 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-04-2006 16:27 | Ginger (17 punktów) | zabawa w ''jeden raz'' | Narkomani w oczach społeczeństwa to ludzie bez ambicji, ludzie nic nie warci, których należy spisać na straty, izolować od społeczeństwa. Dla większości słowo narkoman kojarzy się nieodzownie z patologią, marginesem społecznym, dnem, brakiem godności. W latach 80-tych większość z tych cech moglibyśmy rzeczywiście przypisać narkomanom, ale dziś jest inaczej. Nowoczesny narkoman w przeciwieństwie do "starego" może mieć cel w życiu, który chce osiągnąć i do którego dąży właśnie za pomocą narkotyków. Rodzice często nie zdają sobie sprawy, że ich grzeczne dziecko przynosi do domu piątki zdobyte dzięki amfetaminie, a potem idzie na prywatkę do koleżanki gdzie pali marihuanę. Jak wynika z ostatnich badań przeprowadzonych przez CBOS ponad połowa uzależnionych pochodzi z zamożnych rodzin, niejednokrotnie chodzą do dobrego liceum, studiują na renomowanych uczelniach. Ukochana jedynaczka, wyczekiwany synek, oni także biorą. W wyobrażeniu większości Polaków narkomanami mogą zostać ludzie z rodzin patologicznych, bez perspektywy na lepsze życie, na wyjście z rynsztoka. Dlatego nikt nawet nie przypuszcza, że narkomanem może być ich własne dziecko lub inne dzieci z dobrych domów. Podobnie jest w przypadku szkół. Rodzice nie dopuszczają do siebie myśli że w szkole, do której chodzi ich dziecko mogą być narkotyki. Tak samo jest z nauczycielami czy dyrektorami szkół, którzy mówią " w mojej szkole na pewno taki problem nie istnieje", a jest to totalna bzdura. Narkotyki i problem narkomanii istnieją w każdej szkole, w różnym stopniu, ale w każdej, a dyrektor szkoły, który twierdzi, że jest inaczej nie zdaje sobie z tego sprawy albo kłamie, przy czym częściej jest to kłamstwo niż nie dostrzeganie problemu a wiąże się to z bagatelizowaniem sprawy. Takie podejście pedagogów jest bardzo niebezpieczne i szkodliwe społecznie, ponieważ jednym z zadań szkoły jest wychowywanie, bardzo ważne w procesie uświadamiania uczniom skali problemu i jego likwidacji czy zapobiegania. Takich grup zawodowych jak nauczyciele, czyli związanych z problemem narkotyków i mających wpływ zarówno na skalę zjawiska jak również na jego odbiór przez społeczeństwo jest więcej, przykładem mogą być policjanci. Instytucja policji bezpośrednio związana jest z narkomanią choćby przez akcje prewencyjne mające na celu zapobieganie, a także dlatego, że zadaniem jej jest przeciwdziałać narkomanii przez zwalczanie przestępstw narkotykowych. W tej kwestii skupię się na dealerach, dlatego że z nimi wiąże się kolejny stereotyp. Chodzi tu o osoby handlujące narkotykami i zorganizowane grupy przestępcze przemycające i rozprowadzające "towar". Podejście społeczeństwa do szkolnych dealerów jak i do "bosów narkotykowych" jest co najmniej zatrważające. Większość ludzi bagatelizuje fakt, że to właśnie tacy ludzie są w dużym stopniu odpowiedzialni za tak ogromną skalę zjawiska. Również prawo w Polsce traktuje takie osoby ulgowo. Gdy policja zatrzyma głośnego mordercę, gwałciciela, pedofila etc. etc., społeczeństwo podnosi raban, jest zbulwersowane i "żąda" surowej kary z dożywociem, a nawet karą śmierci włącznie. Z kolei ludzi handlujących narkotykami traktuje się ulgowo, nikogo to nie bulwersuje, a rodzaj popełnianego przez nich przestępstwa jest powszechnie uważany za mało szkodliwy społecznie. Tymczasem ludzie od narkotyków umierają, tracą zdrowie i choć jest tak, że każdy ma wolną wolę i nikt nikogo do brania nie zmusza, to trudno nie zgodzić się z tezą, że dealerzy w znacznym stopniu do tych tragedii się przyczyniają. Pojawiła się, więc tu kwestia etyki, bo czy etyczne jest zbijanie pieniędzy na cudzym nieszczęściu, kosztem czyjegoś zdrowia lub życia? Nie jest, a tak właśnie to wygląda - dealerzy są jednym z głównych kół napędowych w mechanizmie narkobiznesu. Gdyby postawić obok siebie dwoje ludzi: człowieka uzależnionego i człowieka handlującego narkotykami to dużo większe piętno społeczeństwo odciśnie na tym uzależnionym, bo przecież dealer jest normalnym, zdrowym człowiekiem, on tylko sprzedaje, nie bierze a narkoman "jest zły, jest z marginesu". Tymczasem obiektywnie rzecz biorąc to dealer jest