Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gdy chłopiec chce włożyć spódniczkę...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
03-10-2007 13:24Taiken (1148 punktów)Gdy chłopiec chce włożyć spódniczkę...
W Szwecji nie ma chyba dziedziny, która nie zostałaby objęta polityką równouprawnienia. Realizują ją nawet przedszkola.

- Płeć nie powinna mieć wpływu na to, jak odnosimy się do dzieci - tłumaczy w rozmowie z "Rzeczpospolitą" pedagog Evelina Carlsson z przedszkola w Göteborgu. - Jeżeli chłopiec chce włożyć spódniczkę i upiąć we włosy błyszczące spinki, to nie należy reagować negatywnie. Co nie oznacza, że próbujemy zrobić z chłopców dziewczynki, a z dziewczynek chłopców. Nie chcemy tylko zawężać ich możliwości rozwoju - dodaje.

Bo - jak przekonuje pani Carlsson - to dorośli obciążają dzieci swoimi przesądami na temat płci. Dziewczynki chwali się na przykład za to, że są odpowiedzialne, porządne i ładnie ubrane. Chłopców zaś - za odwagę i za to, że szybko biegają. Kiedy dzieci się bawią na podwórku, wychowawcy pozwalają chłopcom oddalać się od miejsca zabaw, podczas gdy dziewczynki trzymają bliżej siebie. W ten sposób dorośli ograniczają dzieci. Maluchy, które są wolne od przesądów, uczą się więc, że płeć ma niebagatelne znaczenie. Potem przekłada się to na wybór kierunku studiów, zawodu i tak dalej.

Pedagogika płci ma to zmienić. Nauczyciele przedszkolni uczą zatem swoich podopiecznych, że chłopcy nie muszą przepuszczać swoich koleżanek jako pierwszych przez drzwi. Dziewczynki zaś są zachęcane do zabaw nie tylko lalkami, ale i... mieczem.

Z realizowania polityki równouprawnienia rozliczany jest nawet król. Ostatnio dwie deputowane publicznie potępiły Karola XVI Gustawa za to, że nie dotrzymuje parytetów w przyznawaniu medali swego imienia. Jak obliczyły, w 80 procentach odznaczenia dostają mężczyźni, i dlatego zaproponowały, by odebrać królowi prawo decydowania, kogo ma wyróżnić.

Informacje pochodzą stąd:
www.rzeczp(*)a_071003/druga_strona_a_6.html

Czy takie podejście do równości płci byłoby/jest możliwe w Polsce?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>W Szwecji nie ma chyba dziedziny, która nie zostałaby
>objęta polityką równouprawnienia. Realizują ją nawet
>przedszkola.
>- Płeć nie powinna mieć wpływu na to, jak odnosimy się do
>dzieci - tłumaczy w rozmowie z "Rzeczpospolitą" pedagog
>Evelina Carlsson z przedszkola w Göteborgu. - Jeżeli
>chłopiec chce włożyć spódniczkę i upiąć we włosy błyszczące
>spinki, to nie należy reagować negatywnie. Co nie oznacza,
>że próbujemy zrobić z chłopców dziewczynki, a z dziewczynek
>chłopców. Nie chcemy tylko zawężać ich możliwości rozwoju -
>dodaje.
[ciach]
>Czy takie podejście do równości płci byłoby/jest możliwe w
>Polsce?

Nie. Raczej niemożliwe.
Przede wszystkim ze względu na histeryczne reakcje większości dorosłych na zachowania dzieci związane z płcią.

Spójrzcie chociażby na sprawę torebki teletubisia.
Owszem, ludzie sie śmiali w większości, ale znam takich którzy (ku mojemu zaskoczeniu bo myślałam, że to rozsądni ludzie) na poważnie rozważali czy pozwolić dzieciom teletubisie oglądać, czy nie skrzywi ich to seksualnie.

Paranoja.

Ale co tam Szwecja ze swoimi programami równouprawnienia skoro u nas nie może przebić sie koncepcja, żeby w elementarzach mamy jednak pracowały zawodowo a tata czasem odkurzał i mył naczynia. Żeby mała Ala miała więcej zainteresowań niż nowa sukienka. Żeby mały Olek pomagał mamie w kuchni.

To by była rewolucja.


