Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religia w szkole

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
01-08-2007 11:19Marcin Mały (286 punktów)Religia w szkole
Wiecie co?
Od paru lat coraz bardziej jako nauczyciel w szkole średniej padam ofiarą służbowej presji uczestniczenia w uroczystościach religijnych i wymuszania tego uczestnictwa u młodzieży.
Wiosną tego roku zdarzało się tak, że przepadały mi w niektórych klasach wszystkie lekcje w danym tygodniu, ponieważ organizowano uroczystości religijne i patriotyczne.
Miarka przebrała się ostatnio, gdy z grupą nauczycieli otrzymałem pisemne upomnienie, ponieważ nie uczestniczyliśmy w pielgrzymce na koniec roku szkolnego. W formie pisemnej pielgrzymka ta została nazwana imprezą integracyjno - krajoznawczą, ale mniejsza z tym.
Dlatego powiem Wam, że bardzo się cieszę, że istnieje ten portal i to forum, cieszę się, że są jacyś normalni ludzie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

J.Szulc (5723 punktów)

Czy to pisemne upomnienie można potraktować jako ingerencję w Twój światopogląd? W "wyznaniowość", bądź jej brak?
Przecież, o ile się domyślam, przy zawieraniu umowy o pracę nie było punktu dotyczącego Twojego ewentualnego uczestnictwa w tego typu "imprezach", prawda?

Chyba, że jesteś wychowawcą a "Twoja" klasa w tym miała uczestniczyć. Jako klasa a nie społeczność szkolna.

Popatrzmy tylko, na co zamienia się w tym kraju czas na wiedzę.
Żałosne, prawda?

Powtarzam cały czas - miejsce religii jest w innym miejscu, niż szkoła!

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
Marcin Mały (286 punktów)
Niestety, to zostało bardzo ładnie napisane przez szefa i wychodzi na to, że jesteśmy (ci upomniani) przeciwni integracji zespołu nauczycielskiego i nie interesuje nas kultura i zabytki lokalne. Impreza była "drugą częścią rady pedagogicznej".
Nie ulega jednak wątpliwości, że te religijne uroczystości wykraczają już poza pewną granicę śmieszności / żałosności i pozostaje tylko mieć nadzieję, że tak jak pochody pierwszomajowe nie zaraziły nikogo komunizmem, tak i te ciągłe msze i procesje przyniosą raczej skutek odwrotny do zamierzonego.
Pisałem parę razy o tym w blogu (za co zresztą też poniosłem konsekwencje):
my.opera.c(*)zkola-w-poszukiwaniu-definicji
my.opera.com/mmaly/blog/godzina-wychowawcza
my.opera.c(*)znica-druga-a-jakby-dwudziesta
Zdrowy stosunek młodzieży do tego wszystkiego też pozwala mieć nadzieję, że nie wszyscy zwariowali. Jedna z uczennic (o czym wspomniałem w jednym z powyżej cytowanych wpisów) powiedziała mi na przykład, że nie ma czasu uczestniczyć w wyjazdowej całodniowej imprezie religijnej, ponieważ jest w klasie maturalnej i musi się uczyć.


marcin.anglista.edu.pl
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)
>Od paru lat coraz bardziej jako nauczyciel w szkole
>średniej padam ofiarą służbowej presji uczestniczenia w
>uroczystościach religijnych i wymuszania tego uczestnictwa
>u młodzieży.

Dobrze wiem, o czym mówisz (piszesz)...Co prawda jako nauczyciel akademicki nie mam problemu zmuszania mnie do brania udziału w jakichkolwiek uroczystościach religijnych "z okazji" czy "ku czci" (we mszach świętych z okazji początku roku akademickiego po prostu nie uczestniczę), ale jest to problem, z którym miałam do czynienia jako mama ucznia szkoły podstawowej. Różnego rodzaju akademie, jasełka, apele z okazji i bez okazji odbywały się zawsze wtedy, kiedy wypadała lekcja języka angielskiego (tylko jedna w tygodniu!). Zbuntowaliśmy się, my rodzice, i wystosowaliśmy pismo do dyrekcji szkoły z informacją, że nie życzymy sobie takiego stanu rzeczy - bywały takie miesiące, że dzieci nie miały w tym czasie ani jednej lekcji tego języka. Pismo odniosło w miarę pozytywny skutek i , o dziwo, troszkę się poprawiło...Zobaczymy co będzie w nowym roku szkolnym...

>Dlatego powiem Wam, że bardzo się cieszę, że istnieje ten
>portal i to forum, cieszę się, że są jacyś normalni ludzie.

Ja też się cieszę, że jesteś z nami... Sama dołączyłam tu niedawno...

Serdecznie pozdrawiam
Monika (217 punktów)
Ja jestem uczennica LO i mimo tego, ze nie uczeszczam na religię, mam podobne kłopoty do Pana.
Począwszy od tych najmniejszych, które kłopotami wielkiej wagi nie są, jak to, ze w tygodniu mam po 2 okienka zamiast religii, co w ciagu calej edukacji daje wynik dosc spory pod wzgledem ilosci godzin, ale rowniez czesto zdarzały się sytuacje, kiedy dzien wczesniej dowiadywałam się, ze religia bedzie w nastepny dzien na pierwszej godz lekcyjnej, więc spokojnie mogłam sobie dłuzej pospac. Rano wypoczęta przychodzę do szkoły i to okazuje się, ze na pierwszej lekcji na ktorej miala byc religia w ostatniej chwili tuz przed dzwonkiem postanowiono, ze zamiast lekcjii religii bedzie przykładowo geografia (pół biedy, gdy była tolekcja wykładowa, ale nierzadko zdarzało się, że własnie wtedy była wazna praca klasowa - jak wiadomo zapowiedziana, a mnie nie było i przychodzę na drugą lekcję zaraz po sprawdzianie) na nic zdawały się tłumaczenia, ze przeciez na religię nie chodzę, a zamiana tych lekcji była nagła. I takie sytuacje naprawdę nie zdarzały sie rzadko. Miałam przez to wiele kłopotów, moja nieobecnosc na lekcji była postrzegana przez pryzmat buntu młodziezowego, tym gorzej jesli z danego przedmiotu miałam słabe oceny.
To samo tyczy się również takich imprez jak Rocznice nadania imienia szkole, Zjazdy absolwentów - na ktorych uczniowie sa obecni w ramach pomocy,itd. W samym srodku takiej imprezy organizowana jest msza w intencji szkoły, a ze moja szkoła niejako wiaze sie z historią Polski, tradycja jest swiętoscią. Niestety tradycja chodzenia do koscioła, podczas obchodzenia np. 70lecia szkoły.
Wigilie klasowe. Całkiem przyjemne i z własnej woli w nich uczesticzę, traktuję je jako miłe spedzenie czasu ze znajomymi z klasy, skladanie zyczen, wreczanie sobie nawzajem drobnych upominkow. Ale moja obecnosc na tego rodzaju uroczystosciach (jezeli wigilie klasowe mozna tak nazwac) jest postrzegana jako lenistwo, bo na pewno nie chodze na religie nie dlatego, ze nie utozasamiam sie z filozofią prezentowana na tej lekcji, ale skoro jestem na klasowej wigilii to wg nauczycieli jestem katoliczka. i w taki własnie sposob powstała opinia na temat mojej osoby wsrod wiekszosci nauczycieli (tych starszych broniących "polskosci katolickiej", ktorych w mojej szkole jest ponad 80%). To przykre, ale tak niestety jest

