasz system blokad oparty ma pieniądzu na system oparty na kompetencjach. 80% ludzi biednych nie ma ani pienieniędzy ani kompetencji.
Z drugiej strony 100% ludzi nie może skończyć studiów.
Znów wracamy do kompetencji i hierarchii.
>Owszem, Ale komu więcej dano, więcej się wymaga
Nie zgadzam się to ideologia byt określa świadomość i jednoczesne rozgrzeszanie biedniejszych z ich grzeszków.
>Niewielką część życia pracowałem na etacie.
A ja wyłącznie. Zaczynając u małego przesiębiorcy a kończąc na międzynarodowym koncernie gigancie.
szarley (54913 punktów)
>Cała moja filozofia o Polsce teraźniejszej opiera się na twierdzeniu że mamy katastrofalnie niski poziom społecznego zaufania.
Chyba masz rację

>Gdyby pracownicy nie okradali pracodawców Ci mogliby i chcieliby podnieść pensje pracownikom wszystkim żyłoby się lepiej.
Nie sądzę. To samo słyszałem o podatkach. W Polsce był rok kiedy obniżono dochodowy podatek najbogatszym (w praktyce przedsiębiorcom) płace tego nie zauważyły.
Można zresztą Twoje zdanie odwrócić...
Nie o to chodzi. Między pracownikiem a pracodawcą niemal nigdy nie ma równej pozycji na rynku pracy. Państwo zaś, jako wspólne dobro powinno chronić interesy słabszych (przy założeniu uczciwości obu stron!!!)

>>Rząd ponosi część odpowiedzialności i powinien mieć część narzędzi.
>W skrócie opiszę historię mojego syna. Dostał stypendium naukowe od miliardera Jp MacManusa.
>Co roku 8 najlepszych uczniów ze szkoły CBS Limerick dostawało 30 tys Euro na studia. Nie liczy się pochodzenie czy rasa. W roczniku moje syna było dwóch Hindusów, Rosjanin i Polak oraz Nigeryjczyk (o ile dobrze pamiętam).
... i tego w Polsce brakuje.
Prywatny system stypendialny w praktyce nie istnieje, a skoro tak, musi to przejąć państwo. Uprzedzę Twoją uwagę: zgadzam się, że obecny system jest zbyt marnotrawny stypendiując nadmiar studentów, na kierunkach po których nie ma pracy.

>Z drugiej strony 100% ludzi nie może skończyć studiów.
Oczywiście. Chciałbym jednak, aby kryterium przyjęcia na studia była jedynie pracowitość i zdolności. Jeśli komuś tego brakuje, może zapłacić i studiować na własny koszt. Wolałbym jednak wiedzieć kto stoi obok operacyjnego stołu

>>Owszem, Ale komu więcej dano, więcej się wymaga
>Nie zgadzam się to ideologia byt określa świadomość i jednoczesne rozgrzeszanie biedniejszych z ich grzeszków.
Nikogo nie rozgrzeszam z grzeszków, ale, przyznaję, moje wymagania nie są jednakowe.

Zauważ, że sporo mojej pracy wykonałem w spółdzielczych strukturach własności. (W Czeskiej republice prawo temu sprzyja) Tam właśnie z pewną elastycznością podchodzi się do relacji talentu i wymagań


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
16-02-2019 18:02 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>>Gdyby pracownicy nie okradali pracodawców Ci mogliby i chcieliby podnieść pensje pracownikom wszystkim żyłoby się lepiej.
>Nie sądzę.
Szarley przeczysz sobie samemu---> Państwo zaś, jako wspólne dobro powinno chronić interesy słabszych (przy założeniu uczciwości obu stron!!!)
Zakładasz z góry nieuczciwość jeden strony. Wręcz oczekujesz że obniżonym podatkiem pracodawca MUSI się podzielić z pracownikiem...Spokojnie temat jest delikatny. Mamy otwarty rynek gdzie musisz walczyć z konkurencją kosztami, musisz inwestować, a z drugiej strony masz prawo do negocjacji płac. (Mi się też nie podoba sprowadzanie tanich Nepalczyków ba słyszałem o celowym zwalnianiu Polaków by zatrudnić tańszych Ukraińców). Tutaj przychodzi kultura pracodawców. Krytykuję nie tylko ich niską kulturę pracy ale też ideałów. Nie dba się w Polsce o markę a większośc biznesów tak się prowadzi jakby firma miała istnieć 5 lat. Jednak są w Polsce firmy dbające o markę i będzie ich coraz więcej. Niech Polacy napatrzą się i nauczą na jak to wygląda Zachodzie.
>Prywatny system stypendialny w praktyce nie istnieje, a skoro tak, musi to przejąć państwo. Uprzedzę Twoją uwagę: zgadzam się, że obecny system jest zbyt marnotrawny stypendiując nadmiar studentów, na kierunkach po których nie ma pracy.
Moja uwaga jest taka. Dlaczego nie zachęcić bogatych ludzi poprzez, na przykład, obniżanie im podatków (a jest z czego PiS zniósł minimalny ZUS, a podatek powyżej 60K jest 50%) to stworzenia systemu stypendialnego? Stypendium McManusa w CBS Limerick to odzielna sprawa, bowiem kończył tę szkołę, natomiast istnieje All Ireland Schoolarship gdzie inwestuje znacznie więcej. www.allirelandscholarships.com/ Jeden miliarder funduje stypendia 125 studentom rocznie na kraj 4 mil a przeciez to nie jedyny program stypendialny.

