 |
Pochylmy się nad prawdą o rzeczywistości, jaką objawił nam Bóg Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-03-2006 23:43 | Inisiński | Pochylmy się nad prawdą o rzeczywistości, jaką objawił nam Bóg | Lanciano- to małe, senne miasteczko, położone niedaleko Adriatyku (15 km) na trasie naszego pielgrzymowania z San Giovanni Rotondo do Loreto znane jest z tzw. CUDU EUCHARYSTYCZNEGO, tego tajemniczego wydarzenia sprzed tysiąca dwustu lat, a którego ślad możemy oglądać i przeżywać w Lanciano po dzień dzisiejszy. Było to w VIII wieku, podczas Mszy św., którą odprawiał mnich bazylianin. Po przeistoczeniu opadły go wątpliwości co do istotnej obecności Ciała i Krwi Pańskiej w konsekrowanych postaciach chleba i wina. Nagle przed oczami dręczonego pokusą przeciw wierze kapłana, biała Hostia przemieniła się w cząstkę żywego ciała, a w kielichu zaś ujrzał prawdziwą krew, która zakrzepła, tworząc pięć cząstek różnej wielkości i kształtu (jakby krople z pięciu ran - bok, ręce i stopy). To Ciało i Krew Pańską, cudem uwidocznioną oczom człowieka przechowuje się w tym kościele do naszych czasów. W ciągu wieków dokonywano kilkakrotnie badań ze strony władz kościelnych. We współczesnych nam czasach Ojcowie Franciszkanie, którzy obecnie obsługują kościół (św. Longina), gdzie dokonał się cud, za zgodą Stolicy Apostolskiej, powierzyli ekspertom przechowywane od 12 wieków cząsteczki dla dokonania analizy naukowej. Badania zostały przeprowadzone w laboratorium pod ścisłym nadzorem dwóch profesorów uniwersyteckich: Linoliego i Berteliego. Uczeni ci ogłosili następujące końcowe wnioski:
- Ciało jest prawdziwym ciałem. Krew jest prawdziwą krwią, - Jedno i drugie jest krwią ludzką, - Ciało i Krew mają tę samą grupę krwi AB. Ciało i Krew są "osobą" żyjącą (tzn. jakby były pobrane od aktualnie żyjącej osoby), _ Diagram tej krwi odpowiada krwi ludzkiej pobranej z ciała człowieka w dniu dokonywania badania. - Ciało jest złożone z mięśniowych tkanek serca. - Relikwie te zachowane w stanie naturalnym przez tyle wieków i wystawione na działania fizyczne, atmosferyczne i biologiczne, są nadzwyczajnym fenomenem. Eksperci przesłali do Franciszkanów telegram następującej treści: A Słowo Ciałem się stało! Jeszcze jeden szczegół; gdy zważono oddzielnie poszczególne cząstki zakrzepłej krwi (są one różnej wielkości), każda z nich ważyła dokładnie tyle, co wszystkie razem wzięte.
Od czasu ogłoszenia wyników ostatniego badania naukowego, ze wszystkich stron ciągną pielgrzymki do LANZIANO, by uczcić Hostię, która stała się CIAŁEM i konsekrowane wino, które stało się KRWIĄ.
W 1974 roku całą noc spędził na modlitwie u stóp relikwiarza, kardynał Karol Wojtyła. Pozostawił później w księdze pamiątkowej wpis następującej treści: "Spraw, abyśmy w Ciebie bardziej wierzyli, pokładali nadzieję i miłowali".
|
| Paul (408 punktów) |
Przepraszam, ta bajka to na dobranoc czy na dzien dobry ?
|
|
 | | Mitera (2 punktów) | Bog nie objawia nam prawdy tylko cholerna alegorie i metafory ktorych tak naprawde mamy dosc i nie jestesmy w stanie zrozumiec! jezeli istota Boga jest tajemnica to po co mu my?! po to zeby mial komu bajerowac? a w te krew nie wierze. wlasciwie to juz nie wiem w co wierzyc. nie potrafie interpretowac symboli i nie chce zeby moje zycie bylo jednym wielkim symbolem!
|
|
 | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) | > Przepraszam, ta bajka to na dobranoc czy na dzien dobry ?> Czy jeśli regularnie będę odwiedzał" racjonalista.pl" to też będzie mnie stać na tak błyskotliwe komentarze ?
|
|
|  | | Paul (408 punktów) | > >Przepraszam, ta bajka to na dobranoc czy na dzien dobry ?> >Czy jeśli regularnie będę odwiedzał" racjonalista.pl" to też będzie mnie stać na tak błyskotliwe komentarze ?  Alez naturalnie kolego ! W tej ogromnej ilosci wspanialych postów, gdy trafisz na jakąs bzdure, podejrzewam ze zareagujesz podobnie. Pozdrawiam.
|
|
| outsider (2469 punktów) | Zapewne owi profesorowie opublikowali tak niesamowite odkrycie w "Science", "Nature" lub jakimkolwiek poważnym biuletynie? Czekam na link.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
 | | zdzichu | >Zapewne owi profesorowie opublikowali tak niesamowite odkrycie w "Science", "Nature" lub jakimkolwiek poważnym biuletynie? Czekam na link. >
>Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej >(Nie-boska komedia}
Ale z pewnością w wypadku, gdyby dokonali oszustwa, naraziliby na szwank swoją reputację i karierę, a takze mogliby wylecieć z pracy za fałszerstwo naukowe (jak bodajze gość od klonowania z Japonii)
|
|
| Scorp (5381 punktów) | >W 1974 roku całą noc spędził na modlitwie u stóp >relikwiarza, kardynał Karol Wojtyła. Pozostawił później w >księdze pamiątkowej wpis następującej treści: "Spraw, >abyśmy w Ciebie bardziej wierzyli, pokładali nadzieję i >miłowali". >
Na mój gust sa słowa człowieka pełnego wątpliwości co do swojej wiary w prawdziwość tego przypadku i chyba nie tylko. Coś w rodzaju 'Bardzo chciałbym uwierzyć w te opowieści'. scorp
|
|
 | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) | >>W 1974 roku całą noc spędził na modlitwie u stóp >>relikwiarza, kardynał Karol Wojtyła. Pozostawił później w >>księdze pamiątkowej wpis następującej treści: "Spraw, >>abyśmy w Ciebie bardziej wierzyli, pokładali nadzieję i >>miłowali". >>Na mój gust sa słowa człowieka pełnego wątpliwości co do swojej wiary w prawdziwość tego przypadku i chyba nie tylko. Coś w rodzaju 'Bardzo chciałbym uwierzyć w te opowieści'. >scorp > Scorp zauważ;" abyśmy" -my -rozumiesz to modlitwa o głębszą wiarę ludzi a nie o prośbę większej wiary dla niego samego.
|
|
|  | | Scorp (5381 punktów) |
>>Scorp zauważ;" abyśmy" -my -rozumiesz to modlitwa o głębszą wiarę ludzi a nie o prośbę większej wiary dla niego samego.
Zauważyłem, dziękuję, liczba mnoga, w której zawiera się osoba mówiącego. Jeżeli Papież w tym wezwaniu stawia się ze wszystkimi w składzie tego pluralis, to jego to też dotyczy, prawda? Chce też bardziej wierzyć.
Ale, skoro jesteśmy przy temacie, cóż to znaczy 'bardziej wierzyli'? Ten w Boga nie wierzy, tamten wierzy a ów wierzy 'bardziej'? Znaczy to, że co? Inny chciałby wierzyć 'bardziej', bo uważa że za mało, to co on właściwie chciałby? Albo, w drugą stronę idąc, ktoś tam nie wierzy, a ktoś inny nie wierzy 'bardziej'?
W kwalifikacje lingwistyczne JPII nie musimy wierzyć, bo ich wielokrotnie i przekonująco dowiódł, a także w wiele innych jego zalet. Ale, jak sam powiedział, w Boga chciałby wierzyć bardziej. Czyżby uważał, że wierzy za mało?
|
|
| |  | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) | >>>Scorp zauważ;" abyśmy" -my -rozumiesz to modlitwa o głębszą wiarę ludzi a nie o prośbę większej wiary dla niego samego. >Zauważyłem, dziękuję, liczba mnoga, w której zawiera się osoba mówiącego. Jeżeli Papież w tym wezwaniu stawia się ze wszystkimi w składzie tego pluralis, to jego to też dotyczy, prawda? Chce też bardziej wierzyć. Scorp czego ma to dowodzić ? Piotr, skała fundament kościoła zaparł się Chrystusa 3 razy, cały czas wierzący traci wiarę i zyskuje ją. W różnych momentach życia ta wiara jest raz silniejsza, a innym słabsza - człowiek to tylko trzcina myśląca ( lub może aż trzcina )
|
|
| | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Zaintrygowałeś mnie. Co według Ciebie znaczy "silna wiara", a co "słaba (mniejsza) wiara"?
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | |  | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) | > Cześć> Zaintrygowałeś mnie. Co według Ciebie znaczy "silna wiara", a co "słaba (mniejsza) wiara"?> Lacho calad, drego morn"Zaintrygowałeś mnie." - Widzę moderatorze, że świetnie opanowałeś umiejętność zachęcenia rozmówcy do odpowiedzi ( tak jak Sokrates - czytasz może dialogi Platona ?) > Zaintrygowałeś mnie. Co według Ciebie znaczy "silna wiara", a co "słaba (mniejsza) wiara"? Uważasz moderatorze, że "wierzący"- nie ulega pewnemu stopniowaniu ? tj. słabiej wierzący itp. ? Nie bardzo rozumiem w czym problem, jeden ma słabszą inny silniejszą wiarę. >
Lacho calad, drego morn - możesz mi powiedzieć co to znaczy ( i ewenyualnie z jakiego to jest dzieła), dziękuję , pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć > >Zaintrygowałeś mnie. Co według Ciebie znaczy "silna wiara", a >>co "słaba (mniejsza) wiara"?> "Zaintrygowałeś mnie." - Widzę moderatorze, że świetnie >opanowałeś umiejętność zachęcenia rozmówcy do odpowiedziProblem wiary kiedyś był dla mnie kluczowy. Swego czasu poszukując odpowiedzi, stwierdziłem, że tylko tego mi brakuje, wiary. IMO wiarę się ma albo nie, ale oczywiście mogę się mylić. Wiara to przecież pewność, przekonanie 
Lacho calad, drego morn
|
|
| | | | | |  | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) |
> Problem wiary kiedyś był dla mnie kluczowy. Swego czasu poszukując odpowiedzi, stwierdziłem, że tylko tego mi brakuje, wiary.> wiarę się ma albo nie, ale oczywiście mogę się mylić.> Wiara to przecież pewność, przekonanie > Lacho calad, drego mornPostaram sie jaśniej wytłumaczyć; ateista to człowiek który z dnia na dzień przestał wierzyć w Boga - chyba nie . Do ateizmu się dochodzi. Nikt nie budzi się pewnego słonecznego dnia i stwierdza: -" Boga nie ma ! Przed przeczytaniem waszych artykułów z zakresu ewolucjonizmu psychologicznego czy religiologii moja wiara była większa, teraz jednak narodiły się kolejne pytania które podkopują trochę " fundamenty mojej wiary ". Myślę, że teraz jest już wszystko jasne. Pozdrawiam i Bóg zapłać za waszą pracę !
|
|
| | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Mistrz siania wątpliwości, zawsze znajdzie jakieś miejsce, gdzie można posiać ten kąkol. Dzisiaj bazuje się na małpoludach i różnych teoriach. Nie bierzesz pod uwagę, że czasy Apostołów były bardzo dawno i po prostu pewnych kwestii nie znali, zresztą ich interesował Chrystus a nie jakieś małpoludy. Jak ewolucja będzie niepodważalnie pewna - a póki co jest tyle wersji, że nie wiadomo, która prawdziwa - trzeba będzie zająć stanowisko w tych sprawach. Jeśli ktoś próbuje podważać wiarę obalając dosłownie odczytane perykopy Księgi Rodzaju, to obala tylko własną iluzję. Prawda daje się rozpoznać mamy taką intuicję podobnie jak zdrowe sumienie rozpoznaje dobro i zło. Kłamstwo budzi niepokój.
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Jak ewolucja będzie niepodważalnie pewnaBez większego trudu mógłbyś znaleźć dowody na to, że ewolucja JEST realnym zjawiskiem i bez większego wysiłku intelektualnego mógłbyś zapewne pojąć zrozumieć owe dowody. Bez narażania na szwank swojego religijnego światopoglądu mógłbyś pogodzić się z faktem istnienia ewolucji - jak to bez strachu czyni wielu wierzących i wielu kapłanów. Spróbuj, nie będzie bolało. > - a póki co jest tyle wersji, że nie wiadomo, która prawdziwaJest tyle wersji roweru, że nie wiadomo, który jest prawdziwy  A co powiesz na mnóstwo różnych religii? Czy to nie skłania Cię do wątpienia w słuszność którejkolwiek z nich? Albo inaczej - skąd bierzesz przekonanie, że akurat ta wyznawana przez ciebie jest tą "jedynie słuszną"? > Kłamstwo budzi niepokój.Jako katolik musisz być bardzo zaniepokojony.
|
|
| | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >Jak ewolucja będzie niepodważalnie pewna> Bez większego trudu mógłbyś znaleźć dowody na to, że ewolucja JEST realnym zjawiskiem i bez większego wysiłku intelektualnego mógłbyś zapewne pojąć zrozumieć owe dowody. Bez narażania na szwank swojego religijnego światopoglądu mógłbyś pogodzić się z faktem istnienia ewolucji - jak to bez strachu czyni wielu wierzących i wielu kapłanów. Spróbuj, nie będzie bolało.Najwyraźniej nie zrozumiałeś mnie. Założyłeś z góry, że nic nie wiem i nie chcę wiedzieć na temat teorii ewolucji. Ostatnio owszem nie interesowałem się zbytnio tematem, jednak prezentowane obecnie teorie są w moim mniemaniu naciągane, a czasami wręcz naiwne. Pisałem już, że ewolucja w jakiejś formie jest wysoce prawdopodobna, ale dopóki ta nauka nie sprecyzuje się dając jednoznaczne i niepodważalne wnioski, będę traktował te teorie jako próby wyjaśnienia, a nie jako wyjaśnienie. > > - a póki co jest tyle wersji, że nie wiadomo, która prawdziwa> Jest tyle wersji roweru, że nie wiadomo, który jest prawdziwy  Porównanie do roweru nie jest adekwatne, bo rower mogę zobaczyć i różnica między modelami polega na formie konstrukcji. Rower istnieje konkretnie i namacalnie, a teoria ewolucji jest tylko założeniem opartym na dedukcji, która trąca tendencyjnym tłumaczeniem. Zresztą tendencja walki przeciwieństw udzieliła się nauce i choćby przez to, że ostatnie dwa wieki są zniewolone przez takie myślenie, mój sceptycyzm budzą wszystkie teorie i założenia potwierdzające podobny schematyzm myślenia. Badania naukowe powinny odkrywać rzeczywistość jaka jest, a nie potwierdzać założenia. > A co powiesz na mnóstwo różnych religii? Czy to nie skłania Cię do wątpienia w słuszność którejkolwiek z nich?I klasycznie przeskakujesz natychmiast do tematu religii. Rzekłbym, co ma piernik... , ale raczej nasuwają mi się skojarzenia typu freudowskiego (też w tym nurcie walki przeciwieństw) "przejezyczenia" wiele mówią o pacjencie  Mógłbym tu powtórzyć, co napisałeś o rowerach. W tym kontekście chyba pasuje  > Albo inaczej - skąd bierzesz przekonanie, że akurat ta wyznawana przez ciebie jest tą "jedynie słuszną"?Do tego można dojść rozumowo. Kilka razy to już opisywałem. Najpierw odrzucasz politeizm, potem stwierdzasz, że ateizm jest formą panteizmu (tylko inaczej nazywa Boga i ponoć odrzuca politeizm, co wcale nie jest takie pewne). Pozostaje tylko nihilizm, a ponieważ ten prowadzi do absurdu, trzeba przyjąć, że świat jest stworzony, a skoro stworzony, to jest Jeden Stwórca, którego już nikt nie mógł stworzyć. Mając Jednego odwiecznego Boga pozostaje już tylko wybór monoteizmu. Wierząc już w Boga można z dedukcji i indukcji określić Jego cechy. I teraz pozostaje wiara na etapie agnostycznym, albo zaufanie jakiemuś objawieniu monoteistycznemu (inne już odrzuciliśmy). Okazuje się, że jest takie Objawienie i potwierdza ono założenia filozoficzne. Prości pasterze nie mogliby z taką dokładnością i antycypacją na 2000 lat do przodu zaplanować oszustwa, więc to Objawienie przewyższa swoją wiarygodnością wszelkie inne świadectwa, tym bardziej, że było niemalże dziełem naukowym, pisane "intersubiektywnie" przez różnych ludzi i na przestrzeni kilku epok starożytnych. Idąc dalej tym tropem okazuje się, że chrześcijaństwo jest kontynuacją tej drogi. Żydzi potwierdzają, że Objawienie nie zostało sfałszowane przez chrześcijan, a parafraza obydwu w Islamie (od VII w.) potwierdza, judaizm i chrześcijaństwo. Teraz ostatnia kwestia, wybierając chrześcijaństwo, natykam się na podobny problem, który nurt jest najbliższy prawdzie. Wszyscy twierdzą, że tylko u nich jest prawda, a obcy są w mniejszym lub większym błędzie. Jednak i tu zakładając intuicję i podobny system weryfikacji, "kto ma oczy ten zobaczy". Nie chcę tu za dużo pisać, bo może to przeczytać jakiś brat z innego niekatolickiego Kościoła, czy denominacji i mieć pretensje. Jednak mnie, powiedzmy subiektywnie, przekonują pewne argumenty psychologiczne i intuicja. Zresztą ludzie często za prawdę uznają to, co zbyt idealne i gardzą tym, co nie jest absolutnie symetryczne. Wystarczy się rozejrzeć i łatwo zauważyć, że rzeczywistość jest trochę pogmatwana. > >Kłamstwo budzi niepokój.> Jako katolik musisz być bardzo zaniepokojony.  Tu już z góry założyłeś kłamstwo katolików i pewnie Twój racjonalizm chcesz przedstawić jako świetlisty ideał  ... Może istotnie wielu katolików kłamie, bo są ludźmi i mają taką możliwość, ale są to wybryki i prędzej czy później kłamstwo wychodzi. Kościół piętnuje kłamstwo i jeśli w niedojrzałości jacyś ludzie Kościoła popełniali złe rzeczy i kłamali, to takie zachowanie budzi niepokój i dzięki temu kłamstwo prędzej czy później jest rozpoznane. W tym jest siła Kościoła, że nie idealizuje siebie i swoich członków, ale dąży do tego, aby stawać się świętymi. Jeśli ludzie Kościoła postępowali kiedykolwiek niegodziwie, było to postępowanie niechrześcijańskie. Kłamstwo jest zdradą prawdy, nieuczciwość - zdradą uczciwości, zło -zdradą dobra itd. Kto szuka dziury w całym i problemów ten je zwykle znajduje, albo dopisze  Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > >>Jak ewolucja będzie niepodważalnie pewna> >Bez większego trudu mógłbyś znaleźć dowody na to, że ewolucja JEST realnym zjawiskiem i bez większego wysiłku intelektualnego mógłbyś zapewne pojąć zrozumieć owe dowody. Bez narażania na szwank swojego religijnego światopoglądu mógłbyś pogodzić się z faktem istnienia ewolucji - jak to bez strachu czyni wielu wierzących i wielu kapłanów. Spróbuj, nie będzie bolało.> Najwyraźniej nie zrozumiałeś mnie. Założyłeś z góry, że nic nie wiem i nie chcę wiedzieć na temat teorii ewolucji. Ostatnio owszem nie interesowałem się zbytnio tematem, jednak prezentowane obecnie teorie są w moim mniemaniu naciągane, a czasami wręcz naiwne.Stwierdziłeś, że ewolucja NIE jest niepodważalnie pewna, a ja ci poradziłem poszukać ogólnodostępnych informacji, że się mylisz. Ewolucja JEST faktem i wcale nie trzeba codziennie tego udowadniać, więc wyluzuj i nie rób sobie wyrzutów, że nie jesteś na bieżącą z najnowszymi odkryciami w tej dziedzinie. > Pisałem już, że ewolucja w jakiejś formie jest wysoce prawdopodobna, ale dopóki ta nauka nie sprecyzuje się dając jednoznaczne i niepodważalne wnioski, będę traktował te teorie jako próby wyjaśnienia, a nie jako wyjaśnienie.Twoja (NIE)WIARA w niepodważalność ewolucji nijak nie wpływa na to, że ewolucja JEST faktem. > >> - a póki co jest tyle wersji, że nie wiadomo, która prawdziwa> >Jest tyle wersji roweru, że nie wiadomo, który jest prawdziwy> Porównanie do roweru nie jest adekwatne, bo rower mogę zobaczyć i różnica między modelami polega na formie konstrukcji. Rower istnieje konkretnie i namacalnieTeraz zaprzeczasz sam sobie - równie dobrze możesz zobaczyć różne wersje roweru jak i różne teorie ewolucji. No chyba, że zmyśliłeś te różne wersje ewolucji :-D > a teoria ewolucji jest tylko założeniem opartym na dedukcji, która trąca tendencyjnym tłumaczeniem.Zapomniałeś napisać założeniem CZEGO jest TE. Nie radzę ci odwoływać się do "tendencyjności", bo jako propagator religijnych fantazji kopiesz pod sobą dołek - rozumiesz? > Zresztą tendencja walki przeciwieństw udzieliła się nauce??? > i choćby przez to, że ostatnie dwa wieki są zniewolone przez takie myślenie,???? > mój sceptycyzm budzą wszystkie teorie i założenia potwierdzające podobny schematyzm myśleniaW takim razie co powiesz o leżącej u podstaw twojego religijnego światopoglądu walce DOBRA ze ZŁEM? :-D > Badania naukowe powinny odkrywać rzeczywistość jaka jest, a nie potwierdzać założenia.Nie rozśmieszaj mnie. Gdyby "rzeczywistość" była znana, to po kiego diabła potrzebne byłyby jakiegolwiek dociekania, badania? Nie rozśmieszaj mnie do bólu brzucha plotąc bzdety, że skoro badania naukowe potwierdzają założenia teoretyczne, to świadczy to na ich niekorzyść. Załóż sobie, że poczujesz ból obcinając sobie paluszek piłką do metalu, następnie sprawdź to doświadczalnie, a potem głoś sobie swoją teoryjkę, że wynik badania nie odpowiada rzeczywistości. Możesz też wydłubać sobie oko śrubokrętem - formę eksperymentu sam sobie wybierz. :-D > >A co powiesz na mnóstwo różnych religii? Czy to nie skłania Cię do wątpienia w słuszność którejkolwiek z nich?> I klasycznie przeskakujesz natychmiast do tematu religii. Rzekłbym, co ma piernik... , ale raczej nasuwają mi się skojarzenia typu freudowskiego (też w tym nurcie walki przeciwieństw) "przejezyczenia" wiele mówią o pacjencieNajwyraźniej nie czytałeś prac Freuda albo po prostu nie wiesz co to jest przejęzyczenie. Lista twoich problemów z percepcją faktów rośnie. > Mógłbym tu powtórzyć, co napisałeś o rowerach. W tym kontekście chyba pasujeMusisz sobie powtarzać własne opinie, żeby samego siebie przekonać? :-D > > Albo inaczej - skąd bierzesz przekonanie, że akurat ta wyznawana przez ciebie jest tą "jedynie słuszną"?> Do tego można dojść rozumowo. Kilka razy to już opisywałem. Najpierw odrzucasz politeizm, potem stwierdzasz, że ateizm jest formą panteizmu (tylko inaczej nazywa Boga i ponoć odrzuca politeizm, co wcale nie jest takie pewne).Ateizm jako forma panteizmu? Przykro mi, ale to już nie są zaburzenia percepcji polegające na negacji faktów - masz problem ze zrozumieniem prostych definicji. > Pozostaje tylko nihilizm, a ponieważ ten prowadzi do absurdu, trzeba przyjąć, że świat jest stworzony,Co masz na myśli mówiąc o nihilizmie? Nihilizm jako założenie, że świat nie został stworzony?! Słuchaj - czy twój komputer nie ładuje chociażby strony www.google.pl?> a skoro stworzonyCzego "zapomniałeś" udowodnić... :-D > to jest Jeden Stwórca, którego już nikt nie mógł stworzyć."Piersza przyczyna" itd. - naprawdę NIC nie wiesz o histroii filozofii? > Mając Jednego odwiecznego Boga pozostaje już tylko wybór monoteizmu.Nie "mając", ale "wierząc" :-D > Wierząc już w Boga można z dedukcji i indukcji określić Jego cechy.Przykro mi - NIE można. NAJPIERW musisz założyć sobie cechy twojego boga. Inaczej np. wiara w egipskiego boga Ra jest tyle samo warta, co wiara w twojego boga. > I teraz pozostaje wiara na etapie agnostycznym, albo zaufanie jakiemuś objawieniu monoteistycznemu (inne już odrzuciliśmy).Nie wiem co to jest objawienie, a tym bardziej monoteistyczne. > Okazuje się, że jest takie Objawienie i potwierdza ono założenia filozoficzne.Przypomnę ci, że niedawno twierdziłeś, iż potwierdznie założeń nie daje wglądu w rzeczywistość. > Prości pasterze nie mogliby z taką dokładnością i antycypacją na 2000 lat do przodu zaplanować oszustwa,Ależ nikt prócz ciebie nie twierdzi, że tak było. Naprawdę nie powinieneś podejrzewać jaichś bezimiennych pasterzy sprzed 2000 lat o to, że chcieli cię nabrać. Inna sprawa, że od współcześnie żyjącego Europejczyka można wymagać jednak dużo więcej WIEDZY o świecie a mniej WIARY w pasterskie mity. > więc to Objawienie przewyższa swoją wiarygodnością wszelkie inne świadectwa,Tyle warte to "objawienie" co każde inne. Parafrazując znane powiedzenie - "punkt urodzenia określa punkt wierzenia". > tym bardz
|
|
| | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > tym bardziej, że było niemalże dziełem naukowym, pisane "intersubiektywnie" przez różnych ludzi i na przestrzeni kilku epok starożytnych. Eeech... znaj moją litość dla prostaczków z podstawowymi, acz poważnymi problemami... Nie będę od ciebie wymagał wykazania "naukowości" Biblii.
