 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-10-2009 17:03 | Stratreck | Lista absurdów religii | Wczoraj po jednym, może dwóch Żywcach podczas spotkania towarzyskiego w którym uczestniczyłem zrodził się ciekawy temat dotyczący absurdów religii. O ile pamiętam ktoś zacytował kawał dotyczący religii, który dobrze podszedł i przerodził się w dyskusję. Szczęśliwie na spotkaniu nie było „ naćpanych wiarą „ więc nikt nie poczuł się dotknięty, a wszyscy uczestnicy na spotkaniu przejawiali do religii stosunek oczywiście negatywny. Dzięki temu nie było niepotrzebnej dyskusji czy religia jest dobra czy zła, ponieważ w środowiskach ludzi myślących oczywiste jest, że raczej nic dobrego nie przynosi. Za to oprócz wspaniałej solidarności przeciwko ciemnocie , która wyniknęła wczoraj miałem okazję posłuchać za co zupełnie różni ludzie, zajmujący się czym innym w życiu, żyjący w różnych miastach nie lubią czy nie akceptują religii. To było niesamowicie ciekawe doświadczenie, ponieważ oprócz powszechnej zgody każdy generalnie akcentował inny motyw jako główną przyczynę. Pomyślałem więc, że skoro dyskusja 5 osób dotycząca tego tematu może być tak ciekawa, to jakże rozwijające może być stworzenie na tym forum jeszcze dziś listy absurdów religii, w której każdy z nas napiszę, za co najbardziej nie akceptuję religii. Dodatkowo forma głosowania jaka jest tu możliwa może ukazać nam co jest nam najbliższe, co jest największym zamachem na rozum czy po prostu ludzkie wartości? Być może ta lista da komuś poczucie tak niesamowitej solidarności, której ja wczoraj doświadczyłem. Ja chciałbym po prostu zobaczyć za co głównie większość nie akceptuję i nie chcę mieć nic wspólnego z religią.
Jako inicjator zacznę więc od siebie. Najbardziej nie lubię religii za HIPOKRYZJĘ, która ma na celu wspaniałe ustawienie się kosztem innych. Trzeba uświadomić sobie fakt jak wielu niewinnych ludzi bierze na serio kiedy klecha na kazaniu mówi o ubóstwie i cierpieniu i zamiast rozwiązywać pewne problemy racjonalnie, które da się rozwiązać racjonalnie i po prostu godzi się na cierpienie i ubóstwo bo wierzy , że to jest droga podczas kiedy klecha po wygłoszeniu przemówienia teologiczno - politycznego idzie sam na sytą vódkę za jakimiś bogatymi biznesmenami, czy władzami gminy lub miasta, a potem powraca na parafię pół przytomny swoim nowym Mercedesem.
|
2 na 2 | Mateusz (879 punktów) | Nim zacząłem czytać drugi akapit, już przyszła mi do głowy hipokryzja. Myślimy podobnie.
By nie powtarzać, wymyślę jednak coś innego. W religii denerwuje mnie, że tak ogromnie ogranicza ludzi.
Zaduma wyparta przez wiedzę często zupełnie znika z obszaru psychiki. I to jest istotnie złe.
|
|
 | 4 na 4 | Arita (459 punktów) | >W religii denerwuje mnie, że tak ogromnie ogranicza ludzi. Taka jest rola religii. Ma ograniczać i sprawiać, że człowiek się boi myśleć, patrzeć, sięgać dalej, niż pasterz pozwala. Mnie najbardziej wkurzała dewota na religii, która mówiła - trzeba wyłączyć logikę i postawić na serce,na wiarę, która jest darem od Boga, a kto tego nie czuje nie doznał zaszczytu obdarowania i nie chce wpuścic Boga, czy jakoś tak.I postawiłam dzięki tej dewocie na logikę 
Wymyśliliśmy słowo "chaos" na oznaczenie porządku, którego nie rozumiemy.
|
|
 | | Paula-Siedlce | >Nim zacząłem czytać drugi akapit, już przyszła mi do głowy hipokryzja. Myślimy podobnie. >By nie powtarzać, wymyślę jednak coś innego. W religii denerwuje mnie, że tak ogromnie ogranicza ludzi. >Zaduma wyparta przez wiedzę często zupełnie znika z obszaru psychiki. I to jest istotnie złe.
co do ograniczania ludzi to masz racje,gdyz ten fakt to nie tylko ograniczalosc lecz wiara powoduje otepienie umyslowe.Sprawdzilam to na sobie oraz na bliskich,ktorych to irytowalp,ale to opowiesc na inny temat. powiem tyle zeby nie wierzyc trzeba poprostu zaczac myslic.Bo katolicy pzrymuja dogmaty wiary bez pytan i racjonalnych wytlumaczen.
|
|
|  | | Małgorzata (3242 punktów) | >co do ograniczania ludzi to masz racje,gdyz ten fakt to nie tylko ograniczalosc lecz wiara powoduje otepienie umyslowe.Sprawdzilam to na sobie oraz na bliskich,ktorych to irytowalp,ale to opowiesc na inny temat. >powiem tyle zeby nie wierzyc trzeba poprostu zaczac myslic.Bo katolicy pzrymuja dogmaty wiary bez pytan i racjonalnych wytlumaczen.
Święta racja z tym myśleniem. Zacznij więc myśleć co i jak piszesz. W przeciwnym razie zacznę ograniczać Twoje występy na tym forum. Aż do kasowania wszystkich postów, które tak niechlujnie, jak ten, napiszesz.
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
 | | setarkos (10757 punktów) |
>Zaduma wyparta przez wiedzę często zupełnie znika z obszaru psychiki.
Chyba odwrotnie - zaduma jest zawsze w psychice a wiedza bywa też w bibliotekach
|
|
|  | | Mateusz (879 punktów) | >Chyba odwrotnie - zaduma jest zawsze w psychice a wiedza bywa też w bibliotekach
Wiedza o której napisałem, zbudowana z dogmatów i ich implikacji, jako że jest właściwie zupełna i ostateczna, odzwyczaja wielu religijnych ludzi od samodzielnego używania rozumu i myślenia. To miałem na myśli, natomiast nie mogę się zgodzić z tym, że każdy ma w psychice skłonność do zadumy. Są różni ludzie. Jedni żyją by myśleć, inni myślą by żyć.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >>Chyba odwrotnie - zaduma jest zawsze w psychice a wiedza bywa też w bibliotekach > .. nie mogę się zgodzić z tym, że każdy ma w psychice skłonność do zadumy ..
A tego nie twierdzę, że każdy miewa zadumę - tylko tyle, że ona (w odróżnieniu od wiedzy) poza psychikę nie wychodzi.
> .. Są różni ludzie.
Racja
> Jedni żyją by myśleć, inni myślą by żyć.
I niech sobie żyją i dumają jak chcą, to ich prywatne sprawy - ciekawsze wydają się informacje, którymi z innymi się dzielą i które nazywam wiedzą.
>Pozdrawiam.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Mateusz (879 punktów) | > A tego nie twierdzę, że każdy miewa zadumę - tylko tyle, że ona (w odróżnieniu od wiedzy) poza psychikę nie wychodzi.Ale może się komuś udzielić
|
|
4 na 4 | P.R.Wieczorek DSM (207 punktów) | Hipokryzja - to także mój punkt pierwszy. Wkurza mnie bardzo, gdy ludzie ograniczają się przez religię - to także. Nie lubię poglądu wielu katolików, którzy uważają, że człowiek powinien cierpieć. Religia to także im wmawia; jest tak wiele pieśni religijnych w których przewija się ten motyw. Straszne jest, że ludzie wierzą w te sobory i w doktryny (nie wiem, czy to słowo jest tu okej) które są na nich ustalane przez ludzi, a potem lud boży traktuje je jak prawa ustanowione przez samego Stwórcę. Uwielbienie papieża jest chore na maksa. Czy to Bóg? Dla wielu katolików być może.
|
|
 | 3 na 3 | freva (328 punktów) | >Hipokryzja - to także mój punkt pierwszy. >Wkurza mnie bardzo, gdy ludzie ograniczają się przez religię - to także. >Nie lubię poglądu wielu katolików, którzy uważają, że człowiek powinien cierpieć. >Religia to także im wmawia; jest tak wiele pieśni religijnych w których przewija się ten motyw. >Straszne jest, że ludzie wierzą w te sobory i w doktryny (nie wiem, czy to słowo jest tu okej) które są na nich ustalane przez ludzi, a potem lud boży traktuje je jak prawa ustanowione przez samego Stwórcę. >Uwielbienie papieża jest chore na maksa. Czy to Bóg? Dla wielu katolików być może.
Mysle identycznie!!! Wkurza mnie tez ze wielu katolików uważa, że ma patent na prawdę.
|
|
5 na 5 | Faith (3864 punktów) | Mnie irytuje że pewne osoby uważa się za nieomylne i je czci (JPII). i że chociaż jest ustawa o wolności wyznania , chrzci się nieświadome noworodki nie dając im wyboru (muszą przez całe życie należeć do organizacji do której się świadomie nie zapisywały albo dokonać apostazji.To tak jakby rodzice po narodzeniu dziecka ogłosili że będzie ono zawsze głosować na PIS, i od tego czasu na statystykach by widniała jako zwolennik PISu)
|
|
 | 6 na 6 | Faith (3864 punktów) | I jeszcze że człowiek powinien cierpieć bo tym odpokutuje swoje winy (jeden z argumentów przeciwko eutanazji). mówią "cierpienie uszlachetnia" -bzdura, cierpienie niszczy
|
|
 | 1 na 1 | P.R.Wieczorek DSM (207 punktów) | >Mnie irytuje że pewne osoby uważa się za nieomylne i je czci (JPII).
Tak, z tym papiestwem, szczególnie a propos papieża rodaka, mam podobne zdanie. Strasznie mnie to denerwuje i irytuje! Z papieża JP II ludzie - Polacy - zrobili niemalże boga. Ale to w TV ludzie opowiadają o nim, płaczą przy tym - aktorzy, ludzie znani. Być może coś on zrobił, ale ja - tak naprawdę - nie wiem co takiego, żeby płakać, mówiąc o nim, i krzyczeć "Święty Od Zaraz!" Co jest? Święty od zaraz, a ja się pytam: czemu? Czemu ma on być świętym od zaraz?
|
|
 | | lukios200 (1 punktów) | >Mnie irytuje że pewne osoby uważa się za nieomylne i je czci (JPII)
Jednych irytuje, że ktoś przypisuje nieomylność ("JPII"), a wystarczy śmignąć suwakiem niżej i doznajemy "irytacji" wyrzucającej retorycznie Kościołowi brak nieomylności. -Bo przecież kler mówi tak i tak, a jeżdżą "mercedesem"!
Czy irytacje, wzajemnie się wykluczające, mówią o paradoksie Kościoła czy paradoksie wypowiedzi "irytujących się"?
|
|
2 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Wczoraj po jednym, może dwóch Żywcach ... zrodził się ciekawy temat dotyczący absurdów religii.
Czym różni się Żywiec czy Perła od hostii?
|
|
 | 13 na 15 | SloniSko (1109 punktów) | >Czym różni się Żywiec czy Perła od hostii? Zgaduję: Żywiec, pomimo nazwy, nie zawiera w sobie fragmentów mięśnia sercowego?
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
|  | 5 na 5 | Wojtek (3465 punktów) | Może zawiera, zmiksowane  . Zwróć się do Profesor Sobaniec-Łotowskiej - zrobi analizę i powie w jakim stopniu piwa te mogą być akceptowane przez O. Rydzyka  Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| |  | 11 na 11 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> i powie w jakim stopniu piwa te mogą być akceptowane przez O. Rydzyka In pivo veritas.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | |  | 9 na 9 | diogenes (42753 punktów) | >In pivo veritas.
Dziwne, że i jedna (winna) i druga (piwna) prawda nabite są w butelkę.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >In pivo veritas.> Dziwne, że i jedna (winna) i druga (piwna) prawda nabite są w butelkę.Bo tak po prawdzie, to jest jedna wielka beczka śmiechu, Diogenesie. 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >>In pivo veritas.> >Dziwne, że i jedna (winna) i druga (piwna) prawda nabite są w butelkę.> Bo tak po prawdzie, to jest jedna wielka beczka śmiechu, Diogenesie.  Niestety z tej beczki niektórzy chrzczone nalewają... .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >>>In pivo veritas.> >>Dziwne, że i jedna (winna) i druga (piwna) prawda nabite są w butelkę.> >Bo tak po prawdzie, to jest jedna wielka beczka śmiechu, Diogenesie.  > Niestety z tej beczki niektórzy chrzczone nalewają... .Bo dobry żart tynfa wart.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Niestety z tej beczki niektórzy chrzczone nalewają... .> Bo dobry żart tynfa wart.Myślisz, że oni tak dla jaj tylko? Trochę mnie uspokoiłeś...  .
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >>Niestety z tej beczki niektórzy chrzczone nalewają... .> >Bo dobry żart tynfa wart.> Myślisz, że oni tak dla jaj tylko? Trochę mnie uspokoiłeś...  Myślę, że jeśli dla jaj, to tylko dla złotych.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >tylko dla złotych. Eee, tam. Euro czy dolarami też by nie wzgardzili... .
|
|
2 na 12 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | > a wszyscy uczestnicy na >spotkaniu przejawiali do religii stosunek oczywiście negatywny. Dzięki temu nie było niepotrzebnej >dyskusji czy religia jest dobra czy zła, ponieważ w środowiskach ludzi myślących oczywiste jest, że raczej nic dobrego nie przynosi. Za to oprócz wspaniałej solidarności przeciwko ciemnocie ...
Do prześladowań już blisko. Czy jestem jedynym człowiekiem na tym forum który dostrzega pozytywne i negatywne aspekty religii? Zmówię wiersz w intencji waszego oświecenia.
Różewicz Tadeusz : * * * [Wygaśnięcie Absolutu niszczy]
Wygaśnięcie Absolutu niszczy
sferę jego przejawiania się
marnieje religia filozofia sztuka
maleją naturalne zasoby
języka
to co zostało
wystarczy jeszcze
dla felietonistów
z "Tygodnika Powszechnego" i "Polityki"
dla dziennikarzy
kapłanów
urzędników
wymierają pewne gatunki
motyli ptaków
poetów
o imionach dziwnych i pięknych
Miriam Staff Leśmian
Tuwim Lechoń Jastrun
Norwid
nasze sieci są puste
wiersze wydobyte z dna
milczą
rozsypują się
są jak kurz
tańczący na promieniu słońca
który wpadł do pustego
wnętrza
świątyni
|
|
 | 18 na 18 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Czy jestem jedynymTak. > człowiekiem na tym forumTak. Reszta to boty nastawione na Pana. > Zmówię wierszBo to zmowa jest. > Wygaśnięcie Absolutu niszczy> sferę jego przejawiania się> marnieje religia filozofia sztuka> maleją naturalne zasoby> językaPóki Pan z nami, Panie Leonie, bać się nie ma czego...  .
|
|
|  | 9 na 9 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Póki Pan z nami, Panie Leonie, bać się nie ma czego... . Prócz grafomanii?? 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Prócz grafomanii??  Iiiii... gdzie mu tam do grafomanii... .
|
|
| | |  | 5 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Iiiii... gdzie mu tam do grafomanii... . Chciałem być kurtuazyjnie delikatny... Moderatorzy i tak już mnie nie lubią. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | 11 na 11 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Czy jestem jedynym człowiekiem na tym forum który dostrzega pozytywne i negatywne aspekty religii? Na pewno jesteś jednym z nielicznych, którzy nie wiedzą, że przed słowem "który" dobrze jest umieścić przecinek, a po nim spację.
PS Powiedz Kapusta, co cię trzyma na tym forum? Z twoich postów jasno widać, że gardzisz tutejszymi forumowiczami, każdego z nich uważając za głupszego od ciebie. Mimo to ciągle się tu produkujesz - po jaką cholerę?
Gdy mi nie odpowiada towarzystwo, to je opuszczam.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
|  | 11 na 11 | Pontifex Maximus (3006 punktów) |
> PS Powiedz Kapusta, co cię trzyma na tym forum? Z twoich postów jasno widać, że gardzisz tutejszymi forumowiczami, każdego z nich uważając za głupszego od ciebie. Mimo to ciągle się tu produkujesz - po jaką cholerę?To masochista intelektualny. Wszędzie takich znajdziesz - na Opoce znajdziesz niewierzącego, na Racjonaliście - wierzącego, na krytycznym forum o świadkach znajdziesz świadka, w szpitalu - księdza a w kościele nałukowca  > Gdy mi nie odpowiada towarzystwo, to je opuszczam.[/color]To oznaka zdrowia psychicznego  Racjonaliści są też po drugiej stronieNie klękamy przed bakterią
|
|
|  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Gdy mi nie odpowiada towarzystwo, to je opuszczam.[/color] Mamy Cię!
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
|  | 3 na 5 | Scorp (5381 punktów) | >PS Powiedz Kapusta, co cię trzyma na tym forum? Z twoich postów jasno widać, że gardzisz tutejszymi forumowiczami, każdego z nich uważając za głupszego od ciebie. Mimo to ciągle się tu produkujesz - po jaką cholerę?
Kapusta nic nie powiedział, to może ja odpowiem. Dałem mu plusa za Różewicza, za wiersz, w którym można wyczytać więcej niż w większości ideowo-zasadniczych dyskusji klepanych na tym forum.
Może dostrzega, ża nie wszyscy na tym forum to ateistyczni prostaczkowie i dla nich się produkuje.
Nie zrażaj się Leon. -
|
|
| |  | Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | >Może dostrzega, że nie wszyscy na tym forum to ateistyczni prostaczkowie i dla nich się produkuje. Widzisz, ja robię to przede wszystkim dla siebie. A że są tu ateistyczni prostaczkowie? No cóż, a gdzie nie ma prostaczków?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > [...]a gdzie nie ma w prostaczków?Tam, gdzie nie ma Ciebie??? 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | > >[...]a gdzie nie ma w prostaczków?> Tam, gdzie nie ma Ciebie??? Osobista wycieczka, niewybredna i niegodna MAM. > fides ex necessitate esse non debetŁacina nne poprawi wrażenia. -
|
|
 | 6 na 6 | Pontifex Maximus (3006 punktów) | |
|
 | | Startreck | >> a wszyscy uczestnicy na >>spotkaniu przejawiali do religii stosunek oczywiście negatywny. Dzięki temu nie było niepotrzebnej >>dyskusji czy religia jest dobra czy zła, ponieważ w środowiskach ludzi myślących oczywiste jest, że raczej nic dobrego nie przynosi. Za to oprócz wspaniałej solidarności przeciwko ciemnocie ...
>Do prześladowań już blisko. > Czy jestem jedynym człowiekiem na tym forum który dostrzega pozytywne i negatywne aspekty religii?
