 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-03-2006 11:33 | Piotrek Patucha (2279 punktów) | Upupiona młodzież. | Dlaczego zatytułowałem tak wątek? Ponieważ człowiek dorosły tym różni się od dziecka, że dba o swój oraz rodzinny interes. Jeśli 25-letni absolwent wyższej uczelni nie potrafi sam siebie utrzymać i założyć rodziny, oznacza to, że jest człowiekiem zależnym. A jeśli istotą bytu dla niego jest wiara w to, że jest dziecięciem bożym, to chyba powinien odwiedzić psychologa, żeby mu wytłumaczył, że 25 lat to wiek dorosłości, dojrzałości i samodzielności. Upupienie serwowane w Kościołach owocuje tym, że obywatele nie mają pazura, staja się zależni, dobrze ułożeni, cichutcy, niewinni, niepokalani! A czasy wcale nie są przyjazne. To jest czas walki o byt. www.gazeta(*)=showNews&id=PAP20060314W08927Na pewno wielu z was nasunęło się kilka prostych refleksji, mianowicie takich, że 1. W Polsce protesty młodych ludzi zdarzają się nieczęsto. 2. Nieliczne grupy młodzieżowe walczą zazwyczaj o prawa gejów i lesbijek, ale w sprawach gospodarczych nie śmieją się głośno wypowiadać. Środowiska młodzieżowe są podzielone i niezdolne do współpracy na szeroką ogólnopolską skalę. 3. Jednoczenie się polskiej młodzieży na skalę masową można zaobserwować jedynie podczas pielgrzymek Ojca Świętego, który traktuje ich jak dzieci. Proszę sobie wyobrazić, że największym problemem młodych ludzi w Polsce jest nadal duże bezrobocie, żenująco niskie płace oraz mobbing pracodawców, którzy czują się bezkarnymi panami sytuacji. Dziś o sprawach gospodarczych szef rządu i prezydent wypowiadają się enigmatycznie lub w ogóle o tym nie mówią, ponieważ więcej czasu w mediach poświęca się gierkom politycznym typu rozwiązanie lub samo-rozwiązanie sejmu, pakt stabilizacyjny z partiami Leppera i Giertycha, których w czasie kampanii wyborczej bracia Kaczyńscy nazywali groźnymi populistami i wrogami demokracji, śmieszne ustawy o becikowym, naprawa moralności(sic!) oraz budzenie świadomości narodowej. Z całym szacunkiem, ale są to sprawy mało istotne z punktu widzenia młodego człowieka, który myśli poważnie o pracy i założeniu rodziny. Ja co prawda do kateogrii "młodzież" się nie kwalifikuję(prawie 30-stka na karku - to już wiek średni), jednak ciekawi mnie sprawa tych młodszych, którym rząd miast umożliwiać godziwe warunki zarobkowania w kraju, serwuje "wtórne upupienie" na skalę masową. Ktoś kto na to spojrzy z boku, dojdzie do wniosku, że nasza młodzież tkwi w jakimś letargu i jest niezdolna, żeby zamanifestować swoją opinię w sprawach pierwszorzędnych. A nie są nimi ideały takie wartości prorodzinne, Bóg, Honor i Ojczyzna, ponieważ ideały można realizować z pełnym żołądkiem, lecz bardzo konkretne sprawy od których zależy przetrwanie. Odwoływanie się do ideałów, jakie ma miejsce w prokatolickim rządzie, prowadzi do uśpienia świadomości obywatelskiej. Chodzi o to, żeby zwieść uwagę wyborców i skoncentrować ją na sprawach trzeciorzędnych. Rozsądek podpowiada, że jeśli chcesz pisać wiersze o Bogu, albo malować ciało swojej ślicznej kobiety, to musisz mieć po pierwsze swoje własne lokum i stały dopływ gotówki, dzięki której opłacisz comiesięczne rachunki za światło i wodę. Jeśli chcesz zaprosić żonę do restauracji, dziecko obdarować prezentami, a po pracy nabyć pędzel, farby i blejtram, musisz zarabiać nieco więcej niż 800 PLN. Rząd nie jest po to, żeby obywateli reedukować i polepszać stan moralności, lecz po to, aby umożliwić dobry start oraz godne warunki pracy i rozwoju. A rozwój duchowy jest potęgowany wyłącznie wtedy, gdy są na to pieniądze. Stan w naukach, sztuce i kulturze zależy od warunków ekonomicznych obywateli, którzy za nie płacą. A te warunki zależą w znacznym stopniu od posunięć rządu i prezydenta danego kraju. Zatem młodzież francuska, dbając o swój dobrze rozumiany interes, nie tylko śledzi na bieżąco ruchy rządu, ale także głośno je komentuje. Czekam na moment, w którym nasza młodzież, a tkwi w niej niesamowity potencjał, wreszcie się obudzi. Ile masz lat czytelniku? 18, 20, 21, 23, 24? Pomyśl co będzie kiedy skończysz studia i zaczniesz szukać pracy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| less | Młodzież nasza już się budzi. W Anglii, Irlandii itp. To znacznie prostsze rozwiązanie, niż walka o zmiany w tym kraju. Skuteczne, perspektywiczne, pewne. C..j z tym krajem - tak myśli coraz więcej młodzieży, możliwość wypisania się stad dość prosta, a będzie coraz łatwiej. Po co się męczyć i chcieć coś zmieniać i czy to w ogóle możliwe w jakimś rozsądnym okresie czasu? Raczej nie. Szkoda życia, lepiej zmienić miejsce. Tam jest normalny świat, tu tylko zachodnia Azja i długo tak jeszcze będzie. Lepiej stąd spadać, a pierdoły o patriotyzmie? To tylko bla bla bla...
|
|
 | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | > Młodzież nasza już się budzi. W Anglii, Irlandii itp. To znacznie prostsze rozwiązanie, niż walka o zmiany w tym kraju. Skuteczne, perspektywiczne, pewne. C..j z tym krajem - tak myśli coraz więcej młodzieży, możliwość wypisania się stad dość prosta, a będzie coraz łatwiej. . Tam jest normalny świat, tu tylko zachodnia Azja i długo tak jeszcze będzie. Lepiej stąd spadać, a pierdoły o patriotyzmie? To tylko bla bla bla...Kwestią pierwszorzędną jest ożywienie gospodarki wolnorynkowej, ułatwienie przedsiębiorcy tworzenia nowych miejsc pracy(na założenie jednoosobowej firmy musiałem czekać miesiąc!) oraz obniżenie podatków. Szczerze powiedziawszy nasi politycy przypominają Kubę Wojewódzkiego, bez uszczerbku dla jego pracy. Rzecz w tym, że oni uprawiają mistyczną sofistykę, natomiast istotą nowoczesnego rządu powinno być zarządzanie krajem tak jakby był dużym przedsiębiorstwem. Jeśli pani zada sobie pytanie: na czym polega funkcja polityka? być dojdzie pani do następujących myśli. Polityk ma się dobrze ubierać, ładnie mówić, być sexy i często pokazywać w mediach. Powienien także dobrze tańczyć, wyrażać współczucie dla najbiedniejszych, dużo obiecywać i prowokować publiczne spory, dyskusje, skandale, straszyć lustracją, komisją śledczą itp. ponieważ polityk jest od tego, aby nam dostarczać rozrywki. Moim zdaniem stworzyliśmy sobie taką klasę polityczną na jaką zasługujemy. Mianowicie sprytnych sofistów, którzy potrafią wykreować w mediach pozytywny wizerunek oraz zabawiać publiczość błyskotliwymi polemikami.... Osobiście nie jestem politykiem i nigdy nim nie chciałem być, jednak zależy mi na wyjaśnieniu pewnej kwestii. Dlaczego MY, naród Polski wybieramy sobie takich polityków? To my wykreowaliśmy ICH, a nie oni nas, przecież polityk, jeśli chce zdobyć posłuch, musi dostosować się do oczekiwań wyborcy. Wyborcy tworzą popyt, politycy oferują podaż na skandale, kłótnie, medialny show. Gdzieś po drodze zgubiła się istota polityki, czyli skutecznego zarządzania krajem. > Po co się męczyć i chcieć coś zmieniać i czy to w ogóle możliwe w jakimś rozsądnym >okresie czasu? Raczej nie. Szkoda życia, lepiej zmienić miejsceChcesz wyjechać i dać asumpt prezydentowi miasta, w którym mieszkasz, do pochwalenia się wyborcom: Nasz wkład do walki z bezrobociem okazał się skuteczny. Proszę spojrzeć na wskaźniki. Gospodarka ruszyła pełną parą. Tworzone są nowe miejsca pracy................ za granicą.