> Idąc dalej tym tropem okazuje się, że chrześcijaństwo jest kontynuacją tej drogi. Chrześcijaństwo jako zapożyczenie judaizmu? Niezbyt odkrywcze spostrzeżenie...
> Żydzi potwierdzają, że Objawienie nie zostało sfałszowane przez chrześcijan, a parafraza obydwu w Islamie (od VII w.) potwierdza, judaizm i chrześcijaństwo. Czy ty czytasz co piszesz? Bo ni mniej ni więcej napisałeś, iż religia C potwierdziła sprzeczność między religiami A i B, przy czym ty wyznajesz religię B :-D
> Teraz ostatnia kwestia, wybierając chrześcijaństwo Nie rozumiem - przecież "udowodniłeś", że chrześcijaństwo jest jedynie słuszną religią, więc skąd wybór czyli niepewność? Poza tym, że "udowodniłeś" wyższość islamu... :-D
> natykam się na podobny problem, który nurt jest najbliższy prawdzie. Wszyscy twierdzą, że tylko u nich jest prawda, a obcy są w mniejszym lub większym błędzie. Jednak i tu zakładając intuicję i podobny system weryfikacji, "kto ma oczy ten zobaczy". Nie chcę tu za dużo pisać, bo może to przeczytać jakiś brat z innego niekatolickiego Kościoła, czy denominacji i mieć pretensje. A dlaczego miałby mieć pretensje? Przecież niekatolik nie może rościć sobie prawa do wyznawania jedynie słusznej religii, bo to prawo należy się wyłącznie katolikom - przecież sam to "udowodniłeś".
> Jednak mnie, powiedzmy subiektywnie, przekonują pewne argumenty psychologiczne i intuicja. No i skończyło się tak jak musiało się skończyć. Po długim "dowodzie" na "słuszność" wiary katolickiej okazało się, że owe dowody to pusta gadanina, a wyższość katolicyzmu nad dowolną inną religią po prostu PRZYPUSZCZENIEM.
> Zresztą ludzie często za prawdę uznają to, co zbyt idealne i gardzą tym, co nie jest absolutnie symetryczne. Nie wiem o czym w ogóle mówisz.
> Wystarczy się rozejrzeć i łatwo zauważyć, że rzeczywistość jest trochę pogmatwana. Nie wiem o czym w ogóle mówisz.
>>>Kłamstwo budzi niepokój. >>Jako katolik musisz być bardzo zaniepokojony. >Tu już z góry założyłeś kłamstwo katolików A dlaczego nie? Jak ktoś kiedykolwiek udowodni, że katolicka religia nie opowiada bajek, to natychmiast odrzucę moje założenie.
> i pewnie Twój racjonalizm chcesz przedstawić jako świetlisty ideał... Każdemu wedle potrzeb. Tobie potrzebna jest wiara, mnie do niczego potrzebna nie jest.
>Może istotnie wielu katolików kłamie, bo są ludźmi i mają taką możliwość, ale są to wybryki i prędzej czy później kłamstwo wychodzi. Kościół piętnuje kłamstwo i jeśli w niedojrzałości jacyś ludzie Kościoła popełniali złe rzeczy i kłamali, W niedojrzałości? A cóż to za eufemizm?! Pewnie "nie wiedzieli co czynią"? :-D Tak jak współcześnie różne Jankowskie, Rydzyki, Paetze i tysiące innych. A może wierzysz także i w to, że urzędnicy kościelni to jakiś specjalny rodzaj supermoralnych ludzi?
> to takie zachowanie budzi niepokój i dzięki temu kłamstwo prędzej czy później jest rozpoznane. Rozpoznane i co dalej? Zamiecione pod dywan.
> W tym jest siła Kościoła, że nie idealizuje siebie i swoich członków, ale dąży do tego, aby stawać się świętymi. Idealizacją Kościoła zajmują się tacy jak ty. Nie wiem na czym ta "świętość" ma niby polegać? Na przestrzeganiu regulaminów kościelno-religijnych czy na dążeniu do moralnego życia? To pierwsze nie jest świętością, ale posłuszeństwem, todrugie nie jest świętością, ale naturalną dążnością każdego człowieka ukształtowanego w określonym systemie norm moralnych - z wyjątkiem psycho- i socjopatów.
> Jeśli ludzie Kościoła postępowali kiedykolwiek niegodziwie, było to postępowanie niechrześcijańskie. Nie, to było po prostu niegodziwe. NIEGODZIWIE jest twierdzić, że z jakiejkolwiek religii wypływają jakiekolwiek zasady moralne. Religie kłamią głosząc, iż są źródłem norm moralnych.
> Kłamstwo jest zdradą prawdy, nieuczciwość - zdradą uczciwości, zło -zdradą dobra itd. Nie zdradą, ale przeciwieństwem. Są różne systemy etyczne i bywa tak, że co w jednym jest pochwalane, to w innym jest ganione.
> Kto szuka dziury w całym i problemów ten je zwykle znajduje, albo dopisze Kto zaś nie szuka, tego łatwo uczynić niewolnikiem.
> Doskonała miłość usuwa lęk Miłość rzeczywista rodzi lęki.
|
|
| | | | | | |  | | jeremi | >> artykułów z zakresu ewolucjonizmu psychologicznego czy religiologii
Człowiek jest istotą tak złożoną, że ufność pokładana w nieomylne poznanie tej rzeczywistosci tylko przez naukę wydaje się niezbyt trafnym podejsciem do rzeczywistości. Oświecenie odrzuciło rzeczywistość duchową bez dowodu, co było wielkim błędem i niejednkrotnie spowowało powrót wielu ludzi do kultów neopogańskich czy okultyzmu, co oddaliło ich od prawdziwego Boga, zagroziło ich zbawieniu, a w pewnych przypadkach za zycia wywoływało opętanie.
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) |
>Scorp czego ma to dowodzić ? Piotr, skała fundament kościoła zaparł się Chrystusa 3 razy, >cały czas wierzący traci wiarę i zyskuje ją. W różnych momentach życia ta wiara jest raz silniejsza, a innym słabsza - człowiek to tylko trzcina myśląca ( lub może aż trzcina )
Niczego oczywiście, dowodu żadnego wyprowadzić się tu nie da, ale z tej całej sytuacji sugestia zdaje się wynikać jednoznaczna, że Papież w prawdziwość tych relikwii (?) nie wierzył, co powiedział najdelikatniej jak to było możliwe na jego stanowisku.
A co do Piotra - jeżeli to jest (metaforycznie) fundament Kościoła, to by się jakoś zgadzało... Mniejsza zresztą, grunt że fundamenty Świątyni Opatrzności są fachowo wykonane. scorp
|
|
| Volrath (3440 punktów) | > Ojcowie Franciszkanie, którzy obecnie obsługują kościół (św. Longina), gdzie dokonał się cud, za zgodą Stolicy Apostolskiej, powierzyli ekspertom przechowywane od 12 wieków cząsteczki dla dokonania analizy naukowej. > Badania zostały przeprowadzone w laboratorium pod ścisłym nadzorem dwóch profesorów uniwersyteckich: Ojcowie Franciszkanie, którzy obecnie obsługują kościół (św. Longina), gdzie dokonał się cud, za zgodą Stolicy Apostolskiej, powierzyli ekspertom przechowywane od 12 wieków cząsteczki dla dokonania analizy naukowej. >Badania zostały przeprowadzone w laboratorium pod ścisłym nadzorem dwóch profesorów uniwersyteckich: Linoliego i Berteliego i Berteliego.
Nie takie bajki słyszałem/czytałem. I to nawet pisane przez ludzi z tytułem doktora (dr. Pająk się kłania...). Prosiłbym o link do naukowych artykułów w naukowych pismach. No i do badań innych niezależnych naukowców.
|
|
| Kontrast (1042 punktów) | Witam! Cudów jest więcej, na Całunie też jest ta sama krew AB. Jakie jest prawdopodobieństwo takiego przypadku?... Niestety jak przypuszczałem, wszyscy ateiści od razu odrzucają takie dowody, no bo przecież nie można udowodnić istnienia Boga. Prędzej uwierzyliby w lądowanie kosmitów, ale to taka moja złośliwa uwaga. Zbyt wiele mają do stracenia. Bardzo chciałbym, aby zrobiono badania genetyczne, wtedy mogłoby się okazać, że to ta sama krew. Ciekawe, co by wtedy wymyślono? Ateizm to system filozoficzny i uwierzenie w Boga zniszczyłoby ów system u korzeni, dlatego tak silnie jest ufortyfikowany w tym punkcie. Jest to tak widoczne, że nie potrzeba nawet analizy. Cuda są tylko potwierdzeniem, że coś się dzieje, ale same w sobie nie są przedmiotem wiary chrześcijan. Ja wierzę w Boga, a cuda jedynie pobudzają tę wiarę. Pozostaje tylko współczuć tym, którzy z różnych powodów nie potrafią uwierzyć. Są takie osoby, co pragną uwierzyć, ale są nieufni i szukają znaków, ale jak się pokaże, nie wierzą. Ufają jedynie temu, co można dotknąć, zobaczyć, pomacać itd. Można więc użyć skrótu myślowego i nazwać niewiarę zgodnie z semantyką NIEUFNOŚCIĄ. Jasne się stanie dlaczego tyle mówią o sceptycyzmie, racjonalizmie, autonomii, samodzielności itd. Pozdrawiam! PS. Czuję, że znowu włożyłem kij w mrowisko 
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
 | | Balkowski (5685 punktów) | >Cudów jest więcej, na Całunie też jest ta sama krew AB. Jakie jest prawdopodobieństwo takiego przypadku?... No comments. Prawdopodobieństwo że obydwie próbki mają tą samą grupę krwi wynosi 1/4. Czy to już cud? A jeśli tak to czy np. otrzymanie "fula" czy "karety" w pokerze jako dużo mniej prawdopodobne stają się cudami wyższej rangi jak to logicznie można by wnioskować?
|
|
 | | Balkowski (5685 punktów) | >Cudów jest więcej, na Całunie też jest ta sama krew AB. Jakie jest prawdopodobieństwo takiego przypadku?... Pierwotnie napisałem że prawdopodobieństwo to wynosi 1/4, ale to objaw lenistwa umysłowego, bo łatwo zgadnąć że jest to co najmniej 1/4. Co wg mnie tylko utrudnia zaliczenie tego jako cudu.
|
|
|  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >Cudów jest więcej, na Całunie też jest ta sama krew AB. Jakie jest prawdopodobieństwo takiego przypadku?...> Pierwotnie napisałem że prawdopodobieństwo to wynosi 1/4, ale to objaw lenistwa umysłowego, bo łatwo zgadnąć że jest to co najmniej 1/4. Co wg mnie tylko utrudnia zaliczenie tego jako cudu.Nie pamiętam dokładnie, ale kiedyś szukałem informacji o honorowym krwiodawstwie i jeśli dobrze pamiętam krew AB nie jest tak powszechna, więc 1/4 to zawyżone wyniki. Podobno badano też krew z Chusty i była tam ta sama grupa (miałem gdzieś opis, ale pewnie komuś pożyczyłem). Prawdopodobieństwo należy liczyć najpierw do cudu Eucharystycznego i wtedy wyniosłoby nawet według tych zawyżonych obliczeń 1/4 (bo przecież mogło być np. O), więc w sumie dla dwu elementów 1/16, a dodając chustę 1/64. Oczywiście zakładając prawdopodobieństwo wystąpienia takiej grupy krwi jako 1/4. To tylko jeden z kilku cudów, są i inne ( www.nasza-arka.pl/2002/numer.php?numer=6) , ale nie wczytywałem się. Oprócz tego jest wiele uzdrowień, nawróceń itd. Gdyby zrobiono badania genetyczne, można by zweryfikować, czy na Całunie jest krew o takim samym kodzie genetycznym. Nawet bez tego, zjawisko jest niesamowite. Ja nie potrzebuję tych znaków, aby wierzyć i nawet, gdyby ich nie było, pewnie nie miałoby to dużego znaczenia, ale są i można to zobaczyć. Trudno tu też zarzucić manipulację, bo w VIII w. nie było protestantyzmu, który odrzucił katolicką doktrynę o Eucharystii. Może ktoś mieć wątpliwości, co mnie specjalnie nie dziwi, zwłaszcza tutaj, ale można pojechać i zobaczyć. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| |  | | sukulent (2309 punktów) | > Nie pamiętam dokładnie, ale kiedyś szukałem informacji o honorowym krwiodawstwie i jeśli dobrze pamiętam krew AB nie jest tak powszechna, więc 1/4 to zawyżone wyniki.Tytułem grup krwi: Grupa AB jest faktycznie rzadka w Europie (Polska w tej liczbie),natomiast na kontynencie afrykańskim jest najczęściej występującą spośród grup krwi. Prawdopodobieństwo trzebaby liczyć w zależności od lokalizacji geograficznej. POzdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"
|
|
| |  | | Balkowski (5685 punktów) | Nie. Pytałeś o prawdopodobieństwo zdarzenia pt. "dwie próbki krwi mają tą samą grupę". Bo mogę się założyć że gdyby np. obydwie miały grupę A to napisałbyś dokładnie to samo o cudzie, wstawiając odpowiednio "A" zamiast "AB". Podobnie gdyby obydwie miały grupę B, itd.
A zatem jeśli oznaczymy małymi literami a, b, c, d odpowiednie grupy krwi, to pytałeś się o wartość wyrażenia a^2+b^2+c^2+d^2 (gdzie 1>a,b,c,d>0 i a+b+c+d=1). W pierwszym odruchu zapomniałem że grupy krwi występują z różną częstotliwością i policzyłem 1/4, co jest do zrobienia na poziomie liceum. Po chwili spostrzegłem swój błąd (a mianowicie że liczby te mogą być różne), co oznacza że jest to co najmniej 1/4.
>Prawdopodobieństwo należy liczyć najpierw do cudu Eucharystycznego i wtedy wyniosłoby nawet według tych zawyżonych obliczeń 1/4 (bo przecież mogło być np. O), więc w sumie dla dwu elementów 1/16, a dodając chustę 1/64. Oczywiście zakładając prawdopodobieństwo wystąpienia takiej grupy krwi jako 1/4. Pomijając już sprawę poprawności obliczeń - co niby miałoby tu być drugim elementem? Bo wg Twojego rozumowania chusta jest najwyraźniej już trzecim...
|
|
| | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Czytasz, co napisałem? Nawet uwzględniłem tę 1/4. Gdyby była grupa A to biorąc pod uwagę liczbę grup a przecież jeszcze są w tym podgrupy (RH+ i RH-), zatem trochę więcej wyjdzie tych grup krwi, a o ile pamiętam w obu było dokładniej AB (RH+). Co rozszerza pulę do 8 elementów w pierwszym rozdaniu. Oczywiście biorąc AB (RH+) za 1/8 (a występuje o wiele rzadziej). I tak 1/64 dla dwóch elementów 1/512 jeśli dobrze liczę dla trzech elementów. Jeśli wierzyć wynikom prawdopodobieństwo jest dość małe, aby przypadkowo w trzech elementach wystąpiła ta sama krew, na 3 badane. Jednak pewność dałyby wyniki DNA już w dwóch przypadkach. Szkoda, że nie podano. Chciałbym mieć pewność. Oczywiście z tą krwią to moje skojarzenie, ale wystarczy kalkulator. Gdyby zbadali jeszcze inne cuda, byłaby pewność. Pomijając te cuda, ciekawe, że znane objawienia maryjne dotyczyły małych dzieci, których nie sposób posądzić o świadome manipulacje, a przekazywane orędzia, były dla nich niezrozumiałe. Polska mistyczka św. Faustyna Kowalska skończyła zaledwie 3 klasy podstawówki i ledwie nauczyła się pisać i czytać, a treści jakie zapisała w Dzienniczku są tak głebokie, że zdziwienie ogarnia oczytanych teologów. Jednak to takie fenomeny, w które ateista raczej nie uwierzy.
Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | |  | | Balkowski (5685 punktów) | Ja czytałem. Nie wiem czy Ty przeczytałeś. A zatem - Lanziano to pierwsza próbka, całun to druga. O innych nie wspomniałeś, więc najwyraźniej stwarzasz sobie trzecią z niczego, a to w końcu domena boska  Nie mówię o tym że nieumiejętność liczenia do trzech może nam poważnie utrudnić dyskusję Zresztą, nawet jeśli pomnożysz liczbę możliwości do ośmiu używając odczynu Rh to prawdopodobieństwo tego że dwie próbki są takie same uda Ci się zbić co najwyżej do 1/8.
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > Ja czytałem. Nie wiem czy Ty przeczytałeś. A zatem - Lanziano to pierwsza próbka, całun to druga. O innych nie wspomniałeś, więc najwyraźniej stwarzasz sobie trzecią z niczego, a to w końcu domena boska Nie mówię o tym że nieumiejętność liczenia do trzech może nam poważnie utrudnić dyskusję> Zresztą, nawet jeśli pomnożysz liczbę możliwości do ośmiu używając odczynu Rh to prawdopodobieństwo tego że dwie próbki są takie same uda Ci się zbić co najwyżej do 1/8.Jeśli ograniczysz się jedynie do porównania dwóch próbek pomijając resztę czynników oraz odrzucając to, co dodałem wynik byłby według takich proporcji jakie podałeś. Ja jednak odwołałem się do tej chusty, bo mi się przypomniało, że ktoś ją badał. Jest jeszcze tunika, którą badał pewien agnostyk i znalazł dużo podobieństw z Całunem, czytałem to niedawno i chyba też była wzmianka o tej samej grupie krwi. Nie mam czasu, żeby to sprawdzać. Jeśli jednak w trzech, a może i czterech badanych obiektach jest ta sama grupa krwi i to rzadko występująca na tej szerokości geograficznej, to statystyka zmniejsza prawdopodobieństwo przypadku. Jeśliby się potwierdziło, że te cztery obiekty mają grupę krwi AB to prawdopodobieństwo przypadku byłoby 1/4096, (albo wielokrotnie większa liczba przyjmując, że krew AB występuje rzadziej niż 1/8). To tylko takie moje spostrzeżenie i nie spotkałem się oficjalnie z takim argumentem. Badanie DNA niestety jest raczej niewykonalne na Całunie, bo próbki są za małe (ledwie udało się ustalić grupę krwi), a to co udało się zdobyć jest zanieczyszczone przez DNA ludzi dotykających i naprawiających Całun po pożarach. Przynajmniej tyle się doczytałem. Cud w Lanciano ma więcej materiału dla badań DNA, ale chyba trzeba czekać, aż naukowcy będą mogli zbadać tak małą próbkę, aby przy pobieraniu jej nie uszkodzić relikwii. Szkoda, że nie poczekano z badaniami na współczesne czasy, wtedy te pierwsze badania byłyby już zapewne z DNA. Gdyby jednak się okazało, że w kilku cudach (gdzieś jeszcze była ta grupa krwi) jest ta sama krew o tym samym DNA, to co by powiedzieli niewierzący? Oskarżaliby zapewne o oszustwo. Pozdrawiam! PS. Dzisiaj już nawet kamienie wołają...