Widzę, że muszę się odnieść do tego jakże niedojrzałego postu, dla dobra tego człowieka , która widzi pozytywne aspekty wiary, które są niestety tylko manipulacją Kościoła. Zakładam, że chodzi o utylitarną stronę religii, sam tak kiedyś myślałem, czyli straszak + pocieszenie + pogodzenie się z losem. Otóż to wszytko to jedna wielka manipulacja. Spójrzmy na fakty - czy ludzie są dobrzy ze względu na istnienie Boga? Pozornie można myśleć, że tak, ale kiedy pojedzie się do Szwecji czy Finlandii można zrozumieć, że w ateistycznej Skandynawii można zostawić otwarty samochód na ulicy i nikt go nie zwinie, w katolickiej Polsce niestety nie jest tak dobrze. Czyżby 8 lat przymusowej religii w podstawówce nie przyniosło żadnych efektów? Jak widać więc to nie żadne gusła powodują, że ludzie są dobrzy tylko to wynik racjonalnej kultury prawnej i dobrej polityki gospodarczej. Wystarczy pojechać do Czech, Francji czy Anglii żeby zrozumieć, że religia jest do niczego niepotrzebna, bo nie brak tam bardzo wielu dobrych, normalnych ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z Kościołem ani żadną wiarą. A co do pocieszenia i pogodzenia się z losem, które daje religia to trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czy lepiej jest czasami przemęczyć się w życiu i podjąć walkę z przeszkodami czy poddać się i powiedzieć, że to sukces Boga?
|
|
|  | -1 na 1 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | > w ateistycznej Skandynawii można zostawić otwarty samochód na ulicy i nikt go nie zwinie, w katolickiej Polsce niestety nie jest tak dobrze.> Oczywiście, i kto jest winien? Moim zdaniem winni są złodzieje, a twoim?> Jak widać więc to nie żadne gusła powodują, że ludzie są dobrzy tylko to wynik racjonalnej kultury prawnej i dobrej polityki gospodarczej. Wystarczy pojechać do Czech,www.youtub(*)?v=h2qgpZL4_U0&feature=relatedwww.youtube.com/watch?v=5SkvGmFakdM
|
|
| |  | | Startreck | > > w ateistycznej Skandynawii można zostawić otwarty samochód na ulicy i nikt go nie zwinie, w katolickiej Polsce niestety nie jest tak dobrze.> > Oczywiście, i kto jest winien? Moim zdaniem winni są złodzieje, a twoim?Wychowywani w konkretnej kulturze! Prawda?  I przyznaj raję bo ten argument Ciebie ścina, że to nie w ateistycznej Skandynawii, ale w katolickiej Polsce mamy tylu złodziei, co oznacza, że 8 lat religijnej katechezy podstawówki, bierzmowania, komunie, święta nie ma znaczenia. Kultura czy jak wolisz religia katolicka nie ma żadnego znaczenia, szczególnie wtedy kiedy jest narzucana tak jak dziś w Polsce względnie przez prawo, ale przede wszystkim w praktyce przez ciemnogród. A zauważ obrońco, że przy okazji tej bezwartościowej argumentacji której bronisz ktoś nieźle zarobił kosztem milionów niewinnych ludzi.
|
|
| | |  | 2 na 2 | czaplicka (5782 punktów) | Moja ciotka mówiła-złodziei nie ma, ludzie sami kradną
|
|
| |  | | Startreck | Poza tym jeszcze jedno. Nie zacząłem tego wątku, żeby polemizować z takimi jak ty, uważających się za inteligentnych, oświeconych zauważających więcej od innych, tylko po to, aby poznać główne motywację tego co jest oczywiste, wśród ludzi myślących podobnie, którzy swoje opinie budują na faktach, a nie na wierze czy wyciętej z kontekstu propagandzie. Odpisałem Tobie z dobrego serca, bo widzę, że twoje wypowiedzi i to co mi rekomendujesz z youtuba pokazuję, żeś mało na tym świecie widział i mało wiesz. JESTEŚ PODATNY NA UWIERZENIE W COŚ BEZ RZETELNEJ WERYFIKACJI FAKTÓW!!!!! Podatny na manipulację i myślący, że przez to widzi więcej. Człowieku pomyliłeś fora! Weź idź do jezuitów albo katolików.pl czy jak tak ta błazenada się nazywa i utwierdzaj się z tą ciemną trzodą w oderwanych od faktów i wyciętych z kontekstu spostrzeżeniach, a tu napisz dlaczego jesteś niechętny religii, a jeżeli nie masz takiej potrzeby to przeczytaj tytuł tego wątku i zastanów się czy twoje posty mają jakąkolwiek wartość merytoryczną dla tej listy. Nikt tobie nie broni nawracać, zarabiać na tym, albo dać zarobić kapłanom pedofilom lub prymitywom kapłanom, którzy wstąpili do seminarium żeby tylko uciec z nizin społecznych, a przy okazji niszczyć ludzi i robić to niby pod pretekstem polemiki, ale nie w tym wątku!!!!!!!!
|
|
| | |  | Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | Oddajmy na chwilę głos Tołstojowi, ten dureń naćpany wiarą napisał: Religia, która nie ma nic do zaoferowania, wystawia weksle na życie pozagrobowe. Ty mówisz o tym zjawisku, o zaniku uczuć metafizycznych bez których religia jest wiarą w pustkę, w nic, jest schematem godnym potępienia. Zapominasz przy tym, że obecnie największą wartość mają pieniądze (Dziwne, jak wszyscy ukrywamy, że jednym z głównych motorów naszego życia są pieniądze- Tołstoj). W Norwegi, czy Szwecji ludzie się o nie nie martwią nie muszą więc kraść, ale żeby zobaczyć jak naprawdę żyją spróbuj dostrzec drugą stronę medalu. Norwegia nie jest rajem i opowiada o tym świetny film pod tytułem Kłopotlliwy człowiek.Jest to Orwellowska wizja bezosobowego, wyjałowionego świata w którym religią jest nowoczesny dizajn. Filmy Bergmana są z kolei przykładem na to, że nie taka piękna Szwecja jak ją malują. Godnym polecenia w tym temacie jest też francuski film Klasa. O propos szkoły i lekcji religii, w PRL takich lekcji nie było, i co? Fajnie było? Nie jestem za tym by nauczać religii w szkole, ale też nie winie tych lekcji za całe zło tego świata. W u mnie w liceum wszyscy na te lekcje chodzili, wszyscy też stosowali prezerwatywy, robili zakupy w niedziele, część popierała eutanazje i aborcje...Jak widzisz, nie każdy jest podatny na indoktrynację. Ale też może moja szkoła czymś się różniła od innych... O ile spomiędzy moich słów wyziera gorycz, i co wrażliwszy człek widzi to jasno, o tyle twoje ociekają jadem i póki tak będzie, nie mam zamiaru z tobą dyskutować, tak samo jak nie dyskutuje z innymi ortodoksami.
Ps. Nie jestem katolikiem, nie praktykuje żadnej religii, ba! nawet w Boga nie wierzę! Słucham swego dajmoniona, ale to inna sprawa.
|
|
| | | |  | | Startreck | A propos Tołstoja to polecam Myśliciele rosyjscy Berlina wtedy zrozumiesz w jak wielkeim problemie żył przez całe życie Tołstoj. Myślę że nikt tego tak genialnie nie przedstawił jak Isaiah Berlin. A odnośnie mojej oceny Twojej osoby , może poszedłem za ostro i szczęśliwie nie aż tak tranie . Pozdrawiam
Nie błądzić znaczy nie żyć
|
|
| | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Plus. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | >Plus. Dziękuję Zbyszku. Twoje plusy karmią mego ducha.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | czaplicka (5782 punktów) | Myślę, że sie powtarzam.Wszędzie są ludzie i ludziska.Ale dobrze by było, żeby nasze społeczeństwo było takie jak szwedzkie czy duńskie( o Norwegii się nie wypowiadam -nie byłam). Ludzie życzliwie nastawieni do świata, uczciwi, pracowici.Taki obrazek ze Skatu(urząd podatkowy, przy okazji magistrat i co tam jeszcze) w Esbjergu.Na korytarzu obrazki- można uznać za śmiałe akty lub nawet pornografię), żałowałam, że nie mam aparatu.Dalej na parapecie jakieś miski z kolorowymi koralikami- może jakaś ozdoba.Wychodzi Duńczyk z tablicą rejestracyjną pod pachą, okazuje się ze to mosiężne śrubki i kolorowe nakrętki. Odlicza, ile potrzebuje, i wychodzi.Jak pomyśle, ile zawsze jest problemu z tablicami u nas- a tam urząd dba o klienta.Z drugiej strony nikt nie wezmie więcej niż mu potrzeba.Też widziałam samochody z kluczykami w środku, rowery zostawione pod sklepem.Długo tak nie będzie- za dużo muzułmanów i Polaków. Mam nadzieję, że nie popełnią tego błędu co Anglicy. Z nimi ten ból, że mając łagodny anglikanizm, nie wyrobili sobie odporności na religię, i są bezradni w stosunku do agresywnych wyznań.Więc dopuszczają szkoły wyznaniowe(finansowane przez państwo) oraz rozstrzyganie sporów między muzułmanami przez sądy koraniczne. Dlatego zgadzam się z tymi, którzy mówią(P.Mironowicz) że przyczyną złej sytuacji w Anglii jest zbytni liberalizm.Tak, liberalizm, ale wobec religii.Proszę mnie zle nie zrozumieć -nie uważam, że wszystkie rozumy pozjadałam.Piszę o tym, co sama widziałam. Wracając do lekcji religii- w czasach PRl-u chyba był większy przymus niż teraz.Oczywiście społeczny.Na religie chodziły wszystkie dzieci, od przedszkola.W mojej klasie nie chodziła jedna koleżanka- wszyscy jej zazdrościli.Księży prowadzących religię wszyscy się bali- pamiętam wypadki bicia, głównie chłopców.O nic się zapytać nie wolno było- ja nie mogłam nic z tej religii pojąć, i przyznaję, dalej nie pojmuję, choć tępa nie jestem.W każdym razie już jako dziecko czułam, że ktoś mi ciemnotę wciska.
|
|
| | | | |  | | Nowicki (58 punktów) | >Księży prowadzących religię wszyscy się bali- pamiętam wypadki bicia, głównie >chłopców. Racja, osobiście w podstawówce tylko raz widziałem rękoczyn i to akurat w wykonaniu księdza. Kolega gadał, ksiądz podszedł i przywalił mu dziennikiem. Kolega uderzył nosem w kant stołu, poleciała krew, ksiądz zniknął ze szkoły, ale wątpię by odpowiedział za swój czyn przed sądem. Racją też jest, że kilkanaście lat temu to był prawdziwy religijny terror w szkole, na religii po prostu trzeba było być, a niedopuszczenie do komunii to był prawdziwy dramat dla całej rodziny.
Pozdrawiam Andrzej
|
|
| | | | | |  | | czaplicka (5782 punktów) | ja na religię chodziłam w latach sześcdziesiątych-siedemdziesiątych.
|
|
| | | | |  | | w-o-w-o (692 punktów) | Uzupełnię Twoją wiedzę o Norwegii. Tam jest jeszcze lepiej.
|
|
| | | | | |  | | skaa (60 punktów) | >Uzupełnię Twoją wiedzę o Norwegii. Tam jest jeszcze lepiej.
Lepiej - czyli jak? a ja wcale nie uważam, że w tych Norwegiach itp ludzie są az tak dobrzy... Lepszych spotkałam na Wschodzie... - a to tak na marginesie... pozdr.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W słabo zaludnionym bogatym kraju niektóre rzeczy są znacznie prostsze.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | skaa (60 punktów) | > W słabo zaludnionym bogatym kraju niektóre rzeczy są znacznie prostsze. pewnie i tak - ale wcale to nie oznacza że ludzie są lepsi, lepsi sa tam, gdzie dzielą się, sami niewiele mając... ale chyba nie o tym ten wątek...  pozdr.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie znam zbyt wielu Skandynawów, więc nie mogę tutaj nawet dzielić się takimi prywatnymi impresjami, które i tak mają tylko czysto subiektywną wagę. Natomiast owszem, w Indiach natknąłem się na bardzo wielu biednych i niezwykle sympatycznych ludzi  .
|
|
| | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >W słabo zaludnionym bogatym kraju niektóre rzeczy są znacznie prostsze.
Nic ująć - dodałbym tylko, że każdy kraj może zadbać o odpowiednie dla siebie zaludnienie (które prosto się przekłada na bogactwo/'na głowę')
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To prawda. W wielu biednych krajach szalony przyrost naturalny jest ogromnym problemem.
|
|
|  | 1 na 1 | Pechowy Pe (4 punktów) |
>Widzę, że muszę się odnieść do tego jakże niedojrzałego postu, dla dobra tego człowieka , która widzi pozytywne aspekty wiary, które są niestety tylko manipulacją Kościoła.
Panie Startreck, dwie rzeczy: 1. czy tylko na podstawie stosunku do religii jesteś w stanie powiedzieć o kimś "niedojrzały", czy taki stosunek do religii uważasz za coś, co powinno się leczyć? W takim razie sam żeś hipokrytą. 2. mówisz w końcu o wierze, czy dominującym w Polsce kościele katolickim? Ba, pisząc "Kościół", miast "kościół" - co wyrażasz? opinię pragniesz wysłowić o wspólnocie i idei jednoczenia, czy klerze naszym polskim zgnuśniałym? Niejasne to dla mnie. Zaś o Tobie znów mogę śmiało mówić - hipokryta.
>Zakładam, że chodzi o utylitarną stronę religii, sam tak kiedyś myślałem, czyli straszak + pocieszenie + pogodzenie się z losem. Otóż to wszytko to jedna wielka manipulacja.
Co jest manipulacją? Ceny w KFC też nią są. Są ludzie, którzy CHCĄ w to wierzyć, tak łatwiej im żyć, łatwiej nie dostrzegać szarości rzeczywistości, w której nie ma żadnych świętości. To zwykła próba ucieczki od podłości ludzkiej - na tyle prosta, że nie przeszkadza skupiać się nad tym, co do garnka włożyć.
>Spójrzmy na fakty - czy ludzie są dobrzy ze względu na istnienie Boga? Pozornie można myśleć, że tak, ale kiedy pojedzie się do Szwecji czy Finlandii można zrozumieć, że w ateistycznej Skandynawii można zostawić otwarty samochód na ulicy i nikt go nie zwinie, w katolickiej Polsce niestety nie jest tak dobrze.
Tu faktów nie ustalisz. Ludzie wierzący są źli i dobrzy, ludzie niewierzący także. Finlandia? Przytoczone fakty nie mają nic wspólnego z religią. Zauważ, że w religijnej stosunkowo Szwajcarii również możesz zostawić samochód z drzwiami otwartymi. To efekt deptania po nas, małych polaczkach, przez setki lat, a później braku szacunku dla pracy, której się nie straci i której owoce przeje wielki brat ze wschodu. Winni jesteśmy sami braku szacunku wzajemnego. Polityka ma tu większe znaczenie, nawet media - banda nawiedzonych parweniuszy, którzy słysząc "czwarta władza" oddają fekalia we własne portki ze szczęścia i tropią patologie nawet tam, gdzie ich nie ma.
> Czyżby 8 lat przymusowej religii w podstawówce nie przyniosło żadnych efektów?
Jak widać, 12 lat (zakładam, że masz co najmniej maturę) języka ojczystego też nie dało wielkich efektów, co widać po Twojej interpunkcji bardzo dobrze. Jeszcze jakiś argument?
>Jak widać więc to nie żadne gusła powodują, że ludzie są dobrzy tylko to wynik racjonalnej kultury prawnej i dobrej polityki gospodarczej.
Pokaż mi racjonalną kulturę prawną. W wychwalanej przez Ciebie Skandynawii tak samo jest cenzura sieci, alkohol cholernie drogi, a przede wszystkim - znacznie mniejsze zagęszczenie ludności (ergo - pewnie wszyscy znają swoich sąsiadów), lepsze jej wykształcenie i "zagospodarowanie". To cechy państw, których spokoju nie naruszał co dekadę chojrak z ambicjami władcy wszechświata. A wśród nas, brudnych pijaczków (nie czarujmy się, taka była większość polaków, zwłaszcza szlachta) co i rusz jakiś spory rozpoczyna.
>Wystarczy pojechać do Czech, Francji czy Anglii żeby zrozumieć, że religia jest do niczego niepotrzebna, bo nie brak tam bardzo wielu dobrych, normalnych ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z Kościołem ani żadną wiarą.
Kto powiedział, że Czechy, Francja czy Anglia są państwami laickimi? Czytaj dobrze, zwłaszcza historię. Poznaj kulturę. Zapewniam Cię - większość Czechów co niedzielę chodzi do kościoła. Z tym, że większość z chodzących to protestanci.
>A co do pocieszenia i pogodzenia się z losem, które daje religia to trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czy lepiej jest czasami przemęczyć się w życiu i podjąć walkę z przeszkodami czy poddać się i powiedzieć, że to sukces Boga?
Kto mówi o poddawaniu się? Nawet w katolicyzmie - czy jesteś pewny, że klechy uczą wyłącznie pokory w znoszeniu cierpienia i uległości wobec słów ichnich natchnionych niby przez Boga? Widocznie te 8 lat w podstawówce regularnie opuszczałeś.
Moje zdanie: religia jest jak najbardziej dobra. Niepokoje społeczne tych mniej wyposażonych są hamowane, ci bardziej wyposażeni wiedzą, że często nie warto. Poza tym człowiek inteligentny - głupio brzmi Twoje twierdzenie, że inteligent wierzący to oksymoron - w religii znajdują motywację nie tylko do bycia dobrym, ale często do życia w ogóle.
Żeby nie było - jestem ateistą.
|
|
| |  | 5 na 5 | i.czaplicka (5782 punktów) |
> > Zapewniam Cię - większość Czechów co niedzielę chodzi do kościoła????
|
|
| |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Poza tym człowiek inteligentny - głupio brzmi Twoje twierdzenie, że inteligent wierzący to oksymoron... Człowiek, który w życiu codziennym nie ma wątpliwości, iż facet skaczący z dachu spada na ziemię, ale wierzy, że w kościele to prawo przestaje obowiązywać przy pomocy zaklęć, i potrafi te dwie "prawdy" doskonale w mózgu pogodzić - jest co najmniej schizofrenikiem. Co oczywiście inteligencji nie wyklucza.
> - w religii znajdują motywację nie tylko do bycia dobrym, ale często do życia w ogóle. Błąd tej tezy tkwi w egzotycznym założeniu, że motywacja zastępcza nie może być zastąpiona inną.
>Żeby nie było - jestem ateistą. To też motywacja?
|
|
 | 4 na 4 | czaplicka (5782 punktów) | Z tym absolutem to zgoda.Ale czy to koniecznie musi być bóg? Ja najpierw się gapiłam jak głupia na ten księżyc(Dlaczego Księżyc tak się ciekawie obraca? w dziale nauka) potem przeczytałam wszystkie posty i znów się gapiłam.Głosu nie zabrałam- nie znam się. Dla mnie właśnie religia(konkretnie katolicyzm, w którym byłam wychowana) to odebranie całej cudowności świata- nie zadawaj głupich pytań, jest w niebie Bóg który itp, A dlaczego? A bo tak.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dobrze to ujęłać - "odebranie całej cudowności świata". Co ciekawe, owo złodziejstwo nazywa się częstokroć "uduchowieniem" i przeciwstawia "płytkiemu materializmowi" osób, które świat badają i się nim zachwycają.
|
|
7 na 7 | Piątkowski (5131 punktów) | Mnie osobiście przeszkadza nachalność religii w każdej dziedzinie życia... od świata polityki po prywatne sypialnie... i to, że ciągle trują o śmierci, potępieniu, karze zamiast cieszyć się tym krótkim okresem jaki jest nam dany przez matkę naturę tu i teraz... czasem mam wrażenie, że to wspólnota pesymistów/niedoszłych samobójców którzy tylko czekają na rychła śmierć... ewentualnie grupa nieudaczników, którzy łudzą się, że po śmierci będzie kolejny "Level z bonusem"... Często wierzący pytali czy jako ateista boje się śmierci... może nie tyle śmierci się boję, co sposobu w jaki to się stanie, a ci ludzie całe życie boją się "żyć" i boją się tego, że być może jest coś po śmierci co mogło by być torturą po wsze czasy... myślę że jako ateista mam większy komfort w tej sytuacji... przynajmniej staram się wykorzystać na maksa czas jak przede mną...... tyle mówi się o wolności, prawach człowieka , samostanowieniu, a człowiek wierzący w jakąkolwiek religię sam na ochotnika zniewala swój umysł, a czasem i ciało... w dodatku miesza do tego innych ludzi (konkordat, chrzty gdy jest się niemowlęciem, zakazy aborcji, eutanazji itp)... Religia to okrutna forma zniewolenia... bo nie ma fizycznych krat i kajdan które by można łatwo pokonać, za to są w psychice i skutecznie niszczą czyjeś życie... jak rak, toczy powoli człowieka ku upadkowi i pociąga za sobą jego bliskich...
|
|
 | | Startreck | >skutecznie niszczą czyjeś życie... jak rak, toczy powoli człowieka ku upadkowi i pociąga za sobą jego bliskich...