|
|
|  | | less | > Kwestią pierwszorzędną jest ożywienie gospodarki wolnorynkowej, ułatwienie przedsiębiorcy tworzenia nowych miejsc pracy(na założenie jednoosobowej firmy musiałem czekać miesiąc!) oraz obniżenie podatków.> Szczerze powiedziawszy nasi politycy przypominają Kubę Wojewódzkiego, bez uszczerbku dla jego pracy. Rzecz w tym, że oni uprawiają mistyczną sofistykę, natomiast istotą nowoczesnego rządu powinno być zarządzanie krajem tak jakby był dużym przedsiębiorstwem.Tak powinno być. To poza dyskusją. > Moim zdaniem stworzyliśmy sobie taką klasę polityczną na jaką zasługujemy. Mianowicie sprytnych sofistów, którzy potrafią wykreować w mediach pozytywny wizerunek oraz zabawiać publiczość błyskotliwymi polemikami....Tu się nie zgodzę. To zbyt optymistyczne. Niczego nie stworzyliśmy, tylko reprezentują nas ludzie, którzy są wypadkową tego narodu. Raczej więc- stworzyło się, bo inaczej nie stało możliwości... Dla mnie taka jest brutalna prawda. Czyli generalnie złodziej-kombinator-cwaniak, ewentualnie religijny kretyn-nieudacznik. A te wszystkie narzekające "doły" tak naprawdę niewiele się różnią od swych wybrańców. Robią dokładnie to samo, tylko mają mniejsze możliwości. Gdyby byli na świeczniku, to w zdecydowanej większości robili to samo co ci, na których plują. To jest efekt takiej, a nie innej kultury tego narodu. Czyli zdemoralizowanej tradycji katolicko-socjalistycznej w wyjątkowo specyficznym wydaniu. > Osobiście nie jestem politykiem i nigdy nim nie chciałem być, jednak zależy mi na wyjaśnieniu pewnej kwestii. Dlaczego MY, naród Polski wybie,ramy sobie takich polityków? To my wykreowaliśmy ICH, a nie oni nas, przecież polityk, jeśli chce zdobyć posłuch, musi dostosować się do oczekiwań wyborcy. Wyborcy tworzą popyt, politycy oferują podaż na skandale, kłótnie, medialny show.Zauważ, że większość już nie wybiera. Prawda jest taka, że nie ma w czym, a bez zajmowania swej głowy polityką też można żyć. I to chyba przyjemniej i zdrowiej. Jest tyle pięknych spraw na których można się skupić... Jeżeli nawet widać jakieś rodzynki, na które wartoby zagłosować, to jest ich zdecydowanie za mało, żeby coś się trwale zmieniło. Jeszcze raz - jaki naród - taki wybór - taka reprezentacja. > Chcesz wyjechać i dać asumpt prezydentowi miasta, w którym mieszkasz, do pochwalenia się wyborcom: Nasz wkład do walki z bezrobociem okazał się skuteczny. Proszę spojrzeć na wskaźniki. Gospodarka ruszyła pełną parą. Tworzone są nowe miejsca pracy................ za granicą.  Tu akurat cię zaskoczę. Moje miasto jest na tle większości innych, świetnie zarządzane i to właściwie od zawsze. Władze są super. I to nie jest małe miasto. Bezrobocie stosunkowo niskie (9%), inwestycje mocne, skuteczne wyciąganie pieniędzy z Unii, a i sprawy kultury na zaskakująco wysokim poziomie (że o przyrodzie juz nie wspomnę). Zero ideologii i głupawych gierek, tylko sumienna praca. Generalnie jest bardzo dobrze, przynajmniej w porównaniu do wielu innych miejsc w tym kraju. 25 osobowa rada miasta rzeczywiście współpracuje, choć jest tam przynajmniej dwóch katolickich szaleńców (z Pisu). Zgroza mnie ogarnia, kiedy pomyślę, że tacy ludzie i tutaj przejęliby władzę. Na szczęście póki co, to tylko żałosny folklor. Tak sobie czasami dyskutejemy z ojcem i myślę, że to efekt mocnej tradycji ewangelickiej w naszym regionie i żydowsko-niemieckiej spuścizny z dawniejszych czasów. Tak więc jeżelibym wyjechał, to raczej ze względu na to, że ten kraj i naród to dramat (a normalni Czesi tuż za górami). Samo miasto, to świetne miejsce do życia. Świetne jak na Polskę oczywiście.
|
|
| |  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | > >Moim zdaniem stworzyliśmy sobie taką klasę polityczną na jaką zasługujemy. Mianowicie sprytnych sofistów, którzy potrafią wykreować w mediach pozytywny wizerunek oraz zabawiać publiczość błyskotliwymi polemikami....> Tu się nie zgodzę. To zbyt optymistyczne.Istnieją dwa rodzaje optymizmu. Jeden mówi, że już jest dobrze, drugi, że może być lepiej. > Niczego nie stworzyliśmy, tylko reprezentują nas ludzie, którzy są wypadkową tego narodu.Wypadkową tego narodu jest także Kamil Durczok, były prezenter TVP, który przyznał się na oczach milionowej publiczności, że chorował na raka( przeglądałem wczoraj jego książkę na kanapie w Empiku; dobra głęboka pozycja), a także Sławomir Mrożek, który ujawnił w swej autobiografii przykry epizod związany z leczeniem udaru mózgu. Oczywiście obaj są ludźmi w pełni sprawnymi, którzy odnieśli w życiu sukces, pomimo przeszkód, na które natrafiali. Przecież nie mówię tego, żeby komukolwiek robić przykrość, ani tym bardziej naśmiewać się z ludzkich akcydesów ("akcydens" to dobre słowo, bardzo arystotelesowe. Akcydensy zdarzaja się, ale nie stanowią natury człowieka, któremu się mogły przytrafić). Piszesz, że reprezentują nas ludzie, którzy są wypadkową narodu. Oznacza to, że posiadaja cechy, które ma każdy z nas. Nie jest to prawdą. Oczywiście nie tylko polityk może przypiąć brzydką łatkę swojemu rywalowi w czasie kampanii wyborczej, ale także rozczarowana mężczyzną kobieta, albo zawistny kolega z pracy. Pomówienia i kłamstwa podobnie jak plotki, mają dziwną cechę. Lubią żyć w świadomości zbiorowej, nawet gdy faktyczny stan rzeczy radykalnie przeczy treści zawartej w pomówieniu. Widocznie w polityce obowiązuje reguła: jeśli fakty przeczą opinii, tym gorzej dla faktów.  W większości wypadków, każdy wie jak jest. To są tajemnice poliszynela. Podobnie jak w historii o dwóch mężczyznach zakochanych w sobie po uszy (niespełniona miłość przypomina raka, tyle, że rak miłości niszczy umysł, ale nie można na niego umrzeć), którzy oszukują swoje żony, żeby w górach pod niebem się spotykać, kochać się ze sobą i godzinami rozmawiać, przy czym one o tym wiedzą, tak i w polityce każdy wie, co jest grane. Ale tylko odważni potrafią się do tego przyznać. Kto nie potrafi, jest tchórzem. Dlatego powiem wprost. W Polsce może być lepiej, ale dopiero wtedy, gdy bracia Kaczyńscy oddadzą władzę.
|
|
| | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć > Dlatego powiem wprost. W Polsce może być lepiej, ale dopiero >wtedy, gdy bracia Kaczyńscy oddadzą władzę.  Władza braci Kaczyńskich jest tylko efektem ich kampanii wyborczej. Odzwierciedlała ona sposób myślenia polskiego społeczeństwa. Była idealnie przygotowana i odważna. Ktoś stwierdził, że PiS nie oferował gruszek na wierzbie, on oferował banany i ludzie to kupili. PiS obiecywał wszystko, wszystkim. FAKT PiS jednak nie ma i nie będzie miał, pomysłu co dalej. To już widać ponieważ minęło sporo dni od "100 dni" rządu i NIC. Rząd dosłownie nic nie robi. Choćby jedna ustawa, mała, maleńka ustawa gospodarcza. Podobno rząd coś zrobił, że benzyna nie podrożała, nie wiem tylko co mógłby zrobić. Chyba to nie polski rząd spowodował, że ropa tanieje w Londynie...  Jednak Piotr, dopóki Polacy będą głosować na takie partie jak PiS, ktoś ich zastąpi. To straszne, ale Tu nic się nie zmieni przez dziesiątki lat! Zawsze będzie jakiś PiS, Samoobrona lub inne "LSD" dla ludu.
