Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie p przyrost masy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
23-07-2007 09:04Remigiusz FajferPytanie p przyrost masy
Nazywam się Remigiusz Fajfer. Fizyką interesuję się od 1995 roku. Mam zapytanie. Czy istnieje jakiś sposób, by na przykład przez jakiś dodatkowy "skręt" (proszę wybaczyć laicyzm) zwiększyć chwilowo masę materii? To wiele by dało. Możnaby z jednej strony wyrzucać materię ze zwiększoną masą, a z drugiej (gdy naddatek wytraci) ją przechwytywać i zawracać. To dałoby odpowiednią siłę do poruszania się. Albo, czy nie lepszym rozwiązaniem jest początkowo bombardować duży atom dużą ilością malutkich cząstek, które promieniują we wszystkich kierunkach?



p.s.
Dorobiłem się kilku ciekawych teorii, między innymi teorii Didi (the Differing Dimensions Theory), której bazą jest Teoria Wszystkiego, polegająca na tym, że motorem wszystkich procesów we wszechświecie jest ZMIANA. Wychodząc z tej bazy doszedłem do wniosku, że da się pogodzić wszechświat euklidesowy z teorią o wielowymiarowości wszechświata i stworzyłem teorię o kryptowielowymiarowości, w której jeden byt (mniejsza o to, czy jest on abstrakcyjny, czy rzeczywisty, bo na poziomie tak pierwotnym jest i taki i taki i nie ma to większego znaczenia; mniejsza też o to, czy jest wymiarem, czy wektorem, a na pewno czymś na pograniczu)... jeden byt zwany The Bill'em zmienia swój kierunek tak, by być ortogonalny w minimalnym odcinku czasu do wszystkich trzech podstawowych wymiarów (w tej sytuacji zachowuje się jak wymiar). Inne The Bill'e podłączone do siebie tworzą skupisko The Cow i starają się być wzajemnie ortogonalne. Te reagują ze sobą w ten sposób, że większe (te które zawierają więcej The Bill'i dłuższych i wolniejszych) jeśli reagują z tymi mniejszymi, to oba się powiększają, jeśli zaś nie ma między nimi znaczącej różnicy, oba się kurczą. Tak zbudowana dalsza podstawa wszechświata daje podstawę do rozważania ruchu we wszechświecie i do sformułowania teorii o budowie fotonu, który pozytywnie przechodzi wszystkie paradoksy i pasuje do wszystkich teorii o jego fizyce. Przypominam doświadczenie o lustrzanej kuli, w której po wpuszczeniu wiązki światła powstają inne cząstki, łącznie z atomami.
Jednak bazą do moich teorii była ZMIANA. Zastanawiałem się, czy można to jakoś wykorzystać, nawet do budowy jakiegoś urządzenia. Udało się. Urządzenie jest kontrowersyjne, bo przeczy Teorii Zachowania Pędu Newtona, ale działa. Rozwiązaniem jest balistyka. Dzisiejsze pociski wylatują z lufy broni z momentem pędu, gdyż trudniej jest zmienić prędkość masy, gdy ta ma już jakiś pęd, lub moment pędu.
Weźmy więc dysk. Prostopadle do okręgu, po jego środku, leży oś obrotu dysku. Kiedy dysk się obraca i porusza wzdłuż odcinka, przychodzi mu to "trudniej", niż gdyby się nie obracał (patrz rozważania o balistyce). Wystarczy więc, że będzie się poruszał ruchem posuwisto zwrotnym, w jedną stronę obracając się (i zwalniając do zera), a w drugą nie, aby cały układ poruszał się w jedną ze stron.
Niestety nie jest to rozwiązanie wydajne i to z tego powodu układ nie poleci (za długo trwa przyśpieszanie i zwalnianie). Na szczęście z pomocą przychodzi Teoria Wszystkiego i ZMIANA. Efektywniejszym rozwiązaniem jest to, w którym dysk cały czas przyśpiesza (albo zwalnia) i porusza się ruchem posuwisto-zwrotnym, ale w jedną stronę szybciej, a w drugą wolniej. Jeśli dysk zwalnia, należy albo go obrócić o 180 stopni, albo spowodować, że wtedy, gdy poruszał się szybciej, będzie się poruszał wolniej, a wtedy gdy wolniej, to szybciej.
Wystarczy, aby model ten przenieść do rozważań pierwotnych i poddać go modyfikacjom, tak aby rządziła w nim ZMIANA i mamy gotowy układ do poruszania się z dużymi prędkościami.
W obu przypadkach należy sprzęgnąć ze sobą dwa układy, w których dyski wirują w przeciwnych kierunkach.
Pracuję także nad dalszym rozwinięciem Teorii Wszystkiego, w której 0=∞, co znaczy tyle, że wszechświat jest "pustą" abstrakcją, istniejącą dzięki swej złożoności.

