 |
Nie wierzy się w kościół tylko w Boga. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-05-2007 22:59 | Rafał Zdziechowicz | Nie wierzy się w kościół tylko w Boga. | Niby świat jest taki kolorowy, jednak w kwestiach moralnych jest tylko i wyłącznie czarno-biały. Nie można stać po obu stronach barykady. Chrześcijaństwo uczy nietolerancji ?! Większej głupoty nie można napisać - "... a bliżniego swego jak siebie samego" , "cokolwiek uczyniliście braciom swym najmniejszym , Mnie żeście uczynili" , "miłosierdzia chcę , nie ofiary".
Pan Jezus nauczał , aby wystrzegać się tego co robią kapłani , słuchać ich ale nie naśladować. A ludzie jak to ludzie zawsze coś wymyślą, gdzieś zbłądzą , ale czy wierzy się w ludzi czy w Boga ? Czy to że ludzie postępowali żle powołując się na Boga , wyklucza Jego istnienie ? Czytając Ewangelię dostrzega się różnicę między tym jak być powinno (wedle słów Pana Jezusa) , a tym jak jest , ale to jest sprawka ludzi , nie Boga.
Co do otwartości ... na co mamy być otwarci ? Na człowieka zawsze , ale nigdy na grzech , to nie jest nietolerancja. Czy nazwanie złodzieja złodziejem jest nietolerancją ? Czy mówienie prawdy jest nietolerancją ? Jak ktoś kto nie wierzy w Boga może być zbawiony , przecież to jest jakaś schizofrenia.
ps. Jak wyjaśnić stygmaty , objawienia w Fatimie , cudowne uzdrowienia czy chociażby opętania i egzorcyzmy ? Czy jeśli Chrześcijaństwo byłoby mitem , to czy pierwsi chrześcijanie nie wyrzekaliby się swej wiary w obawie przed prześladowaniami , tak powszechnymi w tamtych czasach ? |
| Zyga (1539 punktów) | >Niby świat jest taki kolorowy, jednak w kwestiach >moralnych jest tylko i wyłącznie czarno-biały. Nie można >stać po obu stronach barykady. Chrześcijaństwo uczy >nietolerancji ?! Większej głupoty nie można napisać - "... >a bliżniego swego jak siebie samego" , "cokolwiek >uczyniliście braciom swym najmniejszym , Mnie żeście >uczynili" , "miłosierdzia chcę , nie ofiary".
"Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyniosłem pokoju, ale miecz. (Mt. 10,34)"
Możemy sie tak obrzucać cytatami które żadnej wartości poznawczej nie mają tylko po co ?
>Pan Jezus nauczał , aby wystrzegać się tego co robią >kapłani , słuchać ich ale nie naśladować.
A widzę o tym możemy czerpać z wielu badań naukowych i kilkunastu oryginalnych ścieżek dźwiękowych z jego wystąpień.
>A ludzie jak to >ludzie zawsze coś wymyślą, gdzieś zbłądzą , ale czy wierzy >się w ludzi czy w Boga ? Czy to że ludzie postępowali żle >powołując się na Boga , wyklucza Jego istnienie ?
Nie wyklucza, nie potwierdza.
>Co do otwartości ... na co mamy być otwarci ? Na człowieka >zawsze , ale nigdy na grzech , to nie jest nietolerancja. >Czy nazwanie złodzieja złodziejem jest nietolerancją ? Czy >mówienie prawdy jest nietolerancją ?
Czy nazwanie "naiwnym" osoby bez żadnych podstaw, ślepo wierzącej w coś co jej powiedziano pomimo, iż "nauczyciele" zaprzeczają temu własną postawą jest uzasadnione?
>Jak ktoś kto nie >wierzy w Boga może być zbawiony , przecież to jest jakaś >schizofrenia.
Schizofrenią jest to, że nie wiadomo co to jest to zbawianie.
>ps. >Jak wyjaśnić stygmaty , objawienia w Fatimie , cudowne >uzdrowienia czy chociażby opętania i egzorcyzmy ? Czy jeśli >Chrześcijaństwo byłoby mitem , to czy pierwsi chrześcijanie >nie wyrzekaliby się swej wiary w obawie przed >prześladowaniami , tak powszechnymi w tamtych czasach ?
Tanie sztuczki niemogące się równać z tym co robi obecnie np Chris Angel. Podparcie WTC, koniec aids, uleczenie wszystkich chorych na raka, zatrzymanie fali tsunami... - oto sztuczki godne boga.
|
|
 | | J.Szulc (5723 punktów) | Temat - rzeka. Jeśli chodzi o moje podejście, to faktycznie - zawsze powtarzam, że można wierzyć w Boga ( i zazdroszczę tym, którzy potrafią to robić bez zastrzeżeń). ale nie w ludzi tworzących Kościół, tworzących, niekoniecznie nim będących. Ogromne wrażenie wywarł na mnie film, co prawda fabularny, ale to nie znaczy, że nie trzeba zastanowić się nad tym, w którym znalazłam obraz wiary taki, jakim sama mogę się określić. Polecam... "Stygmaty".
---
|
|
|  | | Tofik (5585 punktów) | Oglądałam "Stygmaty", ten film przekonał mnie, że fajnie byłoby się zastanowić co to właściwie jest... ...i sama nie wiem. Może człowiek mający stygmaty samookalecza się, może jest to przedstawione w złym świetle?
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| Thorvoy (6588 punktów) | > Niby świat jest taki kolorowy, jednak w kwestiach> moralnych jest tylko i wyłącznie czarno-biały.Tak? To poczytaj sobie niedawno dodany wątek: www.racjonalista.pl/forum.php/s,84117.> Nie można> stać po obu stronach barykady.Znasz takie pojęcie jak kompromis? > Chrześcijaństwo uczy nietolerancji ?!Mało która religia jej nie uczy, poczynając od nietolerancji dla niewierzących/innowierców. > Większej głupoty nie można napisać.Bardziej naiwnym być nie można. - "...a bliżniego swego jak siebie samego" Ale "bij niewiernego", czy jakoś tak to było. > "cokolwiek uczyniliście braciom swym najmniejszym , Mnie żeście> uczynili"Tylko czy przez pojęcie "brata" chrześcijanin powinien też rozumieć innowiercę/ateistę? No właśnie. Zgryz. > "miłosierdzia chcę , nie ofiary".Wszystko to po wielkim potopie, Sodomie, Gomorze i innych. > Pan Jezus nauczał , aby wystrzegać się tego co robią> kapłani , słuchać ich ale nie naśladować.O, tutaj akurat piszesz coś, co ma nieco sensu. Warto, by więcej katolików o tym wiedziało. > A ludzie jak to ludzie zawsze coś wymyślą, gdzieś zbłądzą , ale czy wierzy> się w ludzi czy w Boga ?To zależy jak rozumiesz pojęcie słowa "wiara". > Czy to że ludzie postępowali żle powołując się na Boga , wyklucza Jego istnienie ?Czy to, że czasem postępują dobrze powołując się na boga, jest na jego istnienie dowodem? > Czytając Ewangelię dostrzega się różnicę między tym jak być powinno> (wedle słów Pana Jezusa) , a tym jak jest , ale to jest> sprawka ludzi , nie Boga.Ludzi, których bóg stworzył takimi jacy są. > Co do otwartości ... na co mamy być otwarci ? Na człowieka> zawsze , ale nigdy na grzech , to nie jest nietolerancja.A że dla Ciebie grzechem jest homoseksualizm, czy seks przed ślubem, to ja mam głęboko Twoje wartości moralne. Póki geje nie pakują mi się do łóżka, a kochając się ze swoją kobietą bierzemy na siebie pełną odpowiedzialność za swoje czyny (nie szkodząc przy tym nikomu!), nie masz prawa ganić nas za to, co w Twoim rozumieniu uchodzi za grzech. > Czy nazwanie złodzieja złodziejem jest nietolerancją ?Nie. To stwierdzenie faktu. > Czy mówienie prawdy jest nietolerancją ?Nie. Za to twierdzenie, że coś jest z natury złe, choć dotyczy wyłącznie osób zainteresowanych, jest przejawem nietolerancji. Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego. Trzymając się tej zasady, GRZESZĄC, nikomu w życiu krzywdy nie zrobisz. > Jak ktoś kto nie wierzy w Boga może być zbawiony , przecież to jest jakaś> schizofrenia.To już do teologów trza bić, żeby szczegóły tego wariactwa poznać. > ps.> Jak wyjaśnić stygmatyMistyfikacją. > objawienia w FatimieUrojeniami. > cudowne uzdrowieniaMarginesem statystycznym. > czy chociażby opętania i egzorcyzmy ?Psychozami. > Czy jeśli Chrześcijaństwo byłoby mitem , to czy pierwsi chrześcijanie> nie wyrzekaliby się swej wiary w obawie przed> prześladowaniami , tak powszechnymi w tamtych czasach ?Wyznawcy innych religii też ginęli w obronie swej wiary, nie wyrzekali się jej, narażając na prześladowania. Podpierając się tym argumentem, musiałbyś uznać za prawdziwą każdą większą religię.
|
|
 | | Rafał Zdziechowicz | Kompromis ? Jaki chcesz mieć kompromis w kwestiach moralnych ? To może uznajmy że zabójstwo jest dozwlone jeśli jest uzasadniona przyczyna (taki mały kompromis) . Nie ma kompromisu w kwestiach moralnych i nigdy go nie będzie.
Gdzie w Nowym Testamencie jest napisane żeby bić pogan , nawracać owszem ale nie siłą tylko słowem i miłosierdziem. Tak innowierca jest twoim bratem , mimo tego że nie podziela twojej wiary , jako że jest człowiekiem jest twoim bratem i powinneś go miłować.
Sodoma i Gomora , potop to są rzeczy które działy sięw ST , a cytat pochodzi z NT, Chrześcijaństwo polega na wiarze w Jezusa , nie w Jahwe .Bóg stworzył ludzi , ale o tym że dał im wolną wolę zapomniałeś ?
Czy zoofilia jest zła ? Choć dotyczy tylko "osób zainetresowanych" mozna stwierdzićże jest zła.
To dlaczego tabuny lekarzy i naukowców badających opętania , stygmatyków i objawienia nie potrafią ukazać tej mistyfikacji , urojenia itd. ? A naprawdę tęgi głowy siętym zajmowały. Pozatym jak wytłumaczyć, że 3 dziewczynki w transie biegną do tyłu po kamienisrtym gruncie tak szybko , że dorośli ledwo za nimi nadążają ?
|
|
|  | | Czarny (262 punktów) | >Kompromis ? Jaki chcesz mieć kompromis w kwestiach moralnych ? To może uznajmy że zabójstwo jest dozwlone jeśli jest uzasadniona przyczyna (taki mały kompromis) . Nie ma kompromisu w kwestiach moralnych i nigdy go nie będzie. Czyli mam rozumieć, że człowiek, który broniąc się przed napastnikiem popchnął go tak, że ten rozbił głowę o kamień i nie przeżył jest mordercą i zasługuje na potępienie? >Czy zoofilia jest zła ? Choć dotyczy tylko "osób zainetresowanych" mozna stwierdzićże jest zła. Ale przecierz poprzednik napisał wyraznie, że nie jest zła pod warunkiem, że nie krzywdzi innych, a nie zapominajmy, że zwierzęta to też istoty żywe i też mogą odczywać krzywdę. >jak wytłumaczyć, że 3 dziewczynki w transie biegną do tyłu po kamienisrtym gruncie tak szybko , że dorośli ledwo za nimi nadążają ? > A jak wytłumaczyć to, że osoby w stanie chipnozy są w stanie podnieść ciężar o 1/3 większy niż w stanie "świadomym", potrafią leżeć na dwóch oparciach krzeseł sztywno jak deski przez całkiem długi czas, którego osoby w stanie "świadomym" nie wytrzymałyby, albo człowiek w stanie osłupienia przez długi czas może wytrzymywać w niewygodnej postawie i nie reagować na żadne bodzce zewnętrzne? Pod wpływem różnych stanów ludzkie ciało jest zdolne do różnych rzeczy.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Masz plusik na zachętę, ale ta "chipnoza"... aj, aj!
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Kompromis ? Jaki chcesz mieć kompromis w kwestiach moralnych ? To może uznajmy że zabójstwo jest dozwlone jeśli jest uzasadniona przyczyna (taki mały kompromis) .
Domniemam, że jesteś przeciwnikiem kary śmierci. Niestety "katolicka Polska" jest ZA.
Czy uważasz, że zbrodnią jest zabójstwo w obronie własnego życia?
> Nie ma kompromisu w kwestiach moralnych i nigdy go nie będzie.
Dla wierzących nie ma. Zwłaszcza tych mocno wierzących.
>Gdzie w Nowym Testamencie jest napisane żeby bić pogan , nawracać owszem ale nie siłą tylko słowem i miłosierdziem.
A przy okazji starotestamentowy bóg przyzwalał na niewolnictwo i karę śmierci, w dodatku za tak absurdalne przewiny, że wierzyć się nie chce.
> Tak innowierca jest twoim bratem , mimo tego że nie podziela twojej wiary , jako że jest człowiekiem jest twoim bratem i powinneś go miłować.
Dobrze wiedzieć. Na przykład znajomi protestanci mają odmienne zdanie nt. definicji słowa "bliźni".
>Sodoma i Gomora , potop to są rzeczy które działy sięw ST , a cytat pochodzi z NT,
Powiedz mi jedną rzecz: po jaką cholerę Wy, chrześcijanie podpieracie się ST, skoro zaraz potem głosicie że jest nieaktualny?
>Chrześcijaństwo polega na wiarze w Jezusa , nie w Jahwe .Bóg stworzył ludzi , ale o tym że dał im wolną wolę zapomniałeś ?
O tym, że jest wszechwiedzący i wszechmocny też zapomniałeś? To już nie ludzi wina, że bóg takimi ich stworzył.
>Czy zoofilia jest zła ? Choć dotyczy tylko "osób zainetresowanych" mozna stwierdzićże jest zła.
Nie. Dotyczy zwierząt, które Ci nie powiedzą, czy to im się podoba, czy nie. Naucz się rozróżniać pewne sprawy.
>To dlaczego tabuny lekarzy i naukowców badających opętania , stygmatyków i objawienia nie potrafią ukazać tej mistyfikacji , urojenia itd. ?
Kiepscy lekarze, kiepscy (lub kupieni) naukowcy. Może trochę na wyrost bawię się w teorie spiskowe, ale Kościół to naprawdę solidna firma, która wie jak podtrzymać interes. Reklama też nie jest mu obca.
> A naprawdę tęgi głowy siętym zajmowały. Pozatym jak wytłumaczyć, że 3 dziewczynki w transie biegną do tyłu po kamienisrtym gruncie tak szybko , że dorośli ledwo za nimi nadążają ?
Widziałeś takie cuda na żywo? Ja jakoś nigdy.
|
|
|  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Pozatym jak wytłumaczyć, że 3 dziewczynki w transie biegną do tyłu po kamienisrtym gruncie tak szybko , że dorośli ledwo za nimi nadążają ?
Trans wyzwala jakieś dziwne zdolności. Mój przyjaciel był świadkiem ciekawego zdarzenia. Podczas solidnej imprezy w akademiku ktoś rzucił hasło "policja" i jeden koleś, totalnie zjarany, zerwał się i wyskoczył przez okno, bodajże z 6 piętra, ale głowy nie dam. Upadł gdzieś w zielska, wstał i pobiegł dalej.
|
|
| |  | | nieobecny | JPII zadziałał. To pewne.
|
|
| michiko (596 punktów) | >Niby świat jest taki kolorowy,jednak w kwestiach moralnych >jest tylko i wyłącznie czarno-biały. Mogę zrozumieć Twoją niechęć do kompromisów w kwestii praw moralnych jedynie w odniesieniu do Ciebie samego. Oznacza to, że nikogo nie będziesz przymuszał do przyjęcia równie bezkompromisowej postawy. Nie masz innego wyjścia, niestety. Bo zdarzyć się może, że pokonując czyjś opór, przekroczysz prawa, w których bezkompromisową słuszność tak wierzysz. Dlatego ja jestem zwolenniczką kompromisu. Jeśli chodzi o grzech-zawsze istnieje w kontekście ludzkim. No, chyba, że widziałeś go hasającego swobodnie na łąkach własnej bezmyślności.
|
|
| nieobecny | >Niby świat jest taki kolorowy, jednak w kwestiach moralnych jest tylko i wyłącznie czarno-biały. Nie można stać po obu stronach barykady. Najwyraźniej żyjesz sobie jak pączek w maśle, który urodził się w czepku. Nigdy żadnego dylematu, żadnej konieczności dokonania wyboru.
|
|
| Rafał Zdziechowicz | Człowiek który popchnął napastnika nie jest mordercą , jest zabójcą, nie zrobił tego celowo. Chodzi więc z piętnem zabójcy , nie mordercy . Trzeba jednak powiedzieć , że każde odebranie komuś życia jest grzechem , dlatego jestem przeciwnikiem kary śmierci , eutanazji i aborcji.
Czy kontakty seksualne ze zwierzętami są normalne i naturalne dla Człowieka ? Jeśli przeczają Człowieczeństwu , przeczą również Bogu. To są dewiacje nie można temu zaprzeczyć.
Starotestamentoe historie ukazują ogrom mocy, miłosierdzia i gniewu Bożego , ale Chrześcijaństwo opiera się na naukach Pana Jezusa , a nie na Starym Testamencie . Najważniejsze przykazania dla ludzi , to przykazania podarowane przez Pana Jezusa.
Czy Pan Jezus nie nauczał , że poganie to są twoi bracia ? Podstawą Chrześcijaństwa jest Ewangelia, nie stawiajmy słów ludzkich ponad Słowo Boże.
No najłatwiej zrzucić winę na Boga , ale przecież to ty podejmujesz decyzję. Wszystkie decyzje podejmujesz przecież świadomie , czyż nie ? Nie masz wolnej woli ? A zrzucając winę na Boga , przyznajesz Jego istnienie . Jeśli to przyznajesz powinieneś poczytać Ewangelię i się do Niej stosować.
"Błogosławieni, którzy nie widzą , a jednak wierzą" Mnie wystarczy świadectwo, czy stygmaty Ojca Pio były fałszerstwem albo Cud Świętego Ognia w Jerozolimie ? Czy poprostu nie potrafisz uwierzyć w to czego nie zobaczyłeś i nie dotknąłeś osobiście ? Hipnozą raczej nie są , zresztą pamiętajmy że ludzie nie są tak samo podatni na hipnozę , niektórzy wogóle jej się nie poddają. Pozatym w stanie hipnozy ludzie potrafią wykonywać raczej tylko proste czynności. A co do reklamy w Kościele , Ojca Pio odsłunięto na pewien czas od posługi , czy to jest reklama ?
Powtarzam : nie ma kompromisu w kwestiach moralno-etycznych i nie ma usprawiedliwienia dla grzechu (jakby to powiedzieć okoliczności łagodzących). Jednak nie jestem od przymuszania i nikogo przymuszać nie mam zamiaru , człowiek ma wolną wole , sam decyduje o swoim losie. Natomiast nie powinniśmy zezwalać na niektóre rzeczy , tak jak nie zezwalamy na morderstwa czy gwałty.
|
|
 | | michiko (596 punktów) | > Natomiast nie powinniśmy zezwalać na niektóre rzeczy , Żyjesz wśród ludzi, jak chcesz realizować swoją bezkompromisowość, nie naruszając ich prawa do wolnego wyboru i decydowania o sobie? Jakimi metodami chcesz nawracać niepokornych? Ile cudzego cierpienia jesteś w stanie znieść, w imię Twojej bezkompromisowości? To już było. I czy jesteś kolejnym wcieleniem Fratrisa?
|
|
|  | | Rafał Zdziechowicz |
Jakimi metodami chcesz nawracać niepokornych? Ile cudzego cierpienia jesteś w stanie znieść, w imię Twojej bezkompromisowości?
Słowem, miłosierdziem i świadectwem. O jakie cudze cierpienia konkretnie Ci chodzi ?
>I czy jesteś kolejnym wcieleniem Fratrisa? Kim był lub jest Fratis ?
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Jakimi metodami chcesz nawracać niepokornych? Ile cudzego cierpienia jesteś w stanie znieść, w imię Twojej bezkompromisowości? >Słowem, miłosierdziem i świadectwem. O jakie cudze cierpienia konkretnie Ci chodzi ?
Na przykład cierpienia ludzi, którym podobni Tobie- jako większość narodu- narzucają krzywe normy moralne.
Widzisz, my na przykład zlewamy na to, czy ktoś lubi się biczować, tracić czas na modlitwy, czy frustrować się seksualnie do momentu, w którym weźmie się ślub. Jeśli ktoś tak robi- jego sprawa. Religianci z kolei grzmią na takich jak my, twierdzą że tkwi w nas zło, że zasługujemy na potępienie i tak dalej. Ateiści nigdy nie zabijali w imię niewiary. Teiści bardzo często zabijali i zabijają w imię swojej wiary. Z historii wiemy czym kończy się nadmierna fascynacja religią.
>>I czy jesteś kolejnym wcieleniem Fratrisa? >Kim był lub jest Fratis ?
Lepiej, żebyś nie wiedział.
|
|
| | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Na przykład cierpienia ludzi, którym podobni Tobie- jako większość narodu- narzucają krzywe normy moralne.
Podobnie mnie ? Gdzie ja wzywam do zadawania cierpienia innym ? I o jakich krzywych normach moralnych mówisz ?
>Widzisz, my na przykład zlewamy na to, czy ktoś lubi się biczować, tracić czas na modlitwy, czy frustrować się seksualnie do momentu, w którym weźmie się ślub. Jeśli ktoś tak robi- jego sprawa. Religianci z kolei grzmią na takich jak my, twierdzą że tkwi w nas zło, że zasługujemy na potępienie i tak dalej. Ateiści nigdy nie zabijali w imię niewiary. Teiści bardzo często zabijali i zabijają w imię swojej wiary. Z historii wiemy czym kończy się nadmierna fascynacja religią.
Nie twierdzę , że zasługujecie na potępienie. Nie mnie to oceniać. Nie twierdzę , że tkwi w was zło , mówię jedynie o zagadnieniu grzechu.
>Ateiści nigdy nie zabijali w imię niewiary. Teiści bardzo często zabijali i zabijają w imię swojej wiary. Z historii wiemy czym kończy się nadmierna fascynacja religią.
A Stalin , Mao ? Nie fascynacja religią , ale zła jej interpretacja.
>>>I czy jesteś kolejnym wcieleniem Fratrisa? >>Kim był lub jest Fratis ? >Lepiej, żebyś nie wiedział.
Chciałbym się jednak dowiedzieć , skoro poruszyłeś ten temat .
|
|
| | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Fratis, Fratris - dlaczego nikt nie widzi, że te dwie postaci (przypadek?) zostają identyfikowane, jako jedna osoba. Otóż Fratris, Fratis, Frater - to taki nasz, osobisty, forumowy kaznodzieja. Przy okazji - pozdrawiamy Cię  , Frater.
---
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Fratis, Fratris - dlaczego nikt nie widzi, że te dwie postaci (przypadek?) zostają identyfikowane, jako jedna osoba.
Jak to nikt nie widzi? Ja widzę.
|
|
| | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | No to masz, chłopie +. Musisz jednak przyznać, że metamorfoza, choć malutka, ma miejsce. 
---
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | To masz też ode mnie, po znajomości.
>Musisz jednak przyznać, że metamorfoza, choć malutka, ma miejsce.
Z "brata" na "braterskiego". Niby szczegół, ale...
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Podobnie mnie ? Gdzie ja wzywam do zadawania cierpienia innym ? I o jakich krzywych normach moralnych mówisz ?
Dla mnie pewnym cierpieniem było uświadomienie rodziny co do moich poglądów. Musiałem czuć się jak czarna owca. Krzywe normy moralne to na przykład zakazy i nakazy, którym trzeba być posłusznym, a w życiu są bezsensowne, lub wręcz przeczą ludzkiej naturze.
Przykłady?
Brak akceptacji dla mniejszości seksualnych. Celibat (czyli prowadzenie żywota aseksualnego). Nakaz odpoczynku w niedziele.
... i podobne.
>Nie twierdzę , że zasługujecie na potępienie. Nie mnie to oceniać. Nie twierdzę , że tkwi w was zło , mówię jedynie o zagadnieniu grzechu.
No to jesteś jednym z nielicznych. Pogratulować.
>A Stalin , Mao ? Nie fascynacja religią , ale zła jej interpretacja.
Stalin i Mao popełniali zbrodnie w imię swych wizji ustrojów społecznych, a nie ateizmu, jeśli o to Ci chodzi.
>>>>I czy jesteś kolejnym wcieleniem Fratrisa? >>>Kim był lub jest Fratis ? >>Lepiej, żebyś nie wiedział. >Chciałbym się jednak dowiedzieć , skoro poruszyłeś ten temat .
Taki jeden nawiedzony pan, na którego tle, jako wierzący dyskutant, wypadasz naprawdę znakomicie.
|
|
| | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Dla mnie pewnym cierpieniem było uświadomienie rodziny co do moich poglądów. Musiałem czuć się jak czarna owca. Krzywe normy moralne to na przykład zakazy i nakazy, którym trzeba być posłusznym, a w życiu są bezsensowne, lub wręcz przeczą ludzkiej naturze. >Przykłady? >Brak akceptacji dla mniejszości seksualnych. >Celibat (czyli prowadzenie żywota aseksualnego). >Nakaz odpoczynku w niedziele. >... i podobne.
Czy mniejszości seksualne są zgodne z ludzką naturą , a nakaz odpoczynku po 6 dniach przeznaczonych na pracę jest z nią sprzeczny ? Celibat jest rodzajem poświęcenia i ofiary , dotyczy tylko zresztą osób duchownych.
>Stalin i Mao popełniali zbrodnie w imię swych wizji ustrojów społecznych, a nie ateizmu, jeśli o to Ci chodzi.
Widzisz jak Stalin czy Mao mordowali Chrześcijan to jest to "w imię swych wizji ustrojów społecznych , a nie ateizmu" , a czy przypadkiem częścią tej wizji nie była całkowita ateizacja społeczeństwa ? Czy może nie chcesz przyznać , że ateiści też mordowali w imię swojej "wiary" ?
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Czy mniejszości seksualne są zgodne z ludzką naturą [...]
Szczerze mówiąc, ciężko mi to jednoznacznie ocenić, ale nie obchodzi mnie to, dopóki nikomu nie dzieje się krzywda.
>[...] a nakaz odpoczynku po 6 dniach przeznaczonych na pracę jest z nią sprzeczny ?
A co, jeśli ktoś pracuje od środy do niedzieli, a weekend robi sobie w poniedziałki i wtorki? Wszystko rozbija się o umowność obowiązującego kalendarza, którego bóg nam chyba nie zesłał.
> Celibat jest rodzajem poświęcenia i ofiary , dotyczy tylko zresztą osób duchownych.
Ale jest sprzeczny z naturą.
>Widzisz jak Stalin czy Mao mordowali Chrześcijan to jest to "w imię swych wizji ustrojów społecznych , a nie ateizmu" , a czy przypadkiem częścią tej wizji nie była całkowita ateizacja społeczeństwa ? Czy może nie chcesz przyznać , że ateiści też mordowali w imię swojej "wiary" ?
Ateiści nie mają wiary.
Ateista nie ma powodu mordować dla samej niewiary w boga. Tak samo jak niewierzący w elfy nie zabijają tych, którzy w nie wierzą.
Ateizm nie jest poglądem. Jest postawą negującą istnienie boga i to wsio. Niestety, nawet moi "kumple po fachu"- racjonaliści, ateiści, dorabiają do tego pojęcia niepotrzebną filozofię.
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>A co, jeśli ktoś pracuje od środy do niedzieli, a weekend robi sobie w poniedziałki i wtorki? Wszystko rozbija się o umowność obowiązującego kalendarza, którego bóg nam chyba nie zesłał. No ale mamy obecnie taki , a nie inny. A w tym niedziela jest dniem odpoczynku.
>> Celibat jest rodzajem poświęcenia i ofiary , dotyczy tylko zresztą osób duchownych. >Ale jest sprzeczny z naturą. Jest wyrzeczeniem się swojej natury, nie jest z nią sprzeczny.
>Ateiści nie mają wiary. >Ateista nie ma powodu mordować dla samej niewiary w boga. Tak samo jak niewierzący w elfy nie zabijają tych, którzy w nie wierzą. To mówisz , że Stalin czy Mao nie mordowali wierzących tylko dlatego , że byli wierzącymi ?!
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>A co, jeśli ktoś pracuje od środy do niedzieli, a weekend robi sobie w poniedziałki i wtorki? Wszystko rozbija się o umowność obowiązującego kalendarza, którego bóg nam chyba nie zesłał. >No ale mamy obecnie taki , a nie inny. A w tym niedziela jest dniem odpoczynku.
Ale nie z boskiego nakazu. Bóg nie mówił chyba: "odpoczywaj w niedzielę kalendarza gregoriańskiego", prawda?
>>> Celibat jest rodzajem poświęcenia i ofiary , dotyczy tylko zresztą osób duchownych. >>Ale jest sprzeczny z naturą. >Jest wyrzeczeniem się swojej natury, nie jest z nią sprzeczny.
Wyrzeczenie się swojej natury jest z nią sprzeczne.
>To mówisz , że Stalin czy Mao nie mordowali wierzących tylko dlatego , że byli wierzącymi ?!
Nie mordowali w imię ateizmu, pojmujesz? Z tych samych powodów niewierzący w krasnoludki nie zabijają dla swej niewiary tych, którzy w nie wierzą.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>A co, jeśli ktoś pracuje od środy do niedzieli, a weekend robi sobie w poniedziałki i wtorki? Wszystko rozbija się o umowność obowiązującego kalendarza, którego bóg nam chyba nie zesłał. >>No ale mamy obecnie taki , a nie inny. A w tym niedziela jest dniem odpoczynku. >Ale nie z boskiego nakazu. Bóg nie mówił chyba: "odpoczywaj w niedzielę kalendarza gregoriańskiego", prawda?
1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą 3, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią."
>>>> Celibat jest rodzajem poświęcenia i ofiary , dotyczy tylko zresztą osób duchownych. >>>Ale jest sprzeczny z naturą. >>Jest wyrzeczeniem się swojej natury, nie jest z nią sprzeczny. >Wyrzeczenie się swojej natury jest z nią sprzeczne. To jest trzymanie swojej natury na wodzy , panowanie nad nią i w końcowej fazie wyrzeczenie się niej , a nie działanie przeciwko niej.
>>To mówisz , że Stalin czy Mao nie mordowali wierzących tylko dlatego , że byli wierzącymi ?! >Nie mordowali w imię ateizmu, pojmujesz? Z tych samych powodów niewierzący w krasnoludki nie zabijają dla swej niewiary tych, którzy w nie wierzą. Mordowali wierzących w imię dyktatury proletariatu (który miałbyć oczywiście ateistyczny). W takim razie wyjaśnij mi . w imię czego niewierzący morduje wierzącego tylko dlatego że ten jest wierzący ?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>>A co, jeśli ktoś pracuje od środy do niedzieli, a weekend robi sobie w poniedziałki i wtorki? Wszystko rozbija się o umowność obowiązującego kalendarza, którego bóg nam chyba nie zesłał. >>>No ale mamy obecnie taki , a nie inny. A w tym niedziela jest dniem odpoczynku. >>Ale nie z boskiego nakazu. Bóg nie mówił chyba: "odpoczywaj w niedzielę kalendarza gregoriańskiego", prawda? >1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: >2 "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. >3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą >3, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią."
Nie widzę w tym odpowiedzi na poruszony przeze mnie problem.
>>>Jest wyrzeczeniem się swojej natury, nie jest z nią sprzeczny. >>Wyrzeczenie się swojej natury jest z nią sprzeczne. >To jest trzymanie swojej natury na wodzy , panowanie nad nią i w końcowej fazie wyrzeczenie się niej , a nie działanie przeciwko niej.
Więc traktuj gejów tak, jakby wyrzekli się swojego heteroseksualizmu.
Nawiasem mówiąc: akceptujesz ludzi naturalnie aseksualnych?
>Mordowali wierzących w imię dyktatury proletariatu (który miałbyć oczywiście ateistyczny).
A także akrasnoludkistyczny i a-odcholeryrzeczy-iczny. Na tej zasadzie możesz oskarżać ich o zbrodnie w imieniu niewiary we wszystkie urojone byty.
>W takim razie wyjaśnij mi . w imię czego niewierzący morduje wierzącego tylko dlatego że ten jest wierzący ?
Ponieważ ten wierzący może być zakałą społeczeństwa, albo zbyt długo narzucał swoją wiarę innym (też nierzadko ogniem i mieczem).
Gdyby katole wprowadzili teokrację i przywróciła palenia na stosie, z dziką przyjemnością działałbym w bojówce, mordującej najbardziej wierzących, którzy zgotowali ateistom taki los. Masz możliwy powód.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>>>A co, jeśli ktoś pracuje od środy do niedzieli, a weekend robi sobie w poniedziałki i wtorki? Wszystko rozbija się o umowność obowiązującego kalendarza, którego bóg nam chyba nie zesłał. >>>>No ale mamy obecnie taki , a nie inny. A w tym niedziela jest dniem odpoczynku. >>>Ale nie z boskiego nakazu. Bóg nie mówił chyba: "odpoczywaj w niedzielę kalendarza gregoriańskiego", prawda? >>1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: >>2 "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. >>3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą >>3, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią." >Nie widzę w tym odpowiedzi na poruszony przeze mnie problem.
" Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą" , taki mamy kalendarz więc niedziela jest Dniem Świętym.
>Więc traktuj gejów tak, jakby wyrzekli się swojego heteroseksualizmu. >Nawiasem mówiąc: akceptujesz ludzi naturalnie aseksualnych? Tak akceptuje ludzi aseksualnych , gdyż w przeciwnieństwie do homosekualizmu nie jest to sprzeczne z naturą człowieka.
>>Mordowali wierzących w imię dyktatury proletariatu (który miałbyć oczywiście ateistyczny). >A także akrasnoludkistyczny i a-odcholeryrzeczy-iczny. Na tej zasadzie możesz oskarżać ich o zbrodnie w imieniu niewiary we wszystkie urojone byty. Powiewa od Ciebie ignorancją.
>>W takim razie wyjaśnij mi . w imię czego niewierzący morduje wierzącego tylko dlatego że ten jest wierzący ? >Ponieważ ten wierzący może być zakałą społeczeństwa, albo zbyt długo narzucał swoją wiarę innym (też nierzadko ogniem i mieczem). Wszyscy wierzący , bez wyjątku ? Cóż za uogólnienie , wszyscy wierzący byli i są żli no nie , a ateistyczny uncle Joe jest cacy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >" Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą" , taki mamy kalendarz więc niedziela jest Dniem Świętym.
Tzn. KTO poleci? Rząd? Prawo? Póki co, niedziela nie jest dniem OBOWIĄZKOWO wolnym od pracy, więc Twój porządek jest zachowany.
>Tak akceptuje ludzi aseksualnych , gdyż w przeciwnieństwie do homosekualizmu nie jest to sprzeczne z naturą człowieka.
Dziwne. Dlaczego homoseksualizm jest dla Ciebie sprzeczny z naturą, a aseksualizm już nie? Przecież jedni i drudzy nie mogą rozmnażać się k` Pana chwale.
>>A także akrasnoludkistyczny i a-odcholeryrzeczy-iczny. Na tej zasadzie możesz oskarżać ich o zbrodnie w imieniu niewiary we wszystkie urojone byty. >Powiewa od Ciebie ignorancją.
To wykaż ją wreszcie, zamiast stawiać nieuzasadnione zarzuty.
>>Ponieważ ten wierzący może być zakałą społeczeństwa, albo zbyt długo narzucał swoją wiarę innym (też nierzadko ogniem i mieczem). >Wszyscy wierzący , bez wyjątku ? Cóż za uogólnienie , wszyscy wierzący byli i są żli no nie , a ateistyczny uncle Joe jest cacy.
Kiedy przeprowadza się masowe czystki, nie można bawić się w szczegóły. Jeśli większość religiantów burzy (przez swe religianctwo właśnie) porządek, bądź wizję planowanego ustroju, trzeba tępić ogół wierzących i tyle. Takie jest myślenie ulubionych przez Ciebie ateistycznych zbrodniarzy i- z logicznego punktu widzenia- nie jest pozbawione sensu, jeśli zepchnąć kwestie etyczne na dalszy plan.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>" Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą" , taki mamy kalendarz więc niedziela jest Dniem Świętym. >Tzn. KTO poleci? Rząd? Prawo? Póki co, niedziela nie jest dniem OBOWIĄZKOWO wolnym od pracy, więc Twój porządek jest zachowany. Polecił Pan Jezus. Jeśli niedziela jest obowiązkowo dniem wolnym od pracy , to dlaczego hipermarkety pracuja jak szalone, przecież nie zasuwają tam maszyny , zresztą maszyny i tak ktoś by musiał obsługiwać ?
>>Tak akceptuje ludzi aseksualnych , gdyż w przeciwnieństwie do homosekualizmu nie jest to sprzeczne z naturą człowieka. >Dziwne. Dlaczego homoseksualizm jest dla Ciebie sprzeczny z naturą, a aseksualizm już nie? Przecież jedni i drudzy nie mogą rozmnażać się k` Pana chwale. Aseksualizm jest brakiem popędu seksualnego , homoseksualizm jest popędem seksualnym skierowanym do osobnika tej samej płci.
>>>A także akrasnoludkistyczny i a-odcholeryrzeczy-iczny. Na tej zasadzie możesz oskarżać ich o zbrodnie w imieniu niewiary we wszystkie urojone byty. >>Powiewa od Ciebie ignorancją. >To wykaż ją wreszcie, zamiast stawiać nieuzasadnione zarzuty. >>>Ponieważ ten wierzący może być zakałą społeczeństwa, albo zbyt długo narzucał swoją wiarę innym (też nierzadko ogniem i mieczem). >>Wszyscy wierzący , bez wyjątku ? Cóż za uogólnienie , wszyscy wierzący byli i są żli no nie , a ateistyczny uncle Joe jest cacy. >Kiedy przeprowadza się masowe czystki, nie można bawić się w szczegóły. Jeśli większość religiantów burzy (przez swe religianctwo właśnie) porządek, bądź wizję planowanego ustroju, trzeba tępić ogół wierzących i tyle. Takie jest myślenie ulubionych przez Ciebie ateistycznych zbrodniarzy i- z logicznego punktu widzenia- nie jest pozbawione sensu, jeśli zepchnąć kwestie etyczne na dalszy plan.
No więc przyznałeś wkońcu że : "trzeba tępić ogół wierzących i tyle" . Jedynym powodem ich mordu , był fakt że byli wierzący. Twoja ignorancja polega na tym , że zaprzeczasz faktowi , że wierzący byli mordowani przez niewierzących tylko z powodu swojej wiary , a uzasadniasz to jakimś bzdurnym stwierdzeniem o "masowych czystkach".
Hitler zabijał Żydów tylko dlatego że byli Żydami , tak samo jak Stalin zabijał wierzących tylko dlatego że byli wierzącymi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Polecił Pan Jezus. Jeśli niedziela jest obowiązkowo dniem wolnym od pracy , to dlaczego hipermarkety pracuja jak szalone, przecież nie zasuwają tam maszyny , zresztą maszyny i tak ktoś by musiał obsługiwać ?
Powiem Ci. Bo nie wszyscy są fanatykami, inni przedkładają byt nad wątpliwe wartości, a jeszcze inni są ateistami, lub wyznawcami religii, które nie każą Ci odpoczywać w niedziele.
Zresztą jak szaleć to szaleć: zabroń pracować w niedziele lekarzom, policjantom i strażakom. Zobaczymy jak będzie fajnie.
>>Dziwne. Dlaczego homoseksualizm jest dla Ciebie sprzeczny z naturą, a aseksualizm już nie? Przecież jedni i drudzy nie mogą rozmnażać się k` Pana chwale. >Aseksualizm jest brakiem popędu seksualnego , homoseksualizm jest popędem seksualnym skierowanym do osobnika tej samej płci.
A naturalny jest heteroseksualizm, oznaczający popęd do płci przeciwnej, więc dlaczego nie chcesz uznać również aseksualistów za dewiantów i potępiać ich na równi z gejami?
>No więc przyznałeś wkońcu że : "trzeba tępić ogół wierzących i tyle" . Jedynym powodem ich mordu , był fakt że byli wierzący.
Ale motywem nie była niewiara w boga.
> Twoja ignorancja polega na tym , że zaprzeczasz faktowi , że wierzący byli mordowani przez niewierzących tylko z powodu swojej wiary , a uzasadniasz to jakimś bzdurnym stwierdzeniem o "masowych czystkach".
Facet, weź nie chrzań! Brakuje Ci argumentów i przeinaczasz moje słowa. Tak się tutaj nie bawimy.
Zaprzeczam, że ateiści mordowali teistów w imię braku wiary. NIE zaprzeczyłem ani razu, że ateiści mordowali teistów w ogóle.
>Hitler zabijał Żydów tylko dlatego że byli Żydami , tak samo jak Stalin zabijał wierzących tylko dlatego że byli wierzącymi.
Ale żaden z nich nie zabijał W IMIĘ ATEIZMU, z całą szczególnością zaś Hitler, chyba że "Gott mit uns" oznaczało "Nie-bóg z nami". Nie znam za dobrze niemieckiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Polecił Pan Jezus. Jeśli niedziela jest obowiązkowo dniem wolnym od pracy , to dlaczego hipermarkety pracuja jak szalone, przecież nie zasuwają tam maszyny , zresztą maszyny i tak ktoś by musiał obsługiwać ? >Powiem Ci. Bo nie wszyscy są fanatykami, inni przedkładają byt nad wątpliwe wartości, a jeszcze inni są ateistami, lub wyznawcami religii, które nie każą Ci odpoczywać w niedziele. >Zresztą jak szaleć to szaleć: zabroń pracować w niedziele lekarzom, policjantom i strażakom. Zobaczymy jak będzie fajnie. Nie powiedziałeś wcześniej że u nas niedziela jest ustawowo dniem wolnym od pracy ? No to ja Ci odpowiadam , dlaczego nie jest to przestrzegane. Chodzi o pracę zarobkową , owszem dla policjanta jest to prac zarobkowa , ale jest to też pomoc blizniemu , a ona nie podlega zakazom nawet w niedzielę.
>>>Dziwne. Dlaczego homoseksualizm jest dla Ciebie sprzeczny z naturą, a aseksualizm już nie? Przecież jedni i drudzy nie mogą rozmnażać się k` Pana chwale. >>Aseksualizm jest brakiem popędu seksualnego , homoseksualizm jest popędem seksualnym skierowanym do osobnika tej samej płci. >A naturalny jest heteroseksualizm, oznaczający popęd do płci przeciwnej, więc dlaczego nie chcesz uznać również aseksualistów za dewiantów i potępiać ich na równi z gejami? Askesualiści nie odczuwają popędu , dla niech sprawa seksualności wogóle nie istnieje. Jeśli ktoś nie odbywa stosunków seksualnych dlaczego mam mówić , że robi żle ? Powtarzam cały czas i powtórze jeszcze raz : nikogo nie potepiam.
>>No więc przyznałeś wkońcu że : "trzeba tępić ogół wierzących i tyle" . Jedynym powodem ich mordu , był fakt że byli wierzący. >Ale motywem nie była niewiara w boga. >> Twoja ignorancja polega na tym , że zaprzeczasz faktowi , że wierzący byli mordowani przez niewierzących tylko z powodu swojej wiary , a uzasadniasz to jakimś bzdurnym stwierdzeniem o "masowych czystkach". >Facet, weź nie chrzań! Brakuje Ci argumentów i przeinaczasz moje słowa. Tak się tutaj nie bawimy. >Zaprzeczam, że ateiści mordowali teistów w imię braku wiary. >NIE zaprzeczyłem ani razu, że ateiści mordowali teistów w ogóle. Nie mówie , że zaprzeczasz. Są trzy osoby , jedna z nich ma pistolet i jest niewierząca, 2 pozostałe osoby różnią się tylko tym że jedna jest wierząca a druga nie. Jesli zginęła osoba wierząca , to w imię czego została zamordowana.
>>Hitler zabijał Żydów tylko dlatego że byli Żydami , tak samo jak Stalin zabijał wierzących tylko dlatego że byli wierzącymi. >Ale żaden z nich nie zabijał W IMIĘ ATEIZMU, z całą szczególnością zaś Hitler, chyba że "Gott mit uns" oznaczało "Nie-bóg z nami". Nie znam za dobrze niemieckiego. No dobra Hitler zabijał Chrześcijan w imię swojego "gotta" , którego sam wymyślił , uważał że jego bóg to ten jedyny i w imię tego ich zabiajł. Ale Stalin , nie miał już swojego boga , w imię którego zabijałby Chrześcijan , więc w imię czego to robił ? Pytam się jeszcze raz jeśli ateista zabija teistę tylko dlatego ze ten wierzy w boga , to w imię czego go zabija. Czy przypadkiem nie w imię jedynie słusznej niewiary ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Nie powiedziałeś wcześniej że u nas niedziela jest ustawowo dniem wolnym od pracy ?
Całe szczęście, nie jako nakaz.
>No to ja Ci odpowiadam , dlaczego nie jest to przestrzegane. >Chodzi o pracę zarobkową , owszem dla policjanta jest to prac zarobkowa , ale jest to też pomoc blizniemu , a ona nie podlega zakazom nawet w niedzielę.
Gdyby policjant nic za swoją pracę nie dostawał, miałby głęboko taką pomoc bliźniemu. Większość po prostu odwala swoją robotę, żeby zarobić na życie. Tyle.
>>A naturalny jest heteroseksualizm, oznaczający popęd do płci przeciwnej, więc dlaczego nie chcesz uznać również aseksualistów za dewiantów i potępiać ich na równi z gejami? >Askesualiści nie odczuwają popędu , dla niech sprawa seksualności wogóle nie istnieje.
Więc są bardziej niezgodni z naturą niż homoseksualiści, ci bowiem odczuwają popęd.
>Jeśli ktoś nie odbywa stosunków seksualnych dlaczego mam mówić , że robi żle ?
Więc nie krytykujesz gejów za to, że podniecają ich osobniki tej samej płci, tylko za samo odbywanie stosunków? Szczególnie tutaj prosiłbym Cię o odpowiedź na pytanie.
>Powtarzam cały czas i powtórze jeszcze raz : nikogo nie potepiam.
Dlatego akapit wyżej "potępiasz" zastąpiłem "krytykujesz".
>>Zaprzeczam, że ateiści mordowali teistów w imię braku wiary. >>NIE zaprzeczyłem ani razu, że ateiści mordowali teistów w ogóle. >Nie mówie , że zaprzeczasz. Są trzy osoby , jedna z nich ma pistolet i jest niewierząca, 2 pozostałe osoby różnią się tylko tym że jedna jest wierząca a druga nie. Jesli zginęła osoba wierząca , to w imię czego została zamordowana.
A skąd ja mam to wiedzieć? Może w imię nienawiści do wierzących? Albo nienawiści do INNOWIERCÓW? Ten gość z pistoletem nie musiał być ateistą. Mógł być wyznawcą innej wiary, któremu bóg nazał zabijać nie-swoich.
>No dobra Hitler zabijał Chrześcijan w imię swojego "gotta" , którego sam wymyślił , uważał że jego bóg to ten jedyny i w imię tego ich zabiajł. Ale Stalin , nie miał już swojego boga , w imię którego zabijałby Chrześcijan , więc w imię czego to robił ?
W imię socjalizmu.
> Pytam się jeszcze raz jeśli ateista zabija teistę tylko dlatego ze ten wierzy w boga , to w imię czego go zabija. Czy przypadkiem nie w imię jedynie słusznej niewiary ?
Napisałem Ci wyżej. Ateizm może mieć z tym tyle samo wspólnego co inna wiara. Chociaż nie. SAM ateizm nie jest przyczyną zbrodni, a wiara nierzadko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >> Nie powiedziałeś wcześniej że u nas niedziela jest ustawowo dniem wolnym od pracy ? >Całe szczęście, nie jako nakaz. >>No to ja Ci odpowiadam , dlaczego nie jest to przestrzegane. >>Chodzi o pracę zarobkową , owszem dla policjanta jest to prac zarobkowa , ale jest to też pomoc blizniemu , a ona nie podlega zakazom nawet w niedzielę. >Gdyby policjant nic za swoją pracę nie dostawał, miałby głęboko taką pomoc bliźniemu. Większość po prostu odwala swoją robotę, żeby zarobić na życie. Tyle. Ciężko żeby ktoś za swoją prace nic nie dostawał.
>>>A naturalny jest heteroseksualizm, oznaczający popęd do płci przeciwnej, więc dlaczego nie chcesz uznać również aseksualistów za dewiantów i potępiać ich na równi z gejami? >>Askesualiści nie odczuwają popędu , dla niech sprawa seksualności wogóle nie istnieje. >Więc są bardziej niezgodni z naturą niż homoseksualiści, ci bowiem odczuwają popęd. No tylko z tego popędu nic nie wyniknie.
>>Jeśli ktoś nie odbywa stosunków seksualnych dlaczego mam mówić , że robi żle ? >Więc nie krytykujesz gejów za to, że podniecają ich osobniki tej samej płci, tylko za samo odbywanie stosunków? Szczególnie tutaj prosiłbym Cię o odpowiedź na pytanie. Za podniecanie też.
>>Powtarzam cały czas i powtórze jeszcze raz : nikogo nie potepiam. >Dlatego akapit wyżej "potępiasz" zastąpiłem "krytykujesz". Potępiać a krytykować to różnica.
>>>Zaprzeczam, że ateiści mordowali teistów w imię braku wiary. >>>NIE zaprzeczyłem ani razu, że ateiści mordowali teistów w ogóle. >>Nie mówie , że zaprzeczasz. Są trzy osoby , jedna z nich ma pistolet i jest niewierząca, 2 pozostałe osoby różnią się tylko tym że jedna jest wierząca a druga nie. Jesli zginęła osoba wierząca , to w imię czego została zamordowana. >A skąd ja mam to wiedzieć? Może w imię nienawiści do wierzących? Albo nienawiści do INNOWIERCÓW? Ten gość z pistoletem nie musiał być ateistą. Mógł być wyznawcą innej wiary, któremu bóg nazał zabijać nie-swoich. Jeśli zabił w imię nienawiści do wierzących to zabił w imię ateizmu , tak jest prawda.
>>No dobra Hitler zabijał Chrześcijan w imię swojego "gotta" , którego sam wymyślił , uważał że jego bóg to ten jedyny i w imię tego ich zabiajł. Ale Stalin , nie miał już swojego boga , w imię którego zabijałby Chrześcijan , więc w imię czego to robił ? >W imię socjalizmu. Zapomniałeś dodać , że każda religia była dla niego czymś złym , chciał socjalistycznego ateistycznego społeczeństwa , nie tylko socjalistycznego.
>> Pytam się jeszcze raz jeśli ateista zabija teistę tylko dlatego ze ten wierzy w boga , to w imię czego go zabija. Czy przypadkiem nie w imię jedynie słusznej niewiary ?
>Napisałem Ci wyżej. Ateizm może mieć z tym tyle samo wspólnego co inna wiara. Chociaż nie. SAM ateizm nie jest przyczyną zbrodni, a wiara nierzadko. Chłopie jak mam się z Tobą dogadać , jak ty nie chcesz przyznać oczywistej rzeczy. Stalin zabijał tak samo w imię komunizmu/socjalizmu jak i w imię ateizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Gdyby policjant nic za swoją pracę nie dostawał, miałby głęboko taką pomoc bliźniemu. Większość po prostu odwala swoją robotę, żeby zarobić na życie. Tyle. >Ciężko żeby ktoś za swoją prace nic nie dostawał.
No to zdecyduj się, czy mówimy o pracy, czy chęci pomocy bliźniemu.
Jeśli o chęci pomocy bliźniemu, to nie może być mowy o zapłacie. Jeśli o pracy, to policjanci, lekarze i strażacy muszą w niedzielę odpoczywać, choćby zaczęło płonąć miasto, w którym szerzy się cholera.
>>Więc są bardziej niezgodni z naturą niż homoseksualiści, ci bowiem odczuwają popęd. >No tylko z tego popędu nic nie wyniknie.
Tak samo jak z braku popędu. Nadal remis.
>>Więc nie krytykujesz gejów za to, że podniecają ich osobniki tej samej płci, tylko za samo odbywanie stosunków? Szczególnie tutaj prosiłbym Cię o odpowiedź na pytanie. >Za podniecanie też.
Ale to nie jest zależne od nich, więc dlaczego poddajesz to krytyce?
>>Dlatego akapit wyżej "potępiasz" zastąpiłem "krytykujesz". >Potępiać a krytykować to różnica.
W naszej dyskusji różnica ta nie jest tak bardzo istotna.
>>A skąd ja mam to wiedzieć? Może w imię nienawiści do wierzących? Albo nienawiści do INNOWIERCÓW? Ten gość z pistoletem nie musiał być ateistą. Mógł być wyznawcą innej wiary, któremu bóg nazał zabijać nie-swoich. >Jeśli zabił w imię nienawiści do wierzących to zabił w imię ateizmu , tak jest prawda.
Ależ masz łeb zakuty, ja cię kręcę.
Jeśli ktoś zabije wariata, który akurat wierzył w krasnoludki, uczyni to w imię akrasnoludkizmu? Czy dlatego, że ofiara była po prostu szkodliwym dla społeczeństwa wariatem?
>>W imię socjalizmu. >Zapomniałeś dodać , że każda religia była dla niego czymś złym , chciał socjalistycznego ateistycznego społeczeństwa , nie tylko socjalistycznego.
Co nie zmienia faktu, że czynił to w imię wizji SYSTEMU, bo sam w sobie ateizm (jak asmokizm, agnomizm, akrasnoludkizm i inne) nie jest wystarczającą przyczyną popełniania zbrodni.
>Chłopie jak mam się z Tobą dogadać , jak ty nie chcesz przyznać oczywistej rzeczy. >Stalin zabijał tak samo w imię komunizmu/socjalizmu jak i w imię ateizmu.
Chłopie, coś Ci napisałem w innym poście odnośnie determinowania czynów przez poglądy. Przeczytaj, zastanów się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Gdyby policjant nic za swoją pracę nie dostawał, miałby głęboko taką pomoc bliźniemu. Większość po prostu odwala swoją robotę, żeby zarobić na życie. Tyle. >>Ciężko żeby ktoś za swoją prace nic nie dostawał. >No to zdecyduj się, czy mówimy o pracy, czy chęci pomocy bliźniemu. >Jeśli o chęci pomocy bliźniemu, to nie może być mowy o zapłacie. >Jeśli o pracy, to policjanci, lekarze i strażacy muszą w niedzielę odpoczywać, choćby zaczęło płonąć miasto, w którym szerzy się cholera. Zawody niezbędne powinny pracować (pomagać ludziom) nawet w niedzielę.
>>>Więc są bardziej niezgodni z naturą niż homoseksualiści, ci bowiem odczuwają popęd. >>No tylko z tego popędu nic nie wyniknie. >Tak samo jak z braku popędu. Nadal remis. Matematycznie tak , ale etycznie nie . Poza tym co jest bardziej odbiegające od natury : - 2 mężczyzn o wzajemnym popędzie seksualnym , - 2 mężczyzn bez wzajemnego popędu seksualnego ?
>>>Więc nie krytykujesz gejów za to, że podniecają ich osobniki tej samej płci, tylko za samo odbywanie stosunków? Szczególnie tutaj prosiłbym Cię o odpowiedź na pytanie. >>Za podniecanie też. >Ale to nie jest zależne od nich, więc dlaczego poddajesz to krytyce? Wszystko jest kwestią umysłu , czy umysł nie może zapanować nad wzrokiem ?
>>>Dlatego akapit wyżej "potępiasz" zastąpiłem "krytykujesz". >>Potępiać a krytykować to różnica. >W naszej dyskusji różnica ta nie jest tak bardzo istotna. Różnią się mocą i to bardzo.
>>>A skąd ja mam to wiedzieć? Może w imię nienawiści do wierzących? Albo nienawiści do INNOWIERCÓW? Ten gość z pistoletem nie musiał być ateistą. Mógł być wyznawcą innej wiary, któremu bóg nazał zabijać nie-swoich. >>Jeśli zabił w imię nienawiści do wierzących to zabił w imię ateizmu , tak jest prawda. >Ależ masz łeb zakuty, ja cię kręcę. >Jeśli ktoś zabije wariata, który akurat wierzył w krasnoludki, uczyni to w imię akrasnoludkizmu? Czy dlatego, że ofiara była po prostu szkodliwym dla społeczeństwa wariatem? >>>W imię socjalizmu. >>Zapomniałeś dodać , że każda religia była dla niego czymś złym , chciał socjalistycznego ateistycznego społeczeństwa , nie tylko socjalistycznego. >Co nie zmienia faktu, że czynił to w imię wizji SYSTEMU, bo sam w sobie ateizm (jak asmokizm, agnomizm, akrasnoludkizm i inne) nie jest wystarczającą przyczyną popełniania zbrodni. >>Chłopie jak mam się z Tobą dogadać , jak ty nie chcesz przyznać oczywistej rzeczy. >>Stalin zabijał tak samo w imię komunizmu/socjalizmu jak i w imię ateizmu. >Chłopie, coś Ci napisałem w innym poście odnośnie determinowania czynów przez poglądy. Przeczytaj, zastanów się. Determinowanie czynów mówisz , to Stalin nie zabijał nigdy w imię ateizmu ? Stalin mordował w imię systemu , czy system przypadkiem nie uznawał , że w narodzie nie powinno być żadnych religii , a religią państwową ma być kult jednostki , czyli samego Stalina ? Czy to nie imię tego systemu mordowano księży i wiernych róznych wyznań (potencjalni konkurenci czy znienawidzeni "wierzący" ) ? Stalin zabił miliony ludzi , był dyktatorem i ateistą , nie wierzył w boga , wierzył w siebie , co więc determinowało jego czyny ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Zawody niezbędne powinny pracować (pomagać ludziom) nawet w niedzielę.
Zabawne, że już tak nie dbasz o dobro lekarzy i policjantów, którzy może chcieliby w niedzielę spędzić czas z rodziną i takie tam...
>>Tak samo jak z braku popędu. Nadal remis. >Matematycznie tak , ale etycznie nie .
Zgodnie z Twoją osobistą etyką, której nie potrafisz umowytować niczym innym, jak wewnętrznym przekonaniem.
> Poza tym co jest bardziej odbiegające od natury : >- 2 mężczyzn o wzajemnym popędzie seksualnym , >- 2 mężczyzn bez wzajemnego popędu seksualnego ?
Zapomniałeś dodać: > 2 mężczyzn bez jakiegokolwiek popędu seksualnego. Nie mógłbym sobie wybaczyć, gdybym Ci nie przypomniał.
Szczerze mówiąc, sam nie wiem, co bardziej odbiega od normy. Prawdopodobnie postawiłbym znak równości między aseksualizmem, a homoseksualizmem.
>>Ale to nie jest zależne od nich, więc dlaczego poddajesz to krytyce? >Wszystko jest kwestią umysłu , czy umysł nie może zapanować nad wzrokiem ?
To znaczy CO w takiej sytuacji umysł mógłby zrobić? Założyć wiadro na głowę?
>>>Potępiać a krytykować to różnica. >>W naszej dyskusji różnica ta nie jest tak bardzo istotna. >Różnią się mocą i to bardzo.
Niech będzie.
>Determinowanie czynów mówisz , to Stalin nie zabijał nigdy w imię ateizmu ? >Stalin mordował w imię systemu , czy system przypadkiem nie uznawał , że w narodzie nie powinno być żadnych religii , a religią państwową ma być kult jednostki , czyli samego Stalina ?
Oskarż go więc o akrasnoludkizm i amarsjanizm. Przecież wiary w UFO i kurduple leśne też nie głosił.
> Czy to nie imię tego systemu mordowano księży i wiernych róznych wyznań (potencjalni konkurenci czy znienawidzeni "wierzący" )? >Stalin zabił miliony ludzi , był dyktatorem i ateistą , nie wierzył w boga , wierzył w siebie , co więc determinowało jego czyny ?
Żądza władzy? Nie jestem jego biografem. Był antyteistą, tak jak i ja, tylko że skrajnym. To powodowało nim, kiedy wydawał wyroki na osoby duchowne. Nie myl antyteizmu z teizmem.
Antyteistów i teistów można porównać mniej więcej do kibiców piłki nożnej. Niech będzie, że religianci to Cracovia, a antyteiści to- umówmy się- Śląsk. Obydwaj skaczą sobie do oczu i gardeł.
Ateiści to ci, którzy piłkę nożną mają głęboko w zadku, coś może o niej wiedzą, ale nie żyją tym, co się dzieje na murawie. Czy jakikolwiek nie-kibic choćby zadrapał nos cracovianinowi za poglądy na drużynę, mecz, futbol w ogóle? Czy miałby ku temu jakiś sensowny powód? Prędzej sam dostanie po paszczy, "bo nie kibicowałeś naszym ziomkom, gościu".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Zawody niezbędne powinny pracować (pomagać ludziom) nawet w niedzielę. >Zabawne, że już tak nie dbasz o dobro lekarzy i policjantów, którzy może chcieliby w niedzielę spędzić czas z rodziną i takie tam... Jasne że dbam , ja popieram "wolną niedzielę" , natomiast nie jestem anarchistą.
>>>Tak samo jak z braku popędu. Nadal remis. >>Matematycznie tak , ale etycznie nie . >Zgodnie z Twoją osobistą etyką, której nie potrafisz umowytować niczym innym, jak wewnętrznym przekonaniem. >> Poza tym co jest bardziej odbiegające od natury : >>- 2 mężczyzn o wzajemnym popędzie seksualnym , >>- 2 mężczyzn bez wzajemnego popędu seksualnego ? >Zapomniałeś dodać: >> 2 mężczyzn bez jakiegokolwiek popędu seksualnego. Dobra niech Ci będzie : - 2 mężczyzn bez jakiegokolwiek popędu seksualnego - 2 mężczyzn o wzajemnym popędzie seksualnym ? Aseskualiści nie mają popędu wogóle , homoseksualiści mają popęd owszem , ale nie w tą stronę co potrzeba.
>>>Ale to nie jest zależne od nich, więc dlaczego poddajesz to krytyce? >>Wszystko jest kwestią umysłu , czy umysł nie może zapanować nad wzrokiem ? >To znaczy CO w takiej sytuacji umysł mógłby zrobić? Założyć wiadro na głowę? Wystarczy odwrócić wzrok , przecież nie rozważamy sytuacji gdzie homoseksualista znajduje się na plaży nudystów dla homoseksualistów , poza tym nawet jeśli się tam znalazlł jest to wynikiem jego decyzji , nikt go nie zapakował do bagażnika i wyrzucił na plaży.
>>Determinowanie czynów mówisz , to Stalin nie zabijał nigdy w imię ateizmu ? >>Stalin mordował w imię systemu , czy system przypadkiem nie uznawał , że w narodzie nie powinno być żadnych religii , a religią państwową ma być kult jednostki , czyli samego Stalina ? >Oskarż go więc o akrasnoludkizm i amarsjanizm. Przecież wiary w UFO i kurduple leśne też nie głosił. Nie wiem czy mordował osoby wierzące w UFO , wiem że mordował osoby wierzące w boga.
>> Czy to nie imię tego systemu mordowano księży i wiernych róznych wyznań (potencjalni konkurenci czy znienawidzeni "wierzący" )? >>Stalin zabił miliony ludzi , był dyktatorem i ateistą , nie wierzył w boga , wierzył w siebie , co więc determinowało jego czyny ? >Żądza władzy? Nie jestem jego biografem. Był antyteistą, tak jak i ja, tylko że skrajnym. To powodowało nim, kiedy wydawał wyroki na osoby duchowne. Nie myl antyteizmu z teizmem. >Antyteistów i teistów można porównać mniej więcej do kibiców piłki nożnej. Niech będzie, że religianci to Cracovia, a antyteiści to- umówmy się- Śląsk. Obydwaj skaczą sobie do oczu i gardeł. >Ateiści to ci, którzy piłkę nożną mają głęboko w zadku, coś może o niej wiedzą, ale nie żyją tym, co się dzieje na murawie. Czy jakikolwiek nie-kibic choćby zadrapał nos cracovianinowi za poglądy na drużynę, mecz, futbol w ogóle? Czy miałby ku temu jakiś sensowny powód? Prędzej sam dostanie po paszczy, "bo nie kibicowałeś naszym ziomkom, gościu".
No widzę , że wprowadziłeś nowe pojęcie "antyteizm" , jednak muszę Cię zasmucić nie przyda Ci się ono wogóle . Antyteizm to skrajna odmiana ateizmu , czyli żeby stać się antyteistą musisz być ateistą. Można powiedzieć , że Stalin był fanatycznym i skrajnym ateistą . Ateizm wcale nie jest taki "czysty" jak Ci się wydaje , albo przynajmniej usiłujesz to twierdzić , tak jak Chrześcijaństwo miało swoje "mroczne czasy" , tak i ateizm je miał , różnica jest taka , że wątpię żeby Chrześcijanie kiedykolwiek próbowali nawracać siłą , natomiast w zagadnieniu ateizmu taki bieg wydarzeń jest zdecydowanie bardziej prawdopodobny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Zabawne, że już tak nie dbasz o dobro lekarzy i policjantów, którzy może chcieliby w niedzielę spędzić czas z rodziną i takie tam... >Jasne że dbam , ja popieram "wolną niedzielę" , natomiast nie jestem anarchistą.
Ależ nie ma mowy o anarchii. Nie wierzysz, że gdyby wszyscy odpoczywali w niedzielę, Twój bóg zadbałby o to, by policja, straż pożarna i lekarze nie byli potrzebni? Mała jest Twoja wiara.
>Dobra niech Ci będzie : >- 2 mężczyzn bez jakiegokolwiek popędu seksualnego >- 2 mężczyzn o wzajemnym popędzie seksualnym ? >Aseskualiści nie mają popędu wogóle , homoseksualiści mają popęd owszem , ale nie w tą stronę co potrzeba.
Więc w najlepszym przypadku aseksualista jest równie zboczony co homoseksualista.
>>To znaczy CO w takiej sytuacji umysł mógłby zrobić? Założyć wiadro na głowę? >Wystarczy odwrócić wzrok , przecież nie rozważamy sytuacji gdzie homoseksualista znajduje się na plaży nudystów dla homoseksualistów , poza tym nawet jeśli się tam znalazlł jest to wynikiem jego decyzji , nikt go nie zapakował do bagażnika i wyrzucił na plaży.
No dobra. Pytanie tylko: po kiego ma się tak facet męczyć?
>>Oskarż go więc o akrasnoludkizm i amarsjanizm. Przecież wiary w UFO i kurduple leśne też nie głosił. >Nie wiem czy mordował osoby wierzące w UFO , wiem że mordował osoby wierzące w boga.
Czynił to jako ANTYteista. Ateizm nie determinuje jeszcze mordowania teistów.
>No widzę , że wprowadziłeś nowe pojęcie "antyteizm" , jednak muszę Cię zasmucić nie przyda Ci się ono wogóle . Antyteizm to skrajna odmiana ateizmu , czyli żeby stać się antyteistą musisz być ateistą. Można powiedzieć , że Stalin był fanatycznym i skrajnym ateistą .
Zrozum coś, chłopie: nie można być skrajnym a-x-istą.
Albo się w coś wierzy, albo nie. Nie można w coś nie wierzyć bardziej, lub mniej.
> Ateizm wcale nie jest taki "czysty" jak Ci się wydaje , albo przynajmniej usiłujesz to twierdzić , tak jak Chrześcijaństwo miało swoje "mroczne czasy" , tak i ateizm je miał , różnica jest taka , że wątpię żeby Chrześcijanie kiedykolwiek próbowali nawracać siłą [...]
Czasami nie wiem, czy jest sens z Tobą dyskutować. Taki z Ciebie chrześcijanin, a o wyprawach krzyżowych już nie słyszałeś? W jakim celu były one organizowane? Podpowiem, że określenie "wyprawa krzyżowa", lub jak kto woli "krucjata" nie jest mylące.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Zabawne, że już tak nie dbasz o dobro lekarzy i policjantów, którzy może chcieliby w niedzielę spędzić czas z rodziną i takie tam... >>Jasne że dbam , ja popieram "wolną niedzielę" , natomiast nie jestem anarchistą. >Ależ nie ma mowy o anarchii. Nie wierzysz, że gdyby wszyscy odpoczywali w niedzielę, Twój bóg zadbałby o to, by policja, straż pożarna i lekarze nie byli potrzebni? Mała jest Twoja wiara. Pamiętaj że to ludzie mają wolną wolę , a nie sąsterowani przez Boga.
>>Dobra niech Ci będzie : >>- 2 mężczyzn bez jakiegokolwiek popędu seksualnego >>- 2 mężczyzn o wzajemnym popędzie seksualnym ? >>Aseskualiści nie mają popędu wogóle , homoseksualiści mają popęd owszem , ale nie w tą stronę co potrzeba. >Więc w najlepszym przypadku aseksualista jest równie zboczony co homoseksualista. Jak może być zboczony skoro nic nie robi ?
>>>To znaczy CO w takiej sytuacji umysł mógłby zrobić? Założyć wiadro na głowę? >>Wystarczy odwrócić wzrok , przecież nie rozważamy sytuacji gdzie homoseksualista znajduje się na plaży nudystów dla homoseksualistów , poza tym nawet jeśli się tam znalazlł jest to wynikiem jego decyzji , nikt go nie zapakował do bagażnika i wyrzucił na plaży. >No dobra. Pytanie tylko: po kiego ma się tak facet męczyć? Chyba znasz odpowiedz , nie raz już to pisałem.
>>>Oskarż go więc o akrasnoludkizm i amarsjanizm. Przecież wiary w UFO i kurduple leśne też nie głosił. >>Nie wiem czy mordował osoby wierzące w UFO , wiem że mordował osoby wierzące w boga. >Czynił to jako ANTYteista. Ateizm nie determinuje jeszcze mordowania teistów. >>No widzę , że wprowadziłeś nowe pojęcie "antyteizm" , jednak muszę Cię zasmucić nie przyda Ci się ono wogóle . Antyteizm to skrajna odmiana ateizmu , czyli żeby stać się antyteistą musisz być ateistą. Można powiedzieć , że Stalin był fanatycznym i skrajnym ateistą . >Zrozum coś, chłopie: nie można być skrajnym a-x-istą. >Albo się w coś wierzy, albo nie. Nie można w coś nie wierzyć bardziej, lub mniej. Jak to nie ? Niby czemu nie można ? Można być antyteistą , nie będąc ateistą ?
>> Ateizm wcale nie jest taki "czysty" jak Ci się wydaje , albo przynajmniej usiłujesz to twierdzić , tak jak Chrześcijaństwo miało swoje "mroczne czasy" , tak i ateizm je miał , różnica jest taka , że wątpię żeby Chrześcijanie kiedykolwiek próbowali nawracać siłą [...] >Czasami nie wiem, czy jest sens z Tobą dyskutować. Taki z Ciebie chrześcijanin, a o wyprawach krzyżowych już nie słyszałeś? W jakim celu były one organizowane? Podpowiem, że określenie "wyprawa krzyżowa", lub jak kto woli "krucjata" nie jest mylące. Nie rób takich numerów , bo zakładam że nie masz kłopotów z czytaniem ze zrozumieniem : [...] Chrześcijaństwo miało swoje "mroczne czasy" , tak i ateizm je miał , różnica jest taka , że wątpię żeby Chrześcijanie kiedykolwiek próbowali nawracać siłą , natomiast w zagadnieniu ateizmu taki bieg wydarzeń jest zdecydowanie bardziej prawdopodobny.
Nie sądzisz , że ten fragment oczywiście jako całość , bez sprytnej edycji odnosi się do przyszłości , a nie do przeszłości ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Pamiętaj że to ludzie mają wolną wolę , a nie sąsterowani przez Boga.
Chwila, chwila. Jak dotąd nie udało Ci się udowodnić wolności woli, więc nie stosuj jej jeszcze jako argumentu.
>>>Aseskualiści nie mają popędu wogóle , homoseksualiści mają popęd owszem , ale nie w tą stronę co potrzeba. >>Więc w najlepszym przypadku aseksualista jest równie zboczony co homoseksualista. >Jak może być zboczony skoro nic nie robi ?
Tak, że w tym przypadku "nicnierobienie" jest tak samo niezgodne z naturą, jak homoseksualizm (taka osoba nie spłodzi nigdy potomstwa).
>>No dobra. Pytanie tylko: po kiego ma się tak facet męczyć? >Chyba znasz odpowiedz , nie raz już to pisałem.
Bo bóg tak chce. Jasne.
>>Albo się w coś wierzy, albo nie. Nie można w coś nie wierzyć bardziej, lub mniej. >Jak to nie ? Niby czemu nie można ? Można być antyteistą , nie będąc ateistą ?
Antyteiści nie wierzą dokładnie tak samo jak ateiści. Różnica polega na stosunku do religii.
>Nie rób takich numerów , bo zakładam że nie masz kłopotów z czytaniem ze zrozumieniem : >[...] Chrześcijaństwo miało swoje "mroczne czasy" , tak i ateizm je miał , różnica jest taka , że wątpię żeby Chrześcijanie kiedykolwiek próbowali nawracać siłą , natomiast w zagadnieniu ateizmu taki bieg wydarzeń jest zdecydowanie bardziej prawdopodobny. >Nie sądzisz , że ten fragment oczywiście jako całość , bez sprytnej edycji odnosi się do przyszłości , a nie do przeszłości ?
Aha, nie skumałem, naprawdę. Przepraszam za niedomyślność.
Chrześcijanie do dziś nawracają siłą, choć nie w tak olbrzymim stopniu i nie tak brutalnie jak kiedyś. Przykładem takiego nawracania jest skazywanie ateistów w małych społecznościach na ostracyzm, a nierzadko tacy jawni ateusze, bądź innowiercy są wyszydzani, bici, ktoś im ukatrupi psa, albo podpali chałupę. Takich już mamy chrześcijan, szczególnie w Polsce.
W swym życiu miałem kilku znajomych, którzy przeszli część poniżeń, o których wspominam. O tych najbardziej drastycznych dowiadywałem się głównie z opowiadań, ale mam podstawy, by w nie wierzyć, bo kiedyś jeden taki bysiasty idiota mało co nie zrobił mi kuku za to, że nosiłem na szyi srebrny pentagram. Wyczyny MW też nie są przykładem pokojowego nawracania. Wyczyny RZĄDU (sic!) są również pożałowania godne, ponieważ od momentu wybrania na prezydenta pieprzniętego przedstawiciela popularnego w Chinach drobiu, religijność chce się nam wtrynić również poprzez różne ustawy.
To jest nawracanie siłą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Chwila, chwila. Jak dotąd nie udało Ci się udowodnić wolności woli, więc nie stosuj jej jeszcze jako argumentu. A czy to że jesteś ateistą nie wynika z Twojej wolnej woli ?
>>>>Aseskualiści nie mają popędu wogóle , homoseksualiści mają popęd owszem , ale nie w tą stronę co potrzeba. >>>Więc w najlepszym przypadku aseksualista jest równie zboczony co homoseksualista. >>Jak może być zboczony skoro nic nie robi ? >Tak, że w tym przypadku "nicnierobienie" jest tak samo niezgodne z naturą, jak homoseksualizm (taka osoba nie spłodzi nigdy potomstwa). Ma większe szanse niż homoseksualista. Aseksualiści nie mają stosunków , homoseksualiści mają ale nie z tym kim potrzeba.
>>>No dobra. Pytanie tylko: po kiego ma się tak facet męczyć? >>Chyba znasz odpowiedz , nie raz już to pisałem. >Bo bóg tak chce. Jasne. Homoseksualista powinien chcieć jeśli pragnie być zbawionym , to jest jego decyzja.
>>>Albo się w coś wierzy, albo nie. Nie można w coś nie wierzyć bardziej, lub mniej. >>Jak to nie ? Niby czemu nie można ? Można być antyteistą , nie będąc ateistą ? >Antyteiści nie wierzą dokładnie tak samo jak ateiści. Różnica polega na stosunku do religii. Czyli sam przyznajesz że antyteizm to taki zbrojny i bardziej fanatyczny nurt wywodzący się z ateizmu.
>Chrześcijanie do dziś nawracają siłą, choć nie w tak olbrzymim stopniu i nie tak brutalnie jak kiedyś. Przykładem takiego nawracania jest skazywanie ateistów w małych społecznościach na ostracyzm, a nierzadko tacy jawni ateusze, bądź innowiercy są wyszydzani, bici, ktoś im ukatrupi psa, albo podpali chałupę. Takich już mamy chrześcijan, szczególnie w Polsce. Wiesz jeden nie chce mieć za sąsiada złodzieja , inny gwałciciela , a jeszcze inny poganina. Nie pochwalam bicia , ale wykluczenie ze społeczności nie jest czymś niezwykłym , chyba to przyznasz . Czy w wiosce ateistów nie patrzonoby dziwnie na gorliwego katolika ?
>W swym życiu miałem kilku znajomych, którzy przeszli część poniżeń, o których wspominam. O tych najbardziej drastycznych dowiadywałem się głównie z opowiadań, ale mam podstawy, by w nie wierzyć, bo kiedyś jeden taki bysiasty idiota mało co nie zrobił mi kuku za to, że nosiłem na szyi srebrny pentagram. Wiesz nie dziwie się , jeszcze był może odwrócony ? To tak jakbyś miał na koszulce napisane : "Sram na czarnuchów" i spacerował po Harlemie . Reakcja byłaby jeszcze bardziej ostra.
>Wyczyny MW też nie są przykładem pokojowego nawracania. Wyczyny RZĄDU (sic!) są również pożałowania godne, ponieważ od momentu wybrania na prezydenta pieprzniętego przedstawiciela popularnego w Chinach drobiu, religijność chce się nam wtrynić również poprzez różne ustawy. >To jest nawracanie siłą. Nie pochwalam MW , ale jeśli my nie wprowadzimy chrześcijańskich praw , to wy wprowadzicie ateistyczne. Taka jest kolej rzeczy , a wprowadzenie takiego prawa nie jest bynajmniej nawracaniem siłą. Nawracanie siłą byłoby wtedy gdyby ktoś ci groził że Cię zabije , a tu jak domniemywam takiej grożby nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Chwila, chwila. Jak dotąd nie udało Ci się udowodnić wolności woli, więc nie stosuj jej jeszcze jako argumentu. >A czy to że jesteś ateistą nie wynika z Twojej wolnej woli ?
NIe udowodniłeś jej w kontekście istnienia wszechmocnego boga.
>>Tak, że w tym przypadku "nicnierobienie" jest tak samo niezgodne z naturą, jak homoseksualizm (taka osoba nie spłodzi nigdy potomstwa). >Ma większe szanse niż homoseksualista.
Tu bym się akurat kłócił.
Prędzej nasienie odda homoseksualista, skory do seksu w ogóle, niż aseksualista.
> Aseksualiści nie mają stosunków , homoseksualiści mają ale nie z tym kim potrzeba.
Więc jedno i drugie w najlepszym razie jest równie odstające od natury.
>>>>No dobra. Pytanie tylko: po kiego ma się tak facet męczyć? >>>Chyba znasz odpowiedz , nie raz już to pisałem. >>Bo bóg tak chce. Jasne. >Homoseksualista powinien chcieć jeśli pragnie być zbawionym , to jest jego decyzja.
Powinien chcieć się męczyć?
W zasadzie rozumiem Twoje- jako gorliwego chrześcijanina- podejście, ale nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie nawołujesz do masochizmu.
>Czyli sam przyznajesz że antyteizm to taki zbrojny i bardziej fanatyczny nurt wywodzący się z ateizmu.
Można tak powiedzieć, o ile ateista może być fanatykiem. Prawdę mówiąc, dość magiczne jest dla mnie pojęcie fanatyzmu w nieuznawaniu czegoś..
>>Chrześcijanie do dziś nawracają siłą, choć nie w tak olbrzymim stopniu i nie tak brutalnie jak kiedyś. Przykładem takiego nawracania jest skazywanie ateistów w małych społecznościach na ostracyzm, a nierzadko tacy jawni ateusze, bądź innowiercy są wyszydzani, bici, ktoś im ukatrupi psa, albo podpali chałupę. Takich już mamy chrześcijan, szczególnie w Polsce. >Wiesz jeden nie chce mieć za sąsiada złodzieja , inny gwałciciela , a jeszcze inny poganina.
Więc dla Ciebie gwałciciele, złodzieje i poganie (ateiści?) to jedno i to samo bydło? A potem się dziwisz, że tacy jak ja jeżdżą po religiach?
>Nie pochwalam bicia , ale wykluczenie ze społeczności nie jest czymś niezwykłym , chyba to przyznasz . Czy w wiosce ateistów nie patrzonoby dziwnie na gorliwego katolika ?
Pewnie tak, ale ateiści prędzej okazywaliby politowanie, niż przemoc. Nie mieliby tej motywacji dla lżenia czyichś poglądów, gdyż nie widzą w nich żadnego bluźnierstwa.
>>W swym życiu miałem kilku znajomych, którzy przeszli część poniżeń, o których wspominam. O tych najbardziej drastycznych dowiadywałem się głównie z opowiadań, ale mam podstawy, by w nie wierzyć, bo kiedyś jeden taki bysiasty idiota mało co nie zrobił mi kuku za to, że nosiłem na szyi srebrny pentagram. >Wiesz nie dziwie się , jeszcze był może odwrócony ? To tak jakbyś miał na koszulce napisane : "Sram na czarnuchów" i spacerował po Harlemie . Reakcja byłaby jeszcze bardziej ostra.
Sorry, wodzu, ale to nie moja wina że Tobie pentagram kojarzy się wyłącznie z oddawaniem czci Szatanowi. Nawet zresztą gdyby tak było, nie nosiłem czegoś jawnie obelżywego dla przedstawicieli jakiejkolwiek grupy wyznaniowej, poza tym mamy wolność wyznania, słowa i takich tam, prawda? Czy może o tym już zapomniałeś, tak jak Twoi siostry i bracia w wierze?
Czy ja gonię Ciebie i Tobie podobnych, że noszą krzyżyki na szyi? Dla mnie obrzydliwe jest obnoszenie się z wizerunkiem umęczonych, przybitych do krzyża zwłok. Dla mnie obnoszenie się ze swoją religijnością jest gwałtem popełnianym na naukowym dorobku ludzkości. Duchowni religijni, także katoliccy, w ramach poprawności politycznej głośno współczują niewierzącym i nikt jeszcze z tego powodu afery nie zrobił.
Kiedy ja głośno głośno wyrażam swoje współczucie wobec ludzi, którzy ryczeli jak dzikie osły po śmierci głowy państwa Watykan, tych, którzy tracą swoje życie na modlitwy i kościółek, spotykam się z głosami dezaprobaty, dowiaduję się, że jestem człowiekiem złym, bezdusznym i bez szacunku. Bez szacunku, rozumiesz? I mówią to ci sami ludzie, którzy wcześniej godzą się z tym, że to takim jak ja należy współczuć.
>>To jest nawracanie siłą. >Nie pochwalam MW , ale jeśli my nie wprowadzimy chrześcijańskich praw , to wy wprowadzicie ateistyczne.
No i...?
Facet, co z tego, że ateistyczne? Że Mao? Że Stalin? To byli dyktatorzy, którzy równie dobrze mogli wprowadzić skrajny zamordyzm na mocy obowiązującej religii.
Chcesz przykład rządów religijnych? To spójrz sobie na kraje arabskie. Wiesz jak tam żyją ludzie? Tak samo, jak żylibyśmy MY w chrześcijańskim państwie teokratycznym.
> Taka jest kolej rzeczy , a wprowadzenie takiego prawa nie jest bynajmniej nawracaniem siłą. Nawracanie siłą byłoby wtedy gdyby ktoś ci groził że Cię zabije , a tu jak domniemywam takiej grożby nie ma.
Chyba że doczekamy takiego prawa, jak za średniowiecza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Chwila, chwila. Jak dotąd nie udało Ci się udowodnić wolności woli, więc nie stosuj jej jeszcze jako argumentu. >>A czy to że jesteś ateistą nie wynika z Twojej wolnej woli ? >NIe udowodniłeś jej w kontekście istnienia wszechmocnego boga. Jak to nie ? Wolna wola albo istnieje albo nie , bez żadnych kontekstów.
>>>Tak, że w tym przypadku "nicnierobienie" jest tak samo niezgodne z naturą, jak homoseksualizm (taka osoba nie spłodzi nigdy potomstwa). >>Ma większe szanse niż homoseksualista. >Tu bym się akurat kłócił. >Prędzej nasienie odda homoseksualista, skory do seksu w ogóle, niż aseksualista. >> Aseksualiści nie mają stosunków , homoseksualiści mają ale nie z tym kim potrzeba. >Więc jedno i drugie w najlepszym razie jest równie odstające od natury. Dobra nie spierajmy się już o to bo i tak się nie godadamy , Ty mówisz tak ja inaczej i niech tak będzie.
>>>>>No dobra. Pytanie tylko: po kiego ma się tak facet męczyć? >>>>Chyba znasz odpowiedz , nie raz już to pisałem. >>>Bo bóg tak chce. Jasne. >>Homoseksualista powinien chcieć jeśli pragnie być zbawionym , to jest jego decyzja. >Powinien chcieć się męczyć? Tak powinien chcieć się męczyć.
>W zasadzie rozumiem Twoje- jako gorliwego chrześcijanina- podejście, ale nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie nawołujesz do masochizmu. Dlaczego do masochizmu , masochizm odnosi się do fizyczności.
>>Czyli sam przyznajesz że antyteizm to taki zbrojny i bardziej fanatyczny nurt wywodzący się z ateizmu. >Można tak powiedzieć, o ile ateista może być fanatykiem. Prawdę mówiąc, dość magiczne jest dla mnie pojęcie fanatyzmu w nieuznawaniu czegoś.. To tak samo jak uznawanie czegoś, więc nie bądz zdziwiony.
>>>Chrześcijanie do dziś nawracają siłą, choć nie w tak olbrzymim stopniu i nie tak brutalnie jak kiedyś. Przykładem takiego nawracania jest skazywanie ateistów w małych społecznościach na ostracyzm, a nierzadko tacy jawni ateusze, bądź innowiercy są wyszydzani, bici, ktoś im ukatrupi psa, albo podpali chałupę. Takich już mamy chrześcijan, szczególnie w Polsce. >>Wiesz jeden nie chce mieć za sąsiada złodzieja , inny gwałciciela , a jeszcze inny poganina. >Więc dla Ciebie gwałciciele, złodzieje i poganie (ateiści?) to jedno i to samo bydło? A potem się dziwisz, że tacy jak ja jeżdżą po religiach? Zobrazowałem Ci to tylko.
>>Nie pochwalam bicia , ale wykluczenie ze społeczności nie jest czymś niezwykłym , chyba to przyznasz . Czy w wiosce ateistów nie patrzonoby dziwnie na gorliwego katolika ? >Pewnie tak, ale ateiści prędzej okazywaliby politowanie, niż przemoc. Nie mieliby tej motywacji dla lżenia czyichś poglądów, gdyż nie widzą w nich żadnego bluźnierstwa. Politowanie byłoby krótkotrwałe , potem nerwy ateistyczne by nie wytrzymały , no bo jak racjonalne dzieci mają się wychowywać z jakimiś dziwakami wierzącymi.
>Sorry, wodzu, ale to nie moja wina że Tobie pentagram kojarzy się wyłącznie z oddawaniem czci Szatanowi. Nawet zresztą gdyby tak było, nie nosiłem czegoś jawnie obelżywego dla przedstawicieli jakiejkolwiek grupy wyznaniowej, poza tym mamy wolność wyznania, słowa i takich tam, prawda? Czy może o tym już zapomniałeś, tak jak Twoi siostry i bracia w wierze? >Czy ja gonię Ciebie i Tobie podobnych, że noszą krzyżyki na szyi? Dla mnie obrzydliwe jest obnoszenie się z wizerunkiem umęczonych, przybitych do krzyża zwłok. Dla mnie obnoszenie się ze swoją religijnością jest gwałtem popełnianym na naukowym dorobku ludzkości. Duchowni religijni, także katoliccy, w ramach poprawności politycznej głośno współczują niewierzącym i nikt jeszcze z tego powodu afery nie zrobił. >Kiedy ja głośno głośno wyrażam swoje współczucie wobec ludzi, którzy ryczeli jak dzikie osły po śmierci głowy państwa Watykan, tych, którzy tracą swoje życie na modlitwy i kościółek, spotykam się z głosami dezaprobaty, dowiaduję się, że jestem człowiekiem złym, bezdusznym i bez szacunku. Bez szacunku, rozumiesz? I mówią to ci sami ludzie, którzy wcześniej godzą się z tym, że to takim jak ja należy współczuć.
Widzisz poprawność polityczna to jest absurd. A z czym ma się kojarzyć pentagram , to tak samo jak ja bym napisał że nie moja wina że swastyka kojarzy się z faszyzmem i dlatego będę ją nosił , nie zgrywaj idioty. Tak samo jak "podobno" pentagram nie jest obelżywy , to Cię zaskoczę jest , zdziwiony ? Pentagram kojarzy sięz szatanem i kościołem szatana , więc dla Chrześcijan jest naturalnie obelżywy. Domagasz się szacunku i wolności , a obrażasz uczucia innych osób dla manifestacji Bóg wie czego . Dlatego właśnie teiści nie przepadają za ateistami , z powodu ciągłych obelg i wypowiedzi przepełnionych cynizmem . Tak cynizmem , napisałem Ci : wkładaj koszulkę i zasuwaj po Harlemie , albo nie lepiej pojedz do Teheranu i załóż koszulkę "Nie ma allaha , a Mahomet był pedałem " przecież się z tym zapewne zgadzasz. Tu sobie możesz na takie coś pozwolić , bo indoktrynacja sprawiła że co najwyżej ktoś Ci słownie ublizy , w Iranie zabiliby Cię na pierwszym skrzyżowaniu. Ja też Ci współczuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>NIe udowodniłeś jej w kontekście istnienia wszechmocnego boga. >Jak to nie ? Wolna wola albo istnieje albo nie , bez żadnych kontekstów.
To zależy jak na sprawę patrzeć. Dla mnie na przykład nie ma mowy o wolnej woli w przypadku istnienia omnipotentnego boga.
>>>Homoseksualista powinien chcieć jeśli pragnie być zbawionym , to jest jego decyzja. >>Powinien chcieć się męczyć? >Tak powinien chcieć się męczyć.
OK. Znam Twój pogląd.
>>W zasadzie rozumiem Twoje- jako gorliwego chrześcijanina- podejście, ale nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie nawołujesz do masochizmu. >Dlaczego do masochizmu , masochizm odnosi się do fizyczności.
Możliwe. W każdym razie zamiłowanie do cierpienia, choćby tylko psychicznego, uważam za niezdrowe.
>>Można tak powiedzieć, o ile ateista może być fanatykiem. Prawdę mówiąc, dość magiczne jest dla mnie pojęcie fanatyzmu w nieuznawaniu czegoś.. >To tak samo jak uznawanie czegoś, więc nie bądz zdziwiony.
Wisz, rozumisz... Pojmuję jak można gorliwie oddawać cześć bogu, ale nie wiem jak można gorliwie jej nie oddawać.
>>Więc dla Ciebie gwałciciele, złodzieje i poganie (ateiści?) to jedno i to samo bydło? A potem się dziwisz, że tacy jak ja jeżdżą po religiach? >Zobrazowałem Ci to tylko.
Nader kolorowo.
>Politowanie byłoby krótkotrwałe , potem nerwy ateistyczne by nie wytrzymały , no bo jak racjonalne dzieci mają się wychowywać z jakimiś dziwakami wierzącymi.
Gdyby był tylko taki jeden i nie głosił ewangelii gdzie popadnie, skończyłoby się najwyżej na politowaniu.
>Widzisz poprawność polityczna to jest absurd.
Absurdem jest nadmierna poprawność polityczna.
> A z czym ma się kojarzyć pentagram , to tak samo jak ja bym napisał że nie moja wina że swastyka kojarzy się z faszyzmem i dlatego będę ją nosił , nie zgrywaj idioty.
Swastyki również bronię. Nie bronię tylko jej wybitnie nazistowskiej formy. Swastyk jest trochę, nie wszystkie są lewoskrętne, na białym tle i z czerwoną obwódką.
> Tak samo jak "podobno" pentagram nie jest obelżywy , to Cię zaskoczę jest , zdziwiony ? Pentagram kojarzy sięz szatanem i kościołem szatana , więc dla Chrześcijan jest naturalnie obelżywy.
A dla Satanisty obelżywy jest Twój kościół, więc Ty i reszta chrześcijan bądźcie łaskawi nie wpierniczać krzyżyków gdzie popadnie. Pomyślałeś kiedyś, że ukrzyżowane truchło może być obraźliwe dla innych?
>Domagasz się szacunku i wolności , a obrażasz uczucia innych osób dla manifestacji Bóg wie czego .
Tego, że podoba mi się srebrny wisiorek w takim, a nie innym kształcie.
> Dlatego właśnie teiści nie przepadają za ateistami , z powodu ciągłych obelg i wypowiedzi przepełnionych cynizmem .
W cynizmie nie upatruję niczego złego, zwłaszcza jeśli jest to cynizm uzasadniony.
> Tak cynizmem , napisałem Ci : wkładaj koszulkę i zasuwaj po Harlemie [...]
Nie, ponieważ zaproponowana przez Ciebie forma manifestacji jest jawną, niedwuznaczną obelżywością.
> albo nie lepiej pojedz do Teheranu i załóż koszulkę "Nie ma allaha , a Mahomet był pedałem " przecież się z tym zapewne zgadzasz.
O drugim niewiele mogę powiedzieć. Co do pierwszego- zgadzam się, ale boję się ukamienowania, a w Polsce mogę liczyć najwyżej na oplucie, ew. pobicie (kiedy "Allaha" zastąpisz "Bogiem", a "Mahometa" "Jezusem"). Jeszcze...
> Tu sobie możesz na takie coś pozwolić , bo indoktrynacja sprawiła że co najwyżej ktoś Ci słownie ublizy , w Iranie zabiliby Cię na pierwszym skrzyżowaniu.
No super, więc mam łaskawie dziękować losowi, że katolicy nie zamordują mnie za moje przekonania. Nie ma co, świetne masz podejście.
>Ja też Ci współczuję.
Smacznego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | . >To zależy jak na sprawę patrzeć. Dla mnie na przykład nie ma mowy o wolnej woli w przypadku istnienia omnipotentnego boga. No to załóż że Ten omnipotentny Bóg zostawił Cię "samemu sobie" i tylko obserwuje co zrobisz , aby Cię pózniej ocenić , takie są "zasady gry" , a Bóg nie zmienia zasad , bo z założenia wie jak osiągnąć to co chce lub będzie chciał , jednym słowem nie myli się.
>Możliwe. W każdym razie zamiłowanie do cierpienia, choćby tylko psychicznego, uważam za niezdrowe. Wiesz załóżmy , że mamy alkoholika na odwyku. Czy to , że zdobywa się na "nie picie" w imię czegoś wyższego to jest niezdrowe ? Tak samo jest z homosekusalistami , powinni się zdobyć na zaprzestanie kontaktów homoseksualnych w imię czegoś wyższego , w tym wypadku zbawienia.
>Wisz, rozumisz... Pojmuję jak można gorliwie oddawać cześć bogu, ale nie wiem jak można gorliwie jej nie oddawać. Tu nie chodzi o oddawanie czci , to jest tak jak z kibicami 2 przeciwnych drużyn , albo kibicujesz jednej , albo drugiej , nie możesz kibicować obu. I wśród tej grupy są osoby zwane "piknikami" - spokojne osoby , lubiące swoich obojętni wobec przeciwnych ; zwykli kibice + ultrasi - tych jest najwięcej , kochają swoich i z lekka nielubią przeciwnych , ograniczają się zazwyczaj tylko do śpiewania antypiosenek lub wywieszenia jakoiegoś transparentu i na koniec "hools" , bojówka bardziej od kochania swojej drużyny nienawidzi przeciwników. Kwestia wiary bądz niewiary opiera się na emocjach , nie na rozumie.
>>>Więc dla Ciebie gwałciciele, złodzieje i poganie (ateiści?) to jedno i to samo bydło? A potem się dziwisz, że tacy jak ja jeżdżą po religiach? >>Zobrazowałem Ci to tylko. >Nader kolorowo. No wiesz Chrześcijanie dzielą ludzi na tych co "wierzą" i "nie wierzą". A , że w tej drugiej grupce są zarówno ateiści(no poganie , każda religia określiłaby was chyba jako pogan) jak i mordercy jest wynikiem obranego kryterium podziału. Zauważam , że jest ogólna różnica pomiędzy mordercą a ateistą.
>Gdyby był tylko taki jeden i nie głosił ewangelii gdzie popadnie, skończyłoby się najwyżej na politowaniu. A dlaczego miałby nie głosić Ewangelii ? Dyskriminowałbyś go dlatego , że głosi Ewangelię ? A jeśliby to była cała rodzina czy mógłby to być tylko jeden osobnik na całą osade ?
>Absurdem jest nadmierna poprawność polityczna. Jeśli poprawność polityczna jest nam (ludziom) potrzebna , to napradę nie jesteśmy tak rozwinięci jak nam się wydaje , wręcz porównałbym to do "ciemnych wieków w wersi XXI ".
>Swastyki również bronię. Nie bronię tylko jej wybitnie nazistowskiej formy. Swastyk jest trochę, nie wszystkie są lewoskrętne, na białym tle i z czerwoną obwódką. No dobra to wystrzygę się na łyso ( a co wolno mi) , założę koszulkę ze swastyką ( a co wolno mi ) , czarne spodnie , glany i pojadę do Oświęcimia ( a co nie wolno mi ).
>A dla Satanisty obelżywy jest Twój kościół, więc Ty i reszta chrześcijan bądźcie łaskawi nie wpierniczać krzyżyków gdzie popadnie. Pomyślałeś kiedyś, że ukrzyżowane truchło może być obraźliwe dla innych? No dobra to zapuszczę długie włosy ( a co wolno mi) , założę koszulkę z koziołkiem ( a co wolno mi ) , czarne spodnie , glany i kurtka skórkowa z pentagramem na plecach , do tego penmtagram na szyi ( a co nie wolno mi ) i pojadęna "pielgrzymkę" na Jasną Górę ( a co wolno mi).
>>Domagasz się szacunku i wolności , a obrażasz uczucia innych osób dla manifestacji Bóg wie czego . >Tego, że podoba mi się srebrny wisiorek w takim, a nie innym kształcie. >> Dlatego właśnie teiści nie przepadają za ateistami , z powodu ciągłych obelg i wypowiedzi przepełnionych cynizmem . >W cynizmie nie upatruję niczego złego, zwłaszcza jeśli jest to cynizm uzasadniony.
>> Tak cynizmem , napisałem Ci : wkładaj koszulkę i zasuwaj po Harlemie [...] >Nie, ponieważ zaproponowana przez Ciebie forma manifestacji jest jawną, niedwuznaczną obelżywością. No to załóż białe spodnie taki strój jaki noszą niektórzy ludzi podczas procesji w Hiszpanii na Wielkanoc , nieważne że jest łudząco podobny do stroju KKK. PS Kośćiół używach tych stroi jako pierwszy , KKK je zaadoptował dla swoich potrzeb.
>O drugim niewiele mogę powiedzieć. Co do pierwszego- zgadzam się, ale boję się ukamienowania, a w Polsce mogę liczyć najwyżej na oplucie, ew. pobicie (kiedy "Allaha" zastąpisz "Bogiem", a "Mahometa" "Jezusem"). Jeszcze... Czyli widzisz jeśli Ci nic nie grozi , to możesz obrażać do woli tak ?
>> Tu sobie możesz na takie coś pozwolić , bo indoktrynacja sprawiła że co najwyżej ktoś Ci słownie ublizy , w Iranie zabiliby Cię na pierwszym skrzyżowaniu. >No super, więc mam łaskawie dziękować losowi, że katolicy nie zamordują mnie za moje przekonania. Nie ma co, świetne masz podejście. Ty masz logikę małego dziecka , "manifestujesz" swoje przekonania , na przekór innym . Taka jest prawda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >. >>To zależy jak na sprawę patrzeć. Dla mnie na przykład nie ma mowy o wolnej woli w przypadku istnienia omnipotentnego boga. >No to załóż że Ten omnipotentny Bóg zostawił Cię "samemu sobie" i tylko obserwuje co zrobisz , aby Cię pózniej ocenić , takie są "zasady gry" , a Bóg nie zmienia zasad , bo z założenia wie jak osiągnąć to co chce lub będzie chciał , jednym słowem nie myli się.
Skoro jest wszechmocny, po kiego grzyba ma mnie obserwować? Czyżby nie wiedział, co zrobię?
>>Możliwe. W każdym razie zamiłowanie do cierpienia, choćby tylko psychicznego, uważam za niezdrowe. >Wiesz załóżmy , że mamy alkoholika na odwyku. Czy to , że zdobywa się na "nie picie" w imię czegoś wyższego to jest niezdrowe ? Tak samo jest z homosekusalistami , powinni się zdobyć na zaprzestanie kontaktów homoseksualnych w imię czegoś wyższego , w tym wypadku zbawienia.
No tak. Żal mi tylko homo-teistów, którzy muszą żyć w bezustannym poczuciu grzechu. Z drugej strony, może tutaj należałoby upatrywać przyszłości w ateizacji społeczeństwa.
>>Wisz, rozumisz... Pojmuję jak można gorliwie oddawać cześć bogu, ale nie wiem jak można gorliwie jej nie oddawać. >Tu nie chodzi o oddawanie czci , to jest tak jak z kibicami 2 przeciwnych drużyn , albo kibicujesz jednej , albo drugiej , nie możesz kibicować obu.
Ty mówisz o oddawaniu czci dwóm drużynom. Ateiści nie oddają czci nie-bogom, więc chybiłeś całkowicie.
> I wśród tej grupy są osoby zwane "piknikami" - spokojne osoby , lubiące swoich obojętni wobec przeciwnych ; zwykli kibice + ultrasi - tych jest najwięcej , kochają swoich i z lekka nielubią przeciwnych , ograniczają się zazwyczaj tylko do śpiewania antypiosenek lub wywieszenia jakoiegoś transparentu i na koniec "hools" , bojówka bardziej od kochania swojej drużyny nienawidzi przeciwników. >Kwestia wiary bądz niewiary opiera się na emocjach , nie na rozumie.
Sam w sobie ateizm jest równoznaczny z obojętnością wobec kwestii istnienia boga. Pokażesz mi przykład gorliwej obojętności kibica?
>>>>Więc dla Ciebie gwałciciele, złodzieje i poganie (ateiści?) to jedno i to samo bydło? A potem się dziwisz, że tacy jak ja jeżdżą po religiach? >>>Zobrazowałem Ci to tylko. >>Nader kolorowo. >No wiesz Chrześcijanie dzielą ludzi na tych co "wierzą" i "nie wierzą". A , że w tej drugiej grupce są zarówno ateiści(no poganie , każda religia określiłaby was chyba jako pogan) jak i mordercy jest wynikiem obranego kryterium podziału. Zauważam , że jest ogólna różnica pomiędzy mordercą a ateistą.
To ja zauważę, że nie zauważasz, jak wielu morderców i złodziei jest wśród tych, którzy mienią się chrześcijanami. Zdziwiłbyś się, widząc odsetek wierzących pensjonariuszy zakładów karnych.
>>Gdyby był tylko taki jeden i nie głosił ewangelii gdzie popadnie, skończyłoby się najwyżej na politowaniu. >A dlaczego miałby nie głosić Ewangelii ?
Z tego samego powodu, dla którego nie rozmawiam z wariatami, próbującymi wmówić ludziom swoje najróżniejsze urojenia.
> Dyskriminowałbyś go dlatego , że głosi Ewangelię ?
Dlaczego od razu dyskryminował? Uważałbym tylko, że powinien pilnować własnego nosa.
> A jeśliby to była cała rodzina czy mógłby to być tylko jeden osobnik na całą osade ?
Nie rozumiem pytania.
>Jeśli poprawność polityczna jest nam (ludziom) potrzebna , to napradę nie jesteśmy tak rozwinięci jak nam się wydaje , wręcz porównałbym to do "ciemnych wieków w wersi XXI ".
Niby tak. Z drugiej strony to samo możemy powiedzieć o kodeksach prawa.
>>Swastyki również bronię. Nie bronię tylko jej wybitnie nazistowskiej formy. Swastyk jest trochę, nie wszystkie są lewoskrętne, na białym tle i z czerwoną obwódką. >No dobra to wystrzygę się na łyso ( a co wolno mi) , założę koszulkę ze swastyką ( a co wolno mi ) , czarne spodnie , glany i pojadę do Oświęcimia ( a co nie wolno mi ).
Gdybyś na tym poprzestał, ja bym nie robił problemów.
>>A dla Satanisty obelżywy jest Twój kościół, więc Ty i reszta chrześcijan bądźcie łaskawi nie wpierniczać krzyżyków gdzie popadnie. Pomyślałeś kiedyś, że ukrzyżowane truchło może być obraźliwe dla innych? >No dobra to zapuszczę długie włosy ( a co wolno mi) , założę koszulkę z koziołkiem ( a co wolno mi ) , czarne spodnie , glany i kurtka skórkowa z pentagramem na plecach , do tego penmtagram na szyi ( a co nie wolno mi ) i pojadęna "pielgrzymkę" na Jasną Górę ( a co wolno mi).
I tu też bym problemów nie robił.
>>>Domagasz się szacunku i wolności , a obrażasz uczucia innych osób dla manifestacji Bóg wie czego . >>Tego, że podoba mi się srebrny wisiorek w takim, a nie innym kształcie. >>> Dlatego właśnie teiści nie przepadają za ateistami , z powodu ciągłych obelg i wypowiedzi przepełnionych cynizmem .
Obelg? To, że poczytujesz coś za obelgę, nie znaczy że faktycznie nią jest. No i co masz do cynizmu? Cynizm oznacza zwykle zdrowe podejście do tematu.
>No to załóż białe spodnie taki strój jaki noszą niektórzy ludzi podczas procesji w Hiszpanii na Wielkanoc , nieważne że jest łudząco podobny do stroju KKK. >PS Kośćiół używach tych stroi jako pierwszy , KKK je zaadoptował dla swoich potrzeb.
I znów: ja bym problemów nie robił. Nie zrobię tak tylko z tego powodu, że członkowie KKK problemy robią. Ponadto nie pasuje mi taki strój.
>Czyli widzisz jeśli Ci nic nie grozi , to możesz obrażać do woli tak ?
Pozwolisz, że zadam Ci to samo pytanie. Widzisz, póki co, to teiści najczęściej wychodzą ze stwierdzeniami w stylu: ateizm to zło. To obraźliwe, ale nie możemy z tym nawet nic zrobić.
>>No super, więc mam łaskawie dziękować losowi, że katolicy nie zamordują mnie za moje przekonania. Nie ma co, świetne masz podejście. >Ty masz logikę małego dziecka , "manifestujesz" swoje przekonania , na przekór innym . Taka jest prawda.
Moje święte, cholerne prawo. Przynajmniej teoretycznie, gdyż katolicy są wobec niego "równiejsi".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Skoro jest wszechmocny, po kiego grzyba ma mnie obserwować? Czyżby nie wiedział, co zrobię? No jasne , że On wie co ty zrobisz , pamiętaj tylko że człowiek i Bóg to dwa różne wymiary. Tak jak w "Kontakcie" to co dla Ziemian było sekundą , dla bohaterki było podróżą na kilkanaście godzin.
>No tak. Żal mi tylko homo-teistów, którzy muszą żyć w bezustannym poczuciu grzechu. Z drugej strony, może tutaj należałoby upatrywać przyszłości w ateizacji społeczeństwa. Raczej muszę Cię zmartwić , homoseksualistów jest i będzie za mało aby to oni determinowali ateizację społeczeństwa. Poza tym grzechem nie jest homoseksualiz , jest nim akt homoseksualny , abstynenci nie popełniają grzechu.
>>Tu nie chodzi o oddawanie czci , to jest tak jak z kibicami 2 przeciwnych drużyn , albo kibicujesz jednej , albo drugiej , nie możesz kibicować obu. >Ty mówisz o oddawaniu czci dwóm drużynom. Ateiści nie oddają czci nie-bogom, więc chybiłeś całkowicie. Przecież nie napisałem właśnie , że nie chodzi o oddawanie czci , chodzi o to że albo jesteś za albo przeciw , nie ma innej drogi. Albo wierzysz w Boga albo nie.
>>Kwestia wiary bądz niewiary opiera się na emocjach , nie na rozumie. >Sam w sobie ateizm jest równoznaczny z obojętnością wobec kwestii istnienia boga. Pokażesz mi przykład gorliwej obojętności kibica? Nie ateiści nie wierzą w istnienie boga , to było najpierw , dopiero potem idzie obojętność w tej kwestii. Gdybyś był obojętny nie byłbyś ani ateistą ani teistą. W sondażach zaznaczyłbyś "nie mam zdania" , a nie "tak" albo "nie".
>To ja zauważę, że nie zauważasz, jak wielu morderców i złodziei jest wśród tych, którzy mienią się chrześcijanami. Zdziwiłbyś się, widząc odsetek wierzących pensjonariuszy zakładów karnych. Wcale mnie to nie dziwi , możesz mi uwierzyć , człowiek w chwilach zwątpienia zawsze kieruje się do Boga , coś nas jednak do Niego przyciąga , a może to On nas przyciąga do siebie.
>Z tego samego powodu, dla którego nie rozmawiam z wariatami, próbującymi wmówić ludziom swoje najróżniejsze urojenia. To co wariata należy "ukatrupić" , przecież jeśli nie zwracasz na niego uwagi kest on dla ciebie niegrożny.
>> Dyskriminowałbyś go dlatego , że głosi Ewangelię ? >Dlaczego od razu dyskryminował? Uważałbym tylko, że powinien pilnować własnego nosa. Ale on przecież pilnowałby swojego nosa, głoszenie Ewangelii jest pilnowanie właśnie swojego nosa.
>> A jeśliby to była cała rodzina czy mógłby to być tylko jeden osobnik na całą osade ? >Nie rozumiem pytania. Nieważne.
>>Jeśli poprawność polityczna jest nam (ludziom) potrzebna , to napradę nie jesteśmy tak rozwinięci jak nam się wydaje , wręcz porównałbym to do "ciemnych wieków w wersi XXI ". >Niby tak. Z drugiej strony to samo możemy powiedzieć o kodeksach prawa. Kodeksy regulują wszystko i są niezbędne , bez nich byłaby anarchia , a tego chyba nikt nie chce.
>>No dobra to wystrzygę się na łyso ( a co wolno mi) , założę koszulkę ze swastyką ( a co wolno mi ) , czarne spodnie , glany i pojadę do Oświęcimia ( a co nie wolno mi ). >Gdybyś na tym poprzestał, ja bym nie robił problemów. A gdybyś był więżniem w Oświęcimiu też byś problemów nie robił , nie ruszałoby cię to ?
>>>A dla Satanisty obelżywy jest Twój kościół, więc Ty i reszta chrześcijan bądźcie łaskawi nie wpierniczać krzyżyków gdzie popadnie. Pomyślałeś kiedyś, że ukrzyżowane truchło może być obraźliwe dla innych? Dzięki Bogu satanistów jest w porównaniu do Chrześcijan tylu że szkoda o nich gadać. Poza tym Chrześcijanin nie złoży twojej córki w ofierze , w przeciwieństwie do satanisty. Wolałbyś mieszkać obok Chrześcijanina czy satnisty ? Jeszcze tego by brakowało , żebyśmy się liczyli z satanistami.
>Obelg? To, że poczytujesz coś za obelgę, nie znaczy że faktycznie nią jest. No i co masz do cynizmu? Cynizm oznacza zwykle zdrowe podejście do tematu. Zwykle. Jednak jak to zwykle są wyjątki.
>I znów: ja bym problemów nie robił. Nie zrobię tak tylko z tego powodu, że członkowie KKK problemy robią. Ponadto nie pasuje mi taki strój. No ty byś nie robił , chyba że urodziłbyś się jako czarny w Bronxie to byś inaczej na ten temat myślał.
>Pozwolisz, że zadam Ci to samo pytanie. Widzisz, póki co, to teiści najczęściej wychodzą ze stwierdzeniami w stylu: ateizm to zło. To obraźliwe, ale nie możemy z tym nawet nic zrobić. No bo ateizm to zło i tego nie zmienisz. Najlepiej ujął to mój kolega : "Trzeba w coś wierzyć , no nie ?" A ty nie wierzysz w nic.
>>Ty masz logikę małego dziecka , "manifestujesz" swoje przekonania , na przekór innym . Taka jest prawda. >Moje święte, cholerne prawo. Przynajmniej teoretycznie, gdyż katolicy są wobec niego "równiejsi". Katolików jest więcej , wieć nie masz szans nawet próbować ograniczyć wolność większości , ale zwróć uwagę że ta większość do tej pory nawet nie próbowała ograniczyć twojej wolności. Nie obraża cię krzyżykiem, co zresztą usiłujesz twierdzić , jako że nie wierzysz w Boga , krzyż nie ma dla ciebie najmniejszego znaczenia , przecież wiesz że to tylko "pusty wisiorek".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Skoro jest wszechmocny, po kiego grzyba ma mnie obserwować? Czyżby nie wiedział, co zrobię? >No jasne , że On wie co ty zrobisz , pamiętaj tylko że człowiek i Bóg to dwa różne wymiary. Tak jak w "Kontakcie" to co dla Ziemian było sekundą , dla bohaterki było podróżą na kilkanaście godzin.
Ale to naprawdę absolutnie niczego nie wnosi do tematu. Istoty żywe mają to do siebie, że "przeoczają" wydarzenia, trwające odpowiednio krótko. Bóg nie może przeoczać.
>Raczej muszę Cię zmartwić , homoseksualistów jest i będzie za mało aby to oni determinowali ateizację społeczeństwa. Poza tym grzechem nie jest homoseksualiz , jest nim akt homoseksualny , abstynenci nie popełniają grzechu.
Tylko rypią sobie życie.
Nawiasem mówiąc, jako że grzech można popełnić też i myślą, każdy homo jest grzeszny, bo nawet (czy może raczej: zwłaszcza) abstynenci pewnie erotyczne myśli.
>Przecież nie napisałem właśnie , że nie chodzi o oddawanie czci , chodzi o to że albo jesteś za albo przeciw , nie ma innej drogi. Albo wierzysz w Boga albo nie.
Zaraz, zaraz. Jeśli nie jest się za, nie oznacza to, że jest się przeciw. Takie rzeczy nawet przedszkolaki rozumieją. Problemy z tym mieli na przykład hitlerowcy.
>>Sam w sobie ateizm jest równoznaczny z obojętnością wobec kwestii istnienia boga. Pokażesz mi przykład gorliwej obojętności kibica? >Nie ateiści nie wierzą w istnienie boga , to było najpierw , dopiero potem idzie obojętność w tej kwestii.
Jesteś głupi, czy tylko udajesz?
Jeśli nie wierzę w krasnale, to znaczy że z całego serca ich nienawidzę? Nie! Są mi obojętne, z wyjątkiem chwil, kiedy trzeba posiłkować się ich przykładem w dyskusjach takich, jak ta.
> Gdybyś był obojętny nie byłbyś ani ateistą ani teistą. W sondażach zaznaczyłbyś "nie mam zdania" , a nie "tak" albo "nie".
Gdybym nie miał zdania, oznaczałoby to, że nie mam zdania, a nie że jestem obojętny. Mogę nie mieć zdania, ale nie być na boga obojętnym, bo akurat szukam swojej ścieżki życia.
>>To ja zauważę, że nie zauważasz, jak wielu morderców i złodziei jest wśród tych, którzy mienią się chrześcijanami. Zdziwiłbyś się, widząc odsetek wierzących pensjonariuszy zakładów karnych. >Wcale mnie to nie dziwi , możesz mi uwierzyć , człowiek w chwilach zwątpienia zawsze kieruje się do Boga , coś nas jednak do Niego przyciąga , a może to On nas przyciąga do siebie.
To nie zwątpienie. To beznadzieja. I już nie opowiadaj bajek, że "człowiek w chwilach zwątpienia zawsze kieruje się do Boga", bo w moim (i nie tylko) przypadku było dokładnie na odwrót.
>>Z tego samego powodu, dla którego nie rozmawiam z wariatami, próbującymi wmówić ludziom swoje najróżniejsze urojenia. >To co wariata należy "ukatrupić" , przecież jeśli nie zwracasz na niego uwagi kest on dla ciebie niegrożny.
Wariata może nie, ale wypada walczyć z jego urojeniami, żeby kiedyś nie pobiegł na mnie z nożem, krzycząc "zabiję cię, rogata bestio" i śliniąc się.
>>Dlaczego od razu dyskryminował? Uważałbym tylko, że powinien pilnować własnego nosa. >Ale on przecież pilnowałby swojego nosa, głoszenie Ewangelii jest pilnowanie właśnie swojego nosa.
Nachalne głoszenie bzdur jest ingerencją w moje życie. Nie życzę sobie namawiania do wiary w idiotyzmy.
>>>Jeśli poprawność polityczna jest nam (ludziom) potrzebna , to napradę nie jesteśmy tak rozwinięci jak nam się wydaje , wręcz porównałbym to do "ciemnych wieków w wersi XXI ". >>Niby tak. Z drugiej strony to samo możemy powiedzieć o kodeksach prawa. >Kodeksy regulują wszystko i są niezbędne , bez nich byłaby anarchia , a tego chyba nikt nie chce.
Gdyby nie ustalona poprawność polityczna, byłoby coś podobnego.
>>>No dobra to wystrzygę się na łyso ( a co wolno mi) , założę koszulkę ze swastyką ( a co wolno mi ) , czarne spodnie , glany i pojadę do Oświęcimia ( a co nie wolno mi ). >>Gdybyś na tym poprzestał, ja bym nie robił problemów. >A gdybyś był więżniem w Oświęcimiu też byś problemów nie robił , nie ruszałoby cię to ?
Zależy, czy gość jawnie manifestuje miłość do Hitlera, czy kultów słowiańskich (też występuje w nich swastyka).
>Dzięki Bogu satanistów jest w porównaniu do Chrześcijan tylu że szkoda o nich gadać.
Twoje symbole religijne nie muszą obrażać tylko satanistów.
>Poza tym Chrześcijanin nie złoży twojej córki w ofierze , w przeciwieństwie do satanisty.
Mhm, policz ofiary satanizmu (choć ciężko podpiąć pod to określenie wyczyny świrów, którzy nie tyle oddają cześć Szatanowi, co próbują mocnych wrażeń) i porównaj je z ofiarami choćby jednego tylko odłamu chrześcijaństwa. Będzie Ci głupio się z nimi obnosić.
>Wolałbyś mieszkać obok Chrześcijanina czy satnisty ? Jeszcze tego by brakowało , żebyśmy się liczyli z satanistami.
Miałem i mam znajomych satanistów. Nie palili dziewic, nie gwałcili kotów. Bo, widzisz, przez satanizm wielu rozumie hedonizm połączony z antytezą części chrześcijańskich wartości i z chrześcijańskim Szatanem ideologię łączy przede wszystkim dość przekorna nazwa.
Wolę mieć takich sąsiadów, niż klepiących paciorki matołków, którzy nierzadko "modlą się pod figurą, a diabła mają za skórą". Satanista przynajmniej nie stara się sprawiać wrażenia, że jest wcieleniem świętości.
>>Obelg? To, że poczytujesz coś za obelgę, nie znaczy że faktycznie nią jest. No i co masz do cynizmu? Cynizm oznacza zwykle zdrowe podejście do tematu. >Zwykle. Jednak jak to zwykle są wyjątki.
Wykaż mi, w którym miejscu moje cyniczne podejście do tematu było niezdrowe.
>>I znów: ja bym problemów nie robił. Nie zrobię tak tylko z tego powodu, że członkowie KKK problemy robią. Ponadto nie pasuje mi taki strój. >No ty byś nie robił , chyba że urodziłbyś się jako czarny w Bronxie to byś inaczej na ten temat myślał.
I do czego w ten sposób dochodzimy? Że KKK to popieprzeni ludzie. Prawie jak KK.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Pozwolisz, że zadam Ci to samo pytanie. Widzisz, póki co, to teiści najczęściej wychodzą ze stwierdzeniami w stylu: ateizm to zło. To obraźliwe, ale nie możemy z tym nawet nic zrobić. >No bo ateizm to zło i tego nie zmienisz. Najlepiej ujął to mój kolega : "Trzeba w coś wierzyć , no nie ?" A ty nie wierzysz w nic.
Kto powiedział, że Twój kolega ma rację? Ja mogę powiedzieć, że trzeba nosić różowe kapelusiki ze słomy. Przekonuje Cię to?
Jeśli w ten sposób bezkrytycznie podchodzisz do ateizmu, nie dziw się, że czasem jeden z drugim zniecierpliwiony ateista, zamiast podjąć grzeczną dyskusję z nawiedzeńcem, powie mu krótko "wypierdalaj". Ja też nie lubię, kiedy ktoś usiłuje wmówić mi, że moja niewiara oznacza, że stoję po stronie zła, ale jestem grzeczny. Jeszcze.
>Katolików jest więcej , wieć nie masz szans nawet próbować ograniczyć wolność większości , ale zwróć uwagę że ta większość do tej pory nawet nie próbowała ograniczyć twojej wolności.
Nie? Zabawna sprawa. Próby wprowadzania zakazu handlu w niedzielę, pornografii, istniejący zakaz aborcji i inne takie to raczej nie są pomysły liberalnych ateistów.
> Nie obraża cię krzyżykiem, co zresztą usiłujesz twierdzić , jako że nie wierzysz w Boga , krzyż nie ma dla ciebie najmniejszego znaczenia , przecież wiesz że to tylko "pusty wisiorek".
Krzyżyk jak krzyżyk. Niektóre są całkiem ładne i mają swój styl.
Tu nie chodzi o krzyżyk, Rafale. Tu chodzi o krucyfiksy, które ze szczególami ukazują umęczone zwłoki młodego faceta. To jest zwyczajnie niesmaczne.
|
|
| | | | | | | |  | | pike70 (214 punktów) |
>To mówisz , że Stalin czy Mao nie mordowali wierzących tylko dlatego , że byli wierzącymi ?!
Mordowali wszystkich niewygodnych, ateistów też. Nie widzę powodu, dla którego mieli by dzielić wrogów tylko wg. klucza zaangażowania religijnego. Ateistów jednak mniej, bo jest nas mniej w ogóle. Ot, statystyka.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>To mówisz , że Stalin czy Mao nie mordowali wierzących tylko dlatego , że byli wierzącymi ?! >Mordowali wszystkich niewygodnych, ateistów też. Nie widzę powodu, dla którego mieli by dzielić wrogów tylko wg. klucza zaangażowania religijnego. Ateistów jednak mniej, bo jest nas mniej w ogóle. Ot, statystyka. Owszem nie twierdze , że nie mordowali ateistów. Jednak powodem ich mordów nie był ich ateizm , tylko "działalność wywrotowa" , sprzeciw wobec władzy , lub jakikolwiek inny powód. Teiści byli niewygodni dlatego że byli teistami , taka jest prawda. Jeśli mordowali "wszystkich niewygodnych" musieli mieć jakieś kryterium określające kto jest niewygodny a kto nie , mam rację ?
|
|
| | | | | | | | | |  | | pike70 (214 punktów) |
>Owszem nie twierdze , że nie mordowali ateistów. Jednak powodem ich mordów nie był ich ateizm , tylko "działalność wywrotowa" , sprzeciw wobec władzy , lub jakikolwiek inny powód.
Przykład Stalina pokazuje, że religijność można potraktować jako działalność wywrotową. Wszak pod tą duchowością tkwi prawdziwa z krwi i kości siła. Spójrz na obecne "szwadrony o. Dyrektora". A to przecież tylko liczna grupa "staruszków".
Teiści byli niewygodni dlatego że byli teistami , taka jest prawda.
Zgadza się, a ich poglądy (wiara w moc nadprzyrodzoną, która daje siłę ginąć w jej obronie, patrz islamscy fundamentaliści) nie leżały najwyrażniej Wielkiemu Bratu.
>Jeśli mordowali "wszystkich niewygodnych" musieli mieć jakieś kryterium określające kto jest niewygodny a kto nie , mam rację ?
Oczywiście, że Masz rację. Kryterium było jedno: jeśli nie jesteś z nami, jesteś przeciw nam, a nawet jeśli jesteś z nami, to my ci nie wierzymy, więc jesteś wróg.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | Czyli można powiedzieć , że Stalin mordował także w imię ateizmu , w imię ateistycznego państwa .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | pike70 (214 punktów) | >Czyli można powiedzieć , że Stalin mordował także w imię ateizmu , w imię ateistycznego państwa .
Niezupełnie. Stalin mordował raczej w imię własnego chorego umysłu. Za młodu bity przez ojca alkoholika. Kurdupel niższy od Kaczyńskich, został wyrzucony z seminarium duchownego. Ponoć resztkę ludzkich uczuć stracił po śmierci pierwszej żony. Jeśli był ateistą, to raczej nie z pobudek racjonalnych, a raczej emocjonalnych. Po dojściu do władzy posiepało mu sie w głowie kompletnie, bo nie było w jego pobliżu nikogo, kto by potraktował jego i jego doktrynę polityczną krytycznie (któż by się odważył?). Już sam ten fakt mógłby zniszczyć każdego zdrowego człowieka. Krótką mówiąc był to typ o osobowości paranoicznej tak samo jak Pol Pot, czy Hitler.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Czyli można powiedzieć , że Stalin mordował także w imię ateizmu , w imię ateistycznego państwa . >Niezupełnie. Stalin mordował raczej w imię własnego chorego umysłu. Za młodu bity przez ojca alkoholika. Kurdupel niższy od Kaczyńskich, został wyrzucony z seminarium duchownego. Ponoć resztkę ludzkich uczuć stracił po śmierci pierwszej żony. >Jeśli był ateistą, to raczej nie z pobudek racjonalnych, a raczej emocjonalnych. Po dojściu do władzy posiepało mu sie w głowie kompletnie, bo nie było w jego pobliżu nikogo, kto by potraktował jego i jego doktrynę polityczną krytycznie (któż by się odważył?). Już sam ten fakt mógłby zniszczyć każdego zdrowego człowieka. Krótką mówiąc był to typ o osobowości paranoicznej tak samo jak Pol Pot, czy Hitler.
No dobra paranoiok nie paranoik , wariat nie wariat. Jeśli zabijesz murzyna tylko dlatego że jest czarny , to będąc wariatem czy też nim nie będąc popełnisz zbrodnie na tle rasowym , prawda ? Popełnisz zbrodnię w imię czystości rasy , swojej rasy itd. Dla mnie KKK to wariaci , co nie zmienia faktu że zabijali w imię "białej rasy" czyli także w moim imieniu ( z czym się niezgadzam , ale jednak tak było). Czy tak samo nie było ze Stalinem , Mao czy Pol Potem ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Jeśli zabiję Murzyna bo jest Murzynem, to tutaj wkrada się rasizm, nazwijmy go dla ułatwienia analogii "antymurzynizm".
Sęk w tym, że ja nie muszę lubić rasy czarnej, żeby nie zabijać Murzyna. Wystarczy, że sprawy koloru skóry są dla mnie nieważne, zwyczajnie nie rozpatruję ich. Nazwijmy to "amurzynizm". Wtedy traktuję Murzynów jak innych ludzi i tyle.
Teraz odniosę się do problemu ateizmu jako podstawy antyteizmu, co z lubością próbujesz udowadniać: idąc Twoim rozumowaniem, można powiedzieć, że jeśli nie interesuje mnie kolor skóry drugiego człowieka, to jest już pierwszy krok do rasizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | > Jeśli zabiję Murzyna bo jest Murzynem, to tutaj wkrada się rasizm, nazwijmy go dla ułatwienia analogii "antymurzynizm".> Sęk w tym, że ja nie muszę lubić rasy czarnej, żeby nie zabijać Murzyna. Wystarczy, że sprawy koloru skóry są dla mnie nieważne, zwyczajnie nie rozpatruję ich. Nazwijmy to "amurzynizm". Wtedy traktuję Murzynów jak innych ludzi i tyle.> Teraz odniosę się do problemu ateizmu jako podstawy antyteizmu, co z lubością próbujesz udowadniać: idąc Twoim rozumowaniem, można powiedzieć, że jeśli nie interesuje mnie kolor skóry drugiego człowieka, to jest już pierwszy krok do rasizmu.Hmm ... głębokie  Jeśli sprawy koloru byłby dla Ciebie nieistotne nie byłbyś "amurzynistą" tylko "arasistą" , jeśli zabiłbyś Murzyna też nie byłbyś "antymurzynistą" tylko rasistą. Wyjaśnię Ci na przygładzie ETA , we Francji ogranicza się tylko do działalności propagandowej , w Hiszpanii przeprowadza ataki terrorystyczne , obu chodzi o to samo o uzyskanie niepodległości dla Kraju Basków . tylko jedni są "akastylianami" , a drudzy "antykastylianami". Jedni są tylko , albo aż o krok od drugich.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Jeśli sprawy koloru byłby dla Ciebie nieistotne nie byłbyś "amurzynistą" tylko "arasistą" , jeśli zabiłbyś Murzyna też nie byłbyś "antymurzynistą" tylko rasistą. >Wyjaśnię Ci na przygładzie ETA , we Francji ogranicza się tylko do działalności propagandowej , w Hiszpanii przeprowadza ataki terrorystyczne , obu chodzi o to samo o uzyskanie niepodległości dla Kraju Basków . tylko jedni są "akastylianami" , a drudzy "antykastylianami". Jedni są tylko , albo aż o krok od drugich.
Obydwoje są anty, bowiem obaj sprzeciwiają się obecnym granicom Europy Zachodniej, z tym że jedni zabiją, drudzy tylko oplują.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Wyjaśnię Ci na przygładzie ETA , we Francji ogranicza się tylko do działalności propagandowej , w Hiszpanii przeprowadza ataki terrorystyczne , obu chodzi o to samo o uzyskanie niepodległości dla Kraju Basków . tylko jedni są "akastylianami" , a drudzy "antykastylianami". Jedni są tylko , albo aż o krok od drugich. >Obydwoje są anty, bowiem obaj sprzeciwiają się obecnym granicom Europy Zachodniej, z tym że jedni zabiją, drudzy tylko oplują. We Francji tylko nie uznają zwierzchnictwa Rządu Francji nad paroma prowincjami ,w Hiszpanii dodatkowo wyrażają to nie uznawanie zwierzchnictwa mititarnie. Idąc twoim tokiem myślenia ateista , osoba sprzeciwiająca się poglądowi jakoby bóg istniał jest antyteistą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Wyjaśnię Ci na przygładzie ETA , we Francji ogranicza się tylko do działalności propagandowej , w Hiszpanii przeprowadza ataki terrorystyczne , obu chodzi o to samo o uzyskanie niepodległości dla Kraju Basków . tylko jedni są "akastylianami" , a drudzy "antykastylianami". Jedni są tylko , albo aż o krok od drugich. >>Obydwoje są anty, bowiem obaj sprzeciwiają się obecnym granicom Europy Zachodniej, z tym że jedni zabiją, drudzy tylko oplują. >We Francji tylko nie uznają zwierzchnictwa Rządu Francji nad paroma prowincjami ,w Hiszpanii dodatkowo wyrażają to nie uznawanie zwierzchnictwa mititarnie. >Idąc twoim tokiem myślenia ateista , osoba sprzeciwiająca się poglądowi jakoby bóg istniał jest antyteistą.
Faktycznie. Muszę przyznać, że na własne potrzeby zacząłem bawić się w Twój sposób postrzegania. Gdybyś był zarejestrowany, dostałbyś u mnie plusika.
Pozdrawiam.
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Człowiek który popchnął napastnika nie jest mordercą , jest zabójcą, nie zrobił tego celowo. Chodzi więc z piętnem zabójcy , nie mordercy .