To jest doskonałe spostrzeżenie którego nie napisałem na początku tej listy, ale również bardzo mnie to denerwuję. Być może to jest jeszcze gorsze niż hipokryzja, która jak widzę jest numerem jeden motywów, aby powiedzieć STOP religii. Religia wpływa na życia bliskich osoby wierzącej. I sam widziałem takie tragedię, kiedy np: osoba, która jest świetnie wykształcona, pogodna, pragmatyczna, nastawiona na rozwój pod wpływem bezwartościowej religii naglę zaczyna się egzaltować cierpieniem, ograniczeniem, zaczyna żyć w świecie lęku i uważa, że to jest najdoskonalszy wybór jej życia. Ale to jest tylko część tragedii. Prawdziwa zaczyna się dopiero w życiu jej bliskich. Kiedy wartości, które do tej pory były podstawą relacji nagle przestają mieć znaczenie, kiedy normalna miłość zostaję zastąpiona miłością religijną, kiedy bliscy muszą tolerować nowych " przyjaciół" osoby wierzącej, którzy są najczęściej ludźmi niestety bardzo tępymi i zarazem zaczynają górować intelektualnie nad kimś komu w najmniejszym stopniu nie dorastają intelektualnie, stając się przewodnikami wiary. Oczywiście z czasem wychodzi, że całe te nawracanie sprowadza się tylko do pieniędzy, aby pozyskać sponsora, kogoś kto może wpłacić, załatwić i dla kapłanów czy ich podwykonawców nie ma znaczenie, że rozsadzą czyjeś relacje rodzinne budowane latami, dla tej bezwartościowej grupy liczy się tylko nawrócenie, które jest emanacją albo pazerności albo totalnej tępoty.
|
|
11 na 11 | Pontifex Maximus (3006 punktów) | > Ja chciałbym po prostu zobaczyć za co głównie większość nie akceptuję i> nie chcę mieć nic wspólnego z religią.Każda religia gdy jest mała, gdy jest mniejszością to zabiega o względy zwykłych ludzi, pokazuje jaka to jest dobra pomijając milczeniem istotne kwestie. Trwa to do czasu aż rozrośnie się i stanie większością społeczeństwa. Potem się zaczyna: zakaz tego zakaz tamtego ale już prawem, pod groźbą kary np. więzienia albo grzywny. Przypomnijcie sobie jak było u nas. Po upadku komuny było jeszcze normalnie a potem się zaczęło: religia - do szkół bóg - do konstytucji aborcja - zakaz krzyże - na ściany kapelani - w jeden dzień generałami in vitro - czekamy poza tym: ksiądz na apel do szkoły, do tv, nałukowcy cuda ogłaszają Nietrudno się domyślić, że religia w Polsce - gdyby się temu nie sprzeciwić - poszłaby dalej a więc jeszcze dalsze zmiany w Konstytucji, w prawie karnym (patrz art 196!). Nie raz już była mowa o chęci usunięcia pewnych zapisów w Ustawie Zasadniczej. Domyślam się, że chodzi o preambułę ("My naród polski wierzący w Boga (...) jak i nie podzielający tej wiary..."). Potem by się zmieniło na "My naród katolicki..." wszak określenie "wierzący" Kościołowi też się nie podoba - nie wskazuje jednoznacznie na katolicyzm a religie są jeszcze inne w Polsce. Kościół katolicki jest bardzo przebiegły, kto zna historię to pamięta jak zmieniał często zdanie w zależności od potrzeb, raz było "Czyja władza tego religia" (kościół mniejszością) a później "Bo większość w naszym kraju to katolicy". (Do tych, którzy udają wierzących: Sprubójcie się wyrwać z rodzinnej religijności. Powiedzcie, że nie dzielicie się opłatkiem, że nie chrzcicie dziecka, nie posyłacie do komunii - zobaczycie tolerancję). Dlatego religia jest niebezpieczna gdy się zbyt upowszechni. Racjonaliści są też po drugiej stronieNie klękamy przed bakterią
|
|
7 na 7 | Nulka B. (25 punktów) | Moja lista absurdów religii katolickiej z którymi osobiście się spotkałam  1. Uunąć ciąży nie można, bo to człowiek ale pochować poronionego dziecka na "poświęconej" ziemi i z honorami nie można, bo to płód nie człowiek (autentyczna historia) 2. Nauki przedmałżeńskie  ....................... 3.......prowadzone przez księży i zakonnice  4. Tzeba swoje dzieci posyłać na religię i do komunii choćby z tego względu żeby inne dzieci im nie dokuczały, zamiast uczyć katolickie dzieci miłości do bliźniego (która jest przecież jedną z doktrymn chrzescijaństwa) 5. i mój ulubiony!!! Milion tysięcy złotych cielców w postaci pomników JP II dla człowieka który gardził posągami i chciał żywych pomników..... bez komentarza. Nie jestem jakąś szczególną fanką Jana Pawła II no może poza jego poezją ;P ale chodzi o sam fakt tego pomnikowego szaleństwa. Można też pod to podpiąć fakt budowania takich śmieci jak Licheń dla Boga, który nie mieszka w świątyniach i pałacach tylko w człowieku. Można za to było wybudować albo odremontować szpital i nazwać go imieniem Najświętszej Marii Panny albo jakiegoś innego świętego jeżeli miałaby taka instytucja ratować ludzkie życie to niech się nazywa jak chce i widać byłoby przynajmniej to miłosierdzie chrześcijan!!! ufff... ale się wkurzyłam. mogłabym do wieczora tak wymieniać ale zepsułabym sobie humor pozdrawiam
|
|
 | -1 na 1 | Adrian Sadura (0 punktów) | Tak, Karol to był równy gość, chociaż katolicy zdają się nic nie rozumieć z tego, czego nauczał (mówię o ogóle), wiersze czytałem pobieżnie, za to spodobała mi się jego książka "Wstańcie, chodźmy", no, przynajmniej momentami.
Pozdrawiam was ciu.. czule.
|
|
|  | 7 na 7 | darlove (2804 punktów) | >Tak, Karol to był równy gość, chociaż katolicy zdają się nic nie rozumieć z tego, czego nauczał (mówię o ogóle), wiersze czytałem pobieżnie, za to spodobała mi się jego książka "Wstańcie, chodźmy", no, przynajmniej momentami. >Pozdrawiam was ciu.. czule.
Adrian, Karol to NIE był równy gość. Gdyby był równy, to by zrobił raz-dwa porządek z pedofilami w swoich szeregach. On zrobił coś obrzydliwego. Kazał zamiatać brudy pod dywan tak długo, jak tylko się dało. Zrobiono wielką krzywdę tysiącom dzieci. DZIECI. A on o tym wiedział. To raz.
Po drugie, Karol niczego nowego nie wymyślił. Wszystko, co trzeba wiedzieć i co wystarczać powinno chrześcijaninowi, powiedział Jezus.
Po trzecie, jaki przywódca, tacy wyznawcy...
To chyba wystarczy.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| |  | | pavvel (8272 punktów) | >Karol to NIE był równy gość. Gdyby był równy, to by zrobił raz-dwa porządek z pedofilami w swoich szeregach. On zrobił coś obrzydliwego. Kazał zamiatać brudy pod dywan tak długo, jak tylko się dało.
Podobno to Stanislavo D. takie sprawy zręcznie przed Karolem ukrywał. Papież był dość przewidywalny, więc łatwo było nim manipulować. Przecież nie usiadł sobie przy komputerze i nie sprawdził co w świecie się dzieje. Być może wiedział tylko tyle, ile mu powiedziano.
Jest parę rzeczy, które mi się u JPII nie podobały, ale akurat ten zarzut może być chybiony.
|
|
| |  | 2 na 2 | Ysobeth nha Ana (291 punktów) | Ja Karolowi pamiętam inne "zamiatanie brudów" - stanowisko wobec kobiet z obozów w dawnej Jugosławii, które przetrzymywane tam i regularnie gwałcone powinny były po wyzwoleniu, jego zdaniem (świętym dla katolików) donaszać te ciąże powstałe z niewyobrażalnego cierpienia - bo "dziecko" jest niewinne i jest dzieckiem już od zetknięcia plemnika z jajeczkiem... Pamiętam mu też kazania do Indian w Nowym Świecie, pełne zadowolenia z doprowadzenia ich przodków do "świętej wiary" - z całkowitym pominięciem metod, jakimi się to doprowadzanie odbywało: mordów, tortur i wypalania poprzednich wierzeń (wraz z całą kulturą przy okazji) ogniem i mieczem... Ogólnie mam nieboszczyka za charyzmatycznego dyktatora, który cofnął KK w dostosowaniu do współczesności o dobrych kilka dziesięcioleci. 
I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) | > Ja Karolowi pamiętam inne "zamiatanie brudów" - stanowisko wobec kobiet z obozów w dawnej Jugosławii, które przetrzymywane tam i regularnie gwałcone powinny były po wyzwoleniu, jego zdaniem (świętym dla katolików) donaszać te ciąże powstałe z niewyobrażalnego cierpienia - bo "dziecko" jest niewinne i jest dzieckiem już od zetknięcia plemnika z jajeczkiem...> Pamiętam mu też kazania do Indian w Nowym Świecie, pełne zadowolenia z doprowadzenia ich przodków do "świętej wiary" - z całkowitym pominięciem metod, jakimi się to doprowadzanie odbywało: mordów, tortur i wypalania poprzednich wierzeń (wraz z całą kulturą przy okazji) ogniem i mieczem...> Ogólnie mam nieboszczyka za charyzmatycznego dyktatora, który cofnął KK w dostosowaniu do współczesności o dobrych kilka dziesięcioleci.  > I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.Już samo wyświęcenie Alojze Stepinaca wystarczy, o czym już zresztą pisałam,żeby cały mój szacunek do tego pana zniknął jak sen jaki złoty. www.racjonalista.pl/forum.php/s,148243P.S. Co do poezji, to też mam swoje zdanie - ani to Leśmian, ani Tuwim, ani nawet Zechenter - grafoman zresztą. Zachwyca mnie natomiast poezja ks. Twardowskiego, ale kościół go tez "cuś" nie lubił, więc o nim zapomniano...
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
 | 6 na 8 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Moja lista absurdów religii katolickiej z którymi osobiście się spotkałam  > 1. Uunąć ciąży nie można, bo to człowiek ale pochować poronionego dziecka na "poświęconej" ziemi i z honorami nie można, bo to płód nie człowiek (autentyczna historia)Teraz już można. Jak rodzina nie weźmie poronionego płodu to organizacje katolickie zabierają i chowają z większym ceremoniałem niż dojrzałych osobników. > 5. i mój ulubiony!!! Milion tysięcy złotych cielców w postaci pomników JP II dla człowieka który gardził posągami i chciał żywych pomników..... bez komentarza.Nie jestem taka pewna czy to co napisałaś jest prawdą. JPII był "aktorem" uwielbiał splendor, akceptował "kapliczki" ze swoim wizerunkiem oraz pomniki za życia. Oczywiście, że nie powiedział tego wprost,zwyczajnie się krygował i nie sprzeciwił się zdecydowanie > Nie jestem jakąś szczególną fanką Jana Pawła II no może poza jego poezją ;P ale chodzi o sam fakt tego pomnikowego szaleństwa.To jest dokładnie to co nazywało się kultem jednostki. Nawet grafoman jest seksi.  Kościół katolicki nic nie robi charytatywnie. Za opiekę nad upośledzonymi dziećmi ciągnie kasę od państwa. Jak remont kościoła to do samorządów, państwa, wiernych od siebie nic. Za szkoły wyższe wyższe, wydziały teologiczne - to wszystko na koszt państwa. Przy pomocy korupcji, oszustwa i kłamstwa okradł Skarb Państwa przy pomocy Komisji Majątkowej. Działa jak mafia ,zastraszając urzędników, prokuratorów , sędziów. Wyroki za jazdę po pijanemu, spowodowanie wypadku, molestowanie czy gwałt na nieletnich są dużo niższe niż gdy takie przestępstwo popełni "szeregowy" obywatel.
|
|
|  | 1 na 1 | Nulka B. (25 punktów) |
> Teraz już można. Jak rodzina nie weźmie poronionego płodu to organizacje katolickie zabierają i chowają z większym ceremoniałem niż dojrzałych osobników.Widzisz ja zabrałam swoje dziecko i żadna organizacja mi nie pomogła, a trafiłam na takiego księdza, który mnie prawie wyśmiał, że "cuduję" i z politowaniem kazał mi się uspokoić i odpocząć w domu :/ nie generalizuj droga Alicjo, nie obchodzi mnie jak jest w Warszawie czy w Parzymiechach pisałam o tym z czym sama się spotkałam  > >5. i mój ulubiony!!! Milion tysięcy złotych cielców w postaci pomników JP II dla człowieka który gardził posągami i chciał żywych pomników..... bez komentarza.> Nie jestem taka pewna czy to co napisałaś jest prawdą. JPII był "aktorem" uwielbiał splendor,Czy był aktorem czy nie tego na pewno nie wiesz (sama napisałaś) ani ja chodzi mi o sam fakt hipokryzji nie jego, a jego wyznawców skoro tak podobno go słuchali i wyznawali głoszone przez niego wartości, a nastawiali tego blaszanego badziewia. To, że nie zgadzałam się z jego nauką to nie znaczy, że teraz w ramach luzu będę na nim wieszać psy, bo to już mi lekkim fanatyzmem podaje :/ może jestem dziwna ale nie poddam się tej ogólnej nagonce. >To jest dokładnie to co nazywało się kultem jednostki. Nawet grafoman jest seksi.  wiesz to co się komu podoba to jest kwestia gustu mnie się jego poezja podoba i mam do tego prawo kolejny raz mówię to, że się z nim nie zgadzałam to nie znaczy, że będę go opluwać z każdej strony. W pełni zgadzam się z Tobą, że kościół ciągnie kasę i jest ponad prawem dla mnie to Mafia i to w pełni shierarchizowana.
|
|
|  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >Moja lista absurdów religii katolickiej z którymi osobiście się spotkałam  > >1. Uunąć ciąży nie można, bo to człowiek ale pochować poronionego dziecka na "poświęconej" ziemi i z honorami nie można, bo to płód nie człowiek (autentyczna historia)> Teraz już można. Jak rodzina nie weźmie poronionego płodu to organizacje katolickie zabierają i chowają z większym ceremoniałem niż dojrzałych osobników.To chyba przestaje jednak działać jeśli dziecko doczekało 9 miesiąca ciąży. Fakt - moi znajomi stracili dziecko na kilka dni przed planowanym porodem, zaciśnięta pępowina, urodził się martwy. I co? I ksiądz odmówił pochówku na pobliskim cmentarzu, bo NIEOCHRZCILI! Ciekawe, on naprawdę uważał, że w takim okropnym momencie jedyne, o czym pomyślą to lipny chrzest martwego dziecka! Ma to swój pozytywny oddźwięk - ojciec dziecka zdeklarował się w poglądach, jest fanem Dawkinsa. Gdyby spotkał księdza z sumieniem używanym, może by tak się nie stało.
|
|
4 na 4 | Adrian Sadura (0 punktów) | Ja dodam dziwną fascynację masochizmem i cierpieniem, kult miernoty, oraz kompletny brak zrozumienia istoty ateizmu (gdyż wierzący najczęściej uważają nas za hedonistów bez zasad, dla których wszystko jest pozbawione sensu itp itd). Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Ja dodam dziwną fascynację masochizmem i cierpieniem, kult miernoty, oraz kompletny brak zrozumienia istoty ateizmu (gdyż wierzący najczęściej uważają nas za hedonistów bez zasad, dla których wszystko jest pozbawione sensu itp itd).> Pozdrawiam Tu się też podpisuję. A dodam do tego: konstytucyjne prawo do negowania pytań, jeśli mogą być niewygodne. Do odrzucania faktów, jeśli są niewygodne. Kształcenie fascynującej skądinąd umiejętności podwójnego myślenia. Z jednej strony racjonalna osoba, korzystająca z nauki i ufająca jej, powierzająca jej życie np. w samolocie, odrzuca naukę jeśli ta wkroczy na teren np. pochodzenia człowieka. Próby udowadniania, że to jest złe bo tak i koniec. Dlaczego złe? To nie ważne i nie musisz się nad tym zastanawiać, my wiemy to i to ci powinno wystarczyć.
|
|
13 na 13 | JareckiK (54 punktów) | Stawianie siebie w uprzywilejowanej pozycji.
Ilość gwiazd w galaktyce idzie w setki milionów (niekiedy znacznie więcej), ilość galaktyk we wszechświecie idzie w setki miliardów. Wszystko to stanowi ok 1% widzialnej materii. Twierdzenie że istnieje istota która stworzyła to wszystko, i równocześnie martwi się o życie seksualne człowieka na jednej malutkiej planecie jest niedorzeczne.
|
|
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jestem tak daleko, że niewiele przeszkadza. Pozdrawiam
|
|
| lee666 (73 punktów) | > Wczoraj po jednym, może dwóch ŻywcachA ja myślałem że racjonalizm jest nudny.
|
|
| E.G. | Czy możliwe jest, że kościół dla zysków i przykucia uwagi zrobi wszystko nawet zniszczy życie człowieka doprowadzając go do obłędu? Przecież nie które poglądy religijne powodują, że ludzie zamykają się w "próżni swojej paranoi". Czy księża w dzisiejszych czasach to manipulatorzy ludzkimi umysłami? Dlaczego Kościół pozwala, by szarańcza wtapiała się w ich szeregi? Dlaczego ci, co mówią prawdę są oddalani od ambony? Dlaczego my ludzie dajemy się zmanipulować, zastraszyć zgubnym kazaniom wygłaszanym przez ludzi bynajmniej tak samo ulęgłym prawu zysku jak my?
Proszę się zastanowić, czy BÓG kochając ludzi pozwoliłby na oglądanie cierpienia? Czy jeśli rodzice kochają swoje dziecko to lubią patrzeć jak: płacze, cierpi, a nawet w skrajnych przypadkach dostaje obłędu, czy raczej śpieszą mu z pomocą by jak najszybciej ukoić ból, pragnąc jego szczęścia i codziennego uśmiechu? Nawet samice zwierząt maja instynkt by bronić swoje małe za wszelką cenę. TO, CO JEST W KOŃCU LUDZKIE, A CO BOSKIE? Czy zezwolenie na ból cierpienie, brak, jakiejkolwiek reakcji to normalne?, czy to zamroczenie umysłu?, czy to raczej masochizm, niemal jak w okultystycznym satanizmie? Zawsze złe doświadczenia powodują zahamowania wpędzają świat w paranoje. Walka o lepsze traktowanie, walka o sprawiedliwość sprawia ze świat jest lepszy ze wszyscy czujemy się bezpieczniejsi. Jak rodzice walczą o lepszy byt dziecka, jak samice walczą o bezpieczeństwo swoich małych, tak BOG pragnie naszego Szczęścia? Jeśli Religa tego nie uczy, Jeśli na mszy słyszysz cos innego - np. "nastaw drugi policzek" - to coś jest nie tak. Ludzie my nie powinniśmy być masochistami powinniśmy być miłosierni owszem, ale nie ofiarami. Całe życie jestem ofiarą, to nie daje szczęścia ni mądrości, wręcz przeciwnie zatracasz się przestajesz lubić życie, częściej chorujesz, tracisz szacunek innych a co gorsze do siebie. Jedyne wyjście to walka, o to by Zycie było jak najbardziej sprawiedliwe dla Ciebie, nic nie robiąc w tym kierunku gnijesz we własnej sieci nienawiści. CZY TO JEST BOŻE?????
