 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-09-2007 13:34 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Polemika z Dawkinsem | Ponieważ jestem świeżo po lekturze Boga Urojonego (to z tej książki się dowiedziałem, że istniejecie jako portal i stowarzyszenie), chciałbym podzielić się swoimi refleksjami. Nie zgadzam się z Dawkinsem w kilku kwestiach.
Po pierwsze, jestem przekonany, że ateista na pytanie, czy Bóg istnieje, zawsze udzieli odpowiedzi ostatniej, choćby liczba odpowiedzi była większa niż 7. Dla ateisty nie jest potrzebna skala większa niż 3. Wystarczą trzy możliwości: 1. Bóg istnieje 2. Nie mam pewności 3. Nie ma Boga Dawkins wymyślił 7 odpowiedzi i sam opowiedział się za 6. Jednym z argumentów Dawkinsa jest przekonanie, że hipoteza Boga może być potraktowana jak hipoteza naukowa i może być weryfikowana metodami nauk ścisłych. Dawkins twierdzi, że gdyby Bóg istniał, to Wszechświat wyglądałby zupełnie inaczej.
Nie zgadzam się tym poglądem. Znam ludzi wierzących, którzy otwarcie głoszą, że te marnych kilkanaście miliardów lat ewolucji, ta garstka atomów we Wszechświecie, to dla Boga Wszechmocnego i Wszechwiedzącego jest mniej niż ciasto dla kucharki robiącej makaron, że Bóg w swojej nieskończonej cierpliwości stwarza Wszechświat krok po kroku, kierując ewolucją na wszystkich planetach w najdrobniejszych szczegółach, tak, żeby wszystko wyglądało naturalnie, żeby ludzie nigdy nie przerazili się na widok jakiegoś cudu, nagłego pojawienia się jakiegoś monstrum czy innego zdarzenia podważającego prawa natury. A ja mimo to jestem pewien, że nawet taki Bóg z pewnością nie istnieje.
Sądzę, że kiedy racjonalnie zestawiamy naukę z religią, otrzymujemy bardzo odległy łańcuch zależności, tak odległy, że staje się oczywiste, że istnienie Boga w żadnym razie nie może być przedmiotem nauki. Gdy uświadamiam sobie związki pomiędzy różnymi dyscyplinami nauki i wiedzy, widzę jasno, że nauka i wiara religijna są tak odległe od siebie, że próby łączenia tych tematów muszą prowadzić do nieporozumień, a wszelkie konkluzje muszą być ogłupiające.
Popatrzmy:
U podstaw jest fizyka - nauka formułująca prawa uniwersalne (dotyczące wszystkiego), na najbardziej podstawowym poziomie.
Następna jest chemia. Podstawy chemii można wyprowadzić z praw fizyki, np. jak atomy wodoru łączą się w cząsteczkę H2. Jednak większość chemii znajduje się na ogólniejszym poziomie, przybliżonym i mniej ścisłym - praktycznie nie da się z praw fizyki wyliczyć przebiegu reakcji chemicznych z udziałem białek. Zauważmy przy okazji, że chemia zajmuje się ograniczoną liczbą obiektów i zdarzeń, nie zajmuje się wszystkim
Następna jest biologia. Podstawy biologii można wyprowadzić z praw chemii (organicznej), np. jak zwierzęta magazynują energię (powstawanie ATP), jak dziedziczą informację (DNA, RNA). Większość wiedzy biologicznej nie da się jednak wyprowadzić z praw chemii. Chemik (ani tym bardziej fizyk) nie wyjaśni, dlaczego niektóre drapieżniki gardzą padliną a inne nie. Zauważmy, że biologia zajmuje się mniejszą liczbą obiektów niż chemia.
Następna jest psychologia. Podstawy psychologii można wyprowadzić z praw biologii (psychologia ewolucyjna), np. jakie są funkcje i przyczyny altruizmu, dlaczego instynktownie potępiamy onanizm, ale sami się onanizujemy, kiedy jest to dla nas korzystne. Jednak większość klasycznej wiedzy psychologicznej nie da się wyprowadzić z praw biologii.
Doszliśmy wreszcie do Boga. Bóg w nauce może pojawić się dopiero na kolejnym poziomie abstrakcji. Bóg z naukowej perspektywy jawi się jako drobniutka cząstka psychologii. Dlaczego ludzie wierzą w Boga? Czym różnią się Bogowie w zależności od tego, kto wierzy? W jaki sposób różnice między ludźmi przekładają się na różnice między Bogami, w których ludzie wierzą? Czy wiara w Boga-Allacha jest dla zdrowia psychicznego korzystniejsza niż wiara w Boginię-Kali?
Pytania: czy Allach istnieje, czy Kali istnieje, czy Jehowa stworzył Wszechświat - nie mogą być źródłem żadnych hipotez naukowych. Naukowcy (tylko którzy?) mogliby się od biedy zajmować badaniem, kto jest bardziej boski, Allach czy Kali.
Ateizm Dawkinsa nie jest więc spójny ani ugruntowany. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| jarcio (1198 punktów) | >Jednym z argumentów Dawkinsa jest przekonanie, że hipoteza >Boga może być potraktowana jak hipoteza naukowa i może być >weryfikowana metodami nauk ścisłych.
>Ateizm Dawkinsa nie jest więc spójny ani ugruntowany.
Zgadza się. Ja choć nie czytałem ksiązki Dawkinsa, bo bestsellerów nie czytam z zasady, to słyszałem od osób zapoznanych z tą lekturą iż Dawkins wyprowadza swoje konkluzje z takiego właśnie prostackiego łączenia nauki z religią. Tę dyskusję zamknął już Karl Reimund Popper udowadniając iż metodologia poszukująca nauki w teoriach nie podlegających falsyfikacji jest kompletnym nieporozumieniem.
pozdrawiam
|
|
 | | nieobecny | - Słyszała pani?! - Nie, a co? - No podobno w kinie grajo taki film, co to łobraża Pana Jezusa... - Ło matkobosko! - No mówie pani! Sumsiadka, ta spod siódymki, wi pani, ta co to jej synowa jest podobno jehowa... - A, to wim, wim! - No właśnie, i una mi pedziała, że une, diabły, naśmiwajom się z Pana Jezusa... - Co tyż pani mówi, łolaboga! - No to poszły my z to sumsiadko do ksindza, coby cuś zrobić, bo to przecie nie może tak być... - No i co, kochana, i co?! - No i ksiundz powiedzioł, że wi ło co chodzi, i że sprawa jest w sundzie. - Oj, to dobrze, kochana, to dobrze! - No tylko potrza, co by my świadkowały, ło tych bez... beze... byzecyństwach i że bluźniom na Pana Jezusa... - No ja bydem świadkować, a pewnie, że bydem!