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | |  | | less | > FAKT PiS jednak nie ma i nie będzie miał, pomysłu co dalej. To już widać ponieważ minęło sporo dni od "100 dni" rządu i NIC. Rząd dosłownie nic nie robi. Choćby jedna ustawa, mała, maleńka ustawa gospodarcza. Podobno rząd coś zrobił, że benzyna nie podrożała, nie wiem tylko co mógłby zrobić. Chyba to nie polski rząd spowodował, ze ropa tanieje w Londynie... Widziałem jakiś tydzień temu "wywiad" "premiera" Marionetkowicza w "TV" Trwam. Tam kłopotliwe pytania nie padają i można pleść androny na całego. Niezłe jaja. Ten syn Opus Dei w wielkim natchnieniu opowiadał jakim to wielkim sukcesem jego rządu jest 4%-owy wzrost gospodarczy. No po prostu geniusz ekonomiczny. Ci chłopcy są naprawdę zdolni, tylko my tego nie rozumiemy.
|
|
| | |  | | less | > Piszesz, że reprezentują nas ludzie, którzy są wypadkową narodu. Oznacza to, że posiadaja cechy, które ma każdy z nas. Nie jest to prawdą.Powiedzmy, że większość. Wypadkowa nie wskazuje wszystkich elementów całości. Myślę, a może raczej wierzę w to, że choćby wsród ludzi pisujących na tym forum jest przynajmniej kilka, które odbiegają od smutnego standardu. > Podobnie jak w historii o dwóch mężczyznach zakochanych w sobie po uszy (niespełniona miłość przypomina raka, tyle, że rak miłości niszczy umysł, ale nie można na niego umrzeć), którzy oszukują swoje żony, żeby w górach pod niebem się spotykać, kochać się ze sobą i godzinami rozmawiać, przy czym one o tym wiedzą, tak i w polityce każdy wie, co jest grane. Ale tylko odważni potrafią się do tego przyznać. Kto nie potrafi, jest tchórzem.No kurde byłem na tym filmie, bo nie mogłem zrozumieć, co może być takiego w historii o miłości do siebie dwóch facetów, że ludzie komentują go z takim wzruszeniem i chodzą na niego po ileś tam razy. Byłem, zobaczyłem, zrozumiałem. I chyba ze trzy razy mało się nie poryczałem, a nie robię tego na filmach. Ale to akurat inny temat. Coś w tym filmie jednak jest i jak wileu innych, myślałem o nim przez kilka dni. > Dlatego powiem wprost. W Polsce może być lepiej, ale dopiero wtedy, gdy bracia Kaczyńscy oddadzą władzę.  Piotrze, proszę wskaż opcję... ale z tych realnych, które mają jakieś szanse. A niech tam, jakąkolwiek opcję... chociaż Kaczyńscy to oczywiście totalna porażka. I chyba nie chodzi nam o to, żeby było lepiej od Kaczyzmu, bo to chyba dość proste, ale żeby było dobrze. Normalnie. Widzisz taki kierunek i opcję, która realnie jest w stanie przejąć władzę i coś zmienić? Ja mam kłopot. No może na płaszczyźnie samorządu jest lepiej, nieco inaczej, bardziej świadomie i obywatelsko i od tego należałoby zacząć?
|
|
| | | |  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | > Powiedzmy, że większość. Wypadkowa nie wskazuje wszystkich elementów całości. Myślę, a może raczej wierzę w to, że choćby wsród ludzi pisujących na tym forum jest przynajmniej kilka, które odbiegają od smutnego standardu.Chyba niestety masz rację drogi less. Kłótliwi politycy niewiele się różnią od ludzi, którzy na nich głosowali(poza kilkoma wyjątkami, których szanuję). Atmosfera jest conajmniej kłopotliwa. Przykro mi to stwierdzić, ale wszyscy na tym tracimy.  Przy okazji. Znowu pomyliłem się co do twojej płci. Nie pierwszy raz kobietę wziąłem, za samca, a samicę za mężczyznę. Niestety sam sobie jesteś winien. Proponuję ci żebyś się zalogował. Następnym razem kiedy otworzę wątek, wsadzę tam zastrzeżenie, że będzie on czynny tylko dla ludzi, którzy są zarejestrowani w serwisie oraz ujawnili swoje dane osobowe, tak jak i ja to czynię. Ostatecznie, nie bedę odpowiadał na posty ludzi, którzy są: nieuprzejmi, lub nie chcą się przedstawić. Wirtualna rzeczywistość ma tą cechę, że ja nie wiem z kim rozmawiam, ponieważ tej osoby nie widzę. Anonimowość internetowych rozmów prowadzi do skrajności. Nie wspomnę o erotycznych czatach, wystarczy, że każdy z nas sobie przypomni, że niejednokrotnie został zrugany przez anonimową osobę, która wchodzi na chwilę do wątku, po to aby wyładować swoja agresję i odejść.  W realnej sytuacji, uważam, mielibyśmy trochę lepszy kontakt. Na codzień pracuję z ludźmi, więc potrafię odróżnić zachowania internautów od zachowań osób, którzy patrzą mi prosto w oczy. W dodatku, kiedy rozmawiam sam na sam, mam pewność, że moje słowa trafią tylko do adresata. Na forum mogą być czytane przez każdego, co owocuje tym, że niektórzy czytają posty, które nie były dla nich przeznaczone. To bardzo irytujące. Sytuacja forumowa jest skomplikowana do kwadratu, ponieważ kiedy na mój jeden komentarz odpiszą 4 osoby, automatycznie jestem zobowiązany do napisania 4 odpowiedzi. Jak tedy wszystkich zadowolić? Przecież ktoś mógłby się poczuć urażony moim milczeniem. Tutaj niknie istota dialogu. Jeśli rozmawiam ze wszystkimi, to z nikim nie rozmawiam.  > >Dlatego powiem wprost. W Polsce może być lepiej, ale dopiero wtedy, gdy bracia Kaczyńscy oddadzą władzę.  > Piotrze, proszę wskaż opcję... ale z tych realnych, które mają jakieś szanse. A niech tam, jakąkolwiek opcję... chociaż Kaczyńscy to oczywiście totalna porażka. I chyba nie chodzi nam o to, żeby było lepiej od Kaczyzmu, bo to chyba dość proste, ale żeby było dobrze. Normalnie. Widzisz taki kierunek i opcję, która realnie jest w stanie przejąć władzę i coś zmienić? Ja mam kłopot. No może na płaszczyźnie samorządu jest lepiej, nieco inaczej, bardziej świadomie i obywatelsko i od tego należałoby zacząć?Less. Ja nie jestem politykiem. Ale z tego co słyszałem od ekonomistów, aby osiagnąć stopień rozwoju Francji, potrzeba ok. 15 lat, poważnej, rzetelnej pracy całego narodu. Na tym polu łatwo się dogadamy. A "polityce" pozostaje piana, którą dawno już się krztusi.
|
|
| | | | |  | | less | >Less. Ja nie jestem politykiem. Ale z tego co słyszałem od ekonomistów, aby osiagnąć stopień rozwoju Francji, potrzeba ok. 15 lat, poważnej, rzetelnej pracy całego narodu. Na tym polu łatwo się dogadamy. A "polityce" pozostaje piana, którą dawno już się krztusi. Zgadzam się. Ekonomia to jedyna szansa dla Polski. Żadne tam uświadamianie światopoglądowe tylko pełna micha plus jeszcze parę rzeczy, a poczucie zadowolenia i jako taka świadomość same przyjdą. Jak w Irlandii czy Hiszpanii. Dobrobyt jest największym wrogiem zaściankowości, ciemnoty, życiowego rozżalenia, ksenofobii, nieufności, prymitywnego i cwanego kleru i demagogicznej władzy opierającej swój wizerunek na nieumiejętnych, pozornych działaniach i dzieleniu, a nie budowaniu. Dlatego nie interesuje mnie generalnie Polska, ani ten naród, tylko szerszy wymiar, przynajmniej Europa. Nasz naród, naród bez osiągnięć, bez kultury, bez nauki, bez jasnej wizji, bez ekonomii, bez świadomości społecznej, długo by wymieniać... niestety... Dlatego bardziej martwi mnie dzisiaj Francja, bo to między innym od niej zależy głównie nasza przyszłość. To inni za nas zrobią porządek. Mam nadzieję. Bo my nie damy sobie sami nigdy rady, a przynajmniej bardzo mało to prawdopodobne. Dlatego bardziej martwi mnie skłonność prawdziwych europejczyków do silnego socjalizmu w ekonomii i brak naprawdę jasnej wizji przyszłości Europy, niż polskie, socjalistyczno-katolickie bagno. Wybacz Piotrze, ale nie będę się logował. Teraz mam trochę wiecej luzu, więc trochę tu wpadam. Ale to się niedługo skończy. Rozumiem Twój dyskomfort. A płcią się nie przejmuj zupełnie. To bez znaczenia.
|
|
|  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Polityk ma się dobrze ubierać, ładnie mówić, być sexy i często pokazywać w mediach. Powienien także dobrze tańczyć, wyrażać współczucie dla najbiedniejszych, dużo obiecywać i prowokować publiczne spory, dyskusje, skandale, straszyć lustracją, komisją śledczą itp. ponieważ polityk jest od tego, aby nam dostarczać rozrywki.
Tak. To czysta socjotechnika, marketing polityczny czy jak to nazwiemy. Bo "lud" chce "chleba i igrzysk" i jeśli są igrzyska, to chleb staje się mniej ważny (przynajmniej na razie). I o to chodzi. My mamy chleb, a wy igrzyska, więc w czym problem?
>Moim zdaniem stworzyliśmy sobie taką klasę polityczną na jaką zasługujemy. [...]
