Nie ma wątpliwości – mieszkańcy Drezna popierali Hitlera i nazistów. McKay opisuje, jak podle traktowali Żydów. Zauważa, że w ogóle nie budziła ich oburzenia akcja masowej sterylizacji osób niepełnosprawnych, w czym Drezno było w Niemczech liderem. Miasto jako pierwsze, już w 1933 r., w ratuszu napiętnowało sztukę nowoczesną uznaną później za „zdegenerowaną". W miejscowym więzieniu batożono ludzi przykutych do ściany. Syreny zawyły w Dreźnie 13 lutego 1945 r. o godz. 21.45. O 22.03 zrobiło się jasno od rac zrzucanych z samolotów do znakowania celów. O 22.13 spadły pierwsze bomby. Brytyjscy i amerykańscy lotnicy w kilku falach nalotu zrzucili na miasto 2690 bomb burzących i zapalających. Żar był taki, że rozpaleni ludzie wskakiwali do basenu przeciwpożarowego na starówce. Nie przewidzieli, że woda szybko się nagrzeje, a co gorsza – zacznie błyskawicznie parować. Niecka trzymetrowej głębokości nie miała schodków, więc nie mieli jak wydostać się z wrzątku. Wkrótce w basenie pływały rozdęte ciała. Kilka dni później władze miasta urządziły w nim krematorium pod gołym niebem. Brytyjski krytyk literacki i pisarz non fiction Sinclair McKay, znany w Polsce z książki „Tajemnice Bletchley Park. Kulisy łamania szyfrów Enigmy" (2013), zniszczeniu Drezna poświęcił przejmującą, wielowątkową książkę „Drezno 1945. Ogień i mrok". Opowieść o tragedii miasta uplótł jak warkocz z trzech przenikających się pasm. Pierwsze z nich to portret miasta i jego mieszkańców przed tragicznym nalotem. wyborcza.p(*)a_wyborcza.pl-K.C-B.3-L.1.maly |