Racjonalista - Strona głównaDo treści
Problem ateisty

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
03-02-2008 14:57DrobnerProblem ateisty
W końcu listopada umarł mój Ojciec. W połowie stycznia umarła moja Matka. (Przepraszam za eufemizmy wyrażone wielką literą. Sądzę, że to oczywiste i zrozumiałe)

Oba te fakty zdarzyły się dość daleko ode mnie. Wyprowadziłem się nie tylko z domu ale też i z miasta, w którym się urodziłem (ok. 300 km). Oczywiście (?) byłem na obu pożegnaniach (pogrzebach).


Problem jest taki: ilekroć przypominam sobie cokolwiek z mojej przeszłości, opanowuje mnie dziwny stan wewnętrzny, którego wyrazem zewnętrznym jest obfitość wydzieliny z oczodołów. Płynie sama: ani z mojej woli, ani wbrew niej. (Nie o tym chcę powiedzieć!)

JAK pamiętać, jak czcić rodziców? To prawdziwy problem ateisty.

Można - najprościej - pójść "na" grób. Z powodu odległości - trudne.

Można pójść do kościoła katolickiego, bo wierzący byli oboje. Ale ja - nie. Nie chodzi o to, by w ICH sposób oddać im cześć! Chodzi o to, JAK JA MAM TO ZROBIĆ!?

ZEN podpowiada: siedź! Siedź tutaj! Siedź teraz! Mu!

Nie specjalnie wiem, co Egipcjanie, Babilończycy, Aztekowie, Majowie, Inkowie mogliby mi (ateiście) zaproponować.

TAKIE śmierci (rodziców0 - nie ukrywam - mają ogromny ładunek mistyczny, więc i religijny (tzn. światopoglądowy).

Kompletnie nie wiedząc, co robić, nie robię nic - ale nie za podpowiedziami ZENu.

Nie robię NIC, to znaczy: nie robię nic SPECJALNEGO. Po prostu pamiętam, siedzę i płaczę...

Drobner, nie oczekujący żadnej odpowiedzi......
-----------------
Jeśli nie przy wszystkich polskich literach są "ogonki", to przepraszam.
Klawiatura nie przywykła do nadmiaru wilgoci, która płynie na nią z moich oczu, stąd niekoniecznie dobrze funkcjonuje.

IQ955 (2355 punktów)
Taka śmierć Obydwojga Rodziców w krótkim odstępie czasu - to rzeczywiście coś trudnego do wytrzymania. Moj Ojciec zmarł (raczej młodo) już dość dawno temu - Mama żyje i ma się (z poprawką na wiek) całkiem dobrze. Ani myślę Cie pocieszać, ani coś radzić - bo tu się nic mądrego powiedzieć nie da. Powstaje w naszym życiu jakaś wyrwa, której się niczym nie zapełni. Tyle, że z czasem jakoś uczymy się z tym żyć.

Opowiedzieć Ci chcę natomiast o rozmowie, jaką kiedy odbyłem na ten temat z moją Siostrą. Otóż, parę już lat, po śmierci Ojca - rozmawiając - odkrylismy, że mamy jakieś wspólne odczucie na ten temat, a mianowicie, że nasz Ojciec jakby dalej z nami żyje, tylko... "w jakiś inny sposób" (jakby dyskretniejszy). Żadna mistyka - po prostu żyje w naszej pamięci, naszym sposobie myślenia, przykładzie, jaki dawał, radach, jakich udzielił etc. To chyba jakiś naturalny sposób "zabliźniania" się świadomości po urazach. I to chyba najważniesze. Reszta - to obyczaj, przedmioty; poświęcamy temu tyle, ile trzeba.