Z poważaniem
Remigiusz Fajfer

Remigiusz Fajfer
Co się tyczy pierwszego mechanizmu z dyskiem...
Jeśli dysk ma powiedzmy duży pęd i moment pędu, to trudniej jest mu zwolnić obroty i na to idzie cała energia (patrz balistyka) - z jednej strony energia odrzutu, z drugiej energia zwalniania obrotów przy poruszaniu w jedną ze stron. W drugą się nie kręci, potem znów na pierwszym końcu odcinka się rozkręca i porusza na drugi zwalniając obroty... i tak cyklicznie.
Celecrin (11895 punktów)
Czesc
>Czy istnieje jakiś sposób, by na przykład przez jakiś dodatkowy "skręt" (proszę wybaczyć >laicyzm) zwiększyć chwilowo masę materii?
Czy mowisz w sensie Teorii Wzglednosci?
Caly ten ambarans z masa jest nieporozumieniem troszke. Masa relatywistyczna to nie masa zorumiana jak masy Newtona...To bardziej twor matematyczny. Einstein uzywa konsekwetnie we wzorach masy spoczynkowej...
Remigiusz Fajfer
Pewnie trzeba skorzystać z Einsteina... Pewien naukowiec powiedział mi, że do zwiększania masy potrzebne są bozony. Jak to z nimi jest, czy po nadaniu masy jakiejś cząstce można liczyć, że ta masa "szybko wyparuje"? Jeśli tak to mamy nowy mechanizm odrzutowy.

p.s. Zwróćcie też uwagę na mój model podobnego urządzenia bazującego na tym modelu, który tłumaczę pod koniec wypowiedzi. W nim nie trzeba przyrostu i ubytku masy. Z jednej strony (wzdłuż osi) działa w nim odrzut i na to idzie energia, a z drugiej energia jest pochłaniania ortogonalnie do osi, przez to (analogicznie do balistyki), że zmieniamy prędkość kątową (zatrzymujemy) dysku, który ma już duży pęd i moment pędu.
Jest to trochę zmieniony (na poprawny) model, niż ten, który kiedyś tłumaczyłem.
TyDraniu (6569 punktów)
>Pewnie trzeba skorzystać z Einsteina... Pewien naukowiec powiedział mi, że do zwiększania masy potrzebne są bozony. Jak to z nimi jest, czy po nadaniu masy jakiejś cząstce można liczyć, że ta masa "szybko wyparuje"? Jeśli tak to mamy nowy mechanizm odrzutowy.

No tak, ale ten naukowiec miał na myśli fizykę kwantową. Elektron może wyemitować np. foton, (ale nie wiadomo, w jakim kierunku). To ma się nijak do modelu urządzenia. Ale ten pomysł jest podobny do silnika jonowego, który działa na analogicznej zasadzie.

>Zwróćcie też uwagę na mój model podobnego urządzenia bazującego na tym modelu, który tłumaczę pod koniec wypowiedzi. W nim nie trzeba przyrostu i ubytku masy. Z jednej strony (wzdłuż osi) działa w nim odrzut i na to idzie energia, a z drugiej energia jest pochłaniania ortogonalnie do osi, przez to (analogicznie do balistyki), że zmieniamy prędkość kątową (zatrzymujemy) dysku, który ma już duży pęd i moment pędu.

