Racjonalista - Strona głównaDo treści
Szczęśliwy ateista

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-04-2006 21:18trythonSzczęśliwy ateista
Tylko człowiek zadowolony z życia może być ateistą. Czy zgadzacie się z tym twierdzeniem ? Zadaję to pytanie dlatego, że często słyszę lub czytam wypowiedź ateisty, który deklaruje, że wiara w rzeczy nadprzyrodzone nie jest mu do niczego potrzebna. Że daje sobie radę w życiu bez wiary w jakieś gusła i w sumie jest szczęśliwy.

outsider (2469 punktów)
Niekoniecznie. Bywa ateizm równie dogmatyczny jak wiara - wiar jest wiele, wśród nich również wiara zwana ateizmem.

Domyślam się jednak, że mówisz o ateizmie świadomym i istotnie sie od światopoglądów wyuczonych rózniącym. Także nie wiązałbym tego z zadowoleniem z życia - można by ateistą-buntownikiem, a niesposób nazwać buntownika człowiekiem z zycia zadowolonym. Już prędzej można przypisać ateizmowi świadomemu pewien spokój wobec losu, nieuchronnego przecież - ale to samo można powiedziec i o wierzących. Co innego bym uznał za wyznacznik owego "zadowolenia" - jeśli nie ze świata, to z własnego losu (czyli wolność to uświadomiona konieczność - niespecjalnie mi się to sformułowanie podoba, nasuwa się jednak w tym kontekście).

Myślę, że brak zadowolenia najłatwiej rozpoznać po obsesyjnym przekonywaniu innych do prawd banalnych, nieoczywistych i marnie uzasadnionych - bedzie to tak samo teista do swego teizmu przekonujący wszystkich którzy się nawiną, jak i ateista podobnie z teizmem polemizujący. Niepewni swego krzyczą głośno - brak równie głośnej reakcji odczytują jako potwierdzenie swej niepewnej wiary i to im jakoś pomaga utrzymać wątłą równowagę.

Jeśli nawet jestem zadowolony z życia - nie uwazam tego rodzaju zadowolenia za powszechny obowiązek. Jeśli myśl o czekającym niebycie nie przeraża mnie (a pozwala klarowniej na pytania egzystencjalne odpowiadać) - dopuszczam myśl, że nie dla każdego jest to sposób właściwy: dopuszczam nawet myśl, że nie mamy pełnej wolności wyboru sposobu indywidualnie właściwego. Nie dostrzegam żadnej korzyści w wierze w życie wieczne czy boski nad nami nadzór - ale podobnie inni mają prawo nie dostrzegać korzyści w poczuciu wolności (trudnej badź co badź), czy w pewności, że wszystko się kiedyś w moim wymiarze jednostkowym skończy - zatem konsekwencje niczego nie trwają wiecznie i mylne wybory w ramach owej trudnej wolności nie są tak przerażające jak głoszą.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Itachi-san (468 punktów)
Zgadzam się z szanownym outsiderem

Trythonie, nie klasyfikowałbym ludzi wg schematu ateista=szczęśliwy, (mono, poli?) teista=nieszczęśliwy czy na odwrót ! Przynam, także że poruszyłeś bardzo ciekawy temat.

Każdy z nas w życiu musi znaleźć coś co będzie dla niego szczęściem, zapewni mu je...

Jeden będzie czuł się szczęśliwy mogąc wyplatać kosze i żyć z tego co uzbiera w dżungli, nie będzie przystosowany do życia w cywilizacji... przykładem są plemiona żyjące z dala od cywilizacji, w tych tradycyjnych społecznościach ludzie są często szczęśliwi, szczęśliwsi od nas, pomimo że ich rozrywki nie dorastają możliwościom cywilizowanych... Nie mają oni też pieniędzy, komórek, komputerów, wielu udogodnień, a z drugiej strony wielu zmartwień które dała nam cywilizacja...

Inny będzie widział szczęście w zarabianiu pieniędzy i kupowaniu sobie najnowszych gadżetów, pomijając kwestię czy ten człowiek naprawdę tego pragnie, potrzebuje czy raczej kompensuje sobie pustkę życiową (brak wartości, celu) takim konsumpcyjnym stylem życia...

Co sprzyja szczęściu, ale nie jest szczęściem samym w sobie!?