P.S. Bardzo mnie tez smieszy wizerunek Jezusa wiszacego na krzyzu widoczny w kazdej klasie(bynajmniej wszkołach do ktorych uczeszczalam -panstwowych, bo to chyba tez ma znaczenie), niby nic takiego, ale tak prosty symbol, ktory mowi sam za siebie, ze szkoła nie sprzyja racjonalnemu mysleniu, ze z cała pewnoscia nie jest areligijna.
Marcin Mały (286 punktów)
Dziękujemy Ci, Moniko, za tą wypowiedź.
Dla mnie jest ona bardzo ważna, bo pokazuje, że oprócz narzucania religijności chłopakom obojętnym na to i lekceważącym to, takim jak większość moich uczniów w technikum mechanicznym, narzuca się ją osobom, dla których jest to ważne naruszenie ich delikatnej wrażliwości i prywatności.
Jako pełniący obowiązki wychowawcy w klasie maturalnej ogólniaka próbowałem w minionym roku szkolnym zrobić wigilię klasową w trochę innym duchu, ponieważ miałem w klasie osoby należące do innego wyznania. Swoboda w tym, czy uczestniczyć w ogólnoszkolnych uroczystościach religijnych przyniosła niestety taki skutek, że modlić się na salę gimnastyczną nikt nie poszedł, ale też osoby innego wyznania nie przyszły tego dnia w ogóle do szkoły i nie spotkały się z klasą.
To, co napisałaś o tej przykładowej klasówce z geografii otworzyło mi oczy na coś, co nigdy dotąd nie przyszło mi do głowy.

marcin.anglista.edu.pl
01-08-2007 23:33 
 Ocena 1 na 1
Monika (217 punktów)
Ale to tylko wybrane problemy z serii "nie uczeszczam na religie".
Przykładowo: język polski. Przedmiot jak dla mnie b. ciekawy i często zdarza się, ze podczas kiedy przerabiamy lekture,omawiamy charakterystyke głownego bohatera, analizujemy wiersz( nie ma to teraz zbyt wielkiego znaczenia jaki), poznajemy podstawy filozofii, uwazam, ze to naprawde interesujace tematy.
Jednak co z tego, kiedy polonistą jest zatwardziały katolik, który nie przyjmuje do wiadomosci innych racji, pogladow niz swoje.
Sytuacji takich było bardzo wiele, o ile było to mozliwe na kazdej lekcji wypowiadałam sie na omawiany temat.
I jak wyglądala dyskusja z nauczycielem? Nie zalezalo mi na tym, aby zmienic jego swiatopoglad, po prostu chcialam podyskutowac, wymienic zdania na dany temat, wypowiedziec sie, tymbardziej jesli nie zgadzalam sie z nauczycielem. Nie dlatego, ze jestem zbutnowana nastolatka, ktora wszystko ma "gdzies". Ale Dlatego, ze to co obwieszczał nauczyciel i wpajał uczniom czasem było nie do zniesienia.
Nie pamiętam przy analizie, którego wiersza (bodajze Kochanowski, ale głowy za to nie daje) mój polonista wyrysował na tablicy schemat. Rysunek ten wygladal w taki sposob, ze na samym srodku tablicy ogromnymi, drukowanymi literami widnialo slowo BÓG.Pod spodem anioły, ludzie, zwierzeta, rosliny, (wszystko pisane literami małymi, aby zobrazowac to czym jest człowiek w obliczy MiłosiernegomBoga wokol tego wszechswiat jako symbol tego co nas otacza przedstawiony jako wieczna pustka i ciemnosc. (Bo tylko Bóg daje swiatło! - słowa polonisty brzmiace jak slowa katechety)Taki sobie rysuneczek jak dla dzieci w przedszkolu, ale prezentował pogląd poety na zycie, smierc, człowieka we wszechswiecie.
No i wszystko ok, pogląd poety, mial "koles" taka filozofie - jego sprawa.
Ale moj polonista drązył temat chcac wpoic uczniom, ze to nie jest tylko pogląd tego artysty, ale rowniez JEDYNY MOZLIWY I PRAWDZIWY POGLĄD! a cała reszta to herezje! Kazał nam napisac notatki na ten temat, swoje refleksje dotyczace wiersza. Moja opinia oczywiscie nie zgadzala sie z autorem tekstu, ale omowilam wiersz na podstawie cytatów, omowilam sylwetke autora - wszystko zrobilam dokladnie tak jak tego ode mnie wymagano, ale po prostu nie zgadzalam sie z autorem. No i wybuchla burza, bo nauczyciel stwierdzil, ze "jestem młoda i głupia"(sic!). Nie uwazam sie za osobą mądrą, rowniez wyzsze wykształcenie dopiero przede mna, ale prawo do swoich pogladow miec powinnam.
- Panie profesorze, ale przeciez wyrazilam swoje zdanie, nie uwazam, ze Bóg stoi na piedestale, a człowiek w jego obliczu jest niczym.
-Człowiek jest niczym! Bez Boga nic nie znaczy! Chcialabys zyc w takiej pustce bez Boga?
-Proszę Pana odkad uswiadomilam sobie, ze taka postac jak Bóg nie istnieje, moje zycie przestało straszyc ciemnoscia strachu o to czy pojde do piekła czy nieba, lub tez, ze nawiedzi mnie diabeł(to paranoja, ale tym straszyla dzieci zakonnica w mojej zerówce, w taki sposob przekonywala 6 dzieciaki, aby przestały się klocic i podzielily zabawką, zawsze się tego bardzo bałam bedac dzieckiem chowałam sie w nocy pod koldre, chociaz ledwo mialam czym oddychac, balam sie, ze przyjdzie domnie w nocy diabel - skutki nauczania religii w przedszkolach).
W koncu zarzucono mi brak moralnosci(chociaz wg siebie jestem "przesadnie moralna") bo bez Boga człowiek jest jak zwierzę.
Pamiętam kiedy po koniec 1kl zapytalam polonisty dlaczego mimo tego, ze w podreczniku jest mowa o pocatkach racjonalizmu i Kartezjuszu, nie wspomniano o tym na lekcji ani słowem.
Odpowiedz polonisty: A po co im wpajac takie głupoty do głowy?