Sorry, tak jestem osobą wierzącą, ale nie mogę się pogodzić z religią jaką mi wpajano od młodości, a szczególnie już nie mogę słuchać tzw. nawiedzonych kazań.
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Ludzie my nie powinniśmy być masochistami... No to nie bądźcie.
>Całe życie jestem ofiarą, to nie daje szczęścia ni mądrości, wręcz przeciwnie zatracasz się przestajesz lubić życie, częściej chorujesz, tracisz szacunek innych a co gorsze do siebie. Myślę, że dobrze jest zacząć od konsekwentnego zdefiniowania: w której osobie chcesz o sobie myśleć i do siebie mówić - to ułatwi wam komunikację.
|
|
 | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > Czy zezwolenie na ból cierpienie, brak, jakiejkolwiek reakcji to normalne?, czy to zamroczenie umysłu?, czy to raczej masochizm, niemal jak w okultystycznym satanizmie? Zawsze złe doświadczenia powodują zahamowania wpędzają świat w paranoje. Walka o lepsze traktowanie, walka o sprawiedliwość sprawia ze świat jest lepszy ze wszyscy czujemy się bezpieczniejsi. Jak rodzice walczą o lepszy byt dziecka, jak samice walczą o bezpieczeństwo swoich małych, tak BOG pragnie naszego Szczęścia? Jeśli Religa tego nie uczy, Jeśli na mszy słyszysz cos innego -> np. "nastaw drugi policzek" - to coś jest nie tak. Ludzie my nie powinniśmy być masochistami powinniśmy być miłosierni owszem, ale nie ofiarami.To również bardzo niebezpieczny efekt religii, szczególnie naszych rodzimych trendów. Cierpienie jest niezbędne, pozytywne, warto się poświęcić, potem ci się zwróci. W ten sposób podświadomie zachęca się ludzi do trwania w tym stanie, zamiast zachęcić do walki o własne życie. Mamy je tylko jedno i naprawdę nie widzę żadnego powodu, dla którego matka ma narażać życie swoje i dzieci np. tkwiąc w związku z psychopatą / tatusiem. > Całe życie jestem ofiarą, to nie daje szczęścia ni mądrości, wręcz przeciwnie zatracasz się przestajesz lubić życie, częściej chorujesz, tracisz szacunek innych a co gorsze do siebie.Walcz. Życie tu i teraz to jedyne co masz. Drugiej szansy nie dostaniesz. A nigdy nie jest za późno na zmianę. I nie ma sytuacji bez wyjścia. Wiem co mówię
|
|
3 na 3 | darlove (2804 punktów) | W kolejności ważności:
1. Głupota 2. Hipokryzja 3. Kultura śmierci
... choć tak po prawdzie wszystko mieści się w słowie: GŁUPOTA.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
 | | Pontifex Maximus (3006 punktów) | |
|
4 na 4 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Największym absurdem religii jest wiara w boga.
Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie. Lochów twych bezdenne otchłanie Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
|
|
3 na 3 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Największym absurdem religii jest jej żywotność.
|
|
4 na 4 | jkl; (5859 punktów) | Narzucanie innym swoich przekonań poprzez zmuszanie do podporządkowania się religijnemu światopoglądowi, bez jego przyjęcia i akceptacji! To jest skrajna obrzydliwość. Dla Kościoła miernikiem sukcesu nie jest liczba wiernych, lecz liczba posłusznych.
|
|
2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | A ja w tym tygodniu wracałem z uczelni z osobą, która jest osobą silnie wierzącą i w pewnym momencie zaczęła się dyskusja o religii, której wartość merytoryczna była niestety żadna ponieważ każdy argument przeciw był zbywany krótkim "bzdury gadasz". Dziwi mnie jak religia jest w stanie wyprać mózg, zniewolić go, pozbawić krytycyzmu. Zastanawia mnie więc czy osoby wierzące w sposób doktrynalny wręcz fanatyczny można nazwać inteligentnymi ale mam coraz większe wątpliwości.
|
|
3 na 3 | catseye (1381 punktów) | >Ja chciałbym po prostu zobaczyć za co głównie większość nie akceptuję i nie chcę mieć nic wspólnego z religią.
Za to, że religii mamy na tym globie nie wiadomo ile, a każda jest tą jedynie prawdziwą.
|
|
 | | Ysobeth nha Ana (291 punktów) | > >Ja chciałbym po prostu zobaczyć za co głównie większość nie akceptuję i nie chcę mieć nic wspólnego z religią.> Za to, że religii mamy na tym globie nie wiadomo ile, a każda jest tą jedynie prawdziwą.Plus ta Jedyna Prawdziwa (nie)miłościwie u nas panująca propaguje twierdzenie, że każda inna religia jest Tą Właśnie, tylko ubraną w inne rytuały i nazwania 
I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.
|
|
1 na 1 | Jurek (430 punktów) | 1.Pranie mózgów. 2.Destrukcja mentalna. 3.Megapazerność. 4.Obłuda,fałsz,hipokryzja.
|
|
3 na 3 | Mistrz Ironii (138 punktów) | Mnie najbardziej irytuje, a może nawet trochę bawi, to ich rozprawianie na temat zasad/dogmatów i tym podobnym. A to sobie teologowie usuną Otchłań, a to ta święta wniebowstąpiła, a tamta nie... Skłonny jestem rzucić taką żartobliwą hipotezę, że...
LICZBA BOGÓW I SYSTEMÓW WIARY = LICZBA LUDZI - ATEIŚCI.
Pozdrawiam.
|
|
 | | TOBI |
To, co się dzieje w kościele jest nie do zaakceptowania. Księża, choć ludzie tacy jak my według kościelnych reguł, nie mogą żyć w związkach, nie mogą mieć rodzin, a jeśli odchodzą od "masochistycznego kręgu" zostają wykluczeni, są WYKLĘCI. Kościół mówi wybaczajcie sobie na wzajem. Sama zaś instytucja kościoła (przypomnijmy sobie Krzyżaków)od jej początków niszczyła, maltretowała, wywoływała wojny. Chyba Kręgi kościelne wiedzą jednak co robią!!!!(ironia) Ludzie wybaczcie największym manipulatorom naszych czasów. Kościelne zasady mówią: nie róbcie tego, nie róbcie tamtego. Próbują ograniczyć ludzkie umysły i sposób podejmowania decyzji. Posłuchajcie tylko ich uważnie. Za pomocą narzuconych reguł nakazują i zakazują by czerpać z tego zyski, sami przy czym łamią wszystkie zasady. "Nie unoście się dumą" powinno być zmienione na "nie bądźcie hipokrytami". NIE ROZUMIEM JAK DOBRE IDEE I SŁOWA MOŻNA PRZEKRĘCIĆ W TAKI SPOSÓB BY WYKORZYSTAĆ CAŁĄ BOŻĄ IDEE STWORZONĄ DLA LUDZKOSCI PRZECIWKO NIEJ.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:NIE ROZUMIEM JAK DOBRE IDEE I SŁOWA MOŻNA PRZEKRĘCIĆ W TAKI SPOSÓB BY WYKORZYSTAĆ CAŁĄ BOŻĄ IDEE STWORZONĄ DLA LUDZKOSCI PRZECIWKO NIEJ. Tego typu fałszywa idea nigdy nikomu dobrze nie służyła... Księża nie są gorsi od innych wyznawców "idei stworzonych przez boga dla ludzkości"
|
|
|  | | Ysobeth nha Ana (291 punktów) | > NIE ROZUMIEM JAK DOBRE IDEE I SŁOWA MOŻNA PRZEKRĘCIĆ W TAKI SPOSÓB BY WYKORZYSTAĆ CAŁĄ BOŻĄ IDEE STWORZONĄ DLA LUDZKOSCI PRZECIWKO NIEJ.  Dobre idee i słowa zawsze można przeinterpretować na własny użytek. Popatrz tylko, co stało się ze światłą w końcu ideą komunizmu: "każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości". Z Wolnością, Równością, Braterstwem rewolucji francuskiej - powiewającymi na sztandarach nad najkrwawszym terrorem. Człowiek to takie, niestety, paskudne zwierzę, że najlepszy wynalazek potrafi przekształcić na zgubę własnego gatunku. Kto czytał "Trudno być bogiem" Strugackich, to pamięta, jak pomocne cywilizacyjnie urządzenia bywały wykorzystywane w sposób wybitnie niecywilizowany - maszynka do mielenia mięsa na pierogi była używana do wkręcania palców dysydentom i tak dalej...
I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.
|
|
1 na 1 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | -Macie już całkiem fajną listę. Co z nią teraz zrobicie? -Nic. -Acha, tak sobie ponarzekać chcieliście...
|
|
 | | Michał Żelazny (1528 punktów) | Hej, ale Pan to nic a nic nie narzeka? Zupełnie na żaden temat? Coś mu tu hipokryzją zalatuje
|
|
 | 5 na 5 | Ignorancja (4718 punktów) | >-Macie już całkiem fajną listę. Co z nią teraz zrobicie? >-Nic. >-Acha, tak sobie ponarzekać chcieliście...
Chyba nie bardzo rozumiem. Czy to było narzekanie? Moim zdaniem jedynie podzielenie się argumentami dlaczego ktoś przyjął inny światopogląd od wyznawanego przez znakomitą większość. To wbrew pozorom może być bardzo pomocne badanie sondażowe rynku.
Osobiście nie lubię religii za ich zda się nieskończoną elastyczność (pomysłowość) w wynajdywaniu najbardziej pokrętnych tłumaczeń dla nawet najbardziej wymyślnych absurdów. A żenującym, iż tak wiele osób to łyka. Niepojęta tajemnica wiary.
|
|
|  | 1 na 3 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | >>-Macie już całkiem fajną listę. Co z nią teraz zrobicie? >>-Nic. >>-Acha, tak sobie ponarzekać chcieliście... >Chyba nie bardzo rozumiem. Czy to było narzekanie? Tak, w pewnym sensie ten post to było narzekanie na wieczne narzekanie na religie na tym forum. Większość wątków w dziale religiach (i nie tylko) to jałowe narzekania. Nudne to i nic ciekawego, godnego ze sobą nie niesie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Tak, w pewnym sensie ten post to było narzekanie na wieczne narzekanie na religie na tym forum. Większość wątków w dziale religiach (i nie tylko) to jałowe narzekania. Nudne to i nic ciekawego, godnego ze sobą nie niesie. To spadaj "Leonie" minusiński, do ciekawszych zajęć.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ignorancja (4718 punktów) |
>Tak, w pewnym sensie ten post to było narzekanie na wieczne narzekanie na religie na tym forum. Większość wątków w dziale religiach (i nie tylko) to jałowe narzekania. Nudne to i nic ciekawego, godnego ze sobą nie niesie.
Dlaczegóż w takim razie nie zaproponujesz ku przyjemnej odmianie czegoś porywającego? Póki co odnoszę nieprzeparte wrażenie, że Tobie samemu malkontenctwo zdaje się być dosyć bliskim.
|
|
| | |  | 1 na 1 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) |
>Dlaczegóż w takim razie nie zaproponujesz ku przyjemnej odmianie czegoś porywającego? Proponowałem wielokrotnie. >Póki co odnoszę nieprzeparte wrażenie, że Tobie samemu malkontenctwo zdaje się być dosyć bliskim. Dobre wrażenie, ale moje malkontenctwo jałowe nie jest. Socjopatyczne owszem... ale jałowe?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ignorancja (4718 punktów) | >>Dlaczegóż w takim razie nie zaproponujesz ku przyjemnej odmianie czegoś porywającego? >Proponowałem wielokrotnie. >>Póki co odnoszę nieprzeparte wrażenie, że Tobie samemu malkontenctwo zdaje się być dosyć bliskim. >Dobre wrażenie, ale moje malkontenctwo jałowe nie jest. Socjopatyczne owszem... ale jałowe? Coś więcej odnośnie jałowości oraz socjopatii? Nie każ mi się domyślać. Poza tym nie bardzo rozumiem, czego spodziewałeś się na forum o takim profilu? Nie przeszkadza mi, by trzymać się Twej terminologii, mogę więc używać pojęcia "narzekanie". Określiłeś siebie gdzieś, być może na tym wątku jako ateista. Rozumiem, że nie przeszkadza Ci zupełnie sytuacja panująca w naszym kraju, a będąca wynikiem religijnego rozpasania? Czy może się mylę? Jeżeli tak to zdradź mi łaskawco Twój błyskotliwy plan będący choćby cząstkowo antidotum na dosyć uwierającą, przynajmniej mnie, parszywą sytuację.
Chętnie zrewanżowałabym się również pewnym wierszem Różewicza, którego wydźwięk jest zgoła odmiennym od zaprezentowanego przez Ciebie. Niestety w tej chwili dzieli mnie jakieś 900 km od mojej biblioteczki, a za leniwa jestem, by szukać po necie. Zwłaszcza, gdy nie pomnę tytułu owegoż. Może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja przy bardziej sprzyjających okolicznościach.
P.S. Moim zdaniem malkontenctwo nigdy nie jest twórcze, za to łatwo może się przerodzić w zgryźliwość. Proponuję o tym pamiętać.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | Kiedyś przed laty odkryłem dla siebie ten portal jako kopalnie wiedzy wspomagającą moje nie tylko duchowe poszukiwania. Niedawno odkryłem forum i teraz się nieco dziwie bo spodziewałem się większego zróżnicowania poglądów, postaw, ideałów i wierzeń wśród jego użytkowników. Teraz widzę, że większość, to ateiści antyklerykałowie, którzy mają ogromną frajdę w komentowaniu kościelnych skandali i skandalików. W Boga nie wierzę, lecz od typowego światopoglądu ateistycznego dzieli kilka dużych kroków. Mogę się raczej określić jako poszukującego, wiecznego tułacza w świecie idei. Nie pociąga mnie zamkniecie swoich myśli i dążeń w żadnej szufladce, żadnym iźmie a szczególnie nie do przyjęcia jest dla mnie to co nastawione jest anty, a więc i antyklerykal izm. Zraził mnie do antyklerykalizmu (mis)Jonasz i jego Fakty i Kity. Mam traumę. Nie podoba mi się oczywiście sytuacja w polskim kościele i wiele zjawisk związanych z religią poddaje krytyce (fundamentalizm religijny zwłaszcza), ale nie sądzę by wykorzenianie wiary w Boga, ataki, protesty i inne akty zawoalowanej agresji były sposobem na poprawę sytuacji. Moim zdaniem taka bojowa postawa wynika z krótkowzroczności. Nie neguję oczywiście wartości pracy ludzi zaangażowanych tego typu działalność, myślę sobie jednak, że w dzisiejszych czasach o wiele większe znaczenie ma kultura oparta na dialogu a nie wzajemnego zwalczania się.
P.S. Moim zdaniem malkontenctwo nigdy nie jest twórcze, gdy podchodzi się do niego z humorem wtedy zbyt łatwo może się przerodzić w zgryźliwość wszechobecna na tym forum. Proponuję o tym pamiętać. I pamiętaj także, że nie jestem człowiekiem anielskiej cierpliwości i jak mnie co wkurzy to zaraz otwiera się w moim umyśle otworek przez który wycieka żółta, toksyczna ciecz. Niektórzy mają wybitny talent do prowokowania niesympatycznej atmosfery, zwłaszcza gdy rozmówca myśli inaczej (co nie zawsze znaczy gorzej)...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Teraz widzę, że większość, to ateiści antyklerykałowie, którzy mają ogromną frajdę w komentowaniu kościelnych skandali i skandalików.Cud, prawdziwy cud!!! Leon Cabbage przejrzał on oczy!!! Lepiej późno niż wcale!!! A mówią, że cuda się nie zdarzają
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Ignorancja (4718 punktów) | Zacznijmy od tyłu ...
>P.S. >Moim zdaniem malkontenctwo [...] I pamiętaj także, że nie jestem człowiekiem anielskiej cierpliwości i jak mnie co wkurzy to zaraz otwiera się w moim umyśle otworek przez który wycieka żółta, toksyczna ciecz. Och, czyżbyś lekko Panie zagrzmieć raczył? Ostrzeżenie to, czy jednak tylko wyjaśnień ciąg dalszy? Cóż. Cierpliwość nie jest też moją życiową dewizą, ale naturalnie lubię niewymownie, gdy mi się ją okazuje bezgranicznie.
>Niektórzy mają wybitny talent do prowokowania niesympatycznej atmosfery, zwłaszcza gdy rozmówca myśli inaczej (co nie zawsze znaczy gorzej)... Widzisz to właśnie też efekt utraconej cierpliwości, o co w tym kraju nietrudno. I podobnie jak Tobie wylewa się i komuś innemu żrąca substancja. A skupia się wszystko na tych, którzy swoją ...a bo ja wiem, religijnością inicjują i wspierają w znacznej mierze to, co się nam nie podoba. He, he o pomyłki też nietrudno, czego doświaczyłeś na własnej skórze (widziałam, nim zabiorę głos w dyskusji, mam zwyczaj zapoznać się z całością wpisów na wątku - nieraz to dosyć męczące i nie chodzi mi o wzrok). Mnie samą niejednokrotnie jednostki zindoktrynowane religijnie przyprawiają o szewską pasję. Niestety, choć wiem, że to pewnie po części niezbywalna właściwość umysłu i trudno winić niektóre kaleki za ich inwalidztwo, drażni okrutnie brak jakiejkolwiek zdolności do refleksji nad zdawałoby się bardzo rzeczowymi argumentami.
Piszesz o rozczarowaniu z powodu małej różnorodności postaw. Myślę, że przesadzasz. Oczywiście, że pierwszy podział skutkuje w zasadzie tylko dwoma wynikami (wierzący i niewierzący). Na razie (no oprócz może jeszcze agnostycyzmu) nie wymyślono dodatkowych wariantów na tym poziomie. Potem jednak sprawa się komplikuje. Czy za mało obecnej tejże złożoności tu na racjonaliście? Być może. Jednym z powodów jest rzekłabym naturalna synteza pewnych postaw: np. ateizmu i antyklerykalizmu. Jeżeli zaś ubolewasz nad niewystarczającą reprezentacją wierzących w cudowności to przyznam, że mnie to raczej, może nie cieszy, ale podbudowuje. Bardzo możliwym, iż osoby tu bywające z frakcji próbującej analizować otaczający nas świat logicznie i racjonalnie (w znaczeniu przeciwieństwa dla ciążenia ku fantastyce szeroko pojętej) po prostu nieźle sobie radzą w szrankach. Pewnie, że kontrrozmówca nie zostanie najprawdopodobniej przekonany do zmiany swoich poglądów, ale po prostu wyczerpują mu się argumenty. Pozostają tylko ci mający do spełnienia misję, jak np. Miłujący prawdę.Jemu akurat jest ona odległą o całe lata świetlne.
Ja swoim myślom wolę również nadawać nieskrępowany niczym bieg, choć przyznam, że poruszają się one w przestrzeni ograniczonej "ścianami" poza, którymi szaleje absurd. Gdy przedostaje się w moje dymensje staram się go w miarę możliwości niszczyć bezlitośnie. I tu zdaje się różnica między nami zasadnicza. Zwłaszcza, gdy mowa o metodach działania. Pewnie, że nie jeżdżę na manifestacje. Mam raczej awersję do wieców. Uważam jednak, że spolegliwością i kulturą (a raczej fałszywie pojmowaną poprawnością) nie osiągnie się w tym kraju zbyt wiele. Do dialogu zamiast wzajemnego zwalczania potrzebna jest wola po drugiej stronie, a u osób wierzących w boga raczej o nią trudno. Myślę sobie nawet, że to właśnie na nich jako większości spoczywać winna znaczniejsza dbałość o wspomnianą kulturę lub raczej pewną powściągliwość.
