Racjonalista - Strona głównaDo treści
Święta...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
14-04-2006 14:45DrobnerŚwięta...
Cytuję z Occhiogrosso P., Sekty, religie, wyznania, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa, 1999, str. 475
"Jednak Wielkanoc wypada również na ogół na początku wiosny i może być zamierzoną alternatywą dla zamierzchłego pogańskiego obrzędu celebrującego śmierć i zmartwychwstanie Attisa, frygijskiego boga wegetacji i młodości. W trakcie tego pogańskiego święta umieszczano na sośnie wizerunek Attisa, opłakiwano jego śmierć, następnie ciało zdejmowano z drzewa i składano w grobie. Otwierany o świcie czwartego dnia grobowiec okazywał się pusty, wywołując wśród wiernych głośne okrzyki radości z powodu zmartwychwstania ich boga do życia wiecznego, co symbolizowało budzenie się przyrody na wiosnę".
Życzę wszystkim wesołych świąt Attisa!

Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>Cytuję z Occhiogrosso P., Sekty, religie, wyznania,
>Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa, 1999,
>str. 475
>"Jednak Wielkanoc wypada również na ogół na początku wiosny
>i może być zamierzoną alternatywą dla zamierzchłego
>pogańskiego obrzędu celebrującego śmierć i
>zmartwychwstanie
Attisa, frygijskiego boga wegetacji i
>młodości. W trakcie tego pogańskiego święta umieszczano
>na sośnie wizerunek
Attisa, opłakiwano jego śmierć,
>następnie ciało zdejmowano z drzewa i składano w grobie.
>Otwierajny o świcie czwartego dnia grobowiec okazywał się
>pusty
, wywołując wśród wiernych głośne okrzyki radości
>z powodu zmartwychwstania ich boga do życia
>wiecznego
, co symbolizowało budzenie się przyrody na
>wiosnę".
Analogia, pewne podobieństwo may dostrzec ? - Chrystus postać historyczna, Attis - mitologiczna
>Życzę wszystkim wesołych świąt Attisa!
Dziekuje, ale nie obchodzę


"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
14-04-2006 16:12 
 Ocena 1 na 1
sabishi (246 punktów)

> Analogia, pewne podobieństwo may dostrzec ? - Chrystus postać historyczna, Attis - mitologiczna

Za to fakt zmartwychwstania Jezusa nie ma dowodów historycznych, również może być traktowany jako mit.


"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
Drobner
> Analogia, pewne podobieństwo may dostrzec ?
Moim zdaniem określenia "analogia", "pewne" i "podobieństwo" to bardzo grube eufemizmy.
Inni tu widzą wręcz "identyczność" rytualną.

> Chrystus postać historyczna, Attis - mitologiczna
Czy udowodniłbyś wyznawcom Attisa "mitologiczność", "nieprawdziwość" ich boga?
.
Efekt byłby zapewne taki sam, jak wykazywanie chrześcijanom "niehistoryczności" Jezusa (literackiej postaci z Ewangelii).

Drobner
Kalikles
>> Analogia, pewne podobieństwo may dostrzec ?
>Moim zdaniem określenia "analogia", "pewne" i "podobieństwo" to bardzo grube eufemizmy.
>Inni tu widzą wręcz "identyczność" rytualną.
Tak a co było pierwsze, jest taka sekta Chrystianie,gdzie również jest podobieństwo rytuaalne
>> Chrystus postać historyczna, Attis - mitologiczna
>Czy udowodniłbyś wyznawcom Attisa "mitologiczność", "nieprawdziwość" ich boga?
Myślę, że nie a jeszce trudniej byłoby to udowodnic katolikom ( słyszałeś o nauce ptematologia ? )
>Efekt byłby zapewne taki sam, jak wykazywanie chrześcijanom "niehistoryczności" Jezusa (literackiej postaci z Ewangelii).
niehistoryczności Chrystusa to i mi byś nie wykazał ( o Chrystusie mówią , pisali antyczni historycy, jeśli podważyć Jego historycznośc - to tak samo można podważyć historycznośc Sokratesa. Jeśli bys się bardziej zainteresował chrześcijaństwem - to bys wiedział, że nie jest takie proste sprowadzac tej religii do mitologii.
>Drobner
Lesny

> niehistoryczności Chrystusa to i mi byś niewykazał ( o chrystusie mówią , pisali antyczni historycy, jeśli podważyć Jego historycznośc - to tak samo można podważyć historycznośc Sokratesa. Jeśli bys się bardziej zainteresował chrześcijaństwem - to bys wiedział, że nie jest takie proste sprowadzac tej religii do mitologii.
>>Drobner

Pisali tez o Atlantydzie. Drobner, co to za argumenty? Antyczni historycy? Łoł! Wykazywac trzeba ale w druga strone! Na takim portalu powinno byc to chyba jasne...
Drobner
>> niehistoryczności Chrystusa to i mi byś niewykazał ( o chrystusie mówią , pisali antyczni historycy, jeśli podważyć Jego historycznośc - to tak samo można podważyć historycznośc Sokratesa. Jeśli bys się bardziej zainteresował chrześcijaństwem - to bys wiedział, że nie jest takie proste sprowadzac tej religii do mitologii.
>>>Drobner
>Pisali tez o Atlantydzie. Drobner, co to za argumenty? Antyczni historycy? Łoł! Wykazywac trzeba ale w druga strone! Na takim portalu powinno byc to chyba jasne...
.
.
Cześć Leśny!
Przeczytaj uważnie trzy ostatnie posty!
Twoja uwaga NIE POWINNA być skierowana do mnie.
Kalikles mnie cytował, zacytował również mój podpis.
.
Ja o tę 'historyczność Jezusa' się spieram!

Drobner
15-04-2006 01:09 
 Ocena 1 na 1
Teresa (2693 punktów)
>Ja o tę 'historyczność Jezusa' się spieram!

Wiadomo Drobnerze, że niektórym o to właśnie chodzi, żeby podważać historyczność osoby Jezusa Chrystusa.

Zastanawiam się tylko, dlaczego. Być może za kolejne 2000 lat Oświęcimia tez już nie będzie, bo są ludzie, którzy bardzo woleliby, żeby go nie było??? To jest ciekawy temat dla psychologa wypieranie przykrych zdarzeń ze świadomości.

Wydaje mi się, że to, dlatego, że z trudem znosimy ludzi lepszych od nas i niechętnie się do ich istnienia przyznajemy, bo jest to dla naszej pychy rzecz przykra.
Trudno to ukryć JCH był najlepszym człowiekiem, jaki chodził po tej ziemi, przy nim tzw. "porządni ludzie" (tj. mający się za porządnych) acz bezbożni stali się "grobami pobielanymi", cudzołożnikami i mordercami.
Np. dla jednego przełożonego synagogi ważniejszy był wół niż kobieta:

"Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? (16) A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?"
(Ew. Łukasza 13:15, BT)

JCH przywrócił godność kobiecie:
"A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. "
(Ew. Mateusza 5:28, BT)

Żaden mężczyzna mi znajomy tak nigdy nie powiedział jak JCH, a ilu do dziś sądzi, ze to jest wina kobiety (patrz sytuacja kobiety w islamie).

I jeszcze tego jego wywody, że jest Bogiem.

Zwykłą reakcją człowieka gorszego na wznioślejszy sąd o bliźnim jest złość i próba pomniejszenia go. Np. jeśli ktoś żyje w celibacie, to jest zacofany, "żyje w średniowieczu".
Co ciekawe sama złość świadczy o tym, że ten kto ją żywi sam nie czuje się w porządku i gniewa się, bo sąd bliźniego wydaje sąd na niego samego. Mogę to zrozumieć, ze dla wielu ludzi samo jego istnienie JCH jest niemal obrazą i potępieniem.

Dlatego rozumiem kogos kto wolałby, żeby JCH nigdy nie żył. Ale Twe obawy (jeśli takie masz) są bezpodstawne, bo JCH nie przyszedł by kogos potępić tylko sprawić byśmy przejrzeli i mogli żyć (wiecznie).

Uważam też, ze do sądów ludzi lepszych i szlachetniejszych niż my trzeba przywiązywać wielką wagę. NAPRAWDĘ tylko na tym skorzystamy! Nie trzeba się gniewać.

Także podważanie historyczności nic nie da w tej sytuacji, musiałbyś spalić wszystkie biblie, bo same słowa JCH w nich zawarte są sądem na nas.
15-04-2006 15:43 
 Ocena 1 na 1
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Wiadomo Drobnerze, że niektórym o to właśnie chodzi, żeby podważać historyczność osoby Jezusa Chrystusa.
Na szczęście są jeszcze na tym świecie dzielne żołnierki chrystusowe walczące z tymi niecnymi "niektórymi", wiedzące dokładnie "kto za tym stoi"

>Być może za kolejne 2000 lat Oświęcimia tez już nie będzie, bo są ludzie, którzy bardzo woleliby, żeby go nie było??? To jest ciekawy temat dla psychologa wypieranie przykrych zdarzeń ze świadomości.
Wyjątkowo celne porównanie - Jezus i Oświęcim - oba bardzo przykre wydarzenia z przeszłości

>Wydaje mi się, że to, dlatego, że z trudem znosimy ludzi lepszych od nas i niechętnie się do ich istnienia przyznajemy, bo jest to dla naszej pychy rzecz przykra.
Jak np. ludzi, którzy nie uważają się za lepszych od wszystkich innych tylko dlatego, że wyznają pewną religię?

>Trudno to ukryć JCH był najlepszym człowiekiem, jaki chodził po tej ziemi
Nie, trudno to byłoby coś takiego udowodnić, szczególnie po zaznajomieniu się z uczynkami tego "najlepszego" opisanymi w NT.

