 |
Czy istnieje w Polsce groźbą powstania dyktatury? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-03-2019 23:45 | R.Jabłoński (239 punktów) | Czy istnieje w Polsce groźbą powstania dyktatury?
2 na 2 | Na bazie niedawno wydanej książki „Tak umierają demokracje” autorstwa dwóch profesorów Harvardu S. Levitskyego i D. Ziblatta można się zastanowić, czy mechanizmy władzy w Polsce wykazują przesłanki do podążania w kierunku dyktatury. Autorzy określili cztery zasady, które wskazują na istnienie takiego zagrożenia. 1. „Odrzucenie lub słabe przywiązanie do demokratycznych regół gry.” 2. „Odmowa uznania oponentów za pełnoprawnych przeciwników.” 3. „Tolerowanie lub popieranie przemocy.” 4. „Gotowość do ograniczania swobód obywatelskich oponentów, w tym mediów.” | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) |
Czy kiedykolwiek gdziekolwiek zachodziło zagrożenie powstania demokracji?
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
 | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >Czy kiedykolwiek gdziekolwiek zachodziło zagrożenie powstania demokracji?
Demokracja bez hierarchii/kapitalizmu nie ma wartości. Wobec istnienia hierarchii dopiero jej nabiera.
Najpierw nadrzednosc i podporządkowanie człowieka a dopiero następnie wyrównywanie znaczenia ich woli i na pewno nie na odwrót.
Demokracja jest pochodną hierarchii/kapitalizmu i jej celem jest osłabianie władzy kapitału.
Wielu ludzi sądzi, że demokracja winna całkowicie opanować kapitał z czym ją się zupełnie nie zgadzam. Hierarchia/kapitalizm/własność jest wyłącznym źródłem społeczeństwa. Nadrzednosc i podporządkowanie człowieka jest wyłącznym źródłem stada.
Gdyby znieść prawo własności, gdyby zakwestionować kapitał ale pozostawić każdemu równy głos w demokracji bezpośredniej bez nawet najmniejszych ośrodków władzy społeczeństwo przestałoby istnieć.
|
|
2 na 2 | klawik (759 punktów) | Uważam, że kluczowe znaczenie będą miały najbliższe wybory parlamentarne i koniunktura gospodarcza. Jeśli PiS i spółka znowu wygra a gospodarka będzie dalej rosła to dyktatura się ugruntuje. Jeśli wygra a gospodarka będzie dołować i zabraknie forsy na rozdawnictwo to nie przetrzyma do kolejnych wyborów i będzie szansa, że dyktatura się cofnie.
|
|
3 na 3 | narses (8 punktów) | Demokracja - system rządów i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli).
Dyktatura - Dyktatura to władza jednostki lub wąskiej grupy. Dyktatorzy nie wyłaniają przedstawicieli społeczeństwa w wolnych wyborach i pozostają poza faktyczną kontrolą społeczeństwa. Cechami charakterystycznymi dla dyktatury są: używanie siły wobec przeciwników politycznych, brak szacunku wobec praw obywatelskich, czy dowolność stanowienia systemu prawnego.
W naszym przypadku sprawuje się rządy bezpośrednio, raz na kilka lat jest jakieś referendum, ale obywatele i tak mają to gdzieś (niska frekwencja). Nie ma mowy o dyktaturze bo rząd jest wybierany w wolnych wyborach (chociaż gdy społeczeństwo nie chce się rozwijać, jest zaślepione grami, serialami, demoralizującą częścią internetu to z demokracją raczej niewiele ma to wspólnego - a tak jest wszędzie na świecie, rządy mogły by to bardzo szybko zmienić, ale jest im to na rękę - urabia się masy w mediach zamiast pozwolić im się rozwijać).
Widzę cechy wspólne demokracji i dyktatury: demokracja (sprawują oni rządy bezpośrednio [bo obywatele ich wybrali, więc są głosem większości obywateli]), dyktatura (pozostają poza faktyczną kontrolą społeczeństwa [chociaż tu pewnie nie pozwala się nawet na demonstracje]). Nie widzę żadnego zagrożenia, nie widzę żadnych różnic pomiędzy PiS, a PO, a nawet więcej dyktatu widziałem w rządach Tuska. Ileż agresji ze strony takich posłów jak np. Niesiołowski (używanie siły wobec przeciwników politycznych [ale w pełnym dyktacie to raczej przemoc fizyczna, pozbawienie wolności]). Wytyczanie spraw sądowych osobom z poprzedniego rządu nie jest żadnym dyktatem, jeżeli naprawdę dopuścili się przestępstw, a to przyzna chyba każdy poza przestępcami i fanatycznymi wyznawcami.
Każda partia jest wodzowska, dawniej królowie też mieli swoich doradców więc nie zmieniło się w tym względzie nic. Kary za nieposłuszeństwo wobec wyznawanego światopoglądu są i będą zawsze, np. nie daje się nagród, czy w ostateczności wydalenie z partii. Premier wybiera swoich doradców, nie ma wspólnej decyzji. Tak jest w każdej partii a w PiS nie widzę żadnych cech dyktatury, w TVP zaprasza się członków każdej partii, a to że trochę manipuluje się społeczeństwem na korzyść partii rządowej, tak było i za rządów PO, no ale ktoś zaślepiony uzna że nic takiego nie miało miejsca. Z kolei TVN jest bardzo bliskie PO i Nowoczesnej, manipuluje się na korzyść właśnie tych partii. Najbardziej zdystansowaną telewizją według mnie jest Polsat.
