Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozdawnictwo bez deficytu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-08-2019 00:56Mariusz Agnosiewicz (moderator)Rozdawnictwo bez deficytu
Ocena 6 na 6
Ciągle słyszymy, że przez "socjalistyczne rozdawnictwo", jakie się obecnie praktykuje "zadłużają nas na potęgę", że "dług przekroczył bilion". Tymczasem okazuje się, że:
- od kilku lat systematyczne maleje nam kluczowy wskaźnik długu publicznego (ten o którym mówi art. 216 polskiej konstytucji oraz traktaty unijne) czyli jego wielkość w stosunku do PKB - otóż po raz pierwszy od 10 lat wskaźnik ten spadł już poniżej 50%;
- w roku wyborczym, kiedy zgodnie z dotychczasową logiką obficie trzeba sypać gotówką na uciszanie nieuchronnych w tym okresie protestów różnych grup społeczno-zawodowych, można przedstawić budżet na kolejny rok bez deficytu. Po raz pierwszy od początku nieszczęsnej transformacji wydatki państwa mają być takie same, jak dochody państwa.



Należy jeszcze dodać, że rosnący w ostatniej dekadzie dług wobec PKB, który w roku 2013 rozsadził próg ostrożnościowy 55%, nie udawało się kiełznać mimo braku "rozdawnictwa" oraz, co więcej, pomimo gorączkowej wyprzedaży wszystkiego, zwanej bałamutnie "prywatyzacją" (przychody z wyprzedaży w latach 2008-2014: 57 mld zł). Tymczasem można wejść do elitarnego grona krajów europejskich bez deficytu budżetowego, zatrzymując prywatyzację i uruchamiając programy socjalne.

Gdzie tkwi myk? Otóż nie jest prawdą, że obecnie zaczęło się "rozdawnictwo". Było ono bowiem rdzeniem tzw. transformacji, tyle że dokonywano go na rzecz ponadnarodowych koncernów oraz znajomych królika poprzez tzw. prywatyzację oraz kreatywne prawodawstwo (tj. takie klecenie prawa, by określone grupy mogły drenować system). Aktualne "rozdawnictwo" bliższe jest pojęciu prywatyzacji, gdyż sprywatyzowano na rzecz szerokich rzesz społecznych istotną część budżetu państwa. To oni a nie urzędnik zdecyduje jak je wydać. I w przeciwieństwie do rozdawnictwa na rzecz wielkich, którzy podarowane kapitały osadzali głównie w rajach podatkowych, Jan Kowalski podarowany kapitał bardzo często zadysponowuje na rzecz polskich przedsiębiorców czy innych rzemieślników.

Zerwanie z neoliberalną polityką nie musi oznaczać globalnej marginalizacji. Przeciwnie. W ostatni poniedziałek szef MSZ Niemiec Heiko Maas, oznajmił, że po Brexicie tak należy zmienić układ sił we wspólnocie, by wiodącymi liderami zostało pięć państw: Niemcy i Francja na zachodzie, Włochy i Hiszpania na południu oraz Polska na wschodzie. Oznacza to de facto werbalne uznanie przez Niemcy roli Polski jako lidera Europy Środkowej - w tym samym wystąpieniu niemiecki minister z aprobatą odniósł się do inicjatywy Trójmorza: kiedyś myśleliśmy, że to dodatkowe podziały, dziś widzimy, że to jest dobre... www.auswae(*)ambassadors-conference/2241538
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

okragly (21676 punktów)

>Gdzie tkwi myk? nie jest prawdą, że obecnie zaczęło się "rozdawnictwo". Było ono rdzeniem transformacji, tyle że dokonywano go na rzecz ponadnarodowych koncernów oraz znajomych królika poprzez tzw. prywatyzację
pamietam stwierdzenie, że pierwszy milion trzeba ukraśc, nie kryli sie z tym liberałowie
> oraz kreatywne prawodawstwo ( takie klecenie prawa, by określone grupy mogły drenować system).
ustawę można kupić, jakimi kwotami dysponuja międzynarodowe koncerny czy nasza biedota np Kulczyk. Jak moga kupić berrobotni, bezdomni ustawę w sejmie

>Aktualne "rozdawnictwo" ... na rzecz szerokich rzesz społecznych istotną część budżetu państwa. To oni a nie urzędnik zdecyduje jak je wydać. I w przeciwieństwie do rozdawnictwa na rzecz wielkich, którzy podarowane kapitały osadzali głównie w rajach podatkowych, Jan Kowalski podarowany kapitał bardzo często zadysponowuje na rzecz polskich przedsiębiorców czy innych rzemieślników.
niepasowało im że sraja na wydmy, oni po prostu pierwszy raz byli na wakacjach i niewiedzieli jak sie zachować

>Zerwanie z neoliberalną polityką nie musi oznaczać globalnej marginalizacji. Przeciwnie. W ostatni poniedziałek szef MSZ Niemiec oznajmił, że po Brexicie tak należy zmienić układ sił we wspólnocie, by wiodącymi liderami zostało pięć państw: Niemcy i Francja na zachodzie, Włochy i Hiszpania na południu oraz Polska na wschodzie. Oznacza to uznanie przez Niemcy roli Polski jako lidera E Środkowej
Anglia była roznosicielem trującej idei indywidualizmu, wolności (liberalizmu) który źródła ma w krajach niewolniczych (Anglia USA), w Polsce znaleźli nasladowców (panowie szlachta) pracowników niewolników na umowach śmieciowych, bez mieszkań.

podstawa wg piramidy Masłowa jest bezpieczeństwo (praca na umowę o prace) i mieszkanie (mamy najmniej mieszkan w europie)


szukanie raju, moim celem
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Lider - srider. Zasady tej alchemii budżetowej są dobrze znane. Największe długi i wydatki wyprowadza się poza budżet do funduszy i agencji!!!. Budżet wtedy jest fajny, a reszta ledwie zipie. Z Morawieckiego marny magik. Jego tanie chwyty sczytują nawet laicy. Niech czaruje dalej. Titanic też miał dobrą prasę.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Gorilla (1205 punktów)
>Ciągle słyszymy, że przez "socjalistyczne rozdawnictwo", jakie się obecnie praktykuje "zadłużają
>nas na potęgę", że "dług przekroczył bilion". Tymczasem okazuje się, że:
>- od kilku lat systematyczne maleje nam kluczowy wskaźnik długu publicznego (ten o którym mówi art.
>216 polskiej konstytucji oraz traktaty unijne) czyli jego wielkość w stosunku do PKB - otóż po raz
>pierwszy od 10 lat wskaźnik ten spadł już poniżej 50%;

Długi się spłaca w pieniądzu, a nie w procencikach wirtualnych pekabów.
Wirtualny "wzrost" w pekabie (do którego tez się wlicza "dochody" pasożytnicze, czyli wytwarzanie antydóbr) dobry jest (i niestety skuteczny...) do mamienia ludzi mniej lotnych którzy niestety dominują.
A może ktoś poda, ile wynosi REALNY dług w pieniądzu?
Bo cosik Populizm i Socjalizm (PiS) twardymi danymi się nie chce chwalić....

>Po raz pierwszy od początku nieszczęsnej transformacji wydatki państwa
>mają być takie same, jak dochody państwa.

I z czego mam się cieszyć? Że państwo na jeszcze więcej kasy obywateli ograbiło?
W roku 2016 PiS ograbił obywateli w samym podatku VAT na 127 miliardów. W 2018r. ograbił już na 167 miliardów. A durnie się cieszą i potulnie płacą znacząco wyższe ceny w sklepach.

>Gdzie tkwi myk? Otóż nie jest prawdą, że obecnie zaczęło się "rozdawnictwo". Było ono bowiem
>rdzeniem tzw. transformacji, tyle że dokonywano go na rzecz ponadnarodowych koncernów oraz znajomych
>królika poprzez tzw. prywatyzację oraz kreatywne prawodawstwo (tj. takie klecenie prawa, by
>określone grupy mogły drenować system).

A dziś do rabunku na rzecz "znajomych królika" doszedł jeszcze rabunek na rzecz leni i obiboków, czyli PiSowskiego elektoratu. Też mi "postęp"...

> Aktualne "rozdawnictwo" bliższe jest pojęciu prywatyzacji,
>gdyż sprywatyzowano na rzecz szerokich rzesz społecznych istotną część budżetu państwa. To oni a nie
>urzędnik zdecyduje jak je wydać.

To nijak ma się do prywatyzacji. PiS nie prywatyzuje mienia państwowego - rabuje pracującemu, daje część ze zrabowanego w formie ochłapu obszczymurkowi. To żadna "prywatyzacja", lecz typowa, obrzydliwa, złodziejska redystrybucja socjalistyczna.

>I w przeciwieństwie do rozdawnictwa na rzecz wielkich, którzy
>podarowane kapitały osadzali głównie w rajach podatkowych, Jan Kowalski podarowany kapitał bardzo
>często zadysponowuje na rzecz polskich przedsiębiorców czy innych rzemieślników.

Czyli za 500+ kupi starego Wieśwagena z Niemiec.
A zresztą co mnie obchodzi co zrobi złodziej z pieniędzmi które mnie ukradł?
Mnie interesuje by nie kradł.
Opieranie gospodarki na powszechnym złodziejstwie musi się skończyć krachem.
29-08-2019 06:53 
 Ocena 1 na 1
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

>Długi się spłaca w pieniądzu, a nie w procencikach wirtualnych pekabów.

   Najpierw dług się maskuje, ukrywa i wyprowadza z budżetu do różnych tzw. form organizacji sektora finansów publicznych, które mogą zaciągać kredyty czy pożyczki. Przy okazji tworzy się struktury tych form, dające wysoko uposażone stanowiska.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
02-09-2019 09:02 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Długi się spłaca w pieniądzu, a nie w procencikach wirtualnych pekabów.
>    Najpierw dług się maskuje, ukrywa i wyprowadza z budżetu do różnych tzw. form organizacji sektora finansów publicznych, które mogą zaciągać kredyty czy pożyczki.
Zapomniałeś chyba, że dług publiczny to dług zaciągany przez instytucje sektora finansów publicznych rządowych i samorządowych. Cóż dałoby przerzucanie fragmentów długu na podmioty tego samego sektora ?
Sądzisz, że dług publiczny daje się sprywatyzować?
Masz jakieś konkretne przykłady?
Gorilla (1205 punktów)
A teraz zerknijcie tu:

spidersweb(*)zus-likwidacja-deficyt-budzet/

Ależ te Populistyczne i Socjalistyczne socjaluchy chcą nas ograbiać z cichacza....
28-08-2019 18:15 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>A teraz zerknijcie tu:
>spidersweb(*)zus-likwidacja-deficyt-budzet/

Cytat:
Ekonomista zwraca uwagę, że to w praktyce oznacza, że dochody w drugim progu podatkowym będą obłożone łącznie 52 proc. podatków i składek, z których część jest ukryta po stornie pracodawcy.


W drugim progu 52% (będą),
to w którym te Twoje legendarne 85% (są - przed podwyżką)?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)

> Cytat:
Ekonomista zwraca uwagę, że to w praktyce oznacza, że dochody w drugim progu podatkowym będą obłożone łącznie 52 proc. podatków i składek, z których część jest ukryta po stornie pracodawcy.

>W drugim progu 52% (będą),
>to w którym te Twoje legendarne 85% (są - przed podwyżką)?

Jeszcze raz zwróć uwagę na słowa które zacytowałeś "DOCHODY będą obłożone łącznie 52 proc. podatków i składek".
DOCHODY....

A teraz należy jeszcze dodać do opodatkowania DOCHODÓW opodatkowanie WYDATKÓW, poukrywanych w cenach towarów i usług. I dopiero wtedy jest całość obłożenia haraczami pracującego niewolnika. Prawie całość, bo jeszcze są inne drobniejsze jak podatek gruntowy itp.
28-08-2019 20:13 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
Cytat:
Ekonomista zwraca uwagę, że to w praktyce oznacza, że dochody w drugim progu podatkowym będą obłożone łącznie 52 proc. podatków i składek, z których część jest ukryta po stornie pracodawcy.

>>to w którym te Twoje legendarne 85% (są - przed podwyżką)?
>Jeszcze raz zwróć uwagę na słowa które zacytowałeś "DOCHODY będą obłożone łącznie 52 proc. podatków i składek".
>DOCHODY....
>A teraz należy jeszcze dodać do opodatkowania DOCHODÓW opodatkowanie WYDATKÓW, poukrywanych w cenach towarów i usług. I dopiero wtedy jest całość obłożenia haraczami pracującego niewolnika. Prawie całość, bo jeszcze są inne drobniejsze jak podatek gruntowy itp.

Rozumem, że VATu nie płacisz z dochodu. W takim razie nie wiem z czego.
Niemniej nawet jeśli przyjąć Twoje założenie (z którym się nie zgadzam) że suma podatków to opodatkowanie DOCHODÓW + wydatków to dochody BĘDĄ opodatkowane 52 % po podwyżce i to dla najbogatszych, dolicz że 23 % płacisz jako VAT (co jest błędem) i 1% jako podatek od psa i gruntówkę.
To daje po podwyżce ca 76% (przy Twoich założeniach, z którymi się nie zgadzam.

PiS jest liberalno - prawicową partią skoro obniża opodatkowanie z 85 do 76% !!!!!
Mikke herbu korvin schowaj się ty komuchu!!!!
* * *

A bez Twoich założeń, jest to kolejny po CAS i LI think-taknk, który oblicza podatkowe obciążenia w Polsce na grubo mniej niż 85%
Ty nadal nie podałeś żadnego źródła swojej wiedzy

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)

>>Jeszcze raz zwróć uwagę na słowa które zacytowałeś "DOCHODY będą obłożone łącznie 52 proc. podatków i składek".
>>DOCHODY....
>>A teraz należy jeszcze dodać do opodatkowania DOCHODÓW opodatkowanie WYDATKÓW, poukrywanych w cenach towarów i usług. I dopiero wtedy jest całość obłożenia haraczami pracującego niewolnika. Prawie całość, bo jeszcze są inne drobniejsze jak podatek gruntowy itp.
>Rozumem, że VATu nie płacisz z dochodu. W takim razie nie wiem z czego.
>Niemniej nawet jeśli przyjąć Twoje założenie (z którym się nie zgadzam) że suma podatków to opodatkowanie DOCHODÓW + wydatków to dochody BĘDĄ opodatkowane 52 % po podwyżce i to dla najbogatszych, dolicz że 23 % płacisz jako VAT (co jest błędem) i 1% jako podatek od psa i gruntówkę.
>To daje po podwyżce ca 76% (przy Twoich założeniach, z którymi się nie zgadzam.
>PiS jest liberalno - prawicową partią skoro obniża opodatkowanie z 85 do 76% !!

Kiepściutko, jeżeli uważasz, że VAT jest jedynym haraczem ukrytym w towarach i usługach.
... A choćby akcyzę (w 2017 r. 68,24 mld zł) to krasnoludki zapłaciły?

>Ty nadal nie podałeś żadnego źródła swojej wiedzy

Niedouczeni studenci korzystają na egzaminie ze ściągawek. Mądrzy mają wiedzę w głowie. A ty nawet na ściągawkę zapomniałeś akcyzy dopisać🤓
28-08-2019 21:31 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>To daje po podwyżce ca 76% (przy Twoich założeniach, z którymi się nie zgadzam.
>>PiS jest liberalno - prawicową partią skoro obniża opodatkowanie z 85 do 76% !!
>Kiepściutko, jeżeli uważasz, że VAT jest jedynym haraczem ukrytym w towarach i usługach.
>... A choćby akcyzę (w 2017 r. 68,24 mld zł) to krasnoludki zapłaciły?
Akcyza jest uwzględniona w obliczeniach FOR, CAS, LI

>>Ty nadal nie podałeś żadnego źródła swojej wiedzy
>Niedouczeni studenci korzystają na egzaminie ze ściągawek. Mądrzy mają wiedzę w głowie.

Poważni studenci korzystają z naukowych publikacji
Z czego Ty korzystasz?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)

>>Kiepściutko, jeżeli uważasz, że VAT jest jedynym haraczem ukrytym w towarach i usługach.
>>... A choćby akcyzę (w 2017 r. 68,24 mld zł) to krasnoludki zapłaciły?
>Akcyza jest uwzględniona w obliczeniach FOR, CAS, LI

Ale ty akcyzy nie uwzględniłeś.
A te obliczenia CAS na które się powoływałeś bez zrozumienia,
nie pokazywały rzeczywistego stopnia opodatkowania pracującego człowieka, a jedynie stosunek wydatków państwa do sztucznego wskaźnika czyli PKB.
Już Ci to wyjaśniłem, nie pojąłeś, zatem szkoda mego czasu.

Idź lepiej się doucz o utlenianiu siarczków
29-08-2019 06:04 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
Nie napisałem też o opłatach klimatycznych i kilku innych podatkach, co nie oznacza, że nie zostały uwzględnione w obliczeniach FOR, CAS i LI
Przy tym założyłem np VAT z olbrzymią górką, ponieważ nie płacisz 23% dochodu jako VAT

Zauważ przy tym, że te "obliczenia" dotyczą sytuacji po podwyżce podatków i to dla najbogatszych, co znów oddala podatkowe obciążenia od mitycznych 85%

Nadal czekam na jakiekolwiek źródło Twojej wiedzy.

>Idź lepiej się doucz o utlenianiu siarczków
Nie muszę, wyjaśniłeś nieporozumienie


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)
>Nie napisałem też o opłatach klimatycznych i kilku innych podatkach, co nie oznacza, że nie zostały uwzględnione w obliczeniach FOR, CAS i LI

Chłopie, jesteś irytujący. Ja o zupie, ty o... polewce.
Te obliczenia na które się kolejny raz powołujesz nie dotyczą stopnia opodatkowania pracującego człowieka.
Nie wiem jakim przykładem mam się posłużyć byś pojął.
Może takim? :

Szarley projektując jakiś brzęczyk w kopalni zarobił 3000 zł. Dwóch pijaczków nie zrobiło nic. Ile zarobił szarley? Czy 3000 zł, czy 1000 zł (średnia z pijaczkami)?

>Przy tym założyłem np VAT z olbrzymią górką, ponieważ nie płacisz 23% dochodu jako VAT

Nie uwzględniłeś innych podatków ukrytych w towarach i usługach poza VAT. Akcyza nie była jedynym o którym nie wiedziałeś

>Nadal czekam na jakiekolwiek źródło Twojej wiedzy.
>>Idź lepiej się doucz o utlenianiu siarczków
>Nie muszę, wyjaśniłeś nieporozumienie

Jak to "wyjaśniłem"? Przecież nie podałem źródła reakcji chemicznej gdy udowodniłem że bajdurzysz, wziąłem go z głowy. Nie chcesz źródła? 😜😋🤪
29-08-2019 21:41 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Nie napisałem też o opłatach klimatycznych i kilku innych podatkach, co nie oznacza, że nie zostały uwzględnione w obliczeniach FOR, CAS i LI
>Chłopie, jesteś irytujący.
Wiem, wymagam uzasadniania głoszonych tez
Twierdzisz, że w Polsce płaci się 85% wypracowanego dochodu jako podatki i nie poradzisz tego udowodnić. To Cię irytuje

>Te obliczenia na które się kolejny raz powołujesz nie dotyczą stopnia opodatkowania pracującego człowieka.
Z tych obliczeń trzech LIBERALNYCH think-tanków wynika stopień podatkowego obciążenia obywatela.

>Nie wiem jakim przykładem mam się posłużyć byś pojął.
>Może takim? :
>Szarley projektując jakiś brzęczyk w kopalni zarobił 3000 zł. Dwóch pijaczków nie zrobiło nic. Ile zarobił szarley? Czy 3000 zł, czy 1000 zł (średnia z pijaczkami)?
To tylko przykład nieumiejętnego posługiwania się statystyką jako narzędziem. O podatkach w Twoim przykładzie nie ma ani słowa, ani cyferki.

(Nie projektuję jakichś brzęczyków Nie lekceważę Twojej pracy, nie lekceważ mojej, bo zbliżasz się do granicy dobrego smaku.)

>>Przy tym założyłem np VAT z olbrzymią górką, ponieważ nie płacisz 23% dochodu jako VAT
>Nie uwzględniłeś innych podatków ukrytych w towarach i usługach poza VAT. Akcyza nie była jedynym o którym nie wiedziałeś
Nie NAPISAŁEM o wszystkich bo jest ich dużo (za dużo) nie oznacza to, że przez LIBERALNE think-tanki nie zostały uwzględnione

Twierdzisz, że obciążenie podatkowe w Polsce wynosi 85%
Nadal czekam na jakiekolwiek źródło Twojej wiedzy.

>Jak to "wyjaśniłem"? Przecież nie podałem źródła reakcji chemicznej
zupełnie nieistotne rozwadnianie tematu

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)

>Z tych obliczeń trzech LIBERALNYCH think-tanków wynika stopień podatkowego obciążenia obywatela.

Nie obywatela, lecz obywateli. Wszystkich, w tym coraz liczniejszego stada pasożytów. CAS podał dla wszystkich, a JA dla PRACUJĄCUCH.
Gadamy o dwóch różnych sprawach, a Ty rżniesz głupa że nie rozumiesz, bo aż tak mało lotny być nie możesz.
Ja zupie, ty o....

>>Nie wiem jakim przykładem mam się posłużyć byś pojął.
>>Może takim? :
>>Szarley projektując jakiś brzęczyk w kopalni zarobił 3000 zł. Dwóch pijaczków nie zrobiło nic. Ile zarobił szarley? Czy 3000 zł, czy 1000 zł (średnia z pijaczkami)?
>To tylko przykład nieumiejętnego posługiwania się statystyką jako narzędziem. O podatkach w Twoim przykładzie nie ma ani słowa, ani cyferki.

To był tylko wstęp, bo już zauważyłem, że nie kumasz kilku związków przyczynowo skutkowych, więc muszę je rozbić na pojedyncze.

Czyli szarley na jakichś brzęczykach lub detonatorach (wpisz tu sobie co chcesz) zarobił 3000 zł, a dwóch pijaczków nic, bo nie pracują. Szarleya praca została opodatkowana stawką np. hipotetycznie 30%.
Ale CAS liczył dla wszystkich, czyli CAS zakłada, że i szarley i dwóch pijaczków zostali opodatkowani za pracę na 10% każdy, co jest nieprawdą.

Zrozumiałeś już?
Ja podałem szacunkowy stopień opodatkowania obywatela pracującego, a CAS podał średnią dla wszystkich, łącznie z noworodkami. Inne zaklamania obliczania "dnia wolności podatkowej" już wyjaśniłem dawno temu, przykro mi że nie rozumiesz, bo zbyt wiele jest dla ciebie związków przyczynowo--skutkowych do ogarnięcia.

>>Jak to "wyjaśniłem"? Przecież nie podałem źródła reakcji chemicznej
>zupełnie nieistotne rozwadnianie tematu

Oooo, bynajmniej... W przypadku siarczków zrozumiałeś że bajdurzyłeś bez podawania przeze mnie źródeł, bo związek przyczynowo - skutkowy był tylko jeden.
W przypadku stopnia opodatkowania pracującego człowieka związków przyczynowo - skutkowych jest więcej, więc nie potrafiąc pojąć domagasz się dowodu z autorytetu.
30-08-2019 12:50 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Z tych obliczeń trzech LIBERALNYCH think-tanków wynika stopień podatkowego obciążenia obywatela.
>Nie obywatela, lecz obywateli. Wszystkich, w tym coraz liczniejszego stada pasożytów. CAS podał dla wszystkich, a JA dla PRACUJĄCUCH.

1 Pasożytów jest za dużo, ale podatki są jednakowe dla wszystkich.
2 W Twoim ultraliberalnym świecie też trzeba płacić podatki na niepracujących np na wojskowe defilady

>Czyli szarley na jakichś brzęczykach lub detonatorach (wpisz tu sobie co chcesz) zarobił 3000 zł, a dwóch pijaczków nic, bo nie pracują. Szarleya praca została opodatkowana stawką np. hipotetycznie 30%.
>Ale CAS liczył dla wszystkich, czyli CAS zakłada, że i szarley i dwóch pijaczków zostali opodatkowani za pracę na 10% każdy, co jest nieprawdą.
>Zrozumiałeś już?

Nadal nie jest to dowód, że kobieta rozpoczynająca pracę (to Twój przykład) odprowadza do budżetu 85% zarobionych pieniędzy. To, że "pijaczkowie" płacą mniej o lekarza, to fakt, ale TY pisałeś, że podatki płacą w Polsce nawet księża i żule zbierający puszki po piwie.
Bezrobotnych, którzy nie płacą żadnych podatków jest w Polsce bardzo niewielu, większość podatki płaci i nie poradzisz udowodnić, że jest to 85%

>Ja podałem szacunkowy stopień opodatkowania obywatela pracującego, a CAS podał średnią dla wszystkich, łącznie z noworodkami.
Nie. CAS liczy podatników. Podobnie LI

>Inne zaklamania obliczania "dnia wolności podatkowej" już wyjaśniłem dawno temu,
Tylko, że ja nie powołuję się na dzień wolności, w tej wikipedyjnej definicji jest podane też podatkowe obciążenie.

>W przypadku stopnia opodatkowania pracującego człowieka związków przyczynowo - skutkowych jest więcej, więc nie potrafiąc pojąć domagasz się dowodu z autorytetu.
Domagam się źródła wiedzy, naukowej publikacji, bo sam tego na podstawie swojej szkolnej wiedzy, ani własnych naukowych badań nie wyliczyłeś.

Zrób rzecz najprostszą z możliwych
Udowodnij, że w Polsce obciążenie podatkowe wynosi 85%. Liberałowie mają swoje prywatne naukowe instytuty i stowarzyszenia liberalnych ekonomistów, na pewno coś publikują.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
30-08-2019 18:09 
 Ocena 1 na 1
0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów)
Całkowite efektywne obciążenie podatkowe
u niektórych ludzi (szczególnie biedoty) przekracza 80%.

Zakładając, że ktoś pracuje na umowie o prace, nie stosując żadnych optymalizacji podatkowych i przeznaczając wszystko na konsumpcje wygląda to z grubsza tak:

1) 1 - wynagrodzenie pracownika na rękę / koszt pracodawcy: 52%

2) VAT: 23%

3) inne ukryte podatki takie jak inflacja (przez czas pomiędzy odebraniem pieniędzy a ich wymianą na towary i usługi o realnej wartości) i akcyza w przypadku niektórych towarów: 0.25%

***Dwie ostatnie są potrącane przez sprzedawce od tego co pracownikowi zostanie na ręke a więc: 48% * (23% + 0.25%) = 11.16% z całkowitej wartości jego pracy

Czyli na pierwszy rzut oka efektywnie przy zarobieniu a następnie wydaniu pracownik traci tylko: 52% + 11.16% = 63.16% calkowitej wartosci swojej pracy

Jest jeszcze jeden czynnik wymagajacy uwzglednienia.
Na wolnym rynku na skutek konkurencji pomiędzy producentami ceny wszystkich towarów i usług spadają do kosztów produkcji, które spadają co najmniej o 52% z uwagi na zniknięcie obciążeń nakładanych przez państwo na pracodawce legalnie zatrudniającego pracownika. W związku z tym obecnie konsument oprócz płacenia VATu, w częsci nieovatowanej płaci tak naprawdę 2 razy więcej niż by zapłacił na wolnym rynku. Na wolnym rynku zapłaciłby maksymalnie okolo 48% wartości netto (bo producent mógłby przynajmniej o 52% obniżyć koszty produkcji), a więc 48% * 77% ~= 36.96% ,czyli obecnie efektywnie podatek od konsumpcji nie wynosi 23% ale aż 63.04%.

Czyli w miejscu oznaczonym przez *** powinienem obliczyć:

48% * (63.04% + 0.25%) = 30.3792%

Wychodzi więc:

52% (podatek związany z dochodem) + 30.3792% (podatek związany z konsumpcją) = 82.3792%

Zwykli pracownicy tracą ponad 80% na istnieniu aparatu podatkowego względem tego co mieliby na wolnym rynku.
___

Ale po co dać biedocie zarabiać na wolnym rynku skoro można na ich garbie realizować swoje interesiki ?

Wystarczy dogadać się z urzędasami, którzy w zamian za podział zysków z dojenia biedoty wprowadzą takie obostrzenia prawne, że efektywnie zlikwidują biedocie wolny rynek.

