Abadon, odpowiem ci tak, jak moim zdaniem powinien odpowiedzieć ci, pragnący stać się racjonalistą pragmatyk, trzeźwo podchodzący do rozpowszechnionych w damsko-męskich związkach tzw. "wojen plemników" i sercowo-filozoficznych, akademickich bijatyk.
Drogi, Abadon, po śmierci nijak i do niczego się "nie podchodzi", bo przestaje się funkcjonować jako "podchodząco -myślący" organizm żywy.
Cudowny, owiany boską tajemnicą (lecz wytłumaczalny prawami psychologii bussines'u) wyjątek od powyższej fizjologicznej zasady,
stanowi zjawisko "podchodzenia wodą" rozkładających się zwłok na nie zmeliorowanym cmentarzu, (bo zarządzający "parkiem sztywnych" klecha chciał przyoszczędzić na kosztach), ma się rozumieć.
Dzieje się tak niezależnie od tego, czy się podawało za ateistę, czy nie, lub czy się należało do piszącej większości, czy do nie piśmiennej mniejszości.
Warto zauważyć, że nawet jeśli "większość piszących podaje się za ateistów", to nie znaczy na 100 procent, że większość wierzących jest analfabetami niepiśmiennymi.
Ale istnieje domniemanie, uzasadnione faktami z historii religii, (tj. anty-oświatowymi oddziaływaniami kościoła katolickiego oraz jego zakusami monopolizacji i reglamentacji dostępu do wiedzy naukowej przez łatwowierny wiernych), że
jest to prawidłowość przyczynowo-skutkowa, wielce prawdopodobna i funkcjonalnie właściwa religijno-totalitarnym systemom wyzysku i ucisku.
Abadon, twój sposób patrzenia na związki miłosne, i wyczuwalne u ciebie porządanie ich długotrwałości, sugeruje że nawet jeśli nie jesteś kobietą to aktualnie lubisz stroić się w sukienki w kolorze czarnym.
Twój nick czytany wspak brzmi "nobabA", teo-rety-cznie więc możesz być:
- zatwardziałym zwolenikiem celibatu,
- zniechęconym do kobitek zniewieściałym prawiczkiem wypierającym się swej kobiecej natury,
- lub dominującą samiczką broniącą się w imię fałszywych zakazów religijnych przed rajem wyzwolonej miłości homoseksualnej.
Refleksyjny nastrój, o którym dość nie precyzyjnie wspominasz w związku "z przeżyciem złamanego serca",
nie zależnie, czy to był zawał serca, czy rozstanie z osobą, wobec której popadłeś w nałóg uzależnienia emocjonalnego,
może cię skłaniać do depresyjnego czarnowidzenia i natrętnych myśli o śmierci lub samobójstwie.
Tymczasem, natura typowych męskich osobników ludzkich jest zasadniczo tak ukształtowana genetycznie w procesie ewolucji gatunków,
że są naturalnymi poligamistami i już po pierwszym stosunku nie myślą o jakimkolwiek dłuższym związku z jedną i tą samą, drenującą porfel i sukcesywnie starzejącą się tzw. "jedyną kobietą", bez wględu na wyznawany system światopoglądowy.
A nawet jeśli przeżyją kilkanaście lat z tą samą kobietą, nie schodząc wcześniej na zawał serca, to szaleństwem z ich strony byłaby chęć obcowania z taką stara babą po śmierci.
Co więcej, jeśliby tak hipotetycznie się stało, iżby spełniły się babskie marzenia podług twojego zapytania, to zapewniam cię, że nie byłby to dla typowych mężczyzn żaden raj, lecz istne piekło.
No bo, co to za szczęście żyć wiecznie w niebie, ze starą pomarszczoną babą, w menopauzalnej kondycji psychicznej, z rzeszotowatością kości i hamującą bez-zataciowe stosunki płciowe przypadłością waginalnej suchości, kiedy w koło pełno młodziutkich, przedwcześnie zmarłych dzierlatek.
Z całą pewnością, normalny chłop nie nazwałby twojej wizji ">
"sprzężonych dusz" które nie mogąc być razem na ziemi, łączą się po życiu?", chłe, chłe, romantyczną.
Natomiast, statystycznie znaczący odsetek osób marzących o byciu razem z partnerem po śmierci, stanowią panie z kółek rószańcowych,
traktując zachowanie kajdanów małżeńskich wobec ziemskiego męża w utęsknionym raju,
jako alibi i kamuflującą przykrywkę pozaślubnej miłości do pana boga, w celu uniknięcia rajskich plotek i zazdrości ze strony innych, przebywających w raju mocherowych dewotek.
No i nie ma mowy o tytułowaniu jakiejkolwiek kobitki wybranką, bo jak stwierdzili naukowcy zajmujący się badaniem związków miłosnych, to zawsze kobieta wybiera i ostatecznie decyduje o dopuszczeniu partnera, a chłopom się tylko wydaje, że dokonują suwerennego wyboru.
Nawet gdyby leciwa połowica miała się smażyć w kotle obok, to sama satysfakcja, że przeżywa to samo co my z nią, przez potworne dwadzieścia lat ziemskiej mordęgi, też nie jest godziwym zadość uczynieniem, wartym rezygnacji z męskiego poligamizmu i promiskutyzmu seksualnego na ziemi oraz z domniemanego raju hurys w urojonych marzeniach o szczęśliwym życiu pośmiertnym.
Abadon, jeśli natomiast przyczyną twego refleksyjnego myślenia o śmierci jest osoba tej samej płci co ty, a obskuranckie zakazy religijne zabraniają ci z nią obcować, to
pozbądź się swego zacofanego systemu religijnego, a osiągniesz raj na ziemi i boską szczęśliwość własnymi siłami i bez kosztownej kleszej łaski.
Jeśli porządana przez ciebie "partia", jest w związku z inną osobą, to możecie kochać się po partyzancku, zaznając amorów satysfakcjonującą metodą tzw. "ruch oporu", to jest modne i rozpowszechnione w cywilizowanym świecie.
A jeśli ta trzecia osoba nie jest zacofanym, zabobonnym, religijnym chomonciem, nic nie stoi na przeszkodzie abyście zażywali rozkoszy w homo- lub hetero-seksualnym trójkącie.
Jeśli jesteś w młodym wieku i w depresji ubzdurałeś sobie, że jak teraz popełnisz samobójstwo, albo co gorsza odbierzesz życie jednocześnie tej drugiej osobie, aby umrzeć młodo i młodo egzystować z nią razem pośmierci,
to pomocne rozwiązanie nie jest osiągalne w poszukiwaniu odpowiedzi na zadane przez ciebie pytanie, lecz w wizycie psychologa i farmakoterapeutycznym leczeniu depresji np. prozackiem.
Ale tak w ogóle, (tu polecę, klasykiem marcinkiewiczem), to bardzo dobre pytanie zadałeś, po prostu bycze.

bóg jest oszustwem