 |
Jaki model państwa preferujecie? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-07-2006 17:08 | Corvus (86 punktów) | Jaki model państwa preferujecie? | Chciałbym poznać opinie forumowiczów, odnośnie preferowanego przez nich modelu państwa. Anarchia? Państwo opiekuńcze? Model państwa minimum? Interesuje mnie ten temat, ponieważ właśnie złapałem się na tym, iż w ciągu kilku lat - poglądy moje zmieniły się prawie, że o 180 stopni. Tak jak kiedyś moje preferencje balansowały na pograniczu anarchii (klimaty mocno libertariańskie), tak teraz zdaje się, że w poglądach przechodzę już powoli z państwa minimum na stronę państwa opiekuńczego. Co się ze mną dzieje?  I jak to wygląda u Was? Zapraszam do dyskusji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| mefta (480 punktów) | z wiekiem czlowiek sie zmienia. a pogladow jak moja babcia mowila to tylko krowa nie zmienia. dojrzewajac inaczej spogladamy na to co dzieje sie wokol nas.inaczej to odbieramy, przynalezac do roznych grup spolecznych, poznajac schematy dzialan innych weryfikujemy caly czas rzeczywistosc. i wydaje mi sie ze dostosowujemy sie do rzeczywistosci protestujac lub akceptujac to co sie dzieje. anarchistyczny model chyba nie nalzey do najlepszy. panstwo musi miec jakis porzadek i lad po to chociazby zeby zaspokoic potrzeby swoich obywateli, ktorzy wywodzac sie z roznych grup spolecznych maja rozne potrzeby co jak mysle byloby utrudnieniem sporym. panstwo opiekuncze odpada moim zdaniem. zbytnio uzaleznia swoich obywateli co prowadzi do prob podporzadkowania sobie obywateli. poza tym sprawia ze obywatele staja sie na malo aktywni i sa bardzo roszczeniowi,zadaja wszystkiego w zamian nie dajac nic. przykladem moga byc obecne czasy. bledy systemu objawiaja sie w uposledzeniu systemu pomocy spolecznej. kazdy kto mniej wiecej przyjrzal sie sektorowi pomocy spolecznej widzi co sie dzieje. szumnie krzyczy sie ze rzad wspiera, pomaga. na co odpowiadam guzik prawda zamiast zasilkow dla bezrobotnych dajcie praca a jak juz zasilki dajecie to ci ktorzy zdolni sa niech odpracuja to. a opieka powinna dotyczyc tych ktorzy naprawde potrzebuja (niepelnosprawni nie mogacy podjac pracy, sieroty, osoby strasze, osoby ktore ulegly wypadkom...) a nie tym ktorym sie nie chce bo wiedza ze panstwo da. potem taki delikwent nie podejmuje pracy bo dostanie zasilek, bo zupke dadza. a my niestety musimy sie do tego dokladac czy chcemy czy nie. moim skromnym zdaniem najlepsza jest demokracje, gdzie kazdy ma prawo wyboru, decydowania o sobie. wolne wybory jak najbardziej ale tu znow pewien minusik widze. możliwosc kandydowania do ciał tworzących władzę przez wszystkich obywateli. i taki pan kaczynski,leper czy giertych moga sobie rzadzic i decydowac. (choc juz wole z nich 3 lepera). wybrani w wolnych i demokratycznych wyborach zasiadaja na stolku i decyduja za wyborcow pomijajac tych, ktorzy maja inne poglady i potrzeby. straszne jest to moim zdaniem ze ze politykiem i rzadzacym moze zostac kazdy kto ladnie mowi i duzo obiecuje a potem robi nic. no ale ktos ich wybral . pewne zapisy w konstytucji powinny byc zmienione odnosnie osob zajmujacych stolki panstwowe. poza tym zeby demokracja dzialala zarowno musi sie zmienic mentalnosc wyborcow jak i wybieranych. moze kiedys........ na polityce sie nie znam ale takie sa moje odczucia.
|
|
 | | wielkie.j | > anarchistyczny model chyba nie nalzey do najlepszy. panstwo musi miec jakis porzadek i lad po to chociazby zeby zaspokoic potrzeby swoich obywateli, ktorzy wywodzac sie z roznych grup spolecznych maja rozne potrzeby co jak mysle byloby utrudnieniem sporym.Anarchiści, którzy stawiają na pełen kapitalizm (są inni?) sądzą, że niewidzialna ręka rynku załatwi wszystkie te sprawy o których piszesz i to sprawniej niż państwo. O tym się jednak prawdopodobnie nigdy nie przekonamy. Zgadzałem się z grubsza z tym poglądem, oczywiście jako teoretycznie najlepszą opcję - bo nigdy nie sądziłem, że uda się zorganizować taki system. Pewnego dnia natomiast doszedłem do wniosku, że nawet gdyby się udało wprowadzić pełen kapitalizm to pewne elementy jak obronność, służba zdrowia czy system prawny i tak skuteczniejsze będą w systemie zcentralizowanym. Taką już mają specyfikę. Nie wyobrażam sobie dogadywania się poszczególnych korporacji medycznych, prawnych i obronnych w sytuacjach kryzysowych, gdzie liczy się szybkość reakcji (i to często na wielką skalę). Dlatego przeszedłem do obozu "państwa minimum". Państwo minimum rozumiem jako sytuację, w której jedynym zadaniem rządu jest zapewnienie bezpieczeństwa obywateli oraz skuteczne egzekwowanie prawa. Prawo to, powinno być stworzone w oparciu o kilka podstawowych zasad (nie zabijaj, nie kradnij , przestrzegaj zawartych umów cywilnych) - do bólu proste i skuteczne. I nic więcej. Ostatnio natomiast odzywa się we mnie człowiek  . Zaczynam dostrzegać, że dzieje się wiele nieszczęść ludzkich i wbrew częstym opiniom, nie wszystkie są spowodowane ludzkim niedbalstwem. Może nam przykładowo urodzić się/zachorować dziecko, którego leczenie będzie przewyższało możliwości naszego budżetu. Nie należy w moim przekonaniu, skazywać takiego dziecka wyłącznie na dobroć organizacji charytatywnych czy sąsiadów. Oczywiście często to wystarczy, jednak nie ma gwarancji. W takiej sytuacji z pomocą może przyjść właśnie państwo, które takich ludzi wspomoże. Jest to już w mojej ocenie państwo opiekuńcze (chodź w wersji light), które jednak byłbym w stanie zaakceptować. Ba, uważam że to właśnie jest prawidłowy model. > panstwo opiekuncze odpada moim zdaniem. zbytnio uzaleznia swoich obywateli co prowadzi do prob podporzadkowania sobie obywateli. poza tym sprawia ze obywatele staja sie na malo aktywni i sa bardzo roszczeniowi,zadaja wszystkiego w zamian nie dajac nic. przykladem moga byc obecne czasy. bledy systemu objawiaja sie w uposledzeniu systemu pomocy spolecznej. kazdy kto mniej wiecej przyjrzal sie sektorowi pomocy spolecznej widzi co sie dzieje.> szumnie krzyczy sie ze rzad wspiera, pomaga. na co odpowiadam guzik prawda zamiast zasilkow dla bezrobotnych dajcie praca a jak juz zasilki dajecie to ci ktorzy zdolni sa niech odpracuja to. a opieka powinna dotyczyc tych ktorzy naprawde potrzebuja (niepelnosprawni nie mogacy podjac pracy, sieroty, osoby strasze, osoby ktore ulegly wypadkom...) a nie tym ktorym sie nie chce bo wiedza ze panstwo da. potem taki delikwent nie podejmuje pracy bo dostanie zasilek, bo zupke dadza. a my niestety musimy sie do tego dokladac czy chcemy czy nie.Oczywiście się z Tobą zgodzę. Pisząc 'opiekuńcze' nie mam bynajmniej na myśli wspierania każdego, kto twierdzi że co prawda chce, ale nie może. Mam na myśli pomoc ograniczoną naprawdę do minimum. > moim skromnym zdaniem najlepsza jest demokracje, gdzie kazdy ma prawo wyboru, decydowania o sobie. wolne wybory jak najbardziej ale tu znow pewien minusik widze. możliwosc kandydowania do ciał tworzących władzę przez wszystkich obywateli. i taki pan kaczynski,leper czy giertych moga sobie rzadzic i decydowac. (choc juz wole z nich 3 lepera). wybrani w wolnych i demokratycznych wyborach zasiadaja na stolku i decyduja za wyborcow pomijajac tych, ktorzy maja inne poglady i potrzeby.Proponuje nie zaczynać dodatkowego wątku odnośnie preferencji w dziedzinie ustroju, a jedynie modelu. Inaczej boję się, że zrobi się bałagan.
|
|
|  | | Corvus (86 punktów) | Nie zalogowałem się tak jak powinienem, post wyżej jest mój.
|
|
|  | | mefta (480 punktów) | >> >Państwo minimum rozumiem jako sytuację, w której jedynym zadaniem rządu jest zapewnienie bezpieczeństwa obywateli oraz skuteczne egzekwowanie prawa. Prawo to, powinno być stworzone w oparciu o kilka podstawowych zasad (nie zabijaj, nie kradnij , przestrzegaj zawartych umów cywilnych) - do bólu proste i skuteczne. I nic więcej.
jak widac obecnie nie bardzo jest to mozliwe. dopoki nie zmieni sie mentalnosc ludzi nie bedzie to mozliwe. spojrz jak jest teraz. w rzadzie zasiadaja osoby, ktore sa karane i a do tego zbytnio sie rozpasali, nie wspomne o srednio efektywnym wydatkowaniu pieniedzy. mam wrazenie ze gro ludzi sprawujacych jakakolwiek wladze ma wrazenie ze jest tam po to by robic wlasne kariery i zalatwiac swoje interesy. bezpieczenstwo szarego obywatela jest moim zdaniem zagrozone(bledny system pomocy spolecznej, sypiaca sie sluzba zdrowia,kulejace prawo), nie wspomne o respektowaniu prawa bo wciaz sa rowni i rowniejsi. ale ja mam wciaz nadzieje ze kiedys sie to zmieni tylko potrzebny jest czas i dzialania majace na celu uswiadamianie ludzi ze maja kontrole nad tym co sie moze wydarzyc ot chocby prawo wyborcze. byc moze nieco zbaczam z tematu jednak pisze wylacznie swoje odczucia.
|
|
| |  | | Corvus (86 punktów) | >jak widac obecnie nie bardzo jest to mozliwe. dopoki nie zmieni sie mentalnosc ludzi nie bedzie to mozliwe. (..)
Zgadzam się. Jednak mimo wszystko dyskusja nie jest bezcelowa. Wyrabiając sobie konkretną wizję, możemy wspierać inicjatywy które choć w niewielkim stopniu nas do nich przybliżą. W ten sposób, małymi kroczkami, może uda nam się usprawnić państwo. Chodźby to miałaby być daleka przyszłość, warto.
Czekam na opinie również innych osób. Piszcie nawet jeśli macie całkiem fantastyczne wizje - zapewne z każdej uda się wyciągnąć coś naprawdę sensownego. Zachęcam.
|
|
| | |  | | Niebieski (34 punktów) | Też zgodzę się, że w teorii najlepiej funkcjonującym państwem będzie "państwo minimum". Ale trzeba postawić sobie kilka pytań aby uzyskać jakieś kryterium tego "minimum". Co powinno wchodzić w skład budżetu państwa, a co powinien regulować wolny rynek : Wojsko - oczywiście wyłącznie zawodowe Sądy Służby porządkowe Służby graniczne Straż pożarna Rozwój infrastruktury gospodarczo-komunikacyjnej - Z powyższymi nie ma chyba, żadnej wątpliwości. Powinny być zależne od państwa. Dalej : Służba zdrowia - W obecnej sytuacji mamy katastrofalny stan "bezpłatnej" służby zdrowia i dość drogie (w relacji do zarobków większości obywateli) zakłady prywatne. Poddanie służby zdrowia zasadom wolnego rynku, spowodowało by wzrost konkurencji na tymże rynku, a co za tym idzie podniesienie poziomu usług i obniżenie kosztów. Tylko czy każdego stać będzie na zapłacenie za najbardziej podstawową wizytę ? Druga sprawa to skomplikowane i kosztowne (lub długotrwałe i kosztowne) leczenie. Tu akurat problem rozwiąże się sam - wszelakie towarzystwa ubezpieczeniowe będą miały dodatkową płaszczyznę działania. Ale z koleji pytanie : Ubezpieczenia zdrowotne obowiązkowe czy nie ? A jeżeli tak to, w jakim stopniu ? Szkolnictwo - To samo pytanie co wyżej : Czy każdego będzie stać na posłanie dziecka do szkoły ? Poddanie szkół całkowicie wolnemu rynkowi nie jest chyba dobrym pomysłem, powinny chyba istnieć jakieś odgórne ramy programowe (nie tak ścisłe jak obecnie) w oparciu o które realizowany bedzie program nauczania. Emerytury - Sprywatyzowanie tego sektora również powinno mieć pozytywny skutek. Kolejne pytanie : Obowiązkowe czy nie ? Teoretyczne, jeżeli obywatel uważa, że sam lepiej ułoży sobie swoją przyszłość to powinien otrzymać taką szansę. Pomogło by to bardzo rozwojowi nowych przedsiębiorstw (sam staram się rozkręcić własny interes i boleśnie odczuwam comiesięczne opłaty zdrowotno-emertytalne) Nauka - Czy nakłady na naukę powinny być łożone przez państwo czy przez wielkie koncerny chcące wykorzystać nowe technologie do swojego rozwoju ? Samo państwo nie da rady (system podatkowy nie jest do tego zdolny jeżeli uwzględnimy powyższe), a z drugiej strony w interesie korporacji nie leży finansowanie (chyba, że dla wątpliwej reklamy) badań teoretycznych. Najlepszym rozwiązaniem było by zwiększenie roli międzynarodowych organizacji zajmujących się rozwojem nauki. To z koleji nie leży w interesie bogatych państw łożących juz teraz spore sumy na rozwój nauki.
Pozostają pytania o system podatkowy, administracyjny, rządowy.
|
|
| | | |  | | Corvus (86 punktów) | > Służba zdrowia - W obecnej sytuacji mamy katastrofalny stan "bezpłatnej" służby zdrowia i dość drogie (w relacji do zarobków większości obywateli) zakłady prywatne. Poddanie służby zdrowia zasadom wolnego rynku, spowodowało by wzrost konkurencji na tymże rynku, a co za tym idzie podniesienie poziomu usług i obniżenie kosztów. Tylko czy każdego stać będzie na zapłacenie za najbardziej podstawową wizytę ? Druga sprawa to skomplikowane i kosztowne (lub długotrwałe i kosztowne) leczenie. Tu akurat problem rozwiąże się sam - wszelakie towarzystwa ubezpieczeniowe będą miały dodatkową płaszczyznę działania. Ale z koleji pytanie : Ubezpieczenia zdrowotne obowiązkowe czy nie ? A jeżeli tak to, w jakim stopniu ?Służba zdrowia dosyć często jest wyciągana jako przykład działalności, która zyskałaby najbardziej na prywatyzacji. Jednak z moich obserwacji wynika, że wcale tak być nie musi. Wszystko tak naprawdę zależy od organizacji tejże służby. Państwowa może działać doskonale, patrz Szwecja, która jest często przedstawiana jako kraj o idealnym systemie. Z drugiej strony mamy Stany Zjednoczone. Kraj w którym ubezpieczenia nie są obowiązkowe. Również ten kraj jest postrzegany, jako posiadający służbę zdrowia na najwyższym poziomie. Jednak wyczytałem, że 40 milionów obywateli ( źródło ), nie ma tam żadnego prawa do opieki zdrowotnej! Widać wyraźnie, że nawet w najbogatszym kraju świata, nie każdego stać na wykupienie choćby podstawowego ubezpieczenia. Jest to, moim zdaniem, poważny argument, który pozwala stwierdzić, że nie zawsze można pozostawić wszystko "niewidzialnej ręce rynku". Zwłaszcza elementy od których zależy życie i zdrowie ludzkie. > Szkolnictwo - To samo pytanie co wyżej : Czy każdego będzie stać na posłanie dziecka do szkoły ? Poddanie szkół całkowicie wolnemu rynkowi nie jest chyba dobrym pomysłem, powinny chyba istnieć jakieś odgórne ramy programowe (nie tak ścisłe jak obecnie) w oparciu o które realizowany bedzie program nauczania.Co do szkolnictwa. Tak jak piszesz - należy ustalić ramy programowe. Szkolnictwo prywatne powinno współistnieć z publicznym (prywatne może nawet przeważać). Jednak nie należy do końca rezygnować z publicznego. Dlaczego? Po pierwsze, już teraz aby posłać dziecko do szkoły/uczelni nieraz cała rodzina się zrzuca - a to są pieniądze często tylko na zakwaterowanie i wyżywienie. Jeśli dorzucilibyśmy im jeszcze obowiązkowe czesne - część z tych ludzi zapewne musiałoby zrezygnować z edukacji. Po drugie. Otwieranie szkół podstawowych w wielu niedużych miejscowościach mogłoby okazać się nieopłacalne i w efekcie może nie mieć miejsca. Co byłoby ogromną stratą dla kraju. Nie posiadam co prawda żadnych danych na ten temat, jednak ośmiele się stwierdzić, że duża część największych umysłów pochodzi z rodzin biednych/wiejskich. > Emerytury - Sprywatyzowanie tego sektora również powinno mieć pozytywny skutek. Kolejne pytanie : Obowiązkowe czy nie ? Teoretyczne, jeżeli obywatel uważa, że sam lepiej ułoży sobie swoją przyszłość to powinien otrzymać taką szansę. Pomogło by to bardzo rozwojowi nowych przedsiębiorstw (sam staram się rozkręcić własny interes i boleśnie odczuwam comiesięczne opłaty zdrowotno-emertytalne)Co do emerytur, to nie rozważałem jeszcze tej kwestii. Na pierwszy rzut oka nie wydaje mi się konieczna obowiązkowa składka emerytalna, ale tak jak mówie, musiałbym to jeszcze przemyśleć. > Nauka - Czy nakłady na naukę powinny być łożone przez państwo czy przez wielkie koncerny chcące wykorzystać nowe technologie do swojego rozwoju ? Samo państwo nie da rady (system podatkowy nie jest do tego zdolny jeżeli uwzględnimy powyższe), a z drugiej strony w interesie korporacji nie leży finansowanie (chyba, że dla wątpliwej reklamy) badań teoretycznych. Najlepszym rozwiązaniem było by zwiększenie roli międzynarodowych organizacji zajmujących się rozwojem nauki. To z koleji nie leży w interesie bogatych państw łożących juz teraz spore sumy na rozwój nauki.Tu również widziałbym pole do współistnienia sektora publicznego i prywatnego. Korporacje mogą zlecać badania uczelniom - jednak siłą rzeczy w ich polu zainteresowania leżałyby badania z sektora czysto technicznego. Co miałyby począć uniwersytety, prowadzące chociażby badania archeologiczne, które często poza wiedzą nie przynoszą żadnych korzyści finansowych? Tu widziałbym pole dla prywatnych funduszy oraz, właśnie, wsparcia państwowego. W ten sposób znowu doszedłem do modelu opiekuńczego, i już wcale nie w wersji light. Jednak czy w sumie jest w tym coś złego? System taki wydaje się dużo bardziej sprawiedliwy. Jeżeli zostanie zorganizowany z głową (a przykłady na świecie świadczą o tym, że jest to możliwe) to czemu nie..
|
|
| | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | > patrz Szwecja, która jest często przedstawiana jako kraj o idealnym systemie.szwedzi już się wycofują z socjalu > Z drugiej strony mamy Stany Zjednoczone. Kraj w którym ubezpieczenia nie są obowiązkowe. Również ten kraj jest postrzegany, jako posiadający służbę zdrowia na najwyższym poziomie. Jednak wyczytałem, że 40 milionów obywateli ( źródło ), nie ma tam żadnego prawa do opieki zdrowotnej! Widać wyraźnie, że nawet w najbogatszym kraju świata, nie każdego stać na wykupienie choćby podstawowego ubezpieczenia.ale z jakiego powodu - bo w większości wypadków jest to powód nie tego że nie można znaleźć pracy tylko tego że się nie chce pracować > Jest to, moim zdaniem, poważny argument, który pozwala stwierdzić, że nie zawsze można pozostawić wszystko "niewidzialnej ręce rynku". Zwłaszcza elementy od których zależy życie i zdrowie ludzkie.i dlatego powstają różnego rodzaju instytucje i fundacje np. Armia Zbawienia > Co do szkolnictwa. Tak jak piszesz - należy ustalić ramy programowe. Szkolnictwo prywatne powinno współistnieć z publicznym (prywatne może nawet przeważać). Jednak nie należy do końca rezygnować z publicznego. Dlaczego? Po pierwsze, już teraz aby posłać dziecko do szkoły/uczelni nieraz cała rodzina się zrzuca - a to są pieniądze często tylko na zakwaterowanie i wyżywienie. Jeśli dorzucilibyśmy im jeszcze obowiązkowe czesne - część z tych ludzi zapewne musiałoby zrezygnować z edukacji.nie ma kasy bo zabierają ją w podatkach skąd po opłaceniu ministrów kuratorów i wszelkiej maści urzędasów dopiero resztę przeznaczają na uczenie dzieci. > Po drugie. Otwieranie szkół podstawowych w wielu niedużych miejscowościach mogłoby okazać się nieopłacalne i w efekcie może nie mieć miejsca.a może nie - pogdybać zawsze można > Co byłoby ogromną stratą dla kraju. Nie posiadam co prawda żadnych danych na ten temat, jednak ośmiele się stwierdzić, że duża część największych umysłów pochodzi z rodzin biednych/wiejskich.jakoś wcześniej bez szkolnictwa publicznego też rodzili się geniusze > W ten sposób znowu doszedłem do modelu opiekuńczego, i już wcale nie w wersji light. Jednak czy w sumie jest w tym coś złego? System taki wydaje się dużo bardziej sprawiedliwy. Jeżeli zostanie zorganizowany z głową (a przykłady na świecie świadczą o tym, że jest to możliwe) to czemu nie..a temu nie bo po pierwsze jest to system korupcjonogenny a po drugie złodziejski , bo w imię jakiejś sprawiedliwości społecznej części obywatelom zabiera się pieniądze żeby kogoś innego nimi obdarować
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | |  | | Anarchy | > Służba zdrowia dosyć często jest wyciągana jako przykład działalności, która zyskałaby najbardziej na prywatyzacji. Jednak z moich obserwacji wynika, że wcale tak być nie musi. Wszystko tak naprawdę zależy od organizacji tejże służby. Państwowa może działać doskonale, patrz Szwecja, która jest często przedstawiana jako kraj o idealnym systemie.> Z drugiej strony mamy Stany Zjednoczone. Kraj w którym ubezpieczenia nie są obowiązkowe. Również ten kraj jest postrzegany, jako posiadający służbę zdrowia na najwyższym poziomie. Jednak wyczytałem, że 40 milionów obywateli ( źródło ), nie ma tam żadnego prawa do opieki zdrowotnej! Widać wyraźnie, że nawet w najbogatszym kraju świata, nie każdego stać na wykupienie choćby podstawowego ubezpieczenia. Jest to, moim zdaniem, poważny argument, który pozwala stwierdzić, że nie zawsze można pozostawić wszystko "niewidzialnej ręce rynku". Zwłaszcza elementy od których zależy życie i zdrowie ludzkie.Służba zdrowia powinna zostać całkowicie sprywatyzowana i podlegać wolnej konkurencji, która jest najbardziej sprawiedliwym i korzystnym rozwiązaniem dla wszystkich. I znowu "ktoś kiedyś powiedział, ja usłyszałem" kolejna osoba podaje absurdalny przykład Szwecji - proszę mi podać ile pieniędzy z budżetu jest przeznaczanych na szwedzką służbę zdrowia? Jaki jest jej dokładny stan? Ile wynoszą przeciętne obciążenia na pojedynczego obywatela z funkcjonowania służby zdrowia? Akurat mam paru szwedzkich przyjaciół z którymi wielokrotnie rozmawiałem o stanie ich służby zdrowia, bo niestety w Polsce ludzie często podają przykład idealnego systemu w Szwecji nie mają o nim kompletnie żadnego pojęcia. Wszędzie wcale nie mają tak kolorowo jak się to niektórym politykom i osobom wydaje. Oczywiście, że ich służba zdrowia stoi na wyższym poziomie niż w Polsce - jednak nasze problemy dotyczące służby zdrowia również ich dotykają. Korupcja jest większa z dnia na dzień, też brakuje łóżek w szpitalach, przerośnięty aparat biurokratyczny decydujący w sprawach ludzkiego życia. Diametralna różnica polega na tym, że oni nie zostali skażeni piętnem socjalizmu - relatywizmem moralnym, ogromną korupcją i załatwiania spraw pod stołem. Dlatego ich stopień degredacji jeśli chodzi o służbę zdrowia jest mniejszy niż w Polsce - jednak podąża on dokładnie w tą samą stronę. Co do służby zdrowia w Ameryce - tak jak i w Polsce i Szwecji - problem leży w nierynkowym systemie opieki zdrowotnej. Jeśli coś jest "darmowe" to ludzie korzystają z tego częściej niż powinni, zwłaszcza jeśli system jest tak skonstruowany, że ich do tego zachęca. Więcej ludzi korzysta z opieki, niż osoby, które na nie łożą. Wtedy swoista migracja pomiędzy płatnikami, a beneficjentami opieki zdrowotnej jest bardziej transparencyjna. Natomiast te 40 milionów - proszę mi powiedzieć, do jakiej grupy ludzi oni należą? Czy to są osoby leniwe, patologiczne, które jedynie co umieją to wyciągać ręcę po pieniądze innych mając na ustach sentencję "bo mi się należy"? Osoby, które nie chcą pracować, bo się pracą przydzą? Wrzucanie 40 milionów do jednego worka jest błędnym myśleniem, nie prowadzącym to żadnych wniosków. Jeśli chodzi o kwestie "czy będzie ludzi stać" - odpowiem krótko. Jeśli Polacy po 50 latach realnego socjalizmu posiadają samochody (Fordy, Daewoo, Nissany, a milionów nie zarabiamy) i 1000 innych gadżetów, bez których w życiu moglibyśmy się obejść bez problemu - to tym bardziej będzie nas stać na ubezpieczenia prywatne, zwłaszcza, że konkurencja w tym sektorze rośnie z roku na rok - koszyk usług oferowanych przez prywatne firmy bynajmniej nie sprowadza się do operacji kolana i wizyty lekarskiej. Jeśli zlikwidujemy nierentowny i przeżerający nasze pieniądze pasożytniczy aparat biurokratyczny - konkurencja stanie się bardziej zdrowa i mocniejsza - dostępność usług jak i ich ceny będą się krystalizować na odpowiednim poziomie, tak jak to ma miejsce z masą innych usług i dóbr oferowanych na wolnym rynku. Proszę sobie spojrzeć ile mld złotych jest corocznie przeznaczane z budżetu na służbę zdrowia...ile z tego idzie na obsługę personelu? Ile trafia do rąk urzędników, którzy są zbędni? Ile mld złotych trafia do personelu w postaci "łapówek"?Ile mld złotych mimo tej "powszechnej" i "ogólnodostępnej" służby zdrowia jest przeznaczanych na prywatne leczenie i dlaczego z roku na rok ta liczba rośnie? Prawda jest taka, że państwowa służba zdrowia szkodzi najbardziej biednym - bogaci zawsze sobie poradzą, natomiast biedni, którym państwo zabrało pieniądze i stawia także do "powszechnej" kolejki do usług które konstytucyjnie im się nalezą nie mają wystarczającej ilości pieniędzy, żeby zaopatrzyć się w usługi na wolnym rynku. Państwo jest jedyną znaną mi instytucją, która może odmówić klientowi zrealizowania usługi - prywatna firma żyje z nas, więc będzie się dostosowywać do rozmaitych potrzeb partykularnych klientów, bo to leży w ich interesie. Ich istnienie zależy od tego ile osób przekonają do swoich usług. Dlatego w ich interesie jest również obniżane cen swoich usług oraz podnoszenie ich efektywności. Są to uniwersalne prawa, która działają niezależnie od miejsca czy czasu. 54mld złotych (teraz może więcej) jest przeznaczane corocznie na to, co nazywamy służbą zdrowia. Jeśli taka suma nie daje Wam nic do myślenia to niestety będziemy bawić się przez kolejne 17 lat w "racjonalizację kosztów" w służbie zdrowia. Tak jak socjalizm i wszystkie przedsiębiorstwa państwowe nie bazują na ekonomicznej kalukacji, najbardziej racjonalnej alokacji zasobów tak samo służba zdrowia czy szkolnictwo tej ekonomicznej kalkulacji nie podlega. To jest fakt i z tym się nie polemizuje.
|
|
| | | |  | | quasar (219 punktów) | >Też zgodzę się, że w teorii najlepiej funkcjonującym państwem będzie "państwo minimum". Ale trzeba postawić sobie kilka pytań aby uzyskać jakieś kryterium tego "minimum". Co powinno wchodzić w skład budżetu państwa, a co powinien regulować wolny rynek :
Państwo minimum to dla mnie, które marnuje jak najmniej środków z pieniędzy powierzanych mu przez obywateli.