Nic dodać, nic ująć. Tylko zastanówmy się dlaczego tak jest. Mam 51 lat. Czy szkoły do których chodziłem (a przecież nie ja sam, bo programy szkolne były "odgórne" w całym kraju) nauczyły mnie postawy obywatelskiej? Nie. Czy uczono mnie ekonomii? Tak, ale socjalistycznej (już w szkole średniej miałem "podstawy ekonomiki przedsiębiorstw socjalistycznych" - taki przedmiot, nie moja wina). Dopiero na studiach "otworzyły mi się oczy" (m.in. na racjonalizm). W 1989 roku, wg statystyk, wyższe wykształcenie miało zaledwie 7-8% Polaków. A ludzie z wykształceniem średnim też nie stanowili większości (ok. 40%). Reszta, to podstawówki i zasadnicze szkoły zawodowe. Czego od nich oczekujesz? Jest jeszcze coś innego. BARDZO WAŻNE. Ciągłość pokoleniowa KULTURY. Nasza inteligencja (tu jako warstwa społeczna) jest inteligencją W PIERWSZYM, góra, w drugim, pokoleniu (oczywiście, nie wszyscy). Czego się spodziewasz po tych ludziach? Przecież na wyższych uczelniach nie uczą "dobrych manier", "dobrego smaku" czy całowania w rękę partnerki po tańcu (że nie wspomnę o układaniu zastawy i sztućców na stole). Ale to przecież przeżytek. Kto by się tego uczył i po co? Przecież MTV lansuje wzorce, którym KAŻDY jest w stanie sprostać. Odbiegłem trochę od tematu, przepraszam, ale już wracam.
>Dlaczego MY, naród Polski wybieramy sobie takich polityków? To my wykreowaliśmy ICH, a nie oni nas, przecież polityk, jeśli chce zdobyć posłuch, musi dostosować się do oczekiwań wyborcy. Wyborcy tworzą popyt, politycy oferują podaż na skandale, kłótnie, medialny show.
I tu jesteś w błędzie. To nie MY ich wykreowaliśmy. Oni wykreowali się sami (przy pomocy socjotechniki, mediów i 40% głosujących). Reszta jest milczeniem. Tylko jak długo?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | | sukulent (2309 punktów) | Przepraszam ,że skomentuję tu Twoją dygresję, odbiegając od tematu tak dalece, ze narażę sie zapewne moderatorom, ale jej bez komentarza zostawic nie mogę.
>Jest jeszcze coś innego. BARDZO WAŻNE. Ciągłość pokoleniowa KULTURY. >Nasza inteligencja (tu jako warstwa społeczna) jest inteligencją W PIERWSZYM, góra, w drugim, pokoleniu (oczywiście, nie wszyscy). Czego się spodziewasz po tych ludziach? Przecież na wyższych uczelniach nie uczą "dobrych manier", "dobrego smaku" czy całowania w rękę partnerki po tańcu (że nie wspomnę o układaniu zastawy i sztućców na stole). Ale to przecież przeżytek. Kto by się tego uczył i po co? Przecież MTV lansuje wzorce, którym KAŻDY jest w stanie sprostać.
Czyżby kindersztuba była według Ciebie dostępna jedynie "inteligentom" w niewiadomo którym pokoleniu ? Zapewniam Cię, ze przy pewnej bystrości i ciekawości świata uczy się jej szybko, albo jeszcze szybciej i nie jest do tego konieczny wiszący na ścianie portret zubożałego szlachcica, zwanego pradziadkiem. Tenże portret nie jest także gwarantem "dobrego smaku", nie chroni nijak przed głosowaniem na PIS czy LPR (może nawet przeciwnie?), no, w ostateczności surowy wzrok kostycznego antenata może co wrażliwszych prawnuków zniechęcić do popierania Samoobrony. W którym pokoleniu "inteligentem" należy być, żeby nie zasilić zbioru rodaków "po których się nie spodziewasz" ?
Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka")
|
|
| | |  | | outsider (2469 punktów) | Oboje macie w pewnym sensie rację. Jednostka żywotna, inteligentna i ciekawa świata stworzy pełnowartościowe "pierwsze pokolenie" - co więcej, nieufna wobec rytuałów dobrze zrozumie, czemu postępuje tak a nie inaczej. Większość jednak nie wyrośnie ponad normy wyniesione z domu - a jeśli wyrośnie w sensie miejsca na drabinie społecznej, dadzą o sobie znać niszczace kompleksy.
Z tym, że akurat owa rodowa "szlachetczyzna" nie jest dziś dobrą rekomendacja przynależnosci do inteligencji - ani nigdy nie była. Zbyt daleko bowiem w takich archaicznych liniach od założyciela rodu, który czymś sie tam w sumie musiał wykazać - ot, długa linia dumnej i dufnej w siebie przeciętności. Nie dajmy się zwariować PiS-owi - toż oni właśnie owymi szlacheckimi przodkami usiłują pokryć swoja jałową podprzeciętnośc, bo inteligencji w tym gronie szukać niesposób.
Normalnie funkcjonujące społeczeństwo potrzebuje zarówno "starej" jak i "nowej" krwi - to zapewnia pewna równowagę między roztropnością (chocby wyuczoną) a odwagą - choćby samej siebie nieświadomą. Swiat przodków dostarcza bowiem recept przeterminowanych (przeczytałem niegdyś kodeks Boziewicza - śmieszności tam więcej niż honoru w jakimkolwiek rozumieniu, dobrze to zreszta "na zywo" komentował Boy) - zdobywcy jednak nowych lądów płacą za swe podboje wysoką cene.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Z tym, że akurat owa rodowa "szlachetczyzna" nie jest dziś dobrą rekomendacja przynależnosci do inteligencji - ani nigdy nie była.
W pełni się z Tobą zgadzam. Chciałem jedynie zauważyć, że ani razu nie użyłem terminu "szlachta" w żadnej z jego form gramatycznych. Powszechnie wiadomo bowiem, iż główną "kuźnią" kadr dla intelegencji była klasa średnia czyli mieszczaństwo.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | | outsider (2469 punktów) | Powszechnie wiadomo... Michale, posłuchaj wypowiedzi naszych rządzących - zdecydowanie nie w wymienionych przez Ciebie kręgach poszukują swoich antenatów. Dlatego są, jacy są.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
Można dyskutować nad możliwymi sposobami nabywania kindersztuby. Można też zastanawiać się, czy jest ona wartością. Natomiast poza dyskusją wydaje się być jej widoczny brak u większości przedstawicieli naszej klasy politycznej.
Pierwsza Dama targająca najpotrzebniejsze w podróży zagranicznej podręczne drobiazgi w plastykowej reklamówce, to najłagodniejszy przejaw tego braku.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | outsider (2469 punktów) | > Pierwsza Dama targająca najpotrzebniejsze w podróży zagranicznej podręczne drobiazgi w plastykowej reklamówce, to najłagodniejszy przejaw tego braku.Ależ to się najzupełniej mieści w wizji IV RP. Podobnie - jak wielce kolokwialny (żeby nie powiedzieć: knajacki) jezyk min. Dorna: socjolog, wybrał sobie target i dostosował język. Jeśli to nawet nie wolny wybór, to całkiem rozsądne dostosowanie wizażu do mozliwości obecnej ekipy. Wiadomo mniej więcej, w jakim stylu Nasz Prezydent rozmawiac z innymi potrafi - bez owej reklamówki w dłoniach Pierwszej Damy jego rozmówcy wprawdzie zaskoczeni by nie byli, tak jednak przygotowuje się na nieuniknione opinię publiczną krajów Głowę IV RP goszczących (że to ową opinię w ogóle niespecjalnie obchodzi, to już trudno - dobry aktor nie gra gorzej dlatego tylko, że widownia pusta). Był spójny i przekonujący Lech Wałesa ze swym "nie chcem, ale muszem"? Był! To i obecnego rządu się nie czepiajmy, Placowniku 
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | |  | | Balkowski (5685 punktów) | > Był spójny i przekonujący Lech Wałesa ze swym "nie chcem, ale muszem"? Był! To i obecnego rządu się nie czepiajmy, Placowniku  Był spójny, ale dlatego że był związkowcem i trybunem ludowym po (bodajże) szkole zawodowej. Więc np. "nie chcem ale muszem" czy nieznajomość języków obcych były jeśli nie częścią jego stylu i specyficznego uroku, to w najgorszym razie czymś wytłumaczalnym. Natomiast profesor który nie umie po angielsku ani po niemiecku, w czasie wywiadów ogląda sobie paznokcie, a jak już mówi jedynym znanym sobie językiem to i tak zaciągnie czasem warszawską gwarą jak nie przymierzając taksówkarz... no cóż, sam z siebie bym na to nie wpadł, a jakbym nie zobaczył na własne oczy to bym nie uwierzył.
|
|
| | | | | |  | | outsider (2469 punktów) | Ktoś jednak Naszego Prezydenta habilitował (Uniwersytet Gdański), ktoś go profesorem uczynił (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) - co on sam temu winien? I ktos Go na prezydenta wybrał (my wszyscy).