zły, żeruje na cudzym nieszczęściu, wpędza ludzi w bagno - jakim niewątpliwie jest uzależnienie od narkotyków. Narkomania to choroba i bez względu na to, z jakiego powodu narkoman zaczął brać narkotyki to on jest ofiarą i na pewno nie zasługuje na potępienie ze strony społeczeństwa. Należy mu raczej współczuć, pomóc, ale w dzisiejszych czasach łatwiej jest kogoś potępić powiedzieć "to nie moja sprawa" niż wyciągnąć pomocną dłoń. Podobnie jest w przypadku STREETWORKERÓW, ludzi, którzy poświęcają się i pomagają narkomanom wyjść z nałogu, wspierają ich w codziennym życiu starając się by ich podopieczni nie stracili resztek godności. Praca streetworkerów odbierana jest jako brudna robota. Ludzie tacy zasługują na szacunek, a nawet podziw ze strony innych osób, jednak nie są szanowane gdyż sam fakt, że kontaktują się z "brudnymi ćpunami" nie pozwala wielu ludziom spojrzeć na nich pozytywnie. Niewiedz powoduje, że ludzie nie mający zupełnie złych intencji - wręcz przeciwnie - są postrzegani negatywnie. Przykładem może być w tym przypadku choroba. Skoro streetworkerzy kontaktują się bezpośrednio z osobami uzależnionymi to sami też mogą być zarażeni. Bo przecież każdy narkoman jest chory, jeśli nie ma HIV to z pewnością ma inne groźne zarazy. I znowu przyczyna takiego stanu rzeczy jest niewiedza, przecież przez tego typu kontakty pomagającego z chorym, ten pierwszy się nie zarazi, a poza tym nie każdy narkoman jest poważnie chory. Choroba to jeden z głównych stereotypów stereotypów problemie uzależnienia, najczęściej sądzi się że większość narkomanów ma HIV, tymczasem nie od dziś wiadomo że absolutna większość nosicieli wirusa HIV to osoby niedomknięte tego rodzaju patologią i heteroseksualna. Jest to oczywiste, a jednak wciąż w świadomości społeczeństwa pokutuje pogląd, że ktoś zarażony wirusem HIV to na pewno narkoman, homoseksualista czy prostytutka...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Dżegan (38 punktów) | Narkotyki nie są złe. Mogą one nawet pomagać w życiu, np. w szkole przy zdobywaniu ocen. Inną sprawą jest natomiast dlaczego szkoły posiadają taki system, że zażywanie amfetaminy przed klasówką staje się opłacalne. Uważam ponadto, że narkotyki pomagają zrozumieć jak bardzo nasze życie i nasze cele opierają się na naszych uczuciach i emocjach, które jak się okazuje, po zażyciu narkotyku, są zmienne. Dzięki temu łatwiej jest oprzeć swoje życie na racjonalnym światopoglądzie. W takim wypadku zażycie narkotyku przynajmniej raz w życiu jest bardzo wskazane. Osobiście nie obchodzą mnie obcy ludzie, którzy zabijają sie z powodu przećpania. To jest sprawa ich bliskich. Mnie interesuje tylko to, czy taki ćpun jest niegroźny i czy nie napadnie na mnie z zakażoną HIVem strzykawką. Są ludzie, którzy wolą się przećpać niż żyć w warunkach jakie oferuje im dzisiejsze społeczeństwo. Zabraniamy im ulżyć sobie, a jednocześnie nie dajemy im powodów, dla których potrafiliby żyć bez chęci wiecznego haja. Dlaczego tak jest, że ja i podobni do mnie ludzie mogą sobie od czasu do czasu użyć i nie popadamy w uzależnienie? Jest tak, ponieważ nie opieramy naszych życiowych celów na emocjonalnych podnietach. Jeśli ktoś jest tak skonstruowany, że opiera życie na prostej przyjemności, to na pewno zostanie narkomanem. Nie powiem, że nie raz sam mam ochotę rzucić wszystko i po prostu zapomnieć, a pomocną dłoń wyciągają do mnie używki. Trudno jest mi ocenić, czy takie upadki są korzystne czy nie. Wiem, że po zamelinowaniu się na jakiś czas dostaję jakby resetu w głowie i mogę spojrzeć na wszsystkie moje problemy z nowej perspektywy. Aktualizuję drogi, którymi kroczę. Dostaję nowej motywacji do działania. Śmieszy mnie jak jakiś pajac, który nigdy nie brał narkotyków wypwiada się na ich temat. Owszem, widzi taki człowiek co narkotyki mogą zrobić z ludźmi, ale przeciez to samo może zrobic tłusty hamburger doprowadzając człowieka do przesadnej otyłości. Jeśli ktoś chce sie zaćpać, to niech to zrobi. Jego sprawa. Dlaczego nie czepiamy się grubasów, a czepiamy się ćpunów? Jaki pożytek z osoby, która sama nie jest odpowiedzialna za swoje życie? Powstrzymujmy ją od brania narkotyków, kończy studia i zostanie dobrym naukowcem. Ale niech tylko dopadnie ją jakaś pokusa