|
|
| Marian (5438 punktów) |
Wnioskuję, że czytałeś polskie tłumaczenie książki Dawkinsa; trudno mi się wypowiadać na temat jakości tego tłumaczenia, ponieważ do tej pory się z nim nie zapoznałem, natomiast czytałem rzeczoną książkę w oryginale w j. angielskim. > Po pierwsze, jestem przekonany, że ateista na pytanie, czy Bóg istnieje, zawsze udzieli odpowiedzi ostatniej, choćby liczba odpowiedzi była większa niż 7. Dla ateisty nie jest potrzebna skala większa niż 3. To bardzo uproszczone. Dawkins wyszedł z siedmioma kategoriami, Ty z trzema, ja mógłbym wyjść z siedemnastoma. W istocie wydaje mi się, że nie jest to tak zdyskretyzowany problem. Ludzie charakteryzują się różnym przekonaniem co do istnienia (bądź nie) bóstw. Wg mnie Dawkins słusznie zauważa, że są i tacy, którzy w boga wiedzą, a są i tacy, którzy są pewni jego istnienia. Są agnostycy zarówno teistyczni, jak i ateistyczni. To się widocznie stopniuje. Nie ma chyba zbytniego sensu sprzeczać się, czy ludzi można podzielić na 3, 7 czy 17 kategorii. > Dawkins twierdzi, że gdyby Bóg istniał, to Wszechświat wyglądałby zupełnie inaczej. Nie jestem zupełnie pewien, czy rzeczywiście tak stwierdził, bo trochę dawno czytałem, jednak niewątpliwie argumentował, że Wszechświat wygląda tak, jakby żaden bóg nie istniał. Padł też argument "Ultimate Boeing 747". Z resztą, niejako osobiście jestem zdania, że gdyby bóg istniał (w sensie: doskonały stwórca), to można by się spodziewać bardziej doskonałego tworu. Niemniej jednak, oczywiście hipotezę boga da się dostosować do obecnego Wszechświata ("bóg działa w zagadkowy sposób"), chociaż teza o jego omnipotencji wydaje się w takim wypadku problematyczna. Dalej wydajesz się sugerować, że nauka i religia stanowią gouldowskie NOMA (non-overlapping magisteria). Można argumentować za, można i przeciwko, ale niestety faktem jest, że poszczególne religie formułują tezy, które mogą być testowane naukowo. Mamy fundamentalistycznych chrześcijan, którzy upierają się, że ich bóstwo stworzyło świat 6000 lat temu w obecnej postaci; opowiadają się również za globalnym potopem i historycznością postaci Chrystusa; większość religii optuje za bóstwem słuchającym modlitw i ingerującym w prawa natury. Można tak wymieniać; wystarczy wziąć jakąkolwiek świętą księgę, żeby znaleźć tego więcej. Religia nie zajmuje się niestety tylko sferą "duchową", czy "moralną"; religia stanowi również pewien model kosmologiczny, który testować można. Malutka uwaga natury technicznej: wiem, że w szkołach chyba wszyscy byli "indoktrynowani" w temacie pisania rzeczownika "bóg" wielką literą, ale nie znajduje to potwierdzenia w żadnych zasadach pisowni. Może to podpadać jedynie pod "względy uczuciowe i grzecznościowe" ( so.pwn.pl/zasady.php?id=629369). Chyba, że takimi właśnie względami darzysz wszystkie bóstwa pisząc "bogów" wielką literą. Pozdrawiam. Vivere militare est - Seneka
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Nie ma chyba zbytniego sensu sprzeczać się, czy ludzi można podzielić na 3, 7 czy 17 kategorii.
Nie o to mi chodziło. Chodzi mi o to, że jeśli ktoś mówi o sobie "ateista", to powinien wybrać odpowiedź ostatnią.
> niestety faktem jest, że poszczególne religie formułują tezy, które mogą być testowane naukowo.
Niestety, to fakt. Mnie jednak chodzi o tezę konkretną: "Jakiś Bóg istnieje". Ateista ma pewność, że to nieprawda, zwykle potrafi nawet (ja potrafię) na gruncie jakiegoś nienaukowego modelu to udowodnić. Ja twierdzę, że żaden model naukowy nie nadaje się do stawiania hipotez na temat tej tezy. Dawkins sugeruje, że jest inaczej.
> bóstwo stworzyło świat 6000 lat temu w obecnej postaci
obalenie tego mitu prez naukę nie przybliżyło nauki do obalenia tezy "Jakiś Bóg istnieje"
>"bóg" wielką literą, ale nie znajduje to potwierdzenia w żadnych zasadach pisowni. Może to podpadać jedynie pod "względy uczuciowe i grzecznościowe"
Dla mnie to problem czysto ortograficzny. Zacytuj mi uchwałę polskiej rady ortograficznej, czy jak tam się to ciało nazywa, a zmienię swoją pisownię, niemieszkając (tak jak odzwyczaiłem się pisać nie oddzielnie od imiesłowów)
Ale poruszyłeś ciekawy temat. Kiedy się zastanawiam nad racjonalnymi podstawami zasad ortografii, to wydaje mi się, że słowo Bóg powinno się pisać wielką literą, by podkreslić charakter definicji "Boga", jako hipotetycznej Osoby stojącej ponad wszystkimi prawami i ponad wszystkimi osobami. Natomiast definicja "boga" brzmiałaby: rodzaj mitycznych potworów najwyższej rangi, mających zwykle więcej władzy i siły niż potwory innych rodzajów. Od Bogów bogowie różnią się tym, że podlegają niektórym prawom natury, mogą odczuwać ból po uderzeniu przez innego potwora, a nawet przez człowieka, mogą też zostać zabici przez innych bogów lub uwięzieni lub ukarani w jakiś inny sposób. Zwykli bogowie, tak jak ludzie i zwierzęta, w pełni podlegają władzy Bogów.
doku
|
|
|  | | nieobecny | Może zamiast krytykować Dawkinsa za to i tamto po prostu napisz mu co i jak powinien napisać, a czego nie powinien. Napisz do niego, że to ty będziesz decydował co Dawkins ma prawo pisać i publikować.
|
|
|  | | Marian (5438 punktów) | >Nie o to mi chodziło. Chodzi mi o to, że jeśli ktoś mówi o sobie "ateista", to powinien wybrać odpowiedź ostatnią. Niekoniecznie. Wg mnie ateista to ktoś, kto żyje tak, jakby żadnego boga nie było. Może mieć pewność, a może tylko podejrzewać. Osobiście nie wybrałbym ostatniej odpowiedzi, bo jak mogę mieć pewność, że żaden bóg nie istnieje nie wiedząc, co to w ogóle jest ten bóg? Definicja jest bardzo płynna, zmienia się w zależności od potrzeb, z kultury, na kulturę; każdy inaczej rozumie to słowo.