"Wizards don't believe in gods in the same way that most people
don't find it necessary to believe in, say, tables."
Terry Pratchett "Reaper Man"
J.Szulc (5723 punktów)

Pozwolisz, że odniosę się do ostatniego zdania. O komentowanie tego, co dzieje się gdzie indziej nawet się nie pokuszę.
Otóż, myślę, że i w Polsce powoli liberalizuje się podejście do spraw płci i swobodnego prezentowania tejże.
Pewnie, że długa droga przed nami.
Ma to zapewne związek z wiekowymi tradycjami, wychowaniem i tym podobnymi zależnościami.
Nie wychowujemy się jednak w głuchych puszczach.
Globalna wioska i u nas zostawia ślady.
Wszystko zależy od wychowania a na to mamy wpływ właśnie my sami.
Zacznijmy od naszych dzieci.

P.S. A ja tam lubię, gdy mężczyzna okazuje mi szacunek, w taki czy inny sposób.

Pozdrawiam.

"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie
Taiken (1148 punktów)

>P.S. A ja tam lubię, gdy mężczyzna okazuje mi szacunek, w taki czy inny sposób.

Czyż nie byłoby pięknie, gdyby panowie okazywali nam niewymuszony szacunek, a jednocześnie traktowali nas jak równorzędne partnerki?



Za dużo mówimy o zmianie świata, a za mało świat zmieniamy. Za dużo mówimy o miłości, a za mało kochamy.
Kundzia (53 punktów)

>Czyż nie byłoby pięknie, gdyby panowie okazywali nam niewymuszony szacunek, a jednocześnie traktowali nas jak równorzędne partnerki? <
Gubisz się kochana w schizofrenicznych oczekiwaniach, że samiec będzie traktował Cię po partnersku (czyli jak innego, równego mu w jego rozumieniu samca) i jednocześnie okazywał szacunek jako kobiecie. Zdecyduj się -składasz aplikację na stanowisko adorowanej kochanki czy kumpla od piwa i wypadów na mecze?
Składając aplikację na oba stanowiska jednocześnie narażasz się na bezrobocie, a ściślej "bezchłopie", co w Twoim przypadku, sądząc po Twych oczekiwaniach, wydaje się trafną diagnozą.
Taiken (1148 punktów)
>Gubisz się kochana w schizofrenicznych oczekiwaniach, że samiec będzie traktował Cię po partnersku (czyli jak innego, równego mu w jego rozumieniu samca) i jednocześnie okazywał szacunek jako kobiecie. Zdecyduj się -składasz aplikację na stanowisko adorowanej kochanki czy kumpla od piwa i wypadów na mecze?
>Składając aplikację na oba stanowiska jednocześnie narażasz się na bezrobocie, a ściślej "bezchłopie", co w Twoim przypadku, sądząc po Twych oczekiwaniach, wydaje się trafną diagnozą.

Oj, Kundzia, Kundzia. Psycholog z Ciebie jak z koziej d... torba podróżna.
Co ma do tego schizofrenia? Oczekiwania?
Mylisz kulturę zachowania z adoracją.
Z Twojej wypowiedzi wychodzą samcze kompleksy.
Tak się składa, że znam takich mężczyzn, którzy są jednocześnie szarmanccy i traktują kobietę jak partnerkę, czyli po prostu równego sobie człowieka.
To świadczy o poczuciu własnej wartości i akceptowaniu siebie, a nie każdy facet jest do tego zdolny.
Niektórzy z Was, panowie, zachowują się jak jaskiniowcy, którzy boją się okazywania elementarnej kultury w obawie, że uznają takich za słabiaków i ciamajdy.
Uważam nawet, że takie zachowanie a 'la macho wynika raczej ze strachu takiego faceta przed kobietami niż z dumy bycia mężczyzną.
To poprawianie sobie podłego samopoczucia upadlaniem innych, w pozoru słabszych.
I nie próbuj stawiać diagnozy na odległość, bo jakoś Ci nie wychodzi.


Za dużo mówimy o zmianie świata, a za mało świat zmieniamy. Za dużo mówimy o miłości, a za mało kochamy.
placownik (17853 punktów)

>Z Twojej wypowiedzi wychodzą samcze kompleksy.

   Kundzia pewnie zaprotestuje, ale ja byłbym skłonny się zgodzić. Tylko co z tego skoro:

>To poprawianie sobie podłego samopoczucia upadlaniem innych, w pozoru słabszych.