I tu przejdę do kolejnego obrazka z wystawy, łączącego sie poniekąd z powściągliwością. Bardzo często osoby wierzące odsłaniają swoje wnętrze, a gdy im się ktoś, mówiąc dosadnie, dobierze do dupy uderzają w krzyk o obrazie uczuć, gwałceniu ich intymności, etc. Pytam zatem grzecznie, czy ktoś im łapki wykręcał w stronę klawiatury?
>a szczególnie nie do przyjęcia jest dla mnie to co nastawione jest anty
także anty-biotyki? Myślę, że ... mógłbyś zrewidować nieco swoje stanowisko odnośnie antyklerykalizmu. Widzisz. Zupełnie nie dziwię się Twemu zniesmaczeniu Kotlińskim. Sama należę do dosyć ... radykalnych krytyków jego poczynań, chociaż jestem raczej pewną, iż nie podzieliłbyś moich zarzutów jakie wysuwam pod jego adresem. Pragnę Cię jednak zapewnić, że na nim nie kończy się, ani nie zaczyna antyklerykalizm. Mam na myśli tu (w Polsce) i teraz, bo przecież nie o czasach Boya Żeleńskiego rozprawiamy.
A co do różnorodności postaw ... może zaskoczyłabym Cię, ale dalszych wynurzeń nie będzie. Przyjmijmy, że znużyłam się pisząc powyższy elaborat.
|
|
| | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Zacznijmy od tyłu ...
Ja wolę od przodu.
>Niestety, choć wiem, że to pewnie po części niezbywalna właściwość umysłu i trudno winić niektóre kaleki za ich inwalidztwo, drażni okrutnie brak jakiejkolwiek zdolności do refleksji nad zdawałoby się bardzo rzeczowymi argumentami.
Przedstaw je. Będą tej samej klasy, co w wątku Bartka Góreckiego? To nie przestawiaj, szkoda mojego czasu na ich czytanie.
>I tu przejdę do kolejnego obrazka z wystawy, łączącego sie poniekąd z powściągliwością. Bardzo często osoby wierzące odsłaniają swoje wnętrze, a gdy im się ktoś, mówiąc dosadnie, dobierze do dupy uderzają w krzyk o obrazie uczuć, gwałceniu ich intymności, etc.
Niby Ty się im dobierasz do dupy i gwałcisz? No, no!
>A co do różnorodności postaw ... może zaskoczyłabym Cię, ale dalszych wynurzeń nie będzie.
To mnie akurat nie dziwi.
>Przyjmijmy, że znużyłam się pisząc powyższy elaborat.
Jak ja czytając.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:[cytat]Teraz widzę, że większość, to ateiści antyklerykałowie, którzy mają ogromną frajdę w komentowaniu kościelnych skandali i skandalików. [/cytat] Jestem ateistą, ale nie uważam się za antyklerykała. Uważam, że kapłana tworzą wierni, którzy nie są "lepsi" od niego. Księżom współczuję ich pogrzebania się żywcem w bredni. Niektórzy z nich zaczynają niekiedy myśleć, ale bywa już dla nich za późno. Jak 45 letni mężczyzna, który nie robił nic poza dystrybuowaniem narkotyku wiary, ma wrócić do normalności? Współczuję. Cytat:Mogę się raczej określić jako poszukującego, wiecznego tułacza w świecie idei. Nie pociąga mnie zamkniecie swoich myśli i dążeń w żadnej szufladce, żadnym iźmie a szczególnie nie do przyjęcia jest dla mnie to co nastawione jest anty, a więc i antyklerykal izm. Rozumiem, że jesteś idealistą, który zakłada niezależne od wszystkiego istnienie "świata idei". Nie zgadzam się z taką filozofią. Natomiast to, co zapewne nazywasz materializmem, jest wielobarwne. Na różne zjawiska istnieje wiele poglądów. Uczciwe podejście do rzeczywistości owocuje wielobarwnością sposobów działania. Cytat:Moim zdaniem taka bojowa postawa wynika z krótkowzroczności. Nie neguję oczywiście wartości pracy ludzi zaangażowanych tego typu działalność, myślę sobie jednak, że w dzisiejszych czasach o wiele większe znaczenie ma kultura oparta na dialogu a nie wzajemnego zwalczania się. A dzieci skazane na zabobon ojców to też jest dialog twoim zdaniem? Cytat:>Moim zdaniem malkontenctwo nigdy nie jest twórcze, gdy podchodzi się do niego z humorem wtedy zbyt łatwo może się przerodzić w zgryźliwość wszechobecna na tym forum. Jestem optymistą. Piszę wiersze, nauka inspiruje moją poezję, zaś ich nastrój jest często pogodny i wesoły. Nigdy prześmiewczy, bo ironia wobec gwiazd, lasu, chmur to absurd.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | Odpowiem krótko. Moim zdaniem człowiek nie kieruje się rozumem ale może mu się tak wydawać ponieważ umie posługiwać się logiką a ta podsuwa mu takie rozwiązanie (wprowadzając go w błąd). Uważam iż wszystko co czyni człowiekiem, każdy jego czyn, słowo i gest, każda łza, pogląd i przekonanie, ideał, sposób widzenia świata, preferencje seksualne, rodzą się z podświadomości a rozum nie ma na to co się tam pojawia prawie żadnego wpływu. Jak tylko dotrę do współczesnych badań, które dość jasno (ale nie jednoznacznie) stwierdzają z chęcią je zaprezentuję. Mówiąc poetycko- rozum to dla mnie tylko iskierka w bezgranicznej ciemności.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Ignorancja (4718 punktów) | >Moim zdaniem człowiek nie kieruje się rozumem ale może mu się tak wydawać ponieważ umie posługiwać się logiką a ta podsuwa mu takie rozwiązanie (wprowadzając go w błąd). >Uważam iż wszystko co czyni człowiekiem, każdy jego czyn, słowo i gest, każda łza, pogląd i przekonanie, ideał, sposób widzenia świata, preferencje seksualne, rodzą się z podświadomości a rozum nie ma na to co się tam pojawia prawie żadnego wpływu.
Zahaczasz chyba lekko o Freuda. Ja byłabym ostrożniejsza w tak, moim zdaniem, jednoznacznej klasyfikacji tego, co dzieje się w umyśle człowieka i skutków tegoż. Zwłaszcza, że podświadomość nie bierze się z niczego. Ona jest też zbiorem pewnych bodźców, które do niej dotarły z zewnątrz. Doświadczenie. To, co przeczytaliśmy, przeżyliśmy, zobaczyliśmy itd. No chyba, że przyjąć za prawdziwe poglądy choćby gnostyków. Pewnie wiesz, że z tego powodu (nadmiernej skłonności tego drugiego do mistycyzmu) rozeszły się drogi Freuda i Junga?
>Jak tylko dotrę do współczesnych badań, które dość jasno (ale nie jednoznacznie) stwierdzają z chęcią je zaprezentuję.
Będzie to zapewne interesujące.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | >Zahaczasz chyba lekko o Freuda. Bardzo lekko. > (...) podświadomość nie bierze się z niczego. Ona jest też zbiorem pewnych bodźców, które do niej dotarły z zewnątrz. Doświadczenie. To, co przeczytaliśmy, przeżyliśmy, zobaczyliśmy itd. Nie twierdzę inaczej. >Pewnie wiesz, że z tego powodu (nadmiernej skłonności tego drugiego do mistycyzmu) rozeszły się drogi Freuda i Junga? Tak, wiem to a nawet nieco więcej.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ładnie to ująłeś. Lecz moim zdaniem podświadomość to komputer działający dużo szybciej niż świadomość. To ciągłe obliczenia mózgu - co jest zagrożeniem, co zaś nie, z kim warto się rozmnożyć, gdzie jest bezpiecznie, jak rzucić piłką w cel, które miejsce jest przyjazne aby odetchnąć. Podświadomość to bardzo szybka matematyka mózgu, podobna u wszystkich przedstawicieli naszego gatunku. Świadomość jest tylko nakładką na to biuro obliczeniowe. Do tego dochodzą emocje uzyskiwane drogą "nagrody" i "kary". Liczący mózg wpływa na nasze nastroje na bazie własnych, nieznanych nam świadomie obliczeń. Klamka może przypominać węża, więc mózg stara się, abyśmy się bali. My zaś świadomie zastanawiamy się nad dziwną aurą pomieszczenia w którym się znaleźliśmy. Być może uznasz, że spłycam jakąś fascynującą cię tajemniczość, ale z mojej perspektywy to tak nie wygląda. Te wszystkie atawizmy, sięgające często do gatunków naszych przodków, są dla mnie fascynujące. To czysta poezja natury - pełna grozy, ale też i piękna.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Współczujesz im tego, że są szczęśliwi, bo poznali prawdę/nie mają wątpliwości? Należałoby im raczej zazdrościć. Nie sądzę, by potrzebowali Twojego współczucia. Ja im nie współczuję, sami są sobie winni. Poza tym nie wykluczam, że część z nich to ateiści. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Podam ci taki przykład. Miałem w szkole średniej kolegę, Andrzeja. Był wtedy dużo bardziej wojującym ateistą niż ja. W pewnym momencie swojego życia zakochał się w jakiejś dziewczynie, lecz dostał kosza. Chciał popełnić samobójstwo, na lekcje prawie nie przychodził, więc kumple z klasy nie za bardzo mogli mu pomóc. Po kilku miesiącach zjawił się odmieniony. Był na jakiejś oazie i spotkał księdza, który pocieszył go "Jedynie Słuszną Wiarą". Dziś Andrzej jest księdzem, ja mu zaś współczuję. Natomiast jego ojca duchowego, który wykorzystał w tak NIEGODZIWY sposób kryzys emocjonalny młodego mężczyzny najchętniej wsadziłbym do więzienia. Mam nadzieję, że kiedyś zaistnieje prawo pozwalające na ukaranie takiej przemocy.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Mam kolegę ŚJ, próbowałem go przekonać, zrezygnowałem. > Był na jakiejś oazie i spotkał księdza, który pocieszył go "Jedynie Słuszną Wiarą".Oczywiście, znalazł pociechę duchową, pewnie ksiądz powiedział mu, że "tak chciał Bóg", że wskazał mu drogę. Twój kolega uwierzył w to i stał się księdzem. Ja również określiłem się, dokonałem wyboru ponad trzydzieści lat temu. Nie mogłem pogodzić tego, co słyszałem na lekcjach religii z tym, co słyszałem na lekcjach biologii i historii. > Dziś Andrzej jest księdzem, ja mu zaś współczuję.Nie współczuję mu. W ogóle współczucie jest mi obce, uważam to za typowo chrześcijańską przypadłość, za wyraz hipokryzji. To samo wiara i nadzieja. Staram się unikać tych słów. Wystarczy, że w telewizji pełno ich przy każdej okazji, że są odmieniane przez wszystkie przypadki. Nie wywyższam się ponad innych. Każdy ma prawo do szczęścia na swój sposób. Cieszę się, że jest szczęśliwy(zapytaj go o to przy okazji). > Natomiast jego ojca duchowego, który wykorzystał w tak NIEGODZIWY sposób kryzys emocjonalny młodego mężczyzny najchętniej wsadziłbym do więzienia.Za co - za to, że przekazał mu to, w co sam wierzy? Czy Twój kolega nie posiadał wolnej woli/nie dokonał świadomego wyboru/ miał ograniczoną poczytalność? Ja również przekazałem naszym dzieciom naszą prawdę. Nie oznacza to wcale, że mają tą drogą podążać. Podtrzymuję to, co napisałem. Niestety, my ateiści skazani jesteśmy na wieczne poszukiwanie odpowiedzi, na błądzenie po omacku. Ludzie wierzący, jakkolwiek by ich nie oceniać są szczęśliwi - oni tę "prawdę" poznali. To gwarantuje stabilność emocjonalną i komfort psychiczny/duchowy. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz sporo racji co do współczucia. Ale kolega z klasy, mogłem w sumie coś więcej zrobić, ale akurat matka mi wtedy umarła, więc miałem własne zmartwienia. Tak bywa. Co do szczęścia ludzi wierzących. Powiem szczerze, że szczęście narkomana nie jest zyskane za darmo. Wszystko ma swoją cenę. Dla swojego szczęścia ludzie wierzący starają się nawracać innych, zniekształcają też rzeczywistość. Gdy ogół ludzkości będzie nadal szczęśliwy głównie w tak naćpany sposób, ludzkość szybko przeminie. My z pewnością umrzemy zanim to się stanie, więc w sumie może nas to nie obchodzić, ale mnie trochę obchodzi. Bo czemu nie? Czułbym się lepiej mogąc mieć odrobinę pewności, że nasze prapraprawnuki będą wspanialsze od nas.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | >Dla swojego szczęścia ludzie wierzący starają się nawracać innych,
Pewnie i tak, ale nie zdają sobie z tego sprawy, jak każdy, kto stara się robić coś dla innych (a tak naprawdę dla siebie i swojego dobrego samopoczucia). Przyjaciele nawracają w dobrej wierze. Jestem o tym przekonana. Moi przyjaciele, którzy usiłowali mnie nawrócić, autentycznie się o mnie martwili. Wiem o tym.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tak, mam podobne przemyślenia co do niektórych sytuacji z mojego życia. Ale wydaje mi się, że prawda jest ważna, a jej kompletne odrzucenie i zanużenie się w świecie urojeń nie jest zupełnie niewinne i ma swoją cenę. Myślę o tym zwłaszcza, gdy osoba wierząca, z którą dyskutują (na przykład Vancalar) zaczyna posługiwać się środkami uświęconymi celem. Pojawia się manipulacja. Ciężko stwierdzić na ile świadoma, na ile zaś nieświadoma. Ale jednak jest w niej coś bardzo niemiłego. Coś, czego nie mogę przyjąć ze spokojem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > Tak, mam podobne przemyślenia co do niektórych sytuacji z mojego życia. Ale wydaje mi się, że prawda jest ważna, a jej kompletne odrzucenie i zanużenie się w świecie urojeń nie jest zupełnie niewinne i ma swoją cenę. Myślę o tym zwłaszcza, gdy osoba wierząca, z którą dyskutują (na przykład Vancalar) zaczyna posługiwać się środkami uświęconymi celem. Pojawia się manipulacja. Ciężko stwierdzić na ile świadoma, na ile zaś nieświadoma. Ale jednak jest w niej coś bardzo niemiłego. Coś, czego nie mogę przyjąć ze spokojem.Prawda jest ważna, ale istnieje niebezpieczeństwo, że może okazać się niemiła.  Być może dlatego niektórzy zrobią wiele, aby innych przekonać, a siebie utwierdzić w swojej iluzji. Widocznie iluzja jest na tyle słodka, że nawet gorzki smak manipulacji tej słodyczy nie zagłuszy.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | Możliwe też, że obawiają się prawdy tak bardzo, że wolą tkwić w iluzji. A obawiając się nie mogą poznać smaku prawdy, który może być całkiem znośny. Coś jak irracjonalna fobia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Autografko - ja też to zjawisko rozumiem, ale nie mam powodu, aby je szanować i podziwiać. Za manipulacją zaczyna się przemoc. O różnych odmianiach tej przemocy mówi nam historia. Rozumiem zatem, dlaczego wierzący poddają rzeczywistość manipulacji, ale nie podziwiam tego, ani nie szanuję. Uważam, że jest to zdecydowanie negatywne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | >Autografko - ja też to zjawisko rozumiem, ale nie mam powodu, aby je szanować i podziwiać. Za manipulacją zaczyna się przemoc. O różnych odmianiach tej przemocy mówi nam historia. Rozumiem zatem, dlaczego wierzący poddają rzeczywistość manipulacji, ale nie podziwiam tego, ani nie szanuję. Uważam, że jest to zdecydowanie negatywne.
Nie sugeruję, że powinieneś je szanować (raczej tolerować). Też to oceniam negatywnie. Nic jednak nie poradzisz na to, że większość ludzi chce się w ten sposób pocieszać.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ok. Nie umniejsza to mojego prawa do wytykania im nieuczciwym manipulacji. Wskazywania na to, że ich zabiegi są nieetyczne. Zwłaszcza w przypadku zawłaszczenia etyki przez tych, którzy najmniejszą ochotę mają jej przestrzegać. Tolerancja nie oznacza chwalenia nawet najbardziej niegodziwych działań. A manipulacja w dyskusji, kłamliwie "nie widziana" przez manipulatora, to jedna z gorszych rzeczy, jakie w dyskusji mogą się zdarzyć. Jeśli owa manipulacja jest w pełni świadoma - to źle. Jeśli nieuświadomiona - moim obowiązkiem jest na nią wskazać osobie, która robi coś bardzo nieładnego nawet o tym nie wiedząc. Jeśli owa osoba nadal robi to samo, a moje wskazania pomija, to nie odczuwam wobec niej żadnego szacunku. W końcu szanowanie czegoś/kogoś jest odpowiedzią na jakieś pozytywne działania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
Hmm... umiejętnie użyta manipulacja, to dość skuteczne narzędzie, jeżeli nie zostanie zdemaskowana.  Ale jeżeli taką zdemaskujesz, to oczywiście, masz prawo głośno o tym krzyczeć. Czy gdzieś twierdziłam inaczej?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W takim razie w pełni się z tobą zgadzam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Zgadzam się z Tobą całkowicie, spotkałem już takie osoby(łatwo mnie omotać, bo nie znam się na sztuczkach erystycznych, dowiedziałem się, że coś takiego istnieje, kiedy zacząłem pisać na forum). Sęk w tym, że to, co Ty uważasz za manipulację wcale nią być nie musi. Decyduje o tym Twoja subiektywna ocena. Jesteś pewien jej słuszności? Pozdrawiam - Zbyszek  P.S: Czy to Ty pisałeś o "zaświatowcach"? Piękne to. 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo chętnie się wycofuję z takich ocen, gdy widzę po temu choć śladowe przesłanki. Oczywiście, że moje oceny są subiektywne i mogę się mylić. Na razie miałem poczucie silnej manipulacji, choć niezręcznej i nie byłem w tym osamotniony. Wszystko byłoby dobrze, mógłbym przecież nie rozmawiać, ale jak ktoś nie widzi niektórych wypowiedzi, ciężej to zostawić. Powinienem się nauczyć asertywności.