>Mnie jednak chodzi o tezę konkretną: "Jakiś Bóg istnieje". (...) Ja twierdzę, że żaden model naukowy nie nadaje się do stawiania hipotez na temat tej tezy. Dawkins sugeruje, że jest inaczej. To zależy bardzo od tego, jak się pojmuje co to jest "bóg". Znaczenie tego słowa wciąż ewoluuje i dopasowuje się do realiów. Dawkins w swojej książce boga zdefiniował jako istotę, która stworzyła (rzekomo) Wszechświat. Przy tej definicji, pytanie o istnienie boga sprowadza się do pytania "czy Wszechświat został stworzony?" To całkiem rozsądne pytanie i nie widzę powodów, dla których nie można by szukać na nie odpowiedzi przy pomocy metody naukowej. Zatem hipoteza boga postawiona w ten sposób może być weryfikowalna.
>obalenie tego mitu prez naukę nie przybliżyło nauki do obalenia tezy "Jakiś Bóg istnieje" Czyżby? Nauka zmusiła bogów do skrycia się w zaświatach. Ich wyznawcy sądzą teraz, że tam są bezpieczni. Niemniej jednak, jest to jakiś postęp.
>Dla mnie to problem czysto ortograficzny. Zacytuj mi uchwałę polskiej rady ortograficznej, czy jak tam się to ciało nazywa Nie wiem, czy w ogóle istnieje coś takiego, ale dla mnie PWN jest w tej dziedzinie autorytetem. Na stonie, do której odnośnik Ci już podałem w "użycie małej litery" stoi: Małą literą piszemy wszystkie wyrazy pospolite. Wyraz "bóg" nie jest nazwą własną, a oznacza całą klasę hipotetycznych bytów, do której należą np. יהוה, Brahma, Zeus, El, itp.
>Ale poruszyłeś ciekawy temat. Kiedy się zastanawiam nad racjonalnymi podstawami zasad ortografii, to wydaje mi się, że słowo Bóg powinno się pisać wielką literą, by podkreslić charakter definicji "Boga", jako hipotetycznej Osoby stojącej ponad wszystkimi prawami i ponad wszystkimi osobami. Niemniej ani "Bóg", ani "Osoba" nie jest chyba imieniem tego bytu, więc wielkiej litery można użyć tylko ze względów uczuciowych, grzecznościowych, bądź w formie imienia postaci literackiej (ta istota chyba nie jest postacią literacką?).
Pozdrawiam.
Vivere militare est - Seneka
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Dawkins w swojej książce boga zdefiniował jako istotę, która stworzyła (rzekomo) Wszechświat. Przy tej definicji, pytanie o istnienie boga sprowadza się do pytania "czy Wszechświat został stworzony?" To całkiem rozsądne pytanie i nie widzę powodów, dla których nie można by szukać na nie odpowiedzi przy pomocy metody naukowej.
Zgadzam się w pełni, jeśli książka Dawkinsa mówi tylko o tak zdefiniowanym Bogu, to musiałbym wycofać swój głos jako polemikę z książką, nadal jednak mój głos pozostaje jako głos w dyskusji na temat sensu mieszania się nauki do wiary w istnienie Boga
>Nie wiem, czy w ogóle istnieje coś takiego
Ja wiem, istnieje taki organ władzy, on pod koniec lat 90-tych nakazał pisać nie razem z imiesłowami
>Niemniej ani "Bóg", ani "Osoba" nie jest chyba imieniem tego bytu, więc wielkiej litery można użyć tylko ze względów uczuciowych, grzecznościowych
Nie tylko słowo "Polak" piszemy wielką literą, ale nawet słowo "Rosjanin". Ortografia nie jest taka prosta jak Ci się zdaje.
doku
|
|
| | |  | | Marian (5438 punktów) | > Zgadzam się w pełni, jeśli książka Dawkinsa mówi tylko o tak zdefiniowanym Bogu, to musiałbym wycofać swój głos jako polemikę z książką, nadal jednak mój głos pozostaje jako głos w dyskusji na temat sensu mieszania się nauki do wiary w istnienie Boga Nauka jest z samej swej natury ateistyczna w tym sensie, że nie przywołuje bóstw do wyjaśnienia fenomenów naturalnych. Fakt, że niektórzy naukowcy (w szczególności Dawkins) zdecydowali się aktywnie atakować wiarę religijną wiąże się - według mojej opinii - z faktem, że zorganizowana religia zaczęła zagrażać nauce. Wydaje mi się, że pewnymi momentami krytycznymi były zamachy z 11.09.2001 i "batalia o ewolucję". Między innymi te dwa zdarzenia sprawiły, że pewni ludzie uznali, że pora wreszcie obalić średniowieczne mity, bo zagrażają naszej cywilizacji. > Nie tylko słowo "Polak" piszemy wielką literą, ale nawet słowo "Rosjanin". Ortografia nie jest taka prosta jak Ci się zdaje. Te dwa akurat podpadają pod nazwy mieszkańców krajów. Są nazwami własnymi. Pozdrawiam. Vivere militare est - Seneka
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >nazwy mieszkańców krajów (...) Są nazwami własnymi.
W jakim sensie? Nazwy mieszkańców to inna kategoria niż imiona własne. Zauważ że mieszkańców miast piszemy małą literą, np. warszawianin (warszawiak)
Dlaczego sądzę, że czasem należy pisać "bogowie", a czasem "Bogowie", wyjśniłem racjonalnie wcześniej. Pora więc, żebym powołął się na odpowiednie reguły ortografii. Powołam się na dwie kategorie.
Kategoria uosobionych pojęć oderwanych może być pisana wielką literą.