   Twoja też wcale nie świadczy o braku kompleksów. I też niewiele z tego wynika.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Taiken (1148 punktów)
>   Twoja też wcale nie świadczy o braku kompleksów. I też niewiele z tego wynika.

To nie ma nic wspólnego z kompleksami. Miałabym mieć kompleksy na jakim tle? Że nie jestem macho? Czy że nie zajmuję się upodlaniem innych? Hehehe
Opisałam, co widzę, bo to głównie efekt obserwacji otoczenia.
Być może mylne wyciągam wnioski, ale wystarczy poczytać, co o takim zachowaniu, jakie opisałam, sądzą psycholodzy.
Nie wszystko to przeżyłam osobiście, ale osoby z mojego otoczenia - owszem. Damscy bokserzy, mężczyźni-bluszcze, faceci, którzy uważają się za lepszych tylko dlatego, że są facetami. To nierzadki widok.
Na pewno jest w tym wina kobiet: matek, żon. Część winy. Kobiety się zmieniły, a mężczyźni w większości nie i nie nadążają za taką transformacją. Stąd często się spotyka schemat: mężczyzna POZWALA swojej żonie pracować, zarabiać, a jednocześnie żąda, by wszystko inne pozostało po staremu: dbałość o dzieci, dom, sprzątanie, gotowanie, pranie itd.
Są kobiety, którym to odpowiada i które perfekcyjnie obie te funkcje łączą.
Problem zaczyna się wtedy, gdy kobieta żąda takich samych praw i równości (a raczej sprawiedliwości) w podziale obowiązków domowych w związku. A to nie każdemu mężczyźnie się podoba.
Ja pod tym względem nie do końca jestem wyzwolona.


Za dużo mówimy o zmianie świata, a za mało świat zmieniamy. Za dużo mówimy o miłości, a za mało kochamy.
placownik (17853 punktów)

>Damscy bokserzy, mężczyźni-bluszcze, faceci, którzy uważają się za lepszych tylko dlatego, że są facetami. To nierzadki widok.

   Nierzadki. Rośnie liczba osób nieprzygotowanych do pełnienia społecznych ról ojca i męża w nowych warunkach. W nowych, czyli takich w których kobieta nie musi być zdana na łaskę i niełaskę swego "pana".

>Na pewno jest w tym wina kobiet: matek, żon. Część winy.

   Kobiet jako takich niewielka. Kobiet takich jak pani Evelina Carlsson coraz większa.

>Kobiety się zmieniły, a mężczyźni w większości nie i nie nadążają za taką transformacją.

   Transformacja zaskakuje w równym stopniu mężczyzn co kobiety. Zaskakuje całe społeczeństwo, które próbuje sobie z tym radzić na różne sposoby. Sposób wybrany przez panią Carlsson przypomina wałęsowską receptę na gorączkę - tłuczenie termometru. Negowanie potrzeby wprowadzania dzieci w pełnienie ról społecznych mężczyzny i kobiety wcale nie skutkuje zamazywaniem różnic pomiędzy tymi rolami. Skutkuje natomiast tym, że społeczni aktorzy są do pełnienia tych ról coraz gorzej przygotowani. Część z nich, zdecydowanie mniejsza, zaczyna dochodzić do wniosku, że są stworzeni do gry w teatrze jednego aktora. Część zdecydowanie większa, wbrew swoim wrodzonym (tak, właśnie wrodzonym!) predyspozycjom jest zmuszana do gry w takim teatrze, zaś przyczyn ich drętwej gry szuka się w "nienadążaniu za transformacją".

   Warto przyjrzeć się, tak jak to sugeruje Kundzia, społeczeństwu w którym "transformacja" święci największe tryumfy, a zwłaszcza posłuchać tego, co mówią gwiazdy tamtejszych teatrów jednego aktora po przejściu na zasłużoną emeryturę. To co im najbardziej doskwiera to brak kontaktów z członkami swoich dawnych trup. Nic na to nie mogą jednak poradzić, bo kontakt z członkiem trupy jednoosobowej siłą rzeczy musi być ograniczony.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Kundzia (53 punktów)
A ty się placowniku nie wtrącaj jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia.
Kundzia (53 punktów)

>Oj, Kundzia, Kundzia. Psycholog z Ciebie jak z koziej d... torba podróżna.<

Daruj sobie takie uwagi.