>przy nim tzw. "porządni ludzie" (tj. mający się za porządnych) acz bezbożni stali się "grobami pobielanymi", cudzołożnikami i mordercami.
Śmiała koncepcja - każdy kto nie wierzy w jakiegoś boga jest cudzołożnikiem i mordercą.

>JCH przywrócił godność kobiecie:
>"A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. "
Przypuszczam, że większość kobiet z przyjemnością zgodziłaby się na utratę godności zdefiniowanej przez ciebie jako zainteresowanie ze strony mężczyzn

>Żaden mężczyzna mi znajomy tak nigdy nie powiedział jak JCH, a ilu do dziś sądzi, ze to jest wina kobiety (patrz sytuacja kobiety w islamie).
Żaden znajomy ci mężczyzna nie powiedział czego? Że ma na ciebie chrapkę czy że nie ma, przez co nie tracisz kobiecej godności?

>Zwykłą reakcją człowieka gorszego na wznioślejszy sąd o bliźnim jest złość i próba pomniejszenia go. Np. jeśli ktoś żyje w celibacie, to jest zacofany, "żyje w średniowieczu".
Ach to wasze zakonno-kapłańskie zafiksowanie na seksualności! Gdybyście tylko mogli cieszyć się normalnym życiem, w którym nie brakuje przejawów normalnej, seksualnej aktywności, to z miejsca zniknęłyby te wasze pienia nad "wzniosłością" celibatu.

>Co ciekawe sama złość świadczy o tym, że ten kto ją żywi sam nie czuje się w porządku i gniewa się, bo sąd bliźniego wydaje sąd na niego samego.
Kolejna, niebanalna teza - złość na kogoś jako wynik nieuświadomionej złości na samego siebie. Jesteś po jakichś kursach "psychologii teologicznej"?

>Mogę to zrozumieć, ze dla wielu ludzi samo jego istnienie JCH jest niemal obrazą i potępieniem.
To największy absurd ze wszystkich zaprezentowanych przez ciebie w tym poście.

>Dlatego rozumiem kogos kto wolałby, żeby JCH nigdy nie żył.
A żył?

>Ale Twe obawy (jeśli takie masz) są bezpodstawne, bo JCH nie przyszedł by kogos potępić tylko sprawić byśmy przejrzeli i mogli żyć (wiecznie).
Zawsze bawi mnie jak to chrześcijanie zachwycają się dobrotliwym Ojcem skazującym własnego Syna na śmierć, żeby w ten sposób przebłagać samego siebie i naprawić straszny grzech skorzystania z wolności wyboru przez dwójkę pierwszych ludzi.

>Uważam też, ze do sądów ludzi lepszych i szlachetniejszych niż my trzeba przywiązywać wielką wagę. NAPRAWDĘ tylko na tym skorzystamy! Nie trzeba się gniewać.
Problem pojawia się wówczas, gdy z racji wyznawanej wiary uznaje się samego siebie z góry za lepszego i szlachetniejszego od innych - wtedy z takich mądrych rad nie da się korzystać.

>Także podważanie historyczności nic nie da w tej sytuacji, musiałbyś spalić wszystkie biblie, bo same słowa JCH w nich zawarte są sądem na nas.
Większość ludzi wyrasta z wiary w bajki (nawet te pisane!) w wieku kilku lat, ale jak widać nie wszyscy. Jakie to smutne, gdy wypełnia się sobie życie i nadaje mu wartość wiarą w mity powstałe tysiące lat temu tysiące kilometrów stąd.
placownik (17853 punktów)

>JCH przywrócił godność kobiecie:
>"A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. "
>(Ew. Mateusza 5:28, BT)
>Żaden mężczyzna mi znajomy tak nigdy nie powiedział jak JCH, a ilu do dziś sądzi, ze to jest wina kobiety (patrz sytuacja kobiety w islamie).

    Kiedy czytam, że Jezus przywrócił godność kobiecie, to nie mogę się powstrzymać aby nie zapytać, na jakiej podstawie twierdzisz, że do czasów Jezusa kobieta w społeczności wyznawców Jahwe była tej godności pozbawiona.

   Co do Islamu. Przytaczam poniżej fragmenty Koranu.

Sura 24

30 Powiedz wierzącym:
niech spuszczają skromnie spojrzenia
i niech zachowują czystość.
To dla nich będzie przyzwoitsze.
Zaprawdę, Bóg jest w pełni świadomy tego,
co oni czynią!

31 Powiedz wierzącym kobietom,
żeby spuszczały skromnie swoje spojrzenia
i strzegły swojej czystości;
i żeby pokazywały jedynie te ozdoby,
które są widoczne na zewnątrz;
i żeby narzucały zasłony na piersi,
i pokazywały swoje ozdoby jedynie
swoim mężom lub ojcom,
albo ojcom swoich mężów,
albo swoim synom lub synom swoich mężów,
albo swoim braciom, albo synom braci,
lub synom swoich sióstr;
lub ich żonom,
lub tym, którymi zawładnęły ich prawice;
albo swoim służącym spośród mężczyzn,
którzy nie są owładnięci pożądaniem cielesnym;
albo też chłopcom, którzy nie poznali nagości kobiet.
I niech one nie stąpają tak,
aby było wiadomo, jakie ukrywają
ozdoby.
Nawracajcie się wszyscy do Boga,
o wy, wierzący!
Być może, będziecie szczęśliwi!


Sura 33

59 O proroku!
Powiedz swoim żonom i swoim córkom,
i kobietom wierzących,
aby się szczelnie zakrywały swoimi okryciami.
To jest najodpowiedniejszy sposób,
aby były poznawane, a nie były obrażane.
A Bóg jest Przebaczający, Litościwy!


   Prawda jest taka, że ocena stosunku chrześcijan do kobiet na podstawie cytatów z Biblii może być równie myląca, jak ocena analogicznego stosunku muzułmanów na podstawie cytatów z Koranu. Trzeba jednak przyznać, że koraniczne wytyczne znacznie lepiej chronią tę, specyficznie rozumianą, godność kobiety, aniżeli ewangeliczna wypowiedź Jezusa.

   Mahomet bez wątpienia był postacią historyczną. Jaki to ma związek z tematem? Dokładnie taki, jaki przytoczony fragment Twojej wypowiedzi z historycznością Jezusa. Czyli żaden.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
16-04-2006 00:33 
 Ocena 1 na 1
Teresa (2693 punktów)
>Trzeba jednak przyznać, że koraniczne wytyczne znacznie lepiej chronią tę, specyficznie rozumianą, godność kobiety, aniżeli ewangeliczna wypowiedź Jezusa.

Jesteś w poważnym błędzie. Jestem zażenowana, ze ja akurat musze o tym pisać, bo wydaje mi się, że to jest powszechnie znana wiedza z dziedziny psychologii, ale trudno ... Większość mężczyzn w tej materii nie panuje nad sobą i nie uczy się tego, nie pracuje nad sobą. Jeśli ze mną byłoby coś nie tak, to nie miałabym w sobie tyle bezczelności, żeby innym coś narzucać (w tym przypadku kobietom jak to robią wyznawcy islamu) i zwalać na nich winę.

Jezus wyraził się jeszcze bardziej kategorycznie:
"Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! (28) A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. (29) Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. (30) I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła."
(Ew. Mateusza 5:27-30, BT)

Wyraźnie jest więc napisane: "Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je"
a nie : "Jeśli więc cudze oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je"!

Widzisz różnicę??!!

To gwarantuje nietykalność i szacunek dla drugiej osoby i jej praw.

To czy jakaś kobieta chce się "odkrywać" czy "zakrywać" to już wybacz jest sprawą sumienia tej kobiety.

To jest fałsz moralny, jeśli: (domniemane) rozpasanie i brak opanowania się płciowego jednych, ma zabierać nietykalność i wolność - drugim.

Moim zdaniem to jest zabobon, wynikający z zaprzeczenia wolności i godności ludzkiej ( a z nią także istnieniu winy) u kobiety.

Ja nie mówię, że rady proroka są złe, że kobieta, żeby się ustrzec przed tym, żeby ktoś jej nie nagabywał do grzechu, nie może ubierać się skromnie, ale to jest sprawa jej sumienia.
Niech każdy bierze odpowiedzialność za swój grzech a nie cudzy!!

>   Mahomet bez wątpienia był postacią historyczną. Jaki to ma związek z tematem? Dokładnie taki, jaki przytoczony fragment Twojej wypowiedzi z historycznością Jezusa. Czyli żaden.

Mój fragment ma bardzo duży związek z tematem , ponieważ jest to dowód na historyczność Jezusa Chrystusa, gdyż wg mnie żaden ze śmiertelników płci męskiej nie byłby stanie w wyniku chłodnych kalkulacji umysłowych w tak mądry i przenikliwy i bezstronny (!!!) sposób przedstawić tej kwestii.

Dodatkowo żaden ze śmiertelnych mężczyzn nie zna na tyle tak natury kobiety, żeby tak powiedzieć, to musiałby Bóg!

I Wasze żenujące wypowiedzi o tym dobitnie świadczą (Twoje, Drobnera, Jeyesa i ... Mahometa).

Pozdrawiam
16-04-2006 00:40 
 Ocena 1 na 1
outsider (2469 punktów)
>Dodatkowo żaden ze śmiertelnych mężczyzn nie zna na tyle tak natury kobiety, żeby tak powiedzieć, to musiałby Bóg!

Ty jednak na tyle znasz naturę mężczyzn, że jesteś w stanie autorytatywnie napisać powyższe - jesteś boginią, Tereso?



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
placownik (17853 punktów)

   Takie wypowiedzi jak Twoja Tereso sprawiają, że zaczynam czuć się feministą.