Trochę rozumiem ten model, szkoda że posługujesz się wyjątkowo nieprecyzyjnym językiem. Jeżeli to działa tak, jak ja to rozumiem, to Ameryki nie odkryłeś. Tak np. zwalniają wahadłowce w jednym z etapów wchodzenia w atmosferę.
Remigiusz Fajfer
>No tak, ale ten naukowiec miał na myśli fizykę kwantową. Elektron może wyemitować np. foton, (ale nie wiadomo, w jakim kierunku). To ma się nijak do modelu urządzenia. Ale ten pomysł jest podobny do silnika jonowego, który działa na analogicznej zasadzie.

I właśnie o to chodzi, żeby emisja była w różnych kierunkach, gdyż gdyby była w jednym, to mielibyśmy odrzut z jednej strony i ukierunkowany odrzut z drugiej, a tak mamy odrzut z jednej strony i rozproszoną emisję z drugiej. Jeśli teraz mamy całą wiązkę takich cząstek, to mikrocząstki emitują na boki (i można je wyłapać do cyklu).
Silnik jonowy to co innego. Tam bezpowrotnie jest coś wyrzucane... tu materia jest zapętlona cyklicznie.

>Trochę rozumiem ten model, szkoda że posługujesz się wyjątkowo nieprecyzyjnym językiem. Jeżeli to działa tak, jak ja to rozumiem, to Ameryki nie odkryłeś. Tak np. zwalniają wahadłowce w jednym z etapów wchodzenia w atmosferę.

Mógłbyś coś więcej powiedzieć na temat tych wahadłowców, na przykład wytłumaczyć o co tam chodzi (prostym językiem najlepiej), bo coś mi się nie chce wierzyć. Ile razy piszę o tym mechanizmie różnym naukowcom, wszyscy wyzywają mnie od szarlatanów, bo przeczy on zasadzie zachowania pędu Newtona.
Remigiusz Fajfer
Zresztą jeśli nawet jest coś podobnego w wahadłowcach, to pewnie nikt nie skupił się jeszcze na wykorzystaniu tego mechanizmu w takim aspekcie i to w bardziej skomplikowany i wydajny sposób do poruszania się w przestrzeni.
Mówią, że wszystko co wymyślimy jest kontynuacją (komplikacją) tego, co było wynalezione wcześniej... i chyba jest w tym krztyna prawdy.
Z tego co wiem, jak do tej pory nie ma nieodrzutowego mechanizmu, dzięki któremu można się poruszać w przestrzeni.
TyDraniu (6569 punktów)
Przeczytałem kilkukrotnie twoje posty, powoli zaczynam rozumieć, że nie akceptujesz zasad zachowania energii, pędu i momentu pędu.

>I właśnie o to chodzi, żeby emisja była w różnych kierunkach, gdyż gdyby była w jednym, to mielibyśmy odrzut z jednej strony i ukierunkowany odrzut z drugiej, a tak mamy odrzut z jednej strony i rozproszoną emisję z drugiej.

Ta metoda jest wykorzystywana do chłodzenia atomów za pomocą lasera.
tnij.org/lasercooling
(lepszych linków nie znalazłem, ale pewnie są gdzieś)

>Jeśli teraz mamy całą wiązkę takich cząstek, to mikrocząstki emitują na boki (i można je wyłapać do cyklu).

Wydaje mi się, że to jest jakaś straszliwa bzdura .

>Silnik jonowy to co innego. Tam bezpowrotnie jest coś wyrzucane... tu materia jest zapętlona cyklicznie.

Jak? Nie dostaniesz przyrostu pędu. Czy to nie oczywiste?

>Mógłbyś coś więcej powiedzieć na temat tych wahadłowców, na przykład wytłumaczyć o co tam chodzi (prostym językiem najlepiej), bo coś mi się nie chce wierzyć.

Chodziło mi o to, że przed wejściem w atmosferę wahadłowiec obraca się w płaszczyźnie poziomej "dyszami naprzód", co daje pewien spadek prędkości. O to ci chodziło w twoim modelu?

Oczywiście jest to mały efekt, dużo większy spadek otrzymuje się po odpaleniu silników w tej pozycji.
science.howstuffworks.com/space-shuttle7.htm

>Ile razy piszę o tym mechanizmie różnym naukowcom, wszyscy wyzywają mnie od szarlatanów, bo przeczy on zasadzie zachowania pędu Newtona.