>Co ma do tego schizofrenia? Oczekiwania?
>Mylisz kulturę zachowania z adoracją.
>Z Twojej wypowiedzi wychodzą samcze kompleksy.<

Z Twojej wychodzi samotność. Rozmaite babskie pisemka dla kucht, wydawane przez żerujących na ich łatwowierności mężczyzn promują "partnerstwo", mniej lotne kuchty w nie wierzą i nie znajdując chętnego na "partnera" żyją samotne. Ze wszystkich krajów świata najwięcej ludzi żyje samotnie w Szwecji i nie jest to przypadek.

>Tak się składa, że znam takich mężczyzn, którzy są jednocześnie szarmanccy i traktują kobietę jak partnerkę, czyli po prostu równego sobie człowieka.<

A ja znam cielę z dwoma głowami.

>nie każdy facet jest do tego zdolny.<

No to szukaj dwugłowych cieląt, może przed siedemdziesiątką znajdziesz.

>Niektórzy z Was, panowie, zachowują się jak jaskiniowcy, którzy boją się okazywania elementarnej kultury w obawie, że uznają takich za słabiaków i ciamajdy.<

Zakładasz, że facet przy kontaktach z kobietami myśli? Zachowuje się instynktownie, taka jest jego natura. Będziesz próbowała zmienić naturę - dalej będziesz samotna.

>To poprawianie sobie podłego samopoczucia upadlaniem innych, w pozoru słabszych.<

Upadlanie innych jest instynktowną normą międzyludzkich zachowań i dotyczy nie tylko stosunków damsko-męskich. Tacy jesteśmy i naiwne marzenia nie zmienią ludzkiej natury.

>I nie próbuj stawiać diagnozy na odległość, bo jakoś Ci nie wychodzi. <

Miłych marzeń podczas długich zimowych samotnych nocy!

> Za dużo mówimy o zmianie świata, a za mało świat zmieniamy.<

Gwałtowne i gruntowne zmiany niosą ze sobą wiele nieszczęść.
Taiken (1148 punktów)
Kundzia, mam dla Ciebie tylko jedno: rośnij z miłością.


Za dużo mówimy o zmianie świata, a za mało świat zmieniamy. Za dużo mówimy o miłości, a za mało kochamy.
IQ955 (2355 punktów)
>Czyż nie byłoby pięknie, gdyby panowie okazywali nam niewymuszony szacunek, a jednocześnie traktowali nas jak równorzędne partnerki?
Byłoby pięknie - prawda.
To zresztą jest dość łatwo osiągalne. Wybierajcie sobie właśnie takich (a nie tych najbardziej "przebojowych", najbogatszych, najwyższych etc.) przez jakieś 10..20 tysięcy lat. Po tym czasie powinni stanowić w populacji zdecydowaną większość. Życzę powodzenia.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Kundzia (53 punktów)

>To zresztą jest dość łatwo osiągalne. Wybierajcie sobie właśnie takich (a nie tych najbardziej "przebojowych", najbogatszych, najwyższych etc.) przez jakieś 10..20 tysięcy lat. Po tym czasie powinni stanowić w populacji zdecydowaną większość.

Nie będą w większości, bo te panie, które najbardziej gardłują za "partnerstwem" jednocześnie nie chcą odzić większej ilości dzieci, zadowalając się dla oszukania instynktu macierzyńskiego jedynakiem, co nawet nie jest prostą repodukcją. Domaganie się "partnerstwa" to łabędzi śpiew dekadentek wymierającej cywilizacji.
04-10-2007 11:19 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)

>P.S. A ja tam lubię, gdy mężczyzna okazuje mi szacunek, w taki czy inny sposób.

Rozumiem, że jeżeli mój maż bez pytania zacznie robić obiad to nie jest okazywanie szacunku a kiedy podaje mi płaszcz to już jest, czy jak?

Z moich doświadczeń wnika, że ci co to przepuszczają przed drzwiami, całują w rękę itp wersale i "nasze drogie panie bla bla bla" to ci sami, którzy oczekują, że zona poda im obiad i kapcie nawet wtedy, gdy to ona pracuje dłużej i zarabia dwa razy więcej.