>Wojsko - oczywiście wyłącznie zawodowe >Sądy >Służby porządkowe >Służby graniczne >Straż pożarna W okolicy, w której mieszkam jedynym sensownym rozwiązaniem jest straż ochotnicza. Zawodowi są oczywiście potrzebni ale do poważnych spraw, no i przecież nie zawsze jest możliwe utrzymanie przez gminę jednostki zawodowej.
>Służba zdrowia - W obecnej sytuacji mamy
>Szkolnictwo - To samo pytanie co wyżej : Czy każdego Bardzo dobrym pomysłem według mnie jest kredytowanie nauki. Szkoła podstawowa powinna być obowiązkowa ale krótka i tania. Dalej człowiek musiałby podjąć decyzję co chce w życiu robić. Kredyt udzielony przez państwo byłby w wysokości odpowiedniej do wybranej szkoły/kierunku nauki i musiałby być spłacony. Może dzięki temu skończyliby się "wieczni" studenci a na kierunki na które nie ma zapotrzebowania szliby naprawdę zdecydowani ludzie a nie tacy, którzy chcą ucieć przed wojskiem.
>Pozostają pytania o system podatkowy, administracyjny, rządowy. Normalni ludzie zwolnieni z podatków i wszelkich obowiązkowych opłat (kto chce się ubiezpieczyć ten się ubezpiecza itp). Podatki (małe i stałe!) powinny płacić firmy. Po co mamy utrzymywać rzesze urzędników którzy jako ludzie podobno inteligentni niczego nie produkują ani nie wymyślają zatem marnują się!
|
|
| | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >Bardzo dobrym pomysłem według mnie jest kredytowanie nauki. Szkoła podstawowa powinna być obowiązkowa ale krótka i tania. Dalej człowiek musiałby podjąć decyzję co chce w życiu robić. Kredyt udzielony przez państwo byłby w wysokości odpowiedniej do wybranej szkoły/kierunku nauki i musiałby być spłacony. >Może dzięki temu skończyliby się "wieczni" studenci a na kierunki na które nie ma zapotrzebowania szliby naprawdę zdecydowani ludzie a nie tacy, którzy chcą ucieć przed wojskiem.
to mi się podoba- choć kwestia środków na kredyty pozostaje otwarta
>>Pozostają pytania o system podatkowy, administracyjny, rządowy. >Normalni ludzie zwolnieni z podatków i wszelkich obowiązkowych opłat (kto chce się ubiezpieczyć ten się ubezpiecza itp). Podatki (małe i stałe!) powinny płacić firmy. Po co mamy utrzymywać rzesze urzędników którzy jako ludzie podobno inteligentni niczego nie produkują ani nie wymyślają zatem marnują się!
popieram
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >Wojsko - oczywiście wyłącznie zawodowe >Sądy >Służby porządkowe >Służby graniczne >Straż pożarna >Rozwój infrastruktury gospodarczo-komunikacyjnej >- Z powyższymi nie ma chyba, żadnej wątpliwości. Powinny być zależne od państwa.
dodałbym ochronę środowiska bo to musi być globalne
>Służba zdrowia - W obecnej sytuacji mamy katastrofalny stan "bezpłatnej" służby zdrowia i dość drogie (w relacji do zarobków większości obywateli) zakłady prywatne. Poddanie służby zdrowia zasadom wolnego rynku, spowodowało by wzrost konkurencji na tymże rynku, a co za tym idzie podniesienie poziomu usług i obniżenie kosztów. Tylko czy każdego stać będzie na zapłacenie za najbardziej podstawową wizytę ?
no to mamy akceptować fakt że jednym się na siłę zabiera by dać drugim?
>Druga sprawa to skomplikowane i kosztowne (lub długotrwałe i kosztowne) leczenie. Tu akurat problem rozwiąże się sam - wszelakie towarzystwa ubezpieczeniowe będą miały dodatkową płaszczyznę działania. Ale z koleji pytanie : Ubezpieczenia zdrowotne obowiązkowe czy nie ? A jeżeli tak to, w jakim stopniu ?
na podstawową opiekę czyli lekarzy domowych to bym się nawet zgodził żeby były ubezpieczenia obowiązkowe, ale musi być wolny rynek ubezpieczycieli
>Szkolnictwo - To samo pytanie co wyżej : Czy każdego będzie stać na posłanie dziecka do szkoły ? Poddanie szkół całkowicie wolnemu rynkowi nie jest chyba dobrym pomysłem, powinny chyba istnieć jakieś odgórne ramy programowe (nie tak ścisłe jak obecnie) w oparciu o które realizowany bedzie program nauczania.
po co te ramy? właśnie w tym tkwi siła że udowadniając swoje racje w praktyce widzimy ich wartość. Do słabych szkół nikt nie chce chodzić chyba że jest zmuszony. Można dotować jakieś naukowe badania robione na uczelniach, ale w formie przetargu.
>Emerytury - Sprywatyzowanie tego sektora również powinno mieć pozytywny skutek. Kolejne pytanie : Obowiązkowe czy nie ? Teoretyczne, jeżeli obywatel uważa, że sam lepiej ułoży sobie swoją przyszłość to powinien otrzymać taką szansę. Pomogło by to bardzo rozwojowi nowych przedsiębiorstw (sam staram się rozkręcić własny interes i boleśnie odczuwam comiesięczne opłaty zdrowotno-emertytalne)
popieram
>Nauka - Czy nakłady na naukę powinny być łożone przez państwo czy przez wielkie koncerny chcące wykorzystać nowe technologie do swojego rozwoju ? Samo państwo nie da rady (system podatkowy nie jest do tego zdolny jeżeli uwzględnimy powyższe), a z drugiej strony w interesie korporacji nie leży finansowanie (chyba, że dla wątpliwej reklamy) badań teoretycznych. Najlepszym rozwiązaniem było by zwiększenie roli międzynarodowych organizacji zajmujących się rozwojem nauki. To z koleji nie leży w interesie bogatych państw łożących juz teraz spore sumy na rozwój nauki.
jak państwo mimimum to na pewno tym się ma nie zajmować
>Pozostają pytania o system podatkowy, administracyjny, rządowy.
jak najprostrzy
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | |  | | Corvus (86 punktów) | konowal
>>Szkolnictwo - To samo pytanie co wyżej : Czy każdego będzie stać na posłanie dziecka do szkoły ? Poddanie szkół całkowicie wolnemu rynkowi nie jest chyba dobrym pomysłem, powinny chyba istnieć jakieś odgórne ramy programowe (nie tak ścisłe jak obecnie) w oparciu o które realizowany bedzie program nauczania. >po co te ramy? właśnie w tym tkwi siła że udowadniając swoje racje w praktyce widzimy ich wartość. Do słabych szkół nikt nie chce chodzić chyba że jest zmuszony. Można dotować jakieś naukowe badania robione na uczelniach, ale w formie przetargu.
Jest to dla mnie jedno wielkie nieporozumienie. Mówisz, że do słabych szkół nikt nie będzie chodził, a ich słabość będzie weryfikowało życie (czytaj: rynek pracy). Takie myślenie jest poprawne, jeżeli mamy na myśli fryzjera czy warzywniak: ktoś ci wciśnie zgniły ogórek albo zrobi koślawą grzywkę to więcej do niego nie pójdziesz - proste. Jeśli chodzi o edukacje to: a) gdy przyjdzie do weryfikacji będzie już za późno, zorientujesz się, że zmarnowałeś lata poświęcone na naukę i kupe kasy. b) w międzyczasie nie będziesz miał pojęcia czy szkoła/uczelnia nie wpaja ci jakiś dziwacznych doktryn (ponieważ może być sponsorowana przez np. towarzystwo przyjaciół stalina, albo Opus Dei) c) mając na terenie swojego miasta dwie szkoły - jedną jakimś cudem zweryfikowaną (ponieważ istnieje 20 lat), która okazała się beznadziejną, drugą nową - podejmniesz ryzyko posłania tam swojego potomstwa, czy może przeprowadzisz się 300 km do innego miasta, ponieważ tam jest znana dobra szkoła?
Ramy programowe są po prostu rozwiązaniem, w tym przypadku, efektywniejszym.
|
|
| | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >konowal >>>Szkolnictwo - To samo pytanie co wyżej : Czy każdego będzie stać na posłanie dziecka do szkoły ? Poddanie szkół całkowicie wolnemu rynkowi nie jest chyba dobrym pomysłem, powinny chyba istnieć jakieś odgórne ramy programowe (nie tak ścisłe jak obecnie) w oparciu o które realizowany bedzie program nauczania. >>po co te ramy? właśnie w tym tkwi siła że udowadniając swoje racje w praktyce widzimy ich wartość. Do słabych szkół nikt nie chce chodzić chyba że jest zmuszony. Można dotować jakieś naukowe badania robione na uczelniach, ale w formie przetargu. >Jest to dla mnie jedno wielkie nieporozumienie. Mówisz, że do słabych szkół nikt nie będzie chodził, a ich słabość będzie weryfikowało życie (czytaj: rynek pracy). Takie myślenie jest poprawne, jeżeli mamy na myśli fryzjera czy warzywniak: ktoś ci wciśnie zgniły ogórek albo zrobi koślawą grzywkę to więcej do niego nie pójdziesz - proste. Jeśli chodzi o edukacje to: >a) gdy przyjdzie do weryfikacji będzie już za późno, zorientujesz się, że zmarnowałeś lata poświęcone na naukę i kupe kasy. >b) w międzyczasie nie będziesz miał pojęcia czy szkoła/uczelnia nie wpaja ci jakiś dziwacznych doktryn (ponieważ może być sponsorowana przez np. towarzystwo przyjaciół stalina, albo Opus Dei) >c) mając na terenie swojego miasta dwie szkoły - jedną jakimś cudem zweryfikowaną (ponieważ istnieje 20 lat), która okazała się beznadziejną, drugą nową - podejmniesz ryzyko posłania tam swojego potomstwa, czy może przeprowadzisz się 300 km do innego miasta, ponieważ tam jest znana dobra szkoła? >Ramy programowe są po prostu rozwiązaniem, w tym przypadku, efektywniejszym.
O jakie szkoły Ci chodzi, bo jak rozumiem do etapu liceum/technikum wielki wpływ na decyzję mają rodzice. To oni mają się dowiedzieć jak szkoła kształci, jakie postawy preferuje itd. Po drugie przy rynkowym podejściu szkoły będą takie jakie jest apotrzebowanie i możliwości na danym terenie.
Moim zdaniem szukasz dziury w całym, bo np. teraz wogóle nie masz żadnego wyboru co do kształcenia, lub bardzo niewielki.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | | | |  | | Corvus (86 punktów) | >Moim zdaniem szukasz dziury w całym, bo np. teraz wogóle nie masz żadnego wyboru co do kształcenia, lub bardzo niewielki.
Ale przynajmniej mam pewność, że nie nauczają bzdur.
|
|
| | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >>Moim zdaniem szukasz dziury w całym, bo np. teraz wogóle nie masz żadnego wyboru co do kształcenia, lub bardzo niewielki. >Ale przynajmniej mam pewność, że nie nauczają bzdur.
ja niestety mam odmienne zdanie
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | | | | | |  | | Corvus (86 punktów) | >ja niestety mam odmienne zdanie
Jeśli chodzi o obecną sytuację to przynam Ci rację. Natomiast ja w całym tym wątku teoretyzuje. Nie oznacza to bynajmniej, że akceptuję status quo. Jest naprawdę dużo rzeczy do poprawienia, wiele do zlikwidowania bądź uproszczenia. Jednak to nie oznacza, że całkowita prywatyzacja jest lekiem na całe zło.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >>ja niestety mam odmienne zdanie >Jeśli chodzi o obecną sytuację to przynam Ci rację. Natomiast ja w całym tym wątku teoretyzuje. Nie oznacza to bynajmniej, że akceptuję status quo. Jest naprawdę dużo rzeczy do poprawienia, wiele do zlikwidowania bądź uproszczenia. Jednak to nie oznacza, że całkowita prywatyzacja jest lekiem na całe zło.
oczywiście że nie jest lekiem na całe zło,bo takiego leku nie ma. Rozwiązń może być dużo ale my się różnimy podstawowym podejściem do sprawy, bo ja chcę roziązać te sprawy oddolnie, a Ty odgórnie. Nie zabieraj rodzicom kasy i daj im wybór. Może i Ty wiesz lepiej jak uczyć ludzi, ale nie masz prawa do tego zmuszać.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | | |  | | quasar (219 punktów) | Duży wpływ na wybór szkoły będą mieć rodzice, tak jak zapewne i teraz, tyle że to oni będą ją opłacać, więc jeśli są rozsądni to pieniądze będą chcieli wydać dobrze. A gdy jakiś rodzic uzna, że jego dziecko powinno się uczyć 6 godzin religii zamiast 6 godzin matematyki to niech liczy się z tym, że poniesie tego konsekwencje, łącznie ze znienawidzeniem ze strony dziecka.
|
|
| | | | | |  | | Anarchy | >Ramy programowe są po prostu rozwiązaniem, w tym przypadku, efektywniejszym.
Nonsens. Ramy programowe niczego nie zmieniają dopóki szkolnictwo będzie publiczne, a nie w 100% prywatne i będzie siedliskiem związków zawodowych (czytaj ZNP). Dzieci w szkołach są indoktrynowane, wpajane są im jakieś absurdalne cnoty obywatelskie, programy kształcenia są już nieaktualne od dawien dawna. Świetnie pisze o tym Rothbard: "Upaństwowienie systemu edukacji spowodowało, że nauczyciele i zawodowi pedagodzy stanowili jedną z najważniejszych inwestycji w rozwoju etatyzmu".
Według badań co 2 polskie dziecko korzysta z prywatnych korepetytorów, aby dostać się na studia - możemy oczywiście zwalać winę, że część młodych ludzi rzeczywiście nie nadaję się do szkół, albo nie chce się uczyć - jednak czy rzeczywiście wina leży w 100% po stronie dzieci? Czy winy nie ponoszą nauczyciele, wraz z państwowymi, statycznymi standardami nauczania? Czy programy nie są, aby przestarzałe? Tylko wolny rynek oświaty stanowi panaceum na tą zarazę, a nie zmiana osób na stanowisku MEN-a. Teraz mamy Giertycha, który swoimi działaniami z pewnością nie podniesie poziomu edukacji, a skutek będzie raczej przeciwny.
|
|
| | | |  | | Anarchy | > Też zgodzę się, że w teorii najlepiej funkcjonującym państwem będzie "państwo minimum". Ale trzeba postawić sobie kilka pytań aby uzyskać jakieś kryterium tego "minimum". Co powinno wchodzić w skład budżetu państwa, a co powinien regulować wolny rynek :Niestety jest to błąd. Teoria okazała się nieadekwatna jeśli chodzi o rzeczywistość. NIGDZIE na świecie nie ma Państwa minimum - wszystkie się rozrosły. > Wojsko - oczywiście wyłącznie zawodoweNie zgadzam się. Polecam artykuł autorstwa Jakuba Mielnika - Wolny Rynek Wojny w "Ozonie". Twierdzenie, że najlepsza armia to armia zawodowa jest mitem, który funkcjonuje po dziś dzień. > SądyAbsolutnie się nie zgadzam. Państwo WOGÓLE nie powinno ingerować i posiadać monopol w pryncypialnych kwestiach jakich jest sprawiedliwość. Jeśli ktoś uważa, że monopol na usługi sądownicze jest dobry i jest gwarantem niezależności, to z pewnością każdy kto podziela takie zdanie "(...) z radością przyjąłby pomysł rządu federalnego lub stanowego, żeby z pieniędzy podatników sfinansować sieć państwowych czasopism i gazet, a następnie zmusić wszystkich ludzi albo wszystkie dzieci do ich czytania" - cytując amerykańskiego ekonomistę Murraya Newtona Rothbarda. Czy wtedy dalej ktoś by twierdził, że gazety są obiektywne i niezależne? Wolny rynek i konkurencja jest gwaratntem wysokiej jakości i suwerenności - a nie Państwo. > Służby porządkoweNie wiem w jakim celu Państwo miałoby się tym zajmować? Z pewnością firmy prywatne nie podjęłyby się takich działań, bo nie leżałyby w ich interesie??? To jest jakiś absurd. > Służby graniczneMogę się dowiedzieć w jakim celu Państwo ma się tym zajmować? > Straż pożarnaStraż pożarna, ale chyba w Chile  > Rozwój infrastruktury gospodarczo-komunikacyjnej> - Z powyższymi nie ma chyba, żadnej wątpliwości. Powinny być zależne od państwa. Dalej :Z powyższymi są OGROMNE wątpliwości i Państwo nie powinno się tym zajmować - zwłaszcza patrząc na stan naszej infrastruktury - tym bardziej wolałbym, aby w tym sektorze istniała silna konkurencja firm prywatnych zajmujących się budowaniem dróg i autostrad. > Służba zdrowia - W obecnej sytuacji mamy katastrofalny stan "bezpłatnej" służby zdrowia i dość drogie (w relacji do zarobków większości obywateli) zakłady prywatne. Poddanie służby zdrowia zasadom wolnego rynku, spowodowało by wzrost konkurencji na tymże rynku, a co za tym idzie podniesienie poziomu usług i obniżenie kosztów. Tylko czy każdego stać będzie na zapłacenie za najbardziej podstawową wizytę ? Druga sprawa to skomplikowane i kosztowne (lub długotrwałe i kosztowne) leczenie. Tu akurat problem rozwiąże się sam - wszelakie towarzystwa ubezpieczeniowe będą miały dodatkową płaszczyznę działania. Ale z koleji pytanie : Ubezpieczenia zdrowotne obowiązkowe czy nie ? A jeżeli tak to, w jakim stopniu ?Osoba, która pisze, że ludzi nie będzie stać widać, że ma znikome pojęcie o wolnym rynku, a jest jeszcze większym laikiem jeśli chodzi o służbę zdrowia. Proszę mi w takim razie podać ile mld złotych jest rocznie przeznaczane z budżetu na słuzbę zdrowia? Ile z tego idzie na obsługę personelu, a ile na pensje urzędników? Ile mld złotych wynosi obecnie zadłużenie naszej "ogólnodostępnej" służby zdrowia? Ile ludzie płacą "łapówek" za to, żeby mieć dostęp do tego, co jest im gwarantowane przez konstytucję? Ile pomimo tego "powszechnego" systemu ubezpieczeń ludzie przeznaczają pieniędzy na prywatną służbę zdrowia? Kolejna sprawa - jak wygląda oferta pierwszych lepszych firm prywatnych oferujących ubezpieczenia? Od jakiej kwoty takie ubezpieczenia się zaczynają i co w taka oferta obejmuje? Naprawdę ludzie jak nie uruchomicie kreatywnego myślenia to będzie ciężko - powtarzacie lewicowe slogany o dostępności, kiedy rzeczywistość jest całkowicie inna. Martwicie się o biednych, że nie będą mieli dostępu do usług zdrowotnych, kiedy to właśnie na nich najbardziej ta dostępność się odbija. Dopóki Państwo będzie zabierać pieniądze podatników i przeznaczać ją na niewydolną służbę zdrowia ceny nie osiągną odpowiedniego poziomu rynkowego, jeśli chodzi o prywatne usługi zdrowotne, bo nie wykształci się zdrowa konkurencja. Państwo już zabiera część pieniędzy - to niby z czego mam wyłożyć na prywatną służbę zdrowia jeśli usługi państwowe są nierentowne? Bogaty będzie miał z czego wyłożyć - biedny niestety nie > Szkolnictwo - To samo pytanie co wyżej : Czy każdego będzie stać na posłanie dziecka do szkoły ? Poddanie szkół całkowicie wolnemu rynkowi nie jest chyba dobrym pomysłem, powinny chyba istnieć jakieś odgórne ramy programowe (nie tak ścisłe jak obecnie) w oparciu o które realizowany bedzie program nauczania. Kolejne absurdalne tezy. Nie powinny istnieć żadne odgórne ramy programowy wolny rynek jest w stanie najszybciej dostosować się do partykularnych potrzeb każdego z nas (w przeciwieństwie do Państwa). Jakoś Państwo nie zarządza piekarnią, aby był w niej biały chleb, chleb razowy i tym podobne, a jakoś chleb nie jest towarem deficytowym? Czy ktoś kto pisze o odgórnych ramach programowych może mi wytłumaczyć w takim razie fenomen, że Państwo tylu sfer wolnego rynku nie kontroluje, a mimo to potrzeby konsumentów są zaspokajane? A pytanie "czy będzie nas stać" staje się już coraz bardziej infatylne. Masa ludzi ma samochody i tysiące różnych innych gadżetów, a nie zarabiają milionów - nagle więc sprywatyzujemy oświatę i nikogo nie będzie stać na edukację? A może ktoś użyje mojego ulubionego arugmentu, że bedzię stać, ale WYŁĄCZNIE bogatych??? :-D
|
|
| | | |  | | Anarchy | >Też zgodzę się, że w teorii najlepiej funkcjonującym państwem będzie "państwo minimum". Ale trzeba postawić sobie kilka pytań aby uzyskać jakieś kryterium tego "minimum". Co powinno wchodzić w skład budżetu państwa, a co powinien regulować wolny rynek :
"Kto nie zna przeszłości, skazany jest na jej powtarzanie" - George Santayana
Jeśli wezmiemy pod uwagę historyczny empiryzm dotyczący państwa minium stwierdzimy, że ten ograniczony model państwa - obrona zewnętrzne i wewnętrzna, ochrona wolności i własności, pilnowanie porządku - okazał się nieskuteczny. Wszystkie historycznie znane mi modele państwa minimum - w tym najbardziej znany model ograniczonego rządu federalnego Stanów Zjednoczonych po 1776 - rozrósł się do niesamowitych rozmiarów - rozmiarów, który każdy z nas dostrzega gołym okiem. Okazuje się, że konstytucja czy inne "akty prawne" okazały się nieskuteczne w rozroście państwa no coraz większą ilość sfer ludzkiego życia. Przyczyn tego rozrostu można doszukiwać się w wielu kwestiach - ja jestem jednak zdania jak pewien amerykański politolog John C. Calhoun, że konstytucja sama w sobie nie stanowi istotnego dokumentu ograniczającego rozrost Państwa, gdyż ostateczny, decydujący głos w jej interpretacji zabiera rząd. Jako, że konstytucja nie interpretuje siebie sama, to rząd zawsze będzie interpretował jej treści z korzyścią dla siebie. Dlatego Państwo minimum moim zdaniem jest znacznie większą utopią, niż anarchizm oparty na systemie kapitalistycznym.
>Wojsko - oczywiście wyłącznie zawodowe
Nie zgadzam się. Bardzo ciekawy artykuł na temat kwestii prywatyzacji armii napisał Jakub Mielnik w artykule "Wolny Rynek Wojny" w "Ozonie" - gorąco polecam. Armia zawodowa wcale nie jest najlepszą alternatywą z możliwie dostępnych. Jest to kolejny mit propagowany przez konkretne elity (oczywiście jestem zdania, że armia zawodowa jest lepsza niż obecny przymus - jednak dalej jest to dla mnie za mało).
>Sądy
Absolutnie się nie zgadzam. Państwo nie powinno wogóle mieć monopolu w takich istotnych kwestiach jak sprawiedliwość. Osoby, które uważają, że Państwowe sądy są gwarantem niezależności i niezawisłości w wyrokach na pewno ucieszyłaby taka sytuacja o jakiej wspomniał amerykański ekonomista Murray N. Rothbard - "jakbyśmy przyjęli pomysł rządu federalnego lub stanowego, żeby z pieniędzy podatników sfinansować sieć państwowych czasopism i gazet, a następnie zmusić wszystkich ludzi albo wszystkie dzieci do ich czytania?"
Sytuacja jest adekwatna jeśli chodzi o usługi sądownicze. Wolny rynek i wolna konkurencja stanowi fundament niezależności i sprawiedliwości - Państwo jest jego zaprzeczeniem.
>Służby porządkowe
Tego to wogóle nie rozumiem. Zapewne w interesie prywatnych firm czy osób nie leżałoby utrzymanie porządku przy swoich sklepach? Z pewnością całe ulice byłyby zaśmiecone, a wszyscy pływaliby w ściekach.
>Służby graniczne
Mogę się dowiedzieć po co?
>Straż pożarna
Prywatne firmy byłyby tańsze i skuteczniejsze - gdyby prywatne firmy zajmowały się w pełni budowaniem nowych osiedli w ich interesie leżałoby zapewnie bezpieczeństwa mieszkańcom oraz zaopatrzenie się w usługi przeciwpożarowe.
>Rozwój infrastruktury gospodarczo-komunikacyjnej >- Z powyższymi nie ma chyba, żadnej wątpliwości. Powinny być zależne od państwa.