Ale jest jeden sęk. Matury w IR mają bardzo przejrzysty system ocen ściśle związany również z przyjęciami na studia. Masz 6 przedmiotów w trzech kategoriach trudności. Za 100 pkt 60 i 40. Maksymalnie możesz zatem zdobyć 600 pkt za zdanie wszystkich przedmiotów za 100 pkt. Na studia medyczne musisz mieć 480 pkt minimum z założeniem zdawania pewnych przedmiotów na high lvl czyli 100pkt. Stypendium w CBS otrzymuje 8 najlepszych ale z reguły musisz mieć min 400 pkt. Matury sprawdzane są przez komisje w Dublinie (jadą tam nauczyciele z całego kraju). Czyż to nie piękny system? Podoba mi się sytem szkolnictwa w Ir, wywiadówki, gdzie na sali masz stoliki nauczycielskie i każdy rodzic podchodzi indywidualnie do wybranego nauczyciela, nauczyciele moga też mailem prosi o spotkanie. My dostaliśmy maila od nauczyciela angielskiego. Chodziło mu o to, że chłopacy rozmawiają mu na lekcji po polsku między sobą ale to było na początku.
Chyba nowa matura w Polsce od dwóch lat jest podobna do tej w Ir.

>>Z drugiej strony 100% ludzi nie może skończyć studiów.
>Oczywiście. Chciałbym jednak, aby kryterium przyjęcia na studia była jedynie pracowitość i zdolności.
Czyli gdzieś ta Twoja lewicowość się kończy.

>Nikogo nie rozgrzeszam z grzeszków, ale, przyznaję, moje wymagania nie są jednakowe.
Błąd. Nikt nie powinien na nikogo pracować. A jeśli mówimy o równości to niech będzie równość.
>Zauważ, że sporo mojej pracy wykonałem w spółdzielczych strukturach własności. (W Czeskiej republice prawo temu sprzyja) Tam właśnie z pewną elastycznością podchodzi się do relacji talentu i wymagań
Nie znam tematu ale wiem, że Czechy to inna świadomość. Kulturowo wyższa niż średnia polska.
szarley (54913 punktów)
>>>Gdyby pracownicy nie okradali pracodawców Ci mogliby i chcieliby podnieść pensje pracownikom wszystkim żyłoby się lepiej.
>>Nie sądzę. Szarley przeczysz sobie samemu---> Państwo zaś, jako wspólne dobro powinno chronić interesy słabszych (przy założeniu uczciwości obu stron!!!)Zakładasz z góry nieuczciwość jeden strony.
Nie. Zakładam uczciwość obu stron a wtedy państwo powinno stać po stronie słabszego
W przypadku nieuczciwości, powinno stać (i to jest pryorytet) po stronie pokrzywdzonego nieuczciwością
Pracodawca odmawia prawa do urlopu - karany jest pracodawca
Pracownicy urządzają nielegalny strajk - karani są organizatorzy i uczestnicy strajku

Ale w normalnych uczciwych warunkach, pracodawca ma zazwyczaj przewagę, więc chronić trzeba interesu pracowników.

>Wręcz oczekujesz że obniżonym podatkiem pracodawca MUSI się podzielić z pracownikiem...
Nie musi! Proszę tylko, żeby nie wciskał ciemnoty, że w przypadku obniżenia podatków podniesie płace.

>Spokojnie temat jest delikatny. Mamy otwarty rynek gdzie musisz walczyć z konkurencją kosztami, musisz inwestować, a z drugiej strony masz prawo do negocjacji płac.
To prawo jest ważne tylko w pewnych warunkach. Przy bezrobociu powyżej 20% nie ma takich negocjacji (poniżej 3 % też nie)

>(Mi się też nie podoba sprowadzanie tanich Nepalczyków ba słyszałem o celowym zwalnianiu Polaków by zatrudnić tańszych Ukraińców).
Zgadzam się

>Tutaj przychodzi kultura pracodawców. Krytykuję nie tylko ich niską kulturę pracy ale też ideałów. Nie dba się w Polsce o markę a większośc biznesów tak się prowadzi jakby firma miała istnieć 5 lat.
Zgadzam się.
(1. dotyczy to nie tylko właścicieli ale też wyższego dozoru)
(2. Jakoś większe zaufanie budzi we mnie firma, która ma nazwisko właściciela z nazwie)

>Jednak są w Polsce firmy dbające o markę i będzie ich coraz więcej.
Życzę tego. Życzę też pojawiania się narodowej marki, która pociągnie gospodarkę. Jak dotąd w negocjacjach o każdy kontrakt (przy jednakowej cenie, terminie i jakości) mam przewagę narodowej marki za plecami. Niestety na to muszą pracować dwa pokolenia. Kiedyś jednak trzeba zacząć

>Moja uwaga jest taka. Dlaczego nie zachęcić bogatych ludzi poprzez, na przykład, obniżanie im podatków
Czyli jednak z państwowej kasy.
To może tak: ktoś kto funduje 100 złotych stypendium, może odliczyć 30 zł od dochodu
To ma jednak wady!
1 Może spowodować, że stypendia będą dla Krewnych-i-Znajomych-Królika
2 Może utrudnić absolwentom podejmowanie samodzielnych decyzji. Przecież fundator czegoś w zamian chce. Tak działał kiedyś system przemysłowych stypendiów w Czechosłowacji, a o ile wiem w Polsce był podobny system. Problemem było polowanie na najzdolniejszych, którzy powinni i chcieli zostać na uczelniach.

>w IR mają bardzo przejrzysty system ocen ...
Dzięki za informacje

>>>Z drugiej strony 100% ludzi nie może skończyć studiów.
>>Oczywiście. Chciałbym jednak, aby kryterium przyjęcia na studia była jedynie pracowitość i zdolności.
>Czyli gdzieś ta Twoja lewicowość się kończy.
Czasem ma wrażenie, że tam gdzie twój liberalizm

>>Nikogo nie rozgrzeszam z grzeszków, ale, przyznaję, moje wymagania nie są jednakowe.
>Błąd. Nikt nie powinien na nikogo pracować. A jeśli mówimy o równości to niech będzie równość.
Jednak moja lewicowość się nie kończy

P.S. Co do zwalniania Polaków, żeby zatrudnić Nepalczyków: Dbałość o lojalność pracowników też jest inwestycją. Czasem kosztuje, ale warto!