|
|
 | 2 na 2 | R.Jabłoński (239 punktów) | Na początku warto by uznać czy demokracja, a szczególnie w swej liberalnej, współczesnej formie, która jest paradoksalnym konglomeratem równości i wolności, jest, tak jak chce Fukujama, najlepszym z dostępnych i sprawdzonych w realnym działaniu, systemów politycznych. Widzę, że dla wielu nie jest to jednoznaczne, tak jak dla p. Dargomiera, który w swoim poście wyraził widoczną dezaprobatę dla demokracji i zasugerował chyba odmienną od przyjętej jej definicję. Chętnie poznałbym szczegóły takich poglądów. Dosyć ciekawym wątkiem jest również porównywanie rządów PO i PiSu pod omawianym względem, które może być wyrazem rozumienia pojęcia demokracji i jej fundamentalnych zasad. To porównanie jest tym bardziej zasadne, że ma ono realny wpływ na naszą rzeczywistość polityczną, a nie jest tylko przedmiotem teoretycznych rozważań. Spróbujmy zatem porównać te dwa systemy z punktu widzenia wyznaczonych przez autorów zagrożeń demokracji. Pamietajmy jednak, że fundamentalną funkcję jaką musimy spełnić jest wyznaczenie granicy realnego zagrożenia jakie niosą zachowania polityczne. Nie wszystko bowiem co wydaje się nam niedemokratyczne musi zawsze być zagrożeniem funkcjonowania demokracji. Czy np. Prowokacja jaką wykonano wobec sędziego, który ustalał z potencjalnym reprezentantem Tuska termin rozprawy uznać można za fundamentalne naruszenie trójpodziału władzy, czy jest incydentalnym zdarzeniem i to w pełni uzasadnionym, czasem bowiem zdarza się, że ustala się dogodny dla stron termin, a szczególnie wobec zajętego premiera. Wiem, że taka ocena jest bardzo trudna. Zawsze ktoś może widzieć te sprawy inaczej. Wydaje mi się, że takie sprawy należy oceniać pod względem systemowym. Incydenty mogą się zdarzać, znajdą się bowiem zawsze tacy, którzy w specyficzny sposób postrzegają rzeczywistość i postępują według swoich wyobrażonych zasad. Ważne jest jednak czy konkretne zdarzenie ma znaczenie fundamentalne dla systemu politycznego. Tak wiec postępowanie powyższego sędziego, jeśli nie załatwia politykom różnych spraw nagminnie można uznać za incydentalne i poza zagrożeniem systemowym, ale już niezgodny z konstytucją wybór sędziego sądu konstytucyjnego, który z wadą prawną wydawać będzie wyroki wobec ustaw, a szczególnie wówczas kiedy sędzia ten powiązany jest z jedną z partii uznać można za zdarzenie fundamentalne, rzutujące na funkcjonowanie całego systemu. Tak wiec: Pkt. 1 - Najbardziej fundamentalne zagrożenia systemowe odbywają się na poziomie ustaw, bowiem nie są one zdarzeniami incydentalnymi, a trwałymi zasadami, które wpływają na system. Jeśli chodzi o PO to takich zagrożeń sobie nie przypominam, jeśli takie ktoś znajdzie proszę mi przypomnieć. Natomiast jeśli chodzi o PiS to widzę ich bardzo wiele. Pierwszym i to właśnie fundamentalnym jest przypadek, który przywołałem powyżej. Podstawową zasadą ustrojową zapisaną w polskiej konstytucji jest trójpodział władzy. Zasada ta wynika z wymyślonej teoretycznie i sprawdzonej w praktyce konieczności rozbicia władzy na niezależne jej ośrodki. W historii bowiem okazało się, że zbyt duża kumulacja władzy prowadzi do dyktatury. Twórcy naszej konstytucji sformułowali wobec tego zasady, które powodują, że, co prawda, politycy wybierają sędziów trybunału konstytucyjnego, ale zachowując wymóg, że partia rządząca jedną kadencje nie może wybrać ich większość. Zapobiega to upartyjnieniu oceny ustaw, które uchwala władza ustawodawcza. Jest to jeden z bezpieczników demokracji. Niestety PiS złamało tą fundamentalną zasadę. Po wprowadzeniu trzech niekonstytucyjnych sędziów PiS uzyskało nieprawnie większość w trybunale konstytucyjnym, co powoduje, że mogą przeforsować każdą ustawę, nawet całkowicie niekonstytucyjną i groźną dla funkcjonowania demokracji. Ta sama zasada dotyczy wyboru członków KRSu. W konstytucji jest po pierwsze napisane, że ustrój Rzeczypospolitej polega na "podziale i równowadze" trzech odrębnych władz, która to zasada wyklucza decydującą podległość władzy sądowniczej wobec władzy ustawodawczej, a do tego doprowadził wybór sędziów przez polityków. Po drugie w konstytucji jest wyraźnie określone ilu sędziów może wybrać sejm i senat. Jeśli liczba ta jest określona to ciała te nie mogą wybrać ich więcej, bo jest to niezgodne z konstytucją. Oczywiście to złamanie konstytucji miało swój praktyczny sens, mianowicie kontrole nad całym sądownictwem. Następną ustawą, która zmienia reguły gry politycznej i jest fundamentalna dla systemu była ustawa obniżająca wiek emerytalny sędziów sądu najwyższego. Chodziło o to, aby wyrzucić część sędziów, a na ich miejsce wprowadzić swoich i w ten sposób zdominować Sąd Najwyższy. Gdyby nie UE dokonałoby się całkowite przejęcie przez jedną partię Sądu Najwyzszego. Inną fundamentalną dla systemu ustawą była ustawa o zgromadzeniach. Wprowadzenie paragrafu o zgromadzeniach cyklicznych i ich przewadze wobec zwykłych zgromadzeń dało rządzącej partii możliwość torpedowania niewygodnych demonstracji. Doskonałym tego przykładem jest rocznica wydarzeń czerwcowych w Gdańsku. Wojewoda uznał wyższość obchodów organizowanych przez oddział gdański Solidarności, które mają odbywać się, chyba specjalnie, przez cały dzień, aby nikt inny nie mógł zrobić demonstracji przy krzyżach. Ciekawą ustawą była ustawa o Służbie Cywilnej, która znosiła zasadę eliminacji funkcjonujących polityków wybieranych na urzędników państwowych i zniesienie konkursów kompetencyjnych. Oczywiście było to zrobione, aby obsadzić wszystkie możliwe posady państwowe swoimi ludźmi. Przecież klientelizm partyjny jest główną zasadą działania niektórych partii. Cdn.
|
|
|  | 3 na 3 | Jan Rylew (3965 punktów) | >Na początku warto by uznać czy demokracja, a szczególnie w swej liberalnej, współczesnej formie, która jest paradoksalnym konglomeratem równości i wolności, jest, tak jak chce Fukujama, najlepszym z dostępnych i sprawdzonych w realnym działaniu, systemów politycznych. Jeśli chce Pan rozmawiać o demokracji jako stanie realnym, współczesnym to proponowałbym unikać pompatycznych określeń. Definiowania jej jako "konglomeratu równości i wolności" wywołuje sprzeciw w porównaniu z rzeczywistością i jest raczej pobożnym życzeniem tych którzy o realnej, liberalnej demokracji zwykli myśleć i mówić ze szczególnym nabożeństwem.