Chyba jednak są wątpliwości. Patrząc na stan polskiej infrastruktury to jest to rzeczywiście żelazny argument przemawiający za tym, aby Państwo a nie prywatne firmy zajmowały się budowaniem dróg i autostrad. Prywatne drogi byłyby tańsze i lepsze pod względem jakości - tak jak to ma miejsce na wolnym rynku.
|
|
|  | | Konowal (6291 punktów) |
>Anarchiści, którzy stawiają na pełen kapitalizm (są inni?)
no są syndykaliści - stawiają na władzę związków zawodowych, rewolucjomiści (oczywiście myśl rosyjska) chcą rozalić państwo jako instytucję i anarchiści indywidualni, zaś ci o którychg piszesz to anarchokapitaliści dążący do państwa miminum
>sądzą, że niewidzialna ręka rynku załatwi wszystkie te sprawy o których piszesz i to sprawniej niż państwo.
nie wszystkie ale na pewno sprawniej niż państwo
>O tym się jednak prawdopodobnie nigdy nie przekonamy. Zgadzałem się z grubsza z tym poglądem, oczywiście jako teoretycznie najlepszą opcję - bo nigdy nie sądziłem, że uda się zorganizować taki system.
trochę państw jest bliskich tego modelu np. singapur czy tajwan, albo np. USA po reformach regana
>Pewnego dnia natomiast doszedłem do wniosku, że nawet gdyby się udało wprowadzić pełen kapitalizm to pewne elementy jak obronność, służba zdrowia czy system prawny i tak skuteczniejsze będą w systemie zcentralizowanym. Taką już mają specyfikę.
ale zcentralizowanie pewnych dziedzin nie przeszkadza kapitalizmowi i państwu minimum
>Nie wyobrażam sobie dogadywania się poszczególnych korporacji medycznych, prawnych i obronnych w sytuacjach kryzysowych, gdzie liczy się szybkość reakcji (i to często na wielką skalę). Dlatego przeszedłem do obozu "państwa minimum".
po to są rezerwy budżetowe żeby w chwili kryzysu mieć środki na reagowanie
>Może nam przykładowo urodzić się/zachorować dziecko, którego leczenie będzie przewyższało możliwości naszego budżetu. Nie należy w moim przekonaniu, skazywać takiego dziecka wyłącznie na dobroć organizacji charytatywnych czy sąsiadów. Oczywiście często to wystarczy, jednak nie ma gwarancji. W takiej sytuacji z pomocą może przyjść właśnie państwo, które takich ludzi wspomoże. Jest to już w mojej ocenie państwo opiekuńcze (chodź w wersji light), które jednak byłbym w stanie zaakceptować. Ba, uważam że to właśnie jest prawidłowy model.
koncepcja ogólnie słuszna tylko ma wady wykonawcze bo 1. kto ma decydować o ważności życia z jednej strony jednego dziecka, a np. leczeniu 100 innych? 2. Chesz komuś zabierać pieniądze żeby uspokoić własne sumienie.
Nie wiem czy widziałeś ale rozdzielenie bliźniaczek syjamskich sfinasował król arabi saudyjskiej a nie państwo . To co proponujesz to jest wersja light ale korupcji i znajomości
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| |  | | Corvus (86 punktów) | >nie wszystkie ale na pewno sprawniej niż państwo
Chciałbym, żebyśmy się zrozumieli. Pisząc o anarchistach, miałem na myśli ludzi którzy nie akceptują państwa w ogóle. Jeśli przyznajesz, że nie wszystkie sprawy można załatwić sprawniej niż państwo - to pośrednio przyznajesz, że wersja państwa minimum o której pisze w dalszej części tekstu jest ci bliższa. Jeśli rozumiem Cie dobrze, to w tym miejscu masz moją pełną zgodę. Jeśli nie - wyjaśnij dokładniej.
>trochę państw jest bliskich tego modelu np. singapur czy tajwan, albo np. USA po reformach regana
Jeszcze raz przypominam, że nie myślałem w tym miejscu o "państwie minimum". Chodziło mi o pełną anarchie i kapitalizm. W której zarówno służba zdrowia, jak i sądy policja - WSZYSTKO kierowane byłoby wyłącznie prawami wolnego rynku.
>ale zcentralizowanie pewnych dziedzin nie przeszkadza kapitalizmowi i państwu minimum
Powtórze po raz kolejny, że zcentralizowanie pewnych dziedzin nie tylko nie przeszkadza kapitalizmowi i państwu minimum, ale właśnie w moim przekonaniu definiuje takowe.
>>Nie wyobrażam sobie dogadywania się poszczególnych korporacji medycznych, prawnych i obronnych w sytuacjach kryzysowych (..) >po to są rezerwy budżetowe żeby w chwili kryzysu mieć środki na reagowanie
Po pierwsze rezerwy budżetowe świadczą o tym, że de facto jakieś struktury państwowe już istnieją (nie jest to więc taka anarchia którą miałem na myśli).
>>Może nam przykładowo urodzić się/zachorować dziecko, którego leczenie będzie przewyższało możliwości naszego budżetu. (..) >koncepcja ogólnie słuszna tylko ma wady wykonawcze bo 1. kto ma decydować o ważności życia z jednej strony jednego dziecka, a np. leczeniu 100 innych? 2. Chesz komuś zabierać pieniądze żeby uspokoić własne sumienie.
Ad.1 Sytuacje takie napewno będą się zdarzały. Wyboru trzeba by dokonać biorąc pod uwagę wiele czynników. Np. czy ratując to jedno dziecko, nie narazimy życia większej liczby obywateli (w sensie, czy ich leczenie można odłożyć na jakiś czas). W moim przekonaniu, jest to dużo bardziej humanitarny sposób. Czy sądzisz czy o życiu/zdrowiu ludzi powinna decydować tylko i wyłącznie ich sytuacja materialna? Ad.2 Takie pytania nic nie wnoszą. Równie dobrze mogę spytać: wolisz oszczędzić 1% swoich dochodów i skazać setki dzieci rocznie na śmierć?
>Nie wiem czy widziałeś ale rozdzielenie bliźniaczek syjamskich sfinasował król arabi saudyjskiej a nie państwo.
Takie przykłady są za przeproszeniem, bez sensu. Równie dobrze mógłbym sypnąć teraz dziesiątkami przykładów spraw, które zostały załatwione przez państwa, nie prywatnych ludzi.
>To co proponujesz to jest wersja light ale korupcji i znajomości
Jasne, że każda działalność centralnie sterowana jest dobrą pożywką dla korupcji. Jeśli jednak aparat biurokratyczny zostanie skonstruowany w sposób mądry - można to ograniczyć do minimum. I te minimum zmarnowanych pieniędzy, może być mniejszym kosztem niż straty energii wywołane organizowaniem i współpracą na rzecz podobnej działalności, przez setki/tysiące małych podmiotów.
|
|
| | |  | | Konowal (6291 punktów) | tak ogólnie jestem za państwem minimum, ale tylko dlatego że nie da się wprowadzić anarchizmu indywidualnego  > Jeszcze raz przypominam, że nie myślałem w tym miejscu o "państwie minimum". Chodziło mi o pełną anarchie i kapitalizm. W której zarówno służba zdrowia, jak i sądy policja - WSZYSTKO kierowane byłoby wyłącznie prawami wolnego rynku.a tu jest trochę pomylenie pojęć, anarchizm dąży do braku państwa - nie powoduje to jednak automatycznie wprowadzenie kapitalizmu. raczej ustruj przypominałby wspólnoty plemienne  > Powtórze po raz kolejny, że zcentralizowanie pewnych dziedzin nie tylko nie przeszkadza kapitalizmowi i państwu minimum, ale właśnie w moim przekonaniu definiuje takowe.no tak tylko że nie będzie wtedy wolnego rynku  > >>Nie wyobrażam sobie dogadywania się poszczególnych korporacji medycznych, prawnych i obronnych w sytuacjach kryzysowych (..)> >po to są rezerwy budżetowe żeby w chwili kryzysu mieć środki na reagowanie> Po pierwsze rezerwy budżetowe świadczą o tym, że de facto jakieś struktury państwowe już istnieją (nie jest to więc taka anarchia którą miałem na myśli).w takiej anarchi korporacje nie ppotrzebują się dogadywać, choć mogą jak czują taką potrzebę. Każdy troszczy się sam o siebie. > Ad.1 Sytuacje takie napewno będą się zdarzały. Wyboru trzeba by dokonać biorąc pod uwagę wiele czynników. Np. czy ratując to jedno dziecko, nie narazimy życia większej liczby obywateli (w sensie, czy ich leczenie można odłożyć na jakiś czas). W moim przekonaniu, jest to dużo bardziej humanitarny sposób. Czy sądzisz czy o życiu/zdrowiu ludzi powinna decydować tylko i wyłącznie ich sytuacja materialna?nie tylko, ale jeżeli chodzi o system to jest on najprostrzy i najbardziej bezstronny. Zauważ że dzięki wykonywaniu drogich zabiegów dla bogatych powstaje nadwyżka w szpitalu którą włąśnie dyrektor w drodze odruchu sumienia może przeznaczyć na leczenie biednych > Ad.2 Takie pytania nic nie wnoszą. Równie dobrze mogę spytać: wolisz oszczędzić 1% swoich dochodów i skazać setki dzieci rocznie na śmierć?jak to nie wnoszą. teraz Ci powiem że tak wolę oszczędzić ten jeden procent bo sam nie wiem czy nie będzie moje dziecko potrzebowało drogich zabiegów. Jak będę miał nadwyżkę to sam chcę o niej decydować na co przeznaczyć bo to moje pieniądze. > >Nie wiem czy widziałeś ale rozdzielenie bliźniaczek syjamskich sfinasował król arabi saudyjskiej a nie państwo.> Takie przykłady są za przeproszeniem, bez sensu. Równie dobrze mógłbym sypnąć teraz dziesiątkami przykładów spraw, które zostały załatwione przez państwa, nie prywatnych ludzi.ale tu się uwidacznia że państwo też nie wszystko może i nie jest receptą na wszystko > >To co proponujesz to jest wersja light ale korupcji i znajomości> Jasne, że każda działalność centralnie sterowana jest dobrą pożywką dla korupcji. Jeśli jednak aparat biurokratyczny zostanie skonstruowany w sposób mądry - można to ograniczyć do minimum. I te minimum zmarnowanych pieniędzy, może być mniejszym kosztem niż straty energii wywołane organizowaniem i współpracą na rzecz podobnej działalności, przez setki/tysiące małych podmiotów.> to tylko Twoje zdanie , bo ja myślę całkiem odwrotnie
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | |  | | Anarchy | > tak ogólnie jestem za państwem minimum, ale tylko dlatego że nie da się wprowadzić anarchizmu indywidualnego Dziwna logika. Wszystkie Państwa minimum upadły (czyt, rozrosły się do niebotycznych rozmiarów), to jest prawdziwa utopia i "gonitwa za króliczkiem". Mogę również się dowiedzieć dlaczegoż to anarchizmu indywidualnego nie da się wprowadzić? Analogicznie proszę przemyśleć sytuację i głoszone postulaty przez klasycznych liberałów, zwolenników Johna Locke'a pod koniec XVII i na początku XVIII wieku. Czy ich poglądy były popularne i zyskały aprobatę większości? Czyż nie należeli oni do mniejszości? Dostrzegam tutaj brak konsekwencji...
|
|
| | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | > >tak ogólnie jestem za państwem minimum, ale tylko dlatego że nie da się wprowadzić anarchizmu indywidualnego > Dziwna logika. Wszystkie Państwa minimum upadły (czyt, rozrosły się do niebotycznych rozmiarów), to jest prawdziwa utopia i "gonitwa za króliczkiem". Mogę również się dowiedzieć dlaczegoż to anarchizmu indywidualnego nie da się wprowadzić?jestem za państwem mimimum ale wiem że nie jest idealne. Ogólnie p-aństwa mają tendencje do rozrastania się i tu jest sztuka stworzyć takie prawo które będzie ten rozrost chamowało, czy też likwidowało co jakiś czas. Jest to najbliższa moim ideałom forma którą można wprowadzić, bo żeby wprowadzić a.i. to trzeba żeby państwo się samorozwiązało co jest moim zdaniem na obecnym etapie cywilizacyjnym niemożliwe > Analogicznie proszę przemyśleć sytuację i głoszone postulaty przez klasycznych liberałów, zwolenników Johna Locke'a pod koniec XVII i na początku XVIII wieku. Czy ich poglądy były popularne i zyskały aprobatę większości? Czyż nie należeli oni do mniejszości?aż taki oczytany nie jestem 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | | |  | | Anarchy | > jestem za państwem mimimum ale wiem że nie jest idealne. Ogólnie p-aństwa mają tendencje do rozrastania się i tu jest sztuka stworzyć takie prawo które będzie ten rozrost chamowało, czy też likwidowało co jakiś czas. Jest to najbliższa moim ideałom forma którą można wprowadzić, bo żeby wprowadzić a.i. to trzeba żeby państwo się samorozwiązało co jest moim zdaniem na obecnym etapie cywilizacyjnym niemożliweArgumentacja przemawiająca za państwem minimum jest dosyć słaba. Osiągnięcie stanu państwa minimum jest również objęte niskim stopniem prawdopodobieństwa - jeszcze niższym, że da się utrzymać swoisty stan równowagi tego państwa. Nie da się stworzyć takiego prawa, które powstrzymywałoby rozrost państwa - przypominam, prawo samo siebie nie interpretuje; interpretacji dokonują ludzie a państwo ma decydujący głos. Tak więc całkowicie normalnym jest, że prawo będzie interpretowane na korzyść Państwa - taki precedens miał właśnie miejsce w USA. Na obecnym etapie cywilizacyjnym również jest niemożliwe, żeby "większość" osób miała dokładnie taki sam pogląd jeśli chodzi o instytucję zwaną Państwem - nikt nie będzie nadzorował i sprawdzał działań Państwa. Niestety minarchiści są większymi utopistami niż anarchiści - ich poglądy są wewnętrznie sprzeczne i bardziej oderwane od rzeczywistości.
|
|
| | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | > Argumentacja przemawiająca za państwem minimum jest dosyć słaba. Osiągnięcie stanu państwa minimum jest również objęte niskim stopniem prawdopodobieństwa - jeszcze niższym, że da się utrzymać swoisty stan równowagi tego państwa. Nie da się stworzyć takiego prawa, które powstrzymywałoby rozrost państwa - przypominam, prawo samo siebie nie interpretuje; interpretacji dokonują ludzie a państwo ma decydujący głos. Tak więc całkowicie normalnym jest, że prawo będzie interpretowane na korzyść Państwa - taki precedens miał właśnie miejsce w USA.no nie do końca się z Tobą zgodzę. Można wymyśleć takie przepisy które ten rozrost skutecznie ograniczają. Moim zdaniem muszą to być przepisy ściśle związane z ekonomią i samorządnością. Np. zakaz uchwalania deficytu budżetowego moim zdaniem bardzo ograniczyłby administrację, zaś przesunięcie dużej części uprawnień na samorządy pozwoliłoby nam czyli obywatelom skutecznie kontrolować przerosty administracyjne i głupie pomysły. Zauważ że Jedna sprawa to państwo a inna sprawa to samorządy. > Na obecnym etapie cywilizacyjnym również jest niemożliwe, żeby "większość" osób miała dokładnie taki sam pogląd jeśli chodzi o instytucję zwaną Państwem - nikt nie będzie nadzorował i sprawdzał działań Państwa. Niestety minarchiści są większymi utopistami niż anarchiści - ich poglądy są wewnętrznie sprzeczne i bardziej oderwane od rzeczywistości.  może i tak ale bliższe do osiągnięcia
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | |  | | quasar (219 punktów) | >Czy sądzisz czy o życiu/zdrowiu ludzi powinna decydować tylko i wyłącznie ich sytuacja materialna? W sytuacji gdy twojego sąsiada nie stać na leczenie dziecka pomóc możesz ty i znajomi, albo można zorganizować zbiórkę. >Ad.2 Takie pytania nic nie wnoszą. Równie dobrze mogę spytać: wolisz oszczędzić 1% swoich dochodów i skazać setki dzieci rocznie na śmierć? A pozwolisz, że nie pozwolę by 1% moich dochodów został zmarnowany na kolejny meczet albo myśliwce? Gdy daję pieniądze bezpośrednio temu kto ich potrzebuje gospodaruje nimi racjonalnie, zamiast skazując na przejedzenie aparatowi państwowemu, nie uważasz? >Takie przykłady są za przeproszeniem, bez sensu. Równie dobrze mógłbym sypnąć teraz dziesiątkami przykładów spraw, które zostały załatwione przez państwa, nie prywatnych ludzi. Oczywiście ale państwu nie przynoszą zaszczytu - bo to jego obowiązek, skoro bierze na niego pieniądze. A dla króla, albo kogokolwiek innego tak.
>Jasne, że każda działalność centralnie sterowana jest dobrą pożywką dla korupcji. Jeśli jednak aparat biurokratyczny zostanie skonstruowany w sposób mądry - można to ograniczyć do minimum. I te minimum zmarnowanych pieniędzy, może być mniejszym kosztem niż straty energii wywołane organizowaniem i współpracą na rzecz podobnej działalności, przez setki/tysiące małych podmiotów. W jaki sposób chciałbyś zbudować taki "mądry aparat biurokratyczny"? Czy posłowie, którzy czas spędzają na piciu a budżetowe pieniądze wydają na meczety albo inne instytucje "strzegące porządku moralnego" będą w stanie go zbudować? Jasne, że możesz odpowiedzieć, że można wybrać mądrzejszych posłów - ale czy rozsądny człowiek, gdy chce zbudować drabinę mając do dyspozycji deski duma nad tym jak by to było fajnie jakby miał metalowe rurki i w konsekwencji nie robi nic? Uważam, że nasi rządzący do tego zadania się nie nadają - dlatego powinni jak najmniej wtrącać się w nasze życie.
|
|
| | | |  | | Corvus (86 punktów) | Mam prośbę do Konowała i Quasara (przepraszam, jeśli coś pomieszałem w ksywkach). Teraz Wy napiszcie Wasze wizje idealnego modelu, nie odnosząc się do tego co napisałem wcześniej. Mając dwie różne wizje, łatwiej je skonfrontować niż w przypadku gdy jest ona jedna - a dyskusja polega wyłącznie na podważaniu zasadności jej twierdzeń oraz obronie tychże (ponieważ ja nie mogę podważać Waszych, a jedynie bronić swoje - dość jednostronne). Ja się nie upieram i nigdy upierać się nie będe. Kto wie, może na nowo mnie przekonacie?
|
|
| | | | |  | | quasar (219 punktów) | Nie ma i nie będzie idealnego państwa ani ustroju. Możemy mówić o tym jaki ustrój jest lepszy a jaki gorszy. Dla mnie najlepszy ustrój to taki, w którym pieniądze nie są marnowane a ludzie mogą decydować o sobie. Jako, że nie przemyślałem jeszcze wszystkiego mogę podać tylko kilka moich pomysłów/uwag:
1. Likwidacja tych urzędów, które przeszkadzają obywatelom. Urzędnik powinien życie ułatwiać a nie utrudniać. Na pewno trzeba zlikwidować zdublowane urzędy (a są takie których kompetencje się pokrywają), a na pewno cuda typu Krajowa Rada od Radia i Telewizji itp.
2. Oddzielenie państwa od kościoła - w tym finansowanie uczelni kościelnych, zwolnienie z podatków, nauka religii w szkołach państwowych. Ślub kościelny jest obrzędem religijnym i tam jest jego miejsce. Podobnie nauka religii - w szkole państwowej zastąpić religioznastwem - żeby potem mały obywatel wiedział czym różni się Świadek Jehowy od katolika czy muzułmanina.
3. Edukacja - jeśli obowiązkowa to kilka klas szkoły podstawowej. Dalej nauka powinna być kredytowana. Uważam, że zapobiegnie to marnowaniu środków i wysiłku nauczycieli - wielu z moich kolegów i koleżanek uczono hormonów na biologii i innych ciekawych rzeczy a mimo to poszli i tak do zawodówek. Dzięki temu, że nauka będzie kredytowana zwrócą się środki wydane na kształcenie np. takiego historyka czy innego filozofa czy kogoś kto do nauki nie przykładał który po nauce i tak wyjedzie zmywać garnki w Irlandii. Argumentów może być wiele - ale najważniejszy to to, że nauka wcale nie jest bezpłatna, ktoś płaci za pracę wykładowców, sale, sprzęt itp. i trzeba mieć tego świadomość.
4. Wojsko - tylko zawodowe.
5. Służba zdrowia prywatna. Ubezpieczenia zdrowotne prywatne. Niech ludzie wreszcie zaczną dbać o siebie gdy zobaczą co ile kosztuje zamiast pić wódkę, palić różne zioła i łykać grochy. Kto mimo to będzie palił, pił itp poniesie tego konsekwencje. Potrzebna jest za to gwarancja, że człowiek po wypadku w sytuacji zagrożenia życia otrzyma należytą opiekę niezależnie od tego czy ma pieniądze czy nie - więc tutaj może być udział państwa np. jakiś fundusz.
6. Za leczenie poszkodowanych w wypadkach płacić powinien sprawca. To samo z ewentualną późniejszą rentą.
7. Kara śmierci powinna być obecna w kodeksie karnym, za to stosowana rzadko w niebudzących wątpliwości przypadkach na najbardziej zdegenerowanych osobnikach. Im to nie zrobi różnicy - skoro nie liczą się z cudzym życiem nie powinni też z własnym, za to może podziałać odstraszająco na tych, którzy chcą popełnić morderstwo z wyrachowania. Co do systemu karnego wprowadziłbym parę zmian: - więzięnia, w których więźniowie utrzymywaliby się sami pracując na roli, czy w jakiś inny sposób. Wszystkie zyski powinny być przeznaczone na bieżące utrzymanie więzienia, inwestycje, remonty i jego ubezpieczenie. Odsunie to niebezpieczeństwo korzystania z niewolniczej pracy (więzień ma odbyć karę za konkretne przestępstwo a nie być niewolnikiem!) a będzie też akceptowane społecznie - nikt nie chce utrzymywać więźniów. - instytucja poręczenia - osoba poręczająca za skazanego szłaby do więzienia (razem ze skazanym) gdyby ten dopuścił się recydywy. Kiedy miałoby to zastosowanie? Przypuśćmy, że żona Kowalskiego jest maltretowana przez męża alkoholika i pewnego dnia nie wytrzymała - uderzając go tłuczkiem od czego pijaczyna zmarł. Malinowski będący jej sąsiadem wie, że jest ona dobrą kobietą i więcej nie popełni takiego czynu poręczyłby za nią. Tym samym sąd skazywałby za konkretny czyn i nie musiałby roztrząsać czy są okoliczności łagodzące itp, itd.
8. Na początek oddzielić wypłacanie emerytur od wypłacania zasiłków i rent. Wypłacaniem emerytur dla obecnych emerytur powinno się zająć państwo bo to ono się do tego zobowiązało biorąc składki i ładując je w tory i huty. Przyszłymi emerytami zajmować się będą fundusze emerytalne. Później promować pomoc dla najuboższych przez niedochodowe organizacje. Kształtować postawę obywatelską - jeśli widzisz, że twojemu sąsiadowi dzieje się źle to reaguj a nie czekaj na zbawienie boskie!
9. Najważniejsza rzecz - ktoś powinien stać na straży wypełniania podpisanych umów, niezależnie od tego czy to jest pracownik czy pracodawca (mam na myśli nie tylko umowy o pracę ale to jest dobry przykład i realne zastosowanie). Tym kimś może być organ państwowy. Umowy w takim razie powinny być składane np. u notariuszy albo publicznie, żeby na wszelki wypadek dało się udowodnić, że umowa została złamana a mimo to nie ukarano winnych. Oczywiście działałoby to w obie strony.
10. Tak jak pisałem wcześniej podatki od normalnych ludzi niskie albo wcale. Płacić powinny firmy - do mniejszej liczby podatników potrzeba mniej urzędników.
11. Nie tworzyć mnóstwa ustaw, które trzeba po pół roku zmieniać.
To na razie, nie jestem wielki pisarzem ale postaram się napisać jeszcze coś na ten temat później.
|
|
| | | | | |  | | Niebieski (34 punktów) | quasar >Normalni ludzie zwolnieni z podatków i wszelkich obowiązkowych opłat.(...) Podatki (małe i stałe!) powinny płacić firmy.
Za coś trzeba utrzymać to wszystko co wymieniłem jako, to co powinno zależeć od państwa. Same podatki firm (szczególenie już małe) nie wystarczą na ten cel.
>Za leczenie poszkodowanych w wypadkach płacić powinien sprawca. To i tak jest w tej chwili. Odpowiedzialność cywilna się to nazywa (i nie wyobrażam sobie aby można to było zlikwidować)
>więzięnia, w których więźniowie utrzymywaliby się sami pracując na roli, czy w jakiś inny sposób. Och... zapomniałem o tej ważnej sprawie. Jakiś czas temu tak sobie teoretyzując doszedłem do wniosku, że zamiast skazywać przestępce na karę pozbawienia wolności X lat, lepiej by było skazać go na "wkład do budżetu państwa X PLN". Przestępca oczywiście w tym czasie jest pozbawiony wolności i dopuki suma na którą go skazano (uzyskana tylko i wyłącznie przez jego pracę - niekoniecznie fizyczną, co tam będzie chciał robić i dobrze robi niech robi, oczywiście w granicach rozsądku im cięższe przestępstwo tym mniejsza swoboda w wyborze pracy) nie wpłynie na konto doputy nie zostanie wypuszczony. Faworyzuje to jednostki bardziej przedsiębiorcze i pracowite, które szybciej wyjdą na wolność i lepiej przysłużą się na tej wolności państwu.
>2. Oddzielenie państwa od kościoła Najbardziej to chodzi o płacenie podatków przez kościół. Religia w szkołach może nawet zostać (jeżeli to nie szkoła będzie płaciła za pracę księdza). Jeżeli zakładamy, że państwo ma nie finansować szkolnictwa wogóle, to finansowanie uczelni katolickich przestaje być problemem, jeżeli natomiast zakładamy, że państwo ma dofinansowywać szkolnictwo (nawet te prywatne) to nie widzę powodów dla których miano by finansować świeckie szkoły, natomiast niefinansować katolickich (przy założeniu, że Kościół działa jak zwykła insytucja czy firma)
konowal >dodałbym ochronę środowiska bo to musi być globalne Zgadzam się.
>no to mamy akceptować fakt że jednym się na siłę zabiera by dać drugim? Tego nie napisałem. Ale zgodzisz się, że w każdym państwie pojawi się (w mniejszym lub większym stopniu) zjawisko bezrobocia. I natychmiast trzeba zadać sobie pytanie : "co z takimi ludzmi ?"
>po co te ramy? właśnie w tym tkwi siła że udowadniając swoje racje w praktyce widzimy ich wartość. Do słabych szkół nikt nie chce >chodzić chyba że jest zmuszony. Można dotować jakieś naukowe badania robione na uczelniach, ale w formie przetargu.