Chemia.
Zapytałam chemiczki o to w jaki sposob Algordanza ( www.algordanza.com)
tworzy diamenty z prochow ludzkich, w jaki sposob to mozliwe, ile trwa taki proces itd.
Zostałam nazwana dziwakiem i bezboznikiem( swoja droga nie wiem czy nie traktowac tego jako komplement ) - ale nie rozumiem dlaczego, chyba kremacja nie jest grzechem - bynajmniej tak mi się wydawało.

Biologia
Początki mojego zainteresowania neuroteologią zbiegły się z lekcją biologii o funkcach mózgu. Czytałam wiele o hipokampie, ale nie wiedzialam dokladnie gdzie on sie znajduje. Zapytalam o to nauczycielki. (biologię mam podstawową, na rozszerzeniu byc moze o tym sie mowi). Bez problemu wskazala miejsce hipokampu/hipokampa? w mózgu, zapytała czemu o to pytam. Odpowiedziałam, ze czytałam o tym, ze ta czesc mózgu odpowiedzialna jest za "transcendentalne przezycia" zwiazane z Bogiem, uczucia objawienia bóstw itd.
Zostałam wysmiana.

To tylko nieliczne przykłady, jest ich o wiele więcej.
I naprawdę nie przeszkadza mi fakt, że moi nauczyciele są katolikami. Przeszkadza mi fakt, ze nie widzą innej racji poza swoją, ze nie są sklonni do dyskusji, a przede wszystkim, ze nauczają religii na przedmiotach takich, ktore z katechizacją mało powinny miec wspolnego i narzucaja swoj swiatopoglad uczniom.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
To, co opisalaś jest, niestety, rzeczywistością większości polskich szkół. Szczególnie tych usytuowanych poza dużymi miastami. To tragiczne i przerażające. Ale zmienić ten stan rzeczy będzie niezmiernie trudno, o ile w ogóle jest to możliwe.
W świetle wciąż obowiązującego w Polsce prawa szkoła jest instytucją neutralną światopoglądowo, a jej program nauczania uwzględnia jedynie prawdy wynikające z dokonań nauki.
Codzienność uczy, że tak nie jest. Ideologizacja szkoły postępuje coraz szybciej i w jednym tylko kierunku. Tym najmniej porządanym.
Jestem pod dużym wrażeniem Twojej relacji. I... nie wiem co Ci powiedzieć. Współczuć? Pewnie tego, jako istota myśląca, nie potrzebujesz. Przyznać Ci rację? Sama ją sobie przyznasz. Udzielać rad? Dla osoby tak młodej i inteligentnej były by bezwartościowe. Dlatego też życzę Ci jedynie, ale za to szczerze, wyrwania się z tego zaklętego kręgu niemocy i głupoty i wysokich lotów w dorosłym życiu.

Serdecznie pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
Marcin Mały (286 punktów)
Dzięki, Michale, sam nie wiedziałem, co odpisać, ale ująłeś moje myśli chyba najlepiej, jak się dało.

marcin.anglista.edu.pl
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Być może.
Problem jest w tym, że ja zupełnie nie chciałem odpowiadać Monice. I nie dlatego, że na to nie zasługuje, wręcz przeciwnie, ale dlatego, iż bardziej interesuje mnie sytuacja osób takich jak Ty - nauczycieli i wychowawców. Bo "takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie".
Ale Tobie tym bardziej nie wiem co odpowiedzieć. Wyrazić podziw dla konsekwencji? Wyrażam. Zachęcić do bardziej skutecznej samoobrony (z powołaniem się na wciąż obowiązujące u nas prawo)? Zachęcam. Chociaż w skuteczność tego środka wierzę dokładnie tak jak i Ty.
Pech chciał, że prawdę zawartą w cytacie już dawno odkryli wszelcy ideolodzy różnych zresztą opcji światopoglądowych i starają się to wykorzystać. Tak robił Kościół katolicki, tak robili komuniści. Teraz Kościół znów jest na fali wznoszącej. Trudno więc mu odmówić racji, że wykorzystuje koniunkturę. To jego walka o być lub nie być. Walka raczej przegrana, aczkolwiek w bardzo długiej jeszcze perspektywie czasowej.
Ten proces (laicyzacji) możecie przespieszyć Wy, nauczyciele i wychowawcy, podchodząc rzetelnie do powierzonych Wam obowiązków. A "rzetelnie" nie znaczy "zgodnie z własnymi przekonaniami" lecz "zgodnie z obowiązującym prawem".

Dzięki Ci, Marcinie, za taką właśnie postawę. I jeśli nawet przegrasz (a jest to bardzo prawdopodobne w otaczających Cię realiach), to pozostań wierny sobie.
Obecnie tylko tyle mogę dla Ciebie zrobić.

I jeszcze serdecznie pozdrowić, co niniejszym czynię.

fides ex necessitate esse non debet
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
No cóż Moniko - niestety tak już wygląda nasz polska szkolna rzeczywistość. Chociaż obecnie jestem studentem dobrze pamięta moje licealne lata i wciąż czuje się z tą starą szkołą mocno związany. Co prawda ja nie trafiłem jeszcze tak źle - chodziłem na religię będąc jeszcze człowiekiem niezdecydowanym - niby wyznawałem poglądy niezgodne z nauką Kościoła, w wiele rzeczy wątpiłem ale jeszcze w tym okresie bałem się powiedzieć sobie samemu: "Tak! Jestem agnostykiem!" a co dopiero przyznać się do tego otoczeniu. Całe szczęście trafiłem chyba na najbardziej liberalnego księdza w okolicy z którym można było podyskutować - często odnosiłem wrażenie, że chociaż niektóre poglądy musi wygłaszać "z urzędu" w rzeczywistości nie do końca się z nimi zgadza. Jakiś czas temu dowiedziałem się, że został odwołany z tej parafii - wielka szkoda, obawiam się, że teraz moim młodsi znajomi mogą trafić na jakiegoś "inkwizytora" (z jakimi ja miałem do czynienia we wcześniejszych etapach edukacji).