No - może nie wszyscy, arytmetyka wyborcza jednak jest nieubłagana. Winien zatem być Kaczyński Lech dla nas wszystkich wzorcem - jeśli nie o charakterze elitarnym, to przynajmniej statystycznym: i zapewne jest. Gdzieś u podstaw demokracji przedstawicielskiej jest założenie, że to nie lud sam w sobie rządzi, jedynie spośród swych elit najbardziej zdatnych i najbardziej pożądanych wybiera - ale to może założenie cokolwiek przestarzałe? Wszak już w "demokracji socjalistycznej" wybierać to lud nie wybierał - ale skutki owego niedokonanego nigdy wyboru bywały podobne. Od dawna twierdzę z uporem: wracamy do PRL - co wydaje sie zresztą dziać przy cichym poparciu znacznej części narodu, a zwłaszcza - Narodu.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Był spójny i przekonujący Lech Wałesa ze swym "nie chcem, ale muszem"? Był! To i obecnego rządu się nie czepiajmy, Placowniku Pana Prezydenta Lecha Wałęsę postrzegam nieco inaczej. Nie rościł sobie pretensji do posiadania kindersztuby ani przez chwilę. Posiadał jednak swój styl i zachowując go błyskawicznie się uczył. Powiedziałbym, że rósł w oczach. Jeśli dziś powiedziałby "nie chcem, ale muszem", byłaby to już świadoma stylizacja. Na wczesnego Wałęsę  . Posiadał też rzecz w gruncie rzeczy trudno definiowalną, ale natychmiast wyczuwalną - godność. Tego wszystkiego brak obecnej ekipie w ogólności, a Panu Prezydentowi w szczególności. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | outsider (2469 punktów) | Zgadzam się. Lech Wałęsa był najlepszy, kiedy był sobą. Niestety, grano na jego kompleksach dość cynicznie. Być może jednak nie było innego wyjścia, czasem bowiem małość Wałęsy zwyciężała jego wielkość (choćby sprawy z synem, patrz "pomrocznośc jasna"). Cóż, mieliśmy jednego prezydenta z przebłyskami wielkości, jednego prezydenta do bólu poprawnego - czas na coś całkiem innego. Że nie wszystkie nacje są aż tak ciekawe wszystkich możliwości dobrych i złych - to już tylko nasza strata.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | |  | | sukulent (2309 punktów) | Absolutnie sie zgadzam. Mój post skierowany był świadomie obok meritum; zmotywowała mnie pewna kategoryczność Michała Aleksego w demarkowaniu jakości "inteligenta" ilością podpierających go pokoleń. Czytałam niegdyś autobiografię bodaj Pigonia " Z Kąborni w świat" o drodze bosonogiego chłopca do profesury. Lektura ta w połączeniu z dotychczasowym (przyznaję, że nie tak długim, jak Michał Aleksego) doświadczeniem życiowym powoduje, że wątpię w skuteczność tak prostej demarkacji. Co do pierwszej damy - to widać zabrakło tej bystrości lub ciekawości świata (  ), lub też może podpierają ją jacyś szanowni antenaci, zapewniając na tyle dobre samopoczucie, że zrezygnowała ze starań ? A to, jak słusznie piszesz, jedynie "materiał anegdotyczny" (wcześniej była sukienka pani Miller) - braki w dziedzinie "co uchodzi" na naszej scenie politycznej są bolesne. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka")
|
|
| |  | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | >Tak. To czysta socjotechnika, marketing polityczny czy jak to nazwiemy. Bo "lud" chce "chleba i igrzysk" i jeśli są igrzyska, to chleb staje się mniej ważny (przynajmniej na razie). I o to chodzi. My mamy chleb, a wy igrzyska, więc w czym problem?
Dziś jakiś pan zaczepił mnie na ulicy i zaczął nagabywać do rozmowy, na którą dużej ochoty nie miałem. Zwłaszcza, że byłem zmęczony i kombinowałem jak opłacić rachunki za mieszkanie. Zanim zaczął być niemiły, mówił coś, co w ogóle do mnie nie trafiało. Że młodzi są niewychowani, że czasy nie takie ciekawe, jak kiedyś. Jak zwykle pomyślałem, że jego dziadkowie o jego przyjaciołach podobnie mówili. Grzecznie przeprosiłem i wróciłem do domu. Potem przeczytałem pański post. Niech się pan nie obraża z powodu mojego innuendo, było niezamierzone.
Jeśli chodzi o kwestie wychowania. Nie znam się na tym, więc na ten temat nie porozmawiamy. Musiałbym się wiele uczyć, a ja niestety czasu nie mam. Życzę wiele radosnych i przyjaznych rozmów na forum racjonalistów.
Serdecznie pozdrawiam.
|
|
 | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) | > Młodzież nasza już się budzi. W Anglii, Irlandii itp. To znacznie prostsze rozwiązanie, niż walka o zmiany w tym kraju. Skuteczne, perspektywiczne, pewne. C..j z tym krajem - tak myśli coraz więcej młodzieży, możliwość wypisania się stad dość prosta, a będzie coraz łatwiej. Po co się męczyć i chcieć coś zmieniać i czy to w ogóle możliwe w jakimś rozsądnym okresie czasu? Raczej nie. Szkoda życia, lepiej zmienić miejsce. Tam jest normalny świat, tu tylko zachodnia Azja i długo tak jeszcze będzie. Lepiej stąd spadać, a pierdoły o patriotyzmie? To tylko bla bla bla... Zgadza się popatrzmy na Francję, tam zaraz studenci wybiegają na ulicę i protestują - a u nas tzw. inteligencja siedzi z "Żubrem" ( lub z "Lechem  w rękce, pierdzi w kanapę i narzeka na "Polityków z czerwono-białymi krawatami", ( i nie tylko ),- mówiąć;" co za buraki". Możę czas rozpie...yć tych wałów - albo uciekamy z tonącego statku, albo bierzemy sprawy w swoje ręce !!!
|
|
|  | | Sodoma i gomora | > Zgadza się popatrzmy na Francję, tam zaraz studenci wybiegają na ulicę i protestują - a u nas tzw. inteligencja siedzi z "Żubrem" ( lub z "Lechem w rękce, pierdzi w kanapę i narzeka na "Polityków z czerwono-białymi krawatami", ( i nie tylko ),- mówiąć;" co za buraki". Możę czas rozpie...yć tych wałów - albo uciekamy z tonącego statku, albo bierzemy sprawy w swoje ręce !!!Normalny Francuz jest laikiem, który wzrasta do życia w społeczeństwie obywatelskim, rzeczywistości otwartego dialogu języka powszedniego, a nie ku podniebieniu pomysłów niesprawdzalnych i rakotwórczych filozofii posługujących się enigmatycznymi dialektami. Polska żyje w zaścianku Europy, ponieważ u nas za wiele się mówi o transcedencji i moralności, a za mało o społeczeństwie i przyziemnych sprawach.
|
|
| Żukowski (5 punktów) | Tak, zgadzam się w sprawie braku odwagi studentów, czy inicjatywy w obronie swoich praw. Również wiadomy jest wszystkim katastrofalny stan naszej polityki, by nie powiedzieć groteskowy. Tutaj należy przypomnieć, powołując się na oficjalne wyniki, że partia braci Kaczyńskich nieznacznie tylko zwyciężyła w wyborach do parliament z Platformą Obywatelską, na którą nawiasem mówiąc głosowali przedsiębiorcy i co ważne grupa ludzi wykształconych (w tym studenci - w tym środowisku dopiero kiełkuje świadomość narodowa, przykładem trochę nieadekwatnym jest artykuł w przedostatnim Newsweeku, gdzie podróżujący koleją młodzi inteligenci nie mają ochoty zabrać głosu o polityce, ponieważ ich własna ignorancja o ocecnym stanie rzeczy w tej kwestii zmusza ich do tego). Sprawa finansów jest oczywista. Można się odnieść w tym przypadku do stwierdzenia, że przecież wszyscy żyjemy w świecie tylko i wyłącznie na wskroś materialnym, natomiast idee buduje się, gdy zagwarantowany jest warunek ekonomiczny. Owszem smuci nasza obecna sytuacja: politycy bez realnych planów, cicha społeczność(tj. mająca obawę wykroczenia poza zasady, czy wyróżnienia wśród mas), duszeni inwestorzy(mimo to przybywa ich z roku na rok, ale nie jest to bynajmniej zasługa polityków-nierobów,czyt.próżniaków). Niestety ofiarą powyższego padamy my, młodzi, inteligentni, ubodzy, z głowami pełnymi jeszcze pozytywnych myśli. Być może reason is different. Mianowicie to nasza narodowa sklonność do kłótni, pieniactwo, brak porozumienia i raczkująca demokracja determinują aktualną rzeczywistość. Co na ten temat sądzą Państwo?
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
>Być może reason is different. Mianowicie to nasza narodowa sklonność do kłótni, pieniactwo, brak porozumienia i raczkująca demokracja determinują aktualną rzeczywistość. Co na ten temat sądzą Państwo?
Prowadząc tego typu rozważania zapominamy często o dystansie jaki nas jeszcze dzieli od krajów Europy Zachodniej. Bezrobocie dla młodego człowieka u nas jest równoznaczne z koniecznością przebywania pod jednym dachem z rodziną, z pozostawaniem na jej garnuszku, z rezygnacją z jakiejkolwiek prywatności. Dla 25 letniego młodego człowieka jest poniżające, że nie może swobodnie pobyć w samotności ze swoją dziewczyną czy chłopakiem. W krajach za naszą zachodnią granicą, z racji ich wyższego poziomu ekonomicznego, bezrobotny młody człowiek, korzystając z zasiłku i pomocy rodziny może prowadzić w miarę samodzielne życie.