Cóż, czy ważne egzaminy takie jak matura powinny także być ustalane przez szkoły ? (podsunę tutaj niebezpieczną myśl - Proszę sobie wyobrazić, iż mieszka Pan w niewielkim miasteczku w którym jest jedna szkoła. Jej dyrektorem jest człowiek o poglądach skrajnie katolickich [powszechnie akceptowany, ot norma w niewielkim miasteczku] - i to on bedzie miał wpływ na program nauczania Pańskiego dziecka) Teraz ma Pan wybór : - Posyłać dziecko do szkołu oddalonej o 20km - Posyłać dziecko do w/w szkoły - Zapewnić mu samemu edukację Druga sprawa. Kwalifikacja do szkoły o poziom wyższej. Mając ogólne ramy programowe można bez większych problemów przenosić się między szkołami (program jest mniej więcej podobny). W sytuacji gdzie każdy robi swoje mogły by być z tym problemy, co oznacza wieksze przywiązanie do danej szkoły niż obecnie.
|
|
| | | | | | |  | | quasar (219 punktów) | >Tego nie napisałem. Ale zgodzisz się, że w każdym państwie pojawi się (w mniejszym lub większym stopniu) zjawisko bezrobocia. I natychmiast trzeba zadać sobie pytanie : "co z takimi ludzmi ?"
Odpowiedz sobie na pytanie: kim jest bezrobotny, a także czy człowiek nie jest w stanie sam się wyżywić i ubrać (zwłaszcza w kraju gdzie jest mnóstwo ziemi uprawnej leżącej odłogiem).
|
|
| | | | | | | |  | | Niebieski (34 punktów) | >>Tego nie napisałem. Ale zgodzisz się, że w każdym państwie pojawi się (w mniejszym lub większym stopniu) zjawisko bezrobocia. I natychmiast trzeba zadać sobie pytanie : "co z takimi ludzmi ?" >Odpowiedz sobie na pytanie: kim jest bezrobotny, a także czy człowiek nie jest w stanie sam się wyżywić i ubrać (zwłaszcza w kraju gdzie jest mnóstwo ziemi uprawnej leżącej odłogiem). Mamy kapitalizm. Żeby zacząć uprawiać "ziemię leżącą odłogiem" ten ktoś musi najpierw włożyć w nią kapitał. Więc odpowiadam sobie : Człowiek bezrobotny lub/i taki który nie jest się w stanie sam wyżywic i ubrać to człowiek nie posiadający pracy ani kapitału.
|
|
| | | | | | | | |  | | quasar (219 punktów) | >Człowiek bezrobotny lub/i taki który nie jest się w stanie sam wyżywic i ubrać to człowiek nie posiadający pracy ani kapitału.
Większość ludzi posiada jakiś kapitał - nie muszą to być pieniądze - ale umiejętności, charakter, dwie pary rąk. Tych którzy naprawdę nie posiadają tego typu kapitału jest naprawdę niewielu. Duża liczba bezrobotnych jest dziedzictwem poprzedniego systemu, który przyzwyczaił do tego, że "czy się stoi czy się leży 2000 się należy". A jeśli chcesz przecież bez problemu możesz założyć fundację, która wykupi jakiś upadły PGR, podzieli go na działki, wybuduje na nich domki i będzie rozdawać według swego uznania tym kogo uzna za potrzebujących.
|
|
| | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) |
>konowal
>>no to mamy akceptować fakt że jednym się na siłę zabiera by dać drugim? >Tego nie napisałem. Ale zgodzisz się, że w każdym państwie pojawi się (w mniejszym lub większym stopniu) zjawisko bezrobocia. I natychmiast trzeba zadać sobie pytanie : "co z takimi ludzmi ?"
nie zgodzę się. Teoretycznie 5% bezrobocie jest bezrobociem strukturalnym związanym z przekwalifikowaniem zmianą pracy itd. czyli de fakto każdy kto chce pracować cos może sobie znaleźć. Dasz ludziom rybe to po co mają pracować? Dla szczególnych wypadków są ogranizacje charytatywne, czyli socjal w wydaniu prywatnym.
>>po co te ramy? właśnie w tym tkwi siła że udowadniając swoje racje w praktyce widzimy ich wartość. Do słabych szkół nikt nie chce >chodzić chyba że jest zmuszony. Można dotować jakieś naukowe badania robione na uczelniach, ale w formie przetargu. >Cóż, czy ważne egzaminy takie jak matura powinny także być ustalane przez szkoły ? (podsunę tutaj niebezpieczną myśl - Proszę sobie wyobrazić, iż mieszka Pan w niewielkim miasteczku w którym jest jedna szkoła. Jej dyrektorem jest człowiek o poglądach skrajnie katolickich [powszechnie akceptowany, ot norma w niewielkim miasteczku] - i to on bedzie miał wpływ na program nauczania Pańskiego dziecka) >Teraz ma Pan wybór : >- Posyłać dziecko do szkołu oddalonej o 20km >- Posyłać dziecko do w/w szkoły >- Zapewnić mu samemu edukację
prąszę dać mi ten wybór - o nic więcej proszę, bo na razie mamy odgórny program ministerstwa w CAŁEJ Polsce
>Druga sprawa. Kwalifikacja do szkoły o poziom wyższej. Mając ogólne ramy programowe można bez większych problemów przenosić się między szkołami (program jest mniej więcej podobny). W sytuacji gdzie każdy robi swoje mogły by być z tym problemy, co oznacza wieksze przywiązanie do danej szkoły niż obecnie. >
dla mnie to nieistotny szczegół, szkoły mają uczyć a nie być przystosowane do przyjmowania wędrujących uczniów
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | | |  | | Corvus (86 punktów) | [do moderatora: proszę usunąć tą odpowiedź (jakimś cudem pojawiła się po raz drugi gdy ją edytowałem)]
|
|
| | | | | |  | | Corvus (86 punktów) | quasar
>1. Likwidacja tych urzędów, które przeszkadzają obywatelom. Urzędnik powinien życie ułatwiać a nie utrudniać. Na pewno trzeba zlikwidować zdublowane urzędy (a są takie których kompetencje się pokrywają), a na pewno cuda typu Krajowa Rada od Radia i Telewizji itp. >2. Oddzielenie państwa od kościoła - w tym finansowanie uczelni kościelnych (..)
W tych punktach masz moje 100% poparcie.
>3. Edukacja - jeśli obowiązkowa to kilka klas szkoły podstawowej. Dalej nauka powinna być kredytowana. Uważam, że zapobiegnie to marnowaniu środków i wysiłku nauczycieli - wielu z moich kolegów i koleżanek uczono hormonów na biologii i innych ciekawych rzeczy a mimo to poszli i tak do zawodówek. Dzięki temu, że nauka będzie kredytowana zwrócą się środki wydane na kształcenie np. takiego historyka czy innego filozofa czy kogoś kto do nauki nie przykładał który po nauce i tak wyjedzie zmywać garnki w Irlandii. Argumentów może być wiele - ale najważniejszy to to, że nauka wcale nie jest bezpłatna, ktoś płaci za pracę wykładowców, sale, sprzęt itp. i trzeba mieć tego świadomość.
W pełni rozumiem Twoje stanowisko. Nigdy też nie twierdziłem, że edukację należy zostawić taką jak jest w chwili obecnej. Co prawda, nie mam jeszcze wykształconych poglądów w tej sprawie. Wiem tylko jedno - sprywatyzowanie CAŁKOWITE szkolnictwa spowoduje dużo większe problemy (no, korupcja może będzie trochę mniejsza). Problemy mogą być przeróżne, ktoś tu gdzieś nawet przedstawił teoretyczną (ale bardzo moim zdaniem prawdopodobną) sytuację. Jasne, można myśleć nad kredytowaniem, zostawiając przy tym zmodyfikowaną szkołę podstawową jako instytucję publiczną, zgadzam się.
>4. Wojsko - tylko zawodowe.
Również się zgadzam. Z tym że, zaprzeczasz w tym miejscu sobie. Piszesz, że widzisz potrzebę utrzymania, chociażby newielkiej armii zawodowej. A w poście poprzednim, jako argument przeciwko opłacaniu składki zdrowotnej piszesz, że nie możesz mieć pewności czy część pieniędzy nie pójdzie na myśliwce. Sam przyznasz że armia bez myśliwców jest jak Giertych bez Wierzejskiego.
>5. Służba zdrowia prywatna. Ubezpieczenia zdrowotne prywatne. Niech ludzie wreszcie zaczną dbać o siebie gdy zobaczą co ile kosztuje zamiast pić wódkę, palić różne zioła i łykać grochy. Kto mimo to będzie palił, pił itp poniesie tego konsekwencje. >Potrzebna jest za to gwarancja, że człowiek po wypadku w sytuacji zagrożenia życia otrzyma należytą opiekę niezależnie od tego czy ma pieniądze czy nie - więc tutaj może być udział państwa np. jakiś fundusz.
Ja też jestem za tym, żeby ludzie zaczęli wkońcu bardziej o siebie dbać oraz ponosić osobistą odpowiedzialność w momencie, gdy tego nie robią. Dlatego prywatyzacja wydaje się najlepszym ku temu sposobem. Jednak należy pamiętać, że naprawdę żadko osoby są odpowiedzialne tylko za siebie. Co zrobisz gdy rodzice lekkoduchy (a nie zaprzeczysz że tacy są, i zawsze będą), nie wykupią ubezpieczenia zdrowotnego (pal licho dla siebie) dla swoich dzieci, sądząc, że "jakoś to będzie". No i przychodzi potrzeba, a tu dupa. I jeśli nie znajdzie się jakiś "dobry człowiek", bo przecież znaleźć się nie musi - dzieci pozostawiane są same sobie. Pełen liberalizm, jest takim gigantem na glinianych nogach. Gigant, ponieważ głosi NAPRAWDE MĄDRE w moim przekonaniu rzeczy. A jego glinianymi nogami jest dość naiwna wiara w to, że nagle ludzie przestaną być nieodpowiedzialni, każdy sąsiad nagle będzie altruistą na miarę Warrena Buffeta. Sami na łamach serwisu biadolimy nad mentalnością rodaków, dobrze wiedząc, że tak naprawdę nie da się tego zmienić.
> (...)
>10. Tak jak pisałem wcześniej podatki od normalnych ludzi niskie albo wcale. Płacić powinny firmy - do mniejszej liczby podatników potrzeba mniej urzędników.
Również jestem za tym, żeby urpościć system podatkowy do niezbędnego minimum. Jednak mimo wszystko, podatki powinni płacić wszyscy, nie tylko firmy. Same firmy może być nie stać na sfinansowanie, niewielkiego choć niezbędnego aparatu państwowego. Poza tym, mogłoby to spowodować przyduszanie przedsiębiorczości wśród ludzi. Jestem za 10% podatkiem liniowym.
>11. Nie tworzyć mnóstwa ustaw, które trzeba po pół roku zmieniać.
Zmniejszając liczbę kompetencji państwa, siłą rzeczy zmiejszymy ilość ustaw potrzebnych do jego sprawnego funkcjonowania. Dlatego podejrzewam, że automatycznie ich jakość stanie się lepsza.
|
|
| | | | | | |  | | quasar (219 punktów) | >Również się zgadzam. Z tym że, zaprzeczasz w tym miejscu sobie. Piszesz, że widzisz potrzebę utrzymania, chociażby newielkiej armii zawodowej. A w poście poprzednim, jako argument przeciwko opłacaniu składki zdrowotnej piszesz, że nie możesz mieć pewności czy część pieniędzy nie pójdzie na myśliwce. Sam przyznasz że armia bez myśliwców jest jak Giertych bez Wierzejskiego.
W tym miejscu chodziło mi bardziej o to, że obecnie nie mam kontroli nad tym na co wydawane są moje pieniądze, które powinny być przeznaczone na konkretny cel. Jeśli jest armia to oczywiście trzeba ją uzbroić, jesli jej nie ma to uzbrajać nie trzeba. Mozna tez wynająć jakąś armię prywatną (jeśli znajdzie się firma oferująca takie usługi, o ile dobrze pamietam Blackwater oglosil kiedys, ze jest w stanie zaoferowac armie kazdemu kto zechce). A w ogole to lepiej komus zaplacic albo żyć z sąsiadami w zgodzie niż marnować życie i zdrowie własnych obywateli.
> Co zrobisz gdy rodzice lekkoduchy, nie wykupią ubezpieczenia zdrowotnego (pal licho dla siebie) dla swoich dzieci, sądząc, że "jakoś to będzie". Niestety w takiej sytuacji kiedyś poniosą konsekwencje swoich wyborów. Można się starać minimalizować takie prawdopodobieństwo. Zdarza się też, że taką decyzję podejmuje ktoś ze względów religijnych albo innych światopoglądowych.
> Jestem za 10% podatkiem liniowym. Może być i 10% byle jego obliczenie nie przerazało normalnego człowieka, a sprawdzanie kto ile zapłacił nie wymagało znowu tuzina urzędników na podatnika.
|
|
| | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) |
>>3. Edukacja - jeśli obowiązkowa to kilka klas szkoły podstawowej. Dalej nauka powinna być kredytowana. Uważam, że zapobiegnie to marnowaniu środków i wysiłku nauczycieli - wielu z moich kolegów i koleżanek uczono hormonów na biologii i innych ciekawych rzeczy a mimo to poszli i tak do zawodówek. Dzięki temu, że nauka będzie kredytowana zwrócą się środki wydane na kształcenie np. takiego historyka czy innego filozofa czy kogoś kto do nauki nie przykładał który po nauce i tak wyjedzie zmywać garnki w Irlandii. Argumentów może być wiele - ale najważniejszy to to, że nauka wcale nie jest bezpłatna, ktoś płaci za pracę wykładowców, sale, sprzęt itp. i trzeba mieć tego świadomość. >W pełni rozumiem Twoje stanowisko. Nigdy też nie twierdziłem, że edukację należy zostawić taką jak jest w chwili obecnej. Co prawda, nie mam jeszcze wykształconych poglądów w tej sprawie. Wiem tylko jedno - sprywatyzowanie CAŁKOWITE szkolnictwa spowoduje dużo większe problemy (no, korupcja może będzie trochę mniejsza).
niby jakie ?
>>5. Służba zdrowia prywatna. Ubezpieczenia zdrowotne prywatne. Niech ludzie wreszcie zaczną dbać o siebie gdy zobaczą co ile kosztuje zamiast pić wódkę, palić różne zioła i łykać grochy. Kto mimo to będzie palił, pił itp poniesie tego konsekwencje. >>Potrzebna jest za to gwarancja, że człowiek po wypadku w sytuacji zagrożenia życia otrzyma należytą opiekę niezależnie od tego czy ma pieniądze czy nie - więc tutaj może być udział państwa np. jakiś fundusz.
po pierwsze do tego obliguje prawo, czyli jak ktoś ma szpital to po otrzymaniu zgłoszenia ma obowiązek udzielić pomocy, to że pierwsze pytanie po przebudzeniu może brzmieć prosze podać nr ubezpieczenia to inna sprawa
> Co zrobisz gdy rodzice lekkoduchy (a nie zaprzeczysz że tacy są, i zawsze będą), nie wykupią ubezpieczenia zdrowotnego (pal licho dla siebie) dla swoich dzieci, sądząc, że "jakoś to będzie". No i przychodzi potrzeba, a tu dupa. I jeśli nie znajdzie się jakiś "dobry człowiek", bo przecież znaleźć się nie musi - dzieci pozostawiane są same sobie. Pełen liberalizm, jest takim gigantem na glinianych nogach. Gigant, ponieważ głosi NAPRAWDE MĄDRE w moim przekonaniu rzeczy. A jego glinianymi nogami jest dość naiwna wiara w to, że nagle ludzie przestaną być nieodpowiedzialni, każdy sąsiad nagle będzie altruistą na miarę Warrena Buffeta. Sami na łamach serwisu biadolimy nad mentalnością rodaków, dobrze wiedząc, że tak naprawdę nie da się tego zmienić.
ależ da i to szybciutko, właśnie tak się uczy odpowiedzialności
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | | | | |  | | Corvus (86 punktów) | >>Wiem tylko jedno - sprywatyzowanie CAŁKOWITE szkolnictwa spowoduje dużo większe problemy (no, korupcja może będzie trochę mniejsza). >niby jakie ?
Czytaj posty, będziesz wiedział. Pisałem o tym ja oraz niebieski.
>>>Potrzebna jest za to gwarancja, że człowiek po wypadku w sytuacji zagrożenia życia otrzyma należytą opiekę niezależnie od tego czy ma pieniądze czy nie - więc tutaj może być udział państwa np. jakiś fundusz. >po pierwsze do tego obliguje prawo, czyli jak ktoś ma szpital to po otrzymaniu zgłoszenia ma obowiązek udzielić pomocy, to że pierwsze pytanie po przebudzeniu może brzmieć prosze podać nr ubezpieczenia to inna sprawa
No dobra, a co zrobi szpital jeśli taka osoba nie ma ubezpieczenia? Oczywiście można odpowiedzieć, zapłaci albo pójdzie siedzieć. Ale dlaczego miałaby to robić, skoro nie wyraziła zgody na akcję ratunkową (oczywiście nikt nie mógł spytać, ponieważ jej stan na to nie pozwalał)?
|
|
| | | | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >>niby jakie ? >Czytaj posty, będziesz wiedział. Pisałem o tym ja oraz niebieski.
dla mnie na pewno bedą mniejsze niż niesprywatyzowane
>>>>Potrzebna jest za to gwarancja, że człowiek po wypadku w sytuacji zagrożenia życia otrzyma należytą opiekę niezależnie od tego czy ma pieniądze czy nie - więc tutaj może być udział państwa np. jakiś fundusz. >>po pierwsze do tego obliguje prawo, czyli jak ktoś ma szpital to po otrzymaniu zgłoszenia ma obowiązek udzielić pomocy, to że pierwsze pytanie po przebudzeniu może brzmieć prosze podać nr ubezpieczenia to inna sprawa >No dobra, a co zrobi szpital jeśli taka osoba nie ma ubezpieczenia? Oczywiście można odpowiedzieć, zapłaci albo pójdzie siedzieć. Ale dlaczego miałaby to robić, skoro nie wyraziła zgody na akcję ratunkową (oczywiście nikt nie mógł spytać, ponieważ jej stan na to nie pozwalał)?
akcja ratująca życie jest obowiązkowa, bez żadnych pytań i warunków, oczywiście kłoppoty się zaczynają po akcji ratunkowej, bo szpital jak najszybciej wypycha takiego pacjenta i tu mają pole do popisu organizacje n
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | idealny model to anarchizm indywidualny  co do tego na co można mieć nadzieję to w przybliżeniu UPR-owski program państwa minimum. Ciężko pisać o całym modelu i oczywiście można w wielu sprawach ustąpić. Państwo z założenia ma zapewnić obywatelowi bezpieczeństwo, czyli utrzymać policję i wojsko, oraz rozsądzić czyli sądy + sprawy ogólnokrajowe typu budowa autostrad. W dawnych czasach jak się jeden nie zgadzał to sąsiedzi zbierali sie do kupy i mu dogłębnie tłumaczyli, teraz zaś powinno to nastąpić poprzez działania państwa np. przymusowy wykup. Przy ograniczonych do minimum wydatkach będą ograniczone podatki - czyli wolność ekonomiczna. I o to chodzi
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| | | | | |  | | Corvus (86 punktów) | >(..) W dawnych czasach jak się jeden niezgadzał to sąsiedzi zbierali sie do kupy i mu dogłębnie tłumaczyli, teraz zaś powinno to nastąpić poprzez działania państwa np. przynusowy wykup. (..)
Widzisz, w moim przekonaniu sam sobie zaprzeczasz. Piszesz tu o przymusowym wykupie dla szeroko pojętego "dobra ogółu". A gdzieś wcześniej pisałeś o tym, żeby pozwolić ludziom decydować o sobie i o swoim. Gdybym był złośliwy, mógłbym Cię zparafrazować: kompetencja przymusowego wykupu jest jedynie doskonałą okazją dla krętaczy, którzy korumpując urzędników będą ją wykorzystywali do własnych celów, dajmy ludziom prawo wyboru! Ale nie będe złośliwy. Właściwie to cieszę się, że mój "oponent" przyznaje mi rację w mojej podstawowej myśli: niektóre kompetencje będą wykonywane efektywniej, gdy ich realizację powierzymy centralnej instytucji, jaką jest pańswo posiadające aparat przymusu.
|
|
| | | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | > >(..) W dawnych czasach jak się jeden niezgadzał to sąsiedzi zbierali sie do kupy i mu dogłębnie tłumaczyli, teraz zaś powinno to nastąpić poprzez działania państwa np. przynusowy wykup. (..)> Widzisz, w moim przekonaniu sam sobie zaprzeczasz. Piszesz tu o przymusowym wykupie dla szeroko pojętego "dobra ogółu". A gdzieś wcześniej pisałeś o tym, żeby pozwolić ludziom decydować o sobie i o swoim. Gdybym był złośliwy, mógłbym Cię zparafrazować: kompetencja przymusowego wykupu jest jedynie doskonałą okazją dla krętaczy, którzy korumpując urzędników będą ją wykorzystywali do własnych celów, dajmy ludziom prawo wyboru!> Ale nie będe złośliwy. Właściwie to cieszę się, że mój "oponent" przyznaje mi rację w mojej podstawowej myśli: niektóre kompetencje będą wykonywane efektywniej, gdy ich realizację powierzymy centralnej instytucji, jaką jest pańswo posiadające aparat przymusu.Zgadzając się na jakiekolwiek państwo zgadzamy się istnienie aparatu przymusu. Co do przymusu to chodzi mi o ogólnokrajowe projekty które by przechodziły jako uchwały, więc krętactwo jest tu ograniczone do minimum gdyż nie tak łłatwo zakręcić 460 posłów. Oczywiście że każdy inaczej pojmuje granice państwa minimum. Mi się wydaje że przez kilkunastu ludzi nie wolno wstrzymywać rozwoju całego państwa np. nie budując autostrady przez cały kraj. wcale Ci nie przyznaję racji i uważam że sprawniej to zrobiliby sąsiedzi, ale bardziej cywilizowanie państwo. Przykładem są tu sejmiki szlacheckie - tam jak ktoś się sprzeciwiał ogółowi to go roznoszono na szablach teraz jest prze4głosowany - kto skuteczniej załatwiał oponentów ? 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| |  | | Anarchy | >piszesz to anarchokapitaliści dążący do państwa miminum
AnarchoKapitaliści nie dążą wcale do Państwa Minimum. AnarchoKapitaliści są przeciwko Państwo w całej swej esencji
|
|
| | |  | | Konowal (6291 punktów) | >>piszesz to anarchokapitaliści dążący do państwa miminum >AnarchoKapitaliści nie dążą wcale do Państwa Minimum. AnarchoKapitaliści są przeciwko Państwo w całej swej esencji > fakt chodziło mi o minanarchistów, ale anorcho nie są przeciwko państwu jako takiemu tylko uważają że funkcje państwa można skutecznie zastąpić prywatne instytucje.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
|  | | Anarchy | >Anarchiści, którzy stawiają na pełen kapitalizm (są inni?) sądzą, że niewidzialna ręka rynku załatwi wszystkie te sprawy o których piszesz i to sprawniej niż państwo. O tym się jednak prawdopodobnie nigdy nie przekonamy. Zgadzałem się z grubsza z tym poglądem, oczywiście jako teoretycznie najlepszą opcję - bo nigdy nie sądziłem, że uda się zorganizować taki system.
Utopiści "państwowcy", którzy stawiają, że Państwo rozwiąże wszystkie problemy sprawniej od wolnego rynku są niestety większymi utopistami. Systemu opartego na pełnym kapitalizmie nie trzeba sprawdzać przy pomocy doświadczeń laboratoryjnych w podziemiach - ten system tak samo jak kapitalizm nie jest nawet w większości empiryczny, ale bazuje na informacji o poszczególnych zależnościach i prawidłowościach rządzącymi tym światem. Leseferystyczny Kapitalizm nie towarzyszył nam od początku istnienia człowieka - kapitalizm wykształcił się mniej więcej pod koniec XVII wieku.
>Pewnego dnia natomiast doszedłem do wniosku, że nawet gdyby się udało wprowadzić pełen kapitalizm to pewne elementy jak obronność, służba zdrowia czy system prawny i tak skuteczniejsze będą w systemie zcentralizowanym. Taką już mają specyfikę.
Przepraszam czy można prosić o jakieś rzeczowe argumenty co do tych "genialnych" wniosków?. Idąc tym genialnym tokiem myślenia w takim razie każdy scentralizowany element - nie tylko służba zdrowia - ale piekarnie, sklepy spożywcze i inne będą lepiej służyły społeczeństwu niż "zdecentralizowany" wolny rynek. Wydaje mi się, że tutaj ktoś się zagalopował w myśleniu, albo nie rozumie podstawowych praw ekonomii.
>Nie wyobrażam sobie dogadywania się poszczególnych korporacji medycznych, prawnych i obronnych w sytuacjach kryzysowych, gdzie liczy się szybkość reakcji (i to często na wielką skalę).
W tym momencie osoba pisząca takie zdanie nie ma kompletnego pojęcia na temat tego co się dzieje na świecie, albo nie chce zdawać sobie z tego sprawy - woli się zamknąć w swoim wyidealiozwanym, hermetycznym świecie, gdzie kochane Państwo załatwia poszczególne sprawy. Są to marzenia ściętej głowy.
Cytując tutaj największego XX wiecznego ekonomiste Ludwiga von Misesa "Najłatwiej jest opisywać stan idealny, niemożliwy do osiągnięcia z racji sprzeczności z niezmiennymi prawami świata rzeczywistego. Takie marzenia mogą być uważana za nieszkodliwe tak długo, jak długo pozostają marzeniami. Lecz gdy Ci, którzy je snują, zaczynają zapominać o różnicy między fantazją a rzeczywistością, stają się najpoważniejszą przeszkodą dla ludzkich wysiłków i dązenia do dobrobytu"
>Dlatego przeszedłem do obozu "państwa minimum". Państwo minimum rozumiem jako sytuację, w której jedynym zadaniem rządu jest zapewnienie bezpieczeństwa obywateli oraz skuteczne egzekwowanie prawa. Prawo to, powinno być stworzone w oparciu o kilka podstawowych zasad (nie zabijaj, nie kradnij , przestrzegaj zawartych umów cywilnych) - do bólu proste i skuteczne. I nic więcej.
No niestety historyczny empiryzm nie stoi po stronie zwolenników Państwa minimum. Wszystkie znane mi z historii (najlepszy przykład rząd USA po 1776) państwa minimum rozrosły się do ogromnych rozmiarów, interweniując w prawie każdą możliwą sferę życia człowieka. W takim razie cytując George'a Santayanę "kto nie zna przeszłości, skazany jest na jej powtarzanie" albo osoba pisząca o Państwie minimum nie uczy się z historii naszych przodków, albo wracamy do wypowiedzi Ludwiga von Misesa.
|
|
| |  | | Corvus (86 punktów) | >>Pewnego dnia natomiast doszedłem do wniosku, że nawet gdyby się udało wprowadzić pełen kapitalizm to pewne elementy jak obronność, służba zdrowia czy system prawny i tak skuteczniejsze będą w systemie zcentralizowanym. >Przepraszam czy można prosić o jakieś rzeczowe argumenty co do tych "genialnych" wniosków?. Idąc tym genialnym tokiem myślenia w takim razie każdy scentralizowany element - nie tylko służba zdrowia - ale piekarnie, sklepy spożywcze i inne będą lepiej służyły społeczeństwu niż "zdecentralizowany" wolny rynek.