Bez wolnego rynku biedota będzie musiała godzić się nawet na minimalną pensje (niby wprowadzoną dla jej dobra XD) z efektywnym podatkiem 80%, bo nawet w warunkach skrajnie niskiej opłacalności pracy najemnej nie będzie w stanie otworzyć konkurencyjnego biznesu (z uwagi na liczne obostrzenia prawne wymyślone w celu ochrony interesów kliki cwaniaków na styku polityki i biznesu).
___

To jest genialne, jak socjaluchy są w stanie doić ludzi i jeszcze wmawiac im kit,
że to wszystko dla ich dobra XD

.
30-08-2019 21:50 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Ale po co dać biedocie zarabiać na wolnym rynku skoro można na ich garbie realizować swoje interesiki ?


W Bangladeszu szyją koszulki za złotówkę albo taniej. Ile to procent gdy kupujesz ja za 4 dychy?
Włóż między bajki swoje procenty.

Będziesz pierwszy który zapłacił haracz państwu byle nie było wolnego rynku o którym marzysz.
Gorilla (1205 punktów)

>W Bangladeszu szyją koszulki za złotówkę albo taniej.
>Będziesz pierwszy który zapłacił haracz państwu byle nie było wolnego rynku o którym marzysz.
>

Sugerujesz że jest aż tak głupi że woli płacić leniom socjal i lipne renty, niż żeby ci lenie szyli koszulki za złocisza?
30-08-2019 22:54 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>W Bangladeszu szyją koszulki za złotówkę albo taniej.
>>Będziesz pierwszy który zapłacił haracz państwu byle nie było wolnego rynku o którym marzysz.
>>
>Sugerujesz że jest aż tak głupi że woli płacić leniom socjal i lipne renty, niż żeby ci lenie szyli koszulki za złocisza?

Twoje porównanie zbrodniarzy wojennych do rodziców chroniących swoje dzieci obrzydziło mi pisanie z tobą. Czuję dyskomfort gdy ci odpisuje.
Gorilla (1205 punktów)
>>>W Bangladeszu szyją koszulki za złotówkę albo taniej.
>>>Będziesz pierwszy który zapłacił haracz państwu byle nie było wolnego rynku o którym marzysz.
>>>
>>Sugerujesz że jest aż tak głupi że woli płacić leniom socjal i lipne renty, niż żeby ci lenie szyli koszulki za złocisza?
>Twoje porównanie zbrodniarzy wojennych do rodziców chroniących swoje dzieci obrzydziło mi pisanie z tobą. Czuję dyskomfort gdy ci odpisuje.

To czemu odpisujesz? Cóż za brak konsekwencji...
Z socjaluchem gorzej niż z babą w trakcie menopauzy
30-08-2019 22:47 
 Ocena 2 na 2
0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów)

Skoro szyją to znaczy, że im się to opłaca lub w Bangladeszu nie ma wolnego rynku. W kapitalizmie wolnorynkowym pracownik najemny, który uważa, że otrzymuje zbyt niską pensje zmienia pracodawce lub sam otwiera działalność konkurencyjną. Gdy wystarczająca ilość dotychczasowych pracowników najemnych zacznie konkurować ze swoimi wcześniejszymi pracodawcami to z jednej strony zwiększy się popyt na pracowników najemnych, a z drugiej strony zmniejszy się podaż ludzi zainteresowanych pracą najemną. Te dwa czynniki (zmniejszająca się ilość pracowników i zwiększająca się ilość pracodawców) będą powodować zwiększanie wynagrodzenia pracowników najemnych (na skutek konkurencji o pracownika), aż bycie pracownikiem najemnym stanie się tak samo opłacalne jak bycie właścicielem firmy. Tak działa wolny rynek. To jest najsprawiedliwsze co może być. Zrozum.

Dam ci przykład z Polski. Wyobraź sobie że pracujesz w banku jako zwykły doradca klienta w oddziale i narzekasz na swojego szefa (własciciela banku) ile on to nie zarabia na kredytach hipotecznych. W kapitalizmie wolnorynkowym możesz się zwolnić i na drugi dzień otworzyć swój własny bank bez pytania kogokolwiek o zgode czy spełniania wymogów prawnych (które specjalnie są tak skonstrowane aby przypadkiem nikt spoza kliki nie uruchomił tego typu działalności). Nie tylko sam więcej zarobisz ale także zwiększysz konkurencje na rynku kredytów co będzie z korzyścią dla konsumentów.
Dzisiaj niestety przecietny człowiek tego nie zrobi. Wiesz dlaczego ? Chociażby dlatego że jeśli nie zatrudni za 40 milionów prawnika wskazanego przez prezesa KNF to nie otrzyma zezwoleń, które są potrzebne do podłączenia serwera banku do serwerów KIR (a jest też wiele powodów innych niz skorumpowanie urzednikow, wynikajacych bezposrednio z konstrukcji prawa).

Myślę, że jeżeli uda nam się uniezależnić system bankowy od nadzoru państwa to z pozostałą częścią gospodarki pójdzie już z górki. Bitcoin to będzie tylko początek. Zabawa dopiero się rozkręca

.
30-08-2019 23:09 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>Skoro szyją to znaczy, że im się to opłaca

Im czy komu? Bo jakoś nie widzę korelacji obciążeń do marży. Wolny rynek?

Policz ile to procent ta koszulka?



>Myślę, że jeżeli uda nam się uniezależnić system bankowy od nadzoru państwa to z pozostałą częścią gospodarki pójdzie już z górki. Bitcoin to będzie tylko początek. Zabawa dopiero się rozkręca
>.
>

Mrzonki. Sto baniek szlag trafił ostatnio na BTC w Polsce. Już dziś to można podrabiać.
Nawet złoto to s**t.
31-08-2019 00:00 
 Ocena 1 na 1
0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów)

>Mrzonki. Sto baniek szlag trafił ostatnio na BTC w Polsce. Już dziś to można podrabiać.

Co ??? Nie wiem jak chcesz podrobić BTC. Możesz najwyżej mieć zapis w swojej bazie danych, że niby masz BTC których naprawdę nie masz ale prawdziwych BTC w ten sposób nie podrobisz i nikt ci ich nie dodrukuje w przypadku problemów z płynnością. To będzie Twój problem gdy klienci będą chcieli wypłacić swoje pieniądze.

Ale zastanowiłbym się czy warto opierać swoją działalność na kradzieży. Jak będziesz ludzi oszukiwał, brał BTC w depozyty a potem ich nie zwracał itp. to w końcu skończysz z kulką w głowie tak jak swoje życie zakończył niedawno właściciel BitMarketu. A gdybyś chciał działać anonimowo to nikt ci nie zaufa.

Za to nie potrzebujesz zgody urzędasa na jakąkolwiek działalność związaną z BTC więc możesz ją uruchomić za mniej niż 10 USD.

Na giełdach BTC robie teraz miesieczne obroty liczone w milionach dolarów. A co gdybym chciał robić to samo na NASDAQ czy choćby GPW ? Aby zostać bezpośrednim członkiem giełdy trzeba być spółką z kapitałem 10 milionów i licencją brokerską, bo inaczej swojego komputera nie dadzą podłączyć. Normalne to ?
Niech się chłopaki dobrze bawią bo i tak te ich puste papierki to można w każdej chwili dopisać w bazie danych w dowolnej ilości i dlatego tego już niemal nikt niezależny nie uznaje. Mainstreamowy system finansowy to jakiś żart.

>Nawet złoto to s**t.

Jestem w stanie rozpoznać fałszywego Krugerranda w mniej niż 5 sekund i to z zamkniętymi oczami.

.
szarley (54913 punktów)
>Niech się chłopaki dobrze bawią bo i tak te ich puste papierki to można w każdej chwili dopisać w bazie danych w dowolnej ilości i dlatego tego już niemal nikt niezależny nie uznaje. Mainstreamowy system finansowy to jakiś żart.

Kolejny powrót z tymi samymi bredniami po ucieczce od pytania.
Wiem irytujący jestem, bo mam zwyczaj powtarzać irytujące pytania

Co zrobisz, kiedy na stacji paliw sprzedawca odmówi przyjęcia BTC?



Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-09-2019 01:04 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Na giełdach BTC robie teraz miesieczne obroty liczone w milionach dolarów. A co gdybym chciał robić to samo na NASDAQ czy choćby GPW ? Aby zostać bezpośrednim członkiem giełdy trzeba być spółką z kapitałem 10 milionów i licencją brokerską, bo inaczej swojego komputera nie dadzą podłączyć. Normalne to ?

Nie. Nie jest normalne że BTC kosztuje 40 tyś PLNów. To kpina.
Wycena z kosmosu. Absurd.

Gdyby nie SP500 to nawet byś nie wiedział ile to warte. Bo ile? jedną pizze czy kawałek domu?
Kiedyś płacili za pizze jednym BTC....jakie regulacje spowodowały że skoczyło to tysiące procent?

Koszulka szyta w Bangladeszu za zeta kosztuje 40 zeta bo tak wygląda wolny rynek. Śmieszne procenciki podatkowe do przebitki na półce i jakoś nie widzę by sprzedawali to za śmieszną marżę 30%.
Korpo cię zje wypluje i kupisz ją koszulkę za tysiące procent drożej.



>Nawet złoto to s**t.

>Jestem w stanie rozpoznać fałszywego Krugerranda w mniej niż 5 sekund i to z >zamkniętymi oczami.


Jak Gruby zechce to będziesz rozliczał się kasztanami. Bo to GRUBY decyduje. Nie Ty czy ja. To GRUBY obraca pozycje....raz weźmie szorty raz longi.
Nawet jak mu wyskoczy coś takiego jak BTC to tylko on ma tyle hajsu by zrobić z tego pozycje.

To jest wolny rynek. O którym piszesz. Biedak będzie biedakiem grubas tylko zmieni pozycje w portfelu.

Poszukaj w necie jak Chińczycy skupują złoto. ZŁOTO. Złoto i dlaczego.
01-09-2019 01:26 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Myślę, że jeżeli uda nam się uniezależnić system bankowy od nadzoru państwa to z pozostałą częścią gospodarki pójdzie już z górki. Bitcoin to będzie tylko początek. Zabawa dopiero się rozkręca

Myślę że na mieszkanie auto i całą resztę będziesz robił dokładnie tyle samo.

Chyba że budowlańcy będą robili za damski huj w co wątpię.

Kto wygeneruje BTC na kredyty...i jak szybko?

OK nie dasz zarobić molochowi państwowemu tylko będziesz pasł jednego typa. No extra zajebista walka z systemem.
31-08-2019 01:52 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>52% (podatek związany z dochodem) + 30.3792% (podatek związany z konsumpcją) = 82.3792%

Chyba nie bardzo. Po pierwsze są różne stawki VAT. Po drugie:

Przykładowo minimalna krajowa w tym roku to 2250 brutto czyli ok. 1630 na rękę. Pracodawca płaci dodatkowo ok. 20% na ZUS i resztę (460 zł) czyli łącznie 2710. Po zniesieniu danin te 460 zł oczywiście pracodawca zatrzymuje dla siebie bo na umowie jest kwota brutto i tyle dostaje do ręki pracownik. Czyli mamy 620 zł z 2250 zł = 27%. Dodajemy te pi razy drzwi 30% i ledwo wychodzi naciągane 60%. Podobnież z likwidacją VAT i akcyzy - ceny nie spadną tak po prostu o te wartości - część z tego sprzedający będą chcieli dla siebie a nie wszystko dla klienta. Ta cała korwinowska mantra o 80% obciążeniach i cenie za benzynę dwa razy niższą to fajnie może wygląda (i odstrasza od podatków) ale to zwykła propaganda - życie (czyli rynek) zweryfikowałoby to dość szybko. Jedyne co to spadek cen dzięki zwiększonej konkurencji oraz większa siła nabywcza zarobków z czasem, (relatywnie) powoli podniosłaby poziom życia.

Abstrahuję już w tym wszystkim od idei płacy minimalnej, bo po jej zniesieniu zarobki tych najbiedniejszych najpierw by raczej spadły.


"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
Gorilla (1205 punktów)

>Przykładowo minimalna krajowa w tym roku to 2250 brutto czyli ok. 1630 na rękę. Pracodawca płaci dodatkowo ok. 20% na ZUS i resztę (460 zł) czyli łącznie 2710. Po zniesieniu danin te 460 zł oczywiście pracodawca zatrzymuje dla siebie bo na umowie jest kwota brutto i tyle dostaje do ręki pracownik.

Ale zapomniałeś że wtedy już jest wolny rynek... Pracodawca A zatrzymuje dla siebie, a pracodawca B o ten już nieistniejący podatek obniża cenę produktu. Pracodawca A bankrutuje.

> Podobnież z likwidacją VAT i akcyzy - ceny nie spadną tak po prostu o te wartości - część z tego sprzedający będą chcieli dla siebie a nie wszystko dla klienta.

Patrz wyżej. Kierowców który zatankują za 5 zł /l gdy obok może zatankować za 3 zł /l chyba zbyt wielu nie będzie...
Nawet lewaki dziś godzące się na mega grabież bo nie potrafią swymi małymi rozumkami objąć kilku związków przyczynowo skutkowych, gdy ich rozumek zobaczy niższą cenę u konkurencji - pójdą do konkurencji kierując się choćby bezmyślnym tropizmem.

>ta cała korwinowska mantra o 80% obciążeniach i cenie za benzynę dwa razy niższą to fajnie może wygląda (i odstrasza od podatków) ale to zwykła propaganda - życie (czyli rynek)

Rozumiem. Życie, czyli cena paliwa w USA to imperialistyczna propaganda krwiożerczych kapitalistów i rewizjonistow. A prawdziwe szczęście jest w Kraju Rad. Pamiętam, też oglądałem Urbana w Dzienniku Telewizyjnym 😋

>Abstrahuję już w tym wszystkim od idei płacy minimalnej, bo po jej zniesieniu zarobki tych najbiedniejszych najpierw by raczej spadły.

Nie najbiedniejszych, lecz niepotrzebnych. Większości urzędników i tych obsługujących biurokrację spadły by do zera. PKB by spadł (bo przestano by wliczać do PKB antydobra) ale poziom życia wzrósł.

Durne lewusy chcą podwyżek pensji. A ja chcę obniżki pensji i jeszcze większej obniżki cen - wtedy moje oszczędności będą zyskiwać na wartości.
Obecnie tracą.

>Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard

Taki fajny masz podpisik, a tkwisz po uszy w soc-bagienku i wyleźć z niego się boisz...
31-08-2019 16:29 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Ale zapomniałeś że wtedy już jest wolny rynek... Pracodawca A zatrzymuje dla siebie, a pracodawca B o ten już nieistniejący podatek obniża cenę produktu. Pracodawca A bankrutuje.

Mowa jest o wynagrodzeniu a nie cenie produktu. Pracodawcy będą konkurować cenami a nie wysokością wynagrodzenia. Na rynku pracy to pracodawca jest klientem bo płaci komuś za jego pracę a nie odwrotnie.

>Patrz wyżej. Kierowców który zatankują za 5 zł /l gdy obok może zatankować za 3 zł /l chyba zbyt wielu nie będzie...

Wszystko zależy od konkurencji na danym rynku. Jeśli wg ciebie na naszym rynku paliw jest prężna konkurencja to cóż... Poza tym tak jak pisałem - taki proces trochę trwa a nie hop po miesiącu od zniesienia daniny mamy cenę o tę daninę pomniejszoną. Tak to tylko w łopatologicznym świecie wg Korwina.

>Rozumiem. Życie, czyli cena paliwa w USA to imperialistyczna propaganda krwiożerczych kapitalistów i rewizjonistow.

Nie, to efekt procesu który trwał trochę dłużej niż korwinowskie rach ciach. Popatrz jak te wszystkie kuce argumentują na FB i gdzie indziej. Obniżamy podatki i wydatki państwa i już wszyscy na dzień dobry opływają w dobrobyt. Potem popatrz sobie jak te procesy realnie wyglądały w innych krajach (np. Estonia). To są lata, kilka kadencji a nie wszystko na raz uje..ć i będzie ok.

>Nie najbiedniejszych, lecz niepotrzebnych.

Najbiedniejszych czyli zarabiających najmniej. Po zwolnieniu tych wszystkich urzędasów masz na rynku pracy raczej zwiększenie podaży, czyż nie?

>PKB by spadł (bo przestano by wliczać do PKB antydobra) ale poziom życia wzrósł.

Zanim by ten poziom wzrósł to trochę by minęło. Cykl produkcji dóbr nie jest taki prosty jak ci się wydaje i np. efekty cenowe dóbr konsumpcyjnych są wtórne wobec dóbr produkcyjnych i trochę trwa zanim rynek dochodzi do równowagi. Korwinowi by dwóch kadencji nie starczyło żeby sensownie osiągnąć to co głosi - ale nawet się o tym nie zająknie bo jego wizja to tak na chłopski rozum wszystko.

>Durne lewusy chcą podwyżek pensji. A ja chcę obniżki pensji i jeszcze większej obniżki cen - wtedy moje oszczędności będą zyskiwać na wartości.

Nom, ja też. Tylko ja zdaję sobie sprawę ile czasu taki proces trwa i czym na początku skutkuje takie gospodarcze zaciskanie pasa.

>Taki fajny masz podpisik, a tkwisz po uszy w soc-bagienku i wyleźć z niego się boisz...



Przecież ja jestem czystym leseferystą (ale nie żadnym ankapem) ale takim trochę bardziej przyziemnym niż kuce.


"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
Gorilla (1205 punktów)

>Mowa jest o wynagrodzeniu a nie cenie produktu. Pracodawcy będą konkurować cenami a nie wysokością wynagrodzenia.

Jak nie będą konkurować wysokością wynagrodzenia, to najlepsi pracownicy pójdą do konkurencji

>>Patrz wyżej. Kierowców który zatankują za 5 zł /l gdy obok może zatankować za 3 zł /l chyba zbyt wielu nie będzie...
>Wszystko zależy od konkurencji na danym rynku. Jeśli wg ciebie na naszym rynku paliw jest prężna konkurencja to cóż...

Co ty pitolisz? Mówimy o sytuacji wolnorynkowej, a nie o dzisiejszym soc bandytyzmie z koncesjami...

>taki proces trochę trwa a nie hop po miesiącu od zniesienia daniny mamy cenę o tę daninę pomniejszoną.

OK. 2 miesiące mogę poczekać. A nawet 3, a choćby rok, skoro już czekam 30 lat.

>Potem popatrz sobie jak te procesy realnie wyglądały w innych krajach (np. Estonia)

Przecież Estonia nie wprowadziła rozwiązań libertariańskich.

>>Nie najbiedniejszych, lecz niepotrzebnych.
>Najbiedniejszych czyli zarabiających najmniej.

Przecież jest oczywiste że najmniej zarabia ten kto jest najmniej potrzebny czyli ma najmniej potrzebne kwalifikacje. Chcesz komuszej urawniłowki?

>Po zwolnieniu tych wszystkich urzędasów masz na rynku pracy raczej zwiększenie podaży, czyż nie?

I zwiększenie popytu na pracowników, gdy znikną urzędnicze szykany

>>PKB by spadł (bo przestano by wliczać do PKB antydobra) ale poziom życia wzrósł.
>Zanim by ten poziom wzrósł to trochę by minęło. Cykl produkcji dóbr nie jest taki prosty jak ci się wydaje i np. efekty cenowe dóbr konsumpcyjnych są wtórne wobec dóbr produkcyjnych i trochę trwa zanim rynek dochodzi do równowagi.

No to niech sobie potrwa jeszcze troszkę, już 30 lat czekam

>Korwinowi by dwóch kadencji nie starczyło żeby sensownie osiągnąć to co głosi

Skąd wiesz, prorok jesteś?

>>Durne lewusy chcą podwyżek pensji. A ja chcę obniżki pensji i jeszcze większej obniżki cen - wtedy moje oszczędności będą zyskiwać na wartości.
>Nom, ja też. Tylko ja zdaję sobie sprawę ile czasu taki proces trwa i czym na początku skutkuje takie gospodarcze zaciskanie pasa.

Czyli nie chcesz na chwilę zacisnąć pasa by potem żyć w dobrobycie, wolisz obecną stałą soc degrengoladę z coraz większym etatyzmem i fiskalizmem, prowadzącą powolutku do nieuchronnego krachu?
31-08-2019 18:37 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Jak nie będą konkurować wysokością wynagrodzenia, to najlepsi pracownicy pójdą do konkurencji

Nie - na początku będzie duży wzrost podaży na rynku pracy właśnie z powodu zwolnień zbędnych urzędników. Zanim dojdzie do wzrostu najniższych (czy nawet średnich) wynagrodzeń trochę lat minie.

>Co ty pitolisz? Mówimy o sytuacji wolnorynkowej, a nie o dzisiejszym soc bandytyzmie z koncesjami...

I tak w parę miesięcy będziesz miał tę prężną konkurencję na rynku paliw i spadek cen o połowę? Ty w jakiejś bańce żyjesz. Zanim powstaną firmy zdolne konkurować z największymi koncernami, zanim się rozwiną, zanim ta konkurencja mocno obniży ceny to miną lata.

>OK. 2 miesiące mogę poczekać. A nawet 3, a choćby rok, skoro już czekam 30 lat.

To byś musiał trochę więcej czekać. Typowa korwinowska wizja - 3 miesiące i benzyna za 3 zł.

>Przecież Estonia nie wprowadziła rozwiązań libertariańskich.

W ciągu 2 kadencji po odzyskaniu niepodległości (1991-1999) poddano prywatyzacji 90% majątku państwowego. Równowaga budżetowa jest zapisana w konstytucji (sprawdź sobie jaki ma dług publiczny w stosunku do PKB). Tylko zanim te wszystkie zmiany wpłynęły tak pozytywnie na gospodarkę minęły całe lata. Popatrz sobie zresztą na tempo wzrostu np. średnich dochodów w Polsce po 1989 r. Wtedy było dużo więcej wolnego rynku niż obecnie. Gospodarka to złożony proces i wszelkie zmiany zachodzą relatywnie powoli (w stosunku np. do długości kadencji). Ważny też jest punkt wyjścia a wbrew mantrze korwinistów nie mamy teraz drugiego PRL-u.

>Przecież jest oczywiste że najmniej zarabia ten kto jest najmniej potrzebny czyli ma najmniej potrzebne kwalifikacje. Chcesz komuszej urawniłowki?

Co z tego? Mowa jest o tym, że najniższe płace by na początku spadły i tyle.

>I zwiększenie popytu na pracowników, gdy znikną urzędnicze szykany

To bez znaczenia - najpierw masz duży wzrost podaży pracy na rynku a potem dopiero wzrost zatrudnienia. Jeśli bezrobotnych jest więcej niż było wcześniej to są skłonni pracować za mniej, aby tylko mieć pracę. Dopiero z czasem rynek dochodzi do równowagi (bezrobotni znajdują pracę lub zakładają działalność) a jeszcze później rosną najniższe zarobki. Czyli na początku jest tak jak mówię - spadek najniższych pensji. Rynek pracy działa jak każdy inny, nie ma tak że na rynku pietruszki masz spadek ceny przy większej podaży i konkurencji (nawet jak jest duży potencjalny popyt) a na rynku pracy już nie. Sprzedawcy warzyw konkurują ze sobą cenami tak jak pracownicy ze sobą płacami. Równowaga nie następuje tak na pstryk.

>No to niech sobie potrwa jeszcze troszkę, już 30 lat czekam

Gdyby nie błazen Korwin to byś już się doczekał. Nikt tak nie ośmiesza idei wolnorynkowych jak on.

>>Korwinowi by dwóch kadencji nie starczyło żeby sensownie osiągnąć to co głosi
>Skąd wiesz, prorok jesteś?

Nie, ekonomista (z wykształcenia) i zwolennik szkoły austriackiej (a więc ekonomii racjonalnej). A teraz podaj mi konkretny plan gospodarczy Korwina z w miarę dokładnymi wyliczeniami. Najbardziej ciekawi mnie sprawa ZUS-u.

>Czyli nie chcesz na chwilę zacisnąć pasa by potem żyć w dobrobycie, wolisz obecną stałą soc degrengoladę z coraz większym etatyzmem i fiskalizmem, prowadzącą powolutku do nieuchronnego krachu?

Ja mogę zacisnąć, gorzej ze społeczeństwem. Mamy demokrację więc zamiast na nią pluć trzeba zacząć grać według jej reguł. Czyli małe kroki a skuteczne a nie pajacowanie.


"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
31-08-2019 08:00 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Jedyne co to spadek cen dzięki zwiększonej konkurencji oraz większa siła nabywcza zarobków z czasem, (relatywnie) powoli podniosłaby poziom życia.

Nie wiadomo w jakim stopniu.
Pracownik co prawda dostałby do ręki to co teraz dostaje brutto, ale:
1 Nawet utltraliberałowie głoszą że jednak jakieś podatki być muszą, (dziwne, że wtedy nie nie używają słowa "grabież")
2 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy składkę emerytalną. Raczej na tym nie zyska, bo dla własnego bezpieczeństwa musi podzielić składkę między kilka ubezpieczeniowych towarzystw a suma kosztów w tych innych może przekroczyć koszta biurokracji ZUS u
3 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy składkę zdrowotną - koszta leczenia, składkę która na wolnym rynku będzie miała charakter niezależny od dochodu pracownika (dziś jest to liniowa danina) czyli im biedniejszy, tym większy odsetek pieniędzy zapłaci
4 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy ubezpieczenie od niezdolności do pracy, zdecydowana większość pracowników mogłaby na tym zyskać
5 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy koszta edukacji swoich dzieci
6 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy moc innych świadczeń, np myta, na które w tej chwili płaci podatki

>Abstrahuję już w tym wszystkim od idei płacy minimalnej, bo po jej zniesieniu zarobki tych najbiedniejszych najpierw by raczej spadły.

Raczej tak. Kiedyś czytałem wiele lamentów o tym, że nie można podnieść płac, bo podatki są za wysokie. Obniżono podatki i płace nie drgnęły
Teraz czytam obietnicę, że po obniżeniu podatków ceny spadną a święci przedsiębiorcy niczego nie dopiszą do swoich kont

Nie należy ufać czczym deklaracjom


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
31-08-2019 17:17 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>1 Nawet utltraliberałowie głoszą że jednak jakieś podatki być muszą, (dziwne, że wtedy nie nie używają słowa "grabież")

To prawda, muszą być i określenie tego grabieżą jest jak najbardziej na miejscu. Dlatego osobiście za sytuację idealną (z moralnego punktu widzenia) uważam państwo, w którym podatki płaci się dobrowolnie. Tyle, że to jak na razie utopia i raczej nieprędko społeczeństwa do tego dorosną. Państwo minimum opłacane z minimalnej grabieży to pierwszy krok.

>2 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy składkę emerytalną. Raczej na tym nie zyska, bo dla własnego bezpieczeństwa musi podzielić składkę między kilka ubezpieczeniowych towarzystw a suma kosztów w tych innych może przekroczyć koszta biurokracji ZUS u

Na początku być może tak by było. Zanim rynek by doszedł do względnej równowagi, ceny spadły itd. trochę czasu jednak by minęło i wiele osób z początku musiałoby zacisnąć zęby (czyli by się nie ubezpieczali emerytalnie co zresztą widać po niektórych krajach).

>3 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy składkę zdrowotną - koszta leczenia, składkę która na wolnym rynku będzie miała charakter niezależny od dochodu pracownika (dziś jest to liniowa danina) czyli im biedniejszy, tym większy odsetek pieniędzy zapłaci

Patrząc na obecne ceny prywatnych ubezpieczeń i zakres usług to nie jest chyba tak źle.

rankomat.p(*)ywatne-ubezpieczenie-zdrowotne

Nawet obecnie przy pracy na etat składka to 9% czyli 160 zł przy najniższej krajowej a ludzie i tak często idą prywatnie żeby nie stać w kolejkach i być dobrze obsłużonym. Czyli przy sensownej prywatyzacji (opieka medyczna raczej na koniec) nie powinno być tragedii.

>4 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy ubezpieczenie od niezdolności do pracy, zdecydowana większość pracowników mogłaby na tym zyskać

Nie wiem czy z początku byłaby to popularna opcja, raczej chyba tak jak z emerytalnym. Z czasem coraz więcej ludzi byłoby na to stać lub sami pracodawcy by oferowali takie opcje przy umowach. Swoją drogą to zanim się podniesie sam ZUS na nogi to raczej sporo czasu upłynie.

>5 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy koszta edukacji swoich dzieci

Jak wyżej - z czasem byłoby na to stać coraz więcej osób ale to też element na późniejszy etap prywatyzacji, jak służba zdrowia.

>6 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy moc innych świadczeń, np myta, na które w tej chwili płaci podatki

Z tymi drogami to są różne scenariusze i ciężko przewidzieć jakby to wszystko wyglądało przy czystej prywatyzacji. Jak dla mnie element nie aż tak istotny jak reszta czyli na początek można by sobie darować.