To prawda, jednak co te pojęcia pomogą biedakowi, który nie wie, czy postąpił dobrze czy źle?
>Trzeba jednak powiedzieć , że każde odebranie komuś życia jest grzechem ,
Przypadkowe też? Była historia z pewnego wesela, kiedy to pan młody przenosząc swą pannę przez próg, uderzył z impetem jej głową o ścianę [śmierć na miejscu; sam potem się powiesił]. A np. niedopatrzenie lekarza prowadzące do śmierci pacjenta, lub zaśnięcie kierowcy za kółkiem i spowodowanie śmiertelnego wypadku? A jak ktoś jest psychicznie chory i nie wie, co robi?
>dlatego jestem przeciwnikiem kary śmierci , eutanazji i aborcji.
Tylko dlatego, że to grzechy? I wrzucasz je bez niczego do jednego worka? Przecież to bardzo złożone, odmienne kwestie! Możesz być przeciwny nim jako takim, nawet ślepo, ale prawo powinno zezwalać ludziom na działanie wedle swej wolnej woli, ograniczonej ewentualną większą szkodą innych osób.
>Czy kontakty seksualne ze zwierzętami są normalne i naturalne dla Człowieka ? Jeśli przeczają Człowieczeństwu , przeczą również Bogu. To są dewiacje nie można temu zaprzeczyć.
W pewnym sensie są, ale jeśli bronimy ludziom kopulowania z innymi gatunkami powinniśmy konsekwentnie zaniechać krzyżówek koni i osłów.
>Czy poprostu nie potrafisz uwierzyć w to czego nie zobaczyłeś i nie dotknąłeś osobiście ?
Przypominam, że wciąż jeszcze większość osób na tym Forum to racjonaliści, a całość utrzymana jest w duchu racjonalizmu. Trochę tolerancji i kultury nie zaszkodzi.
>A co do reklamy w Kościele , Ojca Pio odsłunięto na pewien czas od posługi , czy to jest reklama ?
Tak. Zwrócenie uwagi, nawet bez tendencyjności, to reklama. A biorąc pod uwagę ludzką chęc sensacji, odsunięcie go było lepszym krokiem niż wychwalanie.
>Powtarzam : nie ma kompromisu w kwestiach moralno-etycznych i nie ma usprawiedliwienia dla grzechu (jakby to powiedzieć okoliczności łagodzących).
Tyle że każdy może inaczej pojmować grzech.
>Natomiast nie powinniśmy zezwalać na niektóre rzeczy , tak jak nie zezwalamy na morderstwa czy gwałty.
Na ale właśnie w tym problem na jakie jeszcze nie powinniśmy [prawnie, bo w głebi duszyto sobie każdy może zezwalać do woli].
|
|
|  | | Rafał Zdziechowicz |
>To prawda, jednak co te pojęcia pomogą biedakowi, który nie wie, czy postąpił dobrze czy źle?
Popełnił grzech.
>Przypadkowe też? Była historia z pewnego wesela, kiedy to pan młody przenosząc swą pannę przez próg, uderzył z impetem jej głową o ścianę [śmierć na miejscu; sam potem się powiesił]. A np. niedopatrzenie lekarza prowadzące do śmierci pacjenta, lub zaśnięcie kierowcy za kółkiem i spowodowanie śmiertelnego wypadku? A jak ktoś jest psychicznie chory i nie wie, co robi?
Załóżmy że stukłeś szklankę , czy jeśli stukłeś ją niechcący zmienia to coś ?
>Tylko dlatego, że to grzechy? I wrzucasz je bez niczego do jednego worka? Przecież to bardzo złożone, odmienne kwestie! Możesz być przeciwny nim jako takim, nawet ślepo, ale prawo powinno zezwalać ludziom na działanie wedle swej wolnej woli, ograniczonej ewentualną większą szkodą innych osób.
Czy aby napewno tylko dlatego ? Mówisz o eutanazji , karze śmierci czy aborcji , a może jeszcze o czymś innym ? Czy propagowanie treści faszystkowskich czy komunistycznych wywołuje "większe szkody innych osób" ? Wyłowywało , ale już nie wywołuje , bo jest zabronione , choć ogranicza to wolność słowa i wyznawanych poglądów oraz wolny wybór , jednak ludzie uznali że jest to złe i zabronili tego dla dobra ogółu , czy według ciebie postąpili słusznie ?
>W pewnym sensie są, ale jeśli bronimy ludziom kopulowania z innymi gatunkami powinniśmy konsekwentnie zaniechać krzyżówek koni i osłów.
Czy kobieta mająca stosunek z koniem, to jest normalne ? Czy mężcyzna mający stosunek z psem, to jest normalne ? A widzisz różnicę między koniem i osłem , a Człowiekiem ?
>Przypominam, że wciąż jeszcze większość osób na tym Forum to racjonaliści, a całość utrzymana jest w duchu racjonalizmu.
Rozumiem ten punkt widzenia.
>Tak. Zwrócenie uwagi, nawet bez tendencyjności, to reklama. A biorąc pod uwagę ludzką chęc sensacji, odsunięcie go było lepszym krokiem niż wychwalanie.
Nie o wychwalanie chodzi , lecz o mozliwość kontaktu z wiernym i możliwość sprawowanie posługi kapłańskiej wśród wiernych. Co by było lepszą reklamą Ojciec Pio pośród wiernych czy zamknięty w murach klasztornych ? Czy według ciebie należałoby ukryć przed wiernymi fakt istnienia stygmatów , aby nie robić "reklamy" ?
>Tyle że każdy może inaczej pojmować grzech.
Jak to inaczej ? Coś co jest dobre nie może być złe , a coś co jest złe nie może być dobre.
>Na ale właśnie w tym problem na jakie jeszcze nie powinniśmy [prawnie, bo w głebi duszyto sobie każdy może zezwalać do woli].
Np. na homoseksualizm , nie powinno byc akceptacji tego zjawiska , tolerancja tak , ale nie akceptacja; handel w niedziele ...
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>To prawda, jednak co te pojęcia pomogą biedakowi, który nie wie, czy postąpił dobrze czy źle? >Popełnił grzech.
Ale odbierając życie (bandyty) ocalił życie (swoje, możliwe że też swoich bliskich). W najgorszym razie wychodzi przynajmniej na zero. A może wcale nie chciał zabić, tylko zamiast w nogę trafił bandytę w łeb, bo miał zeza. Gdzie tu miejsce na grzech?
>Załóżmy że stukłeś szklankę , czy jeśli stukłeś ją niechcący zmienia to coś ?
Tak. Jeśli rypnąłeś szklanką o ziemię na złość mamusi, to raczej nie za fajne zachowanie moim zdaniem. Jeśli trąciłeś ją niechcący łokciem, nikt nie powinien mieć pretensji, chyba że za niezdarność.
>Czy kobieta mająca stosunek z koniem, to jest normalne ? Czy mężcyzna mający stosunek z psem, to jest normalne ? A widzisz różnicę między koniem i osłem , a Człowiekiem ?
Ja tylko dodam, że jestem przeciwny zoofilii. Dlaczego? Nie dlatego, że człowiek się upadla i takie tam bzdury. Dlatego, że akt zoofilski opiera się na wykorzystaniu niewinnego stworzenia (że tak pozwolę sobie powiedzieć).
>>Tyle że każdy może inaczej pojmować grzech. >Jak to inaczej ? Coś co jest dobre nie może być złe , a coś co jest złe nie może być dobre.
Ale świat nie jest czarno-biały, misiu kolorowy. Nie ma dobra, ani zła absolutnego.
>Np. na homoseksualizm , nie powinno byc akceptacji tego zjawiska , tolerancja tak , ale nie akceptacja;
Niestety, musisz się pogodzić z faktem, że homoseksualiści istnieją i istnieć będą. Czy to akceptujesz, czy nie. A co robią w łóżku i z kim- to ICH prywatna sprawa. Zaznałeś kiedyś krzywdy od geja? Mało komu chyba to się zdarzyło.
> handel w niedziele ...
A to z jakiej paki? Pomyślałeś może, że po tygodniu roboczym przeciętny człowiek chce sobie w sobotę odsapnąć w zaciszu swego domostwa, a w niedzielę zrobić zakupy na kolejny tydzień? Dlaczego mamy tego zabraniać?
|
|
| | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Ale odbierając życie (bandyty) ocalił życie (swoje, możliwe że też swoich bliskich). W najgorszym razie wychodzi przynajmniej na zero. A może wcale nie chciał zabić, tylko zamiast w nogę trafił bandytę w łeb, bo miał zeza. Gdzie tu miejsce na grzech?
Nie chciał , ale zabił.
>Tak. Jeśli rypnąłeś szklanką o ziemię na złość mamusi, to raczej nie za fajne zachowanie moim zdaniem. Jeśli trąciłeś ją niechcący łokciem, nikt nie powinien mieć pretensji, chyba że za niezdarność.
Ale szklanki już nie ma. Nie liczą się intencje , liczy się czyn, efekt.
>Ale świat nie jest czarno-biały, misiu kolorowy. Nie ma dobra, ani zła absolutnego.
Wykluczając istnienie absolutnego dobra i zła, wykluczasz istnienie dobra i zła wogóle.
>Niestety, musisz się pogodzić z faktem, że homoseksualiści istnieją i istnieć będą. Czy to akceptujesz, czy nie. A co robią w łóżku i z kim- to ICH prywatna sprawa. Zaznałeś kiedyś krzywdy od geja? Mało komu chyba to się zdarzyło.
Tak to kwestia ich sumienia , istnieją i będą istnieć , a ja to toleruję jednak nie akceptuję , bo jak mam akceptować grzech ? I nie chodzi tu o zaznanie krzywdy. Rozważanie toczy się na zupełnie innej płaszczyżnie.
>A to z jakiej paki? Pomyślałeś może, że po tygodniu roboczym przeciętny człowiek chce sobie w sobotę odsapnąć w zaciszu swego domostwa, a w niedzielę zrobić zakupy na kolejny tydzień? Dlaczego mamy tego zabraniać?
A pomyślałeś może , że kobieta która sprzedaje w niedzielę też chcialaby odsapnąć sobie w zaciszu swego domostwa ? A czy ty chciałbyś niedzielę spędzać w pracy , zamiast z rodziną ? Pomijam już 3 Przykazanie Boże.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie chciał , ale zabił.
I to jest GRZECH? Przecież to nie Ty wystąpiłeś przeciw bogu, tylko niezależne od Ciebie okoliczności.
>Ale szklanki już nie ma. Nie liczą się intencje , liczy się czyn, efekt.
Zrób taki numer w domu w dwóch wersjach (najlepiej oddziel je paroma miesiącami) i popatrz na reakcję domowników.
>Wykluczając istnienie absolutnego dobra i zła, wykluczasz istnienie dobra i zła wogóle.
Zgadza się. Dla uproxzczenia jednak, zamiast mówić "przynoszący pozytywnie nacechowany efekt", wolę powiedzieć "dobry".
>Tak to kwestia ich sumienia , istnieją i będą istnieć , a ja to toleruję jednak nie akceptuję , bo jak mam akceptować grzech ? I nie chodzi tu o zaznanie krzywdy. Rozważanie toczy się na zupełnie innej płaszczyżnie.
To nie rozpatruj tego tutaj. Nie to forum, Rafale.
>A pomyślałeś może , że kobieta która sprzedaje w niedzielę też chcialaby odsapnąć sobie w zaciszu swego domostwa ? A czy ty chciałbyś niedzielę spędzać w pracy , zamiast z rodziną ? Pomijam już 3 Przykazanie Boże.
Facet, na litość boską! Czy ktoś ją ZMUSZA do pracy w niedzielę?
|
|
| | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>I to jest GRZECH? Przecież to nie Ty wystąpiłeś przeciw bogu, tylko niezależne od Ciebie okoliczności. >Zrób taki numer w domu w dwóch wersjach (najlepiej oddziel je paroma miesiącami) i popatrz na reakcję domowników.
"Niezależne od ciebie okoliczności" - jak to ładnie ubrane w słowa , ale w końcu zrobiłeś to ty czy te "niezależne okoliczności".
>Facet, na litość boską! Czy ktoś ją ZMUSZA do pracy w niedzielę? Ty ją zmuszasz.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >"Niezależne od ciebie okoliczności" - jak to ładnie ubrane w słowa , ale w końcu zrobiłeś to ty czy te "niezależne okoliczności".
Przypadkiem strąciłem z parapetu cegłę, którą ktoś tam w swym roztargnieniu położył. Zabiła ona przechodnia. Czy jestem grzesznikiem? Jak by nie patrzeć, ta osoba zginęła z mojej ręki.
>>Facet, na litość boską! Czy ktoś ją ZMUSZA do pracy w niedzielę? >Ty ją zmuszasz.
To znaczy JAK zmuszam? Może mi to łaskawie wyjaśnisz?
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Przypadkiem strąciłem z parapetu cegłę, którą ktoś tam w swym roztargnieniu położył. Zabiła ona przechodnia. Czy jestem grzesznikiem? Jak by nie patrzeć, ta osoba zginęła z mojej ręki.
Tak jesteś grzesznikiem , zabiłeś człowieka.
>>>Facet, na litość boską! Czy ktoś ją ZMUSZA do pracy w niedzielę? >>Ty ją zmuszasz. >To znaczy JAK zmuszam? Może mi to łaskawie wyjaśnisz?
Idziesz do sklepu w niedzielę , gdybyś zrobił łaskawie zakupy na tygodniu , pani mogłaby nie pracować w niedzielę , ale Ty nie uznajesz Dnia Świętego i nie szanujesz uczuć innych w tym względzie , choć tak dosadnie mówisz o dyskryminacji homoseksualistów , nie ujmiesz się za matką która ma wybór : albo nakarmić dzieci albo spędzić z nimi czas .
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Przypadkiem strąciłem z parapetu cegłę, którą ktoś tam w swym roztargnieniu położył. Zabiła ona przechodnia. Czy jestem grzesznikiem? Jak by nie patrzeć, ta osoba zginęła z mojej ręki. >Tak jesteś grzesznikiem , zabiłeś człowieka.
CAŁKOWICIE NIEŚWIADOMIE. Gdzie widzisz tu występek przeciwko bogu (taka jest chyba z grubsza definicja grzechu, prawda)?
>>To znaczy JAK zmuszam? Może mi to łaskawie wyjaśnisz? >Idziesz do sklepu w niedzielę , gdybyś zrobił łaskawie zakupy na tygodniu , pani mogłaby nie pracować w niedzielę , ale Ty nie uznajesz Dnia Świętego i nie szanujesz uczuć innych
Może łaskawie nie mam czasu zrobić zakupów w tygodniu, bo jestem padnięty po całym dniu pracy? Może ta pani też nie pracuje przez cały tydzień? Może nie ma męża, dzieci, jest samotna i- za przeproszeniem- wali ją to, kiedy sobie zrobi weekend, np. we środę i czwartek?
>w tym względzie , choć tak dosadnie mówisz o dyskryminacji homoseksualistów , nie ujmiesz się za matką która ma wybór : albo nakarmić dzieci albo spędzić z nimi czas .
Wyżej podałem Ci przykład. Pamiętaj też, że dla wielu studentów praca w weekendy jest jedyną szansą, by móc dorobić do lichego stypendium, a nie wszyscy mają bogatych rodziców. Najczęściej właśnie takie osoby harują w soboty i niedziele, bo zamężne/żonaci zazwyczaj pracują rzeczywiście od poniedziałku do piątku.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>CAŁKOWICIE NIEŚWIADOMIE. Gdzie widzisz tu występek przeciwko bogu (taka jest chyba z grubsza definicja grzechu, prawda)? Zabiłeś człowieka , nawet w prawie ludzkim skażą cię za nieumyślne spowodowanie śmierci.
>Może łaskawie nie mam czasu zrobić zakupów w tygodniu, bo jestem padnięty po całym dniu pracy? Może ta pani też nie pracuje przez cały tydzień? Może nie ma męża, dzieci, jest samotna i- za przeproszeniem- wali ją to, kiedy sobie zrobi weekend, np. we środę i czwartek? Czyli poprostu nie chce Ci się. Czy uważasz , że naprawdę wszystkich "wali" to kiedy będą mieli "niedzielę" ?
>Wyżej podałem Ci przykład. Pamiętaj też, że dla wielu studentów praca w weekendy jest jedyną szansą, by móc dorobić do lichego stypendium, a nie wszyscy mają bogatych rodziców. Najczęściej właśnie takie osoby harują w soboty i niedziele, bo zamężne/żonaci zazwyczaj pracują rzeczywiście od poniedziałku do piątku. Jeśli ktoś chce pracowac w niedzielę jego sprawa , mnie chodzi o tych co nie chcą a są do tego zmuszani.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>CAŁKOWICIE NIEŚWIADOMIE. Gdzie widzisz tu występek przeciwko bogu (taka jest chyba z grubsza definicja grzechu, prawda)? >Zabiłeś człowieka , nawet w prawie ludzkim skażą cię za nieumyślne spowodowanie śmierci.
W którym to prawie istnieje możliwość odstąpienia od wymierzenia kary. Zgadnij, dlaczego przy tym najciężej karze się zbrodnie popełnione z premedytacją. Naprawdę na tyle zepsuła Cię Twoja religia, że dla Ciebie tak samo godna potępienia jest kradzież bułki przez głodne dziecki, jak napad na bank przez bandytów, którzy w krótkim czasie chcą stać się bogatsi?
>>Może łaskawie nie mam czasu zrobić zakupów w tygodniu, bo jestem padnięty po całym dniu pracy? Może ta pani też nie pracuje przez cały tydzień? Może nie ma męża, dzieci, jest samotna i- za przeproszeniem- wali ją to, kiedy sobie zrobi weekend, np. we środę i czwartek? >Czyli poprostu nie chce Ci się. Czy uważasz , że naprawdę wszystkich "wali" to kiedy będą mieli "niedzielę" ?
Nie napisałem że WSZYSTKICH. Nie wszyscy też w niedziele pracują. Nie manipuluj moimi słowami. Ja na przykład chcę mieć możliwość pracy w niedzielę, bo w tygodniu mam studia, a chcę sobie dorobić. Nie chcę, żeby jakiś zakuty łeb zabraniał mi tego w imię swojej wiary, której nie podzielam!
>Jeśli ktoś chce pracowac w niedzielę jego sprawa , mnie chodzi o tych co nie chcą a są do tego zmuszani.
Chyba poprzednio coś innego jednak miałeś na myśli.
Kto kogo zmusza do pracy w niedzielę? Tylko nie mów znowu, że ja. Niestety nie posiadłem jeszcze stanowiska kierowniczego.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>W którym to prawie istnieje możliwość odstąpienia od wymierzenia kary. Jeśli wyrazisz skruchę i przyrzekniesz poprawę. A skąd wiesz że Bóg nie ma takiej możliwości , przecież jest Wszechmogący.
Zgadnij, dlaczego przy tym najciężej karze się zbrodnie popełnione z premedytacją. Naprawdę na tyle zepsuła Cię Twoja religia, że dla Ciebie tak samo godna potępienia jest kradzież bułki przez głodne dziecki, jak napad na bank przez bandytów, którzy w krótkim czasie chcą stać się bogatsi? Ja nie potępiam i tego nigdy nie robiłem, mówię tylko co jest grzechem a co nie , nie obchodzą mnie pobudki , obchodzą mnie czyny.
>Nie napisałem że WSZYSTKICH. Nie wszyscy też w niedziele pracują. Nie manipuluj moimi słowami. Ja na przykład chcę mieć możliwość pracy w niedzielę, bo w tygodniu mam studia, a chcę sobie dorobić. Nie chcę, żeby jakiś zakuty łeb zabraniał mi tego w imię swojej wiary, której nie podzielam! Widzisz tego łba krytykujesz , bo nie chce się zgodzić na prawa dla homoseksualistów. Ale jeśli ten łeb jest wierzący i ważną rzeczą dla niego jest świętowanie Niedzieli Ciebie już to nie obchodzi , bo masz w tym swój interes.
>>Jeśli ktoś chce pracowac w niedzielę jego sprawa , mnie chodzi o tych co nie chcą a są do tego zmuszani. >Chyba poprzednio coś innego jednak miałeś na myśli. >Kto kogo zmusza do pracy w niedzielę? Tylko nie mów znowu, że ja. Niestety nie posiadłem jeszcze stanowiska kierowniczego.
Załóżmy że kupujesz futro , jesteś tak samo winny jak osoba która doprowadziła do śmierci zwierząt przeznaczonych na te futra.Idąć do sklepu w niedzielę kreujesz popyt , a za popytem musi pójść podaż , a przez podaż pani dostaje ultimatum : albo przyjdziesz w niedzielę do pracy albo możesz nie przychodzić wogóle.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Ja nie potępiam i tego nigdy nie robiłem, mówię tylko co jest grzechem a co nie , nie obchodzą mnie pobudki , obchodzą mnie czyny.
Czyli nieważne, że strącając cegłówkę z parapetu, nie miałeś nawet najmniejszej świadomości o jej położeniu w tamtym miejscu, nie mówiąc już o możliwości spadnięcia, zwłaszcza na łeb jakiegoś pechowca? Tak czy inaczej grzech? No, no... ciekawe masz jego pojęcie.
>Widzisz tego łba krytykujesz , bo nie chce się zgodzić na prawa dla homoseksualistów. >Ale jeśli ten łeb jest wierzący i ważną rzeczą dla niego jest świętowanie Niedzieli Ciebie już to nie obchodzi , bo masz w tym swój interes.
To sobie, do ciężkiej cholery, świętuj tę zafajdaną niedzielę, ale nie zmuszaj do tego innych! Kapiszi?
>Załóżmy że kupujesz futro , jesteś tak samo winny jak osoba która doprowadziła do śmierci zwierząt przeznaczonych na te futra.Idąć do sklepu w niedzielę kreujesz popyt , a za popytem musi pójść podaż , a przez podaż pani dostaje ultimatum : albo przyjdziesz w niedzielę do pracy albo możesz nie przychodzić wogóle.
Dzięki pracy w niedzielę przeciętny pracownik więcej zarabia (stawki są wyższe niż w dni robocze). Takich ultimatów, o jakich piszesz, zwykle nie ma, ponieważ większość firm albo ustala grafik z pracownikiem, albo rozdziela ludzi na weekendowych i tych z tygodnia roboczego. Rozstrząsasz problem, który u nas w zasadzie nie istnieje.
Jeśli już jakiś pracodawca stawia takie ultimatum, to zawsze ta pani może sobie ZMIENIĆ pracę. Jednym nie odpowiadają pyskaci współpracownicy, innym płace, jeszcze innym to, że szef ustawia ich na niedzielę.
Warunki nie odpowiadają? Idziesz do innego pracodawcy. Proste.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Czyli nieważne, że strącając cegłówkę z parapetu, nie miałeś nawet najmniejszej świadomości o jej położeniu w tamtym miejscu, nie mówiąc już o możliwości spadnięcia, zwłaszcza na łeb jakiegoś pechowca? Tak czy inaczej grzech? No, no... ciekawe masz jego pojęcie. Liczy się czyn , nie jego okoliczności.
>>Widzisz tego łba krytykujesz , bo nie chce się zgodzić na prawa dla homoseksualistów. >>Ale jeśli ten łeb jest wierzący i ważną rzeczą dla niego jest świętowanie Niedzieli Ciebie już to nie obchodzi , bo masz w tym swój interes. >To sobie, do ciężkiej cholery, świętuj tę zafajdaną niedzielę, ale nie zmuszaj do tego innych! Kapiszi? Nie mogę świętować , bo nie mogą świętować wszyscy którzy tego chcą.
>>Załóżmy że kupujesz futro , jesteś tak samo winny jak osoba która doprowadziła do śmierci zwierząt przeznaczonych na te futra.Idąć do sklepu w niedzielę kreujesz popyt , a za popytem musi pójść podaż , a przez podaż pani dostaje ultimatum : albo przyjdziesz w niedzielę do pracy albo możesz nie przychodzić wogóle. >Dzięki pracy w niedzielę przeciętny pracownik więcej zarabia (stawki są wyższe niż w dni robocze). Takich ultimatów, o jakich piszesz, zwykle nie ma, ponieważ większość firm albo ustala grafik z pracownikiem, albo rozdziela ludzi na weekendowych i tych z tygodnia roboczego. Rozstrząsasz problem, który u nas w zasadzie nie istnieje. Jesteś przekonany że u nas takich dylematów nie ma , skąd takie przekonie ? Pozatym mówisz "zwykle nie ma" , chodzi o to żeby wogóle nie było.
>Jeśli już jakiś pracodawca stawia takie ultimatum, to zawsze ta pani może sobie ZMIENIĆ pracę. Jednym nie odpowiadają pyskaci współpracownicy, innym płace, jeszcze innym to, że szef ustawia ich na niedzielę. >Warunki nie odpowiadają? Idziesz do innego pracodawcy. Proste. Proste jak masz tylko siebie na utrzymaniu , a jeszcze możesz liczyć na pomoc np. rodziców.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Liczy się czyn , nie jego okoliczności.
Wielu chrześcijan by się z Tobą nie zgodziło. Prawdę mówiąc, jesteś chyba pierwszym, który głosi taki pogląd tak radykalnie.
>>To sobie, do ciężkiej cholery, świętuj tę zafajdaną niedzielę, ale nie zmuszaj do tego innych! Kapiszi? >Nie mogę świętować , bo nie mogą świętować wszyscy którzy tego chcą.
To nie uśmiechaj się nigdy, bo w Etiopii każdego dnia ludzie umierają z głodu i daliby się posiekać, żeby mieć takie problemy jak wykłócanie się o możliwość pracy w niedzielę.
>Jesteś przekonany że u nas takich dylematów nie ma , skąd takie przekonie ? Pozatym mówisz "zwykle nie ma" , chodzi o to żeby wogóle nie było.
No to zabroń ludziom jeździć samochodami, bo czasem zdarzają się wypadki. A przecież chodzi o to, żeby w ogóle nie było wypadków samochodowych!
Zastanówże się, facet, czyś na umyśle zdrowy.
>>Warunki nie odpowiadają? Idziesz do innego pracodawcy. Proste. >Proste jak masz tylko siebie na utrzymaniu , a jeszcze możesz liczyć na pomoc np. rodziców.
A jeśli nie możesz liczyć na pomoc, to tym bardziej cieszysz się z możliwości pracy w niedzielę, której to nie zabronił jakiś nawiedzony kretyn, bo wtedy- boli, nie boli- możesz przynajmniej zarobić tyle, żeby przeżyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Liczy się czyn , nie jego okoliczności. >Wielu chrześcijan by się z Tobą nie zgodziło. Prawdę mówiąc, jesteś chyba pierwszym, który głosi taki pogląd tak radykalnie. Nie wiem chwalisz mnie , czy obrażasz ? >>>To sobie, do ciężkiej cholery, świętuj tę zafajdaną niedzielę, ale nie zmuszaj do tego innych! Kapiszi? >>Nie mogę świętować , bo nie mogą świętować wszyscy którzy tego chcą. >To nie uśmiechaj się nigdy, bo w Etiopii każdego dnia ludzie umierają z głodu i daliby się posiekać, żeby mieć takie problemy jak wykłócanie się o możliwość pracy w niedzielę. Widzisz nie mogę zmieniać rzeczywistości , której sam nie jestem częścią , czyż nie ?
>>Jesteś przekonany że u nas takich dylematów nie ma , skąd takie przekonie ? Pozatym mówisz "zwykle nie ma" , chodzi o to żeby wogóle nie było. >No to zabroń ludziom jeździć samochodami, bo czasem zdarzają się wypadki. A przecież chodzi o to, żeby w ogóle nie było wypadków samochodowych! Nie porównuj wypadków samochodowcy pracy w niedzielę . Chcesz jeżdzic samochodem musisz się liczyć z grożbą wypadku , nijak to się ma do naszej dysusji.
>>>Warunki nie odpowiadają? Idziesz do innego pracodawcy. Proste. >>Proste jak masz tylko siebie na utrzymaniu , a jeszcze możesz liczyć na pomoc np. rodziców. >A jeśli nie możesz liczyć na pomoc, to tym bardziej cieszysz się z możliwości pracy w niedzielę, której to nie zabronił jakiś nawiedzony kretyn, bo wtedy- boli, nie boli- możesz przynajmniej zarobić tyle, żeby przeżyć. Nie bądz takiej małej wiary , znajdą się ludzie którzy pomogą Ci przeżyć. Pozatym ja bioręw obronę tych ludzi którzy zamiast pieniędzy , chcą wybrać Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie wiem chwalisz mnie , czy obrażasz ?
Ani to, ani to. Dziwię się.
>>>>To sobie, do ciężkiej cholery, świętuj tę zafajdaną niedzielę, ale nie zmuszaj do tego innych! Kapiszi? >>>Nie mogę świętować , bo nie mogą świętować wszyscy którzy tego chcą. >>To nie uśmiechaj się nigdy, bo w Etiopii każdego dnia ludzie umierają z głodu i daliby się posiekać, żeby mieć takie problemy jak wykłócanie się o możliwość pracy w niedzielę. >Widzisz nie mogę zmieniać rzeczywistości , której sam nie jestem częścią , czyż nie ?
Przecież żyjesz na tym samym świecie, co Etiopczycy.
>>No to zabroń ludziom jeździć samochodami, bo czasem zdarzają się wypadki. A przecież chodzi o to, żeby w ogóle nie było wypadków samochodowych! >Nie porównuj wypadków samochodowcy pracy w niedzielę . Chcesz jeżdzic samochodem musisz się liczyć z grożbą wypadku [...]
Chcesz pracować w niedzielę- musisz się liczyć z groźbą przemęczenia.
A jednak pracują.
>[...] nijak to się ma do naszej dysusji.
Moim zdaniem popełniłem całkiem dobrą analogię.
>Nie bądz takiej małej wiary , znajdą się ludzie którzy pomogą Ci przeżyć. Pozatym ja bioręw obronę tych ludzi którzy zamiast pieniędzy , chcą wybrać Boga.
Dobrze więc. Pozostaw ich sumieniu sprawę pracy w niedziele, albo przekonuj, ale nie nas. Nas to nie dotyczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>>>>To sobie, do ciężkiej cholery, świętuj tę zafajdaną niedzielę, ale nie zmuszaj do tego innych! Kapiszi? >>>>Nie mogę świętować , bo nie mogą świętować wszyscy którzy tego chcą. >>>To nie uśmiechaj się nigdy, bo w Etiopii każdego dnia ludzie umierają z głodu i daliby się posiekać, żeby mieć takie problemy jak wykłócanie się o możliwość pracy w niedzielę. >>Widzisz nie mogę zmieniać rzeczywistości , której sam nie jestem częścią , czyż nie ? >Przecież żyjesz na tym samym świecie, co Etiopczycy. Świat to pojęcie szerokie , mam taki sam wpływ na walkę z głodem w Afryce , jak na wycinanie amazońskich lasów , jestem daleko i nic nie mogę zrobić.
>>>No to zabroń ludziom jeździć samochodami, bo czasem zdarzają się wypadki. A przecież chodzi o to, żeby w ogóle nie było wypadków samochodowych! >>Nie porównuj wypadków samochodowcy pracy w niedzielę . Chcesz jeżdzic samochodem musisz się liczyć z grożbą wypadku [...] >Chcesz pracować w niedzielę- musisz się liczyć z groźbą przemęczenia. >A jednak pracują. >>[...] nijak to się ma do naszej dysusji. >Moim zdaniem popełniłem całkiem dobrą analogię.
Chcesz pracować w niedzielę- musisz się liczyć z groźbą przemęczenia. Chcesz pracować w niedzielę- musisz się liczyć z grożbą potępienia.
Czy wsiadasz do samochodu dobrowolnie czy pod przymusem ? Czy przychodzisz do pracy w niedzielę dobrowolnie czy pod przymusem ? Widzisz twoja analogia jest zła , bo czy godząc się na prowadzenie samochodu , nie akceptujesz automatycznie na grozby wypadku ?
>>Nie bądz takiej małej wiary , znajdą się ludzie którzy pomogą Ci przeżyć. Pozatym ja bioręw obronę tych ludzi którzy zamiast pieniędzy , chcą wybrać Boga. >Dobrze więc. Pozostaw ich sumieniu sprawę pracy w niedziele, albo przekonuj, ale nie nas. Nas to nie dotyczy. Was to nie dotyczy ? Mówiłem kupując futro jesteś tak samo winny śmierci zwierzątka jak ten które je zabił. Prawo poptytu i podaży.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Świat to pojęcie szerokie , mam taki sam wpływ na walkę z głodem w Afryce , jak na wycinanie amazońskich lasów , jestem daleko i nic nie mogę zrobić.
Taki sam masz wpływ na te niedziele pracujące, więc uśmiechnij się, alleluja i do przodu!
>Chcesz pracować w niedzielę- musisz się liczyć z groźbą przemęczenia. >Chcesz pracować w niedzielę- musisz się liczyć z grożbą potępienia.
Nadal nie wiem dlaczego. Prawdopodobnie taka osoba odpoczywa co siódmy dzień (może nawet dwa dni), ale nie w niedzielę. Spełnia boski nakaz, więc o co biega?
>Czy wsiadasz do samochodu dobrowolnie czy pod przymusem ? Czy przychodzisz do pracy w niedzielę dobrowolnie czy pod przymusem ? Widzisz twoja analogia jest zła , bo czy godząc się na prowadzenie samochodu , nie akceptujesz automatycznie na grozby wypadku ?
Ależ akceptuję. Akceptuję ją chociażby wychodząc z domu, albo wchodząc nawet na niską drabinę. Ja naprawdę mam wyobraźnię, Rafale.
>>Dobrze więc. Pozostaw ich sumieniu sprawę pracy w niedziele, albo przekonuj, ale nie nas. Nas to nie dotyczy. >Was to nie dotyczy ? Mówiłem kupując futro jesteś tak samo winny śmierci zwierzątka jak ten które je zabił. Prawo poptytu i podaży.
Jak już powiedziałem: 1. Mam głęboko, czy ktoś będzie z tego powodu zbawiony, czy nie, ponieważ w takie bzdety nie wierzę. 2. Jeśli chodzi Ci o to, że ludzie się męczą, tracą swoje życie rodzinne- SAMI TO WYBRALI. 3. Jeśli jeszcze raz powiesz, że są zmuszani, to przypomnę Ci tylko, że: a) sytuacje takie zdarzają się niezmiernie rzadko b) ci ludzie zawsze mogą zmienić robotę, jeśli coś się nie podoba
Amen.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Świat to pojęcie szerokie , mam taki sam wpływ na walkę z głodem w Afryce , jak na wycinanie amazońskich lasów , jestem daleko i nic nie mogę zrobić. >Taki sam masz wpływ na te niedziele pracujące, więc uśmiechnij się, alleluja i do przodu! Nie na niedziele pracujące mam większy wpływ , na tamto nie mam wogóle.
>>Chcesz pracować w niedzielę- musisz się liczyć z groźbą przemęczenia. >>Chcesz pracować w niedzielę- musisz się liczyć z grożbą potępienia. >Nadal nie wiem dlaczego. Prawdopodobnie taka osoba odpoczywa co siódmy dzień (może nawet dwa dni), ale nie w niedzielę. Spełnia boski nakaz, więc o co biega? Nie co siódmy , ale siódmego dnia To różnica.
>>Czy wsiadasz do samochodu dobrowolnie czy pod przymusem ? Czy przychodzisz do pracy w niedzielę dobrowolnie czy pod przymusem ? Widzisz twoja analogia jest zła , bo czy godząc się na prowadzenie samochodu , nie akceptujesz automatycznie na grozby wypadku ? >Ależ akceptuję. Akceptuję ją chociażby wychodząc z domu, albo wchodząc nawet na niską drabinę. Ja naprawdę mam wyobraźnię, Rafale. Skoro masz taką wyobrażnie dlaczego uważałeś porównanie samochodu do niedzieli za adekwatne ?
>>>Dobrze więc. Pozostaw ich sumieniu sprawę pracy w niedziele, albo przekonuj, ale nie nas. Nas to nie dotyczy. >>Was to nie dotyczy ? Mówiłem kupując futro jesteś tak samo winny śmierci zwierzątka jak ten które je zabił. Prawo poptytu i podaży. >Jak już powiedziałem: >1. Mam głęboko, czy ktoś będzie z tego powodu zbawiony, czy nie, ponieważ w takie bzdety nie wierzę. >2. Jeśli chodzi Ci o to, że ludzie się męczą, tracą swoje życie rodzinne- SAMI TO WYBRALI. >3. Jeśli jeszcze raz powiesz, że są zmuszani, to przypomnę Ci tylko, że: >a) sytuacje takie zdarzają się niezmiernie rzadko >b) ci ludzie zawsze mogą zmienić robotę, jeśli coś się nie podoba
A ja mam nadzieje że znajdzie się osoba która będzie na tyle odważna i odpowiedzialna i taki zakaz wprowadzi.
>Amen. Wiesz wogóle co znaczy "amen" ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie na niedziele pracujące mam większy wpływ , na tamto nie mam wogóle.
Zawsze możesz wyjechać do Afryki, żeby pomagać biedakom. Albo przeznaczyć dla nich cały swój majątek.
>Nie co siódmy , ale siódmego dnia To różnica.
No to siódmego dnia od rozpoczęcia pracy. Nadal wychodzi na jedno, chyba że bóg dopisał niewidzialnymi literami "ale siódmego dnia KALENDARZA".
>Skoro masz taką wyobrażnie dlaczego uważałeś porównanie samochodu do niedzieli za adekwatne ?
Właśnie dlatego, że rozumiem istotę porównań, dlatego często je stosuję. Muszę się jeszcze nauczyć, że nie wszyscy mają ten dar.
>A ja mam nadzieje że znajdzie się osoba która będzie na tyle odważna i odpowiedzialna i taki zakaz wprowadzi.
Goń się. Nie chcę teokratycznych rządów. Jak już mówiłem, niech sobie chrześcijanie wprowadzą własny FORMALNY kodeks prawny, opierający się na Biblii (który nie będzie też naruszał praw z kodeksu już istniejącego) i niech się go trzymają. Od reszty wara, kapewu?
>>Amen. >Wiesz wogóle co znaczy "amen" ?
Niech tak się stanie.
Amen.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafal Zdziechowicz | >>Nie na niedziele pracujące mam większy wpływ , na tamto nie mam wogóle. >Zawsze możesz wyjechać do Afryki, żeby pomagać biedakom. Albo przeznaczyć dla nich cały swój majątek. I tak też powinieneś zrobić , ale narazie nie możesz. Z lasami tropikalnymi też by było fajnie gdyby zamiast wycinać sadziliby młode drzewka , ale nic nie poradzę . Zostaje wolna niedziela. Ja uważam , że pracować powinny : - szpitale , policja , wojsko , straż pożarna i apteki Czy przypadkiem nie ma tak w Niemczech ? A tam jeszcze sprzedają pamiątki turystom w niedzielę.
>>Nie co siódmy , ale siódmego dnia To różnica. >No to siódmego dnia od rozpoczęcia pracy. Nadal wychodzi na jedno, chyba że bóg dopisał niewidzialnymi literami "ale siódmego dnia KALENDARZA". Wedle tego rozumowania, nie ma dla ciebie różnicy niedziela czy poniedziałek albo czwartek ?
>>Skoro masz taką wyobrażnie dlaczego uważałeś porównanie samochodu do niedzieli za adekwatne ? >Właśnie dlatego, że rozumiem istotę porównań, dlatego często je stosuję. Muszę się jeszcze nauczyć, że nie wszyscy mają ten dar. No napewno rozumiesz istotę swoich metafor , ale nie wszyscy tak jak powiedziałeś posiadają ten dar.
>>A ja mam nadzieje że znajdzie się osoba która będzie na tyle odważna i odpowiedzialna i taki zakaz wprowadzi. >Goń się. Nie chcę teokratycznych rządów. Jak już mówiłem, niech sobie chrześcijanie wprowadzą własny FORMALNY kodeks prawny, opierający się na Biblii (który nie będzie też naruszał praw z kodeksu już istniejącego) i niech się go trzymają. Od reszty wara, kapewu?
We wspomnianych przeze mnie Niemczech wolną niedzielę popierają zarówno wierzący jak i w przeważającej większości niewierzący , to może interpretacja socjalna dociera. Ateiści sobie odpoczywają, teisci mają dzień wolny . Wszyscy są zadowoleni. Nie solidaryzujesz się z Narodem ?
>>>Amen. >>Wiesz wogóle co znaczy "amen" ? >Niech tak się stanie. >Amen. Trzeba poznać swojego oponenta.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Zawsze możesz wyjechać do Afryki, żeby pomagać biedakom. Albo przeznaczyć dla nich cały swój majątek. >I tak też powinieneś zrobić , ale narazie nie możesz.
Co TOBIE stoi na przeszkodzie?
> Z lasami tropikalnymi też by było fajnie gdyby zamiast wycinać sadziliby młode drzewka , ale nic nie poradzę . Zostaje wolna niedziela.
Sam zasadź parę drzewek. Ucieszą się zarówno teiści, jak i ateiści.
>Ja uważam , że pracować powinny : >- szpitale , policja , wojsko , straż pożarna i apteki Czy przypadkiem nie ma tak w Niemczech ? A tam jeszcze sprzedają pamiątki turystom w niedzielę.
Nie twierdzę, że należy kopiować ile się da z tzw. "Zachodu".
>>No to siódmego dnia od rozpoczęcia pracy. Nadal wychodzi na jedno, chyba że bóg dopisał niewidzialnymi literami "ale siódmego dnia KALENDARZA". >Wedle tego rozumowania, nie ma dla ciebie różnicy niedziela czy poniedziałek albo czwartek ?
W sensie biblijnym- nie.
Prywatnie- stanowi to dla mnie różnicę, ale mam swój mózg i jeśli warunki pracy nie będą mi odpowiadać- pójdę tam, gdzie pracodawca NIE każe mi pracować w niedzielę.
Faktem jest jednak, że niedziela to jeden z niewielu dni, kiedy pracować mógłbym i chciałbym. Tak bardzo Ci zależy, żeby pozbawić studentów możliwości dorobienia w weekendy?
>>Właśnie dlatego, że rozumiem istotę porównań, dlatego często je stosuję. Muszę się jeszcze nauczyć, że nie wszyscy mają ten dar. >No napewno rozumiesz istotę swoich metafor , ale nie wszyscy tak jak powiedziałeś posiadają ten dar.
Ano na pewno i nie wszyscy.
>We wspomnianych przeze mnie Niemczech wolną niedzielę popierają zarówno wierzący jak i w przeważającej większości niewierzący , to może interpretacja socjalna dociera. Ateiści sobie odpoczywają, teisci mają dzień wolny . Wszyscy są zadowoleni. Nie solidaryzujesz się z Narodem ?
Jak by Ci to powiedzieć: Polaków NIE stać na to, by robić sobie wolne. Zwłaszcza ludzi DORABIAJĄCYCH: uczniów i studentów. Dla niektórych móc pracować w weekendy równa się mieć na utrzymanie, bo np. rodzice nie mogą w pełni sfinansować studiów, szczególnie w innym mieście.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Zawsze możesz wyjechać do Afryki, żeby pomagać biedakom. Albo przeznaczyć dla nich cały swój majątek. >>I tak też powinieneś zrobić , ale narazie nie możesz. >Co TOBIE stoi na przeszkodzie? Nie mam nawet na 1/10 biletu do Afryki , przeszkoda dość poważna jakby nie patrzeć. Pozatym nie zabardzo umiem się porozumiewaćw dialektach afrykańskich , co też jest dość istotnym utrudnieniem.
>> Z lasami tropikalnymi też by było fajnie gdyby zamiast wycinać sadziliby młode drzewka , ale nic nie poradzę . Zostaje wolna niedziela. >Sam zasadź parę drzewek. Ucieszą się zarówno teiści, jak i ateiści. No mam nadzieję , widzisz są sprawy w których kwestia wiary nie odgrywa najmniejszej roli i nie chodzi tu tylko o sadzenie drzewek.
>>Ja uważam , że pracować powinny : >>- szpitale , policja , wojsko , straż pożarna i apteki Czy przypadkiem nie ma tak w Niemczech ? A tam jeszcze sprzedają pamiątki turystom w niedzielę. >Nie twierdzę, że należy kopiować ile się da z tzw. "Zachodu". Kopiujmy dobre rozwiązania , a to jest bardzo dobre. Nie kopiujmy złych : homoseksualizm holenderski , laicyzm francuski , w USA zamiast "Merry Xmas" mówi się teraz "Happy holidays" , przecież to już paranoja , chrześcjiańskie święto zrobiło się nagle ateistyczną orgią konsumcjonizmu. Mógłbym podawać wiele takich "postępowych" posunięć.
>>>No to siódmego dnia od rozpoczęcia pracy. Nadal wychodzi na jedno, chyba że bóg dopisał niewidzialnymi literami "ale siódmego dnia KALENDARZA". >>Wedle tego rozumowania, nie ma dla ciebie różnicy niedziela czy poniedziałek albo czwartek ? >W sensie biblijnym- nie. Jak to nie powiązanie kalendarza z Biblią jasno określa że święcić należy niedzielę.
>Prywatnie- stanowi to dla mnie różnicę, ale mam swój mózg i jeśli warunki pracy nie będą mi odpowiadać- pójdę tam, gdzie pracodawca NIE każe mi pracować w niedzielę. >Faktem jest jednak, że niedziela to jeden z niewielu dni, kiedy pracować mógłbym i chciałbym. Tak bardzo Ci zależy, żeby pozbawić studentów możliwości dorobienia w weekendy? Niech dorabiają przez 6 dni w tygodniu , mają czas.
>>We wspomnianych przeze mnie Niemczech wolną niedzielę popierają zarówno wierzący jak i w przeważającej większości niewierzący , to może interpretacja socjalna dociera. Ateiści sobie odpoczywają, teisci mają dzień wolny . Wszyscy są zadowoleni. Nie solidaryzujesz się z Narodem ? >Jak by Ci to powiedzieć: Polaków NIE stać na to, by robić sobie wolne. Zwłaszcza ludzi DORABIAJĄCYCH: uczniów i studentów. Dla niektórych móc pracować w weekendy równa się mieć na utrzymanie, bo np. rodzice nie mogą w pełni sfinansować studiów, szczególnie w innym mieście. Nie gadaj mi takich bzdur. Niemcy są o wiele bogatsze od nas i tam pracodawcy mówią, że "nie stać nas na wolne niedziele " , a dlaczego tak mówią ? Kasa misiu , teraz liczy się tylko kasa. Zawsze "nie będzie nas stać na wolne niedziele".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>>Zawsze możesz wyjechać do Afryki, żeby pomagać biedakom. Albo przeznaczyć dla nich cały swój majątek. >>>I tak też powinieneś zrobić , ale narazie nie możesz. >>Co TOBIE stoi na przeszkodzie? >Nie mam nawet na 1/10 biletu do Afryki , przeszkoda dość poważna jakby nie patrzeć. Pozatym nie zabardzo umiem się porozumiewaćw dialektach afrykańskich , co też jest dość istotnym utrudnieniem.
Więc chrzań wyjazd, sprzedaj swój majątek i przekaż go odpowiedniej organizacji, ew. za część pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży wyjedź do Afryki szerzyć dobro.
Nie bardzo Ci się to widzi, co?
>>> Z lasami tropikalnymi też by było fajnie gdyby zamiast wycinać sadziliby młode drzewka , ale nic nie poradzę . Zostaje wolna niedziela. >>Sam zasadź parę drzewek. Ucieszą się zarówno teiści, jak i ateiści. >No mam nadzieję , widzisz są sprawy w których kwestia wiary nie odgrywa najmniejszej roli i nie chodzi tu tylko o sadzenie drzewek.
Szkoda, że sprawy, w których kwestia wiary odgrywa znaczącą rolę, bywają tak poważne
>Kopiujmy dobre rozwiązania , a to jest bardzo dobre. Nie kopiujmy złych : homoseksualizm holenderski [...]
Żeś się czepił. Co masz do holenderskiego homoseksualizmu?
> [...] laicyzm francuski [...]
No tak, faktycznie złym rozwiązaniem jest niepozwalanie kościołowi wchodzić sobie na głowę. Daj spokój.
> [...] w USA zamiast "Merry Xmas" mówi się teraz "Happy holidays" , przecież to już paranoja , chrześcjiańskie święto zrobiło się nagle ateistyczną orgią konsumcjonizmu.
Fakt, to już taka mała głupotka. Jak by nie patrzeć, "Merry X-mas" ma jakąś tam swoją miłą tradycję, a poprawność polityczna jest dobra, o ile się z nią nie przegina.
Inna sprawa, że skrajną orgią konsumpcjonizmu, niekoniecznie ateistyczną, jest chociażby katolicka pierwsza komunia, czy "mikołajki".
>>>>No to siódmego dnia od rozpoczęcia pracy. Nadal wychodzi na jedno, chyba że bóg dopisał niewidzialnymi literami "ale siódmego dnia KALENDARZA". >>>Wedle tego rozumowania, nie ma dla ciebie różnicy niedziela czy poniedziałek albo czwartek ? >>W sensie biblijnym- nie. >Jak to nie powiązanie kalendarza z Biblią jasno określa że święcić należy niedzielę.
Czy Biblia określiła jasno o jaki kalendarz chodzi? Na całym świecie jest ich parę. Inny u Hindusów, inny u Arabów, jeszcze inny nasz.
>>Faktem jest jednak, że niedziela to jeden z niewielu dni, kiedy pracować mógłbym i chciałbym. Tak bardzo Ci zależy, żeby pozbawić studentów możliwości dorobienia w weekendy? >Niech dorabiają przez 6 dni w tygodniu , mają czas.
Rafał, czy Ty jesteś upośledzony na umyśle? Sorry, ale to była wypowiedź godna imbecyla, albo osoby, która nie miała nigdy kontaktu z rzeczywistością, o co w sumie też ostatnio Cię podejrzewam.
Student z definicji NIE ma czasu od poniedziałku do piątku na cokolwiek. Jak zorganizujesz pracę studentowi, który od 8:00 do 16:00 siedzi na uczelni, do której dojeżdża i wraca przez w sumie godzinę, może dwie, a przy okazji musi spędzić przynajmniej godzinę dziennie na naukę w domu? Gdzie znajdziesz takiego fajnego pracodawcę, który pozwoli Ci pracować przez dwie godziny dziennie (bo student musi też, wyobraź sobie, spać)o wybranych porach, które akurat nie kłócą się z Twoją nauką?
O ile w pewnych kwestiach jestem skłonny niekiedy przyznać Ci trochę racji, o tyle teraz pieprzysz takie farmazony, że aż słabo się robi.
>Nie gadaj mi takich bzdur. Niemcy są o wiele bogatsze od nas i tam pracodawcy mówią, że "nie stać nas na wolne niedziele " , a dlaczego tak mówią ? Kasa misiu , teraz liczy się tylko kasa. Zawsze "nie będzie nas stać na wolne niedziele".
Powiedz rodzinie, która chodzi w podartych łachach i wcina najpodlejsze jedzenie w ilościach niewystarczających na zaspokojenie głodu, że pieniądze nie są ważne, a tatuś, którego praca wypada m. in. akurat w niedzielę, powinien z niej zrezygnować. Kiedy już Cię wyśmieją i wywalą za drzwi, zastanów się dlaczego.
Chyba masz za dobrze w domu, albo żyjesz w swoim własnym świecie, który nie bardzo pokrywa się z rzeczywistością. Poziom Twojego ureligijnienia jest dobrym argumentem za drugą opcją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>>>Zawsze możesz wyjechać do Afryki, żeby pomagać biedakom. Albo przeznaczyć dla nich cały swój majątek. >>>>I tak też powinieneś zrobić , ale narazie nie możesz. >>>Co TOBIE stoi na przeszkodzie? >>Nie mam nawet na 1/10 biletu do Afryki , przeszkoda dość poważna jakby nie patrzeć. Pozatym nie zabardzo umiem się porozumiewaćw dialektach afrykańskich , co też jest dość istotnym utrudnieniem. >Więc chrzań wyjazd, sprzedaj swój majątek i przekaż go odpowiedniej organizacji, ew. za część pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży wyjedź do Afryki szerzyć dobro. >Nie bardzo Ci się to widzi, co? No jak pomagać to samemu , poza tym nie jestem Król Lear.
>>>> Z lasami tropikalnymi też by było fajnie gdyby zamiast wycinać sadziliby młode drzewka , ale nic nie poradzę . Zostaje wolna niedziela. >>>Sam zasadź parę drzewek. Ucieszą się zarówno teiści, jak i ateiści. >>No mam nadzieję , widzisz są sprawy w których kwestia wiary nie odgrywa najmniejszej roli i nie chodzi tu tylko o sadzenie drzewek. >Szkoda, że sprawy, w których kwestia wiary odgrywa znaczącą rolę, bywają tak poważne Jakby nie były poważne wiara by się nimi nie zajmowała.
>>Kopiujmy dobre rozwiązania , a to jest bardzo dobre. Nie kopiujmy złych : homoseksualizm holenderski [...] >Żeś się czepił. Co masz do holenderskiego homoseksualizmu? Już sie wypowiadałem na ten temat wielokrotnie i możesz się domyśleć co do niego mam.
>> [...] laicyzm francuski [...] >No tak, faktycznie złym rozwiązaniem jest niepozwalanie kościołowi wchodzić sobie na głowę. Daj spokój. We Francji kiedyś były popularne polowania na czarownice , teraz są popularne polowania na wierzących.
>> [...] w USA zamiast "Merry Xmas" mówi się teraz "Happy holidays" , przecież to już paranoja , chrześcjiańskie święto zrobiło się nagle ateistyczną orgią konsumcjonizmu. >Fakt, to już taka mała głupotka. Jak by nie patrzeć, "Merry X-mas" ma jakąś tam swoją miłą tradycję, a poprawność polityczna jest dobra, o ile się z nią nie przegina. Gdzie jest dobra poprawność polityczna ?! Powiesz murzynowi , że jest czarny to jesteś rasistą , on ci powie że jesteś białas i jest ok. Polityczna poprawność jest jedna z najgłupszych mysli jaką wydała ta ziemia. Tak jak wszystkie rasy są "równe" . O czym my mówimy , jakby rasy były równe to nie byłoby czarnych, białych , zółtych i czerwonych , tylko czarno - biało - żółto - czerwona rasa , skoro się różnimy to nie możemy być "równi".
>Inna sprawa, że skrajną orgią konsumpcjonizmu, niekoniecznie ateistyczną, jest chociażby katolicka pierwsza komunia, czy "mikołajki". Tak jasne zrzuć winę na Chrześcijan . Dobre , to naprawdę Ci się udało . Ile osób takich jak Ty " ateistów" posyła dzieci do I -szej Komunii ? Dlaczego to robią , przecież nie powinni ? A ateiści to nie obchodzą "mikołajek" . To są takie same sytuacje jak z Bożym Narodzeniem i nie jest to wina Chrześcijan.
>>>>>No to siódmego dnia od rozpoczęcia pracy. Nadal wychodzi na jedno, chyba że bóg dopisał niewidzialnymi literami "ale siódmego dnia KALENDARZA". >>>>Wedle tego rozumowania, nie ma dla ciebie różnicy niedziela czy poniedziałek albo czwartek ? >>>W sensie biblijnym- nie. >>Jak to nie powiązanie kalendarza z Biblią jasno określa że święcić należy niedzielę. >Czy Biblia określiła jasno o jaki kalendarz chodzi? Na całym świecie jest ich parę. Inny u Hindusów, inny u Arabów, jeszcze inny nasz. >>>Faktem jest jednak, że niedziela to jeden z niewielu dni, kiedy pracować mógłbym i chciałbym. Tak bardzo Ci zależy, żeby pozbawić studentów możliwości dorobienia w weekendy? >>Niech dorabiają przez 6 dni w tygodniu , mają czas. >Rafał, czy Ty jesteś upośledzony na umyśle? Sorry, ale to była wypowiedź godna imbecyla, albo osoby, która nie miała nigdy kontaktu z rzeczywistością, o co w sumie też ostatnio Cię podejrzewam. >Student z definicji NIE ma czasu od poniedziałku do piątku na cokolwiek. Jak zorganizujesz pracę studentowi, który od 8:00 do 16:00 siedzi na uczelni, do której dojeżdża i wraca przez w sumie godzinę, może dwie, a przy okazji musi spędzić przynajmniej godzinę dziennie na naukę w domu? Gdzie znajdziesz takiego fajnego pracodawcę, który pozwoli Ci pracować przez dwie godziny dziennie (bo student musi też, wyobraź sobie, spać)o wybranych porach, które akurat nie kłócą się z Twoją nauką? Niech się postara o stypendium , naukowe lub socjalne. Jak tyle się uczy to powinny być z tego niezłe efekty , zawsze znajdzie się jakaś praca za grosze na tygodniu nie musi to być w niedzielę.
>O ile w pewnych kwestiach jestem skłonny niekiedy przyznać Ci trochę racji, o tyle teraz pieprzysz takie farmazony, że aż słabo się robi. >>Nie gadaj mi takich bzdur. Niemcy są o wiele bogatsze od nas i tam pracodawcy mówią, że "nie stać nas na wolne niedziele " , a dlaczego tak mówią ? Kasa misiu , teraz liczy się tylko kasa. Zawsze "nie będzie nas stać na wolne niedziele". >Powiedz rodzinie, która chodzi w podartych łachach i wcina najpodlejsze jedzenie w ilościach niewystarczających na zaspokojenie głodu, że pieniądze nie są ważne, a tatuś, którego praca wypada m. in. akurat w niedzielę, powinien z niej zrezygnować. Kiedy już Cię wyśmieją i wywalą za drzwi, zastanów się dlaczego. Pieniądze są ważne , ale nie są najważniejsze kumasz. Chyba że dla Ciebie są.
>Chyba masz za dobrze w domu, albo żyjesz w swoim własnym świecie, który nie bardzo pokrywa się z rzeczywistością. Poziom Twojego ureligijnienia jest dobrym argumentem za drugą opcją. Pamiętaj że to my kreujemy rzeczywistość , nikt inny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Więc chrzań wyjazd, sprzedaj swój majątek i przekaż go odpowiedniej organizacji, ew. za część pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży wyjedź do Afryki szerzyć dobro. >>Nie bardzo Ci się to widzi, co? >No jak pomagać to samemu , poza tym nie jestem Król Lear.
Nie musisz być Królem Lear, żeby poświęcić się lepszej sprawie. Co stoi na przeszkodzie, skoro za nic masz życie doczesne, hę?
>>No tak, faktycznie złym rozwiązaniem jest niepozwalanie kościołowi wchodzić sobie na głowę. Daj spokój. >We Francji kiedyś były popularne polowania na czarownice , teraz są popularne polowania na wierzących.
Nie spotkałem się jeszcze z wiadomością, że ateiści we Francji zrobili sobie barbecue z choćby jednego księdza. Nie ma tam też dyskryminacji religii, więc nie wiem o co Ci chodzi, facet! Jedyną formą dyskryminacji jest niepozwalanie religii wpychać się tam, gdzie nie powinna mieć prawa wstępu.
>>Fakt, to już taka mała głupotka. Jak by nie patrzeć, "Merry X-mas" ma jakąś tam swoją miłą tradycję, a poprawność polityczna jest dobra, o ile się z nią nie przegina. >Gdzie jest dobra poprawność polityczna ?! Powiesz murzynowi , że jest czarny to jesteś rasistą , on ci powie że jesteś białas i jest ok.
Nie.
Jeśli powiem Murzynowi, że jest czarny, nie obrazi się. Obrazi się, jeśli powiem "czarnuch", ponieważ to słowo jest nacechowane negatywnymi uczuciami.
> Polityczna poprawność jest jedna z najgłupszych mysli jaką wydała ta ziemia. Tak jak wszystkie rasy są "równe" . O czym my mówimy , jakby rasy były równe to nie byłoby czarnych, białych , zółtych i czerwonych , tylko czarno - biało - żółto - czerwona rasa , skoro się różnimy to nie możemy być "równi".
W pełni zgadzam się z poglądem, że nie wszyscy ludzie są równi, ale popieram poprawność polityczną- do pewnego stopnia.
>>Inna sprawa, że skrajną orgią konsumpcjonizmu, niekoniecznie ateistyczną, jest chociażby katolicka pierwsza komunia, czy "mikołajki". >Tak jasne zrzuć winę na Chrześcijan .
Nie zrzucam winy na chrześcijan, dajże spokój. Wspomniałem o tym mimochodem, jako o pewnej ciekawostce.
> Dobre , to naprawdę Ci się udało . Ile osób takich jak Ty " ateistów" posyła dzieci do I -szej Komunii ? Dlaczego to robią , przecież nie powinni ?
Bo katolicka rodzina naciska. Albo otoczenie dziecka, które będzie z niego szydziło z powodu religijnej odmienności. Nie każdy jest nonkonformistą. Ja nie popełnię na swoim dziecku chrztu, ani 1-szej komunii, ale liczę się z krzywymi spojrzeniami ze strony sporej części środowiska.
> A ateiści to nie obchodzą "mikołajek" .
Nie wiem. Nie znam rodziny w pełni ateistycznej.
> To są takie same sytuacje jak z Bożym Narodzeniem i nie jest to wina Chrześcijan.
Skąd. Nie od dziś wiadomo, że to ateiści wymyślili Boże Narodzenie.
>Niech się postara o stypendium , naukowe lub socjalne. Jak tyle się uczy to powinny być z tego niezłe efekty , zawsze znajdzie się jakaś praca za grosze na tygodniu nie musi to być w niedzielę.
Nie każdy jest orłem. Pracę za grosze w tygodniu możesz podjąć pod warunkiem, że olejesz naukę na bieżąco. W same soboty można pracować, ale pracując też w niedziele, zarobisz dwa razy więcej. To bardzo duża różnica. Jeśli chrześcijanie nie chcą, niech na przykład nie robią w ten dzień zakupów (ja wtedy mniej będę się męczył na kasie w supermarkecie). Pamiętaj jednak, że nie samych chrześcijan mamy w Polsce, zresztą nawet spośród nich większość ma w, ekhm, poważaniu głębokim uświęcony nakaz odpoczynku.
>>Powiedz rodzinie, która chodzi w podartych łachach i wcina najpodlejsze jedzenie w ilościach niewystarczających na zaspokojenie głodu, że pieniądze nie są ważne, a tatuś, którego praca wypada m. in. akurat w niedzielę, powinien z niej zrezygnować. Kiedy już Cię wyśmieją i wywalą za drzwi, zastanów się dlaczego. >Pieniądze są ważne , ale nie są najważniejsze kumasz. Chyba że dla Ciebie są.
No to proponuję to, co na wstępie. Rozdaj cały swój majątek potrzebującym. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, zamilknij, hipokryto.
>>Chyba masz za dobrze w domu, albo żyjesz w swoim własnym świecie, który nie bardzo pokrywa się z rzeczywistością. Poziom Twojego ureligijnienia jest dobrym argumentem za drugą opcją. >Pamiętaj że to my kreujemy rzeczywistość , nikt inny.
Nie każdy potrafi zapewnić sobie godne warunki (jeśli np. wyrósł na niedorajdę), nie każdy też może (jeśli jest kaleką, otrzymującym 400 zł/mies. renty). Co zrobisz z takimi ludźmi? Powiesz, że tak miało być, wzruszysz ramionami i przejdziesz obojętnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Nie musisz być Królem Lear, żeby poświęcić się lepszej sprawie. Co stoi na przeszkodzie, skoro za nic masz życie doczesne, hę? Masz 1 milion zł. możesz go rozdać i nie mieć nic , a możesz go zainwestować pomnożyć , żyć dobrze i pomagać ludziom w większym stopniu niż pomógłbyś rozdając ten milion. Życie doczesne jest ważne , ale nie najważniejsze. Jakbym miał je za nic to bym się zabił , a tego raczej nie zrobię . Ja poprostu nie przywiązuję się do niego.
>Nie spotkałem się jeszcze z wiadomością, że ateiści we Francji zrobili sobie barbecue z choćby jednego księdza. Nie ma tam też dyskryminacji religii, więc nie wiem o co Ci chodzi, facet! Jedyną formą dyskryminacji jest niepozwalanie religii wpychać się tam, gdzie nie powinna mieć prawa wstępu. Jeszcze nie palą , ale na księży i zakonnice to już napadają. Nie ma dyskryminacji religii ? A zakaz noszenia np. krzyża na łańcuszku do szkoły , która powinna być przecież wolna światopoglądowo. Tak samo jak np. w USA na jednej z uczelni w dniu odebrania dyplomów zakazano w przemówieniach używania słowa "bóg" żeby nie dyskryminować niewierzących , na dodatek dodam że na "łamistrajka" czekała odpowiednie służby. Najbardziej dziwne jest to , że takie zachowanie łamie nawet poprawkę do konstytucji USA , a nie spotkało się ze sprzeciwem . USA to ogólnie ciekawy kraj , podązający coraz bardziej w ślepą uliczkę ateizmu , jak wcześniej na niewierzącego patrzyli tam dziwnie , tak teraz dziwnie patrzy się tam na osoby wierzące.
>Jeśli powiem Murzynowi, że jest czarny, nie obrazi się. Obrazi się, jeśli powiem "czarnuch", ponieważ to słowo jest nacechowane negatywnymi uczuciami. Ale byś się zdziwił , dostałbyś od murzyna i jego kumpli , policja by Cię aresztowała , media zrobiły z Ciebie rasistę , a murzyn wysądził milionowe odszkodowanie za straty moralne. Oto poprawność polityczna.
>> Dobre , to naprawdę Ci się udało . Ile osób takich jak Ty " ateistów" posyła dzieci do I -szej Komunii ? Dlaczego to robią , przecież nie powinni ? >Bo katolicka rodzina naciska. Albo otoczenie dziecka, które będzie z niego szydziło z powodu religijnej odmienności. Nie każdy jest nonkonformistą. Ja nie popełnię na swoim dziecku chrztu, ani 1-szej komunii, ale liczę się z krzywymi spojrzeniami ze strony sporej części środowiska. Tu chodzi o konsekwentność , Ty przynajmniej taki jesteś. Ateiści którzy odstawiają całą szopkę, są jak te przysłowiowe plotkary co w kościele się ładnie modlą , a za drzwiami świątyni już kogoś obgadują.
>> To są takie same sytuacje jak z Bożym Narodzeniem i nie jest to wina Chrześcijan. >Skąd. Nie od dziś wiadomo, że to ateiści wymyślili Boże Narodzenie. Chrześcijanie wymyślili "Merry Xmas" , ateiści "Happy Holidays". Taka jest prawda , to ateiści zaadoptowali chrześcijańskie święto do swojego kalendarza i uczynili z niego szał zakupów.
>Nie każdy jest orłem. Pracę za grosze w tygodniu możesz podjąć pod warunkiem, że olejesz naukę na bieżąco. W same soboty można pracować, ale pracując też w niedziele, zarobisz dwa razy więcej. To bardzo duża różnica. Jeśli chrześcijanie nie chcą, niech na przykład nie robią w ten dzień zakupów (ja wtedy mniej będę się męczył na kasie w supermarkecie). Pamiętaj jednak, że nie samych chrześcijan mamy w Polsce, zresztą nawet spośród nich większość ma w, ekhm, poważaniu głębokim uświęcony nakaz odpoczynku. Nie no jeśli się tak dużo uczysz to muszą być tego odpowiednie efekty , chyba że jesteś głąbem to mogę zrozumieć.
>No to proponuję to, co na wstępie. Rozdaj cały swój majątek potrzebującym. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, zamilknij, hipokryto. Nie mam majątku , rozdałem. I jak teraz się czujesz , jak mam w kieszeni 2 zł. , a ktoś mnie prosi o datek to daje mu te moje jedyne 2 zł. . Dziwny jestem , no nie ?
>>Pamiętaj że to my kreujemy rzeczywistość , nikt inny. >Nie każdy potrafi zapewnić sobie godne warunki (jeśli np. wyrósł na niedorajdę), nie każdy też może (jeśli jest kaleką, otrzymującym 400 zł/mies. renty). Co zrobisz z takimi ludźmi? Powiesz, że tak miało być, wzruszysz ramionami i przejdziesz obojętnie? Takim ludziom trzebna pomagać , poza tym renciści raczej nie pracują w niedzilę. Cały czas powtarzam to życie jest tylko próbą , możesz być bogaty teraz , a biedny pózniej , możesz być biedny teraz , a bogaty póżniej , możesz oczywiście być też bogaty teraz i pózniej oraz biedny teraz i póżniej. Wszystko zależy od Ciebie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Masz 1 milion zł. możesz go rozdać i nie mieć nic , a możesz go zainwestować pomnożyć , żyć dobrze i pomagać ludziom w większym stopniu niż pomógłbyś rozdając ten milion.
Masz zamiar inwestować swoje pieniądze po to, by pomagać biednym?
>Życie doczesne jest ważne , ale nie najważniejsze. Jakbym miał je za nic to bym się zabił , a tego raczej nie zrobię . Ja poprostu nie przywiązuję się do niego.
Jest ważne?
Wcześniej mówiłeś że za nic masz sprawy doczesne.
No to w końcu są one ważne, czy masz je za nic?
>Jeszcze nie palą , ale na księży i zakonnice to już napadają. Nie ma dyskryminacji religii ?
Faktycznie tak jest? No i bardzo dobrze. Podobno cierpienie uświęca. Niech ich prześladują, zobaczymy ilu potem będzie chętnych głosić słowo boże.
>A zakaz noszenia np. krzyża na łańcuszku do szkoły , która powinna być przecież wolna światopoglądowo.
To akurat też uważam za przegięcie. Z drugiej strony w pełni popieram zdejmowanie krzyży w placówkach publicznych.
Tak samo jak np. w USA na jednej z uczelni w dniu odebrania dyplomów zakazano w przemówieniach używania słowa "bóg" żeby nie dyskryminować niewierzących [...]
W ogóle, czy w kluczowych momentach, np. "podążajcie z bogiem w nowe życie"? Dla mnie to drugie jest faktycznie niefajne, jeśli np. wierzę w innego boga, niż orator.
> [...] na dodatek dodam że na "łamistrajka" czekała odpowiednie służby. Najbardziej dziwne jest to , że takie zachowanie łamie nawet poprawkę do konstytucji USA , a nie spotkało się ze sprzeciwem .
Konstytucji, która wskutek mieszania do praw ludzkich sił wyższych jest dziś nieco nie na czasie i wymaga poprawek.
> USA to ogólnie ciekawy kraj , podązający coraz bardziej w ślepą uliczkę ateizmu , jak wcześniej na niewierzącego patrzyli tam dziwnie , tak teraz dziwnie patrzy się tam na osoby wierzące.
Ja słyszałem o USA dokładnie przeciwne rzeczy, ale teraz już się gubię. Najlepiej chyba byłoby samemu tam pojechać.
>>Jeśli powiem Murzynowi, że jest czarny, nie obrazi się. Obrazi się, jeśli powiem "czarnuch", ponieważ to słowo jest nacechowane negatywnymi uczuciami. >Ale byś się zdziwił , dostałbyś od murzyna i jego kumpli , policja by Cię aresztowała , media zrobiły z Ciebie rasistę , a murzyn wysądził milionowe odszkodowanie za straty moralne. Oto poprawność polityczna.
Rafale? Czy Ty aby kontaktujesz?
Jeśli orzeknę, że jest czarny, to tak jakbym orzekł że ma dwie ręce, dwie nogi i głowę porośniętą włosami. Nikt się za to nie obrazi, tak jak Ty się nie obrazisz, jeśli ktoś o Tobie powie "biały mężczyzna".
>Tu chodzi o konsekwentność , Ty przynajmniej taki jesteś. Ateiści którzy odstawiają całą szopkę, są jak te przysłowiowe plotkary co w kościele się ładnie modlą , a za drzwiami świątyni już kogoś obgadują.
Zgadzam się z Tobą. Niestety takie zachowania są nierzadko wymuszane przez sytuację. Nie żyję w bardzo nietolerancyjnej rodzinie, więc mogę sobie pozwolić na nonkonformizm. Gdyby jednak przyszło mi żyć w środowisku wiejskim, lub małomiasteczkowym, dla dobra własnego i dziecka musiałbym je ochrzcić i posłać do I komunii.
>>> To są takie same sytuacje jak z Bożym Narodzeniem i nie jest to wina Chrześcijan. >>Skąd. Nie od dziś wiadomo, że to ateiści wymyślili Boże Narodzenie. >Chrześcijanie wymyślili "Merry Xmas" , ateiści "Happy Holidays". Taka jest prawda , to ateiści zaadoptowali chrześcijańskie święto do swojego kalendarza i uczynili z niego szał zakupów.
No i mają swoje holidays. Boże narodzenie też nie jest świętem rdzennie chrześcijańskim.
>Nie no jeśli się tak dużo uczysz to muszą być tego odpowiednie efekty , chyba że jesteś głąbem to mogę zrozumieć.
Są i tacy. Są ludzie, którym nauka przychodzi ciężej, są tacy, którym łatwiej. Niektórzy świetnie pojmują fizjologię, ale zupełnie nie idzie im wykuwanie na blachę anatomii i muszą się uczyć długo, niekoniecznie ze świetnymi rezultatami.
>Nie mam majątku , rozdałem. I jak teraz się czujesz , jak mam w kieszeni 2 zł. , a ktoś mnie prosi o datek to daje mu te moje jedyne 2 zł. . Dziwny jestem , no nie ?
Kłamiesz, wydałeś je na kawiarenkę internetową, z której piszesz tego posta.
>Takim ludziom trzebna pomagać , poza tym renciści raczej nie pracują w niedzilę.
Czasem mogą dorobić, sprzedając jakieś kartofelki na poboczu jezdni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Masz 1 milion zł. możesz go rozdać i nie mieć nic , a możesz go zainwestować pomnożyć , żyć dobrze i pomagać ludziom w większym stopniu niż pomógłbyś rozdając ten milion. >Masz zamiar inwestować swoje pieniądze po to, by pomagać biednym? Widzisz w tym coś złego ?
>>Życie doczesne jest ważne , ale nie najważniejsze. Jakbym miał je za nic to bym się zabił , a tego raczej nie zrobię . Ja poprostu nie przywiązuję się do niego. >Jest ważne? >Wcześniej mówiłeś że za nic masz sprawy doczesne. >No to w końcu są one ważne, czy masz je za nic? W porównaniu z tym , co nas czeka póżniej życie doczesne jest jak ziarnko piasku na pustyni Sahara. Trzeba je przeżyć , ale jest tylko chwilą , mgnieniem oka. To tak jakbyś czekał na lotnisku na samolot , czekasz , żyjesz w tym "ekosystemie" ale wiesz , że i tak za niedługo już tego nie będzie.
>Faktycznie tak jest? No i bardzo dobrze. Podobno cierpienie uświęca. Niech ich prześladują, zobaczymy ilu potem będzie chętnych głosić słowo boże. Amen. . >To akurat też uważam za przegięcie. Z drugiej strony w pełni popieram zdejmowanie krzyży w placówkach publicznych. Zdejmowanie ze ścian tak , zdejmowanie z szyi nie.
> Tak samo jak np. w USA na jednej z uczelni w dniu odebrania dyplomów zakazano w przemówieniach używania słowa "bóg" żeby nie dyskryminować niewierzących [...] >W ogóle, czy w kluczowych momentach, np. "podążajcie z bogiem w nowe życie"? Dla mnie to drugie jest faktycznie niefajne, jeśli np. wierzę w innego boga, niż orator. Wiesz mnie naprawdę nie obraża jeśli islamista nazywa mnie "niewiernym" , wręcz jestem dumny. Poprostu nie przejmuję się jego wiarą/poglądami. Niech sobie mówi , wszak jest wolność.
>> USA to ogólnie ciekawy kraj , podązający coraz bardziej w ślepą uliczkę ateizmu , jak wcześniej na niewierzącego patrzyli tam dziwnie , tak teraz dziwnie patrzy się tam na osoby wierzące. >Ja słyszałem o USA dokładnie przeciwne rzeczy, ale teraz już się gubię. Najlepiej chyba byłoby samemu tam pojechać. No samemu najlepiej , ja słyszałem , że na "postępowej Północy" w modzie jest teraz ateim w wersji full option.
>Rafale? Czy Ty aby kontaktujesz? >Jeśli orzeknę, że jest czarny, to tak jakbym orzekł że ma dwie ręce, dwie nogi i głowę porośniętą włosami. Nikt się za to nie obrazi, tak jak Ty się nie obrazisz, jeśli ktoś o Tobie powie "biały mężczyzna". Nie jeśli chciałbyś orzec , że ma 2 ręce , 2 nogi i głowę nazwałbyś go człowiekiem. Nazwając go Murzynem lub Czarnym podkreślasz jego inny kolor skóry , a nie jego człowieczeństwo. Robiąc to musisz uznawać , że stoisz wyżej od niego , w przeciwnym razie nie "poniżałbyś" jego tylko siebie. Jesteś więc wać pan rasistą i zasługujesz na napiętnowanie , bo nie można pozwalać na takie rzeczy. A on przez całe swoje cięzkie dzieciństwo nie przeżył takiego upokorzenia jak to , zawalił mu się świat. Płać albo płacz. W USA pewna babką wygrała w sądzie parę milionów za to , że SAMA oblała się kawą w fast foodzie. Ty byś się zdziwił jak nigdy jakby Ci dowalili tyle , że ty , twoje dziecie i twoje wnuki by się nie wypłaciły.
>Zgadzam się z Tobą. Niestety takie zachowania są nierzadko wymuszane przez sytuację. Nie żyję w bardzo nietolerancyjnej rodzinie, więc mogę sobie pozwolić na nonkonformizm. Gdyby jednak przyszło mi żyć w środowisku wiejskim, lub małomiasteczkowym, dla dobra własnego i dziecka musiałbym je ochrzcić i posłać do I komunii. Czyli "dewoctwo" jest nieobce też ateistom , i to chyba raczej wielu z nich. Nazwijmy to po imieniu , to nie jest ateizm , to jest zabawa w ateizm.
>Są i tacy. Są ludzie, którym nauka przychodzi ciężej, są tacy, którym łatwiej. Niektórzy świetnie pojmują fizjologię, ale zupełnie nie idzie im wykuwanie na blachę anatomii i muszą się uczyć długo, niekoniecznie ze świetnymi rezultatami. Jeśli osoba uczy się "na okrągło" to jeśli nie ma rewelacyjnych ocen to jest za przeproszeniem głąbem w najczystrzej postaci , i powinna iść pracować w McDonald's , a nie brać się za studia.
>Kłamiesz, wydałeś je na kawiarenkę internetową, z której piszesz tego posta. Najbliższa kafejka internetowa jest z 30 min. od mojego miejsca zamieszkania , tak się porobiło.
>Czasem mogą dorobić, sprzedając jakieś kartofelki na poboczu jezdni. Widziałeś kiedyś takiego rencistę ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Masz zamiar inwestować swoje pieniądze po to, by pomagać biednym? >Widzisz w tym coś złego ?
Skąd! Pytam tylko, czy masz taki zamiar.
>>Wcześniej mówiłeś że za nic masz sprawy doczesne. >>No to w końcu są one ważne, czy masz je za nic? >W porównaniu z tym , co nas czeka póżniej życie doczesne jest jak ziarnko piasku na pustyni Sahara. Trzeba je przeżyć , ale jest tylko chwilą , mgnieniem oka. To tak jakbyś czekał na lotnisku na samolot , czekasz , żyjesz w tym "ekosystemie" ale wiesz , że i tak za niedługo już tego nie będzie.
Wystarczyło powiedzieć "nie", bez zbędnego uciekania się do metafor. W każdym razie Twój pogląd na życie kłóci się z postępowaniem.
>>Faktycznie tak jest? No i bardzo dobrze. Podobno cierpienie uświęca. Niech ich prześladują, zobaczymy ilu potem będzie chętnych głosić słowo boże. >Amen.
Miło, że chociaż tutaj się zgadzamy.
>>To akurat też uważam za przegięcie. Z drugiej strony w pełni popieram zdejmowanie krzyży w placówkach publicznych. >Zdejmowanie ze ścian tak , zdejmowanie z szyi nie.
I znowu się zgadzamy. Aż się wierzyć nie chce.
>> Tak samo jak np. w USA na jednej z uczelni w dniu odebrania dyplomów zakazano w przemówieniach używania słowa "bóg" żeby nie dyskryminować niewierzących [...] >>W ogóle, czy w kluczowych momentach, np. "podążajcie z bogiem w nowe życie"? Dla mnie to drugie jest faktycznie niefajne, jeśli np. wierzę w innego boga, niż orator. >Wiesz mnie naprawdę nie obraża jeśli islamista nazywa mnie "niewiernym" , wręcz jestem dumny. Poprostu nie przejmuję się jego wiarą/poglądami. Niech sobie mówi , wszak jest wolność.
W takim razie sugeruję nie przejmować się poglądami tych, którzy uważają Twoją religię za głupotę, a przede wszystkim nie szerzyć nachalnie lifestyle`u zgodnego z Pismem Świętym, o co w ich imieniu bardzo Cię proszę. Wszak jest wolność i nie chcemy, żeby ktoś ją łamał, prawda?
>>> USA to ogólnie ciekawy kraj , podązający coraz bardziej w ślepą uliczkę ateizmu , jak wcześniej na niewierzącego patrzyli tam dziwnie , tak teraz dziwnie patrzy się tam na osoby wierzące. >>Ja słyszałem o USA dokładnie przeciwne rzeczy, ale teraz już się gubię. Najlepiej chyba byłoby samemu tam pojechać. >No samemu najlepiej , ja słyszałem , że na "postępowej Północy" w modzie jest teraz ateim w wersji full option.
Naprawdę nie wiem. Chyba czas wybrać się do USA. Nawet chętnie bym to zrobił, ale w rzyci mam całą tę zabawę z wizami. Niech sie gonią, durnie.
>Nie jeśli chciałbyś orzec , że ma 2 ręce , 2 nogi i głowę nazwałbyś go człowiekiem. Nazwając go Murzynem lub Czarnym podkreślasz jego inny kolor skóry , a nie jego człowieczeństwo.
No i co z tego? Czy kłamię?
< Robiąc to musisz uznawać , że stoisz wyżej od niego , w przeciwnym razie nie "poniżałbyś" jego tylko siebie.
Ale ja nie mam zamiaru mówić "czarnuch", a "czarny". Czy to jakieś kalectwo, że należy dyskretnie unikać takich sformułowań w obecności głównego zainteresowanego?
>W USA pewna babką wygrała w sądzie parę milionów za to , że SAMA oblała się kawą w fast foodzie. Ty byś się zdziwił jak nigdy jakby Ci dowalili tyle , że ty , twoje dziecie i twoje wnuki by się nie wypłaciły.
Czytałem o tym. Powstała nagroda jej imienia, przyznawana cwaniakom, którzy wyłudzili największą kasę z ubezpieczalni.
>>Zgadzam się z Tobą. Niestety takie zachowania są nierzadko wymuszane przez sytuację. Nie żyję w bardzo nietolerancyjnej rodzinie, więc mogę sobie pozwolić na nonkonformizm. Gdyby jednak przyszło mi żyć w środowisku wiejskim, lub małomiasteczkowym, dla dobra własnego i dziecka musiałbym je ochrzcić i posłać do I komunii. >Czyli "dewoctwo" jest nieobce też ateistom , i to chyba raczej wielu z nich. Nazwijmy to po imieniu , to nie jest ateizm , to jest zabawa w ateizm.
Ale o co Ci teraz chodzi? Zrozum, że ludzie, wskutek presji otoczenia, zmuszani są do praktykowania pewnych obrzędów, żeby nie zostać wykluczonymi ze środowiska. Ateizm sam w sobie jest pojęciem tak prostym, że nie potrzebuje żadnej dodatkowej filozofii, ani odmian, bo zawsze będą sprowadzały się do tego samego.
>>Są i tacy. Są ludzie, którym nauka przychodzi ciężej, są tacy, którym łatwiej. Niektórzy świetnie pojmują fizjologię, ale zupełnie nie idzie im wykuwanie na blachę anatomii i muszą się uczyć długo, niekoniecznie ze świetnymi rezultatami. >Jeśli osoba uczy się "na okrągło" to jeśli nie ma rewelacyjnych ocen to jest za przeproszeniem głąbem w najczystrzej postaci , i powinna iść pracować w McDonald's , a nie brać się za studia.
Wystarczy, że ma ŚREDNIE oceny i trzyma się na studiach. Zabronisz mu studiować? Może podnieśmy poziom nauczania do tego stopnia, żeby każdy poniżej średniej kwalifikującej się do stypendium, wylatywał z uczelni. Zastanów się co piszesz. Nie pozbawiaj ludzi praw, które im zgodnie z Konstytucją przysługują.
>>Kłamiesz, wydałeś je na kawiarenkę internetową, z której piszesz tego posta. >Najbliższa kafejka internetowa jest z 30 min. od mojego miejsca zamieszkania , tak się porobiło.
Żartowałem, spokojnie.
>>Czasem mogą dorobić, sprzedając jakieś kartofelki na poboczu jezdni. >Widziałeś kiedyś takiego rencistę ?
Żeby to jednego! Często z grzybkami, albo jakimiś owockami. Naturalnie, nie pytałem tych ludzi, czy przysługuje im renta, ale po ocenie wieku domyślam się, że nie są czynni zawodowo, co oznacza pobieranie renty, bądź emerytury.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Skąd! Pytam tylko, czy masz taki zamiar. Bym był bardzo szczęśliwy mając taką możliwość.
>>W porównaniu z tym , co nas czeka póżniej życie doczesne jest jak ziarnko piasku na pustyni Sahara. Trzeba je przeżyć , ale jest tylko chwilą , mgnieniem oka. To tak jakbyś czekał na lotnisku na samolot , czekasz , żyjesz w tym "ekosystemie" ale wiesz , że i tak za niedługo już tego nie będzie. >Wystarczyło powiedzieć "nie", bez zbędnego uciekania się do metafor. W każdym razie Twój pogląd na życie kłóci się z postępowaniem. Dlaczego się kłóci ? A samo "nie" wykrzywia trochę obraz całości.
>>>Faktycznie tak jest? No i bardzo dobrze. Podobno cierpienie uświęca. Niech ich prześladują, zobaczymy ilu potem będzie chętnych głosić słowo boże. >>Amen. >Miło, że chociaż tutaj się zgadzamy. No chyba nie tylko tutaj , na szczęście.
>>Zdejmowanie ze ścian tak , zdejmowanie z szyi nie. >I znowu się zgadzamy. Aż się wierzyć nie chce. Tak jak wspomniałem , zgadzamy się nie tylko tutaj. Ja jestem zwolennikiem laickiego państwa , ale nie państwa zlaicyzowanego. Kościół nie powinien ingerować w sprawy "państwowe" , ale powinien odgrywać ważną rolę w życiu społecznym.
. >W takim razie sugeruję nie przejmować się poglądami tych, którzy uważają Twoją religię za głupotę, a przede wszystkim nie szerzyć nachalnie lifestyle`u zgodnego z Pismem Świętym, o co w ich imieniu bardzo Cię proszę. Wszak jest wolność i nie chcemy, żeby ktoś ją łamał, prawda? Jeśli nie będe się przejmował(bo tak zresztą jest) tym co głoszą ateiści , dlaczego mam nie szerzyć życia zgodnego z Ewangelią ? Właśnie widzisz dla ciebie wolność jest wtedy gdy możesz sobie ateistyczne banialuki , a ja nie mogę głosić Ewangelii bo przez to tę wolność łamię ? Czy to jest wolność ?
>Naprawdę nie wiem. Chyba czas wybrać się do USA. Nawet chętnie bym to zrobił, ale w rzyci mam całą tę zabawę z wizami. Niech sie gonią, durnie. No te wizy to są zabawne , ja do USA wizy i tak nie dostanę przynajmniej przez następne 3 lata. Najlepsze jest jednak to , że mimo tego że masz wizę istnieje realne niebezpieczeństwo że się nie spodoba urzędasowi na lotnisku twoja facjata i lecisz back to the country.
>>Nie jeśli chciałbyś orzec , że ma 2 ręce , 2 nogi i głowę nazwałbyś go człowiekiem. Nazwając go Murzynem lub Czarnym podkreślasz jego inny kolor skóry , a nie jego człowieczeństwo. >No i co z tego? Czy kłamię? Właśnie o to się rozchodzi , że nie kłamiesz , mówisz prawdę. Groteskowość tej sytuacji polega na tym , że ta prawda jest niewygodna , zresztą jak to zazwyczaj bywa z prawdą.
>Ale ja nie mam zamiaru mówić "czarnuch", a "czarny". Czy to jakieś kalectwo, że należy dyskretnie unikać takich sformułowań w obecności głównego zainteresowanego? Czarny też jest rasistowskim określeniem , zapewne najpoprawniej byłoby człowiek o czarnym kolorze skóry , choć to i tak wyglądałoby podejrzanie.
>Czytałem o tym. Powstała nagroda jej imienia, przyznawana cwaniakom, którzy wyłudzili największą kasę z ubezpieczalni. Taki właśnie jest "system" , ten system wyjątkowo się mi nie podoba w USA.
>Ale o co Ci teraz chodzi? Zrozum, że ludzie, wskutek presji otoczenia, zmuszani są do praktykowania pewnych obrzędów, żeby nie zostać wykluczonymi ze środowiska. Ateizm sam w sobie jest pojęciem tak prostym, że nie potrzebuje żadnej dodatkowej filozofii, ani odmian, bo zawsze będą sprowadzały się do tego samego. Jako Chrześcijanin nie uczestniczę w obrzędach muzułmańskich nawet za cenę wykluczenia. Jeśli ktoś Cię zaprasza na ślub , wiadomo idziesz bo Cię zaprosili , ale jeśli jesteś ateistą to w twoim wypadku wystarcza cywilny , czy nie mam racji ?
>Wystarczy, że ma ŚREDNIE oceny i trzyma się na studiach. Zabronisz mu studiować? Może podnieśmy poziom nauczania do tego stopnia, żeby każdy poniżej średniej kwalifikującej się do stypendium, wylatywał z uczelni. Zastanów się co piszesz. Nie pozbawiaj ludzi praw, które im zgodnie z Konstytucją przysługują. A akurat podniesienie poziomu nauczania w szkołach ogólnie , o wyższych nie wspominająć byłby porządany. Ja nie pozbawiam ani nie zabraniam, ja raczej ograniczam - dostępne tylko dla najlepszych. Taka selekcja naturalna.
>>>Kłamiesz, wydałeś je na kawiarenkę internetową, z której piszesz tego posta. >>Najbliższa kafejka internetowa jest z 30 min. od mojego miejsca zamieszkania , tak się porobiło. >Żartowałem, spokojnie. Dzięki , naprawdę się nie domyśliłem.
>>>Czasem mogą dorobić, sprzedając jakieś kartofelki na poboczu jezdni. >>Widziałeś kiedyś takiego rencistę ? >Żeby to jednego! Często z grzybkami, albo jakimiś owockami. Naturalnie, nie pytałem tych ludzi, czy przysługuje im renta, ale po ocenie wieku domyślam się, że nie są czynni zawodowo, co oznacza pobieranie renty, bądź emerytury. Mówiliśmy o rencistach , zresztą renciści wyłączając 1 grupę inwalidzką oraz emeryci mogą podejmować działalności zarobkowej tylko nie mogą przekroczyć jakiegoś pułapu rocznych dochodów. Ale z drugiej strony , ile oni zarobią na tych grzybkach , jagodach czy malinach. Nie zapominaj , że jest to praca sezonowa , dzięki której nie mozna się utrzmać nawet w sezonie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Skąd! Pytam tylko, czy masz taki zamiar. >Bym był bardzo szczęśliwy mając taką możliwość.
Przecież MASZ.
>>Wystarczyło powiedzieć "nie", bez zbędnego uciekania się do metafor. W każdym razie Twój pogląd na życie kłóci się z postępowaniem. >Dlaczego się kłóci ? A samo "nie" wykrzywia trochę obraz całości.
Może. Z pewnością nie zniekształca niczego na tyle, by wyprowadzić błędne wnioski.
>Tak jak wspomniałem , zgadzamy się nie tylko tutaj. Ja jestem zwolennikiem laickiego państwa , ale nie państwa zlaicyzowanego. Kościół nie powinien ingerować w sprawy "państwowe" , ale powinien odgrywać ważną rolę w życiu społecznym.
To dziwne, kiedy sobie przypomnę Twoje nastawienie do wprowadzenia ustawowo obowiązkowych wolnych niedziel. Niemniej zgadzam się z postawą, którą właśnie zadeklarowałeś. Pewnie chrześcijanie nie przeszkadzaliby mi tak mocno, gdyby nie to, że posłannicy Watykanu tak mocno ingerują w politykę państwa.
>Jeśli nie będe się przejmował(bo tak zresztą jest) tym co głoszą ateiści , dlaczego mam nie szerzyć życia zgodnego z Ewangelią ?
Wprowadzaj je w życie, żyjąc zgodnie z tymi zasadami. Ale oszczędź innym wysłuchiwania bajek, bo często sobie tego nie życzą.
> Właśnie widzisz dla ciebie wolność jest wtedy gdy możesz sobie ateistyczne banialuki , a ja nie mogę głosić Ewangelii bo przez to tę wolność łamię ? Czy to jest wolność ?
Z tą różnicą, że ateistyczne bajki są takie same na całym świecie. "Heretyckie brednie" doprowadziły do wielu odkryć, dzięki którym na 100 urodzonych dzieci dziesiątego roku życia dożywa 99, a nie 20.
>>Naprawdę nie wiem. Chyba czas wybrać się do USA. Nawet chętnie bym to zrobił, ale w rzyci mam całą tę zabawę z wizami. Niech sie gonią, durnie. >No te wizy to są zabawne , ja do USA wizy i tak nie dostanę przynajmniej przez następne 3 lata.
A dlaczego, jeśli tak mogę zapytać?
> Najlepsze jest jednak to , że mimo tego że masz wizę istnieje realne niebezpieczeństwo że się nie spodoba urzędasowi na lotnisku twoja facjata i lecisz back to the country.
Fakt, to już jest skrajne chamstwo, zwłaszcza, że w tym przypadku nikt Ci nie zwróci pieniędzy ani za tę z trudem zdobytą wizę, ani za podróż.
>>>Nie jeśli chciałbyś orzec , że ma 2 ręce , 2 nogi i głowę nazwałbyś go człowiekiem. Nazwając go Murzynem lub Czarnym podkreślasz jego inny kolor skóry , a nie jego człowieczeństwo. >>No i co z tego? Czy kłamię? >Właśnie o to się rozchodzi , że nie kłamiesz , mówisz prawdę. Groteskowość tej sytuacji polega na tym , że ta prawda jest niewygodna , zresztą jak to zazwyczaj bywa z prawdą.
Ja tylko nie rozumiem jak niewygodne może być to, że mnie nazwie się białym, a Murzyna czarnym.
>Czarny też jest rasistowskim określeniem , zapewne najpoprawniej byłoby człowiek o czarnym kolorze skóry , choć to i tak wyglądałoby podejrzanie.
Doprawdy, poprawność polityczna to chwilami niezłe przegięcie.
>>Czytałem o tym. Powstała nagroda jej imienia, przyznawana cwaniakom, którzy wyłudzili największą kasę z ubezpieczalni. >Taki właśnie jest "system" , ten system wyjątkowo się mi nie podoba w USA.
I z tego też powodu zwyczajnie bałbym się tam mieszkać. Niechcący potrącę łokciem jakiegoś cwaniaka na ulicy, a ten wyłudzi ode mnie znaczną część zarobków, bo np. jest modelem i z siniakiem nie będzie mógł przez najbliższy czas pojawić się na sesji zdjęciowej.
>>Ale o co Ci teraz chodzi? Zrozum, że ludzie, wskutek presji otoczenia, zmuszani są do praktykowania pewnych obrzędów, żeby nie zostać wykluczonymi ze środowiska. Ateizm sam w sobie jest pojęciem tak prostym, że nie potrzebuje żadnej dodatkowej filozofii, ani odmian, bo zawsze będą sprowadzały się do tego samego. >Jako Chrześcijanin nie uczestniczę w obrzędach muzułmańskich nawet za cenę wykluczenia.
Ale uczestniczyłbyś, gdybyś żył w Iranie. Tam wykluczyliby Cię nie tylko ze wspólnoty, ale i z życia.
>Jeśli ktoś Cię zaprasza na ślub , wiadomo idziesz bo Cię zaprosili , ale jeśli jesteś ateistą to w twoim wypadku wystarcza cywilny , czy nie mam racji ?
Zgadzam się. Sam wezmę wyłącznie cywilny i choćby rodzina nie wiem co wyczyniała, nie poślę dziecka do chrztu, ani do komunii, chyba że samo o tym zdecyduje, kiedy już podrośnie. Będzie mi trochę przykro, ale chcę, żeby naprawdę miało wybór i pozwolę Mu go dokonać.
>A akurat podniesienie poziomu nauczania w szkołach ogólnie , o wyższych nie wspominająć byłby porządany.
Wtedy nie zdałbyś matury z polskiego, pisząc "porządany".
> Ja nie pozbawiam ani nie zabraniam, ja raczej ograniczam - dostępne tylko dla najlepszych. Taka selekcja naturalna.
Tylko po co, skoro teraz ci niekoniecznie najlepsi doskonale sprawdzają się w praktyce? Moim zdaniem warto mieć rzeszę umiarkowanie wykształconych + garstkę geniuszy, niż samą garstkę geniuszy.
>Mówiliśmy o rencistach , zresztą renciści wyłączając 1 grupę inwalidzką oraz emeryci mogą podejmować działalności zarobkowej tylko nie mogą przekroczyć jakiegoś pułapu rocznych dochodów. Ale z drugiej strony , ile oni zarobią na tych grzybkach , jagodach czy malinach.
Przynajmniej tyle, żeby chociaż w sezonie nie przymierać głodem.
>Nie zapominaj , że jest to praca sezonowa , dzięki której nie mozna się utrzmać nawet w sezonie.
Jakoś tam można. Nawet jeśli nie utrzymać, to pomóc w utrzymaniu.
|
|
| | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >>Przypadkiem strąciłem z parapetu cegłę, którą ktoś tam w swym roztargnieniu położył. Zabiła ona przechodnia. Czy jestem grzesznikiem? Jak by nie patrzeć, ta osoba zginęła z mojej ręki. >Tak jesteś grzesznikiem , zabiłeś człowieka. To zależy od podejścia. Np. zapytałem moją siostrę- zagorzałą katoliczkę o zaprezentowaną sytuację i odpowiedziała mi, że jej zdaniem ten co strącił cegłę nie popełnił grzechu. Ale jeśli w tej sytuacji nie ma dla ciebie okoliczności łagodzących to może znajdziesz je w tej, którą zaraz ja opowiem. Wyobraz sobie: rzecz się dzieje na wsi, dziecko poniżej wieku przedszkolnego znajduje butelkę z pestycydami. Nie wiedząc z czym ma do czynienia wybiega z nią na dwór próbując ją otworzyć. Jednak w trakcie się potyka, otwarta butelka wylatuje mu z rąk i wpada do studni. Pozniej jego matka pije wodę z tej studni i się śmiertelnie zatruwa. I czy w tej sytuacji nieświadome tego co robiło dziecko popełnia grzech i zostaje naznaczone piętnem zabójcy. Bądz co bądz to ono odpowiada za śmierć matki.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie spodziewam się po Rafale odpowiedzi innej, niż: "Tak, dziecko popełniło grzech."
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Przypadkiem strąciłem z parapetu cegłę, którą ktoś tam w swym roztargnieniu położył. Zabiła ona przechodnia. Czy jestem grzesznikiem? Jak by nie patrzeć, ta osoba zginęła z mojej ręki. >>Tak jesteś grzesznikiem , zabiłeś człowieka. >To zależy od podejścia. Np. zapytałem moją siostrę- zagorzałą katoliczkę o zaprezentowaną sytuację i odpowiedziała mi, że jej zdaniem ten co strącił cegłę nie popełnił grzechu. Zadaj siostrze następujące pytania : 1 Czy spowodował on śmierć człowieka ? 2 Czy spowodowanie śmierci człowieka jest jego zabójstwem ? 3 Jak brzmi V Przykazanie ? 4 Czy nadal uważa , że ten który zrzucił tą cegłe nie popełnił grzechu ? Grzech można popełnić zarówno umyślnie , jak i nieumyślnie. A na koniec pozdrów siostrę od mnie. .
>Ale jeśli w tej sytuacji nie ma dla ciebie okoliczności łagodzących to może znajdziesz je w tej, którą zaraz ja opowiem. Wyobraz sobie: rzecz się dzieje na wsi, dziecko poniżej wieku przedszkolnego znajduje butelkę z pestycydami. Nie wiedząc z czym ma do czynienia wybiega z nią na dwór próbując ją otworzyć. Jednak w trakcie się potyka, otwarta butelka wylatuje mu z rąk i wpada do studni. Pozniej jego matka pije wodę z tej studni i się śmiertelnie zatruwa. I czy w tej sytuacji nieświadome tego co robiło dziecko popełnia grzech i zostaje naznaczone piętnem zabójcy. Bądz co bądz to ono odpowiada za śmierć matki.
Nie ma okoliczności łagodzących w zagadnieniu grzechu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Grzech można popełnić zarówno umyślnie , jak i nieumyślnie.
KKK 1871 Grzech jest to "słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu" (Św. Augustyn, Contra Faustum manichaeum, 22: PL 42, 418). Jest obrazą Boga. Przeciwstawia się Bogu w nieposłuszeństwie zaprzeczającym posłuszeństwu Chrystusa.
Specjalnie pogrubiłem, żebyś na pewno zrozumiał. Nie widzę jakoś nieposłuszeństwa Bogu w przypadkowym strąceniu cegły z parapetu, która to cegła zabije jakiegoś pechowca.
>Nie ma okoliczności łagodzących w zagadnieniu grzechu.
Dlatego będziesz krzyczał na swoje dziecko- niemowlę za każdym razem jak narobi do pieluchy, bo przecież nieważne że ma tylko parę miesięcy i nie tylko nie umie załatwiać się do kibelka, ale nawet nie kapuje, że jest taka opcja! Nieważne! Liczy się fizyczny efekt i potraktujesz bachora tak, jak potraktowałbyś jakąkolwiek dorosłą osobę, która na złość Tobie specjalnie narobiłaby Ci smrodu w domu. Przecież ostatecznie wychodzi na to samo!
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Grzech można popełnić zarówno umyślnie , jak i nieumyślnie. >KKK 1871 Grzech jest to "słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu" (Św. Augustyn, Contra Faustum manichaeum, 22: PL 42, 418). Jest obrazą Boga. Przeciwstawia się Bogu w nieposłuszeństwie zaprzeczającym posłuszeństwu Chrystusa. >Specjalnie pogrubiłem, żebyś na pewno zrozumiał. Nie widzę jakoś nieposłuszeństwa Bogu w przypadkowym strąceniu cegły z parapetu, która to cegła zabije jakiegoś pechowca. "słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu"
Przeciwstawia się Bogu w nieposłuszeństwie zaprzeczającym posłuszeństwu Chrystusa. >>Nie ma okoliczności łagodzących w zagadnieniu grzechu. To pokaż mi gdzie widzisz odniesienie do grzechu jako "czynu" umyslnego ?
>Dlatego będziesz krzyczał na swoje dziecko- niemowlę za każdym razem jak narobi do pieluchy, bo przecież nieważne że ma tylko parę miesięcy i nie tylko nie umie załatwiać się do kibelka, ale nawet nie kapuje, że jest taka opcja! Nieważne! Liczy się fizyczny efekt i potraktujesz bachora tak, jak potraktowałbyś jakąkolwiek dorosłą osobę, która na złość Tobie specjalnie narobiłaby Ci smrodu w domu. Przecież ostatecznie wychodzi na to samo! Nie będe krzyczał na niemowlle , dziecko , a już tym bardziej swoje. Czy ja krzycze do Was , czy spokojnie wyjaśniam ? Dlaczego mam więc krzyczeć na dzieci ? Jeśli ktoś jest nieświadomy , że czyn przez niego popełniany jest grzechem nie ma grzechu. Jeśli już "rozumne" dziecko załatwiłoby się na środku dywanu ,posprzątałbym , wziął je na ręce i powiedział : nie rób tego więcej , bo zrobiłeś żle. Jeśli naprawde byłoby rozumne nie popełniłoby 2 raz tego czynu. O to chodzi w Chrześcijaństwie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Jeśli ktoś jest nieświadomy , że czyn przez niego popełniany jest grzechem nie ma grzechu. Aż chce się wykrzyczeć "no nareszcie"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > "słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu" >Przeciwstawia się Bogu w nieposłuszeństwie zaprzeczającym posłuszeństwu Chrystusa.
Ładnie powtórzyłeś. Nie dopatrzyłem czegoś?
>>>Nie ma okoliczności łagodzących w zagadnieniu grzechu. >To pokaż mi gdzie widzisz odniesienie do grzechu jako "czynu" umyslnego ?
W... uwaga: "NIEPOSŁUSZEŃSTWIE".
Czy jeśli np. poprosisz dziecko o podanie Ci szklanki herbaty, a ono nie usłyszy, strzelisz je po pysku za nieposłuszeństwo?
Nieposłuszeństwo jest zawsze umyślne.
>>Dlatego będziesz krzyczał na swoje dziecko- niemowlę za każdym razem jak narobi do pieluchy, bo przecież nieważne że ma tylko parę miesięcy i nie tylko nie umie załatwiać się do kibelka, ale nawet nie kapuje, że jest taka opcja! Nieważne! Liczy się fizyczny efekt i potraktujesz bachora tak, jak potraktowałbyś jakąkolwiek dorosłą osobę, która na złość Tobie specjalnie narobiłaby Ci smrodu w domu. Przecież ostatecznie wychodzi na to samo! >Nie będe krzyczał na niemowlle , dziecko , a już tym bardziej swoje. Czy ja krzycze do Was , czy spokojnie wyjaśniam ? Dlaczego mam więc krzyczeć na dzieci ?
Nie udawaj Greka. Wiesz o co mi chodzi, a rozpierniczasz temat. Chciałem obrazowo spytać Cię, czy będziesz miał dziecku za złe jego "występki"?
>Jeśli ktoś jest nieświadomy , że czyn przez niego popełniany jest grzechem nie ma grzechu.
Tylko dlatego, że TY tak mówisz? A to dlaczego? Przecież LICZY SIĘ EFEKT. To Twoje własne słowa.
>Jeśli już "rozumne" dziecko załatwiłoby się na środku dywanu ,posprzątałbym , wziął je na ręce i powiedział : nie rób tego więcej , bo zrobiłeś żle. Jeśli naprawde byłoby rozumne nie popełniłoby 2 raz tego czynu. O to chodzi w Chrześcijaństwie.
Dlaczego brakuje Ci tej wyrozumiałości dla człowieka, który nie miał wpływu na potrąconą przez niego przypadkiem cegłówkę?
Chciałem jeszcze dodać, że chwilami nie podoba mi się Twój sposób prowadzenia dyskusji, ponieważ za bardzo przypominasz mi ludzi, z którymi kiedyś prowadziłem podobną wymianę zdań. Doskonale rozumieli co chcę powiedzieć, ale specjalnie rżnęli głupów, żebym się zamotał i zapomniał większości istotnych zagadnień, do których oczywiście nie raczyli się od razu odnieść. Potem rozwlekali temat i przechodzili do całkowicie nieistotnych zagadnień tak, że sens dyskusji zupełnie się zatracał. Unikaj tego na przyszłość, bardzo Cię proszę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >> "słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu" >>Przeciwstawia się Bogu w nieposłuszeństwie zaprzeczającym posłuszeństwu Chrystusa. >Ładnie powtórzyłeś. Nie dopatrzyłem czegoś? >>>>Nie ma okoliczności łagodzących w zagadnieniu grzechu. >>To pokaż mi gdzie widzisz odniesienie do grzechu jako "czynu" umyslnego ? >W... uwaga: "NIEPOSŁUSZEŃSTWIE". >Czy jeśli np. poprosisz dziecko o podanie Ci szklanki herbaty, a ono nie usłyszy, strzelisz je po pysku za nieposłuszeństwo? >Nieposłuszeństwo jest zawsze umyślne. Jeśli powiesz dziecku nie rozwal niczego w domu , a ono niechcący rozwali wazon czy będzie nieposłuszne wobec tego co mu powiedziałeś ?
>>>Dlatego będziesz krzyczał na swoje dziecko- niemowlę za każdym razem jak narobi do pieluchy, bo przecież nieważne że ma tylko parę miesięcy i nie tylko nie umie załatwiać się do kibelka, ale nawet nie kapuje, że jest taka opcja! Nieważne! Liczy się fizyczny efekt i potraktujesz bachora tak, jak potraktowałbyś jakąkolwiek dorosłą osobę, która na złość Tobie specjalnie narobiłaby Ci smrodu w domu. Przecież ostatecznie wychodzi na to samo! >>Nie będe krzyczał na niemowlle , dziecko , a już tym bardziej swoje. Czy ja krzycze do Was , czy spokojnie wyjaśniam ? Dlaczego mam więc krzyczeć na dzieci ? >Nie udawaj Greka. Wiesz o co mi chodzi, a rozpierniczasz temat. Chciałem obrazowo spytać Cię, czy będziesz miał dziecku za złe jego "występki"? Niemowle jest niekumate więc , co mam mu mieć za złe.
>>Jeśli ktoś jest nieświadomy , że czyn przez niego popełniany jest grzechem nie ma grzechu. >Tylko dlatego, że TY tak mówisz? A to dlaczego? Przecież LICZY SIĘ EFEKT. To Twoje własne słowa. Czy nie rzytoczyłem Ci cytatu z Ewangelii na uzasadnienie ? Jeśli nie wiesz , że coś jest grzechem nie ma grzechu , ale tylko do momentu kiedy się o tym dowiesz.
>>Jeśli już "rozumne" dziecko załatwiłoby się na środku dywanu ,posprzątałbym , wziął je na ręce i powiedział : nie rób tego więcej , bo zrobiłeś żle. Jeśli naprawde byłoby rozumne nie popełniłoby 2 raz tego czynu. O to chodzi w Chrześcijaństwie. >Dlaczego brakuje Ci tej wyrozumiałości dla człowieka, który nie miał wpływu na potrąconą przez niego przypadkiem cegłówkę? Ja mam dla niego wyrozumiałość , co nie zmienia faktu że popełnił grzech.
>Chciałem jeszcze dodać, że chwilami nie podoba mi się Twój sposób prowadzenia dyskusji, ponieważ za bardzo przypominasz mi ludzi, z którymi kiedyś prowadziłem podobną wymianę zdań. Doskonale rozumieli co chcę powiedzieć, ale specjalnie rżnęli głupów, żebym się zamotał i zapomniał większości istotnych zagadnień, do których oczywiście nie raczyli się od razu odnieść. Potem rozwlekali temat i przechodzili do całkowicie nieistotnych zagadnień tak, że sens dyskusji zupełnie się zatracał. Unikaj tego na przyszłość, bardzo Cię proszę. Chwilami też drażni mnie Twój sposób prowadzenia dyskusji , a oto dlaczego : jeśli naukowcy udowadniają fałszerstwo stygmatów są ok , ale jeśli nie mogą udowodnić odrazu mówisz że są przekupieni , tak jest prawie ze wszystkim , jeśli coś Ci pasuje do twojej wersji to jest ok , a jeśli się kłóci z nią choć trochę jest be. Wszystko co zaprzecza temu co mówisz jest albo sfałszowane albo nieudolne , tak samo jak nie chcesz przyznać oczywistego faktu że Stalin mordował wierzących w imię swojego ateizmu , ale bardzo łatwo Ci przychodzi przypominanie zbrodni popełnianych przez inkwizycję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Czy jeśli np. poprosisz dziecko o podanie Ci szklanki herbaty, a ono nie usłyszy, strzelisz je po pysku za nieposłuszeństwo? >>Nieposłuszeństwo jest zawsze umyślne. >Jeśli powiesz dziecku nie rozwal niczego w domu , a ono niechcący rozwali wazon czy będzie nieposłuszne wobec tego co mu powiedziałeś ?
Nie. Zabawne, jak odwróciłeś kota ogonem, że to TY zadajesz takie pytanie MNIE.
>>Nie udawaj Greka. Wiesz o co mi chodzi, a rozpierniczasz temat. Chciałem obrazowo spytać Cię, czy będziesz miał dziecku za złe jego "występki"? >Niemowle jest niekumate więc , co mam mu mieć za złe.
No popatrz, a pechowiec od parapetu jest niekumaty, że za chwilę strąci cegłówkę, bo z jakiej paki miałby o tym wiedzieć?
>Czy nie rzytoczyłem Ci cytatu z Ewangelii na uzasadnienie ? Jeśli nie wiesz , że coś jest grzechem nie ma grzechu , ale tylko do momentu kiedy się o tym dowiesz.
Ok, znam już Twój pogląd na sprawę, mimo że nie do końca jednoznacznie uzasadniony.
>Chwilami też drażni mnie Twój sposób prowadzenia dyskusji , a oto dlaczego : >jeśli naukowcy udowadniają fałszerstwo stygmatów są ok , ale jeśli nie mogą udowodnić odrazu mówisz że są przekupieni , tak jest prawie ze wszystkim , jeśli coś Ci pasuje do twojej wersji to jest ok , a jeśli się kłóci z nią choć trochę jest be.
Bo, widzisz... notorycznemu kłamcy, jakim jest Kościół, ciężko zaufać i łatwo go podejrzewać o takie rzczy. To, co głoszą naukowcy, jest zazwyczaj sprawdzalne.
> Wszystko co zaprzecza temu co mówisz jest albo sfałszowane albo nieudolne , tak samo jak nie chcesz przyznać oczywistego faktu że Stalin mordował wierzących w imię swojego ateizmu , ale bardzo łatwo Ci przychodzi przypominanie zbrodni popełnianych przez inkwizycję.
Inkwizytorzy mordowali z przyczyn religijnych. Ateiści nie mordują z powodu swojej areligijności. Ateizm tych zbrodniarzy nie determinuje ich zbrodni w przeciwieństwie do inkwizytorów, konkwistadorów i krzyżowców. Szkoda, że to do Ciebie nie dociera.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Czy jeśli np. poprosisz dziecko o podanie Ci szklanki herbaty, a ono nie usłyszy, strzelisz je po pysku za nieposłuszeństwo? >>>Nieposłuszeństwo jest zawsze umyślne. >>Jeśli powiesz dziecku nie rozwal niczego w domu , a ono niechcący rozwali wazon czy będzie nieposłuszne wobec tego co mu powiedziałeś ? >Nie. Zabawne, jak odwróciłeś kota ogonem, że to TY zadajesz takie pytanie MNIE. Jak to nie będzie nieposłuszeństwo , przecież jasno mu powiedziałeś :"nie rozwal niczego w domu" . Załóżmy inną sytuację , jesteś w sklepie z kryształami , niechcący się potknełeś i rozwaliłeś kilka drogich wazonów , idąc twoim tokiem myślenia jesteś bez winny i nie powinieneś zapłacić za szkody , tak ?
>>>Nie udawaj Greka. Wiesz o co mi chodzi, a rozpierniczasz temat. Chciałem obrazowo spytać Cię, czy będziesz miał dziecku za złe jego "występki"? >>Niemowle jest niekumate więc , co mam mu mieć za złe. >No popatrz, a pechowiec od parapetu jest niekumaty, że za chwilę strąci cegłówkę, bo z jakiej paki miałby o tym wiedzieć? Dziecko NIE ROZUMIE , a pechowiec jeśli nie rozumie , to co za debil go tam zatrudnił ?!
>>Chwilami też drażni mnie Twój sposób prowadzenia dyskusji , a oto dlaczego : >>jeśli naukowcy udowadniają fałszerstwo stygmatów są ok , ale jeśli nie mogą udowodnić odrazu mówisz że są przekupieni , tak jest prawie ze wszystkim , jeśli coś Ci pasuje do twojej wersji to jest ok , a jeśli się kłóci z nią choć trochę jest be. >Bo, widzisz... notorycznemu kłamcy, jakim jest Kościół, ciężko zaufać i łatwo go podejrzewać o takie rzczy. To, co głoszą naukowcy, jest zazwyczaj sprawdzalne. No zazwyczaj , chyba że chodzi o wiarę , to wtedy są przekupieni.
>> Wszystko co zaprzecza temu co mówisz jest albo sfałszowane albo nieudolne , tak samo jak nie chcesz przyznać oczywistego faktu że Stalin mordował wierzących w imię swojego ateizmu , ale bardzo łatwo Ci przychodzi przypominanie zbrodni popełnianych przez inkwizycję. >Inkwizytorzy mordowali z przyczyn religijnych. Ateiści nie mordują z powodu swojej areligijności. Ateizm tych zbrodniarzy nie determinuje ich zbrodni w przeciwieństwie do inkwizytorów, konkwistadorów i krzyżowców. Szkoda, że to do Ciebie nie dociera. Do mnie nie ma co dotrzeć i tak nie będziesz chciał tego przyznać i idziesz w zaparte. Jest 2 morderców : teista i ateista . Ten pierwszy zabija ludzi bo Ci "grzeszą" , ten drugi zabija więcej ludzi , ale szczególną "sympatią" darzy wierzących. Ten pierwszy zabija niewierzących w imię swojej wiary , a ten drugi zabija wierzących w imię ... , no właśnie w imię czego. Ateizm jest światopoglądem , czy nie można zabijać w imię światopoglądu ( celowo nie uzyłem słowa " wiara" bo znowu temat by się rozwlukł i spieralibyśmy się o jakaś definicję która nie jest tu najważniejsza) ? Tak jak Hitler nienawidził Żydów , tak Stalin nienawidził teistów. Ale ty odrazu zakładasz , że ateista nie może zabić z powodu ateizmu. Jakby wrzucać wszystkich do jednego worka , to ja bym wylądował w worku "Chrześcjanie" razem z krzyżowcami i inkwizycją , a ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl żeby kogoś mordować w imie wiary , tak samo jest z ateistami , to że Ty nie wyobrażasz sobie mordowania w imię ateizmu , nie oznacza że takie rzeczy się nie działy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Jak to nie będzie nieposłuszeństwo , przecież jasno mu powiedziałeś :"nie rozwal niczego w domu" . Załóżmy inną sytuację , jesteś w sklepie z kryształami , niechcący się potknełeś i rozwaliłeś kilka drogich wazonów , idąc twoim tokiem myślenia jesteś bez winny i nie powinieneś zapłacić za szkody , tak ?
Jesteś pewny znaku równości?
W przypadku, jeśli zbiłeś niechcący kilka drogich wazonów, zapłacisz za wyrządzone szkody sklepikarzowi, który ostatecznie nie będzie Ci miał tego za złe.
Kiedy celowo specjalnie rozpirzysz w drobny mak kilka takich szklanych cudeniek, nie tylko zapłacisz za szkody, ale oberwiesz od ochrony, przyjedzie policja, weźmie na komisariat, zostaniesz obarczony dodatkowymi kosztami, prawdopodobnie też rozprawy sądowej, jeśli straty były naprawdę spore i będzie o co walczyć. Obarczysz dodatkowymi stresami różnych ludzi. Wielu ludzi zacznie Cię postrzegać jako furiata, którego lepiej do domu nie zapraszać.
Widzi różnicę?
>Dziecko NIE ROZUMIE , a pechowiec jeśli nie rozumie , to co za debil go tam zatrudnił ?!
Taki sam debil jak wszyscy inni debile, którzy nie zaznaczają w ofertach pracy wśród wymagań:"brak pecha".
>>Bo, widzisz... notorycznemu kłamcy, jakim jest Kościół, ciężko zaufać i łatwo go podejrzewać o takie rzczy. To, co głoszą naukowcy, jest zazwyczaj sprawdzalne. >No zazwyczaj , chyba że chodzi o wiarę , to wtedy są przekupieni.
Nie ukrywam, że podejrzana jest każda sprawa, która dowodzi istnienia sił nadprzyrodzonych. Nawiasem mówiąc, nikt jeszcze nie zdał testu Randiego. Dlaczego żaden z tych głoszących cuda na kiju naukowców nie zgłosił wyników badań z rzetelną dokumentacją do fundacji Randiego?
>Jest 2 morderców : teista i ateista . Ten pierwszy zabija ludzi bo Ci "grzeszą" , ten drugi zabija więcej ludzi , ale szczególną "sympatią" darzy wierzących. Ten pierwszy zabija niewierzących w imię swojej wiary , a ten drugi zabija wierzących w imię ... , no właśnie w imię czego. Ateizm jest światopoglądem [...]
Nie. Ateizm jest BRAKIEM określonego światopoglądu. Najgorsze, że tak proste sprawy muszę tłumaczyć nie tylko Tobie, ale nierzadko też innym ateistom.
> [...]] Tak jak Hitler nienawidził Żydów , tak Stalin nienawidził teistów. Ale ty odrazu zakładasz , że ateista nie może zabić z powodu ateizmu.
Nie może. Z tych samych powodów, jak nikt nie zabił nikogo wskutek niewiary w smoki. Dzieci często w nie wierzą, ale większość ludzi na świecie- NIE. Widziałeś kiedyś, by dorosły człowiek zabił dziecko "bo wierzyło w smoki"? Analogia nabiera tu z logicznego punktu widzenia formy doskonałej i nie możesz się do niej przyczepić.
Odpowiedz mi na to pytanie. Albo nie. Najpierw sobie.
Potem zastanów się dlaczego właśnie taka, a nie inna odpowiedź.
> Jakby wrzucać wszystkich do jednego worka , to ja bym wylądował w worku "Chrześcjanie" razem z krzyżowcami i inkwizycją , a ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl żeby kogoś mordować w imie wiary , tak samo jest z ateistami , to że Ty nie wyobrażasz sobie mordowania w imię ateizmu , nie oznacza że takie rzeczy się nie działy.
Pochodź trochę po świeżym powietrzu. Zajrzyj do prawdziwego świata i pobądź w nim dłużej, niż wymaga tego codzienny spacer z psem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jak to nie będzie nieposłuszeństwo , przecież jasno mu powiedziałeś :"nie rozwal niczego w domu" . Załóżmy inną sytuację , jesteś w sklepie z kryształami , niechcący się potknełeś i rozwaliłeś kilka drogich wazonów , idąc twoim tokiem myślenia jesteś bez winny i nie powinieneś zapłacić za szkody , tak ? >Jesteś pewny znaku równości? >W przypadku, jeśli zbiłeś niechcący kilka drogich wazonów, zapłacisz za wyrządzone szkody sklepikarzowi, który ostatecznie nie będzie Ci miał tego za złe. >Kiedy celowo specjalnie rozpirzysz w drobny mak kilka takich szklanych cudeniek, nie tylko zapłacisz za szkody, ale oberwiesz od ochrony, przyjedzie policja, weźmie na komisariat, zostaniesz obarczony dodatkowymi kosztami, prawdopodobnie też rozprawy sądowej, jeśli straty były naprawdę spore i będzie o co walczyć. Obarczysz dodatkowymi stresami różnych ludzi. Wielu ludzi zacznie Cię postrzegać jako furiata, którego lepiej do domu nie zapraszać. >Widzi różnicę? Różnica jest w karze , nie w czynie nieprawdaż ? Nieważne czy zbiłeś wazony celowo czy nie celowo musisz zapłacić za to co zrobiłeś , mniej lub więcej ale jednak. Jak to się ma do tego co piszesz ?
>>>Bo, widzisz... notorycznemu kłamcy, jakim jest Kościół, ciężko zaufać i łatwo go podejrzewać o takie rzczy. To, co głoszą naukowcy, jest zazwyczaj sprawdzalne. >>No zazwyczaj , chyba że chodzi o wiarę , to wtedy są przekupieni. >Nie ukrywam, że podejrzana jest każda sprawa, która dowodzi istnienia sił nadprzyrodzonych. Nawiasem mówiąc, nikt jeszcze nie zdał testu Randiego. Dlaczego żaden z tych głoszących cuda na kiju naukowców nie zgłosił wyników badań z rzetelną dokumentacją do fundacji Randiego? Skąd wiesz , że nie zgłosił ? Wiesz ilu ludzi zostało dopuszczonych do walki o ten milion ? Całe 0 , tak jest zero , Fundacja nie dopusćiła nikogo jak narazie.
>>Jest 2 morderców : teista i ateista . Ten pierwszy zabija ludzi bo Ci "grzeszą" , ten drugi zabija więcej ludzi , ale szczególną "sympatią" darzy wierzących. Ten pierwszy zabija niewierzących w imię swojej wiary , a ten drugi zabija wierzących w imię ... , no właśnie w imię czego. Ateizm jest światopoglądem [...] >Nie. Ateizm jest BRAKIEM określonego światopoglądu. Najgorsze, że tak proste sprawy muszę tłumaczyć nie tylko Tobie, ale nierzadko też innym ateistom.
Ateizm - pogląd odrzucający wiarę w Boga jako sprzeczną z rozumem i nienaukową; tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych.
Światopogląd jest to względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata czerpanych z rozmaitych dziedzin kultury, głównie z nauki, sztuki, religii i filozofii.
Czyli nie myślisz nic o świecie ? Może dla Ciebie jako ateisty świat jużnie ostnieje wogóle , ta rozmowa też
>> [...]] Tak jak Hitler nienawidził Żydów , tak Stalin nienawidził teistów. Ale ty odrazu zakładasz , że ateista nie może zabić z powodu ateizmu. >Nie może. Z tych samych powodów, jak nikt nie zabił nikogo wskutek niewiary w smoki. Dzieci często w nie wierzą, ale większość ludzi na świecie- NIE. Widziałeś kiedyś, by dorosły człowiek zabił dziecko "bo wierzyło w smoki"? Analogia nabiera tu z logicznego punktu widzenia formy doskonałej i nie możesz się do niej przyczepić. No jak zwykle światła myśl z twojej strony . A nie sądzisz że różnica polega na tym że żeby ktoś zabił kogoś z powodu niewiary w smoki , osoba poszkodowana musi w nie wierzyć . A tu niestety mamy samych niewierzących i lipa. Dzieci są niekumate i się nie liczą.
>Odpowiedz mi na to pytanie. Albo nie. Najpierw sobie. >Potem zastanów się dlaczego właśnie taka, a nie inna odpowiedź. Widzisz nie ma "wierzących w smoki" dlatego "niewierzący" ich nigdy nie mordowali . Natomiast "wierzący w boga" byli mordowani przez "niewieżących" , różnił ich tylko pogląd na tą kwestię.
>> Jakby wrzucać wszystkich do jednego worka , to ja bym wylądował w worku "Chrześcjanie" razem z krzyżowcami i inkwizycją , a ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl żeby kogoś mordować w imie wiary , tak samo jest z ateistami , to że Ty nie wyobrażasz sobie mordowania w imię ateizmu , nie oznacza że takie rzeczy się nie działy. >Pochodź trochę po świeżym powietrzu. Zajrzyj do prawdziwego świata i pobądź w nim dłużej, niż wymaga tego codzienny spacer z psem. Dużo wniosłeśdo dyskusji tą odpowiedzią , naprawdę się popisałeś , to jakaś "analogia" ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Różnica jest w karze , nie w czynie nieprawdaż ? Nieważne czy zbiłeś wazony celowo czy nie celowo musisz zapłacić za to co zrobiłeś , mniej lub więcej ale jednak. Jak to się ma do tego co piszesz ?
Pechowiec, który zrzuci cegłówkę na łeb przechodnia, odpokutuje olbrzymim stresem i poczuciem winy. Jak jeszcze chciałbyś go ukarać?
>Skąd wiesz , że nie zgłosił ? Wiesz ilu ludzi zostało dopuszczonych do walki o ten milion ? >Całe 0 , tak jest zero , Fundacja nie dopusćiła nikogo jak narazie.
To ciekawe, bo czytałem już relacje z prób popisania się zdolnościami nadnaturalnymi. Twoim zdaniem to pewnie mistyfikacja i nic takiego nie miało miejsca, a sama fundacja to pic na wodę utworzony w celu siania ateistycznej propagandy... Nie zdziwię się, jeśli tak odpowiesz.
>Ateizm - pogląd odrzucający wiarę w Boga jako sprzeczną z rozumem i nienaukową; tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych. >Światopogląd jest to względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata czerpanych z rozmaitych dziedzin kultury, głównie z nauki, sztuki, religii i filozofii. >Czyli nie myślisz nic o świecie ? Może dla Ciebie jako ateisty świat jużnie ostnieje wogóle , ta rozmowa też
Facet, mi już słów na Ciebie brakuje!
Ateizm jest zaprzeczeniem poglądu, uznającego istnienie boga, ale można równie dobrze powiedzieć że jest brakiem poglądu na istnienie boga. To tak jak z ciepłem i zimnem. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła. To jego BRAK. Z drugiej strony zaprzeczenie ciepła równe jest zimnu i na odwrót.
Uważam że NIE istnieje i mam poglądy na świat, ale nie uwzględniające boga. Ani krasnoludków. To kończy całą dyskusję.
Nawiasem mówiąc, uważam że przedstawiona przez Ciebie definicja ateizmu, skąd jej nie wziąłeś, jest i tak stanowczo za długa.
"Ateizm - pogląd odrzucający wiarę w Boga"- tyle by wystarczyło.
>No jak zwykle światła myśl z twojej strony . A nie sądzisz że różnica polega na tym że żeby ktoś zabił kogoś z powodu niewiary w smoki , osoba poszkodowana musi w nie wierzyć . A tu niestety mamy samych niewierzących i lipa. Dzieci są niekumate i się nie liczą.
Tak jak teiści, którzy też są wybiórczo niekumaci, choć w nieteistycznych dziedzinach wykazują się nierzadko zadziwiającą rozumnością.
>Widzisz nie ma "wierzących w smoki" dlatego "niewierzący" ich nigdy nie mordowali .
No to są wierzący w UFO, temu już nie zaprzeczysz. Jest ich nawet całkiem dużo.
Czy niewierzący w UFO zabili kogoś, kto twierdził, że UFO istnieje?
>>> Jakby wrzucać wszystkich do jednego worka , to ja bym wylądował w worku "Chrześcjanie" razem z krzyżowcami i inkwizycją , a ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl żeby kogoś mordować w imie wiary , tak samo jest z ateistami , to że Ty nie wyobrażasz sobie mordowania w imię ateizmu , nie oznacza że takie rzeczy się nie działy. >>Pochodź trochę po świeżym powietrzu. Zajrzyj do prawdziwego świata i pobądź w nim dłużej, niż wymaga tego codzienny spacer z psem. >Dużo wniosłeśdo dyskusji tą odpowiedzią , naprawdę się popisałeś , to jakaś "analogia" ?
Nie, a powodem tych trzasków były załamywane przeze mnie ręce. W imię ATEIZMU nikt nikogo nie zabił. W imię walki z religią zdarzało się, ale: walka z religią to nie ateizm. Nie ma znaku równości?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Różnica jest w karze , nie w czynie nieprawdaż ? Nieważne czy zbiłeś wazony celowo czy nie celowo musisz zapłacić za to co zrobiłeś , mniej lub więcej ale jednak. Jak to się ma do tego co piszesz ? >Pechowiec, który zrzuci cegłówkę na łeb przechodnia, odpokutuje olbrzymim stresem i poczuciem winy. Jak jeszcze chciałbyś go ukarać? W czasach biblijnych byłby wygnany , do czasu śmierci urzędującego arcykapłana. Teraz dostałbyw wyrok w wzawieszeniu.
>To ciekawe, bo czytałem już relacje z prób popisania się zdolnościami nadnaturalnymi. Twoim zdaniem to pewnie mistyfikacja i nic takiego nie miało miejsca, a sama fundacja to pic na wodę utworzony w celu siania ateistycznej propagandy... Nie zdziwię się, jeśli tak odpowiesz. A nie mam poszlak żeby tak sądzić ?