O Bogach religii monoteistycznych powinno się pisać wielką literą
doku
|
|
| | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > >nazwy mieszkańców krajów (...) Są nazwami własnymi.> W jakim sensie? Nazwy mieszkańców to inna kategoria niż imiona własne. Nie są imionami własnymi (jak np. imiona i nazwiska ludzi czy imiona własne zwierząt i drzew) ale są nazwami własnymi. > Zauważ że mieszkańców miast piszemy małą literą, np. warszawianin (warszawiak) Owszem, ponieważ nazwy mieszkańców miast, osiedli i wsi piszmy małą literą. Zachęcam do poczytania podlinkowanych zasad pisowni; tam wszystko jest wyszczególnione. > Kategoria uosobionych pojęć oderwanych może być pisana wielką literą. Tu mogę przyznać rację, choć nie jestem pewien, że takim słowem jest "bóg". Według mnie, "bóg" nie jest pojęciem uosobionym, jak "Historia" w przykładzie na stronach PWN. "Historia" jest zwyczajowo pojęciem bezosobowym - co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości - natomiast "bóg" zawsze był wiązany z pewną postacią mityczną. > O Bogach religii monoteistycznych powinno się pisać wielką literą Na jakiej podstawie? Dlaczego w tej kategorii dyskryminować bogów religii politeistycznych? Pozdrawiam. Vivere militare est - Seneka
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Zauważ że mieszkańców miast piszemy małą literą, np. warszawianin (warszawiak)> Owszem, ponieważ nazwy mieszkańców miast, osiedli i wsi piszmy małą literą.> Zachęcam do poczytania podlinkowanych zasad pisowni; tam wszystko jest wyszczególnione.Nie ucz mnie tego, co ja Ci pokazałem. > O Bogach religii monoteistycznych powinno się pisać wielką literą> Na jakiej podstawie? Dlaczego w tej kategorii dyskryminować bogów religii politeistycznych?Mógłbym odpowiedzieć po prostu: taka jest zasada polskiej ortografii - bo to w końcu decyduje, ale spróbuję jeszcze być przekonujący. Ta zasada jest moim zdaniem naturalnie uzasadniona. Przykładowo, Bóg religii monoteistycznej zwykle jest jedną osobą o znanym imieniu. Słowo "Bóg" zastępuje konkretnego Boga a nie odnosi się do jakiegoś boga, jednego z wielu. Podobny zabieg stosujemy w tekście gdzie zaczynamy pisać o jakimś przedmiocie, najpierw dokładnie określamy o czym piszemy np. "Stowarzyszenie Wyznawców Boskiego Rydzyka (SWBR)" a potem w zależności od tego, jak brzmi lepiej, piszem raz po prostu "SWBR", a innym razem "Stowarzyszenie" Innym uzasadnieniem może być to, że Bóg religii monoteistycznej jest pojęciem oderwanym, doskonale wyjaśnił to u "Szwejka" feltkuratowi Katzowi jego młodszy kolega, który usiłował nawrócić Katza na wiarę, a feldkurat Katz próbował jego wiarą zachwiać. A na koniec zauważ, że między bogami dyskrymincja jest na porządku dziennym. Jedni bogowie innych bogów nazywają bożkami, aniołami, diabłami, demonami, bałwanami itd. i nikt nie ma im tego za złe. Ortografia po prostu oddaje tę rzeczywistość.
doku
|
|
| | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > > Zachęcam do poczytania podlinkowanych zasad pisowni; tam wszystko jest wyszczególnione.> Nie ucz mnie tego, co ja Ci pokazałem. Przepraszam? Co pokazałeś? > Mógłbym odpowiedzieć po prostu: taka jest zasada polskiej ortografii - bo to w końcu decyduje, ale spróbuję jeszcze być przekonujący. Gdzie? Wskaż. Chyba nie oczekujesz, że uwierzę na słowo? > Przykładowo, Bóg religii monoteistycznej zwykle jest jedną osobą o znanym imieniu. Słowo "Bóg" zastępuje konkretnego Boga a nie odnosi się do jakiegoś boga, jednego z wielu. I co z tego? Nie zmienia to faktu, że "bóg" jest słowem pospolitym. Jakiego konkretnego boga zastępuje słowo "Bóg"? Judaizmu, chrześcijaństwa, islamu, zaratustrianizmu, sikhizmu? Ludzie nawymyślali trochę bogów monoteistycznych, więc nie ma jednoznaczności. > Podobny zabieg stosujemy w tekście gdzie zaczynamy pisać o jakimś przedmiocie, najpierw dokładnie określamy o czym piszemy np. "Stowarzyszenie Wyznawców Boskiego Rydzyka (SWBR)" a potem w zależności od tego, jak brzmi lepiej, piszem raz po prostu "SWBR", a innym razem "Stowarzyszenie" I tu nie jest to obligatoryjne. Można napisać małą literą. > Innym uzasadnieniem może być to, że Bóg religii monoteistycznej jest pojęciem oderwanym Jaka zasada nakazuje pisać pojęcia oderwane wielką literą? Z tego, co mi wiadomo, "pojęcie oderwane" jest równoważne "pojęciu abstrakcyjnemu"; zatem np. wyraz "liczba" jest pojęciem oderwanym (matematyka jest ich pełna; sama "matematyka" jest również pojęciem oderwanym). Jednak nikt nie pisze go wielką literą. > A na koniec zauważ, że między bogami dyskrymincja jest na porządku dziennym. Jedni bogowie innych bogów nazywają bożkami, aniołami, diabłami, demonami, bałwanami itd. i nikt nie ma im tego za złe. Trudno mieć cokolwiek za złe nieistniejącym bytom  Dlaczego jednak my mielibyśmy zniżać się do tego poziomu? Widzę, że zeszliśmy już całkiem z tematu na rzecz ortografii  Pozdrawiam. Vivere militare est - Seneka
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Przepraszam? Co pokazałeś?że mieszkańców miast pisze się z małej litery, nawet jeśli czujemy do nich szacunek, a słowo Rosjanie piszemy zawsze wielką literą > Gdzie? Wskaż. Chyba nie oczekujesz, że uwierzę na słowo?a jeszcze niedawno czytaliśmy ten sam słownik - już nie pamiętasz? - zajrzyj po prostu pod hasło "bóg" > I tu nie jest to obligatoryjne. Można napisać małą literą.A można wielką, i nie musi to być przez grzecność, ale dla czytelności tekstu. Ja nie krytykuję Cię, że piszesz zawsze małą, ja tylko bronię swojego prawa pisania wielką, mimo że nie czuję szacunku do Boga ani do Jego wyznawców. > >Innym uzasadnieniem może być to, że Bóg religii monoteistycznej jest pojęciem oderwanym> Jaka zasada nakazuje pisać pojęcia oderwane wielką literą?Sam cytowałeś te zasady, to jest w tym samym miejscu, tylko niżej > wyraz "liczba" jest pojęciem oderwanym (matematyka jest ich pełna; sama "matematyka" >jest również pojęciem oderwanym). Jednak nikt nie pisze go wielką literą.chyba że antropomorfizuje pisząc o pojęciu oderwanym jako o klasie abstrakcji zgodnie ze stosowną regułą ortografii > Trudno mieć cokolwiek za złe nieistniejącym bytom Dlaczego jednak my mielibyśmy zniżać się do tego poziomu?Dla adekwatności. Poza tym nie można zniżyć się do bytów nieistniejących, bo byty nieistniejące nie są częścią hierarchii bytów istniejących
doku
|
|
| | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) |
Widzę, że dyskusja zamieniła się niepotrzebnie w jakieś dziwne mambo-jumbo. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że nie istnieje żadna reguła ortograficzna nakazująca pisać wyraz "bóg" wielką literą. To miałem na myśli pisząc w pierwszym poście Cytat:[...] wiem, że w szkołach chyba wszyscy byli "indoktrynowani" w temacie pisania rzeczownika "bóg" wielką literą, ale nie znajduje to potwierdzenia w żadnych zasadach pisowni. Zarówno kryterium uczuciowo-grzecznościowe, jak i uosobionych pojęć oderwanych mówią jedynie o możliwości, nie zaś konieczności, pisania wielką literą. Tylko tyle. Pozdrawiam. Vivere militare est - Seneka
|
|
| | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Ja wiem, istnieje taki organ władzy, on pod koniec lat 90-tych nakazał pisać nie razem z imiesłowami Nie. UCHWAŁA ORTOGRAFICZNA NR 1 RADY JĘZYKA POLSKIEGO:Nie wykluczając zasadniczych zmian w przyszłości w polskiej ortografii, Rada Języka Polskiego podejmuje decyzję pozytywną co do łącznej pisowni nie z imiesłowami odmiennymi z dopuszczalnością świadomej pisowni rozdzielnej.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Nie. [cytat=UCHWAŁA ORTOGRAFICZNA NR 1 RADY JĘZYKA POLSKIEGO]Nie wykluczając zasadniczych zmian w przyszłości w polskiej ortografii, Rada Języka Polskiego podejmuje decyzję pozytywną co do łącznej pisowni nie z imiesłowami odmiennymi z dopuszczalnością świadomej pisowni rozdzielnej
Dziękuję za pomoc
doku
|
|
 | | Czarny (262 punktów) | > Malutka uwaga natury technicznej: wiem, że w szkołach chyba wszyscy byli "indoktrynowani" w temacie pisania rzeczownika "bóg" wielką literą, ale nie znajduje to potwierdzenia w żadnych zasadach pisowni. U mnie uzależnione jest to od tego, o którym "bogu" mowa. Wszyscy bogowie mają swoje imiona. A co z tym, w którego wierzą Judaiści i Chrześcijanie? No niby podobno ma jakieś tam imię (zapomniałem jakie), ale jest ono praktycznie nieużywane, zwyczajowo mówi się na niego "Bóg" i z tego powodu uważam, że należy to traktować jako w pewnym sensie nazwę własną (choć mogę się mylić) i z tego powodu uważam, że w tym jednym przypadku należy pisać z wielkiej litery.