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
16-02-2019 19:25 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Ale w normalnych uczciwych warunkach, pracodawca ma zazwyczaj przewagę
Kiedy pracodawca ma jakąkolwiek przewagę to nie są uczciwe warunki. Podpisujesz umowę prawda?
Tak jak umowę najmu, umowę o wynajęcie mieszkania itd.
>Proszę tylko, żeby nie wciskał ciemnoty, że w przypadku obniżenia podatków podniesie płace.
Zależy jakich podatków.
>Dlaczego nie zachęcić bogatych ludzi poprzez, na przykład, obniżanie im podatków
Czyli jednak z państwowej kasy.
Nie do końca proste przełożenie. Z państwowej kasy to są wszystkie pieniądze które państwo ma i rozdaje. Obniżenie podatków to nie to samo. Może ono spowodować wzrost dochodów. Jeden rząd zdecydował się obniżyć akcyzę na alkohol, zamiast spadku uzyskał wzrost dochodów.
Politycy wiedzą jak zachęcać i zniechęcać. W Ir zrobiono podatek Belki (od dochodów kapitałowych) w wysokości 41%. Powiedz jaki zamysł rządu kierował taką wysokością podatku? Chcecią przyciągniecią ludzi do inwestowania i tym samym większych dochodów budżetowych z tego podatku czy może próbą zniechęcenia do inwestowania?
Czy na przykład propozycja odjęcia sum przeznaczonych na takie stypendia od podstawy opodatkowania nie spowodowałaby tego, że zamiast wywozić pieniądze do Luksemburga zostawałyby one w kraju? I zamiast ZERA miałbyć i podatek PIT i stypendia?
Piszę hipotetycznie mamy w Polsce dość płaski system chyba nie? 32% jest od 85 tysięcy ale była jakaś propozycja 50%.
Ja myślałem raczej o bardzo bogatych ludziach nie o mechanice takiej jak podałeś, że każdy mógłby fundować stupendia. Ale owszem możnaby powołać fundusz stypendialny centralny i wprowadzić taki mechanizm dla każdego dlaczego nie.
>Czasem ma wrażenie, że tam gdzie twój liberalizm
Ja w ogóle nie jestem liberałem. Na początku napisałem Ci że mam filozofię którą wiążę z klasą średnią. Ideologizuję klasę średnią.
>Dbałość o lojalność pracowników też jest inwestycją.
Niestety tego ludzie nie rozumieją ale pracownicy z kolei nie są lojalni. Zaufanie społeczne na katastrofalnie niskim poziomie. Zresztą Ty uważasz pracodawców za raczej rzezimieszków, a bogatych za diabelskie nasienia. Pomyśl co sądzą ludzie z dołów społecznych...
16-02-2019 20:16 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Ale w normalnych uczciwych warunkach, pracodawca ma zazwyczaj przewagę
>Kiedy pracodawca ma jakąkolwiek przewagę to nie są uczciwe warunki.
Zawsze ma przewagę, a mimo to nie twierdzę, że jest nieuczciwy, poza tym nawet jeśli działa zgodnie z prawem i dobrą wolą, to i tak ma przewagę. Warunki na rynku pracy bardzo rzadko są symetryczne

>Podpisujesz umowę prawda?
>Tak jak umowę najmu, umowę o wynajęcie mieszkania itd.
Jeśli mam wybór, nie zawsze podpisanie umowy wynika ze "swobody zawierania umów"

>>Proszę tylko, żeby nie wciskał ciemnoty, że w przypadku obniżenia podatków podniesie płace.
>Zależy jakich podatków.
Wtedy obniżono dochodowy podatek. Odczuwalnie dla najbogatszych

>>Dlaczego nie zachęcić bogatych ludzi poprzez, na przykład, obniżanie im podatków
>Obniżenie podatków to nie to samo. Może ono spowodować wzrost dochodów. Jeden rząd zdecydował się obniżyć akcyzę na alkohol, zamiast spadku uzyskał wzrost dochodów.
Jeśli obniżenie podatków powoduje wzrost budżetowych wpływów, to świadczy to jak najgorzej o tym, kto podatki wyśrubował.
Niemniej w takiej sytuacji, po obniżeniu podatków, realnie płacone podatki wzrosły, przecież wzrost wpływów nie wziął się z powietrza

>Politycy wiedzą jak zachęcać i zniechęcać. W Ir zrobiono podatek Belki (od dochodów kapitałowych) w wysokości 41%. Powiedz jaki zamysł rządu kierował taką wysokością podatku? Chcecią przyciągniecią ludzi do inwestowania i tym samym większych dochodów budżetowych z tego podatku czy może próbą zniechęcenia do inwestowania?
Przypuszczam, że chęcią wypchnięcia pieniędzy na zagraniczne konta
Serio - nie każ mi tłumaczyć absurdów

>Czy na przykład propozycja odjęcia sum przeznaczonych na takie stypendia od podstawy opodatkowania nie spowodowałaby tego, że zamiast wywozić pieniądze do Luksemburga zostawałyby one w kraju? I zamiast ZERA miałbyć i podatek PIT i stypendia?
Pieniądze zawsze będą wypływać do podatkowych rajów. Nigdy żaden średni kraj, nie obniży podatku do poziomu Luksemburga czy Liechtensteinu.

>>Czasem ma wrażenie, że tam gdzie twój liberalizm
>Ja w ogóle nie jestem liberałem. Na początku napisałem Ci że mam filozofię którą wiążę z klasą średnią. Ideologizuję klasę średnią.
Dzięki

>>Dbałość o lojalność pracowników też jest inwestycją.
>Niestety tego ludzie nie rozumieją ale pracownicy z kolei nie są lojalni.
Tu niestety pierwszy krok należy do pracodawcy. Znam firmy, z których pracownika koniem nie wyrwiesz. A nam takie, w których "zarządza się zasobami ludzkimi"
(Na polskich uczelniach studiuje się zarządzanie zasobami ludzkimi, w Pradze nazywa się to "Personalistika" Kto lepiej uczy uważania dla pracownika? A pracownik nieuważany nie bywa lojalny) Po sąsiedzku mam firmę, w której pracownicy dostają minimalną krajową pensję + 40% zysku do podziału. Właściciel zrezygnował z kontroli czasu pracy.