>Jezus wyraził się jeszcze bardziej kategorycznie:
>"Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! (28) A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. (29) Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. (30) I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła."
>(Ew. Mateusza 5:27-30, BT)

   Wczytaj się dokładnie w przytoczony fragment Ewangelii. Do kogo zwraca się w nim Jezus mówiąc Nie cudzołóż!. Do człowieka, czy do mężczyzny? Czy kieruje nim troska o godność kobiety, czy o zbawienie mężczyzny, który dopuszczając się nawet w myślach cudzołóstwa, naraża się na męki piekielne.

   Z góry proszę nie pisz mi o kontekście. Wszak to Ty wyrwałaś z bilijnego kontekstu przytoczony fragment.

   Trudno nie zauważyć, że uchyliłaś się od odpowiedzi na moje pytanie o to, na jakiej podstawie twierdzisz, że do czasów Jezusa kobieta w społeczności wyznawców Jahwe była pozbawiona godności.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Wiadomo Drobnerze, że niektórym o to właśnie chodzi, żeby podważać historyczność osoby Jezusa Chrystusa.

Jesteś w błędzie. Wszystkim (określenie nieuprawnione, ale tu adekwatne) zależy na udowodnieniu historyczności tej postaci. Tylko nie jest to takie proste. Pierwsze teksty pisane "dowodzące" autentyczności Jezusa zostały napisane ok. 80. lat po jego śmierci (też hipotetycznej), w dodatku przez ludzi bezpośrednio zainteresowanych szerzeniem jego (?) kultu. Więc jest to "dowód" lekko wątpliwy. Zwłaszcza, że Rzymianie, potrafiący czytać i pisać i będący w tym czasie władcami terenów, z których ten człowiek miałby pochodzić musieliby zauważyć nieszablonowość takiej postaci. Zwróćmy uwagę, że Jezus (wg "pism świętych") miał liczne grono zwolenników i uczniów; mógł być zatem dla Rzymu niebezpieczny (o czym piszą różni autorzy), a nawet jeśli nie (jego działalność była stricte religijna czy moralna), to i tak powinien stać się "obiektem zainteresowania" rzymskich "służb specjalnych", a te były niezłe nawet jak na owe czasy (wszak Piłat ponoć dakładnie rozważał działalność Chrystusa - tak jest w Ewangeliach - a też nie zostawił na w tej kwestii żadnej notatki!). Ale jeszcze lepsze "służby" mieli sami Żydzi (i tak jest do dziś!), a oni też dziwnie milczą na ten temat. Uznają wprawdzie historyczność postaci jako proroka (nie-boga), ale raczej w związku z tradycją, a nie z dokumentami (tych brak).
Więc zalecam pewną ostrożność z tym bezkrytycznym twierdzeniem o "historyczności" Jezusa z Betlejem (zwłaszcza, że też nie wiadomo, z którego - wszak są i były - dwa).

>To jest ciekawy temat dla psychologa wypieranie przykrych zdarzeń ze świadomości.
>Wydaje mi się, że to, dlatego, że z trudem znosimy ludzi lepszych od nas i niechętnie się do ich istnienia przyznajemy, bo jest to dla naszej pychy rzecz przykra.

Tu także jesteś w błędzie. Psychologia zna pojęcie "osób znaczących", które odgrywają bardzo doniosłą rolę w naszy życiu. Wręcz mają na nie zasadniczy wpływ (rodzice, nauczyciele, autorzy ulubionych lektur lub - częściej - ich bohaterowie, idole itd.) bo się z nimi utożsamiamy i traktujemy jako wzorce do naśladowania. I nie dlatego, że są od nas gorsi lecz wręcz przeciwnie. A "pychę" (w tym przypadku) zaspokajamy stawiając "naszych" przeciw "obcym" jako "tych lepszych".

>Trudno to ukryć JCH był najlepszym człowiekiem, jaki chodził po tej ziemi, przy nim tzw. "porządni ludzie" (tj. mający się za porządnych) acz bezbożni stali się "grobami pobielanymi", cudzołożnikami i mordercami.

To jakaś kompletna aberracja chorego umysłu. Czy to należy rozumieć, że człowiek żyjący zgodnie z normami obowiązującej w danym czasie i miejscu etyki (bez przymiotników), a niewierzący w byt(y) nadprzyrodzony jest cudzołożnikiem (chciaż nie miał jeszcze żadnych doświadczeń seksualnych bo jest na to zbyt młody) i mordercą (chociaż nikogo nie zabił)? I dlaczego użyłaś koniunkcji (i) wiążącej te "przymioty", a nie alternatywy (lub), która byłaby właściwsza (łagodząca bzdurność tego twierdzenia).

>JCH przywrócił godność kobiecie:

Hipotetycznie tak. W swoim związku z Marią Magdaleną.

>"A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. "
>(Ew. Mateusza 5:28, BT)

A jak, twoim zdaniem, należy realizować biblijny zapis: "Idźcie i rozmnażajcie się." Korespondencyjnie? Czy "jak popadnie"? Pomijam już, zapewne dla ciebie bardzo niewygodny, zapis w tejże księdze, że nasi pierwsi rodzice - Adam i Ewa - byli (pierwotnie) na świecie sami. Zatem zaludnienie ziemi musiało wiązać się z kazirodztwem. Ale przecież Kościół jest nadal największym ekspertem w sprawach seksualnych (nb. ciekawe dlaczego?, skoro sam głosi celibat i ascezę).

>Żaden mężczyzna mi znajomy tak nigdy nie powiedział jak JCH, a ilu do dziś sądzi, ze to jest wina kobiety (patrz sytuacja kobiety w islamie).

Są dwa wytłumaczenia tego faktu:
1. nie spotkałaś jeszcze "właściwego" mężczyzny;
2. jesteś kobietą, której nie sposób powiedzieć czegoś takiego (nawet po pijaku).
Jeśli prawdą jest to drugie, to mogę tylko współczuć i doradzić dalszą fascynację Jezusem Chrystusem.

>Zwykłą reakcją człowieka gorszego na wznioślejszy sąd o bliźnim jest złość i próba pomniejszenia go. Np. jeśli ktoś żyje w celibacie, to jest zacofany, "żyje w średniowieczu".

Jednak nie masz zielonego pojęcia o psychologii. To co napisałaś jest oczywistą nieprawdą.
Mówisz o tzw. resentymencie, ale ten ma całkiem inne podłoże psychologiczne.

>Co ciekawe sama złość świadczy o tym, że ten kto ją żywi sam nie czuje się w porządku i gniewa się, bo sąd bliźniego wydaje sąd na niego samego. Mogę to zrozumieć, ze dla wielu ludzi samo jego istnienie JCH jest niemal obrazą i potępieniem.

J.w.

>Dlatego rozumiem kogos kto wolałby, żeby JCH nigdy nie żył. Ale Twe obawy (jeśli takie masz) są bezpodstawne, bo JCH nie przyszedł by kogos potępić tylko sprawić byśmy przejrzeli i mogli żyć (wiecznie).

Znowu hipoteza. Bez żadnego uzasadnienia.

>Uważam też, ze do sądów ludzi lepszych i szlachetniejszych niż my trzeba przywiązywać wielką wagę. NAPRAWDĘ tylko na tym skorzystamy! Nie trzeba się gniewać.

Z tym akurat trudno się nie zgodzić. Zacznij od siebie!

>Także podważanie historyczności nic nie da w tej sytuacji, musiałbyś spalić wszystkie biblie, bo same słowa JCH w nich zawarte są sądem na nas.

"Historyczność" jest na tyle wątpliwa, że nie trzeba jej "podważać". Co do spalenia wszelkich biblii, to jestem skłonny być "za" bo ich wartość artystyczna (literacka) też nie jest najwyższa.

A skąd wiesz, że w bibliach (liczba mnoga za tobą) są autentyczne słowa "boże" (w tym: Jezusa) skoro nie mamy na ten temat żadnych materialnych dowodów (brak nagrań audio-video czy chociażby "boskich" autografów dających pole do popisu grafologom?

W tej wierze jest zbyt wiele tajemnic. Ale rozumiem, że właśnie o to chodzi.

fides ex necessitate esse non debet
19-04-2006 01:01 
 Ocena 1 na 1
Teresa (2693 punktów)
>Są dwa wytłumaczenia tego faktu:
>1. nie spotkałaś jeszcze "właściwego" mężczyzny;
>2. jesteś kobietą, której nie sposób powiedzieć czegoś takiego (nawet po pijaku).
>Jeśli prawdą jest to drugie, to mogę tylko współczuć i doradzić dalszą fascynację Jezusem Chrystusem.

Nie ma czasu dzisiaj odpisywać, ale na to odpisze, bo to oburzające.
Nawet nie jesteś w stanie mnie zrozumieć, miałam na myśli to, ze ja nie słyszałam jeszcze nikogo, kto by wygłaszał takie głębokie tezy jak np. te: "Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. " i wiele innych. A wybrałam to akurat zdanie ponieważ mogę to potwierdzić, że takie spojrzenia nie są miłe, a Ty tego nawet nie możesz pojąć. Możesz, argumentować, że akurat ja jestem nienormalna (albo że cierpię na resentyment), ale to nie jest tylko moje zdanie. I nie zamierzam na ten temat teraz dyskutować.
Po prostu z mojego punktu widzenia istnieje drastyczny kontrast pomiędzy naukami moralnymi JCH a naszymi, i w związku tym pomysł, że JCH jest postacią wymyśloną zdaje się być niedorzeczny.
Również w sztuce tak jest, że dla jednej osoby jakiś obraz jest piękny, a druga mimo najszczerszych chęci nie może rozumieć, co ta pierwsza w nim widzi, a mimo to, (mimo, że "de gustibus non disputandum est") obrazy różnią się cenami!
Po prostu chodziło mi to, ze przy zastanawianiu się czy JCH jest postacią historyczną również tę sprawę należy wziąć pod uwagę.
Drobner
> Tak a co było pierwsze, jest taka sekta Chrystianie,gdzie również jest podobieństwo rytuaalne
O Kybele, matce Attisa: "Bogini została sprowadzona do Rzymu w 204 r. p.n.e."
więc na Bliskim Wschodzie musiała występować znacznie wcześniej!
Można jeszcze wytłumaczyć "palmy" - zwiazane z kultem jej i Attisa:
"Ku czci bogini obchodzono trwające 12 dni, uroczystości marcowe. Rozpoczynały się 15 marca od uroczystego niesienia trzciny (Canna intrat) oraz ofiary z byka. Następowały dni wstrzemięźliwości, które przerywano dopiero 22 marca. W tym dniu, do świątyni, Dendrophori wnosili posąg bogini przystrojony fiołkami, wełnianymi wstęgami i sosną. Po dwóch dniach, tj. 24 marca celebrowano pogrzeb Attisa. [...] Następnego dnia świętowano zmartwychwstanie boga (hilaria), co najczęściej przejawiało się w organizacji uczt".
za www.strefarzymu.one.pl/religia/kybele.htm
> niehistoryczności Chrystusa to i mi byś niewykazał ( o chrystusie mówią , pisali antyczni historycy, jeśli podważyć Jego historycznośc - to tak samo można podważyć historycznośc Sokratesa
Podobnie i Ty nie wykażesz mi (i nie tylko mi) 'historyczności' Jezusa.