>>No jak zwykle światła myśl z twojej strony . A nie sądzisz że różnica polega na tym że żeby ktoś zabił kogoś z powodu niewiary w smoki , osoba poszkodowana musi w nie wierzyć . A tu niestety mamy samych niewierzących i lipa. Dzieci są niekumate i się nie liczą. >Tak jak teiści, którzy też są wybiórczo niekumaci, choć w nieteistycznych dziedzinach wykazują się nierzadko zadziwiającą rozumnością. >>Widzisz nie ma "wierzących w smoki" dlatego "niewierzący" ich nigdy nie mordowali . >No to są wierzący w UFO, temu już nie zaprzeczysz. Jest ich nawet całkiem dużo. >Czy niewierzący w UFO zabili kogoś, kto twierdził, że UFO istnieje? Byli też wierzący w "jedyny słuszny system socjalistyczny" , którzy zabijali tych w niego niewierzących , jak i byli niewierzący w "jedyny słuszny system socjalistyczny" którzy zabijali tych w niego wierzących . Wszystko zależy od podanego przykładu.
>Nie, a powodem tych trzasków były załamywane przeze mnie ręce. W imię ATEIZMU nikt nikogo nie zabił. W imię walki z religią zdarzało się, ale: walka z religią to nie ateizm. Nie ma znaku równości? Nie można być antyteisą będąc teistą , prawda ? Trzeba być ateistą. Nie mówię o znaku równości między antyteizmem , a ateizmem , jednak pamiętaj że antyteista zabija dlatego że nie wierzy w boga i nieniawidzi osoby w niego wierzące , czyli zabija z pobudek "religijnych" . Dla Ciebie jest to niepojęte , a dla niego jest to całkowicie normalne że zabija w imię ateizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Pechowiec, który zrzuci cegłówkę na łeb przechodnia, odpokutuje olbrzymim stresem i poczuciem winy. Jak jeszcze chciałbyś go ukarać? >W czasach biblijnych byłby wygnany , do czasu śmierci urzędującego arcykapłana. Teraz dostałbyw wyrok w wzawieszeniu.
Teraz mądrzy ludzie prawdopodobnie uniewinniliby go.
>>To ciekawe, bo czytałem już relacje z prób popisania się zdolnościami nadnaturalnymi. Twoim zdaniem to pewnie mistyfikacja i nic takiego nie miało miejsca, a sama fundacja to pic na wodę utworzony w celu siania ateistycznej propagandy... Nie zdziwię się, jeśli tak odpowiesz. >A nie mam poszlak żeby tak sądzić ?
Szczerze mówiąc masz takie same jak ja, kiedy twierdzę, że stygmaty to bzdura. Ponieważ nie mamy ani z jednymi, ani drugimi wydarzeniami nic wspólnego osobiście, możemy zakończyć dalsze rozważania w tym temacie.
>>No to są wierzący w UFO, temu już nie zaprzeczysz. Jest ich nawet całkiem dużo. >>Czy niewierzący w UFO zabili kogoś, kto twierdził, że UFO istnieje? >Byli też wierzący w "jedyny słuszny system socjalistyczny" , którzy zabijali tych w niego niewierzących , jak i byli niewierzący w "jedyny słuszny system socjalistyczny" którzy zabijali tych w niego wierzących . Wszystko zależy od podanego przykładu.
Nie manipuluj pojęciami określenia "wierzyć". Prosiłem Cię o to już wcześniej.
>Nie można być antyteisą będąc teistą , prawda ? Trzeba być ateistą.
Nie można być antysemitą, będąc żydem. Czy w celu uniknięcia powszechnego antysemityzmu powinniśmy wszyscy zostać żydami?
> Nie mówię o znaku równości między antyteizmem , a ateizmem , jednak pamiętaj że antyteista zabija dlatego że nie wierzy w boga i nieniawidzi osoby w niego wierzące , czyli zabija z pobudek "religijnych" . Dla Ciebie jest to niepojęte , a dla niego jest to całkowicie normalne że zabija w imię ateizmu.
Ja pojmuję, ale nadal ma to tyle wspólnego z ateizmem, co akcja wobec obojętności.
W innym poście popełniłem analogię do rasizmu. Mam nadzieję, że ją zrozumiesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Teraz mądrzy ludzie prawdopodobnie uniewinniliby go. Dostałby wyrok w zawieszeniu albo odstąpionoby od wykonania kary , ale to że uznanoby go za winego nie podlega chyba jednak żandej dyskusji.
>Nie manipuluj pojęciami określenia "wierzyć". Prosiłem Cię o to już wcześniej. Tak jak napisałem wszystko zależy do podanego przykładu, ty dobierasz takie które pasują do twojej wersji , ja takie które pasują do mojej.
>>Nie można być antyteisą będąc teistą , prawda ? Trzeba być ateistą. >Nie można być antysemitą, będąc żydem. Czy w celu uniknięcia powszechnego antysemityzmu powinniśmy wszyscy zostać żydami? A czy jest to niezbędne do uniknięci antysemityzmu ? Nie jestem Żydem i nie jestem antysemitą ,to chyba wystrczy za odpowiedz .
>> Nie mówię o znaku równości między antyteizmem , a ateizmem , jednak pamiętaj że antyteista zabija dlatego że nie wierzy w boga i nieniawidzi osoby w niego wierzące , czyli zabija z pobudek "religijnych" . Dla Ciebie jest to niepojęte , a dla niego jest to całkowicie normalne że zabija w imię ateizmu. >Ja pojmuję, ale nadal ma to tyle wspólnego z ateizmem, co akcja wobec obojętności. Dla ciebie , ale nie dla niego. Dla mnie niepojęte są bójki ludzi nazywających siebie kibicami , dla nich są normalką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Teraz mądrzy ludzie prawdopodobnie uniewinniliby go. >Dostałby wyrok w zawieszeniu albo odstąpionoby od wykonania kary , ale to że uznanoby go za winego nie podlega chyba jednak żandej dyskusji.
No dobra. Jest winny śmierci, ale czy zasługuje to na potępienie, jeśli zostało popełnione nieświadomie? Czy grzech nieświadomy można nazwać grzechem? Znów wracamy do punktu, w którym spieramy się o to, czy nieświadomość zwalnia z piętna grzechu.
>>Nie manipuluj pojęciami określenia "wierzyć". Prosiłem Cię o to już wcześniej. >Tak jak napisałem wszystko zależy do podanego przykładu, ty dobierasz takie które pasują do twojej wersji , ja takie które pasują do mojej.
Chyba czas, byśmy spróbowali być nieco bardziej obiektywni podczas prezentowania własnych poglądów.
>>>Nie można być antyteisą będąc teistą , prawda ? Trzeba być ateistą. >>Nie można być antysemitą, będąc żydem. Czy w celu uniknięcia powszechnego antysemityzmu powinniśmy wszyscy zostać żydami? >A czy jest to niezbędne do uniknięci antysemityzmu ? Nie jestem Żydem i nie jestem antysemitą ,to chyba wystrczy za odpowiedz .
Wielu ludzi jest ateistami, ale nie walczy z religią. Nie krytykuj więc ateizmu, jako przyczynku dla antyteizmu.
>>> Nie mówię o znaku równości między antyteizmem , a ateizmem , jednak pamiętaj że antyteista zabija dlatego że nie wierzy w boga i nieniawidzi osoby w niego wierzące , czyli zabija z pobudek "religijnych" . Dla Ciebie jest to niepojęte , a dla niego jest to całkowicie normalne że zabija w imię ateizmu. >>Ja pojmuję, ale nadal ma to tyle wspólnego z ateizmem, co akcja wobec obojętności. >Dla ciebie , ale nie dla niego. Dla mnie niepojęte są bójki ludzi nazywających siebie kibicami , dla nich są normalką.
Może tak naprawdę kibicowanie jest tylko pretekstem dla wyładowania swojej agresji z pomocą kastetów i pałek.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Zadaj siostrze następujące pytania : >1 Czy spowodował on śmierć człowieka ? >2 Czy spowodowanie śmierci człowieka jest jego zabójstwem ? >3 Jak brzmi V Przykazanie ? >4 Czy nadal uważa , że ten który zrzucił tą cegłe nie popełnił grzechu ? Chciałem ją o to spytać, ale ona odpowiedziała mi, że nawet nie chce odpowiadać na pytania fanatyka, bo tak cię nazwała gdy powiedziałem jej, że z twojego punktu widzenia to jest grzech i nie ma dla ciebie znaczenia czy ktoś zbił szklankę umyślnie czy niechcący bo liczy się tylko efekt.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Zadaj siostrze następujące pytania : >>1 Czy spowodował on śmierć człowieka ? >>2 Czy spowodowanie śmierci człowieka jest jego zabójstwem ? >>3 Jak brzmi V Przykazanie ? >>4 Czy nadal uważa , że ten który zrzucił tą cegłe nie popełnił grzechu ? >Chciałem ją o to spytać, ale ona odpowiedziała mi, że nawet nie chce odpowiadać na pytania fanatyka, bo tak cię nazwała gdy powiedziałem jej, że z twojego punktu widzenia to jest grzech i nie ma dla ciebie znaczenia czy ktoś zbił szklankę umyślnie czy niechcący bo liczy się tylko efekt.
Jej prawo , w każdym razie podziękuj za poświęcony czas.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Tofik (5585 punktów) | >Grzech można popełnić zarówno umyślnie , jak i nieumyślnie. Kurcze, no patrz. A mnie na religii całe życie uczyli (jak się jeszcze z niej uczyłam), że grzech to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań bożych lub kościelnych w rzeczy ważnej lub mniej ważnej. I tu się rodzi problem. Jeżeli religia mówi, że człowiek nie jest winny, prawo także to popiera, to czy człowiek jest w stanie sobie sam przebaczyć? Czy to jest dla niego takie łatwe jak dla kościoła i prawa? raczej nie. Jednak musi z tym żyć i jest ciężko, bo jego prawo moralne mówi mu, że nie zwrócił na coś uwagi co przesądziło o losie niewinnego człowieka, jednak on sam też nie był winien.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Grzech można popełnić zarówno umyślnie , jak i nieumyślnie. >Kurcze, no patrz. A mnie na religii całe życie uczyli (jak się jeszcze z niej uczyłam), że grzech to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań bożych lub kościelnych w rzeczy ważnej lub mniej ważnej. No a 5 przykaznie kościelne brzmi : dbaj o potrzeby materialne kościoła . Ja natomiast zamiast dbać o potrzeby materialne kościoła wolę dać komuś na jedzenie. Wszystko zależy od interpretacji , z którą czasami się nie zgadzam.
>I tu się rodzi problem. Jeżeli religia mówi, że człowiek nie jest winny, prawo także to popiera, to czy człowiek jest w stanie sobie sam przebaczyć? Czy to jest dla niego takie łatwe jak dla kościoła i prawa? raczej nie. Jednak musi z tym żyć i jest ciężko, bo jego prawo moralne mówi mu, że nie zwrócił na coś uwagi co przesądziło o losie niewinnego człowieka, jednak on sam też nie był winien. Czyli żałuje za swój czyn (nawet jeśli był "niechcący") , kwestia przebaczenia samemu sobie jest kwestią indywidualną , ja wyznaję zasadę że nie cofnę czasu dlatego nie roztrząsam tego co działo sięw przeszłości.
|
|
| |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >>To prawda, jednak co te pojęcia pomogą biedakowi, który nie wie, czy postąpił dobrze czy źle? >Popełnił grzech.
Przeżył. Godne pogardy, istotnie. Powinien dla pokuty iść to naprawić, np. na najbliższej gałęzi.
>Załóżmy że stukłeś szklankę , czy jeśli stukłeś ją niechcący zmienia to coś ?
Nie widzisz różnicy? Efekt materialny taki sam, owszem, serwis niekompletny, ale jaki kuń jest - każdy widzi. Wydawało mi się, że moralność i religia traktują o kwestiach, które nie są tak od razu widoczne i oczywiste, a nie chcą zastępować poszczególnych nauk opisujących fizycznie rozpadanie się szkła bądź fizjologicznie śmierć człowieka, bo tam faktycznie przyczyny psychiczne wiele nie zmieniają. I jeszcze dodatek do komentarza Thorvoya o eksperymencie: W młodości miałam różne fazy i pewnego dnia cisnęłam w złości szklankę o podłogę. Szkło grube, podłoga gumowa; nie rozbije się. A jednak. Kiedy sprzątałam odłamki, siostra zauważyła. "Co się stało?". "Szklanka mi upadła." "Biedactwo..." Gdybym przyznała, że to moja wina, powiedziałaby "Ty chyba *** jesteś!" A więc może jakaś subtelna różnica istnieje?
>Mówisz o eutanazji , karze śmierci czy aborcji , a może jeszcze o czymś innym ?
O prawie państwowym.
>Czy propagowanie treści faszystkowskich czy komunistycznych wywołuje "większe szkody innych osób" ?
Wszystko potencjalnie może wywołać szkodę innych osób. Prawo powinno być elastyczne - w państwie, gdzie ludzie byliby rozsądni. Niestety, nam trochę brakuje, więc czasem trzeba pójść na kompromis. Niestety zabronienie czegoś czasem odnosi przeciwny skutek.
>Czy kobieta mająca stosunek z koniem, to jest normalne ? Czy mężcyzna mający stosunek z psem, to jest normalne ? A widzisz różnicę między koniem i osłem , a Człowiekiem ?
Z punktu widzenia biologii większej różnicy nie ma, co najwyżej gabarytach. Jakim prawem chciałbyś wchodzić w psychikę ludzi? To, że dla nich to normalne, to ich problem. Kopulacji międzygatunkowej nie popieram, od razu mówię. Przede wszystkim maltretowania zwierząt. Ale ledwo mnie obchodzi, czy ktoś by chciał, czy nie - dopóki zostawia niechętną faunę w spokoju.
>Co by było lepszą reklamą Ojciec Pio pośród wiernych czy zamknięty w murach klasztornych ?
Odsunięcie go robi szum i reklamę, ty lepszą, że nie ewidentną.
>>Tyle że każdy może inaczej pojmować grzech. >Jak to inaczej ? Coś co jest dobre nie może być złe , a coś co jest złe nie może być dobre.
To tylko punkty widzenia. Dla Ciebie krzyknięcie "matko boska!" to zapewne grzech, a dla mnie przedstawia co najwyżej wartość stylistyczną.
>Np. na homoseksualizm , nie powinno byc akceptacji tego zjawiska , tolerancja tak , ale nie akceptacja;
Dlaczego? Komu homoseksualista robi krzywdę? Poza tym nie rozumiem jak może istnieć tolerancja bez akceptacji.
>handel w niedziele ...
Jak najbardziej pożądany. To, co nie powinno istnieć, to przymuszanie ludzi do pracy w każdy dzień tygodnia. Powinni mieć np. dwa dni wolne i tyle. Bez znaczenia: świątek, piątek, czy niedziela. Swoją drogą najbardziej szanuję ludzi, którzy decydują się pracować w weekend.
|
|
| | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Przeżył. Godne pogardy, istotnie. Powinien dla pokuty iść to naprawić, np. na najbliższej gałęzi. Nie wiem czy godne pogardy. Nie o to tu chodzi. Pytałeś czy zgrzeszył to Ci odpowiedziałem , ze tak bo zabił człowieka. A dla pokuty napewno nie powinien się wieszać na jablizszej gałęzi.
>>Załóżmy że stukłeś szklankę , czy jeśli stukłeś ją niechcący zmienia to coś ? >Nie widzisz różnicy? Efekt materialny taki sam, owszem, serwis niekompletny, ale jaki kuń jest - każdy widzi. Sam potwierdziłeś to co piszę, bo tu cały czas chodzi o efekt.
>O prawie państwowym. >Wszystko potencjalnie może wywołać szkodę innych osób. Prawo powinno być elastyczne - w państwie, gdzie ludzie byliby rozsądni. Niestety, nam trochę brakuje, więc czasem trzeba pójść na kompromis. Niestety zabronienie czegoś czasem odnosi przeciwny skutek.
Nie chcę się aż tak bardzo zagłębiać w prawo państwowe.Przynajmniej jak narazie.
>>Co by było lepszą reklamą Ojciec Pio pośród wiernych czy zamknięty w murach klasztornych ? >Odsunięcie go robi szum i reklamę, ty lepszą, że nie ewidentną. No napewno lepszą , bo co to by była za reklama jakby Ojciec Pio był wystawiony na widok publiczny i każdy mógłby osobiście zobaczyć jego stygmaty i posłuchać jego nauk.Tak lepiej rzeczywiście było go schować.
>To tylko punkty widzenia. Dla Ciebie krzyknięcie "matko boska!" to zapewne grzech, a dla mnie przedstawia co najwyżej wartość stylistyczną. To jest grzech wobec tylko i wyłącznie Boga.
|
|
| | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Pytałeś czy zgrzeszył to Ci odpowiedziałem , ze tak bo zabił człowieka.
To na pewno do mnie? Ja pytałam, czy zrobił dobrze, czy źle, a o grzeszeniu było w poście nt. sędziego. PS. Dziwnie się czuję, gdy ktoś mówi do mnie jak do faceta. Nie wiem, czy mam taki androgeniczny pseudonim czy styl pisania, że niektórzy nie kwapią się nawet zajrzeć do profilu. Zaręczam, że jestem kobietą, kto wie, może zaświadczyć.
>A dla pokuty napewno nie powinien się wieszać na jablizszej gałęzi.
A co powinien? I skąd mamy wiedzieć, czy grzeszymy, skoro przypadkowo też to możemy zrobić?
>Sam potwierdziłeś to co piszę, bo tu cały czas chodzi o efekt.
Ale dalej napisałam, że w moralności i takich tam chodzi o "coś więcej". Ponadto efekt jest taki sam tylko jeśli chodzi o szklankę. Różnice są np. w postrzeganiu przez społeczeństwo [o czym też pisałam], a ja bym wolała nie odrywać etyki od społeczeństwa. Nie tylko dla mnie obiektywne dobro nie istnieje. Z moralnego punktu widzenia to, czy szklanka jest cała, nie ma znaczenia, podobnie jak to, czy ktoś żyje, czy nie.
>Nie chcę się aż tak bardzo zagłębiać w prawo państwowe.Przynajmniej jak narazie.
A masz po drodze. W nim bowiem chodzi przede wszystkim o skutek.
>>Dla Ciebie krzyknięcie "matko boska!" to zapewne grzech, a dla mnie przedstawia co najwyżej wartość stylistyczną. >To jest grzech wobec tylko i wyłącznie Boga.
No ale jednak. Ja też mogę wierzyć w jakiegoś boga, który na przykład lubi słuchać wymawianie swojego imienia jak najczęściej. I wówczas to nie byłoby grzechem wobec boga.
|
|
| | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>PS. Dziwnie się czuję, gdy ktoś mówi do mnie jak do faceta. Nie wiem, czy mam taki androgeniczny pseudonim czy styl pisania, że niektórzy nie kwapią się nawet zajrzeć do profilu. Zaręczam, że jestem kobietą, kto wie, może zaświadczyć. Mój błąd , jeśli Cię uraziłem to przepraszam.
>>Pytałeś czy zgrzeszył to Ci odpowiedziałem , ze tak bo zabił człowieka. >To na pewno do mnie? Ja pytałam, czy zrobił dobrze, czy źle, a o grzeszeniu było w poście nt. sędziego. Zabił człowieka , zrobił żle.
>>A dla pokuty napewno nie powinien się wieszać na jablizszej gałęzi. >A co powinien? I skąd mamy wiedzieć, czy grzeszymy, skoro przypadkowo też to możemy zrobić? Powinien iść do spowiedzi. Tu nie chodzi o to czy ktoś zrobił coś umyślinie czy też nie , chodzi o fakt czy to zrobił.
>>Sam potwierdziłeś to co piszę, bo tu cały czas chodzi o efekt. >Ale dalej napisałam, że w moralności i takich tam chodzi o "coś więcej". Ponadto efekt jest taki sam tylko jeśli chodzi o szklankę. Różnice są np. w postrzeganiu przez społeczeństwo [o czym też pisałam], a ja bym wolała nie odrywać etyki od społeczeństwa. Nie tylko dla mnie obiektywne dobro nie istnieje. Z moralnego punktu widzenia to, czy szklanka jest cała, nie ma znaczenia, podobnie jak to, czy ktoś żyje, czy nie. Załóżmy że masz pistolet i człowieka. Możesz go zabić albo nie , nie ma "tylko troche ".
>>Nie chcę się aż tak bardzo zagłębiać w prawo państwowe.Przynajmniej jak narazie. >A masz po drodze. W nim bowiem chodzi przede wszystkim o skutek. W Prawie też chodzi o skutek.
>>To jest grzech wobec tylko i wyłącznie Boga. >No ale jednak. Ja też mogę wierzyć w jakiegoś boga, który na przykład lubi słuchać wymawianie swojego imienia jak najczęściej. I wówczas to nie byłoby grzechem wobec boga.
1 Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną. 2 Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga swego na daremne.
"Jakiś" bóg dla mnie nie istenieje ,Ten w Którego ja wierze dał takie Przykazania .
|
|
| | | | | |  | | Gosia (9452 punktów) |
>1 Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną. >2 Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga swego na daremne. >"Jakiś" bóg dla mnie nie istenieje ,Ten w Którego ja wierze dał takie Przykazania .
Drugie przykazanie dekalogu przekazanego przez Boga Mojżeszowi, brzmi inaczej. 4Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. 6Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.
A to wersja katechetyczna Kościoła Katolickiego Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno
Skoro nie wierzy się w kościół, tylko w Boga, kim jest >Ten w Którego ja wierze dał takie Przykazania .> ?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Drugie przykazanie dekalogu przekazanego przez Boga Mojżeszowi, brzmi inaczej. >4Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! >5Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. >6Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań. >A to wersja katechetyczna Kościoła Katolickiego >Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno To co napisałaś odnosi się przecież do "Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną" , a nie do "Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno". Wersja katechetyczna jak sama nazwa wskazuje , jest wersją skróconą , jednak czy nie zachowany został sens przesłania ?
>Skoro nie wierzy się w kościół, tylko w Boga, kim jest >Ten w Którego ja wierze dał takie Przykazania .> ? Wszystko w Ojcu miało początek i od Ojca pochodzi.
Pozdrawiam również.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >To co napisałaś odnosi się przecież do "Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną" , a nie do "Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno". Wersja katechetyczna jak sama nazwa wskazuje , jest wersją skróconą , jednak czy nie zachowany został sens przesłania ?
Nie cały.
Pół prawdy to całe kłamstwo.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>To co napisałaś odnosi się przecież do "Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną" , a nie do "Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno". Wersja katechetyczna jak sama nazwa wskazuje , jest wersją skróconą , jednak czy nie zachowany został sens przesłania ? >Nie cały.
Jak to nie cały ? Jeśli ktoś Ci powie : nie graj w piłkę , to oznacza to nie graj w piłkę wogóle , a nie nie graj w piłkę tylko pod blokiem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Jeśli ktoś napisał: "Nie czyń rzeźby, ani obrazu na moje podobieństwo", to oznacza właśnie to, co czytasz, a nie "nie wymawiaj imienia pana boga swego daremnie".
Naprawdę jesteś tak ślepy, że nie widzisz jak wykastrowane są katechetyczne przykazania?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Jeśli ktoś napisał: "Nie czyń rzeźby, ani obrazu na moje podobieństwo", Gdzie jest tak napisane ? >Naprawdę jesteś tak ślepy, że nie widzisz jak wykastrowane są katechetyczne przykazania? Są uproszczone , nie wykastrowane. Prosty przekaz łatwiej dociera , szczególnie do współczesnych ludzi.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Jeśli ktoś napisał: "Nie czyń rzeźby, ani obrazu na moje podobieństwo", >Gdzie jest tak napisane ?
Wybacz, trochę przeinaczyłem.
To, co chciałem powiedzieć, znajduje się w poście Gosi.
>>Naprawdę jesteś tak ślepy, że nie widzisz jak wykastrowane są katechetyczne przykazania? >Są uproszczone , nie wykastrowane. Prosty przekaz łatwiej dociera , szczególnie do współczesnych ludzi.
Tralala, są obciachane aż miło. Zastanawiałeś się nad tym kiedyś? Porównywałeś kiedykolwiek? Spróbuj, fajna sprawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Jeśli ktoś napisał: "Nie czyń rzeźby, ani obrazu na moje podobieństwo", >>Gdzie jest tak napisane ? >Wybacz, trochę przeinaczyłem. Nic się nie stało , ważne że potrafiłeś się do tego przyznać.
4Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.
Tego co jest na niebie (ptaki , gwiazdy ,słońce , itd.) , co jest na ziemi nisko (drzewa , kamienie , zwierzęta , itd.) , ani tego co jest w wodach pod ziemią (ryby , itd.).Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (bałwochwalstwo).
>>>Naprawdę jesteś tak ślepy, że nie widzisz jak wykastrowane są katechetyczne przykazania? >>Są uproszczone , nie wykastrowane. Prosty przekaz łatwiej dociera , szczególnie do współczesnych ludzi. >Tralala, są obciachane aż miło. Zastanawiałeś się nad tym kiedyś? Porównywałeś kiedykolwiek? Spróbuj, fajna sprawa.
Widzisz chodzi o sens , ilu ludzi by zapamiętało Przykazanie w takiej formie ? A ilu ludzi ma szansę teraz ? Podaj mi konkretny przykład , skoro to taka "fajna sprawa" ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Wybacz, trochę przeinaczyłem. >Nic się nie stało , ważne że potrafiłeś się do tego przyznać.
Zawsze umiem przyznać się do błędu.
>4Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!
Innymi słowy, wszelkie formy sztuki (poza muzyką) zabronione. Rozumiem, że jak kiedyś narysowałeś w przedszkolu pieska na kartce papieru, do dziś masz poczucie grzechu.
>5Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.
No i w porządku. To się zgadza z dekalogiem. Ciekawe tylko, że pominięto w nim tę pierwszą część.
>>Tralala, są obciachane aż miło. Zastanawiałeś się nad tym kiedyś? Porównywałeś kiedykolwiek? Spróbuj, fajna sprawa. >Widzisz chodzi o sens , ilu ludzi by zapamiętało Przykazanie w takiej formie ?
A skąd ja mam wiedzieć? Na tej zasadzie mogę łamać dowolny regulamin, "bo sobie niektóre punkty wyciąłem, bo i tak bym pewnie nie zapamiętał".
>A ilu ludzi ma szansę teraz ?
To ja proponuję dekalog zredukować do przykazania V i VII, resztę wychrzanić. Kto by tam chciał pamiętać resztę?
>Podaj mi konkretny przykład , skoro to taka "fajna sprawa" ?
Właśnie z tym nieczynieniem rzeźby ni obrazu. Mało który chrześcijanin tępi dziś sztukę wizualną z powodów religijnych, a przecież tak być- zgodnie z Biblią- pownno.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Wybacz, trochę przeinaczyłem. >>Nic się nie stało , ważne że potrafiłeś się do tego przyznać. >Zawsze umiem przyznać się do błędu. Prawie zawsze , prawie zawsze.
>>4Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! >Innymi słowy, wszelkie formy sztuki (poza muzyką) zabronione. Rozumiem, że jak kiedyś narysowałeś w przedszkolu pieska na kartce papieru, do dziś masz poczucie grzechu. >>5Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. >No i w porządku. To się zgadza z dekalogiem. Ciekawe tylko, że pominięto w nim tę pierwszą część. Nie będziesz czynił rzeżby/obrazu i oddawał im pokłonu. To jest ze sobą powiązane nie sądzisz ?
>>>Tralala, są obciachane aż miło. Zastanawiałeś się nad tym kiedyś? Porównywałeś kiedykolwiek? Spróbuj, fajna sprawa. >>Widzisz chodzi o sens , ilu ludzi by zapamiętało Przykazanie w takiej formie ? >A skąd ja mam wiedzieć? Na tej zasadzie mogę łamać dowolny regulamin, "bo sobie niektóre punkty wyciąłem, bo i tak bym pewnie nie zapamiętał". >>A ilu ludzi ma szansę teraz ? >To ja proponuję dekalog zredukować do przykazania V i VII, resztę wychrzanić. Kto by tam chciał pamiętać resztę? >>Podaj mi konkretny przykład , skoro to taka "fajna sprawa" ? >Właśnie z tym nieczynieniem rzeźby ni obrazu. Mało który chrześcijanin tępi dziś sztukę wizualną z powodów religijnych, a przecież tak być- zgodnie z Biblią- pownno. Według twojej interpretacji. Pozatym Dekalog to X Przykazań jak sama nazwa wskazuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Zawsze umiem przyznać się do błędu. >Prawie zawsze , prawie zawsze.
Wskaż mi, w którym miejscu nie przyznałem się, choć powinienem.
>>No i w porządku. To się zgadza z dekalogiem. Ciekawe tylko, że pominięto w nim tę pierwszą część. >Nie będziesz czynił rzeżby/obrazu i oddawał im pokłonu. To jest ze sobą powiązane nie sądzisz ?
Można intepretować tak: 1. Nie będziesz oddawać czci wyrzeźbionej przez siebie figurce. 2. Nie będziesz rzeźbił figurek, a tym bardziej modlił się do nich.
Gdyby prawidłową była opcja pierwsza, przykazanie brzmiałoby raczej: "nie będziesz oddawał pokłonu rzeźbom, ni obrazom", jednak "czynienie" nie pojawiło się tam bez celu, nie uważasz?
>>Właśnie z tym nieczynieniem rzeźby ni obrazu. Mało który chrześcijanin tępi dziś sztukę wizualną z powodów religijnych, a przecież tak być- zgodnie z Biblią- pownno. >Według twojej interpretacji.
Dlaczego właśnie Twoja miałaby być właściwą?
> Pozatym Dekalog to X Przykazań jak sama nazwa wskazuje.
Brawo. Według KK. W oryginale było ich więcej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Zawsze umiem przyznać się do błędu. >>Prawie zawsze , prawie zawsze. >Wskaż mi, w którym miejscu nie przyznałem się, choć powinienem. Że Stalin jako niewierzący , mordował w imię niewiary.
>>>No i w porządku. To się zgadza z dekalogiem. Ciekawe tylko, że pominięto w nim tę pierwszą część. >>Nie będziesz czynił rzeżby/obrazu i oddawał im pokłonu. To jest ze sobą powiązane nie sądzisz ? >Można intepretować tak: >1. Nie będziesz oddawać czci wyrzeźbionej przez siebie figurce. >2. Nie będziesz rzeźbił figurek, a tym bardziej modlił się do nich. >Gdyby prawidłową była opcja pierwsza, przykazanie brzmiałoby raczej: "nie będziesz oddawał pokłonu rzeźbom, ni obrazom", jednak "czynienie" nie pojawiło się tam bez celu, nie uważasz?
No zazwyczaj człowiek szuka fizycznych kontaktów w swoim kulcie. Jeśli nie ma i jeśli nie zrobi rzeżby ptaka , nie będzie się do niej modlił. Chyba że znajdzie kamień , to się będzie modlił do kamienia. Poza tym jeśli bardziej zależałoby Ci na "interpretacji" to jeszcze np. rzeżby można podzielić na : " tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!"
I mamy 3 nowe przykazania.
>>>Właśnie z tym nieczynieniem rzeźby ni obrazu. Mało który chrześcijanin tępi dziś sztukę wizualną z powodów religijnych, a przecież tak być- zgodnie z Biblią- pownno. >>Według twojej interpretacji. >Dlaczego właśnie Twoja miałaby być właściwą? >> Pozatym Dekalog to X Przykazań jak sama nazwa wskazuje. >Brawo. Według KK. W oryginale było ich więcej. Gdzie w orginale było więcej ?! Co ty mówisz ?! Przykazania w Bibli sądłuższe w formie , niż Te według Kościoła Katolickiego , ale cały czas jest X Przykazań !
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Że Stalin jako niewierzący , mordował w imię niewiary.
To tak jakbyś powiedział, że policjant pacyfikujący kibica (abstrahując już od tego, czy zasłużenie, czy też nie) czyni to w imię braku zamiłowania do piłki nożnej.
>No zazwyczaj człowiek szuka fizycznych kontaktów w swoim kulcie. Jeśli nie ma i jeśli nie zrobi rzeżby ptaka , nie będzie się do niej modlił. Chyba że znajdzie kamień , to się będzie modlił do kamienia. >Poza tym jeśli bardziej zależałoby Ci na "interpretacji" to jeszcze np. rzeżby można podzielić na : >" tego, co jest na niebie wysoko, > ani tego, co jest na ziemi nisko, >ani tego, co jest w wodach pod ziemią!" >I mamy 3 nowe przykazania.
O to właśnie chodzi. Dlatego uważam, że tzw. dekalog jest nieslusznie obciachanym zbiorem boskich przykazań.
>>> Pozatym Dekalog to X Przykazań jak sama nazwa wskazuje. >>Brawo. Według KK. W oryginale było ich więcej. >Gdzie w orginale było więcej ?! Co ty mówisz ?! Przykazania w Bibli sądłuższe w formie , niż Te według Kościoła Katolickiego , ale cały czas jest X Przykazań !
Przeczytaj Ty sobie tę Biblię raz jeszcze. Zresztą, czy ta liczba jest dla Ciebie jakaś magiczna? Niech się ilość przykazań zgadza nawet, faktem zostaje, że NIE O WSZYSTKIM katechetyczny dekalog wspomina.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafa Zdziechowicz | >>Że Stalin jako niewierzący , mordował w imię niewiary. >To tak jakbyś powiedział, że policjant pacyfikujący kibica (abstrahując już od tego, czy zasłużenie, czy też nie) czyni to w imię braku zamiłowania do piłki nożnej. Może to czynić w wyniku braku zamiłowania do tych co lubią piłkę nożną , czyż nie tak ?
>>No zazwyczaj człowiek szuka fizycznych kontaktów w swoim kulcie. Jeśli nie ma i jeśli nie zrobi rzeżby ptaka , nie będzie się do niej modlił. Chyba że znajdzie kamień , to się będzie modlił do kamienia. >>Poza tym jeśli bardziej zależałoby Ci na "interpretacji" to jeszcze np. rzeżby można podzielić na : >>" tego, co jest na niebie wysoko, >> ani tego, co jest na ziemi nisko, >>ani tego, co jest w wodach pod ziemią!" >>I mamy 3 nowe przykazania. >O to właśnie chodzi. Dlatego uważam, że tzw. dekalog jest nieslusznie obciachanym zbiorem boskich przykazań. Przykazania są długie , wersja katechetyczna jest skrócona ale powtarzam sens jest taki sam.
>>>> Pozatym Dekalog to X Przykazań jak sama nazwa wskazuje. >>>Brawo. Według KK. W oryginale było ich więcej. >>Gdzie w orginale było więcej ?! Co ty mówisz ?! Przykazania w Bibli sądłuższe w formie , niż Te według Kościoła Katolickiego , ale cały czas jest X Przykazań ! >Przeczytaj Ty sobie tę Biblię raz jeszcze. Zresztą, czy ta liczba jest dla Ciebie jakaś magiczna? Niech się ilość przykazań zgadza nawet, faktem zostaje, że NIE O WSZYSTKIM katechetyczny dekalog wspomina. Przykazania są wyjaśniane , nie widzę więc potrzeby żeby przytaczać np. I Przykazanie w całości. Do dzisiejszych ludzi nie przemówi to Przykazanie w orginale , natomiast w wersji katechetycznej jest łatwiejsze do przyswojenia. Prosze raz jeszcze - o czy katechetyczna wersja nie wspomina ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Może to czynić w wyniku braku zamiłowania do tych co lubią piłkę nożną , czyż nie tak ?
W wyniku braku zamiłowania, głowy by sobie nimi nawet nie zawracał.
>Przykazania są długie , wersja katechetyczna jest skrócona ale powtarzam sens jest taki sam.
Nadal tego nie wykazałeś, choć znów się powtórzyłeś.
>>Przeczytaj Ty sobie tę Biblię raz jeszcze. Zresztą, czy ta liczba jest dla Ciebie jakaś magiczna? Niech się ilość przykazań zgadza nawet, faktem zostaje, że NIE O WSZYSTKIM katechetyczny dekalog wspomina. >Przykazania są wyjaśniane , nie widzę więc potrzeby żeby przytaczać np. I Przykazanie w całości. Do dzisiejszych ludzi nie przemówi to Przykazanie w orginale , natomiast w wersji katechetycznej jest łatwiejsze do przyswojenia. Prosze raz jeszcze - o czy katechetyczna wersja nie wspomina ?
Pisałem chyba nieco wcześniej o rzeźbach i obrazach. Fakt, że na upartego (podkreślam, na upartego) można to dwojako interpretować, ale katechizm tego nie uwzględnia i podaje "jedyną słuszną" wersję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Może to czynić w wyniku braku zamiłowania do tych co lubią piłkę nożną , czyż nie tak ? >W wyniku braku zamiłowania, głowy by sobie nimi nawet nie zawracał. No chwika są tam bo muszą , ale kwestia dotyczyła dlaczego biją kibiców jak oni się dobrze zachowują.
>>Przykazania są długie , wersja katechetyczna jest skrócona ale powtarzam sens jest taki sam. >Nadal tego nie wykazałeś, choć znów się powtórzyłeś. Co tu wykazywać, przecież to widać na pierwszy rzut oka , nie zgrywaj głupka.
>>>Przeczytaj Ty sobie tę Biblię raz jeszcze. Zresztą, czy ta liczba jest dla Ciebie jakaś magiczna? Niech się ilość przykazań zgadza nawet, faktem zostaje, że NIE O WSZYSTKIM katechetyczny dekalog wspomina. >>Przykazania są wyjaśniane , nie widzę więc potrzeby żeby przytaczać np. I Przykazanie w całości. Do dzisiejszych ludzi nie przemówi to Przykazanie w orginale , natomiast w wersji katechetycznej jest łatwiejsze do przyswojenia. Prosze raz jeszcze - o czy katechetyczna wersja nie wspomina ? >Pisałem chyba nieco wcześniej o rzeźbach i obrazach. Fakt, że na upartego (podkreślam, na upartego) można to dwojako interpretować, ale katechizm tego nie uwzględnia i podaje "jedyną słuszną" wersję. Dzisiaj nie robi się "złotych cielców" to nie trzeba o tym wspominać , wystarczy powiedzieć "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >No chwika są tam bo muszą , ale kwestia dotyczyła dlaczego biją kibiców jak oni się dobrze zachowują.
Zaraz, zaraz. Dopiero teraz dodajesz założenie, że biją kibiców niesłusznie.
>>>Przykazania są długie , wersja katechetyczna jest skrócona ale powtarzam sens jest taki sam. >>Nadal tego nie wykazałeś, choć znów się powtórzyłeś. >Co tu wykazywać, przecież to widać na pierwszy rzut oka , nie zgrywaj głupka.
Ja pokazałem Ci, że przykazania katechetyczne NIE są jednakie z biblijnymi. Krótka pamięć?
>>Pisałem chyba nieco wcześniej o rzeźbach i obrazach. Fakt, że na upartego (podkreślam, na upartego) można to dwojako interpretować, ale katechizm tego nie uwzględnia i podaje "jedyną słuszną" wersję. >Dzisiaj nie robi się "złotych cielców" to nie trzeba o tym wspominać , wystarczy powiedzieć "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną".
Zapominając zupełnie o "nie czyń rzeźby, ni obrazu". To JEST istotne, bowiem kościół nie ma monopolu na prawidłową interpretację Biblii. Jeśli sądzisz inaczej, to faktycznie nie mam po co się z Tobą kłócić odnośnie treści katechizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>No chwika są tam bo muszą , ale kwestia dotyczyła dlaczego biją kibiców jak oni się dobrze zachowują. >Zaraz, zaraz. Dopiero teraz dodajesz założenie, że biją kibiców niesłusznie. No bo jakby ci się żle zachowywali to by byli ich w imię szeroko pojętego ładu i porządku.
>Ja pokazałem Ci, że przykazania katechetyczne NIE są jednakie z biblijnymi. Krótka pamięć? Są jednakie , tylko Ty uważasz zupełnie nie wiem dlaczego że nie są . Są skrócone i uproszczone , jednak ich sens i przesłanie jest takie samo.
>Zapominając zupełnie o "nie czyń rzeźby, ni obrazu". To JEST istotne, bowiem kościół nie ma monopolu na prawidłową interpretację Biblii. Jeśli sądzisz inaczej, to faktycznie nie mam po co się z Tobą kłócić odnośnie treści katechizmu. Jeśli nie masz innych bogów nie będziesz czynił im rzeżby albo obrazu , prawda ? To o co pytasz , nie jest najważniejsze , to jest opis żeby ludzie zrozumieli. Poza tym wersja katechetyczna służy katechezie , a na katechezie nakłania się do czytania Biblii w celu pozanania całości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>No chwika są tam bo muszą , ale kwestia dotyczyła dlaczego biją kibiców jak oni się dobrze zachowują. >>Zaraz, zaraz. Dopiero teraz dodajesz założenie, że biją kibiców niesłusznie. >No bo jakby ci się żle zachowywali to by byli ich w imię szeroko pojętego ładu i porządku.
No to teraz jeszcze raz: do czego chcemy w tym wątku dojść?
>>Ja pokazałem Ci, że przykazania katechetyczne NIE są jednakie z biblijnymi. Krótka pamięć? >Są jednakie , tylko Ty uważasz zupełnie nie wiem dlaczego że nie są . Są skrócone i uproszczone , jednak ich sens i przesłanie jest takie samo.
Jest NIEPEŁNE. Jeśli klub sportowy wyznacza Ci bieg krętymi ścieżkami do celu, nie możesz pędzić na skróty, bo podważasz reguły dyscypliny.
>Jeśli nie masz innych bogów nie będziesz czynił im rzeżby albo obrazu , prawda ?
Nadal nie ustaliliśmy, czy to odnosiło się tylko do bogów.
>To o co pytasz , nie jest najważniejsze , to jest opis żeby ludzie zrozumieli. Poza tym wersja katechetyczna służy katechezie , a na katechezie nakłania się do czytania Biblii w celu pozanania całości.
Niestety KrK stawia katechezę na pierwszym miejscu przed Biblią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>No bo jakby ci się żle zachowywali to by byli ich w imię szeroko pojętego ładu i porządku. >No to teraz jeszcze raz: do czego chcemy w tym wątku dojść? Jeśli biją kibiców a ci się dobrze zachowują , możemy wysnuć założenie że biją ich w wyniku nienawiści do ludzi lubiących sport , jeśli ci się żle zachowują to biją ich w imieniu ładu i porządku społecznego. Dochodzimy do tego , że można bić w imię nielubienia czegoś , mimo że to nie stanowi żadnego zagrożenia.
>Jest NIEPEŁNE. Jeśli klub sportowy wyznacza Ci bieg krętymi ścieżkami do celu, nie możesz pędzić na skróty, bo podważasz reguły dyscypliny. Jeśli powiedzą ci nie skecaj w lewo ani w prawo , to tak smo jakby powiedzieli ci biegnij prosto , chyba przyznasz mi rację.
>Nadal nie ustaliliśmy, czy to odnosiło się tylko do bogów. Napisane jest "nie będziesz oddawał im czci" , nie będziesz czcił niczego/nikogo innego jak Boga.
>Niestety KrK stawia katechezę na pierwszym miejscu przed Biblią. Nie jest tak jak mówisz , KK zawsze stawia na pierwszym miejscu Biblię , Katechizm opiera się na Bibli ,ale jest tylko naczaniem na podstawie , a nie nauką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Jeśli biją kibiców a ci się dobrze zachowują , możemy wysnuć założenie że biją ich w wyniku nienawiści do ludzi lubiących sport , jeśli ci się żle zachowują to biją ich w imieniu ładu i porządku społecznego. Dochodzimy do tego , że można bić w imię nielubienia czegoś , mimo że to nie stanowi żadnego zagrożenia.
Religia jest zagrożeniem.
>>Jest NIEPEŁNE. Jeśli klub sportowy wyznacza Ci bieg krętymi ścieżkami do celu, nie możesz pędzić na skróty, bo podważasz reguły dyscypliny. >Jeśli powiedzą ci nie skecaj w lewo ani w prawo , to tak smo jakby powiedzieli ci biegnij prosto , chyba przyznasz mi rację.
Zawsze jednak istnieją wątpliwe etycznie triki, o których nie wspomina się w zasadach, np. doping (abstrahując od faktycznych reguł sportowych, żeby nie było).
>>Niestety KrK stawia katechezę na pierwszym miejscu przed Biblią. >Nie jest tak jak mówisz , KK zawsze stawia na pierwszym miejscu Biblię , Katechizm opiera się na Bibli ,ale jest tylko naczaniem na podstawie , a nie nauką.
Skróty mają to do siebie, że nie oddają PEŁNI przesłania.
|
|
| | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Mój błąd , jeśli Cię uraziłem to przepraszam.
W porządku.
>Zabił człowieka , zrobił żle.
I żadne inne okoliczności nie zmienią moralnej wartości jego czynu?
>Powinien iść do spowiedzi. >Tu nie chodzi o to czy ktoś zrobił coś umyślinie czy też nie , chodzi o fakt czy to zrobił.
No ale jeśli to nie ma różnicy dla Boga [tak czy siak grzech], to jeśli popełnię grzech nie wiedząc o tym, to jak mogę się wyspowiadać? Chyba że chodzi tylko o chodzenie do spowiedzi. A jeśli ktoś nie zdąży? Może to doprowadzić do konkluzji, że na wszelki wypadek warto wrazić komuś nóż w klatę, bo głupio iść do piekła za przypadkowe zrzucenie doniczki, która kogoś zabiła, nawet jeśli o tym nie wiedzieliśmy.
>Załóżmy że masz pistolet i człowieka. Możesz go zabić albo nie , nie ma "tylko troche ".
Rafale, ja nie o tym pisałam. Pomijając już tak ważką kwestię jak to, że mogę np. tylko go postrzelić w jakiś nienewralgiczny punkt, a umarłby z wykrwawienia się, choć np. miałby możliwość zadzwonienia po karetkę [wtedy tylko przyczyniłam się do jego śmierci, ale właściwie nie zabiłam go]. Wiadomo, że pod danym kątem coś jest albo dobre, albo złe. Ale to zależy tylko od punktu widzenia. Można teoretycznie opierać moralność na zjawiskach fizycznych, ale nie znam takich przypadków. Istotne moralnie jest wszystko poza faktem, że moja ofiara nie żyje. Inaczej musielibyśmy za złą uznać śmierć naturalną. Chyba że chcesz i o tym podyskutować? Powtarzam: >>Nie tylko dla mnie obiektywne dobro nie istnieje. Z moralnego punktu widzenia to, czy szklanka jest cała, nie ma znaczenia, podobnie jak to, czy ktoś żyje, czy nie.
>W Prawie też chodzi o skutek.
W końcu "to prawo, i to prawo". A Bóg mu podlega? Czyli nie obchodzi go, co ktoś myśli - zrzucił doniczkę, przechodzień nie żyje - do piekła z nim?
>"Jakiś" bóg dla mnie nie istenieje ,Ten w Którego ja wierze dał takie Przykazania .
Tak sobie nie porozmawiasz z nikim z tego forum. Tyle mojego komentarza, bo aż brak mi słów.
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Zabił człowieka , zrobił żle. >I żadne inne okoliczności nie zmienią moralnej wartości jego czynu? Nie.
>>Powinien iść do spowiedzi. >>Tu nie chodzi o to czy ktoś zrobił coś umyślinie czy też nie , chodzi o fakt czy to zrobił. >No ale jeśli to nie ma różnicy dla Boga [tak czy siak grzech], to jeśli popełnię grzech nie wiedząc o tym, to jak mogę się wyspowiadać? Chyba że chodzi tylko o chodzenie do spowiedzi. A jeśli ktoś nie zdąży? Jak możesz nie wiedzieć o tym czy popełniłaś grzech czy nie ,nie wiesz czy zrobiłaś słusznie czy nie słusznie ? Jeśli ktoś nie zdąży , pozostaje mu tylko liczyć na Miłosierdzie Boże.
>Może to doprowadzić do konkluzji, że na wszelki wypadek warto wrazić komuś nóż w klatę, bo głupio iść do piekła za przypadkowe zrzucenie doniczki, która kogoś zabiła, nawet jeśli o tym nie wiedzieliśmy. Skąd taka konkluzja ?
>>Załóżmy że masz pistolet i człowieka. Możesz go zabić albo nie , nie ma "tylko troche ". >Rafale, ja nie o tym pisałam. Pomijając już tak ważką kwestię jak to, że mogę np. tylko go postrzelić w jakiś nienewralgiczny punkt, a umarłby z wykrwawienia się, choć np. miałby możliwość zadzwonienia po karetkę [wtedy tylko przyczyniłam się do jego śmierci, ale właściwie nie zabiłam go]. Spowodowałaś skutek , więc go zabiłaś. Czy w ludzkim prawie byłoby inaczej ?
>Wiadomo, że pod danym kątem coś jest albo dobre, albo złe. Ale to zależy tylko od punktu widzenia. Można teoretycznie opierać moralność na zjawiskach fizycznych, ale nie znam takich przypadków. Istotne moralnie jest wszystko poza faktem, że moja ofiara nie żyje. Inaczej musielibyśmy za złą uznać śmierć naturalną. Dlaczego musielibysmy uznać śmierć naturalną za złą ?
Chyba że chcesz i o tym podyskutować? Jasne że chcę.
>W końcu "to prawo, i to prawo". A Bóg mu podlega? Czyli nie obchodzi go, co ktoś myśli - zrzucił doniczkę, przechodzień nie żyje - do piekła z nim? Nie ja jestem od potępiania , to nie do mnie należy. Nie Bóg nie podlega żadnym prawom.
>>"Jakiś" bóg dla mnie nie istenieje ,Ten w Którego ja wierze dał takie Przykazania . >Tak sobie nie porozmawiasz z nikim z tego forum. Tyle mojego komentarza, bo aż brak mi słów.
Jako osoba wierząc odnoszę się do słów swojego Boga , a innych bogów traktuję tak samo jak "krasnoludki z Wenus" . Musicie to zrozumieć, tak jak ja próbuje zrozumieć Was.
|
|
| | | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Jak możesz nie wiedzieć o tym czy popełniłaś grzech czy nie ,nie wiesz czy zrobiłaś słusznie czy nie słusznie ?
Strzelam sobie z łuku dla sportu w szczerym polu. Jedna strzała poleciała za daleko, w las. Zabiła kogoś, kto zbierał grzyby. Nie widziałam, bo - powiedzmy - drzewa mi zasłaniały. Teraz rozumiesz, jak można nie wiedzieć?
PS. A jeśli żonaty mężczyzna zgwałci jakąś mężatkę, to czy popełnia ona grzech cudzołóstwa?
>>Może to doprowadzić do konkluzji, że na wszelki wypadek warto wrazić komuś nóż w klatę, bo głupio iść do piekła za przypadkowe zrzucenie doniczki, która kogoś zabiła, nawet jeśli o tym nie wiedzieliśmy. >Skąd taka konkluzja ?
Jakbym mówiła do ściany... Nie wiadomo, czy przypadkiem nie popełniamy jakiegoś grzechu, a skoro liczy się skutek, to lepiej iść do piekła za mordrerstwo z premedytacją niż przez przypadek.
>>mogę np. tylko go postrzelić w jakiś nienewralgiczny punkt, a umarłby z wykrwawienia się, choć np. miałby możliwość zadzwonienia po karetkę [wtedy tylko przyczyniłam się do jego śmierci, ale właściwie nie zabiłam go]. >Spowodowałaś skutek , więc go zabiłaś. Czy w ludzkim prawie byłoby inaczej ?
Jakby tak było, musielibyśmy zamykać rodziców przestępców przez wszystkie żyjące pokolenia wstecz. Mogli nie płodzić przestępców.
>Dlaczego musielibysmy uznać śmierć naturalną za złą ?
Tu już bawisz się moją cierpliwością, nieprawdaż? Ponieważ skoro liczy się skutek, a zabicie kogoś to grzech, a samu umieranie to cierpienie, więc skutek - śmierć - jest zła samam w sobie.
>Nie ja jestem od potępiania , to nie do mnie należy. Nie Bóg nie podlega żadnym prawom.
Sam z siebie jest taki on-off [czarno-biały]?
>Jako osoba wierząc odnoszę się do słów swojego Boga , a innych bogów traktuję tak samo jak "krasnoludki z Wenus" .
Jako racjonalistka odnoszę się do rozumu, a postaw fideistycznych w ogóle nie traktuję.
>Musicie to zrozumieć,
Rozumiem aż nadto. Szkoda że nie chcesz dyskutować, ale trudno.
>tak jak ja próbuje zrozumieć Was.
Nie ściemniaj.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Strzelam sobie z łuku dla sportu w szczerym polu. Jedna strzała poleciała za daleko, w las. Zabiła kogoś, kto zbierał grzyby. Nie widziałam, bo - powiedzmy - drzewa mi zasłaniały. >Teraz rozumiesz, jak można nie wiedzieć? Tak rozumiem , w takim wypadku pozostaje liczyć tylko na Miłosierdzie Boże. Ciekawy przykład , bardzo abstrakcujne.
>PS. A jeśli żonaty mężczyzna zgwałci jakąś mężatkę, to czy popełnia ona grzech cudzołóstwa? Nie , jeśli się sprzeciwiała nie popełniła. Nie zrobiła tego umyślnie ani nieumyślnie , została do tego zmuszona.
>>>Może to doprowadzić do konkluzji, że na wszelki wypadek warto wrazić komuś nóż w klatę, bo głupio iść do piekła za przypadkowe zrzucenie doniczki, która kogoś zabiła, nawet jeśli o tym nie wiedzieliśmy. >>Skąd taka konkluzja ? >Jakbym mówiła do ściany... Nie wiadomo, czy przypadkiem nie popełniamy jakiegoś grzechu, a skoro liczy się skutek, to lepiej iść do piekła za mordrerstwo z premedytacją niż przez przypadek. Powiem Ci , że lepiej wogóle nie iśc do piekła. Popełniając grzech przez przypadek , masz większą szanse na Miłosierdzie.
>>>mogę np. tylko go postrzelić w jakiś nienewralgiczny punkt, a umarłby z wykrwawienia się, choć np. miałby możliwość zadzwonienia po karetkę [wtedy tylko przyczyniłam się do jego śmierci, ale właściwie nie zabiłam go]. >>Spowodowałaś skutek , więc go zabiłaś. Czy w ludzkim prawie byłoby inaczej ? >Jakby tak było, musielibyśmy zamykać rodziców przestępców przez wszystkie żyjące pokolenia wstecz. Mogli nie płodzić przestępców. Czemu rodzice mają pokutować za winę syna ? Co innego syn za winę rodziców , ale nie na odwrót.
>>Dlaczego musielibysmy uznać śmierć naturalną za złą ? >Tu już bawisz się moją cierpliwością, nieprawdaż? Ponieważ skoro liczy się skutek, a zabicie kogoś to grzech, a samu umieranie to cierpienie, więc skutek - śmierć - jest zła samam w sobie. Śmierć sama w sobie nie jest zła , spowodowanie czyjeś śmierci jest złe.
>>Nie ja jestem od potępiania , to nie do mnie należy. Nie Bóg nie podlega żadnym prawom. >Sam z siebie jest taki on-off [czarno-biały]? Bóg jest sędzią miłościwym , ale sprawiedliwym. Jako że Bóg ma do wyboru zbawić kogoś albo nie , rozumiesz ten tok myślenia ?
>>Musicie to zrozumieć, >Rozumiem aż nadto. Szkoda że nie chcesz dyskutować, ale trudno. A czy to co robimy teraz nie można nazwać dyskusją.
>>tak jak ja próbuje zrozumieć Was. >Nie ściemniaj. Dlaczego uważasz , że ściemniam. Tego posta piszę o godzinie 01:08 , czy sądzisz że gdyby mi nie zależało siedziałbym teraz przed komputeram i stukał w klawisze ?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Post do wywalenia- zdublowany.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Tak rozumiem , w takim wypadku pozostaje liczyć tylko na Miłosierdzie Boże. Ciekawy przykład , bardzo abstrakcujne.
Jeśli miłosierdzie boże pozwoliło zginąć niewinnemu biedakowi, który zbierał substraty na grzybową z uszkami, to chyba wolę na nie nie liczyć.
>>PS. A jeśli żonaty mężczyzna zgwałci jakąś mężatkę, to czy popełnia ona grzech cudzołóstwa? >Nie , jeśli się sprzeciwiała nie popełniła. Nie zrobiła tego umyślnie ani nieumyślnie , została do tego zmuszona.
Tak czy inaczej ZROBIŁA. Przecież liczy się efekt, prawda? Coś mi tu pachnie niekonsekwencją, Rafale.
>Czemu rodzice mają pokutować za winę syna ? Co innego syn za winę rodziców , ale nie na odwrót.
1. Ponieważ- idąc równolegle do Twojego toku rozumowania!- płodząc mordercę, są niejako narzędziami zbrodni. 2. Dlaczego niby syn może pokutować za winę rodziców?
Jak w tym starym, żydowskim dowcipie: krawiec zawinił, ale ponieważ w mieście był tylko jeden, dla porządku powiesili szewca (tych było bowiem dwóch). Tak mniej więcej wygląda tutaj boska sprawiedliwość.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Tak rozumiem , w takim wypadku pozostaje liczyć tylko na Miłosierdzie Boże. Ciekawy przykład , bardzo abstrakcujne. >Jeśli miłosierdzie boże pozwoliło zginąć niewinnemu biedakowi, który zbierał substraty na grzybową z uszkami, to chyba wolę na nie nie liczyć. A jeśli ten biedak , za 1 h spotkałby w lesie bandytę z nożem , wywiązałaby się szmotanina i oboje by zginęli , czy zabierając meżczyznę wcześniej Bóg nie uichronił go przed wiecznym potępieniem ? Nie oceniaj Boga , On doskonale wie co robi , w przeciwieństwie do nas.
>>>PS. A jeśli żonaty mężczyzna zgwałci jakąś mężatkę, to czy popełnia ona grzech cudzołóstwa? >>Nie , jeśli się sprzeciwiała nie popełniła. Nie zrobiła tego umyślnie ani nieumyślnie , została do tego zmuszona. >Tak czy inaczej ZROBIŁA. Przecież liczy się efekt, prawda? Coś mi tu pachnie niekonsekwencją, Rafale. Widzisz gdyby on przystawił jej do głowy pistolet " rozbieraj się albo zgniesz" to ona ma wybór może zginąć albo się poddać ( popełnić cudzołstwo ) , a jeśli ktoś napadł ją, ogłuszył , związał i zgwałcił , gdzie leży jej wina , była za słąba żeby się samemu obronić , to nie jest jej wina , więc nie może być mowy o grzechu.
>>Czemu rodzice mają pokutować za winę syna ? Co innego syn za winę rodziców , ale nie na odwrót. >1. Ponieważ- idąc równolegle do Twojego toku rozumowania!- płodząc mordercę, są niejako narzędziami zbrodni. >2. Dlaczego niby syn może pokutować za winę rodziców? >Jak w tym starym, żydowskim dowcipie: krawiec zawinił, ale ponieważ w mieście był tylko jeden, dla porządku powiesili szewca (tych było bowiem dwóch). Tak mniej więcej wygląda tutaj boska sprawiedliwość. Nikt nie rodzi się mordercą , natomiast kojarzysz prawo dziedziczenia ?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >A jeśli ten biedak , za 1 h spotkałby w lesie bandytę z nożem , wywiązałaby się szmotanina i oboje by zginęli , czy zabierając meżczyznę wcześniej Bóg nie uichronił go przed wiecznym potępieniem ? Nie oceniaj Boga , On doskonale wie co robi , w przeciwieństwie do nas.
Wiesz co? Godny pogardy jest bóg, który ukarałby grzybiarza tylko dlatego, że zabił, chcąc ocalić swoje życie.
>>Tak czy inaczej ZROBIŁA. Przecież liczy się efekt, prawda? Coś mi tu pachnie niekonsekwencją, Rafale. >Widzisz gdyby on przystawił jej do głowy pistolet " rozbieraj się albo zgniesz" to ona ma wybór może zginąć albo się poddać ( popełnić cudzołstwo ) , a jeśli ktoś napadł ją, ogłuszył , związał i zgwałcił , gdzie leży jej wina , była za słąba żeby się samemu obronić , to nie jest jej wina , więc nie może być mowy o grzechu.
No zaraz, zaraz, nie miała na to wpływu tak samo, jak wpływu nie ma pechowiec, który strąci z parapetu cegłę na czyjąś jeszcze bardziej pechową łepetynę. To też NIE jego wina. Nie wniosłeś nic nowego i nadal jesteś niekonsekwentny.
>Nikt nie rodzi się mordercą , natomiast kojarzysz prawo dziedziczenia ?
Co w związku z nim?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>A jeśli ten biedak , za 1 h spotkałby w lesie bandytę z nożem , wywiązałaby się szmotanina i oboje by zginęli , czy zabierając meżczyznę wcześniej Bóg nie uichronił go przed wiecznym potępieniem ? Nie oceniaj Boga , On doskonale wie co robi , w przeciwieństwie do nas. >Wiesz co? Godny pogardy jest bóg, który ukarałby grzybiarza tylko dlatego, że zabił, chcąc ocalić swoje życie. Widzisz "kto chce ocalić swoje życie straci je " , dla Ciebie jest tylko teraz , dla mnie jest potem.
>>>Tak czy inaczej ZROBIŁA. Przecież liczy się efekt, prawda? Coś mi tu pachnie niekonsekwencją, Rafale. >>Widzisz gdyby on przystawił jej do głowy pistolet " rozbieraj się albo zgniesz" to ona ma wybór może zginąć albo się poddać ( popełnić cudzołstwo ) , a jeśli ktoś napadł ją, ogłuszył , związał i zgwałcił , gdzie leży jej wina , była za słąba żeby się samemu obronić , to nie jest jej wina , więc nie może być mowy o grzechu. >No zaraz, zaraz, nie miała na to wpływu tak samo, jak wpływu nie ma pechowiec, który strąci z parapetu cegłę na czyjąś jeszcze bardziej pechową łepetynę. To też NIE jego wina. Nie wniosłeś nic nowego i nadal jesteś niekonsekwentny. Ej no czy naprawdę nie rozumiesz , czy on zepchnął tą cegłe czy ja wiatr zrzucił , wykonał ruch ręką czy nie ? Gdzie jestem "nadal niekonsekwentny" ?
>>Nikt nie rodzi się mordercą , natomiast kojarzysz prawo dziedziczenia ? >Co w związku z nim? >Co ma ojciec przechodzi na syna , nie odwrotnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Wiesz co? Godny pogardy jest bóg, który ukarałby grzybiarza tylko dlatego, że zabił, chcąc ocalić swoje życie. >Widzisz "kto chce ocalić swoje życie straci je " , dla Ciebie jest tylko teraz , dla mnie jest potem.
No tak, tę Twoją opinię czytałem już w innym poście. Skomentowałem ją nawet, chociaż to pewnie Ci się nie spodoba.
>Ej no czy naprawdę nie rozumiesz , czy on zepchnął tą cegłe czy ja wiatr zrzucił , wykonał ruch ręką czy nie ? Gdzie jestem "nadal niekonsekwentny" ?
W momencie, w którym nie zauważasz, że koleś nie miał wpływu na tę cholerną cegłę. Być może próbował ją chwycić, ale nie zdążył. Gdzie upatrujesz tu grzechu?
>Co ma ojciec przechodzi na syna , nie odwrotnie.
Rozumiem taki sposób dziedziczenia dóbr doczesnych, bo kto inny miałby je przyjąć? Ale z jakiej paki dziecko ma pokutować za winy rodzica? Uważasz to za sprawiedliwe?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Ej no czy naprawdę nie rozumiesz , czy on zepchnął tą cegłe czy ja wiatr zrzucił , wykonał ruch ręką czy nie ? Gdzie jestem "nadal niekonsekwentny" ? >W momencie, w którym nie zauważasz, że koleś nie miał wpływu na tę cholerną cegłę. Być może próbował ją chwycić, ale nie zdążył. Gdzie upatrujesz tu grzechu? Jak to "nie miał wpływu na tę cholerną cegłę" ? Gdyby jej nie trącił , nie spadłaby i nie zabiła przechodnia , jak więc nie miał wpływu , jego wpływ był decydujący.
>>Co ma ojciec przechodzi na syna , nie odwrotnie. >Rozumiem taki sposób dziedziczenia dóbr doczesnych, bo kto inny miałby je przyjąć? Ale z jakiej paki dziecko ma pokutować za winy rodzica? Uważasz to za sprawiedliwe? Czasem i wnuki muszą pokutować za winy dziadków i uważam , że jest to sprawiedliwe. Jeden rodzi się z ciężką chorobą , drugi natomiast w bogatej rodzinie , i to też uważam za sprawiedliwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Jak to "nie miał wpływu na tę cholerną cegłę" ? Gdyby jej nie trącił , nie spadłaby i nie zabiła przechodnia , jak więc nie miał wpływu , jego wpływ był decydujący.
Jesteś tragicznie wręcz niekonsekwentny.
Idąc Twoim tokiem rozumowania, nasza hipotetyczna kobieta miała wpływ na gwałt, bo mogła przecież zadka z domu nie ruszać i nie wpakowałaby się w objęcia gwałciciela!
Lubisz bardzo bawić się wieloznacznością pewnych pojęć, więc umówmy się: usprawiedliwiamy wydarzenia, na które ludzie mieli wpływ świadomy, czy nieświadomy?
Jeśli nieświadomy, to usprawiedliwiamy również tak kobietę, jak i pechowca.
Jeśli świadomy, nie usprawiedliwiamy żadnego z nich. Winny jest pechowiec, że strącił cegłę i kobieta, że wylazła na ulicę.
>Czasem i wnuki muszą pokutować za winy dziadków i uważam , że jest to sprawiedliwe. >Jeden rodzi się z ciężką chorobą , drugi natomiast w bogatej rodzinie , i to też uważam za sprawiedliwe.
Właśnie wypowiedziałem brzydkie słowo na "k", poprzedzając je nieco wydłużonym "o".
Jeśli kiedyś tacy jak Ty będą decydować o sprawiedliwości, wyemigruję choćby do Czeczenii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jak to "nie miał wpływu na tę cholerną cegłę" ? Gdyby jej nie trącił , nie spadłaby i nie zabiła przechodnia , jak więc nie miał wpływu , jego wpływ był decydujący. >Jesteś tragicznie wręcz niekonsekwentny. >Idąc Twoim tokiem rozumowania, nasza hipotetyczna kobieta miała wpływ na gwałt, bo mogła przecież zadka z domu nie ruszać i nie wpakowałaby się w objęcia gwałciciela! >Lubisz bardzo bawić się wieloznacznością pewnych pojęć, więc umówmy się: usprawiedliwiamy wydarzenia, na które ludzie mieli wpływ świadomy, czy nieświadomy? >Jeśli nieświadomy, to usprawiedliwiamy również tak kobietę, jak i pechowca. >Jeśli świadomy, nie usprawiedliwiamy żadnego z nich. Winny jest pechowiec, że strącił cegłę i kobieta, że wylazła na ulicę.
Czy ofiara jest winna temu że stała się ofiarą ? Jaka jest wina przechodnia któremu spadła cegła na głowie ? Przecież gdyby ktoś jej nie zepchnął to by sobie spokojnie przeszedł i nic by się nie stało. To samo dotyczy kobiety .
>>Czasem i wnuki muszą pokutować za winy dziadków i uważam , że jest to sprawiedliwe. >>Jeden rodzi się z ciężką chorobą , drugi natomiast w bogatej rodzinie , i to też uważam za sprawiedliwe. >Właśnie wypowiedziałem brzydkie słowo na "k", poprzedzając je nieco wydłużonym "o". >Jeśli kiedyś tacy jak Ty będą decydować o sprawiedliwości, wyemigruję choćby do Czeczenii. Może lepiej do Iranu albo Afganistanu , tam zobaczysz co naprawdę znaczy fundamentalizm . Poza tym skąd wiesz czy ten bogaty nie zostanie narkomanem albo alkoholikiem i nie straci majątku , a drugi wyzdrowieje i zacznie dobrze zarabiać ? Sam jesteś kowalem swojego losu , coś co pozornie jest wadą może stać się zaletą , a coś co jest przewagą może stać się kłopotem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Czy ofiara jest winna temu że stała się ofiarą ? Jaka jest wina przechodnia któremu spadła cegła na głowie ? Przecież gdyby ktoś jej nie zepchnął to by sobie spokojnie przeszedł i nic by się nie stało. To samo dotyczy kobiety .
A czy ja mówię, że przechodzień jest winny?
Jest tak samo niewinny, albo tak samo winny jak pechowiec.
Jeśli pechowiec jest winny, bo miał pecha niechcący potrącić cegłówkę, to przechodzień jest winny, bo przecież mógł iść środkiem jezdni, gdzie z pewnością żadna cegła by go nie dosięgła.
>>Jeśli kiedyś tacy jak Ty będą decydować o sprawiedliwości, wyemigruję choćby do Czeczenii. >Może lepiej do Iranu albo Afganistanu , tam zobaczysz co naprawdę znaczy fundamentalizm . Pozatym skąd wiesz czy ten bogaty nie zostanie narkomanem albo alkoholikiem i nie straci majątku , a drugi wyzdrowieje i zacznie dobrze zarabiać ? Sam jesteś kowalem swojego losu , coś co pozornie jest wadą może stać się zaletą , a cośco jest przewagą może stać się kłopotem.
Regułą jest jednak, że potomstwo biedaków kończy w szambie, a bogatych- trzyma poziom. To prawo socjologiczne, którego nie zmienisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>A czy ja mówię, że przechodzień jest winny? >Jest tak samo niewinny, albo tak samo winny jak pechowiec. >Jeśli pechowiec jest winny, bo miał pecha niechcący potrącić cegłówkę, to przechodzień jest winny, bo przecież mógł iść środkiem jezdni, gdzie z pewnością żadna cegła by go nie dosięgła. No i wtedy całkiem przypadkowo potrąciłaby go ciężarówka. Chłopie to pechowiec naruszył "spokojny stan rzeczy". Gdyby nie ruszał tej cegłówki , przechodzień by żył. Przechodzień miał pierszeństwo , nie cegłówka , chyba się ze mną zgodzisz. Poza tym czy powinien się spodziewać przechodząc pod otwartym oknem , że może z niego spaść cegła ? Statystycznie rzecz ujmując nie .
>Regułą jest jednak, że potomstwo biedaków kończy w szambie, a bogatych- trzyma poziom. To prawo socjologiczne, którego nie zmienisz. Od reguły są wyjątki , tego Ty nie zmienisz. Nigdy nie wiesz co może się wydarzyć w Twoim życiu , więc ciesz się z tego co masz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >No i wtedy całkiem przypadkowo potrąciłaby go ciężarówka.
Wtedy mógłbyś winić kierowcę i moglibyśmy skończyć temat.
> Chłopie to pechowiec naruszył "spokojny stan rzeczy". Gdyby nie ruszał tej cegłówki , przechodzień by żył. Przechodzień miał pierszeństwo , nie cegłówka , chyba się ze mną zgodzisz. Poza tym czy powinien się spodziewać przechodząc pod otwartym oknem , że może z niego spaść cegła ? Statystycznie rzecz ujmując nie .
Ale możliwość zawsze jest. Tak samo jak możliwośc, że PRZYPADKIEM strąci się cegłówkę. I nie ma w tym niczyjej winy.
>>Regułą jest jednak, że potomstwo biedaków kończy w szambie, a bogatych- trzyma poziom. To prawo socjologiczne, którego nie zmienisz. >Od reguły są wyjątki , tego Ty nie zmienisz. Nigdy nie wiesz co może się wydarzyć w Twoim życiu , więc ciesz się z tego co masz.
Owszem, są wyjątki. Zgadzam się z Tobą. Sęk w tym, że potwierdzają one tę nieszczęsną regułę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>No i wtedy całkiem przypadkowo potrąciłaby go ciężarówka. >Wtedy mógłbyś winić kierowcę i moglibyśmy skończyć temat. No za to że potrącił kolesia idącego środkiem szosy , według twoich kodeksów jest niewinny jak dziecko.
>Ale możliwość zawsze jest. Tak samo jak możliwośc, że PRZYPADKIEM strąci się cegłówkę. I nie ma w tym niczyjej winy. No nie rozwalasz mnie . Czy to PRZYPADEK strącił cegłę ? Może tak po prostu wiatr ją zdmuchnął ?
>>Od reguły są wyjątki , tego Ty nie zmienisz. Nigdy nie wiesz co może się wydarzyć w Twoim życiu , więc ciesz się z tego co masz. >Owszem, są wyjątki. Zgadzam się z Tobą. Sęk w tym, że potwierdzają one tę nieszczęsną regułę. Zgadzam się potwierdzają , ale skąd wiesz czy to ty nie jesteś tym wyjątkiem właśnie ? I o to chodzi w tej zabawie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>No i wtedy całkiem przypadkowo potrąciłaby go ciężarówka. >>Wtedy mógłbyś winić kierowcę i moglibyśmy skończyć temat. >No za to że potrącił kolesia idącego środkiem szosy , według twoich kodeksów jest niewinny jak dziecko.
Jeśli zrobił to przypadkiem, moim zdaniem jest niewinny. Tzn. winny śmierci, ale nie samego zajścia, a to znaczy bardzo wiele.
>No nie rozwalasz mnie . Czy to PRZYPADEK strącił cegłę ? Może tak po prostu wiatr ją zdmuchnął ?
To też byłby przypadek. Będziesz wtedy winił wiatr i uznawał go za dzieło Sheitana?
>>Owszem, są wyjątki. Zgadzam się z Tobą. Sęk w tym, że potwierdzają one tę nieszczęsną regułę. >Zgadzam się potwierdzają , ale skąd wiesz czy to ty nie jesteś tym wyjątkiem właśnie ?
Nigdy nie wiadomo. Wszak i od wyjątków są wyjątki.
Jak to ktoś mądry powiedział: "W życiu nic nie jest pewne, ale nawet co do tego nie jestem przekonany!".
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Sam potwierdziłeś to co piszę, bo tu cały czas chodzi o efekt.
Nie, właśnie cały witz polega na tym, że nie chodzi o efekt. Chodzi o INTENCJE.
>No napewno lepszą , bo co to by była za reklama jakby Ojciec Pio był wystawiony na widok publiczny i każdy mógłby osobiście zobaczyć jego stygmaty i posłuchać jego nauk.Tak lepiej rzeczywiście było go schować.
A dzięki temu chowaniu nie było sposobności weryfikacji prawdziwości jego stygmatów. Wszystko opierało się na ploteczkach, zdawkowych informacji ze źródeł... szkoda, gdyby jacyś naukowcy dorwali się do papy i rzetelnie go przebadali.
>To jest grzech wobec tylko i wyłącznie Boga.
Dziwne. A może być wobec kogoś innego?
|
|
| | | | |  | | Rafał Zdiechowicz | >>Sam potwierdziłeś to co piszę, bo tu cały czas chodzi o efekt. >Nie, właśnie cały witz polega na tym, że nie chodzi o efekt. Chodzi o INTENCJE. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.
>>No napewno lepszą , bo co to by była za reklama jakby Ojciec Pio był wystawiony na widok publiczny i każdy mógłby osobiście zobaczyć jego stygmaty i posłuchać jego nauk.Tak lepiej rzeczywiście było go schować. >A dzięki temu chowaniu nie było sposobności weryfikacji prawdziwości jego stygmatów. Wszystko opierało się na ploteczkach, zdawkowych informacji ze źródeł... szkoda, gdyby jacyś naukowcy dorwali się do papy i rzetelnie go przebadali. "Trafiłem pomiędzy lekarzy jak mysz między koty. Mysz może jednak drapnąć." - Św. Ojciec Pio
>>To jest grzech wobec tylko i wyłącznie Boga. >Dziwne. A może być wobec kogoś innego? Może być również wobec człowieka , np. cudzołóstwo , kradzież , zabójstwo.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Sam potwierdziłeś to co piszę, bo tu cały czas chodzi o efekt. >>Nie, właśnie cały witz polega na tym, że nie chodzi o efekt. Chodzi o INTENCJE. >Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.
A jeśli w grę wchodzi całkowity BRAK intencji? Smutny przypadek?
>"Trafiłem pomiędzy lekarzy jak mysz między koty. Mysz może jednak drapnąć." - Św. Ojciec Pio
Suuuper. I co on chciał przez to powiedzieć?
>>>To jest grzech wobec tylko i wyłącznie Boga. >>Dziwne. A może być wobec kogoś innego? >Może być również wobec człowieka , np. cudzołóstwo , kradzież , zabójstwo.
Nie. Grzech z definicji jest występkiem przeciw bogu (czy boskim nakazom/zakazom, jak kto woli), a nie przeciw człowiekowi. To, czy czlowiek doznaje przy tym krzywdy, czy też nie, nie wchodzi w definicję.
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>>Sam potwierdziłeś to co piszę, bo tu cały czas chodzi o efekt. >>>Nie, właśnie cały witz polega na tym, że nie chodzi o efekt. Chodzi o INTENCJE. >>Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. >A jeśli w grę wchodzi całkowity BRAK intencji? Smutny przypadek? Liczy się czyn , nie okoliczmości.
>>"Trafiłem pomiędzy lekarzy jak mysz między koty. Mysz może jednak drapnąć." - Św. Ojciec Pio >Suuuper. I co on chciał przez to powiedzieć? Chodzi o to że trafił w ręce takich właśnie racjonalistów jak ty , takich którzy z góry założyli że jego stygmaty są oszustwem i za wszelką cenę starali się to udowodnić , a to "drapnięcie" to jego postępowanie wobec tych racjonalistów , udawadnianie prawdziwości stygmatów i sianie wątpliwości w umysłach naukowców.
>>>>To jest grzech wobec tylko i wyłącznie Boga. >>>Dziwne. A może być wobec kogoś innego? >>Może być również wobec człowieka , np. cudzołóstwo , kradzież , zabójstwo. >Nie. Grzech z definicji jest występkiem przeciw bogu (czy boskim nakazom/zakazom, jak kto woli), a nie przeciw człowiekowi. To, czy czlowiek doznaje przy tym krzywdy, czy też nie, nie wchodzi w definicję.
11 Powiedział im: "Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. 12 I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo". Czy "względem niej" nie oznacza tego samego co "wobec niej".
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>A jeśli w grę wchodzi całkowity BRAK intencji? Smutny przypadek? >Liczy się czyn , nie okoliczmości.
Tak, znamy tę śpiewkę. Dlatego między innymi traktujemy Cię coraz mniej poważnie.
>>>"Trafiłem pomiędzy lekarzy jak mysz między koty. Mysz może jednak drapnąć." - Św. Ojciec Pio >>Suuuper. I co on chciał przez to powiedzieć? >Chodzi o to że trafił w ręce takich właśnie racjonalistów jak ty , takich którzy z góry założyli że jego stygmaty są oszustwem i za wszelką cenę starali się to udowodnić , a to "drapnięcie" to jego postępowanie wobec tych racjonalistów , udawadnianie prawdziwości stygmatów i sianie wątpliwości w umysłach naukowców.
I komu niby udowodnił, nie licząc naiwnych staruszków/staruszek i młodziaków z rodzaju tych, którzy z dumnym uśmiechem paradują w koszulkach z napisem "pokolenie JPII"?
>>Nie. Grzech z definicji jest występkiem przeciw bogu (czy boskim nakazom/zakazom, jak kto woli), a nie przeciw człowiekowi. To, czy czlowiek doznaje przy tym krzywdy, czy też nie, nie wchodzi w definicję. >11 Powiedział im: "Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. >12 I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo". >Czy "względem niej" nie oznacza tego samego co "wobec niej".
No toż wiadomo, że przecież nie boga zdradza! Tak samo jak złodziej popełnia kradzież wobec mnie. Ale nie grzech. Grzech popełnia wobec boga, ponieważ taka jest jego definicja.
Nawiasem mówiąc, strzelę Ci cytat z Wikipedii:
[...] Dokładniej: jest to świadome i dobrowolne działanie (lub jego brak) bądź postawa, która stoi w sprzeczności z nakazami Boga lub bogów danej religii.
I, że tak powiem, dupa blada. W innych postach chciałeś być świętszy od samego boga, uznając za grzech nieświadome działania, prowadzące do czyjegoś nieszczęścia, a tu taki zonk...
Chyba lepszy ze mnie chrześcijanin teoretyk, niż z Ciebie praktyk.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>A jeśli w grę wchodzi całkowity BRAK intencji? Smutny przypadek? >>Liczy się czyn , nie okoliczmości. >Tak, znamy tę śpiewkę. Dlatego między innymi traktujemy Cię coraz mniej poważnie. >>>>"Trafiłem pomiędzy lekarzy jak mysz między koty. Mysz może jednak drapnąć." - Św. Ojciec Pio >>>Suuuper. I co on chciał przez to powiedzieć? >>Chodzi o to że trafił w ręce takich właśnie racjonalistów jak ty , takich którzy z góry założyli że jego stygmaty są oszustwem i za wszelką cenę starali się to udowodnić , a to "drapnięcie" to jego postępowanie wobec tych racjonalistów , udawadnianie prawdziwości stygmatów i sianie wątpliwości w umysłach naukowców. >I komu niby udowodnił, nie licząc naiwnych staruszków/staruszek i młodziaków z rodzaju tych, którzy z dumnym uśmiechem paradują w koszulkach z napisem "pokolenie JPII"? Im nie musiał udowadniać , oni nie potrzebowali już żadnego udowadniania.
>>>Nie. Grzech z definicji jest występkiem przeciw bogu (czy boskim nakazom/zakazom, jak kto woli), a nie przeciw człowiekowi. To, czy czlowiek doznaje przy tym krzywdy, czy też nie, nie wchodzi w definicję. >>11 Powiedział im: "Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. >>12 I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo". >>Czy "względem niej" nie oznacza tego samego co "wobec niej". >No toż wiadomo, że przecież nie boga zdradza! Tak samo jak złodziej popełnia kradzież wobec mnie. Ale nie grzech. Grzech popełnia wobec boga, ponieważ taka jest jego definicja. >Nawiasem mówiąc, strzelę Ci cytat z Wikipedii: > [...] Dokładniej: jest to świadome i dobrowolne działanie (lub jego brak) bądź postawa, która stoi w sprzeczności z nakazami Boga lub bogów danej religii. Przykro mi , ale twój cytat z Wikipedii w odniesieniu do spraw wiary robi na mnie jeszcze mniejsze wrażenie , niż na tobie mój cytat z Ewangelii w odniesieniu do spraw etycznych.
>I, że tak powiem, dupa blada. W innych postach chciałeś być świętszy od samego boga, uznając za grzech nieświadome działania, prowadzące do czyjegoś nieszczęścia, a tu taki zonk... Nie wiem czy to Ty nie popełniłeś zonka oferując mi cytat z Wikipedii. Nie chciałem być świętszy od Boga , ja jestem tylko marnym czlowiekiem , nikim więcej.
>Chyba lepszy ze mnie chrześcijanin teoretyk, niż z Ciebie praktyk. No jeśli Twoja teorytyczna wiedza chrześcijańska oparta jest na żródle wikipedycznym to zaiste musi być z Ciebie naprawdę wielki teoretyk.
ps. Grzech człowieka w ujęciu Starego Testamentu ma charakter teologiczny - odnosi się do świętych zamierzeń Boga. Jest obiektywny (nawet popełniony nieświadomie pozostaje grzechem). Jest też osobisty i świadomy (gdyż serce człowieka znajduje się w stanie buntu przeciw Bogu). Przez fakt, że grzech dotyka całej ludzkiej natury i wszystkich ludzi na świecie jest on uniwersalny. Jest wreszcie stały w tym sensie, że należy nieodłącznie do upadłego porządku rzeczy. Za stroną biblijna.strona.pl Znalazłem też wypowiedz ks.dr M.Kaszkowskiego , który z kolei uwarza , że grzech popełniony nieświadomie nie jest grzechem , jednak przytoczony przez niego cytat z Ewangelii mówi według mnie nie o popełnieniu grzechu nieświadomie ( tzn. nie wiedzieliśmy , że popełniliśmy grzech ) , a o sytuacji gdy nie wiedzieliśmy , że popełniony przez nas czyn jest grzechem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>I komu niby udowodnił, nie licząc naiwnych staruszków/staruszek i młodziaków z rodzaju tych, którzy z dumnym uśmiechem paradują w koszulkach z napisem "pokolenie JPII"? >Im nie musiał udowadniać , oni nie potrzebowali już żadnego udowadniania.
No właśnie...
I jeszcze rzeszy ludzi naiwnych, którzy wierzą we wszystko co usłyszą.
>Przykro mi , ale twój cytat z Wikipedii w odniesieniu do spraw wiary robi na mnie jeszcze mniejsze wrażenie , niż na tobie mój cytat z Ewangelii w odniesieniu do spraw etycznych.
Dlatego w innym poście walnąłem Ci cytat z KATECHIZMU KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO, który chyba uznajesz, prawda?
>Nie wiem czy to Ty nie popełniłeś zonka oferując mi cytat z Wikipedii. Nie chciałem być świętszy od Boga , ja jestem tylko marnym czlowiekiem , nikim więcej.
Jak już mówiłem- nie tylko Wikipedia. Jednak w większości źródeł, grzech jest jednoznacznie opisany jako ŚWIADOME działanie.
>No jeśli Twoja teorytyczna wiedza chrześcijańska oparta jest na żródle wikipedycznym to zaiste musi być z Ciebie naprawdę wielki teoretyk.
Się przychrzaniłeś tej Wikipedii...
> Grzech człowieka w ujęciu Starego Testamentu ma charakter teologiczny - odnosi się do świętych zamierzeń Boga. Jest obiektywny (nawet popełniony nieświadomie pozostaje grzechem). Jest też osobisty i świadomy (gdyż serce człowieka znajduje się w stanie buntu przeciw Bogu). Przez fakt, że grzech dotyka całej ludzkiej natury i wszystkich ludzi na świecie jest on uniwersalny. Jest wreszcie stały w tym sensie, że należy nieodłącznie do upadłego porządku rzeczy. Za stroną biblijna.strona.pl >Znalazłem też wypowiedz ks.dr M.Kaszkowskiego , który z kolei uwarza , że grzech popełniony nieświadomie nie jest grzechem , jednak przytoczony przez niego cytat z Ewangelii mówi według mnie nie o popełnieniu grzechu nieświadomie ( tzn. nie wiedzieliśmy , że popełniliśmy grzech ) , a o sytuacji gdy nie wiedzieliśmy , że popełniony przez nas czyn jest grzechem.
W każdym razie, jak widzisz, zdania są podzielone, a Ty nadal niezwykle pewnie głosisz swoje przekonania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>I komu niby udowodnił, nie licząc naiwnych staruszków/staruszek i młodziaków z rodzaju tych, którzy z dumnym uśmiechem paradują w koszulkach z napisem "pokolenie JPII"? >>Im nie musiał udowadniać , oni nie potrzebowali już żadnego udowadniania. >No właśnie... No właśnie. >I jeszcze rzeszy ludzi naiwnych, którzy wierzą we wszystko co usłyszą. >>Przykro mi , ale twój cytat z Wikipedii w odniesieniu do spraw wiary robi na mnie jeszcze mniejsze wrażenie , niż na tobie mój cytat z Ewangelii w odniesieniu do spraw etycznych. >Dlatego w innym poście walnąłem Ci cytat z KATECHIZMU KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO, który chyba uznajesz, prawda? Widziałem cytat , zle nie widziałem celowowści.
>>No jeśli Twoja teorytyczna wiedza chrześcijańska oparta jest na żródle wikipedycznym to zaiste musi być z Ciebie naprawdę wielki teoretyk. >Się przychrzaniłeś tej Wikipedii... Nie mam nic do Wikipedii , jednak pomyś trochę , dajesz osobie wierzącej przykład z Wikipedii odnośnie kwestii religijnych !
>> Grzech człowieka w ujęciu Starego Testamentu ma charakter teologiczny - odnosi się do świętych zamierzeń Boga. Jest obiektywny (nawet popełniony nieświadomie pozostaje grzechem). Jest też osobisty i świadomy (gdyż serce człowieka znajduje się w stanie buntu przeciw Bogu). Przez fakt, że grzech dotyka całej ludzkiej natury i wszystkich ludzi na świecie jest on uniwersalny. Jest wreszcie stały w tym sensie, że należy nieodłącznie do upadłego porządku rzeczy. Za stroną biblijna.strona.pl >>Znalazłem też wypowiedz ks.dr M.Kaszkowskiego , który z kolei uwarza , że grzech popełniony nieświadomie nie jest grzechem , jednak przytoczony przez niego cytat z Ewangelii mówi według mnie nie o popełnieniu grzechu nieświadomie ( tzn. nie wiedzieliśmy , że popełniliśmy grzech ) , a o sytuacji gdy nie wiedzieliśmy , że popełniony przez nas czyn jest grzechem. >W każdym razie, jak widzisz, zdania są podzielone, a Ty nadal niezwykle pewnie głosisz swoje przekonania.
Widzisz tylko ja przytaczam te zdania , a nie próbuję ukryć coś co jest dla mnie "niewygodne" , a co do pewności to oto fragment na który powoływał się ten ksiądz ( J 9 )
39 Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd4, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi». 40 Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» 41 Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa nadal.
Skoro mówią , że widzą dlaczego grzeszą ? Uzdrowiony "nie widział" dlatego nie miał pojęcia o swoim grzechu. Jeśli znasz Przykazania "widzisz" , jeśli znasz je a ich nie wypełnasz zostajesz "ślepcem".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie mam nic do Wikipedii , jednak pomyś trochę , dajesz osobie wierzącej przykład z Wikipedii odnośnie kwestii religijnych !
Dlatego, żebyś dalej się nie czepiał, podałem Ci analogiczny przykład z katechizmu.
>Widzisz tylko ja przytaczam te zdania , a nie próbuję ukryć coś co jest dla mnie "niewygodne" , a co do pewności to oto fragment na który powoływał się ten ksiądz ( J 9 ) > 39 Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd4, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi». >40 Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» >41 Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa nadal. >Skoro mówią , że widzą dlaczego grzeszą ? Uzdrowiony "nie widział" dlatego nie miał pojęcia o swoim grzechu. Jeśli znasz Przykazania "widzisz" , jeśli znasz je a ich nie wypełnasz zostajesz "ślepcem". >
Może Jezus nie miał ochoty przy każdej okazji wspominać o wszystkich możliwych okolicznościach łagodzących, bo wtedy każda jedna jego opinia zajmowałaby setki stron, gdyby miał rozpatrywać ją we wszystkich możliwych aspektach.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Nie mam nic do Wikipedii , jednak pomyś trochę , dajesz osobie wierzącej przykład z Wikipedii odnośnie kwestii religijnych ! >Dlatego, żebyś dalej się nie czepiał, podałem Ci analogiczny przykład z katechizmu. To nie był analogiczny przykład.
>>Widzisz tylko ja przytaczam te zdania , a nie próbuję ukryć coś co jest dla mnie "niewygodne" , a co do pewności to oto fragment na który powoływał się ten ksiądz ( J 9 ) >> 39 Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd4, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi». >>40 Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» >>41 Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa nadal. >>Skoro mówią , że widzą dlaczego grzeszą ? Uzdrowiony "nie widział" dlatego nie miał pojęcia o swoim grzechu. Jeśli znasz Przykazania "widzisz" , jeśli znasz je a ich nie wypełnasz zostajesz "ślepcem". >>Może Jezus nie miał ochoty przy każdej okazji wspominać o wszystkich możliwych okolicznościach łagodzących, bo wtedy każda jedna jego opinia zajmowałaby setki stron, gdyby miał rozpatrywać ją we wszystkich możliwych aspektach. A o jakich okolicznościach łagodzących wspominał wogóle ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Nie mam nic do Wikipedii , jednak pomyś trochę , dajesz osobie wierzącej przykład z Wikipedii odnośnie kwestii religijnych ! >>Dlatego, żebyś dalej się nie czepiał, podałem Ci analogiczny przykład z katechizmu. >To nie był analogiczny przykład
Dotyczył tego samego i rozwiązanie problemu było bardzo podobne, choć w Wikipedii lepiej rozwinięte.
>>>Może Jezus nie miał ochoty przy każdej okazji wspominać o wszystkich możliwych okolicznościach łagodzących, bo wtedy każda jedna jego opinia zajmowałaby setki stron, gdyby miał rozpatrywać ją we wszystkich możliwych aspektach. >A o jakich okolicznościach łagodzących wspominał wogóle ?
Nie wiem. Może zakładał, iż ludzie będą mieli na tyle oleju w głowie, że sami wezmą je pod uwagę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>>>Może Jezus nie miał ochoty przy każdej okazji wspominać o wszystkich możliwych okolicznościach łagodzących, bo wtedy każda jedna jego opinia zajmowałaby setki stron, gdyby miał rozpatrywać ją we wszystkich możliwych aspektach. >>A o jakich okolicznościach łagodzących wspominał wogóle ? >Nie wiem. Może zakładał, iż ludzie będą mieli na tyle oleju w głowie, że sami wezmą je pod uwagę. A czy nie sądzisz , że przy takim ogormie nauczania Pan Jezus nie wspominał o "okolicznościch łagodzących " dlatego że ich poprostu nie ma ? Czy nie jest to najprostsze i najlogicznejsze rozwiązanie ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Może.
Powiedzmy, że to moja interpretacja Biblii.
Niektórzy głoszą kretyństwo pt. "stworzenie świata to metafora prawdziwego aktu stworzenia". Ja głoszę nie mniej pozbawione logiki: "Jezus nie wspominał o okolicznościach łagodzących, bo liczył na to, ze co bardziej rozgarnięci ludzie sami pojmą, iż coś takiego ma prawo zaistnieć".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Może. >Powiedzmy, że to moja interpretacja Biblii. >Niektórzy głoszą kretyństwo pt. "stworzenie świata to metafora prawdziwego aktu stworzenia". Ja głoszę nie mniej pozbawione logiki: "Jezus nie wspominał o okolicznościach łagodzących, bo liczył na to, ze co bardziej rozgarnięci ludzie sami pojmą, iż coś takiego ma prawo zaistnieć".
Gdybyśmy rozmawiali w kategoriach kary to w Biblii są okoliczności łagodzące np. za umyslne zabójstwo śmierć , za nieumyślne wygnanie , jednak nie zmienia to faktu że skazany jest zabójcą , czyli popełnił czyn zabójstwa , a o to sie nam rozchodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Gdybyśmy rozmawiali w kategoriach kary to w Biblii są okoliczności łagodzące np. za umyslne zabójstwo śmierć , za nieumyślne wygnanie , jednak nie zmienia to faktu że skazany jest zabójcą , czyli popełnił czyn zabójstwa , a o to sie nam rozchodzi.
No to jest zabójcą, choć nie mordercą.
Czy jest grzesznikiem? Według Ciebie tak, ale czy- na zdrowy rozum- słusznie, skoro ani przez sekundę nie zamierzał zrobić tego, co zrobił?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Gdybyśmy rozmawiali w kategoriach kary to w Biblii są okoliczności łagodzące np. za umyslne zabójstwo śmierć , za nieumyślne wygnanie , jednak nie zmienia to faktu że skazany jest zabójcą , czyli popełnił czyn zabójstwa , a o to sie nam rozchodzi. >No to jest zabójcą, choć nie mordercą. >Czy jest grzesznikiem? Według Ciebie tak, ale czy- na zdrowy rozum- słusznie, skoro ani przez sekundę nie zamierzał zrobić tego, co zrobił?
Skoro wymierzono mu karę to chyba nie musze się silić na odpowiedz. Wszystko zostało już powiedziane , nie ma kary bez winy i winy bez kary.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | No zaraz, zaraz. Jeśli komuś wymierzono karę, nie znaczy że uczyniono to sprawiedliwie.
Zdarza Ci się czasem myśleć?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >No zaraz, zaraz. Jeśli komuś wymierzono karę, nie znaczy że uczyniono to sprawiedliwie. >Zdarza Ci się czasem myśleć?
Wykluczając pomyłki sądowe , owszem się zdażają ale raczej nie są rozmyślne : jeśli ktoś dostał karę to musiano go uznać za winnego , dla jednych kara może być sprawiedliwa dla innych nie , dla jednych może byc za ciężka , dla innch za lekka. Nie dogodzisz wszystkim , co nie zmienia faktu że kara jest następstwem uznania kogoś za winnego, nigdy inczej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wykluczając pomyłki sądowe , owszem się zdażają ale raczej nie są rozmyślne [...]
W myśl jednak Twojego rozumowania, nieumyślne skazanie na śmierć powinno zostać solidnie ukarane. A przecież sędzia działał zgodnie ze swoim sumieniem.
>jeśli ktoś dostał karę to musiano go uznać za winnego , dla jednych kara może być sprawiedliwa dla innych nie , dla jednych może byc za ciężka , dla innch za lekka. >Nie dogodzisz wszystkim , co nie zmienia faktu że kara jest następstwem uznania kogoś za winnego, nigdy inczej.
Co- o czym była już mowa- nie znaczy, że została wymierzona słusznie.
|
|
 | | Czarny (262 punktów) | >Mnie wystarczy świadectwo, czy stygmaty Ojca Pio były fałszerstwem Mogły być one po prostu wynikiem samookaleczeń.
>Hipnozą raczej nie są Nie byłbym tego taki pewny. Słyszałem kiedyś w telewizji teorie pewnego hipntyzera, że przyczyną stygmatów może być coś w rodzaju narzucanej sobie podświadomie samosugestii. Wiem, że brzmi trochę dziwnie, ale psychika może mieć bardzo spory wpływ na zdrowie fizyczne. Wyczytałem gdzieś kiedyś, że u niektórych schizofreników dochodzi do zaniku organów pod wpływem urojenia polegającego na uczuciu tego, że jest się pustym od wewnątrz. Możliwe jest więc również to, że tkwiąca głęboko w psychice chęć uzyskania dowodu tego, że jest się godnym Chrystusa nie tylko dla innych, ale również dla samego siebie sprawia, że pojawiają się ran w charakterystycznych miejscach.
|
|
|  | | Rafał Zdziechowicz |
>Mogły być one po prostu wynikiem samookaleczeń.
Jeśli byłyby to samookaleczenia , rany prędzej czy póżniej musiałyby ulec zakażeniu , a tak się nie stało.
>Nie byłbym tego taki pewny. Słyszałem kiedyś w telewizji teorie pewnego hipntyzera, że przyczyną stygmatów może być coś w rodzaju narzucanej sobie podświadomie samosugestii.
A ja słyszałem teorię że są to dary od Boga , terażniejsza forma pokuty za grzechy ludzkości.
> Możliwe jest więc również to, że tkwiąca głęboko w psychice chęć uzyskania dowodu tego, że jest się godnym Chrystusa nie tylko dla innych, ale również dla samego siebie sprawia, że pojawiają się ran w charakterystycznych miejscach.
Na świecie byłu dotychczas ok.350 uznanych stygmatyków , czy gdyby wynikało to z choroby psychicznej nie byłoby więcej takich przypadków, jak uważasz ?
|
|
| |  | | Czarny (262 punktów) | >>Mogły być one po prostu wynikiem samookaleczeń. >Jeśli byłyby to samookaleczenia , rany prędzej czy póżniej musiałyby ulec zakażeniu , a tak się nie stało. Teoretycznie jest to możliwe, są przecież substancje zapobiegające temu (np. zwykły spiritus) >>Nie byłbym tego taki pewny. Słyszałem kiedyś w telewizji teorie pewnego hipntyzera, że przyczyną stygmatów może być coś w rodzaju narzucanej sobie podświadomie samosugestii. >A ja słyszałem teorię że są to dary od Boga , terażniejsza forma pokuty za grzechy ludzkości. Tylko dlaczego pokutować mają ci, którzy są najbardziej religijni a nie ci, którzy popełniają najcięższe grzechy? >> Możliwe jest więc również to, że tkwiąca głęboko w psychice chęć uzyskania dowodu tego, że jest się godnym Chrystusa nie tylko dla innych, ale również dla samego siebie sprawia, że pojawiają się ran w charakterystycznych miejscach. >Na świecie byłu dotychczas ok.350 uznanych stygmatyków , czy gdyby wynikało to z choroby psychicznej nie byłoby więcej takich przypadków, jak uważasz ? 1. To morze być bardzo rzadki objaw. 2. Nie każdy jest na tyle religijny by pojawiały mu się akurat stygmaty. Często u ludzi z tą samą postacią tej samej choroby psychicznej objawy mają różne stopnie nasilenia, a niektóre u większości z nich w ogóle się nie pojawiają.
|
|
| | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Teoretycznie jest to możliwe, są przecież substancje zapobiegające temu (np. zwykły spiritus)
Teorytycznie to wszystko jest możliwe , jednak ani jedno zakażenie prze tyle lat , a na jeśli byłyby to samookaleczenia , to jak zniknełyby w momencie śmierci ?
>Tylko dlaczego pokutować mają ci, którzy są najbardziej religijni a nie ci, którzy popełniają najcięższe grzechy?
Ci najbardziej religijni składają ofiarę ze swojego cierpienia za odkupienie innych .Tak jak Pan Jezus zgodził się na mękę za odkupienie ludzkości , przechodził niewyobrażalne cierpienia mimo że był Synem Bożym. Od tych bardziej religijnych wymaga się więcej niż od grzeszników.
>1. To morze być bardzo rzadki objaw. >2. Nie każdy jest na tyle religijny by pojawiały mu się akurat stygmaty. Często u ludzi z tą samą postacią tej samej choroby psychicznej objawy mają różne stopnie nasilenia, a niektóre u większości z nich w ogóle się nie pojawiają.
Tylko stygmatycy nie byli uważani za osoby chore psychicznie, a statystycznie rzecz biorąc : załóżmy że 350 stygmatyków żyło na przestrzeni tylko 100 lat ( a nie prawie 2000 ) to czy pośród wszystkich chorych lub głęboko wierzących na świecie wynik 3,5 stygmatyka na rok jest zjawiskiem o wysokiej częstotliwości ? Jeśli byłoby to wynikiem choroby lub projekcją umysłu zapewne występowało by częściej.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Teorytycznie to wszystko jest możliwe , jednak ani jedno zakażenie prze tyle lat , a na jeśli byłyby to samookaleczenia , to jak zniknełyby w momencie śmierci ?
Rozumiem, że brałeś udział w oględzinach zwłok...?
>Tylko stygmatycy nie byli uważani za osoby chore psychicznie, a statystycznie rzecz biorąc : załóżmy że 350 stygmatyków żyło na przestrzeni tylko 100 lat ( a nie prawie 2000 ) to czy pośród wszystkich chorych lub głęboko wierzących na świecie wynik 3,5 stygmatyka na rok jest zjawiskiem o wysokiej częstotliwości ? Jeśli byłoby to wynikiem choroby lub projekcją umysłu zapewne występowało by częściej.
A wiesz, jaki nędzny jest wynik reprezentacji Polski w dziedzinie boju o nagrodę Nobla? Jeden Nobel na dekadę! To dopiero cud.
|
|
| | | |  | | Czarny (262 punktów) | >to jak zniknełyby w momencie śmierci ? O tym mi nie wiadomo. A jak to się odbyło, nagle rany na zwłokach wygoiły się? >Tylko stygmatycy nie byli uważani za osoby chore psychicznie, To wcale nie oznacza, że nie byli. Często bywa tak, że u osoby chorej psychicznie zostaje zdiagnozowana choroba dopiero po dość długim czasie od jej pojawienia się i nie można wykluczyć, że niektórzy umarli w ogóle tego nie świadomi. >a statystycznie rzecz biorąc : załóżmy że 350 stygmatyków żyło na przestrzeni tylko 100 lat ( a nie prawie 2000 ) to czy pośród wszystkich chorych lub głęboko wierzących na świecie wynik 3,5 stygmatyka na rok jest zjawiskiem o wysokiej częstotliwości ? Jeśli byłoby to wynikiem choroby lub projekcją umysłu zapewne występowało by częściej. Mogło to być tak, że dopiero gdy pierwszy stygmatyk wpadł na to by poświęcać to inni po nim pomyśleli sobie "kurde ja też chcę się poświęcać" i "plagiatowali" poprzedników.
|
|
| | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>to jak zniknełyby w momencie śmierci ? >O tym mi nie wiadomo. A jak to się odbyło, nagle rany na zwłokach wygoiły się? Rany znikneły w momencie śmierci , tak się dzieje u stygmatyków.
>>Tylko stygmatycy nie byli uważani za osoby chore psychicznie, >To wcale nie oznacza, że nie byli. Często bywa tak, że u osoby chorej psychicznie zostaje zdiagnozowana choroba dopiero po dość długim czasie od jej pojawienia się i nie można wykluczyć, że niektórzy umarli w ogóle tego nie świadomi. Jednak ty jako racjonalista powinieneś założyć , że skoro nie stwierdzono u nich choroby psychicznej to znaczy że jej poprostu nie mieli.
>Mogło to być tak, że dopiero gdy pierwszy stygmatyk wpadł na to by poświęcać to inni po nim pomyśleli sobie "kurde ja też chcę się poświęcać" i "plagiatowali" poprzedników. Coś mało było tych "plagiatorów" , nie sądzisz że gdyby to było takie proste i uzależnione tylko od człowieka byłoby ich więcej ?
|
|
| | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Rany znikneły w momencie śmierci , tak się dzieje u stygmatyków. Mam rozumieć, że byłeś obecny przy ich śmierci i widziałeś to?
>Jednak ty jako racjonalista powinieneś założyć , że skoro nie stwierdzono u nich choroby psychicznej to znaczy że jej poprostu nie mieli. Z tego co mi wiadomo to nie wszyscy stygmatycy zostali przebadani psychiatrycznie, przez co przynajmniej u nich nie mogę jednoznacznie wykluczyć takiej możliwości. Po za tym u tych, którzy byli przebadani też nie można wydać jednoznacznej opinii bo po pierwsze często żyli w okresie, w którym wiedza na ten temat była mniej obecna niż obecnie a po drugie ci co ich badali otrzymywali oni zlecenia od kościoła co podważa ich jako niezależnych ekspertów.
>Coś mało było tych "plagiatorów" Ponad trzystu w ciągu stu lat to dla ciebie mało? Dla mnie to całkiem sporo.
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Rany znikneły w momencie śmierci , tak się dzieje u stygmatyków. >Mam rozumieć, że byłeś obecny przy ich śmierci i widziałeś to? Idąc dalej twoim tokiem myślenia , załóżmy że ktoś zmarł , czy dotąd dokąd nie zobacze ciała mam twierdzić że ona żyje ? A czy jesli trumna na pogrzebie będzie zamknięta , skąd mam wiedzieć że nie jest np. wypełniona kamieniami ? Tak dużo mówicie o racjonalizmie , ale stosujecie ten racjonalizm tylko do niektórych rzeczy , w inne wierzycie bezgranicznie choć nigdy ich nie widzieliście "na żywo".
>Z tego co mi wiadomo to nie wszyscy stygmatycy zostali przebadani psychiatrycznie, przez co przynajmniej u nich nie mogę jednoznacznie wykluczyć takiej możliwości. Po za tym u tych, którzy byli przebadani też nie można wydać jednoznacznej opinii bo po pierwsze często żyli w okresie, w którym wiedza na ten temat była mniej obecna niż obecnie a po drugie ci co ich badali otrzymywali oni zlecenia od kościoła co podważa ich jako niezależnych ekspertów. Firma wymysliła nowy produkt , zatrudnia zewnętrznych ekspertów aby znależli w nim słaby punkt , nie znajdują . Czy świadczy to o braku niezależności ?
>>Coś mało było tych "plagiatorów" >Ponad trzystu w ciągu stu lat to dla ciebie mało? Dla mnie to całkiem sporo. Pisałem , że te 100 lat to tylko założnie , bo w rzeczywistości jest to prawie 2000 lat. Czy na świecie , gdzie są rózne wariactwa i pełno jest fanatyzmu , do tego 4 - 6 mld. ludzi , z których załóżmy 25% to Chrześcijanie nie byłoby więcej niż ledwo 350 przypadków ? Na 1 mld. ludzi tylko 350 ? Wiesz jaki jest prawdopodobny wynik przez tylko te założone 100 lat ? Jeden stygmat przypada na populację równą 2 857 142 osoby i to przy założeniu że wszystkie one mają chorobę psychiczną.
|
|
| | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Idąc dalej twoim tokiem myślenia , załóżmy że ktoś zmarł , czy dotąd dokąd nie zobacze ciała mam twierdzić że ona żyje ? A czy jesli trumna na pogrzebie będzie zamknięta , skąd mam wiedzieć że nie jest np. wypełniona kamieniami ? Tak dużo mówicie o racjonalizmie , ale stosujecie ten racjonalizm tylko do niektórych rzeczy , w inne wierzycie bezgranicznie choć nigdy ich nie widzieliście "na żywo". I nawet zdarzały się sytuacje, że niektórzy tylko pozorowali śmierć, jednak to były marginalne przypadki, żeby jakiś człowieczek udawał trupa i przekupywał odpowiednie osoby do wystawiania odpowiedniej dokumentacji. Zaś autorzy biblii i innych "książeczek religijnych" mieliby sporo powodów żeby fałszywie zaświadczać o mających miejsce cudach. A jeśli chodzi o stygmaty znikające po śmierci: nigdy przedtem nie słyszałem o tym i nie mogę uznać, że jest to prawda na podstawie twierdzeń jednej osoby. >Firma wymysliła nowy produkt , zatrudnia zewnętrznych ekspertów aby znależli w nim słaby punkt , nie znajdują . Czy świadczy to o braku niezależności ? Na ogół nie, choć potencjalnie prezes firmy może mieć znajomości w ośrodku, z którego pochodzą eksperci lub też mógł dać "w łapę". W przypadku stygmatyków pozostaje jeszcze kwestia podejścia ekspertów do wiary i stygmatów. >załóżmy że 350 stygmatyków żyło na przestrzeni tylko 100 lat ( a nie prawie 2000 ) to czy pośród wszystkich chorych lub głęboko wierzących na świecie wynik 3,5 stygmatyka na rok jest zjawiskiem o wysokiej częstotliwości ? Jeśli byłoby to wynikiem choroby lub projekcją umysłu zapewne występowało by częściej. >Pisałem , że te 100 lat to tylko założnie , bo w rzeczywistości jest to prawie 2000 lat. >Czy na świecie , gdzie są rózne wariactwa i pełno jest fanatyzmu , do tego 4 - 6 mld. ludzi , z których załóżmy 25% to Chrześcijanie nie byłoby więcej niż ledwo 350 przypadków ? Na 1 mld. ludzi tylko 350 ? Wiesz jaki jest prawdopodobny wynik przez tylko te założone 100 lat ? Jeden stygmat przypada na populację równą 2 857 142 osoby i to przy założeniu że wszystkie one mają chorobę psychiczną. Prosiłbym o więcej konsekwencji.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>I nawet zdarzały się sytuacje, że niektórzy tylko pozorowali śmierć, jednak to były marginalne przypadki, żeby jakiś człowieczek udawał trupa i przekupywał odpowiednie osoby do wystawiania odpowiedniej dokumentacji. Zaś autorzy biblii i innych "książeczek religijnych" mieliby sporo powodów żeby fałszywie zaświadczać o mających miejsce cudach. Jakie to mieli powody ? Jeśli Ewangelia byłaby wymysłem ludzi i została by stworzona na ich użytek , lub użytek pewnej grupy to czy są dzisz że wyglądałaby w taki sposób jaki wygląda ? Czy w Ewangelii nie masz ostrzeżeń przed faryzeuszami i uczonymi w Piśmie ? Czy twórcy Ewangelii kręciliby bicz sam na siebie , piętnowaliby samych siebie ?
A jeśli chodzi o stygmaty znikające po śmierci: nigdy przedtem nie słyszałem o tym i nie mogę uznać, że jest to prawda na podstawie twierdzeń jednej osoby. Poczytaj o tym , a przekonasz się że nie jest to tylko moje twierdzenie.
>Na ogół nie, choć potencjalnie prezes firmy może mieć znajomości w ośrodku, z którego pochodzą eksperci lub też mógł dać "w łapę". W przypadku stygmatyków pozostaje jeszcze kwestia podejścia ekspertów do wiary i stygmatów. Jeśli naukowcy nie znależli "racjonalnego" wytłumaczenia ( a nie nie chcieli znależć) , to co ma do tego ich podejśćie do wiary i stygmatów. Jak to jest , że potrafisz uwierzyć naukowcom w pewnych kwestiach , a w innych nie ? Czy zakładasz że naukowcy byli przekupieni tylko dlatego , że kłóci się to z twoim postrzeganiem świata ?
>>Czy na świecie , gdzie są rózne wariactwa i pełno jest fanatyzmu , do tego 4 - 6 mld. ludzi , z których załóżmy 25% to Chrześcijanie nie byłoby więcej niż ledwo 350 przypadków ? Na 1 mld. ludzi tylko 350 ? Wiesz jaki jest prawdopodobny wynik przez tylko te założone 100 lat ? Jeden stygmat przypada na populację równą 2 857 142 osoby i to przy założeniu że wszystkie one mają chorobę psychiczną. >Prosiłbym o więcej konsekwencji. Gdzie jestem nie konsekwentny. Obliczenia wykonywałem z minimalizowaniem danych dotyczących Chrześcijan , można powiedzieć że wypaczyłem wynik , jednak nie w swoją stronę tylko w twoją.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Jakie to mieli powody ? Po to, żeby tworzyć kult wokół siebie, jeśli nie boga to kapłana czy proroka. Kapłani dawniej często wykorzystywali mocną wiarę do zwiększania swoich wpływów (i zresztą do dziś to się zdarza). Zaś mówienie o tym, że miało się objawienie lub było świadkiem cudu sprawia, że ludzie postrzegają tę osobę jako kapłana. To ma naprawdę mocne działanie, przykładem mogą być siostry betanki w Kazimierzu Dolnym. >Jeśli Ewangelia byłaby wymysłem ludzi i została by stworzona na ich użytek , lub użytek pewnej grupy to czy są dzisz że wyglądałaby w taki sposób jaki wygląda ? Głoszenie tego co zawiera ewangelia miało silniejszy wpływ niż gdyby głoszono w niej, że należy całować stópki Jezusa. To skuteczny element manipulacy. >Czy w Ewangelii nie masz ostrzeżeń przed faryzeuszami i uczonymi w Piśmie ? Było ponieważ należeli oni do innego odłamu judaizmu czy raczej sekty, gdyż wtedy nie było jednego wielkiego judaizmu tylko liczne drobne sekty, zaś chrześcijaństwo powstawało właśnie jako jedna z takich sekt. Tak więc ostrzeżenia te były elementem czarnego PR-u stosowanego dziś np. przez polityków konkurujących o fotel prezydencki. >Poczytaj o tym , a przekonasz się że nie jest to tylko moje twierdzenie. Jak będę miał czas to poszukam czegoś na ten temat, choć wątpię, że znajdę jakąś sensacje. >Jeśli naukowcy nie znależli "racjonalnego" wytłumaczenia ( a nie nie chcieli znależć) A może właśnie nie chcieli znalezć >to co ma do tego ich podejśćie do wiary i stygmatów. A to ma, że jeśli byli zafascynowani tym zjawiskiem jako potwierdzeniem swoich wierzeń to wątpie żeby chcieli obalać korzystne dla siebie dowody. >Jak to jest , że potrafisz uwierzyć naukowcom w pewnych kwestiach , a w innych nie ? Przede wszystkim to nie jest kwestia wiary. Jeśli coś ma być pewne to muszę mieć na to niepodważalny dowód, jednak ze względy na trudności ze zdiagnozowaniem tego typu chorób ciężko o taki dowód, więc pozostaje możliwość prawdopodobieństwa, która stoi ze względu na wątpliwą niezależność ekspertów (spowodowana wyżej opisanym powodem) >Gdzie jestem nie konsekwentny. Obliczenia wykonywałem z minimalizowaniem danych dotyczących Chrześcijan , można powiedzieć że wypaczyłem wynik , jednak nie w swoją stronę tylko w twoją. W tym, że raz mówisz, że 3,5 stygmatyka na rok to zjawisko nadmiernej częstotliwości, a kiedy indziej mówisz o tej samej sytuacji, że "coś mało tych plagiatorów" w zależności od tego co dla ciebie bardziej korzystne. Zdecyduj się w końcu czy to mało, dużo czy w sam raz>
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jakie to mieli powody ? >Po to, żeby tworzyć kult wokół siebie, jeśli nie boga to kapłana czy proroka. Kapłani dawniej często wykorzystywali mocną wiarę do zwiększania swoich wpływów (i zresztą do dziś to się zdarza). Zaś mówienie o tym, że miało się objawienie lub było świadkiem cudu sprawia, że ludzie postrzegają tę osobę jako kapłana. To ma naprawdę mocne działanie, przykładem mogą być siostry betanki w Kazimierzu Dolnym. Ewangeliści żyli w ubóstwie , to nie faryzeusze czy uczeni w Piśmie.
>>Jeśli Ewangelia byłaby wymysłem ludzi i została by stworzona na ich użytek , lub użytek pewnej grupy to czy są dzisz że wyglądałaby w taki sposób jaki wygląda ? >Głoszenie tego co zawiera ewangelia miało silniejszy wpływ niż gdyby głoszono w niej, że należy całować stópki Jezusa. To skuteczny element manipulacy. >>Czy w Ewangelii nie masz ostrzeżeń przed faryzeuszami i uczonymi w Piśmie ? >Było ponieważ należeli oni do innego odłamu judaizmu czy raczej sekty, gdyż wtedy nie było jednego wielkiego judaizmu tylko liczne drobne sekty, zaś chrześcijaństwo powstawało właśnie jako jedna z takich sekt. Tak więc ostrzeżenia te były elementem czarnego PR-u stosowanego dziś np. przez polityków konkurujących o fotel prezydencki.
1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi".
No naprawdę popisali się "twoi domniemani twórcy" Ewangelii , jeśli zależałoby im na władzy i pieniądzach , czy piętnowaliby sami siebie ?
>>Jeśli naukowcy nie znależli "racjonalnego" wytłumaczenia ( a nie nie chcieli znależć) >A może właśnie nie chcieli znalezć >>to co ma do tego ich podejśćie do wiary i stygmatów. >A to ma, że jeśli byli zafascynowani tym zjawiskiem jako potwierdzeniem swoich wierzeń to wątpie żeby chcieli obalać korzystne dla siebie dowody. A nie sądzisz że jeśli byliby głęboko wierzący , to pragneliby dowieść ponad wszelką wątpliwość rzeczywistego autentyzmu tych zjawisk , mieliby nie zbity dowód na istnienie Boga , nie dla ludzi lecz przede wszystkim dla siebie.
>>Gdzie jestem nie konsekwentny. Obliczenia wykonywałem z minimalizowaniem danych dotyczących Chrześcijan , można powiedzieć że wypaczyłem wynik , jednak nie w swoją stronę tylko w twoją. >W tym, że raz mówisz, że 3,5 stygmatyka na rok to zjawisko nadmiernej częstotliwości, a kiedy indziej mówisz o tej samej sytuacji, że "coś mało tych plagiatorów" w zależności od tego co dla ciebie bardziej korzystne. Zdecyduj się w końcu czy to mało, dużo czy w sam raz> Oto co napisałem : - załóżmy że 350 stygmatyków żyło na przestrzeni tylko 100 lat ( a nie prawie 2000 ) to czy pośród wszystkich chorych lub głęboko wierzących na świecie wynik 3,5 stygmatyka na rok jest zjawiskiem o wysokiej częstotliwości ? Jeśli byłoby to wynikiem choroby lub projekcją umysłu zapewne występowało by częściej. - Coś mało było tych "plagiatorów" , nie sądzisz że gdyby to było takie proste i uzależnione tylko od człowieka byłoby ich więcej ? Proszę Cię tylko o jedno : nie zarzucaj mi rzeczy których nie zrobiłem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Ewangeliści żyli w ubóstwie , to nie faryzeusze czy uczeni w Piśmie. Ale tu nie musiało koniecznie chodzić o kasę tylko o tworzenie kultu wokół siebie, dającego poczucie władzy. Siostra przełożona betanek też nie ma żadnych korzyści materialnych ze swoich domniemanych objawień, a jednak upiera się przy tym bo ma dzięki temu osoby, które gotowe byłyby za nią wskoczyć w ogień. >No naprawdę popisali się "twoi domniemani twórcy" Ewangelii , jeśli zależałoby im na władzy i pieniądzach , czy piętnowaliby sami siebie ? Ale jak oni piętnowali sami siebie? Przecież w chrześcijaństwie nie było faryzeuszy i uczonych w piśmie tylko Jezus i jego uczniowie. Zaś piętnowani w przytoczonym przez ciebie fragmencie byli w innych sektach judaistycznych, z którymi chrześcijaństwo konkurowało o władzę. Czarny PR w najzwyklejszej postaci. >A nie sądzisz że jeśli byliby głęboko wierzący , to pragneliby dowieść ponad wszelką wątpliwość rzeczywistego autentyzmu tych zjawisk , mieliby nie zbity dowód na istnienie Boga , nie dla ludzi lecz przede wszystkim dla siebie. Nie byłbym tego taki pewny. Ludzie, którzy w coś wierzą zwykle boją się tego, że to może okazać się nieprawdą przez co często przyjmują bardzo wątpliwej jakości dowody jako bezsporne i dokładają starań by nie zostały one obalone. >Oto co napisałem : > - załóżmy że 350 stygmatyków żyło na przestrzeni tylko 100 lat ( a nie prawie 2000 ) to czy pośród wszystkich chorych lub głęboko wierzących na świecie wynik 3,5 stygmatyka na rok jest zjawiskiem o wysokiej częstotliwości ? Jeśli byłoby to wynikiem choroby lub projekcją umysłu zapewne występowało by częściej. >- Coś mało było tych "plagiatorów" , nie sądzisz że gdyby to było takie proste i uzależnione tylko od człowieka byłoby ich więcej ? >Proszę Cię tylko o jedno : nie zarzucaj mi rzeczy których nie zrobiłem. Ale napisałeś też to: >załóżmy że 350 stygmatyków żyło na przestrzeni tylko 100 lat ( a nie prawie 2000 ) to czy pośród wszystkich chorych lub głęboko wierzących na świecie wynik 3,5 stygmatyka na rok jest zjawiskiem o wysokiej częstotliwości ? Jeśli byłoby to wynikiem choroby lub projekcją umysłu zapewne występowało by częściej. >Pisałem , że te 100 lat to tylko założnie , bo w rzeczywistości jest to prawie 2000 lat. >Czy na świecie , gdzie są rózne wariactwa i pełno jest fanatyzmu , do tego 4 - 6 mld. ludzi , z których załóżmy 25% to Chrześcijanie nie byłoby więcej niż ledwo 350 przypadków ? Na 1 mld. ludzi tylko 350 ? Wiesz jaki jest prawdopodobny wynik przez tylko te założone 100 lat ? Jeden stygmat przypada na populację równą 2 857 142 osoby i to przy założeniu że wszystkie one mają chorobę psychiczną. Wyraznie w tym widać, że kiedy wygodnie ci napisać, że coś za dużo było tych chorzych psychicznie fanatyków to dobierasz odpowiednią skalę porównawczą ("3,5 stygmatyka na rok") sprawiającą wrażenie, że faktycznie ich jest dużo, a gdy wygodnie pisać, że tych samych ludzi jest coś za mało to dobierasz inną skalę ("jeden stygmat przypada na populację równą 2 857 142 osoby) sprawiającą wrażenie, że faktycznie ich mało. Moim zdaniem to nic innego jak stosowanie taniej sztuczki dla wyskakiwania z takim argumentem jaki akurat jest ci wygodny.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Ewangeliści żyli w ubóstwie , to nie faryzeusze czy uczeni w Piśmie. >Ale tu nie musiało koniecznie chodzić o kasę tylko o tworzenie kultu wokół siebie, dającego poczucie władzy. Siostra przełożona betanek też nie ma żadnych korzyści materialnych ze swoich domniemanych objawień, a jednak upiera się przy tym bo ma dzięki temu osoby, które gotowe byłyby za nią wskoczyć w ogień. Apostołowie nie byli pyszni , byli sługami nie panami. Ciekawą religię by sobie wymyślili : życie w ubóstwie i do tego "usługiwanie" wszystkim, to chyba nie w stylu człowieka , patrz cesarz Japonii >>No naprawdę popisali się "twoi domniemani twórcy" Ewangelii , jeśli zależałoby im na władzy i pieniądzach , czy piętnowaliby sami siebie ? >Ale jak oni piętnowali sami siebie? Przecież w chrześcijaństwie nie było faryzeuszy i uczonych w piśmie tylko Jezus i jego uczniowie. Zaś piętnowani w przytoczonym przez ciebie fragmencie byli w innych sektach judaistycznych, z którymi chrześcijaństwo konkurowało o władzę. Czarny PR w najzwyklejszej postaci. Teraz też nie ma "faryzeuszy i uczonych w Piśmie" w Chrześcijaństwie ?
>>A nie sądzisz że jeśli byliby głęboko wierzący , to pragneliby dowieść ponad wszelką wątpliwość rzeczywistego autentyzmu tych zjawisk , mieliby nie zbity dowód na istnienie Boga , nie dla ludzi lecz przede wszystkim dla siebie. >Nie byłbym tego taki pewny. Ludzie, którzy w coś wierzą zwykle boją się tego, że to może okazać się nieprawdą przez co często przyjmują bardzo wątpliwej jakości dowody jako bezsporne i dokładają starań by nie zostały one obalone. Jeśli byli wierzący , nie baliby się tego że może zostać to obalone.
>>Oto co napisałem : >> - załóżmy że 350 stygmatyków żyło na przestrzeni tylko 100 lat ( a nie prawie 2000 ) to czy pośród wszystkich chorych lub głęboko wierzących na świecie wynik 3,5 stygmatyka na rok jest zjawiskiem o wysokiej częstotliwości ? Jeśli byłoby to wynikiem choroby lub projekcją umysłu zapewne występowało by częściej. >>- Coś mało było tych "plagiatorów" , nie sądzisz że gdyby to było takie proste i uzależnione tylko od człowieka byłoby ich więcej ? >>Proszę Cię tylko o jedno : nie zarzucaj mi rzeczy których nie zrobiłem. >Ale napisałeś też to: >>załóżmy że 350 stygmatyków żyło na przestrzeni tylko 100 lat ( a nie prawie 2000 ) to czy pośród wszystkich chorych lub głęboko wierzących na świecie wynik 3,5 stygmatyka na rok jest zjawiskiem o wysokiej częstotliwości ? Jeśli byłoby to wynikiem choroby lub projekcją umysłu zapewne występowało by częściej. >>Pisałem , że te 100 lat to tylko założnie , bo w rzeczywistości jest to prawie 2000 lat. >>Czy na świecie , gdzie są rózne wariactwa i pełno jest fanatyzmu , do tego 4 - 6 mld. ludzi , z których załóżmy 25% to Chrześcijanie nie byłoby więcej niż ledwo 350 przypadków ? Na 1 mld. ludzi tylko 350 ? Wiesz jaki jest prawdopodobny wynik przez tylko te założone 100 lat ? Jeden stygmat przypada na populację równą 2 857 142 osoby i to przy założeniu że wszystkie one mają chorobę psychiczną. >Wyraznie w tym widać, że kiedy wygodnie ci napisać, że coś za dużo było tych chorzych psychicznie fanatyków to dobierasz odpowiednią skalę porównawczą ("3,5 stygmatyka na rok") sprawiającą wrażenie, że faktycznie ich jest dużo, a gdy wygodnie pisać, że tych samych ludzi jest coś za mało to dobierasz inną skalę ("jeden stygmat przypada na populację równą 2 857 142 osoby) sprawiającą wrażenie, że faktycznie ich mało. Moim zdaniem to nic innego jak stosowanie taniej sztuczki dla wyskakiwania z takim argumentem jaki akurat jest ci wygodny. To jeszcze raz , sam ocenisz czy to mało :
czas trwania obserwacji : 100 lat (nie 2000 jak naprawdę)
ilośc obserwacji zjawiska : 350
obserwowana populacja : 1 mld ludzi ( w rzeczywistości nawet nie wiem ile . pokolenie to 25 lat , jedni odchodzą , drudzy przychodzą czyli liczba ta rośnie , jakby założyć 2000 lat byłaby niewyobrażalnie większa ; acha jeszcze trzeba założyć że cały tan 11 mld ludzi jest chory psychicznie)]
Więc przez 100 lat na 1 mld "świrniętych" Chrześcijan przypada 350 stygmatów , co daje : - występowanie na całości populacji (1 mld) 3,5 stygmatów rocznie - występowanie stygmatów na co 2 857 142 osobie przez cały czas obserwacji ( 100 lat)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Apostołowie nie byli pyszni , byli sługami nie panami. Ciekawą religię by sobie wymyślili : życie w ubóstwie Jak już mówiłem chodziło o tworzenie kultu wobec siebie, a ponieważ Jezus i apostołowie sami wywodzili się z biedoty to nie przekonaliby bogaczy gardzących biednymi. Tak więc przekonywali do swojej wiary biednych. A jaki sposób był do tego najlepszy? Mówienie o tym, że oni biedni mają znacznie większe szanse na otrzymanie zbawienia niż ci bogaci. >do tego "usługiwanie" wszystkim, to chyba nie w stylu człowieka , patrz cesarz Japonii Cesarz Japonii to nie była jedyna religia po za chrześcijaństwem. W innych religiach też zdarzało się, że nakazywano im być dobrymi dla innych. Np. w religii greckiej według nakazów Zeusa należało przyjąć do domu podróżnika, który poprosi o nocleg (zwłaszcza jeśli powoła się na imię Zeusa). Istnieje nawet mit, według którego Zeus z Hermesem udali się na ziemię chcąc sprawdzić czy ludzie postępują zgodnie z tym nakazem. Przeszli wszystkie domy w mieście i nikt ich nie przyjął, a gdy zajrzeli do chaty obok tego miasta to od razu ich przyjęto. Wtedy zeus zmienił miasto w jezioro a jego mieszkańców w żaby, zaś chatę zmienił w świątynie a mieszkających w niej dwóch staruszków uczynił kapłanami. >>Ale jak oni piętnowali sami siebie? Przecież w chrześcijaństwie nie było faryzeuszy i uczonych w piśmie tylko Jezus i jego uczniowie. Zaś piętnowani w przytoczonym przez ciebie fragmencie byli w innych sektach judaistycznych, z którymi chrześcijaństwo konkurowało o władzę. Czarny PR w najzwyklejszej postaci. >Teraz też nie ma "faryzeuszy i uczonych w Piśmie" w Chrześcijaństwie ? Faryzeuszy nie. Kapłani i uczeni w piśmie rzeczywiście są i do wielu faktycznie pasowałby przytoczony fragment. Tylko, że wtedy NIE BYŁO. W ewangelii Chrystus w każdej możliwej sytuacji krytykował kapłanów konkurencyjnych sekt, przez co podobno oni tak się na niego wkurzyli, że według ewangelii domagali się jego ukrzyżowania (co moim zdaniem również było elementem czarnego PR-u) >Jeśli byli wierzący , nie baliby się tego że może zostać to obalone. Nie każdy jest tak mocno wierzący jak ty. Wielu wierzy tylko dlatego, że to daje mu przynależność do grupy chrześcijan, dzięki, której czują się lepsi od ateistów lub innowierców. Przykład mam u moich sąsiadów z bloku. Niby tacy mocno wierzący, chodzą regularnie do kościoła, a pod blokiem tylko plotkują i obgadują innych, jacy to z nich grzesznicy, czego to oni nie złego nie robią (nie patrząc nawet na to, że sami to wcale nie są lepsi) pomimo, że ksiądz już nie raz mówił o grzechach języka (jednak jak widać nakazy wiary swoje a oni swoje). Zaś strach przed tym, że to o czym przekonuje ich grupa, do której należą nie jest prawdą potrafi znacznie przerosnąć chęć dowiedzenia się prawdy. >Więc przez 100 lat na 1 mld "świrniętych" Chrześcijan A czy ja sugerowałem, że wszyscy chrześcijanie to wariaci? Dobrze wiem, że tak wcale nie jest. Za potencjalnych wariatów uważam jedynie stygmatyków, opętanych i tych co twierdzą, że mieli objawienia. Zdaje się, że zaszło jakieś nieporozumienie między nami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Jak już mówiłem chodziło o tworzenie kultu wobec siebie, a ponieważ Jezus i apostołowie sami wywodzili się z biedoty to nie przekonaliby bogaczy gardzących biednymi. Tak więc przekonywali do swojej wiary biednych. A jaki sposób był do tego najlepszy? Mówienie o tym, że oni biedni mają znacznie większe szanse na otrzymanie zbawienia niż ci bogaci. Tak 12 nie nie znających się jako całość facetów ugadało się , że będą robić wokół siebie kult.Ale jeśli apostołowie by to wymyslili , to chyba w jakimścelu , razem z kultem przyszedłby majatek.