>Zaufanie społeczne na katastrofalnie niskim poziomie.
Na szczęście poprawia się. Coraz więcej pracodawców docenia lojalność pracowników. coraz więcej pracowników docenia stabilność pracy. "Nie zwalniam pracownika, nawet jeśli mam kłopoty / nie odchodzę kiedy pracodawca ma kłopoty" "Razem z tego wyjdziemy"
Widzę dialog. Sprzyja mu niskie bezrobocie. Niestety wielu pracodawców (nie tylko właścicieli firm!!!) przywykło do rządzenia kopniakiem.
Wspomniałeś o uczeniu się zachodnich standardów. Chyba wszystkim po trochu się to przyda.

>Zresztą Ty uważasz pracodawców za raczej rzezimieszków, a bogatych za diabelskie nasienia. Pomyśl co sądzą ludzie z dołów społecznych...
Trochę przesadzasz z odczytywaniem moich ocen.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
17-02-2019 10:42 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>>Zależy jakich podatków.
>Wtedy obniżono dochodowy podatek. Odczuwalnie dla najbogatszych
Z podatku dochodowego nie będziesz opłacał pracowników...
>>>Dlaczego nie zachęcić bogatych ludzi poprzez, na przykład, obniżanie im podatków
>Jeśli obniżenie podatków powoduje wzrost budżetowych wpływów, to świadczy to jak najgorzej o tym, kto podatki wyśrubował.
Przepraszam ale obecnie i w Czechach i w Polsce mamy pewnie dziesiątki podatków w których przypadku obniżenie zwiększyłoby wpływy. Akcyza na benzynę, papierosy, alkohol. Zastanawiam się czy obniżenie ZUS do jakichś rozsądnych wielkości nie zwiększyłoby wpływów (ZUS uważam za podatek).
>Niemniej w takiej sytuacji, po obniżeniu podatków, realnie płacone podatki wzrosły, przecież wzrost wpływów nie wziął się z powietrza
Oczywiście. O to mi chodzi. Po pierwsze drogi alkohol powoduje produkcję bimbru, po drugie przemyt.
>Przypuszczam, że chęcią wypchnięcia pieniędzy na zagraniczne konta
>Serio - nie każ mi tłumaczyć absurdów
Dla rządu Ir to nie absurd tylko zachęta do wydawania pieniędzy. Powiedział o tym premier bezpośrednio w radio. Akurat słuchałem. Przed kryzysem podatek wynosił 20%. Banki nie potrzebują naszych pieniędzy bo dostaną z UE tyle obligacji ile zechcą na 1% rocznie. Banki potrzebują byśmy brali kredyty a rządy w UE wszystkie nawet Polska, żyją z VAT. O tym jeszcze na końcu.

>Dzięki
Nie ma co za.

>(Na polskich uczelniach studiuje się zarządzanie zasobami ludzkimi, w Pradze nazywa się to "Personalistika" Kto lepiej uczy uważania dla pracownika? A pracownik nieuważany nie bywa lojalny) Po sąsiedzku mam firmę, w której pracownicy dostają minimalną krajową pensję + 40% zysku do podziału. Właściciel zrezygnował z kontroli czasu pracy.
Nie ma tak pięknie żebyś na Podlasiu nowoczesne zarządzanie wprowadził i Ci firmy nie wynieśli.

>>Zaufanie społeczne na katastrofalnie niskim poziomie.
>Na szczęście poprawia się.
No nie wiem. PiS jakby odwrócił trendy. Nie wiem czy rządy PiS powodują że ludzie postrzegają lepiej pracodawców. Jak myślisz?
>Coraz więcej pracodawców docenia lojalność pracowników. coraz więcej pracowników docenia stabilność pracy. "Nie zwalniam pracownika, nawet jeśli mam kłopoty / nie odchodzę kiedy pracodawca ma kłopoty" "Razem z tego wyjdziemy"
Jestem pewien, że są takie pewne zakłady czy miejsca.

>Wspomniałeś o uczeniu się zachodnich standardów. Chyba wszystkim po trochu się to przyda.
Najpierw nasze dzieci muszą wrócić.

>Trochę przesadzasz z odczytywaniem moich ocen.
Przekomarzam się. Nie inaczej. Tworzę podziały by było o czym gadać.
Na koniec pewna uwaga. USA są krajem raczej liberalnym. Pracuje się po 12 godzin dziennie, zwalniają cię od razu itd. Jednak w USA ludziom żyje się bardzo dobrze. Towary sa bardzo tanie. Domy są tanie. (relatywnie). Dlaczego? Otóż paradoksalnie w USA nie ma podatku VAT. Jest podatek od sprzedaży gdzie najwyższy w Luisjanie to chyba 10%! Na Alasce i kilku innych stanach podatku w ogóle nie ma. Podatek dochodowy dla osoby w związku małżeńskim to 10% do kwoty 17850 dolarów! Dla singla niecałe 9000. Następny próg to 25% dla małżeństwa do 72 000 dolarów! Natomiast podatek CIT to zależnie od stanu bo jest państwowy i stanowy 32% plus lokalny. Firmy z doliny krzemowej płacą 42%! Porównaj Europę, która niby jest lewicowa. Fakt w USA musisz płacić ubezpieczenie emerytalne itd ale na tych sławnych ER jak pójdziesz do lekarza to nie zapłacisz. U nas rządy żyją nie z bogatych ale z biednych bo największym dochodem budżetowym jest VAT. Paradoks nie?
salek (4701 punktów)
> Porównaj Europę, która niby jest lewicowa. [...] U nas rządy żyją nie z bogatych ale z biednych bo największym dochodem budżetowym jest VAT. Paradoks nie?
>
Tak, to wygląda jak paradoks. Niemniej jednak lewica żyje z tego, żeby każdy był jednakowo zamożny, ale przecież nie da się spowodować, by każdy był bogaty. Takich lewackich paradoksów jest zresztą więcej, tyle że są mało widoczne dla tłumu.
Celecrin (6386 punktów)
>Tak, to wygląda jak paradoks. Niemniej jednak lewica żyje z tego, żeby każdy był jednakowo zamożny,
Lewica żyje z tego by każdy był jednakowop biedny.
>ale przecież nie da się spowodować, by każdy był bogaty.
Bogaty nie ale tak bogaty, że lewica traci sens bytu. Co się stało teraz na Zachodzie i w Polsce.