Może warto najpierw przypomnieć, że słowo demokracja oznacza władzę ludu i jego rolę jako suwerena. Bez uznania tej roli i jej rzeczywistego stosowania w formie bezpośredniej lub pośredniej nie można mówić o demokracji. Drugą cechą demokracji jest urzeczywistnianie woli ludu. Jeśli tego brak to mówienie o demokracji jest pustosłowiem. W dzisiejszych liberalnych demokracjach można zaobserwować brak jednego i drugiego, dlatego proszę się nie dziwić negatywnym reakcjom Dragomira czy hyperiona.
|
|
| |  | | R.Jabłoński (239 punktów) | Rozumiem, że chciałby pan widzieć rzeczywistość jako świat idealny, a nie realny. Materia społeczna jest zbyt skomplikowana, aby dała się zawrzeć w ramach wyidealizowanych koncepcji. W związku z tym wydaje się dość naiwne wyobrażaniae sobie świata w całej pełni wolnego i równego. Możemy jedynie szukać rozwiązań, które w najpełniejszy sposób zbliżają nas do tego ideału. Takim właśnie zbliżeniem się do ideału jest liberalna demokracja. Zawiera bowiem dwa podstawowe elementy praw społecznych, które zabezpieczają jednostkę przed zakusami uzyskania przewagi przez odmienne grupy społeczne. Te dwa elementy paradoksalnie się wykluczają, ponieważ trudno uzyskać wolność przy zachowaniu rowńości, ale jednocześnie się nawzajem wspierają. Dobrze znamy demokrację ateńską, którą tak źle oceniał Platon. Prawo do decydowania przez wygrywającą większość o wszystkim co się dzieje w państwie prowadzi bowiem, w prostej linii, do zniewoleni mniejszości przez tę większość, czyli do zlikwidowania wolności, a zarazem podważenia demokracji. Tak się stało w wielu demokracjach europejskich, poczynając od Włoch międzywojennych, aż do Putina, czy Orbana, a i we współczesnej Polsce widzimy podobny proces. Połączenie liberalizmu z demokracją i zabezpieczenie tego związku kilkoma zwornikami, takimi jak trojpodział władzy, wolne media i wolne wybory spowodowało, że demokracja mogła poczuć się niezagrożona. Widzimy to na przykladzie wielu krajów tzw "starej Unii", które takimi właśnie rozwiązaniami potrafiły stworzyć najbardziej efektywny system na świecie. Tak wiec te dwa elementy, czyli demokracja i liberalna wolność mogą istnieć razem niezagrożone, rozdzielone zostaną zniszczone. Ruchy populistyczne, które widzimy we współczesnej Europie, są próbą rozbicia tego związku. Widzimy to na przykładzie Orbana, który całkowicie podporządkował sobie sądy i media, a wiec zaprzeczył idei trójpodziału władzy. Na naszych oczach tworzy system oligarchiczny obsadzając wszystkie urzędy swoimi ludzmi, a gospodarkę swoimi poplecznikami. To już nie jest demokracja, bo bez równego dostępu do informacji i sprawiedliwych rozstrzygnięć prawnych, a wiec elementów wolności, społeczeństwo nie może podejmować racjonalnych decyzji wyborczych. Ja rozumiem, źe można być niezadowolonym z braku ewidentnej rowńości społecznej, ale taka istnieje wyłącznie w komunizmie i wiemy już doskonale, źe nie zapewnia dobrobytu społeczeństwu. Dlatego próbujmy docenić to co mamy. W Skandynawii procent zadowolenia społecznego jest najwyższy na świecie, a mimo to znajdziemy tam pewną część społeczeństwa nie zadowolonego ze swojej egzystencji. Wszystkim nie da się dogodzić. Nie bardzo rozumiem co pan widzi złego w demokracji liberalnej i jaki pan proponuje system w zamian.
|
|
| | |  | 1 na 1 Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | >Możemy jedynie szukać rozwiązań, które w najpełniejszy sposób zbliżają nas do tego ideału.
Nie da się sensownie rozważać działania i znaczenia demokracji bez uwzględnienia działania i znaczenia kapitalizmu.
Tyle uwagi poświęca sie demokratycznym wyborom w sytuacji gdy dominującym systemem władzy jest kapitał. To takie romantyczne jak opowieść o pomocy xzlowieka czlowiekowi w swiecie, w którym człowiek wyzyskuje człowieka.
|
|
| | | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | >Tyle uwagi poświęca sie demokratycznym wyborom w sytuacji gdy dominującym systemem władzy jest kapitał. Twój komentarz przypomina mi moje rozważania kilka lat temu. Skwitowałem je poniższą fraszką:
Kapitalizm i demokracja Kapitalizm i demokracja - dzisiejsza zasada Gdy on trzyma władzę dużo o niej gada. Gdy ona zapanuje w każdym kraju, wszędzie Kapitalizm skarleje lub już go nie będzie. (Jan Rylew - W maju 2013.)
|
|
| | |  | 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | >Rozumiem, że chciałby pan widzieć rzeczywistość jako świat idealny, a nie realny. Nie wiem skąd wyrozumował pan ten pogląd, bo ja właśnie to zarzucałem panu używającemu pompatycznych, górnolotnych określeń zupełnie nieadekwatnych do rzeczywistości. >Materia społeczna jest zbyt skomplikowana, aby dała się zawrzeć w ramach wyidealizowanych koncepcji. No właśnie, widzę, że schodzi pan na ziemię.
>Takim właśnie zbliżeniem się do ideału jest liberalna demokracja. Może pan jednak najpierw stanie na ziemi, bo znów wznosi się pan na górnolotne teoretyzowanie. Liberalna demokracja już jako projekt systemu politycznego ma wiele wad. Przede wszystkim stwarza i stymuluje podziały i nierówności wśród władz i dalej w społeczeństwie. Sam trójpodział władzy z możliwością wzajemnego blokowania czy hamowania decyzji i działań prowadzi do paraliżu władz i w końcu do abdykacji państwa z funkcji pożądanych przez społeczeństwo.
Podkreślana, specjalna rola LD (liberalnej demokracji) ochrony praw jednostek i mniejszości wydaje się niepotrzebna, a nawet szkodliwa (także rodząca podziały). LD zatraca przy tym podmiotowość społeczeństwa, a jego pragnienia i dążenia tracą przy tym jakiekolwiek znaczenie. Wreszcie sam system wprowadzany jest i realizowany jest przez liberalne siły polityczne co przełożyło się w praktyce na wprowadzenie neoliberalizmu z jego żałosnymi społecznie skutkami. Wskazany przez pana postulat wolności i równości może być w tym systemie realizowany jedynie w cząstkowej formie, jako wolność dla bogatych.
