 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-04-2006 23:04 | Schwalk (133 punktów) | Tradycja | Mam pewne skojarzenia, które utrudniają mi życie, utrudniają wobec osób trzecich, z którymi nie mogę znaleźć nici porozumienia: W większości zakątków świata nazizm kojarzy się niezbyt dobrze, czemu się osobiście nie dziwię. Swastyki, uniformy SS, "Mein Kampf" należą da symboli zła i są tępione zakazami. Nie chcę atakować Kościoła katolickiego z urzędu, jednak na rękach kleru od czasów średniowiecza jest podobna ilość przelanej krwi, co u Hitlera. Tymczasem uniformy tej jednej z najbardziej zbrodniczych organizacji w dziejach świata nie tylko nie są tępione, co cieszą się dużym szacunkiem i uznaniem. Nie rozumiem tego. Druga sprawa to z tym "Boże pobłogosław Amerykę". Przecież historia Ameryki tonie we krwi niewinnych Indian, Murzynów. Jak taki Bush, potomek morderców może nam mówić kto jest be, a kto cacy. Dlaczego Bóg miałby błogosławić państwo, które wyłoniło się ze zła i podłości. Zauważam więcej takich niuansów i nic nie rozumiem. I jeszcze pytanie do neopozytywistów, kierunku patronackiego Racjonalisty.pl. Przecież pozytywizm był młodzieńczym tworem Comte'a, wedle niego nieudanym. W dalszej części swojego żywota Comte doszedł do mistycyzmu. Dlaczego więc trzymamy się nieudanego, niekonstruktywnego tworu osoby, która definitywnie swoje dzieło potępiła? To tak jak z Einsteinem, choć przed śmiercią zaczął wątpić w słuszność swoich teorii, to do dziś są kanwą dzisiejszej fizyki.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| outsider (2469 punktów) | Nie ma budowli bardziej idiotycznej, niż egipskie piramidy. Ogromne, nieciekawe w formie tak bardzo, że wymagały gigantyzmu, pomyślane jako grób samotnego władcy każda: czy moralne? A przeciez ich budowa była nie lada osiągnięciem organizacyjnym, to przetrwało w sposób bardziej znaczący niż piramidy same.
Z mozołem i po kolana we krwi zdobywamy wiedzę: o nas samych, o naszych możliwościach, o świecie. Bywa gorzej - gdy rewolucje zmiótłszy trony zmiatają i ich moralne podwaliny: pięknie to wygląda po wiekach, gdy ofiary jawią sie już tylko liczbą, suchą przez swój ogrom jak owe grobowce dawnych władców Egiptu. Inkwizytorzy? Esesmani? Jedni z nas - i warto o tym pamiętać.
Święte księgi kłamią bowiem - nie ma dla nas planu ani zbawienia. Jest cierpliwe i pełne cierpienia wyrąbywanie drogi przez otaczającą ciemność: samotność i wolność przeraźliwa myślącego gatunku.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
 | | Schwalk (133 punktów) | >Święte księgi kłamią bowiem - nie ma dla nas planu ani zbawienia. Jest cierpliwe i pełne cierpienia wyrąbywanie drogi przez otaczającą ciemność: samotność i wolność przeraźliwa myślącego gatunku. No cóż, zmartwię Cię, ale wierzę w przyszłość, ba, świetlaną przyszłość i nielimitowany czas życia. Wierzę w pierwszego poruszyciela i sens. Ale niewiele ponad to. Zresztą zacytowany przeze mnie fragment to prawda, ale zależna również od nastawienia: ja muchą Lipskiej nie jestem.
|
|
|  | | outsider (2469 punktów) | >No cóż, zmartwię Cię, ale wierzę w przyszłość, ba, świetlaną przyszłość i nielimitowany czas życia.
Czemu sądzisz, że mnie zmartwisz? Ani nie martwi mnie cudzy optymizm - ani nie zaprzątałem sobie głowy domyslaniem sie Twojego światopoglądu, bo i po co.
>Wierzę w pierwszego poruszyciela i sens. Ale niewiele ponad to. Zresztą zacytowany przeze mnie fragment to prawda, ale zależna również od nastawienia: ja muchą Lipskiej nie jestem.
