 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-08-2006 11:52 | Mientki (15 punktów) | Jak to jest? | Od kilku tygodni, jak wszyscy zdążyli zauważyć, toczy się regularna wymiana ognia pomiędzy armiami Izraelską i Libańską. Spowodowało to podgrzanie nastrojów antysemickich w niektórych kręgach społecznych. Częściej spotykamy się z krytyką działań zbrojnych (co jest jak najbardziej słuszne) ale też z mimochodem rzucanymi hasłami "ehhh Żydzi", "o co tym Żydom chodzi?" itd. W tym miejscu nasunęła się mi pewna myśl, właściwie od dłuższego czasu zaprzątająca moją głowę. Jak to jest z polskim antysemityzmem? Temat zdaje się poruszany był już niezliczoną ilość razy, powraca jednakowoż, tym bardziej w przededniu światowej premiery książki Jana Grossa (autora "Sąsiadów"), która to już zanim się ukazała, jest sensacją na miarę Europy (chyba też całego Świata). Zastanawia mnie czy rzeczywiście polskie społeczeństwo odnajduje w sobie realną, uwarunkowaną i dającą się wytłumaczyć, niechęć do Żydów? Mowa zwłaszcza o starszej części społeczeństwa. Ono wszędzie widzi spiski masońsko-żydowskie, które zagrażają Polsce i całemu Wszechświatowi. Nie usłyszałem jednak ani razu racjonalnego wyjaśnienia tej kontrowersyjnej postawy. Sam kopałem w różnych źródłach, w celu zrozumienia takiego stanowiska lecz niewiele znalazłem. Ciekawą wydaje się teza mówiąca o nastrojach społecznych po wojnie. Minowicie Żydzi, tracąc majątki zagrabione przez Niemców czy przejęte przez Polaków, emigrowali gdzie się dało. Po zakończeniu wojny wracali z myślą odebrania utraconych dóbr. Istnieje też stereotyp Żyda-skąpca-przedsiębiorcy. Wystarczy rozejrzeć się po warszawskiej starówce, rzucić okiem na sklepy z pamiątkami by zrozumieć co mam na myśli. Jest też szalenie ciekawy pogląd Jana Grossa, traktujący o strachu, na temat którego juz niedługo będziemy mogli dowiedziec sie więcej. Czy w końcu to, że Żydzi każdy zarobiony grosz pielęgnowali, z myślą "co zrobić, żeby ten grosz się rozmnożył" mogło uderzać w dumę części Polaków mających z kolei podejście nieraz czysto konsumenckie (nie generalizuję, żeby nie było, że wszyscy tacy byli). Jak to jest z naszą "antysemicką" historią, teraz przecież zaczynamy uchodzić w świecie za obrażalskich i właśnie antysemitów (dzięki LPR przeważnie). Pośród wielu narodowych wad ta jest jedną z najbardziej toksycznych. Zresztą wspomniana tendencja do reagowania obrazą na wszelką krytykę, ma w tym miejscu również swoją wymowną funkcję. Już przecież, by nie szukać daleko Zygmunt Kałużyński rozprawiał się ze sztuczną polska dumą w recenzji filmu bodaj "Szarża lekkiej brygady", który to nie pozostawiał suchej nitki na angielskim duchu narodowym. Tyle z mojej strony... Co do wojny natomiast, to jestem przeciwny...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| zima_bez_ciastka | Spowodowało to wzmocnienie nastrojów antybarbarzyńskich chciałeś chyba napisać. Pozdrawiam
|
|
 | | Mientki (15 punktów) | nie do końca to chciałem napisać, chociaż cos w tym jest Pozdrawiam
|
|
| Przemek K. | >Spowodowało to podgrzanie nastrojów antysemickich >w niektórych kręgach społecznych.
Spodziewam się, choć nie zetknąłem się z tym osobiście.
>Częściej spotykamy się z >krytyką działań zbrojnych (co jest jak najbardziej słuszne) >ale też z mimochodem rzucanymi hasłami "ehhh Żydzi", "o co >tym Żydom chodzi?" itd.