Te wady, jak również rządy liberałów, a w ich następstwie niezadowolenie społeczne spowodowały w końcu szereg ruchów sprzeciwu w Europie. Szczególnie w Polsce gdzie skutki społeczne były katastrofalne sytuacja dojrzała do dobrej zmiany, którą teraz siły skompromitowanego, liberalnego jeszcze mainsteamu próbują zatrzymać.
>Nie bardzo rozumiem co pan widzi złego w demokracji liberalnej i jaki pan proponuje system w zamian. Co widzę napisałem wyżej. LD musi odejść, bo nie odpowiada potrzebom i dążeniom społeczeństwa. Kierunek demokratyczny powinien utrzymany, ale podmiotowość jednostki i mniejszości powinna być przeniesiona na podmiotowość społeczeństwa, równość (wyrównywanie szans i nierówności społecznych), integrację i solidaryzm, wspólne dobro, silne państwo opiekuńcze. Demokracja może być nieliberalna, albo najlepiej bezprzymiotnikowa.
|
|
| | | |  | | R.Jabłoński (239 punktów) | >Liberalna demokracja już jako projekt systemu politycznego ma wiele wad. Przede wszystkim stwarza i stymuluje podziały i nierówności wśród władz i dalej w społeczeństwie. Nie bardzo rozumiem jakie podziały i nierówności stymuluje LD. W systemie gdzie zabezpieczona jest demokracja, a chyba już udowodniłem, że możliwe jest to tylko w LD, większość decyduje o wyborze swoich reprezentantów. Wiec o jakich podziałach pan mówi. Kto i jak miałby inaczej wybierać władze, aby nie tworzyć podziałów? To jakieś utopijne myślenie życzeniowe. >Sam trójpodział władzy z możliwością wzajemnego blokowania czy hamowania decyzji i działań prowadzi do paraliżu władz i w końcu do abdykacji państwa z funkcji pożądanych przez społeczeństwo. Już od Locka wiadomo, że jak się władzy nie rozproszy to szybko jej kumulacja doprowadza do dyktatury. Proszę mi wskazać system w historii, który nie opierał się na trójpodziale i nie stał się dyktaturą. Nawet w Prusach, król zależny był od niezależnych sądów i tym się szczycił. >Podkreślana, specjalna rola LD (liberalnej demokracji) ochrony praw jednostek i mniejszości wydaje się niepotrzebna, a nawet szkodliwa (także rodząca podziały). Jeśli nie zabezpieczymy praw jednostki i mniejszości, to kto się upomni o ich krzywdzenie. Nie pamięta pan Żydów, cyganów, Ormian, itp. Chyba, że chce pan stworzyć zamknięte, klaustrofobiczne, homogeniczne państwo na kształt III Rzeszy Niemieckiej. Pana wypowiedz wyraża typowe dla skrajnej prawicy, zakorzenione w feudalizmie myślenie o panstwie: jednostka się nie liczy, jak w Sparcie, najważniejsze jest państwo lub naród. Wszystko ma być im podporządkowane, nawet wówczas kiedy się krzywdzi jednostkę. >LD zatraca przy tym podmiotowość społeczeństwa, a jego pragnienia i dążenia tracą przy tym jakiekolwiek znaczenie. O jakiej podmiotowości pan mówi. Widzi ją pan może w Rosji Putina. Ja ją widzę w Norwegii lub Szwecji, które są najwyższym przejawem LD. Tam właśnie jest największe poczucie szczęścia społeczeństwa. >Wreszcie sam system wprowadzany jest i realizowany jest przez liberalne siły polityczne co przełożyło się w praktyce na wprowadzenie neoliberalizmu z jego żałosnymi społecznie skutkami. Pan dobrze wie, że neoliberalizm Smitha został dawno zarzucony. Zachodnia Europą jest doskonałym tego przykładem. Interwencjonizm panstwa np. Szwedzkiego doprowadził do 60%. Podatków progresywnych, które zabezpieczają socjalne potrzeby społeczeństwa. Dlatego ludzie czuja się tam tak szczęśliwi. Choć przyznaje mają również różnorakie problemy, bo jak wspomniałem wyżej społeczeństwo jest trudną i płynną materią. >Wskazany przez pana postulat wolności i równości może być w tym systemie realizowany jedynie w cząstkowej formie, jako wolność dla bogatych. To właśnie wolności daje bogactwo i jest jak wspomniałem zaprzeczeniem rowńosci. To ten paradoks, ale trzeba było zrezygnować z całkowitej rowńosci, bo okazało się, że taki stan jest całkowicie nieefektywny, jak w komunizmie. Człowiek bez możliwości realizowania swoich celów życiowych nie może istnieć. Dla jednych jest ważna wiedza, dla innych posiadanie przedmiotów, dla innych podróże i tak dalej. Przy zabezpieczonej wolności każdy może realizować swoje cele i ambicje jednocześnie poprzez podatki zwiększając bogactwo i szczęście reszty społeczeństwa. >Te wady, jak również rządy liberałów, a w ich następstwie niezadowolenie społeczne spowodowały w końcu szereg ruchów sprzeciwu w Europie. Szczególnie w Polsce gdzie skutki społeczne były katastrofalne sytuacja dojrzała do dobrej zmiany, którą teraz siły skompromitowanego, liberalnego jeszcze mainsteamu próbują dy. Jeszcze niedawno nie rozumiałem skąd biorą się te różnice społeczne, które prowadzą do takiej sytuacji jak w Rosji Putina, gdzie 70% społeczeństwa głosuje na Putina i jego władze. Po wielu lekturach rozumiem ten proces. Oczy otworzył mi przede wszystkim prof Leder w swojej " przesnionej rewolucji". Społeczeństwa przechodzą od wiejskiego systemu agrarnego do miejskiego systemu industiarnego. Procesy te w różnych krajach dokonały się w rożnym czasie. W Holandii i Anglii w XVii w we Francji w końcu xviii w, w Niemczech w czasach Hitlera, w Polsce obecnie. Część społeczeństwa, która tak jak pan, mentalnie pozostaje w archaicznym systemie agrarnym widzi świat inaczej niż ta części społeczeństwa, która przeszła przemiany mentalnościowe takie jak prawie cały zachód Europy. Agraryzm oparty jest na typowej w feudalizmie, ktorego częścią był patriarchalizm, osobowości autorytarnej. Warto poczytać na ten temat Adorno, czy polską psycholożkę Koralewicz. Wszyscy psycholodzy wskazują, źe ten typ osobowości jest wyraźnie skorelowany z prawicowym, tradycyjnym swiatopoglądem. Jak pan poczyta prace naukowców na ten temat może odkryje pan zadziwiającą adekwatność podobnych do pana poglądów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Liberalna demokracja już jako projekt systemu politycznego ma wiele wad. Przede wszystkim stwarza i stymuluje podziały i nierówności wśród władz i dalej w społeczeństwie.