Pisałem już nie raz w tym wątku dlaczego uważam, że akurat te trzy kompetencje będą moim zdaniem efektywniej wykonywane, gdy powierzymy je w ręce rządu, dlatego nie będe się powtarzał. Mało tego - uważam również, że są jeszcze dwie sprawy które powinny być kontrolowane: ochrona środowiska oraz budowa infrastruktury drogowej.
Natomiast nigdzie nie pisałem, że to rozumowanie należy stosować także dla innych dziedziń. Dlatego jeżeli chcesz być traktowany poważnie to nie demonizuj wszystkiego. Nie raz przecież pisałem, że uważam iż zarówno szkolnictwo jak i służba zdrowia powinny być jak najbardziej otwarte - natomiast pewne minimum typu: małe szkoły państwowe w biednych miejscowościach (w których nieopłacalne będzie budowa szkół prywatnych) powinno zostać zachowane.
>>Nie wyobrażam sobie dogadywania się poszczególnych korporacji medycznych, prawnych i obronnych w sytuacjach kryzysowych, gdzie liczy się szybkość reakcji (i to często na wielką skalę). >W tym momencie osoba pisząca takie zdanie nie ma kompletnego pojęcia na temat tego co się dzieje na świecie, albo nie chce zdawać sobie z tego sprawy - woli się zamknąć w swoim wyidealiozwanym, hermetycznym świecie, gdzie kochane Państwo załatwia poszczególne sprawy. Są to marzenia ściętej głowy.
Więc proszę oświeć mnie - i wytłumacz jak to widzisz? Jak widzisz rozwiązanie chociażby problemu zachowania bezpieczeństwa na ulicach?
>Państwo minimum rozumiem jako sytuację, w której jedynym zadaniem rządu jest zapewnienie bezpieczeństwa obywateli oraz skuteczne egzekwowanie prawa. Prawo to, powinno być stworzone w oparciu o kilka podstawowych zasad (nie zabijaj, nie kradnij , przestrzegaj zawartych umów cywilnych) - do bólu proste i skuteczne. I nic więcej. >No niestety historyczny empiryzm nie stoi po stronie zwolenników Państwa minimum. Wszystkie znane mi z historii (najlepszy przykład rząd USA po 1776) państwa minimum rozrosły się do ogromnych rozmiarów, interweniując w prawie każdą możliwą sferę życia człowieka.(...)
Pokaż mi społeczności żyjące w anarchii, które nie zostały zniszczone, wyzyskane czy zasymilowane. Fakt jest faktem, wzajemne dbanie o własne dupy jest korzystniejsze z punktu widzenia ewolucji. Nawet jeżeli stracimy przy tym kilkanaście procent PKB. Historia pokazuje jednoznacznie - anarchizm zawsze przegrywa.
Napisz mi jak wyobrażasz sobie te kwestie o których pisze: - ochrona środowiska - budowa infrastruktury transportowej - sądownictwo - bezpieczeństwo (wewnętrzne oraz krajowe) - ochrona zdrowia
I odnieś się tylko do nich, nie wymyślaj przykładów do których się nie odnosiłem.
P.S. I tak, uważam, że powinno się każdego zmuszać do opłacania niewielkich haraczów, na rzecz: a) obiboków b) osób które nie zwłasnej winy są od obiboków uzależnione
|
|
| | |  | | Anarchy | > Pisałem już nie raz w tym wątku dlaczego uważam, że akurat te trzy kompetencje będą moim zdaniem efektywniej wykonywane, gdy powierzymy je w ręce rządu, dlatego nie będe się powtarzał. Mało tego - uważam również, że są jeszcze dwie sprawy które powinny być kontrolowane: ochrona środowiska oraz budowa infrastruktury drogowej.> Natomiast nigdzie nie pisałem, że to rozumowanie należy stosować także dla innych dziedziń. Dlatego jeżeli chcesz być traktowany poważnie to nie demonizuj wszystkiego. Nie raz przecież pisałem, że uważam iż zarówno szkolnictwo jak i służba zdrowia powinny być jak najbardziej otwarte - natomiast pewne minimum typu: małe szkoły państwowe w biednych miejscowościach (w których nieopłacalne będzie budowa szkół prywatnych) powinno zostać zachowane.Prawa ekonomii są uniwersalne szanowny Panie. Każda instytucja/firma działa w oparciu o takie same mechanizmy (zysk czy działalność non-profit). Nie wiem czy jest coś trudnego w zrozumieniu, że szpital działa dokładnie na takich samych zasadach co sklep spożywczy czy fryzjer? Nagle służba zdrowia bez mechanizmów rynkowych będzie działać efektywnie, jeśli będą tam siedzieć "odpowiedni" ludzie? Przepraszam, albo się jest konsekwentnym, albo się wypisuje jawne głupoty. 17 lat powtarza się takie bzdury, a efekty widać tego na codzień albo przy korzystaniu ze scentralizowanego systemu. Bynajmniej bolączki ze służbą zdrowia nie występują u nas. W Wielkiej Brytanii to dopiero mają "powszechne" kolejki do podstawowych usług medycznych (o bardziej skomplikowanych operacjach nie wspominając). Za niedługo to zacznie się udowadniać, że socjalizm byłby wydajnie ekonomiczny, gdyby scentralizowana władza została powierzona dobrym, odpowiedzialnym i przepełnionych altruizmem biurokratów. Za PRL to już też mówiono, że "system jest dobry ino ludzie są źli". Absurdy efektywności scentralizowanego systemu udowodnił już Ludwig von Mises - ze służbą zdrowia również, odsyłam do dzieł austriackiego ekonomisty. Problem leży w naturze tegoż systemu, w jego założeniach, a nie w "ludziach". To co proponujesz jest jak naprawianie lokomotywy poprzez zmianę jadących pasażerów. A może rzeczywiście ja czegoś nie rozumiem to proszę mnie oświecić, że nagle scentralizowany system państwowy w "pewnych" dziedzinach będzie lepszy niż powierzenie tych usług rynkowi? Jeśli tak to proszę mi to wytłumaczyć - z chęcią poczytam. > Nie wyobrażam sobie dogadywania się poszczególnych korporacji medycznych, prawnych i obronnych w sytuacjach kryzysowych, gdzie liczy się szybkość reakcji (i to często na wielką skalę).Widocznie nie miałeś nigdy styczności z takimi korporacjami. Proszę się dowiedzieć na temat pomocy ofiarom huraganu np. Katrina, albo o wcześniejszych klęskach - w jaki sposób działały firmy ubezpieczeniowe jak i również indywidulana pomoc charytatywna np. kto był pierwszy na miejscu i służył pomocą? > Więc proszę oświeć mnie - i wytłumacz jak to widzisz? Jak widzisz rozwiązanie chociażby problemu zachowania bezpieczeństwa na ulicach?Dokładnie na takiej samej zasadzie jak to, że w różnych sklepach/hipermarketach wynajmowani są ochroniarze z prywatnych firm ochroniarskich. Zapewnienie bezpieczeństwa klientom jest jednym z elementów leżących w interesie prywatnych przedsiębiorców. Tak samo jak renoma i prestiż. > Pokaż mi społeczności żyjące w anarchii, które nie zostały zniszczone, wyzyskane czy zasymilowane. Fakt jest faktem, wzajemne dbanie o własne dupy jest korzystniejsze z punktu widzenia ewolucji. Nawet jeżeli stracimy przy tym kilkanaście procent PKB.Równie dobrze mogę Ciebie prosić o wykazanie państwa minimum - państwa, które trzyma się sztywno określonych przez Ciebie ram. Czy jest chociaż jedno państwo na świecie, które spełnia Twoje wymogi? Wzajemne dbanie o własne dupy nie implikuje, że instytucją, która ma się tym zajmować musi być Państwo. Jak dla mnie lepszym rozwiązaniem są firmy prywatne. co do społeczności anarchistycznym polecam ten artykuł : sierp.tc.pl/wlodek/mrliberty.htm> Historia pokazuje jednoznacznie - anarchizm zawsze przegrywa.Jeśli tak jest rzeczywiście, to państwo minimum również przegrywa - historyczny empiryzm również to zweryfikował. > Napisz mi jak wyobrażasz sobie te kwestie o których pisze:> - ochrona środowiskaBędę starał się odpowiadać krótko. Ochronę środowiska wyobrażam sobie w bardzo prosty sposób - bazując na prawach własności prywatnej. Zatruwanie środowiska jest zwykłym, nielegalnym naruszaniem praw własności prywatnej (jeśli właściciel się na to nie godzi) > - budowa infrastruktury transportowejDokładnie na takiej samej zasadzie, co budowanie autostrad i pobieranie za nie opłaty jak to ma miejsce np. na Słowacji. Przekładamy te same mechanizmy.
|
|
| | |  | | Anarchy | >- sądownictwo
Sądownictwo jest chyba jedną z najprostszych usług, którymi powinien zajmować się sektor prywatny. Nawet dzisiaj istnieją w Ameryce usługi arbitrażowe (sądownictwo arbitrażowe), gdzie sprawy i procesy są rozstrzygane szybciej niż w sądach amerykańskich. Korzysta z nich masa korporacji.
O niezależności i obiektywizmie świadczy konkurencja, a nie Państwo certyfikaty i przymusowe monopolizowanie usług (jak mamy obecnie miejsce w sądownictwie). Niestety gwarancją "sprawiedliwości" nie są państwowe sądy. Sędzia jest zatrudniany przez Państwo, więc logicznym jest to, że przychylniej będzie on patrzał na swoje pracodawcę (którym jest Państwo), dzięki któremu ma co wrzucić do garnka niż na przeciętnego Kowalskiego, który mu nie płaci (w sposób widoczny, czyli bezpośrednio). Są to naturalne relacje pracownik-pracodawca w państwowych firmach. Niestety te relacje nie są niczym dobrym zwłaszcza dla konsumentów - efektem tego jest mała ilość wyroków "przeciwko" swojemu pracodawcy, śmieszne sumy kar pieniężnych wobec Państwa dla pojedynczych obywateli itp. Po prostu przeciętny Kowalski nie jest prawdziwym "pracodawcą" sądów, w przeciwieństwie jak ma to miejsce na wolnym rynku.
Cytując tutaj Misesa "konsument, jednostka, jest jednocześnie klientem i szefem (prywatnego przedsiębiorcy). Wychodząc ze sklepu w Ameryce można zobaczyć napis takiej treści "Dziękujemy za Twoje wsparcie. zapraszamy ponownie" Wchodząc do (państwowego) sklepu - słyszy się od sprzedawcy "Powinieneś być wdzięczny naszemu wodzowi (lub ustrojowi) za to, że Ci to daje"
Sytuacja jest dokładnie podobna do działalności sądów państwowych. Jeśli mamy konkurencję to nie przejmujemy się tym, że niektóre firmy dostarczają fatalne usługi i niskiej jakości dobra, oszukują klientów - rynek to weryfikuje i firma w prosty sposób bankrutuje, a my korzystamy z usług oferowanych przez innych. Niestety takiej sytuacji nie ma miejsca w sądach państwowych jak i w samej instytucji Państwa. Nie ma owej konkurencji, więc o wzroście jakości i szybkości usług możemy pomarzyć - nie możemy pójść do firmy B, która oferuje podobne usługi. Tak samo jeśli chodzi o pojęcie sprawiedliwości - dopiero kiedy jest już silny nacisk i presja społeczna na Państwie - to drobne zabiegi kosmetyczne są robione i "niby" status quo ulega poprawie - ale to jest tylko w teorii, w praktyce, a zwłaszcza w Polsce taka sytuacja jest obarczona b. niskim (jeśli nie zerowym) stopniem prawdopodobieństwa. Wystarczy chociażby spojrzeć na popularność poprzedniego rządu w procentach w naszym społeczeństwie, aby zdać sobie sprawę z jakim poparciem może u nas funkcjonować rząd. Sądy należą do jednej firmy o nazwie "Państwo", jeśli sądy są skorumpowane jesteśmy od razu na pozycji przegranej - mamy JEDYNIE możliwość apelacji w sądzie tej samej firmy. Upraszczając przypomina to sytuację, w której idziemy do sądu w sprawie kradzieży walczyć o sprawiedliwość, kiedy właścicielem sądu jest złodziej, który nas okradł - czy w tym momencie wierzylibyśmy choćby w małym stopniu w słuszny i sprawiedliwy proces? A dokładnie tak wygląda sytuacja jeśli chodzi o krzywdę wyrządzoną przez Państwo na obywatelach. Jeśli sądy nie będą prywatne to o żadnych sprawiedliwych wyrokach nie ma mowy - chyba, że gorliwie wierzymy, że urzędnicy są z natury dobrymi i moralnymi ludźmi. Po raz kolejny przypominam, że prestiż i marka są bardzo istotnymi rzeczami od których zależy m.in. żywotność prywatnej firmy.
|
|
| | |  | | Anarchy | >- bezpieczeństwo (wewnętrzne oraz krajowe)
Prawie połowa "policji" w Polsce jest już sprywatyzowana w tym znaczeniu, że coraz więcej osób korzysta z usług firm ochroniarskich. Poza tym pracowników firm ochroniarskich można już spotkać w prawie wszystkich, większych sklepach. Bezpieczeństwo na ulicach zostałoby zapewniane przez właścicieli dzielnic/ulic/osiedli. Nikt nie chciałby miekszać w dzielnicy, która ma złą renomę i jest masa przestępstw. Znowu jest to wykazanie "interesu" prywatnych właścicieli.
>- ochrona zdrowia
Przepraszam, że zapytam? Czy potrafisz sobie wyobrazić świadczenie usług zdrowotnych, tak samo jak potrafisz sobie wyobrazić świadczenie usług w postaci naprawy samochodu?
Cytując Frederica Bastiata: "Mój Boże, jak ciężko w ekonomii dowieść, że dwa i dwa daje cztery. Gdy to się uda [ludzie mimo to znowu zagłosują] tak, jakby nic nie zostało powiedziane".
Państwowa służba zdrowia jest jednym, wielkim marnotrawstwem. Osoby, które popierają taki system, powołując się na "racjonalizację kosztów" są geniuszami. W cudowny sposób chcą udowodnić, że bez mechanizmów rynkowych i walcząc z prawami ekonomii możliwa jest racjonalizacja kosztów i efektywność nierynkowego systemu. Równie dobrze mogliby udowodnić, że dodawanie z góry od dołu daje inny wynik niż z dołu do góry.
Przykłady; obecne zadłużenie służby zdrowia oscyluje w okolicach 8-10 mld złotych. Rocznie z budżetu wpompowywane jest 54-60 mld złotych do "efektywnego", państwowego kołchozu. "Publiczne" łóżko np. na Śląsku przynosi rocznie 20 tys. zł strat, prywatne 2800zł zysku - wynika z danych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego. W prywatnych firmach medycznych - w porównaniu z państwowymi - jest mniejsza administracja i obsługa techniczna, a wydatki na leki i środki opatrunkowe są ściśle kontrolowane. Straszenie "niedostępnością" usług i "drogimi" cenami jest wielkim absurdem. Od 1990 do 1995 roku ilość oferowanych usług wzrosła 2krotnie natomiast ceny spadły o minimum 20%. Ubezpieczyć się można już za cenę 25złotych miesięcznie na dzień dzisiejszy.
Zamiast się kierować rachunkiem ekonomicznym, nadal hołduje się zasadzie, że "biedę trzeba dzielić równo". Przykład :W 2001 r. wykazywano finansowe nieprawidłowości aż w 81 proc. szpitali. Wykryto na przykład, że spośród 177 stacji dializ, które objęto całościową kontrolą, aż 72 oszukiwały i wyłudziły w sumie 8 mln zł.
Niech każdy odpowiada za swoje czyny i za własne zdrowie. Nikt nie ma prawa zabierać ludziom wolności działania, a tym bardziej zabierać im pieniądze "dla ich własnego dobra". Żadna osoba nie zna "przepisu na życie" drugiej osoby. Niech każdy ponosi konsekwencje swoich podejmowanych decyzji w tym również decyzji za dobrowolnie nieubezpieczenie się w prywatnych placówkach.
Czy coś jeszcze wymaga komentarza?
>I odnieś się tylko do nich, nie wymyślaj przykładów do których się nie odnosiłem.
Konsekwencja w proklamowanych przez siebie poglądach jest rzeczą bardzo istotną. Piszesz "Pewnego dnia natomiast doszedłem do wniosku, że nawet gdyby się udało wprowadzić pełen kapitalizm to pewne elementy jak obronność, służba zdrowia czy system prawny i tak skuteczniejsze będą w systemie zcentralizowanym."
Mniej więcej wypisujesz i wygadujesz takie same androny co Jarosław Kaczyński, który uważa, że kapitalizm sprawdza się w zależności od miejsca i czasu. I na przykład jego zdaniem w Estonii sprawdza się, bo jest MAŁA. W Chinach się sprawdza, bo są DUŻE. W USA zapewne się sprawdza, bo są ogromne natomiast Irlandia i UK są przykładami, że kapitalizm się sprawdza, bo są za ŚREDNIE z pewnością. Powtarzasz frazesy, które mają identyczną konotację.
>P.S. I tak, uważam, że powinno się każdego zmuszać do opłacania niewielkich haraczów, na rzecz:
I znowu kłania się konsekwencja. Dlaczego usprawiedliwionym jest opłacanie niewielkich, a dużych już nie? Co to w ogóle za relatywizm moralny? Złodziejstwo też jest usprawiedliwione, kiedy pieniądze z kradzieży przeznaczy się np. na Dom Samotnej Matki?
Najlepsze w tym wszystkim, że teoretycznie chcesz zarządzać pieniędzmi innymi, bez ich pozwolenia. W tym momencie nie widzę między Tobą a złodziejem czającym się w ciemnej uliczce żadnej, dosłownie żadnej różnicy. Cytując Bastiata :"są ludzie, którzy uważają, że kradzież traci całą swoją niemoralność, gdy staje się legalna". Każda, nawet najmniejsza redystrybucja dochodów jest złodziejstwem.
>a) obiboków
Równie dobrze łóżmy (w znaczeniu zabierajmy innym siłą i obdarowywujmy innych) na ludzi bez nogi, ręki, bez domu, z oparzeniem ciała 2stopnia, na samotne matki, samotnych ojców, na sieroty...lista nie ma końca. Dziwne, że nagle usprawiedliwonym jest łożenie na obiboków a na innych już nie. Konsekwencja kłania się po raz 3
>b) osób które nie zwłasnej winy są od obiboków uzależnione
Przykład A mnie zainteresował. Prosiłbym o jego rozwinięcie, bo tutaj również zahacza mi o jakąś granicę absurdu.
|
|
| | | |  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | Witaj Anarchy, Gnębisz Corvusa kapitalizmem i niestety zapomniałeś, że tydzień temu założyłem superciekawy wątek pt. "Pochwała etatyzmu", w którym można pognębić kogoś jeszcze.  Brak odzewu z twojej strony uznaję za foux pas, które ci wybaczę, jeśli pognębisz się razem ze mną i forumowiczami, którzy aktywnie współtworzyli dialog na całkiem wysokim poziomie. Nieskromnie przypomnę, że parę dni temu musiałem Cię bronić przed mohawkiem, który zarzuca ci brak przygotowania merytorycznego. Mógłbyś pofatygować 10 placów w kierunku "Pochwały etatyzmu" i udowodnić, że się nie myliłem.  Serdecznie zapraszam.
|
|
| | | | |  | | Anarchy | > Witaj Anarchy,> Gnębisz Corvusa kapitalizmem i niestety zapomniałeś, że tydzień temu założyłem superciekawy wątek pt. "Pochwała etatyzmu", w którym można pognębić kogoś jeszcze. Brak odzewu z twojej strony uznaję za foux pas, które ci wybaczę, jeśli pognębisz się razem ze mną i forumowiczami, którzy aktywnie współtworzyli dialog na całkiem wysokim poziomie. Nieskromnie przypomnę, że parę dni temu musiałem Cię bronić przed mohawkiem, który zarzuca ci brak przygotowania merytorycznego. Mógłbyś pofatygować 10 placów w kierunku "Pochwały etatyzmu" i udowodnić, że się nie myliłem.  > Serdecznie zapraszam.> Witaj, Teraz zauważyłem, że nie odpisałem na Twojego posta w sprawie kryzysów - w najbliższym czasie to zrobię, więc proszę o cierpliwość  Jeśli mógłbyś mi podać linka do tego wątku, ponieważ nie jestem starym wyjadaczem na racjonaliście niestety, to się zainteresuję.
|
|
| | | | | |  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | |
|
| lipschitz (1674 punktów) | Dla państwa, społeczeństwa, rodziny poświęca się jednostkę. Potem ta poświęcona jednostka ma tworzyć państwo, społeczeństwo, rodzinę. Kiepski, choć realizowany niestety w praktyce pomysł. Nad interesem jednostki stoi tysiąc innych interesów, tak też skonstruowane jest prawo. Myślę, że w naszym codziennym życiu doświadczamy bezradności wobec różnego rodzaju organizacji, urzędników, instytucji, i ten bezradny człowiek ma tworzyć społeczeństwo? Tworzy, stara się przebić, zdobyć władzę, bogactwo, zacząć coś znaczyć, inaczej niewiele może. Jeżeli wejdzie w konflikt ze spółdzielnią, bankiem, skarbówką, co może mieć miejsce w jednym czasie leży - jako jednostka, bez władzy, nic nie znaczy, nie przeciwstawi się np. prawnikom wspomnianych instytucji, komornikom, nawet jeśli racja leży po jego stronie szanse ma niewielkie. Odwrócenie hierarchii, to krok ku wolności, jednostka, rodzina, plemię, państwo, im dalej, tym mniejsze oddziaływanie tego, co większe i jest to według mnie o tyle racjonalne, że pomiędzy ludźmi państwa a zwyczajnym obywatelem nie istnieje komunikacja - ci ludzie w ogóle się nie znają, nic o sobie nie wiedzą, nie znają swoich wad, potrzeb, problemów, w jaki więc sposób człowiek państwa może wydać właściwe decyzje? W jaki sposób sędzia zamierza wydać sprawiedliwy wyrok, jeżeli może jedynie polegać na osądach ludzi, których nie zna przecież? Według mnie to niemożliwe, dlatego kłamstwo, fałsz może spokojnie się panoszyc. Natomiast plemię ma tę szansę wydać właściwe wyroki i decyzje, wszyscy się w nim znają, jeżeli ktoś kłamie, kradnie, wykorzystuje to się to po prostu wie. Wie się kto jest miły, uczynny, hojny, kto tworzy, kto ma pomysły. W dzisiejszym świecie, ktoś, kto doprowadził do ruiny np. jakąś gminę, spokojnie może ją opuścić i startować w wyborach do najwyższych władz - ponieważ głosy na tego człowieka oddadzą ci, którzy kompletnie go nie znają, którzy mają jedynie jego słowo i nic więcej - brak komunikacji, ot przyczyna. Warto także zwrócić uwagę na fakt, że tzw. plemiona lub istniejące obecnie małe społeczności praktycznie nie muszą lub nie musiały utrzymywać służb policyjnych - to spora oszczędność
|
|
 | | Corvus (86 punktów) | > Dla państwa, społeczeństwa, rodziny poświęca się jednostkę. Potem ta poświęcona jednostka ma tworzyć państwo, społeczeństwo, rodzinę. Kiepski, choć realizowany niestety w praktyce pomysł. (..)Zgadzam się, instytucja rodziny odchodzi powoli do lamusa, co mnie również się nie podoba. Należy radykalnie uprościć system, zlikwidować większość urzędów. Jednak moim zdaniem po przekroczeniu pewnego progu tych uproszczeń, likwidując kolejne kompetencje państwa, będziemy sobie życie utrudniali. Nie zapominajmy, że ludzie właśnie mają w naturze (i bardzo dobrze) organizowanie pewnych struktur (rodzinna, plemienna, państwowa) którym powierzają pewne kompetencje - nie w celu rozrostu korupcji, a w celu ułatwienia sobie życia. Rzeczywiście jest tak, że obecnie popadliśmy w skrajność nadmiernego rozrostu instytucji państwa. Obecnie posiada ona zbyt dużo kompetencji, większość z nich w sposób efektywniejszy obywatele mogliby wykonywać we własnym zakresie. Należy to zmieniać. Jednak trzeba przy tym pamiętać, żeby nie popaść w drugą skrajność. Skrajności już tak mają, że nie są najoptymalniejsze. > Warto także zwrócić uwagę na fakt, że tzw. plemiona lub istniejące obecnie małe społeczności praktycznie nie muszą lub nie musiały utrzymywać służb policyjnych - to spora oszczędność Małe społeczności bez służb policyjnych, żyją zazwyczaj w daleko posuniętej izolacji od innych społeczności. W przeciwnym wypadku stałyby się łatwym łupem i służby policyjne musiałyby zorganizować. No chyba, że każdy broniłby się na własną rękę (mój dom, moja twierdza) - lecz mogłoby się to okazać mniej efektywne niż zorganizowany, dobrze przeszkolony i niewielki oddział powołany wyłącznie w celu obrony suwenera.
|
|
|  | | AstralStorm (558 punktów) | >Małe społeczności bez służb policyjnych, żyją zazwyczaj w daleko posuniętej izolacji od innych społeczności. W przeciwnym wypadku stałyby się łatwym łupem i służby policyjne musiałyby zorganizować. No chyba, że każdy broniłby się na własną rękę (mój dom, moja twierdza) - lecz mogłoby się to okazać mniej efektywne niż zorganizowany, dobrze przeszkolony i niewielki oddział powołany wyłącznie w celu obrony suwenera. >
Służby wojskowe to nie to samo, co służby policyjne. Wojsko zajmuje się głównie obroną przed przeciwnikiem z zewnątrz. Policja natomiast ma egzekwować prawo wewnątrz. W takich społecznościach rolę policji pełni ostracyzm środowiska. Bardzo skuteczna broń.
|
|
 | | Konowal (6291 punktów) | bardzo dobry punkt widzenia
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| rozumek | >Zapraszam do dyskusji. A nie uważacie, że najlepszy model państwa, to demokratyczne państwo prawa (obojetne czy komunistycznego, czy kapitalistycznego), w którym wszyscy obywatele mają równe prawa (bez żadnych "immunitetantów" i innych "równiejszych"), a urzędnicy (od najniższych do najwyższych), tym różnią się od Was, że rozliczacie ich z obowiązków, które podjęli się wypełniać za wypłacane im wynagrodzenia? Wiecie, że demokratyczne państwa prawa istnieją, tyle że Polska do nich nie należy? Spora w tym zasługa ludzi liberalnych wobec siebie, a nie innych i wobec przekraczania prawa, a nie jego przestrzegania (dotyczy to zarówno wyborców, jak wybieranych i mianowanych).
|
|
 | | Corvus (86 punktów) | >A nie uważacie, że najlepszy model państwa, to demokratyczne państwo prawa (...)