Bez podpisu, żeby nie było pomyłek
Drobner
>>> Analogia, pewne podobieństwo may dostrzec ?
>>Moim zdaniem określenia "analogia", "pewne" i "podobieństwo" to bardzo grube eufemizmy.
>>Inni tu widzą wręcz "identyczność" rytualną.
Inne ciekawostki:
Jung: "Rzymska bazylika Św. Piotra znajduje się, jak zapewne wiecie, w miejscu, gdzie wcześniej świętowano taurobolia - obrzęd chrztu z krwi - Attisa. Także arcykapłani kultu Attisa nosili tytuł "papas", papież zaś, który kiedyś był po prostu biskupem Rzymu, przejął ten tytuł. Sam Attis to bóg umierający i wstający z martwych - w ten sposób przejawia się ciągłość dziejów" (za www.gnosis(*)_lux/jung_kundalini_joga05.htm)
.
"Na wiosnę (22 - 25 marzec) obchodzono w Małej Azji święto ożycia boga przyrody Attisa. W głównym (trzecim) dniu tego święta arcykapłan ogłaszał ludowi: "Attis powrócił! Cieszcie się z jego paruzji!". Gdy po przeminięciu wiosny w gorącu lata więdła przyroda, opłakiwano w Syrii zmarłego Tamuza-Adonisa (Ez 8,14.15). W dniach 13-17 listopada, gdy nie było wylewu Nilu i zboże zostało wysiane jakby na śmierć, opłakiwano w Egipcie śmierć boga Nilu Ozyrysa. 25 grudnia tj. około dnia przesilenia zimowego obchodzono w Persji "urodziny", czyli ożycie boga słońca Mitry, w Syrii Baala, podobnymi bóstwami byli: w Grecji Dionizos, Orfeusz, dalej w Tyrze Melkart w Tarsie Sandan (por. Brueckner, Der sterbende und auferstehende Gottheiland in den orientalischen Religionen, Tybinga 1920)" (za www.kwch.gf.pl/1_2003/pelnia.htm)
.
"Wielu było bogów w starożytności, którzy rodzili się, potem umierali (najczęściej zabijani przez siepaczy złych mocy), a następnie powstawali z martwych - czy to już nastepnego dnia, czy też po trzech dniach. Tacy bogowie musieli mieć zatem swoje "matki boskie", niektóre z nich będące szanowanymi kobietami, inne zaś boginiami. Chrystus żył w czasach, gdy wierzenia takie istniały już od setek lat np. w przypadku perskiego Mitrasa i jego "Matki Boskiej" znanej pod imieniem Anahita - ("Anahita, Niepokalana Dziewica, Matka Mitrasa Pana"), Cybele, matka boga Attisa z Azji Mniejszej, która znana była jako "Mater Deum" (dosłownie: "Matka Boska") lub nawet tysięcy lat (egipski Horus i jego matka Izyda). Kimkolwiek jednak taka matka nie była, zawsze musiała czymś pozytywnym wyróżniać się na tle innych matek. Nie brakowało więc dziewiczych porodów (np. w przypadku Ozyrysa-Dionizosa czy - w innej wersji tego samego mitu - Orfeusza-Bachusa). Doktryny wczesnego chrześcijaństwa dotyczące Marii, nawet jeśli nie były stuprocentowymi kopiami innych wierzeń, kształtowały się jednak w pewnej atmosferze intelektualnej, na którą owe religie wycisnęły swoje ewidentne piętno"
"Np. jak notują historycy, niektóre wizerunki NMP we Francji okazały się, po bliższym zbadaniu, wizerunkami egipskiej bogini Izydy (albo pokrewnych bogiń) lub też na niej były modelowane (nie mówiąc już o tym, że szereg kościołów poświęconych Marii stoi w miejscach kultu Izydy lub innych jej pogańskich odpowiedników). Na jednym z takich wizerunków znaleziono nawet inskrypcje: "Niepokalana jest Pani nasza, Izyda" (za www.magazy(*)y=20040901202643398&mode=print)
.
"300 r. n. e. - W czwartym wieku kapłani pogańskiego Boga Attisa zaczęli mówić, że chrześcijanie Rzymu ukradli wszystkie ich doktryny" (za www.ccg.org/polish/S/P030.htm)

Na razie wystarczy.
Który z tych zmartwychwstających bogów NIE BYŁ HISTORYCZNY i dlaczego?
Która z tych niepokalanych, dziewiczych matek NIE ISTNIAŁA i dlaczego?
Czemu akurat Jezus MIAŁBY SIĘ OD NICH ODRÓŻNIAĆ 'historycznością?
.
Istnieje coś takiego jak "mitologemy": elementarne schematy zdarzeń mitycznych, podstawowe zarysy fabuły, zakorzenione w świadomości ludzkiej. Z powodzeniem używają ich 'twórcy nowych religii', kapłani i stosują je do czasów, jakie uznają za wygodne: a to w zamierzchłej przeszłości (Ozyrys), a to "niemal przedwczoraj" (Jezus).
Wszelkie różnce powstają wyłącznie na tle kulturowym czasów w których mitologem został "osadzony".

Nihil novi sub sole......

Pa.
16-04-2006 12:35 
 Ocena 1 na 1
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)

>"Wielu było bogów w starożytności, którzy rodzili się, potem umierali (najczęściej zabijani przez siepaczy złych mocy), a następnie powstawali z martwych - czy to już nastepnego dnia, czy też po trzech dniach. Tacy bogowie musieli mieć zatem swoje "matki boskie", niektóre z nich będące szanowanymi kobietami, inne zaś boginiami. Chrystus żył w czasach, gdy wierzenia takie istniały już od setek lat np. w przypadku perskiego Mitrasa i jego "Matki Boskiej" znanej pod imieniem Anahita - ("Anahita, Niepokalana Dziewica, Matka Mitrasa Pana"), Cybele, matka boga Attisa z Azji Mniejszej, która znana była jako "Mater Deum" (dosłownie: "Matka Boska") lub nawet tysięcy lat (egipski Horus i jego matka Izyda). Kimkolwiek jednak taka matka nie była, zawsze musiała czymś pozytywnym wyróżniać się na tle innych matek. Nie brakowało więc dziewiczych porodów (np. w przypadku Ozyrysa-Dionizosa czy - w innej wersji tego samego mitu - Orfeusza-Bachusa). Doktryny wczesnego chrześcijaństwa dotyczące Marii, nawet jeśli nie były stuprocentowymi kopiami innych wierzeń, kształtowały się jednak w pewnej atmosferze intelektualnej, na którą owe religie wycisnęły swoje ewidentne piętno"

Zeby wykazać, że Chrystus nie jest postacią historyczną cytujesz fragment w którym stwierdza się -" Chrystus żył w czasach ...". Poszukaj na temat historyczności Jezusa, a na pewno znajdziesz. Twierdzenie, iż nie był postacią historyczną to czysty ignoranctwo faktów.

>"300 r. n. e. - W czwartym wieku kapłani pogańskiego Boga Attisa zaczęli mówić, że chrześcijanie Rzymu ukradli wszystkie ich doktryny" (za www.ccg.org/polish/S/P030.htm)
Oczywiście wiele chrześcijańskich św. powstało na miejsce pogańskich ( musieli czymśzastąpić pogańską tradycję -chrześcijńską ). To tak na marginesie. Kapłani Attisa byli ludźmi wykształconymi, podobnie jak kapłani religii Egiptu. W jaki sposb ludzie prości rozpowszechnili swoją wiarę ( mowa tutaj o chrześcijanach ), skoro istniały juz wcześniej podobne religie - czyżby znowu fart, czy może powoływali się na fakt historyczny, a to czy był Bogiem pozostało kwestią wiary. Zarówno Islam, jak i Judaizm nie kwestionuje historyczności Chrystusa. Liczne sekty mówiące o zmartwychwstaniu Boga powstały w oparciu o proroctwa. Cała męka Chrystusa również jest zapisana w prooctwch żydowskich, jednak Żydzi nie uznali jego boskiej natury ( był dla nich jedynie prorokiem-bluźniercą).
Spieranie się o historyczność jest nonsensem, za 200 lat bedziemy się spierac czy holocaust miał miejsce. Wielu Niemców uważa iż Kopernik był Niemcem.
Chcesz sprawdzić swoj ateizm - poczytaj w jaki sposób Chrześcijanie tłumaczą swoją religię, poszukaj dowodów na temat historyczności Chrytusa - a pewnie staniesz się agnostykiem, ( czytając teksty ateistów potwierdzasz słusznośc swojego światopoglądu, podobnie tak jak chrześcijanin ograniczając swoją wiedzę tylko do tekstów chrześcijan )
Pozdrawiam ( podchodź krytycznie do tego co jest zawarte w internecie - tutaj nie ma cenzury, najlepiej czerpać wiedzę na temat gnostycznych sekt ze stron uniwersyteckich).
Pozdrawiam.