Napewno zdrowie, odpowiedni wygląd fizyczny, miłość i przynależność, dobre kontakty z otoczeniem, rodzina, bezpieczeństwo, możliwość obcowania ze sztuką, pięknem, przyrodą, możliwość rozwijania się (choć pewnie nie dla każdego), pieniądze, choć do pewnego stopnia, gdy ktoś jest już dosyć zasobny, to kolejna porcja gotówki nic nie daje...

Są także ludzie nie urodziwi, a szczęśliwi...

Są ludzie biedni i szczęśliwi...

Są ludzie mający wielu przyjaciół i nieszczęśliwi, mający mniej przyjaciół, za to dobrych i owi ludzie są szczęśliwi/szczęśliwsi...

Victor Frankl (psychiatra, terapueta, siedział w obozie koncentracyjnym) powiedział, napisał w swojej książce coś w tym stylu- "kto ma w życiu cel, może znieść wszystkie przeciwności" i coś w tym stylu "kto znalazł sie w obozie, powinien codziennie znaleźć powód do życia (cel)". Warto mieć cele idealistyczne jak i realne...

Ważne jest posiadanie wartości... W dzisiejszych czasach o nie ciężko, one też sprzyjają szczęściu, ale nie są jeszcze szczęściem...

W zdobyciu wartości mogła by pomóc historia filozofii już w liceum oraz etyka, oczywiście świecka, jako subdyscyplina filozofii, a nie religii katolickiej

Najszczęśliwsi ludzie to nie są zazwyczaj milionerzy (poczytaj biografie bogaczy, wielu było raczej dekadentami, upijało się i ćpało by się rozweselić), a ci którzy nauczyli się codziennie znaleźć coś do zachowania optymizmu, ludzie się szanujący (myślący pozytywnie o sobie), szanujący życie tzw. biofile wg Ericha Fromma, mający dobre kontakty z innymi (wysokie EQ- inteligencja emocjonalna), choć nie koniecznie wielu przyjaciół, spoglądający na życie jako kopalnie możliwości, jako coś co jest ciekawe samo w sobie itd.

Szczęście musi każdy sam odnaleźć, szczęściu sprzyjają czynniki wewnętrzne (jak myślimy o świecie, sobie, ludziach) oraz zewnętrzne. Na zewnętrzne mamy często niewielki wpływ (nie wybieramy miejsca urodzenia itd.), ale na wewnętrzne mamy masę możliwości... filozofia, etyka, psychologia poznawcza, nienaukowa psychologia humanistyczna... Czy można być szczęśliwym, a niewykształconym i mało zarabiającym człowiekem? Raczej tak, aczkolwiek pieniądze, jakiś zastrzyk gotówki, może dać nam jakąś kolejną porcję szczęścia, choć żadna materialna rzecz nie da nam trwałego szczęścia. Kluczem jest raczej jak myślimy o sobie itd. i jak umiemy się zaadaptować do życia w tym świecie.

Pzdr...
nefretete (17 punktów)
>Tylko człowiek zadowolony z życia może być ateistą. Czy
>zgadzacie się z tym twierdzeniem ? Zadaję to pytanie
>dlatego, że często słyszę lub czytam wypowiedź ateisty,
>który deklaruje, że wiara w rzeczy nadprzyrodzone nie jest
>mu do niczego potrzebna. Że daje sobie radę w życiu bez
>wiary w jakieś gusła i w sumie jest szczęśliwy.

Witam
Moim zdaniem to tylko złudzenia.
Każdy człowiek w coś wierzy. Niekoniecznie muszą byc
to "rzeczy nadprzyrodzone", czy "gusła", ale może to być
wiara w rodzinę, w przyjaźń, w miłość, wiara w drugiego
człowieka. To wiara w wartości pozwala nam byc
szczęśliwymi.
Pozdrawiam
outsider (2469 punktów)
Tyle, że z wartościami sprawa jest trochę inna. Nie istnieją (przynajmniej jeśli odrzucić teizmy) poza nami samymi. Wiara zatem nie jest wiarą bierną w coś co istnieje samo z siebie i jest takie a nie inne niezależnie od mojego własnego postępowania. Jeśli zatem wierzę w pewne wartości - niekoniecznie muszę wierzyć w ich powszechność, muszę po prostu sam je realizować na ile zdołam. A zarazem znać ich miejsce w szeregu wartości w które sam niekoniecznie wierzę - ale moga wierzyć inni.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Paul (408 punktów)
>Tylko człowiek zadowolony z życia może być ateistą. Czy
>zgadzacie się z tym twierdzeniem ? Zadaję to pytanie
>dlatego, że często słyszę lub czytam wypowiedź ateisty,
>który deklaruje, że wiara w rzeczy nadprzyrodzone nie jest
>mu do niczego potrzebna. Że daje sobie radę w życiu bez
>wiary w jakieś gusła i w sumie jest szczęśliwy.