Mimo wszystko wolałbym pominąć w tym temacie wątek dotyczący ustroju.
|
|
|  | | rozumek | >Mimo wszystko wolałbym pominąć w tym temacie wątek dotyczący ustroju. Czyli, chcesz obywatelu opieki, zmusimy cię, żebyś się nami zaopiekował. Chcesz się nami zaopiekować, zaopiekujemy się tobą? Dobre takie państwo bez ustroju. Już kilka takich modeli chyba mieliśmy? Może kiedyś by nam się jakiś ustrój jednak przydał? Modele bez ustroju, jakoś dotychczas słabo się sprawdzały.
|
|
| |  | | Corvus (86 punktów) | >Czyli, chcesz obywatelu opieki, zmusimy cię, żebyś się nami zaopiekował. Chcesz się nami zaopiekować, zaopiekujemy się tobą? Dobre takie państwo bez ustroju. Już kilka takich modeli chyba mieliśmy? Może kiedyś by nam się jakiś ustrój jednak przydał? Modele bez ustroju, jakoś dotychczas słabo się sprawdzały.
O co Ci chodzi człowieku? Rozmawiamy w tym wątku o modelu państwa, nie o ustroju. Moją intencją jest poznać preferencje forumowiczów w tym względzie. Czy preferują państwo opiekuńcze, minimum, anarchokapitalizm, czy może jeszcze inne cudo? Jakie znaczenie ma w tym kontekście czy np. państwo opiekuńcze będzie zarządzane przez rząd wybierany demokratycznymi metodami, czy przez króla?
|
|
| | |  | | quasar (219 punktów) | > państwo opiekuńcze będzie zarządzane przez rząd wybierany demokratycznymi metodami, czy przez króla?Żadnego, można mieć kraj kierowany na szczeblu państwowym przez radę jak w Szwajcarii, można też wybrać jakiegoś szczególnie wybitnego obywatela dożywotnio (jaka oszczędność  ). Jeśli samorządy będą dobrze rozwinięte nie będzie to miało dużego znaczenia dla obywateli. Fidel Castro na na Kubie prawa jak monarcha mimo to nikt go królem nie nazywa.
|
|
| | | |  | | Niebieski (34 punktów) | > ... można też wybrać jakiegoś szczególnie wybitnego obywatela dożywotnio (jaka oszczędność )...Platon na prezydenta
|
|
| | | | |  | | quasar (219 punktów) | > Platon na prezydenta  Zdaje się, że już nie żyje, mógłby być najwyżej patronem.
|
|
| | | | |  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | > >Platon na prezydenta  > Zdaje się, że już nie żyje, mógłby być najwyżej patronem.Ostatecznie można na prezydenckim stołku osadzić jego inkarnację, ale wtedy demokracja przemieni się w totalizm, ponieważ idee-miarki zostaną wprowadzone siłą, a niepodatne tworzywo czyli lud zostanie oczyszczone dla nadejścia doskonalszej rasy(eugenika) lub zmuszone do podporządkowania się ideałowi siłą. Tak na marginesie, wiele wskazuje na to, że platońskie państwo było modelem ustrojowym przeznaczonym dla studentów Akademii. W jednej z ksiąg dialogu Platon każe swemu Sokratesowi powiedzieć, że wyobrażanie sobie państwa idealnego to rodzaj pożytecznej zabawy(gr. paidia - zabawa, igraszka bawiących się dzieci). Szkoda, że nie zamieścił w tej książeczce informacji dotyczących systemu gospodarczego. Wiadomo tylko, że klasa zarobkująca, czyli rzemieślnicy mieli odprowadzać do kasy państwowej podatki, z których pokrywane były koszty utrzymania aparatu państwowego, systemu edukacyjnego oraz wojska. Nie wiadomo czy mogli oni importować i eksportować wytworzone dobra, czy system dopuszczał niewolnictwo, lichwiarstwo, czy możliwa była i na jakiej zasadzie ingerencja państwa, ochrona własności prywatnej, itd. W kwestii opieki zdrowotnej postawił na prewencję, bowiem zaproponował, aby obywatele racjonalnie się odżywiali, co miało zapewnić im zdrowie i długi żywot. Wynika z tego, że służba zdrowia miała być sprywatyzowana. Zabawa uproszczonym modelem ustroju państwowego, który odzwierciedlał porządek (bądź dysonans) w jednostce miała zasiać w umysłach akademickiej młodzieży zarodki świadomości społecznej. Jest raczej pewne, że akademicy dyskutowali pomysły Platona wysuwając pod ich adresem krytyczne uwagi. Nie przez przypadek Arystoteles zakończył edukację u Platona jako demokrata, zatem uważam, że trzeba być ostrożnym w ocenach. Skądinąd bardziej ciekawą i rozbudowaną wersję ustroju socjalistycznego przedstawił Marks z Engelsem. Po drugiej stronie mamy koncepcje liberalne(Perykles, Arystoteles, Locke, Mill itd.). Często przychodzi mi do głowy pomysł, że obie nitki przypominają podwójną helisę DNA, ponieważ od dawien dawna totaliści wraz z demokratami współmyślą na zasadzie polemiki i raz bierze górę jedna, raz druga strona. Przy okazji: nie uważasz, że obecna głowa państwa i rządu, czyli braterska spółka chciałaby maksymalizacji swej władzy na zbliżonych zasadach do tych, jakie proponują wrogowie społeczeństwa otwartego? pozdrawiam
|
|
| | |  | | rozumek | > Jakie znaczenie ma w tym kontekście czy np. państwo opiekuńcze będzie zarządzane przez rząd wybierany demokratycznymi metodami, czy przez króla? Nie wiem, jakie może mieć znaczenie, kto wprowadzi demokrację (król, czy demokratycznie wybrany parlament). Wydaje mi się jednak, że warto ją kiedyś wprowadzić. A potem dopiero dyskutować (demokratycznie), do jakiego stopnia i kim, rządzący współobywatele mają się opiekować. Zresztą, wtedy nie trzeba będzie dyskutować, bo potrzebujący, sami o pomoc poproszą (zamiast pchać się do samodzielnego rządzenia i zarabiania na tym kasy).
|
|
| Volrath (3440 punktów) | Ja jestem za państwem przede wszystkim dobrze zorganizowanym. A nie taka degrengolada i redundancja działań oraz obowiązków jak u nas.
|
|
 | | rozumek | >Ja jestem za państwem przede wszystkim dobrze zorganizowanym. >A nie taka degrengolada i redundancja działań oraz obowiązków jak u nas. Oczywiście, że organizacja najważniejsza. To prawa mają być równe, a obowiązki różne, a nie tak jak u nas: wszystkie obowiązki dla obywateli, wszystkie prawa dla rządzących, ich urzędasów, ich prawników, ich mediów i sterowanego przez nich parlamentu. Jeśli tak ma wygladać ta nasza "demokracja", to lepsza już ta obalona przez nią, czyli "komunistyczna". Co to za frajda, móc sobie demokratycznie wybierać podporządkowujących się każdemu kolejnemu rządowi i każdemu kolejnemu prezydentowi nieudaczników ("ustawodawców")? Nawet, gdy to podporzadkowanie przejawia się dzieleniem się nieudaczników na tych, którzy za i przeciw kolejnym rządom? Może by tak nieudaczniki wspólnie zrobiły kiedyś porządek ze sprzeczną wewnętrznie konstytucją? Może przestaliby kreować się na ustawodawców i stali nimi naprawdę? Może przestaliby poszukiwać "grupy trzymającej władzę" i zauważyli, że sami do niej należą?
|
|
 | | Darek Osiński | Jakie państwo? Piękne pytanie. W obecnych czasach chyba nie ma nikogo inteligentnego, kto by się nad tym nie zastanawiał.
Moje spojrzenie na ten temat jest takie: Nie jestem zwolennikiem rewolucji w sensie "wywracania wszystkiego do góry nogami", a z drugiej strony widzę nieefektywność obecnych systemów. Ten obecny, ogólnoświatowy, opiera się na dosyć starym pomyśle podziału władzy: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Można powiedzieć, że później "doszlusował" do tego, mniej lub bardziej, "wolny rynek". Ja jestem za tym, aby obecnie starać się udoskonalać ten model, aż do wykazania jego skuteczności lub absurdu. Na czym miałoby to polegać? Otóż, skoro mamy podział władzy to, w największym skrócie, jakim cudem - tak jak jest obecnie - ktoś wybrany do władzy ustawodawczej przechodzi do wykonawczej i "kontroluje" sądowniczą? Moim zdaniem konsekwencje trójpodziału są takie, że jeśli ktoś kandyduje do parlamentu TO TAM ZOSTAJE i decyduje, zgodnie z wolą ludu, jakie prawo ma obowiązywać. Jednocześnie w państwie funkcjonują szkoły administracji publicznej, od poziomu podstawowego po akademicki, które kształcą urzędników administracji publicznej: od "pani z okienka" aż po PREMIERA. Szkoły te specjalizowałyby się w sprawnym zarządzaniu i realizacji "otrzymanej z zewnątrz" polityki. Partia, która w parlamencie posiada większość, z absolwentów szkół administracji wybiera premiera i rząd, który ma realizować ich politykę. Powołany Rząd, zgodnie z nakreśloną przez parlament politykę powołuje, w porozumieniu z parlamentem, władzę sądowniczą (departament sprawiedliwości powinien być podległy sądom) - oczywiście, też powinni być to absolwenci szkół prawniczych i policyjnych. Do władzy sądowniczej należy "wymierzanie sprawiedliwości", do Rządu zarządzanie, a do Parlamentu określanie polityki Państwa czyli prawa. Policja powinna podlegać pod "sądownictwo", aby uniknąć "nacisków" kół rządowych i parlamentarnych na tę służbę. Poza tym policja ścigając "drania" miałaby, jako taką pewność, że "jutro go nie wypuszczą". Służby kontroli adminitracyjnej, które mogłyby kotrolować wszystko (łącznie z sądami, służbami rządowymi i parlamentem) powinny podlegać Premierowi jako "Głównemu administratorowi". Takie ważne sprawy, jak zdrowie, polityka pracy, ekologia wynikałyby z potrzeb ludzkich i powołowanych posłów...
Ja, na przykład, rozumiem potrzebę innych do działania, do wolnego rynku, do robienia kasy..., ale nie można "zmuszać" wszystkich do aktywności. Jestem typem współpracownika i chciałbym mieć pewność, że realizując swoje ambicje i wypełniając pewne warunki, państwo da mi gwarancję, że kiedy JA znajdę pracę to będę mógł utrzymać siebie, zadbać o zdrowie i przyszłość na, nazwijmy to, przyzwoitym poziomie. W zamian za to akceptuję i popieram to, że mój pracodawca osiąga inny, dużo wyższy poziom dochodów, możliwości, czy czego tam... Ja na prawdę nie mam chorych, ekonomicznych ambicji, moje ambicje ulokowane są gdzieś indziej, ale rozumiem, że nie mogę stać okoniem na drodze "płynności ekonomicznej". Chciałbym, aby każdy miał dochody takie żeby opłacić swoje zobowiązania, nawet nie dla dobrego samopoczucia, ale dla płynności finansowej służb państwowych - jakoś nie rozumiem, że państwo może być dłużne same sobie.
Może jest to zbyt idealistyczna wizja, znajomi ciągle zarzucają mi idealizm, ale ja twierdzę, że idea jest potrzebna jako wzorzec. Wiadomo, że nic się nie zrobi idealnie, ale im lepszy wzorzec tym trudniej coś "spieprzyć". Taki głupi przykład: mając miarkę calową, przy cięciu deski mogę się pomylić o część cala, przy milimetrowej - około milimetra; wiadomo dokładnie nigdy nie przytnę deski, ale lepszy wzorzec zapewnia mi lepszą tolerancję. Po to są idee.
Jeśli wzorzec państwa się nie sprawdza (zbyt duże rozbieżności od "miarki") należy "poprawić" miarkę-ideę, nie trzeba od razu rewolucji-wymiana całej miarki.
Taki jest mój pomysł - wiem, że wymaga mądrego społeczeństwa, ale przy, z przeproszeniem, głupolach żaden, nawet najlepszy, system nie da rady. Tylko pełne współdziałanie da rezultaty, a wtedy nawet jeśli ludzie zechcą komunizmu (tego prawdziwego) to będą mieli szansę na jego realizację.
|
|
|  | | rozumek | >Taki jest mój pomysł - wiem, że wymaga mądrego społeczeństwa, ale przy, z przeproszeniem, głupolach żaden, nawet najlepszy, system nie da rady. Tylko pełne współdziałanie da rezultaty, a wtedy nawet jeśli ludzie zechcą komunizmu (tego prawdziwego) to będą mieli szansę na jego realizację. Ale jeszcze długo nie u nas, bo do tego, żeby coś mieć, trzeba wziąć udział w tego czegoś realizacji. U nas, uczy się młodzież, że wystarczy wybrać konkretnego realizatora (a najlepiej samemu się zgłosić), a potem tylko pragnąć, żeby pragnął tego, czego pragną wszyscy.
|
|
| Ocykan (3528 punktów) | >przechodzę już powoli z państwa minimum na stronę państwa >opiekuńczego. Co się ze mną dzieje?
Starzejesz się. I bardziej niż na możliwościach nieskrępowanego rozwoju zaczyna ci zależeć na godziwej emeryturze.
|
|
 | | Corvus (86 punktów) | >Starzejesz się. I bardziej niż na możliwościach nieskrępowanego rozwoju zaczyna ci zależeć na godziwej emeryturze.
Jakbyś czytał moje posty ze zrozumieniem wiedziałbyś, że nie o emeryture tutaj chodzi (w wieku 21 lat nie myśli się o takich rzeczach). Zauważyłem natomiast, że pewne kompetencje powierzone w ręce rządu będą wykonywane skuteczniej.
|
|
|  | | Anarchy | Czytając tutejsze wypowiedzi o Anarchii mam wrażenie, że większość z osób nie ma zielonego pojęcia o tejż ideologii, oraz nie rozumie w pełni co się kryje pod pojęciem "kapitalizm" Niestety jest tutaj dużo umieszczonych postów, których poszczególne treści uważam z góry za błędne. Tak więc przedstawię najpierw prosty podział ideologii anarchistycznej, wymienię głównych przedstawicieli, odpowiem na parę (moim zdaniem) błędnie postawionych tez przez poszczególne osoby oraz opiszę (na samym końcu) "utopijny" system anarchistyczny (bazującym na systemie kapitalistycznym) Wyraz anarchia wywodzi się z greckiego i tłumaczy się jako "brak władzy, rządu" (czasem przywódcy). Jeśli chodzi o próbę periodyzacji anarchii można powiedzieć, że ideologia anarchistyczna wykrystalizowała się w USA około XIX wieku (wcześniej już pojawiała się u stoików) - jest to tak zwany anarchizm indywidualistyczny, anarchizm prawicowy, czy może najbardziej znana nazwa po prostu amerykański anarchizm, którego fundamentem jest nieograniczona wolność człowieka w działaniu we wszystkich sferach, dopóki ta wolność nie narusza wolności i własności drugiego człowieka. Jednymi z głównych przedstawicieli tegoż nurtu był Lysander Spooner ( www.lysanderspooner.org/) - XIX wieczny prawnik i myśliciel - autor świetnego dzieła No Treason IV - COnstitution of No Authority (jest dostępny online na stronie) oraz Benjamin Tucker.
|
|
| |  | | Anarchy | Jeśli chodzi o anarchizm w Europie to głównym przedstawicielem "lewicowego" anarchizmu był Pierre Joseph Proudhon, autor eseju "Co to jest własność?" - w którym wyraził swój stosunek do własności nazywając ją po prostu kradzieżą. Jest przedstawicielem tak zwanego anarchokolektywizmu - ideologii, która jest za obaleniem rządu i wprowadzenia absolutnego kolektywizmu we wszystkich sferach. Człowiek nie może nic posiadać na własność - tak więc dla Proudhona jakakolwiek własność prywatna wraz ze zniknięciem rządu zanika (w przeciwieństwie do amerykańskich anarchistów). Przed Proudhonem był jeszcze William Godwin, jednak jest on zaliczany do przedstawicieli angielskiego anarchizmu. W dużym skrócie przedstawiłem info o anarchii - ideologia anarchistyczna jest o wiele bardziej złożona, wystarczy podać choćby taki podział jak : - Anarchopacyfizm - Anarchomonarchizm - Anarchofeminizm - Anarchosyndykalizm itd. Może zacznę od początku: "z wiekiem czlowiek sie zmienia. a pogladow jak moja babcia mowila to tylko krowa nie zmienia." Z początku wszystko ładnie pięknie - jednak taki sposób myślenia i pojmowania rzeczywistości jest z góry fałszywy. Jest to tzw. Problem MacCloskiego który polega na tym, że nie ma żadnej teorii poza stwierdzeniem: "nie ma prawdy obiektywnej, nikt nie ma racji, a my mamy się angażować w ciągłą dyskusję i mieć otwarte umysły". Problem polega na tym jak słusznie zauważyła pewna osoba i cytuje ją ekonomista Mateusz Machaj "iż umysły są tak szeroko otwarte, że wszystko z nich wylatuje." Jasność umysłu, logiczne formułowanie i dedukowanie stanowi fundament prawdziwości. Jeśli coś jest logiczne to jest prawdziwe. Nie trzeba zmieniać co chwilę zdania, aby dojść do prawdy. Kolejnym błędnym wnioskowaniem jest następujące zdanie: "anarchistyczny model chyba nie nalzey do najlepszy. panstwo musi miec jakis porzadek i lad po to chociazby zeby zaspokoic potrzeby swoich obywateli, ktorzy wywodzac sie z roznych grup spolecznych maja rozne potrzeby co jak mysle byloby utrudnieniem sporym." W ten o to sposób osoba pisząca najpierw o "krowie" następnie używa pojęcia "państwo musi mieć jakiś porządek". Jak dla mnie jest to oczywiste zaprzeczenie. Proszę mi wybaczyć, ale słowo "musi" nie jest dla mnie wystarczająco przekonujące - jeszcze błędnie utożsamianie moim zdaniem Państwa z porządkiem jest już nie do przyjęcia. Nie wiem również w jaki sposób Państwo zaspokaja potrzeby własnych obywateli? Jest to zdanie najbardziej ciekawe biorąc pod uwagę fakt, że źródłem dochodu Państwa są nasze podatki - tak więc jeśli mamy poprawnie wnioskować jednym mechanizmem zaspokajającym potrzeby jednostek jest wolny rynek. Państwo jedynie rozdaje prezenty za nasze pieniądze (oczywiście jest to zaledwie pewien procent z całej puli). "a opieka powinna dotyczyc tych ktorzy naprawde potrzebuja (niepelnosprawni nie mogacy podjac pracy, sieroty, osoby strasze, osoby ktore ulegly wypadkom..." No cóż jest to mniejsze zło, ale dalej zło. Oczywiście Niestety teoria teorią, a praktyka praktyką. Teraz służba zdrowia oraz pomoc społeczna nie służą tym najbardziej potrzebującym? Interesujące jest również sentencja "najbardziej potrzebującym" - wnioskuję z tego, że pewna grupa altruistów czy po prostu filantropów będzie zasiadać i "sprawiedliwie" rozdzielać pieniądze podatników na tych, którym się należy (grupa najbardziej potrzebujących) i tym którym się nie należy - ewentualnie mogą poczekać w kolejce. Niestety jest to troszkę utopijne myślenie i nie działa to tak prosto. Problem służby zdrowia i całej otoczki socjalnej nie ma jedynie Polska - problemy te również mają Niemcy, Wielka Brytania, Portugalia, Szwecja (mimo propagandy, którą się słysze o świetnym systemie opieki społecznej), żeby wymienić tylko parę krajów. Problem opieki społecznej jest błąd tkwiący w naturze tego systemu. Brak mechanizmów rynkowych, ekonomicznej kalkulacji prowadzi tylko do jednego - każdy może sobie spojrzyć na historię naszej służby zdrowia w ciągu 17 lat. Większe wpompowanie gotówki tego błędu niestety nie naprawi. Co ciekawe system państwowej opieki społecznej niszczy przede wszystkim więzi pomiędzy ludźmi, a w szczególności między rodziną. Krótki, ale konkretny artykuł na ten temat jest tutaj www.mises.org/story/2218. Z człowieka zostaje zrzucona indywidualna odpowiedzialność za swoje zdrowie - teraz będzie się tym zajmować nasze kochane Państwo. Dzieci już nie pomagają tak jak kiedyś swoim rodzicom, ponieważ tą sferą zajęło się Państwo. Kiedyś było to rodzaj niepisanej umowy. Rodzice posiadali dużą ilość dzieci, aby zabezpieczyć się na starość. Dzieci natomiast miały moralny imperatyw odwdzięczyć się swoim rodzicom kiedy dorosną opiekując się nimi na starość.
|
|
| | |  | | Anarchy | "moim skromnym zdaniem najlepsza jest demokracje, gdzie kazdy ma prawo wyboru, decydowania o sobie. wolne wybory jak najbardziej ale tu znow pewien minusik widze. możliwosc kandydowania do ciał tworzących władzę przez wszystkich obywateli. i taki pan kaczynski,leper czy giertych moga sobie rzadzic i decydowac. (choc juz wole z nich 3 lepera). wybrani w wolnych i demokratycznych wyborach zasiadaja na stolku i decyduja za wyborcow pomijajac tych, ktorzy maja inne poglady i potrzeby. straszne jest to moim zdaniem ze ze politykiem i rzadzacym moze zostac kazdy kto ladnie mowi i duzo obiecuje a potem robi nic. no ale ktos ich wybral . pewne zapisy w konstytucji powinny byc zmienione odnosnie osob zajmujacych stolki panstwowe. poza tym zeby demokracja dzialala zarowno musi sie zmienic mentalnosc wyborcow jak i wybieranych. moze kiedys........"
Tutaj dochodzimy do sedna i błędnego rozumienia demokracji jako "najlepszy system z dostępnych alternatyw" - parafrazując Churchilla. Jednak wydaje mi się że demokracja raczej bardziej upodabnia się do słów Roberta Heinleina "Demokracja to cztery wilki i owca zaproszona na obiad". Nie wiem w jaki sposób demokracja może być utożsamiana z prawem wyboru czy wolnością w momencie kiedy grupa osób może mnie przegłosować we wszystkim w majestacie prawa - łącznie z odebraniem mi mojej wolności i własności. Demokracja jest "łagodniejszą formą komunizmu" - jak to ujął austriacki ekonomista Hanz Hermann-Hoppe. Jest to jeden z najbardziej niemoralnych systemów, jaki został stworzony przez ludzkość dając możliwość ukazania ludziom ich pasożytniczej natury - po prostu idąc głosować w wyborach. Wystarczy spojrzeć na ludzi rzekomo reprezentujących nasze społeczeństwo - są to demagodzy, którzy mówią ludziom to co chcą usłyszeć, a nie to co jest prawdziwie. Obiecanki cacanki typu "naprawimy to co nie naprawialne".
|
|
| | | |  | | Anarchy | > Ostatnio natomiast odzywa się we mnie człowiek . Zaczynam dostrzegać, że dzieje się wiele nieszczęść ludzkich i wbrew częstym opiniom, nie wszystkie są spowodowane ludzkim niedbalstwem.> Może nam przykładowo urodzić się/zachorować dziecko, którego leczenie będzie przewyższało możliwości naszego budżetu. Nie należy w moim przekonaniu, skazywać takiego dziecka wyłącznie na dobroć organizacji charytatywnych czy sąsiadów. Oczywiście często to wystarczy, jednak nie ma gwarancji. W takiej sytuacji z pomocą może przyjść właśnie państwo, które takich ludzi wspomoże. Jest to już w mojej ocenie państwo opiekuńcze (chodź w wersji light), które jednak byłbym w stanie zaakceptować. Ba, uważam że to właśnie jest prawidłowy model.> > panstwo opiekuncze odpada moim zdaniem. zbytnio uzaleznia swoich obywateli co prowadzi do prob podporzadkowania sobie obywateli. poza tym sprawia ze obywatele staja sie na malo aktywni i sa bardzo roszczeniowi,zadaja wszystkiego w zamian nie dajac nic. przykladem moga byc obecne czasy. bledy systemu objawiaja sie w uposledzeniu systemu pomocy spolecznej. kazdy kto mniej wiecej przyjrzal sie sektorowi pomocy spolecznej widzi co sie dzieje.> >szumnie krzyczy sie ze rzad wspiera, pomaga. na co odpowiadam guzik prawda zamiast zasilkow dla bezrobotnych dajcie praca a jak juz zasilki dajecie to ci ktorzy zdolni sa niech odpracuja to. a opieka powinna dotyczyc tych ktorzy naprawde potrzebuja (niepelnosprawni nie mogacy podjac pracy, sieroty, osoby strasze, osoby ktore ulegly wypadkom...) a nie tym ktorym sie nie chce bo wiedza ze panstwo da. potem taki delikwent nie podejmuje pracy bo dostanie zasilek, bo zupke dadza. a my niestety musimy sie do tego dokladac czy chcemy czy nie.Jak już słyszę sentecję takie jak "odzywa się w mnie człowiek" to automatycznie chwytam się za kieszeń, bo już widzę tą "pomoc za moje pieniądze" w imię sprawiedliwości społecznej. Widać, że socjalistyczna retoryka jest u wielu osób bardzo popularna, zakamuflowana fałszywym przejawem altruizmu i dobroczynności. Jest to zwykłe złodziejstwo i nie inaczej powinno się takie działania nazywać. Druga sprawa - kolejna osoba nie zdająca sobie sprawę z możliwości wolnego rynku. Chciałbym tutaj niektórym "altruistom" przypomnieć, że kiedy USA "nawiedził" huragan Katrina, to nie kto inny jak prywatne agencje ubezpieczeniowe oraz fundacje charytatywne były na miejscu pierwsze i służyły pomocą poszkodowanym. Nie było to cudowne i "pewne" państwo tylko pojedyncze grupy i jednostki, które w żaden sposób nie zobligowały się do pomocy tym osobom. W ciągu 48 godzin Ci ludzie, firmy oraz instytucji pomogły parokrotnie więcej i uratowały więcej ludzi, niż cała późniejsza pomoc ofiarowana przez rząd USA. Trzecia sprawa chciałbym zaznaczyć, że George W. Bush DOSKONALE zdawał sobie sprawę z naciągającego zagrożenia, a mimo to nic nie zrobił. Jaki z tego wniosek? Czy ktoś z Was dalej będzie wypisywał androny o "gwarantowanej" na papierku pomocy ze strony Państwa? Czwarta sprawa - proszę sobie spojrzeć na statystyki dotyczące pomocy dla krajów trzeciego świata i zobaczyć ile procent całej pomocy idzie z dobrowolnie uzbieranych dotatków oraz fundacji charytatywnych (przykład fundacja Gatesa) a ile z tego "kochanego" Państwa. Jeśli ktoś chce poznać konkretne informacje i statystyki to proszę mi dać znać to podam
|
|
| | | | |  | | Anarchy |
> Emerytury - Sprywatyzowanie tego sektora również powinno mieć pozytywny skutek. Kolejne pytanie : Obowiązkowe czy nie ? Teoretyczne, jeżeli obywatel uważa, że sam lepiej ułoży sobie swoją przyszłość to powinien otrzymać taką szansę. Pomogło by to bardzo rozwojowi nowych przedsiębiorstw (sam staram się rozkręcić własny interes i boleśnie odczuwam comiesięczne opłaty zdrowotno-emertytalne)> Nauka - Czy nakłady na naukę powinny być łożone przez państwo czy przez wielkie koncerny chcące wykorzystać nowe technologie do swojego rozwoju ? Samo państwo nie da rady (system podatkowy nie jest do tego zdolny jeżeli uwzględnimy powyższe), a z drugiej strony w interesie korporacji nie leży finansowanie (chyba, że dla wątpliwej reklamy) badań teoretycznych. Najlepszym rozwiązaniem było by zwiększenie roli międzynarodowych organizacji zajmujących się rozwojem nauki. To z koleji nie leży w interesie bogatych państw łożących juz teraz spore sumy na rozwój nauki.> Pozostają pytania o system podatkowy, administracyjny, rządowy.  Co do reszty już osoba wykazała się troszkę bardziej zdroworozsądkowym podejściem czego nie mogę powiedzieć o powyższych kwestiach...
|
|
| | | | | |  | | Anarchy | Niestety zjadło mi tekst
|
|
| | | | | | |  | | Anarchy | >>Szkolnictwo - To samo pytanie co wyżej : Czy każdego będzie stać na posłanie dziecka do szkoły ? Poddanie szkół całkowicie wolnemu rynkowi nie jest chyba dobrym pomysłem, powinny chyba istnieć jakieś odgórne ramy programowe (nie tak ścisłe jak obecnie) w oparciu o które realizowany bedzie program nauczania.