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
Drobner
>poczytaj w jaki sposób Chrześcijanie tłumaczą swoją religię, poszukaj dowodów na temat historyczności Chrytusa - a pewnie staniesz się agnostykiem, ( czytając teksty ateistów potwierdzasz słusznośc swojego światopoglądu, podobnie tak jak chrześcijanin ograniczając swoją wiedzę tylko do tekstów chrześcijan )
.
Mniemam, iż wiem co nieco na ten temat.
A więc wspomnij choć, o jakich 'dowodach na temat historyczności' mówisz...
Chociaż w skrócie.
.
Ja podałem przykłady mechanizmów psychologicznych, łatwych do wykorzystania w celu zwiedzenia ludzi i zarobienia na nich w dowolnym czasie i miejscu. Jeśli chwyci i rozszerzy się - co za problem powstawiać prawowierne glosy w prace historyczne obcych ludzi (czasem udolnie a czasem całkowicie nieudolnie). I nie ma problemu stworzyć post factum Pisma Święte w dowolnej ilości, datując je na odpowiedni okres: każda religia ma swoje teksty święte, równie prawdziwe i dokładne jak Tora, Ewangelie itp.
.
Rozmowa będzie cokolwiek warta jeśl napomkniesz o tych 'dowodach'.
Powtarzam moją tezę: Jezus opisany w Ewangeliach czy apokryfach NIE ISTNIAŁ.
16-04-2006 13:59 
 Ocena 1 na 1
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>>poczytaj w jaki sposób Chrześcijanie tłumaczą swoją religię, poszukaj dowodów na temat historyczności Chrytusa - a pewnie staniesz się agnostykiem, ( czytając teksty ateistów potwierdzasz słusznośc swojego światopoglądu, podobnie tak jak chrześcijanin ograniczając swoją wiedzę tylko do tekstów chrześcijan )
>.
>Mniemam, iż wiem co nieco na ten temat.
MAm wątpliwości, gdyż co rusz ktos sie dziwi na tym forum jak to miłiserny BÓg-Ojciec mógł pozwolic na śmierc ( tak haniebną ) swojego syna. Zapomina wielu że wg nauki Chrześcijańskeij Chrystus jest wspóistotny BOGU-OJCu
>A więc wspomnij choć, o jakich 'dowodach na temat historyczności' mówisz...
>Chociaż w skrócie.

OKi, słuszna uwaga, jak na poczatek przyjrzyj się temu co psze MAriusz w swych wątkach, wspomina tam o prof. badaczu religii antycznych, z cała pewnoscią stwierdza ów prof. że Chrystus jest postacią historyczną. Kiedyś rozmawiałem z prof. wykładającym filo. religii i fil. przyrody - krytykował Chrzścijaństwo, ale nigdy nie osmieszał się twierdząc , że Chrystus nie jest postacią historyczną.

>Ja podałem przykłady mechanizmów psychologicznych, łatwych do wykorzystania w celu zwiedzenia ludzi i zarobienia na nich w dowolnym czasie i miejscu. Jeśli chwyci i rozszerzy się - co za problem powstawiać prawowierne glosy w prace historyczne obcych ludzi (czasem udolnie a czasem całkowicie nieudolnie). I nie ma problemu stworzyć post factum Pisma Święte w dowolnej ilości, datując je na odpowiedni okres: każda religia ma swoje teksty święte, równie prawdziwe i dokładne jak Tora, Ewangelie itp.

Problem jest taki, że wiele religii tak szybko znikało jak sie pojawiało, zas ISlam, Judaizm, Chrześcijaństwo dalej istnieją., zaś Chrześcijaństwu szczególnie było trudno się przebic jako nowej religii.
P. s. Jeśli się interesujesz filo. religii możesz mi podrzucić pare autorów jakichs satanistycznych dzieł ( oczywiście oprócz tych juz znanych Crowley, La Vey.)
Pozdrawiam

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
Drobner
>>>poczytaj w jaki sposób Chrześcijanie tłumaczą swoją religię, poszukaj dowodów na temat historyczności Chrytusa - a pewnie staniesz się agnostykiem, ( czytając teksty ateistów potwierdzasz słusznośc swojego światopoglądu, podobnie tak jak chrześcijanin ograniczając swoją wiedzę tylko do tekstów chrześcijan )
>>.
>>Mniemam, iż wiem co nieco na ten temat.
> MAm wątpliwości, gdyż co rusz ktos sie dziwi na tym forum jak to miłiserny BÓg-Ojciec mógł pozwolic na śmierc ( tak haniebną ) swojego syna. Zapomina wielu że wg nauki Chrześcijańskeij Chrystus jest wspóistotny BOGU-OJCu
Nie widzę związku z moim tematem...

>OKi, słuszna uwaga, jak na poczatek przyjrzyj się temu co psze MAriusz w swych wątkach, wspomina tam o prof. badaczu religii antycznych, z cała pewnoscią stwierdza ów prof. że Chrystus jest postacią historyczną. Kiedyś rozmawiałem z prof. wykładającym filo. religii i fil. przyrody - krytykował Chrzścijaństwo, ale nigdy nieosmieszał się twierdząc , że Chrystus nie jest postacią historyczną.
1. Który Mariusz? (Agnosiewicz?)
2. Pytam: co ten prof. (oprócz o Jezusie) mówi o np. Attisie i dlaczego?
3. Autorów, którzy "ośmieszają się" 'dowodzeniem' historyczności Jezusa jest nazbyt dużo. Innych jest b. mało. Ciekawe - dlaczego?

> Problem jest taki, że wiele religii tak szybko znikało jak sie pojawiało, zas ISlam, Judaizm, Chrześcijaństwo dalej istnieją., zaś Chrześcijaństwu szczególnie było trudno się przebic jako nowej religii.
1. Wszystko zależy od przyjętej skali czasu. Religia sumeryjska trwała ponad 3 tys. lat (i jeszcze trwają jej echa). Australijskie, afrykańskie, indiańskie trwają do dziś.
2. Powszechność i czas trwania nie dowodzi żadnych specjalnych racji, prócz tradycji i ew. populizmu.
3. Czy aby na pewno chrześcijaństwo z II w. i chrześcijaństwo z XXI w. to jest to samo? (Porównaj narastanie choćby dogmatów, nieznanych w II w.). Prócz nazwy i 'podstawowego mitologemu' nie mają one raczej nic więcej wspólnego (jak np. dziś KK i Świadkowie Jehowy)

> P. s. Jeśli się interesujesz filo. religii możesz mi podrzucić pare autorów jakichs satanistycznych dzieł ( oczywiście oprócz tych juz znanych Crowley, La Vey.)
W tym temacie mogę polecic tylko Biblię. Autora nie znam...

PS. Coś się tak uparł na "Chrystusa". Tu tylko tytuł (w judaizmie przechodni zreszta). Bohater literacki Ewangelii i apokryfów ma konkretne imię: Jezus.
16-04-2006 16:28 
 Ocena 1 na 1
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>>>>poczytaj w jaki sposób Chrześcijanie tłumaczą swoją religię, poszukaj dowodów na temat historyczności Chrytusa - a pewnie staniesz się agnostykiem, ( czytając teksty ateistów potwierdzasz słusznośc swojego światopoglądu, podobnie tak jak chrześcijanin ograniczając swoją wiedzę tylko do tekstów chrześcijan )
>>>.
>>>Mniemam, iż wiem co nieco na ten temat.
>> MAm wątpliwości, gdyż co rusz ktos sie dziwi na tym forum jak to miłiserny BÓg-Ojciec mógł pozwolic na śmierc ( tak haniebną ) swojego syna. Zapomina wielu że wg nauki Chrześcijańskeij Chrystus jest wspóistotny BOGU-OJCu
>Nie widzę związku z moim tematem...
Taki jest związek z tematem, że osoba która podobne rzeczy wypisuje najprawdopodobniej nie zadała także sobie trudu by poszukać dowodów historyczności Chrystusa
>>OKi, słuszna uwaga, jak na poczatek przyjrzyj się temu co psze MAriusz w swych wątkach, wspomina tam o prof. badaczu religii antycznych, z cała pewnoscią stwierdza ów prof. że Chrystus jest postacią historyczną. Kiedyś rozmawiałem z prof. wykładającym filo. religii i fil. przyrody - krytykował Chrzścijaństwo, ale nigdy nieosmieszał się twierdząc , że Chrystus nie jest postacią historyczną.
>1. Który Mariusz? (Agnosiewicz?)
Nie ten co na forum "męczy" ludzi pytaniami, gdzyż poczytał trochę na temat teologii 9 w sumie przyznaje mu słusznośc, gdyz teksty tutaj publikowane tj. na racjonalista.pl są tendencyjne i bzdurne).
>2. Pytam: co ten prof. (oprócz o Jezusie) mówi o np. Attisie i dlaczego?
Badacz religii nie ma wątpliwości, że jest to postac historyczna.
>3. Autorów, którzy "ośmieszają się" 'dowodzeniem' historyczności Jezusa jest nazbyt dużo. Innych jest b. mało. Ciekawe - dlaczego?
A szukałeś ? Jeśli ktoś jest ateistą to będzie dowodził, że Chrystus nie istniał, gdyż jeszcze łatwiej nie wierzyć w coś co nie miało miejsca.
>> Problem jest taki, że wiele religii tak szybko znikało jak sie pojawiało, zas ISlam, Judaizm, Chrześcijaństwo dalej istnieją., zaś Chrześcijaństwu szczególnie było trudno się przebic jako nowej religii.
>1. Wszystko zależy od przyjętej skali czasu. Religia sumeryjska trwała ponad 3 tys. lat (i jeszcze trwają jej echa). Australijskie, afrykańskie, indiańskie trwają do dziś.
>2. Powszechność i czas trwania nie dowodzi żadnych specjalnych racji, prócz tradycji i ew. populizmu.
Zgadza się, jednak kapłani np. egipscy byli wykształceni, zaś pierwsi Chrześcijanie byli pastuchami głoszącymi w sumie niby nic nowego, a jednak ich światopogląd opanował Europę.
>3. Czy aby na pewno chrześcijaństwo z II w. i chrześcijaństwo z XXI w. to jest to samo? (Porównaj narastanie choćby dogmatów, nieznanych w II w.). Prócz nazwy i 'podstawowego mitologemu' nie mają one raczej nic więcej wspólnego (jak np. dziś KK i Świadkowie Jehowy)
Maja barzdo dużo wspólnego, Chrystus dał CHrzescijaną przykazanie miłości i mówił, iz umiera za ich grzechy, oraz, że jest Bogiem. Filozofowie zaczęli zadawac sobie pyt. skoro 1 Bóg umiera na krzyżu, a drugi jest w niebie to znaczy że mamy 2-óch Bogów ( dochodzi jeszcze Duch św.) - oto przykład w jaki sposób musiały sie rozwinąc dogmaty, teologia - co jest zrozumiałe.
>> P. s. Jeśli się interesujesz filo. religii możesz mi podrzucić pare autorów jakichs satanistycznych dzieł ( oczywiście oprócz tych juz znanych Crowley, La Vey.)
>W tym temacie mogę polecic tylko Biblię. Autora nie znam...
No to niewiele mi pomogłeś może ktos inny spróbuje ?
>PS. Coś się tak uparł na "Chrystusa". Tu tylko tytuł (w judaizmie przechodni zreszta). Bohater literacki Ewangelii i apokryfów ma konkretne imię: Jezus.
Gdyz słyszałem od prof. którego wymieniłem ( wykładał filo. religii i przyrody ), że jest postacią historyczna, podawał nawet nazwiska tych antycznych historyków ( jednak niestety nie pamietam, ale poszukam ). ...I przede wszystkim dlatego, gdyż nie lubię jak się wciska ludziom ciemnote - za 200 lat sporo ludzi pewnie bedzie twierdzić ze holocaust nie miał miejsca.