>Takich lewackich paradoksów jest zresztą więcej, tyle że są mało widoczne dla tłumu.
Bez przesady. Tłum dziś nie głosuje na SLD ani na Razem ani nie będą głosować na Wiosnę. To wymaga długich lat inżynierii społecznej i uczenia ludzi pojęć które nie istnieją jak na przykład kultura gwałtu, męska toksyczność, nierówność kobiet i tak dalej i tak dalej.
salek (4701 punktów)
>>Tak, to wygląda jak paradoks. Niemniej jednak lewica żyje z tego, żeby każdy był jednakowo zamożny,
>Lewica żyje z tego by każdy był jednakowop biedny.
>>ale przecież nie da się spowodować, by każdy był bogaty.
>Bogaty nie ale tak bogaty, że lewica traci sens bytu. Co się stało teraz na Zachodzie i w Polsce.
A o czym pisałem?

>>Takich lewackich paradoksów jest zresztą więcej, tyle że są mało widoczne dla tłumu.
>Bez przesady. Tłum dziś nie głosuje na SLD ani na Razem ani nie będą głosować na Wiosnę. To wymaga długich lat inżynierii społecznej i uczenia ludzi pojęć które nie istnieją jak na przykład kultura gwałtu, męska toksyczność, nierówność kobiet i tak dalej i tak dalej.
No i to właśnie efekt jednego z tych paradoksów.
17-02-2019 12:36 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Zależy jakich podatków.
>>Wtedy obniżono dochodowy podatek. Odczuwalnie dla najbogatszych
>Z podatku dochodowego nie będziesz opłacał pracowników...
W przypadku właściciela firmy, każdy podatek pochodzi z tej samej kieszeni.

>Przepraszam ale obecnie i w Czechach i w Polsce mamy pewnie dziesiątki podatków w których przypadku obniżenie zwiększyłoby wpływy.
Napisałem już, : >>Serio - nie każ mi tłumaczyć absurdów

>Dla rządu Ir to nie absurd tylko zachęta do wydawania pieniędzy.
Wybraliście Hamerlika na premiera?

>>(Na polskich uczelniach studiuje się zarządzanie zasobami ludzkimi, w Pradze nazywa się to "Personalistika" Kto lepiej uczy uważania dla pracownika? A pracownik nieuważany nie bywa lojalny) Po sąsiedzku mam firmę, w której pracownicy dostają minimalną krajową pensję + 40% zysku do podziału. Właściciel zrezygnował z kontroli czasu pracy.
>Nie ma tak pięknie żebyś na Podlasiu nowoczesne zarządzanie wprowadził i Ci firmy nie wynieśli.
Ta firma jest w powiecie Wodzisław Śląski, nie tak daleko od Podlasia

>>>Zaufanie społeczne na katastrofalnie niskim poziomie.
>>Na szczęście poprawia się.
>No nie wiem. PiS jakby odwrócił trendy. Nie wiem czy rządy PiS powodują że ludzie postrzegają lepiej pracodawców. Jak myślisz?
Mogę się mylić, ale owo zaufanie zależy najpierw od samych pracodawców trochę mniej od pracowników a na końcu od rządu (i mediów). jeśli pracownicy ufają swojemu pracodawcy, to rząd ma niewielkie możliwości to zepsuć (niewielkie, ale ma!!)

>>Wspomniałeś o uczeniu się zachodnich standardów. Chyba wszystkim po trochu się to przyda.
>Najpierw nasze dzieci muszą wrócić.
+
Muszą mieć do czego


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
19-02-2019 14:14 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>W przypadku właściciela firmy, każdy podatek pochodzi z tej samej kieszeni.
Zależy od rodzaju własności.
>Wybraliście Hamerlika na premiera?
Ja nigdy nie byłem na wyborach. Ale w Hiszpanii idę. Przysłali nam dokumenty i zarejestrowaliśmy się. Trzeba iść i koniecznie głosować przeciw lewicy.

>Ta firma jest w powiecie Wodzisław Śląski, nie tak daleko od Podlasia
Świetnie.
>>>>Zaufanie społeczne na katastrofalnie niskim poziomie.

>Mogę się mylić, ale owo zaufanie zależy najpierw od samych pracodawców trochę mniej od pracowników a na końcu od rządu (i mediów).
Zupełnie się nie zgadzam. Tutaj widać Twoją nienawiść/niechęć zwij jak chcesz, do bogatych. W sumie nie czepiam się żeby było jasne. Niedawno czytałem rozmowę z dyrektorem poprawczaka. Bo wiesz że PiS chce wszystko okratować itd. więc jest poruszenie w środowisku. Więc gość mówił, że młodzi którzy przychodzą po kradzieżach myślą że skoro ktoś coś miał to musiał ukraść.
Zatem kompletnie się z Tobą nie zgadzam. Podstawą jest szacunek do cudzego zdrowia i mienia. Potem szacunek do czyjejś ciężkiej pracy i wreszcie szacunek dla tych którzy cieżką pracą się dorobili.

>Muszą mieć do czego
Nikt za nikogo niczego nie zrobi, a samo się na pewno nie zrobi. Tak generalnie piszę.

Chyba wyczerpalismy wątek. Jakieś podsumowanie? Zresztą widzę że jakąś makabryczną rozmowę macie. Osobiście uważam, że szkoda czasu...
leda16 (119 punktów)
Czyli jednak z państwowej kasy.
>To może tak: ktoś kto funduje 100 złotych stypendium, może odliczyć 30 zł od dochodu
>To ma jednak wady!
>1 Może spowodować, że stypendia będą dla Krewnych-i-Znajomych-Królika
>2 Może utrudnić absolwentom podejmowanie samodzielnych decyzji. Przecież fundator czegoś w zamian chce. Tak działał kiedyś system przemysłowych stypendiów w Czechosłowacji, a o ile wiem w Polsce był podobny system. Problemem było polowanie na najzdolniejszych, którzy powinni i chcieli zostać na uczelniach.