Nie chcę nikogo obrażać, ale najczęściej spotykam się z taką odpowiedzą u osób, które nie rozumieją fundamentalnych podstaw leżacych w naturze wolnego rynku - również nie potrafią kierować się w jakiś sposób schematyzmem jeśli chodzi o funkcjonowanie instytucji A z instytucją B.
Może jakaś prosta egzemplifikacja - mamy prywatne piekarnie, a w nich mamy szeroki wachlarz jeśli chodzi o rodzaj i gatunek chleba, bułek itp. Jak się dalej okazuje, Państwo nie mówi piekarzowi i nie ustala mu "odgórnych ram" (no może oprócz dawania chleba biednym) jeśli chodzi o wielkość i rodzaj chleba, jego ilości i jakości. Państwo tym nie zarządza, bo nie posiada dostateczną ilość informacji i nie bazuje na racjonalnej kalkuacji tak jak to robi ten przeciętny piekarz. Jeśli zajdziemy do piekarza i nie zastaniemy konkretnego typu chleba to pójdziemy do konkurencji u której mamy nadzieję zakupić poszukiwany towar. Piekarz ma wtedy możliwość dostosowywania swojej produkcji do oczekiwanego popytu ze strony konsumentów.
Dokładnie na takich samych prawach bazuje sklep spożywczy czy inne usługi na wolnym rynku - dokładnie tak samo działa prywatna oświata. Dostosowuje się do potrzeb konsumentów, więc wątpie, że odgórne ramy programowe stanowią rzecz potrzebną, tak samo jak uważam, że gdyby Państwo zajęło się ustanawianiem odgórnych ram dla piekarza bynajmniej nie przysporzyłoby to nam konsumentom żadnych korzyści. Wątpie, że osoba idąca studiować matematykę na prywatnym Uniwersytecie nie będzie miała przez 5 lat styczności z matematyką. Jest to logiczny nonsens. Tak samo jak nie uważam, że gdyby znieść przymus uczęszczania do szkoły (teraz już do przedszkoli) nagle wszystkie programy w szkole wykluczyłby z niej zajęcia z języka polskiego, a w przedszkolach nie uczony by pisania i czytania.
Wolny Rynek w porównaniu do Państwa jest elastycznym/dynamicznym - Państwo jest tworem statycznym. Jeśli ktoś po raz kolejny wspomina o tym, że "nie byłoby nas stać" na kształcenie się zapomina o jednej podstawowej kwestii. Obecnie cały ten system jest utrzymywany z podatków - jeśli zlikwidujemy podatki to pieniądze się ulotnią? Oczywiście, że nie - pozostaną w kieszeniach obywateli - a to implikuje,że pieniądze będą racjonalnie wydawane i lokowane w korzystne przedsięwzięcia. Ludzie będą mieli więcej pieniędzy na własne potrzeby. Wraz z mijaniem czasu powstanie więcej firm oferujących poszczególne usługi - w ten sposób rośnie konkurencja i ceny spadają - tak właśnie wyglądał ten "dziki", leseferystyczny XIX wieczny kapitalizm, który z roku na rok oferował biednym konsumentom dobra o których jeszcze 10 lat mogli sobie pomarzyć (dobrym przykładem jest mydło, które uchodziło za dobro luksusowe przez wiele wieków). To jest właśnie ten "krwiożerczy" wyzysk, do którego próbują nas przekonać elity, idąc jakąś "trzecią drogą" - szukając konsensusu pomiędzy socjalizmem, a kapitalizmem.
Zamiast wierzyć tym chwytliwym sloganom ("nie będzie nas na to stać")użyjmy własnego rozumu , aby odróżnić fałsz od prawdy, dobro od zła.
|
|
| | | | | | | |  | | Niebieski (34 punktów) | > >Szkolnictwo - To samo pytanie co wyżej : Czy każdego będzie stać na posłanie dziecka do szkoły ? Poddanie szkół całkowicie wolnemu rynkowi nie jest chyba dobrym pomysłem, powinny chyba istnieć jakieś odgórne ramy programowe (nie tak ścisłe jak obecnie) w oparciu o które realizowany bedzie program nauczania.> Może jakaś prosta egzemplifikacja - mamy prywatne piekarnie, a w nich mamy szeroki wachlarz jeśli chodzi o rodzaj i gatunek chleba, bułek itp. Jak się dalej okazuje, Państwo nie mówi piekarzowi i nie ustala mu "odgórnych ram" (no może oprócz dawania chleba biednym) jeśli chodzi o wielkość i rodzaj chleba, jego ilości i jakości. Państwo tym nie zarządza, bo nie posiada dostateczną ilość informacji i nie bazuje na racjonalnej kalkuacji tak jak to robi ten przeciętny piekarz. Jeśli zajdziemy do piekarza i nie zastaniemy konkretnego typu chleba to pójdziemy do konkurencji u której mamy nadzieję zakupić poszukiwany towar. Piekarz ma wtedy możliwość dostosowywania swojej produkcji do oczekiwanego popytu ze strony konsumentów.Nabycie pieczywa nie implikuje takich konsekwencji jak odbycie wykształcenia (poza tym są określone normy przy wyrobie chleba np. zasady BHP, trzeba odbyć szkolenie i badania do pracy z żywnością, zabrania się dodawać określonych substancji etc.). Szkolnictwo to też dużo bardziej rozbudowany system (mamy szkoły podstawowe, gimnazja, szkoły średnie, szkoły wyższe, szkoły zawodowe) i przejście z jednego poziomu na drugi odbywa się na podstawie wykształcenia pobranego na tym pierwszym. Dlatego albo każdy ośrodek powinien mieć możliwość dać wykształcenie na wszystkich poziomach, albo też powinny być one powiązane jakimś systemem. Może jakiś inny przykład  . Wyobraźmy sobie, że edukacja to system trybów zębatych i kolejne stopnie odpowadają kolejnym trybom. Jeżeli któryś z trybów nie będzie dostosowany do reszty cały mechanizm nie bedzie działać.
|
|
| | | | | | | | |  | | Anarchy | > Nabycie pieczywa nie implikuje takich konsekwencji jak odbycie wykształcenia (poza tym są określone normy przy wyrobie chleba np. zasady BHP, trzeba odbyć szkolenie i badania do pracy z żywnością, zabrania się dodawać określonych substancji etc.). Szkolnictwo to też dużo bardziej rozbudowany system (mamy szkoły podstawowe, gimnazja, szkoły średnie, szkoły wyższe, szkoły zawodowe) i przejście z jednego poziomu na drugi odbywa się na podstawie wykształcenia pobranego na tym pierwszym. Dlatego albo każdy ośrodek powinien mieć możliwość dać wykształcenie na wszystkich poziomach, albo też powinny być one powiązane jakimś systemem.> Może jakiś inny przykład . Wyobraźmy sobie, że edukacja to system trybów zębatych i kolejne stopnie odpowadają kolejnym trybom. Jeżeli któryś z trybów nie będzie dostosowany do reszty cały mechanizm nie bedzie działać.> Z pewnością państwowy system szkolnictwa jest już gwarantem wszystkiego - łącznie z pozyskaniem pracy zaraz po otrzymaniu dyplomu konkretnej uczelni. Prywatne uczelnie nie mają szans konkurować z państwowymi uczelniami między innymi dlatego, że wszystkie uczelnie są objęte państwowymi standardami - nie zapominajmy, że prywatne uczelnie są koncesjonowane i muszą zostać zatwierdzone. Bynajmniej nie przyczynia się to do powstania solidnej konkurencji i alternatywy dla państwowych kołchozów. Wystarczy spojrzeć na wszystkie wyższe uczelnie...w której jest propagowany wolny rynek? Odpowiedź jest jasna: w żadnej. Państwo solidnie dba, aby nie wyrosła im konkurencja pod nosem i nie powstał jakiś rodzaju exodusu do innych uczelni. Co do konsekwencji...jest coś takiego jak prestiż i każdej dobrej, renomowanej uczelni na niej zależy - nawet tym państwowym. Prestiżem jest pochwalenienie się ile absolwentów w ciągu roku podjęło pracę czy pracuje w branży, która pokrywa się z kierunkiem ich studiów. W ten sposób zachęcają osoby podjęcia nauki na konkretnej uczelni - taki system funkcjonuje już w wielu państwach - łącznie z tym, że gdy absolwenci nie znajdą pracy wszelkie koszty nauki są im zwracane. Nie wiem jakich cudów jeszcze się domagamy? Zgadzam się, że szkolnictwo to bardziej rozbudowany system - jednak ten system działa w oparciu o takie same zasady jak piekarnia, sklep spożywczy czy inne usługi oferowane na wolnym rynku.
|
|
| | | | | | | | |  | | Anarchy | Co do szkolnictwa na niższym poziomie...niestety dopóki nie powstanie tam konkurencja i rodzaj walki o pozyskanie klientów w postaci młodzieży chętnej do nauki mowa o jakimkolwiek poziomie jest bezcelowa. Dzieci są zmuszane do uczęszczania do szkoły, do której nie chcą chodzić- mogłyby w tym momencie zajmować się bardziej pożytecznymi rzeczami - a w ten sposób zajmują tylko miejsce dzieci chętnych do nauki. To również jest przyczyną pewnych patologii i frustacji u dzieci. Likwidacja standardow nauczania jak i prywatyzacja szkolnictwa jest jedynym rozsadnym rozwiazaniem.
Przymus nigdy nie wyszedł nikomu na dobre.
|
|
|  | | Konowal (6291 punktów) | >Zauważyłem natomiast, że pewne kompetencje powierzone w ręce rządu będą wykonywane skuteczniej. >
ciekawie jakie ?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| Anarchy | > Chciałbym poznać opinie forumowiczów, odnośnie> preferowanego przez nich modelu państwa. Anarchia? Państwo> opiekuńcze? Model państwa minimum?> Interesuje mnie ten temat, ponieważ właśnie złapałem się na> tym, iż w ciągu kilku lat - poglądy moje zmieniły się> prawie, że o 180 stopni. Tak jak kiedyś moje preferencje> balansowały na pograniczu anarchii (klimaty mocno> libertariańskie), tak teraz zdaje się, że w poglądach> przechodzę już powoli z państwa minimum na stronę państwa> opiekuńczego. Co się ze mną dzieje? I jak to wygląda u> Was? Zapraszam do dyskusji.Jak to przeczytałem to aż mi się włos zjeżył na głowie. Za niedługo ludzie zaczną przechodzić na socjalizm twierdząc podobnie jak Oscar Lange wraz z Josephem A. Schumpeterem "jeśli racjonalnie się będzie alokować zasoby i podejmować decyzję to socjalizm zadziała". Wszyscy doznamy błogiego stanu prosperity. Państwa opiekuńcze mają błąd tkwiący w ich samych fundamentach. Nie da się bez rynkowej alokacji zasobów i ekonomicznej alokacji podejmować optymalnych decyzji. Nie da się zrobić "coś" z niczego. To co teraz mamy to kryzys (jeśli już nie od dawna ukryty upadek) państwa opiekuńczego - w mniejszym lub większym stopniu. Jeśli ktoś przeszedł z libertariańskich postulatów do postulatów państwa opiekuńczego widać, że wogóle nie rozumiał i nie rozumie na czym libertarianizm ani wolny rynek polega...zamiast tego próbuje rzekome "defekty" rynku (które żadnymi defektami nie są) naprawiać "defektami" państwa tworząc jakąś pseudo-etatystyczną utopię, która nie ma żadnego odzworowania w świecie rzeczywistym. Taki system ma prawo bytu jedynie w książkach. Szwecjalizm istnieje tak długo i ulega powolnemu rozkładowi tylko dlatego, że posiada solidne wolnorynkowe fundamenty. Wystarczy spojrzeć na wszystkie wolnorynkowe analizy i statystyki, aby przekonać się, jak wysoko stoją w rankingach takie Państwa jak Finlandia, Szwecja czy Dania. Efekt globalizacji oraz znikoma ingerencja w procesy rynkowe (zakładanie firm, proste prawo przyjazne przedsiębiorcom) robią swoje, mimo ogromnych obciążeń fiskalnych nakładanych na pracowników i nie tylko. Państwo szwedzkie np. posiada ledwo 10% środków produkcji - w Polsce wynosi około 50%. Jeśli ktoś pisze o państwie opiekuńczym to zazwyczaj nie umie przyjąć holistycznego punktu widzenia jeśli chodzi o gospodarkę i państwo.
|
|
 | | Teresa Jakubowska | Najwlasciwszy jest, moim zdaniem, model rozsadnego panstwa opiekunczego typu skandynawskiego, bo sprawdzil sie on jako efektywny ekonomicznie. Silnie progresywne podatki obciazajace kosztem utrzymania panstwa glownie bogatych , wbrew temu co nam w Polsce wmawiaja neoliberalowie, nie pociagaja za soba upadku panstwa. Przeciwnie przyczyniaja sie do niwelowania przepasci dochodowych, bardzo niskiego bezrobocia, braku deficytu budzetowego a nawet nadwyzek budzetowych, powszechnego bezplatnego szkolnictwa panstwowego na bardzo wysokim poziomie, dobrej sluzby zdrowia itd. Od 72 lat rzadzi w Szwecji lewica z kilkutenia przerwa na prawice, co do dzis odbija sie im czkawka. Pewnie, ze do tego trzeba moralnosci protestanckiej i kultury obywatelskiej o korzeniach chlopskich a wiec pewnego rodzaju potepienia bogacenia sie tylko dla bogacenia. Szwedzi sluznie uwazaja, ze pogactwo powyzej pewnego poziomu nie sluzy dobrze czlowiekowi i nie daje szczescia, dlatego powinien sie nim podzielic z mniej zdolnymi i tymi , ktorym sie nie poszczescilo. Czy to nie piekne ? A przede wszystkim skuteczne ekonomicznie. Teresa Jakubowska > >Chciałbym poznać opinie forumowiczów, odnośnie> >preferowanego przez nich modelu państwa. Anarchia? Państwo> >opiekuńcze? Model państwa minimum?> >Interesuje mnie ten temat, ponieważ właśnie złapałem się na> >tym, iż w ciągu kilku lat - poglądy moje zmieniły się> >prawie, że o 180 stopni. Tak jak kiedyś moje preferencje> >balansowały na pograniczu anarchii (klimaty mocno> >libertariańskie), tak teraz zdaje się, że w poglądach> >przechodzę już powoli z państwa minimum na stronę państwa> >opiekuńczego. Co się ze mną dzieje? I jak to wygląda u> >Was? Zapraszam do dyskusji.> Jak to przeczytałem to aż mi się włos zjeżył na głowie. Za niedługo ludzie zaczną przechodzić na socjalizm twierdząc podobnie jak Oscar Lange wraz z Josephem A. Schumpeterem "jeśli racjonalnie się będzie alokować zasoby i podejmować decyzję to socjalizm zadziała". Wszyscy doznamy błogiego stanu prosperity.> Państwa opiekuńcze mają błąd tkwiący w ich samych fundamentach. Nie da się bez rynkowej alokacji zasobów i ekonomicznej alokacji podejmować optymalnych decyzji. Nie da się zrobić "coś" z niczego. To co teraz mamy to kryzys (jeśli już nie od dawna ukryty upadek) państwa opiekuńczego - w mniejszym lub większym stopniu.> Jeśli ktoś przeszedł z libertariańskich postulatów do postulatów państwa opiekuńczego widać, że wogóle nie rozumiał i nie rozumie na czym libertarianizm ani wolny rynek polega...zamiast tego próbuje rzekome "defekty" rynku (które żadnymi defektami nie są) naprawiać "defektami" państwa tworząc jakąś pseudo-etatystyczną utopię, która nie ma żadnego odzworowania w świecie rzeczywistym. Taki system ma prawo bytu jedynie w książkach.> Szwecjalizm istnieje tak długo i ulega powolnemu rozkładowi tylko dlatego, że posiada solidne wolnorynkowe fundamenty. Wystarczy spojrzeć na wszystkie wolnorynkowe analizy i statystyki, aby przekonać się, jak wysoko stoją w rankingach takie Państwa jak Finlandia, Szwecja czy Dania. Efekt globalizacji oraz znikoma ingerencja w procesy rynkowe (zakładanie firm, proste prawo przyjazne przedsiębiorcom) robią swoje, mimo ogromnych obciążeń fiskalnych nakładanych na pracowników i nie tylko. Państwo szwedzkie np. posiada ledwo 10% środków produkcji - w Polsce wynosi około 50%.> Jeśli ktoś pisze o państwie opiekuńczym to zazwyczaj nie umie przyjąć holistycznego punktu widzenia jeśli chodzi o gospodarkę i państwo.>
|
|
|  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Najwlasciwszy jest, moim zdaniem, model rozsadnego panstwa opiekunczego typu skandynawskiego, bo sprawdzil sie on jako efektywny ekonomicznie.Nie jest "najwłaściwszy", nie jest "efektywny ekonomicznie" i dlatego właśnie się nie "sprawdził". Stąd gremialne ucieczki najbogatszych Szwedów do "rajów podatkowych". > Silnie progresywne podatki obciazajace kosztem utrzymania panstwa glownie bogatych , wbrew temu co nam w Polsce wmawiaja neoliberalowie, nie pociagaja za soba upadku panstwa. Przeciwnie> przyczyniaja sie do niwelowania przepasci dochodowych, bardzo niskiego bezrobocia, braku deficytu budzetowego a nawet nadwyzek budzetowych, powszechnego bezplatnego szkolnictwa panstwowego na bardzo wysokim poziomie, dobrej sluzby zdrowia itd.To już zakrawa na komunizm w czystej postaci! Dlaczego tylko "wybrańcy" (bogaci) mają dostępować "zaszczytu" utrzymywania państwa? Dlaczego inni "wybrańcy" (biedni) mają być tegoż państwa jedynymi beneficjantami? Czy, a jeśli tak, to o ile więcej - Twoim zdaniem - powinien zarabiać Bill Gates od Marianny Wiśniewskiej, babci klozetowej na dworcu w Koluszkach (nic nie umniejszając temu miastu) z niepełnym podstawowym wykształceniem? Który z krajów UE (a wszystkie są mniej lub bardziej socjalistyczne) ma tak niskie bezrobocie, że nie stanowi ono problemu społecznego? Który z nich ma nadwyżki budżetowe? I pytanie najważniejsze: Dlaczego socjalistyczna Europa od 40-tu z górą lat wciąż goni w rozwoju liberalne Stany Zjednoczone i... zostaje coraz bardziej w tyle? > Od 72 lat rzadzi w Szwecji lewica z kilkutenia przerwa na prawice, co do dzis odbija sie im czkawka.Czkawką odbijają się Szwedom (choć nie są w tym odosobnieni) zarówno lewicowcy jak i prawicowcy. > Pewnie, ze do tego trzeba moralnosci protestanckiej i kultury obywatelskiej o korzeniach chlopskich a wiec pewnego rodzaju potepienia bogacenia sie tylko dla bogacenia.Z moralności protestanckiej wywodzi się "duch kapitalizmu", a więc pęd do bogacenia się. "Korzeni chłopskich" ci u nas dostatek (od choćby Witosa po, ostatnio, Leppera). "Bogacenie się tylko dla bogacenia" zawsze potępiali... ludzie bogaci, bowiem szukali usprawiedliwień dla swego statusu. Chłop zawsze chciał być "panem" ze wszystkimi tego konsekwencjami, a bogactwem przede wszystkim. > Szwedzi sluznie uwazaja, ze pogactwo powyzej pewnego poziomu nie sluzy dobrze czlowiekowi i nie daje szczescia, dlatego powinien sie nim podzielic z mniej zdolnymi i tymi , ktorym sie nie poszczescilo.Szwedzi in gremio, czy jacyś konkretni - jednostkowo definiowalni? A jak ustalić "granicę" tego "poziomu bogactwa" po przekroczeniu której to, rzekomo, przestaniemy być szczęśliwi? Czy na poziomie "minimum egzystencjalnego", "minimum socjalnego" czy jeszcze jakiegoś innego "minimum"? A może wg marksowego: "Każdemu wg jego potrzeb"? A wśród tych, z którymi należy się podzielić zapomniałaś wspomnieć o leniach, dewiantach, marginesie społecznym i innych nieużytkach - wszak oni też są biedni więc i im się należy. > Czy to nie piekne ? A przede wszystkim skuteczne ekonomicznie.Nie, nie jest piękne, jak piękną nie jest zwyczajna grabież. Skuteczne ekonomicznie jest i to aż nazbyt, o ile wiesz, co oznacza pojęcie skutku negatywnego. Jeśli tak, to masz 100% rację. Niech wszystkich ręka boska broni przed komunizmami, socjalizmami i im pochodnymi utopijnymi ideologiami, a dostąpimy ziemskiej szczęśliwości. Amen. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | Anarchy | >Najwlasciwszy jest, moim zdaniem, model rozsadnego panstwa opiekunczego typu skandynawskiego, bo sprawdzil sie on jako efektywny ekonomicznie. Silnie progresywne podatki obciazajace kosztem utrzymania panstwa glownie bogatych , wbrew temu co nam w Polsce wmawiaja neoliberalowie, nie pociagaja za soba upadku panstwa. Przeciwnie >przyczyniaja sie do niwelowania przepasci dochodowych, bardzo niskiego bezrobocia, braku deficytu budzetowego a nawet nadwyzek budzetowych, powszechnego bezplatnego szkolnictwa panstwowego na bardzo wysokim poziomie, dobrej sluzby zdrowia itd. Od 72 lat rzadzi w Szwecji lewica z kilkutenia przerwa na prawice, co do dzis odbija sie im czkawka. Pewnie, ze do tego trzeba moralnosci protestanckiej i kultury obywatelskiej o korzeniach chlopskich a wiec pewnego rodzaju potepienia bogacenia sie tylko dla bogacenia. Szwedzi sluznie uwazaja, ze pogactwo powyzej pewnego poziomu nie sluzy dobrze czlowiekowi i nie daje szczescia, dlatego powinien sie nim podzielic z mniej zdolnymi i tymi , ktorym sie nie poszczescilo. Czy to nie piekne ? A przede wszystkim skuteczne ekonomicznie. >Teresa Jakubowska
Podoba mi się retoryka p. Teresy Jakubowskiej jest prawie identyczna co retoryka kanadyjskiej "demokratycznej" pisarki Naomi Klein - obie Panie jak widzę, mają zwyczaj wszystko i wszystkich wrzucać do jednego worka i nadawać temu nazwę "neoliberalizm". Jednak ten klasyczny liberalizm wyciągnął ponad połowę ludzkości ze skrajnej nędzy przez system zwany leseferystycznym kapitalizmem. Liczby nie kłamią - dostępność towarów i usług na wolnym rynku jest o wiele większa, nastąpiło wydłużenie się życia przeciętnej osoby jak i również likwidacja pracy wykonywanej przez dzieci, również ulegy zmianie warunki pracy. No, ale przecież tego to już nie widzimy.
Nie wiem czy p. Teresa miała kiedykolwiek jakieś dane na temat Szwecji, czy raczej jej wiedza opiera się na usłyszanych opowieściach z ust polityków??? Heritage Foundation tworzy coroczny raport wszystkich Państw Świata, Forbes również się tym zajmuje - może nie w takiej skali co Heritage.
Jednak to właśnie dzięki temu "neoliberalizmowi" Szwecja może sobie pozwolić na taką redystrybucję (czyt. złodziejstwo) dochodu - i jak się okazuje wcale im to nie wychodzi na dobre. Wzrost gospodarczy (mniej więcej taki jak w Polsce), więcej miejsc pracy ulega likwidacji niż powstawaniu itd. Jak widać silnie progresywne podatki i "bezpłatna" otoczka socjalna bynajmniej nie prowadzą do niczego dobrego. Silnie progresywne podatki (taki proponował właśnie Marks oraz Keynes) nie są przyczyną wzrostu gospodarczego. Czytając tego posta mam wrażenie, że Szwajcarzy są w takim razie kompletnymi idiotami wprowadzając regresywny podatek dochodowy w paru kantonach, który ma na celu zachęcić ludzi do pomnażania swojego bogactwa i bogacenia się. Następstwem tego, że ludzie się bogacą jest to, że są bardziej skłonni pomagać innym - wystarczy spojrzeć na USA i ilość fundacji charytatywnych.
Nie rozumiem również co jest złego w bogaceniu się dla bogacenia się - a czy jest jakiś inny rodzaj bogacenia się? Nikt nikomu nie broni bogacić się - droga wolna. Jednak takie socjalistyczne myślenie jak "ona ma więcej, trzeba mu zabrać w imię sprawiedliwości społecznej" jest zwykłym zalegalizowanym złodziejstwem i nie inaczej powinno się to nazywać. Jak powiedział Leonard Liggio: "Redystrybucja dochodów jest zwykłym złodziejstem i nie można jej pogodzić z żadną moralnością."