Również wyścig szczurów ma nieco inne oblicze. Tam wygrywający nagradzani są najlepszą pracą, u nas jakąkolwiek. To wszystko sprawia, że młodzi przytłoczeni walką o szansę na godny byt nie znajdują czasu ani energii na organizowanie się w walce o wspólne własne interesy. Swoje robi również opiumiczne działanie Kościoła. Młodzi chętnie przygłuszają się nie tylko przy pomocy narkotyków, ale także poprzez udział w pielgrzymkach, modlitewnych czuwaniach, ruchach oazowych itp.
Trzeba również wspomnieć o wolontariacie. Nie chcę być źle zrozumianym. Nie mam nic przeciwko tej idei. Mam jednak wrażenie, że w naszych warunkach służy ona do bezpiecznego kanalizowania energii tych, którym jeszcze nie wszystko jedno, a którzy jednak wiążą swoja przyszłość z naszą ojczyzną. Ktoś jednak zdołał przekonać tych młodych ludzi, że dbałość o własne interesy to coś wstydliwego, a wzorem godnym naśladowania jest gołodupiec wrażliwy na krzywdę innych.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Dawno już nie jestem 25-latkiem ani nawet człowiekiem w "średnim wieku" 30 lat  i na codzień prawie nie stykam się z ludźmi przed 40-tką, więc nie mogę się wypowiadać w imieniu ludzi dopiero wkraczających w życie, za to mogę wypowiedzieć swoje zdanie. Otóż moim zdaniem niekoniecznie jest prawdą twoja teza, że młodzi Polacy są "upupieni", bo nie widać ich gremialnej, zorganizowanej aktywności wobec (nie)działań władz, wobec pseudo rządu, pseudo polityków i najbardziej pseudo ze wszystkiego - obecnego prezydenta. Może manifestacje, obecność medialna czy cokolwiek masz na myśli nie są skuteczną drogą do zmiany własnej sytuacji, do wymuszania czegokolwiek na władzach? Może właśnie przejawem dojrzałości a nie "upupienia" jest olewanie politykierów, niemarnowanie sił w walce z wiatrakami? Może np. emigracja, którą wybierają młodzi ludzie jest jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji, gdy własna ojczyzna od 20 lat jest niczym więcej jak areną politycznych przepychanek, rosnącego zacofania gospodarczego, rosnącej degrengolady moralnej - krajem gdzie po prostu nie chce się i nie ma sensu żyć?
|
|
| jarekland (142470 punktów) | Wielu ludzi mówi o racjonalizmie, humanizmie, o przeciwstawienu sie irracjonalnym poglądom, wielu narzeka na to albo tamto (ale jak przychodzi co do czego to Ci wszyscy mądrzy znikaja - popatrz ilu ludzi przychodzi na spotkania PSR-u, ilu przyszło np. na spotkanie założycielskie Społecznego Rzecznika Praw Obywatelskich. Ilu popiera tego typu akcje, ilu? Każdy z nas powinien sobie odpowiedzieć na pytanie: czy chcę być człowiekiem, czy też zgadzam się być marionetką? A jezeli chodzi o ucieczkę tam gdzie jest lepiej, normalniej. Oczywiscie kazdemu wolno wyjechać ale to chyba nie najlepszy pomysł. Bo co będzie gdy w tej przysłowiowej Anglii lub Irlandii też się pogorszy?To wyjedziemy do USA a potem do Kanady lub na biegun północny. I dokąd tak? Do emerytury? Dobrze jest zwiedzać świat ale na wycieczce. Nie mozna być wiecznym wędrowcem.
|
|
 | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >A jezeli chodzi o ucieczkę tam gdzie jest lepiej, normalniej. Oczywiscie kazdemu wolno wyjechać ale to chyba nie najlepszy pomysł. Bo co będzie gdy w tej przysłowiowej Anglii lub Irlandii też się pogorszy?To wyjedziemy do USA a potem do Kanady lub na biegun północny. I dokąd tak? Do emerytury? Dobrze jest zwiedzać świat ale na wycieczce. Nie mozna być wiecznym wędrowcem. No wybacz, ale fantazjujesz w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości, w tym historycznej. W Anglii, Irlandii się pogorszy? Komu? W jakim stopniu - czy w takim, że będzie tam gorzej niż jest w Polsce? To musiałyby nastąpić tam rządy ichniejszego PiSu, którego na szczęście nie mają. Irlandia - póki co nie zlikwidowali u siebie warunków, które sprawiły, że z biednego rolniczego, katolickiego kraju stali się mekką dla biznesu i rajem dla ludzi, którzy chcą coś robić ze swoim życiem.
Zastanów się przez moment nad historią USA - kto stworzył to państwo, kto stworzył potęgę tego państwa, kto i dlaczego od zawsze tam emigrował? Przecież to jedyne państwo na świecie stworzone przez imigrantów i jakoś nie widać, aby upadało czy żeby brakowało chętnych do osiedlania się tam.
Optujesz za pozostaniem w Polsce - to pokaż, że warto a nie snuj bajek o upadku innych państwowości i gospodarek.
|
|
|  | | jarekland (142470 punktów) | >No wybacz, ale fantazjujesz w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości, w tym historycznej. Zgadzam się z Tobą że fantazjuję ale czy te moje proroctwa nie mogą się spełnić? Czy to jest aż takie niemożliwe? Po I wojnie światowej Niemcy były normalnym krajem. Normalnym, w tym sensie że do komory gazowej nie wysyłano ludzi za to tylko że byli Żydami, przeciwnikami politycznymi, Cyganami, homoseksualistami itp A ludzie milionami nie byli wcielani do wojska. A popatrz na te same Niemcy kilkanaście lat póżniej. Można powiedzieć że masy dały się ogłupić. A czy w każdym innym kraju nie mogą dać się ogłupić? We Francji do parlamentu wszedł Front Narodowy (ichni LPR),w Austrii sukces wyborczy odnieśli neofaszyści. W USA są juz szkoły w których mówi się uczniom że równorzędny z ewolucjonizmem jest kreacjonizm. Co będzie gdy to się upowszechni i Ci ludzie beda pokoleniem "u władzy"? >Optujesz za pozostaniem w Polsce - to pokaż, że warto a nie snuj bajek o upadku innych państwowości i gospodarek. Interesujesz sie biznesem? W Polsce też można się realizować. Wiem co powiesz, że są u nas duże bariery biurokratyczne. Owszem, są. Ale czy po to aby wypełniać jeden papierek mniej warto wyjeżdżać z kraju?
|
|
| |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Czy nacjonalistyczne partie we Francji czy Austrii mają tam u siebie taki sam udział we władzy i wpływ na gospodarkę jak PiS, LPR i Samoobrona w Polsce? Moim zdaniem nie, więc nadal ma sens emigrowanie - nawet do tych dwóch krajów. Przypomnę tylko, że poprzednio ich nie wymieniałeś i całkiem słusznie, bo nie są to kraje, do których Polacy najchętniej emigrują. Trochę się zatem miotasz usiłując wykazać niesłuszność decyzji o opuszczeniu Polski  A jeśli o Niemczech mowa, to nie sądzisz, że w dzisiejszej Polsce łatwiej byłoby o powtórzenie sytuacji w Niemczech lat trzydziestych niż w samych współczesnych Niemczech? Kreacjonizm sporadycznie uczony w szkołach amerykańskich? A czy we wszystkich szkołach polskich nie uczy się kreacjonizmu? Co do zakładania własnego biznesu - to nie kwestia jednego papierka więcej, naprawdę.
|
|
| | |  | | jarekland (142470 punktów) | > Trochę się zatem miotasz usiłując wykazać niesłuszność decyzji o opuszczeniu Polski  Nie miotam się. W swojej pierwszej wypowiedzi użyłem sformuowania cytuję: ..."Bo co będzie gdy w tej przysłowiowej Anglii"... Przysłowiowej czyli zamiast tego kraju można wstawić każdy inny. To był tylko przykład. > A jeśli o Niemczech mowa, to nie sądzisz, że w dzisiejszej Polsce łatwiej byłoby o powtórzenie sytuacji w Niemczech lat trzydziestych niż w samych współczesnych Niemczech?Nie sadzę. Jest takie samo prawdopodobieństwo. Np. nacjonalistyczna FDP zdobywa liczące sie poparcie w wielu landach dawnej NRD. A w Polsce LPR jest partią balansujacą na granicy progu wyborczego. Samoobrona? Zaczyna im juz powoli ciążyć nieciekawa przeszłosć niektórych członków (mówię o ich tej tzw. "wierchuszce") a jezeli ich się pozbęda to pozbęda się 1/3 a moze i 1/2 elektoratu. I bedziemy mieli nastepna partię na "wylocie". A PiS? Partia władzy zawsze najszybciej i najwięcej traci (mówię o poparciu wyborców). > Kreacjonizm sporadycznie uczony w szkołach amerykańskich? A czy we wszystkich szkołach polskich nie uczy się kreacjonizmu?Nie chodzi mi o lekcje religii w polskich szkołach. W USA niektóre państwowe szkoły, na lekcjach biologii, uczą kreacjonizmu jako równorzędnej teorii z ewolucjonizmem. Proponuję skończyć ten watek gdyz tak gdybać i przypuszczać możemy w nieskończoność. Pozdrowienia.
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Dobrze jest zwiedzać świat ale na wycieczce. Nie mozna być wiecznym wędrowcem.