Doskonale pamiętam te wszystkie msze, urzędowe opłakiwanie JP2, rekolekcje itp. Wtedy większość z tych uroczystości była dla nas "czasem wolnym" zwłaszcza gdy można było postać chwilę w Kościele niż pisać kartkówkę. Dopiero później zdałem sobie sprawę z tego jak wielkim wypaczeniem idei świeckości państwa i świeckiego szkolnictwa są te uroczystości! Do śmierci chyba będę pamiętał pielgrzymkę do Częstochowy tuż przed maturą i nie chodzi nawet o to, że nie czułem nóg po kilku godzinach klęczenia na twardej, zimnej kamiennej posadzce szczelnie wypełnionej ludźmi... Wróciłem do domu przerażony wręcz masochistycznym przesłaniem jakim nas wtedy uraczono. Przez kilka godzin mowa o bólu, cierpieniu, chorobach, tragediach itp. jakie spotykają ludzi i jakie są udziałem każdego chrześcijanina. Młody człowiek tuż przed maturą jest chyba na tyle zestresowany, że podstarzały zakonnik nie musi mu przypominać, że i tak niedługo po maturze może zachorować na raka, cierpieć podczas chemioterapii (przekonujące i bardzo dokładne opisy trwały chyba z 20 minut...) i w końcu "odejść do Pana". Pamiętam, że wróciłem do domu w stanie kompletnego dołka potęgowanego zmęczeniem i brakiem snu.

Co prawda miałem szczęście trafić na nauczycieli wolnych od ideologii a moja polonistka (dochodzę do wniosku, że lekcji z nią dosyć mocno mi brakuje) zachęcała do myślenia, obalania dogmatów i szukania własnych sposobów interpretacji tego, co chciał powiedzieć artysta. Niemniej były inne przypadki - zwłaszcza tak zwane "Wychowanie do życia w rodzinie"...
Nikt nie ukrywał, że jest to wychowanie do życia w KATOLICKIEJ rodzinie. Kobieta co chwilę nawiązywała do swoich doświadczeń podczas udzielania nauk przedmałżeńskich. Program nie był realizowany - żadne z nas nie dowiedziało się niczego odnośnie stosowania antykoncepcji, byliśmy traktowani infantylnie, nawet o "metodach naturalnych" nie mogliśmy się dowiedzieć (najwyraźniej nie byliśmy gotowi...) za to zachęty do "zachowania czystości" były nagminne. Często padały argumenty w stylu, że tylko po ślubie miłość jest prawdziwa, a ludzie współżyjący ze sobą przed ślubem zachowują się jak zwierzęta. W końcu jedna dziewczyna nie wytrzymała i rozpoczęła otwartą polemikę z nauczycielką.

Obecnie jestem studentem na jednej z krakowskich uczelni i na szczęście jesteśmy wolni od indoktrynacji religijnej. Tak czy inaczej nie zawsze jest tak dobrze nawet w szkołach wyższych.
Nie tak dawno miałem okazję wysłuchać u kolegi nagrania z wykładu, na który uczęszczała jego dziewczyna. Tematem wykłądu była ochrona roślin, jednak co kilka minut pani profesor przemycała treści takie jak: świętość życia poczętego, aborcja jako zbrodnia, szkodliwość stosowania antykoncepcji, zalety z zachowania czystości przedślubnej, duchowa aborcja dzieci nienarodzonych. Jestem ciekaw, czy ten "materiał" obowiązywał na egzaminie.

BTW napisałaś, że nie uważasz się za osobę mądrą. Co prawda wykształcenie przed Tobą, jednak inteligencja a wiedza to dwie zupełnie różne sprawy i sam sposób w jaki piszesz świadczy o twojej inteligencji i otwartości umysłu. Pod tym względem wyprzedzasz polonistę zamkniętego w ciasnej klatce dogmatów o całe lata świetlne.
Slut
A wiec ... Jestem pod wrazeniem panskiej postawy... dlaczego? poniewaz wypowiadanie sie na forum w dzisiejszych czasach na tematy religijne ... ktore zawsze moga byc podpiete pod ... urazanie uczuc religijnych... szczegolnie gdy osoba protestujaca jest nauczyciel ... wychowawca laczacy wiare z edukacja ... ukazywaniem tego na stronach internetowych, do ktorych maja dostep wszyscy ktorzy potrafia uruchomich przegladarke internetowa ... Prawdopodobie moglo to wplynac na panska prace ... badz wplynelo ... Oby nie posypaly sie wypowiedzenia.. poniewaz jak wiadomo osoby odchodzace od typowych polskich stereotypowych postaw czlowieka sa na ogol szybko tlumione badz cicho likwidowane... Wiekszosc ludzi ktorych znam sa wierzacymi osobami uczestniczacymi w 'coniedzielnych schadzkach' wiec jakby troche jestem tlumiona w wypowiadaniu sie na temat mojej wiary... na ogol przyjmuje postawe 'po co sie wychylac i wypowiadac na pewne tematy ... mieszac komus w glowie ... wole pozostac pasywna'... moze to wzbudzic niepotrzebne kontrowersje lub antypatie do mojej osoby...cokolwiek niepotrzebne
Dlatego tez mozliwe iz przez to sadze ze dokonal Pan czegos wielkiego... biorac pod uwage wiele zakonczen tej sprawy postanowil pan to zrobic dla dobra swoich uczniow ...
Szczytny cel dla osob ktore sadza ze moga cos zmienic ... Tak naprawde patrzac okiem 'racjonalisty' jezeli pana protest cos zmieni i zachowa pan ta godzine w tygoniu dla siebie i klasy i nie bedzie pan musial uczestniczyc w paranoicznych spotkaniach ksztaltujacych wewnetrzna moralnosc wedlug bibli i konstytucji ;] gratuluje... ale znajac dzisiejsza mlodziez nawet to nie pomoze ... pan sie bedzie staral denerwowal nadszarpywal zaufania ... wierzacego grona pedagogicznego ... a oni i tak sie wypna ... w dzisiejszych czasach ogrom spraw .. rzeczy... idei do ktorych dazymy jest syzyfowa praca ... oczywiscie sprawy nie mozna uogolniac .. sa tez osoby ambitne ktore chca do czegos darzyc w zyciu i jezeli widza ze ktos chce pomoc nie zawioda ....tak marna gupka ale trzeba sie pocieszyc ... ;]
Monika napisala o problemach w szkole spowodowanych nieuczeszczaniem na religie ..i brakiem wolnego slowa na lekcjach ... mozna zauwazyc tutaj lekki brak nieprzemyslenia sprawy ... normalna rzecza jest ze wiekszosc ludzi jest wierzaca .. szczegolnie w szkole tlumienie swoich racji na temat wiary jest wskazane ... gdy jestes zbyt wygadana .. masz swoje poglady .. chcesz sie sprzeczac .. wyrabiasz o sobie zdanie wsrod grona pedagogicznego ... a wiadomo jak to jest ze jak raz beda mieli powod o tobie myslec jak o pyskatej smarkuli zostanie tak do konca... Rozumiem jej problem bo tez taki mialam ... a raczej gnebilo mnie uczucie swiadomosci braku wolnego slowa ...stlumionych wypowiedzi ... Chodzilam na religie ... zawsze siedzialam w ostatniej lawce ..nigdy sie nie modlilam nie prowadzilam zeszytu i nigdy nie sluchalam ksiedza ... dlatego mnie nienawidzil ... ksiadz byl tak na mnie zly ze az gadal na mnie do grona pedagogicznego ... za co trafilam na dywanik ... ogolnie nie bede tutaj wypluwac z siebie wspomnien tylko powiem ze szkola nie jest dobrym miejscem do wypowiadania swoich 'a ja mysle ze' ... o ile nie jest sie nauczycielem ... Tak wolnosc slowa nie jest mozliwa w dzisiejszych czasach ... a jeszcze dzieki Panu wszechwiedzacemu... najmadrzejszemu... najbardziej wykfalifikowanemu panu giertychowi ... zacznie byc karane .... jednym slowem ... z czasem wszystkie osoby z tego portalu... ktore sie wypowiadaja na tematy zwiazane z bogiem pojda siedziec ...hehehe kler z pomoca naszego rzadu po cichutku nas zalatwi .... ratujcie sie kto moze ... podpisalismy na siebie wyrok ...