>>do tego "usługiwanie" wszystkim, to chyba nie w stylu człowieka , patrz cesarz Japonii >Cesarz Japonii to nie była jedyna religia po za chrześcijaństwem. Przykład co robi człowiek wymyslając religię. To samo faraoni , też byli "bogami".
zmienił w świątynie a mieszkających w niej dwóch staruszków uczynił kapłanami. >>>Ale jak oni piętnowali sami siebie? Przecież w chrześcijaństwie nie było faryzeuszy i uczonych w piśmie tylko Jezus i jego uczniowie. Zaś piętnowani w przytoczonym przez ciebie fragmencie byli w innych sektach judaistycznych, z którymi chrześcijaństwo konkurowało o władzę. Czarny PR w najzwyklejszej postaci. >>Teraz też nie ma "faryzeuszy i uczonych w Piśmie" w Chrześcijaństwie ? >Faryzeuszy nie. Kapłani i uczeni w piśmie rzeczywiście są i do wielu faktycznie pasowałby przytoczony fragment. Tylko, że wtedy NIE BYŁO. Chrześcijańswtwo nie konkurowało z judaizmem ! Jezus jest synem Boga Ojca , jak więc Syn z Ojcem mogliby konkurować między sobą ? > W ewangelii Chrystus w każdej możliwej sytuacji krytykował kapłanów konkurencyjnych sekt, przez co podobno oni tak się na niego wkurzyli, że według ewangelii domagali się jego ukrzyżowania (co moim zdaniem również było elementem czarnego PR-u) Domagali się ukrzyżowania bo mówił że jest Synem Bożym i Mesjaszem , ukrzyżowali go za blużnierstwo , nie za czarny PR.
>>Jeśli byli wierzący , nie baliby się tego że może zostać to obalone. >Nie każdy jest tak mocno wierzący jak ty. Wielu wierzy tylko dlatego, że to daje mu przynależność do grupy chrześcijan, dzięki, której czują się lepsi od ateistów lub innowierców. Przykład mam u moich sąsiadów z bloku. Niby tacy mocno wierzący, chodzą regularnie do kościoła, a pod blokiem tylko plotkują i obgadują innych, jacy to z nich grzesznicy, czego to oni nie złego nie robią (nie patrząc nawet na to, że sami to wcale nie są lepsi) pomimo, że ksiądz już nie raz mówił o grzechach języka (jednak jak widać nakazy wiary swoje a oni swoje). Zaś strach przed tym, że to o czym przekonuje ich grupa, do której należą nie jest prawdą potrafi znacznie przerosnąć chęć dowiedzenia się prawdy. Widzisz są ludzie i ludzie , Chrześcijanie i chrześcijani. Czy to że polacy zrobili nam za granicą twój czarny PR powoduje to że przestaje być dumny z bycia Polakiem. Nie oglądaj się na ludzi , bo to byli , są i będą tylko ludzie.
>>Więc przez 100 lat na 1 mld "świrniętych" Chrześcijan >A czy ja sugerowałem, że wszyscy chrześcijanie to wariaci? Dobrze wiem, że tak wcale nie jest. Za potencjalnych wariatów uważam jedynie stygmatyków, opętanych i tych co twierdzą, że mieli objawienia. Zdaje się, że zaszło jakieś nieporozumienie między nami. Nie to ja zasugerowałem , żeby pokazać Ci jak rzadkie są stygmaty , jeśli byłyby wynikiem choroby psychicznej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Tak 12 nie nie znających się jako całość facetów ugadało się , że będą robić wokół siebie kult. Jak to się nie znali? Przecież wspólnie prowadzili swoją sektę. >Ale jeśli apostołowie by to wymyslili , to chyba w jakimścelu , razem z kultem przyszedłby majatek. Co ty tak z tym majątkiem? Nie zawsze chodzi tylko o majątek, w tworzeniu kultu może chodzić tylko o władzę. Przykładem może być już wspominana przełożona betanek, która również za tworzenie w okuł siebie kultu nie ma żadnego majątku czy też podobni przywódcy religijni do Jezusa, których w jego czasach trochę było. >Chrześcijańswtwo nie konkurowało z judaizmem ! Jezus jest synem Boga Ojca , jak więc Syn z Ojcem mogliby konkurować między sobą ? W to, że był synem Boga to ty wierzysz. Dla mnie to był tylko spryciarz, który postanowił zebrać w okół siebie wyznawców i ogłosił się synem Boga żeby wzmocnić swoją pozycje w oczach wyznawców. >Domagali się ukrzyżowania bo mówił że jest Synem Bożym i Mesjaszem , ukrzyżowali go za blużnierstwo , nie za czarny PR. sratata To dlaczego sami go nie zabili tylko bawili się w te wszystkie procesy? Chrześcijanie jednym głosem odpowiadają "no przecież nie mogli bo byli w niewoli, musieli posłużyć się Rzymianami". Ale Szczepana i wszystkich innych bluznierców mogli ukamienować? To dlaczego do cholery jednego Chrystusa nie mogli ukamienować? Krzyż zaś był karą rzymską i ginęli na nim pospolici zbrodniarze lub uczestnicy powstań (z których podbity Izrael wręcz słynął). Takie powstania najczęściej wzniecały sekty z przywódcami religijnymi takimi jak Jezus. Bez względu na to czy Jezus faktycznie planował czy nie planował jakieś powstanie i czy w ogóle mówił cokolwiek o polityce (choć ja wątpię by wtedy człowiek, który nic nie mówił o polityce mógł zebrać w okół siebie tylu ludzi) Rzymianie widząc, że pojawił się kolejny co gromadzi tłumy uznali go za potencjalne zagrożenie, które należało zdusić już w zarodku. A to co opisano w ewangelii to również był czarny PR żeby pokazać jacy to kapłani z innych sekt są zli bo dali Jezusa na krzyż gdy ten ośmielił się im wytknąć ich błędy. >Widzisz są ludzie i ludzie , Chrześcijanie i chrześcijani. Czy to że polacy zrobili nam za granicą twój czarny PR powoduje to że przestaje być dumny z bycia Polakiem. Nie. >Nie oglądaj się na ludzi , bo to byli , są i będą tylko ludzie. No właśnie. To się tyczy też tych co badali stygmatyków. >Nie to ja zasugerowałem , żeby pokazać Ci jak rzadkie są stygmaty , jeśli byłyby wynikiem choroby psychicznej. Teraz sugerujesz mi, że stygmatyków było za mało czy za dużo? Bo już się pogubiłem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Tak 12 nie nie znających się jako całość facetów ugadało się , że będą robić wokół siebie kult. >Jak to się nie znali? Przecież wspólnie prowadzili swoją sektę. Poznali się za sprawą Pana Jezusa i znali się wcześniej.
>>Ale jeśli apostołowie by to wymyslili , to chyba w jakimścelu , razem z kultem przyszedłby majatek. >Co ty tak z tym majątkiem? Nie zawsze chodzi tylko o majątek, w tworzeniu kultu może chodzić tylko o władzę. Przykładem może być już wspominana przełożona betanek, która również za tworzenie w okuł siebie kultu nie ma żadnego majątku czy też podobni przywódcy religijni do Jezusa, których w jego czasach trochę było. Dobra włądza czy majątek bez różnicy , nie zapominaj że Apostołowie byli prześladowani , to fajną mieli władzę. Pozatym przełożona bretanek ma ile "wiernych" ... 20 ? A jak działają sekty , czy w nich nie chodzi o pieniądze , przykład - realianie , scjentolodzy . Zazwyczaj nie ma władzy bez pieniędzy i pieniędzy bez władzy.
>>Chrześcijańswtwo nie konkurowało z judaizmem ! Jezus jest synem Boga Ojca , jak więc Syn z Ojcem mogliby konkurować między sobą ? >W to, że był synem Boga to ty wierzysz. Dla mnie to był tylko spryciarz, który postanowił zebrać w okół siebie wyznawców i ogłosił się synem Boga żeby wzmocnić swoją pozycje w oczach wyznawców. Jak to się ma do konkurowania z judaizmem , poza tym Pan Jezus jest Synem Boga , bez Jego pomocy nie dokonałby takich rzeczy o których mówi Ewangelia.
>>Domagali się ukrzyżowania bo mówił że jest Synem Bożym i Mesjaszem , ukrzyżowali go za blużnierstwo , nie za czarny PR. >sratata To dlaczego sami go nie zabili tylko bawili się w te wszystkie procesy? Chrześcijanie jednym głosem odpowiadają "no przecież nie mogli bo byli w niewoli, musieli posłużyć się Rzymianami". Ale Szczepana i wszystkich innych bluznierców mogli ukamienować? To dlaczego do cholery jednego Chrystusa nie mogli ukamienować? Krzyż zaś był karą rzymską i ginęli na nim pospolici zbrodniarze lub uczestnicy powstań (z których podbity Izrael wręcz słynął). Takie powstania najczęściej wzniecały sekty z przywódcami religijnymi takimi jak Jezus. Bez względu na to czy Jezus faktycznie planował czy nie planował jakieś powstanie i czy w ogóle mówił cokolwiek o polityce (choć ja wątpię by wtedy człowiek, który nic nie mówił o polityce mógł zebrać w okół siebie tylu ludzi) Rzymianie widząc, że pojawił się kolejny co gromadzi tłumy uznali go za potencjalne zagrożenie, które należało zdusić już w zarodku. A to co opisano w ewangelii to również był czarny PR żeby pokazać jacy to kapłani z innych sekt są zli bo dali Jezusa na krzyż gdy ten ośmielił się im wytknąć ich błędy. Arcykapłani nie mogli wydać wyroku śmierci taka jest prawda , Pana Jezusa "skazano" za "podburzanie ludu" i w Ewangelii nie ma ani słowa Pana Jezusa o polityce. Jak to Rzymianie uznali Go za zagrożenie , czy przypadkiem Piłat i Herod nie chcieli Go wypuścić na wolnośc , o jakim więc zagrożeniu mówisz ? Ale się uparliście tego czarnego PR , nie zapominajcie że w tamtych czasach wiara w Boga wyglądała zupełnie inaczej i nie było takich reczy : w poniedziałek będe katolikiem , we wtorek buddystą , w srodę postudjuję kabałe ,a czwartek jest dniem ateizmu ....
>>Widzisz są ludzie i ludzie , Chrześcijanie i chrześcijani. Czy to że polacy zrobili nam za granicą twój czarny PR powoduje to że przestaje być dumny z bycia Polakiem. >Nie. >>Nie oglądaj się na ludzi , bo to byli , są i będą tylko ludzie. >No właśnie. To się tyczy też tych co badali stygmatyków. >>Nie to ja zasugerowałem , żeby pokazać Ci jak rzadkie są stygmaty , jeśli byłyby wynikiem choroby psychicznej. >Teraz sugerujesz mi, że stygmatyków było za mało czy za dużo? Bo już się pogubiłem. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Dobra włądza czy majątek bez różnicy , nie zapominaj że Apostołowie byli prześladowani , to fajną mieli władzę. No właśnie, ich wyznawcy słuchali ich jak jakiegoś guru choć wiedzieli, że mogą za to zginąć >Pozatym przełożona bretanek ma ile "wiernych" ... 20 ? A jak działają sekty , czy w nich nie chodzi o pieniądze , przykład - realianie , scjentolodzy . Zazwyczaj nie ma władzy bez pieniędzy i pieniędzy bez władzy. Zazwyczaj nie, ale nie oznacza to, że się tak nie zdarza. >>W to, że był synem Boga to ty wierzysz. Dla mnie to był tylko spryciarz, który postanowił zebrać w okół siebie wyznawców i ogłosił się synem Boga żeby wzmocnić swoją pozycje w oczach wyznawców. >Jak to się ma do konkurowania z judaizmem A tak, że Jezus chciał mieć jak najwięcej wyznawców (jak każdy przywódca religijny) a najłatwiej było ich podpierniczać z innych sekt judaistycznych. >poza tym Pan Jezus jest Synem Boga , bez Jego pomocy nie dokonałby takich rzeczy o których mówi Ewangelia. to znaczy jakich? >Arcykapłani nie mogli wydać wyroku śmierci taka jest prawda , Pana Jezusa "skazano" za "podburzanie ludu" i w Ewangelii nie ma ani słowa Pana Jezusa o polityce. Ale mogli wywlec w ślepą aleję miasta i ukamienować. Dlaczego z Jezusem tak nie zrobili tylko urządzali ten cały cyrk? >Jak to Rzymianie uznali Go za zagrożenie A tak to, że był jednym z wielu przywódców religijnych, którzy najczęściej wszczynali powstania. >czy przypadkiem Piłat i Herod nie chcieli Go wypuścić na wolnośc , o jakim więc zagrożeniu mówisz ? To dlaczego tego nie zrobili? >Ale się uparliście tego czarnego PR , nie zapominajcie że w tamtych czasach wiara w Boga wyglądała zupełnie inaczej i nie było takich reczy : w poniedziałek będe katolikiem , we wtorek buddystą , w srodę postudjuję kabałe ,a czwartek jest dniem ateizmu .... A ty tak robisz, że wyznajesz odpowiednią wiarę w zależności od dnia tygodnia?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Dobra włądza czy majątek bez różnicy , nie zapominaj że Apostołowie byli prześladowani , to fajną mieli władzę. >No właśnie, ich wyznawcy słuchali ich jak jakiegoś guru choć wiedzieli, że mogą za to zginąć No właśnie , to stwarzasz sobie kult za który cię prześladują i chcą cię zabić ?! Ciekawe sami tak na siebie bata kręcili.
>>Pozatym przełożona bretanek ma ile "wiernych" ... 20 ? A jak działają sekty , czy w nich nie chodzi o pieniądze , przykład - realianie , scjentolodzy . Zazwyczaj nie ma władzy bez pieniędzy i pieniędzy bez władzy. >Zazwyczaj nie, ale nie oznacza to, że się tak nie zdarza. Owszem ale są to tylko wyjątki potwierdzające regułę.
>>>W to, że był synem Boga to ty wierzysz. Dla mnie to był tylko spryciarz, który postanowił zebrać w okół siebie wyznawców i ogłosił się synem Boga żeby wzmocnić swoją pozycje w oczach wyznawców. >>Jak to się ma do konkurowania z judaizmem >A tak, że Jezus chciał mieć jak najwięcej wyznawców (jak każdy przywódca religijny) a najłatwiej było ich podpierniczać z innych sekt judaistycznych. Nie rozumiesz , że Pan Jezus był kontynuacją i dopełnieniem tego co zostało przkazane ludziom przez Boga w Starym Testamencie. Tam nie było chyba zmartwychwstania , a o to się głównie rozchodzi.
>>poza tym Pan Jezus jest Synem Boga , bez Jego pomocy nie dokonałby takich rzeczy o których mówi Ewangelia. >to znaczy jakich? Czytałeś Ewangelię ? Rozmnożenie chleba i ryb , uzdrawianie , wypędzanie złych duchów , czytanie w myslach , chodzenie po wodzie itd.
>>Arcykapłani nie mogli wydać wyroku śmierci taka jest prawda , Pana Jezusa "skazano" za "podburzanie ludu" i w Ewangelii nie ma ani słowa Pana Jezusa o polityce. >Ale mogli wywlec w ślepą aleję miasta i ukamienować. Dlaczego z Jezusem tak nie zrobili tylko urządzali ten cały cyrk? Sądzisz że byli tacy chętni do plamienia sobie dłoni krwią ? Zazwyczaj ci co są na górze nie lubią się babrać.
>>Jak to Rzymianie uznali Go za zagrożenie >A tak to, że był jednym z wielu przywódców religijnych, którzy najczęściej wszczynali powstania. Czy Pan Jezus wszczeynał powstania , wręcz przeciwnie mówił , że władzę należy szanować , nakazywał płacić podatki .
>>czy przypadkiem Piłat i Herod nie chcieli Go wypuścić na wolnośc , o jakim więc zagrożeniu mówisz ? >To dlaczego tego nie zrobili? Żeby uniknąć Twojego powstania , które wywołaliby arcykapłani.
>>Ale się uparliście tego czarnego PR , nie zapominajcie że w tamtych czasach wiara w Boga wyglądała zupełnie inaczej i nie było takich reczy : w poniedziałek będe katolikiem , we wtorek buddystą , w srodę postudjuję kabałe ,a czwartek jest dniem ateizmu .... >A ty tak robisz, że wyznajesz odpowiednią wiarę w zależności od dnia tygodnia? Ja tak nie robię , chodziło mi o to , że w tamtych czasach ludzie traktowali kwestię wiary zdecydowanie bardziej poważnie , niż ludzie współcześni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >No właśnie , to stwarzasz sobie kult za który cię prześladują i chcą cię zabić ?! Ciekawe sami tak na siebie bata kręcili. A myślisz, że tworząc kult uwzględniali to, że będą prześladowani?
>>>Pozatym przełożona bretanek ma ile "wiernych" ... 20 ? A jak działają sekty , czy w nich nie chodzi o pieniądze , przykład - realianie , scjentolodzy . Zazwyczaj nie ma władzy bez pieniędzy i pieniędzy bez władzy. >>Zazwyczaj nie, ale nie oznacza to, że się tak nie zdarza. >Owszem ale są to tylko wyjątki potwierdzające regułę. No i właśnie z takim wyjątkiem mamy do czynienia w tej sytuacji.
>>>Jak to się ma do konkurowania z judaizmem >>A tak, że Jezus chciał mieć jak najwięcej wyznawców (jak każdy przywódca religijny) a najłatwiej było ich podpierniczać z innych sekt judaistycznych. >Nie rozumiesz , że Pan Jezus był kontynuacją i dopełnieniem tego co zostało przkazane ludziom przez Boga w Starym Testamencie. Tam nie było chyba zmartwychwstania , a o to się głównie rozchodzi. Najwidoczniej nie rozumiem, bo widzisz ja jestem ateistą i uważam Jezusa nie za syna bożego tylko za zwykłego spryciarza, który wzmacniał swoją pozycję mówiąc, że jest synem bożym. A zmartwychwstanie uważam za jeden z wielu wymyślonych cudów głoszonych przez apostołów chcących wzmocnić swój kult.
>Czytałeś Ewangelię ? Coś tam czytałem. >Rozmnożenie chleba i ryb , uzdrawianie , wypędzanie złych duchów , czytanie w myslach , chodzenie po wodzie itd. Po pierwsze, jak już wspomniałem, tworzący kult wokół siebie mają zwyczaj opisywać wymyślone przez siebie cuda mające na celu wzmocnienie swojego kultu, po drugie osobom obdarzanym kultem wyznawcy często przypisują niezwykłe zdolności, a potem je rozgłaszają, a jakbyś spróbował dociec skąd one te plotki się wzięły to w życiu byś nie doszedł.
>Sądzisz że byli tacy chętni do plamienia sobie dłoni krwią ? Zazwyczaj ci co są na górze nie lubią się babrać. To dlaczego Szczepana nie dawali pod sąd tylko w jego przypadku "byli tacy chętni do plamienia sobie rąk"?
>>>Jak to Rzymianie uznali Go za zagrożenie >>A tak to, że był jednym z wielu przywódców religijnych, którzy najczęściej wszczynali powstania. >Czy Pan Jezus wszczeynał powstania , wręcz przeciwnie mówił , że władzę należy szanować , nakazywał płacić podatki . A skąd Rzymianie mieli wiedzieć czy Jezus planował czy nie planował powstania? Po prostu był przywódcą religijnym, podobnym do tych, którzy wszczynali powstania, więc uznali, że i Jezus może coś takiego planować, więc postanowili na wszelki wypadek się go pozbyć.
>>>czy przypadkiem Piłat i Herod nie chcieli Go wypuścić na wolnośc , o jakim więc zagrożeniu mówisz ? >>To dlaczego tego nie zrobili? >Żeby uniknąć Twojego powstania , które wywołaliby arcykapłani. A po co mieliby wszczynać powstanie z powodu jednego człowieka, którego nie skazano na śmierć? Przecież byli na tyle bogaci, że w razie wyroku uniewinniającego mogliby wynająć zabójców, którzy załatwiliby wszystko za Rzymian.
>>>Ale się uparliście tego czarnego PR , nie zapominajcie że w tamtych czasach wiara w Boga wyglądała zupełnie inaczej i nie było takich reczy : w poniedziałek będe katolikiem , we wtorek buddystą , w srodę postudjuję kabałe ,a czwartek jest dniem ateizmu .... >>A ty tak robisz, że wyznajesz odpowiednią wiarę w zależności od dnia tygodnia? >Ja tak nie robię , chodziło mi o to , że w tamtych czasach ludzie traktowali kwestię wiary zdecydowanie bardziej poważnie , niż ludzie współcześni. Jednak ty pod względem traktowania kwestii wiary przypominasz bardziej ludzi z tamtych czasów i chyba sam przyznasz, że choć jesteś w mniejszości to jednak nie jesteś jedyną taką osobą na świecie. Za to w tamtych czasach osoby przypominające "współczesne" podejście do wiary byli w mniejszości, ale byli.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>A myślisz, że tworząc kult uwzględniali to, że będą prześladowani? Czy w "ich kulcie" i w "księdze ich kultu" nie ma przepowiedni o prześladowaniach ?
>>Czytałeś Ewangelię ? >Coś tam czytałem. Może za mało , albo niedokładnie.
>>Rozmnożenie chleba i ryb , uzdrawianie , wypędzanie złych duchów , czytanie w myslach , chodzenie po wodzie itd. >Po pierwsze, jak już wspomniałem, tworzący kult wokół siebie mają zwyczaj opisywać wymyślone przez siebie cuda mające na celu wzmocnienie swojego kultu, po drugie osobom obdarzanym kultem wyznawcy często przypisują niezwykłe zdolności, a potem je rozgłaszają, a jakbyś spróbował dociec skąd one te plotki się wzięły to w życiu byś nie doszedł. No zazwyczaj tak z plotkami jest , pamiętaj jednak że "tamta plotka" rozrosła się , coś za bardzo jak na plotkę nie uważasz. I mam tu na myśli zarówno tamte czasy jak i te.
>Jednak ty pod względem traktowania kwestii wiary przypominasz bardziej ludzi z tamtych czasów i chyba sam przyznasz, że choć jesteś w mniejszości to jednak nie jesteś jedyną taką osobą na świecie. Za to w tamtych czasach osoby przypominające "współczesne" podejście do wiary byli w mniejszości, ale byli. Wierzę w życie po śmierci , wierzę że trzeba na nie zasłużyć , czy według Ciebie powinienem sobie olać tą kwestię ? Jeśli wiem że to co jest tu i teraz przeminie , byłbym idotą gdybym nie traktował tego śmiertelnie poważnie. A co do św. Szczepana , proroków zabijano równie łatwo np. Jana Chrzciciela ścięto bo zazyczyła sobie tego jedna z "koleżanek" bodajże Heroda, ale to byli tylko ludzie. Pan Jezus był Synem Boga , więc miało się stać tak jak On chciał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Czy w "ich kulcie" i w "księdze ich kultu" nie ma przepowiedni o prześladowaniach ? Owszem są. Tylko czy oni łazili za Chrystusem z papirusami i piórami w dłoniach i zapisywali wszystko co powiedział? Bo z tego co wiem to ewangelia została napisana już po fakcie i można było bez problemu wcisnąć do niej wymyślone już po zdarzeniach przepowiednie, które "spełniły się"
>>>Czytałeś Ewangelię ? >>Coś tam czytałem. >Może za mało , albo niedokładnie. Faktycznie przeczytałem tylko część.
>No zazwyczaj tak z plotkami jest , pamiętaj jednak że "tamta plotka" rozrosła się , coś za bardzo jak na plotkę nie uważasz. I mam tu na myśli zarówno tamte czasy jak i te. Apostołowie wpajali swoim wyznawcom wszystkie wymyślone mity na temat Jezusa, a ci (wyznawcy) oczywiście słuchali wszystkiego co mówili im ich guru i brali to za prawdę. Później jeszcze zostały napisane odpowiednie książeczki, których zawartość wpajało później ludziom jako prawdę będące już u władzy chrześcijaństwo.
>Wierzę w życie po śmierci , wierzę że trzeba na nie zasłużyć , czy według Ciebie powinienem sobie olać tą kwestię ? Jeśli wiem że to co jest tu i teraz przeminie , byłbym idotą gdybym nie traktował tego śmiertelnie poważnie. Twoja sprawa, ja tam nie przejmuję się życiem pozagrobowym, gdyż w porównaniu do ciebie nie łudzę się w tym, że po śmierci zostanie po mnie coś więcej niż gnijące mięso.
>A co do św. Szczepana , proroków zabijano równie łatwo np. Jana Chrzciciela ścięto bo zazyczyła sobie tego jedna z "koleżanek" bodajże Heroda, ale to byli tylko ludzie. Pan Jezus był Synem Boga , więc miało się stać tak jak On chciał. Znaczy, że co? Bóg powiedział faryzeuszom, że mają Chrystusa nie kamienować tylko postawić przed sądem za bluźnierstwo bo taka jest jego wola?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Czy w "ich kulcie" i w "księdze ich kultu" nie ma przepowiedni o prześladowaniach ? >Owszem są. Tylko czy oni łazili za Chrystusem z papirusami i piórami w dłoniach i zapisywali wszystko co powiedział? Bo z tego co wiem to ewangelia została napisana już po fakcie i można było bez problemu wcisnąć do niej wymyślone już po zdarzeniach przepowiednie, które "spełniły się" Co nie zmienia faktu , że nadal byli prześladowani , a w Rzymie rzucano ich lwom w Koloseum. Fajny sobie kult wymyślili.
>>>>Czytałeś Ewangelię ? >>>Coś tam czytałem. >>Może za mało , albo niedokładnie. >Faktycznie przeczytałem tylko część. Sam widzisz.
>>No zazwyczaj tak z plotkami jest , pamiętaj jednak że "tamta plotka" rozrosła się , coś za bardzo jak na plotkę nie uważasz. I mam tu na myśli zarówno tamte czasy jak i te. >Apostołowie wpajali swoim wyznawcom wszystkie wymyślone mity na temat Jezusa, a ci (wyznawcy) oczywiście słuchali wszystkiego co mówili im ich guru i brali to za prawdę. Później jeszcze zostały napisane odpowiednie książeczki, których zawartość wpajało później ludziom jako prawdę będące już u władzy chrześcijaństwo. Taka jest Twoja wersja , moją już znasz.
>>Wierzę w życie po śmierci , wierzę że trzeba na nie zasłużyć , czy według Ciebie powinienem sobie olać tą kwestię ? Jeśli wiem że to co jest tu i teraz przeminie , byłbym idotą gdybym nie traktował tego śmiertelnie poważnie. >Twoja sprawa, ja tam nie przejmuję się życiem pozagrobowym, gdyż w porównaniu do ciebie nie łudzę się w tym, że po śmierci zostanie po mnie coś więcej niż gnijące mięso. Wiesz jeśli Ty masz rację ja nic nie stracę , ba nawet się o tym nie dowiem. Natomiast jeśli ja mam rację , to ...
>>A co do św. Szczepana , proroków zabijano równie łatwo np. Jana Chrzciciela ścięto bo zazyczyła sobie tego jedna z "koleżanek" bodajże Heroda, ale to byli tylko ludzie. Pan Jezus był Synem Boga , więc miało się stać tak jak On chciał. >Znaczy, że co? Bóg powiedział faryzeuszom, że mają Chrystusa nie kamienować tylko postawić przed sądem za bluźnierstwo bo taka jest jego wola? Pan Jezus głosił , że jest Synem Boga , czynił cuda , faryzeusze mu nie wierzyli , ale byli "przezorni" i na wypadek gdyby to była prawda , chcieli mieć "czyste ręce".Poza tym zabójstwo Pana Jezusa przez faryzeuszy miałoby katastrofalne skutki , pamiętaj że poza częścią Jerozolimy Pan Jezus był wszędzie wielbiony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Co nie zmienia faktu , że nadal byli prześladowani , a w Rzymie rzucano ich lwom w Koloseum. Fajny sobie kult wymyślili. O ile zakładali, że będą ich prześladować, ty uważasz, że tak a ja, że wymyślili sobie te przepowiednie po fakcie a wymyślając kult nie zakładali prześladowań. A co do tych lwów to masz na myśli to słynne koloseum w Rzymie, którego ruiny do dziś tam stoją? Bo jeśli tak to jesteś w błędzie. >Wiesz jeśli Ty masz rację ja nic nie stracę , ba nawet się o tym nie dowiem. Natomiast jeśli ja mam rację , to ... Zależy, z której strony na to spojrzeć. Jeśli ja mam rację to ty marnujesz niepotrzebnie cenne chwilę jedynego swojego życia na modły i msze i niepotrzebnie odmawiasz sobie przyjemności np. poszcząc w każdy piątek (chyba że się do tego nie stosujesz) >Pan Jezus głosił , że jest Synem Boga , czynił cuda , faryzeusze mu nie wierzyli , ale byli "przezorni" i na wypadek gdyby to była prawda , chcieli mieć "czyste ręce".Poza tym zabójstwo Pana Jezusa przez faryzeuszy miałoby katastrofalne skutki , pamiętaj że poza częścią Jerozolimy Pan Jezus był wszędzie wielbiony. Gdyby się bali, że to była prawda to przecież nie wydawaliby Chrystusa na śmierć bo przecież obawialiby się za to kary boskiej. A nawet jeśli chodziłoby tylko o to żeby mieć czyste ręce to zamiast dawać Judaszowi srebrniki opłaciliby nimi jakiegoś profesjonalnego zabójcę, który podciąłby gardło Chrystusowi podczas snu tak, że nikt by nie zauważył. Tak byłoby przecież prościej i wygodniej niż bawić się w te wszystkie procesy szarpiąc sobie przy tym nerwy i na dodatek pokazać się wszystkim jawnie jako ci co go wydali na śmierć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Co nie zmienia faktu , że nadal byli prześladowani , a w Rzymie rzucano ich lwom w Koloseum. Fajny sobie kult wymyślili. >O ile zakładali, że będą ich prześladować, ty uważasz, że tak a ja, że wymyślili sobie te przepowiednie po fakcie a wymyślając kult nie zakładali prześladowań. A co do tych lwów to masz na myśli to słynne koloseum w Rzymie, którego ruiny do dziś tam stoją? Bo jeśli tak to jesteś w błędzie. Wiesz sam , że Ewangelie powstawały po śmierci Pana Jezusa , czyli prześladowania już były. Najpierw były prześladowania , dopiero potem Ewangelie.
>>Wiesz jeśli Ty masz rację ja nic nie stracę , ba nawet się o tym nie dowiem. Natomiast jeśli ja mam rację , to ... >Zależy, z której strony na to spojrzeć. Jeśli ja mam rację to ty marnujesz niepotrzebnie cenne chwilę jedynego swojego życia na modły i msze i niepotrzebnie odmawiasz sobie przyjemności np. poszcząc w każdy piątek (chyba że się do tego nie stosujesz) Zachowuje posty , a wracając do sprawy , nie odczuję utraty tych "cennych chwil" , bo wedle tego co wyznajesz po śmierci zostanie ze mnie padlina i nic więcej. Jak więc mogę coś marnować , jeśli nie będe miał świadomości że to robię ?
>>Pan Jezus głosił , że jest Synem Boga , czynił cuda , faryzeusze mu nie wierzyli , ale byli "przezorni" i na wypadek gdyby to była prawda , chcieli mieć "czyste ręce".Poza tym zabójstwo Pana Jezusa przez faryzeuszy miałoby katastrofalne skutki , pamiętaj że poza częścią Jerozolimy Pan Jezus był wszędzie wielbiony. >Gdyby się bali, że to była prawda to przecież nie wydawaliby Chrystusa na śmierć bo przecież obawialiby się za to kary boskiej. A nawet jeśli chodziłoby tylko o to żeby mieć czyste ręce to zamiast dawać Judaszowi srebrniki opłaciliby nimi jakiegoś profesjonalnego zabójcę, który podciąłby gardło Chrystusowi podczas snu tak, że nikt by nie zauważył. Tak byłoby przecież prościej i wygodniej niż bawić się w te wszystkie procesy szarpiąc sobie przy tym nerwy i na dodatek pokazać się wszystkim jawnie jako ci co go wydali na śmierć. Po pierwsze : Pan Jezus podawał się za Syna Boga , więc Bóg powinien ( w domniemaniu faryzeuszy) Go ocalić ; Po drugie : łatwiej żeby zabiła kogoś władza , czy żeby zabił kogoś najemnik ? Jeśli miałbym realną opcję tą pierwszą , nie zajmował bym się tą drugą. Nawet same koszta są mniejsze; Po trzecie : Żydzi do dnia dzisiejszego nie uznają Pana Jezusa za Syna Boga (to odnośnie do tych co wydali Go na śmierć).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Zachowuje posty , a wracając do sprawy , nie odczuję utraty tych "cennych chwil" , bo wedle tego co wyznajesz po śmierci zostanie ze mnie padlina i nic więcej. Jak więc mogę coś marnować , jeśli nie będe miał świadomości że to robię ? Jeśli po śmierci zostaniesz tylko padliną to faktycznie nie odczujesz tego, dlatego ja uważam, że powinienem wykorzystać to jedyne życie póki jeszcze je mam bez marnowania cennych chwil na przygotowania do do życie pośmiertnego, którego nie ma.
>Po pierwsze : Pan Jezus podawał się za Syna Boga , więc Bóg powinien ( w domniemaniu faryzeuszy) Go ocalić ; To wtedy nie baliby się również ukamienować go bo w ich mniemaniu jeśli Jezus był synem bożym to podczas próby ukamienowania dobry ojciec sprawiłby, że kamienie nie zrobiłyby krzywdy umiłowanemu synowi lub zanimby zdążyli rzucić pierwszy kamień objawiłby im się anioł lub nawet sam Bóg i rzekłby im żeby nie kamienowali, a jeśli nie wydarzyłby się żaden cud i Jezus po prostu by umarł to byłby to dla nich dowód, że nie był to syn boży tylko zwykły krętacz.
>Po drugie : łatwiej żeby zabiła kogoś władza , czy żeby zabił kogoś najemnik ? Jeśli miałbym realną opcję tą pierwszą , nie zajmował bym się tą drugą. Nawet same koszta są mniejsze; A ja bym jednak wybrał tę drugą opcje. Zamiast użerać się z sądami szarpiąc sobie przy tym nerwy i na dodatek ryzykując, że zostanie uniewinniony dzięki czemu wzmocni się jego pozycja wolałbym wynająć kogoś kto załatwi sprawę szybko i bez ceregieli. >Nawet same koszta są mniejsze; Rzeczywiście. Zamiast płacić najemnikowi za morderstwo zapłacili jednemu z uczniów by wydał im swojego nauczyciela. Ale na tym zaoszczędzili.
>Po trzecie : Żydzi do dnia dzisiejszego nie uznają Pana Jezusa za Syna Boga (to odnośnie do tych co wydali Go na śmierć). A chrześcijanie do dnia dzisiejszego nie uznają Mahometa za proroka....
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Jeśli po śmierci zostaniesz tylko padliną to faktycznie nie odczujesz tego, dlatego ja uważam, że powinienem wykorzystać to jedyne życie póki jeszcze je mam bez marnowania cennych chwil na przygotowania do do życie pośmiertnego, którego nie ma. No widzisz , ja natomiast się nie rozczaruję i oboje jesteśmy zadowoleni.
>To wtedy nie baliby się również ukamienować go bo w ich mniemaniu jeśli Jezus był synem bożym to podczas próby ukamienowania dobry ojciec sprawiłby, że kamienie nie zrobiłyby krzywdy umiłowanemu synowi lub zanimby zdążyli rzucić pierwszy kamień objawiłby im się anioł lub nawet sam Bóg i rzekłby im żeby nie kamienowali, a jeśli nie wydarzyłby się żaden cud i Jezus po prostu by umarł to byłby to dla nich dowód, że nie był to syn boży tylko zwykły krętacz. Wiesz ja raczej nie podnosiłbym ręki na Syna Bożego , w szczególności jeśli czynił takie cuda , oni chyba byli tak samo profilaktyczni jak ja. Lepiej żeby sąd uznał kogoś za winnego , bo wtedy cała odpowiedzialność spada na sąd.
>A ja bym jednak wybrał tę drugą opcje. Zamiast użerać się z sądami szarpiąc sobie przy tym nerwy i na dodatek ryzykując, że zostanie uniewinniony dzięki czemu wzmocni się jego pozycja wolałbym wynająć kogoś kto załatwi sprawę szybko i bez ceregieli. No i został uniewinniony ! Co i tak Mu nie pomogło. Sprawę załatwiono "szybko" , a koszty to tylko srebrniki dla Judasza i trochę na przekupienie tłumu aby wołał za Barabaszem. Jak byłaby cena za zabójstwo Syna Bożego ? Chyba jednak nie byłoby ich na to stać.
>Rzeczywiście. Zamiast płacić najemnikowi za morderstwo zapłacili jednemu z uczniów by wydał im swojego nauczyciela. Ale na tym zaoszczędzili. Kto dostaje więcej informator co wystawia cel czy płatny morderca. "Myślisz czasem ?"
>>Po trzecie : Żydzi do dnia dzisiejszego nie uznają Pana Jezusa za Syna Boga (to odnośnie do tych co wydali Go na śmierć). >A chrześcijanie do dnia dzisiejszego nie uznają Mahometa za proroka.... Bo Mahomet nie był prorokiem , Pan Jezus wyrażnie powiedział , że nie będzie już proroków po Nim, za wyjatkiem tych fałszywych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Wiesz ja raczej nie podnosiłbym ręki na Syna Bożego , w szczególności jeśli czynił takie cuda , oni chyba byli tak samo profilaktyczni jak ja. Lepiej żeby sąd uznał kogoś za winnego , bo wtedy cała odpowiedzialność spada na sąd. A kto go wydał temu sądowi? Sądzisz, że faryzeusze, którzy bali się podnieść ręki na syna bożego, nie baliby się wydać go sądowi bo myśleli, że ich wszechwiedzący Bóg okazałby się jednak na tyle głupi, że nie zauważyłby, że to przez nich jego syn został wydany na śmierć?
>No i został uniewinniony ! Co i tak Mu nie pomogło. No zaraz. Przecież gdyby uznali go za niewinnego to by go po prostu wypuścili. >Sprawę załatwiono "szybko" No rzeczywiście. Pomijając tylko te wszystkie ceregiele jak np. odsyłanie do Heroda, który odesłał z powrotem do Piłata. >a koszty to tylko srebrniki dla Judasza i trochę na przekupienie tłumu aby wołał za Barabaszem. Jak byłaby cena za zabójstwo Syna Bożego ? Chyba jednak nie byłoby ich na to stać. A myślisz, że przekupić cały tłum to tak łatwo? Nawet jeśli ich żądania nie były zbyt wygórowane to mimo wszystko trochę ludu tam było. A przypuszczam, że po zebraniu srebrników od Judasza i tłumu krzyczącego "Barabasza" zebrałaby się taka sumka, że starczyłoby na zapłacenie zabójcy.
>>>Po trzecie : Żydzi do dnia dzisiejszego nie uznają Pana Jezusa za Syna Boga (to odnośnie do tych co wydali Go na śmierć). >>A chrześcijanie do dnia dzisiejszego nie uznają Mahometa za proroka.... >Bo Mahomet nie był prorokiem , Pan Jezus wyrażnie powiedział , że nie będzie już proroków po Nim, za wyjatkiem tych fałszywych. To ty tak twierdzisz, ale muzułmanin nie zgodziłby się z tym co wyżej napisałeś tak samo jak chrześcijanin nie zgodziłby się z Żydem mówiącym, że Jezus nie był synem bożym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >No widzisz , ja natomiast się nie rozczaruję i oboje jesteśmy zadowoleni.
Tia, chociaż tyle fajnego dla Ciebie, że jak by się nie skończyło, rozczarowania nie doznasz.
>Wiesz ja raczej nie podnosiłbym ręki na Syna Bożego , w szczególności jeśli czynił takie cuda , oni chyba byli tak samo profilaktyczni jak ja. Lepiej żeby sąd uznał kogoś za winnego , bo wtedy cała odpowiedzialność spada na sąd.
Akurat. Nawet głupi człowiek zdaje sobie sprawę, że wręczając człowiekowi odbezpieczony granat, jest winny tego, co stanie się za kilka sekund.
>No i został uniewinniony ! Co i tak Mu nie pomogło. Sprawę załatwiono "szybko" , a koszty to tylko srebrniki dla Judasza i trochę na przekupienie tłumu aby wołał za Barabaszem. Jak byłaby cena za zabójstwo Syna Bożego ? Chyba jednak nie byłoby ich na to stać.
Polityka, czysta polityka.
>Kto dostaje więcej informator co wystawia cel czy płatny morderca.
Różnie, bardzo różnie.
>Bo Mahomet nie był prorokiem , Pan Jezus wyrażnie powiedział , że nie będzie już proroków po Nim, za wyjatkiem tych fałszywych.
No, ale nie wszyscy uznają słowa Pana Jezusa za autorytatywne.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Idąc dalej twoim tokiem myślenia , załóżmy że ktoś zmarł , czy dotąd dokąd nie zobacze ciała mam twierdzić że ona żyje ? A czy jesli trumna na pogrzebie będzie zamknięta , skąd mam wiedzieć że nie jest np. wypełniona kamieniami ? Tak dużo mówicie o racjonalizmie , ale stosujecie ten racjonalizm tylko do niektórych rzeczy , w inne wierzycie bezgranicznie choć nigdy ich nie widzieliście "na żywo".
Masz rację. Zakładam jednak niezwykle prawdopodobieństwo, że np. bliska mi osoba znajduje się w trumnie, która ma być zaraz pogrzebana, ponieważ raczej nie miała powodów, żeby pozorować śmierć.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Masz rację. Zakładam jednak niezwykle prawdopodobieństwo, że np. bliska mi osoba znajduje się w trumnie, która ma być zaraz pogrzebana, ponieważ raczej nie miała powodów, żeby pozorować śmierć. Zakładasz ? No nie wierzę , przecież jako racjonalista powinieneś nakazać otwarcie trumny i kazać zmierzyć puls. Widzisz "zakładanie" jest jakby nie patrzeć "wiarą" .
Jako ateista nie wierzysz w Boga , czyli wierzysz w to że On nie istnieje. Jest to wiara , nie udowodniony eksperymentami naukowymi fakt. Tak jak ja znajdę milon dowodów na to że Bóg istnieje , tak Ty przedstawisz mi milion swoich że tak nie jest , jednak ani ja ani Ty nie możemy tu i teraz udowodnić swojej racji tak żeby nie można było jej podważyć. Dlaczego więc łatwiej jest Ci uwierzyć w to że Boga nie ma , niż w to że Bóg istnieje ?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Zakładasz ? No nie wierzę , przecież jako racjonalista powinieneś nakazać otwarcie trumny i kazać zmierzyć puls.
Może i tak, ale nie mam na to najmniejszej ochoty, ponieważ prawdopodobieństwo, że w trumnie NIE znajduje się trup jest ekstremalnie niskie, a ja nie mam ochoty niepotrzebnie się stresować.
Na tej samej zasadzie zdaję sobie sprawę, że w każdej chwili może spaść mi na łeb meteoryt, ale nie spędzam życia w bunkrze, bo wiem, że ryzyko jest niskie.
> Widzisz "zakładanie" jest jakby nie patrzeć "wiarą".
Nie myl swojej wiary z naszą wiarą.
Ty wierzysz w ISTNIENIE nadprzyrodzonego bytu. My wyliczamy prawdopodobieństwo zaistnienia zjawisk.
>Jako ateista nie wierzysz w Boga , czyli wierzysz w to że On nie istnieje. Jest to wiara , nie udowodniony eksperymentami naukowymi fakt.
Kończą Ci się argumenty, bo po raz kolejny uciekasz się do najbardziej żałosnej, ostatniej linii obrony teistów.
Gdybym miał przytoczyć wszystko w co nie wierzysz, zostałbyś akrasnoludkistą, aelfistą, aczarnomagistą i cholera wie czym jeszcze. Idąc Twoim tokiem rozumowania mógłbym twierdzić, że poza wiarą w boga wierzysz też w brak krasnoludków, brak elfów, brak czarnej magii i podobnych. Wymieniać mógłbym bez końca, ale po co? Czy to coś zmienia?
Bawisz się w semantykę, a obawiam się, że doskonale rozróżniasz pojęcia wiar.
> Tak jak ja znajdę milon dowodów na to że Bóg istnieje , tak Ty przedstawisz mi milion swoich że tak nie jest , jednak ani ja ani Ty nie możemy tu i teraz udowodnić swojej racji tak żeby nie można było jej podważyć.
Czyli tak naprawdę nie masz dowodów. Dowód obalony to nie dowód.
Proszę Cię o jeden dowód, którego nie byłbym w stanie obalić. Przyjmujesz wyzwanie?
> Dlaczego więc łatwiej jest Ci uwierzyć w to że Boga nie ma , niż w to że Bóg istnieje ?
Który bóg, Rafale? Dlaczego właśnie Twój?
A właściwą odpowiedzią na Twoje pytanie jest: z tych samych powodów, dla których Tobie łatwiej jest uwierzyć, że krasnoludków nie ma, niż w to, że istnieją.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>> Widzisz "zakładanie" jest jakby nie patrzeć "wiarą". >Nie myl swojej wiary z naszą wiarą. >Ty wierzysz w ISTNIENIE nadprzyrodzonego bytu. >My wyliczamy prawdopodobieństwo zaistnienia zjawisk. To na jakiej podstawie wyliczyłeś że prawdopodobieństwo istnienia Boga jest takie nikłe ?
>>Jako ateista nie wierzysz w Boga , czyli wierzysz w to że On nie istnieje. Jest to wiara , nie udowodniony eksperymentami naukowymi fakt. >Kończą Ci się argumenty, bo po raz kolejny uciekasz się do najbardziej żałosnej, ostatniej linii obrony teistów. Dlaczego żałosnej i skąd wiesz że ostatniej ? Ty zakładasz że Boga nie ma , ja że jest. A czy nie wierzysz w to że boga nie ma ?
>Gdybym miał przytoczyć wszystko w co nie wierzysz, zostałbyś akrasnoludkistą, aelfistą, aczarnomagistą i cholera wie czym jeszcze. Choć Idąc Twoim tokiem rozumowania mógłbym twierdzić, że poza wiarą w boga wierzysz też w brak krasnoludków, brak elfów, brak czarnej magii i podobnych. Wymieniać mógłbym bez końca, ale po co? Czy to coś zmienia? >Bawisz się w semantykę, a obawiam się, że doskonale rozróżniasz pojęcia wiar. Masz rację , ale zajmujemy się zagadnieniem boga i do tego zagadnienia się odnośmy. Rozmawiajmy o wierze lub niewierze w Boga, a takie wyliczanki rzeczywiście nam nie pomogą.
>> Tak jak ja znajdę milon dowodów na to że Bóg istnieje , tak Ty przedstawisz mi milion swoich że tak nie jest , jednak ani ja ani Ty nie możemy tu i teraz udowodnić swojej racji tak żeby nie można było jej podważyć. >Czyli tak naprawdę nie masz dowodów. Dowód obalony to nie dowód. Nie mam dowodów jakich odemnie oczekujesz , przyznaję to. Moje dowody są słabe dla niewierzących , ale dla mnie jako wierzącego są niepodważalne, wynika to z interpretacji pewnych zdarzeń , a nie z ciągłego szukania niezbitego dowodu. Nie liczę na to , że pewnego słonecznego dnia w drodze na uczelnię spotkam "gorejący krzew".
>Proszę Cię o jeden dowód, którego nie byłbym w stanie obalić. Przyjmujesz wyzwanie? Jak wyjaśnić stygmaty Mistyfikacją. Mistyfikacja nie została udowodniona , naukowcy nie stwierdzili.
objawienia w Fatimie Urojeniami. Urojenia nie zostały stwierdzone , naukowcy nie stwierdzili.
cudowne uzdrowienia Marginesem statystycznym. A czym że jest ten margines statystyczny , że lekarze nie potrafią wyjaśnićjak osoba skazan przez nich na śmierć , nagle ozdrowiała ? Wytłumaczeniem niewytłumaczalnego ?
czy chociażby opętania i egzorcyzmy ? Psychozami. Dlaczego szpitale psychiatryczne jako ostatnią deskę ratunku traktują egzorcystów ? Nie słyszałeś nigdy o przypadkach gdzie szpital wzywał egzorcystę , a po jego wizycie stan pacjenta ulegał diametralnej zmianie ? Albo że opętany mówi w starożytnym, martwym od wieków języku ?
Nie dam Ci "gorejącego krzewu" , ale czy i sąd nie opiera się czasem na poszlakach ?
>> Dlaczego więc łatwiej jest Ci uwierzyć w to że Boga nie ma , niż w to że Bóg istnieje ? >Który bóg, Rafale? Dlaczego właśnie Twój? Bo Mój Bóg jest Bogiem Jedynym, innego nie ma. Jednak zapewne nie zaspokoi Cię ta wypowiedz , niestety nie znam innych bogów , dlatego nie mogę Ci powiedzieć dlaczego ten.
>A właściwą odpowiedzią na Twoje pytanie jest: z tych samych powodów, dla których Tobie łatwiej jest uwierzyć, że krasnoludków nie ma, niż w to, że istnieją. Czyli jakich ?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >To na jakiej podstawie wyliczyłeś że prawdopodobieństwo istnienia Boga jest takie nikłe ?
Przede wszystkim na jednej: nie ma dowodów na jego istnienie.
>>Kończą Ci się argumenty, bo po raz kolejny uciekasz się do najbardziej żałosnej, ostatniej linii obrony teistów. >Dlaczego żałosnej i skąd wiesz że ostatniej ? Ty zakładasz że Boga nie ma , ja że jest. >A czy nie wierzysz w to że boga nie ma ?
Twoja wiara nie jest równoznaczna z moją. Ponadto bezsensem jest wykazywanie braku mojej wiary w boga, bo nie wierzę również w nieskończoną ilość innych bytów, które umysł ludzki jest w stanie wymyślić.
>Choć Idąc Twoim tokiem rozumowania mógłbym twierdzić, że poza wiarą w boga wierzysz też w brak krasnoludków, brak elfów, brak czarnej magii i podobnych. Wymieniać mógłbym bez końca, ale po co? Czy to coś zmienia?
Tak. Po cholerę mówisz o TAKIEJ wierze? Normą jest niewiara w byty urojone. Postać rzeczy zmienia całkowicie sytuacja, w której postulujesz ISTNIENIE takiego bytu.
>>Bawisz się w semantykę, a obawiam się, że doskonale rozróżniasz pojęcia wiar. >Masz rację , ale zajmujemy się zagadnieniem boga i do tego zagadnienia się odnośmy.
Dlatego nie nazywaj mnie więcej wierzącym, bo nie lubię bawić się w bezsensowną grę słów.
>Rozmawiajmy o wierze lub niewierze w Boga, a takie wyliczanki rzeczywiście nam nie pomogą.
OK.
>>Czyli tak naprawdę nie masz dowodów. Dowód obalony to nie dowód. >Nie mam dowodów jakich odemnie oczekujesz , przyznaję to. Moje dowody są słabe dla niewierzących.
Na dobrą sprawę żadne.
> [...] ale dla mnie jako wierzącego są niepodważalne, wynika to z interpretacji pewnych zdarzeń , a nie z ciągłego szukania niezbitego dowodu.
To nie są dowody. To są przesłanki.
> Nie liczę na to , że pewnego słonecznego dnia w drodze na uczelnię spotkam "gorejący krzew".
A tak przecież byłoby najmilej, prawda? Dlaczego bóg nie zrobi takiego numeru? Dla niego to nic, a dla milionów ateistów droga do wiary!
>Mistyfikacja nie została udowodniona , naukowcy nie stwierdzili.
Nawet nie mieli możliwości. Pomijam fakt, że niezależnych naukowców, którzy rzetelnie mogliby zająć się sprawą było coś koło zera.
>objawienia w Fatimie >Urojeniami. >Urojenia nie zostały stwierdzone , naukowcy nie stwierdzili.
Ani nie potwierdzili prawdziwości objawień.
>cudowne uzdrowienia >Marginesem statystycznym. >A czym że jest ten margines statystyczny , że lekarze nie potrafią wyjaśnićjak osoba skazan przez nich na śmierć , nagle ozdrowiała ? Wytłumaczeniem niewytłumaczalnego ?
Zbyt mała wiedza lekarska. Wiele rzeczy poznamy dopiero za wiele lat właśnie dlatego, że tak rzadko się zdarzają.
>czy chociażby opętania i egzorcyzmy ? >Psychozami. >Dlaczego szpitale psychiatryczne jako ostatnią deskę ratunku traktują egzorcystów ?
Bo: Uznają to za formę terapii, zwłaszcza że osoby "opętane" są zawsze wierzące. Opętania są niestety wynikiem religijności, która słabszym osobnikom każe wierzyć, że wchodzą w nich demony. Człowiek zaczyna świrować, potem przychodzi egzorcysta, udaje że wypędza diabła, nieszczęśnik wierzy że tak jest w istocie i przestaje rzucać się na ściany.
>Nie słyszałeś nigdy o przypadkach gdzie szpital wzywał egzorcystę , a po jego wizycie stan pacjenta ulegał diametralnej zmianie ? Albo że opętany mówi w starożytnym, martwym od wieków języku ?
Tylko na filmach.
>Nie dam Ci "gorejącego krzewu" , ale czy i sąd nie opiera się czasem na poszlakach ?
Jasne. Poszlaki jednak muszą tworzyć spójną całość. Nawet jeśli Twoje nikczemnej jakości poszlaki miałyby poprowadzić nas do konkluzji, że bóg istnieje, zaraz nasuwa się pytanie: "dobra, ale KTÓRY bóg"?
>Bo Mój Bóg jest Bogiem Jedynym, innego nie ma. Jednak zapewne nie zaspokoi Cię ta wypowiedz , niestety nie znam innych bogów , dlatego nie mogę Ci powiedzieć dlaczego ten.
Nie znasz? Ja znam od groma. Pierwsza z brzegu mitologia zawiera ich całą masę! A bogowie najbardziej popularnych dziś religii świata? Dlaczego Jahwe, a nie któryś z nich?
>>A właściwą odpowiedzią na Twoje pytanie jest: z tych samych powodów, dla których Tobie łatwiej jest uwierzyć, że krasnoludków nie ma, niż w to, że istnieją. >Czyli jakich ?
Takich, że nikt nie udowodnił mi istnienia boga, ani krasnoludków.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>To na jakiej podstawie wyliczyłeś że prawdopodobieństwo istnienia Boga jest takie nikłe ? >Przede wszystkim na jednej: nie ma dowodów na jego istnienie. Jeśli nie masz danych w rówaniu , wcale nie oznacza to tego że jest ono błędne ,czyż nie ?
>>Nie mam dowodów jakich odemnie oczekujesz , przyznaję to. Moje dowody są słabe dla niewierzących. >Na dobrą sprawę żadne. >> [...] ale dla mnie jako wierzącego są niepodważalne, wynika to z interpretacji pewnych zdarzeń , a nie z ciągłego szukania niezbitego dowodu. >To nie są dowody. To są przesłanki. >> Nie liczę na to , że pewnego słonecznego dnia w drodze na uczelnię spotkam "gorejący krzew". >A tak przecież byłoby najmilej, prawda? Dlaczego bóg nie zrobi takiego numeru? Dla niego to nic, a dla milionów ateistów droga do wiary! Bo ludzie mają uwierzyć w Boga tak zakłada Plan Zbawienia, dopiero potem dostają dowody na Jego istnienie.
>>Mistyfikacja nie została udowodniona , naukowcy nie stwierdzili. >Nawet nie mieli możliwości. Pomijam fakt, że niezależnych naukowców, którzy rzetelnie mogliby zająć się sprawą było coś koło zera. Dlaczego cały czas twierdzisz że byli zależni.
>>objawienia w Fatimie >>Urojeniami. >>Urojenia nie zostały stwierdzone , naukowcy nie stwierdzili. >Ani nie potwierdzili prawdziwości objawień. No jasne jak naukowiec może stwierdzić coś co z naukowego punktu nie istnieje. Oznajmiono że nie możn stwierdzić przyczyny , czyli że obecnie nam znana nauka nie potrafi znależć logicznego i racjonalnego wytłumacznia dla tego zjawisk. >>cudowne uzdrowienia >>Marginesem statystycznym.
>>A czym że jest ten margines statystyczny , że lekarze nie potrafią wyjaśnićjak osoba skazan przez nich na śmierć , nagle ozdrowiała ? Wytłumaczeniem niewytłumaczalnego ? >Zbyt mała wiedza lekarska. Wiele rzeczy poznamy dopiero za wiele lat właśnie dlatego, że tak rzadko się zdarzają. No jasne , all is clear. Ile będziemy musieli czekać , rok , dwa , sto lat i tak do Sądu Ostatecznego.
>>czy chociażby opętania i egzorcyzmy ? >>Psychozami. >>Dlaczego szpitale psychiatryczne jako ostatnią deskę ratunku traktują egzorcystów ? >Bo: >Uznają to za formę terapii, zwłaszcza że osoby "opętane" są zawsze wierzące. Skąd mas takie dane , że osoby uważane za opętane są zawsze wierzące ?
Opętania są niestety wynikiem religijności, która słabszym osobnikom każe wierzyć, że wchodzą w nich demony. Człowiek zaczyna świrować, potem przychodzi egzorcysta, udaje że wypędza diabła, nieszczęśnik wierzy że tak jest w istocie i przestaje rzucać się na ściany. Jeśli byłoby to takie proste , to lekarze zamiast wzywać księdza , ubieraliby czarny strój , koloradkę , brali Pismo Święte i jazda. Przecież jeśli mamy doczynienia z wariatem ,a nie z demonem to nie odróżni on fałszywego księdza od prawdziwego , czyż nie tak ?
>>Nie słyszałeś nigdy o przypadkach gdzie szpital wzywał egzorcystę , a po jego wizycie stan pacjenta ulegał diametralnej zmianie ? Albo że opętany mówi w starożytnym, martwym od wieków języku ? >Tylko na filmach. Pamiętaj że najpierw były opętania , pożniej "Egzorcysta".
>>Nie dam Ci "gorejącego krzewu" , ale czy i sąd nie opiera się czasem na poszlakach ? >Jasne. Poszlaki jednak muszą tworzyć spójną całość. Nawet jeśli Twoje nikczemnej jakości poszlaki miałyby poprowadzić nas do konkluzji, że bóg istnieje, zaraz nasuwa się pytanie: "dobra, ale KTÓRY bóg"? Moje poszlaki świadczą tylko o jednym Bogu, więc doprowadzając Cię do konkluzji doprowadzają Cię do Boga Jedynego.
>>Bo Mój Bóg jest Bogiem Jedynym, innego nie ma. Jednak zapewne nie zaspokoi Cię ta wypowiedz , niestety nie znam innych bogów , dlatego nie mogę Ci powiedzieć dlaczego ten. >Nie znasz? Ja znam od groma. Pierwsza z brzegu mitologia zawiera ich całą masę! A bogowie najbardziej popularnych dziś religii świata? Dlaczego Jahwe, a nie któryś z nich? Bo nie ma innego Boga.
>>>A właściwą odpowiedzią na Twoje pytanie jest: z tych samych powodów, dla których Tobie łatwiej jest uwierzyć, że krasnoludków nie ma, niż w to, że istnieją. >>Czyli jakich ? >Takich, że nikt nie udowodnił mi istnienia boga, ani krasnoludków. Przy krasnoludkach nawet nie masz tych "nikczemnej wartości poszlak".
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Jeśli nie masz danych w rówaniu , wcale nie oznacza to tego że jest ono błędne ,czyż nie ?Oznacza to BRAK RÓWNANIA. > Bo ludzie mają uwierzyć w Boga tak zakłada Plan Zbawienia, dopiero potem dostają dowody na Jego istnienie.Trochę to dziwne, nie uważasz? Poczytaj sobie nieco obsceniczny tekst pt. "Dupa Henryka", w oryginale zdaje się że "Hank`s Arse". Ta dość trafna satyra wiary religijnej w zabawny sposób dość dobrze powinna Ci uświadomić jak i dlaczego postrzegamy Twoje argumenty. Podaję link: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1546> Dlaczego cały czas twierdzisz że byli zależni.Uważam to za wielce prawdopodobne. Jeśli podczas konkursu w jury zasiadają moi kumple i wygrywam, mimo że kwestią sporną pozostawał fakt, czy faktycznie byłem najlepszy, można coś podejrzewać, prawda? > >Ani nie potwierdzili prawdziwości objawień.> No jasne jak naukowiec może stwierdzić coś co z naukowego punktu nie istnieje. Oznajmiono że nie możn stwierdzić przyczyny , czyli że obecnie nam znana nauka nie potrafi znależć logicznego i racjonalnego wytłumacznia dla tego zjawisk.Możliwe. Kiedyś nie umiano wyjaśnić skąd biorą się pioruny i brano je za znaki od boga. Nie daje Ci to aby choć odrobinę do myślenia? > >Zbyt mała wiedza lekarska. Wiele rzeczy poznamy dopiero za wiele lat właśnie dlatego, że tak rzadko się zdarzają.> No jasne , all is clear. Ile będziemy musieli czekać , rok , dwa , sto lat i tak do Sądu Ostatecznego.Niektóre badania naukowe przynoszą owoce dopiero po kilku pokoleniach. Tyczy się to szczególnie powolnych procesów, albo rzadkich zjawisk. > Skąd mas takie dane , że osoby uważane za opętane są zawsze wierzące ?Szczerze mówiąc, nie jestem w stanie przytoczyć Ci źródła. Z dawien dawna przeczytałem gdzieś w necie, że dziwnym trafem wszyscy ci "opętani" byli ludźmi wierzącymi. Jedni świrowali i twierdzili że wstąpił w nich jakiś demon rodem z Haiti. Nie byli to, jak się zapewne domyślasz, chrześcijanie. Inni dostawali fioła, widząc krucyfiksy. Ciekawa sprawa, że byli to właśnie chrześcijanie. > Jeśli byłoby to takie proste , to lekarze zamiast wzywać księdza , ubieraliby czarny strój , koloradkę [...]Zabrzmiało prawie jak "czekoladkę". Koloratka pisze się przez "T". > [...] brali Pismo Święte i jazda.Może nie chcieli niszczyć pewnych świętości. Ponadto trochę ciężko, by pacjent, nawet wyjątkowo zeschizowany, nie poznał swojego własnego lekarza tylko dlatego, że ten ubrał się w czarną kieckę. > Przecież jeśli mamy doczynienia z wariatem ,a nie z demonem to nie odróżni on fałszywego księdza od prawdziwego , czyż nie tak ?Wiesz, że właśnie powiedziałeś coś całkiem mądrego? > >>Nie słyszałeś nigdy o przypadkach gdzie szpital wzywał egzorcystę , a po jego wizycie stan pacjenta ulegał diametralnej zmianie ? Albo że opętany mówi w starożytnym, martwym od wieków języku ?> >Tylko na filmach.> Pamiętaj że najpierw były opętania , pożniej "Egzorcysta".Szkoda, że nie widziałem ani jednego. Ciekawe też, jak świadkowie opętań doszli do tego, że bełkot nawiedzonego nieszczęśnika jest jakimś starożytnym językiem? I, na dobrą sprawę, jaki cel miałby szatan/demon/diabliwiedzącojeszcze w takiej starożytnej paplaninie? > >Jasne. Poszlaki jednak muszą tworzyć spójną całość. Nawet jeśli Twoje nikczemnej jakości poszlaki miałyby poprowadzić nas do konkluzji, że bóg istnieje, zaraz nasuwa się pytanie: "dobra, ale KTÓRY bóg"?> Moje poszlaki świadczą tylko o jednym Bogu, więc doprowadzając Cię do konkluzji doprowadzają Cię do Boga Jedynego.Twoje poszlaki dążą do odkrycia boga, ale tym bogiem nie musi być wcale Jahwe. > >Nie znasz? Ja znam od groma. Pierwsza z brzegu mitologia zawiera ich całą masę! A bogowie najbardziej popularnych dziś religii świata? Dlaczego Jahwe, a nie któryś z nich?> Bo nie ma innego Boga.Przestań chrzanić. Wiesz, że nie o taką odpowiedź mi chodziło. > Przy krasnoludkach nawet nie masz tych "nikczemnej wartości poszlak".Mam takie same poszlaki, jak i Twoje: kiedyś czytałem o nich książkę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jeśli nie masz danych w rówaniu , wcale nie oznacza to tego że jest ono błędne ,czyż nie ? >Oznacza to BRAK RÓWNANIA. Nie oznacza to tylko brak danych w równaniu. A x B x C = D Czy tego równania nie ma ? Nie mając danych nie sprawdzić jego prawdziwości , ale nie oznacza to że równania nie ma.
>>Bo ludzie mają uwierzyć w Boga tak zakłada Plan Zbawienia, dopiero potem dostają dowody na Jego istnienie. >Trochę to dziwne, nie uważasz? Wręcz przeciwnie , uważam to za bardzo logiczne. Najpierw mieli uwierzyć , potem dostali dowody , teraz dostają "poszlaki". Gdyby Bóg wystąpił w tv , wszyscy wiedzieliby że istnieje , nie wierzyli że istnieje , ale wiedzili , a to jest róznica.
>>Dlaczego cały czas twierdzisz że byli zależni. >Uważam to za wielce prawdopodobne. Jeśli podczas konkursu w jury zasiadają moi kumple i wygrywam, mimo że kwestią sporną pozostawał fakt, czy faktycznie byłem najlepszy, można coś podejrzewać, prawda? Zawsze można coś podejrzewać, ot ludzka natura.
>>>Ani nie potwierdzili prawdziwości objawień. >>No jasne jak naukowiec może stwierdzić coś co z naukowego punktu nie istnieje. Oznajmiono że nie możn stwierdzić przyczyny , czyli że obecnie nam znana nauka nie potrafi znależć logicznego i racjonalnego wytłumacznia dla tego zjawisk. >Możliwe. Kiedyś nie umiano wyjaśnić skąd biorą się pioruny i brano je za znaki od boga. Nie daje Ci to aby choć odrobinę do myślenia? Kiedyś myślano , że Ziemia jest płaska , teraz wiadomo że nie jest i wcale to nie obala mojej wiary.
>>>Zbyt mała wiedza lekarska. Wiele rzeczy poznamy dopiero za wiele lat właśnie dlatego, że tak rzadko się zdarzają. >>No jasne , all is clear. Ile będziemy musieli czekać , rok , dwa , sto lat i tak do Sądu Ostatecznego. >Niektóre badania naukowe przynoszą owoce dopiero po kilku pokoleniach. Tyczy się to szczególnie powolnych procesów, albo rzadkich zjawisk. Widzisz zakładasz że coś czego nie można wyjaśnić teraz , zostanie wyjaśnione póżniej , a jeśli nie zostanie ? Ile jest rzeczy na świecie których naukowcy nie potrafią wyjaśnić , które starają się negować i o których istnieniu nie mają zielonego pojęcia.
>>Skąd mas takie dane , że osoby uważane za opętane są zawsze wierzące ? >Szczerze mówiąc, nie jestem w stanie przytoczyć Ci źródła. Z dawien dawna przeczytałem gdzieś w necie, że dziwnym trafem wszyscy ci "opętani" byli ludźmi wierzącymi. >Jedni świrowali i twierdzili że wstąpił w nich jakiś demon rodem z Haiti. Nie byli to, jak się zapewne domyślasz, chrześcijanie. Inni dostawali fioła, widząc krucyfiksy. Ciekawa sprawa, że byli to właśnie chrześcijanie. >>Jeśli byłoby to takie proste , to lekarze zamiast wzywać księdza , ubieraliby czarny strój , koloradkę [...] >Zabrzmiało prawie jak "czekoladkę". Koloratka pisze się przez "T". Mój bład , czasem popełniam głupie błędy ortograficzne , jednak to nie zmienia faktu że nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
>>[...] brali Pismo Święte i jazda. >Może nie chcieli niszczyć pewnych świętości. Ponadto trochę ciężko, by pacjent, nawet wyjątkowo zeschizowany, nie poznał swojego własnego lekarza tylko dlatego, że ten ubrał się w czarną kieckę. To nie musiałby by jego lekarz , mógłby to być przykładowo pielęgniarz pracujący 2 piętra niżej. Nie chcieli niszczyć świętości ? Przecież sam mówisz , że nieistnieją , jak więc można niszczyć coś czego nie ma ?
>> Przecież jeśli mamy doczynienia z wariatem ,a nie z demonem to nie odróżni on fałszywego księdza od prawdziwego , czyż nie tak ? >Wiesz, że właśnie powiedziałeś coś całkiem mądrego? No jeśli nie odróżni , dlaczego wołają księdza , a nie sanitariusza ?
>>>>Nie słyszałeś nigdy o przypadkach gdzie szpital wzywał egzorcystę , a po jego wizycie stan pacjenta ulegał diametralnej zmianie ? Albo że opętany mówi w starożytnym, martwym od wieków języku ? >>>Tylko na filmach. >>Pamiętaj że najpierw były opętania , pożniej "Egzorcysta". >Szkoda, że nie widziałem ani jednego. Ciekawe też, jak świadkowie opętań doszli do tego, że bełkot nawiedzonego nieszczęśnika jest jakimś starożytnym językiem? I, na dobrą sprawę, jaki cel miałby szatan/demon/diabliwiedzącojeszcze w takiej starożytnej paplaninie? Księża egzorcyści uczą się łaciny i poznają starożytne języki. Celem szatana nie jest "starożytna paplanina" tylko zniszczenie Dziełą Bożego. Szatan potrafi mówić wszystkimi językami , które były, są i będą , pozatym ma niezwykle wybujałe ego.
>>>Jasne. Poszlaki jednak muszą tworzyć spójną całość. Nawet jeśli Twoje nikczemnej jakości poszlaki miałyby poprowadzić nas do konkluzji, że bóg istnieje, zaraz nasuwa się pytanie: "dobra, ale KTÓRY bóg"? >>Moje poszlaki świadczą tylko o jednym Bogu, więc doprowadzając Cię do konkluzji doprowadzają Cię do Boga Jedynego. >Twoje poszlaki dążą do odkrycia boga, ale tym bogiem nie musi być wcale Jahwe. Nie dążą do odkrycia boga tylko Boga. Podaje przykłady chrześcijańskie , więc udowadniam istnienie Boga Ojca.
>>>Nie znasz? Ja znam od groma. Pierwsza z brzegu mitologia zawiera ich całą masę! A bogowie najbardziej popularnych dziś religii świata? Dlaczego Jahwe, a nie któryś z nich? >>Bo nie ma innego Boga. >Przestań chrzanić. Wiesz, że nie o taką odpowiedź mi chodziło. Jeśli ty nie wierzysz w boga wogóle , jak mam Ci wytłumaczyc dlatego Ten ?
>>Przy krasnoludkach nawet nie masz tych "nikczemnej wartości poszlak". >Mam takie same poszlaki, jak i Twoje: kiedyś czytałem o nich książkę. No " O krasnoludkach i sierotce Marysi" , pokaż mi te poszlaki .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Oznacza to BRAK RÓWNANIA. >Nie oznacza to tylko brak danych w równaniu. >A x B x C = D >Czy tego równania nie ma ?
OK. Jest puste. Do niczego nie prowadzi.
>Nie mając danych nie sprawdzić jego prawdziwości , ale nie oznacza to że równania nie ma.
Słusznie. Równanie jest, ale nosensowne.
>Wręcz przeciwnie , uważam to za bardzo logiczne. Najpierw mieli uwierzyć , potem dostali dowody , teraz dostają "poszlaki". Gdyby Bóg wystąpił w tv , wszyscy wiedzieliby że istnieje , nie wierzyli że istnieje , ale wiedzili , a to jest róznica.
No i dlaczego tak być by nie mogło?
>Kiedyś myślano , że Ziemia jest płaska , teraz wiadomo że nie jest i wcale to nie obala mojej wiary.
Nie powinno. Ale w naukę.
>Widzisz zakładasz że coś czego nie można wyjaśnić teraz , zostanie wyjaśnione póżniej , a jeśli nie zostanie ? Ile jest rzeczy na świecie których naukowcy nie potrafią wyjaśnić , które starają się negować i o których istnieniu nie mają zielonego pojęcia.
Szkoda tylko, że rozwiązano praktycznie każde zagadnienie, nad którym głowiono się paręset lat temu. Dochodzą nowe, ale i te rozwiąże się za jakiś czas. To reguła od której jak dotąd nie zaobserwowano wyjątków.
>Mój bład , czasem popełniam głupie błędy ortograficzne , jednak to nie zmienia faktu że nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
Odpowiedziałem w następnym zdaniu:
>>Może nie chcieli niszczyć pewnych świętości. Ponadto trochę ciężko, by pacjent, nawet wyjątkowo zeschizowany, nie poznał swojego własnego lekarza tylko dlatego, że ten ubrał się w czarną kieckę. >To nie musiałby by jego lekarz , mógłby to być przykładowo pielęgniarz pracujący 2 piętra niżej. Nie chcieli niszczyć świętości ? Przecież sam mówisz , że nieistnieją , jak więc można niszczyć coś czego nie ma ?
To, że ja ich nie uznaję, nie znaczy że nie uznają ich lekarze. Zresztą takich przypadków było stosunkowo niewiele. Moje wnioski są takie: 1. Kiepscy, wierzący lekarze wzywają egzorcystę, który odprawia swoje czary-mary i na omawianej przeze mnie zasadzie, człowieczek się "odpętuje". 2. Dobrzy lekarze robią swoje, leczą "opętania" i nie robią z tego rozgłosu.
>>> Przecież jeśli mamy doczynienia z wariatem ,a nie z demonem to nie odróżni on fałszywego księdza od prawdziwego , czyż nie tak ? >>Wiesz, że właśnie powiedziałeś coś całkiem mądrego? >No jeśli nie odróżni , dlaczego wołają księdza , a nie sanitariusza ?
Możliwe, że nie pomyśleli o takiej opcji. Zważ też, że w mało którym szpitalu na wyposażeniu znajduje się choćby jedna sutanna. Z powodu małego prawdopodobieństwa tzw. "opętania".
>Księża egzorcyści uczą się łaciny i poznają starożytne języki. Celem szatana nie jest "starożytna paplanina" tylko zniszczenie Dziełą Bożego. Szatan potrafi mówić wszystkimi językami , które były, są i będą , pozatym ma niezwykle wybujałe ego.
No dobra, ale dalej nie wiem po jaką cholerę odwala taki lingwistyczny cyrk, który jest całkowicie bezcelowy.
>>Twoje poszlaki dążą do odkrycia boga, ale tym bogiem nie musi być wcale Jahwe. >Nie dążą do odkrycia boga tylko Boga. Podaje przykłady chrześcijańskie , więc udowadniam istnienie Boga Ojca.
Nie są one tylko chrześcijańskie, z cudami i opętaniami włącznie.
>>Przestań chrzanić. Wiesz, że nie o taką odpowiedź mi chodziło. >Jeśli ty nie wierzysz w boga wogóle , jak mam Ci wytłumaczyc dlatego Ten ?
Jeśli nie potrafisz prowadzić samochodu, mimo wszystko będę umiał Ci wytłumaczyć dlaczego wciskam taki, a nie inny pedał i bawię się drążkiem na prawo od fotela. Wystarczy chcieć. Albo umieć.
>>>Przy krasnoludkach nawet nie masz tych "nikczemnej wartości poszlak". >>Mam takie same poszlaki, jak i Twoje: kiedyś czytałem o nich książkę. >No " O krasnoludkach i sierotce Marysi" , pokaż mi te poszlaki .
Poszlaka pierwsza: wspomniała o nich Maria Konopnicka. Nie mogła przecież kłamać, była szanowaną pisarką!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Oznacza to BRAK RÓWNANIA. >>Nie oznacza to tylko brak danych w równaniu. >>A x B x C = D >>Czy tego równania nie ma ? >OK. Jest puste. Do niczego nie prowadzi. Nie porowadzi dopóki nie wprowadzisz danych.
>>Nie mając danych nie sprawdzić jego prawdziwości , ale nie oznacza to że równania nie ma. >Słusznie. Równanie jest, ale nosensowne. Nie sprawdzalne , nie nonsensowne.
>>Wręcz przeciwnie , uważam to za bardzo logiczne. Najpierw mieli uwierzyć , potem dostali dowody , teraz dostają "poszlaki". Gdyby Bóg wystąpił w tv , wszyscy wiedzieliby że istnieje , nie wierzyli że istnieje , ale wiedzili , a to jest róznica. >No i dlaczego tak być by nie mogło? Bo masz uwierzyć , a nie dowiedzieć się.
>>Widzisz zakładasz że coś czego nie można wyjaśnić teraz , zostanie wyjaśnione póżniej , a jeśli nie zostanie ? Ile jest rzeczy na świecie których naukowcy nie potrafią wyjaśnić , które starają się negować i o których istnieniu nie mają zielonego pojęcia. >Szkoda tylko, że rozwiązano praktycznie każde zagadnienie, nad którym głowiono się paręset lat temu. Dochodzą nowe, ale i te rozwiąże się za jakiś czas. To reguła od której jak dotąd nie zaobserwowano wyjątków. Stygmatów nie rozwiązano do tej pory , tak samo jak opętań.
>>>Może nie chcieli niszczyć pewnych świętości. Ponadto trochę ciężko, by pacjent, nawet wyjątkowo zeschizowany, nie poznał swojego własnego lekarza tylko dlatego, że ten ubrał się w czarną kieckę. >>To nie musiałby by jego lekarz , mógłby to być przykładowo pielęgniarz pracujący 2 piętra niżej. Nie chcieli niszczyć świętości ? Przecież sam mówisz , że nieistnieją , jak więc można niszczyć coś czego nie ma ? >To, że ja ich nie uznaję, nie znaczy że nie uznają ich lekarze. Zresztą takich przypadków było stosunkowo niewiele. Moje wnioski są takie: >1. Kiepscy, wierzący lekarze wzywają egzorcystę, który odprawia swoje czary-mary i na omawianej przeze mnie zasadzie, człowieczek się "odpętuje". >2. Dobrzy lekarze robią swoje, leczą "opętania" i nie robią z tego rozgłosu. Czy dobry lekarz atista nie ogłosiłby faktu że wyleczył opętanego ?
>>>> Przecież jeśli mamy doczynienia z wariatem ,a nie z demonem to nie odróżni on fałszywego księdza od prawdziwego , czyż nie tak ? >>>Wiesz, że właśnie powiedziałeś coś całkiem mądrego? >>No jeśli nie odróżni , dlaczego wołają księdza , a nie sanitariusza ? >Możliwe, że nie pomyśleli o takiej opcji. Zważ też, że w mało którym szpitalu na wyposażeniu znajduje się choćby jedna sutanna. Z powodu małego prawdopodobieństwa tzw. "opętania". No co ty przecież to racjonaliści , powinni rozważyć wszystkie opcje a nie wołać księdza.
>>Księża egzorcyści uczą się łaciny i poznają starożytne języki. Celem szatana nie jest "starożytna paplanina" tylko zniszczenie Dziełą Bożego. Szatan potrafi mówić wszystkimi językami , które były, są i będą , pozatym ma niezwykle wybujałe ego. >No dobra, ale dalej nie wiem po jaką cholerę odwala taki lingwistyczny cyrk, który jest całkowicie bezcelowy. Mówiłem Ci że ma wybujałe ego.
>>>Twoje poszlaki dążą do odkrycia boga, ale tym bogiem nie musi być wcale Jahwe. >>Nie dążą do odkrycia boga tylko Boga. Podaje przykłady chrześcijańskie , więc udowadniam istnienie Boga Ojca. >Nie są one tylko chrześcijańskie, z cudami i opętaniami włącznie. Podaje cuda chrześcijańskie , nie jakieś inne.
>>>Przestań chrzanić. Wiesz, że nie o taką odpowiedź mi chodziło. >>Jeśli ty nie wierzysz w boga wogóle , jak mam Ci wytłumaczyc dlatego Ten ? >Jeśli nie potrafisz prowadzić samochodu, mimo wszystko będę umiał Ci wytłumaczyć dlaczego wciskam taki, a nie inny pedał i bawię się drążkiem na prawo od fotela. Wystarczy chcieć. Albo umieć. Poznanie Boba to nie prowadzenie samochodu , nie uważasz ?
>>>>Przy krasnoludkach nawet nie masz tych "nikczemnej wartości poszlak". >>>Mam takie same poszlaki, jak i Twoje: kiedyś czytałem o nich książkę. >>No " O krasnoludkach i sierotce Marysi" , pokaż mi te poszlaki . >Poszlaka pierwsza: wspomniała o nich Maria Konopnicka. Nie mogła przecież kłamać, była szanowaną pisarką! Ale ona nie pisała , że one istnieją naprawdę , w przeciwieństwi do Apostolów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie porowadzi dopóki nie wprowadzisz danych.
A danych brak, więc nadal jest nonsensowne.
>>Słusznie. Równanie jest, ale nosensowne. >Nie sprawdzalne , nie nonsensowne.
Wychodzi na jedno. Po co komu rower bez możliwości przykręcenia kół?
>>No i dlaczego tak być by nie mogło? >Bo masz uwierzyć , a nie dowiedzieć się.
No tak, jasne. Nie uważasz, że trochę to grubymi nićmi szyte?
Wyobraź sobie taką sytuację: opowiadam Ci, że umiem latać i kiedyś podzielę się z Tobą tą umiejętnością. Naturalnie nigdy Ci jej nie zademonstruję. Będziesz musiał mi wierzyć na słowo. Czasem, jak oderwiesz się od ziemi, np. skacząc, będziesz myślał, że tak jakby trochę dłużej byłeś w powietrzu, niż powinieneś i dziękował mi za odrobinę łaski.
Oczywiście za życia nigdy nie zobaczysz, bym latał.
Łykniesz coś takiego? Idąc za Twoją logiką, powinieneś.
>Stygmatów nie rozwiązano do tej pory , tak samo jak opętań.
Dzięki utrudnionemu dostępowi do nich i rzadkości ich wystąpień.
>Czy dobry lekarz atista nie ogłosiłby faktu że wyleczył opętanego ?
Nie, bo nie uznałby tego za opętanie, tylko przypadek, jakiego mógłby się w swej karierze zawodowej spodziewać.
>No co ty przecież to racjonaliści , powinni rozważyć wszystkie opcje a nie wołać księdza.
Może tak jest szybciej i wygodniej, niż zaopatrzenie szpitala w czarne kiece?
>>No dobra, ale dalej nie wiem po jaką cholerę odwala taki lingwistyczny cyrk, który jest całkowicie bezcelowy. >Mówiłem Ci że ma wybujałe ego.
To powinien prędzej, za pośrednictwem opętanego, zgwałcić księdza, zamiast paplać czegoś, czego i tak nikt nie rozumie.
>>Nie są one tylko chrześcijańskie, z cudami i opętaniami włącznie. >Podaje cuda chrześcijańskie , nie jakieś inne.
Inne religie też mają swoje cuda i opętania, więc nie są one domeną wyłącznie chrześcijaństwa.
>>Jeśli nie potrafisz prowadzić samochodu, mimo wszystko będę umiał Ci wytłumaczyć dlaczego wciskam taki, a nie inny pedał i bawię się drążkiem na prawo od fotela. Wystarczy chcieć. Albo umieć. >Poznanie Boba to nie prowadzenie samochodu , nie uważasz ?
Wiesz co to analogia? Myślę, że wyprowadziłem całkiem trafną.
>>Poszlaka pierwsza: wspomniała o nich Maria Konopnicka. Nie mogła przecież kłamać, była szanowaną pisarką! >Ale ona nie pisała , że one istnieją naprawdę , w przeciwieństwi do Apostolów.
A, byłbym zapomniał. Mój kolega twierdzi, że istnieją naprawdę. Widział je ostatnio, kiedy coś tam palił na imprezie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Nie porowadzi dopóki nie wprowadzisz danych. >A danych brak, więc nadal jest nonsensowne. >>>Słusznie. Równanie jest, ale nosensowne. >>Nie sprawdzalne , nie nonsensowne. >Wychodzi na jedno. Po co komu rower bez możliwości przykręcenia kół? Czyli zakładasz że wszystkie teorytyczne rówania są nonsensowne ?
>>>No i dlaczego tak być by nie mogło? >>Bo masz uwierzyć , a nie dowiedzieć się. >No tak, jasne. Nie uważasz, że trochę to grubymi nićmi szyte? >Wyobraź sobie taką sytuację: opowiadam Ci, że umiem latać i kiedyś podzielę się z Tobą tą umiejętnością. Naturalnie nigdy Ci jej nie zademonstruję. Będziesz musiał mi wierzyć na słowo. Czasem, jak oderwiesz się od ziemi, np. skacząc, będziesz myślał, że tak jakby trochę dłużej byłeś w powietrzu, niż powinieneś i dziękował mi za odrobinę łaski. >Oczywiście za życia nigdy nie zobaczysz, bym latał. >Łykniesz coś takiego? Idąc za Twoją logiką, powinieneś. Nie ma żadnych poszlak na to że umiesz latać , nikt tego nawet nie potwierdzi , ba nikt za to nie odda życia , nikt nie poświęci swojego życia żeby jechać do buszu i nauczać o "latającym Thorvoy'e" . Widzisz różnicę ?
>>Stygmatów nie rozwiązano do tej pory , tak samo jak opętań. >Dzięki utrudnionemu dostępowi do nich i rzadkości ich wystąpień. Nie ma mowy o jakimśutrudnionym dostępie.
>>Czy dobry lekarz atista nie ogłosiłby faktu że wyleczył opętanego ? >Nie, bo nie uznałby tego za opętanie, tylko przypadek, jakiego mógłby się w swej karierze zawodowej spodziewać. Dobra jeśli wszyscy twierdzą , że to opętanie , a lekarz przychdzi i mówi , że choroba i zaraz ją wyleczy , czy takiego faktu nikt by nie ogłosił ? Już widzę nagłówki w FiM "racjonalistyczny lekarz obala mit o opętaniu".
>>No co ty przecież to racjonaliści , powinni rozważyć wszystkie opcje a nie wołać księdza. >Może tak jest szybciej i wygodniej, niż zaopatrzenie szpitala w czarne kiece? Napewno nie szybciej.
>>>No dobra, ale dalej nie wiem po jaką cholerę odwala taki lingwistyczny cyrk, który jest całkowicie bezcelowy. >>Mówiłem Ci że ma wybujałe ego. >To powinien prędzej, za pośrednictwem opętanego, zgwałcić księdza, zamiast paplać czegoś, czego i tak nikt nie rozumie. Niektórzy rozumieją i o to chodzi.
>>>Nie są one tylko chrześcijańskie, z cudami i opętaniami włącznie. >>Podaje cuda chrześcijańskie , nie jakieś inne. >Inne religie też mają swoje cuda i opętania, więc nie są one domeną wyłącznie chrześcijaństwa. Nie wiem nie interesowało mnie to nigdy.
>>>Jeśli nie potrafisz prowadzić samochodu, mimo wszystko będę umiał Ci wytłumaczyć dlaczego wciskam taki, a nie inny pedał i bawię się drążkiem na prawo od fotela. Wystarczy chcieć. Albo umieć. >>Poznanie Boba to nie prowadzenie samochodu , nie uważasz ? >Wiesz co to analogia? Myślę, że wyprowadziłem całkiem trafną. Już wcześniej pisałeś , że nie wszyscy mają dar rozuminia o co Ci chodzi. Widzisz ja nie kwestionuję istnienia samochodu , dlatego możesz mi wyjaśnić jak się go prowadzi. Czy jeśli będę uparcie twierdził , że samochód nie istnieje , wytłumaczysz mi jak się go prowadzi ?
>>>Poszlaka pierwsza: wspomniała o nich Maria Konopnicka. Nie mogła przecież kłamać, była szanowaną pisarką! >>Ale ona nie pisała , że one istnieją naprawdę , w przeciwieństwi do Apostolów. >A, byłbym zapomniał. Mój kolega twierdzi, że istnieją naprawdę. Widział je ostatnio, kiedy coś tam palił na imprezie. To powiedz mu żeby zminił żródełko , bo dostaje maczany temat i w niedługim czasie może zacząć świecić w nocy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Czyli zakładasz że wszystkie teorytyczne rówania są nonsensowne ?
Ależ nie. One po prostu niczemu nie służą.
>Nie ma żadnych poszlak na to że umiesz latać , nikt tego nawet nie potwierdzi [...]
Ja potwierdzę. Znalazłoby się paru kumpli, którzy przed Tobą potwierdzili.
> [...] ba nikt za to nie odda życia [...]
Byle do pierwszego prawdziwego wyznawcy...
> [...] nikt nie poświęci swojego życia żeby jechać do buszu i nauczać o "latającym Thorvoy'e" . Widzisz różnicę ?
Ale niektórzy oddają swoje życia dla jakichś popapranych sekt. Moon, Najwyższa Prawda i podobne mają na swoim koncie samobójcze ofiary. Czy to oznacza, że głoszą prawdę?
Smuci mnie Twoja wybiórczość w określaniu okoliczności, jakie winny towarzyszyć istnieniu religii, która miałaby być jedyną słuszną. Smuci również brak pomyślunku.
Wyobraź sobie, że mam kilku kumpli, najlepiej mitomanów, którzy z przekonaniem będą głosić każdą wymyśloną przeze mnie bzdurę. Zdobywam wiernych; niektórzy z nich nawet poświęcą życie w imię absurdalnych idei (jak we wspomnianych sektach). Ja umieram, interes kręci się nadal. Jeśli nie uważasz tego za prawdopodobne, spójrz sobie na sekty religijne, a także uznane religie, w tym Twoją. Każda opiera się na kłamstwach i zawsze znajdzie się ktoś, kto w nie uwierzy.
Chrześcijaństwo przetrwało długo z bardzo różnych przyczyn. Przede wszystkim zainteresowani byli nim biedacy, którzy z ostatnich chcieli stać się pierwszymi, a zawsze więcej jest biedaków, niż bogatych, więc olbrzymia popularność takiej idei nie może dziwić.
Ludzie byli bardziej ciemni, niż dziś. W porównaniu z dzisiejszą wiedzą o świecie, ich była bliska zeru. Każdą bzdurę łykali jak sęp padlinę, aż w końcu, po wielu perypetiach, stali się większością, która od średniowiecza mocno trzymała za mordy i każdy przejaw niewiary karała brutalnie. Niekiedy bardzo brutalnie. W połączeniu z silną indoktrynacją, chrześcijaństwo trwało i trwa do dziś.
>>>Stygmatów nie rozwiązano do tej pory , tak samo jak opętań. >>Dzięki utrudnionemu dostępowi do nich i rzadkości ich wystąpień. >Nie ma mowy o jakimśutrudnionym dostępie.
Nie? No to zaprowadź mnie do jakiegoś stygmatyka.
>Dobra jeśli wszyscy twierdzą , że to opętanie , a lekarz przychdzi i mówi , że choroba i zaraz ją wyleczy , czy takiego faktu nikt by nie ogłosił ? Już widzę nagłówki w FiM "racjonalistyczny lekarz obala mit o opętaniu".
Niestety, nadal wielu lekarzy jest wierzących, a przypadki "opętań" nie zdarzają się szczególnie często. Ci niewierzący uważają "opętanie" za standardzik i nie bawią się w żadne obalanie na łamach FiM, a wierzący chyba wolą oszukiwać samych siebie.
>>>No co ty przecież to racjonaliści , powinni rozważyć wszystkie opcje a nie wołać księdza. >>Może tak jest szybciej i wygodniej, niż zaopatrzenie szpitala w czarne kiece? >Napewno nie szybciej.
Jakoś mało szpitali posiada sutanny. Nie wiem dlaczego.
>>To powinien prędzej, za pośrednictwem opętanego, zgwałcić księdza, zamiast paplać czegoś, czego i tak nikt nie rozumie. >Niektórzy rozumieją i o to chodzi.
To dlaczego po polsku nie mówi? Przecież wtedy każdy by zrozumiał.
>>Inne religie też mają swoje cuda i opętania, więc nie są one domeną wyłącznie chrześcijaństwa. >Nie wiem nie interesowało mnie to nigdy.
Czas najwyższy, byś się zainteresował.
>Już wcześniej pisałeś , że nie wszyscy mają dar rozuminia o co Ci chodzi. Widzisz ja nie kwestionuję istnienia samochodu , dlatego możesz mi wyjaśnić jak się go prowadzi. Czy jeśli będę uparcie twierdził , że samochód nie istnieje , wytłumaczysz mi jak się go prowadzi ?
Nie, wtedy zacznę od pokazania Ci auta. O ile będę je miał.
Ty nie masz auta, ale i tak próbujesz uczyć mnie jego obsługi.
>>>>Poszlaka pierwsza: wspomniała o nich Maria Konopnicka. Nie mogła przecież kłamać, była szanowaną pisarką! >>>Ale ona nie pisała , że one istnieją naprawdę , w przeciwieństwi do Apostolów. >>A, byłbym zapomniał. Mój kolega twierdzi, że istnieją naprawdę. Widział je ostatnio, kiedy coś tam palił na imprezie. >To powiedz mu żeby zminił żródełko , bo dostaje maczany temat i w niedługim czasie może zacząć świecić w nocy.
Apostołowie chyba też za bardzo lubili grzyby.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Czyli zakładasz że wszystkie teorytyczne rówania są nonsensowne ? >Ależ nie. One po prostu niczemu nie służą. Nie służą bo nie umiesz ich rozwiązać.
>>Nie ma żadnych poszlak na to że umiesz latać , nikt tego nawet nie potwierdzi [...] >Ja potwierdzę. Znalazłoby się paru kumpli, którzy przed Tobą potwierdzili. >> [...] ba nikt za to nie odda życia [...] >Byle do pierwszego prawdziwego wyznawcy... Jeśli kumple potwierdzą to może się skuszą ? >> [...] nikt nie poświęci swojego życia żeby jechać do buszu i nauczać o "latającym Thorvoy'e" . Widzisz różnicę ? >Ale niektórzy oddają swoje życia dla jakichś popapranych sekt. Moon, Najwyższa Prawda i podobne mają na swoim koncie samobójcze ofiary. Czy to oznacza, że głoszą prawdę? Raczej zbłądzili , a nie głoszą prawdę , choć pewnie w ich mniemaniu to właśnie robili.
>Wyobraź sobie, że mam kilku kumpli, najlepiej mitomanów, którzy z przekonaniem będą głosić każdą wymyśloną przeze mnie bzdurę. Zdobywam wiernych; niektórzy z nich nawet poświęcą życie w imię absurdalnych idei (jak we wspomnianych sektach). Ja umieram, interes kręci się nadal. Jeśli nie uważasz tego za prawdopodobne, spójrz sobie na sekty religijne, a także uznane religie, w tym Twoją. Każda opiera się na kłamstwach i zawsze znajdzie się ktoś, kto w nie uwierzy. Nie wierzysz w boga ani inną siłe wyższą , prawda ? Tylko rozum i logika . Wytłumacz mi więc jedno , mianowicie 1 + 1 = 2 . Materia + twórca = byt materialny , czyli np. drewno + cieśla = krzesło. Zakładam za "myślę więc jestem" że istniejemy i nie jest to iluzja. Jesteśmy bytem materialnym , zostalismy więc zbudowani z materii , ktoś musiał nas stworzyć. Wszechświat tak samo jest bytem materialnym , musiał mieć więc swojego stwórce , czyż nie ? Potrafisz wymienić coś "stworzonego" co nie ma swojego stórcy ?
>Chrześcijaństwo przetrwało długo z bardzo różnych przyczyn. Przede wszystkim zainteresowani byli nim biedacy, którzy z ostatnich chcieli stać się pierwszymi, a zawsze więcej jest biedaków, niż bogatych, więc olbrzymia popularność takiej idei nie może dziwić. Bogaci też byli wierzącymi , nie tylko biedni , a skoro biednych w społeczeństwi było więcej , to i musiało być więcej biednych - wierzących.
>Ludzie byli bardziej ciemni, niż dziś. W porównaniu z dzisiejszą wiedzą o świecie, ich była bliska zeru. Każdą bzdurę łykali jak sęp padlinę, aż w końcu, po wielu perypetiach, stali się większością, która od średniowiecza mocno trzymała za mordy i każdy przejaw niewiary karała brutalnie. Niekiedy bardzo brutalnie. W połączeniu z silną indoktrynacją, chrześcijaństwo trwało i trwa do dziś. Jaką my znowu mamy wiedzę o świecie , coś piąte przez dziesiąte , a nie odpowiedziano na zasadnicze pytania : jak powstał świat , jak powstało życie .
>Nie? No to zaprowadź mnie do jakiegoś stygmatyka. Chyba we Włoszech jest jakiś stygmatyk , ale nie jestem pewny , ostatnim "medialnym" stygmatykiem był o.Pio. Tak własnie działa ten marketing kościoła , że nawet ja nie wiem ilu jest stygmatyków obecnie.
>>>To powinien prędzej, za pośrednictwem opętanego, zgwałcić księdza, zamiast paplać czegoś, czego i tak nikt nie rozumie. >>Niektórzy rozumieją i o to chodzi. >To dlaczego po polsku nie mówi? Przecież wtedy każdy by zrozumiał. Jakby opętał Polaka/Polkę to by mówił po polsku zapewne bo inaczej by się nie dogadał. Nie chodzi o to żeby każdy zrozumiał. Czy popisując się łacińskim cytatem nie liczysz na to przypadkiem , że nie wszyscy go zrozumieją , to działa na tej zasadzie.
>Nie, wtedy zacznę od pokazania Ci auta. O ile będę je miał. >Ty nie masz auta, ale i tak próbujesz uczyć mnie jego obsługi. A jeśli powiem : nie widzę auta . Co wtedy zrobisz ? Czy to że "nie widzę auta" oznacza , że go nie masz ? Czy będziesz mi wtedy w stanie wytłumaczyć jak się je prowadzi ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Czyli zakładasz że wszystkie teorytyczne rówania są nonsensowne ? >>Ależ nie. One po prostu niczemu nie służą. >Nie służą bo nie umiesz ich rozwiązać.
Nie, po prostu nie służą. Tak jak niczemu nie służą liczby same w sobie. Muszą się do czegoś odnosić.
>>>Nie ma żadnych poszlak na to że umiesz latać , nikt tego nawet nie potwierdzi [...] >>Ja potwierdzę. Znalazłoby się paru kumpli, którzy przed Tobą potwierdzili. >>> [...] ba nikt za to nie odda życia [...] >>Byle do pierwszego prawdziwego wyznawcy... >Jeśli kumple potwierdzą to może się skuszą ?
No widzisz. Teraz wystarczy mieć nieco większą siłę przebicia i jazda! Masz religię.
>>Ale niektórzy oddają swoje życia dla jakichś popapranych sekt. Moon, Najwyższa Prawda i podobne mają na swoim koncie samobójcze ofiary. Czy to oznacza, że głoszą prawdę? >Raczej zbłądzili , a nie głoszą prawdę , choć pewnie w ich mniemaniu to właśnie robili.
O widzisz. Dokładnie to samo mogę powiedzieć o chrześcijanach.
>Nie wierzysz w boga ani inną siłe wyższą , prawda ? Tylko rozum i logika . Wytłumacz mi więc jedno , mianowicie 1 + 1 = 2 . >Materia + twórca = byt materialny , czyli np. drewno + cieśla = krzesło. >Zakładam za "myślę więc jestem" że istniejemy i nie jest to iluzja. Jesteśmy bytem materialnym , zostalismy więc zbudowani z materii , ktoś musiał nas stworzyć.
Albo nie.
Dla Ciebie krzesło to krzesło. Funkcjonalny mebel. Dla subiektywnego obserwatora jest to uformowany i pozlepiany kawałek drewna.
>Wszechświat tak samo jest bytem materialnym , musiał mieć więc swojego stwórce , czyż nie ? Potrafisz wymienić coś "stworzonego" co nie ma swojego stórcy ?
Tutaj odsyłam do kontrargumentów w temacie "dowody na istnienie boga". Znajdziesz je w Wikipedii.
>Bogaci też byli wierzącymi , nie tylko biedni , a skoro biednych w społeczeństwi było więcej , to i musiało być więcej biednych - wierzących.
I właśnie dlatego ta religia skupiała tylu wyznawców.
>Jaką my znowu mamy wiedzę o świecie , coś piąte przez dziesiąte , a nie odpowiedziano na zasadnicze pytania : jak powstał świat , jak powstało życie .
I tylko dlatego, że nie mamy absolutnie doskonałych odpowiedzi, mamy zaufać Twojej książce, która u podstaw kłóci się z tym, co już wiemy?
>>Nie? No to zaprowadź mnie do jakiegoś stygmatyka. >Chyba we Włoszech jest jakiś stygmatyk , ale nie jestem pewny , ostatnim "medialnym" stygmatykiem był o.Pio. Tak własnie działa ten marketing kościoła , że nawet ja nie wiem ilu jest stygmatyków obecnie.
Fajna sprawa, naprawdę.
Chętnie z jakąś ekipą wybrałbym się do takiego osobnika i obserwował przez 24 godziny na dobę.
>>To dlaczego po polsku nie mówi? Przecież wtedy każdy by zrozumiał. >Jakby opętał Polaka/Polkę to by mówił po polsku zapewne bo inaczej by się nie dogadał. Nie chodzi o to żeby każdy zrozumiał. Czy popisując się łacińskim cytatem nie liczysz na to przypadkiem , że nie wszyscy go zrozumieją , to działa na tej zasadzie.
Chyba nie myślisz, że Szatan jest tak małostkowy. Z jednej strony w każdej chwili wodzi na pokuszenie miliony, jest mistrzem podstępu, a z drugiej bawi się w takie pierdoły? Trochę to dziwne, nie sądzisz?
>>Nie, wtedy zacznę od pokazania Ci auta. O ile będę je miał. >>Ty nie masz auta, ale i tak próbujesz uczyć mnie jego obsługi. >A jeśli powiem : nie widzę auta . Co wtedy zrobisz ? Czy to że "nie widzę auta" oznacza , że go nie masz ? Czy będziesz mi wtedy w stanie wytłumaczyć jak się je prowadzi ?
Jeśli powiesz, że nie widzisz auta, chociaż stoi przed Tobą, będzie to znaczyło, że masz problemy z głową. Podobnie z sytuacją odwrotną.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>No widzisz. Teraz wystarczy mieć nieco większą siłę przebicia i jazda! Masz religię. Wiesz ta historia jest tak naciągana , że jeśli nawet kilku ludzi by się na nią nabrało , to i tak reszta zostanie przy swojej religii. I tu się pojawił problem.
>>Raczej zbłądzili , a nie głoszą prawdę , choć pewnie w ich mniemaniu to właśnie robili. >O widzisz. Dokładnie to samo mogę powiedzieć o chrześcijanach. Tak z twojego punktu widzenia to tak wygląda, zdaję sobie z tego sprawę.
>Albo nie. >Dla Ciebie krzesło to krzesło. Funkcjonalny mebel. Dla subiektywnego obserwatora jest to uformowany i pozlepiany kawałek drewna. UFORMOWANY I POSKLEPIANY ,czyli cały czas wychodzi na moje. Ktoś go musiał uformować czyż nie tak ?
>>Wszechświat tak samo jest bytem materialnym , musiał mieć więc swojego stwórce , czyż nie ? Potrafisz wymienić coś "stworzonego" co nie ma swojego stórcy ? >Tutaj odsyłam do kontrargumentów w temacie "dowody na istnienie boga". Znajdziesz je w Wikipedii. Bóg jako byt idealny nie podlega prawom które sam stworzył. Nie miał "swojego" stworzyciela , jest wieczny. Wspominałem , nie te wymiary , nie te światy.
>>Bogaci też byli wierzącymi , nie tylko biedni , a skoro biednych w społeczeństwi było więcej , to i musiało być więcej biednych - wierzących. >I właśnie dlatego ta religia skupiała tylu wyznawców. Ale bogaci też byli wierzący !!! Idąc twoim tokiem myslenia , wierzący powinnie rekrutować się tylko z biedoty.
>>Jaką my znowu mamy wiedzę o świecie , coś piąte przez dziesiąte , a nie odpowiedziano na zasadnicze pytania : jak powstał świat , jak powstało życie . >I tylko dlatego, że nie mamy absolutnie doskonałych odpowiedzi, mamy zaufać Twojej książce, która u podstaw kłóci się z tym, co już wiemy? Nie kłóci się , nie kłóci się.
>Fajna sprawa, naprawdę. >Chętnie z jakąś ekipą wybrałbym się do takiego osobnika i obserwował przez 24 godziny na dobę. Znajdz , obserwuj , opisz , sam jestem ciekawy do jakich wnioosków byś doszedł.
>Chyba nie myślisz, że Szatan jest tak małostkowy. Z jednej strony w każdej chwili wodzi na pokuszenie miliony, jest mistrzem podstępu, a z drugiej bawi się w takie pierdoły? Trochę to dziwne, nie sądzisz? Pycha chłopie , przycha. Jeśli masz okazję "błysnąć" to z niej korzystasz.
>Jeśli powiesz, że nie widzisz auta, chociaż stoi przed Tobą, będzie to znaczyło, że masz problemy z głową. Podobnie z sytuacją odwrotną. Raczej ze wzrokiem ,nie z głową.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>No widzisz. Teraz wystarczy mieć nieco większą siłę przebicia i jazda! Masz religię. >Wiesz ta historia jest tak naciągana , że jeśli nawet kilku ludzi by się na nią nabrało , to i tak reszta zostanie przy swojej religii. I tu się pojawił problem.
Tak naciągana, przynajmniej dwie religie dorównują chrześcijaństwu ogromem wyznawców. Cholera, chyba wszystkie są prawdziwe!
>>>Raczej zbłądzili , a nie głoszą prawdę , choć pewnie w ich mniemaniu to właśnie robili. >>O widzisz. Dokładnie to samo mogę powiedzieć o chrześcijanach. >Tak z twojego punktu widzenia to tak wygląda, zdaję sobie z tego sprawę.
Sęk w tym, że nad swoją wiarą nigdy się krytycznie nie zastanowiłeś.
>>Albo nie. >>Dla Ciebie krzesło to krzesło. Funkcjonalny mebel. Dla subiektywnego obserwatora jest to uformowany i pozlepiany kawałek drewna. >UFORMOWANY I POSKLEPIANY ,czyli cały czas wychodzi na moje. Ktoś go musiał uformować czyż nie tak ?
Matka natura, manifestująca się choćby poprzez człowieka. Pamiętaj o umowności pojęcia "celowość". Wszystkie formy świata są zdeterminowane, z bogiem czy bez niego.
>>Tutaj odsyłam do kontrargumentów w temacie "dowody na istnienie boga". Znajdziesz je w Wikipedii. >Bóg jako byt idealny nie podlega prawom które sam stworzył. Nie miał "swojego" stworzyciela , jest wieczny. Wspominałem , nie te wymiary , nie te światy.
Więc czego chce na tym świecie, skoro do niego nie należy?
>>I właśnie dlatego ta religia skupiała tylu wyznawców. >Ale bogaci też byli wierzący !!! Idąc twoim tokiem myslenia , wierzący powinnie rekrutować się tylko z biedoty.
I początkowo właśnie z biedoty się rekrutowali. Powiem więcej- dziś największy odsetek wierzących znajduje się wśród ubogich, najmniejszy- wśród bogatych. Potrafisz zgadnąć dlaczego?
>>I tylko dlatego, że nie mamy absolutnie doskonałych odpowiedzi, mamy zaufać Twojej książce, która u podstaw kłóci się z tym, co już wiemy? >Nie kłóci się , nie kłóci się.
Znakomity, doprawdy, znakomity kontrargument. Zdaje się, że odsyłałem jakiś czas temu choćby do działu "sprzeczności w Biblii" na Racjonaliście, sam też podawałem wiele przykładów sprzeczności. Raczyłeś choć zajrzeć?
>>Fajna sprawa, naprawdę. >>Chętnie z jakąś ekipą wybrałbym się do takiego osobnika i obserwował przez 24 godziny na dobę. >Znajdz , obserwuj , opisz , sam jestem ciekawy do jakich wnioosków byś doszedł.
Niestety, nie stać mnie. Ponieważ bozia uznała za stosowne pozbawić mnie dzianego tatuśka, muszę skupić się na pracy za 5,00 zł brutto w popularnej knajpie, zamiast pędzić na wojaże, które kosztują sporo pieniędzy.
>>Chyba nie myślisz, że Szatan jest tak małostkowy. Z jednej strony w każdej chwili wodzi na pokuszenie miliony, jest mistrzem podstępu, a z drugiej bawi się w takie pierdoły? Trochę to dziwne, nie sądzisz? >Pycha chłopie , przycha. Jeśli masz okazję "błysnąć" to z niej korzystasz.
A co w tym błyskotliwego? Zakładam, że mimo wszystko traktujesz Szatana jako nieco bardziej inteligentny od nas byt (zły, nie zły, pochodzenie ma niebiańskie). Skoro mnie taka manifestacja wprawia najwyżej w zażenowanie, to chyba jednak coś tu nie pasi.
>>Jeśli powiesz, że nie widzisz auta, chociaż stoi przed Tobą, będzie to znaczyło, że masz problemy z głową. Podobnie z sytuacją odwrotną. >Raczej ze wzrokiem ,nie z głową.
Gorzej, kiedy wszyscy wiedzą, że nigdy nie potrzebowałeś okularów.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Mogły być one po prostu wynikiem samookaleczeń. >Jeśli byłyby to samookaleczenia , rany prędzej czy póżniej musiałyby ulec zakażeniu , a tak się nie stało.
Przy dobrej profilaktyce można tak często. Na świecie jest wielu masochistów, rzadko kiedy jednak umierają oni na gangrenę.
|
|
 | | Pan Tau (1237 punktów) | >No najłatwiej zrzucić winę na Boga , ale przecież to ty podejmujesz decyzję. Wszystkie decyzje podejmujesz przecież świadomie , czyż nie ? Nie masz wolnej woli ?
A czym według Ciebie jest wolna wola? Jesteś pewien, że ją posiadasz?
"ludzie wolni nie są równi, ludzie równi nie są wolni"
|
|
|  | | Rafał Zdziechowicz |
>A czym według Ciebie jest wolna wola? >Jesteś pewien, że ją posiadasz?
Wolna wola jest możliwością dokonywania wyboru pomiędzy tym co złe , a tym co dobre i jestem pewien że taką możliwość posiadam.
|
|
| |  | | Pan Tau (1237 punktów) | >>A czym według Ciebie jest wolna wola? >>Jesteś pewien, że ją posiadasz? >Wolna wola jest możliwością dokonywania wyboru pomiędzy tym co złe , a tym co dobre i jestem pewien że taką możliwość posiadam.
1. Skąd wiesz, że to, co uważasz za złe, jest złe, a to, co uważasz za dobre, jest dobre?
2. Skąd się bierze Twoja pewność odnośnie posiadania "wolnej woli"?
"ludzie wolni nie są równi, ludzie równi nie są wolni"
|
|
| | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>1. Skąd wiesz, że to, co uważasz za złe, jest złe, a to, co uważasz za dobre, jest dobre?
Jeśli kogoś krzywdzisz czynisz żle , prawda ? A jak komuś pomagasz czynisz dobrze , prawda ? Człowiek intuicyjnie wyczuwa czy czyni dobrze czy żle , a jeśli to Ci nie wystarcza to za dobre uważam to co Pan Jezus uważał za dobre , tak samo rzecz dzieje się ze złym.
>2. Skąd się bierze Twoja pewność odnośnie posiadania "wolnej woli"?
Ze świadomości podczas podejmowania decyzji. To ja wybieram jak chce postąpić , nikt inny.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Jeśli kogoś krzywdzisz czynisz żle , prawda ? A jak komuś pomagasz czynisz dobrze , prawda ? Człowiek intuicyjnie wyczuwa czy czyni dobrze czy żle , a jeśli to Ci nie wystarcza to za dobre uważam to co Pan Jezus uważał za dobre , tak samo rzecz dzieje się ze złym.
Pozwól, że przejdę utartymi wcześniej ścieżkami. Tak będzie łatwiej.
Kogo krzywdzą homoseksualiści?
Co z zabójstwem w obronie własnej? Krzywdzisz bandytę, pomagasz jednak sobie, a być może innym potencjalnym ofiarom. Gdzie Twój czarno-biały świat, Rafale?
>Ze świadomości podczas podejmowania decyzji. To ja wybieram jak chce postąpić , nikt inny.
OK, ale skąd ta pewność?
|
|
| | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Kogo krzywdzą homoseksualiści?
Homoseksualiści są jawnogrzesznikami i o to tu chodzi , występują przeciwko prawu naturalnemu i Prawu Bożemu , o to tu chodzi .Nie o to , że czynią komuś krzywdę . Natomiast akceptując ich akceptujesz ich grzech.
>Pozwól, że przejdę utartymi wcześniej ścieżkami. Tak będzie łatwiej.
Wszystko zależy od tego kto przetarł tę ścieżkę.
>Co z zabójstwem w obronie własnej? Krzywdzisz bandytę, pomagasz jednak sobie, a być może innym potencjalnym ofiarom. Gdzie Twój czarno-biały świat, Rafale?
Zabójstwo jest cały czas zabójstwem, bez względu na wszystko. W obronie innych stawać należy , nie powinno się jednak tego czynić tylko w obronie własnej .
>OK, ale skąd ta pewność?
Ze świadomości odpowiedzialności którą ponoszę z każdą decyzją i każdym czynem.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Kogo krzywdzą homoseksualiści? >Homoseksualiści są jawnogrzesznikami i o to tu chodzi , występują przeciwko prawu naturalnemu i Prawu Bożemu , o to tu chodzi .
Do dziś teiści nie są zgodni w definicji prawa naturalnego.
Boskie prawa nas nie interesują.
>Nie o to , że czynią komuś krzywdę . Natomiast akceptując ich akceptujesz ich grzech.
No cóż, całkiem łatwo mi się z tym pogodzić, jako że jestem ateistą.
>>Pozwól, że przejdę utartymi wcześniej ścieżkami. Tak będzie łatwiej. >Wszystko zależy od tego kto przetarł tą ścieżkę.
Tę. Ścieżkę.
>Zabójstwo jest cały czas zabójstwem, bez względu na wszystko. W obronie innych stawać należy , nie powinno się jednak tego czynić tylko w obronie własnej .
Nie zabijając gościa, o którym wiesz, że zaraz targnie się na Twoje życie, podejmujesz decyzję samobójczą. Samobójstwo, jak sądzę, nie jest przez Twojego boga mile widziane.
>Ze świadomości odpowiedzialności którą ponoszę z każdą decyzją i każdym czynem.
Brakuje Ci tylko świadomości, że świat może być nieco inny, niż Ci się wydaje.
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Do dziś teiści nie są zgodni w definicji prawa naturalnego. >Boskie prawa nas nie interesują.
Skoro tylko z kopulacji samca z samicą , może narodzić się potomstwo , to czy kopulacja 2 samców nie jest sprzeczna z prawem naturalnym ?
>Nie zabijając gościa, o którym wiesz, że zaraz targnie się na Twoje życie, podejmujesz decyzję samobójczą. Samobójstwo, jak sądzę, nie jest przez Twojego boga mile widziane.
To nie jest samobójstwo , to jest moja ofiara. Nie jestem bezpośrednim sprawcą swojej śmierci , jedynie się na nią godzę.
>Brakuje Ci tylko świadomości, że świat może być nieco inny, niż Ci się wydaje.
Mianowicie jaki ?
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Do dziś teiści nie są zgodni w definicji prawa naturalnego. >>Boskie prawa nas nie interesują. >Skoro tylko z kopulacji samca z samicą , może narodzić się potomstwo , to czy kopulacja 2 samców nie jest sprzeczna z prawem naturalnym ?
Usta służą do jedzenia, a nie ciamkania gumowych farfocli. Powinniśmy zakazać używania smoczków dla niemowlaków.
>To nie jest samobójstwo , to jest moja ofiara. Nie jestem bezpośrednim sprawcą swojej śmierci , jedynie się na nią godzę.
Dobra, znam Twoją opinię na tym poziomie.
Teraz powiedz mi: czy potępiasz cierpiących ludzi, którzy pragną dla siebie eutanazji? Uważasz ich za samobójców, czy traktujesz ich pogodzenie się z szybszą śmiercią jako ofiarę?
I jeszcze bardzo ważna rzecz:
Wyobraź sobie sytuację, że ktoś postawił pod ścianą Twoją rodzinę i ma zamiar wszystkim po kolei rozbijać głowy siekierą, czy czymś podobnym. W zasięgu Twoich rąk jest pistolet.
a) nic nie robisz i tym samym poświęcasz siebie i swoją rodzinę... b) ... czy zabijasz dżentelmena, zanim zdąży rozkwasić głowę Twojej matce?
>>Brakuje Ci tylko świadomości, że świat może być nieco inny, niż Ci się wydaje. >Mianowicie jaki ?
Posiada różne odcienie szarości. Albo nie zawiera w sobie boga, chociaż to już temat na inne rozważania.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Do dziś teiści nie są zgodni w definicji prawa naturalnego. >>>Boskie prawa nas nie interesują. >>Skoro tylko z kopulacji samca z samicą , może narodzić się potomstwo , to czy kopulacja 2 samców nie jest sprzeczna z prawem naturalnym ? >Usta służą do jedzenia, a nie ciamkania gumowych farfocli. Powinniśmy zakazać używania smoczków dla niemowlaków.
Czy to ateizm sprawia , że chcesz odebrać dzieciom smoczki ?
>>To nie jest samobójstwo , to jest moja ofiara. Nie jestem bezpośrednim sprawcą swojej śmierci , jedynie się na nią godzę. >Dobra, znam Twoją opinię na tym poziomie. >Teraz powiedz mi: czy potępiasz cierpiących ludzi, którzy pragną dla siebie eutanazji? Uważasz ich za samobójców, czy traktujesz ich pogodzenie się z szybszą śmiercią jako ofiarę?
Nie mnie ich potępiać , uważam ich za osoby zagubione i opuszczone , pozbawione nadzieji , opuszczone przez rodzine , potraktowane jak przedmiot ,który się zużył. Nie są samobójcami , są ofiarami morderstwa. Oni nie godzą się z szybką śmiercia , oni jej pragną , i to tylko i wyłącznie z czysto prywatnych pobudek ich śmierć nie może więc być ofiarą.
>I jeszcze bardzo ważna rzecz: >Wyobraź sobie sytuację, że ktoś postawił pod ścianą Twoją rodzinę i ma zamiar wszystkim po kolei rozbijać głowy siekierą, czy czymś podobnym. W zasięgu Twoich rąk jest pistolet. >a) nic nie robisz i tym samym poświęcasz siebie i swoją rodzinę... >b) ... czy zabijasz dżentelmena, zanim zdąży rozkwasić głowę Twojej matce?
Ale masz bujna wyobrażnie , ale ok. Zabijam dżentelmena , popełniając ciężki grzech i być może skazując się na wieczne potępienie, robię to świadomie i jestem gotowy ponieść konsekwencje mojego czynu . >>>Brakuje Ci tylko świadomości, że świat może być nieco inny, niż Ci się wydaje. >>Mianowicie jaki ? >Posiada różne odcienie szarości. Albo nie zawiera w sobie boga, chociaż to już temat na inne rozważania. Szarość wymyślili ludzie , aby mogli usprawiedliwić sowje słabości i żeby żyło im się łatwiej.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Czy to ateizm sprawia , że chcesz odebrać dzieciom smoczki ?
Nie. Twoje prawo naturalne. Przypuszczam, że doskonale rozumiesz, co chciałem przekazać, a teraz próbujesz odwracać kota ogonem.
>Nie mnie ich potępiać , uważam ich za osoby zagubione i opuszczone , pozbawione nadzieji , opuszczone przez rodzine , potraktowane jak przedmiot ,który się zużył. >Nie są samobójcami , są ofiarami morderstwa. Oni nie godzą się z szybką śmiercia , oni jej pragną , i to tylko i wyłącznie z czysto prywatnych pobudek ich śmierć nie może więc być ofiarą.
Ofiarami morderstwa? Na WŁASNE ŻYCZENIE?
Wiesz chociaż czym jest MORDERSTWO?
>Ale masz bujna wyobrażnie [...]
Dzięki, staram się.
>[...] ale ok. Zabijam dżentelmena , popełniając ciężki grzech i być może skazując się na wieczne potępienie, robię to świadomie i jestem gotowy ponieść konsekwencje mojego czynu
Jesteś więc waćpan hipokrytą.
>Szarość wymyślili ludzie , aby mogli usprawiedliwić sowje słabości i żeby żyło im się łatwiej.
Szarości nie trzeba wymyślać. Ona istnieje. Niestety, zakres widzenia barw u niektórych kończy się na czarnym i białym.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Nie. Twoje prawo naturalne. Przypuszczam, że doskonale rozumiesz, co chciałem przekazać, a teraz próbujesz odwracać kota ogonem. A gdzie prawo naturalne i czy tylko moje nakazuje zabierać dzieciom smoczki.
>Ofiarami morderstwa? Na WŁASNE ŻYCZENIE? >Wiesz chociaż czym jest MORDERSTWO? Czy morderstwem nie jest przypadkiem odebranie komuś życia z premedytacją ?
>>[...] ale ok. Zabijam dżentelmena , popełniając ciężki grzech i być może skazując się na wieczne potępienie, robię to świadomie i jestem gotowy ponieść konsekwencje mojego czynu >Jesteś więc waćpan hipokrytą. >Szarości nie trzeba wymyślać. Ona istnieje. Niestety, zakres widzenia barw u niektórych kończy się na czarnym i białym. Jestem człowiekiem , nie hipokrytą. Nawet w przykładzie odnoszącym się do mojej osoby nie ma "szarości" , bo nigdy nie ma "okoliczności łagodzących".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Nie. Twoje prawo naturalne. Przypuszczam, że doskonale rozumiesz, co chciałem przekazać, a teraz próbujesz odwracać kota ogonem. >A gdzie prawo naturalne i czy tylko moje nakazuje zabierać dzieciom smoczki.
A gdzie "prawo naturalne" nakazuje potępiać homoseksualistów?
>Czy morderstwem nie jest przypadkiem odebranie komuś życia z premedytacją ?
Możliwe, że tak. Ja to odbieram jednak w ten sposób, że krzywdą dla ofiary morderstwa jest jej zabicie (wiadomo). Dla ofiary eutanazji, śmierć z ręki chętnego sprawcy jest wybawieniem.
>Jestem człowiekiem , nie hipokrytą. Nawet w przykładzie odnoszącym się do mojej osoby nie ma "szarości" , bo nigdy nie ma "okoliczności łagodzących".
Więc powinieneś patrzeć, jak bandyta rozwala Twoją rodzinę, a potem czekać na swoją kolej. Jeśli postąpisz inaczej, JESTEŚ hipokrytą. Amen.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Nie. Twoje prawo naturalne. Przypuszczam, że doskonale rozumiesz, co chciałem przekazać, a teraz próbujesz odwracać kota ogonem. >>A gdzie prawo naturalne i czy tylko moje nakazuje zabierać dzieciom smoczki. >A gdzie "prawo naturalne" nakazuje potępiać homoseksualistów? Jeśl homoseksualim byłby zgodny z naturą człowieka jakbyśmy się rozmnażali ?
>>Czy morderstwem nie jest przypadkiem odebranie komuś życia z premedytacją ? >Możliwe, że tak. Ja to odbieram jednak w ten sposób, że krzywdą dla ofiary morderstwa jest jej zabicie (wiadomo). Dla ofiary eutanazji, śmierć z ręki chętnego sprawcy jest wybawieniem. Ale to nie ona jest sprawcą swojego wybawienia, nie popełnia samobójstwa sama.
>>Jestem człowiekiem , nie hipokrytą. Nawet w przykładzie odnoszącym się do mojej osoby nie ma "szarości" , bo nigdy nie ma "okoliczności łagodzących". >Więc powinieneś patrzeć, jak bandyta rozwala Twoją rodzinę, a potem czekać na swoją kolej. Jeśli postąpisz inaczej, JESTEŚ hipokrytą. Amen. Nie jest możliwe iść przez życie i nie grzeszyć wogóle , tego nawet ja nie twierdzę , bo uważająć że nie masz grzechu popełniasz grzech pychy. Hipokrytą bym był gdybym mówił , że dobrze zrobiłem zabijając napastnika , a ja mówię że zrobiłem żle.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | nieobecny | >Jeśl homoseksualim byłby zgodny z naturą człowieka jakbyśmy się rozmnażali ? Homoseksualista, to nie to samo co człowiek bezpłodny. I co teraz?
Jak można mówić, że jakaś cecha jest niezgodna z ludzką naturą, skoro ona występuje naturalnie w ludzkiej populacji? Przecież homoseksualiści nie są wytworami laboratoryjnymi. Czy człowiek albinos jest "zgodny z naturą", czy nie?
Wy, katolicy, obsesyjnie uczepiliście się tego homoseksualizmu, jakby homoseksualiści stawali się takimi z wyboru, na dodatek ze świadomością, że to jest wystąpienie przeciw waszemu bogu.
PS Czy wiesz, że przeprowadzono badania naukowe, z których wynika, że im bardziej mężczyzna jest zdeklarowanym przeciwnikiem homoseksualizmu, tym bardziej podnieca się oglądając filmy przedstawiające gejów uprawiających seks?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jeśl homoseksualim byłby zgodny z naturą człowieka jakbyśmy się rozmnażali ? >Homoseksualista, to nie to samo co człowiek bezpłodny. >I co teraz? Człowiek bezpłodny nie może mieć dzieci , homoseksualista może mieć dzieci ,ale nie żyje zgodnie z naturą.
>Jak można mówić, że jakaś cecha jest niezgodna z ludzką naturą, skoro ona występuje naturalnie w ludzkiej populacji? Pedofiilia i nekrofilia też występują w ludzkiech populacji. Pozatym pamiętaj człowiek to nie zwiewrze , nie kieruje się tylko instynktem.
>Przecież homoseksualiści nie są wytworami laboratoryjnymi. >Czy człowiek albinos jest "zgodny z naturą", czy nie? A czy blondyn jest zgodny z naturą, czy tylko brunet ?
>Wy, katolicy, obsesyjnie uczepiliście się tego homoseksualizmu, jakby homoseksualiści stawali się takimi z wyboru, na dodatek ze świadomością, że to jest wystąpienie przeciw waszemu bogu. A nie mają wyboru ? Nie jest grzechem kochanie drugiego człowieka , grzechem jest odbywanie stosunków seksualnych w obrębie tej samej płci.
>PS Czy wiesz, że przeprowadzono badania naukowe, z których wynika, że im bardziej mężczyzna jest zdeklarowanym przeciwnikiem homoseksualizmu, tym bardziej podnieca się oglądając filmy przedstawiające gejów uprawiających seks? No tak słyszałem , to naprawdę ta cała MW jest bardziej homo- niż cała ta parada równości ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Człowiek bezpłodny nie może mieć dzieci , homoseksualista może mieć dzieci ,ale nie żyje zgodnie z naturą.
Więc NIE może mieć dzieci, ponieważ nie postępuje wbrew sobie. Jeśli geja nie podnieca, albo wręcz brzydzi seks z kobietą, dlaczego miałby go z nią uprawiać? Bo TY każesz?
>Pedofiilia i nekrofilia też występują w ludzkiech populacji. Pozatym pamiętaj człowiek to nie zwiewrze , nie kieruje się tylko instynktem.
Dlatego nie potępiam pedofili, zoofili i nekrofili za same ich zamiłowania. Potępiać mogę ich czyny.
>>Czy człowiek albinos jest "zgodny z naturą", czy nie? >A czy blondyn jest zgodny z naturą, czy tylko brunet ?
No właśnie, Rafał, właśnie...
>>Wy, katolicy, obsesyjnie uczepiliście się tego homoseksualizmu, jakby homoseksualiści stawali się takimi z wyboru, na dodatek ze świadomością, że to jest wystąpienie przeciw waszemu bogu. >A nie mają wyboru ? Nie jest grzechem kochanie drugiego człowieka , grzechem jest odbywanie stosunków seksualnych w obrębie tej samej płci.
Ja też mam wybór. Mogę na upartego np. sodomizować jakiegoś chętnego kolegę, ale sama już myśl o tym sprawia, że mam krzywą minę. To byłoby wbrew mojej naturze. Wbrew naturze geja jest seks z kobietą.
Zresztą, na dobrą sprawę, co nas obchodzą grzechy? To nie forum teistów.
>>PS Czy wiesz, że przeprowadzono badania naukowe, z których wynika, że im bardziej mężczyzna jest zdeklarowanym przeciwnikiem homoseksualizmu, tym bardziej podnieca się oglądając filmy przedstawiające gejów uprawiających seks? >No tak słyszałem , to naprawdę ta cała MW jest bardziej homo- niż cała ta parada równości ?
No, bardziej może nie...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Człowiek bezpłodny nie może mieć dzieci , homoseksualista może mieć dzieci ,ale nie żyje zgodnie z naturą. >Więc NIE może mieć dzieci, ponieważ nie postępuje wbrew sobie. Jeśli geja nie podnieca, albo wręcz brzydzi seks z kobietą, dlaczego miałby go z nią uprawiać? Bo TY każesz? Nie może mieć dzieci bo postępuje wbrew naturze , a nie dlatego że natura nie dała mu takiej mozliwości.
>>Pedofiilia i nekrofilia też występują w ludzkiech populacji. Pozatym pamiętaj człowiek to nie zwiewrze , nie kieruje się tylko instynktem. >Dlatego nie potępiam pedofili, zoofili i nekrofili za same ich zamiłowania. Potępiać mogę ich czyny. Grzech popełniasz myślą , mową , uczynikiem i zaniedbaniem.
>>>Czy człowiek albinos jest "zgodny z naturą", czy nie? >>A czy blondyn jest zgodny z naturą, czy tylko brunet ? >No właśnie, Rafał, właśnie... No chyba ci odpowiedziałem.
>>>Wy, katolicy, obsesyjnie uczepiliście się tego homoseksualizmu, jakby homoseksualiści stawali się takimi z wyboru, na dodatek ze świadomością, że to jest wystąpienie przeciw waszemu bogu. >>A nie mają wyboru ? Nie jest grzechem kochanie drugiego człowieka , grzechem jest odbywanie stosunków seksualnych w obrębie tej samej płci. >Ja też mam wybór. Mogę na upartego np. sodomizować jakiegoś chętnego kolegę, ale sama już myśl o tym sprawia, że mam krzywą minę. To byłoby wbrew mojej naturze. Wbrew naturze geja jest seks z kobietą. Wbrew naturze człowieka jest bycie gejem.
>>>PS Czy wiesz, że przeprowadzono badania naukowe, z których wynika, że im bardziej mężczyzna jest zdeklarowanym przeciwnikiem homoseksualizmu, tym bardziej podnieca się oglądając filmy przedstawiające gejów uprawiających seks? >>No tak słyszałem , to naprawdę ta cała MW jest bardziej homo- niż cała ta parada równości ? >No, bardziej może nie... Jak to im bardziej jest anty , tym bardziej jest za. To np. taki Wierzejski (zaznaczam że nie popeiram tej osoby) jest 1 szym gejem Polski.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie może mieć dzieci bo postępuje wbrew naturze , a nie dlatego że natura nie dała mu takiej mozliwości.
Nie dała mu możliwości odczuwania popędu do kobiet, a co za tym idzie- rozmnażania się. Jak na razie homoseksualizm vs. aseksualizm: remis.
>>Dlatego nie potępiam pedofili, zoofili i nekrofili za same ich zamiłowania. Potępiać mogę ich czyny. >Grzech popełniasz myślą , mową , uczynikiem i zaniedbaniem.
Nie wnosi to nic do tematu.
>>>>Czy człowiek albinos jest "zgodny z naturą", czy nie? >>>A czy blondyn jest zgodny z naturą, czy tylko brunet ? >>No właśnie, Rafał, właśnie... >No chyba ci odpowiedziałem.
Chodzi o to, że na dobrą sprawę ciężko rozgraniczyć, co naprawdę jest zgodne z naturą, a co nie, Ty zaś rozgraniczasz to z arogancką wręcz pewnością siebie.