>Raczej tak. Kiedyś czytałem wiele lamentów o tym, że nie można podnieść płac, bo podatki są za wysokie. Obniżono podatki i płace nie drgnęły

No właśnie, ludzi trzeba by uprzedzić o takim rozwoju sytuacji i o możliwym początkowym "szoku" na danym rynku (lub braku zmiany). Czyli większość musiałaby się na to świadomie zgodzić. Żaden korwinista się o tym oczywiście nie zająknie. Nie wiem jak ludzi do tego przekonać - zajęcia z ekonomii powinny być obowiązkowe już w podstawówce, może to by coś dało.

>Teraz czytam obietnicę, że po obniżeniu podatków ceny spadną a święci przedsiębiorcy niczego nie dopiszą do swoich kont

Nie lubię takich radykalnych i łopatologicznych recept na sukces. Tak patrząc na program Konfederacji widzę, że koalicja z narodowcami i Braunem wymusiła na Korwinie złagodzenie niektórych postulatów. Gdyby nie był takim showmanem (pajacem) i był mniej radykalny to może i by działał w sejmie i rzeczywiście coś robił w kierunku wolnego rynku. A tak to jest polityczny plankton, który musi się teraz jednać z nacjonaluchami żeby mieć cień szansy. Szkoda gadać.

"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
31-08-2019 17:54 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>1 Nawet utltraliberałowie głoszą że jednak jakieś podatki być muszą, (dziwne, że wtedy nie nie używają słowa "grabież")
>To prawda, muszą być i określenie tego grabieżą jest jak najbardziej na miejscu.
Różnica stosowanego słownictwa. Dla mnie podatki to nie jest grabież, ponieważ
1 mam wpływ na ich wysokość i wydatkowanie w takim samym stopni jak każdy inny obywatel
2 mam prawo wyjechać z kraju i podatków nie płacić

>Dlatego osobiście za sytuację idealną (z moralnego punktu widzenia) uważam państwo, w którym podatki płaci się dobrowolnie. Tyle, że to jak na razie utopia i raczej nieprędko społeczeństwa do tego dorosną. Państwo minimum opłacane z minimalnej grabieży to pierwszy krok.
Utopia, choć w niewielkich społecznościach funkcjonuje. Tak działają np melioracyjne spółki.

>>2 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy składkę emerytalną. Raczej na tym nie zyska, bo dla własnego bezpieczeństwa musi podzielić składkę między kilka ubezpieczeniowych towarzystw a suma kosztów w tych innych może przekroczyć koszta biurokracji ZUS u
>Na początku być może tak by było. Zanim rynek by doszedł do względnej równowagi, ceny spadły itd. trochę czasu jednak by minęło i wiele osób z początku musiałoby zacisnąć zęby (czyli by się nie ubezpieczali emerytalnie co zresztą widać po niektórych krajach).
Nie sądzę, choć jest możliwe, że ubezpieczam się w prywatnej ubezpieczalni, ale państwo gwarantuje bezpieczeństwo polisy, to jednak wolałbym kilka mniejszych polis, a wtedy mam na utrzymaniu więcej pracowników niż w ZUS. Ultraliberalizm jednak zakłada, że nie ma państwowego nadzoru nad umowami....

>>3 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy składkę zdrowotną - koszta leczenia, składkę która na wolnym rynku będzie miała charakter niezależny od dochodu pracownika (dziś jest to liniowa danina) czyli im biedniejszy, tym większy odsetek pieniędzy zapłaci
>Patrząc na obecne ceny prywatnych ubezpieczeń i zakres usług to nie jest chyba tak źle.
Z pozoru
1 Znaczną część kosztów leczenia nadal ponosi NFZ. (utrzymanie gabinetów, ubezpieczenia lekarzy...)
2 Zauważ, że większość polis określa górny limit wieku
3 Najcięższe, przewlekłe, choroby zwalane jednak na NFZ
4 W bogatszych od Polski USA nie wszystkich stać na ubezpieczenia

>Nawet obecnie przy pracy na etat składka to 9% czyli 160 zł przy najniższej krajowej a ludzie i tak często idą prywatnie żeby nie stać w kolejkach i być dobrze obsłużonym. Czyli przy sensownej prywatyzacji (opieka medyczna raczej na koniec) nie powinno być tragedii.
Medyczną opiekę trzeba oprzeć na ubezpieczeniach. Nie ma innej drogi, ale jak słusznie zauważyłeś, wiele efektów przyjdzie po czasie. w tym przypadku po kosztującym wiele ofiar strajku lekarzy, którzy nie dopuszczą do rzeczywistych ubezpieczeń.

>>4 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy ubezpieczenie od niezdolności do pracy, zdecydowana większość pracowników mogłaby na tym zyskać
>Nie wiem czy z początku byłaby to popularna opcja, raczej chyba tak jak z emerytalnym.
To zadziałałoby niemal od razu i z bardzo dobrym skutkiem.
1 Bardzo wielu pracowników wolałoby płacić niższe składki ubezpieczając się jedynie od dłuższej nieobecności w pracy, 1 - 2 tygodniową pensję odkładaliby na koncie.
2 Prywatny ubezpieczyciel natychmiast sprawdziłby rzetelność wystawianych lekarskich zwolnień. Strajk policjantów polegający na masowym symulowaniu chorób, skończyłby się podwyżką składki dla symulantów. Prywatny ubezpieczyciel nie płaciłby zasiłku za pobyt na wczasach, kiedy pracodawca nie dał urlopu

W tej dziedzinie nie powinno być miejsca dla państwowego ZUSu

>>5 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy koszta edukacji swoich dzieci
>Jak wyżej - z czasem byłoby na to stać coraz więcej osób ale to też element na późniejszy etap prywatyzacji, jak służba zdrowia.
Nie. Skończyłoby się większym dziedziczeniem biedy, a wielodzietność oznaczałaby społeczną degradację. Społeczeństwa nie stać na marnowanie talentu Janka Muzykanta

>>6 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy moc innych świadczeń, np myta, na które w tej chwili płaci podatki
>Z tymi drogami to są różne scenariusze i ciężko przewidzieć jakby to wszystko wyglądało przy czystej prywatyzacji. Jak dla mnie element nie aż tak istotny jak reszta czyli na początek można by sobie darować.
Myto to tylko przykład. Nie wierzę w to, że każdy klient apteki ma w domu laboratorium sprawdzające jakość leków, nie wierzę, że sprawdzasz jakość paliwa, sam skalujesz pompki na paliwowej stacji i kontrolujesz sklepowe wagi.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)
>>>1 Nawet utltraliberałowie głoszą że jednak jakieś podatki być muszą, (dziwne, że wtedy nie nie używają słowa "grabież")
>>To prawda, muszą być i określenie tego grabieżą jest jak najbardziej na miejscu.
>Różnica stosowanego słownictwa. Dla mnie podatki to nie jest grabież, ponieważ
>1 mam wpływ na ich wysokość i wydatkowanie w takim samym stopni jak każdy inny obywatel
>2 mam prawo wyjechać z kraju i podatków nie płacić

1. Nie masz żadnego realnego wpływu ani na wysokość ani na wydatkowanie. Pieniądze zagrabione już nie są twoimi.
2. Człowiekowi bez korzeni łatwo jest wyjechać z kraju. Ni to Polak, ni to Czech, ni Niemiec, a "tutejsym" można być wszędzie.

Podatki, czyli danina na rzecz państwa nie jest grabieżą, gdyż dotyczy spraw do państwa należących - obrona, porządek, sądownictwo itp.

Grabież jest wtedy, gdy haracz też podatkiem fałszywie zwany, służy tylko do ograbiania człowieka pod rozmaitymi pretekstami - a to klimatu, a to zdrowia, a to szczęścia i pomyślności,itp. itd.

>>Dlatego osobiście za sytuację idealną (z moralnego punktu widzenia) uważam państwo, w którym podatki płaci się dobrowolnie. Tyle, że to jak na razie utopia i raczej nieprędko społeczeństwa do tego dorosną.

Nieprędko? Nigdy. Podatki muszą być przymusowe by były skuteczne. Dlatego powinno być ich jak najmniej i obejmować tylko cele niezbędne do funkcjonowania państwa.

>>>2 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy składkę emerytalną. Raczej na tym nie zyska, bo dla własnego bezpieczeństwa musi podzielić składkę między kilka ubezpieczeniowych towarzystw a suma kosztów w tych innych może przekroczyć koszta biurokracji ZUS u
>>Na początku być może tak by było. Zanim rynek by doszedł do względnej równowagi, ceny spadły itd. trochę czasu jednak by minęło i wiele osób z początku musiałoby zacisnąć zęby (czyli by się nie ubezpieczali emerytalnie co zresztą widać po niektórych krajach).

A muszą się ubezpieczać? Chiny rozwijają się w tempie którego możemy tylko zazdrościć bez systemu emerytalnego. Ludzkość istnieje od kilku milionów lat, a państwowe powszechne emerytury dopiero setkę z haczykiem.

>Ultraliberalizm jednak zakłada, że nie ma państwowego nadzoru nad umowami....

Niby czemu? Do państwa należy dbanie o bezpieczeństwo, w tym emerytalne. Do państwa należy ściganie oszustów oraz pilnowanie, by firmy ubezpieczeniowe same się ubezpieczały od niewypłacalności

> czyli im biedniejszy, tym większy odsetek pieniędzy zapłaci

Niech zadba by stał się bogatszy. Lewusy uwielbiają hodowlę biedy, bo można się biedakami "opiekować" zabijając na tej "opiece" fortuny

>1 Znaczną część kosztów leczenia nadal ponosi NFZ. (utrzymanie gabinetów, ubezpieczenia lekarzy...)

Zlikwidować nie NFZ, lecz monopol NFZ

>2 Zauważ, że większość polis określa górny limit wieku

Człowiek nie żyje wiecznie i powinien umrzeć gdy przyjdzie jego czas. A jak chce mieć coś ekstra (leczenie w 130 roku życia) to niech za to płaci.

>3 Najcięższe, przewlekłe, choroby zwalane jednak na NFZ

A NFZ z nimi sobie nie radzi.

>4 W bogatszych od Polski USA nie wszystkich stać na ubezpieczenia

Nigdy nie będzie stać wszystkich na wszystko. Lewacki dogmat że każdy leń ma być leczony na koszt pracowitych jest społecznie szkodliwy.

>>Nawet obecnie przy pracy na etat składka to 9% czyli 160 zł przy najniższej krajowej a ludzie i tak często idą prywatnie żeby nie stać w kolejkach i być dobrze obsłużonym. Czyli przy sensownej prywatyzacji (opieka medyczna raczej na koniec) nie powinno być tragedii.

Przy całkowitym wolnym rynku tragedia będzie tylko dla leni. Pracowitych stać będzie na leczenie, losowe nieszczęścia obsłuży prywatna charytatywność. Za obszczymura nikt nie zapłaci.
Obecnie obszczymur zajmuje kolejkę do leczenia pracowitemu, pracowity umiera - to jest prawdziwa soc patologia.

>Medyczną opiekę trzeba oprzeć na ubezpieczeniach. Nie ma innej drogi

Wcale nie trzeba. Kto chce się ubezpieczały, kto nie chce nie ubezpiecza. Wolny wybór wolnych ludzi

>po kosztującym wiele ofiar strajku lekarzy

Strajkujących "lekarzy" najlepiej rozstrzelać. W tym zawodzie nie ma miejsca na strajki. Nie pasuje - wypad z roboty. Zresztą to dotyczy wszystkich strajkujących, czyli szantażystów.

>2 Prywatny ubezpieczyciel natychmiast sprawdziłby rzetelność wystawianych lekarskich zwolnień. Strajk policjantów polegający na masowym symulowaniu chorób, skończyłby się podwyżką składki dla symulantów. Prywatny ubezpieczyciel nie płaciłby zasiłku za pobyt na wczasach, kiedy pracodawca nie dał urlopu

Ale uczciwego systemu, w którym wcale nie ma tej patologii "zwolnienie lekarskie z pracy" to już nie potrafisz sobie wyobrazić? Pracujesz - zarabiasz. Dużo. Nie pracujesz - nie zarabiasz. Nic.

>>>5 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy koszta edukacji swoich dzieci
>>Jak wyżej - z czasem byłoby na to stać coraz więcej osób ale to też element na późniejszy etap prywatyzacji, jak służba zdrowia.
>Nie. Skończyłoby się większym dziedziczeniem biedy, a wielodzietność oznaczałaby społeczną degradację.

To niech się biedota nie rozmnaża w nadmiarze. Wolę żyć w społeczeństwie gdzie się bardziej rozmnażają pracowici, niż menelstwo.

>społeczeństwa nie stać na marnowanie talentu Janka Muzykanta

To tylko w lekturce - bajeczce. W realnym życiu utalentowani skrzypkowie z dołów znajdowali sponsorów.

>>>6 Pracownik, musi opłacić z tej różnicy moc innych świadczeń, np myta, na które w tej chwili płaci podatki
>>Z tymi drogami to są różne scenariusze i ciężko przewidzieć jakby to wszystko wyglądało przy czystej prywatyzacji.

Czysta prywatyzacja by była paraliżem komunikacyjnym. Drogi, jako służące wielu ludziom, powinny być publiczne

> Nie wierzę w to, że każdy klient apteki ma w domu laboratorium sprawdzające jakość leków, nie wierzę, że sprawdzasz jakość paliwa, sam skalujesz pompki na paliwowej stacji i kontrolujesz sklepowe wagi.

Wystarczy sprawne sądownictwo.
31-08-2019 19:16 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>2. Człowiekowi bez korzeni łatwo jest wyjechać z kraju. Ni to Polak, ni to Czech, ni Niemiec, a "tutejsym" można być wszędzie.

Wróć do dyskusji jak się umyjesz po wyjściu z rynsztoka
Dalej nie czytam

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)

>Dalej nie czytam

Ciężko być trochę gramotnym, czytanie wtedy męczy 🤗
01-09-2019 13:39 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Różnica stosowanego słownictwa. Dla mnie podatki to nie jest grabież, ponieważ

Rozumiem, że dla osób które chętnie płacą podatki nie jest to grabieżą ponieważ nie czują, żeby ich ktoś do tego zmuszał. Gorzej z tymi co płacić nie chcą (bo nie chcą danych usług ze strony państwa).

>1 mam wpływ na ich wysokość i wydatkowanie w takim samym stopni jak każdy inny obywatel

Pośrednio tak jest. No chyba, że wygra partia, której się nie popiera.

>2 mam prawo wyjechać z kraju i podatków nie płacić

To prawda ale jak już w jakimś osiądziesz to jednak płacić musisz. Sam fakt przymusu powoduje, że jest to grabież.

>Utopia, choć w niewielkich społecznościach funkcjonuje. Tak działają np melioracyjne spółki.

Z tego co wiem było już parę takich eksperymentalnych miasteczek, gdzie próbowano wprowadzać anarchokapitalizm. Niestety długo to nie wytrzymywało. Nie jest to co prawda to samo co państwo minimum z dobrowolnymi podatkami ale dość blisko.

>Nie sądzę, choć jest możliwe, że ubezpieczam się w prywatnej ubezpieczalni, ale państwo gwarantuje bezpieczeństwo polisy, to jednak wolałbym kilka mniejszych polis, a wtedy mam na utrzymaniu więcej pracowników niż w ZUS. Ultraliberalizm jednak zakłada, że nie ma państwowego nadzoru nad umowami....

Zależy co rozumiesz jako ultraliberalizm. Jeśli anarchię to zgoda, jeśli państwo minimum to nie, ponieważ jego głównym zadaniem jest ochrona praw jednostki. Niewywiązanie się z umowy to oszustwo i powinno być bezwzględnie ścigane.

>1 Znaczną część kosztów leczenia nadal ponosi NFZ. (utrzymanie gabinetów, ubezpieczenia lekarzy...)

Tak, ale osobę płacącą składki (nie każdą oczywiście ale myślę większość) stać obecnie i na NFZ i na prywatne wizyty jednocześnie.

>2 Zauważ, że większość polis określa górny limit wieku

To prawda, tyle że na wolnym rynku byłoby więcej ubezpieczycieli a więc i więcej opcji dla starszych osób.

>3 Najcięższe, przewlekłe, choroby zwalane jednak na NFZ

Tak, niestety leczenie wielu chorób jest bardzo kosztowne i nawet na rynku tego typu ubezpieczenia byłyby odpowiednio wycenione. Część osób musiałaby zapewne korzystać z pomocy różnych fundacji. Dlatego między innymi trzeba wprowadzać kapitalizm, który gwarantuje dużo szybszy rozwój i rozpowszechnianie się różnych technologii, terapii itp. Do tego w dłuższym czasie najbardziej poprawia sytuację finansową i ogólnie życiową właśnie tych najbiedniejszych.

>4 W bogatszych od Polski USA nie wszystkich stać na ubezpieczenia

To prawda, tyle że już od dłuższego czasu (New Deal) mamy tam odwrót od kapitalizmu w stronę państwa opiekuńczego. Nie wiadomo jakby wyglądała sytuacja obecnie przy naprawdę wolnym rynku. Jak dla mnie byłoby zapewne zgoła inaczej.

>Medyczną opiekę trzeba oprzeć na ubezpieczeniach. Nie ma innej drogi, ale jak słusznie zauważyłeś, wiele efektów przyjdzie po czasie. w tym przypadku po kosztującym wiele ofiar strajku lekarzy, którzy nie dopuszczą do rzeczywistych ubezpieczeń.

Niestety ludzka mentalność to największa przeszkoda jakichkolwiek zmian. Wyobraź sobie jakby jednak Korwin przekonał swoimi historiami o krainie mlekiem i miodem płynącej większość społeczeństwa. Początkowy szok wielu tak by zaskoczył, że drugiej kadencji już by mu nie dali. Zresztą do dzisiaj wiele osób wiesza psy np. na Balcerowiczu za jego plan.

>Nie. Skończyłoby się większym dziedziczeniem biedy, a wielodzietność oznaczałaby społeczną degradację. Społeczeństwa nie stać na marnowanie talentu Janka Muzykanta

Z tym się nie zgodzę, ponieważ historia niektórych krajów (np. USA) pokazuje wyraźnie, iż wolny rynek relatywnie szybko poprawia stan życia tych najbiedniejszych i najmniej wykształconych. To prawda, że nie zawsze rodzice chcieliby posyłać swoje dzieci do szkoły ale dzieci tych najbiedniejszych dużo łatwiej niż obecnie mogłyby dojść do czegoś w życiu (odpowiednio zarobić) i z kolei swoim dzieciom być w stanie zapewnić edukację. Wiele oczywiście zależy też od kultury danego kraju, mentalności itp. ale normalny rodzic zrobiłby wszystko żeby jego dzieci miały w życiu jak najlepiej.

>Myto to tylko przykład. Nie wierzę w to, że każdy klient apteki ma w domu laboratorium sprawdzające jakość leków, nie wierzę, że sprawdzasz jakość paliwa, sam skalujesz pompki na paliwowej stacji i kontrolujesz sklepowe wagi.

To jest dyskusyjna kwestia. Osobiście nie przeszkadzałyby mi niektóre tego typu interwencje - tam, gdzie jest potencjalna możliwość zaszkodzenia czyjemuś zdrowiu czy życiu. Co do reszty przekrętów to obecnie mamy to samo. Oszuści będą zawsze i wszędzie a państwo jest od tego, żeby ich ścigać. Teraz tylko kwestia tego, jak powinno to robić.


"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
01-09-2019 14:33 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Różnica stosowanego słownictwa. Dla mnie podatki to nie jest grabież, ponieważ
>Rozumiem, że dla osób które chętnie płacą podatki nie jest to grabieżą ponieważ nie czują, żeby ich ktoś do tego zmuszał. Gorzej z tymi co płacić nie chcą (bo nie chcą danych usług ze strony państwa).

Nie znam kogoś, kto chętnie by podatki płacił, co najwyżej niektórzy ludzie są świadomi konieczności ich płacenia. Bardzo mądrze ten mechanizm opisał Gołubiew w książce o Bolesławie Chrobrym

>>1 mam wpływ na ich wysokość i wydatkowanie w takim samym stopni jak każdy inny obywatel
>Pośrednio tak jest. No chyba, że wygra partia, której się nie popiera.
Nawet wtedy w wyborach miałem takie samo prawo głosu

>>2 mam prawo wyjechać z kraju i podatków nie płacić
>To prawda ale jak już w jakimś osiądziesz to jednak płacić musisz. Sam fakt przymusu powoduje, że jest to grabież.
Chyba, że mieszkam blisko granicy
Mój kraj jest podzielony między dwa państwa, na szczęście jest Schengen

>Z tego co wiem było już parę takich eksperymentalnych miasteczek, gdzie próbowano wprowadzać anarchokapitalizm. Niestety długo to nie wytrzymywało. Nie jest to co prawda to samo co państwo minimum z dobrowolnymi podatkami ale dość blisko.

Już w skali gminy to nie ma szans. Wspólnota interesów przy melioracji lub jednorazowe akcje typu budowa szkoły, kościoła czy drogi to górna granica dobrowolności danin. Podatki, nawet w rządzonym przez libertarian kraju będą pobierane przemocą. Libertariański skarbowy urzędnik będzie bezlitosny przy pobieraniu daniny od nauczyciela na armię. Co więcej w libertariańskim państwie ta armia może być wykorzystana przeciwko temu nauczycielowi jeśli ten zastrajkuje!!!

>>Nie sądzę, choć jest możliwe, że ubezpieczam się w prywatnej ubezpieczalni, ale państwo gwarantuje bezpieczeństwo polisy, to jednak wolałbym kilka mniejszych polis, a wtedy mam na utrzymaniu więcej pracowników niż w ZUS. Ultraliberalizm jednak zakłada, że nie ma państwowego nadzoru nad umowami....
>Zależy co rozumiesz jako ultraliberalizm.
Zakaz jakiejkolwiek ingerencji państwa w rynek, w tym także w rynek ubezpieczeń

>jeśli państwo minimum to nie, ponieważ jego głównym zadaniem jest ochrona praw jednostki.
... wtedy przestaje być liberalne, lub w karkołomny sposób definiuje prawa jednostki
Czy jest prawem jednostki prawo do ochrony jego emerytalnej polisy przed nieudolnością prywatnego zarządcy? Mnie będzie zwisać czy on splajtuje, ja nie dostanę emerytury! Czy jest prawem jednostki ochrona przed lichwą?

>>1 Znaczną część kosztów leczenia nadal ponosi NFZ. (utrzymanie gabinetów, ubezpieczenia lekarzy...)
>Tak, ale osobę płacącą składki (nie każdą oczywiście ale myślę większość) stać obecnie i na NFZ i na prywatne wizyty jednocześnie.
Nie wszystkich. Salowa w szpitalu zarabia ok. 2300 zł miesięcznie brutto, wizyta u endokrynologa w Rybniku kosztuje 200 zł. Nie stać jej. Oczywiście znam pogląd liberałków, że salowa powinna była skończyć studia i więcej zarabiać, ale ktoś szpitale sprzątać w liberalizmie też powinien

>>2 Zauważ, że większość polis określa górny limit wieku
>To prawda, tyle że na wolnym rynku byłoby więcej ubezpieczycieli a więc i więcej opcji dla starszych osób.
Koszta tych opcji przerosną zdecydowaną większość starych ludzi. Spróbuj dziś ubezpieczyć na życie człowieka po 80-tce. Jedynym rozwiązaniem jest tu społeczna solidarność. Jeśli nawet prywatna ubezpieczalnia zgodzi się ubezpieczyć człowieka dożywotnio bez zmiany składek, to kosztami obciąży młodych - zdrowych - uciekną do innej ubezpieczalni - ....

>>3 Najcięższe, przewlekłe, choroby zwalane jednak na NFZ
>Tak, niestety leczenie wielu chorób jest bardzo kosztowne i nawet na rynku tego typu ubezpieczenia byłyby odpowiednio wycenione.
Czyli na leczenie stać byłoby już tylko bardzo bogatych (UWAGA! W tym także naukowe badania szybko by się skończyły!!!)

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
03-09-2019 19:47 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>>>1 mam wpływ na ich wysokość i wydatkowanie w takim samym stopni jak każdy inny obywatel
>>Pośrednio tak jest. No chyba, że wygra partia, której się nie popiera.
>Nawet wtedy w wyborach miałem takie samo prawo głosu

Prawo tak, ale jeśli podatki są wyższe niż ktoś chciał (bo wygrała nie jego partia) to wpływ znika.

>Podatki, nawet w rządzonym przez libertarian kraju będą pobierane przemocą. Libertariański skarbowy urzędnik będzie bezlitosny przy pobieraniu daniny od nauczyciela na armię. Co więcej w libertariańskim państwie ta armia może być wykorzystana przeciwko temu nauczycielowi jeśli ten zastrajkuje!!!

W korwinizmie pewnie by tak było, to jeden z elementów odrzucających mnie od jego wizji państwa. To nawet by libertarianizm nie był tylko zwykłe autorytarne rządy a la Pinochet. Co do urzędników skarbowych to teraz też są wyjątkowo nadgorliwi, gorzej już chyba być nie może.

>>Zależy co rozumiesz jako ultraliberalizm.
>Zakaz jakiejkolwiek ingerencji państwa w rynek, w tym także w rynek ubezpieczeń

To teraz zależy co uznać za ingerencję. Pilnowanie dotrzymywania umów itp. wg mnie ingerencją nie jest.

>>jeśli państwo minimum to nie, ponieważ jego głównym zadaniem jest ochrona praw jednostki.
>... wtedy przestaje być liberalne, lub w karkołomny sposób definiuje prawa jednostki

Prawo do decydowania o swoim życiu i własności wedle własnej woli, dopóki nie ograniczamy innym tych praw. To tak w dużym skrócie.

>Czy jest prawem jednostki prawo do ochrony jego emerytalnej polisy przed nieudolnością prywatnego zarządcy?

Tak, wszelkie pieniądze zgromadzone w danym funduszu powinny być zagwarantowane do wypłaty z konkretnym zyskiem, ale wiele też zależy od samej umowy. Problematyczna też jest obecna odpowiedzialność prawna niektórych podmiotów na rynku (spółki z o.o., SA i in.). Dużo musiałoby się zmienić.

>Czy jest prawem jednostki ochrona przed lichwą?

Każda instytucja finansowa może ustalać dowolne warunki udzielania kredytów itp. Nie powinno się tutaj nic odgórnie regulować, ważne jest trzymanie się podpisanych umów.

>>Tak, ale osobę płacącą składki (nie każdą oczywiście ale myślę większość) stać obecnie i na NFZ i na prywatne wizyty jednocześnie.
>Nie wszystkich. Salowa w szpitalu zarabia ok. 2300 zł miesięcznie brutto, wizyta u endokrynologa w Rybniku kosztuje 200 zł. Nie stać jej. Oczywiście znam pogląd liberałków, że salowa powinna była skończyć studia i więcej zarabiać, ale ktoś szpitale sprzątać w liberalizmie też powinien

Warto by tu uwzględnić wspomniane wcześniej koszty obecnego utrzymania publicznej ochrony zdrowia w przeliczeniu na osobę pracującą. Nie są one wcale tak niskie. Oczywiście należałoby również uwzględnić poziom zarobków przy państwie minimum czy różnicę w cenie usług, ale to ciężko oszacować. Z czasem byłoby zdecydowanie na korzyść klientów.

>Koszta tych opcji przerosną zdecydowaną większość starych ludzi. Spróbuj dziś ubezpieczyć na życie człowieka po 80-tce. Jedynym rozwiązaniem jest tu społeczna solidarność. Jeśli nawet prywatna ubezpieczalnia zgodzi się ubezpieczyć człowieka dożywotnio bez zmiany składek, to kosztami obciąży młodych - zdrowych - uciekną do innej ubezpieczalni

Ponownie popatrzmy na koszty zusopodobne obecnie - 12 tys. rocznie na osobę pracującą. Ochrona zdrowia - 7 tys. Czyli prawie 20 tys., z których na rynku można by wybrać pakiet medyczny oraz odkładać na emeryturę. Najgorzej mieliby oczywiście ludzie już będący na emeryturze w trakcie transformacji ale inaczej nie da rady.

>Czyli na leczenie stać byłoby już tylko bardzo bogatych (UWAGA! W tym także naukowe badania szybko by się skończyły!!!)