> Nie bardzo rozumiem jakie podziały i nierówności stymuluje LD.<Pisałem już o tym wyżej. Przyjęta w LD rola ochrony praw jednostek i mniejszości wzmacnia podziały społeczne, obniża procesy integracyjne i wspiera dążenia separatystyczne co w krajach wielonarodowościowych prowadzić może do rozpadu państwa lub co najmniej do jego osłabienia. Mniejszości i jednostki odmienne w demokracji powinny mieć takie same prawa jak i większość obywateli. Prawo powinno być realnie uniwersalne. Zatracenie w LD podmiotowości społeczeństwa powoduje, że wyborców sprowadza się do roli bydła wyborczego (jakkolwiek nie wybierzecie elity rządzące i tak zrobią swoje). To wyraźny podział na rządzonych i elity rządzące, które w LD wolą robić interesy z biznesem niż spełniać postulaty wyborców. Wreszcie, skutkiem liberalnych rządów nastąpił w Polsce po 1989 w krótkim czasie niezwykle szybki proces wzrostu nierówności społecznych. Obecnie Polska według najnowszych badań jest na pierwszym miejscu w Europie pod względem nierówności dochodowej. Szczególnie przykra jest sytuacja niższych warstw społecznych w Polsce, gdzie LD zapomniała o prawdziwych zabezpieczeniach socjalnych. Spowodowało to fale kontestacji, a to w największej części efekt tej pogardy i upokorzenia warstw upośledzonych, prekariatu i warstwy pariasów w systemie społecznym (zwanym liberalną demokracją) w jakim żyli. Reasumując LD to system zachowania władzy przez elity, bez jakichkolwiek wartości mogących naprawić stan społeczny ludności. To dryf na falach ogólnoświatowych prądów jak globalizacja, neoliberalizm, finansjeryzacja gospodarki. > >Sam trójpodział władzy z możliwością wzajemnego blokowania czy hamowania decyzji i działań prowadzi do paraliżu władz i w końcu do abdykacji państwa z funkcji pożądanych przez społeczeństwo.> Już od Locka wiadomo, że jak się władzy nie rozproszy to szybko jej kumulacja doprowadza do dyktatury.Pan się boi dyktatury, a ja się bardziej boję paraliżu władzy, i działalności pozorowanej czyli państwa bezsilnego, teoretycznego. Przeżyłem obydwa systemy. > Pana wypowiedz wyraża typowe dla skrajnej prawicy, zakorzenione w feudalizmie myślenie o panstwie: jednostka się nie liczy, jak w Sparcie, najważniejsze jest państwo lub naród. Wszystko ma być im podporządkowane, nawet wówczas kiedy się krzywdzi jednostkę.Nic podobnego, ja uważam że państwo, społeczeństwo to my jednostki, jeżeli prawo dopuszcza niesprawiedliwość i krzywdzenie nas to my to prawo zmieniamy. Państwo i naród rozumiany jako społeczeństwo dlatego są dla nas ważne. Jeśli zrozumie pan moją korektę to możemy rozmawiać dalej. Ja myślę, że oprócz systemu demokracji szanującego wolę i dążenia większości ważni są także ludzie, moralne, prospołeczne elity władzy. Bez nich nie ma sprawnej demokracji, a system może powoli zmienić się w rodzaj utajonej dyktatury. Krzywdzenie jednostek ma miejsce w każdym systemie społeczno politycznym, a chyba szczególnie widać to w Polsce gdzie pauperyzacja dużej części społeczeństwa w czasie po 1989 na skutek bezrobocia lub niskich płac i braku zabezpieczeń socjalnych spowodowała wykluczenie z ochrony prawa. Otwarto tym samym szeroko pole do krzywdzenia jednostek. > >LD zatraca przy tym podmiotowość społeczeństwa, a jego pragnienia i dążenia tracą przy tym jakiekolwiek znaczenie.> O jakiej podmiotowości pan mówi. (...) Ja ją widzę w Norwegii lub Szwecji, które są najwyższym przejawem LD. Tam właśnie jest największe poczucie szczęścia społeczeństwa. Obydwa te kraje to monarchie konstytucyjne, z tym że w Norwegii uprawnienia króla są dość wysokie, a w Szwecji raczej symboliczne. W obydwu tych krajach wiele lat rządzili socjaliści budując państwa opiekuńcze (odwrotność tego co stworzyła LD w Polsce). W Norwegii całkiem nieliberalnie określono status dużych złóż ropy naftowej i gazu jako bogactwo narodowe i z tego w dużym stopniu finansuje się dobrobyt społeczeństwa. Ostatnio społeczeństwa tych krajów jakby już mniej szczęśliwe, gdyż napływ obcych i ich zachowanie wyczerpał już chyba zasoby tolerancji w tym narodzie. Breivik się kłania  . Przypadek tych krajów to dobry przyczynek do pańskich rozważań o najlepszym z możliwych ustrojów  . > >Wreszcie sam system wprowadzany jest i realizowany jest przez liberalne siły polityczne co przełożyło się w praktyce na wprowadzenie neoliberalizmu z jego żałosnymi społecznie skutkami.> Pan dobrze wie, że neoliberalizm Smitha został dawno zarzucony. Zachodnia Europą jest doskonałym tego przykładem. Interwencjonizm panstwa np. Szwedzkiego doprowadził do 60%. Podatków progresywnych, które zabezpieczają socjalne potrzeby społeczeństwa.Drogi panie, pan wszystko myli. Neoliberalizm nie jest pomysłem Smitha. Jest sporo informacji i książek na ten temat. Polecam też swoją wizję neoliberalizmu www.racjonalista.pl/forum.php/s,518827Neoliberalizm nie wyrządził większych szkód w Szwecji, bo państwo opiekuńcze nie znosi neoliberalizmu. Dzisiaj dużo się mówi o ostatecznym pożegnaniu neoliberalizmu, ale jeszcze wiele wskazuje na to, że wiadomości o jego odejściu są nieco przesadzone. Europa zachodnia po rozwinięciu się neoliberalizmu w latach 80 (w Polsce w latach 90) przeżywała okres raczej stagnacji z małymi okresami prosperity zakończony spektakularnymi upadkami wielkich banków i kryzysem finansowym w roku 2008. Po tym kryzysie zaczęła się ostra krytyka neoliberalizmu, ale szkody które wyrządził są trudne do wyrównania.