Przepraszam za pisownie...bez znakow polskich... aktualnie za granica co wiaze sie z brakiem dostepu do polskich klawiatur ... ortografia tez nie najlepsza wiem ... no ale co by nie bylo tresc sie liczy najbardziej ;]
02-08-2007 16:30 
 Ocena 1 na 1
Monika (217 punktów)
>mozna zauwazyc tutaj lekki brak nieprzemyslenia sprawy ... normalna rzecza jest ze wiekszosc ludzi jest wierzaca .. szczegolnie w szkole tlumienie swoich racji na temat wiary jest wskazane ... gdy jestes zbyt wygadana .. masz swoje poglady .. chcesz sie sprzeczac ..

Zbyt wygadana nie jestem. Nigdy nie byłam.
Chce sie sprzeczac? przeciez zaznaczylamw poprzednim poscie, ze wcale mi na tym nie zalezy.
A tłumienie swoich racji( a raczej pogladow bo oto mi chodzilo) wskazane nie jest, wskazana jest dyskusja,wymiana zdan, powtarzam NIE SPRZECZANIE SIĘ, ALEWYMIANA ZDAN.

I czuję sie urazona,kiedy ktos twierdzi, ze blizej mi do zwierzecia niz do czlowieka( a to uslyszalam).
Marcin Mały (286 punktów)
Niestety, w tym super pobożnym kraju trzeba się liczyć z tym, że coraz częściej będziemy porównywani do zwierząt. I to nie zawsze najsympatyczniejszych

marcin.anglista.edu.pl
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Niestety. Carl Sagan pisał kiedyś, że nadchodzą mroczne czasy odnośnie czasów fanatyzmu religijnego. To samo uważa Richard Dawkins - mogłoby się wydawać, że XXI wiek po wszystkich triumfach nauki będzie wiekiem rozumu, niestety religie rosną w siłę.
Z jednej strony fanatyzm islamski, z drugiej wcale nie lepszy chrześcijański (zarówno katolicki jak i protestancki) a my stoimy w samym środku i obawiam się, że zginiemy w tym starciu (nie koniecznie zbrojnym). Zginiemy, a świat opanuje mrok o ile nie zaczniemy działać, nie sprzeciwimy się religijnej indoktrynacji dzieci, ideologizacji państwa i opieraniu prawa na zasadach wywodzących się z religii. Co by nie mówić - nie tylko w polskim kodeksie karnym mamy mnóstwo przykładów surowo karanych przestępstw, które są tylko i wyłącznie związane z kulturowym tabu i nie wyrządzają nawet szkody nikomu...
nieobecny
>Przepraszam za pisownie...bez znakow polskich... aktualnie za granica co wiaze sie z brakiem dostepu do polskich klawiatur ...
Ciekaw jestem jakaż to jest "zagranica", gdzie klawiatury zamiast przecinków i kropek mają wielokropki?

PS Podoba mi się twój nick - jest taki obiecujący...
Slut
Moniko masz racje ... wiem jak sie czujesz ... ale moim zdaniem w szkole, pracy , sklepie itd wymiana zdan moze prowadzic do kontrowersji poniewaz jak przekonalam sie na wlasnej skorze katolicy sa tak zawzieci i tak bardzo idiotycznie zablokowani na inne moze i subtelne sugestie na temat wiary .. potrafia atakowac od razu jak tylko powiesz cos na temat zwiazany z bogiem ... jezusem .. maryja .. wszystkimi swietymi i kosciolem ... ze naprawde nie warto .. bynajmniej w szkole ... chociaz jakby ktos mi powiedzial ze jestem blizej zwierzecia niz czlowieka .... to wypowiedzialabym sie na temat wszystkiego co mnie dreczy plus na temat tej osoby co mi to powiedziala i prawdopodobnie wyszla z klasy ;] ... moze wlasnie dlatego unikam wymiany zdan i wyrazania masowo swoich ogladow ... poniewaz obawiam sie niekoniecznie milego zakonczenia heheh pozdrawiam
Monika (217 punktów)
>Moniko masz racje ... wiem jak sie czujesz ... ale moim zdaniem w szkole, pracy , sklepie itd wymiana zdan moze prowadzic do kontrowersji poniewaz jak przekonalam sie na wlasnej skorze katolicy sa tak zawzieci i tak bardzo idiotycznie zablokowani na inne moze i subtelne sugestie na temat wiary .. potrafia atakowac od razu jak tylko powiesz cos na temat zwiazany z bogiem ... jezusem .. maryja .. wszystkimi swietymi i kosciolem ... ze naprawde nie warto .. bynajmniej w szkole ... chociaz jakby ktos mi powiedzial ze jestem blizej zwierzecia niz czlowieka .... to wypowiedzialabym sie na temat wszystkiego co mnie dreczy plus na temat tej osoby co mi to powiedziala i prawdopodobnie wyszla z klasy ;] ... moze wlasnie dlatego unikam wymiany zdan i wyrazania masowo swoich ogladow ... poniewaz obawiam sie niekoniecznie milego zakonczenia heheh pozdrawiam

