Ubezpieczenie zdrowotne daje nam dostęp do "bezpłatnej" opieki medycznej. Abstrahując od jakości tejże opieki, zastanówmy się czym jest to ubezpieczenie. Zgodnie z art. 68 ust. 2 Konstytucji: " Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają RÓWNY dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa." Od czego zatem się ubezpieczamy, skoro tak czy owak te świadczenia nam się należą. Przypominam, że każdy z nas (zatrudnionych, na działalności, emerytów, rencistów) przez to ubezpieczenie dopłaca 1 % swoich dochodów (bo płacimy składkę 8,75% a odliczamy od podatku 7,75). Ale to jeszcze małe piwo, bo co z takimi co nie są ubezpieczeni, którzy nie pracują i nie chcą pracować (wolny wybór!), zatem nie są też rejestrowymi bezrobotnymi, nie mają również ubezpieczonych współmałżonków. To jest przykład ekstremalny, bo są osoby które zarabiają a i tak są wyłączone z systemu ubezpieczenia zdrowotnego. Czy oni nie są obywatelami, mającymi prawo do RÓWNEGO dostępu do świadczeń? Jak w obliczu treści Konstytucji może funkcjonować pojęcie "ubezpieczenie zdrowotne"? Tak samo musielibyśmy się "ubezpieczać" po to, aby nasze dzieci miały prawo uczęszczać do publicznych szkół. Czy zatem ustawa o ubezpieczeniu zdrowotnym jest zgodna z Konstytucją? |