Zgoda - na leczenie tych najcięższych chorób nie byłoby stać pewnie tych najbiedniejszych (czyli tu rola fundacji itp.). Z czasem natomiast sytuacja ulegałaby poprawie. Co do badań naukowych to się nie zgodzę - obecnie topi się miliardy w czysto teoretyczne badania (np. w fizyce) nie dające żadnych praktycznych efektów. Natomiast mnóstwo firm prowadzi badania na własną rękę co widać wyraźnie w postępie technologicznym - informatyka, telekomunikacja, medycyna itd.

"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
01-09-2019 14:34 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Część osób musiałaby zapewne korzystać z pomocy różnych fundacji.
Sam byłem stypendystą fundacji, ale w masową dobroczynność nie wierzę. To czcze obiecanki bogatych, którzy deklarują, że wystarczy im obniżyć podatki, to jak samarytanie pójdą w tłum....

>>4 W bogatszych od Polski USA nie wszystkich stać na ubezpieczenia
>To prawda, tyle że już od dłuższego czasu (New Deal) mamy tam odwrót od kapitalizmu w stronę państwa opiekuńczego.
Ta ich opiekuńczość to w Europie skrajny liberalizm

>Nie wiadomo jakby wyglądała sytuacja obecnie przy naprawdę wolnym rynku. Jak dla mnie byłoby zapewne zgoła inaczej.
A ja się domyślam. Polisa byłaby niezależna od dochodu, za to zależna od prawdopodobieństwa choroby. Wielu starych, biednych nie byłoby stać. Żaden zwolennik takiego rozwiązania nie jest w stanie nawet w przybliżeniu podać ceny takiej polisy, to znaczy, że wszelkiej maści UPR-y niewygodną prawdę wolą ukryć za sloganami o sprawiedliwości
Obecny system wymaga naprawy, poważnej naprawy, ale jego idea, społecznej solidarności, czyli w młodości płacę zdrowotne składki i korzystają z nich starzy i chorzy, a na starość to ja korzystam z pomocy innych w wielu krajach się świetnie sprawdził

>Niestety ludzka mentalność to największa przeszkoda jakichkolwiek zmian. Wyobraź sobie jakby jednak Korwin przekonał swoimi historiami o krainie mlekiem i miodem płynącej większość społeczeństwa. Początkowy szok wielu tak by zaskoczył, że drugiej kadencji już by mu nie dali. Zresztą do dzisiaj wiele osób wiesza psy np. na Balcerowiczu za jego plan.
Rzecz w tym, że Mikke pieprzy głodne kawałki. Skoro liberałów nie stać na poważnego lidera, to chyba jednak ten liberalism nie jest taki dobry. Zabawne jest przy tym, że uważają go i mają za mądrego ludzie, którym przeczy, którymi gardzi lub których obraża. (proponuję jego felieton w Angorze nr 32 z 11 VIII w którym pisze o tym jak Polaków zmieniał udział w wojnach i powstaniach i porównaj to z poglądami o genetycznej wyższości walczącej szlachty)

>>Nie. Skończyłoby się większym dziedziczeniem biedy, a wielodzietność oznaczałaby społeczną degradację. Społeczeństwa nie stać na marnowanie talentu Janka Muzykanta
>Z tym się nie zgodzę, ponieważ historia niektórych krajów (np. USA) pokazuje wyraźnie, iż wolny rynek relatywnie szybko poprawia stan życia tych najbiedniejszych i najmniej wykształconych.
Nie zgadzam się z tym. O wiele lepiej żyje się robotnikowi w Szwecji czy Finlandii niż w USA

>>Myto to tylko przykład. Nie wierzę w to, że każdy klient apteki ma w domu laboratorium sprawdzające jakość leków, nie wierzę, że sprawdzasz jakość paliwa, sam skalujesz pompki na paliwowej stacji i kontrolujesz sklepowe wagi.
>To jest dyskusyjna kwestia. Osobiście nie przeszkadzałyby mi niektóre tego typu interwencje - tam, gdzie jest potencjalna możliwość zaszkodzenia czyjemuś zdrowiu czy życiu.
A to już wymaga istnienia administracji.

>Co do reszty przekrętów to obecnie mamy to samo. Oszuści będą zawsze i wszędzie a państwo jest od tego, żeby ich ścigać. Teraz tylko kwestia tego, jak powinno to robić.
Tak, od tego jest państwo i obecne państwo już słabo wypełnia swoją rolę. Przykład stosowania wypadowej soli czy padliny na rynku mięsa... Gdyby tę kontrolę ograniczyć, byłoby jeszcze gorzej. Mam w nosie czy masarz zostanie ukarany grzywną, więzieniem czy stryczkiem, jeśli ja poniosę szwank na zdrowiu.. Wolę opłacić państwowe kontrole

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
02-09-2019 00:53 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Rzecz w tym, że Mikke pieprzy głodne kawałki. Skoro liberałów nie stać na poważnego lidera, to chyba jednak ten liberalism nie jest taki dobry.

To nie jest takie oczywiste. Lubię posłuchać Michalkiewicza, a czasem nawet Berkowicza, ale oni nie są tak skrajni i tym samym są obojętni dla społeczeństwa. Większości nie zapadają w pamięć, bo wypowiadają się w wyważony sposób. Sądzę, że partia Korwina, ale bez niego, rządziłaby lepiej niż PiS i PO. Biedroń to polityczny żart jak kiedyś Palikot, Lepper, Giertych i Petru. Kukiz przepadł, ale od początku nie rokował. Jest jeszcze PSL, komuniści od Zandberga i nacjonaliści z dawnego Ruchu Narodowego. Nikt nie jest dla mnie godny zagłosowania, więc muszę kierować się zasadą mniejszego zła. Wiem jak działają partie i wybory, ale kogoś trzeba wybrać. Nawet gdyby ktoś mówił moim głosem, to jeszcze musiałby zrealizować ten program. W przypadku ludzi Korwina opieram swoją nadzieję na tym, że sytuacja, w której realizują go w pełni, nie jest możliwa. Realizacja niektórych ich postulatów byłaby korzystna w obecnej sytuacji. Skoro tak pomyślałem, to liberalizm nie jest chyba taki zły w porównaniu z innymi ideami, które są oderwane od rzeczywistości. Gdyby był wolny rynek, to pewnie głosowałbym na Zandberga, pod warunkiem, że nie miałby szans na wygraną Brakuje partii, która stawia na równowagę i rozsądek. Żadna skrajność nie jest dobra.
szarley (54913 punktów)
>>Rzecz w tym, że Mikke pieprzy głodne kawałki. Skoro liberałów nie stać na poważnego lidera, to chyba jednak ten liberalism nie jest taki dobry.
>To nie jest takie oczywiste. Lubię posłuchać Michalkiewicza, a czasem nawet Berkowicza, ale oni nie są tak skrajni i tym samym są obojętni dla społeczeństwa.

Nie trzeba być skrajnym, żeby nie być obojętnym. Poprzednie pokolenie polskich polityków miało dużo mniej skrajnych postaci, a jednak poradzili do siebie i przekonać i zniechęcić, a społeczeństwo było wychowane bez demokracji od pokoleń, co ma znaczenie.

>Większości nie zapadają w pamięć, bo wypowiadają się w wyważony sposób. Sądzę, że partia Korwina, ale bez niego, rządziłaby lepiej niż PiS i PO.
Nie sądzę, ale każdy ma prawo do własnych poglądów

>Biedroń to polityczny żart jak kiedyś Palikot, Lepper, Giertych i Petru.
Nie lubię go, ale czy jest żartem zobaczymy w następnych wyborach

>Skoro tak pomyślałem, to liberalizm nie jest chyba taki zły w porównaniu z innymi ideami, które są oderwane od rzeczywistości.
To właśnie korvinizm - mikkizm jest oderwany od rzeczywistości
100 lat temu w większości krajów naszej części Europy przyjęto zasadę jeden wyborca - jeden głos. Potem tę demokrację zmieniono na przymotnikową (sanacyjną, ludową...) ale Mikke jest pierwszym, który optuje za odebraniem pełnoletnim obywatelom prawa głosu.

>Gdyby był wolny rynek, to pewnie głosowałbym na Zandberga, pod warunkiem, że nie miałby szans na wygraną Brakuje partii, która stawia na równowagę i rozsądek. Żadna skrajność nie jest dobra.

Pogląd do poważnego przemyślenia

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
03-09-2019 16:22 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Nie trzeba być skrajnym, żeby nie być obojętnym. Poprzednie pokolenie polskich polityków miało dużo mniej skrajnych postaci, a jednak poradzili do siebie i przekonać i zniechęcić, a społeczeństwo było wychowane bez demokracji od pokoleń, co ma znaczenie.

Można nie być skrajnym. Żeby wygrywać, nawet trzeba, ale oprócz tego trzeba mieć zasięg, a Korwin przebija się do świadomości społecznej za pomocą wypowiedzi, które celowo formułuje w taki sposób, żeby być kontrowersyjnym.

>>Większości nie zapadają w pamięć, bo wypowiadają się w wyważony sposób. Sądzę, że partia Korwina, ale bez niego, rządziłaby lepiej niż PiS i PO.
>Nie sądzę, ale każdy ma prawo do własnych poglądów

PO i PiS nie mają żadnych atutów. Ich jedynymi zaletami jest niezrobienie czegoś, czym inni mogliby jeszcze bardziej popsuć sytuację. Ciężko nawet ocenić która z tych partii jest bardziej negatywna.

>>Biedroń to polityczny żart jak kiedyś Palikot, Lepper, Giertych i Petru.
>Nie lubię go, ale czy jest żartem zobaczymy w następnych wyborach

Palikot, Kukiz i Petru zmarnowali dużo większe potencjały.

>>Skoro tak pomyślałem, to liberalizm nie jest chyba taki zły w porównaniu z innymi ideami, które są oderwane od rzeczywistości.
>To właśnie korvinizm - mikkizm jest oderwany od rzeczywistości
>100 lat temu w większości krajów naszej części Europy przyjęto zasadę jeden wyborca - jeden głos. Potem tę demokrację zmieniono na przymotnikową (sanacyjną, ludową...) ale Mikke jest pierwszym, który optuje za odebraniem pełnoletnim obywatelom prawa głosu.

To prywatny odlot żyda Mikkego. Zdecydowana większość liberałów puka się w czoło słysząc te patriarchalne brednie. Liberalizm wypada nieźle na tle pozostałych idei, ale i tak każda przegrywa z podejściem opartym na dążeniu do równowagi i ulepszania istniejących rozwiązań. Realiści podchodzą indywidualnie do każdej sytuacji, nie kierując się idealistyczną dogmatyką. Pozostali żyją w oderwaniu od rzeczywistości i są podatni na manipulację.
02-09-2019 21:39 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Brakuje partii, która stawia na równowagę i rozsądek. Żadna skrajność nie jest dobra.

Były czasy, kiedy PO była bardziej konserwatywna i miała szansę pchnąć nas bardziej w stronę wolnego rynku. Wyszło jak wyszło, wielka szkoda bo mogłoby to być całkiem sensowne mniejsze zło. Teraz chyba pierwszy raz zbojkotuję wybory i narysuję jakiegoś mema na liście Konfederacji...

"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
03-09-2019 15:20 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Były czasy, kiedy PO była bardziej konserwatywna i miała szansę pchnąć nas bardziej w stronę wolnego rynku. Wyszło jak wyszło, wielka szkoda bo mogłoby to być całkiem sensowne mniejsze zło.

Naprawdę nadal tak myślisz? Oni zawsze mówili to co chce usłyszeć większość. Dopiero od niedawna czasami mówią to co naprawdę myślą - ich celem jest likwidacja narodów, tożsamości i przyjęcie nowej "świadomości" europejskiej przez społeczeństwa. Tak naprawdę nigdy nie zamierzali realizować tamtych postulatów.
mancziz (1830 punktów)
>Tak naprawdę nigdy nie zamierzali realizować tamtych postulatów.

Ale wtedy tego ludzie jeszcze nie wiedzieli, dlatego np. ludzie Korwina startowali z ich list. To, że są tak proeuropejscy to jedno, to że są zwykłymi cwaniakami i aferzystami to drugie. Tak czy siak na odstrzał.

"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
03-09-2019 19:20 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Sam byłem stypendystą fundacji, ale w masową dobroczynność nie wierzę. To czcze obiecanki bogatych, którzy deklarują, że wystarczy im obniżyć podatki, to jak samarytanie pójdą w tłum....

Myślę, że wiele zależy od mentalności danego społeczeństwa. Polacy tacy świątobliwi (statystycznie patrząc), ciekawe jakby to w praktyce wyglądało. Teraz ciężko ocenić skalę charytatywności, znalazłem dane dot. 1% podatku - niecałe 800 mln rocznie. Do tego dochodzą różne akcje typu WOŚP, całkiem sporo fundacji, Caritas itp. Jeśli Polacy nie płacą to głównie z powodu niskich zarobków i przewiduje się wzrost osób wspierających w przyszłości. Tyle znalazłem.

>A ja się domyślam. Polisa byłaby niezależna od dochodu, za to zależna od prawdopodobieństwa choroby. Wielu starych, biednych nie byłoby stać. Żaden zwolennik takiego rozwiązania nie jest w stanie nawet w przybliżeniu podać ceny takiej polisy, to znaczy, że wszelkiej maści UPR-y niewygodną prawdę wolą ukryć za sloganami o sprawiedliwości

Tak sobie patrzę na rachunek umieszczony na poniższej stronie. Przeliczenie jest na jednego mieszkańca, w przeliczeniu na osobę pracującą wychodzi ponad 2 razy więcej. Pozycja ochrona zdrowia wychodzi wtedy ok 7 tys. rocznie (razem z NFZ emerytów i rencistów), czyli powiedzmy ok. 600 zł miesięcznie. Nie wiem co można za tę kwotę teraz znaleźć ale wydaje się to kwota relatywnie wysoka (przynajmniej w stosunku do najniższych zarobków).

www.dlugpubliczny.org.pl

Natomiast edukacja to ponad 5 tys. a ZUS itd. łącznie to ok. 12 tys. (!) rocznie na osobę pracującą. To wszystko bez kosztów administracji (ale one są relatywnie niewielkie). Liczby dające trochę do myślenia.

Edit: Właśnie sobie w przybliżeniu policzyłem od drugiej strony dla najniższej krajowej to wychodzi gdzieś tak 2 razy mniej to wszystko. Średnia pensja netto to ok. 3600 to tak się mniej więcej kalkuluje.

>proponuję jego felieton w Angorze nr 32 z 11 VIII w którym pisze o tym jak Polaków zmieniał udział w wojnach i powstaniach i porównaj to z poglądami o genetycznej wyższości walczącej szlachty

Nie czytałem Angory ale w najnowszym Najwyższym Czasie pisze o Żydach, jak to wszelkie ich prześladowania wzmacniają ten naród (bo giną głupi a mądrzy zostają), a że obecnie większość stanowi żydokomuna to prześladowania są złe bo tę żydokomunę wzmacniają. Uwielbiam ten jego darwinizm społeczny. Zresztą Michalkiewicz też tak subtelnie się do Żydów odnosi. Oczywiście każdy zaznacza, że nie jest antysemitą. Podobnie z rusofilstwem - ich to nie dotyczy, pomówienia itp. ale jak np. Macron mówi o zbliżeniu się do Rosji (czyli to co korwniniści od dawna) to już rusofil. Tragikomedia.

>Nie zgadzam się z tym. O wiele lepiej żyje się robotnikowi w Szwecji czy Finlandii niż w USA

Szczerze to nie mam pojęcia jak to porównać. Czytałeś gdzieś o tym? Mi głównie chodzi o wiek XIX i początek XX, jeśli porównać na co ich było stać wcześniej i powiedzmy kilka dekad później to różnica wręcz kolosalna. Nie wiem jak obecnie.

>>To jest dyskusyjna kwestia. Osobiście nie przeszkadzałyby mi niektóre tego typu interwencje - tam, gdzie jest potencjalna możliwość zaszkodzenia czyjemuś zdrowiu czy życiu.
>A to już wymaga istnienia administracji.

Oczywiście, państwo nie może istnieć bez pewnego poziomu administracji. Problem w tym, że zamiast stopniowo ograniczać mamy dokładnie odwrotną tendencję nieprzerwanie od wielu lat (pomimo przedwyborczych obietnic).

>Tak, od tego jest państwo i obecne państwo już słabo wypełnia swoją rolę. Przykład stosowania wypadowej soli czy padliny na rynku mięsa... Gdyby tę kontrolę ograniczyć, byłoby jeszcze gorzej. Mam w nosie czy masarz zostanie ukarany grzywną, więzieniem czy stryczkiem, jeśli ja poniosę szwank na zdrowiu.. Wolę opłacić państwowe kontrole

Tutaj bym się zgodził, pewne normy dotyczące bezpieczeństwa i jakości wody, żywności itp. powinny być.


"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
31-08-2019 07:17 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>1) 1 - wynagrodzenie pracownika na rękę / koszt pracodawcy: 52%
>Na wolnym rynku na skutek konkurencji pomiędzy producentami ceny wszystkich towarów i usług spadają do kosztów produkcji, które spadają co najmniej o 52% z uwagi na zniknięcie obciążeń nakładanych przez państwo na pracodawce legalnie zatrudniającego pracownika.

No i całą finezyjną konstrukcję diabli wzięli. Nie obniży kosztów o 52%

1 Nie uwzględniłeś kosztów pozapłacowych (surowce, energia, maszyny)
2 Nie uwzględniłeś kosztów niezbędnych do poniesienia w bezpodatkowym raju (myta za prywatne drogi, koszta kształcenia pracowników w prywatnych szkołach)

>Zwykli pracownicy tracą ponad 80% na istnieniu aparatu podatkowego względem tego co mieliby na wolnym rynku.
A to już nawet Gorillę przebiłeś. On przynajmniej dostrzega, że część z tych podatków odzyskuje lub odzyska.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)
>>1) 1 - wynagrodzenie pracownika na rękę / koszt pracodawcy: 52%
>>Na wolnym rynku na skutek konkurencji pomiędzy producentami ceny wszystkich towarów i usług spadają do kosztów produkcji, które spadają co najmniej o 52% z uwagi na zniknięcie obciążeń nakładanych przez państwo na pracodawce legalnie zatrudniającego pracownika.

To twierdził dyskutant z mnóstwem znaków. A szarley wyskakuje z surowcami, energią i maszynami, które przy niższych haraczach też stanieją.
Szarleyu, ty chyba chcesz udowodnić, że wieloliterowiec się mylił i opodatkowanie realne jest jeszcze wyższe niż jego 80% 😋

A co do tego "odzyskiwania" podatków - zauważam, że pan niewolników za zrabowane im pieniądze "funduje" im np. "leczenie" w NFZ. I co z tego? To nie jest żadne "odzyskanie", bo niewolnik nie decyduje co się z kasą na NFZ dzieje. Lewusiarstwo to odmiana ustroju niewolniczego.

Tym się różnię od potomka pańszczyźnianych niewolników szarleya, że nie chcę być niewolnikiem
31-08-2019 08:11 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Tym się różnię od potomka pańszczyźnianych niewolników szarleya, że nie chcę być niewolnikiem
Nie jestem potomkiem pańszczyźnianych chłopów, a nawet gdybym był nie jest to żaden argument w dyskusji. Niejeden potomek pańszczyźnianych chłopów został rektorem UJ, niejeden potomek szlachty zdeklasował się do poziomu żula swoim szacunkiem dla wysokiej kultury.

Argumentem byłoby podanie przez Ciebie źródła Twojej wiedzy o tym, że w Polsce płaci się 85% podatki i tego jakoś nie mogę się doczekać.

>Szarleyu, ty chyba chcesz udowodnić, że wieloliterowiec się mylił i opodatkowanie realne jest jeszcze wyższe niż jego 80% 😋
Zakpię trochę, ale czekam, aż któryś ultraliberał rozkręci się tak bardzo że przekroczy 100

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)
>>Tym się różnię od potomka pańszczyźnianych niewolników szarleya, że nie chcę być niewolnikiem
>Nie jestem potomkiem pańszczyźnianych chłopów

Tia... Górnicy strzałowi i kolejarze to z królów i cesarzy pochodzą😜

>czekam, aż któryś ultraliberał rozkręci się tak bardzo że przekroczy 100

Szwedzkie lewusy swego czasu tak się rozkręciły, że przekroczyły 100% podatku dochodowego. Źródła tego faktu w internecie sam poszukaj, ja mam dane w głowie
31-08-2019 08:34 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>>Tym się różnię od potomka pańszczyźnianych niewolników szarleya, że nie chcę być niewolnikiem
>>Nie jestem potomkiem pańszczyźnianych chłopów
>Tia... Górnicy strzałowi i kolejarze to z królów i cesarzy pochodzą😜

1 Z wolnych beskidzkich chłopów, ale jeśli Cię to bardziej nadmie to możesz dopisać do mich przodków Żydów, Cyganów, wędrownych grajków i co Ci fantazja podpowie)
2 Nawet jeśli wśród moich przodków byli pańszczyźniani chłopi (a zapewne byli) w niczym nie czyni to mojego pochodzenia lepszym ani gorszym od herbu Disco Polo.
3 Nawet w szlacheckiej Polsce żyło sporo ludzi, którzy ani szlachtą, ani pańszczyźnianym chłopstwem nie byli.
4 Pochodzenie dyskutanta nie jest argumentem w dyskusji

>>czekam, aż któryś ultraliberał rozkręci się tak bardzo że przekroczy 100
>Szwedzkie lewusy swego czasu tak się rozkręciły, że przekroczyły 100% podatku dochodowego. Źródła tego faktu w internecie sam poszukaj, ja mam dane w głowie

Dane z Twojej głowy mnie średnio interesują.
Nikt mi nie płaci za udowadnianie Twoich berów


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)

>1 Z wolnych beskidzkich chłopów,

Chopy bez kicka? Ktoś musiał pomóc...

>możesz dopisać do mich przodków Żydów, Cyganów, wędrownych grajków

Nie nadymaj się... I talentu nie dodawaj... Grychtoła ani Zimermana wśród twych przodków nie masz... Tylko ci bez kicka... Kupiłem niedawno w Bielsku Białej takie żłóbcoki w bez kickowej wersji. Cóż za prymityw... Tylko 3 struny, a dźwięk jakby barana zarzynał. Wisi teraz na ścianie między murzyńskimi bębenkami djembe a jednostrunną korą w dziale "sztuka prymitywna dzikich" mej kolekcji instrumentów

>>>czekam, aż któryś ultraliberał rozkręci się tak bardzo że przekroczy 100
>>Szwedzkie lewusy swego czasu tak się rozkręciły, że przekroczyły 100% podatku dochodowego. Źródła tego faktu w internecie sam poszukaj, ja mam dane w głowie
>Dane z Twojej głowy mnie średnio interesują.

No to szukaj w internecie, jak to szwedzkie socjaluchy dobijały pracowitych stawkami podatku dochodowego przekraczającymi 100%.
szarley (54913 punktów)
>>1 Z wolnych beskidzkich chłopów,
>Chopy bez kicka? Ktoś musiał pomóc...

Wróć do dyskusji jak dorośniesz


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
31-08-2019 18:36 
 Ocena 3 na 3
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Wychodzi więc:
>52% (podatek związany z dochodem) + 30.3792% (podatek związany z konsumpcją) = 82.3792%
>Zwykli pracownicy tracą ponad 80% na istnieniu aparatu podatkowego względem tego co mieliby na wolnym rynku.

Zagalopowałeś się z tymi uproszczeniami. Na wolnym rynku też płacisz podatki, a obecnie nie tracisz wszystkiego co oddajesz państwu. Miałbyś więcej pieniędzy w kieszeni, ale musiałbyś wykupić ubezpieczenie zdrowotne, albo płacić duże kwoty za jednorazowe wizyty u lekarza. Część z tych pieniędzy zabrałby pracodawca, bo nadal większość z nich kieruje się zasadą płacenia jak najmniej. Gdyby wszyscy faktycznie mieli dużo więcej w portfelach, ceny musiałyby pójść w górę, bo ludzi na to stać. Byłoby lepiej, ale nie w aż takim stopniu i pod warunkiem istnienia pewnych regulacji.

Obecnie nie wyliczysz ile wynoszą podatki, bo istnieje za dużo warstw. Najważniejsza jest realna wartość pieniądza, której nie odzwierciedlają żadne równania, ani ekonomia. Nie obchodzi mnie ile oddaję państwu, tylko co mogę zrobić z tym co mam i co państwo robi z pieniędzmi, które im płacę.
Gorilla (1205 punktów)
>Na wolnym rynku też płacisz podatki

Mniejsze. Dużo mniejsze.

>a obecnie nie tracisz wszystkiego co oddajesz państwu. Miałbyś więcej pieniędzy w kieszeni, ale musiałbyś wykupić ubezpieczenie zdrowotne, albo płacić duże kwoty za jednorazowe wizyty u lekarza.

Nie chodzi ile tracę, tylko o wolność. Lewusy dyktują niewolnikowi gdzie, jak i kiedy się leczyć. Ja wolę sam decydować. Wolność.

>Część z tych pieniędzy zabrałby pracodawca, bo nadal większość z nich kieruje się zasadą płacenia jak najmniej.

Większość? Wszyscy prywatni! Pracodawca chce zapłacić jak najmniej, a pracownik zarobić jak najwięcej. Pensja jest wypadkową ich porozumienia. Gdy pracodawca zechce "część zabrać" to pracownik pokazuje mu faka i idzie do konkurencji.

>Gdyby wszyscy faktycznie mieli dużo więcej w portfelach, ceny musiałyby pójść w górę, bo ludzi na to stać.

Przy drastycznej obniżce haraczy spadną ceny. Wszak większość haraczy jest ukrytych w produktach, by się frajerzy nie zorientowali jak bardzo są ograbiani.

>Obecnie nie wyliczysz ile wynoszą podatki, bo istnieje za dużo warstw.

Dokładnie. Socjaluchy tak bardzo skomplikowały system haraczy, by się frajerstwo nie połapało w skali rabunku

>co państwo robi z pieniędzmi, które im płacę.

Nic nie płacisz. Płacenie to czynność dobrowolna. Kasa jest Ci rabowana. Socjaluchy rabują jeszcze bardziej bezlitośnie, niż mafia zwykłych bandytów zbierająca reket. Z prywatnym bandziorem możesz negocjować wysokość haraczu, z bandytą państwem socjalistycznym nie ma zmiłuj się.
31-08-2019 20:35 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>co państwo robi z pieniędzmi, które im płacę.
>Nic nie płacisz. Płacenie to czynność dobrowolna. Kasa jest Ci rabowana.

Przez liberałów na utrzymanie armii też?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
31-08-2019 20:39 
 Ocena 3 na 3
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>Na wolnym rynku też płacisz podatki
>Mniejsze. Dużo mniejsze.

Ale są, a część pieniędzy trzeba przeznaczyć na ubezpieczenie zdrowotne, odkładanie na starość itd. Zgadzam się z tym, że zyskujesz więcej wolności, ale nie można pisać, że na wolnym rynku podatki to 0%, a teraz 80%.

>Większość? Wszyscy prywatni! Pracodawca chce zapłacić jak najmniej, a pracownik zarobić jak najwięcej. Pensja jest wypadkową ich porozumienia. Gdy pracodawca zechce "część zabrać" to pracownik pokazuje mu faka i idzie do konkurencji.

Wypadkową jest wygrana silniejszego czyli pracodawcy. Pracownik może przejść do konkurencji, jeśli jest wykwalifikowanym specjalistą. Inni pracodawcy też zabiorą swoją część, więc nawet zmiana pracy w wielu przypadkach nic nie zmieni.

>>Gdyby wszyscy faktycznie mieli dużo więcej w portfelach, ceny musiałyby pójść w górę, bo ludzi na to stać.
>Przy drastycznej obniżce haraczy spadną ceny. Wszak większość haraczy jest ukrytych w produktach, by się frajerzy nie zorientowali jak bardzo są ograbiani.

I producent obniży cenę produktu, który obecnie schodzi drożej, mimo że okradani ludzie mają mniej pieniędzy? A gdzie wypadkowa przecinania się potrzeb producenta i klienta? Jeśli ludzie faktycznie będą więcej zarabiać, to ceny też pójdą w górę.

>>Obecnie nie wyliczysz ile wynoszą podatki, bo istnieje za dużo warstw.
>Dokładnie. Socjaluchy tak bardzo skomplikowały system haraczy, by się frajerstwo nie połapało w skali rabunku

Nie o to chodzi. Nie można porównywać tego co jest teraz ze swoim wyobrażeniem o wolnym rynku, bo też nie znasz rzeczywistej skali.