tak i doskonale otym wiem, ale wlasnie chodzi mi o sam fakt jak zacofani sa niektorzy ludzie,jak uparci przy swoich beznadziejntch pogladach, ktorych nawet nie potrafia obronic w zaden sposob i jak bardzo sa nietolerancyjni
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>tak i doskonale otym wiem, ale wlasnie chodzi mi o sam fakt jak zacofani sa niektorzy ludzie,jak uparci przy swoich beznadziejntch pogladach, ktorych nawet nie potrafia obronic w zaden sposob i jak bardzo sa nietolerancyjni

Ich nie zmienisz... Nie zrobisz ze słuchacza Radia Maryja skrajnego liberała i orędownika praw mniejszości homoseksualnej. Ich należy zostawić w spokoju. Trzeba walczyć o to, że "wirus wiary" jak to określił profesor Dawkins nie zarażał dzieci w wieku, kiedy są one kompletnie nieodporne na taką psychomanipulację. A właśnie to robi się już od przedszkola...
Monika (217 punktów)

>Ich nie zmienisz...

Ale przeciez pisalam o tym, ze nie chce zmieniac...Poza tym nie twierdzę, ze da się takich ludzi zmienic- nie da się, bo brak im wiary we własne siły, brak wiary w siebie, tzn. w to, ze bez swoich bóstw nadal pozostaną kimś, a nie tylko nic nie warta istota..

Nie zrobisz ze słuchacza Radia Maryja skrajnego liberała i orędownika praw mniejszości homoseksualnej. Ich należy zostawić w spokoju. Trzeba walczyć o to, że "wirus wiary" jak to określił profesor Dawkins nie zarażał dzieci w wieku, kiedy są one kompletnie nieodporne na taką psychomanipulację. A właśnie to robi się już od przedszkola...

Tak, ale aby nikt nie zarażał dzieci w wieku, kiedy są one kompletnie nieodporne na taką psychomanipulację, trzeba (ze tak to brzydko okresle) miec do czynienia z tymi ludzmi.Niestety
Proxy (90 punktów)

>Ale przeciez pisalam o tym, ze nie chce zmieniac...Poza tym nie twierdzę, ze da się takich ludzi zmienic- nie da się, bo brak im wiary we własne siły, brak wiary w siebie, tzn. w to, ze bez swoich bóstw nadal pozostaną kimś, a nie tylko nic nie warta istota..


Moim zdaniem troszeczke zbyt bardzo uogolnione stwierdzenie. Osoby wierzace oczywiscie moga przejawiac brak wiary w samego Siebie oraz we wlasne sily, ale prawdopodobnie mowa tu o osobach ktore sa w jakis moze sposob pokrzywdzone przez zycie w naszym chorym spoleczenstiwe, np. szykanowani z jakis powodow, zyjacy w rodzinach patologicznych, rodzinach biednych, sa moze na cos chorzy lub ktos choruje w rodzinie i poprostu nie dajac sobie z tym rady w pojedynke zwracaja sie o pomoc do osoby wedlug ich rozumowania wyzszej klasowo od Nas. Osoby takie mozna nazwac osobami slabymi, potrzebujacymi pomocy kogos lub czegos, no czego tam kolwiek ;] A zwracajac wzrok ku calkiem innej grupce katolikow, protestanow, itp. itd. mozna zauwazyc inne paliwo napedzajace ;] jest to nic innego jak tradycja oraz nacisk rodzinny i brak wlasnego wewnetrznego JA. Osoba ktora wierzy w boga nie szukajac u niego pomocy ale wierzy bo wierzy ... bo tak trzeba, bo tak wypada, bo wszyscy tak robia , bo po co sie sprzeciwiac, po co sie tak z tym roztrzasac, po co myslec jezeli i tak zbyt duzo mamy na glowie. Osoby po prostu moze i nie ograniczone ale z brakiem uczucia potrzeby poznania prawdy, zaczerpniecia troche wiedzy na ten temat. Poprostu jest im tak dobrze, nie potrzebuja zmian, nie doszukuja sie niczego nowego, a gdy to samo do nich przyjdzie przyjmuja poblazliwie i z niechecia... bo tak naprawde bo co sie zameczac nie potrzebnymi sprawami...
A nastepna grupa sa bogobojne partyzanckie grupy bozego milosierdzia co one potrafia zabic, ztlamsic ,znienawidzic kogos kto nie jest po ich stronie a co gorsza oooo zgrozo sprzeciwiac sie im ... Ta grupa jest najgorsza ;] i nie ma co o niej duzo pisac bo i tak wszyscy ich dobrze znamy ;]
Proxy (90 punktów)

>Ale przeciez pisalam o tym, ze nie chce zmieniac...Poza tym nie twierdzę, ze da się takich ludzi zmienic- nie da się, bo brak im wiary we własne siły, brak wiary w siebie, tzn. w to, ze bez swoich bóstw nadal pozostaną kimś, a nie tylko nic nie warta istota..