Odnoszę wrażenie, że rozróżniasz dwie rzeczy, ale jeszcze to podkreślę: krytyka działań rządu Izraela, albo armii izraelskiej, nie musi być jednoznaczna z antysemityzmem.
> [...] powraca >jednakowoż, tym bardziej w przededniu światowej premiery >książki Jana Grossa (autora "Sąsiadów"), która to już zanim >się ukazała, jest sensacją na miarę Europy (chyba też całego >Świata).
Świat się chyba nami aż tak bardzo nie podnieca... W niektórych kręgach może to być książka głośna. Może też nam zrobić złą prasę (bo niestety często wyrabia się opinię na podstawie jednej książki -- co piszę nie po to by krytykować Grossa).
>Zastanawia mnie czy rzeczywiście polskie >społeczeństwo odnajduje w sobie realną, uwarunkowaną i >dającą się wytłumaczyć, niechęć do Żydów?
Nie wiem jak duży jest w Polsce antysemityzm. Widzę, że stwierdzenie, iż coś jest winą Żydów, potrafi znajdować nadspodziewanie duży oddźwięk i aprobatę. Nieracjonalną aprobatę, co warto podkreślić. Ale Polska jest krajem niemal bez Żydów, ci którzy są, stanowią przyjemny element "folkloru" -- nia ma więc wielu okazji dla postaw antysemickich (co nie oznacza, że nie ma antysemityzmu).
>Nie usłyszałem jednak ani razu racjonalnego >wyjaśnienia tej kontrowersyjnej postawy.
Nakłada mi się tu kilka przyczyn:
1) Obcy zawsze jest winny. 1.a.) Obcość, to coś czego się boimy. 1.b.) Obcych nie rozróżniamy -- przedstawicielom obcej społeczności przypisujemy wszystkie winy jej przedstawicieli (odpowiedzialność zbiorowa). 1.c.) Obcy nie chcą przyjąć naszej kultury -- czyli "gardzą nami", albo są "zdrajcami" (patrz 4).
2) Żydzi mieli nałożone przez prawo przeróżne ograniczenia na swoją działalność -- na przykład przez całe stulecia nie mogli kupować ziemi. Sam nasłuchałem się od starszych osób (nie antysemitów, bynajmniej!), że "Żydom się nie chce pracować, zajmowaliby się tylko handlem".
3) Kościół. Sam czytałem w starym wydaniu Żywotów Świętych Skargi wezwanie, by z tymi Żydami, którzy organizują mordy rytualne, coś wreszcie zrobić. (Mamy tu połączenie antysemickich legend, z misjonarskim posłannictwem Kościoła, którego solą w oku są wierzący inaczej -- w tym Żydzi.)
4) Napływ Żydów rosyjskich do Królestwa. Nie byli oni spolonizowani, a zruszczeni i traktowani przez wielu Polaków jako element nacisku rusyfikacyjnego. (Odnosi się to też do obcości. U żydowskiego autora znalazłem kiedyś uwagę o prześladowaniach w Polsce w XVII wieku. Nie wiedziałem o co chodzi -- nikt mnie nie uczył o prześladowaniach Żydów w szkole. Potem się zorientowałem, że chodzi o... powstanie Chmielnickiego. Według autorów z epoki Kozacy mordowali wtedy Polaków i Żydów, a Polacy -- Kozaków i Żydów. Żydzi byli więc prześladowani przez obie strony. Można się domyślać, że i w przypadku innych wojen uchodzili za element niepewny.)
>Jak to >jest z naszą "antysemicką" historią, teraz przecież >zaczynamy uchodzić w świecie za obrażalskich i właśnie >antysemitów (dzięki LPR przeważnie).
Czytałem Weissla -- powiedział on coś takiego: "We wszystkich krajach istnieje antysemityzm, raz mniejszy, raz większy, ale istnieje. A Polacy twierdzą, że nie ma go wcale!"