>>Ja też mam wybór. Mogę na upartego np. sodomizować jakiegoś chętnego kolegę, ale sama już myśl o tym sprawia, że mam krzywą minę. To byłoby wbrew mojej naturze. Wbrew naturze geja jest seks z kobietą. >Wbrew naturze człowieka jest bycie gejem.
No i co zrobisz? Bóg go takiego stworzył, więc: 1. Zgadza się na homoseksualizm. 2. Jest parszywym draniem, który torturuje ludzi, obdarzając ich celowo ułomnościami.
>>>No tak słyszałem , to naprawdę ta cała MW jest bardziej homo- niż cała ta parada równości ? >>No, bardziej może nie... >Jak to im bardziej jest anty , tym bardziej jest za. To np. taki Wierzejski (zaznaczam że nie popeiram tej osoby) jest 1 szym gejem Polski.
Kto go tam wie. Nie zaglądam facetowi do łóżka. Faktem jest, że bardzo często ludzie nie aprobujący swojej odmienności, walczą z jej przejawami u innych. Inni czynią to dlatego, by zatuszować w ten sposób własną, której się wstydzą. Nie od dziś wiadomo, że wielu kłamców, starając się uchodzić za wiarygodnych, zaznaczają co chwilę: "mówię prawdę, jak babcię młotkiem"!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Nie może mieć dzieci bo postępuje wbrew naturze , a nie dlatego że natura nie dała mu takiej mozliwości. >Nie dała mu możliwości odczuwania popędu do kobiet, a co za tym idzie- rozmnażania się. Jak na razie homoseksualizm vs. aseksualizm: remis. Dobrze , że natura tak często się nie myli bo już dawno byśmy wygineli. Pamiętaj , że popęd nie jest niezbędny do rozmnażania się.
>>>>>Czy człowiek albinos jest "zgodny z naturą", czy nie? >>>>A czy blondyn jest zgodny z naturą, czy tylko brunet ? >>>No właśnie, Rafał, właśnie... >>No chyba ci odpowiedziałem. >Chodzi o to, że na dobrą sprawę ciężko rozgraniczyć, co naprawdę jest zgodne z naturą, a co nie, Ty zaś rozgraniczasz to z arogancką wręcz pewnością siebie. Nie rozmawiamy tu o zgodności koloru oczu z naturą , rozgranicznam to z pewnością siebie , ale nie z argonacką.
>>>Ja też mam wybór. Mogę na upartego np. sodomizować jakiegoś chętnego kolegę, ale sama już myśl o tym sprawia, że mam krzywą minę. To byłoby wbrew mojej naturze. Wbrew naturze geja jest seks z kobietą. >>Wbrew naturze człowieka jest bycie gejem. >No i co zrobisz? Bóg go takiego stworzył, więc: >1. Zgadza się na homoseksualizm. >2. Jest parszywym draniem, który torturuje ludzi, obdarzając ich celowo ułomnościami. Człowiek ma wolny wybór , chce spać z kobietą , śpi z kobietą , chce spać z mężczyną , śpi z mężczyzną . Bóg mu chyba do łóżka facetów nie sprowadza.
>>>>No tak słyszałem , to naprawdę ta cała MW jest bardziej homo- niż cała ta parada równości ? >>>No, bardziej może nie... >>Jak to im bardziej jest anty , tym bardziej jest za. To np. taki Wierzejski (zaznaczam że nie popeiram tej osoby) jest 1 szym gejem Polski. >Kto go tam wie. Nie zaglądam facetowi do łóżka. Faktem jest, że bardzo często ludzie nie aprobujący swojej odmienności, walczą z jej przejawami u innych. Inni czynią to dlatego, by zatuszować w ten sposób własną, której się wstydzą. Nie od dziś wiadomo, że wielu kłamców, starając się uchodzić za wiarygodnych, zaznaczają co chwilę: "mówię prawdę, jak babcię młotkiem"! I tu się z tobą w pełni zgodzę , z tym że pamiętajmy , że "bardzo często" nie oznacza zawsze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Dobrze , że natura tak często się nie myli bo już dawno byśmy wygineli. Pamiętaj , że popęd nie jest niezbędny do rozmnażania się.
Właśnie sobie zaprzeczyłeś. "Popęd nie jest niezbędny do rozmnażania się"- wynika z tego, że nie musimy ginąć, nawet jeśli natura spłata nam figla i wszyscy będziemy homoseksualistami.
>>Chodzi o to, że na dobrą sprawę ciężko rozgraniczyć, co naprawdę jest zgodne z naturą, a co nie, Ty zaś rozgraniczasz to z arogancką wręcz pewnością siebie. >Nie rozmawiamy tu o zgodności koloru oczu z naturą , rozgranicznam to z pewnością siebie , ale nie z argonacką.
Rozmawiamy o zgodności z naturą w ogóle. Twoja pewność siebie JEST arogancka, ponieważ bez żadnych podstaw głosisz: "to jest naturalne, to nie jest".
>>>Wbrew naturze człowieka jest bycie gejem. >>No i co zrobisz? Bóg go takiego stworzył, więc: >>1. Zgadza się na homoseksualizm. >>2. Jest parszywym draniem, który torturuje ludzi, obdarzając ich celowo ułomnościami. >Człowiek ma wolny wybór , chce spać z kobietą , śpi z kobietą , chce spać z mężczyną , śpi z mężczyzną . Bóg mu chyba do łóżka facetów nie sprowadza.
No zaraz, zaraz. Czy gej życzył sobie żeby zostać gejem? Znów odpowiadasz wymijająco. Tak się NIE bawimy, mocium panie.
Przedstawię problem raz jeszcze, żeby nie było wątpliwości:
Bóg pozwala na istnienie homoseksualistów (a nie jest to zależne od żadnego człowieka) razem z ich popędami, zabraniając jednocześnie miłości homoseksualnej.
To jakbyś postawił przed głodnym jedzenie, o którym wiesz, że nikt inny go nie spożyje, a następnie zabronił konsumpcji.
Dla mnie to draństwo. Dla Ciebie nie. Dlaczego?
>> Nie od dziś wiadomo, że wielu kłamców, starając się uchodzić za wiarygodnych, zaznaczają co chwilę: "mówię prawdę, jak babcię młotkiem"! >I tu się z tobą w pełni zgodzę , z tym że pamiętajmy , że "bardzo często" nie oznacza zawsze.
Dlatego też mimo wszystko daleki jestem od stwierdzania, że MW to w większości kryptogeje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Właśnie sobie zaprzeczyłeś. "Popęd nie jest niezbędny do rozmnażania się"- wynika z tego, że nie musimy ginąć, nawet jeśli natura spłata nam figla i wszyscy będziemy homoseksualistami. Nie wtedy nie będziemy się rozmnażać , więc wyginiemy , chyba się ze mną zgodzisz . Czy w populacji samych heterosekuslistów odbywać się będą stosunki homosekualne ?
>Rozmawiamy o zgodności z naturą w ogóle. Twoja pewność siebie JEST arogancka, ponieważ bez żadnych podstaw głosisz: "to jest naturalne, to nie jest". Patrz wyżej , jeśli heterosesualiz jest potrzebny do istniena gatunku , chyba jest zgodny z naturą , dalej nie muszę juz kończyć.
>No zaraz, zaraz. Czy gej życzył sobie żeby zostać gejem? Znów odpowiadasz wymijająco. Tak się NIE bawimy, mocium panie. >Przedstawię problem raz jeszcze, żeby nie było wątpliwości: >Bóg pozwala na istnienie homoseksualistów (a nie jest to zależne od żadnego człowieka) razem z ich popędami, zabraniając jednocześnie miłości homoseksualnej. >To jakbyś postawił przed głodnym jedzenie, o którym wiesz, że nikt inny go nie spożyje, a następnie zabronił konsumpcji. Jak głodny nie zje umrze , homoseksualizm nie jest kwestą : żyć (zjeść) czy umrzeć (nie zjeść).
>Dla mnie to draństwo. Dla Ciebie nie. Dlaczego? Załóżmy że jest sobie heteroseksualista co prowadzi bardzo intensywne życie towarzyskie , z taką postawą ma on identyczne szanse na zbawienie jak aktywny homoseksualista . Widzisz to nie jest tak że homo- mają gorzej od hetero- , dlatego nie uważam tego za draństwo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Właśnie sobie zaprzeczyłeś. "Popęd nie jest niezbędny do rozmnażania się"- wynika z tego, że nie musimy ginąć, nawet jeśli natura spłata nam figla i wszyscy będziemy homoseksualistami. >Nie wtedy nie będziemy się rozmnażać , więc wyginiemy , chyba się ze mną zgodzisz .
No to w końcu potrzebny jest ten popęd czy nie??? Do ciężkiej cholery, zdecyduj się, facet!
>Czy w populacji samych heterosekuslistów odbywać się będą stosunki homosekualne ?
Pewnie nie, albo rzadko (różnie bywa). Ale co to ma do rzeczy?
>Patrz wyżej , jeśli heterosesualiz jest potrzebny do istniena gatunku , chyba jest zgodny z naturą , dalej nie muszę juz kończyć.
Może nie wszyscy potrzebują być hetero, jeśli np. natura "uznała", że z pewnym odsetkiem homo ludzkość i tak bez problemów sobie poradzi. Spójrz na owady: tam tylko jedna samica płodzi potomstwo. Reszcie nic do seksu. I co? Owadów jest więcej na świecie, niż wszystkich pozostałych zwierząt razem wziętych.
>>To jakbyś postawił przed głodnym jedzenie, o którym wiesz, że nikt inny go nie spożyje, a następnie zabronił konsumpcji. >Jak głodny nie zje umrze , homoseksualizm nie jest kwestą : żyć (zjeść) czy umrzeć (nie zjeść).
Nie powiedziałem, że głodnym, który bez jedzenia umrze. Po prostu głodnym. Nadinterpretujesz.
Uważam, że to wredne, a Ty?
>>Dla mnie to draństwo. Dla Ciebie nie. Dlaczego? >Załóżmy że jest sobie heteroseksualista co prowadzi bardzo intensywne życie towarzyskie , z taką postawą ma on identyczne szanse na zbawienie jak aktywny homoseksualista . Widzisz to nie jest tak że homo- mają gorzej od hetero- , dlatego nie uważam tego za draństwo.
Ale hetero w myśl wartości chrześcijańskich zawsze może tego-ten choć z tą jedną wybranką (wybrankiem), a homo z żadną (żadnym). Na tym ból polega.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Nie wtedy nie będziemy się rozmnażać , więc wyginiemy , chyba się ze mną zgodzisz . >No to w końcu potrzebny jest ten popęd czy nie??? Do ciężkiej cholery, zdecyduj się, facet! No teorytycznie nie jest potrzebny , wystarczy osobnik żeński i męski i się powinni rozmożyć. Jednak jak hetero nie wyobrażam sobie stosunku homo , rozumiesz o co mi chodzi.
>>Czy w populacji samych heterosekuslistów odbywać się będą stosunki homosekualne ? >Pewnie nie, albo rzadko (różnie bywa). Ale co to ma do rzeczy? To odwróćmy pytanie , czy w populacji samych homoseksualistów odbywać się będą stosunki heteroseksualne.
>Może nie wszyscy potrzebują być hetero, jeśli np. natura "uznała", że z pewnym odsetkiem homo ludzkość i tak bez problemów sobie poradzi. Spójrz na owady: tam tylko jedna samica płodzi potomstwo. Reszcie nic do seksu. I co? Owadów jest więcej na świecie, niż wszystkich pozostałych zwierząt razem wziętych. Nie jesteśmy owadami , ile owadów rodzi się z jednego "miotu" , czy aby nie tysiące ?
>Nie powiedziałem, że głodnym, który bez jedzenia umrze. Po prostu głodnym. Nadinterpretujesz. Nie nadinterpretuję , poprostu dopowiadam to czego ty nie napisałeś , aby było Ci wygonie uzasanić swoją tezę.
>Ale hetero w myśl wartości chrześcijańskich zawsze może tego-ten choć z tą jedną wybranką (wybrankiem), a homo z żadną (żadnym). Na tym ból polega. A ty myślisz że hetero nie popełniają grzechów w płaszczyżnie seksualnej ? A czy wszyscy hetero mają żony ? A czy wiesz , że jeśli wziąłeś ślub kościelny to każdy stosunek z inną kobietą jest traktowany jako cudzołóstwo , nawet po rozwodzie. Hetero też nie mają tak różowo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Nie wtedy nie będziemy się rozmnażać , więc wyginiemy , chyba się ze mną zgodzisz . >>No to w końcu potrzebny jest ten popęd czy nie??? Do ciężkiej cholery, zdecyduj się, facet! >No teorytycznie nie jest potrzebny , wystarczy osobnik żeński i męski i się powinni rozmożyć. Jednak jak hetero nie wyobrażam sobie stosunku homo , rozumiesz o co mi chodzi.
Grunt, że fizycznie jest on możliwy, a szczegóły zostawmy już im samym. Znów schodzimy z drogi, prowadzącej do sedna.
>>>Czy w populacji samych heterosekuslistów odbywać się będą stosunki homosekualne ? >>Pewnie nie, albo rzadko (różnie bywa). Ale co to ma do rzeczy? >To odwróćmy pytanie , czy w populacji samych homoseksualistów odbywać się będą stosunki heteroseksualne.
Odpowiem dokładnie tak jak ostatnio:
Pewnie nie, albo rzadko (różnie bywa). Ale co to ma do rzeczy?
>>Może nie wszyscy potrzebują być hetero, jeśli np. natura "uznała", że z pewnym odsetkiem homo ludzkość i tak bez problemów sobie poradzi. Spójrz na owady: tam tylko jedna samica płodzi potomstwo. Reszcie nic do seksu. I co? Owadów jest więcej na świecie, niż wszystkich pozostałych zwierząt razem wziętych. >Nie jesteśmy owadami , ile owadów rodzi się z jednego "miotu" , czy aby nie tysiące ?
No widzisz, a nam homoseksualizm towarzyszy od dziejów zarania i mimo rzadkości ciąż mnogich mnożymy się na potęgę.
>>Nie powiedziałem, że głodnym, który bez jedzenia umrze. Po prostu głodnym. Nadinterpretujesz. >Nie nadinterpretuję , poprostu dopowiadam to czego ty nie napisałeś , aby było Ci wygonie uzasanić swoją tezę.
Przecież nie mogę, do licha ciężkiego, skrajnie precyzować swoich wypowiedzi przez negację rzeczy rzekomo niedopowiedzianych! To tak samo jak z udowadnianiem nieistnienia boga. Tego się NIE robi. Jeśli czegoś nie napisałem- to się NIE MIAŁO POJAWIĆ.
>>Ale hetero w myśl wartości chrześcijańskich zawsze może tego-ten choć z tą jedną wybranką (wybrankiem), a homo z żadną (żadnym). Na tym ból polega. >A ty myślisz że hetero nie popełniają grzechów w płaszczyżnie seksualnej ?
Popełniają. Problem polega na tym, że mogą się spełnić seksualnie (a jest to bardzo ważny aspekt ludzkiego życia) NIE popełniając grzechu, homo już nie.
>A czy wszyscy hetero mają żony ? A czy wiesz , że jeśli wziąłeś ślub kościelny to każdy stosunek z inną kobietą jest traktowany jako cudzołóstwo , nawet po rozwodzie.
Chyba, że kościół Ci ślub ANULUJE (czysta kazuistyka, nawiasem mówiąc, ale stosowana).
>Hetero też nie mają tak różowo.
Mają bardziej różowo niż homo, chociażby z tego względu, że homo nie gnębią hetero z powodu orientacji seksualnej, a nie jest to wzgląd jedyny.
|
|
| | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Homoseksualiści są jawnogrzesznikami i o to tu chodzi , występują przeciwko prawu naturalnemu i Prawu Bożemu , o to tu chodzi .Nie o to , że czynią komuś krzywdę . Natomiast akceptując ich akceptujesz ich grzech.
Mamy rozumieć, Rafale, iż zło i grzech to dwie różne rzeczy? zło to czynienie komuś krzywdy [>Jeśli kogoś krzywdzisz czynisz żle , prawda ? A jak komuś >pomagasz czynisz dobrze , prawda ?] grzech to występowanie przeciwko prawu naturalnemu oraz Bożemu
>Zabójstwo jest cały czas zabójstwem, bez względu na wszystko. W obronie innych stawać należy , nie powinno się jednak tego czynić tylko w obronie własnej .
Należy dawać się zabić? Czyli życie nie przedstawia w Twojej religii większej wartości?
>Ze świadomości odpowiedzialności którą ponoszę z każdą decyzją i każdym czynem.
Zaiste niemała jest odpowiedzialność za decyzję o niezabiciu napastnika, w końcu to kwestia Twojego przetrwania.
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Mamy rozumieć, Rafale, iż zło i grzech to dwie różne rzeczy? Tak to dwie różne rzeczy , nawet sama nazwa na to wsakzuje, jednak wiadomo że są ze sobą powiązane. . >Należy dawać się zabić? Czyli życie nie przedstawia w Twojej religii większej wartości? Życie jest największą wartością , jednak nie chodzi tu o twoje życie lecz o życie innego człowieka.
>Zaiste niemała jest odpowiedzialność za decyzję o niezabiciu napastnika, w końcu to kwestia Twojego przetrwania. Mojego przetrwania na tym świecie. A czy jeśli nie zabiłem napastnika nie jest to dowodem na wolną wolę , wszak mogłem go zabić jednak tego nie zrobiłem.
|
|
| | | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Życie jest największą wartością , jednak nie chodzi tu o twoje życie lecz o życie innego człowieka.
No tak. Wartość życia napastnika jest dla mnie większa niż mojego, natomiast wartość mojego życia jest [w teorii] większa dla niego. Wszystko wciąż zależy od punktu widzenia.
>A czy jeśli nie zabiłem napastnika nie jest to dowodem na wolną wolę , wszak mogłem go zabić jednak tego nie zrobiłem.
Jak go zabijesz, też będzie też akt woli, przecież mogłeś go nie zabijać.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>No tak. Wartość życia napastnika jest dla mnie większa niż mojego, natomiast wartość mojego życia jest [w teorii] większa dla niego. Wszystko wciąż zależy od punktu widzenia. Napastnik chce Cię zabić więc dla niego twoje życie nie ma najmniejszej wartości , natomiast każde życie jest darem od Boga i ma wartość największą.Nie powinno się więc zabierać je komuś i nie można się bać że się je straci , bo po nim będzie Sąd i żywot wieczny . >>A czy jeśli nie zabiłem napastnika nie jest to dowodem na wolną wolę , wszak mogłem go zabić jednak tego nie zrobiłem. >Jak go zabijesz, też będzie też akt woli, przecież mogłeś go nie zabijać. Dokładnie, czyli decyzja jak postąpić należy tylko do mnie , prawda ?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Napastnik chce Cię zabić więc dla niego twoje życie nie ma najmniejszej wartości , natomiast każde życie jest darem od Boga i ma wartość największą.Nie powinno się więc zabierać je komuś i nie można się bać że się je straci , bo po nim będzie Sąd i żywot wieczny
Więc jednak powinieneś pozwolić na to, by napastnik wymordował całą Twoją rodzinę.
>>Jak go zabijesz, też będzie też akt woli, przecież mogłeś go nie zabijać. >Dokładnie, czyli decyzja jak postąpić należy tylko do mnie , prawda ?
Tak źle i tak niedobrze. W ładnej sytuacji stawia Cię bóg, nie ma co.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Więc jednak powinieneś pozwolić na to, by napastnik wymordował całą Twoją rodzinę.
Oczywiście. I tak dostaną życie wieczne. Wszystko pięknie, tylko wskazać mi chrześcijanina, który tak postąpił. Może dwa tysiące lat temu byli tacy, ale warunki były k`temu. Od tamtego czasu jednak chyba odźwierny nieba kilkukrotnie tracił pracę.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Więc jednak powinieneś pozwolić na to, by napastnik wymordował całą Twoją rodzinę. >Oczywiście. I tak dostaną życie wieczne. Wszystko pięknie, tylko wskazać mi chrześcijanina, który tak postąpił. Może dwa tysiące lat temu byli tacy, ale warunki były k`temu. Od tamtego czasu jednak chyba odźwierny nieba kilkukrotnie tracił pracę.
Człowiek jest tylko człowiekiem , nie wywyższam go do miana niewiadomo jakiej istoty.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie? Moim zdaniem, twierdzenie że człowiek jest stworzony na podobieństwo boga jest dość aroganckie i całkiem wywyższające względem innych stworzeń.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Nie? Moim zdaniem, twierdzenie że człowiek jest stworzony na podobieństwo boga jest dość aroganckie i całkiem wywyższające względem innych stworzeń. Bóg stworzył człowieka na Swoje podobieństwo, gdzie tu arogancja , nie stawiamy się na równi z Bogiem. Tak człowiek jest wywyższony względem całego stworzenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Sam się wywyższa, wierząc w te wszystkie bajki o namiastce własnej boskości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Sam się wywyższa, wierząc w te wszystkie bajki o namiastce własnej boskości. A może człowiek nie jest najpotężniejszy na tej planecie ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Najpotężniejszy w jakim sensie?
Stań sobie przed jakimś lwem, albo wygłodniałym wilkiem. Pokonaj go.
Umów się na wyścigi w pływaniu z rekinem. Pokonaj go.
Daj wróbelkowi lekcję latania.
Bez użycia jakiegokolwiek przedmiotu, którego SAM nie byłbyś w stanie wykonać, chociaż i tak niepotrzebnie daję Ci tu fory.
Przewyższamy inne zwierzęta tylko inteligencją. Ktoś musiał, tak jak ktoś musi być najszybszy w lataniu, inny najsilniejszy, a jeszcze inny najlepszy w jedzeniu mrówek na czas.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Najpotężniejszy w jakim sensie? >Stań sobie przed jakimś lwem, albo wygłodniałym wilkiem. Pokonaj go. >Umów się na wyścigi w pływaniu z rekinem. Pokonaj go. >Daj wróbelkowi lekcję latania. >Bez użycia jakiegokolwiek przedmiotu, którego SAM nie byłbyś w stanie wykonać, chociaż i tak niepotrzebnie daję Ci tu fory. >Przewyższamy inne zwierzęta tylko inteligencją. Ktoś musiał, tak jak ktoś musi być najszybszy w lataniu, inny najsilniejszy, a jeszcze inny najlepszy w jedzeniu mrówek na czas. No przewyższamy je "tylko" inteligencją , co powoduje że nasi "najbliżsi krewni" chodzą po drzewach i z zapałem opanowują sposób rozłupywania orzecha za pomocą 2 kamieni , a my latamy w kosmos. Nasza inteligencja powoduje to , że to my panujemy na Ziemi , nie lew , rekin czy wróbelek. Widzisz może one są szybsze silniejsze fizycznie , ale za to nasz inteligencja pozwoliła nam przegonić je w każdej dziedzinie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Zdaje się, że kiedyś Ci już tłumaczyłem.
Któreś ze zwierząc musiało być tym najiteligentniejszym. Tak, jak w każdym wyścigu ktoś musi być pierwszy.
Prawdziwym cudem byłaby sytuacja, w której wszyscy idą równo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Zdaje się, że kiedyś Ci już tłumaczyłem. >Któreś ze zwierząc musiało być tym najiteligentniejszym. Tak, jak w każdym wyścigu ktoś musi być pierwszy. >Prawdziwym cudem byłaby sytuacja, w której wszyscy idą równo.
Czyli sam przyznajesz , że to człowiek jest najdoskonalszym stworzniem na ziemi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Czyli sam przyznajesz , że to człowiek jest najdoskonalszym stworzniem na ziemi.
Nie. Przyznaję, że jest najinteligentniejszym. Widzi różnicę?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Czyli sam przyznajesz , że to człowiek jest najdoskonalszym stworzniem na ziemi. >Nie. Przyznaję, że jest najinteligentniejszym. Widzi różnicę?
Nie. Dla mnie najteligentniejsze jest najdoskonalsze.Dzięki swojej inteligencji to nie my adoptujemy się do warunków naturalnych (zwierzęta) tylko adoptujemy warunki naturalne do siebie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Czyli sam przyznajesz , że to człowiek jest najdoskonalszym stworzniem na ziemi. >>Nie. Przyznaję, że jest najinteligentniejszym. Widzi różnicę? >Nie. Dla mnie najteligentniejsze jest najdoskonalsze.Dzięki swojej inteligencji to nie my adoptujemy się do warunków naturalnych (zwierzęta) [...]
Nie? Zabawna sprawa, bo podczas deszczu nadal widzę ludzi z parasolami.
> tylko adoptujemy warunki naturalne do siebie.
A zwierzęta wcale nie adaptują się do warunków naturalnych, np. kopiąc nory?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Gosia (9452 punktów) |
>A zwierzęta wcale nie adaptują się do warunków naturalnych, np. kopiąc nory?
Widocznie nigdy nie widział, jak bardzo bobry potrafią ingerować w środowisko naturalne i jak potrafią wpływać na jego zmianę.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >każde życie jest darem od Boga i ma wartość największą.Nie powinno się więc zabierać je komuś i nie można się bać że się je straci , bo po nim będzie Sąd i żywot wieczny
Wynika z tego, że jednak życie nie ma wartości największej, skoro żywot wieczny następujący po nim jest takim dobrodziejstwem. Chyba że Bóg oferuje nam nagrodę o niższej wartości i ściemnia. Ekonomicznie bez zarzutu, ale co on z tego ma?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>każde życie jest darem od Boga i ma wartość największą.Nie powinno się więc zabierać je komuś i nie można się bać że się je straci , bo po nim będzie Sąd i żywot wieczny >Wynika z tego, że jednak życie nie ma wartości największej, skoro żywot wieczny następujący po nim jest takim dobrodziejstwem. Chyba że Bóg oferuje nam nagrodę o niższej wartości i ściemnia. Ekonomicznie bez zarzutu, ale co on z tego ma? Jest darem największym , bo bez niego nie byłoby możliwe Zbawienie. A czy sądzisz , że Bóg musi "coś" z tego mieć. Czy pomagająć komuś lub kochając kogoś też liczysz , że "coś" dostaniesz ?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Jest darem największym , bo bez niego nie byłoby możliwe Zbawienie. A czy sądzisz , że Bóg musi "coś" z tego mieć. Czy pomagająć komuś lub kochając kogoś też liczysz , że "coś" dostaniesz ?
Tak, choćby satysfakcję.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jest darem największym , bo bez niego nie byłoby możliwe Zbawienie. A czy sądzisz , że Bóg musi "coś" z tego mieć. Czy pomagająć komuś lub kochając kogoś też liczysz , że "coś" dostaniesz ? >Tak, choćby satysfakcję. Czy satysfakcję możesz dostać ? Chyba nie. A to "tak" odnosi się tylko do satysfakcji , czy wogóle chcesz coś dostać w zamian i nic nie czynisz bezinteresownie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Tak, choćby satysfakcję. >Czy satysfakcję możesz dostać ?
Tak. Daje Ci ją np. pomoc innym, albo praca, którą lubisz.
> Chyba nie. A to "tak" odnosi się tylko do satysfakcji , czy wogóle chcesz coś dostać w zamian i nic nie czynisz bezinteresownie.
Człowiek nie czyni niczego bezinteresownie.
Gdyby Twój bóg nie obiecywal Ci gruszek na wierzbie, używałbyś Biblii i katechizmów jako papieru toaletowego, że pozwolę sobie na taki delikatny eufemizm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Tak, choćby satysfakcję. >>Czy satysfakcję możesz dostać ? >Tak. Daje Ci ją np. pomoc innym, albo praca, którą lubisz. Daje Ci ją , ale czy nie możesz jej "dostać" w zamian.
>Człowiek nie czyni niczego bezinteresownie. I tu się myslisz.
>Gdyby Twój bóg nie obiecywal Ci gruszek na wierzbie, używałbyś Biblii i katechizmów jako papieru toaletowego, że pozwolę sobie na taki delikatny eufemizm. On nie obiecuje mi gruszek na wierzbie , nie na tym to polega. On daje mi możliwość obcowania ze Sobą , dlatego nie robię tego o czym mówisz.
Czym jest dla nas mrówka ? Jacy potężni jesteśmy wobec niej. Wobec Mocy Boga człowiek nie jest nawet taką mrówka. Jeśli tak potężna Istota nas nie zniszczyła a umiłowała , jak mam nie starać się odwdzięczyć ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Daje Ci ją , ale czy nie możesz jej "dostać" w zamian.
Zamotałeś. Do czego dążysz?
Postaraj się tak zadać pytanie, bym mógł udzielić Ci pożądanej odpowiedzi.
>>Człowiek nie czyni niczego bezinteresownie. >I tu się myslisz.
I oczywiście podałeś maaasę argumentów na poparcie swojej tezy. Prowadzimy dyskusję, czy będziemy rozmawiać na zasadzie "właśnie że to TY jesteś guuuupiiiii"?
>On nie obiecuje mi gruszek na wierzbie , nie na tym to polega. On daje mi możliwość obcowania ze Sobą , dlatego nie robię tego o czym mówisz.
Tralala, miałbyś głęboko takie obcowanie, gdybyś wiedział, że po śmierci czeka Cię tylko gleba i robaczki.
>Czym jest dla nas mrówka ? Jacy potężni jesteśmy wobec niej. Wobec Mocy Boga człowiek nie jest nawet taką mrówka. Jeśli tak potężna Istota nas nie zniszczyła a umiłowała , jak mam nie starać się odwdzięczyć ?
Oczekujesz od mrówki wdzięczności za to, że jej nie rozdepczesz?
W dodatku mówisz, jakby bóg sobie nas przypadkiem we Wszechświecie znalazł i łaskawie nie rozwalił w puch, a przecież to podobno on nas stworzył, prawda? Za co tu dziękować? Za nieustające próby, którym nas poddaje, w dodatku z góry wiedząc jak się zakończą? Chrzanię taką miłość!
Przypomnij sobie żabę w mikserze.
Jesteś władcą żab i decydujesz o ich życiu i śmierci. Teoretycznie dajesz im wolną wolę, ale tak naprawdę z góry wiesz, która przeżyje, która nie. Jedną upuszczasz na trawkę i ta przeżywa, drugiej szepczesz: "masz prawo wybrać i się nie rozprysnąć", po czym wrzucasz ją do miksera, bo i tak wcześniej miałeś taki zamiar.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>>Człowiek nie czyni niczego bezinteresownie. >>I tu się myslisz. >I oczywiście podałeś maaasę argumentów na poparcie swojej tezy. Prowadzimy dyskusję, czy będziemy rozmawiać na zasadzie "właśnie że to TY jesteś guuuupiiiii"? A akcje charytatywne ? Czy wszyscy je robiący są teistami ?
>>On nie obiecuje mi gruszek na wierzbie , nie na tym to polega. On daje mi możliwość obcowania ze Sobą , dlatego nie robię tego o czym mówisz. >Tralala, miałbyś głęboko takie obcowanie, gdybyś wiedział, że po śmierci czeka Cię tylko gleba i robaczki. Gdyby czekała mnie gleba i robaczki nie byłoby obcowania.
>>Czym jest dla nas mrówka ? Jacy potężni jesteśmy wobec niej. Wobec Mocy Boga człowiek nie jest nawet taką mrówka. Jeśli tak potężna Istota nas nie zniszczyła a umiłowała , jak mam nie starać się odwdzięczyć ? >Oczekujesz od mrówki wdzięczności za to, że jej nie rozdepczesz? A nie powinna być wdzięczna ?
>W dodatku mówisz, jakby bóg sobie nas przypadkiem we Wszechświecie znalazł i łaskawie nie rozwalił w puch, a przecież to podobno on nas stworzył, prawda? Za co tu dziękować? Za nieustające próby, którym nas poddaje, w dodatku z góry wiedząc jak się zakończą? Chrzanię taką miłość! Powinieneś dziękować za każdą próbę , dzięki nim możesz sobie zapewnić Żywot Wieczny. Dla Ciebie się liczy tu i teraz , dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia.
>Przypomnij sobie żabę w mikserze. >Jesteś władcą żab i decydujesz o ich życiu i śmierci. Teoretycznie dajesz im wolną wolę, ale tak naprawdę z góry wiesz, która przeżyje, która nie. Jedną upuszczasz na trawkę i ta przeżywa, drugiej szepczesz: "masz prawo wybrać i się nie rozprysnąć", po czym wrzucasz ją do miksera, bo i tak wcześniej miałeś taki zamiar. To ze wiesz nie oznacza ze zaba nie ma wolnej woli , ty poprostu wiesz co ona zrobi zanim ona nawet o tym pomyśli.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >A akcje charytatywne ? Czy wszyscy je robiący są teistami ?
Nie. Ateiści robią to dla satysfakcji, która wiele ma twarzy.
>>>On nie obiecuje mi gruszek na wierzbie , nie na tym to polega. On daje mi możliwość obcowania ze Sobą , dlatego nie robię tego o czym mówisz. >>Tralala, miałbyś głęboko takie obcowanie, gdybyś wiedział, że po śmierci czeka Cię tylko gleba i robaczki. >Gdyby czekała mnie gleba i robaczki nie byłoby obcowania.
Nie odniosłeś się do problemu. Wykręcasz się, jak tylko możesz, pytanie tylko: kogo tak naprawdę oszukujesz? Mnie, czy siebie?
>>Oczekujesz od mrówki wdzięczności za to, że jej nie rozdepczesz? >A nie powinna być wdzięczna ?
Nie oczekuję wdzięczności od zwierzęcia tylko za to, że go w swej łaskawości nie zabiję, bo mogę. Dla mnie to rzecz naturalna. Czy jesteś wdzięczny każdemu napotkanemu człowiekowi, że przechodząc, nie walnął Cię w twarz?
>>W dodatku mówisz, jakby bóg sobie nas przypadkiem we Wszechświecie znalazł i łaskawie nie rozwalił w puch, a przecież to podobno on nas stworzył, prawda? Za co tu dziękować? Za nieustające próby, którym nas poddaje, w dodatku z góry wiedząc jak się zakończą? Chrzanię taką miłość! >Powinieneś dziękować za każdą próbę , dzięki nim możesz sobie zapewnić Żywot Wieczny.
Nie, dziękuję. Wolałbym żywot wieczny bez żadnych bezsensownych prób. Boskie zachowanie przypomina mi dziecięce: "jak wejdziesz na to drzewo (a przy okazji porwiesz sobie odzież i pokaleczysz dłonie), to dam ci cukierka".
>Dla Ciebie się liczy tu i teraz , dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia.
To jakim cudem siedzisz teraz na necie, zamiast żyć pod mostem w ubóstwie, rozdawszy wcześniej cały swój majątek ubogim?
>To ze wiesz nie oznacza ze zaba nie ma wolnej woli , ty poprostu wiesz co ona zrobi zanim ona nawet o tym pomyśli.
NO WŁAŚNIE, Rafale!
Teraz przenieś to na relację bóg-człowiek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>>>On nie obiecuje mi gruszek na wierzbie , nie na tym to polega. On daje mi możliwość obcowania ze Sobą , dlatego nie robię tego o czym mówisz. >>>Tralala, miałbyś głęboko takie obcowanie, gdybyś wiedział, że po śmierci czeka Cię tylko gleba i robaczki. >>Gdyby czekała mnie gleba i robaczki nie byłoby obcowania. >Nie odniosłeś się do problemu. Wykręcasz się, jak tylko możesz, pytanie tylko: kogo tak naprawdę oszukujesz? Mnie, czy siebie? No widzisz ja nikogo nie oszukuję , skoro wiem że po śmierci nie czeka mnie gleba i robaczki to cieszę sięz możliwości obcowania z Bogiem , a gdyby czekała mnie gleba i robaczki to nie byłoby boga , więc nie byłoby obcowania.
>>>Oczekujesz od mrówki wdzięczności za to, że jej nie rozdepczesz? >>A nie powinna być wdzięczna ? >Nie oczekuję wdzięczności od zwierzęcia tylko za to, że go w swej łaskawości nie zabiję, bo mogę. Dla mnie to rzecz naturalna. Czy jesteś wdzięczny każdemu napotkanemu człowiekowi, że przechodząc, nie walnął Cię w twarz? To że nie oczekujesz wdzięczności to jedna kwestai , a to że mrówka powinna być Ci wdzięczna to jest już zupełnie inne zagadnienie.
>>>W dodatku mówisz, jakby bóg sobie nas przypadkiem we Wszechświecie znalazł i łaskawie nie rozwalił w puch, a przecież to podobno on nas stworzył, prawda? Za co tu dziękować? Za nieustające próby, którym nas poddaje, w dodatku z góry wiedząc jak się zakończą? Chrzanię taką miłość! >>Powinieneś dziękować za każdą próbę , dzięki nim możesz sobie zapewnić Żywot Wieczny. >Nie, dziękuję. Wolałbym żywot wieczny bez żadnych bezsensownych prób. Boskie zachowanie przypomina mi dziecięce: "jak wejdziesz na to drzewo (a przy okazji porwiesz sobie odzież i pokaleczysz dłonie), to dam ci cukierka". Pamiętaj nic nie ma za darmo , a Ty własnie oczekujesz że dostaniesz coś "bo Tobie się należy" , bez względu na to jak postepujesz.
>>Dla Ciebie się liczy tu i teraz , dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia. >To jakim cudem siedzisz teraz na necie, zamiast żyć pod mostem w ubóstwie, rozdawszy wcześniej cały swój majątek ubogim? Pan Jezus nie nakazał chyba "życia pod mostem" jako jedynej drogi do Zbawienia , Pamiętaj o tym jest wiele dróg prowadzących do tego samego miejsca.
>>To ze wiesz nie oznacza ze zaba nie ma wolnej woli , ty poprostu wiesz co ona zrobi zanim ona nawet o tym pomyśli. >NO WŁAŚNIE, Rafale! >Teraz przenieś to na relację bóg-człowiek. Przeniosę to na relację Ty - ja . Na stole leży : 1 gr , 2 gr i 200 zł , możesz wybrać jedno , co wybierasz ? Jeśli nie jesteś idiotą bierzesz 200 zł , czy to że wybrałeś 200 zł zaprzecza twojej wolnej woli , albo czyni mnie wszechmogącym wobec Ciebie ? No chyba nie . To że Bóg wie co zrobisz , nie oznacza że to On podejmuje za Ciebie decyzję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>>Tralala, miałbyś głęboko takie obcowanie, gdybyś wiedział, że po śmierci czeka Cię tylko gleba i robaczki. >>>Gdyby czekała mnie gleba i robaczki nie byłoby obcowania. >>Nie odniosłeś się do problemu. Wykręcasz się, jak tylko możesz, pytanie tylko: kogo tak naprawdę oszukujesz? Mnie, czy siebie? >No widzisz ja nikogo nie oszukuję , skoro wiem że po śmierci nie czeka mnie gleba i robaczki to cieszę sięz możliwości obcowania z Bogiem , a gdyby czekała mnie gleba i robaczki to nie byłoby boga , więc nie byłoby obcowania.
Znów tak naprawdę nie wiadomo do końca, jaki jest sens Twojej odpowiedzi, ale dobrze...
Zapytuję: co w przypadku, gdyby bóg faktycznie istniał, ale nie obiecywał Ci życia wiecznego? Moim zdaniem, miałbyś go głęboko i żył po swojemu. Po co włazić bez wazeliny bogu, który i tak nic więcej Ci nie da? Dla samego obcowania, świadomości że istnieje? Toż przyzwyczaiłbyś się do tego faktu równie szybko, co do powietrza.
>>Nie oczekuję wdzięczności od zwierzęcia tylko za to, że go w swej łaskawości nie zabiję, bo mogę. Dla mnie to rzecz naturalna. Czy jesteś wdzięczny każdemu napotkanemu człowiekowi, że przechodząc, nie walnął Cię w twarz? >To że nie oczekujesz wdzięczności to jedna kwestai , a to że mrówka powinna być Ci wdzięczna to jest już zupełnie inne zagadnienie.
Martwi mnie Twoje podejście do zwierząt. Naprawdę martwi.
>>Nie, dziękuję. Wolałbym żywot wieczny bez żadnych bezsensownych prób. Boskie zachowanie przypomina mi dziecięce: "jak wejdziesz na to drzewo (a przy okazji porwiesz sobie odzież i pokaleczysz dłonie), to dam ci cukierka". >Pamiętaj nic nie ma za darmo , a Ty własnie oczekujesz że dostaniesz coś "bo Tobie się należy" , bez względu na to jak postepujesz.
Słuchaj, nie prosiłem się o życie na tym zakichanym padole. Jeśli bóg mnie stworzył, to zrobił to wyłącznie dla zaspokojenia swojego... na dobrą sprawę nie wiadomo czego, w każdym razie dla siebie. Jeśli już mnie stworzył, mógłby o mnie zadbać, a nie bawić się jak jakąś szmacianą lalką. Tobie to nigdy nie przeszło przez łepetynę, albowiem zbyt zaślepiony jesteś, by umieć logicznie powiązać dogmatyczne atrybuty boga z jego dokonaniami i móc stwierdzić, że coś tu mocno śmierdzi.
>>>Dla Ciebie się liczy tu i teraz , dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia. >>To jakim cudem siedzisz teraz na necie, zamiast żyć pod mostem w ubóstwie, rozdawszy wcześniej cały swój majątek ubogim? >Pan Jezus nie nakazał chyba "życia pod mostem" jako jedynej drogi do Zbawienia , Pamiętaj o tym jest wiele dróg prowadzących do tego samego miejsca.
Popełniasz grzech zaniedbania, mój drogi. Jeśli naprawdę nie liczy się dla Ciebie "tu i teraz", zobowiązany jesteś do rozdania swych dóbr doczesnych.
>Przeniosę to na relację Ty - ja . Na stole leży : 1 gr , 2 gr i 200 zł , możesz wybrać jedno , co wybierasz ? Jeśli nie jesteś idiotą bierzesz 200 zł , czy to że wybrałeś 200 zł zaprzecza twojej wolnej woli , albo czyni mnie wszechmogącym wobec Ciebie ? No chyba nie . >To że Bóg wie co zrobisz , nie oznacza że to On podejmuje za Ciebie decyzję.
Jeśli bóg wie, co zrobię, po co stawia mnie przed koniecznością podejmowania takiej decyzji? Nie uważasz, że to co najmniej głupie?
Jeśli żądający haraczu dresiarz powie Ci, że "możesz mu nie płacić, masz wolną wolę, ale wypadki chodzą po ludziach", podziękujesz mu? Bóg zachowuje się tak samo. Stawia Ci chore nierzadko warunki (przecież powinno mu, jako bytowi doskonałemu, całkowicie zwisać co człowiek robi na swojej małej planecie), a jeśli ich nie wypełnisz, grozi piekłem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Zapytuję: co w przypadku, gdyby bóg faktycznie istniał, ale nie obiecywał Ci życia wiecznego? Moim zdaniem, miałbyś go głęboko i żył po swojemu. Po co włazić bez wazeliny bogu, który i tak nic więcej Ci nie da? Dla samego obcowania, świadomości że istnieje? Toż przyzwyczaiłbyś się do tego faktu równie szybko, co do powietrza. Wiesz w tym przypadku bóg traktuje cię tak jak dziecko z lupą powiększającą owada , mój Bóg nie jest taki , to On wyszedł z inicjatywą , za to Go kocham.
>>To że nie oczekujesz wdzięczności to jedna kwestai , a to że mrówka powinna być Ci wdzięczna to jest już zupełnie inne zagadnienie. >Martwi mnie Twoje podejście do zwierząt. Naprawdę martwi. Bardzo zabawne.
>Słuchaj, nie prosiłem się o życie na tym zakichanym padole. Jeśli bóg mnie stworzył, to zrobił to wyłącznie dla zaspokojenia swojego... na dobrą sprawę nie wiadomo czego, w każdym razie dla siebie. Jeśli już mnie stworzył, mógłby o mnie zadbać, a nie bawić się jak jakąś szmacianą lalką. Tobie to nigdy nie przeszło przez łepetynę, albowiem zbyt zaślepiony jesteś, by umieć logicznie powiązać dogmatyczne atrybuty boga z jego dokonaniami i móc stwierdzić, że coś tu mocno śmierdzi. Nie zapominaj że już było Przymierze człowieka z Bogiem , i to nie jedno , i za każdym razem zrywał je człowiek nie Bóg. Poza tym warto zniszczyć 1000 złych , a ocalić 1 dobrego.
>Popełniasz grzech zaniedbania, mój drogi. Jeśli naprawdę nie liczy się dla Ciebie "tu i teraz", zobowiązany jesteś do rozdania swych dóbr doczesnych. Jestem zoobowiązany do wielu rzeczy , ale napewno nie do rozdania wszystkiego co mam , nigdzie nie jest tak napisane.
>>To że Bóg wie co zrobisz , nie oznacza że to On podejmuje za Ciebie decyzję. >Jeśli bóg wie, co zrobię, po co stawia mnie przed koniecznością podejmowania takiej decyzji? Nie uważasz, że to co najmniej głupie? Ty masz wybrać między tym co dobre , a tym co złe aby osiągnąć zbawienie.I nie jest to bynajmniej głupie. Pamiętaj to Ty podejmujesz decyzję ,
>Jeśli żądający haraczu dresiarz powie Ci, że "możesz mu nie płacić, masz wolną wolę, ale wypadki chodzą po ludziach", podziękujesz mu? Bóg zachowuje się tak samo. Stawia Ci chore nierzadko warunki (przecież powinno mu, jako bytowi doskonałemu, całkowicie zwisać co człowiek robi na swojej małej planecie), a jeśli ich nie wypełnisz, grozi piekłem. Ale dres przychodzi do Ciebie po to co do niego nie należy , Bóg przychodzi po to co należy TYLKO do Niego. A Bogowi jako bytowi doskonałemu właśnie powinno zależeć na człowieku jako istocie słabszej , pamiętajmy że rozmawiamy o idealnej miłości , idealnym dobrze i idealnej sprawiedliwości , a nie o idelanym egoiżmie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wiesz w tym przypadku bóg traktuje cię tak jak dziecko z lupą powiększającą owada , mój Bóg nie jest taki , to On wyszedł z inicjatywą , za to Go kocham.
A że ta lupa często skupia promienie słoneczne, które owada przypiekają to już taki mały szczegół.
>>>To że nie oczekujesz wdzięczności to jedna kwestai , a to że mrówka powinna być Ci wdzięczna to jest już zupełnie inne zagadnienie. >>Martwi mnie Twoje podejście do zwierząt. Naprawdę martwi. >Bardzo zabawne.
Nie. To nie jest zabawne.
>>Słuchaj, nie prosiłem się o życie na tym zakichanym padole. Jeśli bóg mnie stworzył, to zrobił to wyłącznie dla zaspokojenia swojego... na dobrą sprawę nie wiadomo czego, w każdym razie dla siebie. Jeśli już mnie stworzył, mógłby o mnie zadbać, a nie bawić się jak jakąś szmacianą lalką. Tobie to nigdy nie przeszło przez łepetynę, albowiem zbyt zaślepiony jesteś, by umieć logicznie powiązać dogmatyczne atrybuty boga z jego dokonaniami i móc stwierdzić, że coś tu mocno śmierdzi. >Nie zapominaj że już było Przymierze człowieka z Bogiem , i to nie jedno , i za każdym razem zrywał je człowiek nie Bóg. Poza tym warto zniszczyć 1000 złych , a ocalić 1 dobrego.
Ja tego przymierza osobiście nie zrywałem, więc daruj sobie. Jeśli mam być odpowiedzialny za błąd kogoś innego, to wiesz gdzie sobie możesz wsadzić taką sprawiedliwość.
>>Popełniasz grzech zaniedbania, mój drogi. Jeśli naprawdę nie liczy się dla Ciebie "tu i teraz", zobowiązany jesteś do rozdania swych dóbr doczesnych. >Jestem zoobowiązany do wielu rzeczy , ale napewno nie do rozdania wszystkiego co mam , nigdzie nie jest tak napisane.
Ale MOŻESZ. Przecież uczyniłbyś tym tyle dobra, że hej! Dlaczego nie podejmujesz się możliwości pomocy komuś, skoro nie baczysz na sprawy doczesne?
>>Jeśli bóg wie, co zrobię, po co stawia mnie przed koniecznością podejmowania takiej decyzji? Nie uważasz, że to co najmniej głupie? >Ty masz wybrać między tym co dobre , a tym co złe aby osiągnąć zbawienie.I nie jest to bynajmniej głupie. >Pamiętaj to Ty podejmujesz decyzję ,
Nadal nie wykazałeś istnienia wolnej woli w kontekście wszechmogącego i ponadczasowego boga, więc dalsza dyskusja jest jałowa.
>Ale dres przychodzi do Ciebie po to co do niego nie należy , Bóg przychodzi po to co należy TYLKO do Niego.
To mógł se darować i oszczędzić. Ja nic od niego nie chciałem.
> A Bogowi [...]
Hę...?
> [...] jako bytowi doskonałemu właśnie powinno zależeć na człowieku jako istocie słabszej , pamiętajmy że rozmawiamy o idealnej miłości , idealnym dobrze i idealnej sprawiedliwości , a nie o idelanym egoiżmie.
Więc skoro tak zależy, nie powinien obarczać nas żadnymi dylematami, pozwalać na istnienie zła, etc. Chyba że taką ma zabawę, ale godny pogardy jest bóg, który bawi się nami jak rzeszą lalek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Wiesz w tym przypadku bóg traktuje cię tak jak dziecko z lupą powiększającą owada , mój Bóg nie jest taki , to On wyszedł z inicjatywą , za to Go kocham. >A że ta lupa często skupia promienie słoneczne, które owada przypiekają to już taki mały szczegół. Mówiłem już , to nie mój Bóg.
>>>>To że nie oczekujesz wdzięczności to jedna kwestai , a to że mrówka powinna być Ci wdzięczna to jest już zupełnie inne zagadnienie. >>>Martwi mnie Twoje podejście do zwierząt. Naprawdę martwi. >>Bardzo zabawne. >Nie. To nie jest zabawne. A czy nie powinna , czy pies nie jest ci wdzięczny za to że go codzinnie karmisz ?
>>>Słuchaj, nie prosiłem się o życie na tym zakichanym padole. Jeśli bóg mnie stworzył, to zrobił to wyłącznie dla zaspokojenia swojego... na dobrą sprawę nie wiadomo czego, w każdym razie dla siebie. Jeśli już mnie stworzył, mógłby o mnie zadbać, a nie bawić się jak jakąś szmacianą lalką. Tobie to nigdy nie przeszło przez łepetynę, albowiem zbyt zaślepiony jesteś, by umieć logicznie powiązać dogmatyczne atrybuty boga z jego dokonaniami i móc stwierdzić, że coś tu mocno śmierdzi. Jakbyś chciał żeby zadbał ? Masz postawę rozczeniową , tobie się nie należy , ty masz zasłużyć.
>Ja tego przymierza osobiście nie zrywałem, więc daruj sobie. Jeśli mam być odpowiedzialny za błąd kogoś innego, to wiesz gdzie sobie możesz wsadzić taką sprawiedliwość. Tak jak wcześniej wspominałem , synowie pokutują za błędy ojców. I uważam to za słuszne. Poza tym Przymierze trwa nadal , zasłużysz będziesz zbawiony , Bóg nie wrzuci Cię do piekła dla "swojego widzimisię".
>Ale MOŻESZ. Przecież uczyniłbyś tym tyle dobra, że hej! Dlaczego nie podejmujesz się możliwości pomocy komuś, skoro nie baczysz na sprawy doczesne? Owszem mogę. Zapewne taki czyn zapewniłby mi życie wieczne ,ale tak jak wspominałem istnieje wiel dróg prowadzących do zbawienia , nie ma tej jednej jedynej.
>>>Jeśli bóg wie, co zrobię, po co stawia mnie przed koniecznością podejmowania takiej decyzji? Nie uważasz, że to co najmniej głupie? >>Ty masz wybrać między tym co dobre , a tym co złe aby osiągnąć zbawienie.I nie jest to bynajmniej głupie. >>Pamiętaj to Ty podejmujesz decyzję , >Nadal nie wykazałeś istnienia wolnej woli w kontekście wszechmogącego i ponadczasowego boga, więc dalsza dyskusja jest jałowa. Widzisz tu wchodzimy w dyskusję o postrzeganiu czasu, ile liczy sobie wszechświat , a ile wynosi średnia długość zycia ludzkiego ? To co dla nas jest czasem rzeczywistym , w rzeczywistości może być już czasem przeszłym i to od bardzo dawna.
>>Ale dres przychodzi do Ciebie po to co do niego nie należy , Bóg przychodzi po to co należy TYLKO do Niego. >To mógł se darować i oszczędzić. Ja nic od niego nie chciałem. To On rozdaje karty ,będzie tak jak On chce , nie tak jak ludzie chcą.
>> [...] jako bytowi doskonałemu właśnie powinno zależeć na człowieku jako istocie słabszej , pamiętajmy że rozmawiamy o idealnej miłości , idealnym dobrze i idealnej sprawiedliwości , a nie o idelanym egoiżmie. >Więc skoro tak zależy, nie powinien obarczać nas żadnymi dylematami, pozwalać na istnienie zła, etc. Chyba że taką ma zabawę, ale godny pogardy jest bóg, który bawi się nami jak rzeszą lalek. Ale nieistnienie zła już bvło , ludzie mieli tylko nie zrywać owocu z Drzewa Poznania i tyle. Żylibyśmy dalej w Edenie i nie byłoby o czym dyskutować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Wiesz w tym przypadku bóg traktuje cię tak jak dziecko z lupą powiększającą owada , mój Bóg nie jest taki , to On wyszedł z inicjatywą , za to Go kocham. >>A że ta lupa często skupia promienie słoneczne, które owada przypiekają to już taki mały szczegół. >Mówiłem już , to nie mój Bóg.
Zabawne, bo całkiem mocno go przypomina.
>>>>>To że nie oczekujesz wdzięczności to jedna kwestai , a to że mrówka powinna być Ci wdzięczna to jest już zupełnie inne zagadnienie. >>>>Martwi mnie Twoje podejście do zwierząt. Naprawdę martwi. >>>Bardzo zabawne. >>Nie. To nie jest zabawne. >A czy nie powinna , czy pies nie jest ci wdzięczny za to że go codzinnie karmisz ?
Już nie wciskaj mi, że nie widzisz różnicy między wdzięcznością za uratowanie życia, a wdzięcznością za nieodbieranie go.
>>>>Słuchaj, nie prosiłem się o życie na tym zakichanym padole. Jeśli bóg mnie stworzył, to zrobił to wyłącznie dla zaspokojenia swojego... na dobrą sprawę nie wiadomo czego, w każdym razie dla siebie. Jeśli już mnie stworzył, mógłby o mnie zadbać, a nie bawić się jak jakąś szmacianą lalką. Tobie to nigdy nie przeszło przez łepetynę, albowiem zbyt zaślepiony jesteś, by umieć logicznie powiązać dogmatyczne atrybuty boga z jego dokonaniami i móc stwierdzić, że coś tu mocno śmierdzi. >Jakbyś chciał żeby zadbał ? Masz postawę rozczeniową , tobie się nie należy , ty masz zasłużyć.
W takim razie wrócę do punktu pierwszego: NIE prosiłem się o to życie.
Kiedy przygarniałem do domu swoje zwierzaki, nawet przez głowę mi nie przeszło, by kazać im zasługiwać sobie na lepsze życie. Obecnie, wskutek mojej pobłażliwości dla pewnych zachowań, mam nieporadnego psa i niesforną wiewiórkę, ale zdawałem sobie sprawę z tego co robię. Z pełną świadomością pozwoliłem sobie na brak tresury i rozpieszczanie, ponieważ zapewniłem im warunki, w których bezwględne posłuszeństwo nie jest potrzebne do przeżycia. I wiesz co? Przepadam za tymi zwierzakami, nawet jeśli czasem (naprawdę rzadko) na ich wariackich pomysłach ucierpi kawałek tapety, albo część mojej garderoby.
Chyba jestem bardziej dobry, niż sam bóg.
>Tak jak wcześniej wspominałem , synowie pokutują za błędy ojców. I uważam to za słuszne.
Sugeruję, żeby Cię powiesić za morderstwo popełnione przez kogoś innego. Ostatecznie wszystkich ludzi na Ziemi łączy jakieś pokrewieństwo. Najlepiej zgłoś się na ochotnika- spełnisz dobry uczynek, ratując życie oprychowi. Dla boga wyraźnie i tak nie ma znaczenia, komu się oberwie, grunt, żeby sprawiedliwość się dokonała, za to Twoje poświęcenie może być mu bardzo miłe i przydzieli Ci dodatkowego aniołka w zaświatach.
> Poza tym Przymierze trwa nadal , zasłużysz będziesz zbawiony , Bóg nie wrzuci Cię do piekła dla "swojego widzimisię".
Dla mnie "widzimisię" całkiem dobrze pasuje do ustanawiania kretyńskich zakazów i nakazów, których nie mam zamiaru wypełniać.
>>Ale MOŻESZ. Przecież uczyniłbyś tym tyle dobra, że hej! Dlaczego nie podejmujesz się możliwości pomocy komuś, skoro nie baczysz na sprawy doczesne? >Owszem mogę. Zapewne taki czyn zapewniłby mi życie wieczne ,ale tak jak wspominałem istnieje wiel dróg prowadzących do zbawienia , nie ma tej jednej jedynej.
Dlaczego więc nie spróbujesz tej? Czyżbyś nie bardzo wierzył w to, co sam głosisz? Moim zdaniem, jesteś: a) hipokrytą, który prawdziwie wierzy w boga, ale także w to, że pewne sprawy może sobie odpuścić, a bóg mu jakoś wybaczy b) facetem, który tak naprawdę nie jest pewnym swojej wiary, dlatego woli nie stawiać wszystkiego na jedną kartę, bo a nuż okaże się, że życie doczesne jest jedynym, jakie mu dano i głupie będzie dowiedzieć się tego u schyłku spędzonego w ascezie życia
>Widzisz tu wchodzimy w dyskusję o postrzeganiu czasu, ile liczy sobie wszechświat , a ile wynosi średnia długość zycia ludzkiego ? To co dla nas jest czasem rzeczywistym , w rzeczywistości może być już czasem przeszłym i to od bardzo dawna.
W jakiej rzeczywistości? Czas przeszły jest czasem przeszłym, teraźniejszy teraźniejszym. Chyba nie chcesz powiedzieć, że bóg nie zauważa takich drobnych okresów, jak np. ziemski rok, bo to raczej byłoby niepoważne w swietle jego omnipotencji..
W tym temacie dochodzimy do niczego, ponieważ kierujesz rozmowę na niewłaściwe tory, które są jedynie próbą powstrzymania chwili przybliżenia się do celu.
>>>Ale dres przychodzi do Ciebie po to co do niego nie należy , Bóg przychodzi po to co należy TYLKO do Niego. >>To mógł se darować i oszczędzić. Ja nic od niego nie chciałem. >To On rozdaje karty ,będzie tak jak On chce , nie tak jak ludzie chcą.
Wiesz, że właśnie ślicznie ukazałeś boga, jako absolutnego tyrana? A, wiesz, czym typowym charakteryzują się podlegli ustrojowi tyranicznemu? Brakiem wolności.
>>Więc skoro tak zależy, nie powinien obarczać nas żadnymi dylematami, pozwalać na istnienie zła, etc. Chyba że taką ma zabawę, ale godny pogardy jest bóg, który bawi się nami jak rzeszą lalek. >Ale nieistnienie zła już bvło , ludzie mieli tylko nie zrywać owocu z Drzewa Poznania i tyle. Żylibyśmy dalej w Edenie i nie byłoby o czym dyskutować.
A ja chyba coś o tym mówiłem. Nie można było wymagać od nich posłuszeństwa, skoro nie wiedzieli, że nieposłuszeństwo jest złe. To tak, jakbyś nieświadomej istocie wydał absurdalny ("nie zrywaj owocui z jednego drzewka") nakaz/zakaz, a potem ukarał za nieposluszeństwo. Daj spokój, przykład z Edenem tak mocno świadczy przeciwko Twojemu bogu, że dla własnego dobra nie posiłkuj się nim w dyskusjach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >On nie obiecuje mi gruszek na wierzbie , nie na tym to polega. On daje mi możliwość obcowania ze Sobą , dlatego nie robię tego o czym mówisz.
Obcowanie z Twoim Bogiem to największe wyobrażalne dobro, nieprawdaż? A jednak jesteś strasznie interesowny, Rafale.
>Czym jest dla nas mrówka ? Jacy potężni jesteśmy wobec niej. Wobec Mocy Boga człowiek nie jest nawet taką mrówka. Jeśli tak potężna Istota nas nie zniszczyła a umiłowała , jak mam nie starać się odwdzięczyć ?
Różne uczucia przejawiałam do osób, które mnie kochają, ale wdzięczność to ostatnie, co by mi przyszło do głowy. Może jak ktoś ma kompleks bycia niekochanym, to odczuwa coś takiego jak się mu już utrafi; że nie jest godzien tak bez wywdzięczenia się... Podobnie nie odczuwam wdzięczności do każdego wyrośniętego dresa na "dzielni", który mnie po prostu ominie. Ba, kiedyś jeden na mnie napadł, ale w końcu się wycofał. Też nie czułam wdzięczności do niego. Zapewne powinnam? I do każdego kierowcy który zatrzyma się, a nie we mnie wjedzie bryką na ulicy? Jeśli bóg jest miłosierny z natury, to wdzięczność jest jakimś sztucznym zachowaniem dla zaspokojenia czyjegoś ego. Przede wszystkim to Bóg miałby być sprawcą całego zamieszania ze światem, człowiekiem i takimi tam. Jeśli zamierzał od początku zbawić choć coponiektórych ludzi, to wdzięczność do kogoś, kto po prostu przeprowadza swój plan, jest przerostem formy nad treścią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | marcel |
>Jeśli bóg jest miłosierny z natury, to wdzięczność jest jakimś sztucznym zachowaniem dla zaspokojenia czyjegoś ego.
Jeśli twój mąż czy chłopak,wypełniony całkiem naturalnie uczuciem i pragnieniem dobra dla ciebie(po prostu kocha)obdarzy cię czasem jakimś istotnym,ważnym lub dla niego wymagającym wyrzeczenia "prezentem"(słowo 'dar' brzmi trochę za patetycznie)- np.wyjazd i opłacenie pobytu w miejscu,o którym wiedział,że chciałaś tam pojechać lub coś istotniejszego - czy naprawdę w sposób naturalny nie wyjdzie z twoich ust choć jeden raz ciche "dziękuję"? będzie ono pierwszym słowem jakie on usłyszy,bo jest to naturalne,ma Sens i Uzasadnienie.tym bardziej wierzący ma za co dziękować.
Ani Bóg,ani taki człowiek nie oczekują na "dziękuję",nie robią przecież tego,by im dziękować,ale gdyby nigdy nie wyszło z twoich ust "dziękuję" byłoby to po prostu idiotyczne,poza tym,że nieracjonalne.Przecież to ci się nie należy,zostałas czymś obdarowana i masz za co dziękować,nawet jeśli nie musisz.
Nawet gdy ktoś uważa,że wszelkie obdarowywanie ludzkie jest interesowane(co prawdopodobnie nie jest prawdą) to byc powołanym do bytu i wiecznej szczęśliwości w Bogu jest ze strony Boga bezinteresowne absolutnie.Tak wierzy wierzący,dlatego ma za co dziękować,choć takiego przykazania nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Jednak jest różnica między człowiekiem a bogiem. Ze strony ludzi możemy doznać tak samo dobra, jak i zła. Wiemy o tym, więc niemal każdy akt uczucia czy dobra przyjmujemy z wdzięcznością. Natomiast Bóg nie potrafi inaczej, w dodatku sam miałby nas stworzyć. Stąd moje stwierdzenie, że wdzięczność do niego za to - poza tym, że z naszego punktu widzenia może wydawać się uzasadniona - jest nieco sztuczna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Jednak jest różnica między człowiekiem a bogiem. Ze strony ludzi możemy doznać tak samo dobra, jak i zła. Wiemy o tym, więc niemal każdy akt uczucia czy dobra przyjmujemy z wdzięcznością. Natomiast Bóg nie potrafi inaczej, w dodatku sam miałby nas stworzyć. Stąd moje stwierdzenie, że wdzięczność do niego za to - poza tym, że z naszego punktu widzenia może wydawać się uzasadniona - jest nieco sztuczna. Dlaczego uważasz , że Bóg nie potrafi inaczej , a może On nie chce , wybrał taką drogę , czy nie powinniśmy być Mu za to wdzięczni ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Dlaczego uważasz , że Bóg nie potrafi inaczej , a może On nie chce , wybrał taką drogę , czy nie powinniśmy być Mu za to wdzięczni ?
Tak na dobrą sprawę, ciężko powiedzieć czy bóg w ogóle może czegokolwiek chcieć.
Chciejstwo jest wynikiem potrzeby. Byt doskonały nie może mieć potrzeb, inaczej nie jest doskonały.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Dlaczego uważasz , że Bóg nie potrafi inaczej , a może On nie chce , wybrał taką drogę , czy nie powinniśmy być Mu za to wdzięczni ? >Tak na dobrą sprawę, ciężko powiedzieć czy bóg w ogóle może czegokolwiek chcieć. >Chciejstwo jest wynikiem potrzeby. Byt doskonały nie może mieć potrzeb, inaczej nie jest doskonały.
Zagłębiamy się w tematykę o której zarówno Ty jak i ja nie mamy zielonego pojęcia , nigdy tego nie rozwiążemy więc nie ma sensu tego ciągnąć. Są inne ciekawe tematy o których możemy znacznie więcej powiedzieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Zagłębiamy się w tematykę o której zarówno Ty jak i ja nie mamy zielonego pojęcia [...]
Jakieś tam pojęcie o logice jednak mam. Inaczej nie zaczynałbym tej dyskusji.
> [...], nigdy tego nie rozwiążemy więc nie ma sensu tego ciągnąć. Są inne ciekawe tematy o których możemy znacznie więcej powiedzieć.
Pewnie tak jest w istocie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jeśli bóg jest miłosierny z natury, to wdzięczność jest jakimś sztucznym zachowaniem dla zaspokojenia czyjegoś ego. >Jeśli twój mąż czy chłopak,wypełniony całkiem naturalnie uczuciem i pragnieniem dobra dla ciebie(po prostu kocha)obdarzy cię czasem jakimś istotnym,ważnym lub dla niego wymagającym wyrzeczenia "prezentem"(słowo 'dar' brzmi trochę za patetycznie)- np.wyjazd i opłacenie pobytu w miejscu,o którym wiedział,że chciałaś tam pojechać lub coś istotniejszego - czy naprawdę w sposób naturalny nie wyjdzie z twoich ust choć jeden raz ciche "dziękuję"? będzie ono pierwszym słowem jakie on usłyszy,bo jest to naturalne,ma Sens i Uzasadnienie.tym bardziej wierzący ma za co dziękować. >Ani Bóg,ani taki człowiek nie oczekują na "dziękuję",nie robią przecież tego,by im dziękować,ale gdyby nigdy nie wyszło z twoich ust "dziękuję" byłoby to po prostu idiotyczne,poza tym,że nieracjonalne.Przecież to ci się nie należy,zostałas czymś obdarowana i masz za co dziękować,nawet jeśli nie musisz. >Nawet gdy ktoś uważa,że wszelkie obdarowywanie ludzkie jest interesowane(co prawdopodobnie nie jest prawdą) to byc powołanym do bytu i wiecznej szczęśliwości w Bogu jest ze strony Boga bezinteresowne absolutnie.Tak wierzy wierzący,dlatego ma za co dziękować,choć takiego przykazania nie ma.
Nic dodać , nic ując. Lepiej bym tego nie napisał.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Jest darem największym , bo bez niego nie byłoby możliwe Zbawienie. A czy sądzisz , że Bóg musi "coś" z tego mieć. Czy pomagająć komuś lub kochając kogoś też liczysz , że "coś" dostaniesz ?
Źle mnie zrozumiałeś. Jeśli życie doczesne jest największym darem, to żywot wieczny jest kiepską nagrodą. Co Bóg ma z tego, że "wycycka" swoje stworzenie? Miłość niestety nie wybiera, ale zawsze ma się tę głupią nadzieję na jakieś przyjemności duchowe i/lub fizyczne. A pomoc to duma i satysfakcja, jak Thorvoy zauważył.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechwicz | >>Jest darem największym , bo bez niego nie byłoby możliwe Zbawienie. A czy sądzisz , że Bóg musi "coś" z tego mieć. Czy pomagająć komuś lub kochając kogoś też liczysz , że "coś" dostaniesz ? >Źle mnie zrozumiałeś. Jeśli życie doczesne jest największym darem, to żywot wieczny jest kiepską nagrodą. Co Bóg ma z tego, że "wycycka" swoje stworzenie? Życie doczesne jest największym darem , bo bez niego nie miałabyś szansy na "kiepską nadrodę".
>Miłość niestety nie wybiera, ale zawsze ma się tę głupią nadzieję na jakieś przyjemności duchowe i/lub fizyczne. Aby mieć przyjemności fizyczne nie potrzebujesz przecież miłości , ale przyjemności duchowej bez niej już nie osiągniesz.
A pomoc to duma i satysfakcja, jak Thorvoy zauważył. Jesteś dumna z siebie gdy komuś pomożesz ? Co do satysfakcji mogę się zgodzić , choć nie wiem czy o taką samą "satysfakcję" nam chodzi.
|
|
| | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | >Jeśli kogoś krzywdzisz czynisz żle , prawda ? >A jak komuś pomagasz czynisz dobrze , prawda ? [...]
Nie, nie zawsze.
>[...] Człowiek intuicyjnie wyczuwa czy czyni dobrze czy żle [...]
Katoliccy i protestanccy oprawcy, którzy swego czasu torturowali i mordowali tzw. czarownice, nie tylko to intuicyjnie wyczuwali - oni byli pewni, że czynią dobro.
>[...] a jeśli to Ci nie wystarcza to za dobre uważam to co Pan Jezus uważał za dobre , tak samo rzecz dzieje się ze złym. [...]
Masz rację, nie wystarcza. Ale skąd wiesz, co Pan Jezus w rzeczywistości uważał za dobre, a co uważał za złe?
>>2. Skąd się bierze Twoja pewność odnośnie posiadania "wolnej woli"? >Ze świadomości podczas podejmowania decyzji. To ja wybieram jak chce postąpić , nikt inny.
Ta świadomość może przecież być tylko złudzeniem, nieprawdaż? Byłbyś w stanie w jakikolwiek sposób odróżnić wolną wolę od iluzji wolnej woli?
"ludzie wolni nie są równi, ludzie równi nie są wolni"
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Jeśli kogoś krzywdzisz czynisz żle , prawda ? >>A jak komuś pomagasz czynisz dobrze , prawda ? [...]
>Nie, nie zawsze.
A, właśnie. Dołączę się.
Rafale, jeśli pomogę kumplowi- mordercy (albo gwałcicielowi, jeśli wolisz) uciec z więzienia, to czynię dobrze, czy źle? Spójrz, nawet nikomu się krzywda nie stanie z tego powodu, bo kolega sobie poprzysiągł, że więcej nie popełni żadnej zbrodni. Teraz będzie szczęśliwy na wolności.
Powtarzam raz jeszcze. Świat NIE jest czarno-biały.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Jeśli kogoś krzywdzisz czynisz żle , prawda ? >>>A jak komuś pomagasz czynisz dobrze , prawda ? [...] >>Nie, nie zawsze. >A, właśnie. Dołączę się. >Rafale, jeśli pomogę kumplowi- mordercy (albo gwałcicielowi, jeśli wolisz) uciec z więzienia, to czynię dobrze, czy źle? Spójrz, nawet nikomu się krzywda nie stanie z tego powodu, bo kolega sobie poprzysiągł, że więcej nie popełni żadnej zbrodni. Teraz będzie szczęśliwy na wolności. >Powtarzam raz jeszcze. Świat NIE jest czarno-biały.
Wiesz nie o taki rodzaj pomocy mi chodziło , teraz to trochę mnie rozczarowałeś. Mogłeś już zadać takie pytanie : czy jeśli pomogę koledze zabić innego człowieka robie żle ?
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wiesz nie o taki rodzaj pomocy mi chodziło , teraz to trochę mnie rozczarowałeś.
A skąd ja mogę wiedzieć, o jaki rodzaj pomocy Ci chodziło? Dla Ciebie pomoc to pomoc, krzywda to krzywda. Tak dzielisz czyny, więc poszedłem Twoim tokiem rozumowania.
Nawiasem mówiąc, uwolnieniem niesfornego kolegi nie wyrządziłem nikomu krzywdy. Uszczęśliwiłem za to jego samego. Czy popełniłem grzech? Jeśli tak, to dlaczego?
> Mogłeś już zadać takie pytanie : czy jeśli pomogę koledze zabić innego człowieka robie żle ?
Mogłem, ale nie zadałem. Mogłem spytać też: "dlaczego ogórek nie śpiewa"? Tego jednak też nie uczyniłem. Domyślasz się dlaczego?
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>A skąd ja mogę wiedzieć, o jaki rodzaj pomocy Ci chodziło? Dla Ciebie pomoc to pomoc, krzywda to krzywda. Tak dzielisz czyny, więc poszedłem Twoim tokiem rozumowania. >Nawiasem mówiąc, uwolnieniem niesfornego kolegi nie wyrządziłem nikomu krzywdy. Uszczęśliwiłem za to jego samego. Czy popełniłem grzech? Jeśli tak, to dlaczego?
Pomoc musi być dobra całkowicie , to że zrobiłeś "dobry uczynek" dla kolegi , spowodowało że zrobiłeś krzywde społeczeństwu i wystapiłeś przeciw sprawiedliwości. Zawinił musi ponieść karę, nie masz prawa do podważania wyroku lub skrócenia mu kary.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Sam więc widzisz, że są odcienie szarości.
A jeśli uznam, że wyrok był niesprawiedliwy? Jeśli na przykład Tobie on też wydałby się niewspółmierny do winy?
Teraz, dajmy na to, ten kumpel nie zabił, ani nie zgwałcił. Ukradł ze sklepu chleb, bo był głodny, a żył w biedzie. Dostał za to 5 lat.* Uważasz dalej, że jestem grzesznikiem? Uważasz, że słuszne jest, by chłopak gnił przez pół dekady w towarzystwie gorących chłopców z dziarami, uwielbiających figle pod prysznicem i zabawy s-m z pomocą blaszanego kubka na kawę?
* Nie byłoby to wyjątkowe curiosum, jako że w pewnej precedensowej sprawie sprzed kilku lat, w USA na 10 lat więzienia skazany został jegomość, który ukradł kilkadziesiąt CENTÓW z czyjegoś auta na parkingu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Sam więc widzisz, że są odcienie szarości. Ciągle tego nie widzę.
>A jeśli uznam, że wyrok był niesprawiedliwy? Jeśli na przykład Tobie on też wydałby się niewspółmierny do winy? >Teraz, dajmy na to, ten kumpel nie zabił, ani nie zgwałcił. Ukradł ze sklepu chleb, bo był głodny, a żył w biedzie. Dostał za to 5 lat.* Uważasz dalej, że jestem grzesznikiem? Uważasz, że słuszne jest, by chłopak gnił przez pół dekady w towarzystwie gorących chłopców z dziarami, uwielbiających figle pod prysznicem i zabawy s-m z pomocą blaszanego kubka na kawę? Ukradł , musi ponieść karę i jest grzesznikiem , a że kara jest niewspółmierna do winy cóż to ludzkie prawo , ale zgodzę się z Tobą kara byłaby nie adekwatna do winy. Cały czas powtarzam nie ma "okoliczności łagodzących" w zagadnieniu grzechu , grzech jest grzechem. Mógłbyś pomóc koledze , gdyby został skazany w wyniku sfingowanego procesu. Zamiast kraść mógł poprosić o ten chłeb.
>* Nie byłoby to wyjątkowe curiosum, jako że w pewnej precedensowej sprawie sprzed kilku lat, w USA na 10 lat więzienia skazany został jegomość, który ukradł kilkadziesiąt CENTÓW z czyjegoś auta na parkingu. Prawo ludzkie , to i kara ludzka.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Ukradł , musi ponieść karę i jest grzesznikiem , a że kara jest niewspółmierna do winy cóż to ludzkie prawo , ale zgodzę się z Tobą kara byłaby nie adekwatna do winy. Cały czas powtarzam nie ma "okoliczności łagodzących" Kurde Rafał ty jesteś jakiś nader rygorystyczny wobec siebie i innych. Nie wiem czy to rodzice cię tak surowo wychowywali czy może co innego sprawiło, że zachowujesz się teraz jak... program komputerowy, który został napisany na przyjmowanie tylko kilku odpowiednich komend i nie przyjmuje żadnych innych. Szkoda tylko, że twoi "programiści" nie natrudzili się za bardzo "wpisując" ci jedynie czarno-białe widzenie, nie dodając nawet jednego odcienia szarości.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Kurde Rafał ty jesteś jakiś nader rygorystyczny wobec siebie i innych. Nie wiem czy to rodzice cię tak surowo wychowywali czy może co innego sprawiło, że zachowujesz się teraz jak... program komputerowy, który został napisany na przyjmowanie tylko kilku odpowiednich komend i nie przyjmuje żadnych innych. Szkoda tylko, że twoi "programiści" nie natrudzili się za bardzo "wpisując" ci jedynie czarno-białe widzenie, nie dodając nawet jednego odcienia szarości.
Stoisz przed drzwiami , na drzwiach tabliczka "Nie wchodzić". Co robisz ? Tylko nie pisz , że pukasz , bo jest tylko odłożenie decyzji w czasie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Stoisz przed drzwiami , na drzwiach tabliczka "Nie wchodzić". Co robisz ? Tylko nie pisz , że pukasz , bo jest tylko odłożenie decyzji w czasie. Jeśli nie mam powodu to nie wchodzę, ale jeśli te drzwi znajdowałyby się na końcu płonącego korytarza i wiedziałbym, że płomienie zaraz dotrą do mnie a nie byłoby możliwości wbiec w inne drzwi ani też wyskoczyć przez okno czy jakiekolwiek inne "wyjście" to wtedy złamałbym ten zakaz i wszedł (i miał nadzieje, że będą za nimi jakieś schody ewakuacyjne lub chociażby okno, którym będę mógł wyskoczyć) żeby ratować swoje życie.A jak ty byś postąpił w takiej sytuacji? Dałbyś się żywcem spopielić nawet jakbyś wiedział, że nikt cię nie ukarze, nie nakrzyczy ani nawet nie będzie miał pretensji o to, że złamałeś zakaz (zwłaszcza, że drzwi chwilę po tym i tak spłoną) tylko dlatego, że na drzwiach jest tabliczka "Nie wchodzić"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Stoisz przed drzwiami , na drzwiach tabliczka "Nie wchodzić". Co robisz ? Tylko nie pisz , że pukasz , bo jest tylko odłożenie decyzji w czasie. >Jeśli nie mam powodu to nie wchodzę, ale jeśli te drzwi znajdowałyby się na końcu płonącego korytarza i wiedziałbym, że płomienie zaraz dotrą do mnie a nie byłoby możliwości wbiec w inne drzwi ani też wyskoczyć przez okno czy jakiekolwiek inne "wyjście" to wtedy złamałbym ten zakaz i wszedł (i miał nadzieje, że będą za nimi jakieś schody ewakuacyjne lub chociażby okno, którym będę mógł wyskoczyć) żeby ratować swoje życie.A jak ty byś postąpił w takiej sytuacji? Dałbyś się żywcem spopielić nawet jakbyś wiedział, że nikt cię nie ukarze, nie nakrzyczy ani nawet nie będzie miał pretensji o to, że złamałeś zakaz (zwłaszcza, że drzwi chwilę po tym i tak spłoną) tylko dlatego, że na drzwiach jest tabliczka "Nie wchodzić"? Nie o to mi chodziło , nie ma żadnych płomieni , są tylko drzwi , a na nich "Nie wchodzić". Złamiesz zakaz czy nie złamiesz. Nie ma stanu zagrożenia , podejmujesz świadomą decyzję. Możesz świadomie wystąpić przeciwko temu zakazowi lub go uszanować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | No to przecież już napisałem, że jeśli nie mam powodu to nie wchodzę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >No to przecież już napisałem, że jeśli nie mam powodu to nie wchodzę. Czyli mając "powód" możesz złamać zakaz , a czy powodem może być ciekawość ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Czyli mając "powód" możesz złamać zakaz , a czy powodem może być ciekawość ? Dla mnie nie jest, tylko ciekawi mnie do czego tym zmierzasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Czyli mając "powód" możesz złamać zakaz , a czy powodem może być ciekawość ? >Dla mnie nie jest, tylko ciekawi mnie do czego tym zmierzasz.
Wcześniej napisałeś , że jestem rygorystyczny. Próbuje pokazać Ci , że nie o to chodzi , poprostu jeśli napisane jest : "Nie kradnij" to nie kradnij wogóle , a nie nie kradnij jeśli nie masz powodu. Jeśli cośjest zakazane , to jest zakazane wogóle , a nie tylko trochę .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wcześniej napisałeś , że jestem rygorystyczny. Próbuje pokazać Ci , że nie o to chodzi , poprostu jeśli napisane jest : "Nie kradnij" to nie kradnij wogóle , a nie nie kradnij jeśli nie masz powodu. Jeśli cośjest zakazane , to jest zakazane wogóle , a nie tylko trochę .
Dlatego też jeśli są drzwi z napisem "nie wchodzić", nie wchodzę. Jeśli płonie korytarz- wchodzę, bo przecież fizyczny efekt będzie ten sam, nieprawdaż?
Tak samo nie zabijam ludzi, ponieważ tak się nie robi, sam potępiam zabijanie, ale jeśli ktoś zagrozi mojemu życiu, łamię zakaz.
Ty mówisz o samych drzwiach z etykietką. Problem w tym, że w prawdziwym życiu do drzwi zawsze dochodzą jakieś okoliczności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Wcześniej napisałeś , że jestem rygorystyczny. Próbuje pokazać Ci , że nie o to chodzi , poprostu jeśli napisane jest : "Nie kradnij" to nie kradnij wogóle , a nie nie kradnij jeśli nie masz powodu. Jeśli cośjest zakazane , to jest zakazane wogóle , a nie tylko trochę . >Dlatego też jeśli są drzwi z napisem "nie wchodzić", nie wchodzę. Jeśli płonie korytarz- wchodzę, bo przecież fizyczny efekt będzie ten sam, nieprawdaż? Prawdaż. >Tak samo nie zabijam ludzi, ponieważ tak się nie robi, sam potępiam zabijanie, ale jeśli ktoś zagrozi mojemu życiu, łamię zakaz. Masz wolną wolę to łamiesz , czy nie czujesz "wyrzutów sumienia" dlatego że zabiłeś człowieka , nieważne że był twoim oprawcą ?
>Ty mówisz o samych drzwiach z etykietką. Problem w tym, że w prawdziwym życiu do drzwi zawsze dochodzą jakieś okoliczności. Widzisz ty cały czas o tych okolicznościach, a one nie mają najmniejszego znaczenia, no może mają ale tylko dla twojego ego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Masz wolną wolę to łamiesz , czy nie czujesz "wyrzutów sumienia" dlatego że zabiłeś człowieka , nieważne że był twoim oprawcą ?
Nie wiem, nie zabiłem jeszcze nikogo.
>>Ty mówisz o samych drzwiach z etykietką. Problem w tym, że w prawdziwym życiu do drzwi zawsze dochodzą jakieś okoliczności. >Widzisz ty cały czas o tych okolicznościach, a one nie mają najmniejszego znaczenia, no może mają ale tylko dla twojego ego.
Okoliczności mają znaczenie. Bezsensowny jest zakaz przechodzenia przez drzwi, skoro brak jakichkolwiek okoliczności, które mogłyby skłonić do przejścia, lub dać do pomyślenia, dlaczego lepiej tego nie robić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Masz wolną wolę to łamiesz , czy nie czujesz "wyrzutów sumienia" dlatego że zabiłeś człowieka , nieważne że był twoim oprawcą ? >Nie wiem, nie zabiłem jeszcze nikogo. Nie chcesz odpowiedzieć , nie musisz.
>>>Ty mówisz o samych drzwiach z etykietką. Problem w tym, że w prawdziwym życiu do drzwi zawsze dochodzą jakieś okoliczności. >>Widzisz ty cały czas o tych okolicznościach, a one nie mają najmniejszego znaczenia, no może mają ale tylko dla twojego ego. >Okoliczności mają znaczenie. Bezsensowny jest zakaz przechodzenia przez drzwi, skoro brak jakichkolwiek okoliczności, które mogłyby skłonić do przejścia, lub dać do pomyślenia, dlaczego lepiej tego nie robić. Zakaz zazwyczaj nie jest bezsensowny, pozatym jeśli ktoś mówi: "nie wchodzić" to się nie wchodzi . Widzisz obok "pokolenia JPII" mamy pokolenie "róbta co chceta".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Nie wiem, nie zabiłem jeszcze nikogo. >Nie chcesz odpowiedzieć , nie musisz.
Właśnie Ci odpowiedziałem. Nie wiem.
>>Okoliczności mają znaczenie. Bezsensowny jest zakaz przechodzenia przez drzwi, skoro brak jakichkolwiek okoliczności, które mogłyby skłonić do przejścia, lub dać do pomyślenia, dlaczego lepiej tego nie robić. >Zakaz zazwyczaj nie jest bezsensowny, pozatym jeśli ktoś mówi: "nie wchodzić" to się nie wchodzi .
Cały dowcip polega na tym, że dla mnie, jako ateisty, całkowicie bezsensowny jest zakaz mówienia "Jezus, Maria", albo celebrowania tzw. "dni świętych", dlatego w tym przypadku otwieram te alegoryczne drzwi i jakoś jeszcze żadnych konsekwencji tego nie poniosłem (tylko błagam, daruj sobie moralitety w rodzaju "pożałujesz po śmierci").
>Widzisz obok "pokolenia JPII" mamy pokolenie "róbta co chceta".
Obok pokolenia JPII mamy innych świrów, a gdzieś tam na końcu ludzi, którzy mają zdrowe umysły.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechwicz | >>>Nie wiem, nie zabiłem jeszcze nikogo. >>Nie chcesz odpowiedzieć , nie musisz. >Właśnie Ci odpowiedziałem. Nie wiem. Skoro mówisz że nie wiesz , to oznacza że nie cenisz życia ludzkiego jako wartości.
>>>Okoliczności mają znaczenie. Bezsensowny jest zakaz przechodzenia przez drzwi, skoro brak jakichkolwiek okoliczności, które mogłyby skłonić do przejścia, lub dać do pomyślenia, dlaczego lepiej tego nie robić. >>Zakaz zazwyczaj nie jest bezsensowny, pozatym jeśli ktoś mówi: "nie wchodzić" to się nie wchodzi . >Cały dowcip polega na tym, że dla mnie, jako ateisty, całkowicie bezsensowny jest zakaz mówienia "Jezus, Maria", albo celebrowania tzw. "dni świętych", dlatego w tym przypadku otwieram te alegoryczne drzwi i jakoś jeszcze żadnych konsekwencji tego nie poniosłem (tylko błagam, daruj sobie moralitety w rodzaju "pożałujesz po śmierci"). "Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga sewego na daremne." "Jezus, Maria" to nie jest przerwynik w rodzaju "o k..." , rozumiesz ? Nie wiem czy pożałujesz po śmierci , natomiast jakie konsekwencje chciałbyś ponieść , nie licz raczej na to że "trafi Cie piorun w pogodny dzień".
>>Widzisz obok "pokolenia JPII" mamy pokolenie "róbta co chceta". >Obok pokolenia JPII mamy innych świrów, a gdzieś tam na końcu ludzi, którzy mają zdrowe umysły. Pokaż mi tych ludzi ze zdrowymi umysłami .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Skoro mówisz że nie wiesz , to oznacza że nie cenisz życia ludzkiego jako wartości.
Cenię.
Jestem przeciwnikiem kary śmierci, bowiem uważam, że największy nawet zbir ma prawo do życia, które jest dla mnie największą wartością.
Z drugiej strony największą wartością jest moje własne życie i będę go bronił, jako że innego mieć nie będę.
>"Jezus, Maria" to nie jest przerwynik w rodzaju "o k..." , rozumiesz ?
Chyba nawet nigdy nie używałem tego zwrotu, jako PRZERYWNIKA.
>Nie wiem czy pożałujesz po śmierci , natomiast jakie konsekwencje chciałbyś ponieść , nie licz raczej na to że "trafi Cie piorun w pogodny dzień".
To już byłby jakiś znak, nieprawdaż?
>>>Widzisz obok "pokolenia JPII" mamy pokolenie "róbta co chceta". >>Obok pokolenia JPII mamy innych świrów, a gdzieś tam na końcu ludzi, którzy mają zdrowe umysły. >Pokaż mi tych ludzi ze zdrowymi umysłami .
Z jednym z nich rozmawiasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Skoro mówisz że nie wiesz , to oznacza że nie cenisz życia ludzkiego jako wartości. >Cenię. Gdyby tak było w rzeczywistości nie powiedziałbyś :"nie wiem".
>>Nie wiem czy pożałujesz po śmierci , natomiast jakie konsekwencje chciałbyś ponieść , nie licz raczej na to że "trafi Cie piorun w pogodny dzień". >To już byłby jakiś znak, nieprawdaż? Zależy czy dla mnie , czy dla Ciebie.
>>>>Widzisz obok "pokolenia JPII" mamy pokolenie "róbta co chceta". >>>Obok pokolenia JPII mamy innych świrów, a gdzieś tam na końcu ludzi, którzy mają zdrowe umysły. >>Pokaż mi tych ludzi ze zdrowymi umysłami . >Z jednym z nich rozmawiasz. Skąd ta pewność ? Czy jeśli głupcy nazywają się wzajemnie mędrcami w rzeczywistości nimi są ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Skoro mówisz że nie wiesz , to oznacza że nie cenisz życia ludzkiego jako wartości. >>Cenię. >Gdyby tak było w rzeczywistości nie powiedziałbyś :"nie wiem".
Bo nie wiem, czy nadal tak ceniłbym życie bandziora, po zajściu sytuacji, w której musiałbym go zabić.
>>To już byłby jakiś znak, nieprawdaż? >Zależy czy dla mnie , czy dla Ciebie.
Dla nas obu, jak sądzę.
>>>Pokaż mi tych ludzi ze zdrowymi umysłami . >>Z jednym z nich rozmawiasz. >Skąd ta pewność ? Czy jeśli głupcy nazywają się wzajemnie mędrcami w rzeczywistości nimi są ?
Czy jeśli pozbawieni wybiórczo logicznego myślenia ludzie nazywają się dziećmi boga, w rzeczywistości nimi są?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>>Skoro mówisz że nie wiesz , to oznacza że nie cenisz życia ludzkiego jako wartości. >>>Cenię. >>Gdyby tak było w rzeczywistości nie powiedziałbyś :"nie wiem". >Bo nie wiem, czy nadal tak ceniłbym życie bandziora, po zajściu sytuacji, w której musiałbym go zabić. Tak czy inaczej nie cenisz ogólnie pojętego życia ludzkiego jako najwyższej wartości.
>>>To już byłby jakiś znak, nieprawdaż? >>Zależy czy dla mnie , czy dla Ciebie. >Dla nas obu, jak sądzę. No jeszcze zależy od okoliczości ,ale mógłby być dal nas obu.
>>>>Pokaż mi tych ludzi ze zdrowymi umysłami . >>>Z jednym z nich rozmawiasz. >>Skąd ta pewność ? Czy jeśli głupcy nazywają się wzajemnie mędrcami w rzeczywistości nimi są ? >Czy jeśli pozbawieni wybiórczo logicznego myślenia ludzie nazywają się dziećmi boga, w rzeczywistości nimi są? Dlaczego pozbawieni logicznego myślenia ? Tak ludzie są dziećmi Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Bo nie wiem, czy nadal tak ceniłbym życie bandziora, po zajściu sytuacji, w której musiałbym go zabić. >Tak czy inaczej nie cenisz ogólnie pojętego życia ludzkiego jako najwyższej wartości.
Ależ cenię! Cenię SWOJE życie, a zaraz po nim życie innych!
Najcenniejsze są dla mnie, tak czy inaczej, ludzkie życia.
Ty nie cenisz życia tak jak ja, ponieważ wolałbyś, żeby biedak umarł z głodu, niż ukradł bułkę ze sklepu.
>>>Skąd ta pewność ? Czy jeśli głupcy nazywają się wzajemnie mędrcami w rzeczywistości nimi są ? >>Czy jeśli pozbawieni wybiórczo logicznego myślenia ludzie nazywają się dziećmi boga, w rzeczywistości nimi są? >Dlaczego pozbawieni logicznego myślenia ? Tak ludzie są dziećmi Boga.
No tak, zapomniałem że dla Ciebie każdy jest dzieckiem boga.
Powinienem był przedstawić kolejną całkiem hipotetyczną sytuację. Mniemam jednak, że dobrze zdajesz sobie sprawę z tego, co chciałem Ci przekazać, więc sobie zwyczajnie odpuszczę i pozostawię chęć zrozumienia Twemu sumieniu uczciwego dyskutanta.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Ty nie cenisz życia tak jak ja, ponieważ wolałbyś, żeby biedak umarł z głodu, niż ukradł bułkę ze sklepu. Ja nie cenię kradzieży tak jak Ty.
>Powinienem był przedstawić kolejną całkiem hipotetyczną sytuację. Mniemam jednak, że dobrze zdajesz sobie sprawę z tego, co chciałem Ci przekazać, więc sobie zwyczajnie odpuszczę i pozostawię chęć zrozumienia Twemu sumieniu uczciwego dyskutanta. Rozumiem o co Ci chodzi. Tylko zarzucasz mi arogancję , a sam twierdzisz ponad wszelką wątpliwość że nie ma boga , a ludzie w niego wierzący to mają coś nie w porządku pod czaszką , są pozbawieni możliwości logicznego myślenia itd. Muszę Cię zmatrwić nie jesteś geniuszem ani mędrcem , nie masz monopolu na rozum , więc nie uzurpuj sobie do niego prawa wyłączności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Ty nie cenisz życia tak jak ja, ponieważ wolałbyś, żeby biedak umarł z głodu, niż ukradł bułkę ze sklepu. >Ja nie cenię kradzieży tak jak Ty.
Cenię życie wyżej nad problem zniknięcia bułki ze sklepowego regału.
>Rozumiem o co Ci chodzi. Tylko zarzucasz mi arogancję , a sam twierdzisz ponad wszelką wątpliwość że nie ma boga , a ludzie w niego wierzący to mają coś nie w porządku pod czaszką , są pozbawieni możliwości logicznego myślenia itd. Muszę Cię zmatrwić nie jesteś geniuszem ani mędrcem , nie masz monopolu na rozum , więc nie uzurpuj sobie do niego prawa wyłączności.
Ależ nie uzurpuję. Do reszty nie odniosę się w jednym zdaniu, bowiem prowadzimy na ten temat długą dyskusję rozbitą na wiele innych postów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Czyli mając "powód" możesz złamać zakaz , a czy powodem może być ciekawość ? >Dla mnie nie jest, tylko ciekawi mnie do czego tym zmierzasz.
Wcześniej napisałeś , że jestem rygorystyczny. Próbuje pokazać Ci , że nie o to chodzi , poprostu jeśli napisane jest : "Nie kradnij" to nie kradnij wogóle , a nie nie kradnij jeśli nie masz powodu. Jeśli cośjest zakazane , to jest zakazane wogóle , a nie tylko trochę .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Sam więc widzisz, że są odcienie szarości. >Ciągle tego nie widzę.
Zdzielić Cię kijem przez łeb, a i tak będziesz się śmiał przez łzy, że Cię listek połaskotał.
>Ukradł , musi ponieść karę i jest grzesznikiem , a że kara jest niewspółmierna do winy cóż to ludzkie prawo , ale zgodzę się z Tobą kara byłaby nie adekwatna do winy. Cały czas powtarzam nie ma "okoliczności łagodzących" w zagadnieniu grzechu , grzech jest grzechem. Mógłbyś pomóc koledze , gdyby został skazany w wyniku sfingowanego procesu.
A jeśli został skazany na karę nieadekwatną do winy?
>Zamiast kraść mógł poprosić o ten chłeb.
W domyśle zakładamy, że nie miał innego wyjścia.
>>* Nie byłoby to wyjątkowe curiosum, jako że w pewnej precedensowej sprawie sprzed kilku lat, w USA na 10 lat więzienia skazany został jegomość, który ukradł kilkadziesiąt CENTÓW z czyjegoś auta na parkingu. >Prawo ludzkie , to i kara ludzka.
Jaka byłaby Twoim zdaniem boska?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Ukradł , musi ponieść karę i jest grzesznikiem , a że kara jest niewspółmierna do winy cóż to ludzkie prawo , ale zgodzę się z Tobą kara byłaby nie adekwatna do winy. Cały czas powtarzam nie ma "okoliczności łagodzących" w zagadnieniu grzechu , grzech jest grzechem. Mógłbyś pomóc koledze , gdyby został skazany w wyniku sfingowanego procesu. >A jeśli został skazany na karę nieadekwatną do winy? Był winny musi ponieść karę. W Chinach za narkotyki dostaje się KS , za to co w Polsce dostaniesz teraz chyba 1600 zl grzywny , tam dostajesz kulkę w łeb. Jednak to nie zmienia faktu , że złamałeś prawo.
>>Zamiast kraść mógł poprosić o ten chłeb. >W domyśle zakładamy, że nie miał innego wyjścia. Miał gdzie ukraść, a nie miał gdzie poprosić ?
>>>* Nie byłoby to wyjątkowe curiosum, jako że w pewnej precedensowej sprawie sprzed kilku lat, w USA na 10 lat więzienia skazany został jegomość, który ukradł kilkadziesiąt CENTÓW z czyjegoś auta na parkingu. >>Prawo ludzkie , to i kara ludzka. >Jaka byłaby Twoim zdaniem boska ? Nie wypowiadam się odnośnie kar Bożych , nie do mnie to należy.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Był winny musi ponieść karę. W Chinach za narkotyki dostaje się KS , za to co w Polsce dostaniesz teraz chyba 1600 zl grzywny , tam dostajesz kulkę w łeb. Jednak to nie zmienia faktu , że złamałeś prawo.
No tak. Zapomniałem że dla Ciebie nie ma odcieni szarości. Chyba nie mamy o czym dyskutować.
>>>Zamiast kraść mógł poprosić o ten chłeb. >>W domyśle zakładamy, że nie miał innego wyjścia. >Miał gdzie ukraść, a nie miał gdzie poprosić ?
Ja pierniczę! Niech będzie że prosił, a mu nie dali, bo piekarz to sukinkot, ok?
>>Jaka byłaby Twoim zdaniem boska ? >Nie wypowiadam się odnośnie kar Bożych , nie do mnie to należy.
Ale tak chętnie głosisz jego słowo...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Był winny musi ponieść karę. W Chinach za narkotyki dostaje się KS , za to co w Polsce dostaniesz teraz chyba 1600 zl grzywny , tam dostajesz kulkę w łeb. Jednak to nie zmienia faktu , że złamałeś prawo. >No tak. Zapomniałem że dla Ciebie nie ma odcieni szarości. Chyba nie mamy o czym dyskutować. Prawo to prawo , anie w jednym ani w drugim przypadku nie podyskutowałbyś z sędzią , rozumiesz ?
>>>>Zamiast kraść mógł poprosić o ten chłeb. >>>W domyśle zakładamy, że nie miał innego wyjścia. >>Miał gdzie ukraść, a nie miał gdzie poprosić ? >Ja pierniczę! Niech będzie że prosił, a mu nie dali, bo piekarz to sukinkot, ok? Niech prosi dalej , nie kradnie .
>>>Jaka byłaby Twoim zdaniem boska ? >>Nie wypowiadam się odnośnie kar Bożych , nie do mnie to należy. >Ale tak chętnie głosisz jego słowo... Głosić Słowo Boże to jedno , a przejmować coś co tylko do Niego należy to już zupełnie inna sprawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Prawo to prawo , anie w jednym ani w drugim przypadku nie podyskutowałbyś z sędzią , rozumiesz ?
Zastanawiam się tylko po co w takim razie przeprowadza się procesy. Przecież sędzia powinien tylko dowiedzieć się o co chodzi i szybko wydać wyrok.
>>Ja pierniczę! Niech będzie że prosił, a mu nie dali, bo piekarz to sukinkot, ok? >Niech prosi dalej , nie kradnie .
No jasne, lepiej żeby zdechł niż ukradł bułkę!
Im dłużej z Tobą rozmawiam, tym bardziej przekonuję się, że religie są szkodliwe.
>>Ale tak chętnie głosisz jego słowo... >Głosić Słowo Boże to jedno , a przejmować coś co tylko do Niego należy to już zupełnie inna sprawa.
Równie pewnie operujesz pojęciami grzechu, które jest co najmniej kontrowersyjne, jak i tego, co bogu widzi się jako dobre, a co jako złe, chociaż- jako że niezbadane są ścieżki Jego- I nie powinieneś być tym, w myśl niepojętości boga, zdziwiony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Prawo to prawo , anie w jednym ani w drugim przypadku nie podyskutowałbyś z sędzią , rozumiesz ? >Zastanawiam się tylko po co w takim razie przeprowadza się procesy. Przecież sędzia powinien tylko dowiedzieć się o co chodzi i szybko wydać wyrok. A tak nie jest (no może poza tą szybkością , ale to kwestia organizacyjna). Sedzia dowiaduje się przecież o co chodzi , za i przeciw i daje wyrok.
>>>Ja pierniczę! Niech będzie że prosił, a mu nie dali, bo piekarz to sukinkot, ok? >>Niech prosi dalej , nie kradnie . >No jasne, lepiej żeby zdechł niż ukradł bułkę! Tak.
>Im dłużej z Tobą rozmawiam, tym bardziej przekonuję się, że religie są szkodliwe. W ustach zatwardziałego ateisty to komplement.
>>>Ale tak chętnie głosisz jego słowo... >>Głosić Słowo Boże to jedno , a przejmować coś co tylko do Niego należy to już zupełnie inna sprawa. >Równie pewnie operujesz pojęciami grzechu, które jest co najmniej kontrowersyjne, jak i tego, co bogu widzi się jako dobre, a co jako złe, chociaż- jako że niezbadane są ścieżki Jego- I nie powinieneś być tym, w myśl niepojętości boga, zdziwiony. Czy opierając się na Słowie Bozym mogę być niepewny ? A co do ścieżek to jest zupełnie inna sprawa , niezbadane są decyzje/ wyroki , Bóg jest miłosierny , jednak zagadnienie grzechu jest zagadnieniem niezmiennym . Nie ma sytuacji kiedy coś co dzisiaj jest grzechem , jutro przestaje nim być , rozumiesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Sedzia dowiaduje się przecież o co chodzi , za i przeciw i daje wyrok.
O co chodzi, to on może się dowiedzieć w niespełna minutę.
"Ten koleś zabił człowieka"- mówi oskarżyciel; sędzia zerka do podręcznika: "str. 58; Zabójstwo: wyrok-taki-a-taki" i po sprawie.
I sędziego już nie obchodzi, czy oskarżony popełnił czyn nieświadomie, w obronie życia, w ramach wyboru koniecznego (lubiane przez hitlerowców i podobnych zabawy w stylu "wybieraj kogo z rodziny zabijesz, w przeciwnym razie zabijemy wszystkich z tobą włącznie"), czy bestialsko i z premedytacją. Zabójstwo to zabójstwo.
Tak sobie wyobrażasz sprawiedliwość?
>>No jasne, lepiej żeby zdechł niż ukradł bułkę! >Tak.
No dobra, przynajmniej wiem, jakie masz podejście. Uważam je za chore i utwierdza mnie w przekonaniu, że religijność trzeba zwalczać za wszelką cenę.
>>Im dłużej z Tobą rozmawiam, tym bardziej przekonuję się, że religie są szkodliwe. >W ustach zatwardziałego ateisty to komplement.
Niezamierzony. Zamierzona była obelga, choć nawet teraz zastanawiam się, czy skierowana bardziej w stronę Twoją, czy religii w ogóle.
>Czy opierając się na Słowie Bozym mogę być niepewny ?
Po wszystkim co tu pisałeś, sam już nie wiem. Uświadom mnie. JEDNOZNACZNIE.
> A co do ścieżek to jest zupełnie inna sprawa , niezbadane są decyzje/ wyroki , Bóg jest miłosierny , jednak zagadnienie grzechu jest zagadnieniem niezmiennym . Nie ma sytuacji kiedy coś co dzisiaj jest grzechem , jutro przestaje nim być , rozumiesz.
Nosisz pejsy, jeśli mogę spytać? Niegolenie włosów po bokach głowy zostało, o ile pamiętam, zakazane. Tylko mi nie mów "aaa, to był ST i nieaktualne...", wszak nie ma sytuacji, kiedy coś, co dzisiaj jest grzechem, jutro przestaje nim być. Rozumiesz...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Sedzia dowiaduje się przecież o co chodzi , za i przeciw i daje wyrok. >O co chodzi, to on może się dowiedzieć w niespełna minutę. >"Ten koleś zabił człowieka"- mówi oskarżyciel; sędzia zerka do podręcznika: "str. 58; Zabójstwo: wyrok-taki-a-taki" i po sprawie. >I sędziego już nie obchodzi, czy oskarżony popełnił czyn nieświadomie, w obronie życia, w ramach wyboru koniecznego (lubiane przez hitlerowców i podobnych zabawy w stylu "wybieraj kogo z rodziny zabijesz, w przeciwnym razie zabijemy wszystkich z tobą włącznie"), czy bestialsko i z premedytacją. Zabójstwo to zabójstwo. >Tak sobie wyobrażasz sprawiedliwość? Rozmawiamy o prawie ludzkim czy Prawie Bozym ? W prawie ludzkim muszą być pokazane wszystkie za i przeciw , w Prawie Bożym wszysko jest jasne.
>>>No jasne, lepiej żeby zdechł niż ukradł bułkę! >>Tak. >No dobra, przynajmniej wiem, jakie masz podejście. Uważam je za chore i utwierdza mnie w przekonaniu, że religijność trzeba zwalczać za wszelką cenę. Widzisz ty usprawiedliwiasz kradzież, ja natomiast jej nie suprawiedliwiam , obiektywnie patrząc to ja jestem mniej aspołeczny i anarchistyczny niż Ty.
>>Czy opierając się na Słowie Bozym mogę być niepewny ? >Po wszystkim co tu pisałeś, sam już nie wiem. Uświadom mnie. JEDNOZNACZNIE. Wierząc w Boga i opierając się na Jego Słowie nie mogę być niepewny.
>> A co do ścieżek to jest zupełnie inna sprawa , niezbadane są decyzje/ wyroki , Bóg jest miłosierny , jednak zagadnienie grzechu jest zagadnieniem niezmiennym . Nie ma sytuacji kiedy coś co dzisiaj jest grzechem , jutro przestaje nim być , rozumiesz. >Nosisz pejsy, jeśli mogę spytać? Niegolenie włosów po bokach głowy zostało, o ile pamiętam, zakazane. Tylko mi nie mów "aaa, to był ST i nieaktualne...", wszak nie ma sytuacji, kiedy coś, co dzisiaj jest grzechem, jutro przestaje nim być. Rozumiesz... Nie noszę pejsów , mógłbyś mi podać miejsce w Bibli gdzie wprowadzony został taki zakaz , bo nigdy o nim nie słyszałem .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Rozmawiamy o prawie ludzkim czy Prawie Bozym ? W prawie ludzkim muszą być pokazane wszystkie za i przeciw , w Prawie Bożym wszysko jest jasne.
Teraz pytam o prawo Twojego boga. Jak rozsądzi on w takiej sytuacji?
>Widzisz ty usprawiedliwiasz kradzież, ja natomiast jej nie suprawiedliwiam , obiektywnie patrząc to ja jestem mniej aspołeczny i anarchistyczny niż Ty.
Obiektywnie patrząc, to większość społeczeństwa współczułaby wychudzonemu biedakowi, który właśnie ukradł ze sklepu kajzerkę i nie potępiła w najmniejszym stopniu. Prawdopodobnie dlatego, że byłaby bardziej wyrozumiała od Ciebie, czy Twojego nieskończenie miłosiernego (a to dowcip, nie?) boga.
W kontekście anarchii i aspołeczności, nie myl kradzieży w celu przeżycia z kradzieżą w celu wzbogacenia się.
>Wierząc w Boga i opierając się na Jego Słowie nie mogę być niepewny.
Jeśli więcej ludzi myśli tak jak Ty, chyba na dobre zacznę siać propagandę nienawiści do teistów. Sorry, wodzu. Im więcej takich jak Ty, tym mniejszą swobodą obywatelską będzie mi dane się cieszyć.
>Nie noszę pejsów , mógłbyś mi podać miejsce w Bibli gdzie wprowadzony został taki zakaz , bo nigdy o nim nie słyszałem .
Czyli nie za dobrze znasz swoją biblię.
Przekopiuję Ci cytat z Wikipedii:
"Zwyczaj noszenia pejsów uzasadniany jest przez werset z Księgi Kapłańskiej (Kpł. 19:27): Nie będziecie obcinać w kółko włosów na głowie. Nie będziesz golił włosów po bokach brody."
Dziwne, że chrześcijanie o tym nie pamiętają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Teraz pytam o prawo Twojego boga. Jak rozsądzi on w takiej sytuacji? Za morderstwo śmierć , za zabójstwo nieumyslne wygnanie. Człowiek ten oczywiście ma szanse na zbawinie , wszystko zależy od niego , a raczej od Boga.
>Obiektywnie patrząc, to większość społeczeństwa współczułaby wychudzonemu biedakowi, który właśnie ukradł ze sklepu kajzerkę i nie potępiła w najmniejszym stopniu. Prawdopodobnie dlatego, że byłaby bardziej wyrozumiała od Ciebie, czy Twojego nieskończenie miłosiernego (a to dowcip, nie?) boga. Obiektywnie patrząc , gdyby ukradziono bułkę z ich sklepu patrzyliby na tą sprawę zupełnie inaczej , wiesz o co mi chodzi ?
>W kontekście anarchii i aspołeczności, nie myl kradzieży w celu przeżycia z kradzieżą w celu wzbogacenia się. Zawsze się kradnie żeby przeżyć , tylko jedni chcą żyć zwyczajnie , a inni po królewsku , ale zawsze kradną żeby przeżyć.
>Jeśli więcej ludzi myśli tak jak Ty, chyba na dobre zacznę siać propagandę nienawiści do teistów. Sorry, wodzu. Im więcej takich jak Ty, tym mniejszą swobodą obywatelską będzie mi dane się cieszyć. A jakich to swobód obywatelskich zabraniam Ci ?
>"Zwyczaj noszenia pejsów uzasadniany jest przez werset z Księgi Kapłańskiej (Kpł. 19:27): Nie będziecie obcinać w kółko włosów na głowie. Nie będziesz golił włosów po bokach brody." >Dziwne, że chrześcijanie o tym nie pamiętają. Prawda powinni o tym pamiętać , jednak zawsze można te włosy usunąć laserem i wszystko jest ok.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Teraz pytam o prawo Twojego boga. Jak rozsądzi on w takiej sytuacji? >Za morderstwo śmierć , za zabójstwo nieumyslne wygnanie. Człowiek ten oczywiście ma szanse na zbawinie , wszystko zależy od niego , a raczej od Boga.
Wiesz już dlaczego nie chciałbym wprowadzenia chrześcijańskich praw? Bo sam nie potrafiłbym srodze ukarać człowieka, który NIECELOWO zabił kogoś mi bliskiego.
>Obiektywnie patrząc , gdyby ukradziono bułkę z ich sklepu patrzyliby na tą sprawę zupełnie inaczej , wiesz o co mi chodzi ?
Wiem. Znów wychodzi to, jak bardzo się różnimy i dlaczego mam złe zdanie o katolikach.
Gdyby to mnie poinformowano, że jakiś biedak ukradł bułkę z mojego sklepu, nie robiłbym problemu, ani nie potępiałbym go.
>>W kontekście anarchii i aspołeczności, nie myl kradzieży w celu przeżycia z kradzieżą w celu wzbogacenia się. >Zawsze się kradnie żeby przeżyć , tylko jedni chcą żyć zwyczajnie , a inni po królewsku , ale zawsze kradną żeby przeżyć.
Nie.
"Żeby przeżyć" = "żeby nie umrzeć". Nie kradnie się diamentowych kolczyków, żeby nie umrzeć.
>>Jeśli więcej ludzi myśli tak jak Ty, chyba na dobre zacznę siać propagandę nienawiści do teistów. Sorry, wodzu. Im więcej takich jak Ty, tym mniejszą swobodą obywatelską będzie mi dane się cieszyć. >A jakich to swobód obywatelskich zabraniam Ci ?
Wszystkich, do których, jako ateista, nie miałbym prawa poddany kodeksom moralności chrześcijańskiej.
>>"Zwyczaj noszenia pejsów uzasadniany jest przez werset z Księgi Kapłańskiej (Kpł. 19:27): Nie będziecie obcinać w kółko włosów na głowie. Nie będziesz golił włosów po bokach brody." >>Dziwne, że chrześcijanie o tym nie pamiętają. >Prawda powinni o tym pamiętać , jednak zawsze można te włosy usunąć laserem i wszystko jest ok.
Mówisz teraz żartem, czy uprawiasz kazuistykę?
|
|
| | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jeśli kogoś krzywdzisz czynisz żle , prawda ? >>A jak komuś pomagasz czynisz dobrze , prawda ? [...] >Nie, nie zawsze.
Jak to nie zawsze ? Podaj mi przykład , kiedy krzywdząc kogoś czynisz dobrze .
>Katoliccy i protestanccy oprawcy, którzy swego czasu torturowali i mordowali tzw. czarownice, nie tylko to intuicyjnie wyczuwali - oni byli pewni, że czynią dobro.
Błędna interpretacja tu zawiniła , oni nie czynili dobra dla drugiego człowiek , ja nie zamierzam nikogo mordować , czy Pan Jezus wzywał do mordów ?
>Ale skąd wiesz, co Pan Jezus w rzeczywistości uważał za dobre, a co uważał za złe?
Z Ewangelii.
>Ta świadomość może przecież być tylko złudzeniem, nieprawdaż? >Byłbyś w stanie w jakikolwiek sposób odróżnić wolną wolę od iluzji wolnej woli?
Owszem może być złudzeniem i może być iluzją . Ale tak samo nie jesteś w stanie odróżnić czy twoje życie jest życiem w rzeczywistością , czy jest to tylko iluzja . Jednak zapewne racjonalnie rzecz ujmując uważasz , że jest to to "rzeczywiste" życie.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Jeśli kogoś krzywdzisz czynisz żle , prawda ? >>>A jak komuś pomagasz czynisz dobrze , prawda ? [...] >>Nie, nie zawsze. > Jak to nie zawsze ? Podaj mi przykład , kiedy krzywdząc kogoś czynisz dobrze .
Podałem przykład odwrotnego przypadku, odpowiadająć na post Twojego rozmówcy.
Przykład skrzywdzenia w celu czynienia dobra? Wszystkie KARY, choćby i najlżejsze. Albo pobicie/zabicie w czyjejś (także swojej) obronie.
>>Katoliccy i protestanccy oprawcy, którzy swego czasu torturowali i mordowali tzw. czarownice, nie tylko to intuicyjnie wyczuwali - oni byli pewni, że czynią dobro. >Błędna interpretacja tu zawiniła , oni nie czynili dobra dla drugiego człowiek , ja nie zamierzam nikogo mordować , czy Pan Jezus wzywał do mordów ?
Sialala, błędna intepretacja. A skąd wiesz, jaka jest właściwa?
>>Ale skąd wiesz, co Pan Jezus w rzeczywistości uważał za dobre, a co uważał za złe? >Z Ewangelii.
Inkwizytorzy też.
>Owszem może być złudzeniem i może być iluzją . Ale tak samo nie jesteś w stanie odróżnić czy twoje życie jest życiem w rzeczywistością , czy jest to tylko iluzja . Jednak zapewne racjonalnie rzecz ujmując uważasz , że jest to to "rzeczywiste" życie.
Ja na przykład przyjmuję do wiadomości taką możliwość, ale ponieważ nie mam na to wpływu, żyję racjonalnie, gdzie racjonalność zawiera się w płaszczyźnie tego świata, z którym obcuję. Nie wykracza poza niego, bo po co miałaby?
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Przykład skrzywdzenia w celu czynienia dobra? Wszystkie KARY, choćby i najlżejsze. Albo pobicie/zabicie w czyjejś (także swojej) obronie. To nie jest krzywdzenie , to jest kara , kara czeka cię jeśli popełnisz określony czyn , nikt nie ukarze cię za nic. Czemu odrazu zabić/pobić , a czy nie można obezwładnic ?
>Sialala, błędna intepretacja. A skąd wiesz, jaka jest właściwa? >>>Ale skąd wiesz, co Pan Jezus w rzeczywistości uważał za dobre, a co uważał za złe? >>Z Ewangelii. >Inkwizytorzy też.
Zapewne czytałeś Ewangelię , powiedz mi czy jest tam chociaż wzmianka o tym , że Pan Jezus nauczał tego co robiła inkwizycja ? Mnie się wydaje , że nauki Pana Jezusa były tego zaprzeczeniem.
>Ja na przykład przyjmuję do wiadomości taką możliwość, ale ponieważ nie mam na to wpływu, żyję racjonalnie, gdzie racjonalność zawiera się w płaszczyźnie tego świata, z którym obcuję. Ja natomiast uważam , że posiadam wolną wolę. >Nie wykracza poza niego, bo po co miałaby? Czyli dla Ciebie człowiek jest tylko istotą biologiczną ?
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Przykład skrzywdzenia w celu czynienia dobra? Wszystkie KARY, choćby i najlżejsze. Albo pobicie/zabicie w czyjejś (także swojej) obronie. >To nie jest krzywdzenie , to jest kara , kara czeka cię jeśli popełnisz określony czyn , nikt nie ukarze cię za nic. Czemu odrazu zabić/pobić , a czy nie można obezwładnic ?
To też krzywda, choć może nie taka jak rozkwaszenie nosa.
Czy kara może mieć miejsce przed winą? Co, jeśli ktoś jeszcze nie zdążył Cię uderzyć? Jeśli sapie, toczy pianę z pyska, grozi i wiesz, że jeśli zaraz czegoś nie zrobisz, on zrobi z Twojej czaszki gustowną popielniczkę?
>Zapewne czytałeś Ewangelię , powiedz mi czy jest tam chociaż wzmianka o tym , że Pan Jezus nauczał tego co robiła inkwizycja ?
Ty interpretujesz Biblię. Inkwizycja też interpretowała.
> Mnie się wydaje , że nauki Pana Jezusa były tego zaprzeczeniem.
Mnie się wydawało że neodarwinizm jest sprzeczny z biblijnym kreacjonizmem, a tu popatrz: KrK oficjalnie zgadza się na teorię ewolucji. Ale numer, nie?
>>Nie wykracza poza niego, bo po co miałaby? >Czyli dla Ciebie człowiek jest tylko istotą biologiczną ?
Tak.
Też chciałbym czuć się kimś lepszym. Dzieckiem bożym. Niestety, same chęci bycia nie sprawią że będziesz.
|
|
| | | | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | Thorv, przecież od razu widać, że to jakiś klon naszej Tereski. Wiadomo, że nic doń nie dotrze. Przecież są wśród wierzących rozsądniejsi ludzie - po co spamować forum tą niekończącą się a bezpłodną szermierką słowną. Dużo ciekawszy, jak sądzę, wątek założył kapkę niżej Daniel Delimata. Ale nie budzi on takiego zainteresowania, jak rojenia tej zagubionej w czeluściach ateistycznego forum duszy. Czy dlatego, że tamten umie ugryźć?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Thorv, przecież od razu widać, że to jakiś klon naszej Tereski. Wiadomo, że nic doń nie dotrze. A co ma dotrzeć ? >Przecież są wśród wierzących rozsądniejsi ludzie Niewątpie , że są. >po co spamować forum tą niekończącą się a bezpłodną szermierką słowną. Przykro mi , że uwarzasz to za śmieć, no ale masz wolną wolę zrobiłeś jak chciałeś. Nie mam do Ciebie jednak pretensji.
>tej zagubionej w czeluściach ateistycznego forum duszy. Nie traktuję tego forum jako czeluści.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | >A co ma dotrzeć ?
Że to, co uważasz za bezsporne, jest tutaj uznawane, w najlepszym razie, za wielce problematyczne, jeśli nie zupełnie nonsensowne. Że źródła uzasadnienia, do których się odwołujesz (Ewangelia) cut no ice with us. A ich ewentualne wystąpienie w tej funkcji samo wymagałoby uprzedniego uzasadnienia. Że analogicznie do świętych ksiąg traktujemy normatywizmy odwołujące się do tak wątpliwych źródeł jak określone interpretacje tzw. prawa naturalnego.
>>Przecież są wśród wierzących rozsądniejsi ludzie >Niewątpie , że są.
Nie chodzi mi o ubliżanie komukolwiek, lecz o stwierdzenie, że wśród ludzi wierzących są tacy, którzy rozumieją zależności, o których mówiłem powyżej. Jeśli mówię, że ktoś jest nieprzemakalny, to mam na myśli tę okoliczność, że nie rozumie on, iż dopóki nie znajdziemy się na wspólnym gruncie, debatę możemy toczyć jedynie na 'metapoziomie'. W konsekwencji taka osoba bombarduje rozmówców 'argumentami' z repertuaru, którego tamci ni w ząb nie akceptują. Rozsądni ludzie religijni wiedzą, że wierzą w Ewangelię, ale wiedzą także, że nie wszyscy w nią wierzą, oraz to, że odwoływać się do niej mogą tylko wobec tych, którzy w nią wierzą.
Swoją drogą, Twoje wypowiedzi zalatywały mi ostro herezją [z katolickiego punktu widzenia]. Nie przypominam sobie, żeby kościół katolicki dezawuował - jak to czynisz - Stary Testament.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Że to, co uważasz za bezsporne, jest tutaj uznawane, w najlepszym razie, za wielce problematyczne, jeśli nie zupełnie nonsensowne. Że źródła uzasadnienia, do których się odwołujesz (Ewangelia) cut no ice with us. A ich ewentualne wystąpienie w tej funkcji samo wymagałoby uprzedniego uzasadnienia. Że analogicznie do świętych ksiąg traktujemy normatywizmy odwołujące się do tak wątpliwych źródeł jak określone interpretacje tzw. prawa naturalnego. >Rozsądni ludzie religijni wiedzą, że wierzą w Ewangelię, ale wiedzą także, że nie wszyscy w nią wierzą, oraz to, że odwoływać się do niej mogą tylko wobec tych, którzy w nią wierzą.
Podpieram się Ewangelią owszem , jednak musisz przyznać że nie opieram tej dyskusji tylko albo głównie na Jej cytowaniu.
>>>Przecież są wśród wierzących rozsądniejsi ludzie >>Niewątpie , że są. >Nie chodzi mi o ubliżanie komukolwiek Nie odebrałem tego jako obelgi. >Swoją drogą, Twoje wypowiedzi zalatywały mi ostro herezją [z katolickiego punktu widzenia]. Nie przypominam sobie, żeby kościół katolicki dezawuował - jak to czynisz - Stary Testament. Ja nie skreślam Starego Testamentu , ja poprostu przedkładam nad Niego Nowy Testament.
|
|
| | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Podaj mi przykład , kiedy krzywdząc kogoś czynisz dobrze .
Sędzia [żeby nie było, chrześcijanin], skazując seryjnego mordercę na dożywocie, krzywdzi go, jednocześnie czyniąc dobrze, bo społeczeństwu należy się poczucie bezpieczeństwa, a rodzinom ofiar - namiastka sprawiedliwości. PS. Czy sędzia zgrzeszył?
>Owszem może być złudzeniem i może być iluzją . Ale tak samo nie jesteś w stanie odróżnić czy twoje życie jest życiem w rzeczywistością , czy jest to tylko iluzja . Jednak zapewne racjonalnie rzecz ujmując uważasz , że jest to to "rzeczywiste" życie.
Tu przyznam rację. Nie warto się nawet zastanawiać czy to, co uznajemy za jakąś podstawę, jest "rzeczywiste".
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Sędzia [żeby nie było, chrześcijanin], skazując seryjnego mordercę na dożywocie, krzywdzi go, jednocześnie czyniąc dobrze, bo społeczeństwu należy się poczucie bezpieczeństwa, a rodzinom ofiar - namiastka sprawiedliwości. >PS. Czy sędzia zgrzeszył?
Sędzia wydał wyrok , jeśli wydał go sprawiedliwie nie popełnił grzechu.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Na jakiej podstawie możesz oceniać, czy wydał wyrok sprawiedliwie?
Dla jednych dożywocie to za dużo, dla innych za mało. Skąd wiesz co o wyroku sądzi bóg? Skąd sędzia może wiedzieć, jeśli jest wierzący? Co, jeśli przez całe życie popełniał grzechy, bo wydawał wyroki niesprawiedliwe z punktu widzenia boga, chociaż zgodne ze swoim sumieniem?
Odpowiedz.
Hurry!
Hurry!
Hurry!
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Na jakiej podstawie możesz oceniać, czy wydał wyrok sprawiedliwie? >Dla jednych dożywocie to za dużo, dla innych za mało. Skąd wiesz co o wyroku sądzi bóg? Skąd sędzia może wiedzieć, jeśli jest wierzący? Co, jeśli przez całe życie popełniał grzechy, bo wydawał wyroki niesprawiedliwe z punktu widzenia boga, chociaż zgodne ze swoim sumieniem? Jeśli jest wierzący , wydawał wyroki zgodne ze swoim sumieniem , nie mógł wydawać niesprawiedliwych wyroków z punktu widzenia Boga. Rozmawiamy o wyroku czy o karze ?
>Odpowiedz. >Hurry! >Hurry! >Hurry! Nie jestem maszyną, mam tylko 2 ręce , nie mogę być w 2 miejscach naraz , czasem muszę iść na zajęcia , czasem musze popisać pracę , czasem wychodzę spotkać się ze zanjomymi. Jestem normalną osobą i zapewne nie jestem taki jakiego mnie sobie wyobrażasz.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Jeśli jest wierzący , wydawał wyroki zgodne ze swoim sumieniem , nie mógł wydawać niesprawiedliwych wyroków z punktu widzenia Boga.
Zgodne z sumieniem Drakona były wyroki śmierci za kradzież małej nawet ilości pożywienia. Czy gdyby był chrześcijaninem, bóg by to pochwalił?
>Rozmawiamy o wyroku czy o karze ?
O wyroku i jego następstwie, a więc karze.
>>Odpowiedz. >>Hurry! >>Hurry! >>Hurry! >Nie jestem maszyną, mam tylko 2 ręce , nie mogę być w 2 miejscach naraz , czasem muszę iść na zajęcia , czasem musze popisać pracę , czasem wychodzę spotkać się ze zanjomymi.
Wiem, wiem. To "Hurry! Hurry! Hurry!" udzieliło mi się po obejrzeniu jednego odcinka pewnej mangowej produkcji. Nie przejmuj się tym, czasem włączają mi się takie fazy.
> Jestem normalną osobą i zapewne nie jestem taki jakiego mnie sobie wyobrażasz.
Mam nadzieję. Inaczej żal by mi było Twoich dzieci.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jeśli jest wierzący , wydawał wyroki zgodne ze swoim sumieniem , nie mógł wydawać niesprawiedliwych wyroków z punktu widzenia Boga. >Zgodne z sumieniem Drakona były wyroki śmierci za kradzież małej nawet ilości pożywienia. Czy gdyby był chrześcijaninem, bóg by to pochwalił? A sądzisz , że gdyby był Chrześcijaninem wydawałby takie wyroki ?
>>Rozmawiamy o wyroku czy o karze ? >O wyroku i jego następstwie, a więc karze. Widzisz wyrok to winny lub niewinny , kara zależy od tego co wcześniej zostało ustalone.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >>>Jeśli jest wierzący , wydawał wyroki zgodne ze swoim sumieniem , nie mógł wydawać niesprawiedliwych wyroków z punktu widzenia Boga. >>Zgodne z sumieniem Drakona były wyroki śmierci za kradzież małej nawet ilości pożywienia. Czy gdyby był chrześcijaninem, bóg by to pochwalił? >A sądzisz , że gdyby był Chrześcijaninem wydawałby takie wyroki Chrześcijańscy inkwizytorzy również ze zgodnie ze swoim sumieniem wydawali wyroki palenia na stosie za innowierstwo lub domniemane stosowanie czarów. Czy były one sprawiedliwe z punktu widzenia Boga?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>>Jeśli jest wierzący , wydawał wyroki zgodne ze swoim sumieniem , nie mógł wydawać niesprawiedliwych wyroków z punktu widzenia Boga. >>>Zgodne z sumieniem Drakona były wyroki śmierci za kradzież małej nawet ilości pożywienia. Czy gdyby był chrześcijaninem, bóg by to pochwalił? >>A sądzisz , że gdyby był Chrześcijaninem wydawałby takie wyroki >Chrześcijańscy inkwizytorzy również ze zgodnie ze swoim sumieniem wydawali wyroki palenia na stosie za innowierstwo lub domniemane stosowanie czarów. Czy były one sprawiedliwe z punktu widzenia Boga? A czy oni wogóle mieli prawo sądzić zamiast Boga ? "Co boskie oddajcie Bogu , a co cesarskie cesarzowi."
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >A czy oni wogóle mieli prawo sądzić zamiast Boga ? Ale ja cię nie prosiłem żebyś pytał czy mieli prawo tylko żebyś odpowiedział mi czy ich wyroki były sprawiedliwe z punktu widzenia Boga? W końcu spełniali wymienione przez ciebie kryteria: byli chrześcijanami i wydawali wyroki zgodne z ich sumieniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | No i się Rafał chyba zakłopotał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
Rafał się nie zakłopotał , tylko Rafał przeoczył tą dyskusję . Ten wątek ma juz ponad 300 wpisów , co jest jakby nie patrzeć liczbą dość sporą.
Jeśli nie masz uprawnień do bycia sędzią , jak możesz wydawać wyroki , nie mówiąc już o sprawiedliwych wyrokach ? Prawo ludzkie to i ludzki sędzia , wedle Prawa Bożego sądzić i karać ma prawo tylko Bóg. To chyba wystarczy Ci za odpowiedz , czy nie ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Rafał się nie zakłopotał , tylko Rafał przeoczył tą dyskusję . Ten wątek ma juz ponad 300 wpisów , co jest jakby nie patrzeć liczbą dość sporą.
Jest na to rada:
Zarejestruj się i subskrybuj wątek na mail. Nie będziesz musiał przeglądać go całego w poszukiwaniu nowych odpowiedzi, bo nowe posty będą dochodziły na pocztę.
>Jeśli nie masz uprawnień do bycia sędzią , jak możesz wydawać wyroki , nie mówiąc już o sprawiedliwych wyrokach ? Prawo ludzkie to i ludzki sędzia , wedle Prawa Bożego sądzić i karać ma prawo tylko Bóg. To chyba wystarczy Ci za odpowiedz , czy nie ?
To nie jest odpowiedź.
Jeślki nie masz uprawnień... a kto powiedział, że obecne uprawnienia są tymi właściwymi? Może lepszym sędzią byłby wiejski głupek z wielkim sercem i zerową wiedzą na temat prawa (którego przecież też bóg żaden nie stanowił)? A gdyby sędzią zostawał właśnie durnowaty chłopczyk (np. wskutek kultywowania jakiejś tam tradycji), albo jakikolwiek człowiek, którego uprawniałby jedynie fakt wysokiego urodzenia?
Prawa boskie na razie zostawmy w spokoju.
Całkiem dużo mówisz, ale tak naprawdę krążysz wokół tematu, nie udzielając odpowiedzi, która kończyłaby wszystkie wątpliwości moje, jako Twojego dyskutanta.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Jeśli nie masz uprawnień do bycia sędzią , jak możesz wydawać wyroki , nie mówiąc już o sprawiedliwych wyrokach ? Prawo ludzkie to i ludzki sędzia , wedle Prawa Bożego sądzić i karać ma prawo tylko Bóg. To chyba wystarczy Ci za odpowiedz , czy nie ? Ale dlaczego tak motasz? Spytałem czy wyroki chrześcijańskich inkwizytorów (wydawane zgodnie z ich sumieniami) były sprawiedliwe z punktu widzenia Boga i oczekuje odpowiedzi "tak" lub "nie". Dla osoby uważającej, że świat jest czarno-biały nie powinno to chyba sprawiać takich problemów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Ale dlaczego tak motasz? Spytałem czy wyroki chrześcijańskich inkwizytorów (wydawane zgodnie z ich sumieniami) były sprawiedliwe z punktu widzenia Boga i oczekuje odpowiedzi "tak" lub "nie". Dla osoby uważającej, że świat jest czarno-biały nie powinno to chyba sprawiać takich problemów.