A czemu nie z państwowej? Nakłady ma oświatę są u nas najniższe w Europie, ba, najniższe w całej UE. Z drugiej zaś strony miliardy naszych podatków zostają roztrwonione na wydatki Państwa, na które nie ma zgody suwerena, ot, choćby zbrojenia, zwolnienia ze składek rentowych i emerytalnych dla pewnych kast zawodowych, wcześniejsze emerytury, wręcz bizantyjskie finansowanie partii politycznych, zwłaszcza zwrotu inwestycji wyborczych i wiele innych. Te pieniądze mogłyby być - dla dobra nas wszystkich - spożytkowane na państwowy system stypendialny (stypendia naukowe) Gdy studiowałam, moje stypendium za bdb. wyniki w nauce było wysokości...dzisiejszej najniższej pensji. Do tego dochodziły tanie a smaczne obiady w akademickiej stołówce. Nie wiem, jakie były stypendia socjalne, ale też pewnie godziwe. Niedawno mój syn pobierał od II roku studiów politechnicznych stypendium naukowe i było to zaledwie 200 zł.Istniała również druga ścieżka finansowania studentów, a mianowicie stypendia fundowane przez zakłady pracy. To stypendium należało albo "odpracować" u fundatora, albo zwrócić. Było niczym kajdany.
Natomiast propozycja Przedmówcy - stypendium w zamian za ulgę podatkową, jest ze wszech miar pożądanym gestem solidarności społecznej. Aby uniknąć poplecznictwa i kumoterstwa, listę stypendystów mogłyby co roku wystawiać same uczelnie wg. jawnych, przez siebie opracowanych kryteriów, gdzie najważniejszym winny okazać się wyniki w nauce. Oczywiście wówczas mniej pieniędzy wpływałoby do budżetu i chyba dlatego nikt z rządzących jeszcze nie wpadł na ten efektywny, genialny w swojej prostocie pomysł.{brawo} No i należy sobie jasno powiedzieć: studia, nawet płatne, nie są dla każdego. Są dla najzdolniejszych. Tymczasem studia wyższe niestety uległy zbyt daleko idącej pauperyzacji a w szpitalu basenu pacjentowi nie ma kto podać, bo pani mgr pielęgniarstwa nie będzie się przecież do tak prozaicznej czynności zniżać.


>P.S. Co do zwalniania Polaków, żeby zatrudnić Nepalczyków: Dbałość o lojalność pracowników też jest inwestycją. Czasem kosztuje, ale warto!


Nie chodzi o lojalność. Nawiasem mówiąc obcemu kapitałowi lojalność polskich pracowników zwisa niżej kostek. On będzie lojalny wyłącznie wobec swojej nacji - na kierowniczych stanowiskach zatrudni Niemców, Szwedów, itp. Moja pierwsza firma headhunters padła przez typy w rodzaju pricewaterhouse i w tym okresie wielu takich jak ja powieliło szeregi bezrobotnych. W branży utrzymał się tylko jeden. Zamiast wydawać zarobione przez nas pieniądze w Polsce, umożliwiono im transfer zarobionych na Polakach pieniędzy za granicę. Tak więc, bez sentymentów uważam, że sprowadzanie Nepalczyków, itp. do Polski, jest po prostu ze szkodą dla interesów polskich pracowników jest psuciem polskiego rynku pracy i standardów wynagrodzenia, niezależnie czy ten Nepalczyk będzie inżynierem, czy robotnikiem.
20-02-2019 14:21 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Czyli jednak z państwowej kasy.
>A czemu nie z państwowej?
No właśnie. Czemu nie?

>Niedawno mój syn pobierał od II roku studiów politechnicznych stypendium naukowe i było to zaledwie 200 zł.Istniała również druga ścieżka finansowania studentów, a mianowicie stypendia fundowane przez zakłady pracy. To stypendium należało albo "odpracować" u fundatora, albo zwrócić. Było niczym kajdany.
I to właśnie jest wada takich stypendiów.

>>P.S. Co do zwalniania Polaków, żeby zatrudnić Nepalczyków: Dbałość o lojalność pracowników też jest inwestycją. Czasem kosztuje, ale warto!
>Nie chodzi o lojalność. Nawiasem mówiąc obcemu kapitałowi lojalność polskich pracowników zwisa niżej kostek.
Nie sądzę.

>On będzie lojalny wyłącznie wobec swojej nacji - na kierowniczych stanowiskach zatrudni Niemców, Szwedów, itp.
1 Owszem, sam robię to samo, dopóki nie przekonam się do "miejscowych
2 (może to i lepiej. Niemcy czy Szwedzi mają trochę inną kulturę wobec robotników)

>Moja pierwsza firma headhunters padła przez typy w rodzaju pricewaterhouse
To była polska firma? Sądząc po języku.....

>Tak więc, bez sentymentów uważam, że sprowadzanie Nepalczyków, itp. do Polski, jest po prostu ze szkodą dla interesów polskich pracowników jest psuciem polskiego rynku pracy i standardów wynagrodzenia, niezależnie czy ten Nepalczyk będzie inżynierem, czy robotnikiem.
zgadzam się


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
15-02-2019 22:19 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Kłamstwa, kłamstwa jak na przykład różnica w płacy między
> kobietami i facetami i inne kłamstwa. (nie że jej nie ma, bo
> jest tylko że jest ona naturalna, i nie wynika z systemu
> tylko z kobiecości).