Być może, gdybyśmy byli w stanie wskazać gdzie i jaki antysemityzm jest, bylibyśmy lepiej oceniani. Ale zamiast tego próbujemy udawać, że nie ma go wcale, a on od czasu do czasu potrafi się pokazać i narobić nam złej opinii.
|
|
 | | Mientki (15 punktów) | tak naprawde antysemityzm to tylko slogan. W Polsce napotykamy wielką łatwość adaptacji terminów do pewnych szerokich kręgów zachowań i poglądów, które to łączą znane nam wydarzenia. Spotkałem się nie tyle z krytyką armii, rządu Izraela ile z nieco jałowym stonowiskie wobec Żydów jako narodu. Uważam, że antysemityzm w Polsce nie funkcjonuje, funkcjonuje za to przekonanie naznaczone doświadczeniem przodków, jakoby Żydzi zagrażali narodowości. Przykłady, które podałeś są dobre, zgadzam sie też jeżeli chodzi o udawanie. Jest to zdecydowanie kłopot nie tylko Polaków, jednak tutaj żyję i chciałbym znać motory zachowań społecznych, zwłaszcza tych ujawnianych niby to o niechcenia.
|
|
|  | | rozumek | > Jest to zdecydowanie kłopot nie tylko Polaków, jednak tutaj żyję i chciałbym znać motory zachowań społecznych, zwłaszcza tych ujawnianych niby to o niechcenia. Niektórzy Polacy są nacjonalistami. Wielu Żydów, to rasiści, którzy każdy nacjonalizm nazwą antysemityzmem i trudno, żeby nie wywoływało to sprzeciwu tych, którzy ani nacjonalistami, ani rasistami nie są (występują zarówno przeciw polskiemu nacjonalizmowi, jak żydowskiemu rasizmowi). Ten sprzeciw, przez rasistowską część społeczeństwa żydowskiego, również uznawany jest za antysemityzm. Jak Żydzi raz uwierzyli, że są jedynym narodem wybranym, tak chyba nigdy nie uwierzą, że istnieją też inne. Źródła polskiego nacjonalizmu są różne. Żródło polskiego antysemityzmu, tylko jedno, a jest nim żydowski rasizm. Co do wojny, to zupełnie inna sprawa. Jeśli jedno terytorium obdarowano dwoma różnymi legalnymi właścicielami, to trudno, żeby na tym terytorium, kiedykolwiek zapanował spokój, chyba żeby właściciele zawarli "związek małżeński" i utworzyli w ten sposób jedną wspólną rodzinę. Wątpię tylko, żeby przy takiej wspólnej niechęci, znalazła się jakakolwiek swatka, której udałoby się doprowadzić do tego "małżeństwa". Winą za tę wojnę, nie można obarczać ani Arabów, ani Izraelczyków. Jej winowajców, trzeba szukać w historii. Tylko, co nam da ich odnalezienie?
|
|
| qazad | >Temat zdaje się poruszany był już niezliczoną ilość razy, powraca >jednakowoż, tym bardziej w przededniu światowej premiery >książki Jana Grossa (autora "Sąsiadów"), która to już zanim >się ukazała, jest sensacją na miarę Europy (chyba też całego >Świata). -- nic dziwnego, że może wstrząsnąć Europą, w której społeczeństwach zachodnich do dziś dzień widnieje obraz polskich obozów koncentracyjnych (i to nie tylko w formie niejednoznaczności stylistycznej). Uparte twierdzenia Grossa, że pogrom w Kielcach był największym europejskim pogromem w XX wieku w okresie pokoju - mimo ewidentnego kłamstwa też na pewno zbierze całą rzeszę potakująch.
>Zastanawia mnie czy rzeczywiście polskie >społeczeństwo odnajduje w sobie realną, uwarunkowaną i >dającą się wytłumaczyć, niechęć do Żydów?
>Mowa zwłaszcza o starszej części społeczeństwa. Ono wszędzie widzi spiski --- może byc to częściowo uzasadnione faktem, iż Ci starsi ludzie przed wojną mieli okazję żyć z Żydami, niektórzy z nich wiedzą o nich o wiele więcej niż Ty.
>Nie usłyszałem jednak ani razu racjonalnego wyjaśnienia tej kontrowersyjnej postawy. -- mój dziadek był przesłuchiwany na kresach przez żydowską komórkę NKWD- wystarczająco racjonalne były dla mnie jego opowieści o przesłuchaniach, by mieć do nich uraz na tle rodzinnym.