Ciekawe co na to powiedzą Żydzi?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | jarekland (142470 punktów) | >>Dobrze jest zwiedzać świat ale na wycieczce. Nie mozna być wiecznym wędrowcem. >Ciekawe co na to powiedzą Żydzi? Nie miałem na mysli ani Żydów ani żadnej innej nacji, chodziło mi raczej o wyjazdy z Polski (chociaż wiem że w Polsce mieszkają takze Żydzi).
|
|
| michiko (596 punktów) |
>Upupienie serwowane w Kościołach owocuje tym, że obywatele >nie mają pazura, staja się zależni, dobrze ułożeni, >cichutcy, niewinni, niepokalani! Żartujesz? W państwie, gdzie wiara płytka, a religia fasadowa. Kościół dawno stracił swój autorytet i głowi się jak go odzyskać A czasy wcale nie są >przyjazne. To jest czas walki o byt. A kiedy nie był? Pokaż mi takie czasy w Polsce.
>1. W Polsce protesty młodych ludzi zdarzają się nieczęsto. >2. Nieliczne grupy młodzieżowe walczą zazwyczaj o prawa >gejów i lesbijek, ale w sprawach gospodarczych nie śmieją >się głośno wypowiadać. Środowiska młodzieżowe są podzielone >i niezdolne do współpracy na szeroką ogólnopolską skalę. >3. Jednoczenie się polskiej młodzieży na skalę masową można >zaobserwować jedynie podczas pielgrzymek Ojca Świętego, >który traktuje ich jak dzieci. To samo mogą powiedzieć kobiety i emeryci.
>Proszę sobie wyobrazić, że największym problemem młodych >ludzi w Polsce jest nadal duże bezrobocie, żenująco niskie >płace oraz mobbing pracodawców, którzy czują się bezkarnymi >panami sytuacji. I to też mogą powiedzieć kobiety i emeryci.Kobiety mogą jeszcze dorzucić molestowanie seksualne a emeryci przekonanie, że po kilkudziesięciu latach pracy stali się już tylko ciężarem dla społeczeństwa. Dziwią Cię nasi politycy? A to dobre, przecież sami się nie wybrali. Cała reszta sprowadza się do narzekania, jakby inne grupy społeczne były wyjątkowo uprzywilejowane.
>nie kwalifikuję(prawie 30-stka na karku - to już wiek >średni), a 40-stka to już chyba starość!? Ła, cha, cha, cha!! Co do uśpienia świadomości, przyznaje, nie zauważyłam. Natomiast znudzenie politycznymi harcami-tak.Co do odwoływania do ideałów - tym się nie martw, to nigdy nie działa. Brak możliwości realizacji swoich marzeń? Witaj w życiu. Co do młodzieży francuskiej - rozwydrzone dzieciaki, popatrz sobie na naszą młodzież - zapewne niejeden młody człowiek chciałby się z nimi zamienić. I tak dalej
>Ile masz lat czytelniku? 18, 20, 21, 23, 24? Pomyśl co >będzie kiedy skończysz studia i zaczniesz szukać pracy.
Albo jeszcze gorzej - co będzie jeśli zostaniesz emerytem?
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Ile masz lat czytelniku? 18, 20, 21, 23, 24? Pomyśl co >będzie kiedy skończysz studia i zaczniesz szukać pracy.
51. Studia skończyłem. Pracowałem ponad 25 lat. Jestem na rencie nie z własnej winy (nowotwór + niewydolność nerek czyli dializy do końca życia co drugi dzień po 5 godzin).
>Dlaczego zatytułowałem tak wątek? Ponieważ człowiek >dorosły tym różni się od dziecka, że dba o swój oraz >rodzinny interes. Jeśli 25-letni absolwent wyższej uczelni >nie potrafi sam siebie utrzymać i założyć rodziny, oznacza >to, że jest człowiekiem zależnym.
W pewnym sensie masz rację. Z tym, że "dorosłość" - w przeciwieństwie do "dzieciństwa" to zdolność do autonomicznego, a nie relatywnego określania systemów wartościowo-normatywnych. W tym rozumieniu wiek biologiczny nie ma znaczenia.
> A jeśli istotą bytu dla >niego jest wiara w to, że jest dziecięciem bożym, to chyba >powinien odwiedzić psychologa,[...]
Raczej psychiatrę. I to dobrego.
>Upupienie serwowane w Kościołach owocuje tym, że obywatele >nie mają pazura, staja się zależni, dobrze ułożeni, >cichutcy, niewinni, niepokalani! A czasy wcale nie są >przyjazne. To jest czas walki o byt.
Tylko, że istotą doktryny chrześcijańskiej jest POSŁUSZEŃSTWO - zatem, o to chodzi.
>1. W Polsce protesty młodych ludzi zdarzają się nieczęsto.
To fakt. Tylko z czego to wynika?
>2. Nieliczne grupy młodzieżowe walczą zazwyczaj o prawa >gejów i lesbijek, ale w sprawach gospodarczych nie śmieją >się głośno wypowiadać. Środowiska młodzieżowe są podzielone >i niezdolne do współpracy na szeroką ogólnopolską skalę.
To też fakt. Ale jeśli mamy kilkanaście (nie wiem nawet dokładnie ile, chociaż - jako socjolog - interesowałem się KIEDYŚ tym problemem) subkultur młodzieżowych wzajemnie się zwalczających, w dodatku wychowanych na wzorcach lansowanych przez MTV, to czego oczekujemy?
>3. Jednoczenie się polskiej młodzieży na skalę masową można >zaobserwować jedynie podczas pielgrzymek Ojca Świętego, >który traktuje ich jak dzieci.
A jak traktować ludzi (biologicznie dorosłych) "ŚLEPO WIERZĄCZYCH"? Casus K.Szczuki.
>Proszę sobie wyobrazić, że największym problemem młodych >ludzi w Polsce jest nadal duże bezrobocie, żenująco niskie >płace oraz mobbing pracodawców [...] >Czekam na moment, w którym nasza młodzież, a tkwi w niej >niesamowity potencjał, wreszcie się obudzi.
Bezrobocie ma wielopłaszczyznowy charakter (przynajmniej u nas) więc może zostawmy tan temat na inny wątek (bo - oczywiście - można by wiele mówić o przyczynach). Niskie płace wynikają z ogólnej kondycji naszej gospodarki (to też "temat rzeka"). Mobbing był, jest i będzie - więc też to zostawmy.
Zacytuję raz jeszcze: >Czekam na moment, w którym nasza młodzież, a tkwi w niej >niesamowity potencjał, wreszcie się obudzi.
Ja też. Bo wierzę głęboko w to, że nie jesteście (znowu to MY i WY, ale ja już schodzę ze sceny życia, a wy macie coś jeszcze do zrobienia i to w tym kraju) pokoleniem gorszym niż ci z 1968 roku i lat późniejszych. A jedyną szansą są WYBORY. O ile chcemy mieć demokrację. I nie może być sytuacji, że 60% społeczeństwa nie głosuje. Bo mój głos i tak się nie liczy. Wcale nie. Liczy się (póki co) KAŻDY GŁOS.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | Piotrek Patucha (2279 punktów) | >>Ile masz lat czytelniku? 18, 20, 21, 23, 24? Pomyśl co >>będzie kiedy skończysz studia i zaczniesz szukać pracy. >51. Studia skończyłem. Pracowałem ponad 25 lat. Jestem na rencie nie z własnej winy (nowotwór + niewydolność nerek czyli dializy do końca życia co drugi dzień po 5 godzin).
Przykro mi, że nie mogę częściej bywać na forum. Mam dużo pracy i obowiązków. Jednym z nich jest gruntowny wypoczynek. A "scholastyczne" rozmowy prowadzone w serwisie pochłaniają energię, którą należy oszczędzać.
Dziwi mnie to, że w wątku skierowanym do młodzieży licealnej oraz akademickiej wypowiedziały się osoby w średnim oraz dojrzałym wieku. Gdyby ktoś wpadł na ciekawy pomysł liczenia latek począwszy od pierwszych chwil świadomego życia, pewnie byłby pan trzydziestoletnim młodzieńcem, co ma tą zaletę, że jest pomysłem nieco absurdalnym. Jeśli decydujemy się na poważną rozmowę, wybrażenia powinny być uzgodnione z faktami.
Wie pan, lubię myśleć realistycznymi kategoriami. Irytują mnie sytuacje, w których omija się ważne problemy odwołując się do mistycznych wyobrażeń, gdzie maskuje się praktyczną bezsilność nasyconymi erotyzmem sugestiami.
Zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś mógłby mi zarzucić, że naszy rozmowy to chwile istnienia w rzeczywistości wirtualnej, zatem lepiej byłoby je przekształcić w jakiś rodzaj sztuki filmowej, w której moglibyśmy pozamieniać się rolami. Faktyczny mieszczanin mógłby zagrać Szlachetngo Króla, a samotna dziewczyna szlachciankę, matkę trojga wspaniałych dzieci. Ja mógłbym być Wielkim Malarzem, Ojcem Kościoła i Arystotelesem jednocześnie. Oczywiście świetnie bym się bawił. Ale.