Szacunek zacznie się, kiedy mój mąż nie będzie musiał odpowiadać na pytanie "tobie nie przeszkadza, że ona więcej zarabia?" (już sobie wypracował odpowiedź "niech zarabia jeszcze więcej, odejdę z pracy i będę prowadził dom" ale ile można).

Kiedy przy okazji dyskusji na tematy związane z moim zawodem, kiedy wytykam komuś merytoryczne błędy punkt po punkcie, facet (zawsze to facet!) nie obrazi się w stylu "kobieta mnie bije" żeby za chwilę przyznać sie do błędu, kiedy te same argumenty powtórzy mu inny facet.

Kiedy mężczyzna przynoszący do pracy zwolnienie na chore dziecko nie zostanie skwitowany "a żona nie mogła wziąć???"

Pracowałam dobrych parę lat w budowlance i szlag mnie trafiał kiedy kolejny raz słyszałam, że praca "biurowa" to połowa pracy a jak jeszcze wykonuje ją kobieta to ćwierć.
To mówił facet który zawsze pamiętał, żeby kobiecie podsunąć krzesło przy stole, podać płaszcz i przepuścić w drzwiach.
I na 8 marca róże dla całego działu.

Szacunek, taaaa....

Może młodsze pokolenie trochę sie zmieniło, ale wymiana jeszcze potrwa.

"Wizards don't believe in gods in the same way that most people
don't find it necessary to believe in, say, tables."
Terry Pratchett "Reaper Man"
J.Szulc (5723 punktów)

Spłyciłaś zasadniczo.
Nigdzie nie napisałam, że jestem zainteresowana "pokazówką".
Za szacunek uważam traktowanie mnie równoważnie z każdą inną osobą. Bez podziału na "mężczyzna - kobieta".
Nie rozumiem kobiet, które nie lubią szarmanckiego zachowania mężczyzny. Przykre, jeśli tylko na tym etapie pozostają.

Taki mamy układ, jaki same sobie wypracujemy.
Wiem z własnych doświadczeń.
Jeśli którejś brak asertywności - cóż, jej problem.

Pozdrawiam.

"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie
Ożeł (251 punktów)
>Za szacunek uważam traktowanie mnie równoważnie z każdą inną osobą. Bez podziału na "mężczyzna - kobieta".

Tylko, że zdecydowana większość mężczyzn stosuje taki podział i jest on uzasadniony tym, ze obie te płcie służą mu w innym celu, dla których osiągnięcia potrzeba dobrać inne metody.
Jeżeli mężczyzna ma nie traktować Ciebie tak go nauczono, ze sie traktuje kobiety (równoważnie z każda inna kobieta), to w jaki sposób i dlaczego? (Równoważnie z każdym innym mężczyzna?)
I czy jeżeli Twój partner traktuje Cię lepiej niż Twoje koleżanki to czy to nie jest bezczelne nie traktowanie Ciebie równoważnie z każda inna osoba?
J.Szulc (5723 punktów)

Plączesz, albo mnie nie zrozumiałeś.
Nie chcę być uważana za niewiele umiejącą, mimozowatą kobietę, co wcale nie znaczy, że rezygnuję z szarmanckiego zachowania mężczyzny względem kobiety.
Nie chcę być nic nie znaczącym dodatkiem do mężczyzny.
Mam swoje zdanie i swoją osobowość.

A jeśli mój mężczyzna miałby mnie traktować uczciwie, to między moimi koleżankami powinien umieć to okazać.
Jeśli moje koleżanki traktowałby źle, to znaczy że dupek z niego i szowinista.
Poza tym, nie ośmieliłby się nie okazywać im należnego szacunku.

Szanuję mężczyzn, ale mądrych.
Wymagam tego samego.

Pozdrawiam.

"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie
Ożeł (251 punktów)
>Plączesz, albo mnie nie zrozumiałeś.
>Nie chcę być uważana za niewiele umiejącą, mimozowatą kobietę, co wcale nie znaczy, że rezygnuję z szarmanckiego zachowania mężczyzny względem kobiety.
>Nie chcę być nic nie znaczącym dodatkiem do mężczyzny.
>Mam swoje zdanie i swoją osobowość.