>masońsko-żydowskie, które zagrażają Polsce i całemu >Wszechświatowi. --- abstrahując od masońsko-żydowskich spisków, spiski generalnie mają charakter konspiracyjny, tajny, niejawny. Zgadzasz się z tym ? Równie dobrze można gdybać, jak to było z zabójstwem JFK i z braku wiedzy uznać, że Oswald strzelał bo protestował przeciwko zbyt wysokiemu VAT za ciepłą wodę.
>Minowicie Żydzi, tracąc >majątki zagrabione przez Niemców czy przejęte przez >Polaków, emigrowali gdzie się dało. Po zakończeniu wojny >wracali z myślą odebrania utraconych dóbr.
> Istnieje też stereotyp Żyda-skąpca-przedsiębiorcy. -- diaspora żydowska oficjalnie uznaje pracę fizyczną jako niegodną narodu wybranego, istnieje również wyraźny rozdział na Żydów i gojów.
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
>-- diaspora żydowska oficjalnie uznaje pracę fizyczną jako niegodną narodu wybranego
Czy tę informację zaczerpnąłeś z nieprzebranych zasobów wiedzy potocznej, czy może z jakiegoś "oficjalnego" dokumentu? Czyżby to był jakiś Protokół?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | qazad | >>-- diaspora żydowska oficjalnie uznaje pracę fizyczną jako niegodną narodu wybranego > Czy tę informację zaczerpnąłeś z nieprzebranych zasobów wiedzy potocznej
--- gdzieś okoła miesiąca temu zmarł twórca ideii izraelskich kibuców - informacja, która Cię interesuje znalazła się w jego życiorysie - jeśli można ją nazwać "zasobem wiedzy potocznej", to tak.
>Czyżby to był jakiś Protokół? -- cóż, rozumiem, że każdą informację dotyczacą Żydów, która Ci nie leży, sprowadzasz do wiarygodności równej PMS.
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) |
>-- cóż, rozumiem, że każdą informację dotyczacą Żydów, która Ci nie leży, sprowadzasz do wiarygodności równej PMS.
Powodów dla których niemal od zawsze wśród diaspory żydowskiej udział Żydów utrzymujących się z pracy fizycznej był niewielki było wiele. Jednak żadnym z nich nigdy nie było to, iż jest ona niegodna narodu wybranego.
Chęć przełamania stereotypu głoszącego rzekomą niechęć Żydów do pracy fizycznej sprawiła, że wśród twórców syjonizmu, a zwłaszcza tej ich części, która wypracowała ideę kibuców, często była ona ponad miarę gloryfikowana. Były jednak po temu także bardziej praktyczne powody.
"Nie chcemy doprowadzić do sytuacji takiej jak w Republice Południowej Afryki, gdzie biali są właścicielami i rządzącymi, a czarni są robotnikami. Jeżeli nie będziemy sami wykonywali różnych rodzajów pracy, lekkiej i ciężkiej, prostej i wymagającej wysokich kwalifikacji, jeśli staniemy się wyłącznie panami, wtedy to nie będzie nasza Ojczyzna." Tak intencje syjonistów tłumaczył w 1934 arabskiemu przywódcy Musa Alamiemu, pierwszy premier przyszłego państwa Izrael Ben-Gurion.
Taka była teoria. Z praktyką bywało różnie. Do Palestyny przybywało wielu emigrantów całkowicie nie przygotowanych do podjęcia czekających ich trudów. Reakcje przywódców żydowskich były zróżnicowane. Ben-Gurion wzywał organizacje żydowskie organizujące imigrację do staranniejszego doboru przyszłych osadników. Jego oponent Żabotyński większą wagę przywiązywał do ilości imigrantów. Z kolei religijne skrzydło ruchu syjonistycznego według słów autora Historii Żydów Paula Johnsona "przyciągało niewłaściwy typ żydowskich imigrantów; Żydów z gett, zwłaszcza z Polski, którzy nie chcieli pracować na ziemi, ale osiedlać się w Tel-Avivie i tworzyć przedsiębiorstwa kapitalistyczne oraz - o ile byli na to wystarczająco sprytni- angażować się w spekulację ziemią."