Tak, to prawda Trytonie. Od kiedy zrozumialem ze tu i teraz "gram swojä role", staram wykorzystac swoje zycie maksymalnie. Religia byla tylko niepotrzebnym balastem. Z wlasnego doswiadczenia wiem, zeby stac sie prawdziwym ateistä, nalezy przestac sie bac. A balem sie stasznie smierci i tego niewiadomego, co mnie czeka. Zeby to wszystko zrozumiec potrzebowalem duzo czasu. Dzisaj juz wiem po co tu zyje, a to sä moje dzieci. To jest czästka mojego zycia. Zainwestowalem w ewolucje i przez to stalem sie niesmiertelny! Cieszy mnie kazdy dzien, bo warto zyc - czego i Wam zycze. Pozdrawiam.
Itachi-san (468 punktów)
> Cieszy mnie kazdy dzien, bo warto zyc - czego i Wam zycze. >Pozdrawiam.

Ostatnie zdanie jest zwłaszcza bardzo wymowne. Taka postaw wszystkim będzie służyła. Prawdziwy biofil z ciebie

Również pozdrawiam.
dajmonion (3663 punktów)

A czym jest dla Ciebie szczęście?

"Kochać dojrzale to największy cud na tej ziemi. To tak dobierać słowa i czyny, by wprowadzać drugą osobę w świat dobra prawdy i piękna.
Truite (108 punktów)
>Tylko człowiek zadowolony z życia może być ateistą.

Nie tyle człowiek zadowolony z życia, ale po prostu ktoś, kto ma się do kogo zwrócić ze swoimi problemami i radościami. Ktos, kto ma prawdziwych przyjaciół. Bo taka jest prawda, że Bóg najbardziej jest potrzebny w trudnych chwilach, gdy wszyscy nas opuszcają, gdy naprawdę nie mamy sie do kogo zwrócić z danym problemem. To tak, jak nielubiane przez rówieśników dziecko wymyśla sobie niewidzialnego przyjaciela. Dlatego wyłącznie osoba mająca w kimś oparcie może być ateistą.

Pozdrawiam!
Mortharm
>Tylko człowiek zadowolony z życia może być ateistą. Czy
>zgadzacie się z tym twierdzeniem ? Zadaję to pytanie
>dlatego, że często słyszę lub czytam wypowiedź ateisty,
>który deklaruje, że wiara w rzeczy nadprzyrodzone nie jest
>mu do niczego potrzebna. Że daje sobie radę w życiu bez
>wiary w jakieś gusła i w sumie jest szczęśliwy.