Jeśli były wydane zgodnie z ich sumieniem to tak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >>Ale dlaczego tak motasz? Spytałem czy wyroki chrześcijańskich inkwizytorów (wydawane zgodnie z ich sumieniami) były sprawiedliwe z punktu widzenia Boga i oczekuje odpowiedzi "tak" lub "nie". Dla osoby uważającej, że świat jest czarno-biały nie powinno to chyba sprawiać takich problemów. >Jeśli były wydane zgodnie z ich sumieniem to tak. Czyli, że inkwizytorzy skazując na tortury i palenie na stosie nie popełniali grzechów i nie czynili zła. A ponieważ "w kwestiach moralnych świat jest tylko i wyłącznie czarno-biały" więc jeśli nie czynili zła to czynili dobro wyrządzając krzywdę. Obawiam się, że coś nie tak z tym twoim czarno-białym światem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Czyli, że inkwizytorzy skazując na tortury i palenie na stosie nie popełniali grzechów i nie czynili zła. A ponieważ "w kwestiach moralnych świat jest tylko i wyłącznie czarno-biały" więc jeśli nie czynili zła to czynili dobro wyrządzając krzywdę. Obawiam się, że coś nie tak z tym twoim czarno-białym światem. Rozróżnijmy nie mówie o torturach tylko o zabijaniu. Jeśli dana osoba popełniła blużnierstwo , zaświadczą to min. 2 osoby to taka osoba powinna być skazana na śmierć , ale należy jej umozliwić spowiedz i Komunię. To że zabili kogoś tutaj(pamiętajmy że nie może to być proces sfingowany) umozliwiając mu szansę na zbawienie powoduje że ten uczynek traktuje się jako dobry. Tak samo sprawa ma się z katem , jeśli przykładowo dostaje on osobę która popełniła morderstwo i wykona na nim wyrok wszystko jest dobrze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Rozróżnijmy nie mówie o torturach tylko o zabijaniu. Jeśli dana osoba popełniła blużnierstwo , zaświadczą to min. 2 osoby to taka osoba powinna być skazana na śmierć , ale należy jej umozliwić spowiedz i Komunię. To że zabili kogoś tutaj(pamiętajmy że nie może to być proces sfingowany) umozliwiając mu szansę na zbawienie powoduje że ten uczynek traktuje się jako dobry. >Tak samo sprawa ma się z katem , jeśli przykładowo dostaje on osobę która popełniła morderstwo i wykona na nim wyrok wszystko jest dobrze. Czyli sam przyznałeś, że jednak istnieją sytuacje, w których krzywdząc kogoś czyni się dobrze. To teraz odnieś to do swojego czarno-białego świata i zastanów się czy nadal nie dostrzegasz choć odrobiny szarości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Rozróżnijmy nie mówie o torturach tylko o zabijaniu. Jeśli dana osoba popełniła blużnierstwo , zaświadczą to min. 2 osoby to taka osoba powinna być skazana na śmierć , ale należy jej umozliwić spowiedz i Komunię. To że zabili kogoś tutaj(pamiętajmy że nie może to być proces sfingowany) umozliwiając mu szansę na zbawienie powoduje że ten uczynek traktuje się jako dobry. >>Tak samo sprawa ma się z katem , jeśli przykładowo dostaje on osobę która popełniła morderstwo i wykona na nim wyrok wszystko jest dobrze. >Czyli sam przyznałeś, że jednak istnieją sytuacje, w których krzywdząc kogoś czyni się dobrze. To teraz odnieś to do swojego czarno-białego świata i zastanów się czy nadal nie dostrzegasz choć odrobiny szarości. Nie ma szarości , cały czas można zrobić dobrze albo żle. Co do krzywdzenia kogoś , jeśli dalej byśmy szli tym tokiem , to powinniśmy uznać wszystkie więzienia za złe i je pozamykać , wszak krzywdzimy tych co są tam osadzeni. Kara nie jest rozpatrywana w kategori dobro/zło , kara jest wynikiem czynu który był zły.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Właśnie te więzienia są dowodem na to, że nie ma czerni ani bieli.
Więzienie człowieka jest czynem raczej złym, prawda? Z drugiej jednak strony w ten sposób chroni się społeczeństwo przed uczynkami, jakie osadzony mógłby popełnić na wolności.
Sama aprobata kary jako takiej wiąże się z akceptacją odcieni szarości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Nie ma szarości Ciekawi mnie czy ty naprawdę nie widzisz tej szarości, czy może jednak widzisz tylko tak sobie zakodowałeś w mózgu "nie ma szarości", że podświadomie oszukujesz sam siebie.
>cały czas można zrobić dobrze albo żle. Co do krzywdzenia kogoś , jeśli dalej byśmy szli tym tokiem , to powinniśmy uznać wszystkie więzienia za złe i je pozamykać , wszak krzywdzimy tych co są tam osadzeni. No właśnie, zamykanie w więzieniu też jest w pewnym sensie krzywdzeniem, ale jest to jak dotąd najbardziej cywilizowany sposób karania kryminalistów i przy okazji izolowanie potencjalnie niebezpiecznych ludzi dlatego nie powinno się pozamykać wszystkich więzień bo służą one czynieniu dobra pomimo krzywdzenia tych co są tam osadzeni. Cały czas wokół jednego brniemy.
>Kara nie jest rozpatrywana w kategori dobro/zło , kara jest wynikiem czynu który był zły. Do przechodnia podchodzi jakiś napakowany gostek i każe przechodniowi "wyskakiwać" ze wszystkich pieniędzy. Przechodzień odpowiada, że nie ma przy sobie szmalu. Wkurzony niedoszły rabuś postanawia ukarać przechodnia spuszczając mu lanie. Czy to również uważasz za wynik czynu, który był zły i że nie należy tego rozpatrywać w kategorii dobro/zło?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie odpowiedziałeś na pytanie.
Wiesz, jakiej odpowiedzi oczekujemy w kontekście poprzednich zagadnień, więc nie mąć.
|
|
| | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | > >>Jeśli kogoś krzywdzisz czynisz żle , prawda ?> >>A jak komuś pomagasz czynisz dobrze , prawda ? [...]> >Nie, nie zawsze.> Jak to nie zawsze ? Podaj mi przykład , kiedy krzywdząc kogoś czynisz dobrze.Thorvoy podał wystarczająco wiele różnorodnych przykładów. Problem polega po prostu na tym, że poczucie krzywdy jest subiektywne i wbrew temu co przypuszczasz, bardzo często dochodzi do sytuacji, w której niezależnie od podjętej decyzji, któraś strona zawsze będzie pokrzywdzona. > >Katoliccy i protestanccy oprawcy, którzy swego czasu torturowali i mordowali tzw. czarownice, nie tylko to intuicyjnie wyczuwali - oni byli pewni, że czynią dobro.> Błędna interpretacja tu zawiniła , oni nie czynili dobra dla drugiego człowiek , ja nie zamierzam nikogo mordować , czy Pan Jezus wzywał do mordów ?Ależ oni nikogo nie mordowali! Oni przecież w swoim mniemaniu ratowali przed potępieniem dusze tych nieszczęsnych kobiet. Czy szansa na zbawienie duszy nie jest ważniejsze od cielesnych cierpień? Męki, które im zadawano (w tym poście znajdziesz dokładniejszy opis) były tylko sposobem na ich oczyszczenie ze zła. Tak właśnie rozumowali kościelni oprawcy a swoje wnioski popierali obficie cytatami ze Starego i Nowego testamentu. > >Ale skąd wiesz, co Pan Jezus w rzeczywistości uważał za dobre, a co uważał za złe?> Z Ewangelii.Tylko skąd wiesz, które ze słów tam zapisanych są jego słowami? > >Ta świadomość może przecież być tylko złudzeniem, nieprawdaż?> >Byłbyś w stanie w jakikolwiek sposób odróżnić wolną wolę od iluzji wolnej woli?> Owszem może być złudzeniem i może być iluzją . Ale tak samo nie jesteś w stanie odróżnić czy twoje życie jest życiem w rzeczywistością , czy jest to tylko iluzja . Jednak zapewne racjonalnie rzecz ujmując uważasz , że jest to to "rzeczywiste" życie.Owszem. Z tym, że ja nie mówię, że jestem pewien, że życie jest "rzeczywiste". Na czym więc opierasz swoją pewność, że jesteś obdarzony wolna wolą? Poza tym nie wydaje Ci się, że istnienie transcendentnego Boga - stwórcy naszego świata - wykluczałoby istnienie wolnej woli?
"ludzie wolni nie są równi, ludzie równi nie są wolni"
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Thorvoy podał wystarczająco wiele różnorodnych przykładów. >Problem polega po prostu na tym, że poczucie krzywdy jest subiektywne i wbrew temu co przypuszczasz, bardzo często dochodzi do sytuacji, w której niezależnie od podjętej decyzji, któraś strona zawsze będzie pokrzywdzona. Obie strony to są zazwyczaj pokrzywdzone tylko w tedy gdy chodzi o pieniądze.
>Ależ oni nikogo nie mordowali! Oni przecież w swoim mniemaniu ratowali przed potępieniem dusze tych nieszczęsnych kobiet. Czy szansa na zbawienie duszy nie jest ważniejsze od cielesnych cierpień ? Męki, które im zadawano były tylko sposobem na ich oczyszczenie ze zła. Pokuta jest oczyszczeniem ze zła, ale Pan Jezus nie nakazywał żeby wiarę w Niego wymuszano torturami. ? Jest ważniejsza i to zdecydowanie, ale zbawienie ludzie powinni osiągać przez życie zgodnie z naukami Pana Jezusa.
>Tak właśnie rozumowali kościelni oprawcy a swoje wnioski popierali obficie cytatami ze Starego i Nowego testamentu. Podaj mi cytat z Nowego Testamentu jak możesz.
>>>Ale skąd wiesz, co Pan Jezus w rzeczywistości uważał za dobre, a co uważał za złe? >>Z Ewangelii. >Tylko skąd wiesz, które ze słów tam zapisanych są jego słowami? Wszystkie tam zapisane słowa są Jego słowami.
. >Na czym więc opierasz swoją pewność, że jesteś obdarzony wolna wolą? >Poza tym nie wydaje Ci się, że istnienie transcendentnego Boga - stwórcy naszego świata - wykluczałoby istnienie wolnej woli? Bóg stwarza ludzi i świat do którego ich zsyła na próbę. Daje im Prawo , którego mają przestrzegać i Syna w którego mają uwierzyć , kto to zachowa będzie zbawiony. W świecie obowiązuje "wolna wola" czyli "róbta co chceta".
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | >Człowiek który popchnął napastnika nie jest mordercą , jest zabójcą, nie zrobił tego celowo. Chodzi więc z piętnem zabójcy , nie mordercy . Trzeba jednak powiedzieć , że każde odebranie komuś życia jest grzechem , dlatego jestem przeciwnikiem kary śmierci , eutanazji i aborcji.
Chwali się, że jesteś przeciwnikiem kary śmierci. Ja też jestem.
Co ciekawe, takimi przeciwnikami jest duża część (nie zdziwię się, jeśli większość) ateistów. Jak widzisz, nie trzeba boga, by móc szanować ludzkie życie.
>Czy kontakty seksualne ze zwierzętami są normalne i naturalne dla Człowieka ? Jeśli przeczają Człowieczeństwu , przeczą również Bogu.
Ale z tym, to już nie do nas. My nie wierzymy w boga, a kontakty seksualne ze zwierzętami potępiamy przede wszystkim ze względu na krzywdę nieszczęsnych zwierząt.
> To są dewiacje nie można temu zaprzeczyć.
Tu się z Tobą zgadzam.
>Starotestamentoe historie ukazują ogrom mocy, miłosierdzia i gniewu Bożego , ale Chrześcijaństwo opiera się na naukach Pana Jezusa , a nie na Starym Testamencie .
Aha, tu jedno, tam drugie. Teraz trzeba sobie tak podobierać, żeby było ładnie, a o reszcie zapomnieć, co nie?
No way. Pamiętając o jezusowym nadstawianiu drugiego policzka, pamiętajmy o pogromach, jakie urządzał niebiański tata tego hipisa sprzed dwóch mileniów.
>Czy Pan Jezus nie nauczał , że poganie to są twoi bracia ? Podstawą Chrześcijaństwa jest Ewangelia, nie stawiajmy słów ludzkich ponad Słowo Boże.
To może ewangelików. O ile mi wiadomo, podstawą chrześcijaństwa jest BIBLIA.
>No najłatwiej zrzucić winę na Boga , ale przecież to ty podejmujesz decyzję. Wszystkie decyzje podejmujesz przecież świadomie , czyż nie ? Nie masz wolnej woli ?
Jeśli wierzysz we wszechwiedzącego i wszechmocnego boga, nie możesz wierzyć w swoją wolną wolę. To tak, jakbyś dawał wybór nierozpryśnięcia się żabie, którą właśnie wpuszczasz do nastawionego przez Ciebie samego miksera.
>A zrzucając winę na Boga , przyznajesz Jego istnienie . Jeśli to przyznajesz powinieneś poczytać Ewangelię i się do Niej stosować.
>"Błogosławieni, którzy nie widzą , a jednak wierzą"
W krasnale, gnomy, skrzaty, elfy, smoki... dodaj coś od siebie, bo mi się pomysły kończą.
"Błogosławiony, kto nie widział Niewidzialnego Morszczuka z planety Wodazkranu, a wierzy w niego". Rozumiem, że po przeczytaniu tego przestaniesz jeść ryby morskie i będziesz codziennie modlić się do morszczukowego obrazka przed zaśnięciem.
Nie?
To teraz zastanów się, ile dla nas warty jest Twój cytat.
>Mnie wystarczy świadectwo [...]
To znaczy, że jesteś naiwny.
> [...] czy stygmaty Ojca Pio były fałszerstwem albo Cud Świętego Ognia w Jerozolimie ?
Ja widziałem w telewizji jak David Copperfield przeciął się piłą na dwie połowy, a potem sklecili go z powrotem i żył. Nawet się do publiczności (która widziała to wszystko na żywo!) uśmiechał. Ani chybi wysłannik boga.
> Czy poprostu nie potrafisz uwierzyć w to czego nie zobaczyłeś i nie dotknąłeś osobiście ?
O, dobrze kombinujesz.
> Hipnozą raczej nie są , zresztą pamiętajmy że ludzie nie są tak samo podatni na hipnozę , niektórzy wogóle jej się nie poddają. Pozatym w stanie hipnozy ludzie potrafią wykonywać raczej tylko proste czynności.
Różnie z tą hipnozą bywa. Poza tym, to jedna z hipotez.
>A co do reklamy w Kościele , Ojca Pio odsłunięto na pewien czas od posługi , czy to jest reklama ?
Samo to, że wiesz o tym fakcie, świadczy, że tak naprawdę papa Pio ciągle był na topie.
>Powtarzam : nie ma kompromisu w kwestiach moralno-etycznych i nie ma usprawiedliwienia dla grzechu (jakby to powiedzieć okoliczności łagodzących).
Urodziłeś się w takim razie o kilkaset lat za późno. Albo w niewłaściwym kraju. Chętnie dałbym Ci olbrzymi kawał ziemi, do którego zabrałbyś wszystkie moherowe i moheropodobne stwory. Żylibyście sobie ze swoimi prawami, a reszta świata wreszcie by się rozwijała jak należy.
> Jednak nie jestem od przymuszania i nikogo przymuszać nie mam zamiaru [...]
Mie masz takiej możliwości, umówmy się. Wielu przed Tobą miało i jakoś do takich łask nie byli skorzy.
>człowiek ma wolną wole , sam decyduje o swoim losie. Natomiast nie powinniśmy zezwalać na niektóre rzeczy , tak jak nie zezwalamy na morderstwa czy gwałty.
Morderstwa i gwałty opierają się na krzywdzie ludzi. Ty postulujesz eliminację zachowań, które nie są krzywdzące, ale kłócą się z Twoją jedyną słuszną wiarą.
|
|
|  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Starotestamentoe historie ukazują ogrom mocy, miłosierdzia i gniewu Bożego , ale Chrześcijaństwo opiera się na naukach Pana Jezusa , a nie na Starym Testamencie . >Aha, tu jedno, tam drugie. Teraz trzeba sobie tak podobierać, żeby było ładnie, a o reszcie zapomnieć, co nie? >No way. Pamiętając o jezusowym nadstawianiu drugiego policzka, pamiętajmy o pogromach, jakie urządzał niebiański tata tego hipisa sprzed dwóch mileniów. >To może ewangelików. O ile mi wiadomo, podstawą chrześcijaństwa jest BIBLIA.
Czy ojciec nie karze swojego dziecka , gdy to przewini i na to zasłuży ? A o przeprowadzeniu przez Morze Czerwone zapomniałeś , a o Wiecznym Przymierzu , Mannie z Nieba ? Podstawą Chrześcijaństwa są nauki Pana Jezusa.
>Jeśli wierzysz we wszechwiedzącego i wszechmocnego boga, nie możesz wierzyć w swoją wolną wolę. To tak, jakbyś dawał wybór nierozpryśnięcia się żabie, którą właśnie wpuszczasz do nastawionego przez Ciebie samego miksera.
Jak możesz dać żabie wybór , skoro ty go za nią podjąłeś ? Bóg nie podejmuje za ciebie decyzji , wie wszystko i może wszystko i to nie zaprzecza istnieniu wolnej woli.
>>Mnie wystarczy świadectwo [...] >To znaczy, że jesteś naiwny.
A może to ty jestes naiwny ?
>Ja widziałem w telewizji jak David Copperfield przeciął się piłą na dwie połowy, a potem sklecili go z powrotem i żył. Nawet się do publiczności (która widziała to wszystko na żywo!) uśmiechał. Ani chybi wysłannik boga.
A ja widziałem program gdzie pokazywali jak robi się te tricki , gdzie "niezależna publiczność" była taka jedynie z nazwy , w rzeczywistości była częścią ekipy i przedstawienia , telewizyjnego szow. Te tricki były niewykonywalne w "uczciwych warunkach" , były poprostu oszustwem , zwanym iluzją.
>Samo to, że wiesz o tym fakcie, świadczy, że tak naprawdę papa Pio ciągle był na topie.
To czy powinni zataić stygmaty Ojca Pio ?
>Urodziłeś się w takim razie o kilkaset lat za późno. Albo w niewłaściwym kraju. Chętnie dałbym Ci olbrzymi kawał ziemi, do którego zabrałbyś wszystkie moherowe i moheropodobne stwory. Żylibyście sobie ze swoimi prawami, a reszta świata wreszcie by się rozwijała jak należy.
Jak należy czyli jak ?
>Mie masz takiej możliwości, umówmy się. Wielu przed Tobą miało i jakoś do takich łask nie byli skorzy.
Wielu przedemną miało i wielu będzie mieć, ja nie muszę.
>Morderstwa i gwałty opierają się na krzywdzie ludzi. Ty postulujesz eliminację zachowań, które nie są krzywdzące, ale kłócą się z Twoją jedyną słuszną wiarą.
Są krzywdzące , ponieważ doprowadzają do upadku obyczajów, tylko problem tkwi w tym , że efekt takich działań , nie jest tak łatwo zauważalny jak efekt gwałtu czy morderstwa.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Czy ojciec nie karze swojego dziecka , gdy to przewini i na to zasłuży ?
Do kamieniołomów na wieki wieków posłałbym ojca, który za karę zabija swoje dzieci.
> A o przeprowadzeniu przez Morze Czerwone zapomniałeś , a o Wiecznym Przymierzu , Mannie z Nieba ? Podstawą Chrześcijaństwa są nauki Pana Jezusa.
No i co z tego mitycznego przymierza realnie mamy?
>Jak możesz dać żabie wybór , skoro ty go za nią podjąłeś ?
No jak to? Przecież może się nie rozpryskiwać, ja jej nie każę. Ja tylko wsadzam ją do miksera. Co dalej się stanie, jest wyłącznie sprawą żaby.
> Bóg nie podejmuje za ciebie decyzji , wie wszystko i może wszystko i to nie zaprzecza istnieniu wolnej woli.
Doskonale zaprzecza. Jeśli wie wszystko, od początku wie jacy będziemy przez całe nasze życie i jak je skończymy. Stwarzając nas, musiał mieć tego świadomość, a jednak nie uczynił nas innymi. Na przykład takimi, żeby każdy mógł dostąpić zbawienia.
>>>Mnie wystarczy świadectwo [...] >>To znaczy, że jesteś naiwny. >A może to ty jestes naiwny ?
A właśnie że TYYYYY... I teraz możemy prowadzić taką rozmowę na poziomie przedszkolaków.
Zabawna sprawa, że tak łatwo przychodzi Ci wierzyć w boga, a jakoś nie chcesz się przekonać do moich krasnoludków. A przecież tyle dobrego zrobiły, świat stworzyły, stworzyły Ciebie...
>A ja widziałem program gdzie pokazywali jak robi się te tricki , gdzie "niezależna publiczność" była taka jedynie z nazwy , w rzeczywistości była częścią ekipy i przedstawienia , telewizyjnego szow. Te tricki były niewykonywalne w "uczciwych warunkach" , były poprostu oszustwem , zwanym iluzją.
No popatrz, zaczynasz myśleć. Niestety, z doświadczenia wiem, że sztuczki pokazuje się nie tylko "lewej" publiczności. Dawno temu zdarzało mi się chadzać do cyrków, w których prestidigiatorzy nie byli może mistrzami na miarę DC, ale i tak zadziwić umieli.
Teraz uwaga: znajdź mi jakiś cud, który spełnia dwa warunki: a) jest potwierdzony NAUKOWO b) jest powtarzalny
>>Samo to, że wiesz o tym fakcie, świadczy, że tak naprawdę papa Pio ciągle był na topie. >To czy powinni zataić stygmaty Ojca Pio ?
I tak zataili, że wszyscy, nawet ateiści, o nich wiedzą. O sancta simplicitas! Nie dostrzegasz tu czegoś szczególnego?
>Jak należy czyli jak ?
Bez zabobonów.
>>Mie masz takiej możliwości, umówmy się. Wielu przed Tobą miało i jakoś do takich łask nie byli skorzy. >Wielu przedemną miało i wielu będzie mieć, ja nie muszę.
I- że tak powiem- bogu dzięki.
>Są krzywdzące , ponieważ doprowadzają do upadku obyczajów, tylko problem tkwi w tym , że efekt takich działań , nie jest tak łatwo zauważalny jak efekt gwałtu czy morderstwa.
Obyczaje nie są tak stałe, jak pojęcie krzywdy. Gdzieś daleko, na egzotycznych wyspach, w dobrym tonie jest chodzenie nago. U nas za taki numer dostałbyś grzywnę, możliwe że i po pysku od spacerujących w pobliżu, zgorszonych niewiast. W starożytnej Grecji normą były stosunki homoseksualne (podobno z "pedałków" trochę się nabijano, ale nie byli oni potępiani). Dlaczego przyjęte obecnie obyczaje muszą być tymi właściwymi? Dlaczego mamy nie godzić się na ich upadek (nie mówię, że całkowity)?
Chciałbyś ustawić świat po swojemu, z ręką bożą. Całe szczęście, nie jest Ci to dane.
|
|
| | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Do kamieniołomów na wieki wieków posłałbym ojca, który za karę zabija swoje dzieci. Tu nie chodzi o winę jednego dziecka, a kara poprzedzona była nawołaniem do odejścia od grzechu.
>No i co z tego mitycznego przymierza realnie mamy? Nie co mamy , lecz co będziemy mieć.
>No jak to? Przecież może się nie rozpryskiwać, ja jej nie każę. Ja tylko wsadzam ją do miksera. Co dalej się stanie, jest wyłącznie sprawą żaby. No dobra przywiązuję kogoś do krzesła , odchodzę od niego na 2 metry i strzelam , osoba ginie. Czy twoim zdaniem miała wybór ? Tylko nie pisz , że przez czas lotu kuli.
>Doskonale zaprzecza. Jeśli wie wszystko, od początku wie jacy będziemy przez całe nasze życie i jak je skończymy. Stwarzając nas, musiał mieć tego świadomość, a jednak nie uczynił nas innymi. Na przykład takimi, żeby każdy mógł dostąpić zbawienia. My zostaliśmy stworzeni tak , żeby każdy mógł dostąpić zbawienia.
>A właśnie że TYYYYY... I teraz możemy prowadzić taką rozmowę na poziomie przedszkolaków. Zgadzam się.
>No popatrz, zaczynasz myśleć. A zakładałeś do tej pory, że nie potrafię ? Niestety, z doświadczenia wiem, że sztuczki pokazuje się nie tylko "lewej" publiczności. Nie rozmawiamy o sztuczkach.
>Teraz uwaga: znajdź mi jakiś cud, który spełnia dwa warunki: >a) jest potwierdzony NAUKOWO >b) jest powtarzalny
Wiesz nie ma takiego cudu , kiedy raz w roku Bóg z dnia robi noc , a z nocy dzień i wysyła odziały aniołów żeby ich wszyscy widzieli. Cud Świętego Ognia w Jerozlimie jest największym cudem obecnych czasów.
>I tak zataili, że wszyscy, nawet ateiści, o nich wiedzą. O sancta simplicitas! Nie dostrzegasz tu czegoś szczególnego? A nie sądzisz , że takich rzeczy po prostu nie da się ukryć. Jeśli chcesz komuś oznaimić swoją obecnoś , to zezwalasz na to żeby twój znak został niezauważony.
>Bez zabobonów. Nie wierze w zabobony.
>>Są krzywdzące , ponieważ doprowadzają do upadku obyczajów, tylko problem tkwi w tym , że efekt takich działań , nie jest tak łatwo zauważalny jak efekt gwałtu czy morderstwa. >Obyczaje nie są tak stałe, jak pojęcie krzywdy. Gdzieś daleko, na egzotycznych wyspach, w dobrym tonie jest chodzenie nago. U nas za taki numer dostałbyś grzywnę, możliwe że i po pysku od spacerujących w pobliżu, zgorszonych niewiast. W starożytnej Grecji normą były stosunki homoseksualne (podobno z "pedałków" trochę się nabijano, ale nie byli oni potępiani). Mój błąd , zamiast pojęcia "upadku obyczaje" powinienem był użyć "panoszenia się grzechu" zostałbym bardziej zrozumiany.
>Dlaczego przyjęte obecnie obyczaje muszą być tymi właściwymi? A są nimi , uważam wręcz odwrotnie.
>Dlaczego mamy nie godzić się na ich upadek (nie mówię, że całkowity)? >Chciałbyś ustawić świat po swojemu, z ręką bożą. Całe szczęście, nie jest Ci to dane Czy chciałbyś aby twoje dzieci wychowywane były w krainie gwałtu i przemocy ? Do tego doprowadza upadek obyczajów i odejście od Przykazań Bożych. Wyobraż sobie świat w którym wszyscy przestrzegają Przykazań. Czy naprawdę jest on taki zły ?
|
|
| | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Czy chciałbyś aby twoje dzieci wychowywane były w krainie gwałtu i przemocy ? Do tego doprowadza upadek obyczajów i odejście od Przykazań Bożych. Wyobraż sobie świat w którym wszyscy przestrzegają Przykazań. Czy naprawdę jest on taki zły ? Tylko, że ja bym nie chciał żyć w świecie gdzie moralność jest wymuszana przykazaniami. Uważam, że lepiej uświadamiać ludzi, że gwałtem i przemocą wyrządza się komuś krzywdę. I właśnie tym się różni moralność ateistów od moralności co najmniej części (a przypuszczam, że nawet znacznej większości) teistów- nie wynika z przymusu (przykazań wiary) lub kalkulacji (obawy przed karą po śmierci) tylko ze świadomości, że czyni się (użyje tutaj tego słowa) zło.
|
|
| | | | |  | | nieobecny | >Tylko, że ja bym nie chciał żyć w świecie gdzie moralność jest wymuszana przykazaniami. Ale żyjesz. - Jasiu, nie bij Zosi, mówi mama Jasia. Jaś walną z piąchy Kasię. - Jasiu, nie wolno bić dziewczynek!, znowu mama Jasia. Jaś wyprowadził haka Stasiowi. - Jasiu, nie wolno bić dzieci!, mama Jasia uogólnia coraz bardziej. Janek kopnął Ryśka. - Jasiu, nie rób innym, co Tobie niemiłe!, matka Janka nadal przynudza.
Każdy system etyczny polega na wpajaniu określonych zachowań.
>Uważam, że lepiej uświadamiać ludzi, że gwałtem i przemocą wyrządza się komuś krzywdę. Co polega na określaniu co jest gwałtem i przemocą.
>I właśnie tym się różni moralność ateistów od moralności [...] teistów- nie wynika z przymusu Nie. Różnica polega na tym, że dla teistów moralne (dobre) jest to, co się "podoba Bogu". Kodeksem moralnym teistów jest "zbiór Przykazań bożych". Teista nie jest uczony moralności, uczony jest posłuszeństwa Bogu. Stąd przecież brali się inkwizytorzy, którzy postępując zgodnie z "przykazaniami Boga" torturowali i zamęczali na śmierć.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Każdy system etyczny polega na wpajaniu określonych zachowań. Dlatego nazywa się systemem etycznym , a ty jesteś przeciwnikiem systemów etycznych ?
>Nie. Różnica polega na tym, że dla teistów moralne (dobre) jest to, co się "podoba Bogu". Kodeksem moralnym teistów jest "zbiór Przykazań bożych". Teista nie jest uczony moralności, uczony jest posłuszeństwa Bogu. Stąd przecież brali się inkwizytorzy, którzy postępując zgodnie z "przykazaniami Boga" torturowali i zamęczali na śmierć.
Pokaż mi z którymi Przykazaniami Bożymi postępowali zgodnie inkwizytorzy torturując i zamęczając ludzi na śmierć.
"Nie zabijaj" "Będziesz miłował bliżniego swego jak siebie samego".
|
|
| | | | | | |  | | nieobecny | >>Każdy system etyczny polega na wpajaniu określonych zachowań. >Dlatego nazywa się systemem etycznym , a ty jesteś przeciwnikiem systemów etycznych ? A ty jesteś przeciwnikiem systemów liczbowych? (dziesiętny, dwójkowy,...)
>Pokaż mi z którymi Przykazaniami Bożymi postępowali zgodnie inkwizytorzy torturując i zamęczając ludzi na śmierć. >"Nie zabijaj" >"Będziesz miłował bliżniego swego jak siebie samego". Z drugim.
>"Będziesz miłował bliżniego swego jak siebie samego". Nie ma takiego przykazania.
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Pokaż mi z którymi Przykazaniami Bożymi postępowali zgodnie inkwizytorzy torturując i zamęczając ludzi na śmierć. >>"Nie zabijaj" >>"Będziesz miłował bliżniego swego jak siebie samego". >Z drugim. Drugie przykaznie brzmi : "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną" Odnosi się do grzechu wobec Boga , więc tylko Bóg ma prawo wydać wyrok i wymierzyć ewentualną karę.
>>"Będziesz miłował bliżniego swego jak siebie samego". >Nie ma takiego przykazania.
Mt 34 - 40 , czy naprawdę nie ma takiego przykaznia ?
|
|
| | | | | | | | |  | | nieobecny | > "Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną" >Odnosi się do grzechu wobec Boga , więc tylko Bóg ma prawo wydać wyrok i wymierzyć ewentualną karę. Otóż jest o wiele dłuższe: Nie będziesz miał bogów innych oprócz Mnie. Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko albo na ziemi nisko, lub w wodzie poniżej ziemi. Nie będziesz oddawał im pokłonu ani służył. Bo Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg zazdrosny, karzący nieprawość ojców na synach w trzecim i w czwartym pokoleniu - tych, którzy Mnie nienawidzą, a który okazuje łaskę w tysiącznym pokoleniu tym, którzy Mnie miłują i strzegą moich przykazań. Inkwizytorzy uważali się za "karzącą rękę Boga". Rozumiesz teraz?
>>>"Będziesz miłował bliżniego swego jak siebie samego". >>Nie ma takiego przykazania. >Mt 34 - 40 , czy naprawdę nie ma takiego przykaznia ? W Nowym Testamencie nie ma X Przykazań. Są dwukrotnie w ST.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Mt 34 - 40 , czy naprawdę nie ma takiego przykaznia ? >W Nowym Testamencie nie ma X Przykazań. Są dwukrotnie w ST.
ST, który podobno jest NIEAKTUALNY. Chyba że w tym miejscu znowu nie jest...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Mt 34 - 40 , czy naprawdę nie ma takiego przykaznia ? >>W Nowym Testamencie nie ma X Przykazań. Są dwukrotnie w ST. >ST, który podobno jest NIEAKTUALNY. Chyba że w tym miejscu znowu nie jest...
34 Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, 35 a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę: 36 "Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?" 37 On mu odpowiedział: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem". 38 To jest największe i pierwsze przykazanie. 39 Drugie podobne jest do niego: "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. 40 Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy".
Cytat jest z Nowego Testamentu , nie mówiłem nigdy że Stary Testament jest "nieaktualny" , mówię tylko że opieram się na naukach Pana Jezusa.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Cytat jest z Nowego Testamentu , nie mówiłem nigdy że Stary Testament jest "nieaktualny" , mówię tylko że opieram się na naukach Pana Jezusa.
W ST gniew i zazdrość, w NT nieskończone miłosierdzie. To co w końcu z tym bogiem? Jaki on wreszcie jest i czego tak naprawdę chec?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Cytat jest z Nowego Testamentu , nie mówiłem nigdy że Stary Testament jest "nieaktualny" , mówię tylko że opieram się na naukach Pana Jezusa. >W ST gniew i zazdrość, w NT nieskończone miłosierdzie. To co w końcu z tym bogiem? Jaki on wreszcie jest i czego tak naprawdę chec? Jest zarówo taki jak w Starym jak i w Nowym. A czego chce : przestrzegania Przykazań , nic więcej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | O nieee, ten z NT bardzo różni się od tego ze ST. Nowy jest kochający i ofiarny, stary gniewny i złośliwy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafal Zdzichowicz | >O nieee, ten z NT bardzo różni się od tego ze ST. Nowy jest kochający i ofiarny, stary gniewny i złośliwy. Gniew Boży nie zna granic , tak samo jak Jego Miłosierdzie. Zapewniam Cię natomiast że Bóg nie jest złośliwy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>O nieee, ten z NT bardzo różni się od tego ze ST. Nowy jest kochający i ofiarny, stary gniewny i złośliwy. >Gniew Boży nie zna granic , tak samo jak Jego Miłosierdzie.
Nie dostrzegasz pewnej sprzeczności w tym, co właśnie powiedziałeś?
> Zapewniam Cię natomiast że Bóg nie jest złośliwy.
No tak, pozwala istnieć złu dlatego, że bardzo nas wszystkich lubi...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>O nieee, ten z NT bardzo różni się od tego ze ST. Nowy jest kochający i ofiarny, stary gniewny i złośliwy. >>Gniew Boży nie zna granic , tak samo jak Jego Miłosierdzie. >Nie dostrzegasz pewnej sprzeczności w tym, co właśnie powiedziałeś? Ani odrobiny.
>> Zapewniam Cię natomiast że Bóg nie jest złośliwy. >No tak, pozwala istnieć złu dlatego, że bardzo nas wszystkich lubi... Zło istniało prawie od zawsze , sami wybraliśmy nasz los.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Nie dostrzegasz pewnej sprzeczności w tym, co właśnie powiedziałeś? >Ani odrobiny.
Jak z dzieckiem.
"Mój monochromatyczny monitor wyświetla 16 milionów kolorów."
Czy tu też wszystko Ci się zgadza
>>No tak, pozwala istnieć złu dlatego, że bardzo nas wszystkich lubi... >Zło istniało prawie od zawsze , sami wybraliśmy nasz los.
Jasne, to przecież człowiek pozwolił istnieć Szatanowi, a nie jakiś tam bóg!
Sorry, ja swojego losu nie wybierałem. Gdybym mógł to uczynić, byłbym wiecznie piękny, bogaty, mądry i nieśmiertelny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Nie dostrzegasz pewnej sprzeczności w tym, co właśnie powiedziałeś? >>Ani odrobiny. >Jak z dzieckiem. >"Mój monochromatyczny monitor wyświetla 16 milionów kolorów." >Czy tu też wszystko Ci się zgadza Czy to że matka kocha dziecko oznacza , że pozawala mu dosłownie na wszystko , na łamanie reguł które wcześniej ustliła ?
>>>No tak, pozwala istnieć złu dlatego, że bardzo nas wszystkich lubi... >>Zło istniało prawie od zawsze , sami wybraliśmy nasz los. >Jasne, to przecież człowiek pozwolił istnieć Szatanowi, a nie jakiś tam bóg! Bóg pozwolił istnieć szatanowi żeby kusił ludzi , i całkiem dobrze mu to idzie.
>Sorry, ja swojego losu nie wybierałem. Gdybym mógł to uczynić, byłbym wiecznie piękny, bogaty, mądry i nieśmiertelny. Każdy jest panem/kowalem swojego losu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Czy to że matka kocha dziecko oznacza , że pozawala mu dosłownie na wszystko , na łamanie reguł które wcześniej ustliła ?
Jeśli kocha NIESKOŃCZENIE, to tak. Oczywiście przy założeniu, że łamanie reguł nie przysporzy dziecku innych kłopotów. Bóg, ponieważ jest wszechmogący, może człowiekowi zapewnić brak konsekwencji, a jednak tego nie robi. Lipna ta miłość.
>Bóg pozwolił istnieć szatanowi żeby kusił ludzi , i całkiem dobrze mu to idzie.
Świetna sprawa. Czy będziesz szanował strażaka, który podkłada ogień pod domostwa? No ja właśnie też nie bardzo. Rozumiesz, do czego piję?
>>Sorry, ja swojego losu nie wybierałem. Gdybym mógł to uczynić, byłbym wiecznie piękny, bogaty, mądry i nieśmiertelny. >Każdy jest panem/kowalem swojego losu.
Ale nie każdy ma dostęp do odpowiednich materiałów i narzędzi, by wykuć taki los, jakiego zapragnie. Ot, boska sprawiedliwość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Czy to że matka kocha dziecko oznacza , że pozawala mu dosłownie na wszystko , na łamanie reguł które wcześniej ustliła ? >Jeśli kocha NIESKOŃCZENIE, to tak. Oczywiście przy założeniu, że łamanie reguł nie przysporzy dziecku innych kłopotów. Bóg, ponieważ jest wszechmogący, może człowiekowi zapewnić brak konsekwencji, a jednak tego nie robi. Lipna ta miłość. To tak matka jest głupia , a nie kocha nieskończenie swoje dziecko.
>>Bóg pozwolił istnieć szatanowi żeby kusił ludzi , i całkiem dobrze mu to idzie. >Świetna sprawa. Czy będziesz szanował strażaka, który podkłada ogień pod domostwa? No ja właśnie też nie bardzo. Rozumiesz, do czego piję? Nie rozumiesz tu jest szatan , w Raju już go nie ma . Tu jesteś na chwilę , na próbe . w Raju będziesz na wieki.
>>>Sorry, ja swojego losu nie wybierałem. Gdybym mógł to uczynić, byłbym wiecznie piękny, bogaty, mądry i nieśmiertelny. >>Każdy jest panem/kowalem swojego losu. >Ale nie każdy ma dostęp do odpowiednich materiałów i narzędzi, by wykuć taki los, jakiego zapragnie. Ot, boska sprawiedliwość. "Człowiek żyje nie tak jak chce , ale tak jak potrafi" "Znać swoją drogę , a podążać niąto dwie różne kwestie"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Jeśli kocha NIESKOŃCZENIE, to tak. Oczywiście przy założeniu, że łamanie reguł nie przysporzy dziecku innych kłopotów. Bóg, ponieważ jest wszechmogący, może człowiekowi zapewnić brak konsekwencji, a jednak tego nie robi. Lipna ta miłość. >To tak matka jest głupia , a nie kocha nieskończenie swoje dziecko.
Wyjaśnij mi łaskawie DLACZEGO?
Przypomnę, że w myśl założeń, przyzwolenie na wszystko nie wiązałoby się z ŻADNYMI konsekwencjami.
>>Świetna sprawa. Czy będziesz szanował strażaka, który podkłada ogień pod domostwa? No ja właśnie też nie bardzo. Rozumiesz, do czego piję? >Nie rozumiesz tu jest szatan , w Raju już go nie ma . Tu jesteś na chwilę , na próbe . w Raju będziesz na wieki.
Dalej to samo, ale niech będzie.
Czy pochwalisz strażaka, który podłoży ogień pod czyjąś chałupę, by przetestować umiejętność obywatela ratowania się z pożaru?
>>Ale nie każdy ma dostęp do odpowiednich materiałów i narzędzi, by wykuć taki los, jakiego zapragnie. Ot, boska sprawiedliwość. >"Człowiek żyje nie tak jak chce , ale tak jak potrafi"
Nie zapominaj, że potrafiłby więcej, gdyby miał możliwości.
Biedny człowiek nigdy nie zostanie kierowcą F1, ani graczem w golfa, chociaż pewnie wielu takich byłoby dziś mistrzami, gdyby dać im możliwość.
>"Znać swoją drogę , a podążać niąto dwie różne kwestie"
A "mieć czym ją przemierzać", to kwestia o której trochę zapominasz, a nierozerwalnie wiąże się z drugą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>To tak matka jest głupia , a nie kocha nieskończenie swoje dziecko. >Wyjaśnij mi łaskawie DLACZEGO? >Przypomnę, że w myśl założeń, przyzwolenie na wszystko nie wiązałoby się z ŻADNYMI konsekwencjami. Zawsze są jakieś konsekwencje , nie pamiętasz akcja - reakcja ? Czy jakakolwiek decyzja w Twoim życiu nie niesie za sobą konsekwencji ?Poza tym masz dziecko , puść je w "samopas" niech się uczy życia ,tylko powiedz mu co jest złe , a co dobre , zobaczysz co się stanie. Trzeba egzekwować od dziecka , inaczej nic z tego nie będzie.
>Czy pochwalisz strażaka, który podłoży ogień pod czyjąś chałupę, by przetestować umiejętność obywatela ratowania się z pożaru? Jeśli ten obywatel dostanie od tego strażaka w zamian wspaniałą willę to tak , rozumiesz o co mi chodzi ?
>>"Człowiek żyje nie tak jak chce , ale tak jak potrafi" >Nie zapominaj, że potrafiłby więcej, gdyby miał możliwości. >Biedny człowiek nigdy nie zostanie kierowcą F1, ani graczem w golfa, chociaż pewnie wielu takich byłoby dziś mistrzami, gdyby dać im możliwość. Byłoby ale nie są , ja też chciałbym być Królem Polski , ale wiem że raczej nigdy nim nie zostanę i nie mam o to pretensji do Boga , rozumiesz ?
>>"Znać swoją drogę , a podążać niąto dwie różne kwestie" >A "mieć czym ją przemierzać", to kwestia o której trochę zapominasz, a nierozerwalnie wiąże się z drugą. Jeśli znasz swoją drogę to znajdziesz i środek transportu. Najłatwiej jest siąść nic nie robić i czekać na przysłowiową mannę z nieba , nie ma tak prosto. Takie właśnie jest myślenie ludzi : chciałabym zostać piosenkarką , ale nie umiem śpiewać ; chciałbym zostać piłkarzem ,ale zamiast grać siedzę z kumplami na ławce i pije browar. Nic nie ma za darmo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>To tak matka jest głupia , a nie kocha nieskończenie swoje dziecko. >>Wyjaśnij mi łaskawie DLACZEGO? >>Przypomnę, że w myśl założeń, przyzwolenie na wszystko nie wiązałoby się z ŻADNYMI konsekwencjami. >Zawsze są jakieś konsekwencje , nie pamiętasz akcja - reakcja ? Czy jakakolwiek decyzja w Twoim życiu nie niesie za sobą konsekwencji ?Poza tym masz dziecko , puść je w "samopas" niech się uczy życia ,tylko powiedz mu co jest złe , a co dobre , zobaczysz co się stanie. Trzeba egzekwować od dziecka , inaczej nic z tego nie będzie.
Masz jeden problem. Nie potrafisz wyjść poza bariery, o których mówisz, że ich nie ma (dla boga).
Twój przyciasny od nadmiaru modlitw rozum nie pojmuje, że bóg mógłby stworzyć świat takim, by NIE było żadnych konsekwencji. Wszak jest wszechmogący.
A może znowu o czymś zapomniałem?
>>Czy pochwalisz strażaka, który podłoży ogień pod czyjąś chałupę, by przetestować umiejętność obywatela ratowania się z pożaru? >Jeśli ten obywatel dostanie od tego strażaka w zamian wspaniałą willę to tak , rozumiesz o co mi chodzi ?
A jeśli nie ujdzie z tego pożaru z życiem? Będziesz winił strażaka (choćby nie wiem co obiecywał), czy podpalonego?
>>>"Człowiek żyje nie tak jak chce , ale tak jak potrafi" >>Nie zapominaj, że potrafiłby więcej, gdyby miał możliwości. >>Biedny człowiek nigdy nie zostanie kierowcą F1, ani graczem w golfa, chociaż pewnie wielu takich byłoby dziś mistrzami, gdyby dać im możliwość. >Byłoby ale nie są , ja też chciałbym być Królem Polski , ale wiem że raczej nigdy nim nie zostanę i nie mam o to pretensji do Boga , rozumiesz ?
No właśnie. Dlatego królowie Polski mogą być nieudolni, jak M. K. Wiśniowiecki, kiedy wyjątkowo inteligentny Jasiek z Pupkowizny najlepiej sprawdziłby się na tronie, ale musi tyrać do końca życia na roli, bo na edukację go nie stać.
Uważasz taki stan rzeczy za słuszny?
>>>"Znać swoją drogę , a podążać niąto dwie różne kwestie" >>A "mieć czym ją przemierzać", to kwestia o której trochę zapominasz, a nierozerwalnie wiąże się z drugą. >Jeśli znasz swoją drogę to znajdziesz i środek transportu.
Powiedz to ludziom, którzy chcieli godnie żyć, a skończyli w komorach gazowych w Oświęcimiu. Na przykład.
> Najłatwiej jest siąść nic nie robić i czekać na przysłowiową mannę z nieba , nie ma tak prosto. Takie właśnie jest myślenie ludzi : chciałabym zostać piosenkarką , ale nie umiem śpiewać [...]
No i niestety ostatnio coraz więcej ludzi, którzy nie umieją śpiewać, zostaje piosenkarzami, a najzdolniejsi śpiewają do prysznica.
>[...] chciałbym zostać piłkarzem ,ale zamiast grać siedzę z kumplami na ławce i pije browar. Nic nie ma za darmo.
A ponieważ nie ma nic za darmo, niektórzy uzdolnieni sporotowcy muszą swoje siły przeznaczać na pracę w gospodarstwie, zamiast na treningi. Żeby mieć za co przeżyć. I nie są w stanie nic z tym zrobić, bo ktoś taki kupi sobie piłkę za pieniądze, które były na chleb, rodzina będzie głodować, a on sam- głodny- nie będzie w stanie jej wykopać choćby na 10 metrów.
Prawda jest taka, że równe szanse to mit.
|
|
| | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >>Tylko, że ja bym nie chciał żyć w świecie gdzie moralność jest wymuszana przykazaniami. >Ale żyjesz. >- Jasiu, nie bij Zosi, mówi mama Jasia. >Jaś walną z piąchy Kasię. >- Jasiu, nie wolno bić dziewczynek!, znowu mama Jasia. >Jaś wyprowadził haka Stasiowi. >- Jasiu, nie wolno bić dzieci!, mama Jasia uogólnia coraz bardziej. >Janek kopnął Ryśka. >- Jasiu, nie rób innym, co Tobie niemiłe!, matka Janka nadal przynudza. >Każdy system etyczny polega na wpajaniu określonych zachowań. Trochę zle się wyraziłem. Nie chodzi mi o to żeby dzieciakowi nie wpajać czego ma nie robić bo jest złe bo to jest potrzebne. Chodzi mi o to żeby np. człowiek, który nie kradnie nie robił tego dlatego, że ma świadomość tego, że robiąc to wyrządza tej osobie szkodę a nie dlatego, że któreś przykazanie mówi mu "nie kradnij".
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Tylko, że ja bym nie chciał żyć w świecie gdzie moralność jest wymuszana przykazaniami. >>Ale żyjesz. >>- Jasiu, nie bij Zosi, mówi mama Jasia. >>Jaś walną z piąchy Kasię. >>- Jasiu, nie wolno bić dziewczynek!, znowu mama Jasia. >>Jaś wyprowadził haka Stasiowi. >>- Jasiu, nie wolno bić dzieci!, mama Jasia uogólnia coraz bardziej. >>Janek kopnął Ryśka. >>- Jasiu, nie rób innym, co Tobie niemiłe!, matka Janka nadal przynudza. >>Każdy system etyczny polega na wpajaniu określonych zachowań. >Trochę zle się wyraziłem. Nie chodzi mi o to żeby dzieciakowi nie wpajać czego ma nie robić bo jest złe bo to jest potrzebne. Chodzi mi o to żeby np. człowiek, który nie kradnie nie robił tego dlatego, że ma świadomość tego, że robiąc to wyrządza tej osobie szkodę a nie dlatego, że któreś przykazanie mówi mu "nie kradnij".
A jeśli Przykazanie mówi "Miłuj bliżniego swego jak siebie samego" ?
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | A jeśli jest się masochistą?
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >A jeśli jest się masochistą? Masochizm jest dewiacją seksualną , a co za tym idzie jest sprzeczny z naturą.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Co nie zmienia faktu, że masochista, będąc dewiantem, zboczeńcem, czy jak go jeszcze nawiesz, chcąc dostosować się do jezusowych słów, będzie musiał sprawiać bliźniemu solidne lanie, albo urządzać chłosty.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Co nie zmienia faktu, że masochista, będąc dewiantem, zboczeńcem, czy jak go jeszcze nawiesz, chcąc dostosować się do jezusowych słów, będzie musiał sprawiać bliźniemu solidne lanie, albo urządzać chłosty. Będąc dewiantem czy zboczeńcem , jak może stosować się do słów Pana Jezusa ?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Będąc dewiantem czy zboczeńcem , jak może stosować się do słów Pana Jezusa ?
Zawsze może się bardzo starać, chyba że z góry przekreślasz dewiantów, jako straconych dla boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Będąc dewiantem czy zboczeńcem , jak może stosować się do słów Pana Jezusa ? >Zawsze może się bardzo starać, chyba że z góry przekreślasz dewiantów, jako straconych dla boga. Nie przekreślam , ale jeśli będzie się bardzo starać to najpierw porzuci dewiacje i zboczenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Dlaczego NAJPIERW? Bo Ty tak mówisz?
Dlaczego nie mógłby najpierw zmienić innych swoich przywar?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Dlaczego NAJPIERW? Bo Ty tak mówisz? Nie dlatego że ja tak mówie , poprostu jeśli uwierzy porzuci najpierw swój dotychczasowe grzeszne życie , a dopiero póżniej "bliżniego sego... ".
>Dlaczego nie mógłby najpierw zmienić innych swoich przywar? To nie jest kwestia kolejności zmiany swoich przywar.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie dlatego że ja tak mówie , poprostu jeśli uwierzy porzuci najpierw swój dotychczasowe grzeszne życie , a dopiero póżniej "bliżniego sego... ".
A nie mógłby najpierw być dobrym dla innych, a zmianę swoich przyzwyczajeń zostawić na potem?
>>Dlaczego nie mógłby najpierw zmienić innych swoich przywar? >To nie jest kwestia kolejności zmiany swoich przywar.
Sam powiedziałeś "najpierw [...]".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Nie dlatego że ja tak mówie , poprostu jeśli uwierzy porzuci najpierw swój dotychczasowe grzeszne życie , a dopiero póżniej "bliżniego sego... ". >A nie mógłby najpierw być dobrym dla innych, a zmianę swoich przyzwyczajeń zostawić na potem? Widzisz jeśli jest "dobry" dla innych wedle swoich wprzywar to chyba sam przyznasz , że niebardzo.
>>>Dlaczego nie mógłby najpierw zmienić innych swoich przywar? >>To nie jest kwestia kolejności zmiany swoich przywar. >Sam powiedziałeś "najpierw [...]". To nie jest kwestia kolejności zmiany swoich przywar , czytaj uważnie :jeśli uwierzy porzuci najpierw swój dotychczasowe grzeszne życie , a dopiero póżniej "bliżniego sego... "
|
|
| | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Tylko, że ja bym nie chciał żyć w świecie gdzie moralność jest wymuszana przykazaniami. Uważam, że lepiej uświadamiać ludzi, że gwałtem i przemocą wyrządza się komuś krzywdę. I właśnie tym się różni moralność ateistów od moralności co najmniej części (a przypuszczam, że nawet znacznej większości) teistów- nie wynika z przymusu (przykazań wiary) lub kalkulacji (obawy przed karą po śmierci) tylko ze świadomości, że czyni się (użyje tutaj tego słowa) zło. Nikt tego nie wymusza , raczej właśnie próbuje uświadamiać. A czy teista nie ma świadomości że czyni zło ? Taką świadomość posiadają tylko ateiści ? A czy przypadkiem u teistów ta świadomość nie jest spotęgowana wiarów w istnienie Boga ?
|
|
| | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Nikt tego nie wymusza , raczej właśnie próbuje uświadamiać. A czy teista nie ma świadomości że czyni zło ? Taką świadomość posiadają tylko ateiści ? A czy przypadkiem u teistów ta świadomość nie jest spotęgowana wiarów w istnienie Boga ? Nie przeczę, że teiści mają poczucie czynienia zła i właściwie to raczej ty temu niechcący zaprzeczyłeś pisząc: >Czy chciałbyś aby twoje dzieci wychowywane były w krainie gwałtu i przemocy ? Do tego doprowadza upadek obyczajów i odejście od Przykazań Bożych. Zabrzmiało to tak jakby przynajmniej większość teistów było moralnych tylko dlatego, że przykazania im każą, czyli moralność wymuszona.
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Nie przeczę, że teiści mają poczucie czynienia zła i właściwie to raczej ty temu niechcący zaprzeczyłeś pisząc: >>Czy chciałbyś aby twoje dzieci wychowywane były w krainie gwałtu i przemocy ? Do tego doprowadza upadek obyczajów i odejście od Przykazań Bożych. >Zabrzmiało to tak jakby przynajmniej większość teistów było moralnych tylko dlatego, że przykazania im każą, czyli moralność wymuszona. Jako osoba niewierząca opierasz się tylko na świadomym rozróżnianiu dobra i zła , ja jako osoba wierząca nie mogę i nie potrafię rozłączyć tego "rozróżniania" od Przykazań , one są ważniejsze. Nawet jeśli założyć że morlaność wierzących jest wymuszona Przykazaniami , to czy nie czynią oni dobrze , więc dlaczego uważasz że tylko dlatego.
|
|
| | | | | | | |  | | michiko (596 punktów) | > Nawet jeśli założyć że morlaność wierzących jest wymuszona Przykazaniami Rafał, jak chcesz za pomocą Dekalogu uświadamiać ludzi? To tylko pewien zbiór zdań. Tak czy siak, musisz je odnieść do praktyki życiowej. A tu taka bezkompromisowość to utopia. I tak można całą dyskusję rozpocząć od nowa.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>jak chcesz za pomocą Dekalogu uświadamiać ludzi? To tylko pewien zbiór zdań. Jeśli dla Ciebie Dekalog nic nie znaczy , to jak mogę uświadomić Cię za jego pomocą ?
>Tak czy siak, musisz je odnieść do praktyki życiowej. A tu taka bezkompromisowość to utopia. Prawo jest bezkompromisow , czyż nie tak ? Jeśli ukradniesz coś , skażą Cię jako złodzieja. Mogą odstąpić od wykonania kary , co jednak nie zmienia faktu że jesteś złodziejem, czy nie mam racji ? Czy to utopia ? Proszę Cię jeszcze , powiedz które Przykazanie należy "odnieść do praktyki życiowej" ?
|
|
| | | | | | | | | |  | | michiko (596 punktów) | > Jeśli dla Ciebie Dekalog nic nie znaczy , to jak mogę uświadomić Cię za jego pomocą ?Otóż to? Jak możesz, skoro ja tego nie chcę?  Rafał, Właśnie o to chodzi. W jakim sensie Dekalog ma mieć dla mnie znaczenie? W takim, w jakim jestem w stanie go zinterpretować w oparciu o posiadaną wiedzę i doświadczenie, osiągnięte w praktycznym życiu. Np. "Nie zabijaj"- czy to znaczy, że mam umrzeć z głodu? Chcę żyć-muszę jeść, a więc muszę iść na kompromis. Jeśli zabiję zwierzę lub roślinę, czy nazwę się mordercą? Dla wielu tak postawiony problem będzie oczywistą niedorzecznością, a jednak odebrałam życie. Czy moja wina będzie większa, gdy zrobię to "tylko" dla sportu lub rozrywki? A może jednakowo bez znaczenia? Czy kobieta dokonująca aborcji, ze względów zdrowotnych jest morderczynią, czy po prostu ratuje swoje istnienie i czy to coś złego? Wszyscy jesteśmy wyposażeni w instynkt samozachowawczy, mamy prawo bronić własnego jestestwa. Czy wychodząc z tego założenia mogę ją potępiać? Czy znając swoje słabości i będąc świadkiem własnych upadków, mam moralne prawo cynicznie narzucać i egzekwować bezwzględne posłuszeństwo wobec wyznawanych przeze mnie norm? Dekalog to tylko kilka zdań o pięknym przesłaniu, dla tego, kto się do nich tak odniesie. I tyle. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Np. "Nie zabijaj"- czy to znaczy, że mam umrzeć z głodu? Chcę żyć-muszę jeść, a więc muszę iść na kompromis. Jeśli zabiję zwierzę lub roślinę, czy nazwę się mordercą? Dla wielu tak postawiony problem będzie oczywistą niedorzecznością, a jednak odebrałam życie. Czy moja wina będzie większa, gdy zrobię to "tylko" dla sportu lub rozrywki? A może jednakowo bez znaczenia? Nie zabijaj odnosi siędo ludzi.
>Czy kobieta dokonująca aborcji, ze względów zdrowotnych jest morderczynią, czy po prostu ratuje swoje istnienie i czy to coś złego? Wszyscy jesteśmy wyposażeni w instynkt samozachowawczy, mamy prawo bronić własnego jestestwa. Czy wychodząc z tego założenia mogę ją potępiać? "Kto pierwszy jest bez grzechu niechaj rzuci kamieniem" "Nie potępiaj , abys nie był potępiony" "Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je." Występuje przeciwko V Przykazaniu , tak samo jak i sztab medyczny biorący udział przy zabiegu.
>Czy znając swoje słabości i będąc świadkiem własnych upadków, mam moralne prawo cynicznie narzucać i egzekwować bezwzględne posłuszeństwo wobec wyznawanych przeze mnie norm? Kto nigdy nie upadł nigdy też się nie podniesie , a kto naprawdę się podniósł nigdy już nie upadnie. Każdy ma jakieś słabości , tak samo jak nie ma ludzi bez grzechu. Co rozumiesz przez moralne prawo ?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Np. "Nie zabijaj"- czy to znaczy, że mam umrzeć z głodu? Chcę żyć-muszę jeść, a więc muszę iść na kompromis. Jeśli zabiję zwierzę lub roślinę, czy nazwę się mordercą? Rośliny są twoim pozywieniem , zwierzęta stały się nim póżniej.
Dla wielu tak postawiony problem będzie oczywistą niedorzecznością, a jednak odebrałam życie. Czy moja wina będzie większa, gdy zrobię to "tylko" dla sportu lub rozrywki? A może jednakowo bez znaczenia ? Zabijanie zwierząt dla pokarmu nie jest grzechem.
>Czy kobieta dokonująca aborcji, ze względów zdrowotnych jest morderczynią, czy po prostu ratuje swoje istnienie i czy to coś złego? Wszyscy jesteśmy wyposażeni w instynkt samozachowawczy, mamy prawo bronić własnego jestestwa. Czy wychodząc z tego założenia mogę ją potępiać? "kto zachować chce swoje życie straci je , a kto je straci dla Mnie odnajdzie je " Nie winneś potępiać nikogo , "nie potępiaj , abyś nie był potępiony".
>Czy znając swoje słabości i będąc świadkiem własnych upadków, mam moralne prawo cynicznie narzucać i egzekwować bezwzględne posłuszeństwo wobec wyznawanych przeze mnie norm? Kto nie upadł nigdy się nie podniesie , a kto raz się podnósł nigdy nie upadnie. Co rozumiesz przez "moralne prawo" i "cynicznie narzucać" ?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Czy kobieta dokonująca aborcji, ze względów zdrowotnych jest morderczynią, czy po prostu ratuje swoje istnienie i czy to coś złego? Wszyscy jesteśmy wyposażeni w instynkt samozachowawczy, mamy prawo bronić własnego jestestwa. Czy wychodząc z tego założenia mogę ją potępiać? > "kto zachować chce swoje życie straci je , a kto je straci dla Mnie odnajdzie je " >Nie winneś potępiać nikogo , "nie potępiaj , abyś nie był potępiony".
A wiesz co? Masz rację.
Proponuję wprowadzić osobny kodeks prawny dla osób wierzących. Będzie oparty na Biblii. Każdy, kto zdeklaruje się jako chrześcijanin, będzie mu podlegał.
Zobaczymy ilu będzie chrześcijan po pierwszych kamienowaniach za aborcję, zdrady i takie tam.
Ponieważ jesteśmy niewierzący, teksty w rodzaju:
> "kto zachować chce swoje życie straci je , a kto je straci dla Mnie odnajdzie je " >Nie winneś potępiać nikogo , "nie potępiaj , abyś nie był potępiony".
... do nas nie przemawiają.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Proponuję wprowadzić osobny kodeks prawny dla osób wierzących. Będzie oparty na Biblii. Każdy, kto zdeklaruje się jako chrześcijanin, będzie mu podlegał. Chrześcijanie mają już swój kodeks , nie potrzebują następnego.
>Zobaczymy ilu będzie chrześcijan po pierwszych kamienowaniach za aborcję, zdrady i takie tam. Chrześcijanie nie kaminiują , pamiętaj o tym. "Kto jest bez grzechu niechaj pierwszy rzuci kamieniem".
>Ponieważ jesteśmy niewierzący, teksty w rodzaju: >> "kto zachować chce swoje życie straci je , a kto je straci dla Mnie odnajdzie je " >>Nie winneś potępiać nikogo , "nie potępiaj , abyś nie był potępiony". >... do nas nie przemawiają.
To było uzasadnienie , czym mam więc uzasadniać swoj pogląd ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Proponuję wprowadzić osobny kodeks prawny dla osób wierzących. Będzie oparty na Biblii. Każdy, kto zdeklaruje się jako chrześcijanin, będzie mu podlegał. >Chrześcijanie mają już swój kodeks , nie potrzebują następnego.
Ale ja potrzebuję rozdziału od Was i Waszych praw.
Jeśli tylu jest u nas chrześcijan, niech wprowadzą swój religijny kodeks do prawa formalnego, który będzie dotyczył TYLKO ICH.
>Chrześcijanie nie kaminiują , pamiętaj o tym.
Rzeczywiście, JUŻ nie.
>"Kto jest bez grzechu niechaj pierwszy rzuci kamieniem".
Ale kto bluźni, niech wyprowadzony zostanie za mury miasta i ukamienowany Cytat nie jest dosłowny.
Aha, zapomniałem. Przecież teraz powiesz, że to ST, więc się nie liczy. Naturalnie znów będzie się liczył, kiedy będzie Ci to wygodne.
>To było uzasadnienie , czym mam więc uzasadniać swoj pogląd ?
Czymś, co nie wywodzi się z mitycznych obietnic bóstwa, którego istnienia nawet nie jesteś w stanie udowodnić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Chrześcijanie mają już swój kodeks , nie potrzebują następnego. >Ale ja potrzebuję rozdziału od Was i Waszych praw. A ja czekam na czasy kiedy "nasze" prawa , będą jedynymi prawami. Taka jest kolej rzeczy albo wy narzucicie ateistyczne prawa , albo my narzucimy nasze prawa , innej drogi nie ma.
>>Chrześcijanie nie kaminiują , pamiętaj o tym. >Rzeczywiście, JUŻ nie. No sam widzisz , nie kamienują.
>Aha, zapomniałem. Przecież teraz powiesz, że to ST, więc się nie liczy. Naturalnie znów będzie się liczył, kiedy będzie Ci to wygodne. Prawda za bluznierstwo należy się kara śmierci , jednak cięzko znależć kogoś kto byłby skłonny ją wykonać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >A ja czekam na czasy kiedy "nasze" prawa , będą jedynymi prawami. Taka jest kolej rzeczy albo wy narzucicie ateistyczne prawa , albo my narzucimy nasze prawa , innej drogi nie ma.
Mając do wyboru oszołomstwo i szansę na normalność, zgadnij co wybiorę.
Postaw się na moim miejscu i zastanów się, skąd brały się nagonki na ludzi wierzących. Ano stąd, że ci ludzie wierzący nie chcą podporządkować się prawu, dopóki nie będzie ono zgodne z ich przekonaniami.
>>>Chrześcijanie nie kaminiują , pamiętaj o tym. >>Rzeczywiście, JUŻ nie. >No sam widzisz , nie kamienują.
Ale chętnie znów by zaczęli, gdyby dano im taką możliwość.
>>Aha, zapomniałem. Przecież teraz powiesz, że to ST, więc się nie liczy. Naturalnie znów będzie się liczył, kiedy będzie Ci to wygodne. >Prawda za bluznierstwo należy się kara śmierci [...]
I takiego właśnie prawa chcesz? Nóż mi się w kieszeni czasem otwiera, kiedy czytam co piszesz. Pomyślałeś może, że są w naszym kraju ludzie, którzy w rzyci mają Twojego boga?
Widzisz, prawo laickie z reguły przewiduje tolerancję religijną. Prawo religijne praktycznie nigdy. Dlatego uważam, że z kościołami powinno się robić to, co ostatnio z wrocławskim Poltegorem: podpalić, przeprowadzić widowiskowe ćwiczenia strażackie, a następnie wziąć się do rozbiórki. To jest moje zdanie.
Nawiasem mówiąc, będzie mi brakować Poltegoru.
>[...] jednak cięzko znależć kogoś kto byłby skłonny ją wykonać.
Zdziwiłbyś się.
|
|
 | | plodzien (7378 punktów) | >Człowiek który popchnął napastnika nie jest mordercą , jest zabójcą, nie zrobił tego celowo. Chodzi więc z piętnem zabójcy , nie mordercy . > Kodeks karny z 97 r. odróżnił te dwa pojęcia. 1) zabójstwo to pozbawienie życia człowieka: "kto zabija człowieka podlega karze...." 2) morderstwo jest kwalifikowanym typem zabójstwa tj.: a) dokonanym ze szczególnym okrucieństwem; b) z użyciem broni palnej lub mat. wyb.; c) i jeszcze kilka innych przypadków. Słowem - zarówno zabójstwo jak morderstwo popełnia się celowo. Czyli jedno i drugie jest wykonaniem zamiaru bezpośredniego lub ewentualnego. Wypowiadając się jak powyżej dajesz świadectwo, że tego nie rozumiesz. Mylisz bowiem zabójstwo/morderstwo (które zawsze popełnia się celowo) z nieumyślym spowodowaniem śmierci (popełnianym pod wpływem nieumyślności lub niedbalstwa, oczywiście niecelowo). Przypuszczam, że mówiąc o niecelowości omawiasz (nawet o tym nie wiedząc) jeszcze inny przypadek. Chodzi ci zapewne o zdarzenie, które jest co prawda czynem zabronionym (spowodowanie śmierci człowieka), a jednak nie będące przestępstwem. Np. hamujący gwałtownie autobus sprawia, że jakiś ciężki człowiek przewraca się na dziecko i powoduje jego(niecelową) śmierć. Przygotuj się najpierw do dyskusji.
|
|
|  | | Rafał Zdziechowicz | >>Człowiek który popchnął napastnika nie jest mordercą , jest zabójcą, nie zrobił tego celowo. Chodzi więc z piętnem zabójcy , nie mordercy . > >Kodeks karny z 97 r. odróżnił te dwa pojęcia. >1) zabójstwo to pozbawienie życia człowieka: "kto zabija człowieka podlega karze...." >2) morderstwo jest kwalifikowanym typem zabójstwa tj.: >a) dokonanym ze szczególnym okrucieństwem; >b) z użyciem broni palnej lub mat. wyb.; >c) i jeszcze kilka innych przypadków. >Słowem - zarówno zabójstwo jak morderstwo popełnia się celowo. Czyli jedno i drugie jest wykonaniem zamiaru bezpośredniego lub ewentualnego.
" zabójstwo to pozbawienie życia człowieka " - gdzie tu jest mowa o jego celowości ?
>Wypowiadając się jak powyżej dajesz świadectwo, że tego nie rozumiesz. Mylisz bowiem zabójstwo/morderstwo (które zawsze popełnia się celowo) z nieumyślym spowodowaniem śmierci (popełnianym pod wpływem nieumyślności lub niedbalstwa, oczywiście niecelowo).
" zabójstwo to pozbawienie życia człowieka " , w Prawie Bożym nie ma "nieumyślnego spowodowania śmierci".
Przypuszczam, że mówiąc o niecelowości omawiasz (nawet o tym nie wiedząc) jeszcze inny przypadek. Chodzi ci zapewne o zdarzenie, które jest co prawda czynem zabronionym (spowodowanie śmierci człowieka), a jednak nie będące przestępstwem. Np. hamujący gwałtownie autobus sprawia, że jakiś ciężki człowiek przewraca się na dziecko i powoduje jego(niecelową) śmierć.
" zabójstwo to pozbawienie życia człowieka " w Prawie Bożym nie ma "spowodowania śmierci człowieka" .
>Przygotuj się najpierw do dyskusji. Ja również Ciebie pozdrawiam.
|
|
| |  | | plodzien (7378 punktów) | Mieszasz pojęcia, co nie czyni dyskusji klarowną. >" zabójstwo to pozbawienie życia człowieka "> Kiedy nie tylko. Pozbawienie życia człowieka może nastąpić na skutek zabójstwa, jego formy kwalifikowanej (tj. morderstwa), nieumyślnego spowodowania śmierci, przez przypadek, w obronie koniecznej, w stanie wyższej konieczności. Aby mówić o zabójstwie musi istnieć działanie w zamiarze bezpośrednim (sprawca chce zabić) lub ewentualnym (przewidując, że ofiara na skutek jego działania może umrzeć - i sprawca na to się godzi) pozbawienia życia człowieka. Może być więc popełnione tylko umyślnie. Nie jest więc tak jak piszesz, że jeśli ktoś pozbawił życia człowieka - to musi nosić piętno mordercy lub zabójcy. >..- gdzie tu jest mowa o jego celowości Celem jest działanie w zamiarze pozbawienia życia. >" zabójstwo to pozbawienie życia człowieka " , w Prawie Bożym nie ma "nieumyślnego spowodowania śmierci".> W prawie bożym nie. Było tworzone było dawno, przez ludzi prymitywnych to i ono jest takie. Tysiące lat rozwoju prawa spowodowało, że nazwanie kogoś lub nie mordercą/zabójcą zależy od tego, czy śmierć była skutkiem przypadku (brak odp.), czy śmierć była skutkiem podjęcia i zrealizowania zamiaru zamordowania człowieka, czy też - była skutkiem działania nieumyślnego. Takie jakże istotne rozróżnienia nie występowały w kodeksie Hammurabiego. Czego ty, jak się wydaje nie respektujesz 4 tysiące lat później.
|
|
| | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>W prawie bożym nie. Było tworzone było dawno, przez ludzi prymitywnych to i ono jest takie. Masz oto swoich światłych ludzi czasów współóczesnych :
Uprzywilejowane typy zabójstwa : - zabójstwo w afekcie (w stanie silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami) -zagrożone karą pozbawienia wolności na czas od roku do 10 lat (art. 148 § 4 k.k.). - dzieciobójstwo - zagrożone karą pozbawienia wolności na czas od 3 miesięcy do lat 5 (art. 149 k.k.) - eutanazja - zagrożona karą pozbawienia wolności na czas od 3 miesięcy do lat 5 (art. 150 k.k.).
>Tysiące lat rozwoju prawa spowodowało, że nazwanie kogoś lub nie mordercą/zabójcą zależy od tego, czy śmierć była skutkiem przypadku (brak odp.), czy śmierć była skutkiem podjęcia i zrealizowania zamiaru zamordowania człowieka, czy też - była skutkiem działania nieumyślnego. Tysiące lat rozwoju prawa doprowadziło do tego , że zabicie dziecka jest uprzywilejowane. O światły gatunku ludzki !
>Takie jakże istotne rozróżnienia nie występowały w kodeksie Hammurabiego. Czego ty, jak się wydaje nie respektujesz 4 tysiące lat później. Prawo ludzkie , to prawo ludzkie. Nie twierdzę że nie respektuje w prawie ludzkim , jednak nie ma takiego rozróżnienia w Prawie Bożym.
|
|
| | | |  | | plodzien (7378 punktów) | >>W prawie bożym nie. Było tworzone było dawno, przez ludzi prymitywnych to i ono jest takie.> >Masz oto swoich światłych ludzi czasów współóczesnych : >Uprzywilejowane typy zabójstwa : >- zabójstwo w afekcie (w stanie silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami) -zagrożone karą pozbawienia wolności na czas od roku do 10 lat (art. 148 § 4 k.k.).> Cóż dziwnego? Prawo uwzględnia nadzwyczajne okoliczności, w których mogą człowiekowi puścić nerwy. Jest ono wyrozumiałe jak kochający, troskliwy ojciec rozumiejący ludzkie słabości. Tego właśnie brak Twojemu bogu.
>- dzieciobójstwo - zagrożone karą pozbawienia wolności na czas od 3 miesięcy do lat 5 (art. 149 k.k.)> Tak. Takie rozwiązanie jest wynikiem pracy światłych ludzi czasów współczesnych. I nie jest czymś bezpodstawnie wydumanym a opiera się na osiągnięciach psychologii i psychiatrii, które to nauki zbadały przypadki, kiedy właśnie kobieta na skutek przebiegu porodu (zapamiętaj, bo to ważne - przebiegu porodu) ma ograniczoną zdolność rozeznania sytuacji. Chciałbyś ją wieszać czy ścinać?
>- eutanazja - zagrożona karą pozbawienia wolności na czas od 3 miesięcy do lat 5 (art. 150 k.k.).> No tak. Nieuleczalnie chora i straszliwie cierpiąca żona prosi męża o skrócenie męki. Niektórzy się na to nie zdobędą. Ale niektórzy tak. Cierpią razem z nią i współczują jej tak, że "od zmysłów" odchodzą. Chciałbyś ich karać jak zwykłych bandziorów - zabójców?
Wszystkie podane przez Ciebie przypadki są świadectwem humanizacji prawa, na którą ludzie czekali niezwykle długo.
>>Tysiące lat rozwoju prawa spowodowało, że nazwanie kogoś lub nie mordercą/zabójcą zależy od tego, czy śmierć była skutkiem przypadku (brak odp.), czy śmierć była skutkiem podjęcia i zrealizowania zamiaru zamordowania człowieka, czy też - była skutkiem działania nieumyślnego. >Tysiące lat rozwoju prawa doprowadziło do tego , że zabicie dziecka jest uprzywilejowane.> >O światły gatunku ludzki !> Nareszcie się z tobą zgadzam! >>Takie jakże istotne rozróżnienia nie występowały w kodeksie Hammurabiego. Czego ty, jak się wydaje nie respektujesz 4 tysiące lat później.> >Prawo ludzkie , to prawo ludzkie. Nie twierdzę że nie respektuje w prawie ludzkim , jednak nie ma takiego rozróżnienia w Prawie Bożym.> To mamy się go trzymać? - Kobiety mają podlegać mężom? - Mężczyzna może się rozwieść kiedy zechce? - Powinniśmy mieć prawo karać śmiercią za niewierność swoje połowice? - Brak sukcesów wychowawczych krnąbrnego syna powinniśmy kończyć ukamienowaniem go? - Nadal powinniśmy zabijać czarownice? Aaa nie chce mi się wyliczać więcej.
|
|
| | | | |  | | Baraban | >- Kobiety mają podlegać mężom? >- Mężczyzna może się rozwieść kiedy zechce? >- Powinniśmy mieć prawo karać śmiercią za niewierność swoje połowice? >- Brak sukcesów wychowawczych krnąbrnego syna powinniśmy kończyć ukamienowaniem go? >- Nadal powinniśmy zabijać czarownice?
Demagog z ciebie i manipulator. Poza nakazem podległości żon mężom (co nakazywał Paweł - ale nakazywał również mężom miłowanie swoich żon) zadne z tych "praw" nie występuje w "Prawie Bożym" (przynajmniej jak je rozumieją katolicy). Poza pierwszym, nie ma ich w ani w Ewangeliach, ani w Dziejach Apostolskich, Apolalipsie czy listach. Wręcz przeciwnie: Chrystus potępiał rozwody, czym się naraził faryzeuszom. Chrystus uratował ldacznicę właśnie przed ukamienowaniem. Chrystus za wzór stawia postawę ojca wobec marnotrawnego syna. Z pewnością o tym wiesz. Oj, bo stracę do ciebie szacunek...
|
|
| | | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | >Oj, bo stracę do ciebie szacunek...> Oj, nie zgubisz czego nie masz. Prawo boskie to też stary testament. A w nowym też wiele można znaleźć.
|
|
| | | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | >Demagog z ciebie i manipulator.> W wątku co prawda o bogu, trafiła się w końcu ciekawa dyskusja, w której by można przedstawić rozwiązania prawne sytuacji dla człowieka skrajnych. Naprawdę tragicznych. Dyskusja, w której by można prześledzić, jaką ewolucję przeszły zapatrywania na te sprawy pod wpływem rozwoju teorii i praktyki prawa korzystającego z dorobku różnych nauk. I nawet głęboko jak sądzę religijny pan Zdziechowicz podjął temat. No i cóż. Zjawia się baraban, którego zupełnie to nie interesuje. Pomija zasadniczą część mojego postu i nakazuje, żebym po raz setny majaczył o prawie boskim i to jemu bardziej wygodnym. Bo jak coś z prawniczego dorobku Ojca Jahwe odpowiada - to jest to święte i nienaruszalne przez tysiąclecia. Jak nie - mamy gadać o tym prawie (i je przestrzegać oczywiście), które ustanowiła osoba ta sama przecież, ale występująca pod nickiem "Syn". Raz syn będący ojcem ustanawia takie prawa, następnym razem ojciec będący akurat synem ustanawia inne, ale bardziej odpowiednie. Pikanterii dodają tu dodatkowo trzy fakty: 1) że ojciec, gdy był synem ustanawiał jakieś prawa, ale wiemy o tym jedynie ze spisanych dużo później i sprzecznych ze sobą w wielu miejscach opowieści, 2) że tenże syn, raz nakazał przestrzegać prawa, które wydał gdy pełnił akurat rolę ojca. Ale znowuż wiele razy postępował niezgodnie z prawem swojego ojca. 3) kiedy syn zmartwychwstał i poszedł do siebie, czyli do ojca, pojawiły się natychmiast kreatury, które wszystko poprzekręcały. W swoich Dziejach, w Listach. I do dziś wbrew prawu OjcoSyna, które ustanawiał zarówno gdy był Ojcem jak i Synem każą nam się do niego stosować. To w końcu nad którym prawem miałbym się w tym wątku nudzić?
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>I nawet głęboko jak sądzę religijny pan Zdziechowicz podjął temat. Nie mówi mi na pan , mam 22 lata wystrczy że się na zajęciach tego osłucham.
No i cóż. Zjawia się baraban, którego zupełnie to nie interesuje. Pomija zasadniczą część mojego postu i nakazuje, żebym po raz setny majaczył o prawie boskim i to jemu bardziej wygodnym. >Bo jak coś z prawniczego dorobku Ojca Jahwe odpowiada - to jest to święte i nienaruszalne przez tysiąclecia. Jak nie - mamy gadać o tym prawie (i je przestrzegać oczywiście), które ustanowiła osoba ta sama przecież, ale występująca pod nickiem "Syn". >Raz syn będący ojcem ustanawia takie prawa, następnym razem ojciec będący akurat synem ustanawia inne, ale bardziej odpowiednie. Czy ustalane prawo jest ze sobą sprzeczne i nie tworzy ciągłości ?
>Pikanterii dodają tu dodatkowo trzy fakty: >1) że ojciec, gdy był synem ustanawiał jakieś prawa, ale wiemy o tym jedynie ze spisanych dużo później i sprzecznych ze sobą w wielu miejscach opowieści, Gdzie są sprzeczne i co znaczy dużo póżniej ?
> 2) że tenże syn, raz nakazał przestrzegać prawa, które wydał gdy pełnił akurat rolę ojca. > Ale znowuż wiele razy postępował niezgodnie z prawem swojego ojca. Kiedy i gdzie ? Postępował niezgodnie z prawem , czy może niezgodnie z jego ludzką interpretacją ?
>3) kiedy syn zmartwychwstał i poszedł do siebie, czyli do ojca, pojawiły się natychmiast kreatury, które wszystko poprzekręcały. W swoich Dziejach, w Listach. Co poprzekręcały ?
>I do dziś wbrew prawu OjcoSyna, które ustanawiał zarówno gdy był Ojcem jak i Synem każą nam się do niego stosować. Jak wbrew ?
|
|
| | | | | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | >>I nawet głęboko jak sądzę religijny pan Zdziechowicz podjął temat.> >Nie mówi mi na pan ,> Niech będzie jak chce.
>>Raz syn będący ojcem ustanawia takie prawa, następnym razem ojciec będący akurat synem ustanawia inne, ale bardziej odpowiednie.> >Czy ustalane prawo jest ze sobą sprzeczne i nie tworzy ciągłości I pojawia się Zdziechowicz i nakazuje, żebym po raz setny majaczył o prawie boskim. Tak naprawdę ma gdzieś fakt, że człowiek na szczęście poprawił barbarzyństwie prawo żydowskich pastuchów owiec i bydła sprzed tysięcy lat. Że człowiek dostrzegł ludzkie słabości, emocje jakimi może być targany w tym ciężkim życiu. I że je nareszcie uwzględnia przy określaniu odpowiedzialności. Skoro pisze o dzieciobójstwie, silnym wzburzeniu, to dlaczego się nie odnosi do moich odpowiedzi?
>>Pikanterii dodają tu dodatkowo trzy fakty:> >>1) że ojciec, gdy był synem ustanawiał jakieś prawa, ale wiemy o tym jedynie ze spisanych dużo później i sprzecznych ze sobą w wielu miejscach opowieści,> >Gdzie są sprzeczne i co znaczy dużo póżniej Dużo później: Ewangelie powstały po długim czasie od jego śmierci. Sprzeczne: Ustanowienie eucharystii chociażby: 1) Marek 14:23 Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. 24 I rzekł do nich: «To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. 25 Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym». 2) Łukasz 22 19 Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!» U Marka nie będzie już pił aż w królestwie bożym. Potem to przemyślał i zapewne chcąc ograniczyć stopień bezrobocia stwierdził, że lepiej niech to jednak czynią na jego pamiątkę. I czynią i dobrze się mają. Nie wie o tym? Zdziechowicz?
>> 2) że tenże syn, raz nakazał przestrzegać prawa, które wydał gdy pełnił akurat rolę ojca.> >> Ale znowuż wiele razy postępował niezgodnie z prawem swojego ojca.> >Kiedy i gdzie ? Postępował niezgodnie z prawem , czy może niezgodnie z jego ludzką interpretacją A za co go sądzili? >>3) kiedy syn zmartwychwstał i poszedł do siebie, czyli do ojca, pojawiły się natychmiast kreatury, które wszystko poprzekręcały. W swoich Dziejach, w Listach.> >Co poprzekręcały Chociażby stosunek do kobiet. Jezus najwyraźniej je szanował. Paweł z Tarsu, Augustyn i setki innych - upodlili je. Nie wierzę, żeby tego nie wiedział. (Zdziechowicz)
>>I do dziś wbrew prawu OjcoSyna, które ustanawiał zarówno gdy był Ojcem jak i Synem każą nam się do niego stosować.> >Jak wbrew No chociażby stosunek do kobiet. Stanowisko klechów przez wieki było sprzeczne z tym jak traktował je (ponoć) Jezus.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Tak naprawdę ma gdzieś fakt, że człowiek na szczęście poprawił barbarzyństwie prawo żydowskich pastuchów owiec i bydła sprzed tysięcy lat. Że człowiek dostrzegł ludzkie słabości, emocje jakimi może być targany w tym ciężkim życiu. I że je nareszcie uwzględnia przy określaniu odpowiedzialności. Za umyślne zabójstwo śmierć , za nieumyślne wygnanie. Za kradzież wołu 5 wołów (bodajże) za kradzież cielaka 4 cielaki. Nie ma uwzględnionej odpowiedzialności ?
>>>Pikanterii dodają tu dodatkowo trzy fakty:> >>>1) że ojciec, gdy był synem ustanawiał jakieś prawa, ale wiemy o tym jedynie ze spisanych dużo później i sprzecznych ze sobą w wielu miejscach opowieści,> >>Gdzie są sprzeczne i co znaczy dużo póżniej >Dużo później: Ewangelie powstały po długim czasie od jego śmierci. Ewangelii było wiele i nie powstawały w aż tak długim czasie.
>Sprzeczne: Ustanowienie eucharystii chociażby: >1) Marek 14:23 Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. 24 I rzekł do nich: «To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. 25 Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym». >2) Łukasz 22 19 Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!» >U Marka nie będzie już pił aż w królestwie bożym. Potem to przemyślał i zapewne chcąc ograniczyć stopień bezrobocia stwierdził, że lepiej niech to jednak czynią na jego pamiątkę. I czynią i dobrze się mają.
A czy ty traktujesz wino dosłownie ? Tu nie chodzi o popularny napój alkoholowy , którego Pan Jezus nie będzie pił bo w Niebie obowiązuje jak narazie prohibicja. Pozatym żęby było sprzecznie w jednym musiałby pić na okrągło , a w drugim nie pić wogóle. A tak poprostu w jednej nie pije , a w drugiej nie wspomina się nic na ten temat.
>>> 2) że tenże syn, raz nakazał przestrzegać prawa, które wydał gdy pełnił akurat rolę ojca.> >>> Ale znowuż wiele razy postępował niezgodnie z prawem swojego ojca.> >>Kiedy i gdzie ? Postępował niezgodnie z prawem , czy może niezgodnie z jego ludzką interpretacją >A za co go sądzili? Za blużnierstwo.
>>>3) kiedy syn zmartwychwstał i poszedł do siebie, czyli do ojca, pojawiły się natychmiast kreatury, które wszystko poprzekręcały. W swoich Dziejach, w Listach.> >>Co poprzekręcały >Chociażby stosunek do kobiet. Jezus najwyraźniej je szanował. Paweł z Tarsu, Augustyn i setki innych - upodlili je. >Nie wierzę, żeby tego nie wiedział. (Zdziechowicz) Jak to je upodlili ?
>>>I do dziś wbrew prawu OjcoSyna, które ustanawiał zarówno gdy był Ojcem jak i Synem każą nam się do niego stosować.> >>Jak wbrew >No chociażby stosunek do kobiet. Stanowisko klechów przez wieki było sprzeczne z tym jak traktował je (ponoć) Jezus. Ja tam szanuję kobiety , widzisz Bóg nie mówił "nie szanujcie kobiet" . Nie rozmawiajmy o tym co robią księża , już o tym wspominałem , rozmawiajmy o tym co jest napisane w Piśmie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | plodzien (7378 punktów) | >Za umyślne zabójstwo śmierć , za nieumyślne wygnanie. Za kradzież wołu 5 wołów (bodajże) za kradzież cielaka 4 cielaki. Nie ma uwzględnionej odpowiedzialności Co mi tu Rafał wyjeżdża z wołami pomijając ważki fakt, że mowa była o uprzywilejowanych formach pozbawienia życia? Z barbarzyńskim nierozróżnianiem między zwykłym zabójstwem a np. eutanazją czy dzieciobójstwem dokonanym pod wpływem przebiegu porodu poradził sobie dopiero człowiek nowożytny. >>>>Pikanterii dodają tu dodatkowo trzy fakty:> >>>>1) że ojciec, gdy był synem ustanawiał jakieś prawa, ale wiemy o tym jedynie ze spisanych dużo później i sprzecznych ze sobą w wielu miejscach opowieści,> >>>Gdzie są sprzeczne i co znaczy dużo póżniej >>Dużo później: Ewangelie powstały po długim czasie od jego śmierci.> >Ewangelii było wiele i nie powstawały w aż tak długim czasie. > Nie ma ani słowa oryginalnego. Bo też po jego śmierci nikt niczego nie pisał. Wszyscy czekali. Miał zaraz wrócić (czas jest bliski). Czekali i czekali ustnie przekazując sobie nowinę. Aż przez te kilkadziesiąt lat czekania nogi wrosły im w siedzenia a ono samo boleć poczęło. Zaczęli więc pisać. A każdy co innego bo zawsze tak jest, jak się spisuje to co opowiadali inni. Pewnie wiesz, że najgorszym środkiem dowodowym są zeznania świadków. I to w dodatku tych, co już nie żyją. Więc spisywano to co ktoś powiedział. Potem tworząc nowe teksty zżynano ze starszych. I wkradały się błędy. A potem pierwsze teksty przepadały. Zostały odpisy odpisów. I teraz w takiej właśnie formie masz to swoje słowo boże. >>Sprzeczne: Ustanowienie eucharystii chociażby:> >......> >>U Marka nie będzie już pił aż w królestwie bożym. Potem to przemyślał i zapewne chcąc ograniczyć stopień bezrobocia stwierdził, że lepiej niech to jednak czynią na jego pamiątkę. I czynią i dobrze się mają.> >A czy ty traktujesz wino dosłownie ? Tu nie chodzi o popularny napój alkoholowy ,> Co Ty powiesz? >...którego Pan Jezus nie będzie pił bo w Niebie obowiązuje jak narazie prohibicja.> Masz pewne źródło wiadomości > Pozatym żęby było sprzecznie w jednym musiałby pić na okrągło , a w drugim nie pić wogóle. A tak poprostu w jednej nie pije , a w drugiej nie wspomina się nic na ten temat.> Nie jest to tak po prostu. W starszej ewangelii nic nie każe czynić na pamiątkę. Po co, skoro zaraz ustanowi królestwo? U Łukasza widać już znużenie długotrwałym czekaniem na jego przyjście. Trzeba coś robić, żeby nie oszaleć. To tak jak kiedyś w kolejce za mięsem. O 6 rano ludzie spokojnie stali, bo mieli rzucić towar o 11. O 11 zaczynali prowadzić ożywione rozmowy. O 15 byli już Wspólnotą połączoną oczekiwaniem na obiecaną kiełbasę. Z wyłonionym komitetem kolejkowym. Ze spisaną na kartce dobrą nowiną o kolejności dostępu do nieba/lady sklepowej.
>>>> 2) że tenże syn, raz nakazał przestrzegać prawa, które wydał gdy pełnił akurat rolę ojca.> >>>> Ale znowuż wiele razy postępował niezgodnie z prawem swojego ojca.> >>>Kiedy i gdzie ? Postępował niezgodnie z prawem , czy może niezgodnie z jego ludzką interpretacją> >>A za co go sądzili >Za blużnierstwo.> Za bluźnierstwo przeciwko prawu boskiemu. Sam Jezus plącze się w zeznaniach. Raz mówi - "nikogo nie będziesz zwał ojcem. Jeden jest tylko. Ten w niebie" . To znowuż wyskakuje z koncepcją, że jest synem bożym. Ten pan raz mówi tak, raz siak. To się Żydzi zdenerwowali. >>>>3) kiedy syn zmartwychwstał i poszedł do siebie, czyli do ojca, pojawiły się natychmiast kreatury, które wszystko poprzekręcały. W swoich Dziejach, w Listach.> >>>Co poprzekręcały> >>Chociażby stosunek do kobiet. Jezus najwyraźniej je szanował. Paweł z Tarsu, Augustyn i setki innych - upodlili je.> >Jak to je upodlili "Niech na zgromadzeniach milczą, bo nie pozwala się im mówić, lecz niech będą poddane, jak i zakon mówi. A jeśli chcą się czegoś dowiedzieć, niech pytają w domu swoich mężów, bo nie przystoi w zborze kobiecie mówić" (1Kor 14: 34-35) oraz: "Nie pozwalam zaś kobiecie nauczać ani wynosić się nad męża, natomiast powinna zachowywać się spokojnie" (1Tm 2:12). "Każda kobieta, która się modli albo prorokuje z nie nakrytą głową, hańbi głowę swoją" (1Kor 11:5).
>Ja tam szanuję kobiety , widzisz Bóg nie mówił "nie szanujcie kobiet" . > Po mojemu to bóg nic nie mówił. >Nie rozmawiajmy o tym co robią księża , już o tym wspominałem , rozmawiajmy o tym co jest napisane w Piśmie. > A listy do Koryntian to już nie należą do Pisma?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Za umyślne zabójstwo śmierć , za nieumyślne wygnanie. Za kradzież wołu 5 wołów (bodajże) za kradzież cielaka 4 cielaki. Nie ma uwzględnionej odpowiedzialności >Co mi tu Rafał wyjeżdża z wołami pomijając ważki fakt, że mowa była o uprzywilejowanych formach pozbawienia życia? Z barbarzyńskim nierozróżnianiem między zwykłym zabójstwem a np. eutanazją czy dzieciobójstwem dokonanym pod wpływem przebiegu porodu poradził sobie dopiero człowiek nowożytny. No to są rozróznione : umyslne i nie umyślne. Eutanazja jest chyba umyslna ?
>Nie ma ani słowa oryginalnego. Bo też po jego śmierci nikt niczego nie pisał. Wszyscy czekali. Miał zaraz wrócić (czas jest bliski). Czekali i czekali ustnie przekazując sobie nowinę. Aż przez te kilkadziesiąt lat czekania nogi wrosły im w siedzenia a ono samo boleć poczęło. Zaczęli więc pisać. A każdy co innego bo zawsze tak jest, jak się spisuje to co opowiadali inni. Pewnie wiesz, że najgorszym środkiem dowodowym są zeznania świadków. I to w dodatku tych, co już nie żyją. Więc spisywano to co ktoś powiedział. Potem tworząc nowe teksty zżynano ze starszych. I wkradały się błędy. A potem pierwsze teksty przepadały. Zostały odpisy odpisów. I teraz w takiej właśnie formie masz to swoje słowo boże. Ile istnieje wszechświat ? Po śmierci Pana Jezusa jest prawie 2000 lat ! Rozuiesz , czas jest bliski , ale zależy jak pojmujesz słowo "bliski".
>Nie jest to tak po prostu. W starszej ewangelii nic nie każe czynić na pamiątkę. Po co, skoro zaraz ustanowi królestwo? U Łukasza widać już znużenie długotrwałym czekaniem na jego przyjście. Trzeba coś robić, żeby nie oszaleć. >To tak jak kiedyś w kolejce za mięsem. O 6 rano ludzie spokojnie stali, bo mieli rzucić towar o 11. O 11 zaczynali prowadzić ożywione rozmowy. O 15 byli już Wspólnotą połączoną oczekiwaniem na obiecaną kiełbasę. Z wyłonionym komitetem kolejkowym. Ze spisaną na kartce dobrą nowiną o kolejności dostępu do nieba/lady sklepowej. Ewangelie się wzajemnie uzupełniają , dlatego jest ich 4 . Jakby w każdej było to samo , to by była 1 .
>Za bluźnierstwo przeciwko prawu boskiemu. Sam Jezus plącze się w zeznaniach. Raz mówi - "nikogo nie będziesz zwał ojcem. Jeden jest tylko. Ten w niebie" . To znowuż wyskakuje z koncepcją, że jest synem bożym. Ten pan raz mówi tak, raz siak. To się Żydzi zdenerwowali. No skoro mówił , że "jeden jest Ojciec w Niebie" i nazywał się Jego Synem , to gdzie plącze się w zeznaniach. Poza tym słowo ojciec , ma wiele znaczeń.
>>Jak to je upodlili >"Niech na zgromadzeniach milczą, bo nie pozwala się im mówić, lecz niech będą poddane, jak i zakon mówi. A jeśli chcą się czegoś dowiedzieć, niech pytają w domu swoich mężów, bo nie przystoi w zborze kobiecie mówić" (1Kor 14: 34-35) oraz: "Nie pozwalam zaś kobiecie nauczać ani wynosić się nad męża, natomiast powinna zachowywać się spokojnie" (1Tm 2:12). >"Każda kobieta, która się modli albo prorokuje z nie nakrytą głową, hańbi głowę swoją" (1Kor 11:5). No i w związku z tym ? Gdzie to upodlenie ? I dlaczego nie przytoczyłeś innego fragmentu z listu do Koryntian o tym , że kobieta należy do mężczyzny , tak jak mężczyzna do kobiety , chyba dlatego że nie pasuje do całości.
>>Ja tam szanuję kobiety , widzisz Bóg nie mówił "nie szanujcie kobiet" . > >Po mojemu to bóg nic nie mówił. >>Nie rozmawiajmy o tym co robią księża , już o tym wspominałem , rozmawiajmy o tym co jest napisane w Piśmie. > >A listy do Koryntian to już nie należą do Pisma? >Należą do Pisma , jak najbardziej.
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | > Niby świat jest taki kolorowy, jednak w kwestiach> moralnych jest tylko i wyłącznie czarno-biały.Jeśli tylko zechcesz, będzie taki. Wystarczy sobie ustalić, co jest czarne, co białe, i być ślepo konsekwentnym, bez wzgędu na ludzi - cóż ludzie, górą monochromatyczność. I życie jest proste. > Nie można stać po obu stronach barykady.Nie, ale można stać na barykadzie. Nie, ale najpierw trzeba ustalić, gdzie jest barykada. > Chrześcijaństwo uczy nietolerancji ?! Większej głupoty nie można napisaćOj można, głupota ludzka daje pojęcie o nieskończoności. Chrześcijaństwo uczy tolerancji, ale ludziom często bardziej zależy żeby "być chrześcijaninem", niż choćby znać nauki Jezusa. > Jak wyjaśnić stygmaty , objawienia w Fatimie , cudowne> uzdrowienia czy chociażby opętania i egzorcyzmy ?Oczywiście, że też wcześniej na to nie wpadłam. To musi być bóg. I wszystko jasne. Co się przejmować. To takie logiczne. Wszyscy racjonaliści powinni to kupić.  > Czy jeśli Chrześcijaństwo byłoby mitem , to czy pierwsi chrześcijanie> nie wyrzekaliby się swej wiary w obawie przed> prześladowaniami , tak powszechnymi w tamtych czasach ?Już widzę jakiegoś Chrześcijanina, który wrzucony do Koloseum krzyczy "Ale to tak dla jaj było, wiecie!". To była właśnie siła ich wiary, godnej podziwu - wiary, która nie domaga się uzasadnienia i nie szuka wszędzie dowodów na poparcie swych założeń.
|
|
 | | nieobecny | >To była właśnie siła ich wiary, godnej podziwu - wiary Godnej pożałowania.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Tak, zgadzam się raczej z Twoim określeniem.
|
|
|  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Oczywiście nie można kazać komuś coś podziwiać lub czegoś żałować; to są subiektywne doznania. Ale warto zastanowić się, ile niektórzy [?] ludzie określający się jako "wierzący" mają wspólnego z prawdziwą wiarą. Nie kumam prób racjonalizacji wiary, szukania dowodów, analizy każdej litery w Piśmie tzw. Świętym i dawania argumentów w postaci cudów. Jeśli ktoś chce, żeby jego wiarę traktować racjonalnie, to proszę bardzo. Ale jak przychodzi co do czego, to niech nie zasłania się "a bo wy nie wierzycie jak nie ujrzycie".
|
|
| |  | | Rafał Zdziechowicz | Jeśli uwierzy serce , uwierzy i umysł. Ateiści mają mniej dowodów na to że boga nie ma , niż ja na to że Bóg istnieje.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Teraz jesteś naprawdę żałosny.
Odnośnie udowadniania nieistnienia, to już coś Ci napisałem. Natomiast nie masz absolutnie żadnego dowodu na to, że bóg istnieje. Podaj jeden w pełni sprawdzalny dowód, to masz u nas wiernych wyznawców swojego boga. Gra warta świeczki, nie sądzisz? Tylko JEDEN.
Za to ja przy okazji poproszę Cię jeszcze o udowodnienie nieistnienia Włochatych Słoni Z Małymi Trąbkami, zamieszkujących Słońce.
|
|
| | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Jeśli uwierzy serce , uwierzy i umysł.
Forum fideistów przecznicę dalej.
>Ateiści mają mniej dowodów na to że boga nie ma , niż ja na to że Bóg istnieje.
Ba. Nawet ich nie próbują znaleźć. Zastanawiałeś się, dlaczego? Może dlatego, że jakby mieli obalać każdą wymyśloną przez kogoś historię, która i tak nic nie wnosi, to zabrakłoby im życia na poważniejsze problemy?
Zawiodłam się na Tobie, Rafale. Myślałam, że chcesz na serio pogadać o moralności, nawet tej z Dekalogu. A tu jawisz się kolejnym dyletantem, który gdy już nie ma argumentów, próbuje wykazać się demagogią. Nie można udowodnić nieistnienia czegoś, co nie isnieje. Tu podpisuję się obiema rękami pod postem Thorvoya. I szalenie jestem ciekawa, jakie dowody nam przytoczysz.
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Ateiści mają mniej dowodów na to że boga nie ma , niż ja na to że Bóg istnieje. >Ba. Nawet ich nie próbują znaleźć. No właśnie. >Zastanawiałeś się, dlaczego? Może dlatego, że jakby mieli obalać każdą wymyśloną przez kogoś historię, która i tak nic nie wnosi, to zabrakłoby im życia na poważniejsze problemy? To nie jest "jakaś" teoria , jeśli ja mam rację , po tym życiu nastąpi Żywot Wieczny , przy którym ziemskie życie nie jest nawet sekundą z ziemskiego żywota . Czy to nie jest poważna sprawa ?
>Zawiodłam się na Tobie, Rafale. Myślałam, że chcesz na serio pogadać o moralności, nawet tej z Dekalogu. A tu jawisz się kolejnym dyletantem, który gdy już nie ma argumentów, próbuje wykazać się demagogią. Nie można udowodnić nieistnienia czegoś, co nie isnieje. Tu podpisuję się obiema rękami pod postem Thorvoya. I szalenie jestem ciekawa, jakie dowody nam przytoczysz. A nie rozmawiam na serio ? "Nie można udowodnić nieistnienia czegoś, co nie isnieje." Jak mam więc wam udowodnić naukowo stygmaty , uzdrowienia , objawienia czy opętania , przecież one z naukowego punktu widzenia nie istnieją ? Tyle osób je widziało , ale one nadal nie istnieją.
|
|
| | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >To nie jest "jakaś" teoria , jeśli ja mam rację , po tym życiu nastąpi Żywot Wieczny , przy którym ziemskie życie nie jest nawet sekundą z ziemskiego żywota . Czy to nie jest poważna sprawa ?
Rafale, jeśli Latający Potwór Spaghetti istnieje, konsekwencje też mogą być straszne [zależy naturalnie od wyobraźni twórcy teorii]. Z teraz znajdź dowód na to, że on nie istnieje.
>"Nie można udowodnić nieistnienia czegoś, co nie isnieje." >Jak mam więc wam udowodnić naukowo stygmaty , uzdrowienia , objawienia czy opętania , przecież one z naukowego punktu widzenia nie istnieją ? Tyle osób je widziało , ale one nadal nie istnieją.
Nie widzisz różnicy między istnieniem uzdrowień a boga?
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>To nie jest "jakaś" teoria , jeśli ja mam rację , po tym życiu nastąpi Żywot Wieczny , przy którym ziemskie życie nie jest nawet sekundą z ziemskiego żywota . Czy to nie jest poważna sprawa ? >Rafale, jeśli Latający Potwór Spaghetti istnieje, konsekwencje też mogą być straszne [zależy naturalnie od wyobraźni twórcy teorii]. Z teraz znajdź dowód na to, że on nie istnieje. A komu się ujawnił ten potwór ?
>>"Nie można udowodnić nieistnienia czegoś, co nie isnieje." >>Jak mam więc wam udowodnić naukowo stygmaty , uzdrowienia , objawienia czy opętania , przecież one z naukowego punktu widzenia nie istnieją ? Tyle osób je widziało , ale one nadal nie istnieją. >Nie widzisz różnicy między istnieniem uzdrowień a boga? No uzdrownienia są nadnaturalne , czyli muszą mieć nadanturalne żródło . Wykluczanie uzdrownień , jest wykluczaniem istnienia Boga.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Rafale, jeśli Latający Potwór Spaghetti istnieje, konsekwencje też mogą być straszne [zależy naturalnie od wyobraźni twórcy teorii]. Z teraz znajdź dowód na to, że on nie istnieje. >A komu się ujawnił ten potwór ?
Zbigniewowi Rosomackiemu.
Zmarł ón był jakiś czas temu, ale kolega mi opowiadał, że jego dziadek, co Rosomackiego ze szkoły znał, wie, że ON widział. Znaczy się prawda to jest.
>>Nie widzisz różnicy między istnieniem uzdrowień a boga? >No uzdrownienia są nadnaturalne , czyli muszą mieć nadanturalne żródło . Wykluczanie uzdrownień , jest wykluczaniem istnienia Boga.
Zgadzam się, jeśli za "uzdrowienie" przyjmiemy domyślnie efekt boskiej ingerencji.
|
|
| | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >A komu się ujawnił ten potwór ?
Nawet jeśli istnieje i się komuś ujawnił, to czy to ważne, komu?
>No uzdrownienia są nadnaturalne , czyli muszą mieć nadanturalne żródło . Wykluczanie uzdrownień , jest wykluczaniem istnienia Boga.
W jakim sensie uzdrowienia są nadnaturalne? I na jakiej podstawie tak sądzisz? I dlaczego utożsamiasz boga z nadnaturalnym? Czy uważasz boga po prostu za definicję nadnaturalności?
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) | >>A komu się ujawnił ten potwór ? >Zbigniewowi Rosomackiemu >Zmarł ón był jakiś czas temu, ale kolega mi opowiadał, że jego dziadek, co Rosomackiego ze szkoły znał, wie, że ON widział. Znaczy się prawda to jest Prawdę mówił. Też znam jednego, którego znajomy o tym słyszał. Naprawdę nie ma się z czego śmiać.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >To nie jest "jakaś" teoria , jeśli ja mam rację , po tym życiu nastąpi Żywot Wieczny , przy którym ziemskie życie nie jest nawet sekundą z ziemskiego żywota . Czy to nie jest poważna sprawa ?
A jeśli rację mieli starożytni Grecy, to wierząc w Jahwe, sczeźniesz w Hadesie. To nie jest byle jaka sprawa, nie sądzisz?
>"Nie można udowodnić nieistnienia czegoś, co nie isnieje." >Jak mam więc wam udowodnić naukowo stygmaty , uzdrowienia , objawienia czy opętania , przecież one z naukowego punktu widzenia nie istnieją ? Tyle osób je widziało , ale one nadal nie istnieją.
Więcej osób widziało UFO i potwora z Loch Ness. Dlaczego im nie wierzysz?
Chyba że wierzysz.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>To nie jest "jakaś" teoria , jeśli ja mam rację , po tym życiu nastąpi Żywot Wieczny , przy którym ziemskie życie nie jest nawet sekundą z ziemskiego żywota . Czy to nie jest poważna sprawa ? >A jeśli rację mieli starożytni Grecy, to wierząc w Jahwe, sczeźniesz w Hadesie. To nie jest byle jaka sprawa, nie sądzisz? Nie mieli , pozatym wszystkie dusze szły do Hadesu , najgorsi szli do jego części zwanej Tartarem , o ile się nie mylę.
>>"Nie można udowodnić nieistnienia czegoś, co nie isnieje." >>Jak mam więc wam udowodnić naukowo stygmaty , uzdrowienia , objawienia czy opętania , przecież one z naukowego punktu widzenia nie istnieją ? Tyle osób je widziało , ale one nadal nie istnieją. >Więcej osób widziało UFO i potwora z Loch Ness. Dlaczego im nie wierzysz? >Chyba że wierzysz. Skąd wiesz że więcej ? Pozatym czy UFO nie mogłoby być tworem szatana ?
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>A jeśli rację mieli starożytni Grecy, to wierząc w Jahwe, sczeźniesz w Hadesie. To nie jest byle jaka sprawa, nie sądzisz? >Nie mieli [...]
Myślę, że Oni podobnie mówiliby o Tobie, z taką samą pewnością, jaka przemawia przez Ciebie.
Nie, Rafale, na słowo Ci nie uwierzę. Pokaż, że Twój bóg jest bardziej godny wiary w niego, niż bogowie starożytnych, albo istniejących dziś innych wiar.
, pozatym wszystkie dusze szły do Hadesu , najgorsi szli do jego części zwanej Tartarem , o ile się nie mylę.
Moje niedopatrzenie, ale to już naprawdę szczegół.
>>Więcej osób widziało UFO i potwora z Loch Ness. Dlaczego im nie wierzysz? >>Chyba że wierzysz. >Skąd wiesz że więcej ? Pozatym czy UFO nie mogłoby być tworem szatana ?
A jeśli nawet, to CO?
|
|
 | | Rafał Zdziechowicz |
>I życie jest proste.
A nie jest ?
>Nie, ale można stać na barykadzie.
Nie można być za , a nawet przeciw.
>Nie, ale najpierw trzeba ustalić, gdzie jest barykada.
To już zostało ustalone.
>Oczywiście, że też wcześniej na to nie wpadłam. To musi być bóg. I wszystko jasne. Co się przejmować. To takie logiczne. Wszyscy racjonaliści powinni to kupić.
A widzisz jakieś bardziej logiczne wyjaśnienie, nawet stosując naukowy punkt widzenia bardziej prawdopodobnej hipotezy znależć nie można.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Powiedz mi jedną rzecz: w czym hipoteza stworzenia człowieka przez boga ustępuje hipotezie stworzenia świata przez krasnoludki z Wenus? Pytanie może brzmi dla Ciebie głupio, ale mimo wszystko proszę Cię o odpowiedź.
|
|
| |  | | Rafał Zdziechowicz | >Powiedz mi jedną rzecz: w czym hipoteza stworzenia człowieka przez boga ustępuje hipotezie stworzenia świata przez krasnoludki z Wenus? Pytanie może brzmi dla Ciebie głupio, ale mimo wszystko proszę Cię o odpowiedź.
W niczym , przewyższa ją zdecydowanie. A patrząc z drugiej strony, jak potężną istotą musi być Stwórca ? Czy słyszałeś kiedyś o "krasnoludkach z Wenus" , a słyszałeś o Panie Jezusie ? Nie nawiązując kontaktu z ludzmi , Stwórca skazałby ich na wieczne potępienie . Kontakt z ludzmi nawiązał Bóg , nie krasnoludki i w tym ta hipotez jest słabsza. Nie ma poparcia w żadnych świadectwach zarówno historycznych jak i terażniejszych, nie mieliśmy żadnych kontaktów z "krasnoludkami z Wenus" , a czy Stwórca nie doglądałby swojego dzieła , pozatym "Boży Plan Stworzenia i Zbawienia" jest logicznym i zaplanowanym ciągiem zdarzeń, będąc nawet niewierzącym trudno znależć w nim niekonsekwencję .
|
|
| | |  | | nieobecny | >pozatym "Boży Plan Stworzenia i Zbawienia" jest logicznym i zaplanowanym ciągiem zdarzeń, będąc nawet niewierzącym trudno znależć w nim niekonsekwencję . Wszechwiedzący Bóg stworzył nieśmiertelne, posiadające rozum i wolną wolę istoty - anioły. Część z nich, pod przewodem niejakiego Lucyfera, doszła do wniosku, że nie odpowiada im wieczne wypełnianie zleceń Boga, wieczne bycie Jego chłopcami na posyłki. Ponieważ Bóg nie mógł unicestwić tych buntowników, a tym samym załatwić problem nieposłuszeństwa, więc skazał ich na banicję z terenów Nieba do terenów zwanych Piekłem. Jakiś czas potem Bóg wpadł na pomysł, że podejmie drugą próbę stworzenia inteligentnych istot. Pamiętając przypadek nieśmiertelnych, zbuntowanych aniołów, stworzył tym razem dwoje... nieśmiertelnych ludzi. Czym się różnili od aniołów? Z tego co wiadomo, to brakiem skrzydeł i posiadaniem płci, co nie miało żadnego znaczenia, bo nie dane im były jeszcze wówczas możliwości rozmnażania się. Traf chciał, że szefowi zbuntowanych aniołów udało się w jakiś nadBoski sposób przedostać na teren Nieba (Raju), gdzie spotkał się z ludzką samicą i namówił ją do tego, żeby stała się istotą moralną, czyli skosztowała owocu z drzewa "dobrego i złego". Samica, dotąd najwyraźniej niemająca pojęcia co dobre a co złe, zaznawszy tej wiedzy namówiła samca, aby też przestał być amoralny. "Wszechwiedzący" Bóg, który po raz drugi nie przewidział skutków swoich czynów, bardzo się wkurzył na parę ludzi za to, że złamali jego zakaz bycia amoralnymi. Będąc wszechmogącym zupgradował parę ludzi do wersji "śmiertelni" (na co nie wpadł w przypadku aniołów). Poza tą nowością w swoim Boskim postępowaniu poszedł utartą ścieżką - wypędził ludzi z Nieba, jak swego czasu wypędził anioły.
Po pewnym czasie genialny Bóg wpadł na pomysł, że wypędzeni ludzie oraz ich potomkowie (Kaina i Abla /sic!/ - jedynych dzieci Ewy i Adama) na zawsze zostaną poza Niebem, tak jak zbuntowane anioły i będą sobie żyć jak chcą. To wkurzyło Boga, który najwyraźniej potrzebował oddanych, bezmyślnych wyznawców. Wpadł na pomysł, żeby dać szansę ludziom na przebłaganie samego siebie za to, że skorzystali z danej im przez Niego wolnej woli. W tym celu skazał samego siebie na śmierć. Zstąpił na Ziemię, i dał się zabić ludziom, a ta ofiara z samego siebie zaspokoiła jego Ego.
Zaiste, Boski plan stworzenia i zbawienia zaplanowanym i logicznym jest, aaaaaaameeeeeeeeeeennnnnnnn.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Kurde bele, dlaczego jeszcze Cię nie odbanowali?
Miałbyś kolejnego plusa do kolekcji.
|
|
| | | | |  | | nieobecny | >Kurde bele, dlaczego jeszcze Cię nie odbanowali? Nie wiem, ICH zapytaj. Póki co dali mi możliwość pisania na forum bez możliwości logowania się. Dobre i to. Może jeszcze jakoś nie odpokutowałem całkiem swoich grzechów?
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Żebyś wiedział, że zapytam.
|
|
| | | | | | |  | | nieobecny | >Żebyś wiedział, że zapytam. No i co odpowiedzieli?
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Jeszcze NIE zapytałem.
Zresztą widzisz też po jakim czasie odpowiadam znów na ten wątek.
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Wszechwiedzący Bóg stworzył nieśmiertelne, posiadające rozum i wolną wolę istoty - anioły. Część z nich, pod przewodem niejakiego Lucyfera, doszła do wniosku, że nie odpowiada im wieczne wypełnianie zleceń Boga, wieczne bycie Jego chłopcami na posyłki. Ponieważ Bóg nie mógł unicestwić tych buntowników, a tym samym załatwić problem nieposłuszeństwa, więc skazał ich na banicję z terenów Nieba do terenów zwanych Piekłem. >Jakiś czas potem Bóg wpadł na pomysł, że podejmie drugą próbę stworzenia inteligentnych istot. Pamiętając przypadek nieśmiertelnych, zbuntowanych aniołów, stworzył tym razem dwoje... nieśmiertelnych ludzi. Czym się różnili od aniołów? Z tego co wiadomo, to brakiem skrzydeł i posiadaniem płci, co nie miało żadnego znaczenia, bo nie dane im były jeszcze wówczas możliwości rozmnażania się. Traf chciał, że szefowi zbuntowanych aniołów udało się w jakiś nadBoski sposób przedostać na teren Nieba (Raju), gdzie spotkał się z ludzką samicą i namówił ją do tego, żeby stała się istotą moralną, czyli skosztowała owocu z drzewa "dobrego i złego". Samica, dotąd najwyraźniej niemająca pojęcia co dobre a co złe, zaznawszy tej wiedzy namówiła samca, aby też przestał być amoralny. >"Wszechwiedzący" Bóg, który po raz drugi nie przewidział skutków swoich czynów, bardzo się wkurzył na parę ludzi za to, że złamali jego zakaz bycia amoralnymi. Będąc wszechmogącym zupgradował parę ludzi do wersji "śmiertelni" (na co nie wpadł w przypadku aniołów). Poza tą nowością w swoim Boskim postępowaniu poszedł utartą ścieżką - wypędził ludzi z Nieba, jak swego czasu wypędził anioły.
Człowiek nie ogarnie tego w całości swoim umysłem , jest na to za mały. A nie pomyślałeś o tym , że Bóg zezwolił na to żeby szatan kusił Ewę ?
>Po pewnym czasie genialny Bóg wpadł na pomysł, że wypędzeni ludzie oraz ich potomkowie (Kaina i Abla /sic!/ - jedynych dzieci Ewy i Adama) na zawsze zostaną poza Niebem, tak jak zbuntowane anioły i będą sobie żyć jak chcą. To wkurzyło Boga, który najwyraźniej potrzebował oddanych, bezmyślnych wyznawców. Wpadł na pomysł, żeby dać szansę ludziom na przebłaganie samego siebie za to, że skorzystali z danej im przez Niego wolnej woli. >W tym celu skazał samego siebie na śmierć. Zstąpił na Ziemię, i dał się zabić ludziom, a ta ofiara z samego siebie zaspokoiła jego Ego.
Ofiara Pana Jezusa nie miała na celu zaspokojenia jego ego , miała na celu Zmartwychwstanie Pana Jezusa oraz odkupienie grzechów ludzi, Miłosierdzie Boże. Swoją drogą jak oceniasz oddanie za kogoś życia swojego syna ?
>Zaiste, Boski plan stworzenia i zbawienia zaplanowanym i logicznym jest, aaaaaaameeeeeeeeeeennnnnnnn.
Cały czas w przeciwieństwie do Ciebie ,nie znajduję w nim niespójności.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Człowiek nie ogarnie tego w całości swoim umysłem , jest na to za mały. A nie pomyślałeś o tym , że Bóg zezwolił na to żeby szatan kusił Ewę ?
To jest to jego słynne miłosierdzie?
>Ofiara Pana Jezusa nie miała na celu zaspokojenia jego ego , miała na celu Zmartwychwstanie Pana Jezusa oraz odkupienie grzechów ludzi, Miłosierdzie Boże.
I nie mógł bóg wybaczyć ludziom bez tej krawej szopki?
>Swoją drogą jak oceniasz oddanie za kogoś życia swojego syna ?
Co to za oddanie życia, skoro podobno syn teraz ma się w najlepsze u boku taty w lepszym świecie? Masa ludzi oddawała swoje żywota w znacznie okrutniejszych męczarniach.
>>Zaiste, Boski plan stworzenia i zbawienia zaplanowanym i logicznym jest, >aaaaaaameeeeeeeeeeennnnnnnn. >Cały czas w przeciwieństwie do Ciebie ,nie znajduję w nim niespójności.
Rafale, Ty nie widziałbyś niespójności w 2+2=5, gdyby taki wynik działania podawała Ci Biblia.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Człowiek nie ogarnie tego w całości swoim umysłem , jest na to za mały. A nie pomyślałeś o tym , że Bóg zezwolił na to żeby szatan kusił Ewę ? >To jest to jego słynne miłosierdzie?
Rozumiesz pojęcie miłosierdzia ? Bo chyba niebardzo . Co innego wystawiać kogoś na próbę , a co innego okazywać mu miłośierdzie.
>>Ofiara Pana Jezusa nie miała na celu zaspokojenia jego ego , miała na celu Zmartwychwstanie Pana Jezusa oraz odkupienie grzechów ludzi, Miłosierdzie Boże. >I nie mógł bóg wybaczyć ludziom bez tej krawej szopki? Tu nie chodzi tylko o wybaczenie , tu chodzi w dużej mierze jak napisałem o Zmartwychwstanie.
>>Swoją drogą jak oceniasz oddanie za kogoś życia swojego syna ? >Co to za oddanie życia, skoro podobno syn teraz ma się w najlepsze u boku taty w lepszym świecie? Masa ludzi oddawała swoje żywota w znacznie okrutniejszych męczarniach. No siedzi u boku Ojca , a wydany został na takie męczarnie , Syn Boga .
>>>Zaiste, Boski plan stworzenia i zbawienia zaplanowanym i logicznym jest, >>aaaaaaameeeeeeeeeeennnnnnnn. >>Cały czas w przeciwieństwie do Ciebie ,nie znajduję w nim niespójności.
>Rafale, Ty nie widziałbyś niespójności w 2+2=5, gdyby taki wynik działania podawała Ci Biblia. Ty natomiast gdyby ktoś Ci powiedział , że 2+2=4 nie uwierzyłbyś mu , powiedziałbyś żeby Ci to udowodnił.Rozumiesz o co mi chodzi ?
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Rozumiesz pojęcie miłosierdzia ? Bo chyba niebardzo . Co innego wystawiać kogoś na próbę , a co innego okazywać mu miłośierdzie.
Przede wszystkim: po cholerę bóg wystawiał ich na próbę?
A poza tym: po cholerę wystawiał ich na próbę, co do której wiedział, że zakończy się niepowodzeniem (wszak jest wszechmogący)?
I jeszcze: na jakiej zasadzie bóg ich potępił, skoro nie mieli rozróżnienia między złem a dobrem, więc nie mogli wiedzieć, że nieposluszeństwo jest złe?
>>>Ofiara Pana Jezusa nie miała na celu zaspokojenia jego ego , miała na celu Zmartwychwstanie Pana Jezusa oraz odkupienie grzechów ludzi, Miłosierdzie Boże. >>I nie mógł bóg wybaczyć ludziom bez tej krawej szopki? >Tu nie chodzi tylko o wybaczenie , tu chodzi w dużej mierze jak napisałem o Zmartwychwstanie.
W porządku. Zmartwychwstanie.
Dalej nie wiem po co całe to przedstawienie.
>No siedzi u boku Ojca , a wydany został na takie męczarnie , Syn Boga .
Trochę się pomęczył, a teraz jest bogiem. Ja pierniczę, wiele bym dał, by moje życie tak wyglądało (jakoś bym przebolał ten epizod z krzyżowaniem).
>Ty natomiast gdyby ktoś Ci powiedział , że 2+2=4 nie uwierzyłbyś mu , powiedziałbyś żeby Ci to udowodnił.Rozumiesz o co mi chodzi ?
Rozumiem. I wiesz co? Masz rację.
Jeśli ktoś pokaże mi wynik równania, którego nie rozumiem, ale które chcę zrozumieć, będę wymagał, by krok po kroku tłumaczył wszystko, zanim dojdzie do rozwiązania.
Tym właśnie się różnimy, Rafale.
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Przede wszystkim: po cholerę bóg wystawiał ich na próbę? >A poza tym: po cholerę wystawiał ich na próbę, co do której wiedział, że zakończy się niepowodzeniem (wszak jest wszechmogący)? Nie do mnie to pytanie , za mały jestem żebym mógł na nie odpowiedzieć.
>I jeszcze: na jakiej zasadzie bóg ich potępił, skoro nie mieli rozróżnienia między złem a dobrem, więc nie mogli wiedzieć, że nieposluszeństwo jest złe? Powiedział żeby nie zrywali owocu ?
>Dalej nie wiem po co całe to przedstawienie. Bóg dał ludziom dowód, najlepszy jaki mógł.
>Trochę się pomęczył, a teraz jest bogiem. Ja pierniczę, wiele bym dał, by moje życie tak wyglądało (jakoś bym przebolał ten epizod z krzyżowaniem). Cały czas był Bogiem , przed krzyżowaniem też. Zrobił to z woli Ojca aby dać ludziom świadectwo.
>Jeśli ktoś pokaże mi wynik równania, którego nie rozumiem, ale które chcę zrozumieć, będę wymagał, by krok po kroku tłumaczył wszystko, zanim dojdzie do rozwiązania. >Tym właśnie się różnimy, Rafale.
Czy wierzysz że istnieje takie zjawisko jak piorun kulisty ?
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>A poza tym: po cholerę wystawiał ich na próbę, co do której wiedział, że zakończy się niepowodzeniem (wszak jest wszechmogący)? >Nie do mnie to pytanie , za mały jestem żebym mógł na nie odpowiedzieć.
Czyli tak naprawdę nic o bogu nie wiesz, a z niewzruszoną pewnością głosisz pierdoły, które go dotyczą.
>>I jeszcze: na jakiej zasadzie bóg ich potępił, skoro nie mieli rozróżnienia między złem a dobrem, więc nie mogli wiedzieć, że nieposluszeństwo jest złe? >Powiedział żeby nie zrywali owocu ?
Zdaje się, że tego zabronił. Coś pomyliłem?
>>Dalej nie wiem po co całe to przedstawienie. >Bóg dał ludziom dowód, najlepszy jaki mógł.
Dowód CZEGO?
>Cały czas był Bogiem , przed krzyżowaniem też. Zrobił to z woli Ojca aby dać ludziom świadectwo.
Świadectwo CZEGO? Masochizmu?
>>Tym właśnie się różnimy, Rafale. >Czy wierzysz że istnieje takie zjawisko jak piorun kulisty ?
Słyszałem o tym, ale nie interesowałem się. Nie jestem fizykiem, nie znam natury wyładowań elektrycznych, więc jako laik przyjmuję, że coś takiego może istnieć, ale na dobrą sprawę nie obchodzi mnie to.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>A poza tym: po cholerę wystawiał ich na próbę, co do której wiedział, że zakończy się niepowodzeniem (wszak jest wszechmogący)? >>Nie do mnie to pytanie , za mały jestem żebym mógł na nie odpowiedzieć. >Czyli tak naprawdę nic o bogu nie wiesz, a z niewzruszoną pewnością głosisz pierdoły, które go dotyczą. Głosze to co On sam powiedział , nic poza to.
>>>I jeszcze: na jakiej zasadzie bóg ich potępił, skoro nie mieli rozróżnienia między złem a dobrem, więc nie mogli wiedzieć, że nieposluszeństwo jest złe? >>Powiedział żeby nie zrywali owocu ? >Zdaje się, że tego zabronił. Coś pomyliłem? >>>Dalej nie wiem po co całe to przedstawienie. To nie jest przedstawienie , ludzie w Edenie nie rozrużniali dobra i zła , zrywając owoc z Drzewa Poznania zdobyli tą wiedzę , nie mogli więc dłużej przebywać w Edenie.
>>Bóg dał ludziom dowód, najlepszy jaki mógł. >Dowód CZEGO? >>Cały czas był Bogiem , przed krzyżowaniem też. Zrobił to z woli Ojca aby dać ludziom świadectwo. >Świadectwo CZEGO? Masochizmu? Świadectwo Zmartwychwstania.
>>>Tym właśnie się różnimy, Rafale. >>Czy wierzysz że istnieje takie zjawisko jak piorun kulisty ? >Słyszałem o tym, ale nie interesowałem się. Nie jestem fizykiem, nie znam natury wyładowań elektrycznych, więc jako laik przyjmuję, że coś takiego może istnieć, ale na dobrą sprawę nie obchodzi mnie to. Widzisz nie obchodzi Cię.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Głosze to co On sam powiedział , nic poza to.
Może to i jeszcze gorzej...
>>>>Dalej nie wiem po co całe to przedstawienie. >To nie jest przedstawienie , ludzie w Edenie nie rozrużniali dobra i zła , zrywając owoc z Drzewa Poznania zdobyli tą wiedzę , nie mogli więc dłużej przebywać w Edenie.
Dlaczego? Czy to uczyniło ich niegodnymi Edenu? Dlaczego? Dlaczego bóg odwalił im taki numer? Po co w ogóle tworzył to cholerne drzewko owocowe? Czy bez niego ludzie nie mogliby sobie spokojnie egzystować w rajskich warunkach?
>>Słyszałem o tym, ale nie interesowałem się. Nie jestem fizykiem, nie znam natury wyładowań elektrycznych, więc jako laik przyjmuję, że coś takiego może istnieć, ale na dobrą sprawę nie obchodzi mnie to. >Widzisz nie obchodzi Cię.
No widzę, i...?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Głosze to co On sam powiedział , nic poza to. >Może to i jeszcze gorzej... Przynajmniej mogę być pewny tego co mówię.
>>>>>Dalej nie wiem po co całe to przedstawienie. >>To nie jest przedstawienie , ludzie w Edenie nie rozrużniali dobra i zła , zrywając owoc z Drzewa Poznania zdobyli tą wiedzę , nie mogli więc dłużej przebywać w Edenie. >Dlaczego? Czy to uczyniło ich niegodnymi Edenu? Dlaczego? Dlaczego bóg odwalił im taki numer? Po co w ogóle tworzył to cholerne drzewko owocowe? Czy bez niego ludzie nie mogliby sobie spokojnie egzystować w rajskich warunkach? Bóg zakazał zrywania tego owocu i spozywania go , to dlatego wylecieliśmy z Edenu. Widzisz Bóg ma zaplanowane WSZYTSKO , nie może być tak jak z ludzmi , że niewygodne fragmenty (Drzewo Poznania) sobie pominiemy.
>>>Słyszałem o tym, ale nie interesowałem się. Nie jestem fizykiem, nie znam natury wyładowań elektrycznych, więc jako laik przyjmuję, że coś takiego może istnieć, ale na dobrą sprawę nie obchodzi mnie to. >>Widzisz nie obchodzi Cię. >No widzę, i...? Sam powinienieś wiedzieć , ale Cię to nie obchodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Głosze to co On sam powiedział , nic poza to. >>Może to i jeszcze gorzej... >Przynajmniej mogę być pewny tego co mówię.
Z pewnością jesteś niezwykle pewny. Temu dałeś już wyraz nie jeden i nie dwa razy.
Chciałbym być zawsze tak pewny jak Ty.
Niektórzy ludzie są absolutnie pewni, że podglądają ich skrzaty.
>Bóg zakazał zrywania tego owocu i spozywania go , to dlatego wylecieliśmy z Edenu.
Pamiętaj o jednym: ludzie nie znali pojęcia dobra i zła, więc nie rozumieli, że nieposłuszeństwo jest złe. O co w takim razie pretensje ze strony boga?
>Widzisz Bóg ma zaplanowane WSZYTSKO , nie może być tak jak z ludzmi , że niewygodne fragmenty (Drzewo Poznania) sobie pominiemy.
O, właśnie sam zaprzeczyłeś istnieniu wolnej woli.
>>>>Słyszałem o tym, ale nie interesowałem się. Nie jestem fizykiem, nie znam natury wyładowań elektrycznych, więc jako laik przyjmuję, że coś takiego może istnieć, ale na dobrą sprawę nie obchodzi mnie to. >>>Widzisz nie obchodzi Cię. >>No widzę, i...? >Sam powinienieś wiedzieć , ale Cię to nie obchodzi.
Za to obchodzi mnie bóg, którego pojęcie jest niezwykle naiwne. Nie obchodziłby mnie, gdyby jego wyznawcy byli nieszkodliwi i nie wchodzili mi na łeb ze swoimi porypanymi przekonaniami, no, ale tak się nieszczęśliwie złożyło, że jest trochę inaczej.