Chyba mieli rację.
Remigiusz Fajfer
>Przeczytałem kilkukrotnie twoje posty, powoli zaczynam rozumieć...

Coś się obawiam że się jednak nie rozumiemy. Jesteś po prostu na "nie" i to już problem.
To, że tam wahadłowiec zmienia swoją pozycję, to szczegół. Tu mamy do czynienia z dyskiem, który się non-stop obraca i porusza cyklicznie. To coś całkiem nowego. Coś zupełnie nowego, to drugi mechanizm z dyskiem (który opisałem, a którego nie skomentowałeś, ten, w którym dysk porusza się w jedną stronę szybciej, a w drugą wolniej). Być może wahadłowiec wykorzystuje tą samą zasadę, ale ja nie wymyśliłem zasady, a jej implementację.
Ten (pierwszy) mechanizm ze wzrostem masy to mój laicki pomysł i możesz o nim zapomnieć, chociaż wciąż uważam, że teoretycznie działa. To na co jednak natrafiam najczęściej, to brak wyobraźni przestrzennej.
TyDraniu (6569 punktów)
>Coś się obawiam że się jednak nie rozumiemy. Jesteś po prostu na "nie" i to już problem.

Nie rozumiemy się, więc wytłumacz. Może być metodą "dla debila", w punktach, na rysunku, za pomocą równań, a najlepiej wykorzystując wszystkie te metody na raz. Wtedy prawdopodobnie zrozumiem (zaznaczam, że 5-6 lat temu skończyłem Fizykę na Politechnice Gdańskiej).

Napisałeś tutaj posta, żeby przedstawić swój pomysł. Więc zrób to tak, żeby ktokolwiek go zrozumiał.
Remigiusz Fajfer
Drugi mechanizm działa podobnie do pierwszego. Przy zwalnianiu obrotów dysku w pierwszym gubi się energia, a w drugim chodzi o to, że w jedną stronę, gdy dysk porusza się szybciej wzdłuż osi, krócej trwa zmiana energii, niż gdy porusza się w drugą stronę dłużej. Tak więc w drugim momencie cyklu zginie więcej energii, niż w pierwszym.
Co o tym sądzicie?
Przecież dzięki temu mechanizmowi można "w tydzień" dolecieć na Marsa z dowolnym przyśpieszeniem (albo pod koniec opóźnieniem), np. 1G.
Freeman
>Co o tym sądzicie?
>Przecież dzięki temu mechanizmowi można "w tydzień" dolecieć na Marsa z dowolnym przyśpieszeniem (albo pod koniec opóźnieniem), np. 1G.

Zapodaj jakieś równania albo najlepiej rysunek jak już sugerowano. Na fizyce za bardzo się nie znam (ale bardzo ją lubię) ale jeśli problem można przedstawić za pomocą liczb, schematów to należy tak zrobić (przynajmniej tak doradza C. Sagan osobom lansującym jakiś pogląd). Matematyka to uniwersalny język, pozwalający unikać nieporozumień.
Remigiusz Fajfer
Z tą zasadą zachowania pędu to nie tak. Ten mechanizm jest zgodny z zzp... zastanówcie się...
To tak, jakby powiedzieć, że silnik elektryczny nie ma prawa działać, bo jest niezgodny z zasadą zachowania momentu pędu, bo tam nie ma żadnych gazów wylotowych, ani nikt nie kręci korbą. Przecież działają elektrony i prąd. Nie wiem jak to jest z prądem, ale chyba elektrony w nim zmieniają swój pęd. Tak działa zwykły silnik i tak działa mój napęd, że pęd wytracany jest na rzecz elektronów.
Ta strona nie daje możliwości zamieszczania rysunków, a z praktyki wiem, że to i tak nic nie zmienia, bo ludzie najczęściej ich nie komentują i zadają wciąż te same pytania. Na wzorach się nie znam, bo jestem cienkim matematykiem. Jestem po prostu wynalazcą i ja wynalazłem zasadę działania mojego wynalazku, a nie wzór opisujący tą zasadę.
Dla tych, którzy jeszcze nie zrozumieli, postaram się wytłumaczyć jak najbardziej obrazowo potrafię. Weźcie sobie ołówek i narysujcie.
Mamy dysk. Dysk ma swój promień r i wysokość h. Po środku okręgu, który jest podstawą dysku, prostopadle do niego, leży oś obrotu dysku (to brzmi jak zadanie z fizyki). Na osi przebiega odcinek AB, po którym dysk porusza się cyklicznie.
(Kiedy mówię, dysk znajduje się w jakimś punkcie, mam na myśli jego geometryczny środek).
Wyróżniamy 5 etapów cyklu:
1 etap.
Dysk jest nieruchomy (nie obraca się) i znajduje się w punkcie A
2 etap.
Dysk znajduje się cały czas w punkcie A, ale w tym punkcie zwiększa obroty Vk, do Vk=max.
3 etap.
Dysk przemieszcza się z punktu A, do B i zmniejsza obroty do zera (opóźnienie= -a).
4 etap.
Dysk jest w punkcie B i ma Vk=0
5 etap.
Dysk "wraca" z punktu B, do punktu A z prędkością kątową równą zero Vk=0 (nie ma obrotów.