emocjonalnej, legalnej podniety, to już rzuci wszystko i poleci zostawiając naukę. Niech więc lepiej od razu zaćpa się taki ktoś na śmierć i pozwoli zostać naukowcem komuś innemu, kto pomimo powszechnego dostępu do narkotyków będzie chciał pracować nad postępem nauki. A tak jakiś potencjalny ćpun zajmie miejsce na uczelni niszcząć życie człowiekowi, któremu naprawdę na tym zależało, a później zamiast zajmować się nauką skupi się na tym wszystkim, co daje mu krótkie podniety. Podobnie jest z miłością. Ludzie dobierają sie w pary w dogodnych sytuacjach, w sprzyjających okolicznościach, w momencie, kiedy drugiej osobie świetnie się powodzi i ma dobry nastrój. Uważają, że takie poznanie sie jest idealne. Nic bardziej mylnego. Prawdziwie idealne poznanie jest wtedy, kiedy oboje ludzi znajduje się w kryzysie, a ich spotaknie trafia sie w niesprzyjających okolicznościach. Jeśli tacy ludzie pomimo tego zakochają sie w sobie, to znaczy, że dostrzegli w sobie naprawdę cechy niezależne od powierzchowności (albo są sadomasochistami). Jestem za legalizacją narkotyków, ponieważ pozwolą one wykruszyć się ludziom, którzy myślą inaczej niż ja. Jstem za nieobowiązkowym szkolnictwem, ponieważ ja zawsze uczyłem się z własnej woli. Wiedza to władza. Chcę mieć u władzy ludzi podobnych do mnie. Jestem za pozwoleniem aby pseudokibice mieli legalne miejsca na swoje rozróby i pozabijali się nawzajem, ponieważ wiem, że im jest ich mniej, tym jest bezpieczniej na ulicach.
Teoria Podstaw
|
|
 | | Jakub Dudziński (64 punktów) | Ja jestem pajacem, który nigdy nie brał narkotyków i się o nich wypowiada. I to wypowiada się źle. Co jest we mnie śmiesznego?
"Kiedy rozum śpi, budzą się upiory"
|
|
|  | | Dżegan (38 punktów) | Widać, należysz do grupy nieśmiesznych pajacy.
Teoria Podstaw
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
Tak jest. Zalegalizować. I żeby działka była tańsza od hamburgera. Reklamy w telewizji na początek tylko po godzinie 23. A pajaców zresetować. Niech nie śmieszą. Nawet tych nieśmiesznych - tak na wszelki wypadek.
Tylko jednego nie rozumiem. Skąd te dyskryminacyjne zapędy w stosunku do naukowców? Cóż to, naukowcy nie ludzie? Jeszcze się do końca zniechęcą i powyjeżdżają co do jednego. A kto wtedy będzie opracowywał nowe receptury?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Nihilia (115 punktów) | > Tak jest. Zalegalizować. I żeby działka była tańsza od hamburgera.
Nie lepiej od razu wprowadzić na listę "leków za złotówkę"?
Hmm, jak na razie idę przez polski marny system edukacyjny (na dobrych ocenach)i ani razu nie ciągnęło mnie do narkotyków. Chyba jestem niedostosowana...
|
|
| |  | | Gowfrog (113 punktów) | Przyjaciel powiedział mi, że kontrolowanie tripa oznacza kontrolowanie własnego życia i nie mylił się. TRZY RAZY TAK ZA ZALEGALIZOWANIEM NARKOTYKóW!!!! Nie będę się tu rozwodzić nad działaniem psychotropów, inne fora mają miejsce na to, ale mogę napisać, że narkotyki wcale nie są bardziej szkodliwe niż alkohol, fastfood, czy miejski smog. jak ze wszystkimi uzywkami bywa - ludzie z problemami powinni trzymać się z daleka, bo drugi nie służą rozwiązywaniu życiowych rozterek, a samopoznaniu i lepszemu zrozumieniu otaczającego nas świata, nie doradzą ci "kocha mnie, czy nie", ale pomogą wtopić się w "rzeczywistość". Trzeba przy tym zauważyć, że tripy są bardzo intymne, na mnie podziałało tak, ale to nie znaczy, że na innych podziała tak samo. z całą pewnością jednak wolę kogoś zgrzybionego grzybkami psychotropkami, niż zalanego, za przeproszeniem, w trzy dupy wódą. bo alkohol naprawdę zmienia osobowość nie do poznania, a grzybki jedynie kompletnie ją odsłaniają na światło dzienne. Świat byłby piękniejszy gdyby więcej osób miało okazję zjeść grzybka w samym środku lasu - wiosną, kiedy wszystko jest tak różnorodne i kwitnące, czy jesienią [polska, złota jesień...]. a jeśli żądam zbyt wiele, to przynajmniej marijuana powinna być legalna, ja tam palę od dwóch lat i nie widzę, żeby mi zaszkodziło. Gorąco polecam  A co od trans [dealerów] - gdyby nie oni, skąd bralibyśmy narkotyki? Choć istotnie, starając się sprzedać cały towar, często grają nie fair z ludźmi, kłamliwi są z reguły. pozdr ;*
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|