Nadal nie wiem co chciałeś przekazać swoim pytaniem o pioruny kuliste. Wyjaśnisz to wreszcie?
|
|
| | | | |  | | nieobecny | >Człowiek nie ogarnie tego w całości swoim umysłem , jest na to za mały. Czy chodzi o człowieka tego samego rodzaju, który z taką pewnością głosi na tym forum swoje przekonania religijne?
>A nie pomyślałeś o tym , że Bóg zezwolił na to żeby szatan kusił Ewę ? Oczywiście, że pomyślałem. A ty pomyślałem przez chwilę jaki to ma sens? Jaki cel miał Bóg niwecząc swój własny plan?
>Ofiara Pana Jezusa nie miała na celu zaspokojenia jego ego , miała na celu Zmartwychwstanie Pana Jezusa oraz odkupienie grzechów ludzi, Miłosierdzie Boże. Śmierć Jezusa-Boga (samobójstwo Boga) miało na celu odkupienie grzechów, czyli zapłatę Bogu za to, że ludzie obdarzeni przez niego wolną wolą skorzystali z wolnej woli. Wyobraź sobie, że masz dzieci. Nie będziesz chciał, żeby wiedziały co jest dobre, a co jest złe? A gdy się dowiedzą, to popełnisz samobójstwo z wściekłości, że postanowiły zdobyć taką wiedzę? Po tym samobójstwie będziesz się czuł usatysfakcjonowany? Dlaczego?
>Swoją drogą jak oceniasz oddanie za kogoś życia swojego syna ? A jak oceniasz oddanie życia swojego syna w celu przebłagania samego siebie za to, że reszta twoich dzieci chciała być moralnymi?
>>Zaiste, Boski plan stworzenia i zbawienia zaplanowanym i logicznym jest, aaaaaaameeeeeeeeeeennnnnnnn. >Cały czas w przeciwieństwie do Ciebie ,nie znajduję w nim niespójności. Widzę i nie spodziewam się, żebyś kiedykolwiek znalazł. Żałuję kolejnego, zmarnowanego na religijne pierdoły życia ludzkiego.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Spodobało mi się zwłaszcza pierwsze zdanie.
I co p. Rafał na to?
|
|
| | | | | | |  | | nieobecny | Może dowiemy się w następnym odcinku. Tymczasem idę spać, bo rano muszę wstać. Zgrabny rym, co nie?
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Zgrabny, zgrabny.
Też uderzam w kimono. Jutro ciężki dzień mnie czeka.
Dobranoc.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Czy chodzi o człowieka tego samego rodzaju, który z taką pewnością głosi na tym forum swoje przekonania religijne? Chodzi o każdego człowieka.
>Oczywiście, że pomyślałem. >A ty pomyślałem przez chwilę jaki to ma sens? Jaki cel miał Bóg niwecząc swój własny plan? Plan Boży zakłada Zbawienie wybranych i dlaczego załozyłeś że nie był częścią tego planu.
>Śmierć Jezusa-Boga (samobójstwo Boga) miało na celu odkupienie grzechów, czyli zapłatę Bogu za to, że ludzie obdarzeni przez niego wolną wolą skorzystali z wolnej woli. Był wyrok , to nie było samobójstwo. Ofiara nie jest zapłatą , to tak jakbyś z bratem wybił szybę , on zostanie ukarany , nie ujmiesz się za nim , a jeśli to nie pomoże nie zaoferujesz czegoś co ma dużą wartość , tylko po to by uniknął kary.
>Wyobraź sobie, że masz dzieci. Nie będziesz chciał, żeby wiedziały co jest dobre, a co jest złe? A gdy się dowiedzą, to popełnisz samobójstwo z wściekłości, że postanowiły zdobyć taką wiedzę? Po tym samobójstwie będziesz się czuł usatysfakcjonowany? Dlaczego? Dzieci wiedziały co jest dobre. Zostały poinformowane co wolno. Nie rozumiem czym jest to samobójstwo w naszej dyskusji , co ono oznacza ?
>>Swoją drogą jak oceniasz oddanie za kogoś życia swojego syna ? >A jak oceniasz oddanie życia swojego syna w celu przebłagania samego siebie za to, że reszta twoich dzieci chciała być moralnymi? A była moralna i ile było tej reszty w stosunku do niemoralnych ?
>>Cały czas w przeciwieństwie do Ciebie ,nie znajduję w nim niespójności. >Widzę i nie spodziewam się, żebyś kiedykolwiek znalazł. Żałuję kolejnego, zmarnowanego na religijne pierdoły życia ludzkiego. Ja mam nadzieje że kiedyś i ty też nie będziesz ich widział . Póki co żałuje, kolejnej marnującej się przez ateistyczne pierdoły duszy ludzkiej . Nie sądze Cię jednak , bo to nie do mnie należy.
|
|
| | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Człowiek nie ogarnie tego w całości swoim umysłem , jest na to za mały.
Co powinno ostatecznie zamknąć usta oponentom; trzymane, na wypadek gdyby zaczęli się wymądrzać i za bardzo węszyć.
>A nie pomyślałeś o tym , że Bóg zezwolił na to żeby szatan kusił Ewę ?
Ba! Był przez niego nasłany. Inaczej nie zdołałby tego zrobić, przecież Bóg widzi wszystko. Przecież to było w scenariuszu.
>Ofiara Pana Jezusa nie miała na celu zaspokojenia jego ego , miała na celu Zmartwychwstanie Pana Jezusa oraz odkupienie grzechów ludzi, Miłosierdzie Boże.
Po co Bóg miałby celować w swym zmartwychwstaniu? Taki mały eksperymencik? Po co Bóg miałby odkupywać grzechy ludzi? Jakby chciał je odkupić, to by to pewnie zrobił bez ceregieli. Chyba że podlega wymyślonym przez siebie zasadom. Co to za bóg?
>Swoją drogą jak oceniasz oddanie za kogoś życia swojego syna ?
Przecież zmartwychwstał. Miał to na celu, więc o co kaman? Jakbym wiedziała, że zmartwychwstanę, to może też bym poeksperymentowała ze śmiercią.
>Cały czas w przeciwieństwie do Ciebie ,nie znajduję w nim niespójności.
Przy założeniu, że Bóg to kombinator, zaczynam widzieć w tym sens. Przy założeniu, że wszystko jest zaplanowane, a my nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć, wszędzie można wcisnąć logikę.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdizechowicz |
>Co powinno ostatecznie zamknąć usta oponentom; trzymane, na wypadek gdyby zaczęli się wymądrzać i za bardzo węszyć. Nie potrafię tego wyjaśnić bo sam tego nie rozumiem.
>Po co Bóg miałby celować w swym zmartwychwstaniu? Taki mały eksperymencik? >Po co Bóg miałby odkupywać grzechy ludzi? Jakby chciał je odkupić, to by to pewnie zrobił bez ceregieli. Chyba że podlega wymyślonym przez siebie zasadom. Co to za bóg? Bóg Ojciec i nie potrafię wyjaśnić Ci każdego motywu działani Boga , jestem tylko człowiekiem.
>Przecież zmartwychwstał. Miał to na celu, więc o co kaman? Jakbym wiedziała, że zmartwychwstanę, to może też bym poeksperymentowała ze śmiercią. Tak przychodzisz na ziemie , jestes bogiem , nauczasz ludzi , a potem na koniec turnusu jako że jesteś wszechmogąca zgadzasz się , ba zamiawiasz sobie dobrowolnie na "poeksperymrntowanie ze śmiercią" w postaci : biczowania , tortur , drogi krzyżowej i ukrzyżowania , ot tak dla zabawy.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Po co Bóg miałby celować w swym zmartwychwstaniu? Taki mały eksperymencik? >>Po co Bóg miałby odkupywać grzechy ludzi? Jakby chciał je odkupić, to by to pewnie zrobił bez ceregieli. Chyba że podlega wymyślonym przez siebie zasadom. Co to za bóg? >Bóg Ojciec i nie potrafię wyjaśnić Ci każdego motywu działani Boga , jestem tylko człowiekiem.
Więc po co tyle trąbisz o tym zdarzeniu, skoro okazuje się dla Ciebie zupełnie niezrozumiałe?
>>Przecież zmartwychwstał. Miał to na celu, więc o co kaman? Jakbym wiedziała, że zmartwychwstanę, to może też bym poeksperymentowała ze śmiercią. >Tak przychodzisz na ziemie , jestes bogiem , nauczasz ludzi , a potem na koniec turnusu jako że jesteś wszechmogąca zgadzasz się , ba zamiawiasz sobie dobrowolnie na "poeksperymrntowanie ze śmiercią" w postaci : biczowania , tortur , drogi krzyżowej i ukrzyżowania , ot tak dla zabawy.
No właśnie, mnie też to zastanawia. Po cholerę wszechmocnemu bogu takie zabaweczki w postaci ludzi? Przecież z pewnością istnieje masa innych możliwości, by sprawić mu przyjemność, nie tak płytkich, jak okrutna zabawa żywymi stworzeniami.
|
|
| | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Nie potrafię tego wyjaśnić bo sam tego nie rozumiem. >Bóg Ojciec i nie potrafię wyjaśnić Ci każdego motywu działani Boga , jestem tylko człowiekiem.
Nie potrafię Ci wyjaśnić, dlaczego Latający Potwór Spaghetti nie ukazał się jeszcze nikomu, ani dlaczego nikt nie napisał o nim książki, ani dlaczego jego pierwsze przykazanie brzmi "Jak sam nie rozumiesz swojej teorii, to nie zabieraj głosu na Forum Racjonalistów" - bo właściwie sama tego nie rozumiem. Ale On istnieje, a Ty nie masz żadnego dowodu na to, że jest inaczej, niewierzący alatającopotworospaghettysto.
>Tak przychodzisz na ziemie , jestes bogiem , nauczasz ludzi , a potem na koniec turnusu jako że jesteś wszechmogąca zgadzasz się , ba zamiawiasz sobie dobrowolnie na "poeksperymrntowanie ze śmiercią" w postaci : biczowania , tortur , drogi krzyżowej i ukrzyżowania , ot tak dla zabawy.
Nie dla zabawy, tylko w celu doświadczenia czegoś, abym później - jak już zmartwychwstanę - mogła naprawdę rozumieć cierpienie umierających ludzi. On akurat wybrał taką drogę, ale co kto lubi. Ja bym chciała tylko zlecieć z wysokości, mało straszne, ale mam się podniecać, bo ktoś dwa tysiące lat temu był odważniejszy ode mnie? Myślę, że Joan d'Arc i tak miała okropniejszą śmierć.
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Nie potrafię tego wyjaśnić bo sam tego nie rozumiem. >>Bóg Ojciec i nie potrafię wyjaśnić Ci każdego motywu działani Boga , jestem tylko człowiekiem.
>Nie potrafię Ci wyjaśnić, dlaczego Latający Potwór Spaghetti nie ukazał się jeszcze nikomu, ani dlaczego nikt nie napisał o nim książki, ani dlaczego jego pierwsze przykazanie brzmi "Jak sam nie rozumiesz swojej teorii, to nie zabieraj głosu na Forum Racjonalistów" - bo właściwie sama tego nie rozumiem. Ale On istnieje, a Ty nie masz żadnego dowodu na to, że jest inaczej, niewierzący alatającopotworospaghettysto. Jeśli się nikomu nie ukazał , nikt nie napisał o nim książki , jakim więc cudem znasz jego pierwsze przykazanie ?
>>Tak przychodzisz na ziemie , jestes bogiem , nauczasz ludzi , a potem na koniec turnusu jako że jesteś wszechmogąca zgadzasz się , ba zamiawiasz sobie dobrowolnie na "poeksperymrntowanie ze śmiercią" w postaci : biczowania , tortur , drogi krzyżowej i ukrzyżowania , ot tak dla zabawy. >Nie dla zabawy, tylko w celu doświadczenia czegoś, abym później - jak już zmartwychwstanę - mogła naprawdę rozumieć cierpienie umierających ludzi. On akurat wybrał taką drogę, ale co kto lubi. Ja bym chciała tylko zlecieć z wysokości, mało straszne, ale mam się podniecać, bo ktoś dwa tysiące lat temu był odważniejszy ode mnie? Myślę, że Joan d'Arc i tak miała okropniejszą śmierć. Nie sądze żeby miała , stos jest krótki , męczarnie Pana trwały znacznie dłużej i śmiem twierdzić że była to najstraszniejsza śmierć jaka może spotkać człowieka. Sens tego cierpienia był inny: - poddanie się woli Ojca , - Zmartwychwstanie , czyli pokazanie że to co jest tu i teraz , nie jest ostateczne.
|
|
| | | | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Jeśli się nikomu nie ukazał , nikt nie napisał o nim książki , jakim więc cudem znasz jego pierwsze przykazanie ?
Objawiło mi się we śnie.
>Nie sądze żeby miała , stos jest krótki , męczarnie Pana trwały znacznie dłużej i śmiem twierdzić że była to najstraszniejsza śmierć jaka może spotkać człowieka.
Tak naprawdę każda śmierć jest rónie straszna. Jak się umrze, to wcześniejsze cierpienie nie ma znaczenia.
>Sens tego cierpienia był inny: >- poddanie się woli Ojca , >- Zmartwychwstanie , czyli pokazanie że to co jest tu i teraz , nie jest ostateczne.
Skoro to była szopka, żeby coś pokazać, to znów nie rozumiem tego wychwalania.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jeśli się nikomu nie ukazał , nikt nie napisał o nim książki , jakim więc cudem znasz jego pierwsze przykazanie ? >Objawiło mi się we śnie. Przecież nikomu się nie ukazał , mam rozumieć że jesteś pierwszą objawioną ? Nie sprowadzajmy wszystkiego do absurdu , ok ?
>>Nie sądze żeby miała , stos jest krótki , męczarnie Pana trwały znacznie dłużej i śmiem twierdzić że była to najstraszniejsza śmierć jaka może spotkać człowieka. >Tak naprawdę każda śmierć jest rónie straszna. Jak się umrze, to wcześniejsze cierpienie nie ma znaczenia. Lepiej umrzeć od celnego strzłu w głowę ( są karabiny wystrzeliwujące pociski szybciej od dzwięku , umrzesz zanim usłyszysz wystrzał) czy biczowanie , tortury ogólnie paskudna męczarnia przez kilka godzin . Czy nie ma różnicy ?
>>Sens tego cierpienia był inny: >>- poddanie się woli Ojca , >>- Zmartwychwstanie , czyli pokazanie że to co jest tu i teraz , nie jest ostateczne. >Skoro to była szopka, żeby coś pokazać, to znów nie rozumiem tego wychwalania. Czy nie wołacie ode mnie dowodu ?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >>Objawiło mi się we śnie. >Przecież nikomu się nie ukazał , mam rozumieć że jesteś pierwszą objawioną ?
Primo, nie musiał mi się ukazywać on, a tylko objawić się wielka prawda. Secundo, może chodziło mi o fizyczne ukazywanie, a przecież sen pod to nie podchodzi.
>Nie sprowadzajmy wszystkiego do absurdu , ok ?
Ale ten absurd to dokładnie to, o czym Ty cały czas mówisz.
>Lepiej umrzeć od celnego strzłu w głowę ( są karabiny wystrzeliwujące pociski szybciej od dzwięku , umrzesz zanim usłyszysz wystrzał) czy biczowanie , tortury ogólnie paskudna męczarnia przez kilka godzin . Czy nie ma różnicy ?
Jak już się umrze, nie ma różnicy. A jeśli cierpienia i tak doprowadzą do śmierci, to już podczas cierpień nie ma różnicy. Poza tym strzał w potylicę to śmierć natychmiastowa i różni się od agonii. Mesjasz niczym by się nie mógł pochwalić, gdyby taką wybrał. Mi chodziło o porównanie śmierci z cierpieniami, np. owo spalenie i krzyż.
>Czy nie wołacie ode mnie dowodu ?
Jeśli chcesz, żebyśmy uznali istnienie Twojego boga i faktyczny sens śmierci pewnego Żyda esseńczyka dwa tysiące lat temu, oraz te wszystkie konotacje z pismem zwanym Świętym, to bardzo poprosimy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Jak już się umrze, nie ma różnicy. A jeśli cierpienia i tak doprowadzą do śmierci, to już podczas cierpień nie ma różnicy. Poza tym strzał w potylicę to śmierć natychmiastowa i różni się od agonii. Mesjasz niczym by się nie mógł pochwalić, gdyby taką wybrał. Mi chodziło o porównanie śmierci z cierpieniami, np. owo spalenie i krzyż. Jak to nie ma różnicy czy cierpisz czy nie ? Wolisz umrzeć szybką śmiercią czy męczyć się np. przez 6 godzin i dopiero umrzeć. Stos jest rozwiązaniem bolesnym , ale zdecydowanie szybszym wręcz błyskawicznym przy porówaniu z krzyżem , biczowaniem itd.
>>Czy nie wołacie ode mnie dowodu ? >Jeśli chcesz, żebyśmy uznali istnienie Twojego boga i faktyczny sens śmierci pewnego Żyda esseńczyka dwa tysiące lat temu, oraz te wszystkie konotacje z pismem zwanym Świętym, to bardzo poprosimy.
materia + stwórca = byt materialny drewno + cieśla = krzesło
Człowiek jest bytem materialnym , czy nie potrzebował więc stwórcy ? Mógł powstać "sam z siebie" ? Czy taka kolej rzeczy jest logiczna ? Znasz coś materialnego co powstało "samo z siebie" ? Chyba że zaprzeczamy temu , że istniejemy ?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Właściwie, Rafale, sprawa polega na tym, byś nie był upartym dzieciakiem.
Z rozbawieniem obserwuję twoje kombinacje myślowe, podsuwane ci rozmaite zagadki, poważne i niepoważne, paradoksy i banały, które podchwytujesz z żarliwym przekonaniem, że zdołasz je wszystkie zadowalająco rozwikłać. Otóż, nie zdołasz.
Podstawą twoich myślowych niepowodzeń jest przyjęte milczące założenie, iż akurat na obecnym, historycznie przypadkowym etapie ludzkiego rozwoju, możliwe i konieczne jest rozwikłanie tych wszystkich zagadek i paradoksów, w sposób nie budzący żadnych wątpliwości, więc uniwersalny.
Twoi adwersarze mają odwagę przyznać, że czegoś nie wiedzą - ty natomiast starasz się natychmiast to wykorzystać zgodnie z tym milczącym założeniem. Sęk w tym, iż opierasz się nie na konkretach, lecz na wewnętrznym przekonaniu. A przekonanie o czymś, Rafale, to jest dopiero wstęp do tego, co zamierza się udowodnić. Samego dowodu zaś nie przeprowadzasz, gdyż nie jest w ogóle możliwy - na akurat naszym historycznym etapie.
Pozostaje ci więc dziecinny upór, polegający na założeniu, że jeśli przeciwnik czegoś nie wie, to znaczy racja jest po twojej stronie. Tak właśnie rozumują dzieci.
Człowiek rozsądny wie jednak, że brak odpowiedzi nie może przesądzać o niczym, ponieważ gdy już odpowiedź się znajdzie, może nie być tą spodziewaną.
Powinieneś zawsze o tym pamiętać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziehowicz | Czy tylko ja w tej dyskusji wykazuję "dziecinny upór" ? Czy tylko ja w tej dyskusji opieram się "nie na konkretach, lecz na wewnętrznym przekonaniu" ? Czy tylko ja w tej dyskusji "polegam na założeniu, że jeśli przeciwnik czegoś nie wie, to znaczy że racja jest po mojej stronie" ?
W nauce jest coś takiego jak teoria np. teoria ewolucji , teoria powstania wszechświata. Tylko cały czas są to teorie , które "racjonaliści" traktują jako najprawdziwszą prawdę, nie przyznając faktu że dla prawdziwego racjonalisty powinny być one stawiane na równi z Biblią .
Zakładam , że na obecnym poziomie rozwoju nauki i techniki powinniśmy móc wyjaśnić pewne zjawiska( o tym że powinniśmy to nawet nie wspominam) , niestety jakoś nie możemy.
A co sądzisz o "mojej" teori bytu materialnego ? Bo nawet o niej nie wspomniałeś , czy jest pozbawiona logiki ? Niewarta zachodu ?
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Powiedz mi jedną rzecz: w czym hipoteza stworzenia człowieka przez boga ustępuje hipotezie stworzenia świata przez krasnoludki z Wenus? Pytanie może brzmi dla Ciebie głupio, ale mimo wszystko proszę Cię o odpowiedź.
>W niczym , przewyższa ją zdecydowanie.
JAK? Nie takiej odpowiedzi oczekiwałem i chyba zdajesz sobie z tego sprawę.
W czym moja hipoteza ustępuje Twojej?
>A patrząc z drugiej strony, jak potężną istotą musi być Stwórca ? Czy słyszałeś kiedyś o "krasnoludkach z Wenus" [...]
Ty właśnie usłyszałeś o krasnoludkach z Wenus. Czuj się jednym z nielicznych. Wybrańcem. Skazanym na zbawienie.
>[...], a słyszałeś o Panie Jezusie ?
O Panie, Jezusie...? No dobra. O Jezusie słyszałem. Słyszałem też o Anubisie, Ozyrysie i Re.
> Nie nawiązując kontaktu z ludzmi , Stwórca skazałby ich na wieczne potępienie . Kontakt z ludzmi nawiązał Bóg , nie krasnoludki i w tym ta hipotez jest słabsza.
Widzisz, sęk w tym, że nigdzie jakoś tego kontaktu nie widzę. Nawet jeśli mam uwierzyć we wszystkie te cuda, to skąd wiesz, że dokonały się dzięki Jahwe, a nie wenusjańskim skrzatom?
> Nie ma poparcia w żadnych świadectwach zarówno historycznych jak i terażniejszych, nie mieliśmy żadnych kontaktów z "krasnoludkami z Wenus" [...]
OK. Nawiedziły mnie dziś w nocy krasnoludki z Wenus. Masz moje świadectwo. Podobno świadectwa Ci wystarczają, więc chyba nie potrzebujesz więcej dowodów. Co teraz?
>[...] a czy Stwórca nie doglądałby swojego dzieła
Nie ma podstaw, by sądzić, że Twój bóg dogląda. Przesłanki, na których się opierasz, równie dobrze można odnieść do krasnoludków.
W starciu Bóg vs Krasnoludki mamy na razie remis.
> pozatym "Boży Plan Stworzenia i Zbawienia" jest logicznym i zaplanowanym ciągiem zdarzeń, będąc nawet niewierzącym trudno znależć w nim niekonsekwencję .
Napiszę Ci podobny plan Krasnoludkowego stworzenia i zbawienia. Ba! Będzie bardziej logiczny od Twojego. Naturalnie zaświadczę własnym słowem harcerza (ale nie tego z ZetHaeR-u), że podyktowały mi je krasnoludki.
Nadal nie wykazałeś, że Twój bóg jest bardziej prawdopodobny od moich krasnoludków.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Patty Matheson (2087 punktów) | >Czy słyszałeś kiedyś o "krasnoludkach z Wenus" , a słyszałeś o Panie Jezusie ?
Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje. [polskie przysłowie ludowe]
>Nie nawiązując kontaktu z ludzmi , Stwórca skazałby ich na wieczne potępienie .
W jaki sposób doszedłeś do takich wniosków?
>Kontakt z ludzmi nawiązał Bóg , nie krasnoludki i w tym ta hipotez jest słabsza.
Ludzie w transie nawiązują kontakt z przeróżnymi istotami, nie wyłączając krasnoludków i martwej natury. Niektórzy na trzeźwo twierdzili, że kontaktują się z kosmitami. Czy jest to według Ciebie powód do uznania istnienia kosmitów?
>czy Stwórca nie doglądałby swojego dzieła ,
A po co? Przecież i tak wszystko wie. A już ma doglądać,to niech dogląda i temperuje coponiektórych ludzi, a nie zabawia się projekcją madonn na szybach.
>pozatym "Boży Plan Stworzenia i Zbawienia" jest logicznym i zaplanowanym ciągiem zdarzeń, będąc nawet niewierzącym trudno znależć w nim niekonsekwencję .
Logika pewnych idei nie oznacza ich realności, a tym bardziej nie jest dowodem na ich istnienie.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Logika pewnych idei nie oznacza ich realności, a tym bardziej nie jest dowodem na ich istnienie.
Co innego logika istnienia, ale gdyby wprowadzić taką odnośnie boga do komputera i poprowadzić równanie, wyskoczyłaby masa błędów krytycznych i bluescreen.
Chrześcijanie tego nie pojmują, ale nic w tym dziwnego, skoro bez mrugnięcia okiem w rozważaniach teologicznych godzą się z odpowiednikiem dzielenia przez zero, a co zabawniejsze- podają wynik!
|
|
| | | | |  | | nieobecny | >Chrześcijanie tego nie pojmują, ale nic w tym dziwnego, skoro bez mrugnięcia okiem w rozważaniach teologicznych godzą się z odpowiednikiem dzielenia przez zero, a co zabawniejsze- podają wynik! Dzielenie przez zero daje nieskończoność, czyli samo sedno boskości. Właśnie podałeś dowód na istnienie Boga. Goopio ci, co nie?
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie ma rady, wstępuję do zakonu braci Rastafarian.
|
|
| | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Co innego logika istnienia, ale gdyby wprowadzić taką odnośnie boga do komputera i poprowadzić równanie, wyskoczyłaby masa błędów krytycznych i bluescreen.
Najwyraźniej nie tylko ludzie są "zbyt mali", by ogarnąć boga - komputery również. Wiedza ta jest jasna tylko dla pewnych wybrańców, którzy najwyraźniej posługują się inną logiką.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | Nie rozumiecie , to człowiek porgramuje komputer , jak mogą więc nie ukazać się błędy. Dlatego też nigdy nie stworzyny maszyny myślącej z podobną do ludzkiej świadomością.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Komputer, w przeciwieństwie do ludzi, wylicza dokładnie to, co ma wyliczyć, a nie to, co mu się uwidzi.
Co prawda to człowiek stworzył komputer, ale komputer potrafi dokonać obliczenia kilka miliardów razy szybciej od niego i zawsze bezbłędnie.
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Komputer, w przeciwieństwie do ludzi, wylicza dokładnie to, co ma wyliczyć, a nie to, co mu się uwidzi. >Co prawda to człowiek stworzył komputer, ale komputer potrafi dokonać obliczenia kilka miliardów razy szybciej od niego i zawsze bezbłędnie.
Komputer wylicza dokładnie i szybko , nie to co mu się uwidzi , ale to co uwidzi się człowiekowi , czyż nie tak ? Dlatego nigdy nie powstanie "myśląca maszyna" byt gorszy nie może stworzyć od podstaw bytu lepszego od siebie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Komputer wylicza to, co jest LOGICZNE. Logiczne dla człowieka, bo kogóżby innego.
Jeśli nie uznajesz ludzkiej logiki, nie pozostaje mi nic innego, jak orzec, iż to forum nie jest przeznaczone dla Ciebie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Komputer wylicza to, co jest LOGICZNE. Logiczne dla człowieka, bo kogóżby innego. >Jeśli nie uznajesz ludzkiej logiki, nie pozostaje mi nic innego, jak orzec, iż to forum nie jest przeznaczone dla Ciebie.
Nie mówię że nie uznaję ludzkiej logiki , jednak czy uważasz że jest ona idealna i bezbłędna. Czy wszystko da się wyjaśnić logiką ?
Stare ćwiczenie dla racjonalisty : Wychodzi Kretyńczyk na plac w Atenach i krzyczy : "Wszyscy Kreteńczycy to kłamcy". Mówił prawdę czy kłamał ?
Pokaż moc swojej logiki.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Logika wskazuje na to, że jest to paradoks.
Z definicji nie da się go rozwiązać. Tu nie pomoże żadna logika. To tak samo, jak chodząc po okręgu, chciałbyś dojść wreszcie do jego końca.
"Nie ma odpowiedzi. Nie ma końca."
To jest właściwa, logiczna odpowiedź.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Logika wskazuje na to, że jest to paradoks. >Z definicji nie da się go rozwiązać. Tu nie pomoże żadna logika. To tak samo, jak chodząc po okręgu, chciałbyś dojść wreszcie do jego końca. Paradoks mówisz , nie da się go rozwiązać . Czyli chyba ludzka logika okazała się zawodna , bo znasz jakąś inną logikę niż ludzka ? Jeśli nie znasz innej jak możesz mówić , że żadna ?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Paradoks mówisz , nie da się go rozwiązać . Czyli chyba ludzka logika okazała się zawodna , bo znasz jakąś inną logikę niż ludzka ? Jeśli nie znasz innej jak możesz mówić , że żadna ?
Nie jest zawodna. Logiczną odpowiedzią jest brak rozwiązania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Paradoks mówisz , nie da się go rozwiązać . Czyli chyba ludzka logika okazała się zawodna , bo znasz jakąś inną logikę niż ludzka ? Jeśli nie znasz innej jak możesz mówić , że żadna ? >Nie jest zawodna. Logiczną odpowiedzią jest brak rozwiązania. Widzisz i tu wychodzi cały ateistyczny światopogląd. Jeśli czegoś nie rozumiesz to tego nie ma , jeśli czegoś nie możesz rozwiązać to znaczy że rozwiązania nie ma. Jakie to proste.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Nie jest zawodna. Logiczną odpowiedzią jest brak rozwiązania. >Widzisz i tu wychodzi cały ateistyczny światopogląd. Jeśli czegoś nie rozumiesz to tego nie ma [...]
Nie chrzań, brachu.
Agnostyk rozumuje: "nie ma tego, czego istnienia nie można udowodnić". Jeśli jakieś zjawisko istnieje, ale nie umie go sobie wytłumaczyć, nie twierdzi, że NIE istnieje".
Z kolei na prościznę idą teiści: jeśli czegoś nie rozumiesz, to za tym stoi bóg. Człowiek wiele już wyjaśnił naukowo, burząc biblijne teorie, ale tacy jak Ty żądają jeszcze więcej i więcej, choćby było jasne, że jesteśmy coraz bliżej rozwiązania wszystkich najistotniejszych zagadnień.
> [...] jeśli czegoś nie możesz rozwiązać to znaczy że rozwiązania nie ma. Jakie to proste.
Ano proste.
Jeśli coś jest nierozwiązywalne, to znaczy że rozwiązania nie ma. Nie byłem mocny z matematyki, ale tego typu problemy pojawiały się w całkiem prostych równaniach w szkole średniej, gdzie wynikiem był BRAK ROZWIĄZANIA.
Jak chcesz rozwiązać równanie:
2x = 4x , które nie tylko jest nierozwiązywalne, ale i nonsensowne ?
Po uproszczeniu zostanie Ci: "1 = 2". Pomódl się do boga, żeby Ci z tego "x" wyliczył. Jak Ci już objawi rozwiązanie, podaj mi je, a ja wtedy bez mrugnięcia okiem wstąpię do seminarium duchownego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Nie jest zawodna. Logiczną odpowiedzią jest brak rozwiązania. >>Widzisz i tu wychodzi cały ateistyczny światopogląd. Jeśli czegoś nie rozumiesz to tego nie ma [...] >Nie chrzań, brachu. >Agnostyk rozumuje: "nie ma tego, czego istnienia nie można udowodnić". Jeśli jakieś zjawisko istnieje, ale nie umie go sobie wytłumaczyć, nie twierdzi, że NIE istnieje". Dobra czyli stygmaty istnieją tak ?
>Z kolei na prościznę idą teiści: jeśli czegoś nie rozumiesz, to za tym stoi bóg. Człowiek wiele już wyjaśnił naukowo, burząc biblijne teorie, ale tacy jak Ty żądają jeszcze więcej i więcej, choćby było jasne, że jesteśmy coraz bliżej rozwiązania wszystkich najistotniejszych zagadnień. Tak jeśli czegoś nie rozumiem to za tym stoi Bóg. Natomiast prosiłbym o pokazanie takiej rzeczy którą : "Człowiek (...) już wyjaśnił naukowo, burząc biblijne teorie ".
>> [...] jeśli czegoś nie możesz rozwiązać to znaczy że rozwiązania nie ma. Jakie to proste. >Ano proste. >Jeśli coś jest nierozwiązywalne, to znaczy że rozwiązania nie ma. Nie byłem mocny z matematyki, ale tego typu problemy pojawiały się w całkiem prostych równaniach w szkole średniej, gdzie wynikiem był BRAK ROZWIĄZANIA. >Jak chcesz rozwiązać równanie: >2x = 4x , które nie tylko jest nierozwiązywalne, ale i nonsensowne ? Równanie jest nierozwiązywalne ponieważ jest sprzeczne , a nie dlatego że brakuje Ci danych.
>Po uproszczeniu zostanie Ci: "1 = 2". Pomódl się do boga, żeby Ci z tego "x" wyliczył. Jak Ci już objawi rozwiązanie, podaj mi je, a ja wtedy bez mrugnięcia okiem wstąpię do seminarium duchownego. Jako że mówisz że jesteś dobry z matematyki widzisz zapewnę różnicę między 1 = 2 , a A + B = C , Twoje jest sprzeczne , w moim brakuje danych. W Twoim jest brak rozwiązania , a mojego nie możesz rozwiązać , co nie oznacza że nie ma rozwiązania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Agnostyk rozumuje: "nie ma tego, czego istnienia nie można udowodnić". Jeśli jakieś zjawisko istnieje, ale nie umie go sobie wytłumaczyć, nie twierdzi, że NIE istnieje". >Dobra czyli stygmaty istnieją tak ?
Stygmaty, czyli rany na ciele? Czy stygmaty jako CUDOWNE rany na ciele?
W istnienie pierwszego wierzę. Rzekomi stygmatycy miewali pokaleczone ciała, to wiadomo.
W to drugie NIE wierzę i twierdzę, że nie istnieją.
>Tak jeśli czegoś nie rozumiem to za tym stoi Bóg. Natomiast prosiłbym o pokazanie takiej rzeczy którą : "Człowiek (...) już wyjaśnił naukowo, burząc biblijne teorie ".
Kulistość Ziemi, żeby daleko nie szukać.
>>2x = 4x , które nie tylko jest nierozwiązywalne, ale i nonsensowne ? >Równanie jest nierozwiązywalne ponieważ jest sprzeczne , a nie dlatego że brakuje Ci danych.
Nie mówimy teraz o braku danych, a o sytuacjach, w których nie ma rozwiązania. Żaden bóg ci z tego X nie wyliczy.
>Jako że mówisz że jesteś dobry z matematyki widzisz zapewnę różnicę między 1 = 2 , a >A + B = C , Twoje jest sprzeczne , w moim brakuje danych. W Twoim jest brak rozwiązania , a mojego nie możesz rozwiązać , co nie oznacza że nie ma rozwiązania.
Czekaj, czekaj. Brak rozwiązania? Jesteś pewien? Przecież wydawało mi się, że bóg mógłby to rozwiązać, jako że nie kieruje się naszą logiką.
Najpierw nawiązywałeś do paradoksów, a one są tak samo nierozwiązywalne, jak moje równanie (chociaż na innej zasadzie). Teraz zarzucasz, że nie odnoszę się do sytuacji braku danych w równaniu, mimo że ostatni wysunięty przez Ciebie problem dotyczył nierozwiązywalności paradoksu, a nie równania bez danych. Nie motaj, bardzo ja Cię proszę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Agnostyk rozumuje: "nie ma tego, czego istnienia nie można udowodnić". Jeśli jakieś zjawisko istnieje, ale nie umie go sobie wytłumaczyć, nie twierdzi, że NIE istnieje". >>Dobra czyli stygmaty istnieją tak ? >Stygmaty, czyli rany na ciele? Czy stygmaty jako CUDOWNE rany na ciele? >W istnienie pierwszego wierzę. Rzekomi stygmatycy miewali pokaleczone ciała, to wiadomo. >W to drugie NIE wierzę i twierdzę, że nie istnieją. Czyli są rany , tak ? Stygmatycy mówią , że pochodzą one od Boga, więc nie istnieją ? Dziwne , niby coś jest , a jednak tego nie ma .
>>Tak jeśli czegoś nie rozumiem to za tym stoi Bóg. Natomiast prosiłbym o pokazanie takiej rzeczy którą : "Człowiek (...) już wyjaśnił naukowo, burząc biblijne teorie ". >Kulistość Ziemi, żeby daleko nie szukać. Gdzie w Bibli jest zaprzeczenie kulistości Ziemi ? Czy napisane jest w Bibli : Ziemia jest płaska ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Czyli są rany , tak ? Stygmatycy mówią , że pochodzą one od Boga, więc nie istnieją ? >Dziwne , niby coś jest , a jednak tego nie ma .
Widzę, że nie skumałeś, albo celowo rżniesz głupa.
Odpowiem tak: wierzę, że ci ludzie mieli pokaleczone ręce. Nie wierzę, by te okaleczenia były dziełem boga. Wystarczy, czy nadal niejasno?
>>Kulistość Ziemi, żeby daleko nie szukać. >Gdzie w Bibli jest zaprzeczenie kulistości Ziemi ? Czy napisane jest w Bibli : Ziemia jest płaska ?
To już rozwiązaliśmy w innym poście.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >>Z kolei na prościznę idą teiści: jeśli czegoś nie rozumiesz, to za tym stoi bóg. Człowiek wiele już wyjaśnił naukowo, burząc biblijne teorie, ale tacy jak Ty żądają jeszcze więcej i więcej, choćby było jasne, że jesteśmy coraz bliżej rozwiązania wszystkich najistotniejszych zagadnień. >Tak jeśli czegoś nie rozumiem to za tym stoi Bóg. Natomiast prosiłbym o pokazanie takiej rzeczy którą : "Człowiek (...) już wyjaśnił naukowo, burząc biblijne teorie ". Proszę bardzo: Sodoma i Gomora. Przeprowadzono badania, z których jasno wynikało, że oba miasta zostały zniszczone podczas trzęsienia ziemi i to na tyle mocnego, że prawie całkowicie oba te miasta osunęły się do wody. Oprócz tego wykryto, że skały w pobliżu, których miasta zostały zbudowane, zawierają w sobie metan. Silne wstrząsy sprawiły, że skały pękły, wybuchowy gaz dostał się do miasta, później wystarczył mu kontakt z jakimś otwartym ogniem (np. lampką oliwną bo zdaje się, że tym w tych czasach ludzie oświetlali sobie domy) i BUM. A ponieważ ludzie w tamtych czasach nie wiedzieli nic o metanie ani o jakimkolwiek łatwopalnym gazie to wytłumaczyli sobie to jako kara boska. Mam coś jeszcze podać, bo znam jeszcze kilka takich biblijnych mitów, które zostały wytłumaczone w sposób naukowy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Z kolei na prościznę idą teiści: jeśli czegoś nie rozumiesz, to za tym stoi bóg. Człowiek wiele już wyjaśnił naukowo, burząc biblijne teorie, ale tacy jak Ty żądają jeszcze więcej i więcej, choćby było jasne, że jesteśmy coraz bliżej rozwiązania wszystkich najistotniejszych zagadnień. >>Tak jeśli czegoś nie rozumiem to za tym stoi Bóg. Natomiast prosiłbym o pokazanie takiej rzeczy którą : "Człowiek (...) już wyjaśnił naukowo, burząc biblijne teorie ". >Proszę bardzo: Sodoma i Gomora. Przeprowadzono badania, z których jasno wynikało, że oba miasta zostały zniszczone podczas trzęsienia ziemi i to na tyle mocnego, że prawie całkowicie oba te miasta osunęły się do wody. Oprócz tego wykryto, że skały w pobliżu, których miasta zostały zbudowane, zawierają w sobie metan. Silne wstrząsy sprawiły, że skały pękły, wybuchowy gaz dostał się do miasta, później wystarczył mu kontakt z jakimś otwartym ogniem (np. lampką oliwną bo zdaje się, że tym w tych czasach ludzie oświetlali sobie domy) i BUM. A ponieważ ludzie w tamtych czasach nie wiedzieli nic o metanie ani o jakimkolwiek łatwopalnym gazie to wytłumaczyli sobie to jako kara boska. Mam coś jeszcze podać, bo znam jeszcze kilka takich biblijnych mitów, które zostały wytłumaczone w sposób naukowy. Widzisz trzęsienie ziemi w cale nie wyklucza kary boskiej , jest tylko naukowym uzasadnieniem tego co się wydarzyło. Napisz mi proszę coś takiego , co "miałobyć tak, a było inaczej". Kiedyś czytałem , że manna z nieba była wynikiem jakieś trąby powietrznej . Plagi egipskie też zostały sensacyjnie wyjaśnione: trąba powietrzna , skażenie ziarna itd. Te roziązanie są tak nieprawdopodobne, naciągane i nieudolne , że aż bardziej się utwierdzam w swojej wierze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >Widzisz trzęsienie ziemi w cale nie wyklucza kary boskiej , jest tylko naukowym uzasadnieniem tego co się wydarzyło. No jasne, każde zjawisko natury można by przypisać działalności Boga. >Napisz mi proszę coś takiego , co "miałobyć tak, a było inaczej". No to przecież ci napisałem. Miał być deszcz ognia i siarki a było trzęsienie ziemi i wybuch metanu.
>Kiedyś czytałem , że manna z nieba była wynikiem jakieś trąby powietrznej . Plagi egipskie też zostały sensacyjnie wyjaśnione: trąba powietrzna , skażenie ziarna itd. Te roziązanie są tak nieprawdopodobne, naciągane i nieudolne , że aż bardziej się utwierdzam w swojej wierze. Nie wiem tylko którą plagę wyjaśniono trąbą powietrzną, a którą skażonym ziarnem i gdzie znalazłeś te wyjaśnienia. Ja słyszałem wyjaśnienia bardzo wiarygodne, które nie wskazywały na działanie siły wyższej. W Etiopii jest jezioro, będące jednym ze źródeł Nilu, na brzegach którego znajduje się odmiana ziemi o czerwonym kolorze. Opad deszczu doprowadził do osunięcia się sporej ilości tej ziemi, co przebarwiło wodę Nilu na kolor czerwony, przez co wyglądała jak krew (plaga pierwsza). Zanieczyszczenie wody nilu sprawiło, że żaby zaczęły wychodzić na ląd (plaga druga), co doprowadziło do znacznego rozmnożenia się komarów (plaga trzecia) i much (plaga czwarta). Sytuacja była sprzyjająca dla rozwoju epidemii i tak też się stało- w Egipcie wybuchły dwie epidemie. Pierwsza powodowała masowy pomór bydła (plaga piąta), a druga- pojawianie się pryszczy (plaga szósta). W pladze siódmej zapewne chodziło o grad, który co prawda nie jest częstym zjawiskiem w Egipcie, ale się zdarza. Plaga ósma- szarańcza. Cóż nadzwyczajnego? Szarańcza regularnie co roku nawiedzała Egipt powodując straty w zbiorach. Nazwanie tego plagą zesłaną przez Boga to jak dla mnie nadużycie. Plaga dziewiąta- ciemności. Istnieje typ burzy piaskowej, która podczas kilku dni swego trwania potrafi w znacznej odległości odciąć dopływ promieni słonecznych. Plaga dziesiąta- tu trochę trzeba będzie napisać. Po pierwsze kilka poprawek: według tradycji syn faraona był jeszcze dzieckiem, jednak według dokumentów egipskich osiągnął wiek dorosły i nawet został dowódcą straży- stanowiska, którego na pewno nie powierzono by dzieciakowi, również znaleziono jego mumię, z której wynikało, że umarł na skutek uderzenia w tył głowy. Według tradycji Izraelici opuszczając Egipt nie brali ze sobą żadnej broni, w biblii z tego co wiem nie ma na temat uzbrojenia żadnej wzmianki, za to z innych podań wynika, że jednak byli uzbrojeni. Biorąc to na logikę to żaden lud nie wyruszyłby w dzikie tereny, gdzie może grozić im niebezpieczeństwo ze strony dzikich zwierząt i koczowniczych plemion, bez broni. Nawet gdyby ich wiara była tak mocna, że ufaliby, że Bóg uchroni ich przed każdym niebezpieczeństwem to jednak w takim tłumie zawsze znaleźliby się taco co woleliby dodatkowo się zabezpieczyć na wszelki wypadek. Według tradycji Izraelici przeszli przez M. Czerwone, ale jeśli zajrzeć by do starszych "ksiąg" biblijnych to w dosłownym przetłumaczeniu jest to "morze-trzcina" i najprawdopodobniej jest nim miejsce, które z geograficznego punktu widzenia należałoby określić nie morzem tylko bagnem, przez którego środek przebiegają pasy ziemi. Piechur bez problemu przejdzie po tych pasach, ale rydwany którymi egipskie wojsko prowadziło pościg nie za bardzo. I pewnie właśnie o to chodziło w opisie o rozstąpieniu się morza- była to metafora od tego, że Żydom udało się przejść przez "morze" a egipskim wojskom- nie. Żołnierze na rydwanach ugrzęźli na bagnie przez co stali się łatwym celem dla uzbrojonych Żydów (zresztą pewnie część żołnierzy wypadło z rydwanów i się utopili). Dalej: według tradycji to faraon ruszył z wojskiem w pościg, jednak problem w tym, że był on wtedy już zniedołężniałym staruszkiem i nie w głowie byłyby mu takie sprawy. Najbardziej prawdopodobnie brzmi teza, że w pościg ruszył syn faraona i dowódca straży. Podczas potyczki po ugrzęźnięciu rydwanów na "morzu-trzcina" dostał w łeb i do piachu. Zaś przekazujący tę historyjkę w formie ustnej Żydzi (bo zdaje się, że tak prędko tego nie spisali) coraz bardziej ją "kolorowali" i zniekształcali, przez co w efekcie po upływie czasu przekształciła się w mit o zabiciu przez Boga wszystkiego co pierworodne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | RAfał Zdziechowicz | >>Widzisz trzęsienie ziemi w cale nie wyklucza kary boskiej , jest tylko naukowym uzasadnieniem tego co się wydarzyło. >No jasne, każde zjawisko natury można by przypisać działalności Boga. Skoro stworzył świat .
>>Napisz mi proszę coś takiego , co "miałobyć tak, a było inaczej". >No to przecież ci napisałem. Miał być deszcz ognia i siarki a było trzęsienie ziemi i wybuch metanu. No a czy ludzie wtedy znali metan ? Dla nich był to deszcz oginia i siarki.
>>Kiedyś czytałem , że manna z nieba była wynikiem jakieś trąby powietrznej . Plagi egipskie też zostały sensacyjnie wyjaśnione: trąba powietrzna , skażenie ziarna itd. Te roziązanie są tak nieprawdopodobne, naciągane i nieudolne , że aż bardziej się utwierdzam w swojej wierze. >Nie wiem tylko którą plagę wyjaśniono trąbą powietrzną, a którą skażonym ziarnem i gdzie znalazłeś te wyjaśnienia. Ja słyszałem wyjaśnienia bardzo wiarygodne, które nie wskazywały na działanie siły wyższej. W Etiopii jest jezioro, będące jednym ze źródeł Nilu, na brzegach którego znajduje się odmiana ziemi o czerwonym kolorze. Opad deszczu doprowadził do osunięcia się sporej ilości tej ziemi, co przebarwiło wodę Nilu na kolor czerwony, przez co wyglądała jak krew (plaga pierwsza). Zanieczyszczenie wody nilu sprawiło, że żaby zaczęły wychodzić na ląd (plaga druga), co doprowadziło do znacznego rozmnożenia się komarów (plaga trzecia) i much (plaga czwarta). Sytuacja była sprzyjająca dla rozwoju epidemii i tak też się stało- w Egipcie wybuchły dwie epidemie. Pierwsza powodowała masowy pomór bydła (plaga piąta), a druga- pojawianie się pryszczy (plaga szósta). W pladze siódmej zapewne chodziło o grad, który co prawda nie jest częstym zjawiskiem w Egipcie, ale się zdarza. Plaga ósma- szarańcza. Cóż nadzwyczajnego? Szarańcza regularnie co roku nawiedzała Egipt powodując straty w zbiorach. Nazwanie tego plagą zesłaną przez Boga to jak dla mnie nadużycie. Plaga dziewiąta- ciemności. Istnieje typ burzy piaskowej, która podczas kilku dni swego trwania potrafi w znacznej odległości odciąć dopływ promieni słonecznych.
I takie cuda zdażyły się jeden , jedyny raz w historii ?! Skoro powstały w sposób czysto naturalny , powinny powtórzyć się kiedykolwiek pózniej , a tak się nie stało.
>Plaga dziesiąta- tu trochę trzeba będzie napisać. Po pierwsze kilka poprawek: według tradycji syn faraona był jeszcze dzieckiem, jednak według dokumentów egipskich osiągnął wiek dorosły i nawet został dowódcą straży- stanowiska, którego na pewno nie powierzono by dzieciakowi, również znaleziono jego mumię, z której wynikało, że umarł na skutek uderzenia w tył głowy. Według tradycji Izraelici opuszczając Egipt nie brali ze sobą żadnej broni, w biblii z tego co wiem nie ma na temat uzbrojenia żadnej wzmianki, za to z innych podań wynika, że jednak byli uzbrojeni. Biorąc to na logikę to żaden lud nie wyruszyłby w dzikie tereny, gdzie może grozić im niebezpieczeństwo ze strony dzikich zwierząt i koczowniczych plemion, bez broni. Nawet gdyby ich wiara była tak mocna, że ufaliby, że Bóg uchroni ich przed każdym niebezpieczeństwem to jednak w takim tłumie zawsze znaleźliby się taco co woleliby dodatkowo się zabezpieczyć na wszelki wypadek. Według tradycji Izraelici przeszli przez M. Czerwone, ale jeśli zajrzeć by do starszych "ksiąg" biblijnych to w dosłownym przetłumaczeniu jest to "morze-trzcina" i najprawdopodobniej jest nim miejsce, które z geograficznego punktu widzenia należałoby określić nie morzem tylko bagnem, przez którego środek przebiegają pasy ziemi. Piechur bez problemu przejdzie po tych pasach, ale rydwany którymi egipskie wojsko prowadziło pościg nie za bardzo. I pewnie właśnie o to chodziło w opisie o rozstąpieniu się morza- była to metafora od tego, że Żydom udało się przejść przez "morze" a egipskim wojskom- nie. Żołnierze na rydwanach ugrzęźli na bagnie przez co stali się łatwym celem dla uzbrojonych Żydów (zresztą pewnie część żołnierzy wypadło z rydwanów i się utopili). Dalej: według tradycji to faraon ruszył z wojskiem w pościg, jednak problem w tym, że był on wtedy już zniedołężniałym staruszkiem i nie w głowie byłyby mu takie sprawy. Najbardziej prawdopodobnie brzmi teza, że w pościg ruszył syn faraona i dowódca straży. Podczas potyczki po ugrzęźnięciu rydwanów na "morzu-trzcina" dostał w łeb i do piachu. Zaś przekazujący tę historyjkę w formie ustnej Żydzi (bo zdaje się, że tak prędko tego nie spisali) coraz bardziej ją "kolorowali" i zniekształcali, przez co w efekcie po upływie czasu przekształciła się w mit o zabiciu przez Boga wszystkiego co pierworodne.
Wszystko co pierworodne odnosiło się do wszelkiego życia w Egipcie , nie tylko do syna faraona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >>>Widzisz trzęsienie ziemi w cale nie wyklucza kary boskiej , jest tylko naukowym uzasadnieniem tego co się wydarzyło. >>No jasne, każde zjawisko natury można by przypisać działalności Boga. >Skoro stworzył świat . Czyli, że można mu przypisać również wszystkie klęski żywiołowe, które pochłaniały masy ofiar. I to ma być ten wierny Bóg, który przyrzekł po potopie, że już więcej nie zabije człowieka a nadal to robi? (a co do potopu to tu też miałbym wiele do opisania)
>>No to przecież ci napisałem. Miał być deszcz ognia i siarki a było trzęsienie ziemi i wybuch metanu. >No a czy ludzie wtedy znali metan ? Dla nich był to deszcz oginia i siarki. Czyli sam widzisz, że ludzie, którzy nie umieli wyjaśnić pewnych zjawisk natury przypisywali je siłom nadprzyrodzonym a później przekazywali je kolejnym pokoleniom wyznawców, którzy brali je dosłownie przez co w kościele i na lekcjach religii nadal nie mówi się, że doszło do trzęsienia ziemi, które spowodowało pęknięcie skał z metanem i późniejszy jego wybuch tylko o tym, że na miasta spadł deszcz ognia i siarki.
>I takie cuda zdażyły się jeden , jedyny raz w historii ?! Skoro powstały w sposób czysto naturalny , powinny powtórzyć się kiedykolwiek pózniej , a tak się nie stało. Jakie jeden jedyny raz w historii? O innych przypadkach zabrudzenia Nilu czerwoną ziemią (co spowodowało domniemaną zmianę wody w krew, wyjście żab na ląd i masowe rozmnażanie się owadów) co prawda nie słyszałem, ale jest to możliwe i brzmi bardziej prawdopodobnie niż to że były one dziełem jakiejś siły wyższej. Za to epidemie wywołujące śmierć zwierząt lub pojawianie się pryszczy co jakiś czas się zdarzają i nie był to wcale jednorazowy przypadek. Grad w Egipcie to też nie był pojedynczy przypadek, np. w latach dziewięćdziesiątych spadł tam grad wielkości jaja i spowodował spore straty w plonach. Szarańcza to jak już pisałem co roku nawiedzała Egipt więc nie jest to żaden cud. A jeśli mowa o tej niecodziennej burzy piaskowe- nie jest to co prawda częste zjawisko w przyrodzie, ale nie aż tak by wystąpiło tylko raz w ciągu tego całego okresu.
>Wszystko co pierworodne odnosiło się do wszelkiego życia w Egipcie , nie tylko do syna faraona. Jak już wspomniałem było to prawdopodobnie "kolorowaniem" historyjki jak to Bóg Izraela pomścił byłych oprawców swoich wyznawców.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | > > [...] jeśli czegoś nie możesz rozwiązać to znaczy że rozwiązania nie ma. Jakie to proste.> Ano proste.> Jeśli coś jest nierozwiązywalne, to znaczy że rozwiązania nie ma.Jeśli za rozwiązanie paradoksu uznać wskazanie 'skąd się bierze', to bynajmniej paradoksy starożytne nie są nierozwiązywalne. > Nie byłem mocny z matematyki,So it seems. > Jak chcesz rozwiązać równanie:> 2x = 4x , które nie tylko jest nierozwiązywalne, ale i nonsensowne ?> Po uproszczeniu zostanie Ci: "1 = 2".Hmmm. Spróbujmy. Przenosimy niewiadome na jedną stronę równania i mamy 2x = 0 (jeśli ktoś woli: -2x = 0), zatem x=0. > Pomódl się do boga, żeby Ci z tego "x" wyliczył.Zostałem Bogiem? Miła to świadomość, że sam siebie potrafię jeszcze zaskoczyć. > Jak Ci już objawi rozwiązanie, podaj mi je, a ja wtedy bez mrugnięcia okiem wstąpię do seminarium duchownego.Nie marnuj życia, Thorv.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Kurde bele, tak to jest, kiedy nie uważało się na matematyce.
A Tobie już stawiam ołtarzyk.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
> So it seems.> >Jak chcesz rozwiązać równanie:> >2x = 4x , które nie tylko jest nierozwiązywalne, ale i nonsensowne ?> >Po uproszczeniu zostanie Ci: "1 = 2".> Hmmm. Spróbujmy. Przenosimy niewiadome na jedną stronę równania i mamy 2x = 0 (jeśli ktoś woli: -2x = 0), zatem x=0.> >Pomódl się do boga, żeby Ci z tego "x" wyliczył.> Zostałem Bogiem? Miła to świadomość, że sam siebie potrafię jeszcze zaskoczyć.Hehe polwka  Aż oplułem monitor mohawk , rozwalasz  > >Jak Ci już objawi rozwiązanie, podaj mi je, a ja wtedy bez mrugnięcia okiem wstąpię do seminarium duchownego.> Nie marnuj życia, Thorv.  Nie no niech wstępuje , jak powiedział , heheheheh , dobra to był żart .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | No i ładnie się wkopałem, nie ma co.
Jak już mówiłem, taki ze mnie matematyk jak z koziej rzyci puzon, ale mimo wszystko nie tłumaczy to do końca mojej bezmyślności podczas analizy prostego równania.
Idę honorowo popełnić seppuku. Młotkiem.
|
|
|  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >>I życie jest proste. >A nie jest ?
Na pewno jest złożone, ale prostota to już kwestia widzenia. Możesz je takim uczynić, ale dla wrażliwego otwartego na świat człowieka życie proste nie jest.
>>Nie, ale można stać na barykadzie. >Nie można być za , a nawet przeciw.
Ale można uchylać się od głosu, albo lawirować między opcjami.
>>Nie, ale najpierw trzeba ustalić, gdzie jest barykada. >To już zostało ustalone.
Oczywiście, od czego mamy Dekalog. Ja uważam, że dobro niezależne nie istnieje, i można co najwyżej próbować indywidualnie oceniać każde zachowanie.
>A widzisz jakieś bardziej logiczne wyjaśnienie, nawet stosując naukowy punkt widzenia bardziej prawdopodobnej hipotezy znależć nie można.
Dla mnie pomysł, żeby wyjaśniać coś, czego natury jeszcze nie znamy, poprzez jakiś wszechmocny byt istniejący poza światem, który świadomie ingeruje od czasu do czasu, właściwie nie wiadomo po co [żeby skołować swoje stworzenia? nudzi mu się?], jest taki średniawo logiczny. Tym bardziej że natura tego wyjaśnienia uniemożliwia dalsze inwigilacje, a to już dość podejrzane.
|
|
| |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Na pewno jest złożone, ale prostota to już kwestia widzenia. Możesz je takim uczynić, ale dla wrażliwego otwartego na świat człowieka życie proste nie jest. Czyli wykluczasz moją wrażliwość i otwartość na świat.
>Ale można uchylać się od głosu, albo lawirować między opcjami. Czyli unikać odpowiedzi.
>>>Nie, ale najpierw trzeba ustalić, gdzie jest barykada. >>To już zostało ustalone. >Oczywiście, od czego mamy Dekalog. >Ja uważam, że dobro niezależne nie istnieje, i można co najwyżej próbować indywidualnie oceniać każde zachowanie.
Czy gwałt lub niewolnictwo jest złe jako całość , czy może powinniśmy oceniać każdy przypadek indywidualnie ?
>Dla mnie pomysł, żeby wyjaśniać coś, czego natury jeszcze nie znamy, poprzez jakiś wszechmocny byt istniejący poza światem, który świadomie ingeruje od czasu do czasu, właściwie nie wiadomo po co [żeby skołować swoje stworzenia? nudzi mu się?], jest taki średniawo logiczny. Tym bardziej że natura tego wyjaśnienia uniemożliwia dalsze inwigilacje, a to już dość podejrzane. Wiesz dla mnie na przykład cały ten Big Bang jest bardziej nieprawdopodobny niż stworzenie świata przez Boga. Nie było nic , no może jakaś nieokreślona materia i tu naglę bum. Potem za jakiś czas , na Ziemię spada kometa z jakąś podejrzaną komórką , która z kolei po czasie rozwija się w człowieka. Wierzysz w Big Bang ?
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wiesz dla mnie na przykład cały ten Big Bang jest bardziej nieprawdopodobny niż stworzenie świata przez Boga. Nie było nic , no może jakaś nieokreślona materia i tu naglę bum.
Porównajmy to do stworzenia świata przez boga.
Nie było nic, a tu nagle jakiś bóg, który istniał od zawsze nagle zapragnął coś sobie stworzyć. I stworzył. W dodatku nie wiadomo tak naprawdę po co.
> Potem za jakiś czas , na Ziemię spada kometa z jakąś podejrzaną komórką , która z kolei po czasie rozwija się w człowieka. Wierzysz w Big Bang ?
Yyy... do szkoły pod górkę było i uczyłeś się ze źródeł alternatywnych, prawda?
Nie, nie było komety z żadną podejrzaną komórką. Nic dziwnego, że nie możesz się przekonać do ewolucjonizmu, skoro nie znasz jego podstaw i mechanizmów.
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz | . >Porównajmy to do stworzenia świata przez boga. >Nie było nic, a tu nagle jakiś bóg, który istniał od zawsze nagle zapragnął coś sobie stworzyć. I stworzył. W dodatku nie wiadomo tak naprawdę po co. Jeśli Bóg istniał od zawsze , jak mogło nie być nic ? Bóg stworzył świat aby umożliwić zbawienie. A czy wiadomo po co powstał świat w wyniku Big Bangu ?
>> Potem za jakiś czas , na Ziemię spada kometa z jakąś podejrzaną komórką , która z kolei po czasie rozwija się w człowieka. Wierzysz w Big Bang ? >Yyy... do szkoły pod górkę było i uczyłeś się ze źródeł alternatywnych, prawda? >Nie, nie było komety z żadną podejrzaną komórką. Nic dziwnego, że nie możesz się przekonać do ewolucjonizmu, skoro nie znasz jego podstaw i mechanizmów.
W takim razie jak powstało życie ? Z materii nieorganicznej ? Samo z siebie ?
Ilya Prigogine : "Prawdopodobieństwo tego, iż przy zwykłych temperaturach makroskopiczna ilość molekuł zostaje zgromadzona, dając początek wysoce zorganizowanym strukturom oraz skoordynowanym funkcjom charakteryzującym żywe organizmy, jest absurdalnie małe. Idea spontanicznego pochodzenia życia w swej obecnej formie jest więc wysoce nieprawdopodobna, nawet na skalę miliardów lat, podczas których nastąpiła prebiotyczna ewolucja."
Francis Crick : "Człowiek uczciwy, uzbrojony w całą wiedzę, która jest nam obecnie dostępna mógłby jedynie stwierdzić, iż w pewnym sensie pochodzenie życia wydaje się w tej chwili być niemalże cudem, tak wiele jest warunków, które musiałyby zostać spełnione, aby ono zaistniało. [...] Zdecydowana większość sekwencji [aminokwasów] w ogóle nigdy nie mogła powstać na drodze syntezy, w jakimkolwiek czasie. [...] Za każdym razem, gdy piszę referat na temat pochodzenia życia postanawiam sobie, iż nigdy nie napiszę następnego, gdyż jest tam zbyt wiele spekulacji ścigającej zbyt mało faktów."
Aleksander Oparin :"Niestety, pochodzenie komórki pozostaje pytaniem, które jest w istocie najciemniejszym punktem kompletnej teorii ewolucji."
Ustosunkujesz się od opinii innych racjonalistów ?
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Jeśli Bóg istniał od zawsze , jak mogło nie być nic ? Bóg stworzył świat aby umożliwić zbawienie. A czy wiadomo po co powstał świat w wyniku Big Bangu ?
A czy MUSI BYĆ JAKIŚ SENS POWSTANIA?
Ponadto, jeśli bóg istniał od zawsze, to wyobraź sobie że świat też istniał od zawsze in potentia, aż pewnego pięknego dnia wziął się i zmaterializował. Ta teoria nie ustępuje niczym Twojej, w dodatku podparta jest obserwacjami fizyków.
>W takim razie jak powstało życie ? Z materii nieorganicznej ? Samo z siebie ?
Mniej więcej. Życie to forma zorganizowania materii, nic więcej.
>Ilya Prigogine : "Prawdopodobieństwo tego, iż przy zwykłych temperaturach makroskopiczna ilość molekuł zostaje zgromadzona, dając początek wysoce zorganizowanym strukturom oraz skoordynowanym funkcjom charakteryzującym żywe organizmy, jest absurdalnie małe. Idea spontanicznego pochodzenia życia w swej obecnej formie jest więc wysoce nieprawdopodobna, nawet na skalę miliardów lat, podczas których nastąpiła prebiotyczna ewolucja."
Czy osoba, którą cytujesz, brała pod uwagę możliwość zaistnienia w CAŁYM wszechświecie, czy tylko na Ziemi?
Czy ta osoba nie brała możliwości powstania INNEJ FORMY życia (np. niekoniecznie opartej na węglu)?
Po co tej osobie MAKROSKOPICZNA ilość molekuł, skoro nie jest ona wymagana do stworzenia pierwocin organizmu?
>Francis Crick : "Człowiek uczciwy, uzbrojony w całą wiedzę, która jest nam obecnie dostępna mógłby jedynie stwierdzić, iż w pewnym sensie pochodzenie życia wydaje się w tej chwili być niemalże cudem, tak wiele jest warunków, które musiałyby zostać spełnione, aby ono zaistniało. [...] Zdecydowana większość sekwencji [aminokwasów] w ogóle nigdy nie mogła powstać na drodze syntezy, w jakimkolwiek czasie. [...] Za każdym razem, gdy piszę referat na temat pochodzenia życia postanawiam sobie, iż nigdy nie napiszę następnego, gdyż jest tam zbyt wiele spekulacji ścigającej zbyt mało faktów."
Nie wiem, czy Crick pomyślał, że nie wykorzystał przecież wszystkich kombinacj aminokwasów, które mógł podstawiać za "obowiązujące" w organizmach jako poprawne. Organizm trafił na takie możliwości, które odpowiadały i potem już rzadko je zmieniał.
>Aleksander Oparin :"Niestety, pochodzenie komórki pozostaje pytaniem, które jest w istocie najciemniejszym punktem kompletnej teorii ewolucji." >Ustosunkujesz się od opinii innych racjonalistów ?
To, co mówi Oparin, świadczy wyłącznie o brakach w naszej wiedzy. Nie ma tu nic, przemawiającego na Twoją korzyść. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że "niestety, pytaniem pozostaje, jak stworzyć pojazd kosmiczny, który osiąga prędkość 100.000 km/h". Prawdopodobnie jednak, przy odpowiedniej technologii (wiążącej się niewątpliwie z nowymi odkryciami) ktoś kiedyś taki stworzy.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Jeśli Bóg istniał od zawsze , jak mogło nie być nic ? Bóg stworzył świat aby umożliwić zbawienie. A czy wiadomo po co powstał świat w wyniku Big Bangu ? >A czy MUSI BYĆ JAKIŚ SENS POWSTANIA? No jasne że nie , wszystko powstało ot tak i cały czas trzyma się w kupie.
>>Ilya Prigogine : "Prawdopodobieństwo tego, iż przy zwykłych temperaturach makroskopiczna ilość molekuł zostaje zgromadzona, dając początek wysoce zorganizowanym strukturom oraz skoordynowanym funkcjom charakteryzującym żywe organizmy, jest absurdalnie małe. Idea spontanicznego pochodzenia życia w swej obecnej formie jest więc wysoce nieprawdopodobna, nawet na skalę miliardów lat, podczas których nastąpiła prebiotyczna ewolucja." >Czy osoba, którą cytujesz, brała pod uwagę możliwość zaistnienia w CAŁYM wszechświecie, czy tylko na Ziemi? >Czy ta osoba nie brała możliwości powstania INNEJ FORMY życia (np. niekoniecznie opartej na węglu)?
"Idea spontanicznego pochodzenia życia w SWEJ OBECNEJ formie jest więc wysoce nieprawdopodobna, nawet na skalę miliardów lat, podczas których nastąpiła prebiotyczna ewolucja."
>Po co tej osobie MAKROSKOPICZNA ilość molekuł, skoro nie jest ona wymagana do stworzenia pierwocin organizmu? Ta osoba dostała Nagrodę Nobala z dziedziny chemii , szkoda że nie żyje może sam byś spytał.
>>Francis Crick : "Człowiek uczciwy, uzbrojony w całą wiedzę, która jest nam obecnie dostępna mógłby jedynie stwierdzić, iż w pewnym sensie pochodzenie życia wydaje się w tej chwili być niemalże cudem, tak wiele jest warunków, które musiałyby zostać spełnione, aby ono zaistniało. [...] Zdecydowana większość sekwencji [aminokwasów] w ogóle nigdy nie mogła powstać na drodze syntezy, w jakimkolwiek czasie. [...] Za każdym razem, gdy piszę referat na temat pochodzenia życia postanawiam sobie, iż nigdy nie napiszę następnego, gdyż jest tam zbyt wiele spekulacji ścigającej zbyt mało faktów." >Nie wiem, czy Crick pomyślał, że nie wykorzystał przecież wszystkich kombinacj aminokwasów, które mógł podstawiać za "obowiązujące" w organizmach jako poprawne. Widzę że ty masz odpowiedzi na każde pytania , nawet najtęższe umysly świata mogłyby uczyć się od Ciebie.
Organizm trafił na takie możliwości, które odpowiadały i potem już rzadko je zmieniał. >>Aleksander Oparin :"Niestety, pochodzenie komórki pozostaje pytaniem, które jest w istocie najciemniejszym punktem kompletnej teorii ewolucji." >>Ustosunkujesz się od opinii innych racjonalistów ?
>To, co mówi Oparin, świadczy wyłącznie o brakach w naszej wiedzy. Nie ma tu nic, przemawiającego na Twoją korzyść. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że "niestety, pytaniem pozostaje, jak stworzyć pojazd kosmiczny, który osiąga prędkość 100.000 km/h". Prawdopodobnie jednak, przy odpowiedniej technologii (wiążącej się niewątpliwie z nowymi odkryciami) ktoś kiedyś taki stworzy.
O brakach mówisz. Hmm , a mnie to wygląda tak jakby pisać wypracowanie zaczynająć odrazu od rozwinięcia. Cała teoria jest ewolucji jest oczywiście cacy , wszystko pięknie , tylko jakoś początku jej brakuje .
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>A czy MUSI BYĆ JAKIŚ SENS POWSTANIA? >No jasne że nie , wszystko powstało ot tak i cały czas trzyma się w kupie.
Widzisz jakie to proste?
>"Idea spontanicznego pochodzenia życia w SWEJ OBECNEJ formie jest więc wysoce nieprawdopodobna, nawet na skalę miliardów lat, podczas których nastąpiła prebiotyczna ewolucja."
Człowiek nie powstał spontanicznie w takiej formie, w jakiej znajduje się obecnie. Na tym polega kawał z EWOLUCJĄ.
>>Po co tej osobie MAKROSKOPICZNA ilość molekuł, skoro nie jest ona wymagana do stworzenia pierwocin organizmu? >Ta osoba dostała Nagrodę Nobala z dziedziny chemii , szkoda że nie żyje może sam byś spytał.
Szkoda że nie z biologii.
>>Nie wiem, czy Crick pomyślał, że nie wykorzystał przecież wszystkich kombinacj aminokwasów, które mógł podstawiać za "obowiązujące" w organizmach jako poprawne. >Widzę że ty masz odpowiedzi na każde pytania , nawet najtęższe umysly świata mogłyby uczyć się od Ciebie.
Nawe najtęższe umysły świata podatne są na dwójmyślenie. Podatność tę zawdzięczają wierze, wpajanej im nierzadko od dzieciństwa. Niektórzy dostrzegają kłamstwa Wielkiego Brata, większości jednak nie daje do myślenia choćby wspomniane przez Ciebie nieskończone miłosierdzie w połączeniu z nieskończoną gniewnością jednego i tego samego bytu.
>O brakach mówisz. Hmm , a mnie to wygląda tak jakby pisać wypracowanie zaczynająć odrazu od rozwinięcia. Cała teoria jest ewolucji jest oczywiście cacy , wszystko pięknie , tylko jakoś początku jej brakuje .
Nauka zaszła jednak wystarczająco daleko, by móc stwierdzić, że świat liczy sobie znacznie więcej, niż 6.000 lat, jak wskazywałaby na to Biblia. Wiele MILIONÓW raz więcej.
Jeśli Biblia myli się w innych sprawach na podobną skalę, to przepraszam, ale w tym momencie jest dla mnie jednym z najgorszych źródeł informacji.
Wracając do pochodzenia komórki- trochę czasu od Oparina już minęło. Istnieje teoria samoistnego wytworzenia pierwotnego kwasu nukleinowego, który miał jedną cechę, determinującą wszystko, co nastąpiło później: umiejętność replikacji. Reszta była kwestią ewolucji.
Powstanie małego skrawka wspomnianego kwasu nukleinowego nie powinno być szczególnie niezwykłe, biorąc pod uwagę ogrom prabulionu i czasu, jaki był dany na przeprowadzenie możliwych reakcji w sprzyjających warunkach.
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Ta osoba dostała Nagrodę Nobala z dziedziny chemii , szkoda że nie żyje może sam byś spytał. >Szkoda że nie z biologii. A na co jej by była biologia w tym przypadku ? On mówi że taki związek chemiczy nie może powstać "sam z siebie" , gdzie tu więc biologia ?
>Nawe najtęższe umysły świata podatne są na dwójmyślenie. Podatność tę zawdzięczają wierze, wpajanej im nierzadko od dzieciństwa. Niektórzy dostrzegają kłamstwa Wielkiego Brata, większości jednak nie daje do myślenia choćby wspomniane przez Ciebie nieskończone miłosierdzie w połączeniu z nieskończoną gniewnością jednego i tego samego bytu. Nie on nie ma dwójwiary , to jest twój naukowiec w najczystrzej postaci. Żeby coś potwierdzić musi byćtego pewny.
>Nauka zaszła jednak wystarczająco daleko, by móc stwierdzić, że świat liczy sobie znacznie więcej, niż 6.000 lat, jak wskazywałaby na to Biblia. Wiele MILIONÓW raz więcej. >Jeśli Biblia myli się w innych sprawach na podobną skalę, to przepraszam, ale w tym momencie jest dla mnie jednym z najgorszych źródeł informacji.
Nie można udowowdnić faktycznego czasu istnienia wszechświata , to są jedynie podejrzenia , oparte na przesłankach które mogłbyć niewłaściwie zinterpretowane. A czy nie mogło być tak , że ludzie zyli w Edenie przez wiele milionów lat czasu ziemskiego , a dopiero ok. 6000 lat temu zgrzeszyli i zostali wyrzucenia z Raju ?
>Wracając do pochodzenia komórki- trochę czasu od Oparina już minęło. Istnieje teoria samoistnego wytworzenia pierwotnego kwasu nukleinowego, który miał jedną cechę, determinującą wszystko, co nastąpiło później: umiejętność replikacji. Reszta była kwestią ewolucji. >Powstanie małego skrawka wspomnianego kwasu nukleinowego nie powinno być szczególnie niezwykłe, biorąc pod uwagę ogrom prabulionu i czasu, jaki był dany na przeprowadzenie możliwych reakcji w sprzyjających warunkach.
"Istnieje teoria" - istnieje wiele teorii , "nie powinno być szczególnie niezwykłe" - a jednak cały czas jest
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >A na co jej by była biologia w tym przypadku ? On mówi że taki związek chemiczy nie może powstać "sam z siebie" , gdzie tu więc biologia ?
Że nie może powstać w ilościach makroskopicznych, prawda? To spora różnica.
>Nie on nie ma dwójwiary , to jest twój naukowiec w najczystrzej postaci. Żeby coś potwierdzić musi byćtego pewny.
Nawet naukowcy mają swoje słabości.
Ty też jawisz mi się inteligentnym człowiekiem, ale indoktrynacja sprawiła, że nie potrafisz dostrzec, jak grubymi nićmi szyta jest Twoja religia.
>Nie można udowowdnić faktycznego czasu istnienia wszechświata , to są jedynie podejrzenia , oparte na przesłankach które mogłbyć niewłaściwie zinterpretowane.
Sęk w tym, że gdyby np. dinozaury istniały w czasach biblijnych, z pewnością byłaby o nich jakaś wzmianka. To, że świat liczy sobie znacznie więcej lat, niż wynikałoby to z Biblii, jest obecnie niepodważalne.
>A czy nie mogło być tak , że ludzie zyli w Edenie przez wiele milionów lat czasu ziemskiego , a dopiero ok. 6000 lat temu zgrzeszyli i zostali wyrzucenia z Raju ?
To dlaczego prastare znaleziska archeologiczne można odnaleźć NA ZIEMI?
>"Istnieje teoria" - istnieje wiele teorii , "nie powinno być szczególnie niezwykłe" - a jednak cały czas jest
Niektórym wciąż niezwykła wydaje się kulistość Ziemi. To, że coś jest niezwykłe, nie znaczy od razu, że pochodzi od boga.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Nie on nie ma dwójwiary , to jest twój naukowiec w najczystrzej postaci. Żeby coś potwierdzić musi byćtego pewny. >Nawet naukowcy mają swoje słabości. Wszyscy mamy słabości , a czy twierdzenie czegoś gdy nie jest się tego pewnym można uznać za słabość.
>Ty też jawisz mi się inteligentnym człowiekiem, ale indoktrynacja sprawiła, że nie potrafisz dostrzec, jak grubymi nićmi szyta jest Twoja religia. Zapewniam Cię że to nie indoktrynacja , kiedyś dawno dawno temu byłem identyczny jak Ty , jednak przyszedł czas kiedy zrozumiałem swój błąd. Ty wierzysz w bezcelowość istnienia , jak dla mnie taki pogląd jest przepraszam idotyczny. Nic nie powstaje ot tak , a tym bardziej nic tak bardzo złożonego jak wszechświat czy życie.
>>Nie można udowowdnić faktycznego czasu istnienia wszechświata , to są jedynie podejrzenia , oparte na przesłankach które mogłbyć niewłaściwie zinterpretowane. >Sęk w tym, że gdyby np. dinozaury istniały w czasach biblijnych, z pewnością byłaby o nich jakaś wzmianka. To, że świat liczy sobie znacznie więcej lat, niż wynikałoby to z Biblii, jest obecnie niepodważalne. >>A czy nie mogło być tak , że ludzie zyli w Edenie przez wiele milionów lat czasu ziemskiego , a dopiero ok. 6000 lat temu zgrzeszyli i zostali wyrzucenia z Raju ? >To dlaczego prastare znaleziska archeologiczne można odnaleźć NA ZIEMI? Ziemia powstała w tym samym czasie co Eden.
>>"Istnieje teoria" - istnieje wiele teorii , "nie powinno być szczególnie niezwykłe" - a jednak cały czas jest >Niektórym wciąż niezwykła wydaje się kulistość Ziemi. To, że coś jest niezwykłe, nie znaczy od razu, że pochodzi od boga. Nie porównuj kulistości Ziemi do powstania zycia , w przypadku tego pierwszego wiemy dlaczego tak się dzieje , a w przypadku drugiego nie wiemy nic.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wszyscy mamy słabości , a czy twierdzenie czegoś gdy nie jest się tego pewnym można uznać za słabość.
Wszystko zależy od tego, jak pewnie wygłasza się poglądy, do których nie jest się przekonanym.
>Zapewniam Cię że to nie indoktrynacja , kiedyś dawno dawno temu byłem identyczny jak Ty , jednak przyszedł czas kiedy zrozumiałem swój błąd. Ty wierzysz w bezcelowość istnienia , jak dla mnie taki pogląd jest przepraszam idotyczny. Nic nie powstaje ot tak , a tym bardziej nic tak bardzo złożonego jak wszechświat czy życie.
Szczególnie celowe są wszystkie oddalone o olbrzymie ilości przestrzeni ciała w rodzaju gwiazd, komet, asteroidów, planet etc., bez których doprawdy, nie bylibyśmy w stanie żyć...
Głosisz swój pogląd ex cathedra, chociaż tak naprawdę celowość jest pojęciem stworzonym wyłącznie na podstawie związku przyczyna-skutek, obserwowalnego w makroświecie, a który wcale nie musi się przenosić na płaszczyznę astronomiczną.
Mówisz, że coś tam nie miałoby sensu, gdyby... No właśnie. Ale kto powiedział, że nasze istnienie musi mieć jakiś sens?
>>To dlaczego prastare znaleziska archeologiczne można odnaleźć NA ZIEMI? >Ziemia powstała w tym samym czasie co Eden.
To gdzie byli wszyscy zwierzątkowie? W Edenie? Na Ziemi? Czy może tu i tu po trochu?
>>Niektórym wciąż niezwykła wydaje się kulistość Ziemi. To, że coś jest niezwykłe, nie znaczy od razu, że pochodzi od boga. >Nie porównuj kulistości Ziemi do powstania zycia , w przypadku tego pierwszego wiemy dlaczego tak się dzieje , a w przypadku drugiego nie wiemy nic.
Mocno przesadzasz (ze szczególnym wskazaniem na "przesadzasz" i "mocno"), mówiąc że "nie wiemy nic". Zresztą znowu widzisz... kulistości Ziemi już nie podważysz i nie upierasz się, że jest płaska, a ewolucjonizmu chwytasz się jak brzytwy tonący, mimo że darwinizm krzaczy się z deka tylko przy samych początkach tego, co uważa się za "organiczne". Chyba logiczne jest, że im wcześniejsze wydarzenie, tym ciężej przeprowadzić retrospekcję, więc nie dziw się, że naukowcy mają niezłą zagwozdkę. Wymagasz, by z pomocą wehikułu czasu cofnęli się o miliard lat, żeby móc wszystko dokładnie przeanalizować? Niestety nie dysponujemy takim sprzętem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Zapewniam Cię że to nie indoktrynacja , kiedyś dawno dawno temu byłem identyczny jak Ty , jednak przyszedł czas kiedy zrozumiałem swój błąd. Ty wierzysz w bezcelowość istnienia , jak dla mnie taki pogląd jest przepraszam idotyczny. Nic nie powstaje ot tak , a tym bardziej nic tak bardzo złożonego jak wszechświat czy życie. >Szczególnie celowe są wszystkie oddalone o olbrzymie ilości przestrzeni ciała w rodzaju gwiazd, komet, asteroidów, planet etc., bez których doprawdy, nie bylibyśmy w stanie żyć... Zapewniam Cię nawet i te gwiazdy mają swój sens , poprostu my go nie odkryliśmy.
>Głosisz swój pogląd ex cathedra, chociaż tak naprawdę celowość jest pojęciem stworzonym wyłącznie na podstawie związku przyczyna-skutek, obserwowalnego w makroświecie, a który wcale nie musi się przenosić na płaszczyznę astronomiczną. Ruch jakiejkolwiek gwiazdy ma wpływ , mniejszy lub większy na wszechświat.
>Mówisz, że coś tam nie miałoby sensu, gdyby... No właśnie. Ale kto powiedział, że nasze istnienie musi mieć jakiś sens? Całe stworzenie bez celu ? To po co to wogóle powstało , żeby sobie żyło i umierało , tak poprostu ?
>>>To dlaczego prastare znaleziska archeologiczne można odnaleźć NA ZIEMI? >>Ziemia powstała w tym samym czasie co Eden. >To gdzie byli wszyscy zwierzątkowie? W Edenie? Na Ziemi? Czy może tu i tu po trochu? Do momentu wygnania wszelkie życie było w Edenie.
>>>Niektórym wciąż niezwykła wydaje się kulistość Ziemi. To, że coś jest niezwykłe, nie znaczy od razu, że pochodzi od boga. >>Nie porównuj kulistości Ziemi do powstania zycia , w przypadku tego pierwszego wiemy dlaczego tak się dzieje , a w przypadku drugiego nie wiemy nic. >Mocno przesadzasz (ze szczególnym wskazaniem na "przesadzasz" i "mocno"), mówiąc że "nie wiemy nic". Zresztą znowu widzisz... kulistości Ziemi już nie podważysz i nie upierasz się, że jest płaska, a ewolucjonizmu chwytasz się jak brzytwy tonący, mimo że darwinizm krzaczy się z deka tylko przy samych początkach tego, co uważa się za "organiczne". Czy w Bibli jest zaprzeczenie kulistości Ziemi , albo głoszenie o geocentryżmie ? Krzaczy się przy początkach , czyli nie wyjaśnia najważniejszej rzeczy , początku. O innych krzaczeniach nie wspominam . I tak początek jest najważniejszy , teoria od pasującego momentu.
Chyba logiczne jest, że im wcześniejsze wydarzenie, tym ciężej przeprowadzić retrospekcję, więc nie dziw się, że naukowcy mają niezłą zagwozdkę. Wymagasz, by z pomocą wehikułu czasu cofnęli się o miliard lat, żeby móc wszystko dokładnie przeanalizować? Niestety nie dysponujemy takim sprzętem. Wystarczy żebyc cofneli sie tym wehikułem do czasów Pana Jezusa , jednak takiego wehikułu nigdy nie wynajdziemy. A skoro im starsze wydarzenie tym trudniej je udowodnić , nie mogę być w stanie udowodnić na podstawie żródeł "historycznych" isnienie Mesjasza , z takiego nawet prostego powodu , że ówczesne żródła historyczne wedle współczesnych standardów nie są wiarygodne ( w niektórych przypadka jak zwykle).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Zapewniam Cię nawet i te gwiazdy mają swój sens , poprostu my go nie odkryliśmy.
Och, skoro tak autorytatywnie zapewniasz...
>>Głosisz swój pogląd ex cathedra, chociaż tak naprawdę celowość jest pojęciem stworzonym wyłącznie na podstawie związku przyczyna-skutek, obserwowalnego w makroświecie, a który wcale nie musi się przenosić na płaszczyznę astronomiczną. >Ruch jakiejkolwiek gwiazdy ma wpływ , mniejszy lub większy na wszechświat.
Ale po co bóg bawił się w stwarzanie olbrzymiej próżni z rzadko porozrzucanymi materiami, z których większość przerasta nasz świat kosmiczne ilości razy? Nie mógł poprzestać na Ziemi i maksymalnie kilku kilometrach przestrzeni od poziomu morza?
>Całe stworzenie bez celu ? To po co to wogóle powstało , żeby sobie żyło i umierało , tak poprostu ?
Nie. Znów wyznaczasz cel: "żeby sobie żyło i umierało". Ja twierdzę, że tak naprawdę nie musi być żadnego celu.
>>To gdzie byli wszyscy zwierzątkowie? W Edenie? Na Ziemi? Czy może tu i tu po trochu? >Do momentu wygnania wszelkie życie było w Edenie.
Więc ponawiam pytanie: dlaczego wszystkie te znaleziska możemy znaleźć na Ziemi? Mimo możliwej olbrzymiej tolerancji błędu w datowaniach fizykochemicznych, nie wmówisz mi że dinozaury żyły 6.000 lat temu.
>Czy w Bibli jest zaprzeczenie kulistości Ziemi , albo głoszenie o geocentryżmie ?
Czepiłem się tej Ziemi, a to z tego powodu, że kiedyś, komentując beznadziejne dzieło pewnej oficyny wydawniczej, odnalazłem fragment, który traktował o "krańcach" Ziemi. Do dziś nie mogę przypomnieć sobie w którym to miejscu, a nie chcę całej Biblii od początku do końca wertować. Może Ty wiesz o czym mówię?
>Wystarczy żebyc cofneli sie tym wehikułem do czasów Pana Jezusa , jednak takiego wehikułu nigdy nie wynajdziemy. A skoro im starsze wydarzenie tym trudniej je udowodnić , nie mogę być w stanie udowodnić na podstawie żródeł "historycznych" isnienie Mesjasza , z takiego nawet prostego powodu , że ówczesne żródła historyczne >wedle współczesnych standardów nie są wiarygodne ( w niektórych przypadka jak zwykle).
Spróbowałeś kiedyś pomyśleć w ten sposób bez ironii i automatycznej negacji?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>>Głosisz swój pogląd ex cathedra, chociaż tak naprawdę celowość jest pojęciem stworzonym wyłącznie na podstawie związku przyczyna-skutek, obserwowalnego w makroświecie, a który wcale nie musi się przenosić na płaszczyznę astronomiczną. Astronomia o ile wiem opiera się na związku przyczyna - skutek. Czy planety nie wywierają na siebie wzajemnego oddziałowywania , a słońce na nasz Układ ?
>>Ruch jakiejkolwiek gwiazdy ma wpływ , mniejszy lub większy na wszechświat. >Ale po co bóg bawił się w stwarzanie olbrzymiej próżni z rzadko porozrzucanymi materiami, z których większość przerasta nasz świat kosmiczne ilości razy? Nie mógł poprzestać na Ziemi i maksymalnie kilku kilometrach przestrzeni od poziomu morza? Widzisz dokąd zaglądamy przez teleskopy i inne urządzenia ? Sięgamy baaaardzo daleko jednak końca nigdy nie zobaczymy. Chyba wiesz do czego zmierzam.
>>Całe stworzenie bez celu ? To po co to wogóle powstało , żeby sobie żyło i umierało , tak poprostu ? >Nie. Znów wyznaczasz cel: "żeby sobie żyło i umierało". Ja twierdzę, że tak naprawdę nie musi być żadnego celu. Nie no , celem każdego życia jest śmierć. Po to żyje , aby umrzeć. To jest cel , trochę straszny ale jednak. Śmierć to jest jedyna pewna rzecz dotycząca każdego życia , więc jest jego celem.
>>>To gdzie byli wszyscy zwierzątkowie? W Edenie? Na Ziemi? Czy może tu i tu po trochu? >>Do momentu wygnania wszelkie życie było w Edenie. >Więc ponawiam pytanie: dlaczego wszystkie te znaleziska możemy znaleźć na Ziemi? Mimo możliwej olbrzymiej tolerancji błędu w datowaniach fizykochemicznych, nie wmówisz mi że dinozaury żyły 6.000 lat temu. Nie mam zamiaru. Eden był umiejscowiony na Ziemi.
>>Czy w Bibli jest zaprzeczenie kulistości Ziemi , albo głoszenie o geocentryżmie ? >Czepiłem się tej Ziemi, a to z tego powodu, że kiedyś, komentując beznadziejne dzieło pewnej oficyny wydawniczej, odnalazłem fragment, który traktował o "krańcach" Ziemi. Do dziś nie mogę przypomnieć sobie w którym to miejscu, a nie chcę całej Biblii od początku do końca wertować. Może Ty wiesz o czym mówię? Nie kojarzę , ale pamiętaj że Bibli jest pełna metafor. Kraniec ziemi , nie musi być krańcem Ziemi.
>>Wystarczy żebyc cofneli sie tym wehikułem do czasów Pana Jezusa , jednak takiego wehikułu nigdy nie wynajdziemy. A skoro im starsze wydarzenie tym trudniej je udowodnić , nie mogę być w stanie udowodnić na podstawie żródeł "historycznych" isnienie Mesjasza , z takiego nawet prostego powodu , że ówczesne żródła historyczne >>wedle współczesnych standardów nie są wiarygodne ( w niektórych przypadka jak zwykle). >Spróbowałeś kiedyś pomyśleć w ten sposób bez ironii i automatycznej negacji? A czy nie napisałem prawdy ? Nawet nutka ironii jest usprawiedliwiona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Astronomia o ile wiem opiera się na związku przyczyna - skutek. Czy planety nie wywierają na siebie wzajemnego oddziałowywania , a słońce na nasz Układ ?
Ale nie ma tam mowy o CELOWOŚCI. Jak powiedziałby Pratchett: "rzeczy po prostu się dzieją".
>Widzisz dokąd zaglądamy przez teleskopy i inne urządzenia ? Sięgamy baaaardzo daleko jednak końca nigdy nie zobaczymy. Chyba wiesz do czego zmierzam.
Nie. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie.
>Nie no , celem każdego życia jest śmierć. Po to żyje , aby umrzeć. To jest cel , trochę straszny ale jednak. Śmierć to jest jedyna pewna rzecz dotycząca każdego życia , więc jest jego celem.
Jak już mówiłem, "cel" jest pojęciem takim samym jak "sens", czyli pewną umownością stworzoną przez człowieka dla ułatwienia sobie życia.
>>Więc ponawiam pytanie: dlaczego wszystkie te znaleziska możemy znaleźć na Ziemi? Mimo możliwej olbrzymiej tolerancji błędu w datowaniach fizykochemicznych, nie wmówisz mi że dinozaury żyły 6.000 lat temu. >Nie mam zamiaru. Eden był umiejscowiony na Ziemi.
Twoja odpowiedź nie wiąże się z zadanym problemem.
>Nie kojarzę , ale pamiętaj że Bibli jest pełna metafor. Kraniec ziemi , nie musi być krańcem Ziemi.
A zbawienie zbawieniem.
>>Spróbowałeś kiedyś pomyśleć w ten sposób bez ironii i automatycznej negacji? >A czy nie napisałem prawdy ? Nawet nutka ironii jest usprawiedliwiona.
Szkoda tylko, że nie zastanowisz się czasem poważnie nad tym, co ironizujesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Astronomia o ile wiem opiera się na związku przyczyna - skutek. Czy planety nie wywierają na siebie wzajemnego oddziałowywania , a słońce na nasz Układ ? >Ale nie ma tam mowy o CELOWOŚCI. Jak powiedziałby Pratchett: "rzeczy po prostu się dzieją". Słońce - Księżyc , odpływ - przypływ , przyczyna - skutek. Jeśli coś przynosi notorycznie jakiś skutek to nazywamy to chyba celowością , a jeśli bez tego ogniwa cały układ by się r... to chyba tym bardziej możemy mówić o celowości.
>>Widzisz dokąd zaglądamy przez teleskopy i inne urządzenia ? Sięgamy baaaardzo daleko jednak końca nigdy nie zobaczymy. Chyba wiesz do czego zmierzam. >Nie. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Jak to nie odpowiedziałem , po to Wszechświat został stworzony takim ogromnym , żeby człowiek nigdy nie dotarł na jego kraniec.
>>Nie no , celem każdego życia jest śmierć. Po to żyje , aby umrzeć. To jest cel , trochę straszny ale jednak. Śmierć to jest jedyna pewna rzecz dotycząca każdego życia , więc jest jego celem. >Jak już mówiłem, "cel" jest pojęciem takim samym jak "sens", czyli pewną umownością stworzoną przez człowieka dla ułatwienia sobie życia. Nie cel odnosi się bardziej do stanu fizyccznego, do skutku , sens jest bardziej ideologiczny i jest bardziej rozłożony w czasie , np. celem każdego życia jest śmierć , sensem każdego życia jest możliwość osiągnięcia zbawienia.
>>>Więc ponawiam pytanie: dlaczego wszystkie te znaleziska możemy znaleźć na Ziemi? Mimo możliwej olbrzymiej tolerancji błędu w datowaniach fizykochemicznych, nie wmówisz mi że dinozaury żyły 6.000 lat temu. >>Nie mam zamiaru. Eden był umiejscowiony na Ziemi. >Twoja odpowiedź nie wiąże się z zadanym problemem. Jak to nie ? Dinozaury były na Ziemi , Eden też był na Ziemi.
>>Nie kojarzę , ale pamiętaj że Bibli jest pełna metafor. Kraniec ziemi , nie musi być krańcem Ziemi. >A zbawienie zbawieniem. Zbawienie zostało wyjaśnione , kraniec ziemi nie został.
>>>Spróbowałeś kiedyś pomyśleć w ten sposób bez ironii i automatycznej negacji? >>A czy nie napisałem prawdy ? Nawet nutka ironii jest usprawiedliwiona. >Szkoda tylko, że nie zastanowisz się czasem poważnie nad tym, co ironizujesz. Właśnie o to chodzi , że się zastanawiam. Ty jesteś ateistą i żeby stać się teistą , ktoś ma Ci udowodnić że Bóg istnieje , ja natomiast jestem teistą i żeby stać się ateistą któś ma mi udowodnić , że Boga nie ma. Ty ironizujesz na temat teizmu , ja ateizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Słońce - Księżyc , odpływ - przypływ , przyczyna - skutek. Jeśli coś przynosi notorycznie jakiś skutek to nazywamy to chyba celowością , a jeśli bez tego ogniwa cały układ by się r... to chyba tym bardziej możemy mówić o celowości.
To jest ciąg zależności. Przyczyna i skutek nie składają się na celowość, która jest pojęciem w pełni subiektywnym.
>Jak to nie odpowiedziałem , po to Wszechświat został stworzony takim ogromnym , żeby człowiek nigdy nie dotarł na jego kraniec.
No tak, doprawdy, bardzo to sensowne.
>Nie cel odnosi się bardziej do stanu fizyccznego, do skutku , sens jest bardziej ideologiczny i jest bardziej rozłożony w czasie , np. celem każdego życia jest śmierć , sensem każdego życia jest możliwość osiągnięcia zbawienia.
Cel jest równie "ideologiczny", jak to ładnie ująłeś, co sens.
Sensowność występuje wtedy, kiedy próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie: "jaki jest cel"?
>>Twoja odpowiedź nie wiąże się z zadanym problemem. >Jak to nie ? Dinozaury były na Ziemi , Eden też był na Ziemi.
A jak to się ma do kolosalnej różnicy między wiekiem skamielin określanym przez naukowców, a sugerowanych przez Biblię?
Mi chodzi o coś takiego: wiek wielu materiałów kopalnych szacuje się na miliony lat, o niektórych cywilizacjach wiemy, że istniały znacznie więcej niż 4000 lat p.n.e., a zgodnie z Biblią wylicza się, że Wszechświat liczy sobie z grubsza 6000 lat.
>>>Nie kojarzę , ale pamiętaj że Bibli jest pełna metafor. Kraniec ziemi , nie musi być krańcem Ziemi. >>A zbawienie zbawieniem. >Zbawienie zostało wyjaśnione , kraniec ziemi nie został.
A czy wyjaśnienie zostało wyjaśnione? Może ono też jest metaforą? Jak szaleć, to szaleć.
>>Szkoda tylko, że nie zastanowisz się czasem poważnie nad tym, co ironizujesz. >Właśnie o to chodzi , że się zastanawiam. Ty jesteś ateistą i żeby stać się teistą , ktoś ma Ci udowodnić że Bóg istnieje , ja natomiast jestem teistą i żeby stać się ateistą któś ma mi udowodnić , że Boga nie ma. Ty ironizujesz na temat teizmu , ja ateizmu.
Nie kapujesz czegoś, co skapowali ludzie, dzięki którym radło nie jest dla nas szczytem osiągnięć cywilizacji: nie udowadnia się nieistnienia. Dlaczego? Choćby dlatego, że Ty sam nie jesteś w stanie udowodnić mi nieistnienia russellowskiego czajniczka, chociaż obaj jesteśmy pewni że on nie istnieje.
Tak się po prostu nie robi.
|
|
| | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Czyli wykluczasz moją wrażliwość i otwartość na świat.
Można być wrażliwym i otwartym na różne sposoby. Mi chodziło o kwestie moralne. Według mnie jeśli ktoś z buta stwierdza, że ktoś źle zrobił, nie patrząc na okoliczności i uczucia tego kogoś, to za bardzo otwarty nie jest. Wrażliwy może być, owszem, ale tym samym się uniewrażliwia.
>>Ale można uchylać się od głosu, albo lawirować między opcjami. >Czyli unikać odpowiedzi.
Dokładnie, tak jak niektórzy teiści w obliczu niwygodnych pytań.
>Czy gwałt lub niewolnictwo jest złe jako całość , czy może powinniśmy oceniać każdy przypadek indywidualnie ?
Każdy przypadek indywidualnie.
>Wiesz dla mnie na przykład cały ten Big Bang jest bardziej nieprawdopodobny niż stworzenie świata przez Boga. Nie było nic , no może jakaś nieokreślona materia i tu naglę bum. Potem za jakiś czas , na Ziemię spada kometa z jakąś podejrzaną komórką , która z kolei po czasie rozwija się w człowieka.
Przemyślałam prawdopodobieństwo teorii, że był sobie od zawsze i w bliżej nieokreślonym miejscu bliżej nieokreślonej aparycji i natury Bóg, który w pewnym momencie stwierdził, że trza by było coś zbawić, więc stworzył ot gdzieś poza sobą dużą przestrzeń, fotony, wziął i ciepnął w tę przestrzeń trochę gwiazd i planet, żeby wyglądało, że się same zrobiły, potem z ciepniętej gliny zrobił troszkę fauny i flory, mężczyznę [właściwy obiekt zbawienia], z jego żebra kobietę... No i w sumie zrobił ten świat tak, żeby teoria BB - jak ją już potem któryś człowiek wymyśli - pasowała. Uważam, że w Big Bangu jest przynajmniej mniej krętactwa, ale nie przeczę, że owszem, Bóg mógł sprawić, żeby to tak wyglądało.
> Wierzysz w Big Bang ?
Nie.
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Czyli wykluczasz moją wrażliwość i otwartość na świat. >Można być wrażliwym i otwartym na różne sposoby. Mi chodziło o kwestie moralne. Według mnie jeśli ktoś z buta stwierdza, że ktoś źle zrobił, nie patrząc na okoliczności i uczucia tego kogoś, to za bardzo otwarty nie jest. Wrażliwy może być, owszem, ale tym samym się uniewrażliwia. Uwarzasz więc że powinno się być otwartym w kwestii moralności ? Całkowicie otwartym czy do pewnych granic ?
>>>Ale można uchylać się od głosu, albo lawirować między opcjami. >>Czyli unikać odpowiedzi. >Dokładnie, tak jak niektórzy teiści w obliczu niwygodnych pytań. Jakie to są te niewygodne pytania ?
>>Czy gwałt lub niewolnictwo jest złe jako całość , czy może powinniśmy oceniać każdy przypadek indywidualnie ? >Każdy przypadek indywidualnie. Ciekawe stwierdzenie , czyli oznacz to że gwałt może być zły albo może nie być zły , w zależności od okoliczności , tak ?
>>Wiesz dla mnie na przykład cały ten Big Bang jest bardziej nieprawdopodobny niż stworzenie świata przez Boga. Nie było nic , no może jakaś nieokreślona materia i tu naglę bum. Potem za jakiś czas , na Ziemię spada kometa z jakąś podejrzaną komórką , która z kolei po czasie rozwija się w człowieka. >Przemyślałam prawdopodobieństwo teorii, że był sobie od zawsze i w bliżej nieokreślonym miejscu bliżej nieokreślonej aparycji i natury Bóg, który w pewnym momencie stwierdził, że trza by było coś zbawić, więc stworzył ot gdzieś poza sobą dużą przestrzeń, fotony, wziął i ciepnął w tę przestrzeń trochę gwiazd i planet, żeby wyglądało, że się same zrobiły, potem z ciepniętej gliny zrobił troszkę fauny i flory, mężczyznę [właściwy obiekt zbawienia], z jego żebra kobietę... No i w sumie zrobił ten świat tak, żeby teoria BB - jak ją już potem któryś człowiek wymyśli - pasowała. >Uważam, że w Big Bangu jest przynajmniej mniej krętactwa, ale nie przeczę, że owszem, Bóg mógł sprawić, żeby to tak wyglądało. Rozumiem twój pogląd.
>> Wierzysz w Big Bang ? >Nie. Więc wdłług Ciebie w jaki sposób powstał świat ?
|
|
| | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Uwarzasz więc że powinno się być otwartym w kwestii moralności ? >Całkowicie otwartym czy do pewnych granic ?
Otwartym powinno się być zawsze; nie oznacza to uznania zła, jeśli już stwierdzisz, że w danym przypadku działanie było złe. Świat pod względem moralnym jest jest jasny i przejrzysty.
>Jakie to są te niewygodne pytania ?
Np. te o wolnej woli, moralności monochromatycznej i wszechpotęgi boga.
>Ciekawe stwierdzenie , czyli oznacz to że gwałt może być zły albo może nie być zły , w zależności od okoliczności , tak ?
Teoretycznie tak, choć gwałt to określenie słowne złego czynu, więc już po stwierdzeniu wartości moralnej. Ocenianie każdego przypaku nie oznacza, że zawsze musi nam wyjść co innego. Gwałt jest gwałtem, bo z definicji dzieje się przeciwko woli ofiary. Mi chodzi o takie zachowania, a których krzywda rówżnych uwikłanych osób jest ciężka do ocenienia, ale przede wszystkim o stosunek sprawcy do czynu i jego świadomość.
>Więc wdłług Ciebie w jaki sposób powstał świat ?
Nie czuję się kompetentna do wymyślania teorii na ten temat. Nie wiem i nie czuję potrzeby karmienia umysłu historyjkami teoretycznymi. Jeśli nie wiem i nie dowiem się pewnie, co jest na planetach poza Ukłądem Słonecznych, to nie wymyślam, e pewnie tam jakiś bóg siedzi. A Big Bang to ciekawa i sensowna teoria, co nie każe mi ani jej przyjmować, ani ją hołubić.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Uwarzasz więc że powinno się być otwartym w kwestii moralności ? >>Całkowicie otwartym czy do pewnych granic ? >Otwartym powinno się być zawsze; nie oznacza to uznania zła, jeśli już stwierdzisz, że w danym przypadku działanie było złe. Świat pod względem moralnym jest jest jasny i przejrzysty. Dokładnie , nie oznacza uznania zła za dobro i odwrotnie.
>>Jakie to są te niewygodne pytania ? >Np. te o wolnej woli, moralności monochromatycznej i wszechpotęgi boga. To zadaj mi takie trudne pytanie , chętnie odpowiem.
>>Ciekawe stwierdzenie , czyli oznacz to że gwałt może być zły albo może nie być zły , w zależności od okoliczności , tak ? >Teoretycznie tak, choć gwałt to określenie słowne złego czynu, więc już po stwierdzeniu wartości moralnej. Ocenianie każdego przypaku nie oznacza, że zawsze musi nam wyjść co innego. Gwałt jest gwałtem, bo z definicji dzieje się przeciwko woli ofiary. Mi chodzi o takie zachowania, a których krzywda rówżnych uwikłanych osób jest ciężka do ocenienia, ale przede wszystkim o stosunek sprawcy do czynu i jego świadomość. Widzisz ty uznajesz etykę intencji , która dla mnie jest niewłaściwa , ja uznaję etykę czynu.
>A Big Bang to ciekawa i sensowna teoria, co nie każe mi ani jej przyjmować, ani ją hołubić. Dla mnie też jest to interesująca historia , jednak zaliczyłbym ją do gatunku tych opowiadanych przed snem.
|
|
| | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >To zadaj mi takie trudne pytanie , chętnie odpowiem.
W to nie wątpię. Odwołasz się do niezbadanych wyroków boskich, które zapewne znasz lepiej niż sam bóg. Dlaczego bóg stworzył człlowieka z wolną wolą, skoro wiedział, jak to się skończy? A to, co mnie najbardziej interesuje, to kwestia apokatastazji. Jak to jest z tym zbawieniem? Wszyscy w końcu pójdziemy do nieba?
>Widzisz ty uznajesz etykę intencji , która dla mnie jest niewłaściwa , ja uznaję etykę czynu.
Nawet nie uważam, że etyka ma jedno oblicze. Można oceniać samo zdarzenie, ale dopiero uwzględnienie wszystkicj okoliczności daje pełny obraz.
>>A Big Bang to ciekawa i sensowna teoria, co nie każe mi ani jej przyjmować, ani ją hołubić. >Dla mnie też jest to interesująca historia , jednak zaliczyłbym ją do gatunku tych opowiadanych przed snem.
Tak jak ja całą Biblię. Przepiękna powieść fantasy, nawet z przesłaniem. Tośmy se pogadali po racjonalnemu, nie? Powiedz mi, co jest dla Ciebie takie nieprawdopodobne w BB?
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>To zadaj mi takie trudne pytanie , chętnie odpowiem. >W to nie wątpię. Odwołasz się do niezbadanych wyroków boskich, które zapewne znasz lepiej niż sam bóg. Wiesz co mnie denerwuje w tym forum. Co chwila ktoś mi ubliża w taki czy inny sposób , podczas gdy ja staram się nie ubliżać nikomu. Czasami zachowujecie się jak dzieci gdy braknie im argumentów : a ty to głupi jesteś i tyle(pogadane).
>Dlaczego bóg stworzył człlowieka z wolną wolą, skoro wiedział, jak to się skończy? Człowiek bez wolnej woli byłby tylko marionetką , a chyba nie o to chodzi.
>A to, co mnie najbardziej interesuje, to kwestia apokatastazji. Jak to jest z tym zbawieniem? Wszyscy w końcu pójdziemy do nieba? Nie nie wszyscy, jedni pójdą do Niebia, inni do Piekła.
>>Widzisz ty uznajesz etykę intencji , która dla mnie jest niewłaściwa , ja uznaję etykę czynu. >Nawet nie uważam, że etyka ma jedno oblicze. Można oceniać samo zdarzenie, ale dopiero uwzględnienie wszystkicj okoliczności daje pełny obraz. A ile obliczy ma etyka ? Etyka nie jest relatywna , coś może być złe albo dobre. Zabicie człowieka jest czynem złym czy dobrym ? Nie ma czegoś pośrodku. Z oceną czynów jest tak jak z osią współrzędnych w której nie ma zera , może być - 1 i 1 , a możebyć - 10 i 10. >>>A Big Bang to ciekawa i sensowna teoria, co nie każe mi ani jej przyjmować, ani ją hołubić. >>Dla mnie też jest to interesująca historia , jednak zaliczyłbym ją do gatunku tych opowiadanych przed snem. >Tak jak ja całą Biblię. Przepiękna powieść fantasy, nawet z przesłaniem. Tośmy se pogadali po racjonalnemu, nie? W sumie masz rację , mój błąd. >Powiedz mi, co jest dla Ciebie takie nieprawdopodobne w BB? Zawsze lepiej podeprzeć się mądrzejszym . Leon Max Lederman (Nagroda Nobla z fizyki 1988 r.): "Na Samym Początku była pustka - zadziwiająca forma próżni - nicość nie zawierająca żadnej przestrzeni, żadnego czasu, żadnej materii, żadnego światła, żadnego dźwięku. Jednak prawa natury były na swoim miejscu i ta dziwna próżnia posiadała potencjał. [...] W logiczny sposób opowieść zaczyna się od początku. Ale ta opowieść dotyczy wszechświata i, niestety, nie mamy żadnych danych na temat Samego Początku. Żadnych, zero. Nie wiemy nic o wszechświecie, aż do momentu, gdy osiąga on dojrzały wiek bilionowej trylionowej części sekundy - to jest, pewnego bardzo krótkiego czasu po stworzeniu w Wielkim Wybuchu. Kiedy czytasz lub słyszysz cokolwiek na temat narodzin wszechświata, to ktoś to zmyśla. Jesteśmy w sferze filozoficznych rozważań. Tylko Bóg wie co stało się na Samym Początku."
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wiesz co mnie denerwuje w tym forum. Co chwila ktoś mi ubliża w taki czy inny sposób , podczas gdy ja staram się nie ubliżać nikomu. Czasami zachowujecie się jak dzieci gdy braknie im argumentów : a ty to głupi jesteś i tyle(pogadane).
Nie dziw się takiemu traktowaniu. Wstąpiłeś na forum ludzi, którzy chcą pogadać na poziomie, a często argumenty, które prezentujesz, ostatecznie sprowadzają się z grubsza do "bo tak", albo "no, a dlaczego nie (i udowadniaj, człeku, żeś nie wielbłąd)"?
>Człowiek bez wolnej woli byłby tylko marionetką , a chyba nie o to chodzi.
Przecież nie wiesz o co bogu chodzi, bo nieznane są jego ścieżki. Czy może tym razem w czymś się pomyliłem?
>>A to, co mnie najbardziej interesuje, to kwestia apokatastazji. Jak to jest z tym zbawieniem? Wszyscy w końcu pójdziemy do nieba? >Nie nie wszyscy, jedni pójdą do Niebia, inni do Piekła.
No i tu właśnie pada, kwicząc głośno, dogmat o nieskończonym miłosierdziu.
>>Nawet nie uważam, że etyka ma jedno oblicze. Można oceniać samo zdarzenie, ale dopiero uwzględnienie wszystkicj okoliczności daje pełny obraz. >A ile obliczy ma etyka ? Etyka nie jest relatywna , coś może być złe albo dobre. Zabicie człowieka jest czynem złym czy dobrym ? Nie ma czegoś pośrodku.
To etyka nie uwzględnia relatywności? Muszę powiedzieć to swoim wykładowcom z Katedry Nauk Humanistycznych, bo chyba nie na czasie byli, kiedy prowadzili zajęcia.
> Z oceną czynów jest tak jak z osią współrzędnych w której nie ma zera , może być - 1 i 1 , a możebyć - 10 i 10.
Nie do końca pojmuję Twoje porównanie. Co reprezentują poszczególne ćwiartki układu dwuosiowego? I od kiedy to w Twojej ocenie występuje podwójna ocena? Jak dotąd, mógłbym przypuszczać, że uwzględniasz układ z jedną tylko osią.
>>Powiedz mi, co jest dla Ciebie takie nieprawdopodobne w BB?
Wybacz, że odpowiem za Patty, ale korci mnie bardzo:
A co Ci się wydaje takie niewiarygodne we Władcy Pierścieni? Przecież cała historia jest niezwykle spójna. Fakt, zdarzyło się parę lapsusów, ale i tak nieporównywalnie mniej, niż w Twojej Biblii. Czyżby nastał czas, w którym powinieneś pielgrzymować do siedziby Gandalfa?
>Leon Max Lederman (Nagroda Nobla z fizyki 1988 r.): [...]
Zacytowałeś wstęp do "Boskiej Cząstki"? Świetna książka, a Lederman (choć może bardziej dzięki zasługom wspólautora) wydaje się być jednym z najzabawniejszych ludzi świata Nauki przez duże "n".
W rzeczywistości nie możemy powiedzieć nic o początkach ze względu na niejakie problemy w prowadzeniu retrospekcji. Jednak to, że nie znamy odpowiedzi na nasze pytanie, nie oznacza że stoi za tym bóg.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Wiesz co mnie denerwuje w tym forum. Co chwila ktoś mi ubliża w taki czy inny sposób , podczas gdy ja staram się nie ubliżać nikomu. Czasami zachowujecie się jak dzieci gdy braknie im argumentów : a ty to głupi jesteś i tyle(pogadane). >Nie dziw się takiemu traktowaniu. Wstąpiłeś na forum ludzi, którzy chcą pogadać na poziomie, a często argumenty, które prezentujesz, ostatecznie sprowadzają się z grubsza do "bo tak", albo "no, a dlaczego nie (i udowadniaj, człeku, żeś nie wielbłąd)"? Widzę , że zarzucacie mi to samo co ja zarzucam wam. Niech będzie remis.
>>Człowiek bez wolnej woli byłby tylko marionetką , a chyba nie o to chodzi. >Przecież nie wiesz o co bogu chodzi, bo nieznane są jego ścieżki. Czy może tym razem w czymś się pomyliłem? Kwestia wolnej woli jest kwestią nie mieszczącą się "w niezbadanych ścieżkach Pana".
>>>A to, co mnie najbardziej interesuje, to kwestia apokatastazji. Jak to jest z tym zbawieniem? Wszyscy w końcu pójdziemy do nieba? >>Nie nie wszyscy, jedni pójdą do Niebia, inni do Piekła. >No i tu właśnie pada, kwicząc głośno, dogmat o nieskończonym miłosierdziu. A jak ty to sobie wyobrażasz ? Ktoś bluzni przeciwko Bogu , gwałci, rabuje i morduje , a potem idzie do Nieba , bez odrobiny skruchy i żalu ?! W nieskończonym miłosierdziu chodzi o to , że Bóg jest Ci w stanie wszystko wybaczyć ( z małym wyjątkiem) jeśli wyrazisz żal i skruchę. Bóg jest miłosierny , ale jest też sprawiedliwy.
>>>Nawet nie uważam, że etyka ma jedno oblicze. Można oceniać samo zdarzenie, ale dopiero uwzględnienie wszystkicj okoliczności daje pełny obraz. >>A ile obliczy ma etyka ? Etyka nie jest relatywna , coś może być złe albo dobre. Zabicie człowieka jest czynem złym czy dobrym ? Nie ma czegoś pośrodku. >To etyka nie uwzględnia relatywności? Muszę powiedzieć to swoim wykładowcom z Katedry Nauk Humanistycznych, bo chyba nie na czasie byli, kiedy prowadzili zajęcia. Doskonale wiesz o co mi chodzi , spytaj się czy gwałt na kobiecie jest dobry czy zły ? I wedle której etyki jest dobry ?
>> Z oceną czynów jest tak jak z osią współrzędnych w której nie ma zera , może być - 1 i 1 , a możebyć - 10 i 10. >Nie do końca pojmuję Twoje porównanie. Co reprezentują poszczególne ćwiartki układu dwuosiowego? I od kiedy to w Twojej ocenie występuje podwójna ocena? Jak dotąd, mógłbym przypuszczać, że uwzględniasz układ z jedną tylko osią. A o ilu osiach mówię ? ...-10 ...-1......1...10... Ty wspominasz o układzie współrzędnych, tak na marginesie.
>>>Powiedz mi, co jest dla Ciebie takie nieprawdopodobne w BB? >Wybacz, że odpowiem za Patty, ale korci mnie bardzo: >A co Ci się wydaje takie niewiarygodne we Władcy Pierścieni? Przecież cała historia jest niezwykle spójna. Fakt, zdarzyło się parę lapsusów, ale i tak nieporównywalnie mniej, niż w Twojej Biblii. Czyżby nastał czas, w którym powinieneś pielgrzymować do siedziby Gandalfa? Wymień te lapsusy z Biblii. Wiesz elfy , trole , magowie , hibbici , orki , chodzące drzewa , ten stworek co się od pierścienia uzależnił itd ; ale przyznaję że historia jest spójna ,ale gdyby było inaczej ludzie nie czytaliby książek, nie oglądali filmów, nie chodzili do teatru itd..
>>Leon Max Lederman (Nagroda Nobla z fizyki 1988 r.): [...] >Zacytowałeś wstęp do "Boskiej Cząstki"? Świetna książka, a Lederman (choć może bardziej dzięki zasługom wspólautora) wydaje się być jednym z najzabawniejszych ludzi świata Nauki przez duże "n". >W rzeczywistości nie możemy powiedzieć nic o początkach ze względu na niejakie problemy w prowadzeniu retrospekcji. Jednak to, że nie znamy odpowiedzi na nasze pytanie, nie oznacza że stoi za tym bóg. Choć sam autor jest chyba raczej zwolennikiem tej teorii. Tak samo nie oznacza , że nie stoi za tym Bóg.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Człowiek bez wolnej woli byłby tylko marionetką , a chyba nie o to chodzi. >>Przecież nie wiesz o co bogu chodzi, bo nieznane są jego ścieżki. Czy może tym razem w czymś się pomyliłem? >Kwestia wolnej woli jest kwestią nie mieszczącą się "w niezbadanych ścieżkach Pana".
A skąd wiesz, że Cię Pan nie robi w jajo, skoro niezbadane są jego ścieżki?
>A jak ty to sobie wyobrażasz ? Ktoś bluzni przeciwko Bogu , gwałci, rabuje i morduje , a potem idzie do Nieba , bez odrobiny skruchy i żalu ?! >W nieskończonym miłosierdziu chodzi o to , że Bóg jest Ci w stanie wszystko wybaczyć ( z małym wyjątkiem) jeśli wyrazisz żal i skruchę. Bóg jest miłosierny , ale jest też sprawiedliwy.
W takim razie nie jest NIESKOŃCZENIE miłosierny. Koniec tematu.
>>To etyka nie uwzględnia relatywności? Muszę powiedzieć to swoim wykładowcom z Katedry Nauk Humanistycznych, bo chyba nie na czasie byli, kiedy prowadzili zajęcia. >Doskonale wiesz o co mi chodzi , spytaj się czy gwałt na kobiecie jest dobry czy zły ? I wedle której etyki jest dobry ?
Nie mówimy o gwałcie na kobiecie. Mówimy o rzeczach w rodzaju: czy kobieta ma prawo zabić w obronie własnej kogoś, kto ma zamiar ją zgwałcić, albo zamordować?
>>> Z oceną czynów jest tak jak z osią współrzędnych w której nie ma zera , może być - 1 i 1 , a możebyć - 10 i 10. >>Nie do końca pojmuję Twoje porównanie. Co reprezentują poszczególne ćwiartki układu dwuosiowego? I od kiedy to w Twojej ocenie występuje podwójna ocena? Jak dotąd, mógłbym przypuszczać, że uwzględniasz układ z jedną tylko osią. >A o ilu osiach mówię ? ...-10 ...-1......1...10... >Ty wspominasz o układzie współrzędnych, tak na marginesie.
Przepraszam, mój błąd.
>Wymień te lapsusy z Biblii.
Masz ich trochę w dziale "Biblia" na Racjonaliście.
>Wiesz elfy , trole , magowie , hibbici , orki , chodzące drzewa , ten stworek co się od pierścienia uzależnił itd ; ale przyznaję że historia jest spójna ,ale gdyby było inaczej ludzie nie czytaliby książek, nie oglądali filmów, nie chodzili do teatru itd..
Albo nie wierzyli w boga.
>>W rzeczywistości nie możemy powiedzieć nic o początkach ze względu na niejakie problemy w prowadzeniu retrospekcji. Jednak to, że nie znamy odpowiedzi na nasze pytanie, nie oznacza że stoi za tym bóg. >Choć sam autor jest chyba raczej zwolennikiem tej teorii. Tak samo nie oznacza , że nie stoi za tym Bóg.
Ani że stoi, więc nie ma potrzeby dłużej tego rozpatrywać.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>>Człowiek bez wolnej woli byłby tylko marionetką , a chyba nie o to chodzi. >>>Przecież nie wiesz o co bogu chodzi, bo nieznane są jego ścieżki. Czy może tym razem w czymś się pomyliłem? >>Kwestia wolnej woli jest kwestią nie mieszczącą się "w niezbadanych ścieżkach Pana". >A skąd wiesz, że Cię Pan nie robi w jajo, skoro niezbadane są jego ścieżki? Bóg nie robi w jajo , w jajo robią ludzie. O Bogu wiemy tyle ile sam nam o Sobie powiedział , a reszta to są Jego niezbadane ścieżki.
>>A jak ty to sobie wyobrażasz ? Ktoś bluzni przeciwko Bogu , gwałci, rabuje i morduje , a potem idzie do Nieba , bez odrobiny skruchy i żalu ?! >>W nieskończonym miłosierdziu chodzi o to , że Bóg jest Ci w stanie wszystko wybaczyć ( z małym wyjątkiem) jeśli wyrazisz żal i skruchę. Bóg jest miłosierny , ale jest też sprawiedliwy. >W takim razie nie jest NIESKOŃCZENIE miłosierny. Koniec tematu. Jak to nie , jeśli nie wyrażasz skruchy za to że kogoś zamordowałeś , jak ktokolwiek ma się nad tobą litować ?! Jeśli Cię okradnę , a potem będę uparcie twierdził że zrobiłem dobrze , czy należy się mi miłosierdzie ?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Bóg nie robi w jajo , w jajo robią ludzie.
A skąd Ty to możesz wiedzieć? Przecież nie znasz zamysłów boga, a ten może akurat ma kaprys zakpić sobie z nas wszystkich. Niestety, nie możesz temu zaprzeczyć, bo w przeciwnym razie okaże się, że jesteś arogantem, który wybiórczo stosuje dogmatykę swojej ideologii.
> O Bogu wiemy tyle ile sam nam o Sobie powiedział , a reszta to są Jego niezbadane ścieżki.
No i być może tą niezbadaną ścieżką jest zrobienie ludziom niezłego numeru, poprzedzone kłamstwami głoszonymi w Biblii. Udowodnij mi, że tak NIE jest. Haaahahaha!!!
>>W takim razie nie jest NIESKOŃCZENIE miłosierny. Koniec tematu. >Jak to nie , jeśli nie wyrażasz skruchy za to że kogoś zamordowałeś , jak ktokolwiek ma się nad tobą litować ?!
A skąd ja mam wiedzieć jak? To już nie moja brocha. Jak jest NIESKOŃCZENIE miłosierny, to wybaczy każdemu niezależnie od skruchy.
> Jeśli Cię okradnę , a potem będę uparcie twierdził że zrobiłem dobrze , czy należy się mi miłosierdzie ?
Bardzo możliwe, że potraktowałbym Cię jako osobę chorą psychicznie, której należy się litość i darowałbym Ci. Są ludzie, których stać na taki, całkiem zrozumiały, gest. Czyżby byli bardziej miłosierni od nieskończenie miłosiernego boga?
|
|
| mohawk (2936 punktów) | >Czytając Ewangelię dostrzega się różnicę między tym jak być powinno (wedle słów Pana Jezusa) , a tym jak jest , ale to jest sprawka ludzi,
Oczywiście. Przecież religia to też tylko 'sprawka ludzi'.
>nie Boga.
Trudno by było skoro nie istnieje.
|
|
 | | Rafał Zdziechwicz |
>Oczywiście. Przecież religia to też tylko 'sprawka ludzi'. >>nie Boga. >Trudno by było skoro nie istnieje.
Nie potrafisz udowodnić tego że nie istnieje , ale w to wierzysz prawda ? Więc gdzie jest twój racjonalizm ? Przecież brak Ci dowodów.
|
|
|  | | Czarny (262 punktów) | >Nie potrafisz udowodnić tego że nie istnieje , ale w to wierzysz prawda ? Więc gdzie jest twój racjonalizm ? Przecież brak Ci dowodów. Wyobrazmy sobie, że przed sądem stoi oskarżony o np. morderstwo. Co prawda nie ma żadnych dowodów na to, że popełnił zbrodnie, ale nie ma też na to, że jej nie popełnił. Idąc tym tokiem rozumowania wychodzi, że powinien zapaść wyrok skazujący.
|
|
| |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Nie potrafisz udowodnić tego że nie istnieje , ale w to wierzysz prawda ? Więc gdzie jest twój racjonalizm ? Przecież brak Ci dowodów. >Wyobrazmy sobie, że przed sądem stoi oskarżony o np. morderstwo. Co prawda nie ma żadnych dowodów na to, że popełnił zbrodnie, ale nie ma też na to, że jej nie popełnił. Idąc tym tokiem rozumowania wychodzi, że powinien zapaść wyrok skazujący.
Obecnie mamy w prawie ludzkim domniemani niewinności i lepiej niech tak pozostanie.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Pamiętaj o tym następnym razem, kiedy będziesz wymagał od nas dowodu na nieistnienie boga.
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Pamiętaj o tym następnym razem, kiedy będziesz wymagał od nas dowodu na nieistnienie boga. W nauce jeśli coś nie zostało nieudowodnione nie oznacza to że tego nie ma , czyż nie tak ?
|
|
| | | | |  | | Czarny (262 punktów) | >>Pamiętaj o tym następnym razem, kiedy będziesz wymagał od nas dowodu na nieistnienie boga. >W nauce jeśli coś nie zostało nieudowodnione nie oznacza to że tego nie ma , czyż nie tak ? Oczywiście, że tak. Nagle jakiś gostek ogłasza, że odkrył jakiś nowy gatunek pająka. Nie udowodnił istnienia tego gatunku, ale też nikt nie udowodnił, że ten gatunek nie istnieje więc wszyscy wierzą mu na słowo i odtąd do listy gatunków pająków dołancza jeszcze jeden.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Wszystko ładnie, ale to "dołancza"... ojj...
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>W nauce jeśli coś nie zostało nieudowodnione nie oznacza to że tego nie ma , czyż nie tak ? >Oczywiście, że tak. Nagle jakiś gostek ogłasza, że odkrył jakiś nowy gatunek pająka. Nie udowodnił istnienia tego gatunku, ale też nikt nie udowodnił, że ten gatunek nie istnieje więc wszyscy wierzą mu na słowo i odtąd do listy gatunków pająków dołancza jeszcze jeden. Wiary nie możesz udowodnić , ani obalić . Taka jest jej natura . Wiara nie wyklucza nauki ani się jej nie przeciwstawia , gdyż leżą one na dwóch różnych płaszcyznach.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wiary nie możesz udowodnić , ani obalić . Taka jest jej natura . Wiara nie wyklucza nauki [...]
Do niedawna wykluczała. Patrz: tępienie ludzi nauki przez kościoły chrześcijańskie przez wieki.
> [...] ani się jej nie przeciwstawia , gdyż leżą one na dwóch różnych płaszcyznach.
Bardzo ładne wytłumaczenie dla absurdu, prawda? "Moje farmazony leżą na innej płaszczyźnie, niż nauka."
Baśnie Andersena też leżą na innej płaszczyźnie, aż dziw bierze, że nie uważasz ich za historie prawdziwe.
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Wiary nie możesz udowodnić , ani obalić . Taka jest jej natura . Wiara nie wyklucza nauki [...] >Do niedawna wykluczała. Patrz: tępienie ludzi nauki przez kościoły chrześcijańskie przez wieki. W Bibli na samym początku jest coś o logice i matematyce , czyli coś o nauce. Geocentryzm , płaskość Ziemi nie była zapisana w Biblii , już to powtarzałem wielokrotnie ludzie błądzą , czasem bardzo.
>> [...] ani się jej nie przeciwstawia , gdyż leżą one na dwóch różnych płaszcyznach. >Bardzo ładne wytłumaczenie dla absurdu, prawda? "Moje farmazony leżą na innej płaszczyźnie, niż nauka." Nauka zajmuje się czymś co może dotknąć , nie zajmuje się więc bogiem. Prawda natomiast jest taka , że jeśli nauka wchodzi na tereny związane z religią , zawsze wraca na tarczy próbując zachować twarz : nie potrafimy tego jeszcze wytłumaczyć (i nigdy tego nie zrobicie) , ale to napewno nie jest bóg ( no jasne , jako naukowcy odrzucacie orazu ową hipoteze jako absurdalna).
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >W Bibli na samym początku jest coś o logice i matematyce , czyli coś o nauce. >Geocentryzm , płaskość Ziemi nie była zapisana w Biblii , już to powtarzałem wielokrotnie ludzie błądzą , czasem bardzo.
Naprawdę nie chce mi się tego szukać. Ostatnio znalazłem swój komentarz do pewnej książki. Nosiła ona tytuł "Zgodność nauki z Pismem Świętym" i jest antydziełem popełnionym przez niejakiego Harry`ego Rimmera. Właśnie ta książka, zapewne wbrew zamierzeniom autora, naprowadziła mnie na ślady sugestii płaskiej Ziemi.
Niestety, ponad trzy lata temu oddałem ją miłemu protestantowi, który mi jej użyczył.
>Nauka zajmuje się czymś co może dotknąć , nie zajmuje się więc bogiem. Prawda natomiast jest taka , że jeśli nauka wchodzi na tereny związane z religią , zawsze wraca na tarczy próbując zachować twarz : nie potrafimy tego jeszcze wytłumaczyć (i nigdy tego nie zrobicie) , ale to napewno nie jest bóg ( no jasne , jako naukowcy odrzucacie orazu ową hipoteze jako absurdalna).
Nauka zajmuje się czymś, co można ZAOBSERWOWAĆ, niekoniecznie dotknąć.
Boga nie zaobserwowano, podobnie jak UFO, chociaż dużo się o nim mówi.
Ergo: nie ma podstaw wierzyć w coś, na istnienie czego nie ma najmniejszych dowodów (tylko nie mów mi o dowodach "nie-naukowych", gdyż takich, jako racjonaliści, nawet nie bierzemy pod uwagę).
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Niestety, ponad trzy lata temu oddałem ją miłemu protestantowi, który mi jej użyczył. >>Nauka zajmuje się czymś co może dotknąć , nie zajmuje się więc bogiem. Prawda natomiast jest taka , że jeśli nauka wchodzi na tereny związane z religią , zawsze wraca na tarczy próbując zachować twarz : nie potrafimy tego jeszcze wytłumaczyć (i nigdy tego nie zrobicie) , ale to napewno nie jest bóg ( no jasne , jako naukowcy odrzucacie orazu ową hipoteze jako absurdalna). >Nauka zajmuje się czymś, co można ZAOBSERWOWAĆ, niekoniecznie dotknąć. >Boga nie zaobserwowano, podobnie jak UFO, chociaż dużo się o nim mówi. >Ergo: nie ma podstaw wierzyć w coś, na istnienie czego nie ma najmniejszych dowodów (tylko nie mów mi o dowodach "nie-naukowych", gdyż takich, jako racjonaliści, nawet nie bierzemy pod uwagę).
UFO zaobserwowano chyba i to wielokrotnie , ale nauka nadal twierdzi że nie istnieje. Nagrania wideo nie są dowodami ? A implanty też nimi nie są ?
Nauka ma to do siebie , że zajmuje się tym co można zaobserwować, niekoniecznie dotknąć , ale już napewno wyjaśnić ( jeśli nie można oznacza to zazywczaj automatyczną negację ze strony środowiska).
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >UFO zaobserwowano chyba i to wielokrotnie , ale nauka nadal twierdzi że nie istnieje. >Nagrania wideo nie są dowodami ? A implanty też nimi nie są ?
Czekaj, mam rozumieć, że WIERZYSZ w UFO?
>Nauka ma to do siebie , że zajmuje się tym co można zaobserwować, niekoniecznie dotknąć , ale już napewno wyjaśnić ( jeśli nie można oznacza to zazywczaj automatyczną negację ze strony środowiska).