To znaczy co innego niż "chcę być traktowana jak wszystkie inne osoby (czy płcie)", wiec to Ty wcześniej pisałaś coś innego, a nie było tak, że ja nie zrozumiałem.
Po prostu nie zdajesz sobie sprawy ze znaczenia Twoich twierdzeń, a to co piszesz jako wyjaśnienie jest kompletnie różne od tego co pisałaś wcześniej. (np "chce być traktowana bez uwzględnienia płci" i "nie rezygnuje z szarmanckiego zachowania mężczyzny względem kobiety")

>Szanuję mężczyzn, ale mądrych.

Wcześniej pisałaś, że za szacunek uważasz traktowanie kogoś na równi z innymi, teraz twierdzisz, że szanujesz mądrych mężczyzn, a więc nie traktujesz ich na równi z niemądrymi mężczyznami, a wiec nie szanujesz mądrych mężczyzn, bo nie traktujesz ich na równi z innymi itp.
To jest logiczny wniosek z tego co wypisujesz. I jest sprzeczny wewnętrznie.

Przykładu z koleżankami kompletnie nie zrozumiałaś. Przeczytaj go kilkakrotnie.
J.Szulc (5723 punktów)

Dyskusja akademicka i zupełnie się nie rozumiemy.
Z przekonania lubię ludzi, nawet upartych jak wołki zbożowe.
Brak mi logiki?
Tak to widzisz?
Stąd też wniosek, że powinniśmy dać sobie spokój z roztrząsaniem problemu, który dla mnie wcale problemem nie jest.
Taikien chodziło o to, jak postrzegamy ewentualne zawężanie rozwoju dziecka sugerując mu stereotypowe zachowania związane z płcią.
Czy tekst "chłopaki nie płaczą", to stwierdzenie, czy już sugestia?
I czy facetowi wypada płakać.
Owszem, moje wypowiedzi "ześlizgnęły się" z zasadniczego wątku, i to chyba cała moja niekonsekwencja.
Nie będę jednak dalej tego wyjaśniać.
Z szacunku do Ciebie, obojętne - chłopaka, czy dziewczyny, postanowiłam to napisać.

I pozdrawiam serdecznie, kończąc.

"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Pedagogika płci ma to zmienić. Nauczyciele przedszkolni
uczą zatem swoich podopiecznych, że chłopcy nie muszą
przepuszczać swoich koleżanek jako pierwszych przez drzwi.

Chłopiec w kiecce - OK, ale czemu nie przepuszczać?
Cytat:
Ostatnio dwie deputowane publicznie potępiły
Karola XVI Gustawa za to, że nie dotrzymuje parytetów w
przyznawaniu medali swego imienia. Jak obliczyły, w 80
procentach odznaczenia dostają mężczyźni, i dlatego
zaproponowały, by odebrać królowi prawo decydowania, kogo
ma wyróżnić.

Nie panie profesorze, nie dostanie Pan medalu w tym roku, bo ostatnio facet dostał i czekamy na kobietę która nań zasłuży...
Cytat:
Czy takie podejście do równości płci byłoby/jest możliwe w Polsce?

Mam nadzieję, ze nie.

Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
Kundzia (53 punktów)

Jeżeli chłopiec chce włożyć spódniczkę i upiąć we włosy błyszczące
>spinki, to nie należy reagować negatywnie.<

Słusznie. Niech nosi podpaski, i gdy tylko zechce - poddaje sie w dziecięcej klinice równoudurnienia operacji usunięcia siusiaka.

>Bo - jak przekonuje pani Carlsson<

Jaka "pani"? "To" Carlsson, a nie seksistowska "pani". I niech zmieni nazwisko, bo sugeruje syna Carla, co jest niedopuszczalne w przypadku postępowego obojnaczego człowieka.

> - to dorośli obciążają dzieci swoimi przesądami. Dziewczynki chwali
>się na przykład za to, że są odpowiedzialne, porządne i
>ładnie ubrane. Chłopców zaś - za odwagę i za to, że szybko
>biegają.<

To coś, co spłodził Carl i nieznana postępowa partnerka zapomina, że dzieci same, wiedzione instynktem chcą się bawić w role męskie (chłopcy) i żeńskie (dziewczynki). Poza wyjątkami, które są wszędzie chłopiec nie chce bawić się w mamusię czy w gotowanie lub przymierzanie ciuszków, a dziewczynki w wojnę czy konstruowanie latawców.

