Moja sympatia jest po stronie siostrzyczek.
Są dojrzałe, pełnoletnie, więc mogą robić ze sobą i ze swoją seksualnością, co im się podoba, oraz wierzyć w to "co lubią najbardziej" a nie w to co im zaindoktrynowano w dzieciństwie.
Np. jeśli czują wolę bożą aby osiągać szczęście niebiańskie zarówno z użyciem cudownej różdżki ojca wielebnego, marrychujany oraz innych narkotyków, bo są na swoim terenie, -to ich sprawa.
Mogą to robić i usta-wicznie i dowcipnie i "serius" i sporadyczno-spontanicznie.
Przechodząc "do cywila" wylądują "na bruku" albo nawet "w psychiatryku", a tak są szczęśliwe.
Moim zdaniem, FiM, Urban, Ikonowicz, RACJA, RUCH NIE, powinny urządzić pikiety w obronie siostrzyczek owładniętych seksmisją, chroniąc je przed bezprawną eksmiją.
Już sama wycieczka wakacyjna do zabytkowego Kazimierza nad Wisłą, (gdzie większość domostw i terenów, które zostały tam, po żydowskich właścicielach z przed II wojny światowej, -wykupili artyści z warszawki), to świetny powód na happeningowy zlot antyklerykałów.
Po drodze, z soboty na niedzielę, można też zajechać na słynną dyskotekę Megamusic w Wildzie, obok stawów, rybnych, w których karpie zwykł łowić,(wówczas prezydent) Wałęsa, i rozdać darmowe prezerwatywy unimilające młodzieży "cywilizację bezpieczeństwa w miłości".
Ponoć właścicielka dyskoteki studiowała w Łodzi, razem z owadoznawcą Niesiołowskim.
No i tu też bywają artyści z warszawki.
Ba, można nawet 15 km dalej, nasikać do Promnika, rzeczki a właściwie strumyka, przepływającego przez tereny wypoczynkowego ośrodka, w którym w wekendy lubi się taplać kaczo-bredzidencka rodzinka słodka.
Jest lato, ładna pogoda, a nastrój w kraju i w mediach nastraja protestacyjnie.
A może mistrzowie Feng Shui, Taijiquan oraz Liu He Ba Fa, goszczący często w Kazimierzu, roztoczą ochronną aurę nad domostwem Betanek?.
Ta podpucha z "listem do matki", i sugerowanie zbiorowego samobójstwa, to moim zdaniem prowokacja PiS-dzielnych służb podlizujących się hierarchi kościelnej.
Prowokacja, mająca na celu uwiarygodnić konieczność rozwiązania siłowego, aby odzyskać dla vatykańskich agentów, majątek.
A tymczasem siostrzyczki po prostu chcą się uwolnić spod buta religijnej ciemnoty, wychodząc na światło wolności wyznawania własnej wiary.
Ja tam wolę mieć w artystycznym Kazimierzu, klasztor Taoistek, Yoginek seksu, Tantrystek-naturystek albo kapłanek Kundalini, zamiast pingwiniej farmy.
To by nareszcie była cudowna przemiana totalitarnego systemu wyzysku w świątynię boskiej miłości.
Wielu wyzyskiwanych i ciemnych ko.ka. poddanych, mogłoby się wyrwać z intelektualnego marazmu, ucząc się od siostrzyczek sztuki kontrolowania wytrysku i osiągania wielokrotnych orgazmów.
A aby zmysły lekko szły z ekstazą w tany, na eksterytorialnym terenie klasztoru, możnaby z powodzeniem zasadzić profesjonalną plantacyjkę marrychujany.
Więcej głębszych orgazmów, dających na ziemi odczucie nieba, to to czego pod rządami kaczystowskiego zakapioryzmu, społeczeństwu najbardziej potrzeba.
Każda pobożna kobitka, i ta chuda, i ta przy kości, powinna być w imię boga i pokoju na świecie, miłosierną szafarką seksualnej radości.
O ileż, kraj rodzinny JePedwu, byłby bardziej spokojny, gdyby nawiedzeni fanatycy religijni uprawiali seks rytualny zamiast w ksenofobicznym radiu prowadzić z gejami, Żydami i komunistani, naznaczone ideologicznym szaleństwem, bezmyślne wojny.
Gdyby w kaczystowskim kraju, zamiast lustracyjnej paranoi i fanatycznej walki kaczorów ze wszytkimi "obcymi" obowiązywała pobożna ideologia
MAKE SEX, NO WARto grube miliony złotych od polskich podatników, marnowane na wianuszki funkcjonariuszy chroniących zestrachanego bredzidenta, mógłoby zaoszczędzić niedoinwestowane BOR.
Kobitki "przez zasiedzenie" zasłużyły sobie aby dawny klasztor przeszedł na ich własność.
I tak wystarczająco wiele zła i manipulacji doznały na lekcjach religii od urzędników ko.ka. jeśli dały się ostatecznie zwerbować do służby klasztornej.
To skandal, aby biedni ludzie, oddani totalitarnemu systemowi religijnego wyzysku, harujący na luksusy biskupów, nie mogli po latach niewolniczej harówki, otrzymać na własność lokali, w których żyją.
Takie uwłaszcenie powinno być prawnie usankcjonowane w solidarnym państwie.
No bo z jakiej racji, obce mocarstwo finansowe, (a właściwie sekta ideologiczno-kapitałowa jaka jest ko.ka.) w dodatku nie demokratyczne, może wtrącać się w stosunki własnościowe polskich obywatelek.
Czy nie wystarczy, że wszyscy Włosi śmieją się dzisiaj z naszych głąbiastych potatoe'ów?
Jako katolickich tranwestytów w czarnych sukienkach, mimowolny wychowanek, żądam w poczuciu obywatelskiego obowiązku;
Ręce precz od posagu Betanek. 
bóg jest oszustwem