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Powiela teksty... Oczywiście, gdyby chodziło tylko o porównanie A z A, bez uwzględnienia faktu, że chodziło mi jeszcze o tę krew jak słusznie napisał Sukulent częściej występującą w Afryce, powtórzeń prawdopodobieństwo byłoby 1/8 (bo zapomnieliśmy o podgrupach w pierwszym liczeniu). Przydałoby się więcej wyników wtedy prawdopodobieństwo byłoby jeszcze mniejsze.
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) |
Niedowiarkowie - na kolana ! Nie wierzycie? Proszę - tu jest zdjęcie Jest też tekst : Ciało, jak to dziś można bardzo dobrze obserwować, jest wielkości dużej hostii aktualnie używanej w kościele obrządku łacińskiego W VIII wieku hostii jeszcze nie używano, ale nic to. Dodatkowy szczegół znajdziemy tutaj. Możemy się dowiedzieć, co się okazało. A okazało się, że : jest to ludzka tkanka mięśnia sercowego. Świadczyły o tym m.in. znalezione komórki układu nerwowego typowe dla takiej właśnie tkanki. Pusta przestrzeń wewnątrz ciała odpowiada komorze sercowej. A co, może nie odpowiada? Odpowiada, a jakże, wystarczy rzut oka na poprzednie zdjęcie. Dalej macie jakieś wątpliwości? To popatrzcie, co się wydarzyło w Naju ! To, co prawda, za górami, za lasami, ale za to nie przed wiekami ale w 1995 roku. 22 września ! Sprawa jak widać jest poważna. Zaczynam rozumieć tych, którzy optują za przyjmowaniem Komunii do ręki. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | michiko (596 punktów) | Już św.Augustyn napisał,że "cuda nie dzieją się sprzeczności z naturą, tylko z tym, co my o naturze wiemy". To jest racjonalna postawa. Nasza rzeczywistość jest jak wirualna siatka zależności i związków wszystkiego ze wszystkim. Tu nie ma miejsca na tzw. cuda. Świat jest niepodzielną całością. Skąd te cuda miałyby się brać?I jaki jest ich cel? Nawrócenie? To jednak są bardzo nieefektywne-już tyle cudów "się odbyło", a ludzie i tak podobno coraz gorsi.
|
|
| | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! >Już św.Augustyn napisał,że "cuda nie dzieją się sprzeczności z naturą, tylko z tym, co my o naturze wiemy". To jest racjonalna postawa. Jakoś wybiórczo uznawana przez racjonalistów - materialistów.
>Nasza rzeczywistość jest jak wirualna siatka zależności i związków wszystkiego ze wszystkim. To jakaś holistyczna wizja świata w stylu NA.
>Tu nie ma miejsca na tzw. cuda. Świat jest niepodzielną całością. Znowu NA. Wszystko jst jedno jak twierdzą wyznawcy tej filozofii. Determinizm niestety...
>Skąd te cuda miałyby się brać? I jaki jest ich cel? Nawrócenie? To jednak są bardzo nieefektywne-już tyle cudów "się odbyło", a ludzie i tak podobno coraz gorsi. Bo nie chcą uwierzyć. A co Ty robisz, aby nie być coraz gorszym?
Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | |  | | michiko (596 punktów) | >Witam! >>Już św.Augustyn napisał,że "cuda nie dzieją się sprzeczności z naturą, tylko z tym, co my o naturze wiemy". To jest racjonalna postawa. >Jakoś wybiórczo uznawana przez racjonalistów - materialistów. Święty a w cuda nie wierzył. Ty to oczywiście wytłumaczysz. >>Nasza rzeczywistość jest jak wirualna siatka zależności i związków wszystkiego ze wszystkim. >To jakaś holistyczna wizja świata w stylu NA. A co to jest? Nie pisz skrótem. >>Tu nie ma miejsca na tzw. cuda. Świat jest niepodzielną całością. >Znowu NA. Wszystko jst jedno jak twierdzą wyznawcy tej filozofii. Nie znam "tej filozofii". >Determinizm niestety... Konieczność , niestety... >>Skąd te cuda miałyby się brać? I jaki jest ich cel? Nawrócenie? To jednak są bardzo nieefektywne-już tyle cudów "się odbyło", a ludzie i tak podobno coraz gorsi. >Bo nie chcą uwierzyć. A co Ty robisz, aby nie być coraz gorszym? A Ty? >Pozdrawiam! Pozdrawiam! > Doskonała miłość usuwa lęk Doskonała miłość to stan idealny i niezmienny. Nie osiągniesz jej w świecie, gdzie tak naprawdę istnieje tylko zmiana. Nie bój się jej dostrzec.
|
|
| | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! >>>Już św.Augustyn napisał,że "cuda nie dzieją się sprzeczności z naturą, tylko z tym, co my o naturze wiemy". To jest racjonalna postawa. >>Jakoś wybiórczo uznawana przez racjonalistów - materialistów. >Święty a w cuda nie wierzył. Ty to oczywiście wytłumaczysz. Wierzył w cuda, ale traktował je jak coś normalnego u Boga.
>>>Nasza rzeczywistość jest jak wirualna siatka zależności i związków wszystkiego ze wszystkim. >>To jakaś holistyczna wizja świata w stylu NA. >A co to jest? Nie pisz skrótem. Myślałem że to oczywisty skrót dla New Age (Era Wodnika, Nowa Era itp.), choć niektórzy wlewają to do postmodernizmu. >>>Tu nie ma miejsca na tzw. cuda. Świat jest niepodzielną całością. >>Znowu NA. Wszystko jest jedno jak twierdzą wyznawcy tej filozofii. >Nie znam "tej filozofii". >>Determinizm niestety... >Konieczność , niestety... Jak chcesz być niewolnikiem horoskopu (determinizmu), to współczuję. Ja sobie drwię z zodiaku (jakkolwiek nazwanego) jestem spod znaku Krzyża.
>>>Skąd te cuda miałyby się brać? I jaki jest ich cel? Nawrócenie? To jednak są bardzo nieefektywne-już tyle cudów "się odbyło", a ludzie i tak podobno coraz gorsi. >>Bo nie chcą uwierzyć. A co Ty robisz, aby nie być coraz gorszym? >A Ty? Walczę z wadami współpracując z łaską Bożą. To proces... >> Doskonała miłość usuwa lęk >Doskonała miłość to stan idealny i niezmienny. Nie osiągniesz jej w świecie, gdzie tak naprawdę istnieje tylko zmiana. Nie bój się jej dostrzec. Wskazałeś na samego Boga. Bóg jest miłością i to łacząc sie z Nim samym afirmujemy w siebie tę miłość i możemy ją dawać. Po autentycznej i bezinteresownej miłości można poznać, że ktoś wierzy. Kto nie miłuje nie ma w sobie Boga. Ateista tak naprawdę jeżeli by sobie uświadomił Kogo odrzuca, musiałby odrzucić bezwarunkową miłość. Pożądanie i sympatia to miłość ziemska zmysłowa i tylko podobna do miłości Bożej. Taka miłość nie usuwa lęku i jest często antonimem miłości jaką opisał św. Paweł w 1 Kor 13, 4-8.
Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | |  | | michiko (596 punktów) | >To jakaś holistyczna wizja świata w stylu NA. Świat będąc wielkim mechanizmem, składa się z nieskończonej liczby różnorodnych obiektów. Pokaż mi jakikolwiek efektywnie funkcjonujący mechanizm z elementami w żaden sposób nie powiązanymi ze sobą!
>Wierzył w cuda, ale traktował je jak coś normalnego u Boga. Brawo! Właśnie utworzyłeś swoje pierwsze powiązanie: cuda - u Boga - na Ziemi.
>Doskonała miłość usuwa lęk > Wskazałeś na samego Boga. Bóg jest miłością i to łacząc sie z >Nim samym afirmujemy w siebie tę miłość i możemy ją dawać. Gdzie jest Bóg? Jeśli nadal nie dostrzegasz świata jako całości? Nasz świat to też wszechświat. A więc Bóg musi być też i poza nim. Wszechświat się rozszerza, a więc Bóg aby nie znaleźć się w nim, musi się od niego oddalać. To zła wiadomość dla chrześcijan, dla których bycie z Bogiem jest ideałem, który chcą osiągnąć. Nie widząc jedności świata, doprowadzasz do powstania paradoksu. Niestety, dotyczy to też idealnej miłości Boskiej, która w swej istocie doskonała, a więc i niezmienna, nie może przejawiać się na Ziemi, gdzie tylko zmienność nie jest złudzeniem. Słysząc "ludzie Krzyża", np. Katarzy zapewne uciekali w popłochu, wiedząc, że właśnie nadeszła ich ostatnia godzina.
Wyrażając swój sceptycyzm, nie mam zamiaru dokuczać osobom wierzącym, tym dla których wiara jest głębokim przeżyciem wewnętrznym. Jak widać, każdy z nas funkcjonuje na różnych poziomach realności, definiując realność jako stopień lub ilość dostępnej informacji.
P.S. Odnoszę wrażenie, że wziąłeś mnie za mężczyznę. Skąd takie założenie?
|
|
| | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >To jakaś holistyczna wizja świata w stylu NA.> Świat będąc wielkim mechanizmem, składa się z nieskończonej liczby różnorodnych obiektów. Pokaż mi jakikolwiek efektywnie funkcjonujący mechanizm z elementami w żaden sposób nie powiązanymi ze sobą!Powiązane elementy tworzą całości, które funkcjonują jako pewne zbiory. Wszechświat, gdy będzie wzięty pod uwagę jako całość będzie całym Wszechświatem. Jesteśmy powiązani, ale ja mówiłem o filozofii holistycznej która zakłada, że wszystko jest we wszystkim. Z całkowitym determninizmem też się nie moge zgodzić. Jesteśmy zależni od świata jak ryba od wody, ale możemy w tym świecie się poruszać według naszej woli, a nie jesteśmy całkiem zdeterminowani. > >Wierzył w cuda, ale traktował je jak coś normalnego u Boga.> Brawo! Właśnie utworzyłeś swoje pierwsze powiązanie: cuda - u Boga - na Ziemi.Nie wiem czy dobrze to zrozumiałem... > >Doskonała miłość usuwa lęk> > Wskazałaś na samego Boga. Bóg jest miłością i to łacząc się z >Nim samym afirmujemy w siebie tę miłość i możemy ją dawać.> Gdzie jest Bóg? Jeśli nadal nie dostrzegasz świata jako całości?Jest cały, ja krytykowałem podejście holistyczne i determinizm dotyczący człowieka. > Nasz świat to też wszechświat. A więc Bóg musi być też i poza nim. Wszechświat się rozszerza, a więc Bóg aby nie znaleźć się w nim, musi się od niego oddalać.Bóg jest transcendentny i immanentny w tym świecie zarazem. Materia nie jest Bogiem, ale stworzeniem żeby było jasne. > To zła wiadomość dla chrześcijan, dla których bycie z Bogiem jest ideałem, który chcą osiągnąć.Nie jest zła Bóg panuje nad wszystkim. > Nie widząc jedności świata, doprowadzasz do powstania paradoksu.Jedność jest ale nie holistyczna. > Niestety, dotyczy to też idealnej miłości Boskiej, która w swej istocie doskonała, a więc i niezmienna, nie może przejawiać się na Ziemi, gdzie tylko zmienność nie jest złudzeniem.Miłość przejawia się tu w działaniu, a działanie jest zmiennością. > Słysząc "ludzie Krzyża", np. Katarzy zapewne uciekali w popłochu, wiedząc, że właśnie nadeszła ich ostatnia godzina.Znowu odwołanie do średniowiecza... > Wyrażając swój sceptycyzm, nie mam zamiaru dokuczać osobom wierzącym, tym dla których wiara jest głębokim przeżyciem wewnętrznym.Wiara jest zawierzeniem, zaufaniem, osobistym przylgnięciem do Boga - decyzją, a przeżycie towarzyszy temu, choć nie zawsze. > Jak widać, każdy z nas funkcjonuje na różnych poziomach realności, definiując realność jako stopień lub ilość dostępnej informacji.Nie łapię... > P.S.> Odnoszę wrażenie, że wziąłeś mnie za mężczyznę. Skąd takie założenie?Przepraszam, nie sprawdzałem, odpowiedziałem pospiesznie. Tu w większości mężczyźni piszą, dziwne trochę, ale jednak, coś w tym jest  Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | | |  | | michiko (596 punktów) | Jeśli jesteśmy zależni to nie ma całkowitej wolnej woli,wiesz o tym z własnego doświadczenia. A np. posiadanie ciała nas kompletnie determinuje. Może nie dostrzegasz powiązań, bo boisz się etykietek, typu holizm. Narastające zróżnicowanie to też holizm, a przecież od czasów istnienia np. prabakterii świat się bardzo zmienił. Bóg jest transcendentny i immanentny - dla mnie to sprzeczność, która może ma usprawiedliwić to, że Bóg istnieje poza zmysłami i jest dla nich "nieobecny". Rozumiem, że Bóg nie może być bytem materialnym, a "stworzenie" rozumiem jako bezosobową zasadę powołującą do istnienia i przejawiającą się przez to istnienie. Ale pytanie brzmi: po co ? Determinizmu nie będzie, jeśli nie zadasz tego pytania. Kiedy je zadajesz powstaje związek przyczyna - skutek. Czyżby Bóg istniał wyłącznie po to aby stworzyć człowieka? To zasada antropiczna, z którą się nie zgadzam. Można sprawę jeszcze bardziej skomplikować i zapytać się, czy ten akt stwórczy był jednorazowy? Czy miał miejsce w przeszłości jako impuls, czy jest to działanie ciągłe - Bóg tworzy świat stale od nowa, gdyby go zabrakło świat by zniknął. Doprowadza nas to na skraj zdrowia psychicznego ( nie bierz sobie tego do serca, jestem po prostu przed obiadem ). Co do średniowiecza: czyżbyś sądził, że cierpienie można "przeterminować"? Kontrast, Ty wiesz, że nic nie mam przeciwko temu w co wierzysz. Ale mnie nurtuje jedna myśl: skoro tak bardzo przylgnąłeś do Boga (a jest to Twoja ocena subiektywna ), jeśli zdarzy się coś, co spowoduje rysy i pęknięcia w Twoim światopoglądzie, co będzie dla Ciebie ostoją? Na czym się oprzesz? W zasadzie jest to pytanie retoryczne więc nie musisz mi odpowiadać. Tak tylko sobie myślę. Podzielam Twoje zdziwienie, co do tego co wiesz (że tylko mężczyźni...).
P.S. O miłości zaś wiem tyle co i Kubuś Puchatek, który od dawna twierdzi, że czasami lubimy kogoś zbyt mocno i to jest właśnie miłość. W pełni podzielam jego poglądy.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > Jeśli jesteśmy zależni to nie ma całkowitej wolnej woli,wiesz o tym z własnego doświadczenia.Nie mamy całkowicie wolnej woli, ani nieograniczonej mocy, bo jesteśmy tylko stworzeniami. Mamy jednak tej wolności w stopniu wystarczającym, aby decydować o najistotniejszych sprawach w naszym życiu. Ponosimy odpowiedzialność za nasze czyny. Nie jest to wolność absolutna, a raczej względna. Jesteśmy zdeterminowani, ale jedynie częściowo i w dużej mierze możemy działać zgodnie z własną wolą. > A np. posiadanie ciała nas kompletnie determinuje.> Może nie dostrzegasz powiązań, bo boisz się etykietek, typu holizm. Narastające zróżnicowanie to też holizm, a przecież od czasów istnienia np. prabakterii świat się bardzo zmienił.Słownik wyrazów obcych nie uwzględnia trzeciego znaczenia holizmu, stąd nieporozumienie. Według tego znaczenia cały świat nie tylko jest powiązaną jednością, ale w każdej cząstce zawiera się wszystko. Wszystko jest więc we wszystkim. Dziwnie to brzmi, ale holiści okultystyczni z New Age głoszą takie rzeczy i na tej bazie argumentują np. wróżenie z fusów kawy, czy też niektóre nurty astrologii. Z takiego myślenia zrodziły się też podstawy logiki np. zasady analogii typu jeżeli p to q itd. Wierzymy, że coś jest podobne i na podstawie podobieństw wyciągamy wnioski w podobnych sytuacjach. Zwykle się sprawdza, ale nierzadko okazuje się, że "to co prawdziwe nie zawsze jest logicznym, a to co logiczne, prawdziwym". Być może należałoby wszystko zawsze sprawdzać i opierać się jedynie na doświadczeniu, bo mogłoby się okazać, że wiele naszych sądów, to zakamuflowane wróżbiarstwo i zabobonne przepowiadanie. Wtedy w analogiach sprawdzać mogłyby się tylko takie układy, które oparte są na stałych funkcjach. Zasada 2 x 2 = 4 sprawdza się zawsze, bo istnieją tu stałe zależności, ale np. wobec kobiety przewidywania mogą się kompletnie wysypać, bo "kobieta zmienną jest"  . > Bóg jest transcendentny i immanentny - dla mnie to sprzeczność, która może ma usprawiedliwić to, że Bóg istnieje poza zmysłami i jest dla nich "nieobecny".> Rozumiem, że Bóg nie może być bytem materialnym, a "stworzenie" rozumiem jako bezosobową zasadę powołującą do istnienia i przejawiającą się przez to istnienie.Pokręcone to jakoś. > Ale pytanie brzmi: po co ? Determinizmu nie będzie, jeśli nie zadasz tego pytania. Kiedy je zadajesz powstaje związek przyczyna - skutek. Czyżby Bóg istniał wyłącznie po to aby stworzyć człowieka? To zasada antropiczna, z którą się nie zgadzam.Bóg istnieje zawsze i pytanie o sens Jego istnienia jest bezsensowne. To stworzenie można tłumaczyć jakimś celem, a nie stwórcę. Dzieło istnieje dla stwórcy, a nie na odwrót. > Można sprawę jeszcze bardziej skomplikować i zapytać się, czy ten akt stwórczy był jednorazowy? Czy miał miejsce w przeszłości jako impuls, czy jest to działanie ciągłe - Bóg tworzy świat stale od nowa, gdyby go zabrakło świat by zniknął.Trudno na to odpowiedzieć jednoznacznie. Nasz czas jest liniowy. Z naszej perspektywy, coś mogło się wydarzyć przed miliardami lat, a dla Boga to teraz jest chwila stworzenia i cała wieczność w przód i w tył z Bożej perspektywy to teraz. Dlatego zarówno powstanie świata w jednym momencie historycznym jak i odwieczne z naszej perspektywy, albo też stwarzane nieustannie z Bożej perspektywy jest wiecznym teraz. W pewnym sensie Bóg rozkłada dywan pod stopami każdego człowieka. Jesteśmy już zapisani jak na płycie kompaktowej. Może w przyszłości ludzie nas wspominają i oni też są zapisani, ale nie zdeterminowani. W wolności zapisujemy strony księgi naszego życia i z tego co zapisaliśmy zdamy rachunek na dzień sądu. > Doprowadza nas to na skraj zdrowia psychicznego ( nie bierz sobie tego do serca, jestem po prostu przed obiadem ).Co do średniowiecza: czyżbyś sądził, że cierpienie można "przeterminować"? Nie wiem o co chodzi... > Kontrast, Ty wiesz, że nic nie mam przeciwko temu w co wierzysz. Ale mnie nurtuje jedna myśl: skoro tak bardzo przylgnąłeś do Boga (a jest to Twoja ocena subiektywna ), jeśli zdarzy się coś, co spowoduje rysy i pęknięcia w Twoim światopoglądzie, co będzie dla Ciebie ostoją? Na czym się oprzesz?Trzeba dbać, aby rysy nie powstawały. Prawdziwa wiara domaga się nadziei i ufności. Jeśli nie byłbym pewny, że istnieje Bóg, nie miałbym wiary. Bezsensowne jest głoszenie tego w co się nie wierzy. > O miłości zaś wiem tyle co i Kubuś Puchatek, który od dawna twierdzi, że czasami lubimy kogoś zbyt mocno i to jest właśnie miłość. W pełni podzielam jego poglądy.Lubienie, to tylko uczucie sympatii, miłość jest czymś innym. Nawet zwykła miłość naturalna jest czymś innym niż lubienie. Agape ewangeliczna to coś więcej niż uczucia. Wszystko co o tej miłości mówimy to tylko opis wybranych aspektów. Boża obecność uaktywnia w nas tę miłość i to jest dowód na istnienie Boga, którego nie rozumie żaden niedowiarek. Gdy Pan przychodzi nie ma muru, ani twierdzy, która by się ostała. Wszystko może się posypać jak domek z kart. Bóg przychodzi jednak zwykle do tych, którzy Go szczerze pragną, nie włamuje się na siłę do ludzkich serc. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | | | | |  | | michiko (596 punktów) |
Posłuchaj rozbawiłeś mnie. Śmieję się teraz. Ale nie z Ciebie, tylko do Ciebie. Nie wiem czego bardziej bronisz: swojej wiary czy prawa do jej posiadania? Przecież nie odmawiam Tobie ani jednego ani drugiego. Wręcz przeciwnie. Jak to powiedziano: wierz człowieku w to co wierzysz, bo nie wiadomo, kim byś był bez swojej wiary.Dlaczego jednak tak bardzo zależy Ci na przekonywaniu mnie i udawadnianiu mi jak bardzo się mylę? Mogę też jeszcze raz Ci powtórzyć, że nie należę do żadnej sekty. Nie przyjmując i podważając moją argumentację jednocześnie narzucasz mi swoje przekonania. W moim odczuciu, to już przestaje być polemiką.Owieczki swojego kościoła też ze mnie nie zrobisz. To czy posiadamy wolność w stopniu, jak piszesz wystarczającym, jest odczuciem subiektywnym. Zazwyczaj każdy ubolewa, że ma jej zbyt mało.I nie jest też prawdą moim zdaniem, że możemy dowolnie decydować o "najistotniejszych sprawach w naszym życiu".Ja na przykład nie mogłam zadecydować o dacie moich narodzin. Nie zamierzam popełnić samobójstwa, więc nie ja będę decydować o tak istotnym dla mnie zdarzeniu, jak moja śmierć. Co do logiki - jest to zarzut stawiany zwykle kobietom, posądzanym o jej brak. Jeśli chodzi o wymienione przez Ciebie dogmaty, dla mnie jest to tylko stawianie niepotrzebnych barier ludzkiemu rozumowi. Wywody pseudonaukowe mnie nie interesują. Dla mnie to tylko produkty Twojego umysłu.Jesteś człowiekiem takim jak ja, więc muszę Cię szanować, nie dotyczy to jednak Twoich poglądów. Czy muszę Ci tłumaczyć, że wyraz, którego z takim uporem nie chcesz zrozumieć znajdziesz w słowniku wyrazów bliskoznacznych? Wtedy może pojmiesz, że ludzkie cierpienie ma swoją wartość, nawet jeśli dotyczy to ludzi żyjących w odległej epoce, bo ich historia wplata się w dzieje całej ludzkości. I tu, muszę przyznać rozczarowałeś mnie najbardziej.Uwielbiając swojego Boga, ludzi masz za nic. Co do światopoglądu - piszesz, że trzeba dbać, aby rysy nie powstały. To unik przed jednoznaczną odpowiedzią. Ty się tego po prostu boisz. Boisz się, jak każdy człowiek. "Doskonała miłość usuwa lęk"- Twoje ulubione motto - lecz ja nie widzę w Tobie doskonałej miłości, natomiast Twój lęk jak najbardziej - stąd te patetyczne słowa skierowane do mnie. One nie mnie mają przekonać, nie Kontrast? Ty to wiesz - one mają przede wszystkim przekonać Ciebie.