Ale na taką zmianę myślenia trzeba, niestety, czasu. Swoje musisz odcierpieć - to, w jakimś sensie, miara Ich wartości.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
03-02-2008 18:54 
 0 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Prośba do moderatorów:

   Jeżeli jakiś kretyn spróbuje wtrącić się w ten wątek - najwyższy wymiar kary: ban z terminem 25 lat.
.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Zawsze zapominam, że trzeba używać łopaty: nie każdy jest kretynem - i ja też to wiem.
.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Problem jest taki: ilekroć przypominam sobie cokolwiek z
>mojej przeszłości, opanowuje mnie dziwny stan wewnętrzny,
Według mnie w pewnym wieku przychodzi czas na podsumowania i refleksje. Ja też tak mam,chociaż nie płaczę, raczej jest to stan pewnego rozedrgania, tęsknoty i rozczulenia.Myślę o młodości,patrzę na zdjęcia z dzieciństwa, patrzę na swoje dorosłe dzieci - a tak niedawno jeszcze maleńkie...

>JAK pamiętać, jak czcić rodziców? To prawdziwy problem
>ateisty.
Moja mama zmarła na wylew,kiedy miała 54 lata (miałem wtedy 32 lata). Wtedy nie wiedziałem,co to znaczy mieć 54 lata - teraz sam mam 51...
Płakałem na pogrzebie, tak jak i na pogrzebie mojego znajomego z pracy,który zginął podczas wystawy gołębi w Katowicach. Wcześniej miał wypadek samochodowy i zawał serca.
Szkoda faceta,był spokojny,uczynny a podczas pogrzebu okazało się,że ateista.Kiedy w niebo wzleciało stadko gołębi, wypuszczone przez jego kolegów,łzy same cisnęły się do oczu.
Poczułem wielki żal i ucisk w klatce piersiowej.

> Chodzi o to, JAK JA MAM TO ZROBIĆ!?
Po prostu po swojemu, tak, jak czujesz.
Kiedy jestem na cmentarzu(sporadycznie a już na pewno nie pierwszego listopada), ogarnia mnie stan zadumy i refleksji nad przemijaniem. Patrząc na zdjęcia na grobach mam wrażenie, że ci ludzie żyją, że są ciągle w tym samym wieku, tylko my coraz od nich starsi...

>Nie robię NIC, to znaczy: nie robię nic SPECJALNEGO. Po
>prostu pamiętam, siedzę i płaczę...
Ty właśnie w ten sposób czcisz ich pamięć. To jest coś specjalnego, przypisanego Twojej wrażliwości, Twojemu sposobowi przeżywania.
I to jest najwłaściwszy sposób dla Ciebie.
Każdy ma swój i nie można twierdzić,że właśnie ten jest właściwy i wskazany.

...Później nigdy już nie płakałem po mojej mamie a na grobie byłem może kilka razy w ciągu tych prawie dwudziestu lat.
Czy to znaczy,że jej nie kochałem?
Osobiście wszystko mi jedno, jak po mojej śmierci będzie zachowywała się żona i dzieci. Powiedziałem im,że mogą urządzić balangę a prochy rozsypać na ogródku(osobiście zajmuję się rabatą kwiatową).

Pozdrawiam serdecznie

Niebo gwiaździste nade mną,prawo moralne we mnie...
Wiktor (15 punktów)
Ujęło mnie to co tutaj napisałeś Zbyszek. Bardzo kochałem, kocham mojego ojca, który umarł 5 lat temu. Często myślę o nim. Myślę dość pogodnie. Był świetnym, wesołym facetem. Irytuje mnie leciutko kiedy moja mama (katoliczka, ale bez dewocji...) mityguje mnie do aktywności w dni (zaduszki, 1 listopada) ich guseł i usiłuje wywołać, bądź bezwiednie wywołuje u mnie poczucie winy pod tytułem - CZCIJ PAMIEC OJCA SWEGO !!! Jednak ja, z jasnym obliczem i prawdą moralną w sercu, spokojnie odrzucam te katolickie bzdety i czczę jego pamięć wzruszeniem prawdziwym, swoją nieustającą miłością do niego. Miał na imię Henryk i cholernie fajnie było z nim łowić ryby....ech...
Drobner
Dzięki,

Piotrek.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365