|
|
| | | | | |  | | R.Jabłoński (239 punktów) | Pan dobrze wie, że brutalnego neoliberalizmu już nie ma. Obecnie mówi się raczej o socjalliberalizmie. Zresztą mam wrażenie z pana tekstu, źe co do pryncypiów ustrojowych chodzi nam o to samo. Problem widzę raczej w akceptacji przez pana ruchów populistycznych z polskim włącznie. Nie jestem w stanie uwierzyć, źe ktoś komu przyświecają idee wolności i rowności zarazem jest w stanie zaakceptować autorytarne ciągoty tych populistycznych partii. Widać to wyraźnie na przykładzie np Węgier, gdzie doprowadzono do oligarchicznej dyktatury. Czy pan myśli, że PiS po przejęciu wszystkich ośrodków władzy, włącznie z "czwartą", czyli mediami będzie się przejmował dobrobytem wszystkich obywateli. Już teraz widać, że benefitami rozwoju gospodarczego obdarzani są wyłącznie ich wyborcy, a przede wszystkim koledzy partyjni. Zresztą lepiej rozmawiać o procesach, nie szczegółach. Liberalna demokracja cywilizacji zachodniej z jej zabezpieczeniem demokratycznej rowności i liberalnej wolności jako jedyny system posiada zdolności do ewolucyjnych przemian. Wynikające z globalizacji, czyli z dołączenia do wyścigu gospodarczego wielu nowych państw, szczególnie azjatyckich, turbulencje ekonomiczne przysparzają wielu problemów również krajom tzw zachodnim. Myślę, że powiększające się nierówności społeczne są właśnie tego przyczyną. Ale takie kryzysy zdarzały się już wcześniej. Faszyzm był przecież również efektem globalnego kryzysu ekonomicznego i też był poprzedzony rządami demokracji liberalnej. Być może ustrój ten nie jest odporny na tego typu turbulencje, ale czy ma się tym razem skończyć tak samo, jak w latach 30. Xx w? Dlatego stale przywołuję książkę Gellnera "Narody i nacjonalizm", w której wyraźnie rozdziela on dwa typy cywilizacji: agrarną i industrialną oraz książkę prof Ledera "prześniona rewolucja", opisującą rewolucje feudalne Europy, które wydają mi się kluczem do zrozumienia procesów społecznych, które przebiegaja na naszych oczach. Człowiek miejski wykonujący skomplikowane intelektualnie czynności w produkcji, handlu czy usługach racjonalizuje się, a wielość kontaktów międzyludzkich doprowadza do rozwoju empatii. Przestrzeń wiejska, z racji nieskomplikowania wykonywanych działań nie jest nastawiona na rozwój intelektualny, a klaustrofobiczność, wręcz plemienność stosunków społecznych nie wytwarza w jednostkach poczucia współodczuwania problemów egzystencji. Stąd fundamentalne różnice pomiędzy poszegolnymi krajami, gdzie procesy wyjścia z feudalizmu, który był ustrojem typowo agrarnym, były różnie. Dlatego takie różnice w pojmowaniu demokracji na zachodzie i wschodzie Europy. Nawet w krajach tzw. "zachodnich" populizmy wspierane są wyraźnie przez elektorat wynikający z tych podziałów. W USA na Trumpa głosowali głównie biali mężczyźni ze wsi lub małych miasteczek, na Brexit głosowała głównie prowincja, ale w Polsce na PiS głosowała głównie wieś i małe miasta, w dużych miastach wygrała PO, na PO głosowały lepiej rozwinięte w zaborach dawne tereny pruskie, a na PiS d. Galicja i zabór rosyjski. Te podziały wyraźnie wskazują, że istnieje jakaś mentalna różnica, która predestynuje do autorytaryzmu. Twierdze, że jest to osobowość autorytarna, którą opisał Adorno, a u nas m.in. Koralewicz. To ona powoduje, że ludzie z agrarnej przestrzeni cywilizacyjnej, z zakodowanym prze nią cechami mentalności sami "uciekają od wolności" jak opisał to Fromm i dążą do dyktatury, którą im tak naprawdę proponują populiści. Nie potrafią inaczej. Może wystarczy. Jeśli pan chce możemy powymieniać poglądy dalej.
|
|
| | | | | |  | | R.Jabłoński (239 punktów) | Ps. Jeśli chodzi o neoliberalizm to się nie mylę. Ojcem liberalizmu gospodarczego byl Adam Smith, który w 1776 r wprowadził pojęcie "niewidzialnej ręki rynku", zwane również leseferyzmem. Co prawda wyprzedził go o 11 lat Anders Chydenius, ale pisał po szwedzku i jego teorie się nie przebiły. Pojęcie neoliberalizmu uźywane było od lat 20. Xx w., w sensie pejoratywnym, do określenia powrotu właśnie do tych pierwotnych teorii Smitha. Negatywna ocena "państwa minimalnego" powstała głównie pod wpływem popytowych teorii Keynesa, które były znowu wynikiem kryzysu lat 1929-33.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Wskazany przez pana postulat wolności i równości może być w tym systemie realizowany jedynie w cząstkowej formie, jako wolność dla bogatych.> To właśnie wolności daje bogactwo i jest jak wspomniałem zaprzeczeniem rowńosci.Trzeba być zamożnym żeby być wolnym. Człowiek biedny i teoretyczna wolność nie wzbogaci go. Dobrze to opisał już dawno temu John Stuart Mill. Cytat: "choć zdecydowana większość nie jest już zniewolona ani uzależniona mocą prawa, to pozostaje w niewoli mocą ubóstwa; ubodzy nadal są podporządkowani woli pracodawcy i pozbawieni przez przypadkowość narodzin przyjemności zarówno umysłowych, jak i moralnych korzyści, które inni dziedziczą bez żadnego wysiłku i bez żadnej zasługi. Ubodzy nie mylą się, sądząc, że jest to zło niemal równe każdemu z tych, z którymi dotąd walczyła ludzkość". (J.S.Mill - cytuję za M.