A co do mojego ulubionego Kubusia Puchatka - Dlaczego fundamentaliści to ludzie z reguły pozbawieni poczucia humoru?
I ostrzegam Cię Kontrast: na żaden Twój post o podobnej treści, więcej nie odpowiem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > PosłuchajSłucham... > rozbawiłeś mnie. Śmieję się teraz. Ale nie z Ciebie, tylko do Ciebie.Nie musisz odkręcać kota ogonem. Tu mnie faceci bezpardonowo atakują od kilku miesięcy, więc się uodporniłem i nie popłaczę się z powodu kolejnej uwagi.  > Nie wiem czego bardziej bronisz: swojej wiary czy prawa do jej posiadania? Przecież nie odmawiam Tobie ani jednego ani drugiego. Wręcz przeciwnie.Tu też nie jestem do końca pewien. > Jak to powiedziano: wierz człowieku w to co wierzysz, bo nie wiadomo, kim byś był bez swojej wiary.Byłbym pewnie ateistą  > Dlaczego jednak tak bardzo zależy Ci na przekonywaniu mnie i udawadnianiu mi jak bardzo się mylę?Wyrażam swoje zdanie, a przekonywanie chyba nie jest prawnie zakazane. Racjonaliści też próbują mnie tu przekonywać, że nie mam racji, więc nie jestem dłużny. > Mogę też jeszcze raz Ci powtórzyć, że nie należę do żadnej sekty.Specjalnie sprowokowałem ten temat holizmu  > Nie przyjmując i podważając moją argumentację jednocześnie narzucasz mi swoje przekonania. W moim odczuciu, to już przestaje być polemiką.Owieczki swojego kościoła też ze mnie nie zrobisz.Trochę to śmieszne. Wypowiadam swoją opinię, czy próbuję powiedzieć jak widzę pewne rzeczy, a adwersarze mają do mnie pretensję. To jakiś rodzaj cenzury jak za komuny zakazujacy katolikom mówić. Czy ja zabraniam Ci wypowiadać się albo kiedykolwiek powiedziałem do kogoś z ateistów, że próbuje mnie "nawracać" na ateizm. Gdy bronię się przed zarzutami albo próbuję przekonać w dyskusji do swoich racji adwersarze w obraźliwy sposób atakują mnie, to tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że wielka lipą jest deklarowany tu pluralizm światopoglądowy. Owszem akceptuje się wszystkie poglądy, ale nie katolickie. Cdn.
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Ciąg dalszy. > To czy posiadamy wolność w stopniu, jak piszesz wystarczającym, jest odczuciem subiektywnym. Zazwyczaj każdy ubolewa, że ma jej zbyt mało.I nie jest też prawdą moim zdaniem, że możemy dowolnie decydować o "najistotniejszych sprawach w naszym życiu".O życiu nie możemy i o wielu innych rzeczach też, ale nie oznacza to, że nic nie możemy. Mamy przecież całkiem dużą strefę wolności i możemy ją dzięki pracy nad sobą poszerzać. Zresztą bezsensowna jest dyskusja na temat oczywistych rzeczy. > Co do logiki - jest to zarzut stawiany zwykle kobietom, posądzanym o jej brak.Może kobiety trzymając się bardziej konkretów i głosu intuicji są bliżej realnej rzeczywistości niż bardziej logiczni mężczyźni opierający swoje sądy na schematach i analogiach (abstrakcji)? > Jeśli chodzi o wymienione przez Ciebie dogmaty, dla mnie jest to tylko stawianie niepotrzebnych barier ludzkiemu rozumowi.Dogmaty? Bariery? 2 x 2 = 4 to też jakaś forma dogmatu. Można nie wierzyć i za każdym razem sprawdzać licząc. Gdy się ma ufną wiarę, wtedy dogmaty nie są straszne, są otwartymi drzwiami do całych kosmosów, życia braknie, żeby to zgłębić i zrozumieć. > Wywody pseudonaukowe mnie nie interesują. Dla mnie to tylko produkty Twojego umysłu.Jeśli za naukę uznamy tylko nauki ścisłe, to wtedy wszystko inne jest iluzją... > Jesteś człowiekiem takim jak ja, więc muszę Cię szanować, nie dotyczy to jednak Twoich poglądów.Masz emocjonalny stosunek do poglądów, więc mnie to coś mówi. Zawsze jak mamy takie podejście warto się siebie zapytać dlaczego? i skąd to się wzięło? Po nitce do kłebka można odkryć ciekawe rzeczy  > Czy muszę Ci tłumaczyć, że wyraz, którego z takim uporem nie chcesz zrozumieć znajdziesz w słowniku wyrazów bliskoznacznych? Wtedy może pojmiesz, że ludzkie cierpienie ma swoją wartość, nawet jeśli dotyczy to ludzi żyjących w odległej epoce, bo ich historia wplata się w dzieje całej ludzkości.Wiem, co oznacza cierpienie, ale trzeba być jasnowidzem, żeby zrozumieć o co Ci chodzi. > I tu, muszę przyznać rozczarowałeś mnie najbardziej.Uwielbiając swojego Boga, ludzi masz za nic.Tu to już stwierdzenie zupełnie nieadekwatne. Nie wiem, do czego zmierzasz z hasłem o ludzkim cierpieniu w odległych epokach, a tym bardziej nie widzę zwiazku, z moją postawą wobec ludzi. Skąd takie wnioski? > Co do światopoglądu - piszesz, że trzeba dbać, aby rysy nie powstały. To unik przed jednoznaczną odpowiedzią.Jak o wszystko i o to trzeba dbać. A jeśli chodzi o wiarę, to raczej musiałem sklejać ją albo raczej bydować na nowo po przygodzie z okultyzmem i ateizmem, więc do tych nie chcę wracać. Kilkanaście lat straciłem na leczenie ran. > Ty się tego po prostu boisz. Boisz się, jak każdy człowiek.Nie boję się, bo dla mnie ateizm to druga strona tego samego medalu co panteizm. Jedno i drugie odrzucam, dlatego to przewrażliwienie wobec holizmu. > "Doskonała miłość usuwa lęk"- Twoje ulubione motto - lecz ja nie widzę w Tobie doskonałej miłości, natomiast Twój lęk jak najbardziejCo Ty nazywasz lękiem? Ja go nie czuję. Może obawiam się bandy osiłków gdy wracam sam wieczorem, czy też, że samolot, którym bym leciał, moze się rozbić, ale to normalny lęk samozachowawczy. Przypisujesz mi jakieś fobie, których nie mam. Gdy nie wierzyłem w Boga nie wiedziałem kim jestem i dokąd zmierzam, wszystko było bezsensowne, ale nic poza tym, całkiem dobrze się czułem, gdy nie wiedziałem, że mam ropiejące rany. Człowiek w szoku i amoku nie czuje bólu. Wiara jest czasami jak środek dezynfekujący na ropiejącą ranę, bardzo boli, ale dzięki temu rana może się zagoić. > - stąd te patetyczne słowa skierowane do mnie.Patetyczne słowa, ciekawe każdy mi tu coś przypisuje. Nazbierało sie trochę tych postów, więc może kiedyś to przejrzę i wypiszę sobie te różne określenia na mój temat. Istny kameleon ze mnie. Agresywa ze mnie zrobili, nielogicznego i inne. Dobrze, że mam poczucie humoru i mnie to bawi  > One nie mnie mają przekonać, nie Kontrast? Ty to wiesz - one mają przede wszystkim przekonać Ciebie.Czy ja wiem, mnie nie muszą. Może ktoś inny przeczyta i zastanowi się. Nie wiem... > A co do mojego ulubionego Kubusia Puchatka -> Dlaczego fundamentaliści to ludzie z reguły pozbawieni poczucia humoru?Bo boją sie, że to w co wierzą jest iluzją, czyli tak w głębi ducha są niewierzącymi. Ja się nie boję i dlatego rozmawiam z ateistami. Nawet w rodzinie mam ateistów  Pozdrawiam! PS. Wiem jak trudno jest uwierzyć, dlatego nie dziwi mnie specjalnie postawa adwersarzy. Sam potrzebowałem kilku lat, aby stać się wierzącym, a nie tylko "zakładnikiem Pascala".
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | |  | | Wojciechowski | A ja używając szarych komórek w celu podporządkowania sobie kmiotków i gawiedzi tudzież kobiet, co by byli mi posłuszni zrobiłbym tak:
- upatrzyłbym sobie niewolnika arabskiego lub żydowskiego z brodą, pejsami, świeżo dobrze ubitego i jeszcze ociekającego i pasujacego do wyobrażenia,
- przygotowałbym wcześniej kilka gałązek cierniowych, żeby było bardziej wiarygodnie,
- przygotowałbym płócienko nasączone solą używaną przez Egipcjan do mumifikacji faraonów i jeszcze jakimiś konserwantami roślinnymi dajmy na to,
- zawinąłbym w to płócienko, szczelnie i dokładnie ciałko,
- potrzymałbym trochę to w suchym miejscu,
- odwinąłbym i podrzucił w jakieś miejsce dobrze mi znane,
- nakazałbym wybić do nogi wszystkich folozofów, nieposłusznych, zarozumiałych i nielegalnie wyuczonych, jakichś astronomów, fizyków i co tam jeszcze by mi przszło na myśl,
- natępnie odnalazłbym sprytnie te płócienko, sprosił świadków, gawiedź, kmiotków oraz moich wspólników w dziele, spodziewających się dużej kasy i władzy, co by ich obecność była jak obecność sędziego w sądzie, może jeszcze ze dwóch takich co ukradli księżyc,
|
|
| | | |  | | kontrast | Musiałbyś jeszcze podróżować w czasie z kosmitami, bo tylko oni mają taką technologię  Powodzenia...
|
|
| | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > Niedowiarkowie - na kolana !(...) > Sprawa jak widać jest poważna. Zaczynam rozumieć tych, którzy optują za przyjmowaniem Komunii do ręki. Drwisz sobie Placowniku. Za dużo książeczek przeczytałeś i myślisz, że strój słów podkreślający urodę myśli jest czymś więcej niż strojem podkreślającym urodę myśli. Jeszcze nie złapałeś, że to "marność i pogoń za wiatrem"? Czy czytanie książek czyni mądrzejszym, a bogate słownictwo szlachetniejszym? "Bóg wybrał to co głupie w oczach świata"(por. 1Kor 1,27).
Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Drwisz sobie Placowniku A czyż tekst: Pusta przestrzeń wewnątrz ciała odpowiada komorze sercowej jako komentarz do tego zdjęcia zasługuje na coś więcej niż drwinę? > Za dużo książeczek przeczytałeś Profesorek - to Twoje określenie profesora Jerzego Bralczyka, teraz książeczki. Cóż, dajesz świadectwo. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >Drwisz sobie Placowniku> A czyż tekst: Pusta przestrzeń wewnątrz ciała odpowiada komorze sercowej jako komentarz do tego zdjęcia zasługuje na coś więcej niż drwinę?Gdzie to wyczytałeś, nic takiego nie napisali, na podanej stronie. Jeśli ktoś napisał na jakiejś stronie podobne zdanie (chciałbym zobaczyć), to zwykły błąd redaktora. Ty oczywiście dostrzegasz jedynie błędy i wpadki, a wygląda na to, że cała reszta Cię nie interesuje. > >Za dużo książeczek przeczytałeś> Profesorek - to Twoje określenie profesora Jerzego Bralczyka, teraz książeczki. Cóż, dajesz świadectwo.Znowu wyciągasz atmatę ośmieszania moich wypowiedzi? Polecam robocze opracowanie na temat zasad dialogu jakie kiedyś zrobiłem, jak łamię te zasady, zrób wypisy i przyślij mi na pocztę. Na słuszną krytykę nie będę narzekał. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Gdzie to wyczytałeś, nic takiego nie napisali, na podanej stronie. Jeśli ktoś napisał na jakiejś stronie podobne zdanie (chciałbym zobaczyć), to zwykły błąd redaktora. Nasza Arka - Miesięcznik rodzin katolickich Błąd redaktora powiadasz? Jeśli za błąd uznasz niewykreślenie tej bzdury, to jestem skłonny się z Tobą zgodzić. > Polecam robocze opracowanie na temat zasad dialogu jakie kiedyś zrobiłem Nie omieszkam się zapoznać. Być może dowiem się jakimi zasadami się kierowałeś, wyrażając się w lekceważącym tonie o moich lekturach (książeczki), nawet ich nie znając. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | > >Gdzie to wyczytałeś, nic takiego nie napisali, na podanej stronie. Jeśli ktoś napisał na jakiejś stronie podobne zdanie (chciałbym zobaczyć), to zwykły błąd redaktora.> Nasza Arka - Miesięcznik rodzin katolickich > Błąd redaktora powiadasz? Jeśli za błąd uznasz niewykreślenie tej bzdury, to jestem skłonny się z Tobą zgodzić.To ewidentna pomyłka. Prawdopodobnie ktoś po drodze, pomylił się w tłumaczeniu albo w inny sposób, np. zjedzenie jakiegoś słowa, na innych stronach opisujących cud nie ma tego błędu. To jest archiwalne wydanie, więc już raczej nie poprawią, ale możesz napisać, że znalazłeś taki błąd, to przy innej okazji poprawią. > >Polecam robocze opracowanie na temat zasad dialogu jakie kiedyś zrobiłem> Nie omieszkam się zapoznać. Być może dowiem się jakimi zasadami się kierowałeś, wyrażając się w lekceważącym tonie o moich lekturach (książeczki), nawet ich nie znając.Użyłem pieszczotliwego określenia, a Ty zaraz myślisz, że lekceważący. Chciałem wskazać na postawę niektórych intelektualistów, którzy uważają się za lepszych, bo przeczytali kilkaset książek. Warto czytać książki, ale trzeba mieć pokorę, aby nie gardzić mądrością prostych ludzi, którzy czasami potrafią zaskoczyć oczytanego erudytę. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | |  | | jaro33 | A każda bryłka Krwi waży tyle co wszystkie razem.
Pojedź do Lanciano i poproś opiekunów cudu, może pozwolą ci zważyć? A uważasz, że 2 profesorów nauk ścisłych ryzykowałoby swoja karierę, potwierdzając, coś, co odbiega od praw fizyki, wiedząc, ze jest to nieprawda?
|
|
| |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Ja nie potrzebuję tych znaków, aby wierzyć i nawet, gdyby ich nie było, pewnie nie miałoby to dużego znaczenia Oto sedno i sens WIARY! Buahahahahaha!
|
|
| | |  | | Kontrast (1042 punktów) | >>Ja nie potrzebuję tych znaków, aby wierzyć i nawet, gdyby ich nie było, pewnie nie miałoby to dużego znaczenia >Oto sedno i sens WIARY! Buahahahahaha! Te znaki to dla niedowiarków. Myślę, że będą coraz bardziej wyraźne. Im większa niewiara tym znaki muszą być mocniejsze. Prawdziwa wiara, to zaufanie Bogu. Istnienie Boga jest oczywiste, chyba, że wszystko jest iluzją, ale czyją?
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
 | | JATO (2644 punktów) | Zgodnie z moją wiedzą tzw. Całun Turyński jest średniowieczna mistyfikacją. Metoda datowania poprzez izotop wegla C14 wykluczyła jego wcześniejsze pochodzenie. Ale. Skoro mówimy o cudach. Cuda sie zdażają. Takim cudem jest fideistyczna wiara w cuda. Cuda, którym przeczy wiedza na poziomie podstawówki. Niejaki Jerzy Lec ukuł kiedyś taką myśl" "A może to Bóg upatrzył mnie sobie na ateistę". W moim przypadku na agnostyka i tyle. Każdemu wolno mieć własny światopogląd choć KK temu przeczy w myśl posłania "Idźcie i nauczajcie...". Właśnie NAUCZAJCIE a nie "wciskajcie kit" (przepraszam za niewybredny kolokwializm. Różnych materialnych cudów była w histowii KK i nie tylko KK mnogość wielka. W zasadzie wszytkie nie wytrzymały krytyki rozumu. Tu pragnę pocieszyć chwilowego interlokutora. Cuda na prawdę sie zdarzają. Są one jednak zupełnie innej natury niż "Chusta Świetej Weroniki" (obecnie nazywa się to Całun Turyński). Obrazy i figury nie płaczą i nie krwawią. Natomiast nauka wyjaśnia wiele zjawisk uważanych wcześniej za cud. Trzeba tylko poczekać. Pozdrawiam. JATO
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
|  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > Zgodnie z moją wiedzą tzw. Całun Turyński jest średniowieczna mistyfikacją. Metoda datowania poprzez izotop wegla C14 wykluczyła jego wcześniejsze pochodzenie.Wpisałem kilka haseł w Googlach i wyskoczyła mi jedna stronka www.kuria.(*)zyje/index.php?numer=09&art=18C14, było jednym z wielu badań... > Ale. Skoro mówimy o cudach. Cuda sie zdażają. Takim cudem jest fideistyczna wiara w cuda. Cuda, którym przeczy wiedza na poziomie podstawówki.Wyżej napisałem o takich głupich pseudocudach, a raczej dziwnych zjawiskach jakie często wykorzystują okultyści. Prawdziwe cuda mają cel i sens, to podstawowe kryterium. > Niejaki Jerzy Lec ukuł kiedyś taką myśl" "A może to Bóg upatrzył mnie sobie na ateistę". W moim przypadku na agnostyka i tyle.Z tym to do protestantów i to nie wszystkich. Predestynacja to ich działka. > Każdemu wolno mieć własny światopoglądPewnie, że wolno, ale można na siebie bicz ukręcić (por. 1Kor 10,23)  > choć KK temu przeczy w myśl posłania "Idźcie i nauczajcie...". Właśnie NAUCZAJCIECo w tym dziwnego? Racjonaliści z tego portalu też chcą nauczać. Czyżby zazdrość? > a nie "wciskajcie kit" (przepraszam za niewybredny kolokwializm.Dzisiaj już trochę lepiej wiemy, co jest kitem  > Różnych materialnych cudów była w histowii KK i nie tylko KK mnogość wielka. W zasadzie wszytkie nie wytrzymały krytyki rozumu.Rozum też jest cudem, a jakoś się nieźle trzyma  > Tu pragnę pocieszyć chwilowego interlokutora. Cuda na prawdę sie zdarzają. Są one jednak zupełnie innej natury niż> "Chusta Świetej Weroniki" (obecnie nazywa się to Całun Turyński).Nie masz pojęcia o czym mówisz, poczytaj... > Obrazy i figury nie płaczą i nie krwawią.To skąd się to bierze? Przecież naukowcy badają te zjawiska i nie znajdują urządzeń. To raczej coś jak fluktuacje. Przecież to nie wymysły, a konkretne rzeczy, są zdjęcia, świadkowie, badania. Masz jakieś wyjaśnienie? > Natomiast nauka wyjaśnia wiele zjawisk uważanych wcześniej za cud. Trzeba tylko poczekać.Pewnie, że wyjaśnia, bo cuda dzieją się na bazie tego, co normalne i naturalne. Np. uzdrowienia z raka w kilka godzin, a nawet natychmiastowe, wstawanie z wózków i chodzenie sparaliżowanych ludzi. Widziałem na własne oczy i wiele świadectw spisano. Pewnie, wszystko można jakoś wytłumaczyć. Dla chcącego nic trudnego  Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| |  | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) |
> >Tu pragnę pocieszyć chwilowego interlokutora. Cuda na prawdę sie zdarzają. Są one jednak zupełnie innej natury niż> >"Chusta Świetej Weroniki" (obecnie nazywa się to Całun Turyński).Tu się zgodzę zdajecie sobie sprawę że św. Weronika wcale nie musiała być Weroniką. "Vera ikona " od verum z łac. - prawda czyli obraz prawdziwy tak powstała św. Weronika Pozdrawiam sympatyk racjonalizmu i katolicyzmu.
|
|
| |  | | JATO (2644 punktów) | jak to zrobić by figura płakała - odpowiedź w ostatnim odcinku skądinąd kiepawego filmu "Kamienia śmierci" (TVP 1). O Chuscie sw. Weroniki czytałem w sztandarowym dziele (pro) "Całun Turyński" (autora nie pamietam. Pozdrawiam. JATO
Prawo Wylera: Nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto nie musi ich zrobić sam.
|
|
| | |  | | Kontrast (1042 punktów) | >jak to zrobić by figura płakała - odpowiedź w ostatnim odcinku skądinąd kiepawego filmu "Kamienia śmierci" (TVP 1). Pieniądze też można podrobić, ale to nie oznacza, ze wszystkie są podrobione. Podrabia się oryginały. Cuda się zdarzają. Wszystko tak naprawdę jest cudem, a to co nazywamy cudami to nadzwyczajne cuda, coś nieco innego od tych cudów, do których się przyzwyczailiśmy.
