Wiara jest czymś oczywistym dla ludzi wierzacych.Nie potrzebuje dociekań ani genezy.Po prostu jest. Przepełnia każdy centymetr ciała i tzw.duszy. Nie sposób dyskutować o genezie Boga z ludzmi wierzącymi.To nie jest zarzut z mojej strony, to stwierdzenie faktu. Wiara nie potrzebuje dowodów namacalnych, może opierać sie na wydarzeniach sprzed tysięcy lat, modyfikowanych przez tłumaczy dostosowywanych do oczekiwań. Dla mnie to za mało. Jestem potrzebuje dowodu. Do tej pory go nie znalazłam. Patrząc w niebo nie widze Boga, ale tysiące gwiazd w jednej spośród niekończącej się liczby galaktyk. Mark Twain napisał Jeżeli Bóg istnieje to po jaką cholere ma troszczyć się o ludzi? Co takiego jest w nas by twórca wszechświata/jeżeli oczywiście byt twórczy istnieje/ zawracał sobie głowę naczelnymi, którzy oprócz umiejętność eksterminacji swego gatunku niewiele maja mu do zaoferowania? Do czego są mu potrzebne codzienne modlitwy i rytualne obrządki? Jeżeli istnieje to dlaczego jest taki daleki i nieobecny? Czemu tylko pojawiał się wybranym a nie wszystkim wierzącym. Dlaczego zostawił tyle niedomówień i metafor? A może Boga wymyślił człowiek? To jemu najbardzej zależy na istnieniu stwórcy. By tłumaczyć niezrozumiałości świata przyrody, by stwarzać systemy umożliwiające życie w grupie, kodeksy postępowań oznaczające co jest dobre dla grupy a co złe. Dlaczego wiara od początku istnienia związana jest z władzą,z pieniędzni czy innymi dobrami? Może to strach przed śmiercią ,przed czymś za życia nie do poznania co spotyka nas wszystkich w sposob nieuchronny? A może to strach przed życiem? Kto wie?
|