Z czego ona wynika Twoim zdaniem?
Pytam z ciekawości, nie żeby wbijać na widelec.
Moja żona jest b. wyczulona w tym temacie.
Z kolei przyjaciel - właściciel 40osobowej firmy informatycznej - mówi, że u niego faceci lepiej się sprawdzają. Są po prostu sprawniejsi (może on jakoś lepiej się z nimi dogaduje, w stosunku do kobiet zawsze był gównie szarmancki, co jakoś zawsze profiluje perspektywę)

Mój punkt widzenia: u kobiet rzadko jest środek, tzn w armii zaciężnej złożonej z szeregu kobiet. Wśród zawodu inżynierskiego zaobserwowałem gównie skrajności: kobiety do bólu perfekcyjne i takie, które po prostu pracowały, bez wielkiego angażowania się.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Celecrin (6386 punktów)Co do płac.
Polecam jeśli znasz angielski Jordana B Petersona. Z czego wynika różnica płacy? Chyba z ponad 40 czynników, głównie z natury kobiet.
1. Kobiety są mniej wymagające i asertywne. To jest po prostu związane z agresywnością
2. Są bardziej empatyczne. Kochają swoje miejsca pracy. Bardziej się martwią o "problemy szefa" niż o własne.
3. Mniej chodzą na nadgodziny. Są badania na młodych lekarzach w USA. Faceci kilku krotnie więcej biorą nadgodziny od młodych lekarek (500 godzin rocznie więcej).
4. Kobiety wybierają zawody związane z empatią z reguły mniej płatne ponieważ nie wymagają one dużej wiedzy (technicznej) i umiejętności fizycznych. Więcej płacisz za większe ryzyko i wiedzę prawda?
Przykłady nauczycielka, przedszkolanka, pracownik socjalny, a strażak, chirurg, żołnież służb specjalnych.

Nawet wśród grup zawodowych kobiety wybierają mniej stresujące, wymagające i techniczne zawody.
Lekarz pediatra vel chirurg
Żołnierka pracująca w zaopatrzeniu vel żołnież służb specjalnych
Kto z nich więcej zarabia?

Panowie częściej pracują w zawodach niebezpiecznych, przebywając dużo na powietrzu (budowlanka).

Weźmy przykład pilotów. Muszą przechodzić bardzo rygorystyczne testy medyczne. Nawet zepsuty ząb może spowodować odsunięcie od lotów. Kobiety mają miesiączki, żeby być pilotkami muszą poświęcić część swojej kobiecości bo muszą brać tabletki te miesiączki likwidujące. Zajście w ciążę odsuwa od zawodu na 1,5 roku albo więcej.
Jednak na 100% nie jest tak, że kobieta dostaje mniejsze pieniądze za tą samą płacę. W głowie mi się nie mieści że pracodawca tym bardziej jakaś zachodnia firma z systemu dawała kobietom mniej pieniędzy niż mężczyznom.

Firmy informatyczne to ciekawa sprawa. Czy Twój kolega ma stanowisko zwane z polskiego jako koordynator procesów? . Na 80% będzie to koordynatorka
Mały dodatek
www.youtube.com/watch?v=A75r7cXQMds
18-02-2019 11:15 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Co do płac.
> Jednak na 100% nie jest tak, że kobieta dostaje mniejsze
> pieniądze za tą samą płacę.

Domyślam się, że miało być 'pracę'.

> W głowie mi się nie mieści że pracodawca tym bardziej jakaś
> zachodnia firma z systemu dawała kobietom mniej pieniędzy
> niż mężczyznom.

Tu sytuacja nieco się komplikuje.
Z moich obserwacji wynika, że pracodawca daje pracownikowi na początku taką płacę, jaką ten wynegocjuje.
Ostatecznie czynnik płacowy (wygórowany) możę skłonić pracodawcę do odrzucenia oferty kobiety, ale tak jest praktycznie również z mężczyznami.
Błędąc onegdaj kieorwnikiem, przy podwyżkach nie kieowałem się płcia, tylko przydatnością danego pracownika, oraz jego kwalifikacjami, odpowiedzialnością itd. Z mojej perspektywy w dziale skladającym się z kilkunastu osób (w tym dwie kobiety) nie odbiegały one kwalifikacjami od mężczyzn. Tyle, że to były doświadczone kobiety.
Nigdy nie miałem osobistych doświadczen z młodymi kobietami tuż po studiach (oczywiście mowa o relacji kierownik-podwładny )

> Firmy informatyczne to ciekawa sprawa. Czy Twój kolega ma stanowisko
> zwane z polskiego jako koordynator procesów? Na 80% będzie to
> koordynatorka

Moj kolega to właściciel firmy informatycznej. Znaczy się, z nazwy prezes


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Celecrin (6386 punktów)
>> Jednak na 100% nie jest tak, że kobieta dostaje mniejsze
>> pieniądze za tą samą płacę.
>Domyślam się, że miało być 'pracę'.
Tak bo to jest tutaj kwintesencją problemu ale nie tylko bowiem feministki zdają sobie sprawę, że kobiety pracują mniej ze względu na opiekę nad dziećmi więc forsują przymusowe urlopy rodzicielskie dla mężczyzn, zdają sobie sprawę z mniejszej reprezentacji kobiet na eksponowanych stanowiskach oraz lepiej płatnych takich jak inżynierowie i domagają się kwot płciowych itd. Ale najczęściej powtarzanym kłamstwem jest to, że kobiety za tą samą pracę dostają mniejszą płacę.

>Tu sytuacja nieco się komplikuje.
>Z moich obserwacji wynika, że pracodawca daje pracownikowi na początku taką płacę, jaką ten wynegocjuje.
I co z tego? Jedną z przyczyn jest mniejsza skłonność kobiet do podjęcia ryzyka negocjacji. To na nich spada obowiązek wywalczenia sobie dobrej płacy. A może pracowadca ma być zobligowany do dodawania do oczekiwać kobiety 10%?
>Ostatecznie czynnik płacowy (wygórowany) możę skłonić pracodawcę do odrzucenia oferty kobiety, ale tak jest praktycznie również z mężczyznami.
Dokładnie więc problemu nie ma prawda?
>Błędąc onegdaj kieorwnikiem, przy podwyżkach nie kieowałem się płcia, tylko przydatnością danego pracownika, oraz jego kwalifikacjami, odpowiedzialnością itd. Z mojej perspektywy w dziale skladającym się z kilkunastu osób (w tym dwie kobiety) nie odbiegały one kwalifikacjami od mężczyzn. Tyle, że to były doświadczone kobiety.
Ja pracowałem w firmach, gdzie były drabinki płacowe. W zasadzie jak piszesz daje się pracownikowi pieniądze za kwalfikacje i doświadczenie. Znów nie ma problemu.
>Nigdy nie miałem osobistych doświadczen z młodymi kobietami tuż po studiach (oczywiście mowa o relacji kierownik-podwładny
Oj żona by Ci dała doświadczenie...
>> Firmy informatyczne to ciekawa sprawa. Czy Twój kolega ma stanowisko
>> zwane z polskiego jako koordynator procesów? Na 80% będzie to
>> koordynatorka
>Moj kolega to właściciel firmy informatycznej. Znaczy się, z nazwy prezes
Nie. Chodziło mi o to czy ma w firmie takie stanowisko.
12-02-2019 21:41 
 Ocena 2 na 2
leda16 (119 punktów)Odp: Niedziele i święta wolne od handlu