Pozdrawiam.
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
 | | zenek | Witam > Niestety jak przypuszczałem, wszyscy ateiści od razu odrzucają takie dowody, no bo przecież nie można udowodnić istnienia Boga. Prędzej uwierzyliby w lądowanie kosmitów, ale to taka moja złośliwa uwaga. Zbyt wiele mają do stracenia.Mam dokładnie to samo wrażenie odnośnie wierzących. Poza tym słowo "dowody" na te banialuki to gruba przesada. > Bardzo chciałbym, aby zrobiono badania genetyczne, wtedy mogłoby się okazać, że to ta sama krew. Ciekawe, co by wtedy wymyślono?Zastanawiałeś się czemu mając tak silny dowód w ręku Kościół go nie używa? > Ateizm to system filozoficzny i uwierzenie w Boga zniszczyłoby ów system u korzeni, dlatego tak silnie jest ufortyfikowany w tym punkcie.Najwyraźniej Bóg lubi ateistów, skoro robi wszystko żeby byli liczni. > Jest to tak widoczne, że nie potrzeba nawet analizy.Polemizowałbym. > Pozostaje tylko współczuć tym, którzy z różnych powodów nie potrafią uwierzyć.Nie jest tak źle. Zobaczysz... > Są takie osoby, co pragną uwierzyć, ale są nieufni i szukają znaków, ale jak się pokaże, nie wierzą.Bo się pokazuje jakieś brednie. Wybacz dosadność ale mam wrażenie, że autor wątku wszystkich podpuszcza publikując tu takie farmazony. A Ty to łykasz. > Ufają jedynie temu, co można dotknąć, zobaczyć, pomacać itd. Można więc użyć skrótu myślowego i nazwać niewiarę zgodnie z semantyką NIEUFNOŚCIĄ.Z tym się zgodzę - nieufnością wobec plotek i rzeczy niesprawdzonych (niekiedy wręcz niemożliwych do sprawdzenia). Postawę odwrotną nazwałbym NAIWNOŚCIĄ. > PS. Czuję, że znowu włożyłem kij w mrowisko  Przesada... Pozdrawiam.
|
|
|  | | Kontrast (1042 punktów) | Skąd się bierze ta podejrzliwość i demaskatorski ton. Chyba z poprzedniego systemu. W końcu wierzący to imperialiści, szpiedzy Watykanu, wrogowie ludu i co tam jeszcze ? 
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| |  | | zenek | > Skąd się bierze ta podejrzliwość i demaskatorski ton.Ale naprawdę jesteś ciekaw, czy tylko starasz się mi dokopać? > Chyba z poprzedniego systemu. W końcu wierzący to imperialiści, szpiedzy Watykanu, wrogowie ludu i co tam jeszcze ?  A to napisałeś w jakimś nawiązaniu do mojej wypowiedzi, czy po prostu tak sobie, bo nic Ci akurat nie przyszło do głowy?
|
|
| | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >Skąd się bierze ta podejrzliwość i demaskatorski ton.> Ale naprawdę jesteś ciekaw, czy tylko starasz się mi dokopać?Ciekaw jestem czy dowiem sie coś, czego bym już nie wiedział... > >Chyba z poprzedniego systemu. W końcu wierzący to imperialiści, szpiedzy Watykanu, wrogowie ludu i co tam jeszcze ?  > A to napisałeś w jakimś nawiązaniu do mojej wypowiedzi, czy po prostu tak sobie, bo nic Ci akurat nie przyszło do głowy?Przeczytałem jeszcze raz i rzeczywiście masz rację, pewnie pisałeś tylko o samych cudach. Tutaj jest taka wieża Babel, że trudno bez daru jasnowidzenia domyślić się, co mają na myśli wszyscy odpowiadający na post. Po hurtowej odpowiedzi na kilka doczepliwych komentarzy łatwo o pomyłkę. Jako teolog jestem podejrzliwy wobec cudów i czasami ciężko przełknąć niektóre rzeczy. W zasadzie wszystkie bezsensowne dziwaczne wydarzenia są podejrzane. Cuda uznawane przez Kościół w zasadzie same w sobie nie są celem, ale raczej znakiem towarzyszącym czemuś innemu, ważniejszemu. Większym cudem są przemiany serc u ludzi niż jakieś niewyjaśnione zjawiska. Niektóre rzeczy z punktu widzenia współczesnych racjonalnie myśących ludzi zakrawają na dowcip Pana Boga. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | |  | | zenek |
>Ciekaw jestem czy dowiem sie coś, czego bym już nie wiedział...
Piszesz tak, jakbyś wiedział już wszystko. Nie spodziewam się, żebym mógł Ci powiedzieć coś nowego. Tym bardziej, że Ciebie to chyba po prostu nie interesuje... O ile nie służy konkretnemu celowi w jakim tu pisujesz. Daruję więc sobie banały o tym, dlaczego nie ufam relacjom o cudach. Natomiast dziwię się Tobie, że podejmujesz się obrony tego rodzaju historii - szczególnie tutaj, gdzie nie powinieneś liczyć na naiwnego czytelnika. Skutek jest raczej odwrotny do zamierzonego. Zresztą nawet Kościół zazwyczaj wykazuje dużą rezerwę do tego typu relacji i słusznie.
>Przeczytałem jeszcze raz i rzeczywiście masz rację, pewnie pisałeś tylko o samych cudach.
Pisałem tylko o cudach.
>Tutaj jest taka wieża Babel, że trudno bez daru jasnowidzenia domyślić się, co mają na myśli wszyscy odpowiadający na post. >Po hurtowej odpowiedzi na kilka doczepliwych komentarzy łatwo o pomyłkę.
Męczą Cię te ciągłe uszczypliwości. Rozumiem to. Ale trochę sam się tu postawiłeś w takiej roli - męczennika za wiarę. Zresztą często nie pozostajesz dłużny...
>Jako teolog jestem podejrzliwy wobec cudów i czasami ciężko przełknąć niektóre rzeczy. W zasadzie wszystkie bezsensowne dziwaczne wydarzenia są podejrzane. Cuda uznawane przez Kościół w zasadzie same w sobie nie są celem, ale raczej znakiem towarzyszącym czemuś innemu, ważniejszemu.
To że cuda nie są celem jest jasne. Cel też jest oczywisty. Natomiast różnimy się w ocenie tego czy cuda o jarmarcznym (wybacz) charakterze są realnym znakiem owego czegoś ważniejszego. Bo jeśli nie, to w pewnym sensie TO ośmieszają.
>Większym cudem są przemiany serc u ludzi niż jakieś niewyjaśnione zjawiska.
Zgoda. Tylko, że dla mnie dają się one wytłumaczyć na drodze psychologii.
>Niektóre rzeczy z punktu widzenia współczesnych racjonalnie myśących ludzi zakrawają na dowcip Pana Boga.
Jeśli Pan Bóg jest to ma specyficzne poczucie humoru. Niektóre Jego dowcipy są z gatunku tych nieprzyjemnych.
|
|
| | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >Ciekaw jestem czy dowiem sie coś, czego bym już nie wiedział...> Piszesz tak, jakbyś wiedział już wszystko. Nie spodziewam się, żebym mógł Ci powiedzieć coś nowego.Po takiej liczbie odpowiedzi ze strony forumowiczów, ale również nie małej własnej wiedzy jaką miałem wcześniej, naprawdę trudno mnie zaskoczyć. Jeszcze niedawno biegałem wokół tych murów, jakie niewierzący postawili tu bardzo szczelnie. Zaskoczyło mnie, że te mury są, aż tak grube. Ja nie noszę tylu zbroi na sobie... > Tym bardziej, że Ciebie to chyba po prostu nie interesuje... O ile nie służy konkretnemu celowi w jakim tu pisujesz.A skąd wiesz jaki mam cel pisania? Zwykle odpowiadam tylko na pytania i zarzuty, a skoro odpowiedzi są jednocześnie treścią przekazu, to już nie moja wina. Nikogo nie zmuszam do odpowiedzi na moje posty. Nie spodziewam się, że kogoś przekonam, a raczej chcę się dowiedzieć jak pojmują rzeczywistość niewierzący i dlaczego wybrali taką drogę. Właściwie odpowiedź znam, ale chcę usłyszeć to bezpośrednio. Niestety zamiast realizować ten cel muszę się wdawać w różne dyskusje z antyklerykałami, którzy doszukują się błędów logicznych w moich wypowiedziach itp. > Daruję więc sobie banały o tym, dlaczego nie ufam relacjom o cudach.> Natomiast dziwię się Tobie, że podejmujesz się obrony tego rodzaju historii - szczególnie tutaj, gdzie nie powinieneś liczyć na naiwnego czytelnika. Skutek jest raczej odwrotny do zamierzonego. Zresztą nawet Kościół zazwyczaj wykazuje dużą rezerwę do tego typu relacji i słusznie.Ja mam dużą rezerwę do dziwnych zjawisk, ale niektóre są po prostu niezaprzeczalne. Choć jak ktoś jest uparty, to w każdym cudzie będzie się doszukiwał manipulacji, a jak już nie przejdzie ta opcja, próbuje tłumaczyć w inny sposób. > >Przeczytałem jeszcze raz i rzeczywiście masz rację, pewnie pisałeś tylko o samych cudach.> Pisałem tylko o cudach.> >Tutaj jest taka wieża Babel, że trudno bez daru jasnowidzenia domyślić się, co mają na myśli wszyscy odpowiadający na post. >Po hurtowej odpowiedzi na kilka doczepliwych komentarzy łatwo o pomyłkę.> Męczą Cię te ciągłe uszczypliwości. Rozumiem to. Ale trochę sam się tu postawiłeś w takiej roli - męczennika za wiarę. Zresztą często nie pozostajesz dłużny...A w imię czego mam być dłużny. Chrystus nie namawiał do masochizmu. Miłość chrześcijańska jest asertywna a uległa tam, gdzie miłość bliźniego tego wymaga. Jezus całkiem asertywnie ukręcił bicz ze sznurków i porozganiał przekupniów ze świątyni. Ja nikogo nie wyzywam, ani nie rzucam kalumni, a najwyżej uszczypliwie coś powiem. Daleko mi do Tresy, która jest tu naprawdę niedoścignionym wzorem cierpliwości i opanowania. > >Jako teolog jestem podejrzliwy wobec cudów i czasami ciężko przełknąć niektóre rzeczy. W zasadzie wszystkie bezsensowne dziwaczne wydarzenia są podejrzane. Cuda uznawane przez Kościół same w sobie nie są celem, ale raczej znakiem towarzyszącym czemuś innemu, ważniejszemu.> To że cuda nie są celem jest jasne. Cel też jest oczywisty. Natomiast różnimy się w ocenie tego czy cuda o jarmarcznym (wybacz) charakterze są realnym znakiem owego czegoś ważniejszego. Bo jeśli nie, to w pewnym sensie TO ośmieszają.Zwykle właśnie takie jarmarczne cuda od razu idą pod topór krytyki odpowiedzialnych za rozeznawanie w Kościele. Dzisiaj badania są tak surowe, że nie uznaje się za cud, żadnych oszustw. Weryfikuje się jeszcze zjawiska od strony teologicznej. Jeżeli jakieś objawienie, czy niecodzienny znak jest wyraźnie sprzeczny z pewnymi kryteriami, nie mogą zostać uznane za cud. Manifestacje demoniczne i jakieś paranormalne zjawiska towarzyszące różnym praktykom magicznym nie mogą być uznane za cuda przez Kościół. > >Większym cudem są przemiany serc u ludzi niż jakieś niewyjaśnione zjawiska.> Zgoda. Tylko, że dla mnie dają się one wytłumaczyć na drodze psychologii.Wszystko dzieje się przez psychologię. Wiara też jest psychologicznym zjawiskiem, podobnie i niewiara. Jeżeli się widzi tylko stronę behawioralną, to tak to wygląda. > >Niektóre rzeczy z punktu widzenia współczesnych racjonalnie myśących ludzi zakrawają na dowcip Pana Boga.> Jeśli Pan Bóg jest to ma specyficzne poczucie humoru. Niektóre Jego dowcipy są z gatunku tych nieprzyjemnych.Jak ktoś nie ma poczucia humoru, to o wszystko się obraża  Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | |  | | zenek | Witam > Jeszcze niedawno biegałem wokół tych murów, jakie niewierzący postawili tu bardzo szczelnie. Zaskoczyło mnie, że te mury są, aż tak grube. Ja nie noszę tylu zbroi na sobie...Ja tych murów nie widzę zupełnie. Dla mnie to twoje strzały są papierowe. Nie wiem nic o innych - jeśli chodzi o mnie to ja bym nawet chciał, żeby Bóg (jakim go przedstawiacie) był. Tylko że moje chciejstwo nie ma wpływu na rzeczywistość. A ta jest w mojej ocenie zupełnie odmienna. I nie potrzeba tu żadnych murów do obrony, bo nie ma przed czym. Ciągnąc tą paralelę - kiedyś usiłowałem podpierać walącą się budowlę mojej wiary, ale nie nadążałem - erozja była szybsza. Kiedy uświadomiłem sobie, że jest to proces naturalny, przestałem z nim walczyć i przejmować się. > A skąd wiesz jaki mam cel pisania? Zwykle odpowiadam tylko na pytania i zarzuty, a skoro odpowiedzi są jednocześnie treścią przekazu, to już nie moja wina. Nikogo nie zmuszam do odpowiedzi na moje posty. Nie spodziewam się, że kogoś przekonam, a raczej chcę się dowiedzieć jak pojmują rzeczywistość niewierzący i dlaczego wybrali taką drogę.Tego celu się tylko domyślam. Ale głównie w oparciu o Twoje własne wypowiedzi w innych wątkach. Pamiętam sens kilku z nich - jesteś tu dla głoszenia dobrej nowiny bardziej niż dla dyskusji. Czyli w pewnym sensie dla sprawy nie dla własnej przyjemności. Ale tu piszesz o innych motywacjach, więc być może się mylę. > Ja mam dużą rezerwę do dziwnych zjawisk, ale niektóre są po prostu niezaprzeczalne.Z takimi właśnie się nigdy nie spotkałem. > Choć jak ktoś jest uparty, to w każdym cudzie będzie się doszukiwał manipulacji, a jak już nie przejdzie ta opcja, próbuje tłumaczyć w inny sposób.Bo jeśli mają inne, logiczne wytłumaczenie to może jednak nie są to cuda? > Zwykle właśnie takie jarmarczne cuda od razu idą pod topór krytyki odpowiedzialnych za rozeznawanie w Kościele. Dzisiaj badania są tak surowe, że nie uznaje się za cud, żadnych oszustw. Weryfikuje się jeszcze zjawiska od strony teologicznej. Jeżeli jakieś objawienie, czy niecodzienny znak jest wyraźnie sprzeczny z pewnymi kryteriami, nie mogą zostać uznane za cud.I tu dochodzimy do sedna naszych nieporozumień. Kryteria oceny cudu stosowane przez Kościół są, jak napisałeś, teologiczne. Moim zdaniem brakuje tu podejścia od strony nauk przyrodniczych. Mówiąc w uproszczeniu - jako teolog patrzysz na to zjawisko na zupełnie innej, niezrozumiałej dla mnie płaszczyźnie. Z kolei gotów jesteś pomijać możliwe naturalne wyjaśnienia zjawiska. Dla mnie - jeśli nawet czegoś nie umiałbym wytłumaczyć, pierwszą rzeczą będzie stwierdzenie, że nie wiem. Bo są rzeczy których mogę nie rozumieć, co nie oznacza od razu, że mają one nadprzyrodzony charakter. > >Jeśli Pan Bóg jest to ma specyficzne poczucie humoru. Niektóre Jego dowcipy są z gatunku tych nieprzyjemnych.> Jak ktoś nie ma poczucia humoru, to o wszystko się obraża  Dobre - muszę zapamiętać. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! >>Jeszcze niedawno biegałem wokół tych murów, jakie niewierzący postawili tu bardzo szczelnie. Zaskoczyło mnie, że te mury są, aż tak grube. Ja nie noszę tylu zbroi na sobie... >Ja tych murów nie widzę zupełnie. Dla mnie to twoje strzały są papierowe. Nie wiem nic o innych - jeśli chodzi o mnie to ja bym nawet chciał, żeby Bóg (jakim go przedstawiacie) był. Tylko że moje chciejstwo nie ma wpływu na rzeczywistość. A ta jest w mojej ocenie zupełnie odmienna. I nie potrzeba tu żadnych murów do obrony, bo nie ma przed czym. >Ciągnąc tą paralelę - kiedyś usiłowałem podpierać walącą się budowlę mojej wiary, ale nie nadążałem - erozja była szybsza. Kiedy uświadomiłem sobie, że jest to proces naturalny, przestałem z nim walczyć i przejmować się. Jeśli zasiano wątpliwości, to taki jest proces. Tak działa też oskarżenie, zniesławienie i inne podobne rzeczy. Ludzie mają skłonność do osądzania, a tu jest wyjątkowo łatwo o takie, bo korzyści z odrzucenia wiary mogą być dla niektórych wysoce kiorzystne. Jeśli się kogoś kusi do zerwania zakazanego "owocu", który okazuje się słodki, to już dużo nie potrzeba. Jednak ten "owoc" okazuje się być jak silny narkotyk, który ogołaca nas z zaufania, poczucia bezpieczeństwa i szczęścia.
>>A skąd wiesz jaki mam cel pisania? Zwykle odpowiadam tylko na pytania i zarzuty, a skoro odpowiedzi są jednocześnie treścią przekazu, to już nie moja wina. Nikogo nie zmuszam do odpowiedzi na moje posty. Nie spodziewam się, że kogoś przekonam, a raczej chcę się dowiedzieć jak pojmują rzeczywistość niewierzący i dlaczego wybrali taką drogę. >Tego celu się tylko domyślam. Ale głównie w oparciu o Twoje własne wypowiedzi w innych wątkach. Pamiętam sens kilku z nich - jesteś tu dla głoszenia dobrej nowiny bardziej niż dla dyskusji. Czyli w pewnym sensie dla sprawy nie dla własnej przyjemności. Ale tu piszesz o innych motywacjach, więc być może się mylę. Zarzucają mi tu niektórzy nielogiczność, a czasami po prostu robię kilka rzeczy jednocześnie. Chcąc, czy nie głoszę samym mówieniem o Bogu, choć nie jest to bezpośrednim celem. Ludzie w bardzo krótkim czasie zmienili sposób myślenia i Kościół musi też tłumaczyć swój własny język na język zrozumiały dla współczesnych. Przy okazji odkrywa się nowe aspekty i znaczenia zagadnień, nad którymi nikt się wcześniej nie zastanawiał.
>>Ja mam dużą rezerwę do dziwnych zjawisk, ale niektóre są po prostu niezaprzeczalne. >Z takimi właśnie się nigdy nie spotkałem. Nawet jak byś się spotkał, to nie przyjmiesz, za dużo masz prawdopodobnie do stracenia.
>>Choć jak ktoś jest uparty, to w każdym cudzie będzie się doszukiwał manipulacji, a jak już nie przejdzie ta opcja, próbuje tłumaczyć w inny sposób. >Bo jeśli mają inne, logiczne wytłumaczenie to może jednak nie są to cuda? Wszystko można wytłumaczyć inaczej.
>>Zwykle właśnie takie jarmarczne cuda od razu idą pod topór krytyki odpowiedzialnych za rozeznawanie w Kościele. Dzisiaj badania są tak surowe, że nie uznaje się za cud, żadnych oszustw. Weryfikuje się jeszcze zjawiska od strony teologicznej. Jeżeli jakieś objawienie, czy niecodzienny znak jest wyraźnie sprzeczny z pewnymi kryteriami, nie mogą zostać uznane za cud. >I tu dochodzimy do sedna naszych nieporozumień. Kryteria oceny cudu stosowane przez Kościół są, jak napisałeś, teologiczne. Moim zdaniem brakuje tu podejścia od strony nauk przyrodniczych. Mówiąc w uproszczeniu - jako teolog patrzysz na to zjawisko na zupełnie innej, niezrozumiałej dla mnie płaszczyźnie. Z kolei gotów jesteś pomijać możliwe naturalne wyjaśnienia zjawiska. Dla mnie - jeśli nawet czegoś nie umiałbym wytłumaczyć, pierwszą rzeczą będzie stwierdzenie, że nie wiem. Bo są rzeczy których mogę nie rozumieć, co nie oznacza od razu, że mają one nadprzyrodzony charakter. Łatwo wytłumaczalnych zjawisk nie uznaje się za cuda. Badania naukowe to podstawa, rutynowo się to robi. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | |  | | zenek | Witam
>>Ciągnąc tą paralelę - kiedyś usiłowałem podpierać walącą się budowlę mojej wiary, ale nie nadążałem - erozja była szybsza. Kiedy uświadomiłem sobie, że jest to proces naturalny, przestałem z nim walczyć i przejmować się. >Jeśli zasiano wątpliwości, to taki jest proces. Tak działa też oskarżenie, zniesławienie i inne podobne rzeczy.
Zniesławienie i inne podobne rzeczy nie prowadzą do uwolnienia się z sideł kłamstwa. Wątpliwości we mnie nikt nie musiał siać - zawsze je miałem. W pewnym momencie po prostu trzeba się odważyć i spojrzeć prawdzie w oczy. I przyjąć świat takim jakim jest, nie takim jakim widziałem go w dzieciństwie.