Proces zachodzi cyklicznie i cały czas się powtarza.
Dysk, jeśli się nie obraca, "łatwiej" jest przemieścić wzdłuż odcinka AB, niż jeśli się obraca. Wynika to z tego, że we wzorze na pęd mamy (m v^2 )/2, a nie mv, ale to wy jesteście fizykami... Ja tylko wiem, że ten fakt wykorzystuje się w balistyce.
Najpierw potrzeba odrzutu, żeby w trzecim etapie dysk zaczął się przemieszczać z punktu A, do B i jest on o wiele większy, niż ten, który jest potrzebny w etapie 5, w którym dysk (już się nie kręcąc) wraca z punktu B, do A. Różnica tych sił odrzutu wynika z tego (jeszcze raz to powiem), że jeśli ciału nadany jest już jakiś duży pęd(, lub moment pędu), trudniej jest zmienić jego prędkość(, czy prędkość kątową), niż jeśli by tego pędu(, czy momentu pędu) nie miał, albo miał mały, bo wtedy byłoby łatwiej (sorry, to zdanie nie jest za bardzo obrazowe..., ale dla uproszczenia, gdy już je skupaliście, nazwijmy je Tezą I).
Możecie spytać: o.k., ale gdzie się podziewa energia, bo na odrzut to wiadomo, że gdy dysk wylatuje w etapie 3 z punktu A do B, to odrzut w punkcie A jest, ale potem silnik najzwyczajniej zwalnia i nic się nie dzieje. Otóż nie jest to prawdą. Skoro Teza I, to trudniej jest też zmienić prędkość kątową i żeby się to stało, trzeba wydatkować energię elektryczną.
Ten moment można przyrównać do faktu, że gdy kula z dzisiejszej broni wwierca się w cel, to wbije się głębiej, niż gdyby się nie obracała.

Na szczęście jest wydajniejszy mechanizm.
Obejmuje tylko trzeci etap, w jedną i w drugą stronę odcinka AB. Proces wciąż zachodzi cyklicznie.
Po prostu, dysk, albo cały czas przyśpiesza (nie może w nieskończoność), albo potem zwalnia. Podczas przyśpieszania może dokonać kilku-kilkudziesięciu, kilku tysięcy cykli. Tak samo podczas spowalniania. Ilość cykli nie ma znaczenia. Wszystko zależy od parametrów urządzenia, jakie wykorzystamy.
Idea jest następująca. Owszem cały czas przyśpiesza (dla uproszczenia, nie będę pisał o zmniejszaniu prędkości kątowej Vk), ale w jedną stronę odcinka AB porusza się wolniej, a w drugą (BA) szybciej... powiedzmy trzy razy.
Jak się już domyślacie, wtedy, gdy porusza się wolniej, "zginie" więcej energii, niż w drugą stronę. Tak będzie cyklicznie - z jednej mniej, z drugiej więcej. Łatwo więc pewnie będzie Wam wykazać, że ta różnica (jak w modelu pierwszym) spowoduje ruch układu w jedną ze stron.
PRZYPOMINAM- Zgodnie z ZZP Newtona!

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365