Nie wiem, co masz na myśli pisząc o zaświatowcach, ale co do samego podziału, jest on dość przejrzysty z punktu widzenia ludzkich światopoglądów. Albo żyje się z przekonaniem o własnej śmiertelności, ewentualnie z poczuciem jakiejś mglistej i wysoce nieatrakcyjnej ewentualności "pośmiertnego cienia" (to dodaję z uwagi na Homera), albo żyje się dla tego co "jest" po śmierci traktując życie doczesne jako mniej wartościowy przedsionek. Słowo "zaświatowiec" wymyślił Nietzsche, z którym zgadzam się dość rzadko, ale ten pomysł może być.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Nie wiem, co masz na myśli pisząc o zaświatowcach, ale co do samego podziału, jest on dość przejrzysty z punktu widzenia ludzkich światopoglądów.Spodobało mi się to sformułowanie(bardzo celne). Uśmiałem się. > Słowo "zaświatowiec" wymyślił Nietzsche, z którym zgadzam się dość rzadko, ale ten pomysł może być.A ja lubię go czytać i czasem nawet rozumiem, co pisze  . Przezwyciężenie słabości/naleciałości religijnych i idea nadczłowieka są mi bliskie. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Na pewno wypada podziwiać Nitzschego za błyskotliwe i celne spostrzeżenia, a także za wczesny, świadomy ateizm, propagowany z uczciwością i odwagą. Jednakże wielki filozof nie miał jeszcze dostępu do wielu odkryć naukowych, które wzbogaciłyby jego tezy i wskazały nieraz właściwą drogę. Innym błędem Nitzchego był stosunek do Żydów, zupełnie niegodny jego wielkiego skądinąd umysłu. Można to złożyć na karb choroby umysłu, w której Niemiec się z biegiem lat pogrążał, a także jego siostry, która manipulowała coraz bardziej bez wolnym bratem. Zupełnie tak samo, jak być może córka Liszta Wagnerem. Niebezpieczne były w tamtych czasach niektóre kobiety
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Pojawia się manipulacja.> Ciężko stwierdzić na ile świadoma, na ile zaś nieświadoma.Sądzę, że to jest istotne. Zakładać dobre intencje piszącego. Jeśli zaś widzisz manipulację - wskaż ją i poproś o wyjaśnienia. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Uczyniłem to kilka razy. Myślałem, że jest już lepiej, ale nie. Mój adwersarz nadal omija niektóre wyjaśnienia, moje i innych. Poza tym zazwyczaj zakładam dobrą wolę. Powtarzam nieusłyszanie rzeczy, dyskutuję - robię to, gdyż myślę o osobie z którą dyskutuję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Dla swojego szczęścia ludzie wierzący starają się nawracać innych, >Pewnie i tak, ale nie zdają sobie z tego sprawy, jak każdy, kto stara się robić coś dla innych (a tak naprawdę dla siebie i swojego dobrego samopoczucia). Przyjaciele nawracają w dobrej wierze. Jestem o tym przekonana. Moi przyjaciele, którzy usiłowali mnie nawrócić, autentycznie się o mnie martwili. Wiem o tym.
Masz przyjaciół Ś.J.? Ja nigdy nikogo nie przekonywałem do wiary, łącznie ze swoim synem. Dziwnych masz przyjaciół. Mnie nigdy nikt do niczego w kwestii wiary nie przekonywał i ja tego nie robię.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Masz przyjaciół Ś.J.?
Są katolikami.
>Ja nigdy nikogo nie przekonywałem do wiary, łącznie ze swoim synem. Dziwnych masz przyjaciół. Mnie nigdy nikt do niczego w kwestii wiary nie przekonywał i ja tego nie robię.
Niczego takiego nie twierdziłam.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Dla swojego szczęścia ludzie wierzący starają się nawracać innych, zniekształcają też rzeczywistość.To nie ich wina(nie wińmy jednostek). Odpowiedzialny jest Krk - niedemokratyczny, agresywny, bezduszny reżim sprawujący władzę nad "rządem dusz". Okazuje się, że totalitaryzmy są nadzwyczaj trwałe. > Czułbym się lepiej mogąc mieć odrobinę pewności, że nasze prapraprawnuki będą wspanialsze od nas.Z pewnością tak będzie. Jedyną szansą dla religii jest jakiś kataklizm. Może nim być wojna, katastrofalne zmiany klimatyczne bądź wyniszczająca epidemia. W takich ekstremalnych sytuacjach ludzie są bardziej podatni na wpływ religii. Przykładem może być średniowieczna epidemia dżumy w Europie. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie zgodzę się z tobą. Nie uważam, że tylko ksiądz ponosi winę za wierzących. To działa w dwie strony. Wystarczy zobaczyć jak duży jest nacisk niektórych rodzin aby wysyłać swoje dzieci do seminariów duchownych. Myślę, że spora część księży została nimi z uwagi na swoich rodziców. A o potrzebie "misji" przekonują ich rozmodlone owieczki.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Mylisz przyczynę ze skutkiem. Źródłem zła jest religia(idea-system-indoktrynacja). Wierni są jej ofiarami. Choć patrząc z drugiej strony, należałoby skonstatować, że religia jest odpowiedzią na zapotrzebowanie. Ciekawe. Pozdrawiam - Zbyszek 
Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Mylisz przyczynę ze skutkiem. >Źródłem zła jest religia(idea-system-indoktrynacja). Wierni są jej ofiarami. Nie słyszałem o wyroku za zabójstwo, orzeczonym dla siekiery.
Zastanawia mnie niechęć, jakieś wewnętrzne opory przed zrobieniem kroczku dalej w poszukiwaniu genezy zjawisk.
>Choć patrząc z drugiej strony, należałoby skonstatować, że religia jest odpowiedzią na zapotrzebowanie. Ciekawe. Właśnie, ciekawe, lecz dla mnie ciekawsze jest wrażenie z opozycji stanowczości pierwszego zdania, do miękkiej niepewności w drugim.
Pewnie zupełnie nie na temat wyobraźnia podsunęła mi "Parasolki" Renoira - mimo, iż obraz jest tak namalowany, by stworzyć wrażenie realności życia, to sztuczność tego zabiegu zdominowała moją jego percepcję, widzę ją w każdym szczególe namalowanym (chyba) dla osiągnięcia przeciwnego efektu.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | >Źródłem zła jest religia(idea-system-indoktrynacja). A nie przyszło ci nigdy do głowy, ze źródłem zła jest głupota? >Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości. Mowa o sceptycznym Tomaszu, który nie chciał im uwierzyć, ale postawił warunek, że uwierzy, kiedy sam zobaczy Jezusa i dotknie Jego ran?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | >>Źródłem zła jest religia(idea-system-indoktrynacja). >A nie przyszło ci nigdy do głowy, ze źródłem zła jest głupota?
Niekoniecznie religia i niekoniecznie głupota.
Religia nigdy nie wyjdzie poza cywilizacyjne ramy społeczeństwa, w którym egzystuje. Ale tu będę się upierać - te ramy, religia potrafi uwsteczniać. To jest jak sprzężenie zwrotne - nie zaistnieje religia przewyższająca cywilizacyjny rozwój społeczny, ale też ta religia, później ma moc wpływania na poziom tego rozwoju. Zgodzisz się?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Zgadzam się, że religia czy też wiara ma wielką moc sprawczą i jest ogromnym motorem. Ale tylko motorem, sterem zaś jest mądrość (a tej brakuje wielu hierarchom katolickim i innych religii). Podobnie w przypadku ateizmu, komunizmu, socjalizmu, racjonalizmu... Natomiast nie rozumiem co znaczy, że religia nigdy nie wyjdzie poza cywilizacyjne ramy społeczeństwa, w którym egzystuje? > Kiedyśmy wielcy, Bóg jest wszystkim; kiedyśmy mali, jest dopełnieniem naszej nędzy. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
>Natomiast nie rozumiem co znaczy, że religia nigdy nie wyjdzie poza cywilizacyjne ramy społeczeństwa, w którym egzystuje?
To, że może być jedynie odbiciem ludzkich umysłów. I że może wznieść się co najwyżej na taki poziom, na jaki one mogą się wznieść.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >... może wznieść się co najwyżej na taki poziom, na jaki one mogą się wznieść.
Znaczy: tak tworzyć?
Strzelam: Tworki?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >... może wznieść się co najwyżej na taki poziom, na jaki one mogą się wznieść.> Znaczy: tak tworzyć?Tak > Strzelam: Tworki?Skutek tego tworzenia rzeczywiście przypomina to, czym Tworki się zajmują. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | > Skutek tego tworzenia rzeczywiście przypomina to, czym Tworki się zajmują.  Rzeczywiście, pełno tam szalonych naukowców i uczonych. Lorenz pisał, że we współczesnym świecie trzeba być mocno szurniętym by nie dać się zwariować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >Skutek tego tworzenia rzeczywiście przypomina to, czym Tworki się zajmują.  > Rzeczywiście, pełno tam szalonych naukowców i uczonych.> Lorenz pisał, że we współczesnym świecie trzeba być mocno szurniętym by nie dać się zwariować.A pewnie i szaleństwo jest naturalnym stanem człowieka. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | > A pewnie i szaleństwo jest naturalnym stanem człowieka.  Powiem więcej i poważniej. Pewna doza szaleństwa, irracjonalności i w ogóle tego wszystkiego co Chińczycy opisują jako siłę Yin, chroni umysł przed skostnieniem, dogmatami, sztywnością myślenia, nieugiętą logiką. W pewnym sensie stymuluje rozwój pobudzając wyobraźnię.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >A pewnie i szaleństwo jest naturalnym stanem człowieka.  > Powiem więcej i poważniej. Pewna doza szaleństwa, irracjonalności i w ogóle tego wszystkiego co Chińczycy opisują jako siłę Yin, chroni umysł przed skostnieniem, dogmatami, sztywnością myślenia, nieugiętą logiką. W pewnym sensie stymuluje rozwój pobudzając wyobraźnię.Pewnie tak. Trzeba tylko dbać o balans.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | >Pewnie tak. Trzeba tylko dbać o balans. Balans, równowaga, harmonia, roztropność... Różni ludzie, za pomocom rożnych koncepcji, religijnych, naukowych, poetyckich mówili o potrzebie zachowania umiarkowania i ładu.
Portal wiedzy onet.pl podaje, że w "filozofii Giordana Bruna harmonijność świata jest rezultatem jego uduchowienia i wolności. Świat jest harmonijny, gdyż jest obrazem Boga. Rozwija się wg własnych praw życia, które przepełnia całą materię".
Nie czyń nic bez rozwagi, lecz tylko według zasady dobrze obmyślanej. [Marek Aureliusz]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Portal wiedzy onet.pl podaje, że w "filozofii Giordana Bruna harmonijność świata jest rezultatem jego uduchowienia i wolności. Świat jest harmonijny, gdyż jest obrazem Boga. Rozwija się wg własnych praw życia, które przepełnia całą materię".
No i co z tego wynika?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Z tego wynika, że
Wszystko, co nazywamy w istotnym sensie wynajdywaniem, odkrywaniem, jest znakomitym przejawem, działania swoistego poczucia prawdy, które, od dawna już w ukryciu ukształcone, niespodzianie, z błyskawiczną szybkością wiedzie ku owocnemu poznaniu. Jest to uzewnętrzniające się z wewnątrz objawienie, budzące w człowieku poczucie, że podobny jest bóstwu. Jest to synteza ducha i świata, dająca najbardziej błogie zapewnienie o wiecznej harmonii bytu. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | A czym jest to bóstwo?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | >A czym jest to bóstwo? Nie wiem. Zapytaj Goethego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | >>A czym jest to bóstwo? >Nie wiem. Zapytaj Goethego.
Ty cytujesz. Zakładam, że nie robisz tego w ciemno.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Strzelam: Tworki?> Skutek tego tworzenia rzeczywiście przypomina to, czym Tworki się zajmują.  Za ciosem: poTworki?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Napisał Gotehe- Kiedyśmy wielcy, Bóg jest wszystkim; kiedyśmy mali, jest dopełnieniem naszej nędzy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jakby twoje twierdzenia były słuszne, to wtedy kościoły protestanckie, gdzie nie ma do końca kapłanów, byłyby mniej zbrodnicze od KK. A to nieprawda. Kapłan jest tylko szczegółem w dużo większym problemie, jakim jest wiara w "Jedynie Słuszną Prawdę".
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
>Nie współczuję mu. W ogóle współczucie jest mi obce, uważam to za typowo chrześcijańską przypadłość,
Przyznam, że tego nie rozumiem. Tym bardziej nie rozumiem, utożsamienia współczucia z chrześcijaństwem. Co ma piernik do wiatraka, że się tak wyrażę kolokwialnie?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja to zrozumiałem tak: "skoro nie pomogłeś, gdy mogłeś, to po co teraz się chwalisz, że współczujesz?". Kiedy ktoś próbuje jak najuczciwiej pojąć rzeczywistość i włączyć w ten proces innych, powinien zająć się właśnie tym. Nie współczuć, ale rozmawiać, rozumieć i myśleć. Powinien też szczerze sobie powiedzieć, czego chce. Na przykład - "nie chcę, żeby X się łudził, bo ma ogromny talent i szkoda, żeby nie dokonał czegoś na prawdę wielkiego, świadomie, nie zaś jako nieświadomy rzemieślnik"... Po czym można rozmawiać i albo to będzie rzeczywiście rozmowa myślących osób, albo trudno - zostanie jedna "metafizyczna" papuga więcej. Gdy zaś ktoś zostawi papugę na jej grzędzie, powinien dać sobie spokój ze współczuciem. Próbował, nie wyszło, są ważniejsze sprawy niż lanie łez nad czymś, czego się nie zmieni.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Powinien też szczerze sobie powiedzieć, czego chce. Na przykład - "nie chcę, żeby X się łudził, bo ma ogromny talent i szkoda, żeby nie dokonał czegoś na prawdę wielkiego, świadomie, nie zaś jako nieświadomy rzemieślnik"... A teraz przykład na chcenie poproszę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Chcę, żeby X myślał. W dyskusji używał argumentów i umiał wprowadzić zmiany. Chcę, aby X słuchał i umiał, na bazie przemyślanych argumentów, wprowadzać zmiany w tym co słyszy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >Chcę, żeby X myślał. W dyskusji używał argumentów i umiał wprowadzić zmiany. Chcę, aby X słuchał i umiał, na bazie przemyślanych argumentów, wprowadzać zmiany w tym co słyszy. Do czego Ci to potrzebne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wiem, za mało spotykam takich ludzi
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie wiem, za mało spotykam takich ludzi  Znaczy odczuwasz potrzebę, której nie potrafisz zdefiniować bez większej ilości sfinalizowanych relacji? Myślałem, że potrzebę definiuje się przed próbami jej zaspokajania, ale widocznie inaczej też można.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Im większa ilośc ludzi będzie starała się weryfikować swoje poglądy, zanim:
1. Zacznie uczyć czegoś swoje dzieci, lub powierzać je innym nauczycielom. 2. Weźmie udział w życiu publicznym. 3. Zacznie coś robić. 4. Wesprze jakąś fundację. 5. Kupi coś. 6. Przystąpi do wojny etc.
tym będzie lepiej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Im większa ilośc ludzi będzie starała się weryfikować swoje poglądy, zanim:> 1. Zacznie...> 3. Zacznie...> 4. Wesprze...> 5. Kupi...> 6. Przystąpi...> tym będzie lepiej. Pytałem- zdawało mi się- wyraźnie, choć może niezręcznie stylistycznie: do czego Ci to potrzebne?, ale spytam inaczej, bo nie jesteś pierwszym rozmówcą nie rozumiejącym tak postawionego pytania: co Tobie daje fakt, że ktoś (kiedyś) przystąpi, wesprze, kupi, zweryfikuje i zacznie? Do czego teraz, Tobie to potrzebne? P.S. Błagam, jeśli masz odpowiedzieć, że potrzebne Ci po to, by biedny, Eskimoski Murzynek miał za co kupić w przyszłości chlebek dla swojego jeszcze biedniejszego, ale zweryfikowanego, Żydowskiego braciszka... to nie obrażę się za brak odpowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 6 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Żyjemy w społeczeństwie. Wolę, aby moje dzieci mogły w przyszłości pójść do naprawdę laickiej szkoły. Chciałbym, aby drukarnie darowały sobie drukowanie bzdur (Biblia jest najczęściej drukowaną pozycją) i w zamian drukowane były ciekawsze książki. Chciałbym, aby większa część dochodów różnych państw szła na rozwój nauki, która może wyprawić człowieka na Marsa, potwierdzić w końcu (lub obalić) Teorię Strun, poprawić ludzkie zdrowie i długość życia. Chciałbym oglądać w kinie dobre filmy, a nie ambitne wycie za duszą... etc. To wszystko mnie dotyczy. Między innymi mnie.
Poza tym jestem obywatelem Polski. Prezydent mojego kraju stwierdza, iż krzyże muszą być i wchodzi w potencjalny konflikt z Unią Europejską na podłożu wyznaniowym. Nie jest mi to obojętne. Wolałbym, żeby większość moich rodaków wybierała innych prezydentów. Dodam na marginesie, że marzy mi się jednoczenie się ludzkości, bo jest to dobre na przyszłość, ale taki proces się dopiero zaczyna, jeszcze przez wiele wieków na Ziemi będzie wiele państw.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Chciałbym, aby większa część dochodów różnych państw...> ... marzy mi się jednoczenie się ludzkości...> ... jeszcze przez wiele wieków na Ziemi będzie wiele państw. Nie musiałeś tego pisać. Plus za dobre chęci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale może mi się przecież marzyć. Ja wcale nie twierdzę, że nie jest to naiwne. Póki co jest bardzo naiwne, ale pytałeś - to odpowiedziałem. Dziękuję za plusa. Powiedz mi, co najlepiej pisać na tym forum, bo widzę, żeś znawcą  . A ja jeszcze dodam kilka naiwnych marzeń, bo co mi szkodzi. 1. Większość ludzi przestaje śnić o zaświatach i zaczyna się rozglądać za tym, co jest piękne wokół nich. 2. Większość ludzi odkrywa, że Słońce (jako w pełni materialna gwiazda) jest dużo ciekawszym tematem do rozmów, niż horoskopy. 3. Większość ludzi odkrywa, że księgi religijne były pisane przez ludzi, niekoniecznie fajnych. Zaczynają skupiać się na "zwykłych" dziełach literackich. 4. Większość ludzi bierze w swoje łapki grudkę ziemi i myśli sobie nad pełnym pokrewieństwem tego co mają w dłoniach z nimi samymi. Myśli sobie (ta większość): "O patrzcie. Ziemia! Właśnie z niej wyewoluowaliśmy! Jakie to ciekawe i zabawne! Szkoda, że nie znamy daty powstania pierwszego replikatora - byłoby święto  "
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Ale może mi się przecież marzyć. No jasne. > ... pytałeś - to odpowiedziałem. Choć nie na temat, ale doceniłem.  > Dziękuję za plusa. Cała przyjemność po mojej stronie. > Powiedz mi, co najlepiej pisać na tym forum, bo widzę, żeś znawcą . Ten dowcip też doceniam plusem.  P.S. Najlepiej pisać i mówić- tu i nie tylko- prawdę. I tak nikt nie uwierzy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:> P.S. Najlepiej pisać i mówić- tu i nie tylko- prawdę.> I tak nikt nie uwierzy. > Czyżbyś znalazł wspólny mianownik dla wszystkich tu piszących?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Widzę, że jesteśmy podobni. Mam jedynie zastrzeżenie do tych filmów. Może inni gustują w czymś mniej ambitnym, na przykład w serialu "Moda na sukces"? Nie wszyscy są Leonami. Lubię słuchać "Salome" Richarda Straussa, ale przezornie nie zmuszam żony, by słuchała... Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | "Salome" Ryszarda Straussa jest świetna! Do "Mody na sukces" ja byłem zmuszany, ale jakoś przeżyłem te kilka odcinków (czyli 0,0001 procent?), kiedy nie miałem gdzie uciec (padało).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Pier Nietzsche (251 punktów) (zablokowany) | > Chcę, żeby X myślał. W dyskusji używał argumentów i umiał wprowadzić zmiany. Chcę, aby X słuchał i umiał, na bazie przemyślanych argumentów, wprowadzać zmiany w tym co słyszy.Ja Pier Nietzsche mówię ci, ty chcesz Iksińskiego nawrócić (po racjonalnemu to się nazywa przekonać), pragniesz by Oświeciła go Światłość Rozumu, jak i ciebie przed laty! Ja Pier Nietzsche opowiem tobie Jacku historyjkę. Jakiś czas temu, gdym jeszcze młody i pełen pomysłów był, piłem więcej, na imprezy chadzałem i na jednej z tych imprez spotkałem ateistę dyskutującego z katolikami na temat dogmatów ich wiary. Włączyłem się w tę dysputę podając się za buddystę mimo iż o buddyzmie wiedziałem tyle co z TV publicznej. Dyskusja zrobiła się gorąca i po godzinie omal nie dostałem w ryj gdyż człek ten podniecony alkoholem okropnie znosił mą rolę skromnego, opanowanego, religijnego człeka. Udawałem, że jego argumenty do mnie nie trafiają i to go bardzo zezłościło. Doznałem satori i wciągnąłem kolejną białą kreskę. Jaki z tego morał? Nie bawcie się zapałkami!!!!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A jakie są twoje zapałki? Wyjaśnij jak chcesz, może być zarozumiale.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Pier Nietzsche (251 punktów) (zablokowany) | Ja, Pier Nietzche miałbym ci coś wyjaśniać? Przecież ty już jesteś jaśnie oświecony Panie Jacku moja metafizyka nie godna jest zawiązać sandała twej fizyce!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Egzul Debilius (251 punktów) (zablokowany) | Chyba baśni nie czytała ci mama, to i z moralnością kiepsko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | garmen (952 punktów) | >Chyba baśni nie czytała ci mama, to i z moralnością kiepsko.