|
|
|  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | >... pisania rzeczownika "bóg" wielką literą, ale nie znajduje to potwierdzenia w żadnych zasadach pisowni. Nie znajduje.
>...Judaiści i Chrześcijanie... "Bóg" Sprawa jest identyczna. Można równie poprawnie pisać "judaiści i chrześcijanie", jak "bóg" rozumiany w sensie tych właśnie religii. Język polski dopuszcza transkrypcję dużych liter w pewnych szczególnych przypadkach, np chęć wyrażenia szacunku etc. Dotyczy to jednak wyłącznie rzeczowników. Jest natomiast błędem stosowanie tej reguły wobec np czasowników i zaimków: "Bóg w Swej Mądrości Postanowił..."
>(...) należy traktować jako w pewnym sensie nazwę własną (choć mogę się mylić) i z tego powodu uważam, że w tym jednym przypadku należy pisać z wielkiej litery. Niekoniecznie należy, ale można.
|
|
| |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Jest natomiast błędem stosowanie tej reguły wobec np czasowników i zaimków: "Bóg w Swej Mądrości Postanowił..." Jakże dziś, w dobie hipokryzji, dać szczery dowód uznania? Mimo wszystko, proszę o przyjęcie mojego szczerego pijanego szacunku.
Pozdrawiam.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >1. Bóg istnieje >2. Nie mam pewności >3. Nie ma Boga
takie postawienie sprawy nie odpowiada chwiejnej naturze myślenia: otóż weź jeszcze pod uwagę mozliwość, że myśląc, możesz błąkać się po róznych stopniach asercji w czasie: a więc bóg może dla ciebie istnieć w jakimś czasie, w innym możesz mieć wątpliwości itp.(podobno nawet siostra teresa miała wątliwości, a św. tomasz chciał zniszczyć swoje dzieła jako mierzwę...). ludzie, którzy definiuja siebie raz na zawsze jako ateiści, teiści itp. to dla mnie ludzie ograniczeni: po prostu weź pod uwagę, że możesz zmienić zdanie, a nawet będąc ateistą (znam taki przypadek) trafić do psychiatryka w roli jezusa z rozpoznaniem schizofrenii. tak więc pamiętajmy, że czas ma czas, i jesli nie my, to prosty zbieg okoliczności, jakiś genetyczny defekt, przypadek losowy lub cos w tym stylu zmieni ci poglądy o 180 stopni. ktoś, kto dorobił się poglądów "raz na zawsze" - po prostu przestał myśleć...chodzi mi przy tym nie o akademickie myślenie, w którym chodzi o recenzentów, wydawców, polityczną czy branżową poprawność itd., ale o myślenie jako namiętność...
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>1. Bóg istnieje >>2. Nie mam pewności >>3. Nie ma Boga >takie postawienie sprawy nie odpowiada chwiejnej naturze myślenia: otóż weź jeszcze pod uwagę mozliwość, że myśląc, możesz błąkać się po róznych stopniach asercji w czasie: a więc bóg może dla ciebie istnieć w jakimś czasie, w innym możesz mieć wątpliwości
wątpliwości przemiawiają na korzyść wątpliwego - to odpowiedź nr 2
doku
|
|
|  | | diogenes (42753 punktów) | nie zrozumieliśmy się...chodzi o bzdurę typu że bóg czasami istnieje, a czasami nie...taki sobie ciuciubabek...
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >nie zrozumieliśmy się...chodzi o bzdurę typu że bóg czasami istnieje, a czasami nie...taki sobie ciuciubabek...
W każdej chwili jedna z trzech odpowiedzi jest prawdziwa, chociaż w następnej chwili może być juz inna
doku
|
|
| google | Zobaczmy..
>Bóg w swojej nieskończonej cierpliwości stwarza Wszechświat krok po kroku, kierując ewolucją na wszystkich planetach w najdrobniejszych szczegółach, tak, żeby wszystko wyglądało naturalnie, Czy mówiąc krótko: świat wygląda dokładnie tak, jakby Boga nie było. Punkt dla Dawkinsa.
>żeby ludzie nigdy nie przerazili się na widok jakiegoś cudu, >nagłego pojawienia się jakiegoś monstrum czy innego >zdarzenia podważającego prawa natury. Szkoda tylko, że Biblia raz po raz temu przeczy, opisując ludzi oglądających wielkie cuda boże. Punkt dla Dawkinsa.
>Sądzę, że kiedy racjonalnie zestawiamy naukę z religią, >otrzymujemy bardzo odległy łańcuch zależności, tak odległy, >że staje się oczywiste, że istnienie Boga w żadnym razie nie może być przedmiotem nauki. To się nazywa "God of the gaps", wpychanie Boga tam gdzie nauka nie sięga i twierdzenie, że nigdy tam nie sięgnie.
> Gdy uświadamiam sobie związki pomiędzy różnymi dyscyplinami nauki i wiedzy, widzę jasno, że nauka i wiara religijna są tak odległe od siebie, że próby łączenia tych tematów muszą prowadzić do nieporozumień, a wszelkie konkluzje muszą być ogłupiające. Pewnie kiedyś podobnie myślano o naturze mózgu, że fizyka nie będzie w stanie wyjaśnić jak działa, a tylko psychologia. Cóż, dziś fizycy tworzą sztuczne układy nerwowe, a psycholodzy.. dalej bawią się w psychoanalizę.