Niekoniecznie od nastawienia: to aspekt wieloaspektowej w końcu rzeczywistości.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
 | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) | >Nie ma budowli bardziej idiotycznej, niż egipskie piramidy. Ogromne, nieciekawe w formie tak bardzo, że wymagały gigantyzmu, pomyślane jako grób samotnego władcy każda: czy moralne? A przeciez ich budowa była nie lada osiągnięciem organizacyjnym, to przetrwało w sposób bardziej znaczący niż piramidy same. ciekawe stwierdzenie "idiotyczna budowla ". Piramidy są dosyć ciekawe w formie - są zbudowane z matematyczną dokładnością, tak wielką, że nawet niektórzy dopatrują sie tu interwencji "obcych cywilizacji". Każda została pomyślana jako grób samotnego władcy - chyba nie. Co do jednej to nie wiemy jakie było jej przeznaczenie. Układ piramid jest ponoć mapą naszego układu słonecznego - mówi o tym wiele programów na Discovery, szerzej o tym możemy przeczytać w książkach.
"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
|
|
|  | | Andromeda (126 punktów) | Wszyscy bladzimy w ciemnosci ocierajac sie czesto o faszyzm dopoki nie nadejdzie era oswiecenia . A taka era nadejdzie gdy ludzie wymysla takie urzadzenie jak transformator atomowy czyli maszynke ktora z dowolnej substancji robi inna dowolna substancje na poziomie nano technologicznym np z wody czy piasku rope lub zloto z helu zrobi krzem lub uran no co kto chce wtedy bedziemy bogaci w surowce ktore sie juz koncza i ruszymy na podoj kosmosu hej
|
|
| |  | Kalikles (268 punktów) (zablokowany) | >Wszyscy bladzimy w ciemnosci ocierajac sie czesto o faszyzm dopoki nie nadejdzie era oswiecenia . A taka era nadejdzie gdy ludzie wymysla takie urzadzenie jak transformator atomowy czyli maszynke ktora z dowolnej substancji robi inna dowolna substancje na poziomie nano technologicznym np z wody czy piasku rope lub zloto z helu zrobi krzem lub uran no co kto chce >wtedy bedziemy bogaci w surowce ktore sie juz koncza i ruszymy na podoj kosmosu >hej Jeśli wymyślimy urządzenie które z piasku robiłobyzłoto, to te złoto będzie bez wartości ( zapoznaj się z zasadami ekonomii ). Już teraz możemy dodrukować pieniądze, aby kraj był bogatszy. jednal tego nie robimy.
"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
|
|
| Głąbiński (3538 punktów) | >na rękach kleru od czasów średniowiecza jest podobna ilość przelanej krwi, co u Hitlera. Należy zdawać sobie sprawę z tego kogo/co sądzimy: ludzi, czy idee? Jeśli ludzi, to należy uwzględniać tylko to, co oni sami czynili, głoszą, lub mają zamiar czynić. Działania ich poprzedników można brać pod uwagę jedynie wówczas, gdy istnieją racjonalne podstawy do przypuszczenia (trzeba to udowodnić!), iż osądzani powtórzą dawne błędy. Jeżeli oceniamy ideologię, należy rozpatrywać wyłącznie jej literelną treść. Nie można więc powoływać się na wyniki realizacji, która z reguły obarczona jest odchyleniami wynikającymi z warunków stwarzanych przez otoczenie i z błędów interpretacyjnych. Te ostatnie bowiem potrafią doporowadzić do jawnych absurdów (np. tortury heretyków motywowano miłosierną troską o ich zbawienie). Tak więc współczesnych nazistów poępiamy za rasizm, ksenofobię i stosowanie przemocy, a jeśli chodzi o grzechy hitleryzmu, potrzebny byłby dłuższy, zanudzający wywód. Z kolei gdy chodzi o Kościół, to doktrynie trudno byłoby postawić zasadnicze zarzuty, a ludzie - tu trzeba oddzielnie potraktować klerykałów (fundamentalistów, ultramontanistów czy jak ich zwać?) i resztę.
>Druga sprawa to z tym "Boże pobłogosław Amerykę". Przeczytaj o tym, co wyrabiali starożytni Grecy, na których dziedzictwo powołuje się nasz humanizm, jak wyglądała historia Indii, Chin itd. Dzieje ludzkości są przedziwną mieszaniną zbrodni i szlachetnej wzniosłości, do osądzania potrzebna jest więc powściągliwość.
>Dlaczego więc trzymamy się nieudanego, niekonstruktywnego tworu osoby, która definitywnie swoje dzieło potępiła? Jakiekolwiek twierdzenie pretendujące do naukowości nie jest tak jak natchnione dzieło własnością twórcy, lecz podlega krytycznemu oglądowi. I nie jest istotne, co twórca powiedział wcześniej, co po tym, a jedynie co kolejna falsyfikacja potwierdziła, a co odrzuciła. Dotyczy to zarówno Kanta, Marksa, Darwina, Einsteina, czy np. Kopernika, którego twierdzenia, iż planety poruszają się ruchem jednostajnym i że torami ich ruchu są idealne okręgi okazały się błędnymi.