>>co państwo robi z pieniędzmi, które im płacę.
>Nic nie płacisz. Płacenie to czynność dobrowolna. Kasa jest Ci rabowana. Socjaluchy rabują jeszcze bardziej bezlitośnie, niż mafia zwykłych bandytów zbierająca reket. Z prywatnym bandziorem możesz negocjować wysokość haraczu, z bandytą państwem socjalistycznym nie ma zmiłuj się.

Płacę. Pośrednio godzę się na to pozostając w kraju. Otrzymuję częściowy zwrot w postaci podstawowej służby zdrowotnej i infrastruktury. Duża część jest marnowana na inicjatywy, z którymi się nie zgadzam i nie podoba mi się obecny system, ale apeluję o większy rozsądek w argumentacji. Porównanie 0% podatków na wolnym rynku do 80% teraz, to przykład science fiction.
Gorilla (1205 punktów)
>Zgadzam się z tym, że zyskujesz więcej wolności, ale nie można pisać, że na wolnym rynku podatki to 0%, a teraz 80%.

Nigdy nie twierdziłem, że w wolnym rynku podatki będą 0%. Więcej - ja nie oczekuję podatków procentowych, czyli ile komu da się zrabować, jak to robią bandyckie socjaluchy. Podatek powinien być opłatą za usługę którą państwo świadczy obywatelowi.

Jeżeli życie bezdomnego jest tyle samo warte co miliardera, to obaj za ochronę ich życia powinni płacić tyle samo.
Za to za ochronę majątku bezdomny nie powinien nic płacić bo nic nie posiada, za to miliarder b. dużo, bo ma wiele cennych rzeczy do ochrony.

Podobnie z podatkami za drogi - powinny zależeć od liczby i rodzaju posiadanych aut.
Itp., itd.

>>Większość? Wszyscy prywatni! Pracodawca chce zapłacić jak najmniej, a pracownik zarobić jak najwięcej. Pensja jest wypadkową ich porozumienia. Gdy pracodawca zechce "część zabrać" to pracownik pokazuje mu faka i idzie do konkurencji.
>Wypadkową jest wygrana silniejszego czyli pracodawcy.

Cały czas kalkujesz sytuację obecną, na zupełnie inne warunki wolnorynkowe. Teraz przez szykany urzędnicze jest niewielu pracodawców i wielu pracobiorców - silniejszy jest pracodawca.
Gdy szykany znikną będzie więcej pracodawców, wolny rynek wytworzy stan równowagi.

>>Przy drastycznej obniżce haraczy spadną ceny. Wszak większość haraczy jest ukrytych w produktach, by się frajerzy nie zorientowali jak bardzo są ograbiani.
>I producent obniży cenę produktu, który obecnie schodzi drożej, mimo że okradani ludzie mają mniej pieniędzy?

Jak tego nie zrobi, to go wykosi konkurent który to zrobi. Zapominasz że już jest wolny rynek

>Jeśli ludzie faktycznie będą więcej zarabiać, to ceny też pójdą w górę.

Tylko nielicznych dóbr, tych unikatowych. Skrzypce Stradivariusa zdrożeją, ale fabryczne Yamaha stanieją Podrożeje apartament z widokiem na Sukiennice, ale na obrzeżach Krakowa stanieje - mniej haraczy dla rzeczy pospolitych - niższa cena ich wytworzenia - taniej dla klientów.

>Płacę. Pośrednio godzę się na to pozostając w kraju.

A ja się nie godzę, co wybory.

>otrzymuję częściowy zwrot w postaci podstawowej służby zdrowotnej i infrastruktury.

Jak lubisz być niewolnikiem...
Tylko proszę jak już będziesz korzystał z tej pseudo służby zdrowotnej (pseudo, bo nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę niczym służącym) i trafisz na mnie - to nie drzyj japy do mnie że coś Ci w tym systemie nie pasuje.

Bo ty go akceptujesz, ty na ten soc - syfek głosujesz a ja nie. Wielu pacjentów to tobi, a ja jestem wtedy baaaardzo niemiły, bo pacan marufzący pod moim adresem "to skandal! Rok czekania! Za co ja płacę" mnie powinien przepraszać, nie ja pacana. Bo pacan nie tylko dla siebie ten soc syf przegłosował (chciał to ma, pies go drapał) , ale też dla mnie, wbrew mojej woli.
01-09-2019 02:08 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Nigdy nie twierdziłem, że w wolnym rynku podatki będą 0%. Więcej - ja nie oczekuję podatków procentowych, czyli ile komu da się zrabować, jak to robią bandyckie socjaluchy. Podatek powinien być opłatą za usługę którą państwo świadczy obywatelowi.

Kolega o długim nicku tak twierdził, więc odpowiedziałem, a Ty trochę zmieniasz temat. Podatek powinien być dostosowany do możliwości podatnika i prosty. Ustalenie takiej samej kwoty dla każdego obciąży najbiedniejszych, nie wniesie wystarczającej ilości pieniędzy dla funkcjonowania państwa i nie ściągnie z bogatszych tego co sami są gotowi zapłacić, bo nie byłoby to dla nich problemem. To złe rozwiązanie pod każdym względem i taka sama skrajność jak podatek progresywny od dochodu. Potencjał jest w niskim podatku liniowym i VAT.

>Jeżeli życie bezdomnego jest tyle samo warte co miliardera, to obaj za ochronę ich życia powinni płacić tyle samo.

Życie nie jest przeliczalne na pieniądze.

>Za to za ochronę majątku bezdomny nie powinien nic płacić bo nic nie posiada, za to miliarder b. dużo, bo ma wiele cennych rzeczy do ochrony.

Akurat to nie jest zadaniem dla państwa.

>Podobnie z podatkami za drogi - powinny zależeć od liczby i rodzaju posiadanych aut.
>Itp., itd.

Wszyscy korzystają z dróg, więc bez sensu. Co jeśli posiadam kolekcję samochodów, ale korzystam tylko z jednego i rzadko wyjeżdżam nim za miasto? Proponujesz jakieś lewackie przepisy związane z biurokracją

>>Wypadkową jest wygrana silniejszego czyli pracodawcy.
>Cały czas kalkujesz sytuację obecną, na zupełnie inne warunki wolnorynkowe. Teraz przez szykany urzędnicze jest niewielu pracodawców i wielu pracobiorców - silniejszy jest pracodawca.
>Gdy szykany znikną będzie więcej pracodawców, wolny rynek wytworzy stan równowagi.

Nie wytworzy. Pracodawca zawsze jest silniejszy od taniej siły roboczej i dąży do maksymalizacji zysku. Wygrywa ten kto zapłaci mniej i wyciągnie więcej. Zatrudnianie pracowników na godnych warunkach po prostu się nie opłaca, dopóki przepisy tego nie wymuszają, albo nie jest to specjalista, o którego pracodawcy muszą zabiegać. Wolny rynek obniży koszta pracownika i zwiększy liczbę pracodawców. Myślisz, że ktoś będzie chciał się wyłamać i płacić większe pensje i jednocześnie będzie mógł konkurować z resztą? Musiałby mieć lepszy produkt, na który jest popyt mimo wyższej ceny. Im większa konkurencja, tym bardziej trzeba dbać o szczegóły. Pamiętaj, że rynek dostosowuje się do sytuacji i nie znosi nadwyżek.

Wyobraź sobie, że masz mały warsztat i pracujesz sam, zarabiając 4000 zł miesięcznie. Zatrudnienie pomocnika zwiększyłoby zysk do 6000 zł, ale musisz mu zapłacić 1500 zł. Wydajesz 1500 zł żeby zyskać 500 zł. Teraz ten pracownik żąda podwyżki. Nie podniesiesz mu pensji, bo to się nie opłaca. Obecnie wielu takich pracodawców znajduje się w roli pracowników, a na wolnym rynku wyrastaliby jak grzyby po deszczu. Znaleźliby się też chętni do zatrudnienia poniżej dzisiejszych pensji, bo to lepsze niż nic, a do tego można nabyć doświadczenia, które zwróci się na przyszłość. Wartość pracy spada, a biznes zaczyna się opłacać. Dziś żeby mieć firmę trzeba zapłacić ludziom pensje minimalne, które nie byłyby opłacalne na wolnym rynku, bo istniałaby konkurencja, która płaci mniej i dzięki temu ma przewagę.

>>>Przy drastycznej obniżce haraczy spadną ceny. Wszak większość haraczy jest ukrytych w produktach, by się frajerzy nie zorientowali jak bardzo są ograbiani.
>>I producent obniży cenę produktu, który obecnie schodzi drożej, mimo że okradani ludzie mają mniej pieniędzy?
>Jak tego nie zrobi, to go wykosi konkurent który to zrobi. Zapominasz że już jest wolny rynek

A żeby to zrobić oszczędzi na pensji dla pracowników, czy na czym? Ok, konkurent obniży cenę, więc koleś będzie musiał się dostosować i też to zrobi. Straci na tym jakość i pracownicy, którzy dostaną mniej, albo będą mieli więcej obowiązków za tą samą pensję. Tylko, że ludzie jeszcze mają więcej pieniędzy, więc najłatwiej będzie dogadać się z konkurentem żeby nie schodzić poniżej pewnej kwoty, bo ludzie i tak zapłacą, skoro mają. Wtedy pracownik dostanie więcej, ale będzie musiał więcej zapłacić.

>>otrzymuję częściowy zwrot w postaci podstawowej służby zdrowotnej i infrastruktury.
>Jak lubisz być niewolnikiem...
>Tylko proszę jak już będziesz korzystał z tej pseudo służby zdrowotnej (pseudo, bo nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę niczym służącym) i trafisz na mnie - to nie drzyj japy do mnie że coś Ci w tym systemie nie pasuje.

Wiele rzeczy mi nie pasuje, ale to nie jest tak, że zabierają mi pieniądze i zupełnie nic z tego nie mam. Zresztą ciężko trafić na dobrego lekarza. Bez znaczenia czy idę prywatnie, czy na nfz.

> Bo ty go akceptujesz, ty na ten soc - syfek głosujesz a ja nie. Wielu pacjentów to tobi, a ja jestem wtedy baaaardzo niemiły, bo pacan marufzący pod moim adresem "to skandal! Rok czekania! Za co ja płacę" mnie powinien przepraszać, nie ja pacana. Bo pacan nie tylko dla siebie ten soc syf przegłosował (chciał to ma, pies go drapał) , ale też dla mnie, wbrew mojej woli.

Nie akceptuję, ale toleruję i walczę zamiast narzekać. Nigdy nie głosowałem na socjalistów i wolę lekarki od lekarzy, pod warunkiem, że słuchają moich sugestii. Ciężko wyobrazić sobie, że byłeś w stanie kogoś wyleczyć Jaka specjalizacja? Po braku empatii wnioskuję, że proktolog, psychiatra albo chirurg
Gorilla (1205 punktów)

>>Podatek powinien być dostosowany do możliwości podatnika

Czyli grabież, ile da się komuś zrabować.
Proponujesz też różne ceny za chleb, w zależności ile kto zarabia?

> Ustalenie takiej samej kwoty dla każdego obciąży najbiedniejszych

No to konsekwentnie, po lewacku - proponuj, by bochenek chleba kosztował biedaka 2 grosze, średniaka 20 zł, milionera 200 zł, a miliardera 200 tysięcy

>Potencjał jest w niskim podatku liniowym i VAT.

Potencjał VAT do kanciarstw oraz rozbuchanej biurokracji. Najgorszy z podatków - najwięcej przekrętów, najwięcej biurokracji, ale lewusy go uwielbiają, bo frajerstwo najczęściej nie rozumie że go płaci

>>Jeżeli życie bezdomnego jest tyle samo warte co miliardera, to obaj za ochronę ich życia powinni płacić tyle samo.
>Życie nie jest przeliczalne na pieniądze.

To czemu sądy i instytucje ubezpieczeniowe ludzkie życie wyceniają?

>>Za to za ochronę majątku bezdomny nie powinien nic płacić bo nic nie posiada, za to miliarder b. dużo, bo ma wiele cennych rzeczy do ochrony.
>Akurat to nie jest zadaniem dla państwa.

Ochrona mienia przez armię, policję i sądy nie jest zadaniem państwa???

>>Podobnie z podatkami za drogi - powinny zależeć od liczby i rodzaju posiadanych aut.
>>Itp., itd.
>Wszyscy korzystają z dróg, więc bez sensu. Co jeśli posiadam kolekcję samochodów, ale korzystam tylko z jednego i rzadko wyjeżdżam nim za miasto? Proponujesz jakieś lewackie przepisy związane z biurokracją

Lewackie biurokratyczne przepisy, skomplikowane po to, by mnożyła się kasta urzędnicza są teraz. Ta propozycja jest prosta.

> Pracodawca zawsze jest silniejszy od taniej siły roboczej i dąży do maksymalizacji zysku. Wygrywa ten kto zapłaci mniej i wyciągnie więcej. Zatrudnianie pracowników na godnych warunkach po prostu się nie opłaca, dopóki przepisy tego nie wymuszają

Nie ma i nigdy nie będzie "godnych warunków" zawsze jest za mało, każdy chce mieć jeszcze więcej. Przepisy wymuszając dziś nadmiernie wysoką pensję (wysoką, bo bardzo wysoko opodatkowaną, pracownik z tego dostaje niewiele) niszczą pracodawcę.

>Wolny rynek obniży koszta pracownika i zwiększy liczbę pracodawców. Myślisz, że ktoś będzie chciał się wyłamać i płacić większe pensje i jednocześnie będzie mógł konkurować z resztą?

Przeciez to podstawowe prawa popytu - podaży. Liczba pracobiorców ta sama - zwiększa się liczba pracodawców. Pracobiorcy wtedy mogą przebierać w ofertach i grymasić, żądać więcej, a jak nie dostaną - zmienić pracodawcę. Nie rozumiesz tej podstawy już nawet nie ekonomii, lecz życia?

Musiałby mieć lepszy produkt, na który jest popyt mimo wyższej ceny. Im większa konkurencja, tym bardziej trzeba dbać o szczegóły.

Na tym polega rozwój gospodarczy - coraz lepsza jakość oferty w wyniku konkurencji

>pamiętaj, że rynek dostosowuje się do sytuacji i nie znosi nadwyżek.

Pamiętam. Dziś w lewactwie jest nadwyżka pracobiorców przez szykany wybijające pracodawców. Po zniknięciu szykan będzie więcej PRACODAWCÓW, a to spowoduje więcej miejsc pracy, co spowoduje że Pracobiorcy mogą się domagać więcej.
Zrozumiałeś? Niestety są tu 3 związki przyczynowo - skutkowe, zbyt wiele dla większości otumanionych przez socjaluchów prostaczków obecnych też na tym forum.
Mam nadzieję że jesteś inteligentniejszy i zrozumiesz

>Wyobraź sobie, że masz mały warsztat i pracujesz sam, zarabiając 4000 zł miesięcznie. Zatrudnienie pomocnika zwiększyłoby zysk do 6000 zł, ale musisz mu zapłacić 1500 zł. Wydajesz 1500 zł żeby zyskać 500 zł. Teraz ten pracownik żąda podwyżki. Nie podniesiesz mu pensji, bo to się nie opłaca.

Tak teraz jest. W wolnym rynku ten pomocnik idzie do konkurencji która da więcej, konkurencja zatrudnia też więcej tych pomocników i powstaje fabryka. A ty masz dalej tylko warsztacik. Fabryka efektem skali cię przegoni, ty o tym wiesz i godzisz się by jednak dać pomocnikowi więcej, tak samo jak inni rozsądni posiadacze warsztacików. Efekt - pensje pracowników rosną. Te realne, bo znika też horrendalnie opodatkowanie pracy.

>Obecnie wielu takich pracodawców znajduje się w roli pracowników, a na wolnym rynku wyrastaliby jak grzyby po deszczu. Znaleźliby się też chętni do zatrudnienia poniżej dzisiejszych pensji

Ludność mądra nie jest, ale nie aż tak głupia. Czemu ja nie pracuję za minimalną krajową? Bo konkurencja oferuje więcej, musi - bo w moim zawodzie jest więszy popyt na pracobiorców niż ich podaż.
W wolnym rynku to samo będzie dotyczyć wszystkich ludzi z potrzebnymi kwalifikacjami, bo zwiększy się popyt na pracobiorców

>Dziś żeby mieć firmę trzeba zapłacić ludziom pensje minimalne, które nie byłyby opłacalne na wolnym rynku, bo istniałaby konkurencja, która płaci mniej i dzięki temu ma przewagę.

Dziś tak jest. Jest tylko jeden większy pracodawca w Pikutkowie Niżnym, bo szykany lewackiego państwa inne firmy wybiły. Gdy w wolnym rynku powstanie konkurencja innych firm, to będą o pikutkowskich pracowników zabiegać wyższymi pensjami

>>>>Przy drastycznej obniżce haraczy spadną ceny. Wszak większość haraczy jest ukrytych w produktach, by się frajerzy nie zorientowali jak bardzo są ograbiani.
>>>I producent obniży cenę produktu, który obecnie schodzi drożej, mimo że okradani ludzie mają mniej pieniędzy?

Obecnie schodzi drożej, bo nikt nie wytworzy taniej, haracze dotykają wszystkich. Nie sprzedasz butów czy spodni za 20 zł, gdy wymuszone przez haracze koszty produkcji wynoszą 30 zł.
Spadną haracze - spadnie cena opłacalna, jest z czego obniżać. Nie obniżysz ceny spodni ty - zrobi to konkurencja

Reszta później, nie zmieściło się
01-09-2019 16:27 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>>Podatek powinien być dostosowany do możliwości podatnika
>Czyli grabież, ile da się komuś zrabować.

Jesteś lewakiem, a nie patriotą. Gdy zachodzi potrzeba, w większości wspólnot następuje zrzutka i bogatsi dają więcej, bo chcą i mogą, a mniej zamożni dają tyle ile mogą, żeby sobie nie zaszkodzić, albo są zwolnieni z opłat i większość to aprobuje. To naturalny mechanizm społeczny w grupach, w których ludzie się szanują. Czy twoim zdaniem ci biedni żerują na bogatych? Czy w dobrym tonie jest naliczanie dzieciaków i starszych ludzi, po to żeby było równo i sprawiedliwie? Dla mnie to jest lewactwem i brakiem pokory. Dziś zanika pojęcie wspólnoty i szacunek do ludzi. Bogaty powinien wiedzieć, że dorobił się dzięki pracy innych ludzi, a w lewackim korpoświecie zwierzęta są hodowane w obozach koncentracyjnych, a do mięsa dodaje się biały proszek strzykawkami. Wszystko jest zanieczyszczone przez ludzką chciwość, brak pokory i szacunku do innych.

Dzieciak jest na utrzymaniu rodziny. Idzie do pracy, dostaje pensję, a potem podwyżkę. Ojciec mówi mu w pewnym momencie, że powinien dorzucać się do opłat. Twoim zdaniem to ojciec tyran i grabieżca?

>>Potencjał jest w niskim podatku liniowym i VAT.
>Potencjał VAT do kanciarstw oraz rozbuchanej biurokracji. Najgorszy z podatków - najwięcej przekrętów, najwięcej biurokracji, ale lewusy go uwielbiają, bo frajerstwo najczęściej nie rozumie że go płaci

Znakomita teoria, powinieneś dostać Nobla

VAT to najsprawiedliwszy z podatków i wcale nie wymaga rozbuchanej biurokracji jak podatek dochodowy, zwroty podatków, ulgi etc.

>>Życie nie jest przeliczalne na pieniądze.
>To czemu sądy i instytucje ubezpieczeniowe ludzkie życie wyceniają?

Świetne autorytety sobie wybrałeś.

>>>Za to za ochronę majątku bezdomny nie powinien nic płacić bo nic nie posiada, za to miliarder b. dużo, bo ma wiele cennych rzeczy do ochrony.
>>Akurat to nie jest zadaniem dla państwa.
>Ochrona mienia przez armię, policję i sądy nie jest zadaniem państwa???

Ochrona prywatna, za którą płacą ludzie zamożni. To o tym pisałeś, bo policja i sądy przecież nie chronią, tylko łapią i skazują przestępców, którzy zdążyli już coś ukraść, a wojsko chroni obywateli przed atakiem innych krajów i ma w poważaniu majątek jakiegoś cebulaka milionera, który zaczynał od pryskania warzywek roundupem.

>Ta propozycja jest prosta.

Jest lewacka.

>Nie ma i nigdy nie będzie "godnych warunków" zawsze jest za mało, każdy chce mieć jeszcze więcej. Przepisy wymuszając dziś nadmiernie wysoką pensję (wysoką, bo bardzo wysoko opodatkowaną, pracownik z tego dostaje niewiele) niszczą pracodawcę.

Pojedź do Kanady, Niemiec albo Belgii, to zobaczysz o jakich warunkach mówię.

>>Wolny rynek obniży koszta pracownika i zwiększy liczbę pracodawców. Myślisz, że ktoś będzie chciał się wyłamać i płacić większe pensje i jednocześnie będzie mógł konkurować z resztą?
>Przeciez to podstawowe prawa popytu - podaży.

Mydlenie oczu.

>Liczba pracobiorców ta sama - zwiększa się liczba pracodawców.

I właśnie dlatego muszą oni ze sobą konkurować, więc naturalną reakcją jest zmniejszenie pensji do minimum, które dadzą zysk. Nie chcę żeby było dużo pracodawców, tylko żeby byli bardziej wartościowi i po to są przepisy żeby wyeliminować tych, którzy psują rynek. Oczywiście dziś nie ma wystarczających przepisów co do chemii w produktach i hodowli.

>Pracobiorcy wtedy mogą przebierać w ofertach i grymasić, żądać więcej, a jak nie dostaną - zmienić pracodawcę.

Mogą sobie żądać, ale żeby przebierać w ofertach i grymasić muszą być wykwalifikowanymi specjalistami. Po co pracodawca ma płacić więcej, skoro przyjdzie Ukrainiec i zgodzi się na niższą stawkę? Nie rozumiesz tej podstawy już nawet nie ekonomii, lecz życia. Przykre, ale to nie mój problem.
01-09-2019 17:09 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Musiałby mieć lepszy produkt, na który jest popyt mimo wyższej ceny. Im większa konkurencja, tym bardziej trzeba dbać o szczegóły.
>Na tym polega rozwój gospodarczy - coraz lepsza jakość oferty w wyniku konkurencji

W teoriach Korwina Mikke tak to wygląda, a w rzeczywistości zupełnie odwrotnie. Gdyby nie przepisy, to wcisną ci coraz większy syf w wyższej cenie i będą się śmiać, że to łykasz, bo to ludzie tacy jak ty, czyli narcystyczni i bez kręgosłupa moralnego.

>>pamiętaj, że rynek dostosowuje się do sytuacji i nie znosi nadwyżek.
>Pamiętam. Dziś w lewactwie jest nadwyżka pracobiorców przez szykany wybijające pracodawców. Po zniknięciu szykan będzie więcej PRACODAWCÓW, a to spowoduje więcej miejsc pracy, co spowoduje że Pracobiorcy mogą się domagać więcej.

Faktycznie coś mało tych korpo, a nawet te najgorsze są tak bardzo jakościowe, tylko nikt nie może znaleźć pracy... skoro jesteśmy na tym etapie, to daj nr do dilera

>Zrozumiałeś? Niestety są tu 3 związki przyczynowo - skutkowe, zbyt wiele dla większości otumanionych przez socjaluchów prostaczków obecnych też na tym forum.

Przecież ty nie rozumiesz najprostszych mechanizmów przyczynowo-skutkowych i jesteś frustratem, dla którego wyzywanie kogoś w internecie jest czynem bohaterskim. O czym chcesz ze mną rozmawiać, skoro nie potrafiłeś odnieść się do żadnego związku przyczynowo-skutkowego zawartego w moim wpisie?

>Mam nadzieję że jesteś inteligentniejszy i zrozumiesz

Od ciebie z pewnością.

>>Wyobraź sobie, że masz mały warsztat i pracujesz sam, zarabiając 4000 zł miesięcznie. Zatrudnienie pomocnika zwiększyłoby zysk do 6000 zł, ale musisz mu zapłacić 1500 zł. Wydajesz 1500 zł żeby zyskać 500 zł. Teraz ten pracownik żąda podwyżki. Nie podniesiesz mu pensji, bo to się nie opłaca.
>Tak teraz jest. W wolnym rynku ten pomocnik idzie do konkurencji która da więcej, konkurencja zatrudnia też więcej tych pomocników i powstaje fabryka.

A pieniądze wyjmie dobry wujek ze skarpety

>A ty masz dalej tylko warsztacik. Fabryka efektem skali cię przegoni, ty o tym wiesz i godzisz się by jednak dać pomocnikowi więcej, tak samo jak inni rozsądni posiadacze warsztacików. Efekt - pensje pracowników rosną. Te realne, bo znika też horrendalnie opodatkowanie pracy.

Pomyślę wtedy "cholera, czemu wcześniej nie powiesiłem skarpetki za oknem? Jakbym wiedział, że gromadzi się tam tyle pieniędzy, to dziś miałbym jacht, tak jak większość pracodawców na wolnym rynku... piękny ten wolny rynek - od sprzedawcy ziemniaków do multimiliardera"

>>Obecnie wielu takich pracodawców znajduje się w roli pracowników, a na wolnym rynku wyrastaliby jak grzyby po deszczu. Znaleźliby się też chętni do zatrudnienia poniżej dzisiejszych pensji
>Ludność mądra nie jest, ale nie aż tak głupia.

Jest jeszcze głupsza. Będzie dobrze dla ciebie jeśli pojmiesz to jak najszybciej, a gwarantuję, że faktycznie jest jeszcze głupsza niż wtedy pomyślisz.

>Czemu ja nie pracuję za minimalną krajową? Bo konkurencja oferuje więcej, musi - bo w moim zawodzie jest więszy popyt na pracobiorców niż ich podaż.

W twoim zawodzie... słowo klucz.

>W wolnym rynku to samo będzie dotyczyć wszystkich ludzi z potrzebnymi kwalifikacjami, bo zwiększy się popyt na pracobiorców

Tak właśnie jest teraz. Ja myślę o ogólnym poziomie życia społeczeństwa.

>>Dziś żeby mieć firmę trzeba zapłacić ludziom pensje minimalne, które nie byłyby opłacalne na wolnym rynku, bo istniałaby konkurencja, która płaci mniej i dzięki temu ma przewagę.
>Dziś tak jest.

Dziś tak jest, bo w Polsce nie istnieje realnie pensja minimalna.

>Obecnie schodzi drożej, bo nikt nie wytworzy taniej, haracze dotykają wszystkich. Nie sprzedasz butów czy spodni za 20 zł, gdy wymuszone przez haracze koszty produkcji wynoszą 30 zł.
>Spadną haracze - spadnie cena opłacalna, jest z czego obniżać. Nie obniżysz ceny spodni ty - zrobi to konkurencja

Też nie obniży, skoro ludzie będą chcieli kupić je w wyższej cenie i będzie ich stać.

Nie rozumiesz podstaw pieniądza, tak jak większość zadeklarowanych liberałów i socjalistów. Spodnie nie będą nagle kosztowały 30 zł, przy twojej pensji 30 tys jako specjalisty, a 8 tys za pracę na kasie w markecie, albo na linii w fabryce. To by było wbrew idei pieniądza, która wywodzi się jeszcze z handlu wymiennego. Tam chodziło o wycenę czyjejś pracy oraz produktów. Prosta matematyka. Skoro krowa jest warta 10 świń i 1000 kur, to choć nie istniały jeszcze monety ani papierki, pieniądz już istniał jako wirtualna waluta w głowie prostych ludzi. Wartość nie zależy tylko od samego towaru czy pracy, ale również od zamożności innych osób.

Takie bzdury jak prawo popytu i podaży to wymysł, który wynika z niepełnej obserwacji zjawiska. Prostaczek widzi, że ferrari jest drogie i jest mało takich samochodów, a makaron jest tani i faktycznie jest go pełno na półkach sklepowych, więc wyciąga prosty wniosek - prawo popytu i podaży. Czyli gdyby był tylko jeden egzemplarz opakowania makaronu, to musiałby kosztować kilka miliardów zł Nie zajmujmy się takimi głupotami jeśli rozmowa ma być poważna.
Gorilla (1205 punktów)

>W teoriach Korwina Mikke tak to wygląda, a w rzeczywistości zupełnie odwrotnie. Gdyby nie przepisy, to wcisną ci coraz większy syf w wyższej cenie i będą się śmiać, że to łykasz, bo to ludzie tacy jak ty, czyli narcystyczni i bez kręgosłupa moralnego.