>Doszliśmy wreszcie do Boga. Ja tu nie widzę kroku od psychologii (tej jej części, którą można nazwać Nauką) do Boga. Coś pominąłeś?
>Dlaczego ludzie wierzą w Boga? Czym różnią się Bogowie w >zależności od tego, kto wierzy? W jaki sposób różnice >między ludźmi przekładają się na różnice między Bogami, w >których ludzie wierzą? Czy wiara w Boga-Allacha jest dla >zdrowia psychicznego korzystniejsza niż wiara w Boginię-Kali? Jednak to są zagadnienia dla socjologii, nie dla teologii.
>Pytania: czy Allach istnieje, czy Kali istnieje, czy Jehowa >stworzył Wszechświat - nie mogą być źródłem żadnych hipotez naukowych. To wszystko zależy od tego, co zaoferują ludzie wierzący. To oni ustalają, co może być weryfikowane przez naukę a co nie. Jeżeli zatem twierdzą, że nic, no to nic. Podobnie, jeżeli jasnowidz twierdzi, że nie można go testować naukowo, no to nie można i jasnowidzenie pozostaje w sferze wiary.
>Ateizm Dawkinsa nie jest więc spójny ani ugruntowany. Tylko, że tego nie wykazałeś..
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > dziś fizycy tworzą sztuczne układy nerwowe
To tylko gra słów, czytałem o tym sporo i rozumiem, że złożoność przemian chemicznych w mózgu jest niemożliwa do ogarnięcia przez chemików, nie mówiąc o fizykach. "Sztuczne układy nerwowe" nie są układami nerwowymi, to tylko rodzaj sloganu marketingowego
> a psycholodzy.. dalej bawią się w psychoanalizę.
To już przeszłość. Psychoanaliza została obalona przez etologię i przez serię procesów w USA, przegranych przez psychoanalityków, którzy zostali osądzeni jako hochsztaplerzy. Psychologia jako nauka odcięła się od psychoanalizy tak jak wcześniej odcięła się od behawioryzmu po serii eksperymentów obalających go.
Dzisiaj rozkwita psychologia ewolucyjna, będąca w rzeczywistości dyscypliną zoologii
>>Doszliśmy wreszcie do Boga. >Ja tu nie widzę kroku od psychologii
Przedmiotem psychologii są zachowania, myśli i emocje człowieka - teologia jest więc faktycznie dyscypliną psychologii, nawet jeśli teologowie tego nie rozumieją
doku
|
|
|  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | >- teologia jest więc faktycznie dyscypliną psychologii, nawet jeśli teologowie tego nie rozumieją
Jest to, moim zdaniem, szczególnie istotne stwierdzenie.
|
|
| |  | | nieobecny | Moim zdaniem teologia nie jest dyscypliną psychologi, ale jej przedmiotem, a nawet przedmiotem psychiatrii.
Facet uznający się za Napoleona nie jest strategiem wojennym, ale przypadkiem zainteresowania psychiatrów. Kapewu?
|
|
| | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | > Kapewu?
Kapewu. Ale jak ty to robisz, że dajesz głos, skoro nieobecni głosu nie mają?
|
|
|  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > > dziś fizycy tworzą sztuczne układy nerwowe> To tylko gra słów, Nie. > czytałem o tym sporo i rozumiem, Poczytaj jeszcze: nrn.prv.pl/> że złożoność przemian chemicznych w mózgu jest niemożliwa do ogarnięcia przez chemików, nie mówiąc o fizykach. Sztuczne sieci neuronowe nie potrzebują takiej złożoności, aby odwzorować działanie prostego układu nerwowego. Działają bardzo sprawnie, choć mają istotne ograniczenie - ilość elementów i połączeń między nimi. > "Sztuczne układy nerwowe" nie są układami nerwowymi, Faktycznie, te dwa pojęcia nie są tożsame. Istnieje jednak możliwość zbudowania analogów prostych układów nerwowych ze sztucznych sieci neuronowych. Takie układy umieją się nawet uczyć. Wykorzystuje się to na przykład w sterowaniu adaptywnym. > to tylko rodzaj sloganu marketingowego Sztuczne sieci neuronowe to nie towar, tylko dziedzina automatyki. Nie widzę tu miejsca na marketing.
Rozhisteryzowanym dziewczętom zalecam małżeństwo, ponieważ uleczyć je może ciąża. -- Hipokrates
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Istnieje jednak możliwość zbudowania analogów prostych układów nerwowych
znów gra słów, tutaj "analog" jest zbyt pojemny
>Sztuczne sieci neuronowe to nie towar, tylko dziedzina automatyki. Nie widzę tu miejsca na marketing.
Przepraszam, ale nie wierzę w Twoją szczerość w tej kwestii. Czasy czystej automatyki już minęły, teraz wszystko z tej dziedziny ma wartość rynkową
doku
|
|
| | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > znów gra słów, portalwiedzy.onet.pl/93082,,,,gra_slow,haslo.html pl.wikipedia.org/wiki/Gra_słów Dla ułatwienia: grę słów masz w mojej sygnaturce. > tutaj "analog" jest zbyt pojemny Czy w pozostałych dziedzinach masz podobne problemy z terminologią? Mogę używać prostszego języka, chyba, że się po prostu czepiasz. Na niektórych rzeczach trochę się znam i nie chodzi mi o dyskusję dla samej dyskusji, a o rozwiązanie problemu. Wolałbym kontynuować dyskusję do rzeczy. > >Sztuczne sieci neuronowe to nie towar, tylko dziedzina automatyki. Nie widzę tu miejsca na marketing.> Przepraszam, ale nie wierzę w Twoją szczerość w tej kwestii. Szczerość nie ma nic do rzeczy. > Czasy czystej automatyki już minęły, Co przez to rozumiesz? > teraz wszystko z tej dziedziny ma wartość rynkową Katolicyzm, jeśli się uprzeć, również ma wartość rynkową. Laika jest bardzo łatwo wyprowadzić w pole i podpuścić go do kupienia czegoś, czego reklamy nie rozumie. Jednak mówienie, że sztuczne sieci neuronowe to tylko slogan marketingowy jest błędem, bo tak samo można powiedzieć, że kółka zębate to tylko slogan. W " inteligentnej pralce" mogę się sloganu dopatrzeć, ale nie w SSN.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Czy w pozostałych dziedzinach masz podobne problemy z terminologią?
Czy zawsze przemieniasz dyskusję w pyskówkę?
> Mogę używać prostszego języka, chyba, że się po prostu czepiasz.