Moim zdaniem troszeczke zbyt bardzo uogolnione stwierdzenie. Osoby wierzace oczywiscie moga przejawiac brak wiary w samego Siebie oraz we wlasne sily, ale prawdopodobnie mowa tu o osobach ktore sa w jakis moze sposob pokrzywdzone przez zycie w naszym chorym spoleczenstiwe, np. szykanowani z jakis powodow, zyjacy w rodzinach patologicznych, rodzinach biednych, sa moze na cos chorzy lub ktos choruje w rodzinie i poprostu nie dajac sobie z tym rady w pojedynke zwracaja sie o pomoc do osoby wedlug ich rozumowania wyzszej klasowo od Nas. Osoby takie mozna nazwac osobami slabymi, potrzebujacymi pomocy kogos lub czegos, no czego tam kolwiek ;] A zwracajac wzrok ku calkiem innej grupce katolikow, protestanow, itp. itd. mozna zauwazyc inne paliwo napedzajace ;] jest to nic innego jak tradycja oraz nacisk rodzinny i brak wlasnego wewnetrznego JA. Osoba ktora wierzy w boga nie szukajac u niego pomocy ale wierzy bo wierzy ... bo tak trzeba, bo tak wypada, bo wszyscy tak robia , bo po co sie sprzeciwiac, po co sie tak z tym roztrzasac, po co myslec jezeli i tak zbyt duzo mamy na glowie. Osoby po prostu moze i nie ograniczone ale z brakiem uczucia potrzeby poznania prawdy, zaczerpniecia troche wiedzy na ten temat. Poprostu jest im tak dobrze, nie potrzebuja zmian, nie doszukuja sie niczego nowego, a gdy to samo do nich przyjdzie przyjmuja poblazliwie i z niechecia... bo tak naprawde bo co sie zameczac nie potrzebnymi sprawami...
A nastepna grupa sa bogobojne partyzanckie grupy bozego milosierdzia co one potrafia zabic, ztlamsic ,znienawidzic kogos kto nie jest po ich stronie a co gorsza oooo zgrozo sprzeciwiac sie im ... Ta grupa jest najgorsza ;] i nie ma co o niej duzo pisac bo i tak wszyscy ich dobrze znamy ;]
Monika (217 punktów)
>>Ale przeciez pisalam o tym, ze nie chce zmieniac...Poza tym nie twierdzę, ze da się takich ludzi zmienic- nie da się, bo brak im wiary we własne siły, brak wiary w siebie, tzn. w to, ze bez swoich bóstw nadal pozostaną kimś, a nie tylko nic nie warta istota..
>Moim zdaniem troszeczke zbyt bardzo uogolnione stwierdzenie. Osoby wierzace oczywiscie moga przejawiac brak wiary w samego Siebie oraz we wlasne sily, ale prawdopodobnie mowa tu o osobach ktore sa w jakis moze sposob pokrzywdzone przez zycie w naszym chorym spoleczenstiwe, np. szykanowani z jakis powodow, zyjacy w rodzinach patologicznych, rodzinach biednych, sa moze na cos chorzy lub ktos choruje w rodzinie i poprostu nie dajac sobie z tym rady w pojedynke zwracaja sie o pomoc do osoby wedlug ich rozumowania wyzszej klasowo od Nas. Osoby takie mozna nazwac osobami slabymi, potrzebujacymi pomocy kogos lub czegos, no czego tam kolwiek ;] A zwracajac wzrok ku calkiem innej grupce katolikow, protestanow, itp. itd. mozna zauwazyc inne paliwo napedzajace ;] jest to nic innego jak tradycja oraz nacisk rodzinny i brak wlasnego wewnetrznego JA. Osoba ktora wierzy w boga nie szukajac u niego pomocy ale wierzy bo wierzy ... bo tak trzeba, bo tak wypada, bo wszyscy tak robia , bo po co sie sprzeciwiac, po co sie tak z tym roztrzasac, po co myslec jezeli i tak zbyt duzo mamy na glowie. Osoby po prostu moze i nie ograniczone ale z brakiem uczucia potrzeby poznania prawdy, zaczerpniecia troche wiedzy na ten temat. Poprostu jest im tak dobrze, nie potrzebuja zmian, nie doszukuja sie niczego nowego, a gdy to samo do nich przyjdzie przyjmuja poblazliwie i z niechecia... bo tak naprawde bo co sie zameczac nie potrzebnymi sprawami...
>A nastepna grupa sa bogobojne partyzanckie grupy bozego milosierdzia co one potrafia zabic, ztlamsic ,znienawidzic kogos kto nie jest po ich stronie a co gorsza oooo zgrozo sprzeciwiac sie im ... Ta grupa jest najgorsza ;] i nie ma co o niej duzo pisac bo i tak wszyscy ich dobrze znamy ;]

Ja nie uwazam, ze osobę,która "udaje katolika" ( jest to nic innego jak tradycja oraz nacisk rodzinny) nie mozna nazwac katolikiem. Wiele osób wierzy w Boga, modli się do niego- zazwyczaj wtedy, gdy chce Boga o cos prosic,ale nie chodzi do kosciola, nie z braku czasu, lecz uwaza się za "katolika wierzacego, ale nie praktykujacego". Nie wiem czy mozna taka osobe nazwac katolikiem, no ale to juz sporna kwestia i byc moze malo istotna.
Takich grup, ktore wyszczegolniasz jest wiele.
Natomiast jest rowniez MASA ludzi, z ktorymi się spotkałam(zazwyczaj wiek 30+, niekoniecznie wcale stare babki, ale rowniez osoby majace po 30, 40 lat), ktorym w zyciu naprawdę się układa, natomiast wierzą w Boga, ktory jest dla nim synonimem wiecznego szczęscia(chociaz to rowniez słabosc, poniewaz takze i te osoby, twierdza, ze bez Boga wszystko byłoby niewarte istnienia-tak twierdzi spora ilosc wierzacych w Boga-jakiego to juz mało istotne ). Od takich ludzi mozna uslyszec "zaluj, ze nie wierzysz w Boga,on daje mi ogromna siłę i kieruje moim zyciem, jest moim opiekunem ( co innego, gdy pokieruje zle ).
Tacy ludzie tez sa, zazwyczaj za nauka religii, nie chcą odbierac swoim dzieciom "łaski wiary", a zajecia prowadzone w szkole, do ktorej dziecko nalezy ( a nie np w roznego rodzaju swiątyniach - w zaleznosci od wyznania) są po prostu wygodniejsze.
Marcin Mały (286 punktów)
>>> nie chcą odbierac swoim dzieciom "łaski wiary"

Tyle, że te zajęcia z religii w szkole bardzo często do religii zniechęcają. Ale może i dobrze.
Szkoda tylko, że odbierają szansę na poważne zajęcie się ewenementem, jakim jest religia, i wpajają nienawiść do ludzi innych religii i wyznań.

marcin.anglista.edu.pl
Slut
Hmmm ale tak patrzec na to z innego punktu widzenia .... Moze i chcialabym byc blizej zwierzecia .... Czasem marze aby byc moim psem ... ciagle lezec na kanapie... jesc ... wychodzic sobie na dwor kiedy mi sie podoba ... niczym sie nie przejmowac i ciagle byc glaskanym i przytulanym totalnie za nic nie robienie ;] suuuper .... powiedz nauczycielowi ze bycie zwierzeciem czasem moze byc wspanialsze od bycia takim zacofanym czlowiekiem z blokada w umysle jak ci wszyscy bogobojni katolicy ... gdybym byla zwierzeciem nie bylo by mi wstyd za tych wszystkich ludzi i nie czula bym sie za nich w swoisty sposob odpowiedzialna ... ;] Nie przejmuj sie ... pamietaj z najgorszej porazki czy najgorszej sytuacji ktora ci sie wydarzy w zyciu kiedys bedziesz miala niezly ubaw ;]
kelly
Niestety, taka jest smutna prawda. Na szczęście w niektórych szkołach nie jest tak źle. Sama mam porównanie, bo podejście do religii szkoły podstawowej (dalej: Szóstka), do której chodziłam i gimnazjum (dalej: Paderewski), w którym uczę się teraz różni się całkowicie.