Przytoczone przez Ciebie stwierdzenie jest zapewne jakimś dalekim echem tych sporów. Chętnie poznałbym źródło z którego zostało zaczerpnięte, a przynajmniej osobę z której życiorysu ma ono pochodzić.
Moja reakcja na Twój post została spowodowana nie tym, że mi on nie leży, lecz tym, że powtarza stary stereotyp z ochotą wykorzystywany przez antysemitów różnej maści, a do tego opakowany w sposób wielce podobny do sławetnych Protokołów. Oto diaspora, czyli sami Żydzi, oficjalnie stwierdzają, że to czy tamto. Diaspora czyli kto? Diaspora nie jest wszak żadną organizacją i nie wypowiada się ani oficjalnie ani nieoficjalnie. Równie bzdurnym byłoby powiedzenie, że Polacy oficjalnie stwierdzają, że nie lubią Żydów.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| J.Patryas | . Istnieje też >stereotyp Żyda-skąpca-przedsiębiorcy. Wystarczy rozejrzeć >się po warszawskiej starówce, rzucić okiem na sklepy z >pamiątkami by zrozumieć co mam na myśli. > Tak to prawda taki mit nadal w naszym kraju istnieje, który to w sytuacji dominujących postaw egalitarnych sprzyja podtrzymywaniu w wielu środowiskach nastrojów niechęci do Żydów. W tym miejscu jednak warto przypomnieć, że we wspomnianej Warszawie istniały biedne żydowskie Nalewki skupiające większość przedstawicieli tej nacji. Ten fakt nie pasuje jednak do wspomnianego mitu. A co do samej wojny w Libanie. Jak każda wojna niesie ze sobą nieszczęścia i tragedie. To oczywiście truizm. Jednak w takiej sytuacji nie sposób zapominać o tych nieszczęściach. Warto tu jednak przypomnieć to co działo się w byłej Jugosławi i jak zareagowała tzw. międzynarodowa społeczność na zachowanie ówczesnych władz tego państwa wobec próby oderwania Kosowa od Jugosławi. W uproszczeniu było tak. Albańczycy w Kosowie stosowali terror wobec Serbów, którzy wobec Kosowarów często zachowywali się podobnie. Ostatecznie strona silniejsza, czyli armia serbska wkracza do Kosowa. Wszystko kończy się interwencją NATO - nalotami. Pewne podobieństwo widzę w tym co dzieje się w Libanie. Terrorystyczna organizacja atakuje Izrael /nie wnikam w istotę konfliktu/. Strona silniejsza to jest armia Izraela wkracza do Libanu i zrzuca bomby na ten kraj. CO ROBI tzw. MIĘDZYNARODOWA SPOŁECZNOŚĆ? Jeśli zacznie działać to mam nadzieję, że nie zbombarduje Izraela. Jedna tragedia w Jugosławi to też zbyt wiele. J.Patryas www.kkwitolerancji.com
|
|
 | | qazad | >Strona silniejsza to jest armia Izraela wkracza do Libanu i zrzuca bomby na ten kraj. CO ROBI tzw. MIĘDZYNARODOWA SPOŁECZNOŚĆ?
--- pół serio pół żartem: MIĘDZYNARODOWA SPOŁECZNOŚĆ mniej więcej w tym czasie uchwala rezolucje, że Polska to kraj na wskroś antysemicki dając za przykład atak jakiegoś matoła na Michaela Schudrich-Naczelnego Rabina Polski.