>Kiedy dzieci się bawią na podwórku, wychowawcy
>pozwalają chłopcom oddalać się od miejsca zabaw, podczas
>gdy dziewczynki trzymają bliżej siebie. W ten sposób
>dorośli ograniczają dzieci.<

Nawet mądrzy właściciele psów, gdy chcą wychować okazy zdowe psychicznie, pozwalają psim samcom na oddalanie się na spacerze. Bo nogi z natury trzyma się suczka. Wśród głupich krąży przesąd, że samce - jamniki sa złośliwe i gryzą. Co nie jest prawdą, mój jamnik jest pogodny i szczęśliwy, nie gryzie - bo pozwalam mu na spacerach oddalanie się, znając jego samczą naturę i nie używam smyczy. Zaburzenia osobowości wykazują te jamniki prowadzone wbrew ich naturze na smyczach.

>Dziewczynki zaś są zachęcane do zabaw nie tylko lalkami,
>ale i... mieczem.<

Wbrew ich woli i naturze.
No i jak tu sie dziwić, że wyrasta potem takie nie wiadomo co i nie dziwota, że kobiety wolą za kochanka mieć Latynosa, a mężczyźni za kochankę Polkę, niż bezpłciowe osobniki ze Skandynawii.

>Z realizowania polityki równouprawnienia rozliczany jest
>nawet król. Ostatnio dwie deputowane publicznie potępiły
>Karola XVI Gustawa za to, że nie dotrzymuje parytetów w
>przyznawaniu medali swego imienia. Jak obliczyły, w 80
>procentach odznaczenia dostają mężczyźni, i dlatego
>zaproponowały, by odebrać królowi prawo decydowania, kogo
>ma wyróżnić.<

Idiotki. Medale przyznaje się tej osobie, która coś osiągnęła, bez względu na jej płeć. Niech te idiotki same coś osiągną, a nie domagają się seksitowskiego promowania miernot tylko ze względu na zawartość ich majtek.

>Czy takie podejście do równości płci byłoby/jest możliwe w
>Polsce?<

Oby nigdy.
iza ktos
W Szwecji to wszystko musi osiagac odpowiedni poziom przegiecia. Nie tylko temat rownouprawnienia, zreszta. Nie wiem jak to jest w innych krajach, ale Szwecja ze swoim wtlaczanym na sile rownouprawnieniem stworzyla nowa religie i wogole powiedzenie cos co nie jest zgodne z obowiazujaca doktryna naraza czlowieka na ostracyzm towarzyski. Kobieta ma byc rownouprawniona, chciec byc ronouprawniona i to zgodnie z norma (nie jakies tam pomysly ze np. chce spedzic w domu z dzieckiem 2 jego lata zycia) i w ogole wiele osob z calym przekonaniem wyraza poglad ze kobiety i mezczyzni NICZYM sie nie roznia (abstrahujac od zewnetrzynych roznic plciowych):O. Mam okazje obserwowac, na biezaco poprzez swoja szwedzka kolezanke rzeczywistosc rownouprawnienia szwedzkiego i wiem, ze mi sie to nie podoba.
Teoretycznie slowa pani Carlson brzmia w porzadku, nie powinno byc pietnowane z gory jakies zachowanie u dziecka tylko dlatego, ze nie jest zgodne z naszym wyobrazeniem zachowania osobnika konkretnej plci, i na pewno wychowawcy powinni podchodzic do dziecka jako do jednostki a nie klasyfikowac jego zachowanie pod wzgledem plci, ale wciskanie na sile jakichs rodzajow zabawek, to gruba przesada, chyba, ze to jest rodzaj zabawy poznawczej, cos w rodzaju wyobrazania sobie ze jestem kims innym i robie cos innego, tak jak zabawa w mame i tate z odwroceniem rol
Ożeł (251 punktów)
Problem polega na tym, ze pani Carlson wychowuje te dzieci, a nie ich rodzice (chyba, ze mogą oni wybrać przedszkola o innych profilach np przedszkole wychowujące chłopców na twardzieli itp w co wątpię, gdyż zapewne przedszkole tylko dla chłopców byłoby potraktowane jako dyskryminacja).
Gdy czytam takie wiadomości cieszę sie, że mnie tak nie wychowywano.

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365