"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
Drobner
>"Chrystus żył w czasach, gdy wierzenia takie istniały już od setek lat"
Cóż, kultura wymaga nie ingerować w cytaty. Oczywiście, że ja sformułowałbym to tak:
"W czasach, w których zdecydowano się osadzić 'historię' Jezusa, wierzenia takie istniały już od setek lat".
Osieł (106 punktów)
>"Jednak Wielkanoc wypada również na ogół na początku wiosny
>i może być zamierzoną alternatywą dla zamierzchłego
>pogańskiego obrzędu celebrującego śmierć i
>zmartwychwstanie
Attisa, frygijskiego boga wegetacji i
>młodości. W trakcie tego pogańskiego święta umieszczano
>na sośnie wizerunek
Attisa, opłakiwano jego śmierć,
>następnie ciało zdejmowano z drzewa i składano w grobie.
>Otwierany o świcie czwartego dnia grobowiec okazywał się
>pusty
, wywołując wśród wiernych głośne okrzyki radości
>z powodu zmartwychwstania ich boga do życia
>wiecznego
, co symbolizowało budzenie się przyrody na
>wiosnę".

Ostatnio zastanawiać się zacząłem nad genezą świąt wielkanocnych. Cytat powyższy jest dla mnie ciekawą informacją. Nie znam za dobrze historii chrześcijaństwa, ale wydaje mi się dość prawdopodobne, iż święta wczesnych chrześcijan mogły być jedynie chrześcijańską formą świąt wziętych z kultur i religii, które wraz z rozpowszechnianiem się chrześcijaństwa wyginęły. Nawet kiedyś obiło mi się o uszy kilka informacji, które na to wskazywały. Gdyby ktoś wiedział coś więcej na ten temat, to byłbym wdzięczny za każdą informację...
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
> Ostatnio zastanawiać się zacząłem nad genezą świąt wielkanocnych [...] wydaje mi się dość prawdopodobne, iż święta wczesnych chrześcijan mogły być jedynie chrześcijańską formą świąt wziętych z kultur i religii, które wraz z rozpowszechnianiem się chrześcijaństwa wyginęły.

Jeśli miałeś cokolwiek do czynienia z antropologią kulturową (taka dziedzina wiedzy), to wiesz zapewne, że świętowanie leży w naturze człowieka (nie w tym sensie w jakim rozumiemy to potocznie!) i jest symbolem odradzania się życia. W różnych i niezależnych od siebie kulturach święto, to czas przeobrażenia. Oczywiście nie ma święta bez powodu. Te powody, to obserwacja otaczającej przyrody - przesilenie letnie i zimowe, równonoc wiosenna i jesienna. W okolicy tych dni koncentruje się większość świąt. I nie jest to przypadkiem. Są to zresztą dni bardzo ważne z punktu widzenia cyklu życiowego; jesienią przyroda umiera, wiosną budzi się do życia. Obie pory roku są nadzieją, nadzieją na przetrwanie.
Każde święto poprzedzane jest "czasem oczyszczenia" (pokutą, postami, umartwieniami i... symboliczną ablucją w wigilię danego święta), po którym następuje "właściwe" świętowanie (powrót do życia lub podjęcie zupełnie nowego życia - zaczynamy od zera). Śmierć została pokonana (symbolicznie); triumfuje życie, całkiem nowe życie. I o to chodzi.
Kościół rzymsko-katolicki nie jest oryginalny w swoich praktykach "zawłaszczania" cudzych świąt i dorabiania do nich własnej ideologii. Inni robią tak samo. Podobnie z całym dorobkiem kultury (np. J.S.Bach był protestantem, co jak powszechnie wiadomo, nie przeszkadza katolikom w słuchaniu jego utworów w kościołach katolickich; to jeden z wielu przykładów, może najbardziej ewidentny).
Dlatego świętowanie bożego narodzenia, wielkanocy, "wianków" czy "sobótki" (noc świętojańska) przez ludzi różnych wyznań jak i "bezwyznaniowców" w mniej więcej tym samym czasie z katolikami nie jest czymś zdrożnym (powodem do wstydu), ale czymś bardzo atawistycznym. I to kościół katolicki powinien się tłumaczyć z umieszczenia "swoich" świąt w czasie zbieżnym z odwieczną tradycją, a nie odwrotnie.
Nb. pytanie: dlaczego nowy rok wypada równo tydzień po bożym narodzeniu, skoro czas liczymy od "narodzin Jezusa"? Może jakiś teolog zechce mi to wyjaśnić? A może chodzi o to, aby (co bardziej prwdopodobne) obowiązkowo być w kościele (i dać "na tacę") dwa razy zamiast raz?

Rozpowszechnienie chrześcijaństwa (niech Neron spoczywa w spokoju), na szczęście, nie miało w kulturze aż tak dalekoidących skutków o jakich mówisz. Kultura Zachodu, a więc i nasza (?) ma na tyle silne korzenie śródziemnomorskie, że chrześcijaństwo nie było w stanie ich wykarczować - stąd podobne do tej dyskusje.

fides ex necessitate esse non debet
19-04-2006 00:27 
 Ocena 1 na 1
Osieł (106 punktów)
>Jeśli miałeś cokolwiek do czynienia z antropologią kulturową (taka dziedzina wiedzy), to wiesz zapewne, że świętowanie leży w naturze człowieka

Niestety nie miałem z tą dziedziną wiedzy styczności (a szkoda, bo na pewno by mnie zaciekawiła...), tak więc dzięki za informacje!!!

Swoją drogą jest to wszystko spójne - bogowie (czy to Attis, czy Chrystus) wstają z grobu do życia co roku na początku wiosny - gdy przyroda także budzi się do życia z zimowego letargu...
jarekland (142470 punktów)
>"Jednak Wielkanoc wypada również na ogół na początku wiosny
>i może być zamierzoną alternatywą dla zamierzchłego
>pogańskiego obrzędu celebrującego śmierć i
>zmartwychwstanie
Attisa, frygijskiego boga wegetacji i
>młodości. W trakcie tego pogańskiego święta umieszczano
>na sośnie wizerunek
Attisa, opłakiwano jego śmierć,
>następnie ciało zdejmowano z drzewa i składano w grobie.
>Otwierany o świcie czwartego dnia grobowiec okazywał się
>pusty
, wywołując wśród wiernych głośne okrzyki radości
>z powodu zmartwychwstania ich boga do życia
>wiecznego
, co symbolizowało budzenie się przyrody na
>wiosnę".
KRK ma tendencję adaptacji świąt i zwyczajów innych religii do własnych potrzeb. Np egipski Ozyrys.
16-04-2006 14:11 
 Ocena 1 na 1
Teresa (2693 punktów)
>KRK ma tendencję adaptacji świąt i zwyczajów innych religii do własnych potrzeb. Np egipski Ozyrys.


No właśnie tak nie jest... Mit o umierającym bogu jest stary jak świat. Jednak w innych religiach nie przestaje być on mitem.

Natomiast w chrz. mit ten wydarza się w konkretnym dniu, w konkretnym miejscu, pociąga za sobą możliwe do określenia historyczne konsekwencje.
Następuje przejście od Ozyrysa czy Attisa umierającego nie wiadomo kiedy i gdzie, do historycznej Osoby Ukrzyżowanej pod Poncjuszem Piłatem!!!