|
|
| rozumek | Nie szukajcie przyczyn antsemityzmu tam, gdzie ich nie ma (Żyd jest be wobec Polaka, Polak be wobec Żyda), bo jedyną przyczyną antysemityzmu Polaków, jest wyłącznie to, że Żydzi nie dają innym narodom prawa do poczucia więzi narodowych, które ich samych łączą. Gdy Żyd mówi, że jest wprawdzie Żydem, ale takim samym Polakiem jak każdy Polak, to trudno, żeby Polaka nie trafiło. Obywatelem Polski, może sobie być takim samym (jeśli się postara), jak każdy inny obywatel. Do tego, żeby stał się Polakiem, musiałby najpierw przestać być Żydem, czyli zerwać wszelkie więzi emocjonalne ze swoim narodem. Do tego Żydzi nie są skłonni, bo gdyby byli, już by ich dawno nie było. Żydzi nie pomawiają o antysemityzm tylko tych narodów, które żyją w krajach, w których nigdy nie było ich diaspory. Nie pomawiają też Amerykanów, bo w USA, wszystkie narody, żyją w takiej samej jak oni diasporze (USA ciągle jest na etapie budowania wspólnej narodowości swoich obywateli). Polaków pomawiają bardziej niż inne narody, bo to my, najgoscinniej przyjęliśmy ich w naszym kraju (dla wielu, stał się krajem pochodzenia). Źródeł polskiego antysemityzmu, należy poszukiwać wyłącznie w historii narodu Żydowskiego, a nie w Polakach lub historii Polski. W niektórych Polakach, można doszukać się nacjonalizmu, ale na pewno nie antysemityzmu.
|
|
 | | eddie (19 punktów) | > Gdy Żyd mówi, że jest wprawdzie Żydem, ale takim samym Polakiem jak każdy Polak, to trudno, żeby Polaka nie trafiło. Obywatelem Polski, może sobie być takim samym (jeśli się postara), jak każdy inny obywatel. Do tego, żeby stał się Polakiem, musiałby najpierw przestać być Żydem, czyli zerwać wszelkie więzi emocjonalne ze swoim narodem.Mnie się wydaje że na Zachodzie taki pogląd jest nie do zaakceptowania. Tam ludzie żyją już w społeczeństwach post-narodowych i nie akceptują naszego "priorytetowego" podejścia do "klanu". Tam liczy się jednostka, a jej pochodzenie jest traktowane jak upodobania muzyczne (nie ma presji na samookreślenie się). U nas się tak nie da i ani my ich ani oni nas nie zrozumieją. Dla Zachodu zawsze będziemy ksenofobami odrzucającymi tych którzy chcą być "trochę Polakami, trochę Francuzami, Anglikami". Reagujemy właściwie jak stado wilków odrzucające osobnika wracającego na jakiś czas na etat "kanapowca".
|
|
|  | | rozumek | >>Gdy Żyd mówi, że jest wprawdzie Żydem, ale takim samym Polakiem jak każdy Polak, to trudno, żeby Polaka nie trafiło. Obywatelem Polski, może sobie być takim samym (jeśli się postara), jak każdy inny obywatel. Do tego, żeby stał się Polakiem, musiałby najpierw przestać być Żydem, czyli zerwać wszelkie więzi emocjonalne ze swoim narodem. >Mnie się wydaje że na Zachodzie taki pogląd jest nie do zaakceptowania. Tam ludzie żyją już w społeczeństwach post-narodowych i nie akceptują naszego "priorytetowego" podejścia do "klanu". Tam liczy się jednostka, a jej pochodzenie jest traktowane jak upodobania muzyczne (nie ma presji na samookreślenie się). U nas się tak nie da i ani my ich ani oni nas nie zrozumieją. Dla Zachodu zawsze będziemy ksenofobami odrzucającymi tych którzy chcą być "trochę Polakami, trochę Francuzami, Anglikami". Reagujemy właściwie jak stado wilków odrzucające osobnika wracającego na jakiś czas na etat "kanapowca". To możesz tak sobie wyobrażać rzeczywistość. A ja Ci gwarantuję, że dopóki Żyd będzie czuł się człowiekiem pochodzenia żydowskiego, Polak - polskiego, a Francuz - francuzkiego, więzi narodowe (całkiem niezależne od obywatelskich) w żadnym narodzie nie zanikną. Nie wiem jak Ty, ale ja osobiście, zawsze będę czuć większy sentyment do Polaka urodzonego w Kazachstanie, niż Żyda urodzonego w USA. I nie ma to żadnego związku z tym, że będę współpracować z mieszkającym w Polsce Żydem, a nie Polakiem mieszkającym w USA czy Kanadzie.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|