Stach M. G.
|
|
 | | Schwalk (133 punktów) | >Należy zdawać sobie sprawę z tego kogo/co sądzimy: ludzi, czy idee? Nie sądzę i wielu nie sądzi poszczególnych ludzi, lecz organizację. Domniemam, że nawet w SS służyli poczciwcy, jednak organizacja jako taka jest potępiana, uniformy zakazane. Organizacja, jaka jest Kościół katolicki trwa w niewiele zmienionej formie od piętnastu wieków - nie zmieniają się zasadniczo jej doktryny filozofia itd. Zmieniają się co prawda przywódcy, ale ona sama niewiele.
>Jeśli ludzi, to należy uwzględniać tylko to, co oni sami czynili, głoszą, lub mają zamiar czynić. Działania ich poprzedników można brać pod uwagę jedynie wówczas, gdy istnieją racjonalne podstawy do przypuszczenia (trzeba to udowodnić!), iż osądzani powtórzą dawne błędy. Zmieniły się warunki na świecie, dzięki czemu egzekucje nie są wykonywane. Jednak moim zdaniem poza tym niewiele się zmieniło. "Mają zamiar czynić" ?. Nawet, gdybym to wiedział i oznaczało by to najgorsze nic by nie zrobiono a priori.
>Jeżeli oceniamy ideologię, należy rozpatrywać wyłącznie jej literelną treść. Nie można więc powoływać się na wyniki realizacji, która z reguły obarczona jest odchyleniami wynikającymi z warunków stwarzanych przez otoczenie i z błędów interpretacyjnych. Te ostatnie bowiem potrafią doporowadzić do jawnych absurdów (np. tortury heretyków motywowano miłosierną troską o ich zbawienie). Nie można całego chrześcijaństwa utożsamiać z Kościołem katolickim... Chrześcijaństwo jest ideologią, Kościół ORGANIZACJĄ i tu się chyba nie rozumiemy. Gdyby prawo na to zezwalało Giordano Bruno zostałby spalony dziś powtórnie.
>Przeczytaj o tym, co wyrabiali starożytni Grecy, na których dziedzictwo powołuje się nasz humanizm, jak wyglądała historia Indii, Chin itd. Dzieje ludzkości są przedziwną mieszaniną zbrodni i szlachetnej wzniosłości, do osądzania potrzebna jest więc powściągliwość. Oczywiście, historia nie lubi pamiętać o niegodziwości, skutkach wojen na ludności cywilej itd. Nie pamiętamy o przelanej krwi, lecz o ideach. I to jest głupie. Jerycho to nie zwycięstwo Izraelitów, lecz ich moralna klęska, etyczne szambo. Wojna to nie wzniosłe idee, lecz przelana krew. I jeżeli ktoś o tym nie pamięta, to znaczy, że ma mentalność średniowiecznych klerykałów i nic się od tego czasu nie zmieniło (co moją tezę potwierdza). "Szlachetna wzniosłość" określeniem pobudek mordercy? Tu się różnimy.
>Jakiekolwiek twierdzenie pretendujące do naukowości nie jest tak jak natchnione dzieło własnością twórcy, lecz podlega krytycznemu oglądowi. I nie jest istotne, co twórca powiedział wcześniej, co po tym, a jedynie co kolejna falsyfikacja potwierdziła, a co odrzuciła. Dotyczy to zarówno Kanta, Marksa, Darwina, Einsteina, czy np. Kopernika, którego twierdzenia, iż planety poruszają się ruchem jednostajnym i że torami ich ruchu są idealne okręgi okazały się błędnymi. Troszkę przesadzasz z tą naukowością w filozofii... Nie można porównywać Kopernika do np. Comte'a, czy Kanta. Zresztą poczytaj Marquada, co do jego klasyfikacji filozofii się zgadzam. Scjentyzm nie sięga filozofii i nigdy nie sięgnie, więc nie może być weryfikowana. To pogląd, który ciągle się zmienia. Można jednak się chwycić uporczywie jednej z tez i zawzięcie dowodzić, że jest prawdziwa. Ale argumenty zarówno jednej, jak i drugiej strony to sofizmaty. Kiedyś porównywano filozofię z osobistym poglądem na świat - nie jako naukę, lecz sposób na życie. Jednym pasuje hedonizm, innemu ascetyzm... Budda i Jezus wybrali jedną drogę, ja, Ty inną. Comte zrezygnował z pozytywizmu przechodząc do mistycyzmu, rozwinął się, jak każdy powinien się rozwijać z biegiem lat. Można weryfikować trajektorię planet, ale nie właściwość poglądów filozoficznych. Dlatego jestem wrogiem fizykalizmu neopozytywistów jako filozofii definitywnej. Racjonlizm nie oznacza zerwania z mistyką.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|