Środą). J.S.Mill uważany jest za twórcę liberalizmu demokratycznego, ale liberałowie mówiący z nabożeństwem o LD zapewne go nie czytają  . > To ten paradoks, ale trzeba było zrezygnować z całkowitej rowńosci, bo okazało się, że taki stan jest całkowicie nieefektywny, jak w komunizmie.Mnie nie chodzi o całkowitą równość. O wiele bardziej chodzi niedopuszczenie do nadmiernych, ciągle rosnących różnic dochodowych i majątkowych i powiększania obszaru biedy. W LD powstaje niewielka grupa bogaczy, niewielka grupa średniozamożnych i wielka warstwa biedoty. Szczególnie widać to było w Polsce w IIIRP. To dobry przyczynek do rozważań na temat "krzywdzenia jednostek"  . Pozostały fragment pana wypowiedzi pozostawiam bez komentarza, bo polemika z fantazmatami pańskimi i pana Ledera nie warta czasu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | R.Jabłoński (239 punktów) | Dosyć znamienna dla agrarysty deprecjacja dokonań naukowców. Agraryzm to oranie i sianie. Takie czynności nie wymagają racjonalności, porównywania poglądów czy sceptycyzmu. Jeśli agraryzm ukształtowany jest w dzieciństwie od kogoś kto w ten sam sposób budował swą mentalność trudno zrozumieć inny typ pojmowania rzeczywistości. Dla agrarysty świat widziany jego oczami jest jedyny jaki ma wartość i moralność. Dopiero w konfrontacji z inną interpretacją świata okazuje się, że coś tu nie gra. Ale agrarysta uważa, że wie lepiej, przecież jego świat zbudował sam bóg i setki pokoleń przed nim. Tyle tylko, że bóg to wymysł agrarnego umysłu, a świat idzie do przodu, uczy się nowych rzeczy, a to co było przedtem jest archaiczne, nie dopasowane do nowych wyzwań. Właśnie to, że pan nawet nie chce podjąć dyskusji o rzeczach, które są dla pana niewygodne udowadnia, źe jest pan typowym agrarystą. Zacytuję panu definicje osobowości autorytarnej, jaką podają wikipedia: "rodzaj osobowości, w którym jednostka wykazuje silne predyspozycje do akceptowania i podzielania antydemokratycznych przekonań, uwidaczniających się w konserwatywnych poglądach i postawach, a także w postrzeganiu świata przez pryzmat stereotypów i schematycznego "sztywnego" rozumowania. Dla osobowości autorytarnej charakterystyczna jest rezygnacja z własnej oceny zjawisk i podpieranie się autorytetem znanej osoby dla wyjaśnienia swoich poglądów i działania." Jeśli natomiast chodzi o poziom życia to wszystkie dane wykazują, że najbardziej spłaszczone zarobki mają kraje, które posiadają DL, czyli np. Skandynawia. Dobrym przykładem jest Korea Pld, która przeszła drogę taką jaką przechodzi polska. Początkowo była montownią samochodów i telewizorów, z potężnymi inwestycjami zagranicznymi i oczywiście dużym rozwarstwieniem płacy. Obecnie ma własny inowacyjny przemysł, a rozwarstwienie zarobków jest bardzo niskie, Poziom wynagrodzenia i tym samym życia społeczeństwa uzależniony jest od wydajności pracy całego społeczeństwa, a ta skorelowana jest z wiedzą. W krajach, które mają wysokie zarobki, jest wysoki poziom edukacji, a nauczycielom płaci się najwiecej. Dla agrarysty nauka jest wartością mniej istotną, a nauczyciel nie jest naszym człowiekiem, przecież nie głosuje na PiS. Po co mu zatem płacić. Lepiej dać pieniądze ludziom na wsi, aby rodzili więcej naszych, niewykształconych, łatwiejszych do manipulacji wyborców.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Bartosz Waskird (502 punktów) | demokracja powinna pozwalać jej "konsumentom" na odwołanie polityka nie wywiązującego się z "obietnic" przedwyborczych. Jest "siła dobra" chwaląca się spełnianiem obietnic, robi to jednak łamiąc prawo. Mają prawo do "rozdawnictwa" ale łamiąc konstytucję zachowują się już jako Dyktator.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | R.Jabłoński (239 punktów) | Całkowicie się z panem zgadzam. Nie miałbym absolutnie żadnych pretensji do Pisu o jakiekolwiek reformy gospodarcze, a nawet ustrojowe, ale mieszczące się w ramach ugody społecznej, jaką jest konstytucja. Nawet jeśli uważam je za całkowicie bezsensowne, a większość za takie uważam. Politycy, którzy wygrywają demokratyczne wybory mają prawo do swoich, nawet najgłupszych decyzji. Tak zdecydowała większość narodu, więc niech tak ma, jak chciała. Po to jednak są zabezpieczenia konstytucji: trójpodział władzy, wolne media itp, tak zwane zworniki demokracji, aby naród mógł się zreflektować, dokonać rewizji swoich poglądów i następnym razem wybrać kogoś innego, kto poprawi błędy poprzedników lub zrobi nowe, ale swoje. Na tym polega potęga demokracji, źe gwarantuje narodowi możliwość wyboru, za każdym razem kogoś kogo uważa za właściwego reprezentanta jego interesów. Aby jednak dokonać właściwej oceny rządzących musi mieć dostęp do rzetelnych informacji. Kiedy media są podporządkowane rządzącym i stają się ich tubą propagandową ten dostęp jest ograniczony, a w związku z tym ograniczona jest demokracja. Dlatego media nazywane są często "czwartą władzą". Podobnie jest z niezależnymi sądami. Podporządkowane politykom stają się narzędziem niszczenia opozycji i tych wszystkich, którzy przeciwstawiają się władzy.