Mam jedno zastrzeżenie, ważne jak sądzę, którym chciałbym się z wami podzielić. Ten wątek jest wątkiem bardzo konkretnym. Nie jest to wygórowana metafizyka i sztuka. To bardzo przyziemny problem, który jest podstawowy. Nie chcę karmić siebie i moich młodszych kolegów złudzeniami (tzw. opium dla nieszczęśliwych). Zastanówmy się, co należy faktycznie zrobić, żeby zmienić sytuację w kraju. Jeśli państwa to nie interesuje, proszę nie pisać.
Wiem jedno. Trzeba zacząć od siebie. Wiem już, że chwile istnienia trzeba opłacać rezygnacją z życia praktycznego. Myślenie teoretyczne jest energochłonne i powoduje przeniesienie uwagi ze spraw doczesnych na życie iluzoryczne(starożytni zwali je życiem boskim). Czy pan nie zauważył, że nasi politycy karmią nas złudzeniami? Na pewno pan o tym wie. Jest pan ode mnie mądrzejszy.
Ja dokonałem wyboru. Najpierw sprawy podstawowe, potem zbawienie duszy. Nie neguję kultury i sztuki. Ja sobie na nią nie mogę pozwolić. Mam głód wartości: hedonistycznych, przyziemnych, najbardziej podstawowych.
|
|
|  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > [...] "scholastyczne" rozmowy prowadzone w serwisie pochłaniają energię, którą należy oszczędzać.To prawda z tą energią. Ale trochę się wysil (przepraszam za formę "ty", ale jest ona ogólnie przyjęta w internecie i chyba słusznie, bo upraszcza wiele spraw), bo poruszyłeś problem wcale nie "scholastyczny". Jeśli przyjmiemy za słuszny pogląd, iż "młodzież, to przyszłość narodu" (ach, jak to pięknie brzmi), a trudno temu zaprzeczyć (tautologia), to należy się zastanowić nad tym jak tę młodzież wprowadzić w życie społeczne? Co zrobić, aby młodzi czuli się w tej rzeczywistości, w tym kraju, w tym mieście czy wsi jak u siebie w domu? Żeby czuli się potrzebni i odpowiedzialni. Żeby mieli świadomość, że od nich też coś zależy. Krótko mówiąc: żeby byli podmiotem, a nie przedmiotem polityki społecznej na każdym poziomie. > Dziwi mnie to, że w wątku skierowanym do młodzieży licealnej oraz akademickiej wypowiedziały się osoby w średnim oraz dojrzałym wieku.Może dlatego, że - podobno - ludzie na starość dziecinnieją. > [...] pewnie byłby pan trzydziestoletnim młodzieńcem, co ma tą zaletę, że jest pomysłem nieco absurdalnym.No tu to mnie obraziłeś i to nie na żarty.  Zakonotuj sobie, że mentalnie daleko mi jeszcze do ćwierćwiecza!!! > Wie pan, lubię myśleć realistycznymi kategoriami. Irytują mnie sytuacje, w których omija się ważne problemy odwołując się do mistycznych wyobrażeń, gdzie maskuje się praktyczną bezsilność nasyconymi erotyzmem sugestiami.Zatem jesteśmy kumplami. > Mam jedno zastrzeżenie, ważne jak sądzę, którym chciałbym się z wami podzielić. Ten wątek jest wątkiem bardzo konkretnym. Nie jest to wygórowana metafizyka i sztuka. To bardzo przyziemny problem, który jest podstawowy. Nie chcę karmić siebie i moich młodszych kolegów złudzeniami (tzw. opium dla nieszczęśliwych). Zastanówmy się, co należy faktycznie zrobić, żeby zmienić sytuację w kraju. (podkreślenie moje)I to jest istota problemu. Bo nie jest sztuką siedzenie przy kompie (z piwem lub bez) i bezpłodne dyskutowanie "o dupie Maryni" i narzekanie jak to nam jest źle, jak to nas nikt nie kocha, nie rozumie i... nie potrzebuje. I uzasadniać swoje stanowisko (abnegackie) Bóg wie jak karkołomnymi argumentacjami pseudoracjonalnymi. Trzeba po prostu ruszyć tę "dupę" i wziąć się do roboty. > Czy pan nie zauważył, że nasi politycy karmią nas złudzeniami? Na pewno pan o tym wie. Jest pan ode mnie mądrzejszy.Bez przesady i bez kompleksów. Nie po to płaciłem podatki na twoje filozoficzne wykształcenie, żebyśmy się teraz licytowali na "poziomy intelektualne". Ustalmy: jesteśmy równoprawnymi partnerami. A co do polityków. Dokładnie rozumiem ten problem, tylko, że jest on o wiele bardziej złożony niż się na pozór wydaje. Racją bytu polityków są nasze (niemałe) pieniądze. Jest też władza (cokolwiek pod to pojęcie nie podstawimy). A władza + pieniądze (a może odwrotnie), to określona, całkiem nie najgorsza pozycja społeczna i perspektywa większych pieniędzy i większej władzy. I koło się zamyka. A młodzież? Młodzież jest idealistyczna, naiwna i nie posiadająca zbyt dużego bagażu doświadczeń (czyt.: "mądrości życiowej". Można więc nią dowolnie manipulować. I to, niestety, się robi!!! Każda partia polityczna ma swoje "przybudówki" młodzieżowe, a niektóre, wręcz bojówki. I co? Czy to oznacza, że młodzież ma jakikolwiek wpływ na bieg zdarzeń? Nie. Młodzież jest tylko maszynką do głosowania. Na pokaz wciela się jakiegoś młodego człowieka do władz (partii, samorządu, administracji czy rządu) i powierza mu się "stanowisko". To zawsze pobudza nadzieję i daje poczucie "ważności". I młodzież (ta partyjna) się cieszy i liczy na więcej - w rzeczywistości przyjmuje postawy konformistyczne. Czy nie jest to specyficzna pacyfikacja młodzieży? Wszak trzeba zachować pozycję "mentora", a więc i władzę. Jesteście (młodzi) bezwzględnie wykorzystywani do utwierdzania władzy ludzi starych. Ale to nie powód do bierności i abnegacji!!! Aby wyjść z tego pata musicie "coś" zrobić! Ale nie moją rolą (już nie!) jest podpowiadanie wam konkretnych rozwiązań (byłoby to tym samym co już mamy). Ale poparcie macie, bo takich jak ja "staruszków" jest - na szczęście dla nas wszystkich - znacznie więcej. Nie chcemy wami manipulawać. Chcemy jedynie, aby wasz krytycyzm oceny sytuacji mógł doprowadzić do wyjścia z tego absurdu w którym tkwimy po uszy i z którego "starzy" sami nie wyjdą, bo, zwyczajnie, nie są w stanie. Nadzieja matką głupich?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| outsider (2469 punktów) | Nie pierwszy to raz nam Polakom uciekł jakis przełom cywilizacji - tak było z reformacją, potem z romantyzmem, potem z buntem młodych w okolicach roku 1968 - choć jego blade echo do Polski przecież dotarło. Dziś cywilizacja europejska robi bokami, w USA dzieją się rzeczy groźne - a my?
Rewolucje prawdziwe powodują straszliwe i bezpośrednie cierpienia, jak po 1789, jak po 1917 - widać jednak nie da sie inaczej, bo po marnym przeminięciu paru kolejnych pokoleń daje się zauważyc trwały postęp (trudno sobie nam wyobrazić Europę, w której nie było Rewolucji Francuskiej). Rewolty takie jak młodzieżowa rewolta roku 1968 krwawe nie są, sinusoida represji rewolucyjnych i kontrrewolucyjnych jest bardziej płaska - ale i rezultaty utrwalaja się słabiej, mniej w śmiertelnej walce zweryfikowano. Wszyscy zapewne wzdychamy do Woodstock - ale hip-hopowego Woodstock nie będzie, agresja rozładowuje sie sama w sobie; a jeśli nie, pokierują nią koncerny medialne.
Piszę to jako członek pokolenia, którego historycznym zadaniem jest odejść bez lamentu - choć niełatwe bedzie to nasze odchodzenie, a i dość biedne. Widzący w Polsce Kaczyńskich dobrze sobie znane widmo gomułkowszczyzny, ale nie liczacy na zrozumienie: widać jest tak jak śpiewał Wołodia Wysocki o linoskoczku, każdy kolejny ma do przejscia całą drogę, nie bacząc jak wiele przeszedł poprzednik nim z liny spadł. Nie sądzę, aby to polska młodzież znalazła się w awangardzie czasu przemian (ten - wierzę - nadejdzie na czas), już prędzej amerykańska (maja kolejna głupawą wojnę, weteranów bedzie przybywać) czy chińska (tam reformy dotyczą rzeczywistości a nie jej opakowania). Społeczeństwo polskie jest dramatycznie zatomizowane (co nie jest tylko zasługą ostanich 17 czy 61 lat) i przywykłe do posłuszeństwa - nie władzy ale krzykaczom. Cóż - pozostaje tak starym jak młodym coś na kształt pracy organicznej, coś na kształt zostania wzgardzoną mierzwą historii. Mimo wszystko - w lepszych warunkach obiektywnych niż przed rokiem 1989.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|