Racjonalista - Strona głównaDo treści
Herbert i SB

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
16-08-2006 11:54outsider (2469 punktów)Herbert i SB
Herbert donosił - pisze "Wprost". Na emigrację, w latach 1967-1970 - no cóż, te lata mogły dla niektórych nieść pewne zauroczenie - i co?

Nic, dokładnie nic. Z materiałów ostatnio publikowanych (o ile im wierzyć, wygladaja jednak prawdopodobnie) kreował swoja postać dośc starannie, człowiek za nią ukryty różnił się co nieco od posągowego obrazu. Nic złego - pisał wiersze, niektóre wybitne, ja przynajmniej pamietam jeden, zwykła kolej rzeczy. Kultura jest trwalsza od polityki.

Tyle tylko że kolejna utopia rwąca się do realizacji, obnaża się coraz bardziej: utopia mizerna, twórcza ani trochę jak to u nas. I coraz bardziej bedą się rozwierać relatywistyczne nożyce - potępiając wrogów będziemy od nich wymagać niezłomności, swoim wybaczać bedziemy coraz więcej i więcej. Byle chłystka z IPN-u albo i tylko do tamtejszego stołu dopuszczonego bedziemy nazywać "cenionym historykiem" - dziennikarza i człowieka kultury "pismakiem" gdy nie jest z nami czyli jest przeciw nam. Dowody beda "niepodważalne" lub "spreparowane" zaleznie od potrzeb - podobnie nasz "pokrzepiacz serc", Sienkiewicz postrzegał był (ku pokrzepieniu serc) czarną acz przez muzułmanów opanowaną Afrykę. A młodzi bedą wyjeżdżać tam, skąd o Afryce znacznie rozumniej pisał inny człowiek kultury, Joseph Conrad-Korzeniowski - a Herbert?

Śmieje się zapewne z grobu - bo co po sławie pośmiertnej byle jak i gdzie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kowalski (322 punktów)
Niestety polscy politycy i publicyści niezwykle chętnie zajmują się rozpamiętywaniem spraw z przed kilkudziesięciu lat, zamiast wziąć się do roboty i próbować polepszyć przyszłość. Nie mam nic przeciwko ludziom donoszącym SB, bo nie znam tamtych realiów. A i tak powinno się liczyć to jakimi ludźmi są teraz. Człowiek popełnia błędy, bądź też podejmuje wymuszone decyzje, których później żałuje. Człowiek się też zmienia. Niestety spora część społeczeństwa taz zaciekle walcząca z dawnymi donosicielami SB, a jednocześnie swoją wiarę opierająca na bibli nie ma w pamięci choćby historii Pawła z Tarsu...
outsider (2469 punktów)
Jest taki stary dowcip o pijaku, szukającym po północy pod latarnią kluczy do mieszkania. Zgubił w bramie - ale szuka pod latarnią bo wygodniej. Nasi politycy i publicyści bardzo chca zaistnieć - to ludzie koniec końców poza najmłodszymi wychowani przez PRL i nagle rzuceni na grunt, gdzie konkurencja wzajemna przesłania wszystko inne; to "inne" zreszta obchodzi ich niewiele.

Najlepsze jest to, że przez taki a nie inny kształt ustaw zrównano ze sobą wszystkie przypadki istnienia w esbeckich papierach adnotacji o współpracy. Mniejsza o ich prawdziwość - ale realnie wyrzadzonych komukolwiek krzywd nie bierze się zupełnie pod uwagę, ostatnię świnię zrównano z kimś, kto raz coś baknął ze strachu (a było się czego bać - nie tyle uwięzienia, co skutecznego pozbawienia pracy chociażby). Starą komunistyczną zasade "urawniłowki" przeniesiono w ten sposób ze sfery ekonomii do prawa: podoba się publice?

Ano, podoba...


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Ł."Szaman" M. (563 punktów)
> Starą komunistyczną zasade "urawniłowki" przeniesiono w ten sposób ze sfery ekonomii do prawa: podoba się publice?