|
|
| | | | | | | |  | | Bartosz Waskird (502 punktów) | Okno życia w Sosnowcu, tak dla rozluźnienia, pozdrawiam
|
|
 | 3 na 3 | R.Jabłoński (239 punktów) | Pkt 2 - Niesiołowski, o którym wspomniał narses, jest chyba jedynym politykiem PO przekraczającym zasady savoir vivru. Jeśli chodzi o PiS takich przykładów jest dużo więcej, źe przypomnę p. Pawłowicz, Tarczyński, Jaki, Czarnecki i choćby sam prezes, który ze "zdradzieckimi mordami" i "gorszym sortem" jak nikt inny wyznacza wzorce dla pisowskiego ludu. Przypominam również o innych przypadkach negowania całych środowisk jak "wykształciuchy", "lekarze w kamasze" i całej krucjacie przeciwko środowiskom lgbt, Niemcom, Francuzom itd. Wydaje się, że ta partia buduje swą narrację polityczną na rozbudzaniu niechęci wobec innych niż własne środowiska społeczne. Pkt 3. W wypadku PO trudno nazwać przemocą reagowanie na huligaństwo w czasie Marszów Niepodległości, w trakcie których dochodziło do palenia samochodów, wybijania szyb w sklepach, napaści fizycznej np. Na tzw skoty. Jeśli chodzi o PiS mamy szereg przykładów wspierania lub nie karania środowisk skrajnie prawicowych. Przypomnijmy np. że Marsz Niepodległości w 2018 r. z reprezentacją pisu na przedzie pochodu, którą można łączyć z plejadą zachowań szowinistycznych i wręcz faszystowskich w dalszych szeregach pochodu. Przypomnijmy brak karania za mowę nienawiści np. Wieszających wizerunki eurodeputowanych z PO, ludzi bijących członka KODu w Radomiu w czasie obchodów wydarzeń radomskich. Faceta skopanego przez kilku ONRowców oskarżono w końcu za udział w bójce. Przypominam panie, które zagrodziły marsz niepodległości w 2018 r, które zostały skopane i oplute przez narodowców i w końcu to one zostały oskarżone o przeszkadzanie w odbywającym się marszu. Pkt 4 - nie przypominam sobie, aby PO występowała przeciw swobodom obywatelskim. Jest to partia liberalna, a jak wiemy to właśnie liberalizm wprowadził do myśli politycznej koncepcje społecznej wolności. Konserwatyści występując zawsze w obronie starych systemów, głównie feudalizmu, przypomnijmy Burke'a, nie są kojarzeni w politologii z walka o wolność, wręcz przeciwnie. Warto również wiedzieć, że w czasach PISu wobec ok. 4000 osób zostały wszczęte postępowania sądowe za np. Okrzyki "niech żyje Wałęsa" na Miesięcznicy Smoleńskiej lub kładzenie się przed samochodem w proteście przed łamaniem konstytucji, w związku z sądami. Reasumując uważam, że w systemie politycznym organizowanym przez PiS widzę wiele elementów, które wskazują na powolną drogę w kierunku dyktatury. Zgodnie z główną konstatacją książki, o której mówiłem na początku, współczesne dyktatury wprowadzane są inaczej niż dawniej. Nie w wyniku puczu wojskowego tylko powolnego rozszerzania władzy, przejmowania poszczególnych instytucji państwa i obsadzania uzależnionymi od partii urzędnikami. Przemiany te wprowadzane są w "białych rękawiczkach" używając wszelkich dostępnych metod kamuflowania prawdziwych intencji. Przykładem może być tzw "reforma sądownictwa" która miała być reakcją na "straszne", "skorumpowane" środowisko sędziowskie, a w rzeczywistości jest brutalnym sposobem podporządkowania sobie trzeciej władzy.
|
|
3 na 3 | hyperion (1422 punktów) | >Na bazie niedawno wydanej książki "Tak umierają demokracje" autorstwa dwóch profesorów >Harvardu S. Levitskyego i D. Ziblatta można się zastanowić, czy mechanizmy władzy w Polsce wykazują >przesłanki do podążania w kierunku dyktatury. Autorzy określili cztery zasady, które wskazują na >istnienie takiego zagrożenia. >1. "Odrzucenie lub słabe przywiązanie do demokratycznych regół gry." >2. "Odmowa uznania oponentów za pełnoprawnych przeciwników." >3. "Tolerowanie lub popieranie przemocy." >4. "Gotowość do ograniczania swobód obywatelskich oponentów, w tym mediów."
>Na bazie niedawno wydanej książki "Tak umierają demokracje" autorstwa dwóch profesorów >Harvardu S. Levitskyego i D. Ziblatta można się zastanowić, czy mechanizmy władzy w Polsce wykazują >przesłanki do podążania w kierunku dyktatury. Autorzy określili cztery zasady, które wskazują na >istnienie takiego zagrożenia. >1. "Odrzucenie lub słabe przywiązanie do demokratycznych regół gry." >2. "Odmowa uznania oponentów za pełnoprawnych przeciwników." >3. "Tolerowanie lub popieranie przemocy." >4. "Gotowość do ograniczania swobód obywatelskich oponentów, w tym mediów."
Każdy wie, że w Polsce nie ma demokracji tylko oligarcho-partio-kracja więc pytanie jest bezzasadne.
Chociażby dlatego, że wyborca nie ma dostępu do prawdziwej informacji np. wie, że może głosować tylko na mainstremowe partie, ale o lokalnych kandydatach w tv nie usłyszy.
Levitsky powinien wiedzieć, że nie pisze się "regół" a "reguł". Nie wiem jak facet, który nie opanował podstaw gramatyki może się wypowiadać w bardziej skomplikowanych kwestiach.
Ad. "PiS PO jedno zło" "Barany głosują na PO a owce na PiS".
Oczywiście uwaga o Levitsky-m to żart, przytyk dotyczy Autora.
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
|
|
 | 1 na 1 | R.Jabłoński (239 punktów) | Przyznam, szokujący głos w dyskusji, na temat błędu ortograficznego. Przy świadomości istnienia dysleksji wytykanie takich potknięć wydaje się małostkowe i niekulturalne. Ale taki stan umysłu spotykam na tym forum niejednokrotnie. Psychologia tłumaczy to kompleksami. Podziwiam również obfitość argumentacji w temacie. A propo jedynego, krótkiego zdania, które pan zdołał splodzić chyba nie rozumie pan idei demokracji przedstawicielskiej. Nie polega ona na tym, że każdy oszołom, który uważa, że wie wszystko, może zostać prezydentem czy premierem. Było by to straszne. W starych ugruntowanych demokracjach aby dostać się do wielkiej polityki trzeba przejść przez sito kompetencji, uczciwości i sprawności politycznej. Przekonanie o tym, że lud jest tak mądry, nie wiadomo zresztą skąd miałby wziąć tę mądrość, tym bardziej, że dość rzadko trzyma w ręku jakąkolwiek książkę, nie mówiąc już o naukowej, jest bardziej życzeniowe niż realne. Wiedzieli o tym już Ateńczycy, którzy w reformach Klejstenesa ograniczyli demokracje bezpośrednią przekazując większość władzy wybranym, wykształconym urzędnikom. Późniejsze czasy ograniczały decyzyjność, albo do wąskiej grupy oligarchii, albo później do grupy posiadaczy ziemskich. Jak oddano ludowi władzę to była ona wyłącznie przedstawicielska bo pamiętając przestrogi Platona bano się dopuścić do powstania jak to nazywał ochlokracji, czyli rządów motłochu. Jedynym przykładem współczesnej, częściowej demokracji przedstawicielskiej jest Szwajcaria, ale dotyczy to tylko niewielu, wybranych problemów ustrojowych.
|
|
| Bartosz Waskird (502 punktów) | ona już się umacnia ...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|