A na pytanie "Czy to nie jest piękne?" odpowiadam Nie. Nie ma nic atrakcyjnego i pięknego w zwykłym złodziejstwie. Jestem ciekaw czy p. Teresa byłaby tak bardzo skłonna oddać całe swój wypracowany majątek na rzecz biednych. Taki frazesy istnieją tylko w książkach - rzeczywistość niestety wygląda inaczej niż ta opisywana na stronach u Karola Marksa.
|
|
| |  | | rozumek | >Nie rozumiem również co jest złego w bogaceniu się dla bogacenia się - To, ze najłatwiej jest się bogacić okradając staruszki. > a czy jest jakiś inny rodzaj bogacenia się? Tak, dzięki współpracy ze staruszkami. >Nikt nikomu nie broni bogacić się - droga wolna. Szkoda, że u nas nie zabrania też okradania (a nawet mordowania) staruszek. >"Redystrybucja dochodów jest zwykłym złodziejstem i nie można jej pogodzić z żadną moralnością." I to się zgadza w 100%. Obecnie, jest to nie tylko złodziejstwo, ale nawet zbrodnia. >A na pytanie "Czy to nie jest piękne?" odpowiadam Nie. Nie ma nic atrakcyjnego i pięknego w zwykłym złodziejstwie. Jestem ciekaw czy p. Teresa byłaby tak bardzo skłonna oddać całe swój wypracowany majątek na rzecz biednych. Taki frazesy istnieją tylko w książkach - rzeczywistość niestety wygląda inaczej niż ta opisywana na stronach u Karola Marksa. Ona wygląda dokładnie tak, jak opisywali wszyscy wielcy filozofowie, nie tylko Marksa, ale nawet Chrystusa nie wyłączając (niezaleznie od tego, czy jest on postacią historyczną, czy legendarną).
|
|
|  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | Dodam kilka groszy do tej fascynującej dyskusji. Moim zdaniem Polacy są przyzwyczajeni do modelu państwa opiekuńczego ponieważ przez 45 lat panowania komunizmu wielu zdążyło się rozleniwić i przyjąć za pewnik, że za każdy ruch palcem w pracy należy się kilkaset złotych. Do dziś krąży w świadomości społecznej mit pazernego kapitalisty, który okrada proletariuszy zabierając im część zysków na pokrycie swych "niemoralnych" potrzeb. Jest faktem dosyć oczywistym, że etatystyczne ciągotki są obecne w wielu krajach, jednak u nas mają głębokie korzenie sięgające czasów komuny, z której do tej pory nie potrafiliśmy wyrosnąć.
Kiedy czytam sobie ekonomistów zauważalny jest pewien ton pogardy i potępienia dla zwolenników doktryn etatystycznych, zwłaszcza komunizmu, który jest ekstremalnym punktem interwencjonizmu, ponieważ oznacza zniesienie własności środków produkcji i wprowadzenie centralnego planowania. Zazwyczaj przypisują posunięciom etatystów katastrofalne skutki dla gospodarek wolnorynkowych, exemplum: Wielki Kryzys w latach 1929-33. Aby zobrazować sytuację, przypomnę kilka faktów. Tuż przed drastycznym spadkiem indeksu Dow Jones Industrial Average w ostatnim tygodniu października 1929 roku, rząd Stanów napompował za pośrednictwem banku centralnego kieszenie obywateli niskoprocentowymi kredytami konsumpcyjnymi (było to możliwe dzięki wprowadzeniu systemu rezerw cząstkowych) przy okazji zwiększając cła osłonowe na import surowców i produktów niższego rzędu( popularny sposób ochrony rodzimych producentów ; wysokość ceł była regulowana w ustawie Smootha-Howleya, którą zatwierdził Hoover.). Inwestorzy giełdowi zareagowali paniką i wycofali środki z giełdy papierów wartościowych. Dow Jones w ciągu tygodnia zleciał z 381 do 230 punktów, dno osiągając w lipcu 32' na poziomie 41 punktów. Państwa, które zaciągały długi w Stanach, były zmuszone do szybkich zwrotów pożyczek, co okazało się zabójcze dla kredytobiorców, którymi były głównie prywatne przedsiębiorstwa. W konsekwencji posypały się gospodarki w krajach europejskich.
Casus wielkiego krachu jest ciekawy ponieważ potwierdza banalną regułę, mówiącą, że bogactwo narodu powiększa się nie tyle dzięki konsumpcji, ale dzięki produkcji i eksportowi. Zwiększona konsumpcja owszem chwilowo może poprawić koniunkturę, ale w perspektywie długoterminowej wróży jej załamaniem, oczywiście przy założeniu, że rząd manipulując podażą pieniądza poprzez BC, np. ustalając wysokość stóp procentowych, powoduje zmniejszenie ilości tzw. "dobrych inwestycji", na rzecz tzw. "złych inwestycji"(nie przynoszących w przyszłości dochodów).
Osobiście nie potępiałbym etatystów w czambuł, ponieważ tak się składa, że Keynes będąc doradcą administracji Roosevelta pomógł gospodarce USA otrząsnąć się z fatalnych skutków kryzysu. Przez dwie dekady szkoła keynesizmu miała decydujący i brzemienny wpływ na kształt gospodarki wolnorynkowej w Stanach Zjednoczonych, dopiero w latach 70-ych i 80-ych, kiedy pojawiły się kryzysy paliwowe i okazało się, że przy wzroście inflacji może rosnąć stopa bezrobocia, niepodzielnie zapanowali monetaryści.
cdn
|
|
| |  | | Anarchy | >Dodam kilka groszy do tej fascynującej dyskusji. Moim zdaniem Polacy są przyzwyczajeni do modelu państwa opiekuńczego ponieważ przez 45 lat panowania komunizmu wielu zdążyło się rozleniwić i przyjąć za pewnik, że za każdy ruch palcem w pracy należy się kilkaset złotych. Do dziś krąży w świadomości społecznej mit pazernego kapitalisty, który okrada proletariuszy zabierając im część zysków na pokrycie swych "niemoralnych" potrzeb. Jest faktem dosyć oczywistym etatystyczne ciągotki są obecne w wielu krajach, jednak u nas mają głębokie korzenie sięgające czasów komuny, z której do tej pory nie potrafiliśmy wyrosnąć. >Kiedy czytam sobie ekonomistów zauważalny jest pewien ton pogardy i potępienia dla zwolenników doktryn etatystycznych, zwłaszcza komunizmu, który jest pewnym ekstremum interwencjonizmu, ponieważ oznacza zniesienie własności środków produkcji i wprowadzenie centralnego planowania. Zazwyczaj przypisują posunięciom etatystów katastrofalne skutki dla gospodarek wolnorynkowych, exemplum: Wielki Kryzys w latach 1929-33. Aby zobrazować sytuację, przypomnę kilka faktów. Tuż przed drastycznym spadkiem indeksu Dow Jones Industrial Average w ostatnim tygodniu października 1929 roku, rząd Stanów napompował za pośrednictwem banku centralnego kieszenie obywateli niskoprocentowymi kredytami konsumpcyjnymi (było to możliwe dzięki wprowadzeniu systemu rezerw cząstkowych) przy okazji zwiększając cła osłonowe na import surowców i produktów niższego rzędu( popularny sposób ochrony rodzimych producentów ; wysokość ceł była regulowana w ustawie Smootha-Howleya, którą zatwierdził Hoover.). Inwestorzy giełdowi zareagowali paniką i wycofali środki z giełdy papierów wartościowych. Dow Jones w ciągu tygodnia zleciał z 381 do 230 punktów, dno osiągając w lipcu 32' na poziomie 41 punktów. Państwa, które zaciągały długi w Stanach, były zmuszone do szybkich zwrotów pożyczek, co okazało się zabójcze dla kredytobiorców, którymi były głównie prywatne przedsiębiorstwa. W konsekwencji posypały się gospodarki w krajach europejskich. >Casus wielkiego krachu jest ciekawy ponieważ potwierdza banalną regułę, mówiącą, że bogactwo narodu powiększa się nie tyle dzięki konsumpcji, ale dzięki produkcji i eksportowi. Zwiększona konsumpcja owszem chwilowo może poprawić koniunkturę, ale w perspektywie długoterminowej wróży jej załamaniem, oczywiście przy założeniu, że rząd manipulując podażą pieniądza w BC, np. ustalając wysokość stóp procentowych, powoduje zmniejszenie ilości tzw. "dobrych inwestycji", na rzecz tzw. "złych inwestycji"(nie przynoszących w przyszłości dochodów). >Osobiście nie potępiałbym etatystów w czambuł, ponieważ tak się składa, że Keynes będąc doradcą administracji Roosevelta pomógł gospodarce USA otrząsnąć się z fatalnych skutków kryzysu. Przez dwie dekady szkoła keynesizmu miała decydujący i brzemienny wpływ na kształt gospodarki wolnorynkowej w Stanach Zjednoczonych, dopiero w latach 70-ych i 80-ych, kiedy pojawiły się kryzysy paliwowe i okazało się, że przy wzroście inflacji może rosnąć stopa bezrobocia, niepodzielnie zapanowali monetaryści. >cdn >
Akurat jeśli chodzi o Wielki Kryzys zgadzam się do pewnego stopnia - natomiast lekarstwa zaproponowane przez Keynesa wcale nie były lekarstwami - Wielki Kryzys nie jest dowodem na "defekty" gospodarki wolnorynkowej, a wręcz odwrotnie - jest dowodem na to, co dzieje się z gospodarką, kiedy państwo zaczyna interweniować (dokładnie od 1913 roku - wprowadzając podatek dochody wraz z ustanowieniem FED). Wielki Austriacki ekonomista Ludwig von Mises już na początku XX wieku powiedział, że jeśli rząd Stanów Zjednoczonych będzie dalej interweniował i regulował gospodarkę poprzez FED (przez m.in. regulowanie stóp procentowych) i odejście od standardu złota - Wielki Kryzys jest nieunikniony. Dziwne jest to, że jedynie Austriacy przepowiedzieli Wielki Kryzys natomiast nikt o tym nie wspomina. Również austriacka teoria cyklów koniunkturalnych jest jedyną teorią w pełni objaśniająca przyczyny Wielkiego Kryzysu oraz zjawisko stagflacji (polecam gorąco pracę austriackiego ekonomisty Murraya N. Rothbarda "America's Great Depression", również Rothbard wspomina o cyklach koniunkturalnych w swojej książce "Manifest Libertariański" ) - zjawiska, które Keynes i jego naśladowcy w swojej genialnej teorii nie przewidziali i nie umieli wyjaśnić.
Co do Keynesa - to, że coś długo istnieje nie znaczy, że jest dobre i prawdziwe. Fatalne skutki kryzysu mają dokładnie przyczyny w w błędnych fundamentach teorii Keynesa - to co stało się przyczyną Kryzysa nagle w latach 30tych stało się lekarstwem? Chyba jednak nie. Poza tym zabawa w New Deal nie zaczęła się tak naprawdę od Roosevelta, ale już za prezydentury Clarka Hoovera.
|
|
| | |  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | >>Akurat jeśli chodzi o Wielki Kryzys zgadzam się do pewnego stopnia - natomiast lekarstwa zaproponowane przez Keynesa wcale nie były lekarstwami - Wielki Kryzys nie jest dowodem na "defekty" gospodarki wolnorynkowej, a wręcz odwrotnie - jest dowodem na to, co dzieje się z gospodarką, kiedy państwo zaczyna interweniować (dokładnie od 1913 roku - wprowadzając podatek dochody wraz z ustanowieniem FED).
Znam kilka wersji wyjaśniających dlaczego doszło do kryzysu, m.in. koncepcję cyklów koniunkturalnych, oraz bardzo ciekawą intrpretację Jude'a Wanniskiego, który sprzeciwiając się szkole austriackiej zaproponował teorię, której clou stanowi kwestia wysokich ceł zatwierdzonych przez administrację Hoovera(co też oznacza głos sprzeciwu wobec etatyzmu).
Ciekawy jestem co powiesz na teorię marksistowską, wedle której kryzysy na rynkach powstają wskutek nadprodukcji?
|
|
| | | |  | | Anarchy | > >>Akurat jeśli chodzi o Wielki Kryzys zgadzam się do pewnego stopnia - natomiast lekarstwa zaproponowane przez Keynesa wcale nie były lekarstwami - Wielki Kryzys nie jest dowodem na "defekty" gospodarki wolnorynkowej, a wręcz odwrotnie - jest dowodem na to, co dzieje się z gospodarką, kiedy państwo zaczyna interweniować (dokładnie od 1913 roku - wprowadzając podatek dochody wraz z ustanowieniem FED).> Znam kilka wersji wyjaśniających dlaczego doszło do kryzysu, m.in. koncepcję cyklów koniunkturalnych, oraz bardzo ciekawą intrpretację Jude'a Wanniskiego, który sprzeciwiając się szkole austriackiej zaproponował teorię, której clou stanowi kwestia wysokich ceł zatwierdzonych przez administrację Hoovera(co też oznacza głos sprzeciwu wobec etatyzmu).> Ciekawy jestem co powiesz na teorię marksistowską, wedle której kryzysy na rynkach powstają w skutek nadprodukcji?Znam interpretację - jest dostępna tutaj: polidea.pl/Articles/10063,0,Wielki Krach 1929Natomiast jest również ciekawy opis Wielkiego Kryzysu autorstwa Mateusza Machaja - fundatora Instytutu Ludwiga von Misesa: www.kapitalizm.republika.pl/kryzys.htmlCo do teorii marksistowskiej - jest ona słuszna tylko jeśli mówimy o gospodarce w którą interweniuje państwo (ceny minimalne, maksymalne itp.) - w ten sposób powstaje niedobór albo nadwyżka i jest ona przyczyną kryzysu. W gospodarce wolnorynkowej nie istnieje coś takiego jak kryzys nadprodukcji.
|
|
| | | | |  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | Cześć, Wanniski przeprowadził rzetelne śledztwo w sprawie ustawy Smootha-Howleya regulującej wysokość ceł na niektóre produkty importowane do kraju. Na podstawie badań stwierdził, że inwestorzy wiedzieli wcześniej o drastycznej zwyżce, liczyli jednak na to, że koalicja przeciwników etatyzmu zdoła odrzucić ustawę, która była jednym z poważniejszych ciosów zadanych gospodarce Stanów Zjednoczonych. Jak wiadomo koalicja rozpadła się z niewiadomych przyczyn, być może za sprawą politycznych nacisków ze strony etatystycznego lobby. Informacja, którą podałeś na temat teorii Marksa i Engelsa dotyczącej kryzysów nadprodukcji nie jest poparta wiedzą. Kryzysy nadprodukcji pojawiały się często w historii świata, wystarczy, że wymienię kilka z nich: - 1825 Wielka Brytania - 1837 GB, Francja, Stany Zjednoczone - 1890 Argentyna Owe kryzysy miały jeden wspólny trzon: ich przyczyną była nadprodukcja. Ważną kwestią którą należy uwzględnić była monopolizacja licznych gałęzi gospodarki końca XIX wieku, która przyczyniła się do zmiany charakteru kryzysów oraz sprawiła, że stały się one nieregularne. Nieobecność trustów w strukturach gospodarki kapitalistycznej oznaczała, że rynek (nieuchronnie) upadając mógł bez jakiejkolwiek interwencji państwa podnieść się z kryzysu. Wiara w omnipotencję gospodarki wolnorynkowej oraz niewidzialną rękę, która reguluje jej problemy zmuszała rządy do praktykowania kunktatorskiej taktyki przeczekania W sytuacji zniżki popytu, duża ilość wytworzonych dóbr była marnowana(często bywało, że plantatorzy niszczyli swoje własne plony nie mogąc ich wpuścić na chłonne rynki). Konsekwencją nadprodukcji była deflacja, a właściciele kapitałów byli zmuszeni do redukcji zatrudnienia, brania kredytów lub zamykania nierentownych przedsiębiorstw. Zwykle wysokie ceny zachęcają do produkcji, niskie zniechęcają. Przezwyciężenie kryzysu polegało na zredukowaniu produkcji do poziomu, w którym proporcje pomiędzy podażą i popytem są zdrowe. W przypadku kiedy w rynkowej grze uczestniczy kilku monopolistów, pojawia się szansa, że w przypadku zagrożenia ograniczą produkcję zapobiegając załamaniu się rynkowej koniunktury. Teraz docieramy do sedna sprawy, ponieważ właśnie ten mechanizm okazał się zawodny. W latach 30-tych w USA przy jednoczesnej redukcji produkcji towarów w zmonopolizowanych gałęziach, pojawiła się nadwyżka w sektorach nie objętych monopolem, np. w rolnictwie. (Rolnicy byli zadłużeni i żeby spłacić zobowiązania, zwiększali produkcję, powiększając skalę problemu). Skoro naturalny mechanizm samoregeneracji rynku zawiódł, trzeba mu było w tym dopomóc. Na scenę wkroczył Keynes i wprowadził interwencjonistyczną politykę regulującą rynek. Manipulacja dotyczyła: stopy bezrobocia i poziomów cen. Konserwatywnie nastawiona szkoła keynesizmu uznawała, że trzeba za pomocą wszelkich środków dążyć do pełnego zatrudnienia, nawet za cenę inflacji, która jest niebezpieczna z oczywistych powodów. To są podręcznikowe informacje, z którymi nie musisz się zgadzać, ale jeśli masz masz krytyczne uwagi, proszę je uzasadniać.
|
|
| | | | |  | | Piotr Patucha (2279 punktów) |
> Natomiast jest również ciekawy opis Wielkiego Kryzysu autorstwa Mateusza Machaja - fundatora Instytutu Ludwiga von Misesa:> www.kapitalizm.republika.pl/kryzys.htmlZnam tą stronę, zaglądam tam od czasu do czasu. Artykuł czytałem, był dobry, wiele się nauczyłem.  Jutro, jak znajdę chwilę czasu napiszę ci coś na temat teorii Marksa i Engelsa, których wszyscy się boją. Na niektórych uniwersytetach wycinają z programu historii filozofii lekcje poświęcone ich teoriom. Nawet Feuerbach trafił do lamusa. A przecież to kawałek dobrej filozoficznej i ekonomiczej roboty, o którym nie wolno zapominać. Osobiście jestem liberałem, ale kiedy jakaś myśl jest politycznie niepoprawna, zaczyna mnie korcić i nabiera smaku owocu zakazanego.  (Ale może to tylko jednostkowy przypadek, który w skali ogólnokrajowej nie ma znaczenia). Pozdrawiam.
|
|
|  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | Moim zdaniem ciągotki etatystyczne i socjalistyczne w sensie psychologicznym są podszyte resentymentem. Dla przykładu projekt społeczny Marksa i Engelsa spotkał się z życzliwym przyjęciem ze strony proletariatu i chłopów z kilku powodów. Po pierwsze obiecywał raj na ziemi. Po drugie, oznaczał wyrównanie różnic majątkowych oraz społecznych. W rzeczy samej w czasie rewolucji październikowej w Rosji wzburzeni chłopi oraz robotnicy dewastowali i rozkradali posiadłości bogatych arystokratów i posiadaczy ziemskich. Był to rodzaj uświęconego ideą sprawiedliwości rozboju, a w rzeczywistości oznaczał zemstę wywartą na tych, którzy mieli lepiej. Resentyment biedniejszych był przedstawiany pod postacią walki klas, dziś jest obecny w skali społecznej i jednostkowej zarówno w gospodarce jak w dziedzinie ducha. Znam całe miasta ogarnięte paranoją bezwstydnego resentymentu, z którym obnoszą się niczym spuszczone ze smyczy psy. Niedawno z ust posłanek partii prawicowej padły znamienne słowa: należy wspomóc klasy upośledzone. Jeśli w języku politycznym często przenikniętym jadem pogardy pojawiają się tego typu wyrażenia, pozostaje zastanowić się o kogo chodzi? Czy o parę milionów bezrobotnych, emerytów i rencistów, czy o mieszkańców małych miasteczek i wsi, którzy "dobrą robotę" uważają za nieporozumienie, a czytanie książek czy bycie "przy pisarzu" za synonim fatalnej w skutkach hybris. "Się rozumie, że mamy wolność polityczną i wolny rynek, ale w demokracji wszyscy mają być równi i basta." Każdy człowiek zależnie od płci i rasy jest mniej lub bardziej wyczulony na punkcie swojego pępka, a suma jednostkowych zawiści tworzy społeczne nastroje, które często zmieniają upiorny sen w koszmarną rzeczywistość. Rzecz w tym, aby przy zachowaniu zasad wolnorynkowych zminimalizować możliwe straty w postaci przejawów społecznego niezadowolenia i drastycznych kroków usuwajacych do lamusa idee demokracji i liberalnego rynku(rewolucja). Wersja kapitalizmu, z którą zetknął się w fabryce swego ojca w Anglii Fryderyk Engels nie posiadała znamion "ludzkiej twarzy" i trudno się dziwić, że jego radykalny sprzeciw wobec tzw. "wyzysku" uciskanej klasy robotniczej był podbudowany głębokim współczuciem i zrozumieniem. Współcześnie dąży się do tego, aby w systemie wolnorynkowym były zagwarantowane prawne zabezpieczenia chroniące pracowników przed nadużyciami ze strony przedsiębiorców. Liberalizacja rynku musi być od zewnątrz chroniona prawnymi zasadami współżycia podmiotów gospodarczych. Taki kapitalizm posiada znamiona ludzkiego oblicza. Osoba, która twierdzi, że należy zwiększać dawki interwencjonizmu, czy też konkretniej dokręcić śrubę przedsiębiorcom na rzecz świadczeń socjalnych, została albo brutalnie doświadczona w praktyce i nie potrafi sobie z tym poradzić, albo papuzio powtarza hasła z czasów ancien regime'u nie rozumiejąc, że musimy być konsekwentni w dziele liberalizacji rynku oraz leczenia sektora publicznego z zaściankowej produktywności kłopotów urzędniczych, nadmiernego zatrudnienia i kompromitujących praktyk łapówkarskich. Byłbym jednak bardzo niesprawiedliwy gdybym nie przyznał, że w urzędach i placówkach samorządowych zauważalny jest pozytywny ruch i zmiany idące ku lepszemu. Może kiedyś dojdziemy do takiego stopnia rozwoju, w którym zapomnimy o dziecięcej, kulejącej demokracji, która na dzień dzisiejszy jest de facto dziwacznym mixem demokratycznych ustaw oraz totalitarnego zniewolenia umysłów. Jeśli chodzi o moje prywatne preferencje, jestem liberałem. Przychylnym okiem spoglądam ku demokracji oraz wolnej gospodarce, która potrafi samodzielnie się regulować i oczyszczać w przypadkach kryzysu nadprodukcji, nadmiaru nieefektywnych przedsięwzięć oraz zwiększonej podaży pieniądza. Niech wygrywają najlepsi. Pozdrawiam.
|
|
| Piotr Patucha (2279 punktów) | > Tak jak kiedyś moje preferencje> balansowały na pograniczu anarchii (klimaty mocno> libertariańskie), tak teraz zdaje się, że w poglądach> przechodzę już powoli z państwa minimum na stronę państwa> opiekuńczego. Co się ze mną dzieje? I jak to wygląda u> Was? Zapraszam do dyskusji.Witaj  Nie wiem co się z tobą dzieje, ale mój humor bardzo się poprawił w momencie kiedy zajrzałem na strony Racjonalisty. Jakość artykułów jest wysoka, są dobre pod względem merytorycznym i warsztatowym. Nie zmienia to faktu, że warto wierzyć w swoją potencję i wkładać więcej wysiłku w rozwijanie pasji poznawczej. Jeśli chodzi o gospodarkę moje poglądy są identyczne, tj. każdy pełnoletni obywatel RP może podjąć legalną pracę bądź w prywatnej firmie bądź na zasadzie samozatrudnienia. Niektórzy łączą obie możliwości. W takiej sytuacji, pozostaje kwestia odniesienia do aparatu państwowego. Jeśli państwo nie zaingeruje w sposób, który mogłby Ci utrudnić funkcjonowanie na rynku, rozwój i sukces przedsięwzięcia zależy od twej inteligencji oraz stopnia sił witalnych. Z tego też powodu, tzn. dlatego, że wierzę w zdolność jednostki do samodzielnego zapewnienia sobie racji bytu, jestem liberałem, co nie oznacza, że chciałbym zagłodzić rencistów i pozbawić opieki socjalnej samotne matki i sieroty. Liberalne państwo oparte na zasadach damokratycznych z gospodarką wolnorynkową musi być w dużej mierze opiekuńcze. Nazwy bywają mylące. Na przykład przysłowiowa "opiekuńczość państwa" bywała często zaproszeniem do wprowadzenia rządów totalnych i terroru w skali społecznej. Z drugiej strony, zwróć uwagę, że Polacy pamiętający czasy ancien regime'u na słowo "kapitalizm" reagują przerażeniem bądź obrzydzeniem(być może dlatego, że Ameryka chciała nas załatwić stonką ziemniaczaną). Rząd promujący "opiekuńczość" dostosowuje taktykę gospodarowania zasobami państwowymi do poziomu potrzeb obywateli. Trzy tygodnie temu w Newsweeku można było przeczytać interesujący artykuł, w którym autor nazwał etatystów populistami, czyli ludźmi którzy obiecują wyborcom wszystko czego zapragną(wysokich rent, emerytur, dodatków pielęgnacyjnych). Obawiam się, że etatyzm jest w istocie sposobem na zdobywanie głosów poparcia, które zaowocują w przyszłości przedłużeniem kadencji. Wedle historii ojcem populizmu był Juan Peron, który przy aktywnym współudziale descamisados oraz sprytnej małżonki Evy dzierżył twarde rządy w Argentynie. Obiecali wszystko, dali niewiele.  Oczywiście pozostaje kwestią sporną czy polityka nadmierniej opiekuńczości państwa jest opłacalna w perspektywie dłogoterminowej, wiadomo jednak, że jest mile widziana w kręgach wyborczych mających ochotę na uszczknięcie z zasobów budżetowych większych zysków. Populistyczna kampania PiS'u prowadzona na szeroką skalę przez braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich do spółki z Romanem Giertychem i Adrzejem Lepperem nosi wszelkie znamiona "opiekuńczej" progandy, która trafia na wyjątkowo żyzny grunt elektoratu nastawionego roszczeniowo. Najświeższy casus polityki populistycznej jest związany z demoralizującą propozycją Ministra Edukacji, który postanowił przekupić maturzystów zaliczeniem świadectw dojrzałości. Sytuacja zaiste ciekawa, ponieważ nie powinno się zmieniać reguł gry tuż po jej zakończeniu. Mam nadzieję, że niesmaczna propozycja Romana Giertycha. nie spotka się ze społeczną aprobatą, choć pewnie sami zainteresowani zacierają ręcę z uśmiechem satysfakcji. Osobiście brzydzę się kontrowersyjną polityką LPR i PiS'u. Prezentują oni polityczne extrema, których unikam niczym diabeł wodu świeconej. Ciekawy jestem kiedy doczekamy się w końcu odrodzenia i zjednoczenia Lewicy, która ostatnimi czasy bywała proliberalna, gustowna i przekonywująca w swym programie gospodarczym i obyczajowym. Nie obca im jest sztuka political corectness wymagajaca samozaparcia i częstego lania wody na polityczny młyn w demokratycznego kraju. Ważnym zadaniem będzie schłodzenie rozbudzonych apetytów wyborców, którzy rozbestwieni opiekuńczą propagandą rządu wymagają coraz to więcej.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|