Racjonalista - Strona głównaDo treści
Neokaechumenat a pieniądze

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
11-04-2006 14:20Andreas RosenbergNeokaechumenat a pieniądze
Z braku czasu jednak nie pisałem o Neo. Jednak chcę wyprostować pewną sprawę. Jak dotychczas, a z Neo mam do czynienia od lat kilkunastu, nie zauważyłem żadnych ciemnych sprawek związanych z finansami. Do czasu 1.skrutinium (jakby wtajemniczenia, mającego swoje korzenie jakoby w starożytności) katechiści czyli imamowie Neo nie ingerują w życie
katechumenów, na tem etapie prekatechumenów. Piewrwsze skrutinium to między innymi wezwanie do " wypełnienia słowa o dobrach". Mianowicie: Idź sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim. Jest to jeden z warunków wejścia do właściwego katechumenatu. I nie ma co śię tu burzyć, bo pieniądze nie idą na jakieś konto Neo, tylko rzeczywiście dany neokatechumen ma sprzedać swoje "wszystko" i dać jakimkolwiek ubogim, najlepiej tak, żeby było anonimowo. Sam to kiedyś zrobiłem, i jestem z tego zadowolony. Można powiedziedzeć, że jest to miła pamiątka po moim pobycie w Neo. Oprócz oczywistego plusa, że ktoś potrzebujący dostanie wsparcie, to zgodnie z zamysłem Jezusa (jak przypuszczam) uzdrawiają się na przykład relacje z rodzicami ( usamodzielnienie, przełamanie strachu, ludzie sprzedają to co im kiedyś rodzice dali i przez co chcą ich nieświadomie kontrolować), i człek sam możę zobaczyć, do jakiego stopnia jest przywiązany do dóbr, tak że już się nie oszuka sam, że jest uczniem Jezusa, jeżeli nie jest w stanie poświęcić swojego czegoś tam...
Oczywiście "konwiwencje" czyli jakby takie zjazdy-szkolenia kosztują dużo (biedniejsi płacą mniej bogatsi więcej, ale do worka czyli anonimowo). Z tym związane są permanentne zadłużenia. Także seminarum Neo "Redemptoris Mater" ciągle woła o wsparcie.
Drugiego skrutinium nie przeszedłem a podchodziłem 2 razy, w tym po raz drugi jako "agnostyk". Podejrzewam, że wpólnota po 2. skrutinium staje się czymś w rodzaju wspólnoty dóbr, coś słyszałem o dziesięcinie. Te sprawy są obłożone ścisłą tajemnicą, tak że nawet moi bliscy znajomi przypalani nie powiedzą mi jak jest dokładnie. Ale na podstawie aluzji katechistów tak można wnioskować. Stąd taka ważna jest "próba z pieniądzem" i rzeczywiście nie ma ona negatywnego wpływu na sytuację materialną.
Ale są poważniejsze problemy i "przegięcia" w Neo, o których, jeśli sobie życzycie, wspomnę.

zenek

>Ale są poważniejsze problemy i "przegięcia" w Neo, o
>których, jeśli sobie życzycie, wspomnę.

Mam podobne wrażenia jeśli chodzi o kwestie pieniężne. Ciekaw jestem natomiast tych poważniejszych problemów i przegięć.

Ostatnio ktoś w jednym z wątków podrzucił link do strony antyneonowej. Było tam dużo zarzutów ale w gruncie rzeczy dla mnie tylko jeden czy dwa brzmiały sensownie. Spora częś była absurdalna lub nieprawdziwa - nie da się ich użyć w rozmowie z ludźmi na Drodze. Te niepoważne argumenty bardzo osłabiały całość tekstu i jego wiarygodność.
Dlatego chętnie zapoznałbym się z Twoimi zarzutami. Nie ukrywam, że liczę na lepszy oręż do rozmów z neonami.

Pozdrawiam
Doministry (1 punktów)
Witam. Moja ukochana należy do takiej wspólnoty od roku. Proszę napisz o ewentualnych niebezpieczeństwach. Manipulacjach i nadużyciach. Pozdrawiam
Głąbiński (3538 punktów)
>Witam. Moja ukochana należy do takiej wspólnoty od roku. Proszę napisz o ewentualnych niebezpieczeństwach. Manipulacjach i nadużyciach. Pozdrawiam

Nie znam sprawy, jednak przypuszczam, że chodzi tu o zjawisko zwane popularnie "pranie mózgów". Otóż w tej sprawie konieczne jest wyjaśnienie: skrzywienie umysłowe może nastąpić w każdym przypadku, gdy mamy do czynienia z grupą o silnym nastawieniu ideowym. Na niebezpieczeństwo to nie jest narażony ten, kto potrafi owo zaangażowanie pogodzić z jednoczesnym ogólnym rozwojem wiedzy, szczególnie zaś z otwartością na poznanie idei innych niż dominująca w grupie, której jest uczestnikiem. Uwzględniając to, należy wystrzegać się takich stowarzyszeń, w których tępiony jest indywidualizm, obowiązuje zakaz tolerancji dla obcych poglądów, które nastawiają wrogo do otoczenia niepoddanego kontroli i cenzurze przewodników grupy. Oczywiście, ponieważ każdy może sobie sam, niezależnie od swojego nauczyciela (mistrza, guru?) wytworzyć takie nastawienie i w zapale do idei stać się fundamentalistą, bigotem, czy jak to nazwać, nie da się uzyskać pewności, że u entuzjasty jakiejś idei nie nastąpi (nastąpiło?) ogłupienie mimo otwartości środowiska. To niestety zdarza się - nie tylko w religii, ale również w społecznikostwie, polityce, fascynacji sztuką itd. Nie mniej samo w sobie zaangażowanie ideowe jest godne najwyższej pochwały.


Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365