Słowo
wolność pojawiło się ostatnio w jednym z wątków: jako wolność utracona. Czym jednak jest wolność?
Czy wolnością wobec tego, co nazywamy naturą - czy, przeciwnie, tylko wolnością wobec innych nam podobnych; więc ruchem w tym samym strumieniu płynącym od narodzin do śmierci - ale jednak ruchem czynnym i świadomym, a jesli nawet i nie do końca świadomym to przynajmniej włąsnym i odrębnym?
Chrześcijanie jak się wydaje, nie rozważają w ogóle swej wolności wobec Boga - zatem wolności wobec
normy - jeśli jednak postrzegać normy wszelkie jako przystosowanie do rzeczywistości tylko - tak materialnej jak i społecznej? Wtedy my i tylko my możemy normy zmieniać - a doskonałe one z pewnością nie są, zatem zmieniać je powinniśmy.
Wolność naszą wobec natury poszerza nauka i jej zastosowania. Już samo skupianie się w ludzkie stada nieco nam owej wolności przyniosło - kosztem jednak zniewolenia jednych wobec drugich, bo działanie grupy musiało się kierować celami uwspólnionymi. Samochód osobowy dał nam wolność podróżowania o wiele większą niż mieli nasi przodkowie - jednoczesnie jednak (co było nieuchronne) wzrosła znacznie droga, którą na codzień musimy przemierzać; samolot pozwolił na więcej - mało jest jednak miejsc o tak ścisłych rygorach jak kabina samolotu pasażerskiego. A ów drugi aspekt wolności - wolność wobec innych?
To w gruncie rzeczy powrót do natury - u zwierząt żyjących w stadach hierarchia ma wyraz okrutny, ale i z nami nie jest wiele lepiej. Owa ludzka stadność osiągnęła niegdyś swe apogeum - dziś zwyczaje tamtych epok mrożą nam krew w żyłach. A przeciez i dziś wolność wobec stada bywa albo pozorna - taka do jakiej zachęcaja nas reklamy - albo rzeczywista, i wtedy niełatwa. Niemniej zniszczyliśmy już stary świat - świat w którym egzystowaliśmy stadnie, bo inaczej się nie dało: a świat przez nas do życia powołany jest dla stada zbyt niebezpieczny, przez swą niezrozumiałość łatwo prowadzi nas ku zagładzie. W świecie tak już złożonym stado musi się rozpaść, coraz bardziej każdy z nas musi brać we własne ręce odpowiedzialność za swe własne postępowanie w konkretnych sytuacjach - bo całościowo świata nie potrafi zrozumieć już nikt.
Co piszę przeczytawszy
wywiad Josepha Stiglitza dla Spiegla - a zarazem mając na uwadze ostrzeżenia administracji G. W. Busha pod adresem Iranu: mają zaniechać prac nad wyprodukowaniem wstrętnej, nieekologicznej i ludobójczej broni jądrowej.
Jeśli nie - zostanie przeciw nim użyta broń jądrowa: amerykańska, zatem wymienionych wad całkowicie pozbawiona. A do tego niewątpliwie gotowa do użycia.