Szkoda, że nie słuchałeś tych baśni ze zrozumieniem... Wielka szkoda...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Przyznam, że tego nie rozumiem. Tym bardziej nie rozumiem, utożsamienia współczucia z chrześcijaństwem. Co ma piernik do wiatraka, że się tak wyrażę kolokwialnie?Współczuje się zazwyczaj ludziom cierpiącym, gloryfikacja cierpienia jest jedną z naczelnych zasad chrześcijaństwa. Od cierpienia do współczucia droga zatem bliska. Współczucie kojarzy mi się z litością. Chorzy, niedołężni, kalecy nie potrzebują litości i współczucia. Oni potrzebują pomocy/działania. Tymczasem ta pomoc często ogranicza się do pięknych słów traktujących o współczuciu, o solidaryzowaniu się. To puste słowa. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Współczuje się zazwyczaj ludziom cierpiącym, gloryfikacja cierpienia jest jedną z naczelnych zasad chrześcijaństwa. Od cierpienia do współczucia droga zatem bliska. >Współczucie kojarzy mi się z litością. Chorzy, niedołężni, kalecy nie potrzebują litości i współczucia. Oni potrzebują pomocy/działania. Tymczasem ta pomoc często ogranicza się do pięknych słów traktujących o współczuciu, o solidaryzowaniu się. >To puste słowa.
Racja, ale działanie musi wynikać z jakichś wcześniejszych przemyśleń. A te zapewne zostały zainicjowane uczuciami (na przykład współodczuwaniem - współczuciem).
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Mam kolegę ŚJ, próbowałem go przekonać... Za chwilę spytam: po co?
>W ogóle współczucie jest mi obce, uważam to za typowo chrześcijańską przypadłość, za wyraz hipokryzji. Więc po co próbowałeś kolegę przekonywać?
>Każdy ma prawo do szczęścia na swój sposób. Jw...?
>Niestety, my ateiści skazani jesteśmy na wieczne poszukiwanie odpowiedzi, na błądzenie po omacku. Ludzie wierzący, jakkolwiek by ich nie oceniać są szczęśliwi - oni tę "prawdę" poznali. To gwarantuje stabilność emocjonalną i komfort psychiczny/duchowy.
Po pierwsze: dlaczego "niestety"? Po wtóre: podzieliłeś ludzi na "ateistów-poszukiwaczy prawdy" i "wierzących-szczęśliwych w prawdzie" z zagwarantowaną tym sposobem stabilnością emocjonalną - czy Ty tak na poważnie? A jeśli tak, to po co Ci taki podział?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Adamiaku, jeśli ktoś uważa, że np. Galaktyka Andromedy jest tylko dekoracją dla zmagań jego duszy o rajską nieśmiertelność to nie ma racji. Po prostu nie ma racji, choćby był słodki jak miód i pomocny we wszystkim.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Adamiaku, jeśli ktoś uważa, że np. Galaktyka Andromedy jest tylko dekoracją dla zmagań jego duszy o rajską nieśmiertelność to nie ma racji. Powiem więcej - z mojego punktu widzenia tez nie ma racji, bo to moja dekoracja i wcale nie o nieśmiertelność chodzi, że o duszy nie wspomnę.  > Po prostu nie ma racji, choćby był słodki jak miód i pomocny we wszystkim. Jasne, tylko, że ja Zbyszka zupełnie o co innego pytam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Uważam, że Galaktyka Andromedy nie jest dekoracją żadnego Homo sapiens. Głównie dlatego, że może być zamieszkana przez istoty mądrzejsze od nas. Nie wiadomo z jakim prawdopodobieństwem, ale ewolucja naturalna na Ziemi wskazuje, że nie jest ono zerowe. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uważa, że Paryż jest jego "dekoracją". Paryż to miasto zamieszkałe przez wielu ludzi, mające wielką historię, pełne dzieł sztuki, wpływające na ludzkość (jako kolektyw Paryżan) w dużo większym stopniu niż większość pojedyńczych ludzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Uważam, że Galaktyka Andromedy nie jest dekoracją żadnego Homo sapiens. Więc może wszystkich? > Głównie dlatego, że może być zamieszkana przez istoty mądrzejsze od nas. Od nas, forumowiczów...??? > Nie wiadomo z jakim prawdopodobieństwem, ale ewolucja naturalna na Ziemi wskazuje, że nie jest ono zerowe. Ostatnio słyszałem o odkryciu obiektu astronomicznego (chyba jakiegoś kwazara), którego charakterystyka działania nie mieści się w żadnym z ziemskich pojęć. > Nikt przy zdrowych zmysłach nie uważa, że Paryż jest jego "dekoracją". Sugerujesz, że ja i ta, moja Andromeda...?  > Paryż to miasto zamieszkałe przez wielu ludzi, mające wielką historię, pełne dzieł sztuki, wpływające na ludzkość (jako kolektyw Paryżan) w dużo większym stopniu niż większość pojedyńczych ludzi. I to jest powód, dla którego nie może być dekoracją dla każdego z nich? Więc po co on jest, ten Paryż?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Nikt przy zdrowych zmysłach nie uważa, że Paryż jest jego "dekoracją".> Sugerujesz, że ja i ta, moja Andromeda...?  ...poszliście w tango???
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Nikt przy zdrowych zmysłach nie uważa, że Paryż jest jego "dekoracją".> > Sugerujesz, że ja i ta, moja Andromeda...?  > ...poszliście w tango??? Ach, ten Paryż...  [rozmarzenie]... [nie mylić z rozmazaniem i dekadencją]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Uważam, że Galaktyka Andromedy nie jest dekoracją żadnego Homo sapiens. Więc może wszystkich? To znaczy mnie ona też się wydaje całkiem ładna, zwłaszcza w dużym zbliżeniu. Taka spirala wielobarwnych światełek - super. Ale nie jest dekoracją dla Homo sapiens. Nie było nas, ona sobie świeciła, nie będzie nas, a ona będzie dalej sobie świecić. Cytat:Głównie dlatego, że może być zamieszkana przez istoty mądrzejsze od nas. Od nas, forumowiczów...??? Mówiłem, że może być też niezamieszkała  . Cytat:Nie wiadomo z jakim prawdopodobieństwem, ale ewolucja naturalna na Ziemi wskazuje, że nie jest ono zerowe. Ostatnio słyszałem o odkryciu obiektu astronomicznego (chyba jakiegoś kwazara), którego charakterystyka działania nie mieści się w żadnym z ziemskich pojęć. Chyba ludzkich pojęć? Bo Ziemia, nasza kochana planetka, to raczej o kwazarach nie myśli, a co wróble o nich ćwierkają, to nie mam pojęcia. A tak szczerze, to jeszcze do niedawna (150 lat temu choćby) w zasadzie nic, co krąży na niebie nie mieściło się w sferze LUDZKICH pojęć. Cytat:Nikt przy zdrowych zmysłach nie uważa, że Paryż jest jego "dekoracją". Sugerujesz, że ja i ta, moja Andromeda...?  Zakochałeś się w Galaktyce Andromedy? To ja bym się spieszył z listami miłosnymi, bo mogą nie dojść. Cytat:I to jest powód, dla którego nie może być dekoracją dla każdego z nich? Więc po co on jest, ten Paryż? Paryż nie jest tylko dekoracją. Nie jest to jego podstawowa funkcja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie było nas, ona sobie świeciła, nie będzie nas, a ona będzie dalej sobie świecić. Ale dla nas ona jest tylko teraz - przedtem dla nas jej nie było i później nie będzie. > ... istoty mądrzejsze od nas.> Od nas, forumowiczów...???[/cytat]> Mówiłem, że może być też niezamieszkała . Ufff! > Chyba ludzkich pojęć? Racja - dla mnie ziemskie pojęcia to, nie wiedzieć czemu, ludzkie pojęcia. Jeszcze się pchły ze psa piętro wyżej obrażą.  > Cytat: Nikt przy zdrowych zmysłach nie uważa, że Paryż jest jego "dekoracją". > Sugerujesz, że ja i ta, moja Andromeda...?  > Zakochałeś się w Galaktyce Andromedy? Mgławiczka niczego sobie, ale chodziło mi o te, hm, zdrowe zmysły.  > Paryż nie jest tylko dekoracją. Nie jest to jego podstawowa funkcja. Więc co jest podstawową?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>>Od nas, forumowiczów...??? > >Mówiłem, że może być też niezamieszkała .> Ufff![/cytat]Czepiasz się, mnie przynajmniej to rozbawiło  . Cytat:> >Chyba ludzkich pojęć?> Racja - dla mnie ziemskie pojęcia to, nie wiedzieć czemu, ludzkie pojęcia. Jeszcze się pchły ze psa piętro wyżej obrażą.  Nie mów "hop"... Cytat:> Mgławiczka niczego sobie, ale chodziło mi o te, hm, zdrowe zmysły.  Masz rację - poniosło mnie, przepraszam. Słusznie wytknąłeś. Cytat:>>Paryż nie jest tylko dekoracją. Nie jest to jego podstawowa funkcja. > Więc co jest podstawową? > Dla mieszkańców Paryża - służę uprzejmnie - mieszać, jeść, spać, uprawiać seks i to wszystko w Paryżu. Paryż swoim mieszkańcom służy przede wszystkim za 1. jadłodajnię 2. sypialnię 3. łóżko do spania i nie spania  Po tym są funkcje estetyczne, które nie każdy traktuje w kategorii "il faut". Ale ludzie zamieszkujący Paryż zaczynają ulegać wpływom tegoż, dzięki czemu Paryżanin zachowuje się inaczej niż pozostali Francuzi. Jest to fakt stwierdzony przez wiele źródeł literackich i poprzez badania w terenie (również moje). Oznaczać to może, że Paryż wpływa mocniej na pojedyńczego Paryżanina niż on na niego, nie licząc garstki wybitnych jednostek, typu Ludwik XIV (choć to zależy jak liczyć Wersal) Czyli, jednymi słowy - plus za dobre chęci dla ciebie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Ufff!> Czepiasz się, mnie przynajmniej to rozbawiło . Pustostan jest przyjaźniejszy od mądrzejszego sąsiada.  > > Jeszcze się pchły ze psa piętro wyżej obrażą.  > Nie mów "hop"...  Pchłami straszysz...? > Masz rację - poniosło mnie, przepraszam. Słusznie wytknąłeś. Też w żartach.  > Paryż swoim mieszkańcom służy przede wszystkim za> 1. jadłodajnię> 2. sypialnię> 3. łóżko do spania i nie spania  Czyli zaś za dekorację do życia. > Po tym są funkcje estetyczne, które nie każdy traktuje w kategorii "il faut". Bo dekoracje po prostu są, choć nie muszą być postrzegane jednakowo czy jednakowo akceptowane. Między człowiekiem i jego otoczeniem, anturażem, są oddziaływania interaktywne, przy czym nie podejmuję się opisania tych relacji w procentach, bo uważam je za kwestię osobniczą. > Ale ludzie zamieszkujący Paryż zaczynają ulegać wpływom tegoż, dzięki czemu Paryżanin zachowuje się inaczej niż pozostali Francuzi. Byt kształtował świadomość także takiemu jednemu, w Prusach, choć i on miał niekiepski wpływ na tej dekoracji kształtowanie.  > Czyli, jednymi słowy - plus za dobre chęci dla ciebie Nie mów "hop"...  , że zacytuję klasyka-straszaka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:> Pustostan jest przyjaźniejszy od mądrzejszego sąsiada. Mądrzejszy sąsiad może wymyślać niezłe dowcipy Cytat:> Pchłami straszysz...? To wcześniej się ICH nie bałeś?? Cytat:> Czyli zaś za dekorację do życia. Przestrzeń, przestrzeń do życia. A przestrzeń działa na jej bywalców. Popatrz na inne zwierzęta, jak się zmieniły w toku ewolucji do swoich przestrzeni... Cytat:> Bo dekoracje po prostu są, choć nie muszą być postrzegane jednakowo czy jednakowo akceptowane. Między człowiekiem i jego otoczeniem, anturażem, są oddziaływania interaktywne, przy czym nie podejmuję się opisania tych relacji w procentach, bo uważam je za kwestię osobniczą. Ale Paryż nie jest TYLKO dekoracją dla nikogo, kto tam mieszka. Wdziera się do domów, biegnie za przechodniem - straszny ten Paryż! Cytat:> Byt kształtował świadomość także takiemu jednemu, w Prusach, choć i on miał niekiepski wpływ na tej dekoracji kształtowanie. Chodzi ci o Fryderyka Wielkiego? Ładnie grał na flecie, mieszkam w jego dawnej zdobyczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Mądrzejszy sąsiad może wymyślać niezłe dowcipy  Zaczynasz mnie przekonywać.  > To wcześniej się ICH nie bałeś??  Bałem się, tylko o tym nie wiedziałem.  > Przestrzeń, przestrzeń do życia. A przestrzeń działa na jej bywalców. Popatrz na inne zwierzęta, jak się zmieniły w toku ewolucji do swoich przestrzeni... Nadal widzę różnicę tylko w nomenklaturze. > Ale Paryż nie jest TYLKO dekoracją dla nikogo, kto tam mieszka. Wdziera się do domów, biegnie za przechodniem - straszny ten Paryż! I tu jest clou naszej różnicy zdań - ja uważam, że wpływ rzeczywistości (dekoracji), czyli sposób jej postrzegania jest (głównie, choć nie jedynie) wprost proporcjonalny do chęci jego, wpływu, doświadczania. Człowiek tym (też) się różni od małpy, że może świadomie kształtować lwią część swojego otoczenia, więc i kształtuje sposób interakcji z tymże otoczeniem. Jest to nowa jakość w ewolucji. Ma też wpływ na filtrowanie docierających do niego bodźców, więc jeśli nie myślę o Andromedzie, to jej po prostu dla mnie nie ma. Ogrom spraw, dekoracji ma dla mnie takie znaczenie, jakie chcę im nadać. > Chodzi ci o Fryderyka Wielkiego? Ładnie grał na flecie, mieszkam w jego dawnej zdobyczy. Bardziej na świadomości bytu pograł nam Marksio, też Prusak tyle, że Królewski.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:> >Mądrzejszy sąsiad może wymyślać niezłe dowcipy  > Zaczynasz mnie przekonywać. A widzisz. Jak już napiszesz list do Galaktyki Andromedy, to pozdrów ją ode mnie Cytat:> >To wcześniej się ICH nie bałeś??  > Bałem się, tylko o tym nie wiedziałem. To zupełnie tak jak ja Cytat:> I tu jest clou naszej różnicy zdań - ja uważam, że wpływ rzeczywistości (dekoracji), czyli sposób jej postrzegania jest (głównie, choć nie jedynie) wprost proporcjonalny do chęci jego, wpływu, doświadczania. > Człowiek tym (też) się różni od małpy, że może świadomie kształtować lwią część swojego otoczenia, więc i kształtuje sposób interakcji z tymże otoczeniem. > Jest to nowa jakość w ewolucji. > Ma też wpływ na filtrowanie docierających do niego bodźców, więc jeśli nie myślę o Andromedzie, to jej po prostu dla mnie nie ma. To zależy o czym się myśli. Gdy ktoś chce kupić sałatę w warzywniaku (jestem wegetarianinem, więc nie stać mnie na inny przykład. Chciałem napisać "kotlet", ale się poprawiłem w myślach), a więc, gdy ktoś chce kupić sałatę, to raczej nie myśli o Galaktyce Andromedy. Ale, gdy ktoś mówi o "stwórcy wszechrzeczy", to nie powinien zachowywać się jak ja w drodze do warzywniaka... Oczywiście robi to samo, co ja z sałatą w worku, stąd też zaczyna WIERZYĆ w imć "stwórcę wszechrzeczy"... Cytat:> Ogrom spraw, dekoracji ma dla mnie takie znaczenie, jakie chcę im nadać. Ale powinien też zależeć od tego, co robimy. Idziemy po sałatę - dajemy sobie spokój z Galaktyką Andromedy. Ślemy dzieci do szkoły religijnej, gdzie uczą o "stwórcy wszechrzeczy" - cóż, wypada nam wtedy pomyśleć ile ukrzyżowań musiałaby nasza biedna Galaktyczka zaliczyć, aby wszystko grało. I znów kotlet... Cytat:> Bardziej na świadomości bytu pograł nam Marksio, też Prusak > Hm... Wracając do naszego przykładu. Człowiek kształtuje otoczenie, ale grupowo. Jednostka zazwyczaj poddana jest wpływowi grupowego tworu (na przykład Paryża). Dodajmy, że choć człowiek kształtuje świat grupowo, to i jako część grupy jest mało świadom tego co robi. Na przykład - to że ja jadę pociągiem nie oznacza, że umiem własnymi rękami skonstruować lokomotywę. Pod kątem wpływu na lokomotywę (jej powstanie etc.) bliżej mi do psa, który siedzi tuż obok mnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > A widzisz. Jak już napiszesz list do Galaktyki Andromedy, to pozdrów ją ode mnie  Jasne. (Każdy tylko : pozdrów, pozdrów, a do czekoladek nie ma komu sie dorzucić, eh!) > To zupełnie tak jak ja  Inaczej, bo ja się nie bałem duuużo bardziej.  > Ale, gdy ktoś mówi o "stwórcy wszechrzeczy", to nie powinien zachowywać się jak ja w drodze do warzywniaka... Oczywiście robi to samo, co ja z sałatą w worku, stąd też zaczyna WIERZYĆ w imć "stwórcę wszechrzeczy"... Wiara zaczyna się na innym poziomie percepcji, uważam. Ktoś, kto mówi o "stwórcy wszechrzeczy" już właściwie w coś takiego chce, potrzebuje wierzyć. Znajduje się na etapie szukania dowodów i kumpli w "szczęściu". Samo szukanie kumpli jest też dowodem na to, że dowodów nie znalazł, albo nie jest pewny siły tych "dowodów", siebie i swoich przekonań. Bo w stadzie najlepiej czują się osobniki słabe o zaniżonej samoocenie. Stado prócz swoich walorów stricte użytkowych ma także zaletę dowartościowywania swoich owieczek. Nic, że sztucznego, bo trochę "zamiast" poczucia wartości osobistej, ale komfort emocjonalny poprawia na zasadzie: "wszyscy" są tacy sami. Stąd też tak częstym, jak żałosnym argumentem teistów jest: "ateiści też są wierzący, bo wierzą w brak wiary". > Cytat:> Ogrom spraw, dekoracji ma dla mnie takie znaczenie, jakie chcę im nadać. > Ale powinien też zależeć od tego, co robimy. Nie myl kolejności zdarzeń - to, co robimy zależy od tego, co chcemy zrobić. W uproszczeniu to tak: w określonych sytuacjach mózg rejestruje brak, deficyt jakichś neuroprzekaźników potrzebnych do rozładowania napięcia, zbilansowania komfortu emocjonalnego, co sygnalizuje "apetytem", chęcią zaspokojenia "głodu", więc można mówić o chęci zrobienia czegoś, lub jej braku. Wynika z tego, że robienie czegoś jest sprawą wtórną do chęci. Tak uważam. > Hm... Wracając do naszego przykładu. Człowiek kształtuje otoczenie, ale grupowo. Mam zupełnie inny pogląd: chęć zmiany otoczenia powstaje w głowie jednego człowieka. Stado może być pomocne tylko przy realizacji projektu. > Jednostka zazwyczaj poddana jest wpływowi grupowego tworu (na przykład Paryża). Tak, ale po uprzednim tego Paryża "wymyśleniu" z genezą w potrzebie, myśli i chęci jednego człowieka. > Pod kątem wpływu na lokomotywę (jej powstanie etc.) bliżej mi do psa, który siedzi tuż obok mnie. Którego też jakiś człowiek miał kiedyś chęć udomowić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziękuję za ciekawą wypowiedź. Masz sporo racji. Być może całkowitą.