A bez inwektyw poradzisz?
Przepisy powodują tylko tyle że nie mogę kupić tego co chcę, a tylko to co korpo z przekupnym urzędasem uradzą.
Wolny rynek - ja wybieram
Lewactwo - cwaniactwo wybiera za mnie.
Masz duszę niewolnika to wsadź sobie obroże smycz i kaganiec.

>Faktycznie coś mało tych korpo, a nawet te najgorsze są tak bardzo jakościowe, tylko nikt nie może znaleźć pracy...

Logiczne - za mało pracodawców (tylko korpo przetrwały urzędnicze szykany) to potencjalnych pracobiorców nadmiar

>skoro jesteśmy na tym etapie, to daj nr do dilera

Ha. Ha. Ha. 🥴

>Przecież ty nie rozumiesz najprostszych mechanizmów przyczynowo-skutkowych i jesteś frustratem

Wystarczy. Nie spodziewałem się że zrozumiesz, a spodziewałem ataków osobistych

>O czym chcesz ze mną rozmawiać, skoro nie potrafiłeś odnieść się do żadnego związku przyczynowo-skutkowego zawartego w moim wpisie?

Nie zrozumiałeś.

>>Mam nadzieję że jesteś inteligentniejszy i zrozumiesz
>Od ciebie z pewnością.

OK. Skoro jesteś tak pewny swojej "wyższości" intelektualnej to proponuję 3 partie szachów. Mogę zacząć czarnymi. Stawka 30 tys, wykladana na stół w gotówce przed grą. Wchodzisz, czy jesteś tylko kolejnym internetowym pupkiem samochwałą?
01-09-2019 20:40 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>A bez inwektyw poradzisz?

Wytnij sobie to zdanie i będziesz miał bez inwektyw. Poradzisz odpowiedzieć w merytoryczny sposób?

>Przepisy powodują tylko tyle że nie mogę kupić tego co chcę, a tylko to co korpo z przekupnym urzędasem uradzą.

Np przepisy na temat higieny w lokalach gastronomicznych? Z powodu braku przepisów korpo mogą sprzedawać co chcą.

>Wolny rynek - ja wybieram
>Lewactwo - cwaniactwo wybiera za mnie.

Wolny rynek - cwaniactwo wybiera za ciebie, ale rucha cię w du.ę w taki sposób, że czujesz przyjemność.

>Masz duszę niewolnika to wsadź sobie obroże smycz i kaganiec.

Mam duszę zwycięzcy, więc nie muszę się usprawiedliwiać podatkami.

>Logiczne - za mało pracodawców (tylko korpo przetrwały urzędnicze szykany) to potencjalnych pracobiorców nadmiar

Pracodawców jest wystarczająco dużo. Patrząc na to jak funkcjonują firmy, w których pracuję - za dużo i zbyt wiele im wolno. To jest właśnie zezwolenie na okradanie i wyzysk, tak jak obecnie pobierane podatki. Ty bujasz w obłokach i narzekasz na podatki w ogóle, tak jakby anarchia była idealna.

>>Przecież ty nie rozumiesz najprostszych mechanizmów przyczynowo-skutkowych i jesteś frustratem
>Wystarczy. Nie spodziewałem się że zrozumiesz, a spodziewałem ataków osobistych

Gdybyś był na poziomie spodziewania się kulturalnej odpowiedzi, odpisałbym kulturalnie, ale dostałeś czego chcesz. Czemu nadal jesteś niezadowolony i masz pretensje do innych, ale nie do siebie?

>>O czym chcesz ze mną rozmawiać, skoro nie potrafiłeś odnieść się do żadnego związku przyczynowo-skutkowego zawartego w moim wpisie?
>Nie zrozumiałeś.

Czyli nie umiałeś się odnieść, ale to ja nie zrozumiałem? No typowy, lewak, a to innych wyzywa od lewaków.

>>>Mam nadzieję że jesteś inteligentniejszy i zrozumiesz
>>Od ciebie z pewnością.
>OK. Skoro jesteś tak pewny swojej "wyższości" intelektualnej to proponuję 3 partie szachów. Mogę zacząć czarnymi. Stawka 30 tys, wykladana na stół w gotówce przed grą. Wchodzisz, czy jesteś tylko kolejnym internetowym pupkiem samochwałą?

Od kiedy szachy są wyznacznikiem inteligencji? To gra, w której doświadczenie jest ważniejsze, a ja grałem mało. Po sposobie rozmowy od razu widzę z kim mam do czynienia i nie podobasz mi się, bo jesteś przemądrzały. Chyba brakuje ci przyjaciół.
Gorilla (1205 punktów)

>>Przepisy powodują tylko tyle że nie mogę kupić tego co chcę, a tylko to co korpo z przekupnym urzędasem uradzą.
>Np przepisy na temat higieny w lokalach gastronomicznych?

Też. Wysokość kafelkow w kuchni nie ma żadnego wpływu na jakość potraw, a sanepid też tego się czepia a ja płacę. Jadłem w Azji potrawy sprzedawane na ulicy bez żadnej kontroli i nic. Zdrowy jestem, podobnie jak miliony innych turystów.

>Z powodu braku przepisów korpo mogą sprzedawać co chcą.

A ja mogę tego nie kupić.

>>Wolny rynek - ja wybieram
>>Lewactwo - cwaniactwo wybiera za mnie.
>Wolny rynek - cwaniactwo wybiera za ciebie, ale rucha cię w du.ę w taki sposób, że czujesz przyjemność.

Jak może wybrać za mnie gdy ja wybieram?

>>Masz duszę niewolnika to wsadź sobie obroże smycz i kaganiec.
>Mam duszę zwycięzcy, więc nie muszę się usprawiedliwiać podatkami.

A głupich 30 tysięcy boisz się postawić, "zwycięzco" 😎

>>Logiczne - za mało pracodawców (tylko korpo przetrwały urzędnicze szykany) to potencjalnych pracobiorców nadmiar
>Pracodawców jest wystarczająco dużo. Patrząc na to jak funkcjonują firmy, w których pracuję - za dużo

Jak za dużo, to czemu sam piszesz ze pracy brak? Totalny brak konsekwencji w twej internetowej paplaninie...

>Ty bujasz w obłokach i narzekasz na podatki w ogóle, tak jakby anarchia była idealna.

A tą anarchie to skąd sobie uroiłeś? Chcę silnego militarnie i policyjnie państwa.

>>>Przecież ty nie rozumiesz najprostszych mechanizmów przyczynowo-skutkowych i jesteś frustratem
>>Wystarczy. Nie spodziewałem się że zrozumiesz, a spodziewałem ataków osobistych
>Gdybyś był na poziomie spodziewania się kulturalnej odpowiedzi, odpisałbym kulturalnie, ale dostałeś czego chcesz.

Nie obdarzałem ciebie glupawymi epitetami.

>czemu nadal jesteś niezadowolony i masz pretensje do innych, ale nie do siebie?

Tylko zniesmaczony twoim zachowaniem.

>>Nie zrozumiałeś.
>Czyli nie umiałeś się odnieść, ale to ja nie zrozumiałem?

Nie zrozumiałeś. To co mam 10 razy powtarzać byś pojął?

>>>>Mam nadzieję że jesteś inteligentniejszy i zrozumiesz
>>>Od ciebie z pewnością.
>>OK. Skoro jesteś tak pewny swojej "wyższości" intelektualnej to proponuję 3 partie szachów. Mogę zacząć czarnymi. Stawka 30 tys, wykladana na stół w gotówce przed grą. Wchodzisz, czy jesteś tylko kolejnym internetowym pupkiem samochwałą?
>Od kiedy szachy są wyznacznikiem inteligencji? To gra, w której doświadczenie jest ważniejsze, a ja grałem mało.

Może być inna gra wymagająca inteligencji. Co proponujesz? Skoro taki mądry jesteś, to 30 tys zarobisz... No chyba że wiesz, że odwalasz tylko fanfaronade

>po sposobie rozmowy od razu widzę z kim mam do czynienia i nie podobasz mi się

Z wzajemnością. Ale 30 tys od ciebie mogę przytulić jak nie stchórzysz. Dziobem łatwo kłapać, trudniejsza jest realna konfrontacja z możliwą utratą pieniędzy panie bezpodstawnie przemądrzały...
02-09-2019 02:28 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>>Przepisy powodują tylko tyle że nie mogę kupić tego co chcę, a tylko to co korpo z przekupnym urzędasem uradzą.
>>Np przepisy na temat higieny w lokalach gastronomicznych?
>Też. Wysokość kafelkow w kuchni nie ma żadnego wpływu na jakość potraw, a sanepid też tego się czepia a ja płacę.

Czy ja pisałem coś o wysokości kafelków? Nie popieram obecnego systemu i przepisów, tylko twierdzę, że przepisy i regulacje są potrzebne. Ja się cieszę, że przepisy nie pozwalają na niektóre nadużycia i żałuję, że wiele dzisiejszych patologii istnieje tylko dlatego, że nikt tego nie reguluje.

>Jadłem w Azji potrawy sprzedawane na ulicy bez żadnej kontroli i nic. Zdrowy jestem, podobnie jak miliony innych turystów.

I co z tego? Odosobnione przykłady nie dowodzą reguł. Myślę, że te potrawy były zdrowsze niż chemia dodawana do jedzenia w naszych stronach. Brak przepisów i kontroli nie oznacza, że wszystko będzie złe.

>>Z powodu braku przepisów korpo mogą sprzedawać co chcą.
>A ja mogę tego nie kupić.

I odżywiać się energią słoneczną, czy wierzyć komuś na słowo, że inni sprzedają chemię, ale u niego jest sama natura?

>Jak może wybrać za mnie gdy ja wybieram?

Tak, że wybierasz spośród tego co ci podadzą.

>>>Masz duszę niewolnika to wsadź sobie obroże smycz i kaganiec.
>>Mam duszę zwycięzcy, więc nie muszę się usprawiedliwiać podatkami.
>A głupich 30 tysięcy boisz się postawić, "zwycięzco" 😎

Właśnie przekazałeś cenną informację na swój temat. Dla ciebie powiedzenie "nie" świadczy o strachu, a dla mnie o asertywności. Zresztą nie jesteś wiarygodny. W przypadku przegranej będziesz chciał mnie windykować, a skąd mam wiedzieć, że w przypadku wygranej dostanę pieniądze? Gdybym chciał zaryzykować taką kwotę, to mam lepsze inwestycje niż gra z tobą w szachy, za którymi nie przepadam, bo są zbyt schematyczne i pamięciowe.

>Jak za dużo, to czemu sam piszesz ze pracy brak? Totalny brak konsekwencji w twej internetowej paplaninie...

Tylko raz napisałem, że brakuje pracy. W tym samym zdaniu zapytałem dla żartów o namiar do dilera

>>Ty bujasz w obłokach i narzekasz na podatki w ogóle, tak jakby anarchia była idealna.
>A tą anarchie to skąd sobie uroiłeś? Chcę silnego militarnie i policyjnie państwa.

Jeśli jestem wg ciebie lewakiem, to ty możesz być wg mnie anarchistą.

>>Gdybyś był na poziomie spodziewania się kulturalnej odpowiedzi, odpisałbym kulturalnie, ale dostałeś czego chcesz.
>Nie obdarzałem ciebie glupawymi epitetami.

Tobie mogło się wydawać, że były mądre. Dla mnie były głupawe.

>>czemu nadal jesteś niezadowolony i masz pretensje do innych, ale nie do siebie?
>Tylko zniesmaczony twoim zachowaniem.

A własnym pewnie zachwycony?

>>>Nie zrozumiałeś.
>>Czyli nie umiałeś się odnieść, ale to ja nie zrozumiałem?
>Nie zrozumiałeś. To co mam 10 razy powtarzać byś pojął?

Wystarczyłoby gdybyś chociaż raz odniósł się do kluczowych fragmentów moich wypowiedzi, zamiast wymądrzać się ogólnikowymi frazesami, które przejąłeś bez zastanowienia od Korwina. Pewnie nawet nie wiesz, które to fragmenty, ale to ja nie zrozumiałem. To ty wszystko upraszczasz, a każdą myśl, której nie rozumiesz, nazywasz lewactwem. Dzielisz ludzi na trzy kategorie: libertarian wierzących, że wolny rynek jest rajem, lewaków grabieżców, którzy ru..ają i lewaków idiotów, którzy dają się ru..ać. Żyłbyś w raju, gdyby nie oni. Ty jesteś bohaterem i walczysz z lewactwem głosując na Janusza i agitując w internecie. Polowanie uważasz za męskość, wygraną w partii szachów za wyznacznik inteligencji, a postawienie 30 tys na swoją wygraną w grze, w którą nie grasz, za przeciwieństwo tchórzostwa. Masz potencjał, ale nie nauczyłeś się z niego korzystać. Niedługo zrozumiesz, że trzeba szanować ludzi, nawet jeśli mają pewne ograniczenia i nie są w stanie zrozumieć niektórych rzeczy, a każda sprawa, którą teraz uważasz za prostą, może być dużo bardziej skomplikowana niż myślisz. Wszystko ma więcej warstw, a najprostsze odpowiedzi rzadko są właściwe.
01-09-2019 17:27 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
Jest ważniejsze prawo, które rządzi pieniędzmi. Przedsiębiorca musi ocenić co się sprzeda i za ile oraz jakie są koszta produkcji. Podatek nie jest aż tak istotny jak ci się wydaje, bo rynek wyrównuje sobie ceny, tak żeby ignorować podatki. Musisz zapłacić więcej, to podnosisz cenę, ludzie muszą zapłacić więcej, więc dostają podwyżkę, a pracodawca rekompensuje to sobie przez optymalizację wydatków, albo znów podnosi cenę. Najważniejsze jest to, że pieniądz jest wtedy ogólnie mniej wartościowy, więc pobrany podatek również czyli, posługując się twoim językiem, rynek minimalizuje skalę grabieży poprzez zmniejszenie wartości pieniądza. Kluczowa jest więc wysokość podatków na takim poziomie żeby rynek się na to godził i właśnie dlatego piszę, że bogaty zgodzi się zapłacić więcej, a biedny ma ten próg na dużo niższym poziomie. Równie istotne jest to na co państwo wydaje pobrane pieniądze i czy posiada strategiczne firmy, które są elementem rynku. Ty skupiasz się nie na tym co trzeba.

>>Wiele rzeczy mi nie pasuje. Zresztą ciężko trafić na dobrego lekarza. Bez znaczenia czy idę prywatnie, czy na NFZ
>A to ciekawe, bo wiele krajów chce polskich lekarzy od zaraz. Mylisz kwalifikacje z wadami systemu. Nawet prywatnie sprawa rozbija się o diagnostykę i zabiegi - na tyle kosztowne, że pacjenta po ograbieniu na rzecz NFZ już nie stać.

Być może ich specjaliści są jeszcze gorsi, albo nasza czołówka jest dobra i wyjeżdża za granicę, więc tutaj większość stanowią lekarze, których pacjent nie interesuje. Najgorsze jest rutynowe podejście, brak analizy i niesłuchanie pacjenta. Do niektórych specjalistów przyjeżdżają pacjenci z całej Polski, bo w swoich miastach nie mogą znaleźć dobrego fachowca. W Polsce szkoli się specjalistów dla innych państw. Akurat mieszkam niedaleko uniwersytetu medycznego i widzę, że Polacy stanowią tam mniejszość. Sprzęty do diagnostyki są, ale trzeba jeszcze wpaść na pomysł żeby z nich skorzystać. Mój kolega działając w stowarzyszeniu pacjentów pomógł większej ilości osób z jego chorobą niż większość krajowych specjalistów w tej dziedzinie. Radził im po prostu jakie badania powinni zrobić i gdzie się udać, a przychodzi do niego sporo osób, które wcześniej były nieudolnie diagnozowane. Akurat NFZ refunduje większość badań.

>>>Nie akceptuję, ale toleruję i walczę zamiast narzekać.
>Walczysz? Niby jak? Zbrojnie czy głosując?

Walczę o lepszą przyszłość dla siebie. Gdyby każdy się na tym skupił, w społeczeństwie byłoby lepiej, niezależnie od tego kto rządzi.

>Bo ja walczę głosując na libertarian.

Prawdziwy bohater

>>Ciężko wyobrazić sobie, że byłeś w stanie kogoś wyleczyć
>Bo????

Bo "wiesz" wszystko z góry i nie słuchasz co się do ciebie mówi. Brak empatii nie musi być wadą, ale tylko jeśli jesteś chirurgiem.

> >Jaka specjalizacja?
>Kilka

Chciałeś wybrnąć

>>Po braku empatii wnioskuję
>Proszę nie obrażaj. Empatia mówi - chciałeś to masz. Szanuję twój wybór, gdy dotyczy ciebie, drogi pacjencie.

To nie empatia.

>Nie miał empatii ten pacjent, który podczas wyborów zdecydował, że mają w kolejkach umierać lub nabawić się kalectwa też inni chorzy ludzie, którzy tego soc syfka nie chcieli lub nie mogli decydować (np. dzieci)

On nie decydował. Góra decyduje, a ludzie głosują na tego kto ma najlepszą reklamę.
Gorilla (1205 punktów)
>Podatek nie jest aż tak istotny jak ci się wydaje, bo rynek wyrównuje sobie ceny, tak żeby ignorować podatki. Musisz zapłacić więcej, to podnosisz cenę, ludzie muszą zapłacić więcej

Zapomniałeś lub nie wiedziałeś że konkurencja jest nie tylko w ramach lewackiego państwa. Lewusy będą się odkładać coraz wyższymi haraczami i podnosić ceny - to wkracza tańsza konkurencja zagraniczna.
Widoczne już doskonale w ekspansji towarów azjatyckich i zamieraniu produkcji europejskiej

>Najważniejsze jest to, że pieniądz jest wtedy ogólnie mniej wartościowy, więc pobrany podatek również czyli, posługując się twoim językiem, rynek minimalizuje skalę grabieży poprzez zmniejszenie wartości pieniądza.

I znów "prawda" 3 rodzaju wg Tischnera. Podatki bezpośrednie są pobierane od razu. A tych ukrytych w produktach nie zmniejszysz przez odłożenie konsumpcji, bo oszczędności zjada inflacja.

>Kluczowa jest więc wysokość podatków na takim poziomie żeby rynek się na to godził i właśnie dlatego piszę, że bogaty zgodzi się zapłacić więcej a biedny ma ten próg na dużo niższym poziomie.

Bogaci (wielkie korpo) dlatego chcą płacić wysokie podatki i godzą się na szykany, bo je przetrwają z armią prawników i ogromnymi funduszami. A w zamian lewackie państwo oferuje im wytłuczenie drobniejsze konkurencji. Najbogatsi miliarderzy w Europie są w lewackiej Szwecji.
Oto prawdziwe oblicze lewactwa, a Ty płaczesz że są korpo i roboty nie ma🤗

>równie istotne jest to na co państwo wydaje pobrane pieniądze

Nie nikogo takiego, kto się "Państwo" nazywa. Mienie państwowe to mienie niczyje, zatem ci którzy to mienie obleźli dbają o swoje interesy bez realnej kontroli właścicielskiej, bo właściciela nie ma. Podstawy psychologii. Dlatego państwo (czyli cwaniactwo z dostępem do zrabowanych pieniędzy) zawsze działa nieefektywnie dla społeczeństwa. Podstawy psychologii.

>Być może ich specjaliści są jeszcze gorsi, albo nasza czołówka jest dobra i wyjeżdża za granicę, więc tutaj większość stanowią lekarze, których pacjent nie interesuje.

Czemu by miał interesować? Pacjent nie jest klientem, bo nie płaci (sam tego chciał). Płaci NFZ, czyli NFZ jest klientem. Podstawa biznesu - realizuje się interes klienta, klient czyli NFZ ma być zadowolony... A nie osoby trzecie.

>Najgorsze jest rutynowe podejście, brak analizy i niesłuchanie pacjenta.

Patrz wyżej. Sami się wyborcy pacjenci postawili nie w roli płacących i wymagających klientów, lecz w roli skamlących natrętów. Jakiś problem?

>W Polsce szkoli się specjalistów dla innych państw.

Sami wyborcy tego chcieliście. Jakiś problem?

>Sprzęty do diagnostyki są, ale trzeba jeszcze wpaść na pomysł żeby z nich skorzystać

Na nic pomysły gdy decyduje NFZ. Płaci za określoną niską liczbę procedur i zabrania diagnostyki odpłatnej. Cóż... klient (NFZ) płaci, klient (NFZ) decyduje.

>Walczę o lepszą przyszłość dla siebie. Gdyby każdy się na tym skupił, w społeczeństwie byłoby lepiej, niezależnie od tego kto rządzi.
>>Bo ja walczę głosując na libertarian.
>Prawdziwy bohater

Po co te drwinki? Ja walczę o lepszą przyszłość dla siebie i potomków. A ty na kogo głosujesz?

>Bo "wiesz" wszystko z góry i nie słuchasz co się do ciebie mówi.

Słucham i przedstawiam własne zdanie. Ale jak ktoś się nie zgadza, to szczerze radzę by się leczył sam, skoro myśli że ode mnie mądrzejszy 😎 Dziwna sprawa, nikt jeszcze z tej rady nie skorzystał.... Najpierw się mądrzą, a potem walą drzwiami i oknami.... Opędzić się nie można... Cóż za brak konsekwencji...

>> >Jaka specjalizacja?
>>Kilka
>Chciałeś wybrnąć

Sam najpierw powiedz co robisz o ile coś robisz

>>Proszę nie obrażaj. Empatia mówi - chciałeś to masz. Szanuję twój wybór, gdy dotyczy ciebie, drogi pacjencie.
>To nie empatia.

A co?

>>Nie miał empatii ten pacjent, który podczas wyborów zdecydował, że mają w kolejkach umierać lub nabawić się kalectwa też inni chorzy ludzie, którzy tego soc syfka nie chcieli lub nie mogli decydować (np. dzieci)
>On nie decydował. Góra decyduje, a ludzie głosują na tego kto ma najlepszą reklamę.

Twierdzisz że wyborcy to najczęściej stado matołów ulegających bezmyślnie reklamie? Czyli logicznie - powinieneś wnioskować o likwidację idiotokracji 🤗
02-09-2019 03:23 
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Zapomniałeś lub nie wiedziałeś że konkurencja jest nie tylko w ramach lewackiego państwa. Lewusy będą się odkładać coraz wyższymi haraczami i podnosić ceny - to wkracza tańsza konkurencja zagraniczna.

To ich podatki nie obowiązują? Nie chwalę takiego opodatkowania, tylko tłumaczę ci, że to nie jest tak, że bez tego byłby raj. Rynek i tak się reguluje. Lewacki rząd nie pozwoli na zalanie go tanią chińszczyzną. Weźmie od nich podatek i już ich produkty będą równie drogie. Na wolnym rynku krajowa gospodarka traci autonomię, jeśli w innych krajach też panuje taki ustrój. Wtedy musi wygrać lepsze i tańsze, czyli tak naprawdę lepiej sprzedawalne, bo wolny rynek działa na podobnych zasadach co demokracja.

Najbardziej odrzuca mnie w tym pozbycie się tożsamości i lewackie dążenie do źle pojmowanej równości, która tak naprawdę jest bylejakością. Brak "ja", brak poglądów, globalizacja, komunizm, akceptacja chamstwa pod warunkiem, że nie łączy się z mówieniem prawdy, bo wtedy chamy będą obrażone, że ktoś mówi wprost to o czym inni boją się pomyśleć. Nie podoba mi się lewackie rozumienie tolerancji. Ich zdaniem trzeba pozbyć się różnic i dążyć do bycia takim jak reszta. Jeśli ktoś się różni, to nie wolno o tym mówić, żeby go nie obrazić. Ma czuć się taki sam jak pozostali, bo nie akceptuje swojej odmienności. Nie można dążyć do bycia lepszym, bo to już pycha, a jeśli ktoś jest lepszy, to trzeba go wyrównać. Gdyby faktycznie się akceptowali, to różnice byłyby dla nich naturalne. Chcieliby być lepsi żeby móc zrobić więcej dobrego.

W teoriach Korwina wolny rynek jest antylewacki, ale w praktyce daje przewagę krajom, które mają lepsze zasoby, prowadzi do powstawania wyzysku i dominacji silniejszych, monopolów i wciskania konsumentom towaru słabej jakości. Łączy się to z globalizacją, która jest antypaństwowa. Wolny rynek podobnie jak komunizm niszczy więzi międzyludzkie i rodziny - biedni stają się biedniejsi, a bogaci się bogacą. Żeby temu zapobiec też potrzebne są regulacje, ale przemyślane i proste. Lewactwo komplikuje prawo żeby przeciętny obywatel się w nim nie połapał, a biegły mógł podważyć każdy przepis i znaleźć kilka furtek, byle wygrać.

>I znów "prawda" 3 rodzaju wg Tischnera. Podatki bezpośrednie są pobierane od razu. A tych ukrytych w produktach nie zmniejszysz przez odłożenie konsumpcji, bo oszczędności zjada inflacja.

VAT też jest pobierany od razu przy kupnie, a wtedy można przewidzieć inflację.

>Bogaci (wielkie korpo) dlatego chcą płacić wysokie podatki i godzą się na szykany, bo je przetrwają z armią prawników i ogromnymi funduszami. A w zamian lewackie państwo oferuje im wytłuczenie drobniejsze konkurencji.

Na wolnym rynku jest podobnie. Im więcej posiadasz, tym tańszy masz koszt produkcji i zasięg czyli większy zysk. Duże korpo przejmują małe interesy, albo wykańczają konkurencję, bo zawsze mają niższe ceny. Konsumenci stają się uzależnieni od ich jakości, która staje się coraz niższa. Co chwilę powstają firmy, które upadają i funkcjonują na granicy opłacalności. Najbiedniejsi są uzależnieni od pracodawcy w korpo, które rzuci im najniższą pensję na jaką może sobie pozwolić. Jeśli firma z Korei zdominuje nasz rynek, to pieniądze będą tam wywożone, a my będziemy ich kolonią i obozem pracy. Zresztą jacy my, skoro nacje i kultury się mieszają?
02-09-2019 04:16 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Nie nikogo takiego, kto się "Państwo" nazywa. Mienie państwowe to mienie niczyje, zatem ci którzy to mienie obleźli dbają o swoje interesy bez realnej kontroli właścicielskiej, bo właściciela nie ma. Podstawy psychologii. Dlatego państwo (czyli cwaniactwo z dostępem do zrabowanych pieniędzy) zawsze działa nieefektywnie dla społeczeństwa. Podstawy psychologii.

Dlatego nie każdy nadaje się do rządzenia, ale da się robić to dobrze. Generalnie im mniej polityków, tym lepiej.

>>Być może ich specjaliści są jeszcze gorsi, albo nasza czołówka jest dobra i wyjeżdża za granicę, więc tutaj większość stanowią lekarze, których pacjent nie interesuje.
>Czemu by miał interesować? Pacjent nie jest klientem, bo nie płaci (sam tego chciał). Płaci NFZ, czyli NFZ jest klientem. Podstawa biznesu - realizuje się interes klienta, klient czyli NFZ ma być zadowolony... A nie osoby trzecie.

Bycie lekarzem powinno być czymś więcej. Niektórzy klienci tego nie wybierali, a przychodzą i traktujesz ich jak lewaków.

>>Najgorsze jest rutynowe podejście, brak analizy i niesłuchanie pacjenta.
>Patrz wyżej. Sami się wyborcy pacjenci postawili nie w roli płacących i wymagających klientów, lecz w roli skamlących natrętów. Jakiś problem?

Bzdura. Co jeśli ci pacjenci są ofiarami lewackiego systemu, którego nie wybrali, albo są jeszcze zbyt młodzi żeby zrozumieć? Lekarz ma leczyć każdego kto do niego trafia, bo sam wybrał pracę dla nfz.

>>W Polsce szkoli się specjalistów dla innych państw.
>Sami wyborcy tego chcieliście. Jakiś problem?

Ja nie chciałem.

>>Sprzęty do diagnostyki są, ale trzeba jeszcze wpaść na pomysł żeby z nich skorzystać
>Na nic pomysły gdy decyduje NFZ. Płaci za określoną niską liczbę procedur i zabrania diagnostyki odpłatnej. Cóż... klient (NFZ) płaci, klient (NFZ) decyduje.

Jeśli ktoś jest naprawdę chory, to nfz zawsze refunduje najważniejsze badania, ale lekarz nie zawsze wpada na pomysł żeby je zlecić.

>Po co te drwinki? Ja walczę o lepszą przyszłość dla siebie i potomków. A ty na kogo głosujesz?

Oddanie przepadającego głosu nie jest żadną walką. Zawsze głosuję na mniejsze zło.