>Ludzie mają skłonność do osądzania, a tu jest wyjątkowo łatwo o takie, bo korzyści z odrzucenia wiary mogą być dla niektórych wysoce kiorzystne.
Przyznam, że nie rozumiem. Kto tu kogo osądza? I o co chodzi z tymi korzyściami? Bo jeśli twierdzisz, że odrzucenie wiary jest korzystne to mogę się zgodzić. Ale ta korzyść polega głównie na satysfakcji z życia w zgodzie z własnym sumieniem i rozumem. Przypuszczam, żeś miał co innego na myśli ale nie mogę dociec co.
>Jeśli się kogoś kusi do zerwania zakazanego "owocu", który okazuje się słodki, to już dużo nie potrzeba. Jednak ten "owoc" okazuje się być jak silny narkotyk, który ogołaca nas z zaufania, poczucia bezpieczeństwa i szczęścia.
Staram się, ale naprawdę nie wiem o czym piszesz. Sugerujesz, że brak wiary to taki słodki zakazany owoc? Czy może myślisz, że dorosły człowiek odchodzi od Boga, żeby zakosztować jakiegoś szaleństwa, rozpusty i uciech zakazanych przykazaniami wiary? Poczucie bezpieczeństwa i szczęście. Ha. Odwracasz kota ogonem. Być może właśnie dla Ciebie wiara jest tym czymś, silnym jak narkotyk, co boisz się stracić w obawie przed utratą poczucia bezpieczeństwa i szczęścia. Ja wiem, że choć teraz czuję się szczęśliwy, nie zawsze tak będzie. Nigdy też nie będę żył w poczuciu pełnego bezpieczeństwa. Godzę się z tym, bo takie jest życie. Nie będę szukał tego za wszelką cenę, a zwłaszcza za cenę kompromisu ze zdrowym rozsądkiem. Co do zaufania - nie może być ono bezkrytyczne.
>>Ja mam dużą rezerwę do dziwnych zjawisk, ale niektóre są po prostu niezaprzeczalne. >Z takimi właśnie się nigdy nie spotkałem. >Nawet jak byś się spotkał, to nie przyjmiesz, za dużo masz prawdopodobnie do stracenia.
To albo jest Twój jakiś olbrzymi skrót myślowy, albo się znowu kompletnie nie rozumiemy. Zrozum, że ja nic bym nie stracił przyjmując wiarę, gdybym był przekonany o jej prawdziwości. Bo co niby ja takiego miałbym do stracenia? Swoje poglądy? Przecież one nie mają wartości samej w sobie. Jedyną ich wartością jest to o czym pisałem wyżej - życie mówiąc banalnie - w prawdzie, zgodnie swoim sumieniem i tym co mi rozum podpowiada.
>>Choć jak ktoś jest uparty, to w każdym cudzie będzie się doszukiwał manipulacji, a jak już nie przejdzie ta opcja, próbuje tłumaczyć w inny sposób. >Bo jeśli mają inne, logiczne wytłumaczenie to może jednak nie są to cuda? >Wszystko można wytłumaczyć inaczej.
Tylko nie każde wytłumaczenie ma sens i jest logiczne.
>Łatwo wytłumaczalnych zjawisk nie uznaje się za cuda. Badania naukowe to podstawa, rutynowo się to robi.
Ale Ty naprawdę wierzysz w rzetelność tych badań? Czy mówisz o jakichś konkretnych przypadkach? Najlepiej dobrze udokumentowanych i poświadczonych przez krytyczne autorytety naukowe.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam
>Wątpliwości we mnie nikt nie musiał siać - zawsze je miałem. Może warto zbadać źródło. Często wychodzą wtedy rzeczy, które nie mają zwiazku z wiarą, a ich rozpoznanie uwalnia wewnętrznie od problemów w innych dziedzinach. Te same przyczyny powodują nieakceptację siebie, która jest korzeniem większości problemów.
>W pewnym momencie po prostu trzeba się odważyć i spojrzeć prawdzie w oczy. I przyjąć świat takim jakim jest, nie takim jakim widziałem go w dzieciństwie. Podobnie jak przeżywamy rozczarowanie wobec infantylnego świata w okresie dojrzewania, powinniśmy podobny proces przejść w wierze. Niestety wiara ludowa jest często infantylna, bo ludzie zatrzymali się w dzieciństwie swojej wiary. Specjalnie mnie nie dziwi, że wielu dojrzałych ludzi opuszcza infantylną wiarę, skoro nie ma zbyt wielu wzorców dorosłej postawy w rodzinach.
>>Ludzie mają skłonność do osądzania, a tu jest wyjątkowo łatwo o takie, bo korzyści z odrzucenia wiary mogą być dla niektórych wysoce kiorzystne. >Przyznam, że nie rozumiem. Kto tu kogo osądza? I o co chodzi z tymi korzyściami? Bo jeśli twierdzisz, że odrzucenie wiary jest korzystne to mogę się zgodzić.
>Ale ta korzyść polega głównie na satysfakcji z życia w zgodzie z własnym sumieniem i rozumem. Napisałeś samą kwintesencję postawy, która jest korzeniem odrzucenia wiary. Autonomia, indywidualizm i egocentryzm oraz ich implikacje to właśnie twierdza, o której mówię. To pięknie wygląda na papierze, ale jeśli się dokładnie przeanalizuje wychodzi wyraźnie ku czemu to prowadzi.
>Przypuszczam, żeś miał co innego na myśli ale nie mogę dociec co. Właściwie o tej korzyści mówię. Pożądliwości i postawy hedonistyczne, to tylko przejawy. >>Jeśli się kogoś kusi do zerwania zakazanego "owocu", który okazuje się słodki, to już dużo nie potrzeba. Jednak ten "owoc" okazuje się być jak silny narkotyk, który ogołaca nas z zaufania, poczucia bezpieczeństwa i szczęścia. >Staram się, ale naprawdę nie wiem o czym piszesz. >Sugerujesz, że brak wiary to taki słodki zakazany owoc? >Czy może myślisz, że dorosły człowiek odchodzi od Boga, żeby zakosztować jakiegoś szaleństwa, rozpusty i uciech zakazanych przykazaniami wiary? O postawie autonomicznej napisałem wyżej. Człowiek ma naturę służebną i kiedy wybiera autonomię zaczyna kręcić się głównie wokół własnej osoby, a to nie jest zdrowe.
>Poczucie bezpieczeństwa i szczęście. Ha. Odwracasz kota ogonem. Być może właśnie dla Ciebie wiara jest tym czymś, silnym jak narkotyk, co boisz się stracić w obawie przed utratą poczucia bezpieczeństwa i szczęścia. Wiara jako narkotyk jest równie szkodliwa jak jej brak. Widzę, że Bóg odpowiada na prośby i tak kieruje wydarzeniami, że oceniając je z perspektywy czasu można zrozumieć o co chodzi. Dlatego moje zaufanie jest większe, ale to od mojej współpracy z Nim zależy kształt mojego życia. Wszystko nabiera wartości i ma znaczenie, a każda chwila jest darem. Niewierzący miota się bez celu i nadziei jak sierota, która musi sama o siebie zadbać jeśli chce żyć. Troski doczesne i uciechy stają się głównym celem życia, ale też źródłem rozczarowań i cierpienia.
>Ja wiem, że choć teraz czuję się szczęśliwy, nie zawsze tak będzie. Nigdy też nie będę żył w poczuciu pełnego bezpieczeństwa. Godzę się z tym, bo takie jest życie. Nie będę szukał tego za wszelką cenę, a zwłaszcza za cenę kompromisu ze zdrowym rozsądkiem. Rozczarowanie i pesymistyczna samoniszcząca depresja braku nadziei to zdrowy rozsądek?
>Co do zaufania - nie może być ono bezkrytyczne. Zaufanie Bogu, który jest Doskonały jest bezkrytyczne. Podejrzliwość do wszystkich rzadko chroni przed oszustami, którzy znajdują sposób nawet na nieufnych i przezornych. Można się nabawić tylko odcisków od wiecznie noszonej zbroi.
>>>Ja mam dużą rezerwę do dziwnych zjawisk, ale niektóre są po prostu niezaprzeczalne. >>Z takimi właśnie się nigdy nie spotkałem. >>Nawet jak byś się spotkał, to nie przyjmiesz, za dużo masz prawdopodobnie do stracenia. >To albo jest Twój jakiś olbrzymi skrót myślowy, albo się znowu kompletnie nie rozumiemy. Zrozum, że ja nic bym nie stracił przyjmując wiarę, gdybym był przekonany o jej prawdziwości. >Bo co niby ja takiego miałbym do stracenia? >Swoje poglądy? Przecież one nie mają wartości samej w sobie. Jedyną ich wartością jest to o czym pisałem wyżej - życie mówiąc banalnie - w prawdzie, zgodnie swoim sumieniem i tym co mi rozum podpowiada. To przypomina wolność bezdomnego, która trzyma go w bezdomności. On woli znosić smród, zimno i niewygody, ale nie chce podporządkować się regułom życia we wspólnocie.
>>Łatwo wytłumaczalnych zjawisk nie uznaje się za cuda. Badania naukowe to podstawa, rutynowo się to robi. >Ale Ty naprawdę wierzysz w rzetelność tych badań? Czy mówisz o jakichś konkretnych przypadkach? Najlepiej dobrze udokumentowanych i poświadczonych przez krytyczne autorytety naukowe. Kościół zleca badania naukowcom, więc do nich ewentualne pretensje. Przez krytycznych, to pewnie rozumiesz takich, którzy wszystko i zawsze obalają. Jednak w grupie ekspertów to nie przejdzie i tacy mogą co najwyżej powiedzieć, że nie wiedzą, co myśleć o badanym obiekcie.
Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | | | |  | | zenek | Witam
>>Wątpliwości we mnie nikt nie musiał siać - zawsze je miałem. >Może warto zbadać źródło. Często wychodzą wtedy rzeczy, które nie mają zwiazku z wiarą, a ich rozpoznanie uwalnia wewnętrznie od problemów w innych dziedzinach. Te same przyczyny powodują nieakceptację siebie, która jest korzeniem większości problemów.
Źródłem moich wątpliwości była niezgodność treści głoszonych przez Kościół z otaczającym światem. Tego nie muszę badać. Zbadać raczej by trzeba, skąd się biorą te opaski na oczach u wierzących. I jeśli myślisz, że wierzący są wolni od wewnętrznych problemów, kompleksów itp. to chyba żyjesz w jakimś zamknięciu z dala od realnego świata.
>Specjalnie mnie nie dziwi, że wielu dojrzałych ludzi opuszcza infantylną wiarę, skoro nie ma zbyt wielu wzorców dorosłej postawy w rodzinach.
To jest slogan. Nie chodzi Ci przecież o dorosłą postawę w rodzinach, tylko o religijną postawę w rodzinach. A to dwie różne sprawy.
>>Ale ta korzyść polega głównie na satysfakcji z życia w zgodzie z własnym sumieniem i rozumem. >Napisałeś samą kwintesencję postawy, która jest korzeniem odrzucenia wiary. Autonomia, indywidualizm i egocentryzm oraz ich implikacje to właśnie twierdza, o której mówię. To pięknie wygląda na papierze, ale jeśli się dokładnie przeanalizuje wychodzi wyraźnie ku czemu to prowadzi.
Problem w tym, że wyniki analizy o której mówisz założyłeś z góry. Zajmujesz się tylko wyszukiwaniem argumentów, często bardzo naciąganych na poparcie Tez wiary. Zatem nie ma tu mowy o analizie tak naprawdę a wyniki są zupełnie dowolne jakie akurat Ci pasują. Nie piszesz wprawdzie wprost jakie, ale mogę się domyślić.
>Sugerujesz, że brak wiary to taki słodki zakazany owoc? >Czy może myślisz, że dorosły człowiek odchodzi od Boga, żeby zakosztować jakiegoś szaleństwa, rozpusty i uciech zakazanych przykazaniami wiary? >O postawie autonomicznej napisałem wyżej. Człowiek ma naturę służebną i kiedy wybiera autonomię zaczyna kręcić się głównie wokół własnej osoby, a to nie jest zdrowe.
To jest tylko Twój pogląd. Nie podzielam go.
> Niewierzący miota się bez celu i nadziei jak sierota, która musi sama o siebie zadbać jeśli chce żyć.
I wolę to, niż oszukiwanie się, że ktoś nade mną czuwa.
>Troski doczesne i uciechy stają się głównym celem życia, ale też źródłem rozczarowań i cierpienia.
Niewątpliwie. Aczkolwiek można by dyskutować dla jak wielu wierzących nie są one źródłem rozczarowań i cierpienia. Znam kilka osób głęboko wierzących i zapewniam cię, że troski doczesne mącą im sen z powiek. Ciekaw jestem w jakim stopniu Ty sam jesteś od nich uwolniony. Odrębnym pytaniem jest czy to uwolnienie jest wartością.
>>Ja wiem, że choć teraz czuję się szczęśliwy, nie zawsze tak będzie. Nigdy też nie będę żył w poczuciu pełnego bezpieczeństwa. Godzę się z tym, bo takie jest życie. Nie będę szukał tego za wszelką cenę, a zwłaszcza za cenę kompromisu ze zdrowym rozsądkiem. >Rozczarowanie i pesymistyczna samoniszcząca depresja braku nadziei to zdrowy rozsądek?
A gdzie to wyczytałeś o tym rozczarowaniu, pesymizmie i depresji. Znajomość własnych ułomności, ograniczeń i realna ocena rzeczywistości jak najbardziej ma związek ze zdrowym rozsądkiem. Natomiast rozczarowanie i depresja to człowieka może spotkać w chwili kiedy się przekona, że to czemu poświęcił życie to mrzonki. To musi być naprawdę przykry moment.
>>Co do zaufania - nie może być ono bezkrytyczne. >Zaufanie Bogu, który jest Doskonały jest bezkrytyczne. Podejrzliwość do wszystkich rzadko chroni przed oszustami, którzy znajdują sposób nawet na nieufnych i przezornych. Można się nabawić tylko odcisków od wiecznie noszonej zbroi.
Ale ja w ogóle nie mówię o zaufaniu do Boga. Boga ani żadnych jego przejawów nigdy nie dostrzegłem ani nie wyczułem. Widzę tylko ludzi głoszących Boga, ale za nimi nic nie ma. I to właśnie ludziom nie ufam. Nie widzę żadnej przyczyny, żeby historie o Bogu brać na poważnie, podobnie jak bajania o ufo i inne.
>>Swoje poglądy? Przecież one nie mają wartości samej w sobie. Jedyną ich wartością jest to o czym pisałem wyżej - życie mówiąc banalnie - w prawdzie, zgodnie swoim sumieniem i tym co mi rozum podpowiada. >To przypomina wolność bezdomnego, która trzyma go w bezdomności. On woli znosić smród, zimno i niewygody, ale nie chce podporządkować się regułom życia we wspólnocie.
Swoiste porównanie - dosyć, powiedziałbym, stronnicze. Gdybym był złośliwy to powiedziałbym o mentalności niewolnika, ale sam uważam, że takie traktowanie wiary to mocne spłycenie i przesada.
>Kościół zleca badania naukowcom, więc do nich ewentualne pretensje. Przez krytycznych, to pewnie rozumiesz takich, którzy wszystko i zawsze obalają. Jednag w grupie ekspertów to nie przejdzie i tacy mogą co najwyżej powiedzieć, że nie wiedzą, co myśleć o badanym obiekcie.
Przez krytycznych rozumiem takich, którzy stosują metodykę naukową i których wyniki inni naukowcy mogą powtórzyć. Niedopuszczalna jest możliwość dowolnej interpretacji wyników świadcząca o błędnym zaprojektowaniu bądź przeprowadzeniu badań. Jeśli możesz wskazać takie przykłady byłby to jakiś konkret w naszej mocno teoretycznej rozmowie, która zmierza tymczasem do nikąd bo w większości kwestii nasze pozycje wyjściowe są na tyle różne, że porozumienie jest chyba nie możliwe.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! Muszę kiedyś usiąść i przeanalizować te wątpliwości niewierzących na temat wiary. Mam tu twarde stanowisko, a Twoje wypowiedzi tylko potwierdzają moje analizy jakie prowadziłem bardzo intensywnie przez kilkanaście lat. Oprócz teologii interesuję się psychologią, choć ta akademicka jest mniej ciekawa. Widzę dzieki temu źródła postaw. Wystarczy mi czasem kilka zdań, aby domyślić się jaki jest problem. Nie trzeba robić szczegółowych testów, bo postawy osadzone są na przekonaniach i czasem można udawać jasnowidza. Może dlatego piszę o pewnych rzeczach w tonie prorockim  Rzekoma niezgodność nauczania Kościoła z życiem wynika z tego, ze życie jest nieżyciowe. Świat do czego innego dąży niż duch i dlatego nie ma tu zgodności. To, że ludzie wierzący mają światowe problemy wynika z faktu, że musimy żyć w tych realiach. Jeśli zbyt mocno przeżywamy te problemy przyziemne zwykle jest to wynikiem zbytniego przywiązania, albo niekonsekwencji. Czasami jest naprawdę ciężko, bo żyjąc wśród światowych układów zmuszeni jesteśmy do niewoli. Są też nienawróceni, którzy jedną nogą żyją w świecie, a narkotyzują się tylko wiarą. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | zenek | > Muszę kiedyś usiąść i przeanalizować te wątpliwości niewierzących na temat wiary. Mam tu twarde stanowisko, a Twoje wypowiedzi tylko potwierdzają moje analizy jakie prowadziłem bardzo intensywnie przez kilkanaście lat. Oprócz teologii interesuję się psychologią, choć ta akademicka jest mniej ciekawa. Widzę dzieki temu źródła postaw. Wystarczy mi czasem kilka zdań, aby domyślić się jaki jest problem. Nie trzeba robić szczegółowych testów, bo postawy osadzone są na przekonaniach i czasem można udawać jasnowidza. Może dlatego piszę o pewnych rzeczach w tonie prorockim  Witam Twoja pewność siebie jest momentami irytująca - mam wrażenie, że faktycznie masz twarde stanowisko, ale konkretnych argumentów mniej. Jest parę utartych schematów. Ponieważ większość ludzi się w nie wpisuje szansa, że trafisz z bardzo ogólnym stwierdzeniem jest duża. Np. gdybyś stwierdził, że po moich wypowiedziach widzisz, że jestem zakompleksionym biedaczkiem z rozbitej rodziny to częściowo byś utrafił. Moi rodzice się rozstali a co do kompleksów - każdy jakieś ma więc to można każdemu bezpiecznie powiedzieć. Pytanie czy rzeczywiście się czegoś nowego dowiedziałeś. Wrzucasz delikwenta do szufladki pod tytułem "utrata wiary wskutek braku właściwych wzorców" lub coś w tym stylu. Potwierdza to Twoje długoletnie badania. Ale zważ, że z tego wynika tylko to dlaczego łatwiej mi było odrzucić wiarę. Bo nie miałem wzorca bogobojnego ojca. Natomiast w żaden sposób nie przybliża to nas do wyjaśnienia kwestii istnienia Boga, która dla mnie jest tu kluczowa. Przypuszczam, że moje dzieci mając ojca niewierzącego, prędzej wybiorą podobny do mojego światopogląd, pomimo pełnej rodziny. Ja nie potrzebuję analizy, która mi wyjaśni czemu jestem niewierzący. To sam dość dobrze rozumiem, włączając psychologiczne źródła tej postawy. Znajomość ich nie jest argumentem ani za ani przeciw wierze. Dziwi mnie, że Ty jesteś wierzący. Może wzorce wpojone Ci w dzieciństwie są nie do przezwyciężenia, może są inne przyczyny, kompleksy, obawa przed światem. Nie wiem. Ale nie mam żadnych przesłanek żeby przypuszczać, że to rzeczywista obecność Boga jest źródłem Twojej wiary. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam!
>Twoja pewność siebie jest momentami irytująca - mam wrażenie, że faktycznie masz twarde stanowisko, ale konkretnych argumentów mniej. Nie jest łatwo znaleźć argumenty wobec ludzi, którzy przyjeli pewien system zawężajacy rzeczywistość do tego, co intersubiektywne. Takie stanowisko jest jak to niejednokrotnie próbowałem sugerować wynikiem nieufności (mniejsza o przyczynę) wobec poznania. Jest to jedna z kilku możliwych opcji. Nieufni wierzą tylko temu, co przetestowane, sprawdzone i sami sprawdzają to jeszcze sto razy. Wiara w Boga jest ryzykowna, bo wymaga zaufania w rzeczywistość, której nie doświadczamy bezpośrednio. Nawet kiedy już mamy wiarę tak mocną, że naszemu głoszeniu towarzyszą znaki i cuda, zawsze będzie można powiedzieć, że to co czujemy i widzimy jest behawioralne, a prawdziwy obiekt naszej wiary jest poza naszym zasięgiem. Tym jest właśnie wiara. Tylko mieszkańcy Ziemi Świętej w czasach Chrystusa do Jego wniebowstąpienia mieli szansę zobaczyć bezpośrednio Boga Wcielonego, ale i oni nie widzieli bezpośrednio Osoby Boskiej, ale Człowieka. W tym jarmarku religii i fiozofii współczesnych, naprawdę trudno rozpoznać, że oto w chrześcijaństwie jest ta właściwa droga. Na dodatek znalazło się tylu krytyków ośmieszających i obwiniających chrześcijan o wszelkie możliwe zło.
>Jest parę utartych schematów. Ponieważ większość ludzi się w nie wpisuje szansa, że trafisz z bardzo ogólnym stwierdzeniem jest duża. Np. gdybyś stwierdził, że po moich wypowiedziach widzisz, że jestem zakompleksionym biedaczkiem z rozbitej rodziny to częściowo byś utrafił. Moi rodzice się rozstali a co do kompleksów - każdy jakieś ma więc to można każdemu bezpiecznie powiedzieć. Pytanie czy rzeczywiście się czegoś nowego dowiedziałeś. Pewne rzeczy naprawdę widać. To jak ubranie, które wkładaja na siebie ludzie doświadczeni różnymi problemami. Znając dobrze psychologię rozwojową po przeanalizowaniu dłuższej wypowiedzi, można by nawet dowiedzieć się, ile miałeś lat, który był wtedy rok i inne okoliczności. Gdyby zaangażować całą wiedzę (zbyt czasochłonne niestety) z dużym prawdopodobieństwem można by odtworzyć cechy rodziców, rodzeństwa, środowiska itd.