Sztuczne sieci neuronowe nie są analogiem sieci neuronowych, tak jak sztuczna inteligencja nie jest analogiem ludzkiej inteligencji. Biolodzy coraz lepiej rozumieją działanie ludzkiego mózgu i coraz bardziej staje się jasne, jak mało z nim wspólnego ma to, co nazywamy sztuczną inteligencją i sztucznymi sieciami neuronowymi. W wielu najnowszych książkach o działaniu umysłu, pamięci itp. autorzy dywagują na temat, jak bardzo fałszywe były wyobrażenia twórców sztucznych sieci neuronowych o funkcjonowaniu mózgu
doku
|
|
| | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Czy zawsze przemieniasz dyskusję w pyskówkę? Nigdy. > Sztuczne sieci neuronowe nie są analogiem sieci neuronowych Są, mylisz analogię z synonimem: Wikipedia, Kopaliński. > sztuczna inteligencja nie jest analogiem ludzkiej inteligencji Tu się zgodzę, AI jest (na razie) analogiem inteligencji karalucha, ale Twoja analogia między układem nerwowym a inteligencją nie jest trafna. Polecam lekturę tego i stron zewnętrznych. AI nie zostanie stworzona przez człowieka, tylko wyewoluuje.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >AI nie zostanie stworzona przez człowieka, tylko wyewoluuje.
Nie ma szans, prędzej zostanie tworzona
doku
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Nie ma szans, prędzej zostanie stworzona. Polecam zapoznać się bliżej z zagadnieniem algorytmów genetycznych. Piękny (w sensie nie tylko estetycznym) przykład ewolucji struktur matematycznych znajduje się np. tutaj. Zastosowanie "sztucznej" ewolucji do sztucznych sieci neuronowych nie jest problemem. Pozdrawiam.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Zastosowanie "sztucznej" ewolucji do sztucznych sieci neuronowych nie jest problemem.
Ale nie wydzie z tego inteligencja podobna do tej, jaką ma człowiek. Inteligencja człowieka bazuje na chemicznym, czyli analogowym sposobie pamiętania i komunikowania się sztuczne inteligencja i sieci neuronowe nie symulują przemian chemicznych w mózgu, symulują wymianę impulsów elektryczne.
Pozdrawiam.
doku
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Inteligencja człowieka bazuje na chemicznym, czyli analogowym sposobie pamiętania i komunikowania się Mylisz się. Działanie układu nerwowego opiera się na modelu cyfrowym, wszystko albo nic. Przeczytaj fizjologię układu nerwowego. Istotny jest sam proces przekazywania i utrzymywania informacji, a biochemia jest jedynie jednym ze sposobów, jak to może się odbywać - tutaj w organizmie zwierzęcym. > sztuczne inteligencja i sieci neuronowe nie symulują przemian chemicznych w mózgu, symulują wymianę impulsów elektryczne. Jedno z drugim ma niewiele wspólnego. Żarówka nie działa tak samo, jak świetlówka, czy organy świecące ryb głębinowych czy robaczka świętojańskiego, a jednak we wszystkich powstaje światło. Jeśli chcesz mieć rację, choćby nie wiem co, to proszę bardzo. Nie mam ochoty dłużej tłumaczyć ci analogii i czym się one różnią od synonimów. Z mojej strony koniec tematu, nie mam potrzeby ani dłużej ochoty cię przekonywać. Pozdrawiam.
Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc, co mam robić. Mr Zoob
|
|
| | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Nareszcie rozumiem, skąd ta różnica poglądów | >>Inteligencja człowieka bazuje na chemicznym, czyli analogowym sposobie pamiętania i komunikowania się > Mylisz się. Działanie układu nerwowego opiera się na modelu cyfrowym, wszystko albo nic. Przeczytaj fizjologię układu nerwowego.
Czytałeś stare książki, ja jestem na bieżąco - np. prenumeruję Świat Nauki - i ostatnio coraz więcej najnowszych odkryć na ten temat dowodzi błędności starego cyfrowego modelu działania układu nerwowego
> Nie mam ochoty dłużej tłumaczyć ci analogii i czym się one różnią od synonimów.
Problem tkwi w tym, że potrzebujesz uaktualnić swoją wiedzę o fizjologii układu nerwowego, żonglerka słowami "analogia" i "synonim" nie pomoże Ci nadrobić zaległości. Potrzebujesz czasu, żeby wrócić do tej dyskusji.
Pozdrawiam
doku
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | Odp: Polemika z Dawkinsem | > Czytałeś stare książki, ja jestem na bieżąco - np. prenumeruję Świat Nauki Nie używam emotikonek, więc po prostu napiszę, że uśmiałem się do łez. Ja wiedzę czerpię z podręczników i artykułów naukowych, a nie z książeczek i gazetek popularnonaukowych z obrazkami. Ze świerszczykami w rodzaju Scientific American, jako źródłem rzetelnej wiedzy pożegnałem się kilka lat temu, czasem czytuję w pociągu dla rozrywki. > ostatnio coraz więcej najnowszych odkryć na ten temat dowodzi błędności starego cyfrowego modelu działania układu nerwowego. Wskaż, proszę jakiś artykuł, na którym się opierasz. Podaj tylko tytuł i wydawnictwo, najlepiej angielskie lub rosyjskie, poradzę sobie. > żonglerka słowami "analogia" i "synonim" Mam ci przypomnieć twoją "grę słów"? Poza tym to nie ja mam problem ze zrozumieniem, że nie jest konieczne dokładne odwzorowanie struktury, by odwzorować proces. I nie mówimy o odwzorowaniu inteligencji ludzkiej, bo nie na tym polega AI. > Potrzebujesz czasu, żeby wrócić do tej dyskusji. Nie mam ochoty wracać do tej dyskusji. A paternalistyczny ton sobie daruj. Wróć lepiej do tematu wątku, na dole masz wyjaśnioną kolejną rzecz, tym razem z Dawkinsa, której nie zrozumiałeś. Dodam tylko, że bez potencjału czynnościowego (czyli binarnego) całą analogową modulację neuronów można sobie wsadzić. Dlatego właśnie podstawą działania układu nerwowego (neuronów) jest zasada wszystko albo nic. Reszta to modulacja.
Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc, co mam robić. Mr Zoob
|
|
| | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Nie używam emotikonek, więc po prostu napiszę, że uśmiałem się do łez
Też nie używam, z tych samych powodów, dla których nie wplatam tego rodzaju zdań. Nie okazuję fałszywej pogardy dyskutantom ani tak ani tak.
>Ze świerszczykami w rodzaju Scientific American, jako źródłem rzetelnej wiedzy pożegnałem się kilka lat temu, czasem czytuję w pociągu dla rozrywki.