>>Bo "wiesz" wszystko z góry i nie słuchasz co się do ciebie mówi.
>Słucham i przedstawiam własne zdanie. Ale jak ktoś się nie zgadza, to szczerze radzę by się leczył sam, skoro myśli że ode mnie mądrzejszy

Czyli jesteś jednym z tych, którzy wolą się mądrzyć, zamiast leczyć.

>>> >Jaka specjalizacja?
>>>Kilka
>>Chciałeś wybrnąć
>Sam najpierw powiedz co robisz o ile coś robisz

To bez znaczenia, ale skoro już powiedziałeś a...

>>>Proszę nie obrażaj. Empatia mówi - chciałeś to masz. Szanuję twój wybór, gdy dotyczy ciebie, drogi pacjencie.
>>To nie empatia.
>A co?

Uszanowanie czyjegoś wyboru, ale podejrzewam, że to ironia w twoim wykonaniu

>>>Nie miał empatii ten pacjent, który podczas wyborów zdecydował, że mają w kolejkach umierać lub nabawić się kalectwa też inni chorzy ludzie, którzy tego soc syfka nie chcieli lub nie mogli decydować (np. dzieci)
>>On nie decydował. Góra decyduje, a ludzie głosują na tego kto ma najlepszą reklamę.
>Twierdzisz że wyborcy to najczęściej stado matołów ulegających bezmyślnie reklamie? Czyli logicznie - powinieneś wnioskować o likwidację idiotokracji 🤗

Wnioskowałbym, gdybym wymyślił coś lepszego. I tak niewiele możemy, więc lepiej skupić się bardziej na sobie i ludziach, których spotykamy, zamiast myśleć o globalnych sprawach, na które mamy znikomy wpływ. Łatwo napisać, a sam z tobą dyskutuję, bo takie tematy są ciekawe, ale... takie jest życie Nie masz recepty na to żeby było dobrze, ale gdyby wszyscy zaczęli od małych kroków, to może by było. Twoje dyskusje z lewactwem są bezcelowe. Zwłaszcza, że większość twoich rozmówców nie jest tak naprawdę lewakami.
Gorilla (1205 punktów)
Ciąg dalszy

>Wiele rzeczy mi nie pasuje. Zresztą ciężko trafić na dobrego lekarza. Bez znaczenia czy idę prywatnie, czy na NFZ

A to ciekawe, bo wiele krajów chce polskich lekarzy od zaraz. Mylisz kwalifikacje z wadami systemu. Nawet prywatnie sprawa rozbija się o diagnostykę i zabiegi - na tyle kosztowne, że pacjenta po ograbieniu na rzecz NFZ już nie stać.

Nadziwić się nie mogę ludzkiej głupocie - chcą z uporem pijane małpy przymusowego niewydolnego monopolisty, choć widzą że jest niewydolny.

>Nie akceptuję, ale toleruję i walczę zamiast narzekać.

Walczysz? Niby jak? Zbrojnie czy głosując?
Bo ja walczę głosując na libertarian. Wszystkie inne oferty to utrzymanie w lecznictwie niewydolnego monopolistycznego soc-syfka.

>nigdy nie głosowałem na socjalistów

Nie ważne na kogo nie głosowałeś, ważne na kogo głosowałeś.

>Ciężko wyobrazić sobie, że byłeś w stanie kogoś wyleczyć

Bo????

>Jaka specjalizacja?

Kilka

>Po braku empatii wnioskuję

Proszę nie obrażaj. Empatia mówi - chciałeś to masz. Szanuję twój wybór, gdy dotyczy ciebie, drogi pacjencie.

Nie miał empatii ten pacjent, który podczas wyborów zdecydował, że mają w kolejkach umierać lub nabawić się kalectwa też inni chorzy ludzie, którzy tego soc syfka nie chcieli lub nie mogli decydować (np. dzieci)
03-09-2019 20:51 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Nigdy nie twierdziłem, że w wolnym rynku podatki będą 0%. Więcej - ja nie oczekuję podatków procentowych, czyli ile komu da się zrabować, jak to robią bandyckie socjaluchy. Podatek powinien być opłatą za usługę którą państwo świadczy obywatelowi.
>Kolega o długim nicku tak twierdził, więc odpowiedziałem, a Ty trochę zmieniasz temat. Podatek powinien być dostosowany do możliwości podatnika i prosty. Ustalenie takiej samej kwoty dla każdego obciąży najbiedniejszych, nie wniesie wystarczającej ilości pieniędzy dla funkcjonowania państwa i nie ściągnie z bogatszych tego co sami są gotowi zapłacić, bo nie byłoby to dla nich problemem. To złe rozwiązanie pod każdym względem i taka sama skrajność jak podatek progresywny od dochodu. Potencjał jest w niskim podatku liniowym i VAT.
>>Jeżeli życie bezdomnego jest tyle samo warte co miliardera, to obaj za ochronę ich życia powinni płacić tyle samo.
>Życie nie jest przeliczalne na pieniądze.
>>Za to za ochronę majątku bezdomny nie powinien nic płacić bo nic nie posiada, za to miliarder b. dużo, bo ma wiele cennych rzeczy do ochrony.
>Akurat to nie jest zadaniem dla państwa.
>>Podobnie z podatkami za drogi - powinny zależeć od liczby i rodzaju posiadanych aut.
>>Itp., itd.
>Wszyscy korzystają z dróg, więc bez sensu. Co jeśli posiadam kolekcję samochodów, ale korzystam tylko z jednego i rzadko wyjeżdżam nim za miasto? Proponujesz jakieś lewackie przepisy związane z biurokracją
>>>Wypadkową jest wygrana silniejszego czyli pracodawcy.
>>Cały czas kalkujesz sytuację obecną, na zupełnie inne warunki wolnorynkowe. Teraz przez szykany urzędnicze jest niewielu pracodawców i wielu pracobiorców - silniejszy jest pracodawca.
>>Gdy szykany znikną będzie więcej pracodawców, wolny rynek wytworzy stan równowagi.
>Nie wytworzy. Pracodawca zawsze jest silniejszy od taniej siły roboczej i dąży do maksymalizacji zysku. Wygrywa ten kto zapłaci mniej i wyciągnie więcej. Zatrudnianie pracowników na godnych warunkach po prostu się nie opłaca, dopóki przepisy tego nie wymuszają, albo nie jest to specjalista, o którego pracodawcy muszą zabiegać. Wolny rynek obniży koszta pracownika i zwiększy liczbę pracodawców. Myślisz, że ktoś będzie chciał się wyłamać i płacić większe pensje i jednocześnie będzie mógł konkurować z resztą? Musiałby mieć lepszy produkt, na który jest popyt mimo wyższej ceny. Im większa konkurencja, tym bardziej trzeba dbać o szczegóły. Pamiętaj, że rynek dostosowuje się do sytuacji i nie znosi nadwyżek.
>Wyobraź sobie, że masz mały warsztat i pracujesz sam, zarabiając 4000 zł miesięcznie. Zatrudnienie pomocnika zwiększyłoby zysk do 6000 zł, ale musisz mu zapłacić 1500 zł. Wydajesz 1500 zł żeby zyskać 500 zł. Teraz ten pracownik żąda podwyżki. Nie podniesiesz mu pensji, bo to się nie opłaca. Obecnie wielu takich pracodawców znajduje się w roli pracowników, a na wolnym rynku wyrastaliby jak grzyby po deszczu. Znaleźliby się też chętni do zatrudnienia poniżej dzisiejszych pensji, bo to lepsze niż nic, a do tego można nabyć doświadczenia, które zwróci się na przyszłość. Wartość pracy spada, a biznes zaczyna się opłacać. Dziś żeby mieć firmę trzeba zapłacić ludziom pensje minimalne, które nie byłyby opłacalne na wolnym rynku, bo istniałaby konkurencja, która płaci mniej i dzięki temu ma przewagę.
>>>>Przy drastycznej obniżce haraczy spadną ceny. Wszak większość haraczy jest ukrytych w produktach, by się frajerzy nie zorientowali jak bardzo są ograbiani.
>>>I producent obniży cenę produktu, który obecnie schodzi drożej, mimo że okradani ludzie mają mniej pieniędzy?
>>Jak tego nie zrobi, to go wykosi konkurent który to zrobi. Zapominasz że już jest wolny rynek
>A żeby to zrobić oszczędzi na pensji dla pracowników, czy na czym? Ok, konkurent obniży cenę, więc koleś będzie musiał się dostosować i też to zrobi. Straci na tym jakość i pracownicy, którzy dostaną mniej, albo będą mieli więcej obowiązków za tą samą pensję. Tylko, że ludzie jeszcze mają więcej pieniędzy, więc najłatwiej będzie dogadać się z konkurentem żeby nie schodzić poniżej pewnej kwoty, bo ludzie i tak zapłacą, skoro mają. Wtedy pracownik dostanie więcej, ale będzie musiał więcej zapłacić.
>>>otrzymuję częściowy zwrot w postaci podstawowej służby zdrowotnej i infrastruktury.
>>Jak lubisz być niewolnikiem...
>>Tylko proszę jak już będziesz korzystał z tej pseudo służby zdrowotnej (pseudo, bo nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę niczym służącym) i trafisz na mnie - to nie drzyj japy do mnie że coś Ci w tym systemie nie pasuje.
>Wiele rzeczy mi nie pasuje, ale to nie jest tak, że zabierają mi pieniądze i zupełnie nic z tego nie mam. Zresztą ciężko trafić na dobrego lekarza. Bez znaczenia czy idę prywatnie, czy na nfz.
>> Bo ty go akceptujesz, ty na ten soc - syfek głosujesz a ja nie. Wielu pacjentów to tobi, a ja jestem wtedy baaaardzo niemiły, bo pacan marufzący pod moim adresem "to skandal! Rok czekania! Za co ja płacę" mnie powinien przepraszać, nie ja pacana. Bo pacan nie tylko dla siebie ten soc syf przegłosował (chciał to ma, pies go drapał) , ale też dla mnie, wbrew mojej woli.
>Nie akceptuję, ale toleruję i walczę zamiast narzekać. Nigdy nie głosowałem na socjalistów i wolę lekarki od lekarzy, pod warunkiem, że słuchają moich sugestii. Ciężko wyobrazić sobie, że byłeś w stanie kogoś wyleczyć Jaka specjalizacja? Po braku empatii wnioskuję, że proktolog, psychiatra albo chirurg

Ze strony praktycznej rozumujesz poprawnie. W końcu ekonomia to nie nauka o czarach. Nie nauczyłeś się w szkole, to nauczy Ciebie życie, tyle tylko, że bardzo boleśnie. Ja czekam na wyjaśnienie od "salka" istoty "kreacji pieniądza" i wtedy odniosę się do masowej "produkcji" ekonomistów, socjologów, politologów, rynkowców-marketyngowców i innych, nie mających zatrudnienia po studiach, bo kapitalizm nie potrafił im wpoić, żeś tyle wart na ile wycenia Ciebie kapitalista. I musisz być bez bł
12-09-2019 21:37 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Tylko proszę jak już będziesz korzystał z tej pseudo służby zdrowotnej (pseudo, bo nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę niczym służącym)

Służba, to nie tylko służący.

Gratuluję postawy dziadka w wojnie obronnej, skoro słowo "służba" rozumiał tak jak ty, to nie dziwię się, że któryś z honorniejszych szeregowców, strzelił doń za ucieczkę z pola walki

Lekarz, który nie służy człowiekowi nie jest konowałem, jest kanalią

Gorilla
www.racjonalista.pl/forum.php/s,796112#w796221
Cytat:

Ależ nigdy nie kwestionowałem tego. Ty projektowaleś zabezpieczenia, a ja jeździłem ratować ofiary. Nie skomentuję przez szacunek dla tych którzy zginęli. Do dziś nie mogę zapomnieć górnika, który nie chciał do karetki i rwał się do pomocy innym, a ja nawet nie mogłem mu powiedzieć, że ma szybko żegnać się telefonicznie z rodziną, bo ma tak poparzone płuca po wybuchu metanu, że wkrótce się udusi. Zmarł.


Jeśli lekarz nie był na służbie, a górnik nie miał na łapówkę (w arbajciolu nikt nie ma banknotów), nie dziwię się że musiał zemrzeć. Lekarz przecież nie jest służącym....




Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
31-08-2019 20:34 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>Obecnie nie wyliczysz ile wynoszą podatki, bo istnieje za dużo warstw.

Trudno zwykłemu człowiekowi niebędącemu fachowcem obliczyć, ale można skorzystać z publikowanych obliczeń. Istnieją wyliczenia podatkowych obciążeń.
Takie obliczenia wykonuje w Polsce liberalne Centrum Adama Smitha jak i liberalne Forum Obywatelskiego Rozwoju w innych krajach mają też swoje odpowiedniki, np cs.wikiped(*)/LiberĂĄlnĂ­_institut. Ten ostatni szacuje podatkowe obciążenia w Polsce na ok. 42%.

Pewien lekarz herbu Disco Polo też podał kiedyś informację, że w Polsce obciążenie podatkowe wynosi 85% ale pytany o źródło wiedzy napisał ......

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
31-08-2019 22:11 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
Te obliczenia z pewnością mają swoją wartość, ale nie przekładają się na realne pieniądze, bo nie wiemy jakie byłyby szersze skutki nawet drobnych zmian w samej formie pobierania podatków.

Nie mogę powiedzieć, że skoro na podstawie tych wyliczeń podatki stanowią 42%, to z każdego zarobionego 1000 zł biorę 580 zł i oddaję 420 zł państwu i porównać tego z hipotetyczną sytuacją, że na wolnym rynku płaciłbym 10 zł z każdego 1000 zł, więc miałbym o 410 zł więcej na rozdysponowanie tego po swojemu. Cały rynek byłby inny, nie wiadomo ile płaciłbym za produkty i ile zarabiał, więc liczba 42% z tych wyliczeń tak naprawdę nie mówi mi nic na temat realnego obciążenia podatkowego.
Gorilla (1205 punktów)

>Nie mogę powiedzieć, że skoro na podstawie tych wyliczeń podatki stanowią 42%, to z każdego zarobionego 1000 zł biorę 580 zł i oddaję 420 zł państwu i porównać tego z hipotetyczną sytuacją, że na wolnym rynku płaciłbym 10 zł z każdego 1000 zł, więc miałbym o 410 zł więcej na rozdysponowanie tego po swojemu. Cały rynek byłby inny, nie wiadomo ile płaciłbym za produkty i ile zarabiał, więc liczba 42% z tych wyliczeń tak naprawdę nie mówi mi nic na temat realnego obciążenia podatkowego.

Przede wszystkim ten człowiek na którego wpis odpowiadasz już dziesiątki razy spamował w w dziesiątkach wątków o tych CAS owych 42%, a ja go już dziesiątki razy informowałem, że podawałem szacunki dotyczące zupełnie innej sprawy.

CAS podaje jedynie stosunek wydatków państwa do sztucznego wskaźnika czyli PKB.
Czyli podaje niedokładnie średnią i dla nie pracującego pijaczka i dla ciebie. Do tego uwzględniającą dochody nie istniejące, pochodzące z redystrybucji, czyli wytwarzanie fikcyjnych antydóbr.

A ja podałem szacunkową skalę opodatkowania dla ludzi autentycznie pracujących. Zupełnie inna sprawa.

Zatem chyba sam widzisz, że opodatkowanie twojej pracy (ZUS, dochodowy) i VAT już przekraczają 42%, a podatków ukrytych jest w produktach znacznie więcej - CIT de facto też jest na konsumenta przerzuany, akcyza i wiele innych.

Miej świadomość że odpowiadasz na spam.
szarley (54913 punktów)
Pewien lekarz herbu Disco Polo też podał kiedyś informację, że w Polsce obciążenie podatkowe wynosi 85% ale pytany o źródło wiedzy napisał coś o instrumencie muzycznym jak zarzynany baran i nieszlacheckim pochodzeniu kolejarza

Ten wątek jak najbardziej dotyczy podatków, więc pytanie o źródło Twojego twierdzenia, jakoby w Polsce podatkowe obciążenie wynosiło 85 jest w mocy

Nazywanie pytającego spamerem nie jest odpowiedzią.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)
Spamujesz kolejny raz, dawno wyjaśnione i to wielokrotnie , a tu znów spam.
szarley (54913 punktów)
>Spamujesz kolejny raz,
To nie jest odpowiedź

>dawno wyjaśnione i to wielokrotnie , a tu znów spam.
Mylisz słowo "napisałem" ze słowem "udowodniłem"

Napisałeś, ale nie udowodniłeś

Nadal żadnego źródła Twojej tezy, że w Polsce podatkowe obciążenie wynosi 85% nie ma

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Gorilla (1205 punktów)
Spamujesz kolejny raz

No i jak, już wiesz szarleyu herbu Prol Bezkicek że siarczki nie nie powstają w reakcji żelaza z tlenem? Czy nadal te idiotyczne reakcje chemiczne będziesz proponował?
(dostosowuję się do twego poziomu, choć trudno mi tak bardzo się zniżać)
szarley (54913 punktów)
>Spamujesz kolejny raz

To nadal nie jest dowód


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-09-2019 14:12 
 Ocena 2 na 2
mancziz (1830 punktów)
>Miałbyś więcej pieniędzy w kieszeni, ale musiałbyś wykupić ubezpieczenie zdrowotne, albo płacić duże kwoty za jednorazowe wizyty u lekarza.

Tak ale mowa o podatkach jako takich. Oczywiście jeśli chcemy dyskutować o kosztach życia to trzeba to wszystko uwzględnić ale na wolnym rynku byłoby taniej. Mało kto lubi patrzeć np. na ukryty dług publiczny bo te liczby porażają wręcz i w dyskusjach o usługach publicznych wygodnie się te kwestie przemilcza.

>Część z tych pieniędzy zabrałby pracodawca, bo nadal większość z nich kieruje się zasadą płacenia jak najmniej.

Dokładnie, dlatego należy w obliczeniu uwzględnić stawkę brutto jaka jest na umowie (czyli bez części daniny płaconej przez pracodawcę).

>Gdyby wszyscy faktycznie mieli dużo więcej w portfelach, ceny musiałyby pójść w górę, bo ludzi na to stać. Byłoby lepiej, ale nie w aż takim stopniu i pod warunkiem istnienia pewnych regulacji.

W dłuższej perspektywie czasu byłaby deflacja gdyż konkurencja byłaby dużo prężniejsza, postęp technologiczny szybszy co zmniejszałoby koszty produkcji itp. Wystarczy popatrzeć na gospodarkę np. USA czy Europy w XIX w.

>Obecnie nie wyliczysz ile wynoszą podatki, bo istnieje za dużo warstw.

To jest największy propagandowy element mantry korwinistów. Te 80% to nawet najmniej zarabiających na etacie nie dotyczy. Tym bardziej nie dotyczy pracodawców, którzy swój PIT czy CIT przerzucają w cenach na konsumentów.

>Najważniejsza jest realna wartość pieniądza, której nie odzwierciedlają żadne równania, ani ekonomia.

Są wskaźniki które to odzwierciedlają, i które możesz stosować do różnych dóbr. Na tym między innymi ekonomia polega.

>Nie obchodzi mnie ile oddaję państwu, tylko co mogę zrobić z tym co mam i co państwo robi z pieniędzmi, które im płacę.

No ale wolisz chyba mieć więcej i lepiej za mniej. I tak będziesz właśnie miał na wolnym rynku. Ważny jest nie tylko sam poziom cen ale i np. siła nabywcza Twoich zarobków w stosunku do różnych towarów i usług. Ważny jest zakres wyborów, jakich możesz dokonywać - więcej różnych dóbr do wyboru to chyba lepiej. Nie zwracanie uwagi na to ile płacisz na państwo nie pozwala Ci sensownie ocenić tych usług w stosunku do analogicznych usług sektora prywatnego pod kątem ponoszonych przez Ciebie kosztów. Jedyne co czasem widzisz to gorsza jakość np. usług medycznych itp.


"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
Gorilla (1205 punktów)

>>Obecnie nie wyliczysz ile wynoszą podatki, bo istnieje za dużo warstw.
>To jest największy propagandowy element mantry korwinistów. Te 80% to nawet najmniej zarabiających na etacie nie dotyczy. Tym bardziej nie dotyczy pracodawców, którzy swój PIT czy CIT przerzucają w cenach na konsumentów.

Mancziz... Sam sobie przeczysz...
Skoro zauważasz że pracodawcy swój PIT i CIT przerzucają w cenach na konsumentów, to kto te podatki płaci? Krasnoludki czy Kosmici?

Ty płacisz, bo banknotów nie zjadasz ani nimi w piecu nie palisz, proces zdzierania z ciebie haraczy nie skończył się z chwilą wypłaty pensji.

Zatem uczciwie licząc powinieneś nie tylko te cudze Pity i City doliczyć do swojego stopnia opodatkowania, ale też wszystkie haracze przerzucone do cen towarów i usług... A dużo ich jest, tylko ślicznie ukryte nawet dla ciebie, ekonomisty...

Problem z "korvinizmem" jest taki, że jego zrozumienie wymaga nawet nie wiedzy, lecz ponadprzeciętnej inteligencji. Rozumienia wielu związków przyczynowo - skutkowych. Dlatego w Narodowym Teście Inteligencji najwyższym IQ wykazali się właśnie "korviniści"
A ci mniej inteligentni z nich rechoczą. Jak żaby, równie inteligentne, a potem jeczą że są biedne.
01-09-2019 15:24 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Mancziz... Sam sobie przeczysz...
>Skoro zauważasz że pracodawcy swój PIT i CIT przerzucają w cenach na konsumentów, to kto te podatki płaci? Krasnoludki czy Kosmici?

Płacą konsumenci danych dóbr. Pracownik na etacie nie ma gdzie wrzucić tych kosztów - on po prostu płaci PITy i CITy za innych oraz swój PIT. Oczywiście nie jest to wszystko takie proste bo pracodawcy też płacą za innych pracodawców nabywając dobra inne niż te, które sami wytworzyli. Dlatego tak trudno jest liczyć obciążenia podatkowe analizując w ten sposób. Łatwiej jest posłużyć się np. stosunkiem PKB publicznego do prywatnego itp.

>Ty płacisz, bo banknotów nie zjadasz ani nimi w piecu nie palisz, proces zdzierania z ciebie haraczy nie skończył się z chwilą wypłaty pensji.

I to jest w wyliczeniach uwzględniane i ledwo wychodzi 60% lub ok. 40% jeśli uwzględniasz cały PKB.

>Zatem uczciwie licząc powinieneś nie tylko te cudze Pity i City doliczyć do swojego stopnia opodatkowania, ale też wszystkie haracze przerzucone do cen towarów i usług... A dużo ich jest, tylko ślicznie ukryte nawet dla ciebie, ekonomisty...

Po co liczyć wszystko po kolei jak można łatwiej i szybciej. Te 80% wynika z dublowania podatków typu VAT (popatrz jak liczą kuce na FB) albo uznaniu, że część składki płacona za pracownika przez pracodawcę trafi w ręce pracownika po likwidacji podatku.

>Problem z "korvinizmem" jest taki, że jego zrozumienie wymaga nawet nie wiedzy, lecz ponadprzeciętnej inteligencji. Rozumienia wielu związków przyczynowo - skutkowych. Dlatego w Narodowym Teście Inteligencji najwyższym IQ wykazali się właśnie "korviniści"
>A ci mniej inteligentni z nich rechoczą. Jak żaby, równie inteligentne, a potem jeczą że są biedne.

Buhaha, to mnie rozbawiłeś. Janusz to lubi tak łopatą wszystko ogarniać a nie tam rozumienie wielu związków.

Definicja korwinisty vel kuca - osobnik o ponadprzeciętnej inteligencji, który bezkrytycznie wierzy we wszystko co usłyszy z ust św. Janusza.

Janusz - osobnik o ponadprzeciętnej inteligencji, który ma swoje grono wyznawców, którym wciąż powtarza te same wyświechtane slogany chociaż oni sami już dawno w to wszystko uwierzyli. I tak siedzą i się drapią po jajkach w kółku wzajemnej adoracji. Osobnik, który od 30 lat nie potrafi stworzyć prężnej politycznie organizacji, który robi machloje z subwencjami, który celowo prowokuje dobrze wiedząc jako cybernetyk jakie to wywoła skutki. Cytat z niedawnego posta na FB:

Cytat:
Ludzi należy "wziąć za pysk i wprowadzić liberalizm!"

Było to podstawowe hasło przewodnie najsłynniejszego z Ojców-Założycieli UPR, czyli śp.Stefana Kisielewskiego. Zrealizował je najdosłowniej śp.gen.August Pinochet Ugarte - i okazało się, że Chilijczycy (nie jacyś ludzie wyjątkowi, lecz mniej-więcej tacy sami jak Polacy, tak samo katoliccy, tak samo rozwydrzeni przez "liberalny" socjalizm) po roku tak ten system polubili, że gdy po 20 latach doszło do kolejnego referendum, i praktycznie cała prasa światowa zjechała do Chile, by namówić ludzi do głosowania przeciwko dyktaturze gen.Pinocheta, obiecując złote góry po "przywróceniu wolności" - to 48,5% wyborców głosowało dobrowolnie "za".


Naprawdę myślisz, że w ten sposób można coś ugrać w polityce? Zadanie bojowe:

1. Znajdź manipulację.
2. Znajdź element odstraszający nawet zwolennika wolnego rynku.

"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
Gorilla (1205 punktów)
>>Mancziz... Sam sobie przeczysz...
>>Skoro zauważasz że pracodawcy swój PIT i CIT przerzucają w cenach na konsumentów, to kto te podatki płaci? Krasnoludki czy Kosmici?
>Płacą konsumenci danych dóbr. Pracownik na etacie nie ma gdzie wrzucić tych kosztów - on po prostu płaci PITy i CITy za innych oraz swój PIT. Oczywiście nie jest to wszystko takie proste bo pracodawcy też płacą za innych pracodawców nabywając dobra inne niż te, które sami wytworzyli. Dlatego tak trudno jest liczyć obciążenia podatkowe analizując w ten sposób.

Jest trudno, ale to jedyny uczciwy sposób. Pozostałe są przekłamaniami, np. Dzień Wolności Podatkowej którym niejaki szarley spamuje od miesięcy zakłada dla Polski 42% - a sam wiesz ze płacisz znacznie więcej.

>Te 80% wynika z dublowania podatków typu VAT

VAT zdublować się nie da, ale da się go przerzucić z wielu źródeł. Np. coś ma stawkę VAT 23%, ale VATu w tym jest więcej, bo dostawca przywiózł to coś samochodem i VAT w paliwie nie odliczył bo firemka mała - zatem część tego VAT w paliwie wrzucił w cenę cosia. Takich dodatkowych źródeł VAT może być wiele.

>albo uznaniu, że część składki płacona za pracownika przez pracodawcę trafi w ręce pracownika po likwidacji podatku.

Jaki błąd logiczny tu widzisz?

>Buhaha, to mnie rozbawiłeś.

Jak ta żaba? 😜

>Definicja korwinisty vel kuca - osobnik o ponadprzeciętnej inteligencji, który bezkrytycznie wierzy we wszystko co usłyszy z ust św. Janusza.

No to kiepska definicja, bo ja we wszystko bezkrytycznie nie wierzę. Wybieram tę ofertę, ze świadomością wad, bo inne oferty mają wad znacznie więcej.

>Osobnik, który od 30 lat nie potrafi stworzyć prężnej politycznie organizacji

Po prostu brak na tę ofertę większego zapotrzebowania. Lemingi wolą socjal.

>który robi machloje z subwencjami

Takie stwierdzenia dopiero po skazującym prawomocnym wyroku....

>który celowo prowokuje dobrze wiedząc jako cybernetyk jakie to wywoła skutki.

Bez prowokowania by miał takie "poparcie" jak ostatnio Robert Gwiazdowski, czyli prawie zero.
Sorry, takie mamy społeczeństwo...
01-09-2019 17:36 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Jest trudno, ale to jedyny uczciwy sposób. Pozostałe są przekłamaniami, np. Dzień Wolności Podatkowej którym niejaki szarley spamuje od miesięcy zakłada dla Polski 42% - a sam wiesz ze płacisz znacznie więcej.

Osobiście skłaniam się ku 60% w tym konkretnym kontekście.

>VAT zdublować się nie da, ale da się go przerzucić z wielu źródeł. Np. coś ma stawkę VAT 23%, ale VATu w tym jest więcej, bo dostawca przywiózł to coś samochodem i VAT w paliwie nie odliczył bo firemka mała - zatem część tego VAT w paliwie wrzucił w cenę cosia. Takich dodatkowych źródeł VAT może być wiele.