>Wrzucasz delikwenta do szufladki pod tytułem "utrata wiary wskutek braku właściwych wzorców" lub coś w tym stylu. Potwierdza to Twoje długoletnie badania. Każdy jest inny, ale pewne zachowania są schematyczne, bo ludzie reagują podobnie na niektóre sytuacje i wyciągają podobne wnioski. Ludzie w sposób wolny i spontaniczny podejmują decyzję i przyjmują postawy, które da się klasyfikować. Wrzucanie do szufladki to dyletanctwo, zawsze trzeba sprawdzić, które postawy wybrał dany człowiek. Ten, który szufladkuje zawsze się pomyli, a jeśli trafi to ma farta jak w totka.
>Ale zważ, że z tego wynika tylko to dlaczego łatwiej mi było odrzucić wiarę. Bo nie miałem wzorca bogobojnego ojca. Natomiast w żaden sposób nie przybliża to nas do wyjaśnienia kwestii istnienia Boga, która dla mnie jest tu kluczowa. Patrząc odwrotnie, może być sytuacja, że ktoś ma trudność, aby uwierzyć w Boga, bo nie ma dobrego wzorca we własnym ojcu, jednak pomimo tej trudności odnajduje Boga (albo raczej Bóg odnajduje jego) i w Nim odkrywa pełnię ojcostwa, którą ziemski ojciec i matka jedynie zastępuje. Rodzice zastępują Boga, dopóki człowiek nie odnajdzie w Nim pełni ojcowstwa i macierzyństwa. Dorastanie powinno być właśnie przejściem z ramion rodziców w ramiona Ojca Niebieskiego. To oczywiście metafory. Jako dzieci wzorujemy sie na niedoskonałuch rodzicach, a jako dorośli powinniśmy upodabniać się do Doskonałego Boga.
>Przypuszczam, że moje dzieci mając ojca niewierzącego, prędzej wybiorą podobny do mojego światopogląd, pomimo pełnej rodziny. Bo będą miały taki wzór, ale łatwiej im bedzie uwierzyć w Boga, bo bedą przygotowane do przejścia na wyższy etap. Ludzie, którzy nie mieli rodziców ziemskich potem przez całe życie ich szukają.
>Ja nie potrzebuję analizy, która mi wyjaśni czemu jestem niewierzący. To sam dość dobrze rozumiem, włączając psychologiczne źródła tej postawy. Znajomość ich nie jest argumentem ani za ani przeciw wierze. Ta analiza może pomóc oczyścić przeszkody utrudniające otwarcie się na siebie samego i swoje prawdziwe pragnienia. Przy okazji będą zerwane bariery również przed Bogiem.
>Dziwi mnie, że Ty jesteś wierzący. Może wzorce wpojone Ci w dzieciństwie są nie do przezwyciężenia, może są inne przyczyny, kompleksy, obawa przed światem. Nie wiem. Ale nie mam żadnych przesłanek żeby przypuszczać, że to rzeczywista obecność Boga jest źródłem Twojej wiary. Bóg dał mi wiele dowodów, że jest i uwolnił od wielu problemów.
Pozdrawiam! PS. Boga zwykle odnajdują ludzie, którzy byli w szczęśliwych wierzących rodzinach, albo tacy, którzy dotknęli dna rozpaczy i cierpienia.
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Znając dobrze psychologię rozwojową po przeanalizowaniu dłuższej wypowiedzi, można by nawet dowiedzieć się, ile miałeś lat, który był wtedy rok i inne okoliczności. Gdyby zaangażować całą wiedzę (zbyt czasochłonne niestety) z dużym prawdopodobieństwem można by odtworzyć cechy rodziców, rodzeństwa, środowiska itd.
Zdumiewający wywód w ustach zwolennika koncepcji wolnej woli.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > >Znając dobrze psychologię (...) można by odtworzyć cechy rodziców, rodzeństwa, środowiska itd.> Zdumiewający wywód w ustach zwolennika koncepcji wolnej woli.Co w tym dziwnego? Niektóre ważne wydarzenia zostawiają ślad w naszej psychice i jeśli ktoś zna sposoby rozpoznawania tych śladów, może w ten sposób odtworzyć przebieg zdarzenia, albo wykryć sprawców. Jeśli ktoś wie, że coś zostawiło negatywne ślady, może podjąć leczenie i zatrzeć te ślady. Malo jest jednak ludzi, którzy to wiedzą  Można nawet odtworzyć ślady przodków, ale to już niezwykle trudne. Teoria memów wiele tłumaczy. Naśladując postawy, gesty słowa rodziców wchłaniamy w siebie ślady (memy) i te można zbadać. Jednak niezwykle trudno trafnie rozpoznać wobec obcej osoby, co jest dziedziczone, a co wypracowane osobiście. Poglądy deklarowane nie zawsze są zgodne z rzeczywistymi. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Niektóre ważne wydarzenia zostawiają ślad w naszej psychice
Nie pisałeś o śladach w psychice tylko o "analizie dłuższej wypowiedzi"
>i jeśli ktoś zna sposoby rozpoznawania tych śladów, może w ten sposób odtworzyć przebieg zdarzenia
Posunąłeś się nawet do stwierdzenia >można by nawet dowiedzieć się, ile miałeś lat, który był wtedy rok
Toż to skrajny determinizm!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | >>Niektóre ważne wydarzenia zostawiają ślad w naszej psychice > Nie pisałeś o śladach w psychice tylko o "analizie dłuższej wypowiedzi" Analiza pozwala wyłowić ślady.
>>i jeśli ktoś zna sposoby rozpoznawania tych śladów, może w ten sposób odtworzyć przebieg zdarzenia > Posunąłeś się nawet do stwierdzenia >można by nawet dowiedzieć się, ile miałeś lat, który był wtedy rok > Toż to skrajny determinizm! Tu musiałby być odpowiednio pokierowany wywiad albo test. Rok można skojarzyć, a wiek da się określić po sposobie przeżywania traumatycznego wydarzenia. Zranienia, albo jakieś silne przeżycia emocjonalne zatrzymują nas w jakimś wycinku czasoprzestrzeni i kiedy to wspominamy, czujemy i przeżywamy tak jak w dniu kiedy nas zraniono. Jeśli więc ktoś potrafi w locie rozpoznać okres rozwojowy, może określić wiek, a skojarzenia naprowadzają na porę roku, miejsce a nawet czas. Nie jest to determinizm, tak jesteśmy skonstruowani, ale kiedy wiemy, możemy wyjść z negatywnych regresjii, wybaczyć i wtedy nie dezintegrują naszej osobowości. Dlatego tak ważne jest wybaczanie, bo każde nieprzebaczenie jest "linkiem" do przeszłości, który uaktywnia się w tle i potrafi niszczyć nas od środka jak wrzód.
Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | zenek | >Bóg dał mi wiele dowodów, że jest i uwolnił od wielu problemów.
Masz potrzebę wyjaśnienia faktów z Twojego życia w sposób cudowny. Widziałem to u ludzi wielokrotnie. Te dowody kiedy patrzysz na nie z zewnątrz, chłodnym okiem, przestają być czymś nadzwyczajnym. To subiektywizm i egocentryzm sprawia, że wydarzenia analizujemy tak, jakbyśmy byli pępkiem świata. Jakby sam Pan Bóg pochylał się nad nami. Pewne fakty z mojego życia też mógłbym, gdyby się uprzeć, tak tłumaczyć. Ale są prostsze wyjasnienia. Niekiedy stan psychiczny człowieka sprzyja "cudownym" interpretacjom. Przy odpowiedniej motywacji można sobie wszystko wmówić...
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Kontrast (1042 punktów) | > >Bóg dał mi wiele dowodów, że jest i uwolnił od wielu problemów.> Masz potrzebę wyjaśnienia faktów z Twojego życia w sposób cudowny. Widziałem to u ludzi wielokrotnie.> Te dowody kiedy patrzysz na nie z zewnątrz, chłodnym okiem, przestają być czymś nadzwyczajnym. To subiektywizm i egocentryzm sprawia, że wydarzenia analizujemy tak, jakbyśmy byli pępkiem świata. Jakby sam Pan Bóg pochylał się nad nami.> Pewne fakty z mojego życia też mógłbym, gdyby się uprzeć, tak tłumaczyć. Ale są prostsze wyjasnienia. Niekiedy stan psychiczny człowieka sprzyja "cudownym" interpretacjom. Przy odpowiedniej motywacji można sobie wszystko wmówić...W drugą stronę to też tak działa  Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > >Bóg dał mi wiele dowodów, że jest i uwolnił od wielu problemów.> Masz potrzebę wyjaśnienia faktów z Twojego życia w sposób cudowny. Widziałem to u ludzi wielokrotnie.> Te dowody kiedy patrzysz na nie z zewnątrz, chłodnym okiem, przestają być czymś nadzwyczajnym. To subiektywizm i egocentryzm sprawia, że wydarzenia analizujemy tak, jakbyśmy byli pępkiem świata. Jakby sam Pan Bóg pochylał się nad nami.> Pewne fakty z mojego życia też mógłbym, gdyby się uprzeć, tak tłumaczyć. Ale są prostsze wyjasnienia. Niekiedy stan psychiczny człowieka sprzyja "cudownym" interpretacjom. Przy odpowiedniej motywacji można sobie wszystko wmówić...> PozdrawiamSzkoda, że nie jesteś zarejestrowany, bo zyskałbyś sporo punktów (przynajmniej ode mnie)  Proponuję zawrzeć rozejm z Kontrastem, bo do sensownych wniosków i tak nie dojdziecie (mam w tym zakresie pewne doświadczenia z innych wątków). Aczkolwiek jestem wdzięczny Kontrastowi za to, że dzięki niemu mogłem zapoznać się z twoimi, ciekawymi, poglądami. Kontrast - niestety - jest ortodoksem. Jego motywacje (te głoszone i te skrywane skrzętnie) są typowymi motywacjami misjonarza. Ważne aby "zasiać ziarno, a nuż wyrośnie" i mamy jednego wyznawcę więcej. Bo "dla nich" - i o tym mówiłem już kilkakrotnie - nie jest tak naprawdę ważne czy Bóg istnieje; ważne jest tylko to, ilu ludzi weń uwierzy. Zwróćmy uwagę na następujący szczegół: w religiach wywodzących się z judaizmu i w nim samym, najcięższym grzechem jest grzech NIEPOSŁUSZEŃSTWA (casus grzechu pierworodnego czy przypowieści o Abrahamie). A wymóg posłuszeństwa, to władza. Aby jednak władzę sprawować skutecznie trzeba mieć jakąś legitymację. Jeśli nie da się jej uzasadnić (narzucić) siłą (to najprostsze) lub autorytetem (z tym bywa znacznie trudniej), to należy odwołać się do "siły wyższej", "objawienia", "cudów" itp. A istotą tych zjawisk jest TAJEMNICA. Tajemnica niedostępna dla "maluczkich". Tajemnicy nie znają również "wybrańcy", ale oni mają przywilej tworzenia "dogmatów" wiary. Te dogmaty służą do tworzenia złudzenia - też już o tym pisałem - że rzczywistość hipotetyczna jest rzeczywistością realną (nie może nie być Boga skoro sam o sobie powiedział, że jest). Mamy już więc hierarchię: wierni i kapłani. Kapłani zachowują się w pełni racjonalnie broniąc wszelkimi dostępnymi sposobami swojej pozycji (społecznej i materialnej). Swojej władzy. Nieracjonalnie zachowują się jedynie wierni, którzy nie chcą lub nie potrafią zrozumieć swego miejsca w tym systemie. Kontrast i jemu podobni (ciesz się, że nie trafiłeś na Jana Lewandowskiego, bo z tym, to już w ogóle byś nie pogadał) jest agitatorem, tyle, że nie najwyższej próby. Sam zresztą przyznał mi się w jakimś innym wątku, że na teologii (bo to studiował) miał socjologię w "ograniczonym zakresie". Czytając jego wypowiedzi (in gremio) śmiem twierdzić, że inne przedmioty humanistyczne (szcególnie psychologię i psychologię społeczną) miał w równie ograniczonym zakresie. Nie znam programu studiów teologicznych, ale śmiem twierdzić(na przykładzie Kontrasta), że uczą tam przede wszystkim pragmatyzmu; wszystkiego po trochu, ale tylko w takim zakresie, aby delikwent nie zwątpił w "jedynie słuszną prawdę" (totalny absurd, no bo jaka może być prawda jeśli ją w końcu poznamy, ale wiemy o co chodzi), a zarazem potrafił stawić czoła "niedowiarkom" i (ewentualnie) ich przekabacić na swoją stronę. Początkowo zamierzałem szczegółowo przeanalizować wypowiedzi Kontrasta w bezpośrednich odpowiedziach na jego posty, ale w końcu doszedłem do wniosku, iż nie ma sensu wdawać się z nim, w gruncie rzeczy, w bezprzedmiotowe dyskusje. Dlatego pozwoliłem sobie te ogólniejsze refleksje zawrzeć w odpowiedzi na twój post, co - mam nadzieję - zechcesz zrozumieć i wybaczyć. Serdecznie pozdrawiam i namawiam do rejestracji.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | zenek | Z Kontrastem nie myślę się kłócić bo faktycznie rozbieżność zdań jest raczej nie do pogodzenia. Generalnie się zgadzam z tym co piszesz, może poza jednym. W mojej ocenie Kontrast rzeczywiście pisze w celach misyjnych ale trudno mi przyjąć że dla niego >nie jest tak naprawdę ważne czy Bóg istnieje; ważne jest tylko to, ilu ludzi weń uwierzy. Nie wygląda mi na osobę tak cyniczną. Będzie się starał przekonać do swojego zdania wszelkimi sposobami - to inna sprawa - ale wierzę, że Kontrast sam wierzy, namawia szczerze, pewien że robi coś dobrego dla innych. Dla mnie rozmowa z Kontrastem ma też taki walor, że pozwoliła mi pewne dość ogólne przemyślenia lepiej sobie skonkretyzować.
Co do rejestracji - na pewno warto z przyczyn technicznych. Mam natomiast mieszane uczucia jeśli chodzi o kwestię punktacji. Obawiam się mechanizmu tworzenia zbieżności poglądów - to znaczy wysokie oceny dla tych, którzy reprezentują poglądy "słuszne" a niskie dla tych którzy mają poglądy inne. Bez ocen mogę pisać szczerze. Jeśli wiem, że jestem oceniany to mogę mieć pokusę (nieświadomie nawet) pisania tak, żeby się podobało. A jak już są oceny to trudno je tak zupełnie ignorować. Człek jest próżny.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | gościu z Polibudy | > Kontrast - niestety - jest ortodoksem. Jego motywacje (te głoszone i te skrywane> to należy odwołać się do "siły wyższej", "objawienia", "cudów" itp. A istotą tych zjawisk >jest TAJEMNICA. Tajemnica niedostępna dla "maluczkich". Tajemnicy nie znają >również "wybrańcy", ale oni mają przywilej tworzenia "dogmatów" wiary. Te dogmatyWiara w cuda nie jest dogmatem wiary. Wiara w założeniu nie jest oparta na empirii. Cuda tylko pomagają w zrozumieniu tego, czego wielu wiarą nie jest w stanie przyjąć. Ponadto Kościół starannie sprawdza kazde wydarzenie, które moze pretendować do takiego miana, nim uzna je za cud. > że uczą tam przede wszystkim pragmatyzmu; wszystkiego po trochu, ale tylko w takim >zakresie, aby delikwent nie zwątpił w "jedynie słuszną prawdę"Czyli zakładacie, że ludzie, którzy ślubowali przeżyć życie w czystości stworzyli taki spisek, aby ugruntować swoją pozycję materialną? I to by przetrwało 2000 lat? Ale wy, posiadacie pewnie wszystkie narzędzia filozofii, więc wy wszystko wiecie. Polecam: www.kul.lublin.pl/efk/internetowa.html> (totalny absurd, no bo jaka może być prawda jeśli ją w końcu poznamy, ale wiemy o co >chodzi),Nigdy (?) nie słyszałem bardziej irracjonalnego poglądu. Bowiem prawda - niezależnie o czym i jaka jest - jest jedna i obiektywna. My, katolicy, wierzymy, ze objawił ją o sobie i o nas sam Bóg. Ty zaś uważasz, jak wnioskuję z Twojej wypowiedzi, nie tylko że nie mozna jej wogóle poznać (ale wykluczasz przez to możliwość objawienia nam jej przez Boga, niezależnie od naszych możliwości psychofiz.), ale, że prawda to coś niepoznanego, a więc pomiędzy prawdą, a kłamstwem, coś logicznie posredniego. Totalna niedorzeczność. I jeszcze jedno. Widzę, ze Wasz pseudonaukowy "guru" zabrania Wam polemik z katolikiem, bo a nuż kogoś nawróci. Najlepiej zamknąć się na argumenty, ba na rzeczywistość (te bryłki Krwi z Lanciano ważą razem tyle, co każda z osobna) i wyznawać niesprawdzony dogmat ateizmu, że istnieje tylko materia/energia, a człowiek i istnienie świata jest dziełem przypadku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | gościu z Polibudy | > Kontrast - niestety - jest ortodoksem. Jego motywacje (te głoszone i te skrywane> to należy odwołać się do "siły wyższej", "objawienia", "cudów" itp. A istotą tych zjawisk >jest TAJEMNICA. Tajemnica niedostępna dla "maluczkich". Tajemnicy nie znają >również "wybrańcy", ale oni mają przywilej tworzenia "dogmatów" wiary. Te dogmatyWiara w cuda nie jest dogmatem wiary. Wiara w założeniu nie jest oparta na empirii. Cuda tylko pomagają w zrozumieniu tego, czego wielu wiarą nie jest w stanie przyjąć. Ponadto Kościół starannie sprawdza kazde wydarzenie, które moze pretendować do takiego miana, nim uzna je za cud. > że uczą tam przede wszystkim pragmatyzmu; wszystkiego po trochu, ale tylko w takim >zakresie, aby delikwent nie zwątpił w "jedynie słuszną prawdę"Czyli zakładacie, że ludzie, którzy ślubowali przeżyć życie w czystości stworzyli taki spisek, aby ugruntować swoją pozycję materialną? I to by przetrwało 2000 lat? Ale wy, posiadacie pewnie wszystkie narzędzia filozofii, więc wy wszystko wiecie. Polecam: www.kul.lublin.pl/efk/internetowa.html> (totalny absurd, no bo jaka może być prawda jeśli ją w końcu poznamy, ale wiemy o co >chodzi),Nigdy (?) nie słyszałem bardziej irracjonalnego poglądu. Bowiem prawda - niezależnie o czym i jaka jest - jest jedna i obiektywna. My, katolicy, wierzymy, ze objawił ją o sobie i o nas sam Bóg. Ty zaś uważasz, jak wnioskuję z Twojej wypowiedzi, nie tylko że nie mozna jej wogóle poznać (ale wykluczasz przez to możliwość objawienia nam jej przez Boga, niezależnie od naszych możliwości psychofiz.), ale, że prawda to coś niepoznanego, a więc pomiędzy prawdą, a kłamstwem, coś logicznie posredniego. Totalna niedorzeczność. I jeszcze jedno. Widzę, ze Wasz pseudonaukowy "guru" zabrania Wam polemik z katolikiem, bo a nuż kogoś nawróci. Najlepiej zamknąć się na argumenty, ba na rzeczywistość (te bryłki Krwi z Lanciano ważą razem tyle, co każda z osobna) i wyznawać niesprawdzony dogmat ateizmu, że istnieje tylko materia/energia, a człowiek i istnienie świata jest dziełem przypadku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Bowiem prawda - niezależnie o czym i jaka jest - jest jedna i obiektywna. [...] Totalna niedorzeczność.
I trudno się z tym nie zgodzić. Prawda, z definicji, może być tylko jedna. Ale to wcale nie oznacza, że jesteśmy w stanie ją posiąść. Już Heraklit uważał (i słusznie), że wszelkie poznanie nie jest możliwe, bo nie mamy (i nigdy mieć nie będziemy) punktu odniesienia; zatem nigdy nie poznamy prawdy, a jeśli nawet, to nie będziemy o tym wiedzieli. Tym bardziej twierdzenia ludzi wierzących jakoby są głosicielami "jedynej prawdy' są - delikatnie mówiąc - nieco wątpliwe. To głównie dlatego zwalczamy religie, a one nas. Koegzystencja nie jest nijak możliwa.
>I jeszcze jedno. Widzę, ze Wasz pseudonaukowy "guru" zabrania Wam polemik z katolikiem [...]
Ależ my oczekujemy katolików i reprezentantów innych wyznań jak kania ddżu. A z kim moglibyśmy prowadzić dyskusje? Między sobą?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Gość z Poli | >>Bowiem prawda - niezależnie o czym i jaka jest - jest jedna i obiektywna. [...] Totalna niedorzeczność. >I trudno się z tym nie zgodzić. >Prawda, z definicji, może być tylko jedna. Ale to wcale nie oznacza, że jesteśmy w stanie >ją posiąść. Już Heraklit uważał (i słusznie), że wszelkie poznanie nie jest możliwe, bo nie >mamy (i nigdy mieć nie będziemy) punktu odniesienia; zatem nigdy nie poznamy prawdy, >a jeśli nawet, to nie będziemy o tym wiedzieli. >Tym bardziej twierdzenia ludzi wierzących jakoby są głosicielami "jedynej prawdy' są - >delikatnie mówiąc - nieco wątpliwe.