myślę, że to , że ktoś jest ateista nie wiąże się w żaden sposób z byciem zadowolonym, nie ma tu żadnej relacji; ateizm nie ma sensu jako wiara, ma sens jedynie jako niewiara; jaki sens ma wierzenie , ze boga nie ma?ateizm to przede wszystkim przekonanie, które to wcale nie musi prowadzić do samozadowolenia, wręcz powiedziałbym , że prowadzi do nędznej prawdy...
Abadon (73 punktów)
A cóż może dać Ci większe szczęście niż wiara we własne siły? Bez strachu, ograniczeń, manipulacji... Tylko człowiek i jego życie. Sam kowalem swego losu! To prawdziwe szczęście! Mam nadzieję ,że kiedyś i ja do tego dojde.
Pozdrawiam
Andromeda (126 punktów)
Faktycznie ateisci s a dosc zadowoleni z z ycia nie z walnia ich to jednak z obowiazku zycia moralnego i humanitarnego. Jesli nie- zakrada sie w ich zycie magia i demony ktore niszcza takiego czlowieka. I wtedy nie jest juz szczesliwy.
jest taki wiersz k.baczynskiego "jesli tysieczne ominiesz zaklecie na starsznym smoku jezdzic bedziesz"
to prawda ateizm nie zwalnia od wiary w milosc w wolnosc przyjazn i wszelkie inne cnoty.
Jedank uogolniajac ateizm to najlepszy sposob na zycie.
Pozdrawiam
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>Faktycznie ateisci s a dosc zadowoleni z z ycia nie z walnia ich to jednak z obowiazku
>to prawda ateizm nie zwalnia od wiary w milosc w wolnosc przyjazn i wszelkie inne cnoty.
>Jedank uogolniajac ateizm to najlepszy sposob na zycie.
>Pozdrawiam
No i tu właśnie nie jestem pewien wiele osób podkreśla ateista to racjonalista. nie wierzę w Boga bo nie byłbym racjonalista, gdybym wierzył - tyle jeden z moderatorów wdyskusji z panem Domańskim o ile się nie myle. Ale... jeśli mamy być racjonalistami bądźmy konsekwentni - tzn. czym jest miłość ? czy to nie tylko "choroba" psychiczna ( nie groźna), tak mówia o miłości psychologowie. Krytykujemy wiarę, odrzucamy to co wymaga wysiłku a bez krytycznie przyjmujemy twierdzenia proste.
Lafcadio (40 punktów)
Aby w pełni docenić wartość zdrowia trzeba najpierw zachorować. Natomiast wartość ateizmu, najlepiej można docenić z perspektywy osoby, która była wierząca i wyleczyła się z tej choroby. W moim przypadku był to swego rodzaju stan zadowolenia, niczym nieskrępowanej radości (w sumie szczęscia), kiedy zdałem sobie sprawę, że wszelkie ograniczenia, które narzucane mi były od dziecka przez różne nakazy religijne przestały obowiązywać. Już żaden "wielki brat" nie kontrolował każdego mojego kroku, każdej mojej myśli, nie oceniał mnie. Nagle zdałem sobie sprawę, że bóg to tylko wymysł ludzkiego umysłu. To naprawde cudowne uczucie odzyskać wolność i cieszyć się nią.

Bynajmniej nie uważam, że aby być w pełni ateistą trzeba być najpierw wierzącym.
ghaell (22 punktów)Szczęśliwy ateista
Kilka poprzednikow wspominalo, ze tak naprawde szczescie jest sprawa indywidualna. Kazdy z nas widzi szczescie inaczej, szuka tego szczescia w inny sposob. Nie powinnysmy mowic, ze np ateista jest szczesliwszy od osoby wierzacej. Ten balast dla osboy wierzacej moze byc czyms waznym co w jego mniemaniu uczyni go szczesliwszym. Wiec uwazam, ze problem szczescia i jak je zdobyc jest nasza osobista sprawa. Dla jednych szczesciem bedzie grupa przyjaciol, dla innego mozliwosc pojscia do kosciola i szukanie oparcia w Bogu.

Pozdrawiam i prosze o wyrozumialosc jestem nowym czytelnikiem
Andromeda (126 punktów)Odp: Szczęśliwy ateista
Ciekawe co by bylo gdyby polaczyc dwie rzeczy : szczesliwego ateiste i filozoficzne przeslanie filmu "Planeta malp"?: zawsze i nieodmiennie kojarzy mi sie to ze Sfinksem egipskim i obrazem Da Vinciego MOna Lisa
czy tajemniczy usmiech kryje wielka wartosc czy potworna pustke a moze to tylko taki usmieszek....?


Głąbiński (3538 punktów)
>... stan zadowolenia, niczym nieskrępowanej radości (w sumie szczęscia), kiedy zdałem sobie sprawę, że wszelkie ograniczenia, które narzucane mi były od dziecka przez różne nakazy religijne przestały obowiązywać.
Tak sprawa wygląda w przypadku typowego klerykalnego pojmowania religijności jako systemu nakazów i zakazów.

Stach M. G.
dawid
>Tylko człowiek zadowolony z życia może być ateistą. Czy
>zgadzacie się z tym twierdzeniem ? Zadaję to pytanie
>dlatego, że często słyszę lub czytam wypowiedź ateisty,
>który deklaruje, że wiara w rzeczy nadprzyrodzone nie jest
>mu do niczego potrzebna. Że daje sobie radę w życiu bez
>wiary w jakieś gusła i w sumie jest szczęśliwy.
powiem szczerze, że nie zgadzam się z Tobą. Jestem osobą wierzącą, katolikiem, i wcale się z tym nie kryje. Jestem szczęśliwy, bo nie jestem sam, i nie chodzi tu o przyjaciół, czy rodzinę, ale o Istotę Wyższą, która sie mną opiekuje. Nie, nie zasłaniam sie Bogiem, aby poczuć sie pewniej, po prostu daje mi spokój duszy i radość.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365