Whatever. Wierzysz w UFO?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>UFO zaobserwowano chyba i to wielokrotnie , ale nauka nadal twierdzi że nie istnieje. >>Nagrania wideo nie są dowodami ? A implanty też nimi nie są ? >Czekaj, mam rozumieć, że WIERZYSZ w UFO? >>Nauka ma to do siebie , że zajmuje się tym co można zaobserwować, niekoniecznie dotknąć , ale już napewno wyjaśnić ( jeśli nie można oznacza to zazywczaj automatyczną negację ze strony środowiska). >Whatever. Wierzysz w UFO?
Tak wierzę w UFO ( niezidentyfikowane obiekty latające) , natomiast nie wierzę w kosmitów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | No, muszę przyznać, że trochę mnie zgasiłeś.
Oczywiście, UFO =/= kosmisi. Zdaje się, że o tym zapomniałem.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Właśnie zastosowałeś jedną z najbardziej żałosnych metod obrony teistycznych twierdzeń.
Ty też nie umiesz udowodnić mi nieistnienia krasnoludków i Wirujących Puzonów z Alpha Centauri. Najwyższy czas, byś w nie uwierzył, chyba ze przedstawisz mi dowody na ich nieistnienie.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Thorvoy, jesteś jak świeże sianko, którym każdy osioł może się pożywić. Niebawem zostaniesz zjedzony do szczętu.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Och, proszę zauważyć, że osły żrą jak głupie, lecz nadal głodne chodzą, a siana jakoś nie ubywa. Może dlatego, że kłapią paszczami nie tam gdzie trzeba i w sposób cokolwiek nieskoordynowany?
|
|
|  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Rafał te tematy, które poruszasz były już omawiane na Racjonaliście już wielokrotnie pamiętaj o tym. Nie można udowodnić istnienia Boga, nie można udowodnić jego nieistnienia. Jednak niewiara nie oznacza, wiary. Weźmy pod uwagę konkretny przykład, zwykłą wiarę. Jak ktoś Ci przynosi informację,że nie zdałeś egzaminu i mu nie wierzysz, nie musi to oznaczać, iż wierzysz, że zdałeś, prawda? Nie wiesz tego, jednak nie wierzysz tamtej osobie bo jest niewiarygodna. Musisz to sam sprawdzić. Co innego religia. Religie zostały wymyślone przez ludzi i przez nich spisane. Większość z nich twierdzi, że teksty, informacje pochodzą od bogów, jednak nie ukrywają, że zostały przekazane przez ludzi. Powiem więcej, chełpią się tym, ponieważ dogmat o pochodzeniu tychże tekstów od Boga powoduje, że automatycznie osoby piszące są pośrednikami  Zawsze coś. "Ziemskość" pochodzenia religii powoduje, że można już je obalić. Wszystkie religie na świecie, Rafał. Nie ma takiej, która oparłaby się solidnemu badaniu historycznemu  . Można zatem wysunąć wniosek, że nie ma żadnego boga opisywanego przez religie. Spieramy się jedynie o ideę, której obalić czy udowodnić się nie da.
|
|
| |  | | Rafał Zdziechowicz | > Cześć> Rafał te tematy, które poruszasz były już omawiane na Racjonaliście już wielokrotnie pamiętaj o tym.Zapewne były , nie wątpie. > Nie można udowodnić istnienia Boga, nie można udowodnić jego nieistnienia. Jednak niewiara nie oznacza, wiary. Weźmy pod uwagę konkretny przykład, zwykłą wiarę.> Jak ktoś Ci przynosi informację,że nie zdałeś egzaminu i mu nie wierzysz, nie musi to oznaczać, iż wierzysz, że zdałeś, prawda?> Nie wiesz tego, jednak nie wierzysz tamtej osobie bo jest niewiarygodna. Musisz to sam sprawdzić.Widzisz skoro nie wierzysz , że nie zdałeś , to wierzysz że zdałeś. Nie jesteś pewny czy zdałeś, ale ale nadal wierzysz że tak, nie wierzysz tylko osobie która Ci ten fakt przekazała . > Co innego religia. Religie zostały wymyślone przez ludzi i przez nich spisane.Nie sądze żeby były wymyślone prze ludzi , ale co do ich spisania się zgadzam. Większość z nich twierdzi, że teksty, informacje pochodzą od bogów, jednak nie ukrywają, że zostały przekazane przez ludzi. Powiem więcej, chełpią się tym, ponieważ dogmat o pochodzeniu tychże tekstów od Boga powoduje, że automatycznie osoby piszące są pośrednikami  Zawsze coś. Chyba lepiej być kimś więcej niż pośrednkiem , nie wierze że jeśli jakiś człowiek wymyśliłby religię nie umieściłby się w miejscu boga. > "Ziemskość" pochodzenia religii powoduje, że można już je obalić.W jaki sposób ? > Nie ma takiej, która oparłaby się solidnemu badaniu historycznemu .Nam brakuje akt z 40 lat wstecz , a ty domagasz się całego spisu sprzed 2000 lat ? Czy w tamtych czasach przypadkiem nie dominował ustny przekaz ? I czy nie ma starożytnych historyków , którzy nie wspominają w swoich dziełach Pana Jezusa ? > Można zatem wysunąć wniosek, że nie ma żadnego boga opisywanego przez religie.Na jakiej podstawie możemy wysnuć ten wniosek ?
|
|
| | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Cytat: "Gdy głupiec nie ma komu głosić swej głupoty, może nawet uchodzić za mądrego".
|
|
| | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >Widzisz skoro nie wierzysz , że nie zdałeś , to wierzysz że zdałeś. Nie jesteś pewny czy zdałeś, ale ale nadal wierzysz że tak, nie wierzysz tylko osobie która Ci ten fakt przekazała .
Może w czarno-białym fideistycznym świecie, ale racjonalnie jeśli nie przyjmiesz jakiejś teorii, to wciąż nie jesteś pewien - fifty-fifty.
>Chyba lepiej być kimś więcej niż pośrednkiem , nie wierze że jeśli jakiś człowiek wymyśliłby religię nie umieściłby się w miejscu boga.
Łatwiej barankom uwierzyć w hasło "Jestem posłany przez tego, który stworzył świat" niż "Ja stworzyłem świat".
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Chyba lepiej być kimś więcej niż pośrednkiem , nie wierze że jeśli jakiś człowiek wymyśliłby religię nie umieściłby się w miejscu boga. >Łatwiej barankom uwierzyć w hasło "Jestem posłany przez tego, który stworzył świat" niż "Ja stworzyłem świat". A potem dopisać : strzeżcie się mnie , bo mówię jedno a robię drugie ?
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Co chcesz przez to powiedzieć?
|
|
| | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >A potem dopisać : strzeżcie się mnie , bo mówię jedno a robię drugie ?
Po co? Niech nie wiedzą. Czy Kościół się przed kimkolwiek tym chełpi?
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>A potem dopisać : strzeżcie się mnie , bo mówię jedno a robię drugie ? >Po co? Niech nie wiedzą. Czy Kościół się przed kimkolwiek tym chełpi? A czy przypadkiem nie jest napisane coś podobnego w Ewangelii ?
|
|
| | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć > >Jak ktoś Ci przynosi informację,że nie zdałeś egzaminu i mu nie wierzysz, nie musi to oznaczać, iż wierzysz, że zdałeś, prawda?> > Nie wiesz tego, jednak nie wierzysz tamtej osobie bo jest >>niewiarygodna. Musisz to sam sprawdzić.> Widzisz skoro nie wierzysz , że nie zdałeś , to wierzysz że >zdałeś.Właśnie nie. Mogłeś nie zdać, powiedzmy, że nie jesteś siebie pewien. Nie jesteś jednak pewien kolegi, bo to jajcarz. Możesz sobie oczywiście wierzyć w zdanie egzaminu, ale wtedy żaden dowód Cię nie przekona, nawet dwójka w indeksie, powiesz wtedy, że Cię oszukano. > Nie jesteś pewny czy zdałeś, ale ale nadal wierzysz że tak, >nie wierzysz tylko osobie która Ci ten fakt przekazała.Powodów "niewiary" może być mnóstwo. Ja tylko podaje przykład, że niewiara nie oznacza AUTOMATYCZNIE wiary. > >Co innego religia. Religie zostały wymyślone przez ludzi i przez nich spisane.> Nie sądze żeby były wymyślone prze ludzi , ale co do ich >spisania się zgadzam.Rafał, Ty wierzysz, że nie zostały wymyślone. Ja w to nie wierzę. Wiemy, że nie zostały spisane przez bogów i to daje do myślenia. > Chyba lepiej być kimś więcej niż pośrednkiem , nie wierze że >jeśli jakiś człowiek wymyśliłby religię nie umieściłby się w >miejscu boga.Przecież się umieszczali. Ostatnim bogiem był cesarz Japonii. Amerykanie nakazali zaprzestanie tej tradycji. Bycie pośrednikiem daje o wiele więcej, pomyśl, ogłoszenie się bogiem jest niebezpieczne. > >"Ziemskość" pochodzenia religii powoduje, że można już je >>obalić.> W jaki sposób ?Ziemski. Niżej napisane. > > Nie ma takiej, która oparłaby się solidnemu badaniu historycznemu .> Nam brakuje akt z 40 lat wstecz , a ty domagasz się całego >spisu sprzed 2000 lat ?Myślisz, że KK nie boi się? Myślisz, że nie przestraszyli się znaleziska w Qumran? Ja sądzę, że się przestraszyli i to ostro. > ...czy nie ma starożytnych historyków , którzy nie wspominają >w swoich dziełach Pana Jezusa?Na podstawie odbytych na tym Forum rozmów różnych ludzi, śmiało mogę powiedzieć: NIE MA. Najszerszy opis "historyczny" jest fałszerstwem, reszta to wspominki, niewiele warte. > >Można zatem wysunąć wniosek, że nie ma żadnego boga >>opisywanego przez religie.> Na jakiej podstawie możemy wysnuć ten wniosek ?Praktycznie każdy człowiek ma swojego boga. Każda wiara jest różna. Nie ma religii obiektywnej, wszystkie są subiektywne. Każda zmaterializowana istota boska prędzej czy później zostaje wyparta przez inną. Można powiedzieć inny model.
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz | > Cześć> >>Jak ktoś Ci przynosi informację,że nie zdałeś egzaminu i mu nie wierzysz, nie musi to oznaczać, iż wierzysz, że zdałeś, prawda?> >> Nie wiesz tego, jednak nie wierzysz tamtej osobie bo jest >>niewiarygodna. Musisz to sam sprawdzić.> >Widzisz skoro nie wierzysz , że nie zdałeś , to wierzysz że >zdałeś.> Właśnie nie. Mogłeś nie zdać, powiedzmy, że nie jesteś siebie pewien. Nie jesteś jednak pewien kolegi, bo to jajcarz.Mogłeś nie zdać , temu nie zaprzeczam. Ale czy naprawdę idziesz na wynik z pewnością że nie zdałeś , czy nie idzesz tam aby zatrzeć wszelkie wątpliwości , bo jeśli masz jakieś wątpliwości to chyba cały czas wierzysz jednak w to że zdałeś. > Możesz sobie oczywiście wierzyć w zdanie egzaminu, ale wtedy żaden dowód Cię nie przekona, nawet dwójka w indeksie, powiesz wtedy, że Cię oszukano.Dowód mnie przekona , wtedy kończy się wiara , a zaczyna wiedza. > >Nie jesteś pewny czy zdałeś, ale ale nadal wierzysz że tak, >nie wierzysz tylko osobie która Ci ten fakt przekazała.> Powodów "niewiary" może być mnóstwo. Ja tylko podaje przykład, że niewiara nie oznacza AUTOMATYCZNIE wiary.Jak to nie oznacza ? Jeśli nie ma dowodów o które tak wołacie , czyli nie ma wiedzy zostają tylko 2 wyjścia : wierzyć że coś isnieje albo że coś nie istnieje. > >>Co innego religia. Religie zostały wymyślone przez ludzi i przez nich spisane.> >Nie sądze żeby były wymyślone prze ludzi , ale co do ich >spisania się zgadzam.> Rafał, Ty wierzysz, że nie zostały wymyślone. Ja w to nie wierzę. Wiemy, że nie zostały spisane przez bogów i to daje do myślenia.Wierzysz że zostały wymyślone , masz do tego prawo. Czy wątpisz w prawde historyczną np. w Kronikach Galla Anonima , tylko dlatego że nie została spisana przez np. panującego wtedy władcę ? > >Chyba lepiej być kimś więcej niż pośrednkiem , nie wierze że >jeśli jakiś człowiek wymyśliłby religię nie umieściłby się w >miejscu boga.> Przecież się umieszczali. Ostatnim bogiem był cesarz Japonii. Amerykanie nakazali zaprzestanie tej tradycji.Czy w Chrześcijaństwie jest taka sama praktyka ? > Bycie pośrednikiem daje o wiele więcej, pomyśl, ogłoszenie się bogiem jest niebezpieczne.No tak jak było w przypadku cesarza Japonii ? Rzeczywiści było niebezpieczne , czy on aby nie był przypadkiem "tak boski" że nie mógł stopą dotknąć ziemi ? > >>"Ziemskość" pochodzenia religii powoduje, że można już je >>obalić.> >W jaki sposób ?> Ziemski. Niżej napisane.> >> Nie ma takiej, która oparłaby się solidnemu badaniu historycznemu .> >Nam brakuje akt z 40 lat wstecz , a ty domagasz się całego >spisu sprzed 2000 lat ?> Myślisz, że KK nie boi się? Myślisz, że nie przestraszyli się znaleziska w Qumran? Ja sądzę, że się przestraszyli i to ostro.Czego się mieli przestraszyć , co takiego strasznego było w Qumran ? > >...czy nie ma starożytnych historyków , którzy nie wspominają >w swoich dziełach Pana Jezusa?> Na podstawie odbytych na tym Forum rozmów różnych ludzi, śmiało mogę powiedzieć: NIE MA. Najszerszy opis "historyczny" jest fałszerstwem, reszta to wspominki, niewiele warte.Widzisz to co dla jednych historyków jest fałszerstwem , inni uwarzają za autentyk. Nie mnie to rozsądzać , nie znam się na niechrześcijańskich żródłach historycznych z tamtego okresu, bo o takich chyba mówimy. Chrześcijańskie byłyby zapewne "sfałszowane". > >>Można zatem wysunąć wniosek, że nie ma żadnego boga >>opisywanego przez religie.> >Na jakiej podstawie możemy wysnuć ten wniosek ?> Praktycznie każdy człowiek ma swojego boga. Każda wiara jest różna. Nie ma religii obiektywnej, wszystkie są subiektywne. Każda zmaterializowana istota boska prędzej czy później zostaje wyparta przez inną. Można powiedzieć inny model.Jakoś nie została wyparta przez x lat , jest od początków ludzkości , inni bogowie przychodzą i odchodzą , a On trwa .
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Jakoś nie została wyparta przez x lat , jest od początków ludzkości , inni bogowie przychodzą i odchodzą , a On trwa .
Zasmucę Cię. Bogowie egipscy trwali dłużej. W końcu padli, ale przecież to samo czeka i Twojego boga. Szkoda, że tego nie dożyję.
|
|
| | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć > Dowód mnie przekona , wtedy kończy się wiara , a zaczyna >wiedza.Jeżeli zdawałeś egzamin możesz wierzyć, że zdałeś, możesz nie wierzyć, że zdałeś (tak zwany cud, bo byłeś kompletnie nieprzygotowany) lub po prostu nie wiedzieć. Mieć nadzieję, nie znaczy wierzyć, choć znaczenia tych słów są blisko siebie. Fakt przekazania Ci jakiejś informacji nie musi oznaczać powstania aktu wiary. Zauważ, "Bóg istnieje", musiało powstać PIERWSZE. Niewiara jest więc REAKCJĄ, tak jak w zdanym egzaminie można przyjąć różne postawy. Jednak "nie wierzę Ci" nie oznacza stwierdzenia "wierzę że go nie ma" (choć może to oznaczać). Celowo o tym tak dużo mówię, ponieważ święte księgi spisali ludzie i ludzie ludziom przekazują informację. Nie ma takiej osoby na świecie, która jest w stanie sama dowiedzieć się od boga o stworzonej dla niego religiiJednym słowem: widzisz duchy wtedy, kiedy ktoś Ci o nich powie. Świętego Krzysztofa wtedy, kiedy poczytasz trochę żywoty świętych itd. Jeżeli urodzisz się Papuasem nigdy się, być może, nie dowiesz o Jezusie. Daje do myślenia? > Czy wątpisz w prawde historyczną np. w Kronikach Galla >Anonima , tylko dlatego że nie została spisana przez np. >panującego wtedy władcę ?Panujący władca może uwiarygodnić takie zapiski. Na przykład teksty Galla o moim ulubieńcu Staśku ze Szczepanowa, biskupie, sugerują, że coś było na rzeczy, ponieważ panującym królem był człowiek który skorzystał na tragedii prawowitej linii piastów. Zostawmy jednak szczegóły. Zawsze ocenia się piszącego Rafał. > Czy w Chrześcijaństwie jest taka sama praktyka ?Chrześcijaństwo jest bardzo młodziutkie. W nowoczesnych religiach ludzie już oddzielali ludzi i bogów. > No tak jak było w przypadku cesarza Japonii ? Rzeczywiści >było niebezpieczne , czy on aby nie był przypadkiem "tak >boski" że nie mógł stopą dotknąć ziemi ?W jego przypadku Amerykanie bali się fanatyzmu. Cesarz kazał zginąć i ginąłeś. Niebezpieczne było być bogiem, ponieważ jak była ulewa to lud zwróciłby się przeciw Tobie. Jakby zdechły wszystkie krowy, też by się wkurzyli. Lepiej było być pośrednikiem i dawać ofiary z byków (sadło i skóry), kapłani obżerali się mięchem. Lud natomiast pietrał się czy dym poleci prosto czy w bok. Zresztą zawsze można coś wymyślić, na przykład grzech pierworodny. Od urodzenia masz pod krechą i klękaj albo zasuwaj do piekła. Czyż nie cudownie być pośrednikiem? Zobacz Kościół WSZYSTKO wie, ale jak na coś nie potrafi odpowiedzieć to "niezbadane są wyroki niebios". Ja tam wolę być urzędnikiem bóstw niż wywoływać deszcz. > Czego się mieli przestraszyć , co takiego strasznego było w >Qumran ?Dlaczego tylu ich było w komisji?  > Chrześcijańskie byłyby zapewne "sfałszowane".Donacja Konstantyna darowująca Watykan KK była fałszerstwem. Najstarsze polskie teksty (imiona) były fałszerstwem, ale także tekst o Jezusie Flawiusza był fałszerstwem (Starożytności żydowskie). To nie moja wina, że chrześcijanie mają tak złą opinię  > Jakoś nie została wyparta przez x lat , jest od początków >ludzkości , inni bogowie przychodzą i odchodzą, a On trwa.Hinduizm (5000 lat?)jest dwa razy starszy i też trwa, Jednak wiele religii starszych w chwili upadku niż chrześcijaństwo (2000lat) upadło.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
> Jednak "nie wierzę Ci" nie oznacza stwierdzenia "wierzę że go nie ma" (choć może to oznaczać).Hmm ... uściślijmy jeśli "nie wierzysz boga" oznacza "wierzysz że go nie ma" , tak czy nie ? > Celowo o tym tak dużo mówię, ponieważ święte księgi spisali ludzie i ludzie ludziom przekazują informację.> Nie ma takiej osoby na świecie, która jest w stanie sama dowiedzieć się od boga o stworzonej dla niego religiiTakie osoby były , są i będą. Tylko ateiści uznają (zupełnie bezpodstawnie) je za wariatów , albo co najwyżej oszustów. > Jednym słowem: widzisz duchy wtedy, kiedy ktoś Ci o nich powie. Świętego Krzysztofa wtedy, kiedy poczytasz trochę żywoty świętych itd.Jeśli nie wiedziałbyś że mleko to mleko nazwałbyś je zapewne białą wodą albo podobnie , wiesz o co mi chodzi ? > Jeżeli urodzisz się Papuasem nigdy się, być może, nie dowiesz o Jezusie.> Daje do myślenia?A ośrodki misyjne ? > Zawsze ocenia się piszącego Rafał.Oceniaj sprawiedliwie , nie ustalaj wyroku zanim zostanie załozona sprawa. > >Czy w Chrześcijaństwie jest taka sama praktyka ?> Chrześcijaństwo jest bardzo młodziutkie. W nowoczesnych religiach ludzie już oddzielali ludzi i bogów.Chrześcijaństwo jest dokończeniem tego co zwiemy Judaizmem , a Judaizm już taką "młodziutką" religią nie jest. > W jego przypadku Amerykanie bali się fanatyzmu. Cesarz kazał zginąć i ginąłeś.Prawie jak bóg , ludzki bóg . > Niebezpieczne było być bogiem, ponieważ jak była ulewa to lud zwróciłby się przeciw Tobie. Jakby zdechły wszystkie krowy, też by się wkurzyli. Lepiej było być pośrednikiem i dawać ofiary z byków (sadło i skóry), kapłani obżerali się mięchem.To mówisz , że byli nieposłuszni i że jeśli będą dalej to ześlesz coś straszniejszego , a jeśli spróbują cię zbić ty zniszczych ich. Czy taka mała osoba jak ja , jest bardziej inteligentna od tych którzy "wymyślilil" religię ? Bo na to wychodzi. > Lud natomiast pietrał się czy dym poleci prosto czy w bok.> Zresztą zawsze można coś wymyślić, na przykład grzech pierworodny. Od urodzenia masz pod krechą i klękaj albo zasuwaj do piekła.Brałeś Chrzest Święty ? > Czyż nie cudownie być pośrednikiem?> Zobacz Kościół WSZYSTKO wie, ale jak na coś nie potrafi odpowiedzieć to "niezbadane są wyroki niebios".Koścół nie wie wszystkiego , taka jest prawda . Słyszałeś żeby ktoś z KK mówił : "tak wiemy wszystko o naszej religii " ? Ja tam wolę być urzędnikiem bóstw niż wywoływać deszcz. Jakbyś wymyślał religię umiejscowiłbyś się jako bóg czy jego posłaniec ? > >Czego się mieli przestraszyć , co takiego strasznego było w >Qumran ?> Dlaczego tylu ich było w komisji? Nie rozumiem pytania ? > >Chrześcijańskie byłyby zapewne "sfałszowane".> Donacja Konstantyna darowująca Watykan KK była fałszerstwem.> Najstarsze polskie teksty (imiona) były fałszerstwem, ale także tekst o Jezusie Flawiusza był fałszerstwem (Starożytności żydowskie). To nie moja wina, że chrześcijanie mają tak złą opinię Na jakiej podstawie stwierdzono fałszerstwo ? > >Jakoś nie została wyparta przez x lat , jest od początków >ludzkości , inni bogowie przychodzą i odchodzą, a On trwa.> Hinduizm (5000 lat?)jest dwa razy starszy i też trwa, Jednak wiele religii starszych w chwili upadku niż chrześcijaństwo (2000lat) upadło.Chrześcijaństwo jest kontynuacją Judaizmu , należy zaliczyć do Niego czas trwania Judaizmu.
|
|
| | | | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć > Hmm ... uściślijmy jeśli "nie wierzysz boga" oznacza "wierzysz że go nie ma" , tak czy nie ?Nie. Jestem właśnie światopoglądowo agnostykiem. Nie wierzę w Boga, bogów itd. Nie rozważam czy istnieją, czy nie. W praktyce żadna definicja mi nie odpowiada. Swojej nie chce mi się wymyślać. Ja odrzucam wiarę, rozumiesz? Każdą. Mówię coraz częściej ludziom, że jestem ateistą. Jest to postawa czystsza, pojawia się jednak problem. Ludzie słowo ateizm kojarzą własnie z zaprzeczaniem w istnienie istoty boskiej. To błąd. > Takie osoby były , są i będą. Tylko ateiści uznają (zupełnie bezpodstawnie) je za >wariatów , albo co najwyżej oszustów.Mi o co innego chodzi. Mała dziewczynka, która zapoczątkowała wielki kult w pewnej francuskiej wiejskiej dziurze, i na którym dziś ta miejscowość zbija fortunę powiedziała, że ukazała jej się Maryja i powiedziała: "Jestem niepokalane poczęcie". (Na kolędzie dostała ta dziewczynka obrazek z takim napisem, ponieważ parę lat wcześniej SOBÓR ustalił ten kult) I teraz: Dlaczego żadnemu papuasowi tego nigdy nie powiedziała? > Jeśli nie wiedziałbyś że mleko to mleko nazwałbyś je zapewne białą wodą albo podobnie , wiesz o co mi chodzi ?Tak wiem  Nie mniej jednak ludzie obznajomieni z danym kultem widzą DOKŁADNIE rzeczy zgodne z kultem. Jezysa z otworami po gwoździach, na przykład. Aztek widziałby pierzastego węża przybitego do krzyża? Nie wydaje mi się. > >Jeżeli urodzisz się Papuasem nigdy się, być może, nie dowiesz o Jezusie.> >Daje do myślenia?> A ośrodki misyjne ?No własnie. Ośrodki misyjne. > >Zawsze ocenia się piszącego Rafał.> Oceniaj sprawiedliwie , nie ustalaj wyroku zanim zostanie załozona sprawa.Nie ocenia się bogów, po prostu  > >>Czy w Chrześcijaństwie jest taka sama praktyka ?> >Chrześcijaństwo jest bardzo młodziutkie. W nowoczesnych religiach ludzie już oddzielali ludzi i bogów.> Chrześcijaństwo jest dokończeniem tego co zwiemy Judaizmem , a Judaizm już >taką "młodziutką" religią nie jest.Nie jest żadnym dokończeniem. Jest całkowicie nową religią. Myślisz, że hinduizm zrodził się ot tak? NIE. On powstał jako "dokończenie" innej religii. > Czy taka mała osoba jak ja , jest bardziej inteligentna od tych którzy "wymyślilil" religię ? >Bo na to wychodzi.Pomyśl sobie o niejakim panu Smith. Wymyślił religię Mornonów. Pomyśl jaki był inteligentny. Dziś mormonami są inteligenci, a najbogatszy ma sieć hoteli. > Brałeś Chrzest Święty ?Brałem, a miałem wyjście? > Koścół nie wie wszystkiego , taka jest prawda . Słyszałeś żeby ktoś z KK mówił : "tak >wiemy wszystko o naszej religii " ?Nie słyszałem by jakiś przedstawiciel KK miał jakieś wątpliwości na dowolny temat. Wszystkie dziury zalepia się wiarą. Przecież tylko o to chodzi Rafał, zrozum wreszcie. > Jakbyś wymyślał religię umiejscowiłbyś się jako bóg czy jego posłaniec ?Oczywiście posłaniec. Miałbym regularne widzenia  > Nie rozumiem pytania ?Zostawmy to. > >>Chrześcijańskie byłyby zapewne "sfałszowane".> >Donacja Konstantyna darowująca Watykan KK była fałszerstwem.> >Najstarsze polskie teksty (imiona) były fałszerstwem, ale także tekst o Jezusie Flawiusza był fałszerstwem (Starożytności żydowskie). To nie moja wina, że chrześcijanie mają tak złą opinię > Na jakiej podstawie stwierdzono fałszerstwo ?Na podstawie metody-krytyczno historycznej. Używania prawdopodobnie języka, słów, których Flawiusz znać nie mógł. Nie wiem dokładnie. Dziś praktycznie wszyscy uznają "Starożytności" za przerobione. Podobnie jak większość listów apostolskich  , które w większości są podrobione. > >Hinduizm (5000 lat?)jest dwa razy starszy i też trwa, Jednak wiele religii starszych w chwili upadku niż chrześcijaństwo (2000lat) upadło.> Chrześcijaństwo jest kontynuacją Judaizmu , należy zaliczyć do Niego czas trwania Judaizmu.Hinduizm jest kontynuacją wierzeń ludów Indu, których pisma do dziś nie udało się odczytać. Jest bardzo stary. Judaizm nabrał kształtu dopiero w Egipcie ok. 1500-1200 p.n.e. Są dwie koncepcje kto komu zaiwanił monoteizm: Echnaton Żydom, czy Żydzi faraonowi.
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | > Cześć> >Hmm ... uściślijmy jeśli "nie wierzysz boga" oznacza "wierzysz że go nie ma" , tak czy nie ?> Nie. Jestem właśnie światopoglądowo agnostykiem. Nie wierzę w Boga, bogów itd. Nie rozważam czy istnieją, czy nie. W praktyce żadna definicja mi nie odpowiada.> Swojej nie chce mi się wymyślać. Ja odrzucam wiarę, rozumiesz? Każdą.> Mówię coraz częściej ludziom, że jestem ateistą. Jest to postawa czystsza, pojawia się jednak problem. Ludzie słowo ateizm kojarzą własnie z zaprzeczaniem w istnienie istoty boskiej. To błąd.Czyli tak jak Polacy na wyborach , nie idę bo po co , a potem wszyscy narzekają. > >Takie osoby były , są i będą. Tylko ateiści uznają (zupełnie bezpodstawnie) je za >wariatów , albo co najwyżej oszustów.> Mi o co innego chodzi. Mała dziewczynka, która zapoczątkowała wielki kult w pewnej francuskiej wiejskiej dziurze, i na którym dziś ta miejscowość zbija fortunę powiedziała, że ukazała jej się Maryja i powiedziała: "Jestem niepokalane poczęcie". (Na kolędzie dostała ta dziewczynka obrazek z takim napisem, ponieważ parę lat wcześniej SOBÓR ustalił ten kult) I co w tym nie tak , kult Matki Jezusa nie jest niczym złym , Sobór natomiast tylko sformalizował sprawę. A że miastow zarobiło na tym , coż nic złego chyba w tym nie ma , nie wyłudzali pieniędzy. > I teraz: Dlaczego żadnemu papuasowi tego nigdy nie powiedziała?Jeśli papuas nie wie kim Ona jest , nie ma pojęcia o Jej istnieniu , nic z takiego przekazu nie wyniknie. > >Jeśli nie wiedziałbyś że mleko to mleko nazwałbyś je zapewne białą wodą albo podobnie , wiesz o co mi chodzi ?> Tak wiem Nie mniej jednak ludzie obznajomieni z danym kultem widzą DOKŁADNIE rzeczy zgodne z kultem. Jezysa z otworami po gwoździach, na przykład. Aztek widziałby pierzastego węża przybitego do krzyża?> Nie wydaje mi się.Sami stygmatycy mówili od kogo pochądzą znaki. Poza tym niektóre rzeczy dokładnie pasują , a nie są dopasowywane , a to różnica. > >>Jeżeli urodzisz się Papuasem nigdy się, być może, nie dowiesz o Jezusie.> >>Daje do myślenia?> >A ośrodki misyjne ?> No własnie. Ośrodki misyjne.To wina ludzi że wiara nie dociera wszędzie , to nasza misja głosić prawdę o Bogu. > >>Zawsze ocenia się piszącego Rafał.> >Oceniaj sprawiedliwie , nie ustalaj wyroku zanim zostanie załozona sprawa.> Nie ocenia się bogów, po prostu Nie oceniam Boga , bogów nie ma. > >>>Czy w Chrześcijaństwie jest taka sama praktyka ?> >>Chrześcijaństwo jest bardzo młodziutkie. W nowoczesnych religiach ludzie już oddzielali ludzi i bogów.> >Chrześcijaństwo jest dokończeniem tego co zwiemy Judaizmem , a Judaizm już >taką "młodziutką" religią nie jest.> Nie jest żadnym dokończeniem. Jest całkowicie nową religią. Myślisz, że hinduizm zrodził się ot tak? NIE. On powstał jako "dokończenie" innej religii.Jezus był Synem starotestamentowego Boga Ojca , przepowiadanym od wieków , jest więc dokończeniem ( dopełnieniem). > >Czy taka mała osoba jak ja , jest bardziej inteligentna od tych którzy "wymyślilil" religię ? >Bo na to wychodzi.> Pomyśl sobie o niejakim panu Smith. Wymyślił religię Mornonów. Pomyśl jaki był inteligentny. Dziś mormonami są inteligenci, a najbogatszy ma sieć hoteli.Nigdy nie interesowałem się mormonami , a interesy nie wiążą się w żaden sposób z wyznaniem , przynajmniej nie moim. > >Brałeś Chrzest Święty ?> Brałem, a miałem wyjście?Żałujesz ? > >Koścół nie wie wszystkiego , taka jest prawda . Słyszałeś żeby ktoś z KK mówił : "tak >wiemy wszystko o naszej religii " ?> Nie słyszałem by jakiś przedstawiciel KK miał jakieś wątpliwości na dowolny temat. Wszystkie dziury zalepia się wiarą. Przecież tylko o to chodzi Rafał, zrozum wreszcie.Nie chodzi o brak wątpliwości , ja w kwestii wiary też jej nie mam , chodzi o brak wiedzy , do tego się przyznaję. Przyznaję że nie rozumiem niektórych rzeczy , ale to nie osłabia mojej wiary , bo zdaję sobie sprawę że nie to jest najważniejsze , abym wszystko wiedział , ale to abym zrozumiał przesłanie. > >Jakbyś wymyślał religię umiejscowiłbyś się jako bóg czy jego posłaniec ?> Oczywiście posłaniec. Miałbym regularne widzenia Człowiek jest istotą pełną pychy , poza tym nie zapominaj że Apostołowie nie znali się jako całość przed przyjściem Pana Jezusa. > >Nie rozumiem pytania ?> Zostawmy to.ok > >>>Chrześcijańskie byłyby zapewne "sfałszowane".> >>Donacja Konstantyna darowująca Watykan KK była fałszerstwem.> >>Najstarsze polskie teksty (imiona) były fałszerstwem, ale także tekst o Jezusie Flawiusza był fałszerstwem (Starożytności żydowskie). To nie moja wina, że chrześcijanie mają tak złą opinię > >Na jakiej podstawie stwierdzono fałszerstwo ?> Na podstawie metody-krytyczno historycznej. Używania prawdopodobnie języka, słów, których Flawiusz znać nie mógł. Nie wiem dokładnie. Dziś praktycznie wszyscy uznają "Starożytności" za przerobione. Podobnie jak większość listów apostolskich , które w większości są podrobione.Nie da się jednoznacznie stwierdzić , wszytsko to dywagacje i domusły , same hipotezy. > >>Hinduizm (5000 lat?)jest dwa razy starszy i też trwa, Jednak wiele religii starszych w chwili upadku niż chrześcijaństwo (2000lat) upadło.> >Chrześcijaństwo jest kontynuacją Judaizmu , należy zaliczyć do Niego czas trwania Judaizmu.> Hinduizm jest kontynuacją wierzeń ludów Indu, których pisma do dziś nie udało się odczytać. Jest bardzo stary. Judaizm nabrał kształtu dopiero w Egipcie ok. 1500-1200 p.n.e.Według Bibli jest znacznie starszy. Są dwie koncepcje kto komu zaiwanił monoteizm: Echnaton Żydom, czy Żydzi faraonowi. To tylko koncepcje , faraoni nie byli monoteistami , jednak jako ludzie z "ludzką religią" uznali się za bogów .
|
|
|  | | mohawk (2936 punktów) | >>Oczywiście. Przecież religia to też tylko 'sprawka ludzi'. >>>nie Boga. >>Trudno by było skoro nie istnieje. >Nie potrafisz udowodnić tego że nie istnieje , ale w to wierzysz prawda ? Więc gdzie jest twój racjonalizm ? Przecież brak Ci dowodów.
Dopiero teraz w tym gąszczu dostrzegłem Twoją odpowiedź. Widzę, że nawet na szyderstwo odpowiadasz z pełną powagą. Cóż, Twoja odpowiedź obnaża to wszystko, o czym pisałem w innym fragmencie tego wątku.
Nawet pobieżna (bo na inną, szczerze mówiąc, nie mam ochoty) lektura tego gigantycznego wątku nie pozostawia wątpliwości, iż inni już odpowiedzieli na Twoje pytanie. Nie da się udowodnić nieistnienia czegokolwiek, więc ta część argumentu jest chybiona. Przyjęcie takiego rozwiązania stawia Boga na równi z innymi stworami, kwestię istnienia których od razu rozstrzygamy negatywnie; jego odrzucenie uchyla furtkę Bogu, ale za cenę zaludnienia naszego świata wszystkimi tymi stworami (i dowolnymi innymi, jakie tylko przyjdą do głowy) - na to jednak nikt rozsądny nie przystanie. Oczywiście teiści, ze szczególnym talentem i samozaparciem chrześcijańscy, szukają specjalnych uprawnień dla swojego Boga, twierdząc, iż charakterystyki, które mu przypisują, sprawiają, że nie podlega on temu dylematowi.
Ja, swoją drogą, nie podzielam tej usilności, z którą wielu zapiera się przed sformułowaniem: wierzę, że Bóg nie istnieje. Przystanie na takie sformułowanie (choć zapewne nie odpowiada nawet praktyce myślowej i językowej wielu ateistów) nie oznacza automatycznie, że obie wiary, o których tu mówimy, są sobie równe, szczególnie, że są równie zasadne. W większość prawd naukowych też tylko wierzę, albowiem możliwość samodzielnej weryfikacji - choć potencjalnie istnieje - jest iluzoryczna. To jednak nie znaczy, że twierdzenia nauki - w które wierzę - są równe rojeniom astrologii - w które może wierzyć ktoś inny.
|
|
| |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć >Ja, swoją drogą, nie podzielam tej usilności, z którą wielu >zapiera się przed sformułowaniem: wierzę, że Bóg nie istnieje. Byłem kiedyś wierzącym gorliwie teistą. Wiarę zacząłem tracić. Szukając prawdy i sprawiedliwości macałem różne religie. Problem istnienia jakiegoś boga nie był dla mnie najważniejszy, a raczej jego śladu w tym co pisali o nim ludzie.
Ostatecznie zerwałem z religiami, nie z Bogiem. Na tym się zatrzymałem. Ponieważ w końcu oparłem się o to, czy można jakoś przekonać się, że jakikolwiek bóg istnieje, stwierdziłem, że nie.
W żadnego boga opisanego przez religie nie wierzę. Nie oznacza to, że wierzę, że "coś" nie istnieje. Mnie to po prostu nie interesuje.
W gruncie rzeczy NIE MA SENSU twierdzić: "bóg nie istnieje".
|
|
| | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Byłem kiedyś wierzącym gorliwie teistą. Wiarę zacząłem tracić. Szukając prawdy i sprawiedliwości macałem różne religie. Problem istnienia jakiegoś boga nie był dla mnie najważniejszy, a raczej jego śladu w tym co pisali o nim ludzie. Mnie pomogło przeczytanie Ewangelii , rozwiało moje wątpliwości. Wcześniej naprawdę je miałem , ale teraz wiem że ja poprostu błądziłem , ale na szczęscie odnalazłem drogę do Domu. Zapewniam Cię kiedyś nastaną czasy prawdy i sprawiedliwości , a każdy dostanie to na co zasłużył.
>Ostatecznie zerwałem z religiami, nie z Bogiem. Na tym się zatrzymałem. Ponieważ w końcu oparłem się o to, czy można jakoś przekonać się, że jakikolwiek bóg istnieje, stwierdziłem, że nie. Możesz otrzymać poszlaki , które staną się dla Ciebie dowodami , zaznaczam jednak że to sprawa indywidualna. Religia to wiara , ludzie ją wyznający są już tylko wiernymi .
>W żadnego boga opisanego przez religie nie wierzę. Nie oznacza to, że wierzę, że "coś" nie istnieje. Mnie to po prostu nie interesuje. Jestem Chrześcijaninem , przynajmniej staram się nim być. Wierzę w Żywot Wieczny , wierzę w to że trzeba na Niego zasłużyć , to za poważna sprawa żebym mógł powiedzieć sobie , ze mnie to nie interesuje.
>W gruncie rzeczy NIE MA SENSU twierdzić: "bóg nie istnieje". W pełni się zgadzam.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Mnie pomogło przeczytanie Ewangelii , rozwiało moje wątpliwości. Wcześniej naprawdę je miałem , ale teraz wiem że ja poprostu błądziłem , ale na szczęscie odnalazłem drogę do Domu. Zapewniam Cię kiedyś nastaną czasy prawdy i sprawiedliwości , a każdy dostanie to na co zasłużył.
Jaką dajesz gwarancję? Własne słowo?
No to ja Cię zapewnię, że Ziemia zamieni się za 100 lat w małą ołowianą truskawkę.
>>W gruncie rzeczy NIE MA SENSU twierdzić: "bóg nie istnieje". >W pełni się zgadzam.
Ja też. To równie sensowne, co twierdzenie "bóg istnieje".
|
|
| | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Mnie pomogło przeczytanie Ewangelii , rozwiało moje wątpliwości. Wcześniej naprawdę je miałem , ale teraz wiem że ja poprostu błądziłem , ale na szczęscie odnalazłem drogę do Domu. Zapewniam Cię kiedyś nastaną czasy prawdy i sprawiedliwości , a każdy dostanie to na co zasłużył. >Jaką dajesz gwarancję? Własne słowo? A jakiej gwarancji potrzebujesz ?
>No to ja Cię zapewnię, że Ziemia zamieni się za 100 lat w małą ołowianą truskawkę. Jako , że jesteś ateistą i masz podejście racjonalne wiesz doskonale , że taka rzecz bez udziału siły nadprzyrodzonej jest niemożliwa. Co ty na to ?
>>>W gruncie rzeczy NIE MA SENSU twierdzić: "bóg nie istnieje". >>W pełni się zgadzam. >Ja też. To równie sensowne, co twierdzenie "bóg istnieje". Bóg istnieje taka jest prawda , kiedyś i Ty się o tym przekonasz , na własne oczy.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >A jakiej gwarancji potrzebujesz ?
Takiej, której nie jesteś w stanie mi dać.
>Jako , że jesteś ateistą i masz podejście racjonalne wiesz doskonale , że taka rzecz bez udziału siły nadprzyrodzonej jest niemożliwa. Co ty na to ?
A tak, faktycznie. Ale to nie będzie sprawka Twojego boga. To będzie sprawka MOJEGO boga, który zwie się Tncptpsmgłsk, czyli "Ten, Co Potępia Samogłoski". Lepiej uwierz w niego, bo możesz nie zaznać zbawienia.
>>>>W gruncie rzeczy NIE MA SENSU twierdzić: "bóg nie istnieje". >>>W pełni się zgadzam. >>Ja też. To równie sensowne, co twierdzenie "bóg istnieje". >Bóg istnieje taka jest prawda , kiedyś i Ty się o tym przekonasz , na własne oczy.
Wielki jest Tncptpsmgłsk! To on jest panem naszym i to jemu masz oddawać cześć, a nie jakiemuś tam Jahwe, albo sczeźniesz w nieskończonej otchłani, w której nigdy już nie wypowiesz żadnej spółgłoski! Przekonasz się o tym. Na własne oczy!
Lepiej miej się na baczności.
************************ Jeśli teraz uważasz, że jestem durniem, skoro piszę takie bzdety, weź pod uwagę że Twoja twierdzenia nie różnią się niczym od moich. Merytorycznie jest to jedno i to samo dno, ale ja przynajmniej mogę popisać się własną wyobraźnią, a Ty małpujesz po starożytnych babilońskich pastuszkach. Wstyd.
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>A jakiej gwarancji potrzebujesz ? >Takiej, której nie jesteś w stanie mi dać. Tak też myślałem.
>>Jako , że jesteś ateistą i masz podejście racjonalne wiesz doskonale , że taka rzecz bez udziału siły nadprzyrodzonej jest niemożliwa. Co ty na to ? >A tak, faktycznie. Ale to nie będzie sprawka Twojego boga. To będzie sprawka MOJEGO boga, który zwie się Tncptpsmgłsk, czyli "Ten, Co Potępia Samogłoski". Lepiej uwierz w niego, bo możesz nie zaznać zbawienia. Czyli z ateisty stałeś się teistą , to już połowa sukcesu.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>A jakiej gwarancji potrzebujesz ? >>Takiej, której nie jesteś w stanie mi dać. >Tak też myślałem.
Zabawne, prawda?
>>>Jako , że jesteś ateistą i masz podejście racjonalne wiesz doskonale , że taka rzecz bez udziału siły nadprzyrodzonej jest niemożliwa. Co ty na to ? >>A tak, faktycznie. Ale to nie będzie sprawka Twojego boga. To będzie sprawka MOJEGO boga, który zwie się Tncptpsmgłsk, czyli "Ten, Co Potępia Samogłoski". Lepiej uwierz w niego, bo możesz nie zaznać zbawienia. >Czyli z ateisty stałeś się teistą , to już połowa sukcesu.
Pozwolisz, że tego nie skomentuję.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | > >>>A jakiej gwarancji potrzebujesz ?> >>Takiej, której nie jesteś w stanie mi dać.> >Tak też myślałem.> Zabawne, prawda?Nawet bardzo  > >>>Jako , że jesteś ateistą i masz podejście racjonalne wiesz doskonale , że taka rzecz bez udziału siły nadprzyrodzonej jest niemożliwa. Co ty na to ?> >>A tak, faktycznie. Ale to nie będzie sprawka Twojego boga. To będzie sprawka MOJEGO boga, który zwie się Tncptpsmgłsk, czyli "Ten, Co Potępia Samogłoski". Lepiej uwierz w niego, bo możesz nie zaznać zbawienia.> >Czyli z ateisty stałeś się teistą , to już połowa sukcesu.> Pozwolisz, że tego nie skomentuję.No napisałeś "MOJEGO boga"
|
|
| | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >>Czyli z ateisty stałeś się teistą , to już połowa sukcesu.> >Pozwolisz, że tego nie skomentuję.> No napisałeś "MOJEGO boga" Umówmy się, jesteś jednak całkiem inteligentnym facetem, więc nie wciskaj mi, że nie dostrzegasz równo bijącego z nadrzędnej wypowiedzi sarkazmu.
|
|
| |  | | Rafał Zdziechowicz |
>Nawet pobieżna (bo na inną, szczerze mówiąc, nie mam ochoty) lektura tego gigantycznego wątku nie pozostawia wątpliwości, iż inni już odpowiedzieli na Twoje pytanie. Nie da się udowodnić nieistnienia czegokolwiek, więc ta część argumentu jest chybiona. Czyli tą samą drogą , nie mogę udowodnić stygmatów , ani tego że Bóg istnieje bo według Was Jego nie ma , tak samo jak stygmatów ?
> Przyjęcie takiego rozwiązania stawia Boga na równi z innymi stworami, kwestię istnienia których od razu rozstrzygamy negatywnie; jego odrzucenie uchyla furtkę Bogu, ale za cenę zaludnienia naszego świata wszystkimi tymi stworami (i dowolnymi innymi, jakie tylko przyjdą do głowy) - na to jednak nikt rozsądny nie przystanie. Oczywiście teiści, ze szczególnym talentem i samozaparciem chrześcijańscy, szukają specjalnych uprawnień dla swojego Boga, twierdząc, iż charakterystyki, które mu przypisują, sprawiają, że nie podlega on temu dylematowi. Chrześcijanie rozwiązali problem istnienia Boga i wyboru Boga kompleksowo.Wiara Chrześcijańska wyklucza istnienie innych Bogów. Jeśli więc odnalazłeś Boga , wierzysz mu , nie ma dla ciebie kwestii innych bogów i nią się nie zajmujesz.
>Ja, swoją drogą, nie podzielam tej usilności, z którą wielu zapiera się przed sformułowaniem: wierzę, że Bóg nie istnieje. Przystanie na takie sformułowanie (choć zapewne nie odpowiada nawet praktyce myślowej i językowej wielu ateistów) nie oznacza automatycznie, że obie wiary, o których tu mówimy, są sobie równe, szczególnie, że są równie zasadne. W większość prawd naukowych też tylko wierzę, albowiem możliwość samodzielnej weryfikacji - choć potencjalnie istnieje - jest iluzoryczna. To jednak nie znaczy, że twierdzenia nauki - w które wierzę - są równe rojeniom astrologii - w które może wierzyć ktoś inny. To że boga nie ma nie jest prawdą naukową , tak samo jak to że nie ma życia po śmierci . To jest kwestia indywidualnych przekonań. Rojenia astrologii da się chyba jednak obalić.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Czyli tą samą drogą , nie mogę udowodnić stygmatów , ani tego że Bóg istnieje bo według Was Jego nie ma , tak samo jak stygmatów ?
Dla mnie sprawa jest oczywista: pokazujesz nam NA ŻYWO jakiś cud (czyli zjawisko, którego NIE DA się racjonalnie wyjaśnić), albo przechodzisz testy Randiego. Mi by to wystarczyło.
>To że boga nie ma nie jest prawdą naukową [...]
Może dlatego, że nauka nie jest od rozpatrywania możliwości istnienia każdego bytu, który da się wymyślić.
> [...] tak samo jak to że nie ma życia po śmierci .
Albo olbrzymich niebieskich ogórków na brzegach wszechświata.
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Czyli tą samą drogą , nie mogę udowodnić stygmatów , ani tego że Bóg istnieje bo według Was Jego nie ma , tak samo jak stygmatów ? >Dla mnie sprawa jest oczywista: pokazujesz nam NA ŻYWO jakiś cud (czyli zjawisko, którego NIE DA się racjonalnie wyjaśnić), albo przechodzisz testy Randiego. Mi by to wystarczyło. Nieżle to sobie wymyśliłeś , musze to przyznać . Przyjdzie taki czas , w odpowiednim momencie ...
>>To że boga nie ma nie jest prawdą naukową [...] >Może dlatego, że nauka nie jest od rozpatrywania możliwości istnienia każdego bytu, który da się wymyślić. Nie rozmawiamy o "każdym" bycie , istnienie krasnoludków , troli czy Gora z Mortal Kombat nie podlega chyba dyskusji.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nieżle to sobie wymyśliłeś , musze to przyznać . Przyjdzie taki czas , w odpowiednim momencie ...
Wybacz, nie wierzę Ci na słowo.
>>>To że boga nie ma nie jest prawdą naukową [...] >>Może dlatego, że nauka nie jest od rozpatrywania możliwości istnienia każdego bytu, który da się wymyślić. >Nie rozmawiamy o "każdym" bycie , istnienie krasnoludków , troli czy Gora z Mortal Kombat nie podlega chyba dyskusji.
Dla mnie, jak dla każdego ateisty, bóg jest jednym z tych wielu bytów. Pod względem egzystencjalnym nie różni się od nich w najmniejszym stopniu.
|
|
| | |  | | mohawk (2936 punktów) | >Czyli tą samą drogą , nie mogę udowodnić stygmatów , ani tego że Bóg istnieje bo według Was Jego nie ma , tak samo jak stygmatów ?
O stygmatach się nie wypowiadam, bo sprawy nie znam prawie zupełnie [tylko tyle co w Radyju nasłucham się o ojcu Pio]. Coś jednak jest na rzeczy w tym, co piszesz. Naturalista po prostu nie może przystać na Wasze, tj. nadnaturalne, sposoby wyjaśniania tych wszystkich fenomenów, choćby rzeczywiście istniały (znaczy się: fenomeny, nie sposoby).
>Chrześcijanie rozwiązali problem istnienia Boga i wyboru Boga kompleksowo. Wiara Chrześcijańska wyklucza istnienie innych Bogów. Jeśli więc odnalazłeś Boga , wierzysz mu , nie ma dla ciebie kwestii innych bogów i nią się nie zajmujesz.
To, o czym piszesz, nie jest żadnym rozwiązaniem. Co więcej, nie jest nawet odpowiedzią na mój post. Potwierdza to jedynie moje przeczucia wyrażone w pierwszej mej wypowiedzi w tym wątku.
Jesteśmy tu bowiem na wcześniejszym etapie niż "odnalezienie Boga". Jeszcze go nie "odnaleźliśmy" - dopiero go "szukamy" i poszukujemy powodu, dla którego powinniśmy go inaczej traktować niż inne niedowodliwe stwory. Problem z Twoim argumentem jest taki, że równie dobrze daje się go zastosować do owych stworów: jeśli w nie uwierzysz, "nie ma dla ciebie kwestii innych stworów (Bogów) i nią się nie zajmujesz".
>To że boga nie ma nie jest prawdą naukową , tak samo jak to że nie ma życia po śmierci.
Nie znam nauki, w zbiorze twierdzeń i teorii której znajdowałaby się teza teizmu.
>To jest kwestia indywidualnych przekonań. Rojenia astrologii da się chyba jednak obalić.
To Twoje przeświadczenie. Praktyka zdaje się mu przeczyć, tak jak przeczy innemu przeświadczeniu - być może bliskiemu niektórym z nas - iż rojenia religii da się obalić. A przecież widać naszą klęskę na tym froncie w całej rozciągłości.
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Czyli tą samą drogą , nie mogę udowodnić stygmatów , ani tego że Bóg istnieje bo według Was Jego nie ma , tak samo jak stygmatów ? >O stygmatach się nie wypowiadam, bo sprawy nie znam prawie zupełnie [tylko tyle co w Radyju nasłucham się o ojcu Pio]. Coś jednak jest na rzeczy w tym, co piszesz. Naturalista po prostu nie może przystać na Wasze, tj. nadnaturalne, sposoby wyjaśniania tych wszystkich fenomenów, choćby rzeczywiście istniały (znaczy się: fenomeny, nie sposoby). Czyli nie wierzysz w żadne zjawiska "nadnaturalne" ?
>>Chrześcijanie rozwiązali problem istnienia Boga i wyboru Boga kompleksowo. Wiara Chrześcijańska wyklucza istnienie innych Bogów. Jeśli więc odnalazłeś Boga , wierzysz mu , nie ma dla ciebie kwestii innych bogów i nią się nie zajmujesz. >To, o czym piszesz, nie jest żadnym rozwiązaniem. Co więcej, nie jest nawet odpowiedzią na mój post. Potwierdza to jedynie moje przeczucia wyrażone w pierwszej mej wypowiedzi w tym wątku. >Jesteśmy tu bowiem na wcześniejszym etapie niż "odnalezienie Boga". Jeszcze go nie "odnaleźliśmy" - dopiero go "szukamy" i poszukujemy powodu, dla którego powinniśmy go inaczej traktować niż inne niedowodliwe stwory. Problem z Twoim argumentem jest taki, że równie dobrze daje się go zastosować do owych stworów: jeśli w nie uwierzysz, "nie ma dla ciebie kwestii innych stworów (Bogów) i nią się nie zajmujesz". Rozumiem o co Ci chodzi , wykluczam istnienie bogów mitycznych gdyż racjonalnie rzecz ujmując , który bóg pozwoliłby aby jego wiara wygineła , buddyzm i taoizm negują istnienie boga. Zostaje nam hinduizm, islam , Judaizm i Chrześcijaństwo , z czego te 2 ostatnie są ze sobą powiązane . Islam powstał na podstawie Judaizmu i Chrześcijaństwa i w Koranie zapisano , że Chrześciajnie i wyznawcy Judaizmu nie będą potępieni. Zostaje więc tylko hinduizm , na którym się wogóle nie znam , jednak mały obszar zasięgu tej religii osłabia jej pozycję , poza tym jest to jedyna religia monoteistyczna wśród wymienionych , wogóle zresztą hinduizm jest strasznie pokręcony i bardzo przypomina mity greckie.
>>To że boga nie ma nie jest prawdą naukową , tak samo jak to że nie ma życia po śmierci. >Nie znam nauki, w zbiorze twierdzeń i teorii której znajdowałaby się teza teizmu. Jakby to napisał Mr.T. : "remis".
>>To jest kwestia indywidualnych przekonań. Rojenia astrologii da się chyba jednak obalić. >To Twoje przeświadczenie. Praktyka zdaje się mu przeczyć, tak jak przeczy innemu przeświadczeniu - być może bliskiemu niektórym z nas - iż rojenia religii da się obalić. A przecież widać naszą klęskę na tym froncie w całej rozciągłości. Hmm... nie sądze aby miał na moją skromną osobę wpływ Mars , Saturn , Jowisz czy Wenus.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Rozumiem o co Ci chodzi , wykluczam istnienie bogów mitycznych gdyż racjonalnie rzecz ujmując , który bóg pozwoliłby aby jego wiara wygineła [...]
W tym miejscu muszę pogratulować przejawu racjonalnego myślenia.
Pominę już fakt, że nadal istnieje masa innych religii. Jak by nie patrzeć, trzeba przyznać, że jest to dobry argument na wykluczenie wiar wymarłych.
>Zostaje nam hinduizm, islam , Judaizm i Chrześcijaństwo , z czego te 2 ostatnie są ze sobą powiązane . Islam powstał na podstawie Judaizmu i Chrześcijaństwa i w Koranie zapisano , że Chrześciajnie i wyznawcy Judaizmu nie będą potępieni. Zostaje więc tylko hinduizm , na którym się wogóle nie znam , jednak mały obszar zasięgu tej religii osłabia jej pozycję , poza tym jest to jedyna religia monoteistyczna wśród wymienionych , wogóle zresztą hinduizm jest strasznie pokręcony i bardzo przypomina mity greckie.
A animalistyczne wierzenia mieszkańców Czarnego Kontynentu? A Shinto? Kult Voodoo? Tych wiar jest więcej, niż Ci się wydaje. Wspomniałeś o największych, ale i te mniejsze skupiają miliony wyznawców.
Następna sprawa: hinduizm to według Ciebie jedyna religia monoteistyczna z wymienionych? Bo jak dla mnie, to monoteistyczne są wszystkie. Domyślam się, że chciałeś napisać o politeizmie i się przejęzyczyłeś nieco, ale muszę Cię rozczarować. Z punktu widzenia wielu teologów, hinduizm jest monoteistyczny. Wszystkie bóstwa (Kali, Wisznu, Śiwa, Brahma i reszta ferajny) są manifestacjami jednego Absolutu. Coś jak w chrześcijaństwie trójca święta. Bogów niby trzech, a naprawdę jeden.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Rozumiem o co Ci chodzi , wykluczam istnienie bogów mitycznych gdyż racjonalnie rzecz ujmując , który bóg pozwoliłby aby jego wiara wygineła [...] >W tym miejscu muszę pogratulować przejawu racjonalnego myślenia. >Pominę już fakt, że nadal istnieje masa innych religii. Jak by nie patrzeć, trzeba przyznać, że jest to dobry argument na wykluczenie wiar wymarłych. >A animalistyczne wierzenia mieszkańców Czarnego Kontynentu? A Shinto? Kult Voodoo? Tych wiar jest więcej, niż Ci się wydaje. Wspomniałeś o największych, ale i te mniejsze skupiają miliony wyznawców. Je można wykluczyć z podobnego powodu , który bóg nie sprawiłby aby wiara w niego się rozprzestrzeniała , a są to ograniczone terytorialnie kulty. Na świecie są miliardy ludzi , czyli takich milionów są tysiące.
>Następna sprawa: hinduizm to według Ciebie jedyna religia monoteistyczna z wymienionych? Bo jak dla mnie, to monoteistyczne są wszystkie. Domyślam się, że chciałeś napisać o politeizmie i się przejęzyczyłeś nieco, ale muszę Cię rozczarować. Z punktu widzenia wielu teologów, hinduizm jest monoteistyczny. Wszystkie bóstwa (Kali, Wisznu, Śiwa, Brahma i reszta ferajny) są manifestacjami jednego Absolutu. Coś jak w chrześcijaństwie trójca święta. Bogów niby trzech, a naprawdę jeden. Dobra nie istotne , hinduizm też jest ograniczony terytorialnie , w przeciwieństwi do Chrześcijaństwa , co prawda ma ponad miliard wyznawców , jednak wynika to z mozliwości rozpłodowych w tamtych częściach świata. Ilu jest czarnych lub białych wyznawców hinduzimu ?
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Pominę już fakt, że nadal istnieje masa innych religii. Jak by nie patrzeć, trzeba przyznać, że jest to dobry argument na wykluczenie wiar wymarłych. >>A animalistyczne wierzenia mieszkańców Czarnego Kontynentu? A Shinto? Kult Voodoo? Tych wiar jest więcej, niż Ci się wydaje. Wspomniałeś o największych, ale i te mniejsze skupiają miliony wyznawców. >Je można wykluczyć z podobnego powodu , który bóg nie sprawiłby aby wiara w niego się rozprzestrzeniała , a są to ograniczone terytorialnie kulty. Na świecie są miliardy ludzi , czyli takich milionów są tysiące.
Chrześcijaństwo też jest ograniczone terytorialnie. Stosunkowo niewielu chrześcijan znajdziesz w Azji i w Afryce, w Europie ich ilość też się kurczy.
>Dobra nie istotne , hinduizm też jest ograniczony terytorialnie , w przeciwieństwi do Chrześcijaństwa , co prawda ma ponad miliard wyznawców , jednak wynika to z mozliwości rozpłodowych w tamtych częściach świata. Ilu jest czarnych lub białych wyznawców hinduzimu ?
Ojej, wynika z możliwości rozpłodowych. No i co z tego? Jest ich dużo? JEST.
Chrześcijaństwo też wynika z pewnych terytorialno-historyczno-kulturowych zawiłości. To nie jest tak, że bóg sobie zadbał, by chrześcijan było tylu i tylu w określonych regionach.
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Je można wykluczyć z podobnego powodu , który bóg nie sprawiłby aby wiara w niego się rozprzestrzeniała , a są to ograniczone terytorialnie kulty. Na świecie są miliardy ludzi , czyli takich milionów są tysiące. >Chrześcijaństwo też jest ograniczone terytorialnie. Stosunkowo niewielu chrześcijan znajdziesz w Azji i w Afryce, w Europie ich ilość też się kurczy. W Afryce ?! Jednym z pierwszych chrześcjańskich państw była Etiopia , w Afryce jest więcej Chrześcijan niż islamistów. Natomiast w Azji spraw wygląda tak , że Bliski i Daleki Wschód jest rzeczywiście niechrześcijański , ale już Mongolia , Rosja , Filipiny , Uzbekistan , Kazachstan , Tadzykistan , Turkmenistan itd. są chrześciajńskie. W Europie i tak chrześcijaństwo jest najpopularniejszą religią , a że liczba wyznawców się kurczy jest wynikiem ateizacji i lazizacji , a nie konwersji.
>>Dobra nie istotne , hinduizm też jest ograniczony terytorialnie , w przeciwieństwi do Chrześcijaństwa , co prawda ma ponad miliard wyznawców , jednak wynika to z mozliwości rozpłodowych w tamtych częściach świata. Ilu jest czarnych lub białych wyznawców hinduzimu ? >Ojej, wynika z możliwości rozpłodowych. No i co z tego? Jest ich dużo? JEST. >Chrześcijaństwo też wynika z pewnych terytorialno-historyczno-kulturowych zawiłości. To nie jest tak, że bóg sobie zadbał, by chrześcijan było tylu i tylu w określonych regionach.
No ale Chrześcijan masz w Europie , Afryce , Azji , obu Amerykach i w Australii . Hinduzim nie rozprzestrzenił się na inne kontynenty.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >W Afryce ?! Jednym z pierwszych chrześcjańskich państw była Etiopia , w Afryce jest więcej Chrześcijan niż islamistów.
Mówisz tak autorytatywnie, że aż zaczynam Ci wierzyć.
> Natomiast w Azji spraw wygląda tak , że Bliski i Daleki Wschód jest rzeczywiście niechrześcijański , ale już Mongolia , Rosja , Filipiny , Uzbekistan , Kazachstan , Tadzykistan , Turkmenistan itd. są chrześciajńskie.
Szkoda tylko że niekatolickie, bo w tym momencie bronisz ogółu wyznaniowego, ale nie bronisz własnej religii.
>W Europie i tak chrześcijaństwo jest najpopularniejszą religią , a że liczba wyznawców się kurczy jest wynikiem ateizacji i lazizacji , a nie konwersji.
Co świadczy na niekorzyść jakiejkolwiek religii, z Twoją włącznie. Innymi słowy, jeśli ktoś wylazł z bagna to nie po to, by pchać się w kolejne, choćby bardziej interesujące.
>To nie jest tak, że bóg sobie zadbał, by chrześcijan było tylu i tylu w określonych regionach. No ale Chrześcijan masz w Europie , Afryce , Azji , obu Amerykach i w Australii . Hinduzim nie rozprzestrzenił się na inne kontynenty.
Ja uświadczyłem trochę hinduistów w mroźnej ojczyźnie trolli- Norwegii. Znajdziesz ich też trochę na Wyspach Brytyjskich. Nie przypatrywałem się gdzie indziej. Nie wiem też niestety jak z innymi kontynentami, bo poza Europę nigdy jeszcze nie wybyłem, czego niezmiernie żałuję. Jedno jest pewne: czcicieli krów na Starym Kontynencie z pewnością znajdziesz.
|
|
| | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | > Czyli nie wierzysz w żadne zjawiska "nadnaturalne" ?Nie wierzę. > Rozumiem o co Ci chodzi , wykluczam istnienie bogów mitycznych gdyż racjonalnie rzecz ujmując , który bóg pozwoliłby aby jego wiara wygineła,To raczej dość bzdurny argument, a nie racjonalny. Po pierwsze, jeśli przyjąć, że Bogu nie jest obojętna liczba wyznawców, to dlaczego nie miałby uczynić swojej religii powszechnie obowiązującą. Po drugie, przez miliardy lat jakoś nie kłopotał go brak stworzeń uprawiających jego kult, zaś przez wiele tysięcy lat człowiek czcił różnego rodzaju politeistyczne Mzimu, zanim niektórzy z naszych przodków przyczaili, że Mzimu jest jeden i wszechmogący. Po trzecie, również dzisiaj liczba wyznawców poszczególnych religii 'fluktuuje' (dodajmy, że chrześcijanie byli onegdaj bardzo nieliczną sektą) i nie można wykluczyć ewentualności, że chrześcijaństwo jest na równi pochyłej prowadzącej w niebyt. Tak więc, po czwarte, byłby to chyba najsłabszy z możliwych dowodów istnienia Boga, skoro uzależniałby jego istnienie i nasze w tej materii poglądy od liczby osób wierzących weń. > Zostaje nam hinduizm, islam , Judaizm i Chrześcijaństwo , z czego te 2 ostatnie są ze sobą powiązane . Islam powstał na podstawie Judaizmu i Chrześcijaństwa i w Koranie zapisano , że Chrześciajnie i wyznawcy Judaizmu nie będą potępieni.Nie wiem, co napisano w Koranie, wiem natomiast, że nic co tam lub gdziekolwiek indziej było napisane nie powstrzymało wyznawców tych dwóch wielkich religii monoteistycznych przed wzajemnym wyrzynaniem się ad majorem gloriam Dei. A może nie wiedzieli, że walczą w imię i modlą się do tego samego Boga? Ale przynajmniej skoro był jeden, a nie jak sądzili walczący - dwóch, to chwały zaznał podwójnej.  > Zostaje więc tylko hinduizm , na którym się wogóle nie znamTo zaiste mocny argument przeciw hinduizmowi. > , jednak mały obszar zasięgu tej religii osłabia jej pozycję , poza tym jest to jedyna religia monoteistyczna wśród wymienionych , wogóle zresztą hinduizm jest strasznie pokręcony i bardzo przypomina mity greckie.Zasięg terytorialny może jest i niewielki, ale liczba wyznawców całkiem pokaźna. Co zresztą nie ma żadnego wpływu na jej 'pozycję' - wbrew temu co piszesz. > >>To że boga nie ma nie jest prawdą naukową , tak samo jak to że nie ma życia po śmierci.> >Nie znam nauki, w zbiorze twierdzeń i teorii której znajdowałaby się teza teizmu.> Jakby to napisał Mr.T. : "remis".Nie widzę tu żadnego remisu. > Hmm... nie sądze aby miał na moją skromną osobę wpływ Mars, Saturn , Jowisz czy Wenus.Świetnie, ja też, ale to trochę mało jak na argument w tej sprawie. W to, że ma na mnie wpływ chrześcijański czy jakikolwiek inny Bóg, też nie wierzę.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | > >Czyli nie wierzysz w żadne zjawiska "nadnaturalne" ?> Nie wierzę.No dobra , nie wpominam już o telepatii , uzdorowiniach , ale chcociażby ludzki magnetyzm ? Jak wytłumaczyć to zjawisko ? A zapewniam Cię że istnieje i nie zostało dotychczas z tego co wiem wyjąsnione przez naukę. > >Rozumiem o co Ci chodzi , wykluczam istnienie bogów mitycznych gdyż racjonalnie rzecz ujmując , który bóg pozwoliłby aby jego wiara wygineła,> To raczej dość bzdurny argument, a nie racjonalny. Po pierwsze, jeśli przyjąć, że Bogu nie jest obojętna liczba wyznawców, to dlaczego nie miałby uczynić swojej religii powszechnie obowiązującą. Po drugie, przez miliardy lat jakoś nie kłopotał go brak stworzeń uprawiających jego kult, zaś przez wiele tysięcy lat człowiek czcił różnego rodzaju politeistyczne Mzimu, zanim niektórzy z naszych przodków przyczaili, że Mzimu jest jeden i wszechmogący. Po trzecie, również dzisiaj liczba wyznawców poszczególnych religii 'fluktuuje' (dodajmy, że chrześcijanie byli onegdaj bardzo nieliczną sektą) i nie można wykluczyć ewentualności, że chrześcijaństwo jest na równi pochyłej prowadzącej w niebyt. Tak więc, po czwarte, byłby to chyba najsłabszy z możliwych dowodów istnienia Boga, skoro uzależniałby jego istnienie i nasze w tej materii poglądy od liczby osób wierzących weń.To nie jest dowód na isnietnie , tylko o dziwno na nieistnienie. Choć podobno tego się nie udowadnia , ale nieważne. Po drugie człowiek był cały czas w łączności z Bogiem , został przez Niego stworzony , mieszkał z Nim w Edenie , więc rzeczywiście " nie kłopotał go brak stworzeń uprawiających jego kult " , bo cały czas były , a i nie wszyscy ludzie czcili politeistyczne bóstwa . Po trzecie chrześcijaństwo ma chyba najwięcej wyznawców i narazie , nawet mimo spadku wierzących nie popadnie w niebyt przez dłuuugi czas. > >Zostaje nam hinduizm, islam , Judaizm i Chrześcijaństwo , z czego te 2 ostatnie są ze sobą powiązane . Islam powstał na podstawie Judaizmu i Chrześcijaństwa i w Koranie zapisano , że Chrześciajnie i wyznawcy Judaizmu nie będą potępieni.> Nie wiem, co napisano w Koranie, wiem natomiast, że nic co tam lub gdziekolwiek indziej było napisane nie powstrzymało wyznawców tych dwóch wielkich religii monoteistycznych przed wzajemnym wyrzynaniem się ad majorem gloriam Dei. A może nie wiedzieli, że walczą w imię i modlą się do tego samego Boga? Ale przynajmniej skoro był jeden, a nie jak sądzili walczący - dwóch, to chwały zaznał podwójnej.  To jest tak muzułamnie powinni uzawać Chrześcijan , natomiast Chrześcijanie nie powinni uznawać muzułman. A że się wyrzynali to już inna kwestia, człowiek zawsze lubił się wyrzynać , robi to mając powód i go nie mając. > >Zostaje więc tylko hinduizm , na którym się wogóle nie znam> To zaiste mocny argument przeciw hinduizmowi.Czy napisałem , że to argument ? Nie kojarze tych wszystki Sziw czy innych 10 - rękich pegazów o 15 wężych głowach. > > , jednak mały obszar zasięgu tej religii osłabia jej pozycję , poza tym jest to jedyna religia monoteistyczna wśród wymienionych , wogóle zresztą hinduizm jest strasznie pokręcony i bardzo przypomina mity greckie.> Zasięg terytorialny może jest i niewielki, ale liczba wyznawców całkiem pokaźna. Co zresztą nie ma żadnego wpływu na jej 'pozycję' - wbrew temu co piszesz.Jeśli bóg stworzył człowieka , to czy ograniczyłby się tylko do jednej grupy etnicznej (hindusów) ? A wyznawców jest dużo , bo się strasznie rozmanażają , Indie są przeludnione , tam największy stan ma prawie połowę ludności USA ( a to tylko JEDEN stan). > >Hmm... nie sądze aby miał na moją skromną osobę wpływ Mars, Saturn , Jowisz czy Wenus.> Świetnie, ja też, ale to trochę mało jak na argument w tej sprawie. W to, że ma na mnie wpływ chrześcijański czy jakikolwiek inny Bóg, też nie wierzę.Jak mi napiszesz jaki ma mieć wpływ Mars czy Wenus to postaram się Ci odpowiedzieć uzywając argumentów.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >No dobra , nie wpominam już o telepatii , uzdorowiniach , ale chcociażby ludzki magnetyzm ? Jak wytłumaczyć to zjawisko ? A zapewniam Cię że istnieje i nie zostało dotychczas z tego co wiem wyjąsnione przez naukę.
To znaczy widziałeś na własne oczy?
Nawiasem mówiąc, mój ulubieniec- Randi- zapraszał do siebie takich magnetycznych przyciągaczy. Żaden nie wykonał swojego numeru w warunkach, pozwalających na sprawdzenie triku.
>To nie jest dowód na isnietnie , tylko o dziwno na nieistnienie. Choć podobno tego się nie udowadnia , ale nieważne. Po drugie człowiek był cały czas w łączności z Bogiem , został przez Niego stworzony , mieszkał z Nim w Edenie , więc rzeczywiście " nie kłopotał go brak stworzeń uprawiających jego kult " , bo cały czas były , a i nie wszyscy ludzie czcili politeistyczne bóstwa . Po trzecie chrześcijaństwo ma chyba najwięcej wyznawców i narazie , nawet mimo spadku wierzących nie popadnie w niebyt przez dłuuugi czas.
Co nie zmienia faktu, że jest to mocno niestabilne. I nie podpieraj się tak tą liczebnością, bo już kiedyś Ci tłumaczyłem, że w wyścigu ktoś MUSI być pierwszy. Niekoniecznie ten, kto ma rację.
Jeśli chuderlawy profesor matematyki przegra pojedynek na pięści z umięśnionym dresem z niepełnym podstawowym, nie znaczy to, że ten drugi miał rację w sporze.
>Jeśli bóg stworzył człowieka , to czy ograniczyłby się tylko do jednej grupy etnicznej (hindusów) ? A wyznawców jest dużo , bo się strasznie rozmanażają , Indie są przeludnione , tam największy stan ma prawie połowę ludności USA ( a to tylko JEDEN stan).
No i co z tego? Jak próbujemy pokazać Ci, że z liczebnością katolików nie jest tak wspaniale, nie baczysz na okoliczności i za wszelką cenę próbujesz wykazać ich przewaqę. Kiedy okazuje się, że przeważa inna religia, nagle zaczynasz mówić "a bo tooo, bo taaamto i tak naprawdę wcale nie są najlepsi".
Faktem jest, że katolicyzm nie jest najliczniejszą religią, a chrześcijaństwo nie skupia nawet ćwierci ludności na Ziemi i nie odstaje jakoś szczególnie od wyznań, które znajdują się w nieco dalszej kolejności. No i nie wkręcaj, że nie ma wyznawców hinduizmu wśród innych grup etnicznych. Są, choć to rzadkie przypadki. Chrześcijaństwo jest bardziej uniwersalne, a takie np. święte krowy jakoś nie przemawiają do narodów, w których zwierzę to jest nieznane, albo od dawna używane jako materiał na pokarm i skóry.
|
|
| Ocykan (3528 punktów) | >Pan Jezus nauczał , aby wystrzegać się tego co robią >kapłani , słuchać ich ale nie naśladować.
Gwoli ścisłości - to nie było powiedziane o kapłanach, tylko o faryzeuszach i uczonych w Piśmie.
|
|
 | | Rafał Zdziechowicz | >>Pan Jezus nauczał , aby wystrzegać się tego co robią >>kapłani , słuchać ich ale nie naśladować. >Gwoli ścisłości - to nie było powiedziane o kapłanach, tylko o faryzeuszach i uczonych w Piśmie.
Masz rację , mój błąd za bardzo uogólniłem.
|
|
|  | | michiko (596 punktów) | > Nie zabijaj odnosi siędo ludzi.Rafał, Bóg stworzył wszystkie istoty, lecz tylko niektóre z nich obdarzył szczególnymi prawami. Taka idea, czczona jako boga jest dla mnie absurdalna. Pomijając to, że tę nierówność w traktowaniu własnych wytworów uważam za niesprawiedliwą i krzywdząca, a także sprzyjającą demoralizacji człowieka ( i tu chciałoby się powiedzieć:, jakim mnie Panie Boże stworzyłeś takiego mnie masz, a więc, po co Dekalog), w moim przekonaniu istota, która jak widać nie jest wszechmogąca i wszechogarniająca nie może być bogiem. Jest jednym z wielu elementów rzeczywistości, w której bytujemy. Już samo to, że można ją opisać przymiotnikami, czyni z niej jeszcze jeden przedmiot, wykreowany przez człowieka. Patrząc na tzw. dzieła boże, wszystkiego dowiadujemy się o ich twórcy: "Po owocach ich poznacie." "Dobre drzewo nie może wydać złych owoców" itd. I już widać, że "kto jakim mieczem wojuje od takiego ginie"  . Użyte przez Ciebie cytaty z Biblii, nie są dowodami na istnienie Boga, lecz jedynie służą samoutwierdzeniu się w wierze, a przecież nikt nie chce Ci tej wiary odebrać.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Użyte przez Ciebie cytaty z Biblii, nie są dowodami na istnienie Boga, lecz jedynie służą samoutwierdzeniu się w wierze, a przecież nikt nie chce Ci tej wiary odebrać.>  Ja tam mam ochotę. Nie chcę żyć w świecie, w którym większość będzie taka jak Rafał, w tym ci, którzy rządzą. Ja chcę żyć godnie ze swoimi przekonaniami.
|
|
| | |  | | michiko (596 punktów) | > Ja tam mam ochotę. Nie chcę żyć w świecie, w którym >większość będzie taka jak Rafał,A mi się marzy świat, w którym wszyscy będą mogli godnie żyć, bez względu na przekonania i po wyjściu ze swoich kościołów, synagog, sal królestwa itd. i forów racjonalistycznych pójść razem, w przyjaźni, np. na piwo.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Niewykonalne, dopóki nie zmienią się nauki kościołów i synagog. Tylko czy wtedy będą one jeszcze potrzebne?
|
|
| | | | |  | | michiko (596 punktów) | Choćby jako ostrzeżenie o ogólniejszym przesłaniu:do jakiego stopnia wytwory ludzkiej świadomości mogą ją samą zniewolić, zafałszowując obraz rzeczywistości.Pocieszające, że w tym tkwi także początek ich upadku.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Choćby jako ostrzeżenie o ogólniejszym przesłaniu:do jakiego stopnia wytwory ludzkiej świadomości mogą ją samą zniewolić, zafałszowując obraz rzeczywistości.Pocieszające, że w tym tkwi także początek ich upadku. Początek upadku nie będzie początkiem końca , wręcz przeciwnie.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Tia, znamy to.
Ostatni pierwszymi, pierwsi ostatnimi. Ubogi na umyśle mądry, a mędrzec w swej mądrości głupi.
Całe chrześcijaństwo.
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >Tia, znamy to. >Ostatni pierwszymi, pierwsi ostatnimi. Ubogi na umyśle mądry, a mędrzec w swej mądrości głupi. >Całe chrześcijaństwo.
A znasz to : "Wiem, że nic nie wiem" . Bardzo mądra sentencja , im człowiek mądrzejszy tym bardziej wie jaki jest głupi , natomiast im głupszy tym bardziej mu się wydaje że jest mądry.
Bez wątpienia , być ignorantem upraszcza życie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > A znasz to : "Wiem, że nic nie wiem" . Bardzo mądra sentencja , im człowiek mądrzejszy tym bardziej wie jaki jest głupi , natomiast im głupszy tym bardziej mu się wydaje że jest mądry.
Nie zmienia to faktu, że człowiek mądry zdaje sobie sprawę z intelektualnej wyższości nad głupcem. Ponadto nieważne jest co się wydaje. Faktem jest, że mądry jest mądrzejszy niż głupi.
>Bez wątpienia , być ignorantem upraszcza życie.
Bez wątpienia. Chciałbym być głupcem, ponieważ wtedy łatwiej byłoby mi uwierzyć w boga, a życie stałoby się prostsze. Ale głupcem koniecznie tak głupim, że nie zdawałby sobie sprawę ze swej nieuleczalnej zapaści intelektualnej.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >> A znasz to : "Wiem, że nic nie wiem" . Bardzo mądra sentencja , im człowiek mądrzejszy tym bardziej wie jaki jest głupi , natomiast im głupszy tym bardziej mu się wydaje że jest mądry. >Nie zmienia to faktu, że człowiek mądry zdaje sobie sprawę z intelektualnej wyższości nad głupcem. Ponadto nieważne jest co się wydaje. Faktem jest, że mądry jest mądrzejszy niż głupi. Fakt "mądry" jest mądrzejszy niż "głupi" , fakt "mądry" wie że jest mądrzejszy niż "głupi" , tylko obaj i tak uważają się za tego "mądrego".
>>Bez wątpienia , być ignorantem upraszcza życie. >Bez wątpienia. Chciałbym być głupcem, ponieważ wtedy łatwiej byłoby mi uwierzyć w boga, a życie stałoby się prostsze. Ale głupcem koniecznie tak głupim, że nie zdawałby sobie sprawę ze swej nieuleczalnej zapaści intelektualnej. No rzeczywiście życie staje się prostsze jeśli uwierzysz w Boga , bo tak w sumie te wszystkie zakazy i nakazy nie grają roli. A jeśli wiara w Boga jest oznakiem głupoty , to chciałbym zostać największym głupcem na planecie , myslisz że mam szansę ?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>> A znasz to : "Wiem, że nic nie wiem" . Bardzo mądra sentencja , im człowiek mądrzejszy tym bardziej wie jaki jest głupi , natomiast im głupszy tym bardziej mu się wydaje że jest mądry. >>Nie zmienia to faktu, że człowiek mądry zdaje sobie sprawę z intelektualnej wyższości nad głupcem. Ponadto nieważne jest co się wydaje. Faktem jest, że mądry jest mądrzejszy niż głupi. >Fakt "mądry" jest mądrzejszy niż "głupi" , fakt "mądry" wie że jest mądrzejszy niż "głupi" , tylko obaj i tak uważają się za tego "mądrego".
Jak uważają, już mnie nie obchodzi. Liczą się fakty.
>No rzeczywiście życie staje się prostsze jeśli uwierzysz w Boga , bo tak w sumie te wszystkie zakazy i nakazy nie grają roli. A jeśli wiara w Boga jest oznakiem głupoty , to chciałbym zostać największym głupcem na planecie , myslisz że mam szansę ?
Bliżej Ci do miana naiwniaka i oszołoma. Głupi nie jesteś i tym bardziej smuci mnie Twoja postawa.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>> A znasz to : "Wiem, że nic nie wiem" . Bardzo mądra sentencja , im człowiek mądrzejszy tym bardziej wie jaki jest głupi , natomiast im głupszy tym bardziej mu się wydaje że jest mądry. >>>Nie zmienia to faktu, że człowiek mądry zdaje sobie sprawę z intelektualnej wyższości nad głupcem. Ponadto nieważne jest co się wydaje. Faktem jest, że mądry jest mądrzejszy niż głupi. >>Fakt "mądry" jest mądrzejszy niż "głupi" , fakt "mądry" wie że jest mądrzejszy niż "głupi" , tylko obaj i tak uważają się za tego "mądrego". >Jak uważają, już mnie nie obchodzi. Liczą się fakty. Każdy ma swoje "fakty" , nie rozsądzisz tego.
>>No rzeczywiście życie staje się prostsze jeśli uwierzysz w Boga , bo tak w sumie te wszystkie zakazy i nakazy nie grają roli. A jeśli wiara w Boga jest oznakiem głupoty , to chciałbym zostać największym głupcem na planecie , myslisz że mam szansę ? >Bliżej Ci do miana naiwniaka i oszołoma. Głupi nie jesteś i tym bardziej smuci mnie Twoja postawa. No z oszołoma to mam coś napewno , zresztą każdy jest oszołomem na swój prywatny sposób.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Każdy ma swoje "fakty" , nie rozsądzisz tego.
Fakty mają same siebie. Są, jakie są, niezależnie od obserwatora.
>No z oszołoma to mam coś napewno , zresztą każdy jest oszołomem na swój prywatny sposób.
Znów mówisz z sensem, dlatego właśnie boli mnie, że ktoś taki jak Ty prezentuje tak podły światopogląd.
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz | > >Ja tam mam ochotę. Nie chcę żyć w świecie, w którym >większość będzie taka jak Rafał,Wiem że masz ochotę , ale powiem Ci prędzej Bóg sprawi że w Niego uwierzysz , niż Ty sprawisz że ja w Niego zwątpie. Dlaczego nie chcesz żyć w "moim świecie" ? Co jest w nim takiego złego ? > A mi się marzy świat, w którym wszyscy będą mogli godnie żyć, bez względu na przekonania i po wyjściu ze swoich kościołów, synagog, sal królestwa itd. i forów racjonalistycznych pójść razem, w przyjaźni, np. na piwo.  Ja mogę z Tobą iść w przyjażni na soczek ( staram się unikać alkoholu) , to że jesteś ateistą nie powoduje u mnie nienawiści czy gniewu , wręcz przeciwnie.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Wiem że masz ochotę , ale powiem Ci prędzej Bóg sprawi że w Niego uwierzysz , niż Ty sprawisz że ja w Niego zwątpie. Dlaczego nie chcesz żyć w "moim świecie" ? Co jest w nim takiego złego ?To, że nie podzielam Twoich poglądów. To co dla Ciebie jest niemoralne, dla mnie jest dopuszczalne. To, co dla Ciebie jest powinnością, dla mnie jest zbrodnicze. Bywają jeszcze inne kombinacje. > >A mi się marzy świat, w którym wszyscy będą mogli godnie żyć, bez względu na przekonania i po wyjściu ze swoich kościołów, synagog, sal królestwa itd. i forów racjonalistycznych pójść razem, w przyjaźni, np. na piwo.  > Ja mogę z Tobą iść w przyjażni na soczek ( staram się unikać alkoholu) , to że jesteś ateistą nie powoduje u mnie nienawiści czy gniewu , wręcz przeciwnie.To ja się chętnie dołączę. Choć ateusz ze mnie, bezbożnik, też nie przepadam za alkoholem.
|
|
| | | | | |  | | Rafa Zdziechowicz |
> To, co dla Ciebie jest powinnością, dla mnie jest zbrodnicze. Bywają jeszcze inne kombinacje.Mianowicie co jest dla Ciebie zbrodnicze ,a dla mnie jest powinnością ? > >>A mi się marzy świat, w którym wszyscy będą mogli godnie żyć, bez względu na przekonania i po wyjściu ze swoich kościołów, synagog, sal królestwa itd. i forów racjonalistycznych pójść razem, w przyjaźni, np. na piwo.  > >Ja mogę z Tobą iść w przyjażni na soczek ( staram się unikać alkoholu) , to że jesteś ateistą nie powoduje u mnie nienawiści czy gniewu , wręcz przeciwnie.> To ja się chętnie dołączę.> Choć ateusz ze mnie, bezbożnik, też nie przepadam za alkoholem.Alkohol odbiera człowiekowi jego wolność, choć słyszałem kiedyś że jeśli robisz cyklicznie 3 półtoramięczne przerwy w roku to nie zostaniesz alkoholikiem. Jednak ja wole nie kusić losu , poza tym morduję się strasznie następnego dnia co nie jest przyjemne i raczej sie nie kalkuluje.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Mianowicie co jest dla Ciebie zbrodnicze ,a dla mnie jest powinnością ?
Dla mnie zbrodnią jest masowa indoktrynacja religijna, która ma miejsce w zbyt wielu krajach na świecie, w tym Polsce.
>Alkohol odbiera człowiekowi jego wolność, choć słyszałem kiedyś że jeśli robisz cyklicznie 3 półtoramięczne przerwy w roku to nie zostaniesz alkoholikiem. Jednak ja wole nie kusić losu , poza tym morduję się strasznie następnego dnia co nie jest przyjemne i raczej sie nie kalkuluje.
Ja tam akurat nie kieruję się żadnymi ideałami.
Nie przepadam za alkoholem. Zdarzało mi się przez jakiś czas (początki studiów) balować i ostro pić. Nie powiem, ciekawa sprawa, kiedy człowiek nie jest trzeźwy, ponadto nie miałem nigdy kaca, jednak z wyrobów alkoholowych ostatnio najczęściej kupuję "Karmi" o smaku cappuccino. W przeciwieństwie do normalnego piwa, to przynajmniej mi smakuje.
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Mianowicie co jest dla Ciebie zbrodnicze ,a dla mnie jest powinnością ? >Dla mnie zbrodnią jest masowa indoktrynacja religijna, która ma miejsce w zbyt wielu krajach na świecie, w tym Polsce.
Ale wyjaśnij mi jedno , czy wprowadzenie np. surowego prawa biblijnego nie rozwiązało by problemu przestępczości ? Czy uczenie ludzi o miłosierdziu względem innego człowieka jest zbrodniczą indoktrynacją ? Wiesz co by się działo gdyby udowodniono ponad wszelką wątpliwość , że bóg nie istnieje , a człowiek jest tylko istotą biologiczną z jednym ziemskim życiem ? Hulaj dusza piekła nie ma , jest tylko tu i teraz , prawo dżungli , prawo silniejszego , a z czasem byśmy żyli jak w Mad Maxie .
Fajna ta zbrodnicza indoktrynacja skoro jeszcze ona trzyma ten świat w kupie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Ale wyjaśnij mi jedno , czy wprowadzenie np. surowego prawa biblijnego nie rozwiązało by problemu przestępczości ?
Zawsze znajdowaliby się ludzie, którzy by to prawo łamali. Póki co, mamy własne prawo.
> Czy uczenie ludzi o miłosierdziu względem innego człowieka jest zbrodniczą indoktrynacją ?
Nie. Ja doceniam i popieram miłosierdzie, choć jestem ateistą, więc w rzyci mam nadane przez boga duchowe powinności. Więcej mam tego miłosierdzia od Ciebie, a przy okazji szacunku do życia, ponieważ wolałbym żeby biedak ukradł z mojego sklepu bułkę, niż umarł z głodu.
> Wiesz co by się działo gdyby udowodniono ponad wszelką wątpliwość , że bóg nie istnieje , a człowiek jest tylko istotą biologiczną z jednym ziemskim życiem ? Hulaj dusza piekła nie ma , jest tylko tu i teraz , prawo dżungli , prawo silniejszego , a z czasem byśmy żyli jak w Mad Maxie .
A co Ty, facet, opowiadasz!? Czemuś służą kodeksy prawne, nie sądzisz? Ludzie nie pozwoliliby sobie na taką anarchię, na chaos, ponieważ doskonale sobie zdają sprawę, że to wykończyłoby cywilizację, która sprawia, że życie jest dziś nieporównywalnie bardziej wygodne, niż np. w średniowieczu.
Prawo silniejszego sprawdza się nieprzerwanie. Jesteś słaby- przegrywasz. Niekoniecznie musi być to słabość czysto fizyczna. Niektórzy pobiją Cię na głowę intelektem i wysiudają z roboty, w której dobrze zarabiałeś, ale byłeś mniej zdolny od swego następcy.
>Fajna ta zbrodnicza indoktrynacja skoro jeszcze ona trzyma ten świat w kupie.
W duuużej kupie. A żebyś wiedział. Doskonałym potwierdzeniem są nieustanne konflikty na tle religijnym. Krwawe, jak w przypadku np. jihadu, bądź zabijające relacje międzyludzkie, jak np. ostracyzm, nierzadko wrogość wobec ateistów w małych miejscowościach, lub małych wsiach. Miałem szczęście dorastać w tolerancyjnym środowisku (najbliżsi mi ludzie- nie z rodziny- są ateistami), ale i tak rodzina przez jakiś czas krzywo na mnie patrzyła, kiedy już wiedziała co w trawie piszczy w związku z moją religijnością, czy raczej jej brakiem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Ale wyjaśnij mi jedno , czy wprowadzenie np. surowego prawa biblijnego nie rozwiązało by problemu przestępczości ? >Zawsze znajdowaliby się ludzie, którzy by to prawo łamali. Póki co, mamy własne prawo. Jednak byłoby ich zdecydowanie mniej niż obecnie , im surowsza kara , tym mniej karanych.
>> Czy uczenie ludzi o miłosierdziu względem innego człowieka jest zbrodniczą indoktrynacją ? >Nie. Ja doceniam i popieram miłosierdzie, choć jestem ateistą, więc w rzyci mam nadane przez boga duchowe powinności. Więcej mam tego miłosierdzia od Ciebie, a przy okazji szacunku do życia, ponieważ wolałbym żeby biedak ukradł z mojego sklepu bułkę, niż umarł z głodu. Wiesz ja bym mu tą bułkę dał , nie musiałby kraść.
>> Wiesz co by się działo gdyby udowodniono ponad wszelką wątpliwość , że bóg nie istnieje , a człowiek jest tylko istotą biologiczną z jednym ziemskim życiem ? Hulaj dusza piekła nie ma , jest tylko tu i teraz , prawo dżungli , prawo silniejszego , a z czasem byśmy żyli jak w Mad Maxie . >A co Ty, facet, opowiadasz!? Czemuś służą kodeksy prawne, nie sądzisz? Ludzie nie pozwoliliby sobie na taką anarchię, na chaos, ponieważ doskonale sobie zdają sprawę, że to wykończyłoby cywilizację, która sprawia, że życie jest dziś nieporównywalnie bardziej wygodne, niż np. w średniowieczu. No jasne , za Stalina też były kodeksy itd. Człowiek patrzyłby tylko na swoją wygodę , a nie na wygodę drugiego człowieka. Wystarczy że przejmiesz kontrolę nad wojskiem i słuzbami specjalnymi , dobrze ich będziesz opłacał i wiesz gdzie możesz sobie wsadzić te swoje kodeksy ?
>Prawo silniejszego sprawdza się nieprzerwanie. Jesteś słaby- przegrywasz. Niekoniecznie musi być to słabość czysto fizyczna. Niektórzy pobiją Cię na głowę intelektem i wysiudają z roboty, w której dobrze zarabiałeś, ale byłeś mniej zdolny od swego następcy. Czy sądzisz , że będziesz miał okazję pokonać jakiegoś karka swoim intelektem ? Chyba zaraz potem jak urwie Ci łeb.
>>Fajna ta zbrodnicza indoktrynacja skoro jeszcze ona trzyma ten świat w kupie. >W duuużej kupie. A żebyś wiedział. Doskonałym potwierdzeniem są nieustanne konflikty na tle religijnym. Krwawe, jak w przypadku np. jihadu, bądź zabijające relacje międzyludzkie, jak np. ostracyzm, nierzadko wrogość wobec ateistów w małych miejscowościach, lub małych wsiach. Miałem szczęście dorastać w tolerancyjnym środowisku (najbliżsi mi ludzie- nie z rodziny- są ateistami), ale i tak rodzina przez jakiś czas krzywo na mnie patrzyła, kiedy już wiedziała co w trawie piszczy w związku z moją religijnością, czy raczej jej brakiem. Nie wypowiadam się na temat dżichadu , a co do ostracyzmu , czy w wiosce ateistów nie byłoby ostracyzmu wobec teisty ? Po tym co obserwuję tylko podczas tej dyskusji sądzę , że przy pierwszej okazji zostałby przepędzony do granic wioski albo coś gorszego.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>Zawsze znajdowaliby się ludzie, którzy by to prawo łamali. Póki co, mamy własne prawo. >Jednak byłoby ich zdecydowanie mniej niż obecnie , im surowsza kara , tym mniej karanych.
A potem z radością utniesz ręce złodziejowi, który ukradł chleb ze sklepu, bo był głodny. Wiem, Rafale. Obawiam się, że nie mamy tu o czym dyskutować, ponieważ dla Ciebie świat jest czarno-biały i nie umiesz uszanować poglądów innych ludzi, którzy nie chcą surowo karać, jeśli nie ma k` temu potrzeby.
>>Nie. Ja doceniam i popieram miłosierdzie, choć jestem ateistą, więc w rzyci mam nadane przez boga duchowe powinności. Więcej mam tego miłosierdzia od Ciebie, a przy okazji szacunku do życia, ponieważ wolałbym żeby biedak ukradł z mojego sklepu bułkę, niż umarł z głodu. >Wiesz ja bym mu tą bułkę dał , nie musiałby kraść.
Ja też bym dał, ale nie wszyscy są tacy. Chyba, że w prawie chrześcijańskim NAKAŻESZ rozdawać ubogim jadło. A jeśli ktoś odmówi- ukarać! Niby można, ale ja chcę być człowiekiem wolnym.
>>A co Ty, facet, opowiadasz!? Czemuś służą kodeksy prawne, nie sądzisz? Ludzie nie pozwoliliby sobie na taką anarchię, na chaos, ponieważ doskonale sobie zdają sprawę, że to wykończyłoby cywilizację, która sprawia, że życie jest dziś nieporównywalnie bardziej wygodne, niż np. w średniowieczu. >No jasne , za Stalina też były kodeksy itd. Człowiek patrzyłby tylko na swoją wygodę , a nie na wygodę drugiego człowieka.
Naukowiec pracuje w instytucie, bo przynosi mu to lepsze dochody, niż gdyby sprzedawał buraki na targu. Innymi słowy- patrzy na swoją wygodę.
Dokonania tego naukowca ułatwiają życie innym ludziom. Jakoś to się kręci, czyż nie?
>Wystarczy że przejmiesz kontrolę nad wojskiem i słuzbami specjalnymi , dobrze ich będziesz opłacał i wiesz gdzie możesz sobie wsadzić te swoje kodeksy ?
Marzy Ci się to, prawda?
>Nie wypowiadam się na temat dżichadu , a co do ostracyzmu , czy w wiosce ateistów nie byłoby ostracyzmu wobec teisty ?
Nie. Ateiści raczej nie traktują teistów jako niepełnowartościowych.
> Po tym co obserwuję tylko podczas tej dyskusji sądzę , że przy pierwszej okazji zostałby przepędzony do granic wioski albo coś gorszego.
Ale nie ze względu na Twoją wiarę, a na to jak chciałbyś ułożyć świat. Jeśli wprowadzenie praw chrześcijańskich ingeruje w wolność nie-chrześcijan, nie dziw się postawie tych drugich.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>>Zawsze znajdowaliby się ludzie, którzy by to prawo łamali. Póki co, mamy własne prawo. >>Jednak byłoby ich zdecydowanie mniej niż obecnie , im surowsza kara , tym mniej karanych. >A potem z radością utniesz ręce złodziejowi, który ukradł chleb ze sklepu, bo był głodny. Wiem, Rafale. Obawiam się, że nie mamy tu o czym dyskutować, ponieważ dla Ciebie świat jest czarno-biały i nie umiesz uszanować poglądów innych ludzi, którzy nie chcą surowo karać, jeśli nie ma k` temu potrzeby. Nie ucinałbym rąk , tak robią muzułmanie , ja nakazałnbym odpracować 3 - krotną wartość rzeczy ukradzionej.
>>>Nie. Ja doceniam i popieram miłosierdzie, choć jestem ateistą, więc w rzyci mam nadane przez boga duchowe powinności. Więcej mam tego miłosierdzia od Ciebie, a przy okazji szacunku do życia, ponieważ wolałbym żeby biedak ukradł z mojego sklepu bułkę, niż umarł z głodu. >>Wiesz ja bym mu tą bułkę dał , nie musiałby kraść. >Ja też bym dał, ale nie wszyscy są tacy. Chyba, że w prawie chrześcijańskim NAKAŻESZ rozdawać ubogim jadło. A jeśli ktoś odmówi- ukarać! Niby można, ale ja chcę być człowiekiem wolnym. Nie powinno się nakazywać robić określone rzeczy pod grożbą kary , powinno się natomiast zakazywać pod grożbą kary. A to że nie wszyscy są tacy to już nie moja wina.
>>>A co Ty, facet, opowiadasz!? Czemuś służą kodeksy prawne, nie sądzisz? Ludzie nie pozwoliliby sobie na taką anarchię, na chaos, ponieważ doskonale sobie zdają sprawę, że to wykończyłoby cywilizację, która sprawia, że życie jest dziś nieporównywalnie bardziej wygodne, niż np. w średniowieczu. >>No jasne , za Stalina też były kodeksy itd. Człowiek patrzyłby tylko na swoją wygodę , a nie na wygodę drugiego człowieka. >Naukowiec pracuje w instytucie, bo przynosi mu to lepsze dochody, niż gdyby sprzedawał buraki na targu. Innymi słowy- patrzy na swoją wygodę. >Dokonania tego naukowca ułatwiają życie innym ludziom. Jakoś to się kręci, czyż nie? Ale on się przysłuża ludziom , za dobrą pracę powinno być dobre wynagrodzenie. Naukowiec na to w pełni zasługuje , mówię o kwestii gdzie działasz na szkodę drugiej osoby patrząc tylko na swoją wygodę , swoje żądze itd.
>>Wystarczy że przejmiesz kontrolę nad wojskiem i słuzbami specjalnymi , dobrze ich będziesz opłacał i wiesz gdzie możesz sobie wsadzić te swoje kodeksy ? >Marzy Ci się to, prawda? Ja bym zrobił porządek raz dwa , kto miałby czyste sumienie nie musiałby się obawiać niczego , w przeciwieństwie do morderców , złodziei i tym podobnych elementów , które teraz dzięki "prawom człowieka oraz poprawności politycznej" są traktowane lepiej niż ich ofiary.
>>Nie wypowiadam się na temat dżichadu , a co do ostracyzmu , czy w wiosce ateistów nie byłoby ostracyzmu wobec teisty ? >Nie. Ateiści raczej nie traktują teistów jako niepełnowartościowych. No jasne że nie , oczywiście nie byłoby komentarzy o ciemnogrodzie i otępieniu umysłowym ?
>> Po tym co obserwuję tylko podczas tej dyskusji sądzę , że przy pierwszej okazji zostałby przepędzony do granic wioski albo coś gorszego. >Ale nie ze względu na Twoją wiarę, a na to jak chciałbyś ułożyć świat. Jeśli wprowadzenie praw chrześcijańskich ingeruje w wolność nie-chrześcijan, nie dziw się postawie tych drugich.
Większość praw chrześcijańskich odpowiadałby też ateistom. A przepędzony by był chociażby za noszenie krzyżyka na piersi , to ma do siebie "tolerancja" , to jest tak jak z gejami , jak ktoś mówi co innego niż oni , to go obrzucają szeregiem najgorszych obelg , nie ma to jak tolerancja . Ci co najgłośniej krzyczą o tolerancji zazwyczaj najbardziej się jej przeciwstawiają .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Nie ucinałbym rąk , tak robią muzułmanie , ja nakazałnbym odpracować 3 - krotną wartość rzeczy ukradzionej.
Chociaż tyle w Tobie moralności.
>>Ja też bym dał, ale nie wszyscy są tacy. Chyba, że w prawie chrześcijańskim NAKAŻESZ rozdawać ubogim jadło. A jeśli ktoś odmówi- ukarać! Niby można, ale ja chcę być człowiekiem wolnym. >Nie powinno się nakazywać robić określone rzeczy pod grożbą kary , powinno się natomiast zakazywać pod grożbą kary. A to że nie wszyscy są tacy to już nie moja wina.
Ani niczyja inna. Jeśli ktoś odmówi podarunku, nie może być za to potępiony. Niestety, w tym momencie z głodu umiera człowiek, który żyłby, gdyby zdecydowałby się ukraść kawałek pieczywa.
>>Naukowiec pracuje w instytucie, bo przynosi mu to lepsze dochody, niż gdyby sprzedawał buraki na targu. Innymi słowy- patrzy na swoją wygodę. >>Dokonania tego naukowca ułatwiają życie innym ludziom. Jakoś to się kręci, czyż nie? >Ale on się przysłuża ludziom , za dobrą pracę powinno być dobre wynagrodzenie. Naukowiec na to w pełni zasługuje , mówię o kwestii gdzie działasz na szkodę drugiej osoby patrząc tylko na swoją wygodę , swoje żądze itd.
Ale standardowo naukowiec ma w swej rutynie gdzieś to, czy ktoś na jego pracy skorzysta. Chodzi o to, by dobrze zarobić i w razie sukcesu dostać solidną premię. Pure egoism.
>Ja bym zrobił porządek raz dwa , kto miałby czyste sumienie nie musiałby się obawiać niczego , w przeciwieństwie do morderców , złodziei i tym podobnych elementów , które teraz dzięki "prawom człowieka oraz poprawności politycznej" są traktowane lepiej niż ich ofiary.
Oj, tak. Wielu jest takich, którzy zrobiliby porządek raz dwa. Ci, którzy wreszcie zrobili, są nienawidzeni przez swoich poddanych. A przecież chcieli dobrze.
>>Nie. Ateiści raczej nie traktują teistów jako niepełnowartościowych. >No jasne że nie , oczywiście nie byłoby komentarzy o ciemnogrodzie i otępieniu umysłowym ?
Jednak nie odmawiamy wam prawa do życia w społeczeństwie. W większości nie przestajemy was szanować tylko ze względu na wyznanie.
Niestety, ja jestem jednym z tych ludzi, którzy mają szczerą ochotę co do nogi wybić czarnokieckowe ścierwo, a szacunku do religii nie mam najmniejszego. Jestem antytezą ludzi podobnych Tobie, tylko mniej kryję się ze swoimi faktycznymi przekonaniami.
>>Ale nie ze względu na Twoją wiarę, a na to jak chciałbyś ułożyć świat. Jeśli wprowadzenie praw chrześcijańskich ingeruje w wolność nie-chrześcijan, nie dziw się postawie tych drugich. >Większość praw chrześcijańskich odpowiadałby też ateistom.
Zgadzam się. Pamiętaj tylko, że nie wszystkie uniwersalne "prawa chrześcijańskie" zostały wymyślone przez chrześcijan. Z tego też powodu odmawiam im nadania miana "chrześcijańskich".
> A przepędzony by był chociażby za noszenie krzyżyka na piersi , to ma do siebie "tolerancja" , to jest tak jak z gejami , jak ktoś mówi co innego niż oni , to go obrzucają szeregiem najgorszych obelg , nie ma to jak tolerancja . Ci co najgłośniej krzyczą o tolerancji zazwyczaj najbardziej się jej przeciwstawiają .
Bulls**t. Manify gejów to full kultura w porównaniu z tymi, którzy organizują im kontrmanifestacje. Tak, Rafale, taki poziom prezentują ci, którzy są najbardziej antygejowscy: NWP, MW, radiomaryjne rozmodlone mohery, stare sekutnice, które z różańcem w łapie rzucają k***ami i s********jami w stronę stosunkowo grzecznych ludzi, którzy nie podzielają miłości do przedstawicieli płci przeciwnej.
Teraz żeby była jasność: ja jestem nietolerancyjny.
Nie toleruję tych, którzy są w swej ideologii niebezpieczni. Tych, których ideologia głosi nietolerancję względem ludzi, którzy nie czynią nikomu krzywdy.
Nie toleruję przede wszystkim Radia Maryja, Młodzieży Wszechpolskiej, rasistów, nacjonalistów, antyhomo i kapłanów, oraz nawiedzonych religiantów. Miejsce religii jest w podziemiu.
|
|
| |  | | Rafał Zdziechowicz | > >Nie zabijaj odnosi siędo ludzi.> Rafał,> Bóg stworzył wszystkie istoty, lecz tylko niektóre z nich obdarzył szczególnymi prawami.> Taka idea, czczona jako boga jest dla mnie absurdalna.> Pomijając to, że tę nierówność w traktowaniu własnych wytworów uważam za niesprawiedliwą i krzywdząca, a także sprzyjającą demoralizacji człowieka ( i tu chciałoby się powiedzieć:, jakim mnie Panie Boże stworzyłeś takiego mnie masz, a więc, po co Dekalog), w moim przekonaniu istota, która jak widać nie jest wszechmogąca i wszechogarniająca nie może być bogiem. Jest jednym z wielu elementów rzeczywistości, w której bytujemy. Już samo to, że można ją opisać przymiotnikami, czyni z niej jeszcze jeden przedmiot, wykreowany przez człowieka.Bóg stworzył człowieka , zwierzęta i rosliny , z tą różnicą że te 2 ostatnie były przeznaczone na pokarm dla tego pierwszego. > Patrząc na tzw. dzieła boże, wszystkiego dowiadujemy się o ich twórcy:> "Po owocach ich poznacie."> "Dobre drzewo nie może wydać złych owoców" itd.> I już widać, że "kto jakim mieczem wojuje od takiego ginie" .Nie rozumiem o co Ci chodzi. Widziałeś kiedyś złego niemowlaka ? Człowiek staje sięzłym , a nie rodzi.
|
|
| unknown (163 punktów) | >Jak wyjaśnić stygmaty , objawienia w Fatimie , cudowne >uzdrowienia czy chociażby opętania i egzorcyzmy ?
Problem polega na tym, że historycy rzadko się tym zajmują. Boją się, że takie badania mogą im przynieść więcej niesławy niż uznania. Póki ludzie będą uważać słowo głoszone przez Kościół za wartościowsze, to się nie zmieni.
>Czy jeśli Chrześcijaństwo byłoby mitem , to czy pierwsi >chrześcijanie nie wyrzekaliby się swej wiary w obawie przed >prześladowaniami , tak powszechnymi w tamtych czasach ?
To samo można powiedzieć o ateistach. Żaden dowód...
Przeszkodą nie do pokonania jest zupełny brak obiektywizmu. Wierzący w wizji świata pozbawionego życia po życiu od razu dopatruje się o herezji. Nie widzi w niej dosyć prawdopodobnej ewentualności. Dlatego wiarę w Boga uważam za bardzo duże uproszczenia. Pominięcie możliwych zbioróbw rozwiązań. Niestety mimo tego ateizm cieszy się głównie brakiem popularności. Ludzie wolą tworzyć i niszczyć kolejnych bogów, bo tak wygodniej, bo tak najprościej...
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Tak całkiem na marginesie. Czy wiesz, Rafałku, że zgodnie z katolicką doktryną wiary, nie ma dostępu do Boga i jego łask bez pośrednictwa kościoła? Zgodnie z tym, usiłowanie rozdziału kościoła i wiary jest samo w sobie herezją.
Brak wiary w kościół to brak wiary w Boga. Ergo, to rezygnacja z łaski zbawienia.
|
|
|  | | Rafał Zdziechowicz | > Tak całkiem na marginesie. Czy wiesz, Rafałku, że zgodnie z katolicką doktryną wiary, nie ma dostępu do Boga i jego łask bez pośrednictwa kościoła? Zgodnie z tym, usiłowanie rozdziału kościoła i wiary jest samo w sobie herezją. > Brak wiary w kościół to brak wiary w Boga. Ergo, to rezygnacja z łaski zbawienia. Tylko należy rozróżnić od Kościoła Katolickiego kościół jako wspólnotę ludzi. Apostolski Kościół , od osób będących lub podających się za Jego członków. Wierzy się w Kościół , nie w kościół.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Odróżniam duże i małe litery, ale myśleć nimi nie potrafię.
|
|
| | |  | | Rafał Zdziechowicz | > Odróżniam duże i małe litery, ale myśleć nimi nie potrafię.
Wiara w Kościół polega na wierze w Jego ustanowienie przez Pana Jezusa i posłannictwo na tej ziemi, wiara w kościół to wiara w jego członków ,którzy są tylko ludzmi.
|
|
| | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Dziękuję za wyjaśnienie, Rafale. Tyle tylko, że Jezus nie ustanowił kościoła ani z dużej, ani z małej litery. Musisz tę definicję wywieść od czegoś innego.
Ale nie od Piotra (Skały, Opoki etc, to już nieaktualna bajka). Pamiętaj też, jakie znaczenie semantyczne ma duża i mała litera na początku słowa.
Wiem, że sprawi ci to kłopot. Więc może daruj to sobie, bo różnicy nie ma, to tylko głupawe wybiegi.
Aktualne jest to, co napisałem powyżej. Było, jest, będzie...
|
|
| | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | Możesz mi wyjaśnić dlaczego św. Piotr jest nieaktualny ? I jak to Pan Jezus nie ustanowił Kościoła ?
Na to Jezus mu rzekł: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą." (Mt 16 , 17-18)
|
|
| | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | >Możesz mi wyjaśnić dlaczego św. Piotr jest nieaktualny ? >I jak to Pan Jezus nie ustanowił Kościoła ? > Na to Jezus mu rzekł: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą." (Mt 16 , 17-18)
Jezus nie mógł tak powiedzieć, gdyż jego językiem był aramejski, po aramejsku "skała to "kefa". Słowa, które cytujesz, skonfabulował Mateusz. Poza tym Jezus, zapowiadając rychłe nadejście końca świata, czyli królestwa niebieskiego, nie planował czegoś takiego, jak instytucja wiary dla pokoleń. Zresztą trzy spośród czterech ewangelii nic nie mówią o powstaniu kościoła, Mateusz wspomina o tym jedynie raz.
Zapoznaj się bliżej z literaturą na ten temat. Nie trzeba daleko sięgać, większość -zdecydowana - teologów odrzuca ową bajkę o Piotrze-Opoce.
|
|
| | | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Możesz mi wyjaśnić dlaczego św. Piotr jest nieaktualny ? >>I jak to Pan Jezus nie ustanowił Kościoła ? >> Na to Jezus mu rzekł: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą." (Mt 16 , 17-18) > Jezus nie mógł tak powiedzieć, gdyż jego językiem był aramejski, po aramejsku "skała to "kefa". Słowa, które cytujesz, skonfabulował Mateusz. Poza tym Jezus, zapowiadając rychłe nadejście końca świata, czyli królestwa niebieskiego, nie planował czegoś takiego, jak instytucja wiary dla pokoleń. Zresztą trzy spośród czterech ewangelii nic nie mówią o powstaniu kościoła, Mateusz wspomina o tym jedynie raz. > Zapoznaj się bliżej z literaturą na ten temat. Nie trzeba daleko sięgać, większość -zdecydowana - teologów odrzuca ową bajkę o Piotrze-Opoce.
Ja opieram się na tym co w Bibilii nie na teologach. Jeśli Apostołowie rozeszli się po świecie to chyba dostali nakaz misyjny , prawda ?
A co do Królestwa Niebieskiego , jak rozumieć "rychłe" nadejście końca świata , dla Kogoś kto jest wieczny ? A czy "wiary dla pokoleń" nie praktykowali Żydzi nakazem Jahwe ?
|
|
 | | Rafał Zdziechowicz | >>Jak wyjaśnić stygmaty , objawienia w Fatimie , cudowne >>uzdrowienia czy chociażby opętania i egzorcyzmy ? > Problem polega na tym, że historycy rzadko się tym zajmują. Boją się, że takie badania mogą im przynieść więcej niesławy niż uznania. Póki ludzie będą uważać słowo głoszone przez Kościół za wartościowsze, to się nie zmieni. Jeśli udowodnią fałszerstwo zyskają sławę pogromców mitów , jeśli udowodnią prawdziwość zyskają sławę tych , którzy naukowo udowodnili istnienie boga. Tak czy inaczej zdobędą uznanie , a nie niesławę.
> Przeszkodą nie do pokonania jest zupełny brak obiektywizmu. Wierzący w wizji świata pozbawionego życia po życiu od razu dopatruje się o herezji. Nie widzi w niej dosyć prawdopodobnej ewentualności. Już to pisałem , chodzi o to że nic nie dzieje się bez celu , czy to że powstał nasz gatunkek mamy brać jako przypadek i to dość niezwykły , bo nie stwierdzony nigdzie indziej. Człowiek jest żyjącą bez celu istotą biologiczną , żyjącą po to aby umrzeć ? Życie musi mieć swojego Stwórcę.
> Dlatego wiarę w Boga uważam za bardzo duże uproszczenia. Pominięcie możliwych zbioróbw rozwiązań. Niestety mimo tego ateizm cieszy się głównie brakiem popularności. Ludzie wolą tworzyć i niszczyć kolejnych bogów, bo tak wygodniej, bo tak najprościej... Też na ten temat pisałem , z teorią ewolucji jest tak jak z przepowiedniami Nostradamusa , jak nastąpi jakieś wydarzenie to dobiera się odpowiedni fragment jego przepowiedni i mówi że to przewidział. Teoria ewolucji po pierwsze jest niekompletna , a po drugie z punktu widzenia osoby wierzącej wydaje się niewyobrażalnie nieprawdopodobna , lub co najmniej naiwna.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Też na ten temat pisałem , z teorią ewolucji jest tak jak z przepowiedniami Nostradamusa , jak nastąpi jakieś wydarzenie to dobiera się odpowiedni fragment jego przepowiedni i mówi że to przewidział.
Rafał, kpisz, czy o drogę pytasz?
Najbliżej takiego postępowania znajdują się właśnie religie, z Twoją na honorowym miejscu.
> Teoria ewolucji po pierwsze jest niekompletna , a po drugie z punktu widzenia osoby wierzącej wydaje się niewyobrażalnie nieprawdopodobna , lub co najmniej naiwna.
Z punktu widzenia osoby wierzącej. Wierzącej,
No właśnie.
|
|
| |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Też na ten temat pisałem , z teorią ewolucji jest tak jak z przepowiedniami Nostradamusa , jak nastąpi jakieś wydarzenie to dobiera się odpowiedni fragment jego przepowiedni i mówi że to przewidział. >Rafał, kpisz, czy o drogę pytasz? >Najbliżej takiego postępowania znajdują się właśnie religie, z Twoją na honorowym miejscu. Tylko "moja" religia istnieje od " x lat " , a teoria ewolucji ( cały czas niekompletna ) jest troszkę młodsza. Pozatym jakoby organizm jednokomórkowy ( cholera wie jak powstał ) przemienia sie w bezkręgowca , bezkręgowiec w rybę itd. Śmiała teoria , nawet bardzo. >> Teoria ewolucji po pierwsze jest niekompletna , a po drugie z punktu widzenia osoby wierzącej wydaje się niewyobrażalnie nieprawdopodobna , lub co najmniej naiwna. >Z punktu widzenia osoby wierzącej. Wierzącej, >No właśnie. Z punktu "zdroworozsądkowego" wydaje się naciągana i to nie lekko , w sumie to nie wydaje się tylko jest naciągana , nie zapominaj że nie wiemy jak powstało życie i to jeszcze osławione "brakujące ogniwo w teorii Darwina". Ale Ty tych wątpliwości zapewne nie podzielasz .
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Tylko "moja" religia istnieje od " x lat " , a teoria ewolucji ( cały czas niekompletna ) jest troszkę młodsza.
A religia Egipcjan istniała znacznie dłużej od Twojej. I co? Albo Egipcjanie mieli racje, albo chrześcijaństwo wcześniej czy później skończy podobnie.
> Pozatym jakoby organizm jednokomórkowy ( cholera wie jak powstał ) przemienia sie w bezkręgowca , bezkręgowiec w rybę itd. >Śmiała teoria , nawet bardzo.
Słuchaj, to już naprawdę nie moja wina, że nie pojmujesz mechanizmów ewolucji.
Matematyk ze mnie jak z koziej brody grzebień. Kiedy ktoś przeprowadza pieruńsko skomplikowane działanie i podaje wynik, nie neguję go tylko dlatego, że nie rozumiem jak został wyliczony.
>Z punktu "zdroworozsądkowego" wydaje się naciągana i to nie lekko , w sumie to nie wydaje się tylko jest naciągana , nie zapominaj że nie wiemy jak powstało życie i to jeszcze osławione "brakujące ogniwo w teorii Darwina". Ale Ty tych wątpliwości zapewne nie podzielasz .
Jak już mówiłem: nie moja wina, że czegoś nie jesteś w stanie zrozumieć. Więcej- godzę się z tym faktem, ponieważ sam nie rozumiem wielu dziedzin nauki. Różnica między nami polega na tym, że negujesz dokonania nauki, o której nie masz zielonego pojęcia.
Równie dobrze możesz kłócić się z tymi nieszczęsnymi matematykami, którzy otrzymują wynik skomplikowanego działania, że "tego się nie da rozwiązać, bo to niezrozumiałe", ewentualnie podawać swój własny wynik, który został przewidziany na tego typu sytuacje w starożytnych zapiskach. Rozumiesz o co mi chodzi, prawda?
|
|
| | | |  | | Rafał Zdziechowicz | >>Tylko "moja" religia istnieje od " x lat " , a teoria ewolucji ( cały czas niekompletna ) jest troszkę młodsza. >A religia Egipcjan istniała znacznie dłużej od Twojej. I co? Albo Egipcjanie mieli racje, albo chrześcijaństwo wcześniej czy później skończy podobnie. Egipcjanie nie mieli racji , już do tego doszliśmy.
>> Pozatym jakoby organizm jednokomórkowy ( cholera wie jak powstał ) przemienia sie w bezkręgowca , bezkręgowiec w rybę itd. >>Śmiała teoria , nawet bardzo. >Słuchaj, to już naprawdę nie moja wina, że nie pojmujesz mechanizmów ewolucji. No trochę skróciłem , ale taki właśnie jest sens teorii ewolucji. Nie chodzi o mechanizmy , chodzi o przebieg ewolucji.
>Matematyk ze mnie jak z koziej brody grzebień. Kiedy ktoś przeprowadza pieruńsko skomplikowane działanie i podaje wynik, nie neguję go tylko dlatego, że nie rozumiem jak został wyliczony. No dobra , a jeśli w tym działaniu 2 razy dobierze sobie "wolną lidzbę"(albo pominie coś co może przeszkodzic ) aby wyszedł mu oczekiwany wynik to nie mam prawa negować tego działania ? Mimo tego że nie za bardzo rozumiem jego sens ?
>>Z punktu "zdroworozsądkowego" wydaje się naciągana i to nie lekko , w sumie to nie wydaje się tylko jest naciągana , nie zapominaj że nie wiemy jak powstało życie i to jeszcze osławione "brakujące ogniwo w teorii Darwina". Ale Ty tych wątpliwości zapewne nie podzielasz . >Jak już mówiłem: nie moja wina, że czegoś nie jesteś w stanie zrozumieć. Więcej- godzę się z tym faktem, ponieważ sam nie rozumiem wielu dziedzin nauki. Różnica między nami polega na tym, że negujesz dokonania nauki, o której nie masz zielonego pojęcia. Nie chodzi o to że czegoś nie rozumiem , wyjaśnij mi co się podziało z "początkiem zycia" i z "brakującym ogniwem" . Jak mam uwierzyć w teorię która nawet nie jest kompletna ?
>Równie dobrze możesz kłócić się z tymi nieszczęsnymi matematykami, którzy otrzymują wynik skomplikowanego działania, że "tego się nie da rozwiązać, bo to niezrozumiałe", ewentualnie podawać swój własny wynik, który został przewidziany na tego typu sytuacje w starożytnych zapiskach. Rozumiesz o co mi chodzi, prawda? Gdyby biologia była w stanie udowodnić wszystko w taki sposób w jaki robi to matematyka nie prowadzilibysmy tej rozmowy.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Tylko "moja" religia istnieje od " x lat " , a teoria ewolucji ( cały czas niekompletna ) jest troszkę młodsza. >>A religia Egipcjan istniała znacznie dłużej od Twojej. I co? Albo Egipcjanie mieli racje, albo chrześcijaństwo wcześniej czy później skończy podobnie. >Egipcjanie nie mieli racji , już do tego doszliśmy.
Powiedzmy. Doszliśmy też do tego, że chrześcijaństwo może skończyć podobnie.
>>> Pozatym jakoby organizm jednokomórkowy ( cholera wie jak powstał ) przemienia sie w bezkręgowca , bezkręgowiec w rybę itd. >>>Śmiała teoria , nawet bardzo. >>Słuchaj, to już naprawdę nie moja wina, że nie pojmujesz mechanizmów ewolucji. >No trochę skróciłem , ale taki właśnie jest sens teorii ewolucji. Nie chodzi o mechanizmy , chodzi o przebieg ewolucji.
Pojąłem skrót. Również mówię o przebiegu.
Poczytaj trochę książek. Dla mnie to naprawdę za dużo pisania. Równie dobrze możesz dyskutować ze mną na temat fizjologii zwierząt i domagać się, żebym przedstawił Ci ją.
>>Matematyk ze mnie jak z koziej brody grzebień. Kiedy ktoś przeprowadza pieruńsko skomplikowane działanie i podaje wynik, nie neguję go tylko dlatego, że nie rozumiem jak został wyliczony. >No dobra , a jeśli w tym działaniu 2 razy dobierze sobie "wolną lidzbę"(albo pominie coś co może przeszkodzic ) aby wyszedł mu oczekiwany wynik to nie mam prawa negować tego działania ? Mimo tego że nie za bardzo rozumiem jego sens ?
Podaj przykład takiego działania u ludzi nauki.
>>Jak już mówiłem: nie moja wina, że czegoś nie jesteś w stanie zrozumieć. Więcej- godzę się z tym faktem, ponieważ sam nie rozumiem wielu dziedzin nauki. Różnica między nami polega na tym, że negujesz dokonania nauki, o której nie masz zielonego pojęcia. >Nie chodzi o to że czegoś nie rozumiem , wyjaśnij mi co się podziało z "początkiem zycia" i z "brakującym ogniwem" . Jak mam uwierzyć w teorię która nawet nie jest kompletna ?
Widzisz, nawet bez połowy elementów jesteś w stanie zobaczyć, co przedstawia układanka.
W Twojej układance elementy nie pasują do siebie, a brakujących puzzli też by się trochę naliczyło.
>Gdyby biologia była w stanie udowodnić wszystko w taki sposób w jaki robi to matematyka nie prowadzilibysmy tej rozmowy.
Ale jest biologią, a nie matematyką. Co nie zmienia faktu, że też na niej bazuje. Pamiętaj też nadal, że biologia, jak każda inna dziedzina nauki, opiera się na obserwacjach.
Zresztą o czym my tu dyskutujemy? Zajmij się trochę biologią, potem możemy na jej temat dyskutować.
|
|
| | | | | |  | | Rafał Zdziechowicz |
>>Egipcjanie nie mieli racji , już do tego doszliśmy. >Powiedzmy. Doszliśmy też do tego, że chrześcijaństwo może skończyć podobnie. Nie wyrokujmy co się stanie w przyszłości.
>>>Matematyk ze mnie jak z koziej brody grzebień. Kiedy ktoś przeprowadza pieruńsko skomplikowane działanie i podaje wynik, nie neguję go tylko dlatego, że nie rozumiem jak został wyliczony. >>No dobra , a jeśli w tym działaniu 2 razy dobierze sobie "wolną lidzbę"(albo pominie coś co może przeszkodzic ) aby wyszedł mu oczekiwany wynik to nie mam prawa negować tego działania ? Mimo tego że nie za bardzo rozumiem jego sens ? >Podaj przykład takiego działania u ludzi nauki. Teoria ewolucji. Na początku było ... no właśnie nie wiadomo co ... potem trochę się przeewolułowało życie : jdnokomórkoce , ryby , gady... bla bla ... przodkowie ludzi ... prapraczłowiek ... brakujące ogniwo ... człowiek. Widzisz teoria ewolucji nie jest kompletna , z tego powodu powinna być w ogóle nie uznawana , jako teoria naukowa powinna dogłębniew wyjaśniać całe zjawisko , a nie głęboko domniemywać tam gdzie nie mozna znależć dowodów.
>>>Jak już mówiłem: nie moja wina, że czegoś nie jesteś w stanie zrozumieć. Więcej- godzę się z tym faktem, ponieważ sam nie rozumiem wielu dziedzin nauki. Różnica między nami polega na tym, że negujesz dokonania nauki, o której nie masz zielonego pojęcia. >>Nie chodzi o to że czegoś nie rozumiem , wyjaśnij mi co się podziało z "początkiem zycia" i z "brakującym ogniwem" . Jak mam uwierzyć w teorię która nawet nie jest kompletna ? >Widzisz, nawet bez połowy elementów jesteś w stanie zobaczyć, co przedstawia układanka. Nie rozmawiamy o puzlach , teoria ewolucji ma być skoordynowanym, kompletnym ciągiem zdarzeń , a nie lekko powiązaną układanką w której brakuje naistotniejszych elementów.
>W Twojej układance elementy nie pasują do siebie, a brakujących puzzli też by się trochę naliczyło. Gdzie w mojej układance elementy nie pasują do siebie albo ich brakuje ?
>>Gdyby biologia była w stanie udowodnić wszystko w taki sposób w jaki robi to matematyka nie prowadzilibysmy tej rozmowy. >Ale jest biologią, a nie matematyką. Co nie zmienia faktu, że też na niej bazuje. Pamiętaj też nadal, że biologia, jak każda inna dziedzina nauki, opiera się na obserwacjach. Skoro na niej bazuje , to powinna byc w stanie udowodnić swoją rację , a nie mówić żęby ludzie UWIERZYLI w teorię ewolucji.
>Zresztą o czym my tu dyskutujemy? Zajmij się trochę biologią, potem możemy na jej temat dyskutować. Dobra nie potrafisz mi tego wyjaśnić dlaczego teorie biologiczne są grubymi nićmi szyte ?
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >>>Egipcjanie nie mieli racji , już do tego doszliśmy. >>Powiedzmy. Doszliśmy też do tego, że chrześcijaństwo może skończyć podobnie. >Nie wyrokujmy co się stanie w przyszłości.
Bo jeszcze się okaże, że nie ma jej Twoja religia?
>>Podaj przykład takiego działania u ludzi nauki. >Teoria ewolucji. Na początku było ... no właśnie nie wiadomo co ... potem trochę się przeewolułowało życie : jdnokomórkoce , ryby , gady... bla bla ... przodkowie ludzi ... prapraczłowiek ... brakujące ogniwo ... człowiek. >Widzisz teoria ewolucji nie jest kompletna , z tego powodu powinna być wogóle nie uznawana , jako teoria naukowa powinna dogłębniew wyjaśniać całe zjawisko , a nie głęboko domniemywać tam gdzie nie mozna znależć dowodów.
Podam Ci pewne uproszczenie. Masz przed sobą ciąg logiczny, którego uzupełnienie jest w jakiś sposób ważne dla nauki, ale niestety zaginęła część źródeł, pozwalających wstawić odpowiednie wartości w puste przestrzenie:
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, ..., ..., 14, 15, 16, 17, ..., 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25.
Jak myślisz, jakie to będą liczby?
>Nie rozmawiamy o puzlach , teoria ewolucji ma być skoordynowanym, kompletnym ciągiem zdarzeń , a nie lekko powiązaną układanką w której brakuje naistotniejszych elementów.
Zrozum, że tych elementów nie brakuje w samej ewolucji, a w tym, jak się ją przedstawia. Jeśli przejechałeś przez krętą drogę z punktu A do B, można ocenić Twój sposób jazdy po śladach hamowania, bądź ruszania (z piskiem opon), odpryskach lakieru, zniszczeniach w rośinności, głębokości wgnieceń podłoża etc.
Czasem się jednak zdarzy, że jechałeś bardzo ostrożnie po utwardzonym gruncie. Wtedy nie ma praktycznie żadnych śladów, ale to nie znaczy, że tego odcinka nie przejeżdżałeś, jeśli wszystko inne wskazuje na to, że musiałeś się na nim znaleźć, by jechać dalej.
>Gdzie w mojej układance elementy nie pasują do siebie albo ich brakuje ?
Sprzeczności już Ci nieraz wymieniałem. Część z nich znajdziesz w dziale Biblia niniejszej witryny.
>Skoro na niej bazuje , to powinna byc w stanie udowodnić swoją rację , a nie mówićżęby ludzie UWIERZYLI w teorię ewolucji.
Ponieważ nauka uznaje możliwość wprowadzenia korekty w przeciwieństwie do zakutych łbów, którzy święcie wierzą w to, co przeczytają w starożytnym dziele fantasy.
>>Zresztą o czym my tu dyskutujemy? Zajmij się trochę biologią, potem możemy na jej temat dyskutować. >Dobra nie potrafisz mi tego wyjaśnić dlaczego teorie biologiczne są grubymi nićmi szyte ?
Facet, równie dobrze ja mogę pytać fizyków i astronomów dlaczego głoszą teorię kulistej Ziemi, chociaż wiadomo, że gdyby taka była, wszyscy po drugiej stronie by pospadali.
Nie masz zielonego pojęcia o biologii, a pytasz dlaczego jest grubymi nićmi szyta. Zlitujże się.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|