Podany przez Ciebie przykład to właśnie dublowanie części podatku - możesz tak iść w nieskończoność z tym łańcuchem. 23% to 23% i jak jest w tym poprzedni VAT to się go nie dolicza w tym następnym przy kalkulacji obciążeń przy danym towarze czy usłudze. Podobnie z PIT czy CIT - liczą ten, który płaci pracodawca plus ten wrzucony w cenę. Różne szopki odstawiają żeby wyszło 80% i wszystko źle.

>>albo uznaniu, że część składki płacona za pracownika przez pracodawcę trafi w ręce pracownika po likwidacji podatku.
>Jaki błąd logiczny tu widzisz?

Bo na umowie masz kwotę brutto bez uwzględnienia części płaconej przez pracodawcę. Uznanie, że po zniesieniu daniny pracodawcy pozawierają nowe umowy doliczając pracownikom tę kwotę, którą za nich płacili jest, delikatnie mówiąc, naiwne.

>No to kiepska definicja, bo ja we wszystko bezkrytycznie nie wierzę. Wybieram tę ofertę, ze świadomością wad, bo inne oferty mają wad znacznie więcej.

Nie twierdzę, że jesteś kucem. A skoro już przy tym jesteśmy to w co nie wierzysz czy z czym się nie zgadzasz?

>Po prostu brak na tę ofertę większego zapotrzebowania. Lemingi wolą socjal.

Nie, ludzie mają dość systemu, przekrętów, kolejek itp. Ale w demokracji ofertę trzeba umieć odpowiednio sprzedać. Korwin albo nie potrafi albo celowo to robi. Szkoda, że Kukiz okazał się taką wydmuszką ale jednak jakoś potrafił w sejmie zaistnieć. A w szeregach miał parę kolibrów (Kulesza, Rzymkowski i inni). Można? Można.

>Takie stwierdzenia dopiero po skazującym prawomocnym wyroku....

Albo po unikaniu okazania opinii publicznej dokładnych wyliczeń, faktur itp. Jak parę razy się dziennikarze dokopali to wyszło szydło z worka (np. MP Projekt). Szkoda gadać, doi te kuce aż miło bo nie tylko subwencje dla znajomków i rodziny poszły ale i składki i zrzutki.

>>który celowo prowokuje dobrze wiedząc jako cybernetyk jakie to wywoła skutki.
>Bez prowokowania by miał takie "poparcie" jak ostatnio Robert Gwiazdowski, czyli prawie zero.

Nie, miałby więcej niż Kukiz. Gwiazdowski to był znany w bardzo wąskim kręgu, dublował program Korwina i w ogóle miał opóźniony start.

>Sorry, takie mamy społeczeństwo...

Można ugrać dużo więcej, wystarczy przemyśleć strategię działania, grać według reguł a nie pierdzielić o dupokracji albo o tym, że to nie jemu ma zależeć na wygraniu bo to wyborcy jego muszą chcieć a nie on sam. Błazen i tyle.

"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
Gorilla (1205 punktów)

>>VAT zdublować się nie da, ale da się go przerzucić z wielu źródeł. Np. coś ma stawkę VAT 23%, ale VATu w tym jest więcej, bo dostawca przywiózł to coś samochodem i VAT w paliwie nie odliczył bo firemka mała - zatem część tego VAT w paliwie wrzucił w cenę cosia. Takich dodatkowych źródeł VAT może być wiele.
>Podany przez Ciebie przykład to właśnie dublowanie części podatku - możesz tak iść w nieskończoność z tym łańcuchem. 23% to 23% i jak jest w tym poprzedni VAT to się go nie dolicza w tym następnym przy kalkulacji obciążeń przy danym towarze czy usłudze.

Mój przykład nie był dublowaniem w dość częstej sytuacji, gdy VAT w paliwie czy maszynach, surowcach czy czymkolwiek nie został przez drobniejszego producenta odliczony. Pomyśl jeszcze raz

Właśnie w uwzględnieniu kumulacji drobnych podatków z wielu źródeł w towarach i usługach tkwi ta niedoszacowana skala opodatkowania

>podobnie z PIT czy CIT - liczą ten, który płaci pracodawca plus ten wrzucony w cenę.

To jest bzdura, fakt.

> Różne szopki odstawiają żeby wyszło 80% i wszystko źle.

Na razie wykazałeś tylko jeden błąd metodologii

>>>albo uznaniu, że część składki płacona za pracownika przez pracodawcę trafi w ręce pracownika po likwidacji podatku.
>>Jaki błąd logiczny tu widzisz?
>Bo na umowie masz kwotę brutto bez uwzględnienia części płaconej przez pracodawcę. Uznanie, że po zniesieniu daniny pracodawcy pozawierają nowe umowy doliczając pracownikom tę kwotę, którą za nich płacili jest, delikatnie mówiąc, naiwne.

Pensja to umowa między pracobiorcą i pracodawcą. W wolnym rynku pracobiorca ma większą siłę przebicia, zażąda doliczenia tej kwoty a jak nie to do konkurencji. Tu błędu nie ma.

>>No to kiepska definicja, bo ja we wszystko bezkrytycznie nie wierzę. Wybieram tę ofertę, ze świadomością wad, bo inne oferty mają wad znacznie więcej.
>Nie twierdzę, że jesteś kucem. A skoro już przy tym jesteśmy to w co nie wierzysz czy z czym się nie zgadzasz?

Z prywatyzacją dróg, jedynowładztwem, brak rozdzielenia religii od państwa i paroma jeszcze drobniejdzymi sprawami

>>Po prostu brak na tę ofertę większego zapotrzebowania. Lemingi wolą socjal.
>Nie, ludzie mają dość systemu, przekrętów, kolejek itp.

Ale chcą z uporem pijanej małpy soc systemu, w którym te patologie być muszą... ale bez tych patologii. Jakby chcieli mieć prostytutke dziewice. Cwanie lewusy to zrobiły, tak nagmatwały że leming nic nie jarzy

>Ale w demokracji ofertę trzeba umieć odpowiednio sprzedać.

Idiotom sprzedasz tylko prostacki populizm. Dlatego jestem za drastycznym ograniczeniem idiotokracji.

>Korwin albo nie potrafi albo celowo to robi.

Celowo, dzięki temu istnieje. Kukiz skończył szybko, sam to widzisz

>Albo po unikaniu okazania opinii publicznej dokładnych wyliczeń, faktur itp.

Pieprzenie. Zrobił wałek - prokurator i sąd.
Nie ma prokuratora i wyroku - pomówienia.

>>Bez prowokowania by miał takie "poparcie" jak ostatnio Robert Gwiazdowski, czyli prawie zero.
>Gwiazdowski to był znany w bardzo wąskim kręgu, dublował program Korwina i....

..... I nie był szerzej znany, bo nie prowokował jak Januszek

Sorry, takie mamy społeczeństwo...
02-09-2019 21:09 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Mój przykład nie był dublowaniem w dość częstej sytuacji, gdy VAT w paliwie czy maszynach, surowcach czy czymkolwiek nie został przez drobniejszego producenta odliczony. Pomyśl jeszcze raz

Edit: Cofam to co napisałem wcześniej, rzeczywiście masz w tej konkretnej sytuacji rację, przy czym o ile to dobrze sobie przeliczam to są wielkości rzędu paru procent więcej no i oczywiście nie zawsze tak jest. Natomiast samo uznanie, że VAT to tylko 23% to już nadużycie, to samo z PIT i CIT, tym bardziej że bywa i tak:

www.money.(*)odowego-6406400438756993a.html

Tak czy siak jak to się mówi - nikt nie jest bez VAT.

>Właśnie w uwzględnieniu kumulacji drobnych podatków z wielu źródeł w towarach i usługach tkwi ta niedoszacowana skala opodatkowania

Problem jest taki, że przy takiej ich ilości, różnych stawkach, sytuacjach kiedy są wliczane w ceny konkretnych dóbr, ciężko jest to dokładnie policzyć. Dlatego to co robi CAS czy inne wyliczenia oparte na agregatach są prawidłowe - teraz tylko kwestia prawidłowej interpretacji.

>Na razie wykazałeś tylko jeden błąd metodologii

No przecież podałem Ci skorygowane wyliczenie kolegi 7834324... Jak coś źle to popraw ale podawaj konkretne liczby i pisz skąd je bierzesz. Liczyłem wcześniej PKB publiczny/prywatny, też wyszło 60%. Nawet to co CAS liczy jest ok, tylko inaczej to interpretujesz.

>Pensja to umowa między pracobiorcą i pracodawcą. W wolnym rynku pracobiorca ma większą siłę przebicia, zażąda doliczenia tej kwoty a jak nie to do konkurencji. Tu błędu nie ma.

Jest ponieważ na początku pracodawca weźmie dla siebie każdą jedną obniżkę tej części, którą płaci a której nie ma na umowie. Z czasem oczywiście rynek ustali odpowiedni poziom płac ale mi chodzi o to co będzie na początku i co wtedy odczują pracownicy (a czego nie odczują).

>Z prywatyzacją dróg, jedynowładztwem, brak rozdzielenia religii od państwa i paroma jeszcze drobniejdzymi sprawami

Janusz chce rozdziału religii od państwa, no przynajmniej częściowo (np. sprawa aborcji by tu chyba podeszła). Nie przeszkadza Ci, że jest w koalicji z Braunem i Winnickim? Z tego co wiem to mają tam dużo więcej do powiedzenia niż Korwin i kto wie co by było potem.

>Ale chcą z uporem pijanej małpy soc systemu, w którym te patologie być muszą... ale bez tych patologii. Jakby chcieli mieć prostytutke dziewice. Cwanie lewusy to zrobiły, tak nagmatwały że leming nic nie jarzy

No widzisz, była okazja, Korwin mógł się jednak z Kukizem dogadać a Kukiz nie odwalać szopki z rezygnacją z subwencji, brakiem dyscypliny, nietworzeniem struktur terenowych itd. Było minęło, przyszedł PiS, przekupił, trafił na dobrą koniunkturę gospodarczą i tyle w temacie.

>Idiotom sprzedasz tylko prostacki populizm. Dlatego jestem za drastycznym ograniczeniem idiotokracji.

To niechby i był trochę populistyczny, mniej kontrowersyjny aby tylko coś zdziałać. Tak się honorem zasłaniał a i tak zmiękł w kwestiach gospodarczych w Konfie, tyle że teraz to już za późno.

>Celowo, dzięki temu istnieje. Kukiz skończył szybko, sam to widzisz

Bo to grajek a nie polityk. Ale i tak lepiej mu poszło niż Januszowi. Wnioski łatwo wyciągnąć. Korwin natomiast zaistniał w ten sposób już dawno temu i dawno mógł już z tym spasować.

>Pieprzenie. Zrobił wałek - prokurator i sąd.

Ale nie chodzi o wałek typu złamanie prawa tylko czysty nepotyzm. To teraz jakby doszedł do władzy to by było zupełnie inaczej? Bez jaj.

>Nie ma prokuratora i wyroku - pomówienia.

Nie, są dowody - faktury powyciągane przez dziennikarzy. Poszukaj sobie. Sam fakt, że po tym wszystkim dalej nie wiadomo na co to i komu konkretnie idzie też o czymś świadczy. Wypłaty wynagrodzeń za ileś miesięcy z góry, na prywatne zakupy itp. Komedia.

>..... I nie był szerzej znany, bo nie prowokował jak Januszek
>Sorry, takie mamy społeczeństwo...

Kukiz prowokował? Biedroń prowokuje? Tu nie chodzi o żadne prowokacje tylko potraktowanie polityki jak działalności na rynku - sprzedajesz produkt. Jak Ci klient wchodzi do sklepu to się uśmiechasz i sprzedajesz a nie wyśmiewasz, że debil bo kupuje coś u konkurencji itp. Na tym polega obecnie demokracja i nic nie poradzisz. Polityka to sztuka skutecznego działania a nie skutecznego zwracania na siebie uwagi kontrowersjami. Tak to na Pudelku.

"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
01-09-2019 20:35 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Jest trudno, ale to jedyny uczciwy sposób. Pozostałe są przekłamaniami, np. Dzień Wolności Podatkowej którym niejaki szarley spamuje od miesięcy zakłada dla Polski 42% - a sam wiesz ze płacisz znacznie więcej.

148% po raz pierwszy

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-09-2019 20:36 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
po raz drugi

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-09-2019 20:37 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
Po raz trzeci
UDOWODNIONEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE

W Polsce płaci się 148% dochodu jako podatek
Udowodnione!

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-09-2019 20:54 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
A tak na poważnie
Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym

jeśli jakiś korvinek - Mikke czy Disco Polo Gorilla twierdzi, że w Polsce płaci się ok. 85% podatku, to powinien udowodnić swoją tezę

Argumentum, że kupiłeś podróbę skrzypiec na kiercelaku nie jest dowodem.

Tymczasem w Twoim stylu, miszczu poprawnej polszczyny, jest wymaganie żeby oponent sam sobie szukał dowodu uzasadniającego Twoje argumenta (ponad 100% opodatkowanie w Szwecji)

Twierdzisz, że w Polsce oddaje się państwu 85% dochodu? UDOWODNIJ!

Podaj link lub tytuł naukowej publikacji. Może być liberalny think-taknk Gwiazdowskiego lub Balcerowicza. COKOLWIEK!

Liberalizm jest do dupy skoro nie opiera się na matematyce
Jak można głosować na kurvin - Mikkego skoro nie poradzi matematycznie obliczyć podatkowego obciążenia? Nie dziwię się, że nie ukończył matematycznych studiów....

Polacy nie są narodem idiotów. Widzą szlachetkę Pajacyk - Mikkego, który promuje swoje teorie i pukają się w czoła

Prywatnie zapytam synu powstańca, wiesz co kurwin - Mikke napisał o Twoim ojcu i jego dowódcach - sowieckich agentach? Czy nadal będziesz wciskał kit, że przed Komorusiem herbu Sierp i Młot ktoś powinien na baczność stać? POCZYTAJ co Twój idol o nich napisał i zdecyduj się czy jesteś synem Powstańca czy posrańca. Ja Twojego ojca nigdy nie obrażałem (!!!!) Mikke napisał, że był odpadem polskiego patriotyzmu pod wodzą sowieckich agentów

Ring wolny.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
02-09-2019 03:34 
 Ocena 2 na 2
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Problem z "korvinizmem" jest taki, że jego zrozumienie wymaga nawet nie wiedzy, lecz ponadprzeciętnej inteligencji. Rozumienia wielu związków przyczynowo - skutkowych. Dlatego w Narodowym Teście Inteligencji najwyższym IQ wykazali się właśnie "korviniści"

Jeśli porównujesz się do wyborców PiS i PO, na których głosuje większość, to te 2 czy 3 punkty iq wcale nie są wielkim osiągnięciem. Korwin sam nie rozumie wielu związków przyczynowo skutkowych, ale między bzdurami czasem powie coś oczywistego, co niektórzy uważają za nie lada wyczyn. Można i tak.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Są wskaźniki które to odzwierciedlają, i które możesz stosować do różnych dóbr. Na tym między innymi ekonomia polega.

Nie ma takich realnych wskaźników. Ekonomia polega głównie na spekulacji i teoretyzowaniu.
Gorilla (1205 punktów)
Pomyłka poszło 2x
28-08-2019 21:35 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Cytat:
Ekonomista zwraca uwagę, że to w praktyce oznacza, że dochody w drugim progu podatkowym będą obłożone łącznie 52 proc. podatków i składek, z których część jest ukryta po stornie pracodawcy.

>>>to w którym te Twoje legendarne 85% (są - przed podwyżką)?
>>Jeszcze raz zwróć uwagę na słowa które zacytowałeś "DOCHODY będą obłożone łącznie 52 proc. podatków i składek".
>>DOCHODY....
>>A teraz należy jeszcze dodać do opodatkowania DOCHODÓW opodatkowanie WYDATKÓW, poukrywanych w cenach towarów i usług. I dopiero wtedy jest całość obłożenia haraczami pracującego niewolnika. Prawie całość, bo jeszcze są inne drobniejsze jak podatek gruntowy itp.
>Rozumem, że VATu nie płacisz z dochodu. W takim razie nie wiem z czego.
>Niemniej nawet jeśli przyjąć Twoje założenie (z którym się nie zgadzam) że suma podatków to opodatkowanie DOCHODÓW + wydatków to dochody BĘDĄ opodatkowane 52 % po podwyżce i to dla najbogatszych, dolicz że 23 % płacisz jako VAT (co jest błędem) i 1% jako podatek od psa i gruntówkę.
>To daje po podwyżce ca 76% (przy Twoich założeniach, z którymi się nie zgadzam.
>PiS jest liberalno - prawicową partią skoro obniża opodatkowanie z 85 do 76% !!!!!
>Mikke herbu korvin schowaj się ty komuchu!!!!
> * * *

Gorilla pewnych podstawowych spraw oddawania należności państwu nie rozumie. Dlatego nie widzi dlaczego istnieje ustawiczna bieda u obywatela. Przepraszam widzi tylko lewackie złodziejstwo socjalistów. Nie powiedział tylko gdzie ci socjaliści - złodzieje, dlaczego mogą kraść niewidocznie. I gdzie ich widzi w kapitalizmie pokracznym polskim. Walcząc na tym forum z lewackością nie zauważa, że sam jest lewakiem, bo walczy z systemem. Takie porąbane indywiduum. No i nic mu nie zrobisz, nawet go uświadamiając. On już ma ułożone wszystko w głowie. Nie ważne, że byle jak i nie udeptane nawet. Ma i amen taterka. Koniec.

>Ty nadal nie podałeś żadnego źródła swojej wiedzy
>
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby



Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
28-08-2019 21:58 
 Ocena 1 na 1
Gorilla (1205 punktów)

>Gorilla pewnych podstawowych spraw oddawania należności państwu nie rozumie.

Ty nie rozumiesz, że haracz nie jest należnością, lecz rabunkiem

>Dlatego nie widzi dlaczego istnieje ustawiczna bieda u obywatela.

Wg ciebie ograbiony człowiek jest bogaty?

>widzi tylko lewackie złodziejstwo socjalistów. Nie powiedział tylko gdzie ci socjaliści - złodzieje, dlaczego mogą kraść niewidoczne. I gdzie ich widzi

Nie widzisz biedny ślepy człowiecze prawie miliona przeszkadzających urzędników? Milionów leni i nierobów żyjących pasożytniczo z pracy innych ludzi? Nie widzisz milionów beneficjentów rozmaitych "dopłat"?

>w kapitalizmie pokracznym polskim.

Kapitalizm? W Polsce? Zwidy masz?

>Takie porąbane indywiduum.

Obelgi internetowych prostaczków nie robią na mnie wrażenia
DyktaFon (9281 punktów)

Zdecydowanie trafne spostrzeżenia w tym temacie, choć brak mi logicznych wniosków. Sam się dziwię, jakim cudem im więcej rozdajemy, tym więcej mamy... Jakby tak zwiększyć 500+ do np. 5000+ to byśmy Luksemburg przegonili w miesiąc. Ja tak chcę!

A na poważnie: jakich machlojek politycy znów się dopuścili, aby zrobić w konia społeczeństwo? Kiedy się okaże, że nie tylko nie mamy zerowego długu, ale wręcz 100%-towy? Czy będziemy pierwszym państwem w historii, które ogłosi kompletną upadłość? Zawsze to jakieś podium...
31-08-2019 00:47 
 Ocena 1 na 1
mancziz (1830 punktów)
>Zdecydowanie trafne spostrzeżenia w tym temacie, choć brak mi logicznych wniosków. Sam się dziwię, jakim cudem im więcej rozdajemy, tym więcej mamy...

W przyszłym roku akcyza na alkohol i fajki hop 3% w górę. Tak się doi.

businessin(*)rosnie-projekt-budzetu/2nthj3p


"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
klawik (759 punktów)
Dług publiczny cały czas rośnie. To, że aktualnie są wyższe przychody nie oznacza, że dług maleje. Wciąż rośnie. Czary mary z PKB i innymi wskażnikami, proporcjami i innymi takimi mnie nie obchodzą. Nie wolno też zapominać o galopującej inflacji.
mancziz (1830 punktów)
>- od kilku lat systematyczne maleje nam kluczowy wskaźnik długu publicznego (ten o którym mówi art. 216 polskiej konstytucji oraz traktaty unijne) czyli jego wielkość w stosunku do PKB - otóż po raz pierwszy od 10 lat wskaźnik ten spadł już poniżej 50%;

Poza długiem jawnym mamy też dług ukryty i tutaj jesteśmy (a przynajmniej byliśmy rok temu) raczej daleko w tyle Europy (lub w czołówce, zależy jak patrzeć).

www.money.(*)zadluzonych,115,0,2404467.html

www.dlugpubliczny.org.pl

>- w roku wyborczym, kiedy zgodnie z dotychczasową logiką obficie trzeba sypać gotówką na uciszanie nieuchronnych w tym okresie protestów różnych grup społeczno-zawodowych, można przedstawić budżet na kolejny rok bez deficytu. Po raz pierwszy od początku nieszczęsnej transformacji wydatki państwa mają być takie same, jak dochody państwa.

To się nazywa kreatywna księgowość. Za Sławomirem Mentzenem:

Cytat:
Od kilku dni słyszymy, że mamy mieć w 2020 roku budżet bez deficytu. Część osób się cieszy, część wskazuje, że jest to tylko propaganda, a po wyborach będziemy mieli korektę budżetu. Jak jest naprawdę? Oddajmy głos wiceministrowi finansów Leszkowi Skibie:

"Jest to zdarzenie księgowe, iluzja księgowa, nadwyżka w 2020 r. ma charakter tylko i wyłącznie memoriałowo-księgowy".

Czemu ma to być iluzja księgowa? Ponieważ w 2020 roku rozpocznie się grabież OFE i państwo weźmie sobie 15% ze środków zgromadzonych przez nas w OFE. Co więcej, grabież będzie trwała dwa lata, więc połowa pieniędzy trafi do budżetu dopiero w 2021 roku, ale całość zostanie zaksięgowana już w 2020 roku.

Gdyby sprawa dotyczyła jakiejś spółki, nazwalibyśmy to kreatywną księgowością i mieli pretensje o sztuczne zawyżanie wyników. Ale gdy robi to państwo, to po cichu nazwiemy to iluzją a głośno powiemy o wielkim sukcesie.



"Ciężko powiedzieć co jest niemożliwe, gdyż wczorajsze marzenie to dzisiejsza nadzieja a jutrzejsza rzeczywistość." - Robert H. Goddard
Gorilla (1205 punktów)
>Od kilku dni słyszymy, że mamy mieć w 2020 roku budżet bez deficytu. Część osób się cieszy, część wskazuje, że jest to tylko propaganda, a po wyborach będziemy mieli korektę budżetu.

Przecież sam PiS twierdzi, że korekta będzie. Teraz, przy sztuczkach księgowych, nie uwzględnił wypłaty 13 emerytury w budżecie na 2020r. Ale zapowiedział, że jak PiS wygra to 13 emerytura (ok. 10 miliardów) będzie.
R.Jabłoński (239 punktów)
Fundamentalnie nie zgadzam się z tezami pana Agnosiewicza.
To, źe mamy dość wysoki rozwój gospodarczy i zmniejsza się dług publiczny nie jest zasługą rządzących, a wręcz przeciwnie, jego poziom nie jest tak wysoki jak powinien być. Prawie wszystkie kraje Unii zakończyły 2018 rok nadwyżką budżetową (14 krajów), Polska natomiast miała niewielki deficyt co pokazuje, że główną przyczyną dobrej sytuacji jest świetna koniunktura gospodarcza na świecie, w Europie, a przede wszystkim w Niemczech, od których jesteśmy uzależnieni, jako główny dostawca tanich części i montownia dla dużych koncernów. Powinniśmy mieć dużą nadwyżkę, ale dzięki programom socjalnym jesteśmy na minusie.
Bardziej strukturalną przyczyną wykorzystania dobrej koniunktury jest wyszydzana przez p. Agnosiewicza prywatyzacja. Gdyby nie ona pozostalibyśmy z niewydolnym przemysłem, który co najwyżej mógłby obsługiwać trzeci świat, jak to się dzieje z polskimi traktorami, które głównie jadą do Etiopii. Nawet nie są kupowane przez pragmatycznego, polskiego chłopa. Mit o wyprzedaży polskiego przemysłu polegał głównie i jak widać polega nadal na apologetyczno-nacjonalistycznym postrzeganiu potencjału własnego plemienia. Aby konkurować na rynkach kapitalistycznych z gotowymi produktami trzeba przełamać barierę szeroko pojętej wiedzy: co i jak produkować, jak zorganizować produkcję, jak zarządzać ludźmi, jak się zareklamować, itp. Ta wiedza w okresie transformacji nie była Polakom dostępna. Tylko dzięki sprzedaży polskich firm zachodnim kapitałom uniknęliśmy klęski bezrobocia, choć i tak długo się z nim borykaliśmy.
Następnym czynnikiem wzrostu jest fakt przejścia z epoki agrarnej do epoki industrialnej, co skutkuje obfitym zasobem niewykwalifikowanych, tanich robotników, którzy przeszli z rolnictwa do przemysłu. Ten proces dotyczy wszystkich państw zacofanych ewolucyjnie. Wszystkie one notują duże wzrosty Pkb, tak jak choćby Chiny, które, w porywach, miały nawet 8 %. Tania siła robocza powoduje wędrówkę dużych konsorcjów montażowych, które na świecie poszukują taniej produkcji i są w stanie przemieszczać swe zakłady. Dopóki będziemy mieli potencjał takiej taniej siły roboczej będzie wzrost gospodarczy. Mamy przecież 40% Polaków - rolników do zagospodarowania. Rolnicza Holandia po kilkusetletnich przemianach ma ich 2%. Rządzący robią jednak wszystko, aby chłopów na swych 7-10 ha poletkach zatrzymać. 500+ już poczyniło pierwsze sukcesy na tym polu. Późniejszy start w szkole i likwidacja gimnazjum, które było oknem na świat dla młodzieży wiejskiej przyczyni się do tego również. Edukacja przecież skończy się na małej wiejskiej szkole. Dla kogoś kto klaustrofobicznie boi się wrogiego, zewnetrznego świata pokonanie psychologicznej bariery będzie trudne.
Dopóki nie będziemy mieli świetnie wykształconego społeczeństwa, operującego językami, swobodnie czującego się na rynkach światowych, innowacyjnego nie mamy czego szukać w sferach własnych marek produktowych, czyli skończonych produktów, które mają szanse zawojować świat, a tak robi się bogactwo kraju. Nie chodzi tu o paru utalentowanych, którzy przełamują bariery, bo tacy znajdą się zawsze. Chodzi tu o systemowy wzrost podniesienia kwalifikacji całej populacji. Tak, aby z tych 40% chłopów spora cześć przestała zajmować się pędzeniem bimbru, kradzieżą drzewa z lasu i kłusowaniu w pobliskim jeziorze, a za główny cel życiowy widziała "obalenie" jeszcze jednej flaszki. Często to widzę przebywając na wsi. Niestety szkolnictwo nie jest priorytetem tej władzy. Słabo opłacani nauczyciele, którzy masowo uciekają z zawodu, program mistyczno-nacjonalistyczny oderwany od oświeceniowo racjonalnego pragmatyzmu, autorytarny typ nauczania rodem z państwa Pruskiego, to wszystko zatrzymało procesy rozwojowe w tym zakresie.
Panie Agnosiewicza sny o 5 sile w Europie były możliwe w czasach kiedy Polska była uważana za pioniera przemian ustrojowych i gospodarczych, a było to za rządów poprzednich ekip. Teraz mamy uruchomiony artykuł 7. i realną perspektywę odebrania funduszy unijnych ze względu na pogwałcenie praworządności.
Czy pan nie widzi, że kulturowo jesteśmy obecnie dla starej Europy zupełnie obcy. Pod każdym względem: religii (80% wierzących w Polsce, we Francji 27%), ustrojowym ( nie lubimy przecież liberalnej demokracji), gospodarczym ( centralizacja zarządzania, nacjonalizacja, nepotyzm), prawnym (trójpodział władzy zupełnie zbyteczny). Wielowiekowych zapóźnień nie da się odrobić przez parę dekad. Przeszkodą jest w tym struktura psychiczna naszego społeczeństwa. Osobowość autorytarna, która dobrze jest opisana przez psychologię, nie podlega gwałtownym przemianom. To proces długi i żmudny, choć może być przyspieszony przez traumatyczne zdarzenia, które sam wywołuje, tak jak to się stało u Niemców. Mam nadzieję, źe u nas będzie to przebiegało łagodniej.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365