Pani Grażyno... ...cierpliwości. Ja wiem, że to nie wszystko na co stać wice-ministra (sic!) Giertycha Romana. Swego czasu zrobiłem dwie rzeczy, które pozwoliły mi odreagować głupotę (tak, tak - piszę to świadomie z pełną odpowiedzialnością za słowa) wyżej wymienionego osobnika. Rzeczą pierwszą był ogłoszony na pewnym forum konkurs na wskazanie choćby jednej rozsądnej decyzji pana Giertycha Romana. Mimo, że nagrodą w konkursie jest pobyt w Hotelu Gołębiewski w Mikołajkach mam wrażenie, iż konkurs nie zostanie roztrzygnięty i przyjedzie mi samemu skorzystać z tej nagrody. Rzeczą drugą było publiczne zadanie pytania panu wice-ministrowi (sic!) Giertychowi Romanowi dotyczącego "amnezji maturalnej"- wydeklamował je pan Marek Kondrat w TVN24. Niestety - właśnie mija ustawowy termin na udzielenie odpowiedzi do złożonego zapytania, a rzecznik prasowy stosownego ministerstwa milczy. A wie Pani co jest dla mnie największym problemem związanym z decyzjami wice-ministra (sic!) Giertycha Romana...? Jest nim niemożność udzielenia odpowiedzi moim Szkodnikom (w wieku szkolnym) na pytania typu: "czy wyprawa pana Napoleona Bonapartego pod Moskwę to historia powszechna, czy historia Polski...?". W tym przypadku niecierpliwie czekam, aż pan Giertych Roman wytłumaczy to "przypadkowemu społeczeństwu" (copyright by H.N.-K.). Pozdrawiam Panią jeszcze raz prosząc o cierpliwość. Czego i sobie życzę...
|