Po pierwsze, w Szóstce chodziliśmy do kościoła przy KAŻDEJ okazji: rekolekcje, rozpoczęcie roku, zakończenie roku, rocznica urodzin i śmierci Patrona, rocznice powstań, Boże Narodzenie, Wielkanoc, przeniesienie kopii jakiegoś świętego obrazu na tydzień do parafii szkoły, rocznica wyboru Wojtyły na papieża... Mogę tak wymieniać godzinami. W Paderewskim były tylko trzy dni rekolekcji, a urwały się tylko po trzy pierwsze lekcje.

Po drugie, w Szóstce każdy chodził na religię, a jak nie, to był be. W Paderewskim jest etyka i to po prostu normalne, że ktoś ma inny światopogląd.

I w końcu atmosfera w Szóstce była wybitnie patriotyczna i moim zdaniem zachęcająca do wiary. W Paderewskim na przerwach gra muzyka, nauczyciele są przyjaźni i nikt nie ukrywa, że są inne religie niż chrześcijaństwo (np. zaproszono protestanckiego duchownego, który opowiedział o sztuce itp protestantyzmu).

Może to dlatego, że w gimnazjum ludzie są już trochę bardziej dojrzali, może dlatego, że Paderewski jest szkołą prywatną, a Szóstka publiczną. Nie wiem. Ale każdemu rówieśnikowi życzę takiej szkoły, do jakiej ja chodzę!
Slut
Do nieobecnego.... ;]
Oj bardzo daleka zagranica a wielokropki to takie male ''odsapniecia'' ... ukazuja w ktorych momentach sie zatrzymuje ;]
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Czyli własna interpretacja językowa, własna interpretacja logiczna, własny zakres pojęć, własny sens i własne racje, a jak się komu nie podoba...

   Zazwyczaj nie używam takich określeń, ale komu podoba się głupota, w dodatku bezczelna?
Slut
>   Czyli własna interpretacja językowa, własna interpretacja logiczna, własny zakres pojęć, własny sens i własne racje, a jak się komu nie podoba...
>   Zazwyczaj nie używam takich określeń, ale komu podoba się głupota, w dodatku bezczelna?
>

Przepraszam Pana ... Moglby mi pan wskazac glupote i jeszcze na dodatek bezczelna ? Jezeli chodzi o mojego nicka jakiego uzywam... To prosze sie jeszcze chwilke nad tym zastanowic ... dlateczego ... po co ? itd . Zanim wypowiadac Pan bedzie swoje obelgi
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>>Przepraszam Pana ... Moglby mi pan wskazac glupote i jeszcze na dodatek bezczelna ? Jezeli chodzi o mojego nicka jakiego uzywam... To prosze sie jeszcze chwilke nad tym zastanowic ... dlateczego ... po co ? itd . Zanim wypowiadac Pan bedzie swoje obelgi

   Nie w nicku sprawa. Sprawa w tym, że nie każde potępienie stanowi obelgę, choć wielu tak właśnie uważa.
Osnowa
Problemy przywołane tu w związku z tematem wątku przypomniały mi o konstytucyjnym zapisie z Art. 53 pkt.7:
Cytat:
Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

W myśl tego zapisu ustalanie kandydatów do uczestnictwa lub zwolnienia z religii w szkołach publicznych jest bezprawne. Zatem i prowadzenie tych zajęć powinno być zniesione jako niewykonalne.
Więc dlaczego wciąż są?
Proxy (90 punktów)
>Ale przeciez pisalam o tym, ze nie chce zmieniac...Poza tym nie twierdzę, ze da się takich ludzi zmienic- nie da się, bo brak im wiary we własne siły, brak wiary w siebie, tzn. w to, ze bez swoich bóstw nadal pozostaną kimś, a nie tylko nic nie warta istota..


Moim zdaniem troszeczke zbyt bardzo uogolnione stwierdzenie. Osoby wierzace oczywiscie moga przejawiac brak wiary w samego Siebie oraz we wlasne sily, ale prawdopodobnie mowa tu o osobach ktore sa w jakis moze sposob pokrzywdzone przez zycie w naszym chorym spoleczenstiwe, np. szykanowani z jakis powodow, zyjacy w rodzinach patologicznych, rodzinach biednych, sa moze na cos chorzy lub ktos choruje w rodzinie i poprostu nie dajac sobie z tym rady w pojedynke zwracaja sie o pomoc do osoby wedlug ich rozumowania wyzszej klasowo od Nas. Osoby takie mozna nazwac osobami slabymi, potrzebujacymi pomocy kogos lub czegos, no czego tam kolwiek ;] A zwracajac wzrok ku calkiem innej grupce katolikow, protestanow, itp. itd. mozna zauwazyc inne paliwo napedzajace ;] jest to nic innego jak tradycja oraz nacisk rodzinny i brak wlasnego wewnetrznego JA. Osoba ktora wierzy w boga nie szukajac u niego pomocy ale wierzy bo wierzy ... bo tak trzeba, bo tak wypada, bo wszyscy tak robia , bo po co sie sprzeciwiac, po co sie tak z tym roztrzasac, po co myslec jezeli i tak zbyt duzo mamy na glowie. Osoby po prostu moze i nie ograniczone ale z brakiem uczucia potrzeby poznania prawdy, zaczerpniecia troche wiedzy na ten temat. Poprostu jest im tak dobrze, nie potrzebuja zmian, nie doszukuja sie niczego nowego, a gdy to samo do nich przyjdzie przyjmuja poblazliwie i z niechecia... bo tak naprawde bo co sie zameczac nie potrzebnymi sprawami...
A nastepna grupa sa bogobojne partyzanckie grupy bozego milosierdzia co one potrafia zabic, ztlamsic ,znienawidzic kogos kto nie jest po ich stronie a co gorsza oooo zgrozo sprzeciwiac sie im ... Ta grupa jest najgorsza ;] i nie ma co o niej duzo pisac bo i tak wszyscy ich dobrze znamy ;]

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365