>To dlatego, że u nas nie ma prawdziwego liberalizmu. Jesteśmy gospodarką podporządkowaną. Przetwarzamy tylko wysokie technologie ale ich nie tworzymy.
>Mam pytanie co by Nepalczyk czy Mongoł robił przy grafenie? Albo czy CD Projekt Red chce zatrudniać Filipińczyków?

Pełna zgoda. Oderwany od łopaty Nepalczyk czy Filipińczyk nie sprawdzi się też w chirurgii oka, diagnostyce pozytronowej czy projektowaniu autostrad. Można ich zatrudnić wyłącznie do prac najprostszych a i wówczas będzie to psuciem rodzimego rynku pracy i nawet nie przez Państwo, tylko właścicieli tych technologii, pragnących dla (wytransferowanego z Polski zysku) zysku, za wszelką cenę obniżyć koszty pracy. W sytuacji, gdy polskie huty, fabryki i montownie zostały sprywatyzowane bądź doprowadzone do upadłości - ani Państwo polskie nimi nie zarządza ani Polacy. Więc nikogo już nie interesuje chciejstwo robola i sprzątaczki.
11-02-2019 23:29 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)
>.... Socjalizm skończył się już dawno...
>

Pomarzyć dobra rzecz....
11-02-2019 23:30 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
Wybacz że pojechałem Ci minusami. W sumie ja je traktuję jak zgadzam się/nie zgadzam się.
Totalnie się nie zgadzam z Twoją logiką.

Po pierwsze sklepy w niedzielę były pełne. Mało tego to kawiarnie, lodziarnie, piwialnie i wszelkie inne miejsca to wszystko jest HANDEL. Wszystkie te miejsca czynne są CAŁY tydzień.
Bzdurą jest że restauracje mają rację bytu kiedy reszta ma wolne. Po pierwsze do restaraucji idzie się po to żeby zjeść. Jedzą ludzie w pracy i w czasie wolnym. Dziś zmienił się zupełnie rynek pracy. W usługach pracuje wielu ludzi i wielu ma swoje firmy. To nie jest XIX gdzie się chodziło do roboty na 12 godzin przez 6 dni w tygodniu.
Po drugie spopularyzowała się praca w wielkich firmach pracujących 24 na 7. W każdym większym mieście są takie firmy. Czasem weekend jest jedynym dniem gdzie możesz zrobić zakupy.
Palimpsestos (113 punktów)Plaga egipska
Czyżby nikt w tej gorącej dyskusji nie poruszył kwestii Żabki czy coś przeoczyłem?
Czy te 5 tys. sklepów pracujących w niedziele i święta umknęło komentatorom?
Czy nikt nie zauważył, że małe, często rodzinne sklepiki osiedlowe znikają z naszego krajobrazu bo "się nie opłaca" tymczasem Żabka otwiera co roku nowe sklepy?

oko.press/co-laczy-rydzyka-macierewicza-zabke-zakaz-handlu-w-niedziele-i-prywatyzacje-pkp/
16-02-2019 23:25 
 Ocena 3 na 3
zeniu73 (6483 punktów)Odp: Plaga egipska
>Czyżby nikt w tej gorącej dyskusji nie poruszył kwestii Żabki czy coś przeoczyłem?
>Czy te 5 tys. sklepów pracujących w niedziele i święta umknęło komentatorom?

Moze jakiś bojownik o życie rodzinne odpowie.

Jako, że nie chodzi o żadne życie rodzinne ino o galerie i ich zgubne działanie na owieczki (odciągają w domyśle rządzących po prostu od uczęszczania do kościoła w niedziele) to żabki nie zostały objęte przymusowym uszczęśliwieniem. Do żabki nie idzie się z całą rodziną ns pół dnia więc problemu nie ma i kasjerki nie muszą być chronione (lub nie mają rodzin - to jest też możliwość dlaczego prorodzinny rząd nie chroni żabkowych kasjerek).

No i niedawno dowiedziałem się, że może być trzeci powód dlaczego żabki są pootwierane: bo handel w żabkach w niedziele ma rację bytu.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>...dlaczego żabki są pootwierane: bo handel w żabkach w niedziele ma rację bytu.
Szefami żabek są franczyzobiorcy, czyli właściciele, a same sklepy nie są wielkopowierzchniowe, więc niedzielne wykluczenie ich nie dotyczy.

Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>...dlaczego żabki są pootwierane: bo handel w żabkach w niedziele ma rację bytu.
>Szefami żabek są franczyzobiorcy, czyli właściciele, a same sklepy nie są wielkopowierzchniowe, więc niedzielne wykluczenie ich nie dotyczy.

To ta ustawa/zarządzenie jest tworem umysłów niekompletnych. Nie chcę używać słowa "głupców" z Wrocławia. Nie zamierzam sugerować, iż nazwisko Duda (no co? Nazwisko jak nazwisko), nie musi oznaczać najjaśniej nam panującemu prezydentowi. To jakiś karierowicz jakich wiele wykorzystujący chorą sytuację prawną i bazujący na cichym wsparciu kościoła (to taka zdemoralizowana do cna komercyjna instytucja). Tak zawsze wyjdzie gdy za "robotę" biorą się dyletanci.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365