Zbyt rzadko. Nie udawaj pogardy dla rzetelnego źródła wiedzy. Nie udawaj pogardy dla naukowców, którzy zniżają się do popularnonaukowej literatury, gdyż robią to nawet nobliści. Jak Ci się zdaje, skąd naukowcy czerpią wiedzę z dziedzin, na których się nie znają? A wiedz, że każdy szanujący się naukowiec stara się być na bieżąco z powodów oczywistych. Twoja pogarda dla rzetelnych źródeł popularnonaukowych czyni Cię w moich oczach niewiarygodnym dyskutantem, podejrzewam, że sam nie wierzysz w to co piszesz, mówiąc krótko, podejrzewam, że uprawiasz tu czystą erystykę
>Dodam tylko, że bez potencjału czynnościowego (czyli binarnego) całą analogową >modulację neuronów można sobie wsadzić.
to obalony już przez naukę dogmat.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Nie okazuję fałszywej pogardy dyskutantom ani tak ani tak. Szczerze gardzę "dyskutantami", którzy wymachują mi przed nosem tytułami magazynów dla laików, próbując użyć ich jako argumentu w dyskusji, podczas, gdy nie wiedzą, z jakich źródeł korzysta ich oponent. Jeżeli wydawało ci się, że zaimponujesz mi Światem Nauki, to się przeliczyłeś. > Nie udawaj pogardy dla rzetelnego źródła wiedzy. Raczysz żartować. To jest raczej poglądowe opracowanie, wariacja na temat napisana tak, by mógł ją zrozumieć statystyczny Kowalski. > Nie udawaj pogardy dla naukowców, którzy zniżają się do popularnonaukowej literatury, gdyż robią to nawet nobliści. Nie udaję pogardy. Jak napisałem, gardzę osobami, które uważają, że przeczytawszy taki utwór znają się dogłębnie na temacie. > A wiedz, że każdy szanujący się naukowiec stara się być na bieżąco z powodów oczywistych. Jesteś szanującym się naukowcem? Szczerze wątpię. > Twoja pogarda dla rzetelnych źródeł popularnonaukowych czyni Cię w moich oczach niewiarygodnym dyskutantem, Ciebie niewiarygodnym ogólnie czyni odmowa podania konkretnego źródła, które obalałoby "dogmaty" fizjologii. > podejrzewam, że sam nie wierzysz w to co piszesz Wystarczy, że wiem, co piszę, bo temat układu nerwowego znam od podszewki - ze studiów. Spędziłem nad książkami i artykułami wiele godzin i dni. Nie opieram się na przeczytanym artykule z pisemka popularnonaukowego. > podejrzewam, że uprawiasz tu czystą erystykę Erystyka jest narzędziem, którym warto się sprawnie posługiwać. > to obalony już przez naukę dogmat. Zmartwiłeś mnie... stylem "dyskusji". Bo twój "argument" mnie nie rusza...
Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc, co mam robić. Mr Zoob
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >gardzę osobami, które uważają, że przeczytawszy taki utwór znają się dogłębnie na >temacie.
Taki styl insynuacji niestety przekraśla Cię w moich oczach, jako dyskutanta. Na razie zapamiętam Twój nick jako nick tzw. trolla, czyli kogoś z kim nie podejmuje się dyskusji.
doku
|
|
| Michał Marczenko | Powiem krótko, a raczej zacytuję:
Stephen Roberts: "Ja tylko nie wierzę w jednego więcej boga niż ty. Gdy zrozumiesz, dlaczego nie wierzysz we wszystkich pozostałych, zrozumiesz, dlaczego ja nie wierzę w twojego".
krótko i na temat
|
|
| Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Jednym z argumentów Dawkinsa jest przekonanie, że hipoteza Boga może być potraktowana jak hipoteza naukowa i może być weryfikowana metodami nauk ścisłych. Dawkins twierdzi, że gdyby Bóg istniał, to Wszechświat wyglądałby zupełnie inaczej. Agnostyczny ateizm Dawkinsa (punkt 6.) wynika nie z jego stanowiska, że istnienie boga można rozważać naukowo, a raczej z argumentu Russela o kosmicznym imbryku*, czyli z tego, że nie można z całą pewnością udowodnić nieistnienia czegokolwiek. Dlatego sam klasyfikuje się, jako 6. choć punkt 7. jest mu bliski. Jego rozważanie naukowości boga (małe "b" świadomie, i będę się upierał) w żaden sposób nie może wpłynąć na jego stanowisko, ponieważ dotyczy ono dowodu na istnienie, nie zaś na nieistnienie takiego tworu. Ewentualny dowód mógłby jedynie uczynić Dawkinsa teistą, ale nie całkowitym ateistą.
Pozdrawiam. * Nie wiem, jak "cosmic teapot" zostało przetłumaczone na język polski.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
 | | mohawk (2936 punktów) | >Nie wiem, jak "cosmic teapot" zostało przetłumaczone na język polski.
W oryginale było celestial teapot, co przetłumaczono jako "niebiański czajniczek".
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | >a raczej z argumentu Russela o kosmicznym imbryku*, W czym to jest?! Przeczytałem bodaj wiekszość Russela, ale ten imbryk mi jakoś uciekł...
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | mohawk (2936 punktów) | >>a raczej z argumentu Russela o kosmicznym imbryku*, >W czym to jest?! Przeczytałem bodaj wiekszość Russela, ale ten imbryk mi jakoś uciekł...
Principia mathematica również? Gratuluję...
Oczywiście nie twierdzę, że celestial teapot pochodzi właśnie stamtąd.
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Principia mathematica również? Gratuluję...Wyobraź sobie, że kiedyś (za młodu)... zacząłem to czytać! Prawda, że utknąłem dość wcześnie i porzuciłem lekturę. Ale może jeszcze kiedyś (na przykład na emeryturze) wrócę...  W każdym razie jeśli było o imbryku - to gdzieś dalej. A jako anegdota - sam Russel podobno powiadał, że jego "Principia mathematica" przeczytało dwanaście osób, z czego sześciu - to Polacy. Ściśle rzecz biorąc po tych moich próbach to byłoby 12.0000000248 osoby. 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | |  | | elfir | Problem z Dawkinsem jest taki, ze jego ksiazka polemizuje z jego osobistym wyobrazeniem "boga". Skierowana jest do wierzacych chrzescijan amerykanskich i opiera sie na podchwyliwych haslach, na ktore, bez glebszego rozenania sie w teologii i naukach, ciezko odpowiedziec.
Dlatego dla kogos kto ma inaczej sprecyzowana definicje "boga" niz autor, ksiazka nie bedzie do konca przekonywujaca.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Trafne podsumowanie | >Problem z Dawkinsem jest taki, ze jego ksiazka polemizuje z jego osobistym wyobrazeniem "boga". (...) >Dlatego dla kogos kto ma inaczej sprecyzowana definicje "boga" niz autor, ksiazka nie > bedzie do konca przekonywujaca.
Na szczęście ksiażka ta ma wiele innych cennych treści, nie budzących wątpliwości, jak choćby uzasadnienie, że wiara religijna jest źródłem zła, czy pokzanie jaką krzywdą dla dzieci jest wychowanie w wierze. Po przeczytaniu tej książki zrozumiałem, że wychowanie w wierze jest tak samo okrutne jak znęcanie się psychiczne.
doku
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|