>Ano, podoba...

A bo ja wiem ...

Przeczytałem ten wątek sprawdziwszy nawet wiek zabierajacych na nim głos, ów publice zasiadąjących tu na tej sztuce wraz ze mną, który ma jednak wrażenie, chyba podobnie jak niewiele starszy kowalski, że ta sztuka to już jednak nie dla mnie napisana.

Odnajduję siebie bowiem zabrany na nią jak na szkolną wycieczkę za którą zapłacili rodzice, do plecaka dając drugie śniadanie, coś też na powrót i trochę grosza w kieszeń, by kupić coś w bufecie na miejscu, w przerwie pomiędzy aktami, na pociechę tego, że stare baterie do walkmana przestały działać już w autobusie, i niczego, co by mniej idiotycznie w tym teatrze wyglądało, włożyć sobie teraz dla wytchnienia w uszy nie mam. Ano tak, nie ma zmiłuj.

Może to wszystko wina mojego (młodzieńczego?) idealizmu i tego, że nigdy nie lubiłem ani polskiego, ani historii, ani polityki . A więc Z. Herbert i SB ... teraz więc może raczej Zbigniew H. ... ano tak, uwięziono go w jednej z mych umysłowych szuflad, zdaje się że znalazłbym w niej też i teatralnego T. Różewicza, coś mi gdzieś świta, mimo że utworu nie zapamietałem żadnego, mimo że maturę napisałem w oparciu o samą poezję ... i czy wstyd się na tej sztuce przyznawać, że bez ściągi, o SB powiedziałbym niewiele więcej, podobnie jak o "współczesnych mi" problemach będących wynikiem drugiej i zimnej wojny, repatriacji, pogromów żydów ... czy wstyd, że mimo że wzrok dobry, to aby przyjrzeć się temu wszystkiemu lepiej i cośkolwiek zrozumieć, musiałbym nosić ze sobą śmieszną dosyć teatralną lornetkę? Czy wstyd? I może jeszcze ... czyj?

Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię, nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. (Mt 10, 34)
outsider (2469 punktów)
Witam, Łukaszu.

Dobrze, że się w "moim" teatrze czujesz nieswojo - i nudzi Cie sztuka. Kiedyś podobnie reagowalismy na czad II wojny światowej, niemieckiego zagrożenia, imperioalizmu i komunizmu... Metody niespecjalnie się zmieniły, a i treści stare powracają - dobrze więc, że widzowie wychodzą z przedstawienia.

Ale nie wszyscy. Niektórzy klaszczą, niektórzy skandują - wśród obojętności brzmi to jak grom, jak łoskot butów Wehrmachtu (Armia Czerwona według przyjmowanej dzis wizji historii boso na wojnę szła, więc nie nawiązujmy). Trzeba nieco, na ile kto może, zmieszać owo skandowanie - nim się w co groźniejszego zmieni; i tak się może nie udać, a wtedy po wycieczce.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
rozumek
Nie ma, nie było i nigdy nie będzie ludzi, którzy nikomu nic nie donoszą. Chyba, że mówimy o niemych analfabetach. Różnimy się wyłącznie tym, że jedni donoszą swoim na obcych, a drudzy odwrotnie. Nie wiem, czy tak łatwo będzie dojść, kto w SB był swój, a kto obcy. I nie wiem, czy dziś, chcąc donosić swoim na obcych, należy donosić księdzu na premiera, czy raczej premierowi na księdza. Wiem, że donoszenie naszej prasie na naszego prezydenta, to donoszenie swoim na swojego. Donoszenie na niego prasie obcej, to raczej zdrada (choć niby i ta i ta prasa, służy do publikowania donosów).
outsider (2469 punktów)
Tak, nie ma i nie było ludzi bez winy - stąd prawo współczesne jest narzedziem prewencji a nie kary przede wszystkim. Karze się czyny stanowiące powszechne zagrożenie - karanie za przeszłość żadnej już prewencji nie stanowi. Pozwala natomiast sędziom (by tak ich nazwać) czuć się bogami - jak długo w IPN-ie nie przybędzie teczek (to zawsze możliwe), tak długo pewni siebie mogą łatwo sadzić innych bo ich sąd przecież nie obejmie.