Wielki mit (głoszony przez wiele religii) w końcu stał się faktem!

Dlatego bynajmniej nie oburzają nas inni umierający bogowie, nie są oni dla nas żadną przeszkodą, wprost przeciwnie ...
Drobner
>No właśnie tak nie jest... Mit o umierającym bogu jest stary jak świat. Jednak w innych religiach nie przestaje być on mitem.
W żadnej religii nie przestaje byc mitem.
>Natomiast w chrz. mit ten wydarza się w konkretnym dniu, w konkretnym miejscu, pociąga za sobą możliwe do określenia historyczne konsekwencje.
A to ciekawe? Tzn. co ustalono: Jezus urodził się 1 stycznia 1 r. n.e.?, który to był spis ludności?, Herod żył jeszcze czy już nie? Nie widziałem nigdzie wyjaśnień tych problemów.
>Następuje przejście od Ozyrysa czy Attisa umierającego nie wiadomo kiedy i gdzie, do historycznej Osoby Ukrzyżowanej pod Poncjuszem Piłatem!!!
>Wielki mit (głoszony przez wiele religii) w końcu stał się faktem!
Ciekawe: zdarzenia z Ozyrysem czy Attisem też gdzieś i kiedyś musiały się wydarzyć, bo skąd by się wzięły???
To, że czas i miejsce zostały zapomniane, lub też nieistotne, w żadnym stopniu nie zmniejsza 'realności' tamtych zdarzeń!
16-04-2006 16:38 
 Ocena 1 na 1
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>>No właśnie tak nie jest... Mit o umierającym bogu jest stary jak świat. Jednak w innych religiach nie przestaje być on mitem.
>W żadnej religii nie przestaje byc mitem.
Zgadza się
>>Natomiast w chrz. mit ten wydarza się w konkretnym dniu, w konkretnym miejscu, pociąga za sobą możliwe do określenia historyczne konsekwencje.
>A to ciekawe? Tzn. co ustalono: Jezus urodził się 1 stycznia 1 r. n.e.?, który to był spis ludności?, Herod żył jeszcze czy już nie? Nie widziałem nigdzie wyjaśnień tych problemów.
Gwiazda betlejemska to fakt, mówią o niej astronomowie, zaś Herod żył jeszcze ( taki fil jak " Pasja" - to nie biblijny bzded ale fakty historyczne, faktem jedynie nie jest zmartwychwstanie - to jest kwestia WIARY, przez duże W ! Nie widziałeś nigdzie wyjaśnień tych problemów, gdyz nie szukałeś ( na Discovery do znudzenia o tym mówili ), korzystasz z takich stron jak racjonalista.pl , gdzie spora część art. nie ma bibliografii, a ich autorzy dają jedynie upust swojej wyobraźni
>>Następuje przejście od Ozyrysa czy Attisa umierającego nie wiadomo kiedy i gdzie, do historycznej Osoby Ukrzyżowanej pod Poncjuszem Piłatem!!!
>>Wielki mit (głoszony przez wiele religii) w końcu stał się faktem!
>Ciekawe: zdarzenia z Ozyrysem czy Attisem też gdzieś i kiedyś musiały się wydarzyć, bo skąd by się wzięły???
CHyba żartujesz, zostały wymyslone boginie, bogowie-byki itp. Wykształceni Rzymianie tak naprawdę nie przywiązywali wagi do kultu, dlatego powstała filozofia, aby obalić mity, żąś w Chrześcijaństwie gdzie ukrzyżowanie bło konkretnym faktem spowodowało zaciekawienie filozofów tym tematem.

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
Drobner
> Gwiazda betlejemska to fakt, mówią o niej astronomowie
> taki film jak " Pasja" - to nie biblijny bzded ale fakty historyczne
> Nie widziałeś nigdzie wyjaśnień tych problemów, gdyz nie szukałeś ( na Discovery do znudzenia o tym mówili )
Jesli korzystasz z 'takich' źródeł, to czas kończyć naszą dyskusję.

>>Ciekawe: zdarzenia z Ozyrysem czy Attisem też gdzieś i kiedyś musiały się wydarzyć, bo skąd by się wzięły???
> CHyba żartujesz, zostały wymyslone boginie, bogowie-byki itp. Wykształceni Rzymianie tak naprawdę nie przywiązywali wagi do kultu, dlatego powstała filozofia, aby obalić mity, żąś w Chrześcijaństwie gdzie ukrzyżowanie bło konkretnym faktem spowodowało zaciekawienie filozofów tym tematem.
Nie żartuję: sam sobie odpowiedziałeś: "zostały wymyslone boginie, bogowie-byki", także Jahwe i Jezus.
Nie wystarczy powtarzać: "Jezus jest postacią historyczną", "gdzie ukrzyżowanie bło konkretnym faktem", by stwierdzenia te stały się prawdą. Owszem są 'prawdą wiary'. Ale to już inny temat.

To na razie tyle.
16-04-2006 18:55 
 Ocena 1 na 1
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>> Gwiazda betlejemska to fakt, mówią o niej astronomowie
>> taki film jak " Pasja" - to nie biblijny bzded ale fakty historyczne
>> Nie widziałeś nigdzie wyjaśnień tych problemów, gdyz nie szukałeś ( na Discovery do znudzenia o tym mówili )
>Jesli korzystasz z 'takich' źródeł, to czas kończyć naszą dyskusję.
Pisałeś, że nigdy nie słyszałeś, zatem ja wymieniam, gdzie mógłbyś usłyszeć - oczywiste jest, że film Mela Gibsona jest przede wszystkim dla Chrześcijan.
>>>Ciekawe: zdarzenia z Ozyrysem czy Attisem też gdzieś i kiedyś musiały się wydarzyć, bo skąd by się wzięły???
>> CHyba żartujesz, zostały wymyslone boginie, bogowie-byki itp. Wykształceni Rzymianie tak naprawdę nie przywiązywali wagi do kultu, dlatego powstała filozofia, aby obalić mity, żąś w Chrześcijaństwie gdzie ukrzyżowanie bło konkretnym faktem spowodowało zaciekawienie filozofów tym tematem.
>Nie żartuję: sam sobie odpowiedziałeś: "zostały wymyslone boginie, bogowie-byki", także Jahwe i Jezus.
O Jezusie nie wspomniałem - antyczni historycy ( ci najbardziej znani, ale jest ich więcej ), wspominają o Chrystusie - pisali o min min. Tacyt i Piliniusz. Jak możesz przeczytać na racjonalista.pl Wolter mówi iz Chrystus był człowiekiem sprawiedliwym, który wykazywał obłude faryzeuszy, ( Wolter był człowiekiem wykształconym, również znał antycznych historyków, choć jak pisał twierdził, że był człowiekiem z którego 3 wieki później zrobiono Boga ). O Chrystusie mówią także przekazy Zydowskie, jednak głownie ja bym się opierał na antycznych historykach, gdyż byli niewirzący, a co za tym idzie - obiektywni.
Wyciągnij także wnioski; Żydzi juz dawno wykazali by ,że jest to jedynie mit dla dobra własnej religii - jednak fakt istnienia trzeba uznać. Arabscy historycy także uznawali jego histwrycznośc, jednak dla nich był jedynie prorokiem.
Postaram się poszukać coś więcej, na wykładch pamiętam, że gość sporo tego przedstawiał, ale nieuznawać tej postaci, to tak jakby nie uznawać istnienia Sokratesa - nie tędy droga.
Pozdrawiam.

>Nie wystarczy powtarzać: "Jezus jest postacią historyczną", "gdzie ukrzyżowanie bło konkretnym faktem", by stwierdzenia te stały się prawdą. Owszem są 'prawdą wiary'. Ale to już inny temat.
Zgadza się, to tyeż wyżej przedstawiam.
>To na razie tyle.


"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
Gosia (9452 punktów)
.
> O Jezusie nie wspomniałem - antyczni historycy ( ci najbardziej znani, ale jest ich więcej ), wspominają o Chrystusie - pisali o min min. Tacyt i Piliniusz. >

Tacyt i Pliniusz Starszy NIE WSPOMINALI o Chrystusie, a jedynie o Jego wyznawcach a i to w kontekście wydarzeń 64 roku.Mam nadzieję, że chodzi tu raczej o nieznajomość źródeł, a nie o świadome wprowadzanie uczestników forum w błąd.
Pozdrawiam.
17-04-2006 19:34 
 Ocena 1 na 1
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>.
>> O Jezusie nie wspomniałem - antyczni historycy ( ci najbardziej znani, ale jest ich więcej ), wspominają o Chrystusie - pisali o min min. Tacyt i Piliniusz. >
>Tacyt i Pliniusz Starszy NIE WSPOMINALI o Chrystusie, a jedynie o Jego wyznawcach a i to w kontekście wydarzeń 64 roku.Mam nadzieję, że chodzi tu raczej o nieznajomość źródeł, a nie o świadome wprowadzanie uczestników forum w błąd.
>Pozdrawiam.
Historycy tutaj się nie zgadzają, chrześcijan jak i Chrystusa w/w uważali za niebezpieczną sektę totez mówili o chrześcijanach jako całości, ( niby są wzmianki, że Chrystus zapoczątkował ten ruch - chrześ. ). Geza Vermes historyk żydowski badajacy dzieje swoich przodków potwierdza autentycznośc istnienia Chrystusa, pisał o Chrystusie także Swetoniusz. Celsus zaś pisał o Jezusie Ben Pandera, który spedził swoje życie w Egipcie, gdzie nauczył sie magicznych sztuczek ( i tu by sie zgadzało, gdyz ewangelie o pewnym okresie zycia Chrystusa nic nie mówią ), później zaś powrócił i głosł iz jest Bogiem.
Sporo tego jest także w pismach gnostyków. Swetoniusz pisał zaś o Christo. 100 % potwierdzenia nie ma jak to zwykle bywa jęsli mówimy o odległych postaciach, które to historycy uznawali za mało znaczące.
Pozdrawiam ( teraz musze grac w szachy wpadne później to dorzuce coś jeszcze )