Uważam, że zamknięcie się na istnienie obiektywnej prawdy na rzecz ciagłego jej poszukiwania tak naprawdę uniemożliwia nam jej poznanie, co byłoby możliwe (wbrew tezom agnostycyzmu), gdybysmy prawdę obiektywną (w ogóle, jakakolwiek by ona nie była) przyjeli. A w szczególe Prawdę o Bozym Objawieniu, oparta na dogmatach - gdzie Bóg sam czyni możliwym do odebrania (częściowego, na płaszczyźnie naszej świadomości, choc w wiekszości przypadków nie empirii) przez percepcję zmysłów i częsciowego poznania (wg Jego woli) tej rzeczywistości, która nie podlega prawom fizyki, rzeczywistości duchowej (sensu stricte). Bowiem jeśli Boże Objawienie jest prawdą, co zakładamy wiarą - to poznaliśmy obiektywną prawdę o Bożej rzeczywistości. A więc jestesteśmy zgodni, że to nielogiczne, żeby relatywizować pojęcie prawdy (np. albo coś jest, albo czegoś nie ma). Więc albo przyjmujemy prawdę o Bożym Objawieniu, albo odrzucamy, ale nie żeby coś "trochę istniało i zarazem trochę nie istniało". Bóg umiłował człowieka do tego stponia, że może Go przyjąć, lub odrzucić (ze wszystkimi kazdego z tych wyborów konsekwencjami).
|
|
 | | Mitera (2 punktów) | a moim zdaniem to szopka ktora kosciol probuje nas zachecic do chhodzenia na msze. bo coraz mniej ludzi pragnie zyc samymi metaforami, symbolami, alegoria... ja tez.
|
|
|  | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) | > coraz mniej ludzi pragnie zyc samymi metaforami, symbolami, alegoria... ja tez. To się chyba nazywa "intelektualny rak"
|
|
| |  | | gościu z Polibudy | >> coraz mniej ludzi pragnie zyc samymi metaforami, symbolami, alegoria... ja tez.
Tyle, że Przeistoczenie w Eucharystii jest REALNE i pełne (tyle, że z wyjątkiem przypadków jak ten opisany w temacie obecność Boga jest zakryta przed naszymi oczyma postacią materii chleba i wina). Może Bóg chce nas wypróbować wiarą? Powiedział bowiem, "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli"?
|
|
|  | | Kontrast (1042 punktów) | >a moim zdaniem to szopka ktora kosciol probuje nas zachecic do chhodzenia na msze. bo coraz mniej ludzi pragnie zyc samymi metaforami, symbolami, alegoria... ja tez. Kiedyś analizowałem te postawy i co ciekawe analizy i porównania doprowadziły mnie do postawy nieufności. Człowiek ma w zasadzie jedno źródło uczuć jeśli nie ma zaufania to przekłada się ono na wszystko. Będzie wewnętrznie nieufny totalnie wobec wszystkiego, a zewnętrznie do wybranych punktowych rzeczy. Gdy to zrozumiałem wątpliwości się rozwiały... Trzeba pójść na pustynię i wsłuchać się w siebie, wtedy wszystko staje się jasne i takie dyskusje jak powyżej, niżej i obok - śmieszą.
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
 | | Wojciechowski | Zgadza się. Włożyłeś kij w mrowisko. Bo żeby udowodnić, że krew do kogoś należy trzeba mieć: 1) badanie DNA krwi znalezionej, to znaczy, tej której własciciela jeszcze nie znasz 2) badanie DNA krwi osoby żywej, do której chcesz porównać zbadaną wczęsniej, czy jest taka sama. Mrówki chyba Ci już łażą po plecach. Jeśli nie to masz bardzo grubą skórę.
|
|
|  | | Kontrast (1042 punktów) | Witam! > Zgadza się.> Włożyłeś kij w mrowisko.> Bo żeby udowodnić, że krew do kogoś należy trzeba mieć:> 1) badanie DNA krwi znalezionej, to znaczy, tej której własciciela jeszcze nie znasz> 2) badanie DNA krwi osoby żywej, do której chcesz porównać zbadaną wczęsniej, czy jest taka sama.> Mrówki chyba Ci już łażą po plecach. Jeśli nie to masz bardzo grubą skórę.>  Muszę się domyślać o co chodzi. Co to ma do mrówek? Hmm... Może to dziwnie zabrzmi, ale krew z Lanciano jest Krwią Osoby żywej więc drugi warunek jest spełniony (przynajmniej prawdopodobieństwo jest duże, gdy wierzę, że ta transsubstancjalna przemiana rzeczywiście się dokonała). Niestety nie mam wyników DNA, bo takich nie podano, a póki co nie ma potrzeby, aby takie badania robić ponownie narażając na uszkodzenie relikwię. Krew z Całunu odnaleziono w śladowych ilościach, więc również nie ma DNA, a to co udało się uzyskać jest zanieczyszczone. Ostatecznie z konieczności można się jedynie domyślać. Wczytując się w relację jednak przeoczyłem jedną rzecz w Lanciano były dwie próbki Ciała i Krwi, więc należy je traktować jako oddzielne. Krew i kawałek serca pochodzą od tego samego człowieka. Zresztą ateista nawet jakby zobaczył taki cud na żywo, nie uwierzy... Tu wszystko rozbija się o przekonanie, że istnieje tylko materia i nic poza nią nie jest prawdziwe. To wiara ateistów, ich aksjomat. Myślałem, że to skutek niewiary w Boga, a jest odwrotnie. Pozdrawiam!
Doskonała miłość usuwa lęk
|
|
|  | | gościu z Poli | > Zgadza się.> Włożyłeś kij w mrowisko.> Bo żeby udowodnić, że krew do kogoś należy trzeba mieć:> 1) badanie DNA krwi znalezionej, to znaczy, tej której własciciela jeszcze nie znasz> 2) badanie DNA krwi osoby żywej, do której chcesz porównać zbadaną wczęsniej, czy jest taka sama.> Mrówki chyba Ci już łażą po plecach. Jeśli nie to masz bardzo grubą skórę.>  Tyle, ze w doświadczeniu chodziło o zbadanie, czy jest to Krew identyczna składem z ludzką, a nie od Kogo pochodzi (z założenia jest to niemozliwe do sprawdzenia).
|
|
| zima (560 punktów) | Włąściwe pytanie brzmi: Dlaczego nikt nie spożył tego cudownie objawionego ciała pańskiego i nie wypił owej krwii? Nie jest to w zwyczaju katolików czy też były uzasadnione podejrzenia, że nie były to istotnie części pańskie? Pozdrawiam PS. Jeśli Jezus miał grupę AB, to nie może być dawcą osocza uniwersalnym. Czyli jakieś wady ma.
|
|
 | | wczasek | >Włąściwe pytanie brzmi: >Dlaczego nikt nie spożył tego cudownie objawionego ciała pańskiego i nie wypił owej krwii? Nie jest to w zwyczaju katolików czy też były uzasadnione podejrzenia, że nie były to istotnie części pańskie? >Pozdrawiam >PS. Jeśli Jezus miał grupę AB, to nie może być dawcą osocza uniwersalnym. Czyli jakieś wady ma.
Odkąd nauczyłem się czytać - mam problemy z niektórymi twierdzeniami, które między innymi tu na tym forum są wypowidane. To co kolega napisał, jest naukowo beznadziejne. Wypowiadać się o czyichś zwyczajach w sposób tak lekceważący jest zwyczajną ignorancją tematu, żeby o czymkolwiek wypowiadać swoje zdanie, należy owy temat porządnie i obiektywnie zgłębić. Jezus nie żył po to, by być dawcą osocza - sedno sprawy czyjegoś życia, szczególnie Jezusa, leży w zupełnie innym miejscu - szukanie wad na zasadzie dawstwa osocza jest idiotyzmem naukowym. Pozdrawiam
|
|
|  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Odkąd nauczyłem się czytać - mam problemy [...}
To akurat widać. Zwłaszcza z pisaniem. Radzę dużo ćwiczyć (chociaż niekoniecznie tu).
>Jezus nie żył po to, by być dawcą osocza - sedno sprawy czyjegoś życia, szczególnie Jezusa, leży w zupełnie innym miejscu - szukanie wad na zasadzie dawstwa osocza jest idiotyzmem naukowym.
To bardzo odkrywcze twierdzenie.. O ile wiem, to żadna "święta księga" nie wspomina nic na temat dawców osocza ze szczególnym uwzględnieniem Jezusa. A jeśli to sedno "leży w zupełnie innym miejscu", to może zechciał byś je wskazać (miejsce, nie sedno) - najlepiej na jakiejś mapce. Szukanie wad wśród dawców osocza nie jest idiotyzmem naukowym lecz naukową koniecznością - wszak niektórzy (potencjalni) dawcy mogą mieć wady eliminujące ich z tego ekskluzywnego grona, a to tylko w trosce o dobro biorców.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| Hokopoko (20 punktów) | A ja widzialem cud w reklamie proszku do prania! I Bardzo Poważny Naukowiec też się tam wypowiadal!  . I gospodynie domowe też uwierzyly!
|
|
 | | Balkowski (5685 punktów) | > A ja widzialem cud w reklamie proszku do prania! I Bardzo Poważny Naukowiec też się tam wypowiadal! . I gospodynie domowe też uwierzyly!  Obawiam się że masz rację i dyskusja powinna być toczona w tej tonacji. Niestety, moje próby dociekania czy cud to coś co ma prawdopodobieństwo porównywalne z wyrzuceniem szóstki na kostce do gry spełzły na niczym i zostało zignorowane, a co gorsza w trakcie dyskusji wyszło że ludzie dzielą się na trzy kategorie: tych którzy potrafią liczyć do trzech i tych którzy nie potrafią  (a co gorsza nie chcą tego przyjąc do wiadomości)
|
|
|  | | gościu z Polibudy | > >A ja widzialem cud w reklamie proszku do prania! I Bardzo Poważny Naukowiec też się tam wypowiadal! . I gospodynie domowe też uwierzyly!  > Obawiam się że masz rację i dyskusja powinna być toczona w tej tonacji. Niestety, moje próby dociekania czy cud to coś co ma prawdopodobieństwo porównywalne z wyrzuceniem szóstki na kostce do gry spełzły na niczym i zostało zignorowane, a co gorsza w trakcie dyskusji wyszło że ludzie dzielą się na trzy kategorie: tych którzy potrafią liczyć do trzech i tych którzy nie potrafią (a co gorsza nie chcą tego przyjąc do wiadomości)Czy naprawdę myślisz, że coś Ci tu da stosowanie rachunku prawdopodobieństwa, stochastyki czy równania Schroedingera? Obawiam się, ze się w ten sposób ośmieszasz... Przyznaj po prostu, ze tego nie można w ten sposób wytłumaczyć...
|
|
| Mitera (2 punktów) | A wiesz czym jest Graal? i wiesz ze Jezus mial zone? i w ogole wiesz czym jest to w co wierzysz? znasz tylko cztery ewngelie podczas gdy jest ich 80, podczas gdy twoj kosciol je ukrywa. widzisz tylko te boska strone Chrystusa, a przeciez byl czlowiekiem... co z alternatywa jego zycia?
|
|
 | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) | > A wiesz czym jest Graal? i wiesz ze Jezus mial zone? i w ogole wiesz czym jest to w co wierzysz? znasz tylko cztery ewngelie podczas gdy jest ich 80, podczas gdy twoj kosciol je ukrywa. widzisz tylko te boska strone Chrystusa, a przeciez byl czlowiekiem... co z alternatywa jego zycia? To się nazywa wpływ kultury masowej na światopogląd racjonalisty - czyli "Kod Leonarda da Vinci " Dana Brown i teorie spioskowe dziejów.
|
|
 | | Inisiński | > A wiesz czym jest Graal? i wiesz ze Jezus mial zone? i w ogole wiesz czym jest to w co wierzysz? znasz tylko cztery ewngelie podczas gdy jest ich 80, podczas gdy twoj kosciol je ukrywa. widzisz tylko te boska strone Chrystusa, a przeciez byl czlowiekiem... co z alternatywa jego zycia?O biedny! Żyjesz w kłamstwie... Poczytaj sobie: www.opusdei.pl/sec.php?s=701 Tu jest to poisane w oparciu o prawdę historyczną. Ten Brown posłużył się najniebezpieczniejszym kłamstwem - zniekształconą prawdą.
|
|
| Wojciechowski | Pan Inisiński nadaje z gwiazdozbioru MAGMA. Więc proszę się nie dziwić. Magma to roztopiona materia. Temperatura jest bardzo wysoka. Wszystkie elektrony, protony, neutrony w atomach takiej materii są dostatecznie wymieszane aby trudno było określic do jakiej substancji należą. Skorupa jaka dzieli tę materię od temperatury normalnej jest dość gruba - parę naście kilometrów. Od czasu do czasu coś takiego wypływa na powierzchnię, kiedy ćiśnienie wzrasta. Wtedy toto zastyga i wtedy umieszcza się coś takiego na głębokości około 2 metrów z nadzieją, że wypuści pędy. Ale niestety nikt jeszcze takich pędów nie zobaczył. Niektórzy wyobrażają sobie wygląd takiej rośliny i wtedy rzecza wraca do swego początku - z drobnymi różnicami, te same elektrony i protony należą już do identyfikowalnych substancji - głównie węgla. I stąd mamy pokłady węgla...........hi, hi, hi.
|
|
 | |
|  | | Gość z Poli | Chciałbym odnieść się do kilku zarzutów, formułowanych często niesłusznie pod adresem Koscioła.
1. Założenie: BÓG ISTNIEJE
a. Jeśli Bóg istnieje, do jest istotą wyższego rzędu niż człowiek. Co za tym idzie, jest ona dla człowieka "niepojętą". Gdyby ktoś stworzył dowód, że Bóg istnieje i nie byłby ten dowód wolny od błedów logicznych, to istota której boskośc by się dowodziło, nie mogłaby być bogiem. Powiem jaśniej. Istota niższego rzedu (człowiek) nie może w jakikolwiek sposób ogarnąć istoty wyższego rzędu (Boga), w tym nie może udowodnić jego istnienia, jeśli się by człowiekowi to udało, to znaczy, że udowodnił istnienie istoty co najwyżej równej sobie. pragnę zauwazyć, że niezależnie od naszych mozliwości poznawczych Bog, jako istota wyższa moze nam objawić (jak to zresztą uczynił) pewną wiedzę o Nim i o tych elementach rzeczywistości, które są przed naszymi zmysłami ukryte, abyśmy mogli zbliżać się do Niego.
b. Reasumując... nie da się udowodnić, że BÓG jest, nawet jeśli jest (ja osobiście wierzę że JEST)
2. ZAŁOŻENIE: BOGA NIE MA
a. równiez nie da się udowodnić, że Boga nie ma... bo niby jak? Przykłady że świat mógł powstać sam itd.. są bez sensu. Dowód przeprowadza się zawsze z kwantyfikatora ogólnego (DLA KAŻDEGO) należało by dowieść nieskończoną ilość przypadków - czyli należałoby przeprowadzić dowód nie wprost, a więc próbować udowodnić, że nie istnieje żadna cecha, wskazująca na istnienie Boga... ale jak w pkt 1 wspomniałem, takiej cechy wykazać sie nie da.
TAK WIĘC WSZELSKIE SPORY NA TEN TEMAT SĄ BEZ SENSU....
niemniej dodam, że np. Kościół Katolicki nigdy nie usiłował udownodnić istnienia Boga. Nauka zarówno Bilii jak i Tradycji (tym się różni Kościół Katolicki od innych chrześcijańskich, że przyjmuje tradycję... bo zakłada się że jeśli Bóg czuwał nad powstawaniem Biblii, to czemu nie miałby czuwać nad dalszymi dziejami Kościoła.. no oczywiście poza np. tzw. okresem upadku papiestwa, gdzie ludzka ułomność hierarchów po prostu odrzuciła Jego głos) wskazuje, że nie można WIEDZIEĆ, że BÓG JEST.... a nawet gdyby... to to dla człowieka nie byłoby niczym dobrym. Obrazuje to biblijna scena, gdy zmartwychwstały Chrystus odwiedza apostołów... a niewierny Tomasz stwierdza, że jak nie zobaczy i nie włoży palców swoich w bok Chrystusa, nie uwierzy. Okazuje się że Chrystus daje mu taką szansę i mówi... chcesz to włóż swój palec w mój bok i nie bądź niedowiarkiem. Tomasz odmawia. Ano dlatego, że gdyby ten palec włożył, nie mógłby już wierzyć w Boga nigdy. On by po prostu wiedział, że CHRYTSUS ISTNIEJE, JEST... a to nie wiedza daje zbawienie, a wiara - "wiara jest poręką tych dóbr, których sie nie spodziewamy..." czyli jakby zadatkiem innej nowej rzeczywistości.
A propo dogmatów: Po pierwsze dogmat nie jest jakąś niestworzoną historyjką. Dogmat.. to publiczne ogłoszenie pewnej ZNANEJ PRAWDY, której jednak WYPROWADZENIE, WYJAŚNIENIE, jest na tyle trudne, ze podejmowane własnymi siłami może doprowadzić do powaznych błędów. Krótko więc wyjasnie te dogmaty: - boskośc Jezusa - "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" A przede wszystkim porównanie początku Ewangeli św. jana - opisu o słowie - gr. LOGOS, które jest figura Chrystusa zapowiadaną przez stary testamen, gdzie czytamy: "Na początku było Słowo, i Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo...." i w innym miejscu "Słowo stało się ciałem" Oczywiście SŁOWO=CHRYSTUS najprościej mówiąc... jest to truna prawda ze względu na wiele watpliwości... - niepokalane poczecie Maryji - to efekt poprzedniej prawdy. Jeśli Jezus jest Bogiem, oprzychodząc na świat, nie mógł w żaden sposób korzystać z "łaski grzechu". Skoro przyszedł przez łono Maryji, musiała ona być całkowicie bezgrzeszna, a wiec pozbawiona również grzechu pierworodnego - nieomylnośc papieża.. to błędne określene dogmatu. PAPIEŻ JEST OMYLNY... ale jeśli papież naucza W SPRAWACH WIARY... i czyni to korzystając ze swojego nauczycielskiego urzędu (tzw. EX CATEDRA), grono karydnałow jednomyślnie go popiera, to wierzy się, że przy takiej jednomyślności ma miejsce szczególne działanie Ducha Świetęgo, który założył Kościół (zstępując na asostołów w Dzień Pięćdziesiątnicy - potocznie zielone święta) i który go prowadzi.. więc ta decyzja jest nieomylna... nie jest nieomylne cokolwiek innego.. homilia, czy nawet encyklika, bulla... jakikolwiek inny dokument... nawet komstytucja soborowa.... to jest szczególny przypadek. i prosze nie przekręcać nie znając sie na rzeczy...
Co do czczenia fiugur i obrazów, boskie II przykazanie autor natchniony umieścił jako "przytyk" do czcenia cielca wykonanego ze złota u stóp góry na której Bóg dał tablice z 10 przykazaniami. Mówi ono o zakazie czcenia obrazów, robienia podobizny Boga Ojca itd... Mianowicie czcenie obrazów oznacza czczenie przedmiotów. Przez osoby nie rozumiejące religii, czesto Kościół jest atakowany, że czci obrazy swiętych, matki Bożej, itd... a tak na prawdę to nigdy nie czci się obrazów, ale same przedstawione na nich osoby... tylko obraz ułatwia skupienie itd... Czy jest obrazą miłości swoje dziewczyny wpatrywanie sie w jej zdjęcie? Czy czci się wtedy kawałek papieru, czy dziewczynę? Chyba to drugie... A Żydzi czcili cielka... stworzylu Boga.. o którym autor natchniony napisał "ma oczy ale nie widzi, ma uszy, ale nie słyszy..." cóż to więc za bóg? ponieważ więc źle można to przykazanie zrozumieć, a pondto jest ono tylko egzemplifikacją (jednym przykładem) która wlicza się w "nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną (w tym jasne że Bogiem nie może być cielec, telewizor czy komputer - w sensie marnowania czasu czy ubustwiania tych rzeczy), oraz by było wszystko łatwiej zapamiętac... streszczono je.. i naucza się wersji krótszej... Sam Chrystus zrobił to samo, streszczając pierwsze trzy przykazania to tzw. przykazania miłości Boga (Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego), a pozostałe do przykazania miłości ludzi (a bliżniego swego jak siebie samego (miłował)). I na tym polegało nie zniesienie prawa, a jego wypełnenie, że Jezus podaje powód istnienia przykazań
|
|
| |  | | gość z Poli | Jest nim troska o drugiego człowieka i miłość wobec niego... takie "nie czyń drugiemu co tobie nie miłe". Zresztą Bóg sam stworzył "swój materialny obraz" przyjmując postać Syna Bożego, przyjmując ciało z Maryji. Ponadto np. w objawieniu św. s. Faustyny Kowalskiej (pocz XX wieku) Jezus polecił namalować jego oblicze, które otrzymała w wizji, czy też choćby wizerunek MB z Guadalupe (a konkretnie sposób jego powstania). Działalność, jaką np prowadził Torquemada w Hiszpanii, tj (w swietle tego, co o nim czytałem) mordowanie i torturowanie konwertytów (a więc de facto nawróconych na katolicyzm innowierców - a więc w oczach Boga pełnoprawnych chrzescijan), którzy wg niego byli odpowiedzialni za szerzenie herezji - de facto sam stał się heretykiem, gdyż to właśnie jego działania biegunowo odbiegały od nauki Chrystusa/Koscioła. Fakt, istniały wtedy takie wydarzenia, ale to była specyfika tamtych brutalnych czasów, teraz zyjemy w cywilizacji (no powiedzmy). Jednoczesnie pragne zauwazyć, ze protestanci wybli więcej chłopa niz inkwizycja, jednak nie dysponuję statystykami i nie zmienia to w niczym faktu tych zbrodni. Polceam Trzytomową książkę D. Runcimana "Wyprawy krzyżowe" tam jest wiele wyjaśniione (książka nie jest żadną katolicką pozycją... żeby jaśnośc była)... tam prostowany jest braz krucjat i nieco też o inkwizycji słów pada. Inkwizycja sama nie miała prawa nikogo zabic.. a bujdy na resorach pokazywane w książce np. Młot na czarownice sa taką bajka, że urosły już do rangi legend... Oczywiście. zdarzały się takie przypadki.. ale nie można tego przypisywac całemy Kościołowi. nie wolno za chorą działalność kilku osób obarczać wszystkich... Zarówno wiara, jak i rozum nie mogą istnieć bez siebie. Dopiero sprzężone razem dają mocne narzędzie do badania otaczajacej nas rzeczywistości (vide: encyklika Fides et Ratio JP II - www.opoka.org.pl/biblioteka/W/ WP/jan_pawel_ii/encykliki/fides_ratio_0.html ).
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|