Ustawa nie ma przełożenia na sytuację bieżacą ani przyszłą - niby jak, karać za donoszenie policji takiej czy innej? Ale kociokwik zaczyna się tak czy owak.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
rozumek
>Tak, nie ma i nie było ludzi bez winy - stąd prawo współczesne jest narzedziem prewencji a nie kary przede wszystkim.
Żeby to była prawda! Niestety, tak ciągle nie jest. Nasze prawo, obiecuje raczej bezkarność. Szkodzić Ci wolno komu chcesz. Bronić kogokolwiek (nawet siebie) przed szkodnikami, nie za bardzo.
>Karze się czyny stanowiące powszechne zagrożenie - karanie za przeszłość żadnej już prewencji nie stanowi. Pozwala natomiast sędziom (by tak ich nazwać) czuć się bogami - jak długo w IPN-ie nie przybędzie teczek (to zawsze możliwe), tak długo pewni siebie mogą łatwo sadzić innych bo ich sąd przecież nie obejmie.
Nie wiem, jak z przybywaniem teczek i list szkodników, ale wiem, że na liście Wildsteina, znanych mi dobrze szkodników, po prostu nie ma, choć znani są nie tylko mnie, bo zostali negatywnie zweryfikowani przez "pracodawcę". Musieli otworzyć prywatny interes, ale ich mentalność nie uległa zmianie. Tyle, że dzisiaj, lepsze z tej mentalności czerpią pożytki.
>Ustawa nie ma przełożenia na sytuację bieżacą ani przyszłą - niby jak, karać za donoszenie policji takiej czy innej? Ale kociokwik zaczyna się tak czy owak.
Żeby on się zaczynał. On trwa i ciągle narasta. Agent, pracujący (od zawsze) przeciwko obywatelom, ściga agentów (i "agentów") pracujących od zawsze na ich rzecz.
outsider (2469 punktów)
Wiesz, ja nie piszę o naszym prawie - ja piszę o prawie współczesnym. A Polską rzadzi anachronizm: ot weźmy obecne "zbieranie punktów" przez p. Kaczyńskich przed wyborami samorządowymi.