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
Shana

> Geza Vermes historyk żydowski badajacy dzieje swoich przodków potwierdza autentycznośc istnienia Chrystusa>

...i kwestionuje prawdziwość treści zawartych w Ewangeliach.Zabawne, że akurat na niego się powołujesz...Ale to tylko taka uwaga na marginesie.
Sprawa dotyczy tylko i wyłącznie Twego powoływania się na Tacyta i Pliniusza.Powtarzam jeszcze raz:mam nadzieję, że to tylko nieporozumienie, a nie ŚWIADOMA MANIPULACJA.Jeśli zamierzasz coś w tej sprawie dodać, to proszę trzymaj się Tacyta i Pliniusza.
Zabrałam głos w tej dyskusji, bo nie podoba mi się dostosowywanie faktów do teorii.
Pozdrawiam.
Drobner
Gosia zdążyła mnie wyręczyć. Dzięk Gosia!
jarekland (142470 punktów)
>Natomiast w chrz. mit ten wydarza się w konkretnym dniu, w konkretnym miejscu, pociąga za sobą możliwe do określenia historyczne konsekwencje.
Na krzyzu umarł człowiek imieniem Jezus. I to wszystko. Natomiast całe zmartwychwstanie oraz inne cuda należy oceniać podobnie jak np. złożenie części ciała nieżyjacego Ozyrysa w jeden żyjący organizm (tak notabene zdarzyło sie to po trzech dniach).
16-04-2006 14:13 
 Ocena 1 na 1
Teresa (2693 punktów)

Poza tym zdaniem KrK w religiach niechrześcijańskich też są zawarte
okruchy/odblaski prawdy.
Drobner
>Poza tym zdaniem KrK w religiach niechrześcijańskich też są zawarte
>okruchy/odblaski prawdy.
Zdaniem religii niechrześcijańskich w KrK też są zawarte okruchy/odblaski prawdy.
.
Moim zdaniem w religiach zawarte są jedynie 'prawdy religijne'.
A mają się one do PRAWDY tak, jak 'demokracja socjalistyczna' do 'demokracji' albo 'krzesło elektryczne' do 'krzesła'.
18-04-2006 17:51 
 Ocena 1 na 1
Truite (108 punktów)
>Poza tym zdaniem KrK w religiach niechrześcijańskich też są zawarte
>okruchy/odblaski prawdy.

Ciekawe kto i kiedy to powiedział?? Bo chyba nie autorzy 10 przykazań, na których rzekomo opiera się filozofia KRK. Podaj, proszę jakieś przykłady dogmatów, które KRK akceptuje w innych religiach?

Pozdrawiam!
23-04-2006 01:50 
 Ocena 1 na 1
Teresa (2693 punktów)
>>Poza tym zdaniem KrK w religiach niechrześcijańskich też są zawarte
>>okruchy/odblaski prawdy.
>Ciekawe kto i kiedy to powiedział?? Bo chyba nie autorzy 10 przykazań, na których rzekomo opiera się filozofia KRK. Podaj, proszę jakieś przykłady dogmatów, które KRK akceptuje w innych religiach?

Może po kolei...

No tak. Według Biblii Bóg dał Izraelitom w osobie Mojżesza kamienne tablice z X przykazań i wymagał od nich ich przestrzegania jako od ludu świętego, tzn. tego, z którym Bóg zawarł przymierze.

Ale akurat w Dekalogu są normy, która spotykamy w innych religiach i w ogóle w różnych kręgach kulturowych, np. w Europie i w Indiach, w kulturze: buddyjskiej, chińskiej greckiej -świat wartości jest prawie ten sam:

"gdybyśmy udali się do biblioteki i spędzili kilka dni na lekturze dzieła Encyclopaedia of Religion and Ethics, odkrylibyśmy, że zgodność sadów praktycznych rozumu jest olbrzymia. W babilońskim Hymnie di Samos, w indyjskim kodeksie Manu, w Księdza zmarłych, w Analektach Konfucjańskich, w dziełach stoików i platoników, w wierzenia australijskich Aborygenów i amerykańskich czerwonoskórych, odnajdzie się to samo monotonne potępienie przemocy, zabójstwa, zdrady i fałszu, te same nakazy uprzejmości w stosunku do ludzi starych, małych słabych, dawania jałmużny, bezstronności i uczciwości"
(CS Lewis "Rozważania o chrześcijaństwie")

Wyznaję taki pogląd, że jest tak dlatego, że te normy etyczne są to pewne elementy wspólne, które nie pochodzą z religii, tylko religia je sankcjonuje. Również chrześcijaństwo z góry zakładało, ze takie normy istnieją, nawołując wszystkich pogan do nawrócenia i do chrztu.

Św. Paweł z Listu do Rzymian:
"Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające."

Chociaż chrześcijaństwo do norm wynikających z natury dodało także nową normę miłości nieprzyjaciół.

Natomiast jeśli chodzi o elementy wspólne teologiczne to już św. Paweł kiedy przemawiał do Greków znalazł punkt wspólny:

"Mężowie ateńscy - przemówił Paweł stanąwszy w środku Areopagu - widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: "Nieznanemu Bogu". Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając."
(Dzieje Apost. 17:20-23, BT)

Kiedyś miałam taką książeczkę pt. "Wieczność w ich sercach" o nawracaniu ludzi dzikich poprzez zwracanie uwagi na podobieństwa zawarte ich pradawnych mitach i w przesłaniu Ewangelii. Słyszałam o tym, że jakieś plemię nawróciło się słysząc o Judaszu. Przejęli się najbardziej tym, że był zdrajcą gdyż w ich wierzeniach też występował dokładnie taki sam motyw.

Odpowiadając na Twe pytanie SOBOR WATYKAŃSKI II

" Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich "NOSTRA AETATE"

Od pradawnych czasów aż do naszej epoki znajdujemy u różnych narodów jakieś rozpoznanie owej tajemniczej mocy, która obecnie jest w biegu spraw świata i wydarzeniach ludzkiego życia; nieraz nawet uznanie Najwyższego Bóstwa lub też Ojca. Rozpoznanie to i uznanie przenika ich życie głębokim zmysłem religijnym. Religie zaś związane z rozwojem kultury starają się odpowiedzieć na te same pytania za pomocą coraz subtelniejszych pojęć i bardziej wykształconego języka. Tak więc w hinduizmie ludzie badają i wyrażają boską tajemnicę poprzez niezmierną obfitość mitów i wnikliwe koncepcje filozoficzne, a wyzwolenia z udręk naszego losu szukają albo w różnych formach życia ascetycznego, albo w głębokiej medytacji, albo w uciekaniu się do Boga z miłością i ufnością. Buddyzm, w różnych swych formach, uznaje całkowitą niewystarczalność tego zmiennego świata i naucza sposobów, którymi ludzie w duchu pobożności i ufności mogliby albo osiągnąć stan doskonałego wyzwolenia, albo dojść, czy to o własnych siłach, czy z wyższą pomocą, do najwyższego oświecenia. Podobnie też inne religie, istniejące na całym świecie, różnymi sposobami starają się wyjść naprzeciw niepokojowi ludzkiego serca, wskazując drogi, to znaczy doktryny oraz nakazy praktyczne, jak również sakralne obrzędy.

Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi. Głosi zaś i obowiązany jest głosić bez przerwy Chrystusa, który jest "drogą, prawdą i życiem" (J 14,6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko z sobą pojednał.
Przeto wzywa synów swoich, aby z roztropnością i miłością przez rozmowy i współpracę z wyznawcami innych religii, dając świadectwo wiary i życia chrześcijańskiego, uznawali, chronili i wspierali owe dobra duchowe i moralne, a także wartości społeczno-kulturalne, które u tamtych się znajdują."

"Nie możemy zwracać się do Boga jako do Ojca wszystkich, jeśli nie zgadzamy się traktować po bratersku kogoś z ludzi na obraz Boży stworzonych. Postawa człowieka wobec Boga Ojca i postawa człowieka wobec ludzi, braci, są do tego stopnia z sobą związane, że Pismo święte powiada: "Kto nie miłuje, nie zna Boga" (1 J 4,8)."

Jeśli poczytasz całość - odnajdziesz w niej odniesienia do różnych religii
www.archidiecezja.lodz.pl/sobor.html

Zobacz tez b. Okruchy prawdy Chrystusowej w religiach niechrześcijańskich
tutaj www.teologia.pl/m_k/zag01f.htm
25-04-2006 16:29 
 Ocena 1 na 1
Truite (108 punktów)
Tereso,
Dziękuję za tak szczegółowe zanalizowanie problemu. Po przeczytaniu Twojej wypowiedzi trzeba przyznać, że w założeniu KRK powinien popierać część z postulatów innych religii, gdyż w nich wszystkich -ogólnie rzecz biorąc- chodzi o to samo. Pięknie to postanowiono na Soborze Wtykańskim II, ale niestety w praktyce jakoś nie zawsze wygląda to tak optymistycznie.... Bo wiadomo, że między doktryną, a wcieleniem założeń w życie jest kolosalna różnica. Co z tego, że tak jest napisane na papierku, a niektórzy- rzekomo chrześcijanie katolicy- postępują przeciwnie? Wydaje mi się, że dobrym przykładem może być tematyka lekcji religii, którą podobno ma się realizować. Jakoś w moim przypadku na religii ani razu nie wspomniano o czynnikach wspólnych łączących chrześcijaństwo chociażby z islamem. O czymś takim katecheci- reprezentanci KRK- nie mówią swoim uczniom. A szkoda, bo to byłby duży krok do zamiany religii na religioznawstwo.

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365