Za mało czasu (zdolności też) aby jakiś nowy samograj wymyslić. Straszono nas jednak za Gomułki niemcami skolko ugodno - więc wyciąga się z zakurzonego lamusa ów stary straszak i wywija nim, ile się da. Bo inne sprawy w gruncie rzeczy wypaliły niespecjalnie, a starych ale własnych obietnic - strach.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
rozumek
>Wiesz, ja nie piszę o naszym prawie - ja piszę o prawie współczesnym. A Polską rzadzi anachronizm: ot weźmy obecne "zbieranie punktów" przez p. Kaczyńskich przed wyborami samorządowymi.
>Za mało czasu (zdolności też) aby jakiś nowy samograj wymyslić. Straszono nas jednak za Gomułki niemcami skolko ugodno - więc wyciąga się z zakurzonego lamusa ów stary straszak i wywija nim, ile się da. Bo inne sprawy w gruncie rzeczy wypaliły niespecjalnie, a starych ale własnych obietnic - strach.
Bo Polacy, łatwiej obiecują w imieniu innych (najchętniej Boga) niż własnym. Znacznie chętniej też rozliczają innych z obietnic, niż samych siebie z wypełnianych obowiązków. A najtragiczniejsze jest to, że razem z większością obywateli, robi to również większość sędziów i prokuratorów. W naszym kraju, prawo obowiązuje współczesne. Co z tego, skoro jego interpretacja, z każdym dniem jest bardziej "wczorajsza", bo bardziej podporządkowana jakiejś nie istniejącej większości?
Większość Polaków, woli oceniać ludzi, niż wypełniane (lub nie wypełniane) przez nich obowiązki. Jak ktoś jest ich zdaniem "dobry", to wszystko robi dobrze, a najlepiej, gdy przekracza własne uprawnienia i kompetencje, a obowiązkami obdziela innych (wyborców i podwładnych). I większość Polaków, chce równać do "dobrych". To "złych" trzeba rozliczyć ze wszystkiego (własnych i cudzych grzechów).
wiktor13 (55 punktów)
Nawet gdyby przekazywał SB informacje to co z tego? Zgadzam sie, że ważniejszy jest jego dorobek literacki. Łatwo oceniać ludzi, którzy byli w konkretnych często b.trudnych sytuacjach ale chyba tylko nawiedzonym fachowcom z IPN i prawicowym politykom do momentu lustracji ich samych (Zyta). SB działała legalnie, była elementem państwowości PRL, które to z kolei było uznawane przez wszystkie kraje świata, Agenci mieli zagwarantowaną tajność, pracownicy SB obowiązek ochrony tych danych. Nagle prawo zaczyna działać wstecz, ludzie raz skrzywdzeni (zmuszeni do współpracy) stoją pod pręgierzem i tłumaczą się, może z nieetycznego ale leganego zachowania w przeszłości, często odległej. Są obecnie piętnowani a będą być może karani zwolnieniami z pracy i to wszystko przy milczącej aprobacie RPO i Fundacji Helsińskiej oraz uciesze elektoratu prawicy. Dość
outsider (2469 punktów)
Ustawie lustracyjnej da się bardzo wiele zarzucić z prawnego punktu widzenia - pozbawienie prawa do obrony, żadanie pod rygorem karnym oświadczeń że się nie współpracowało bez wcześniejszego ustawowego zdefiniowania co jest już współpracą a co jeszcze nie etc. O ile mam w związku z tym ogromne zastrzeżenia do aktualnej lustracji - nie bedę miał najmniejszych, jeśli na mocy prawa działającego wstecz ale poza tym pod każdym wzgledem poprawnego zostaną za lat parę pociągnięci do odpowiedzialności ci, którzy dziś w owej grze uczestniczą, nieświadomość prawna nie jest usprawiedliwieniem. I to bez "zmiłuj sie" - nikt nikogo nie zastrasza i do udziału w owej zabawie nie zmusza; a zabawa niewinna nie jest.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
outsider (2469 punktów)
Czytam świeże komentarze do "sprawy". Uderza ton rozumny i pełen troski - "pamietajmy, jakie to były czasy", "na pewno nikomu nie zaszkodził", "musiał", "niczego nie podpisał"... Otóz to - nie tak dawno mieliśmy sprawę p. Zyty Gilowskiej, do własnego przypadku zreszta zwolenniczki lustracji; ton (do czasu) był całkiem inny. Należałoby dziś powiedzieć pryncypialnie:

- Towarzysze! Tracimy rewolucyjną czujność! Dziś mętnie rozczulimy sie nad Herbertem (potrzebny nam, to fakt) - ale jutro? Taka lustracja straci sens - zaprzepaścimy przez sentymentalizm lub oportunizm tak piekną ideę! Towarzysze - zabijacie Lustrację; z Lustracją - Polskę; z Polską - Boga Wszechmogacego!

A co to? Nie ma innych wieszczów?


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
wiktor13 (55 punktów)
To prawda. Dzisiaj w reżimowej TV usłyszałem, że zaprzepaszczamy (sprawą Herberta) idee LUSTRACJI. I tak myślę, że kilkaset lat temu ktoś tak samo stwierdził mówiąc o idei Inkwizycji i stosach.
outsider (2469 punktów)
O tak, lustracja to piękna idea. Idei przecież uzasadniać nie trzeba, same są uzasadnieniem dla podjętych w ich imieniu działań. Czyli - nie ma "zmiłuj".



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365