Działanie społeczeństwa złożonego z silnych indywidualistów, którzy nie mają najmniejszej ochoty odnosić się do społeczności widziałem w Indiach (i pewnie będę jeszcze widział). Można powiedzieć, że Indie są swoistym polem doświadczalnym dla nas wszystkich. Kraj złożony ze skrajnych indywidualistów bardzo łatwo podbić, bardzo ciężko w nim zaprowadzić jakiekolwiek prawo (aczkolwiek ludzie sami z siebie zdają się być bardziej łagodni od tych, którzy skłaniani są do łagodności również przez prawo). W codziennej łagodności drobny wybuch gniewu może skończyć się rozruchami i masakrą. Politycy są niekiedy podziwiani i giną w zamachach... Jest tam inaczej niż w Europie, co nie znaczy, że nie lepiej pod niektórymi względami, jeśli chodzi o podejście do wolności i władzy.
Zgadzam się, że człowiek udomowił psa. Ale nie byłem to ja, ani ty. Czerpiemy ze zbioru bilionów dokanań ludzi z teraz i z przeszłości, nikt nie jest autorem naszej rzeczywistości, żadna jednostka. Na masy społeczne wciąż oddziałują te same siły, co na naszych przodków. Dalszy ciąg ewolucji - ewolucja kultury, nie planowana przez żadnego człowieka, wielka siła "bez głowy".
A to kim jesteśmy jako jednostki, w jaki sposób myślimy, postrzegamy świat, etc., też zależy w dużej mierze od tłumu anonimowych przodków i tej wielkiej siły, nowej/starej ewolucji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Działanie społeczeństwa złożonego z silnych indywidualistów, którzy nie mają najmniejszej ochoty odnosić się do społeczności widziałem w Indiach (i pewnie będę jeszcze widział). Czego Ci serdecznie życzę (jeśli chcesz) i gratuluję bez zazdrości, bo sam nie mam ciągot globtrotuarowych.  > Kraj złożony ze skrajnych indywidualistów bardzo łatwo podbić, bardzo ciężko w nim zaprowadzić jakiekolwiek prawo (aczkolwiek ludzie sami z siebie zdają się być bardziej łagodni od tych, którzy skłaniani są do łagodności również przez prawo). Indywidualistami trudno jest rządzić, choć "ustrój egoistyczny" uważam za optymalny z założeniem głównego prawa "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna wolność innego człowieka", czyli " leben und leben lassen", jak gaworzą starozakonni Eskimosi. > Jest tam inaczej niż w Europie, co nie znaczy, że nie lepiej pod niektórymi względami, jeśli chodzi o podejście do wolności i władzy. "Wszędzie", gdzie nas nie ma, jest po prostu inaczej, tylko my wartościujemy dla poprawienia swojego komforciku. Moim ulubionym powiedzeniem jest, że największym nieszczęściem średniowiecza był brak Wikipedii. > Na masy społeczne wciąż oddziałują te same siły, co na naszych przodków. Szkoda tylko, że kultura prócz zalet, ma także tę wadę, że deformuje, przekręca lub z hipokryzją- co najczęstsze- wstydliwie ukrywa naturalną rolę instynktów w życiu ludzi, miast adaptować i wykorzystywać je, jako bazę rozwoju. Najlepszą bazę, bo najsilniejszą, niezbywalną i już gotową od urodzenia u każdego osobnika, a do wykorzystania po mądrej obróbce edukacyjnej. > A to kim jesteśmy jako jednostki, w jaki sposób myślimy, postrzegamy świat, etc., też zależy w dużej mierze od tłumu anonimowych przodków i tej wielkiej siły, nowej/starej ewolucji. To prawda, na szczęście w moim przypadku ta miara jest ciut mniejsza, niźli normalna wg krzywej Gaussa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Szkoda tylko, że kultura prócz zalet, ma także tę wadę, że deformuje, przekręca lub z hipokryzją- co najczęstsze- wstydliwie ukrywa naturalną rolę instynktów w życiu ludzi, miast adaptować i wykorzystywać je, jako bazę rozwoju. W pełni się z tobą zgadzam  . Rządzą nami do pewnego stopnia instynkty i mechanizmy wyrosłe z tysięcy lat rozwoju cywilacji ludzkich. Oczywiście nie jesteśmy skazania na 100% - owe uleganie im, ale stanowią one pewien punkt ciążenia i nawet wybitnie indywidualistycznemu człowiekowi raczej ciężko w pełni abstrahować od nich wszystkich na raz (co zresztą niekoniecznie byłoby dobre dla owej osoby). Podstawą jest - co bardzo słusznie zauważyłeś - twórcze adoptowanie tych naturalnych szablonów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Więc po co próbowałeś kolegę przekonywać?Nie ze współczucia - raczej z zadziwienia jego łatwowiernością i brakiem realizmu. A w życiu jest taki rzeczowy... Tak więc uznałem, że moje argumenty okażą się bardziej przekonywujące od tego, co usłyszał od ŚJ, od tego, co ktoś zapisał w jakiejś księdze. Niestety. > >Każdy ma prawo do szczęścia na swój sposób.> Jw...?Tak więc poprzestałem na kilku próbach. W końcu jeżeli będzie chciał, to znajdzie mnóstwo publikacji prezentujących odmienny od świadkowego punkt widzenia. A jeśli nie ma żadnych wątpliwości i jest szczęśliwy, to cieszę się. Nie przeszkadza to w naszej przyjaźni, zawsze mogę na niego liczyć. > >Niestety, my ateiści skazani jesteśmy na wieczne poszukiwanie odpowiedzi, na błądzenie po omacku. Ludzie wierzący, jakkolwiek by ich nie oceniać są szczęśliwi - oni tę "prawdę" poznali. To gwarantuje stabilność emocjonalną i komfort psychiczny/duchowy.> Po pierwsze: dlaczego "niestety"?Uważam, że każdy statek powinien w końcu zawinąć do portu. > Po wtóre: podzieliłeś ludzi na "ateistów-poszukiwaczy prawdy" i "wierzących-szczęśliwych w prawdzie" z zagwarantowaną tym sposobem stabilnością emocjonalną - czy Ty tak na poważnie?Takie są fakty Jurku, małe dzieci również są szczęśliwe i beztroskie. Duże - już nie zawsze. > A jeśli tak, to po co Ci taki podział?Nie jest mi do niczego potrzebny - po prostu uznałem/wskazałem, że istnieje. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Więc po co próbowałeś kolegę przekonywać?> Nie ze współczucia - raczej z zadziwienia jego łatwowiernością i brakiem realizmu. A w życiu jest taki rzeczowy...> Tak więc uznałem, że moje argumenty okażą się bardziej przekonywujące od tego, co usłyszał od ŚJ, od tego, co ktoś zapisał w jakiejś księdze. Niestety.> >>Każdy ma prawo do szczęścia na swój sposób.> > Jw...?> Tak więc poprzestałem na kilku próbach. W końcu jeżeli będzie chciał, to znajdzie mnóstwo publikacji prezentujących odmienny od świadkowego punkt widzenia. Zacząłem liczyć i chcę Cię, Zbyszku, poinformować, że od wczoraj, od ok. południa jesteś już trzecim rozmówcą, który nie rozumie najprostszego pytania: "po co coś robisz?" Za każdym podejściem moi szanowni interlokutorzy myślą, że pytam ich o przewidywany (pożądany) skutek ich działań u innych ludzi, dla całej ludzkości, no i dla wszechświata.  Przecież ja nie zadałem pytania: jaką korzyść miałby z tego kolega, tylko: po co Ty próbowałeś go przekonywać, więc jaką korzyść Ty z tego miałeś, masz lub mógłbyś mieć. Racjonaliści mają kłopot z pisaniem i pytaniami zadanymi w pierwszej osobie... zaczynają się rozglądać i miotać w wyjaśnieniach, biorąc za świadków całą okoliczną ludzkość, ale nie przyjdzie im do głowy, że ktoś po prostu pyta: co TY z tego masz? Nie chcę uogólniać tego spostrzeżenia, ale na portalu racjonalistów, których uważam- brzydko uśredniając- za indywidualistów, jest to dla mnie dość egzotyczne doświadczenie i choć nie pierwsze, to teraz się skumulowały.  > A jeśli nie ma żadnych wątpliwości i jest szczęśliwy, to cieszę się. Ale przekonany nie byłeś, musiałeś próbować uszczęśliwić go po swojemu.  > Nie przeszkadza to w naszej przyjaźni, zawsze mogę na niego liczyć. Prędzej byś mnie przekonał powiedzeniem: kolega może na mnie liczyć, a i tak przyczepiłbym się do "zawsze". > >>Niestety, my ateiści skazani jesteśmy...> > Po pierwsze: dlaczego "niestety"?> Uważam, że każdy statek powinien w końcu zawinąć do portu. I ta pewność bierze się z tego, że Ty masz takie potrzeby. Koledze też próbowałeś je wcisnąć, tylko port mu zmienić na właściwy.  Mówienie za siebie ma tę przewagę, że mogę napisać: ja swój port noszę ze sobą, Zbyszku. > Takie są fakty Jurku, małe dzieci również są szczęśliwe i beztroskie.> Duże - już nie zawsze. Sypiesz bzdurnymi frazesami, które nie stają się faktami przez samo mianowanie. > > A jeśli tak, to po co Ci taki podział?> Nie jest mi do niczego potrzebny - po prostu uznałem/wskazałem, że istnieje. Jestem żywym dowodem na to, że napisałeś piramidalną bzdurę, Zbyszku. Napiszę tak: jeśli taki podział wskazałeś sobie, to widocznie masz potrzebę takiego dzielenia. Ja nie mam, bo ten podział jest wg mnie wyssany z poczucia braku samoakceptacji, której mnie nie brakuje. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale ja ci napisałem, co ja bym miał z MĄDRZEJSZYCH sąsiadów. I to co napisałem, nadal podtrzymuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Ale ja ci napisałem, co ja bym miał z MĄDRZEJSZYCH sąsiadów. I to co napisałem, nadal podtrzymuję. Dziękuję, bo nie pamiętam, czy podziękowałem "na gorąco". Tak, jak nie pamiętam za którym podejściem napisałeś.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Ty próbowałeś go przekonywać, więc jaką korzyść Ty z tego miałeś, masz lub mógłbyś mieć.Nie myślę takimi kategoriami(pewnie tego nie zrozumiesz). Nie przeszkadza mi, że kolega pozostał ŚJ. A próba była moim obowiązkiem tak, jak próbuję w dyskusjach przekonać adwersarzy do moich racji. To naturalne. Nawet nie wiem, czy odczuwałbym jakąkolwiek satysfakcję. > Zacząłem liczyć i chcę Cię, Zbyszku, poinformować, że od wczoraj, od ok. południa jesteś już trzecim rozmówcą, który nie rozumie najprostszego pytania: "po co coś robisz?"> Nie chcę uogólniać tego spostrzeżenia, ale na portalu racjonalistów, których uważam- brzydko uśredniając- za indywidualistów, jest to dla mnie dość egzotyczne doświadczenie i choć nie pierwsze, to teraz się skumulowały. Widać, taka norma. A może tak uderzyć się we własne piersi i jaśniej formułować pytania? Z drugiej jednak strony Twoje badania mogą mieć jakąś wartość naukową - warto je zatem kontynuować. Dobrze byłoby również skontaktować się z Michałem(jest socjologiem). Skrajny indywidualizm(dla zasady) nie jest według mnie niczym dobrym/właściwym. Korzystniejsza jest współpraca/działanie w grupie. By dokonać zmian w kraju na lepsze, doprowadzić do powstania racjonalnego państwa, usiłuję zaszczepić te idee innym. Niestety, większość woli bierność, a ich aktywność przejawia się w narzekaniu i przelewaniu swych frustracji na papier/ekran monitora. Być może odczuwają wtedy ulgę? Jest to jednak złudne wrażenie - problem pozostaje, a rzeczywistość skrzeczy. > Ale przekonany nie byłeś, musiałeś próbować uszczęśliwić go po swojemu. To był mój obowiązek, czułem taką potrzebę. Nigdy nie usiłujesz przekonać drugiej strony do swoich racji, nie prezentujesz argumentów na poparcie tez, które głosisz? Wszelka dyskusja traciłaby wówczas sens, pozostałoby przedstawienie stanowisk i rozejście się. A gdzie porozumienie/konsensus? > Prędzej byś mnie przekonał powiedzeniem: kolega może na mnie liczyć, a i tak przyczepiłbym się do "zawsze".Cały Jurek...  Oczywiście masz rację, powinno być "mogę na niego liczyć(z wzajemnością)". > >Uważam, że każdy statek powinien w końcu zawinąć do portu.> I ta pewność bierze się z tego, że Ty masz takie potrzeby. Koledze też próbowałeś je wcisnąć, tylko port mu zmienić na właściwy. Te, które nie zawijają, skazane są na tułaczkę, która wcześniej czy później kończy się na dnie oceanu. Ty nie odczuwasz potrzeby stabilizacji? > Mówienie za siebie ma tę przewagę, że mogę napisać: ja swój port noszę ze sobą, Zbyszku.Zawsze mówię za siebie, nie zawsze używam zwrotów "moim zdanie", "uważam, że". Tak już mam. > Sypiesz bzdurnymi frazesami, które nie stają się faktami przez samo mianowanie.Porównałem ludzi wierzących do małych dzieci. Tak uważam, zgadzam się z diagnozą Jezusa. Ateistów z kolei uważam za ludzi dorosłych. > >> A jeśli tak, to po co Ci taki podział?> >Nie jest mi do niczego potrzebny - po prostu uznałem/wskazałem, że istnieje.> Jestem żywym dowodem na to, że napisałeś piramidalną bzdurę, Zbyszku.Bzdurę, że "nie jest mi do niczego potrzebny"?(znów wiesz lepiej), czy też bzdurę, że taki podział istnieje?(no dobrze - istnieje według mnie  ) Ty również zauważyłeś pewną prawidłowość, że wskażę na Twoje "egzotyczne doświadczenie". > Napiszę tak: jeśli taki podział wskazałeś sobie, to widocznie masz potrzebę takiego dzielenia.> Ja nie mam, bo ten podział jest wg mnie wyssany z poczucia braku samoakceptacji, której mnie nie brakuje.Podsumuję w ten sposób - Ty i tak wiesz lepiej ode mnie, więc wszelkie zaprzeczanie nie ma najmniejszego sensu. W związku z tym zgadzam się z Tobą w ciemno.  Pewnie nie będziesz zadowolony...  Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > ... jaką korzyść Ty z tego miałeś, masz lub mógłbyś mieć.> Nie myślę takimi kategoriami(pewnie tego nie zrozumiesz). Rozumiem, co nie znaczy, że tak samo widzę. Po drugie: wcale nie twierdzę, że myślisz, większość działań człowiek wykonuje podświadomie. Bo to nie moja wina, że skutkiem ewolucji jest człowiek genetycznie "zorientowany" na chęć zysku. Nie po to jesz, żeby mieć siłę pomagać koledze, tylko po to, by samemu żyć. Koledze pomagasz dlatego, że masz z tego jakiś zysk, lub go przewidujesz. Bo rodzisz się i umierasz sam, nawet Kaczory rodziły się po kolei w co aż trudno uwierzyć.  . > A próba była moim obowiązkiem tak, jak próbuję w dyskusjach przekonać adwersarzy do moich racji. To naturalne. Bzdura. Człowiek palcem w laczku nie kiwnie, jeśli nie ma z tego, obojętnie jak rozumianego, zysku. I to jest naturalne. Widziałeś warchlaka dzielącego się cyckiem maciory z braciszkiem? Nie i nie zobaczysz, bo sam chce mieć zysk z przednich cycków- walka o lepsze cycki jest akcją a lepsze życie reakcją, efektem. > Nawet nie wiem, czy odczuwałbym jakąkolwiek satysfakcję. Hipokryzja. Nie ma akcji bez reakcji, a człowiek ma jeszcze większą zdolność przewidywania reakcji niż warchlak i dlatego Kowalski je szynkę z wieprza, a nie odwrotnie. > A może tak uderzyć się we własne piersi i jaśniej formułować pytania? Też prawda, spróbuję.  > Z drugiej jednak strony Twoje badania mogą mieć jakąś wartość naukową - warto je zatem kontynuować. Nie chce mi się. > Skrajny indywidualizm(dla zasady) nie jest według mnie niczym dobrym/właściwym. Nie znam działań dla zasady - wiem coś o tych dla zysku. Ja jestem leniem i to jest mój zysk. I dobrze mi tak. A do czego Tobie potrzebny jest pogląd, że kolektyw jest lepszy? > Korzystniejsza jest współpraca/działanie w grupie. Korzystniejsza dla kogo? > Niestety, większość woli bierność, a ich aktywność przejawia się w narzekaniu i przelewaniu swych frustracji na papier/ekran monitora. Może tak lubią - jakiś zysk z tego mają. > Jest to jednak złudne wrażenie - problem pozostaje, a rzeczywistość skrzeczy. Widocznie narzekaczom wystarczy inny zysk, niż Tobie. Co nie znaczy gorszy, bo to Tobie coś skrzeczy. > Ale przekonany nie byłeś, musiałeś próbować uszczęśliwić go po swojemu.> To był mój obowiązek, czułem taką potrzebę. Chęć zysku, znaczy? > Nigdy nie usiłujesz przekonać drugiej strony do swoich racji, nie prezentujesz argumentów na poparcie tez, które głosisz? Wszelka dyskusja traciłaby wówczas sens, pozostałoby przedstawienie stanowisk i rozejście się. Mamy diametralnie różne postrzeganie rzeczywistości - ja nie dyskutuję z kim po to, by go przekonać, bo wiem, że to niemożliwe. Ty przekonujesz kolegę, bo uważasz, że Twój sposób na życie jest lepszy, a ja wiem, że jest po prostu INNY, więc tylko informuję, że można żyć inaczej. Przedstawiam swój pogląd i argumentuję, a przekonać się może każdy sam, lub nie, i na tym polega nawracanie lub jego brak. Zysk w postaci zadowolenia z siły swego intelektu mam wtedy, gdy ktoś sam się nawróci. No i lubię udawać mądrego.  > Te, które nie zawijają, skazane są na tułaczkę, która wcześniej czy później kończy się na dnie oceanu. Banał bez pokrycia. Słowa "tułaczka" użyłeś w kolokwialnym, więc niesłusznie pejoratywnym znaczeniu, a tułaczka jest określeniem zwyczajnym, w słowniku ma jedno, transparentne znaczenie, a w synonimach znajdziesz tylko jedną pejoratywną poniewierkę na 6 przykładów. Chcesz, to poszukaj więcej. Język potoczny zawiera więcej takich, manipulacyjnych perełek, np. słowo "samotność" jest w 99% "użyć" postrzegane jako pojęcie pejoratywne. Pytam: dlaczego? Wracając do tematu: bycie ateistą czy wolnomyślicielem nie oznacza tułaczki, a tułaczka nie dla wszystkich jest tak zła, jak dla Ciebie. > Ty nie odczuwasz potrzeby stabilizacji? A co to jest "stabilizacja" wg Zbyszka Bryłowskiego? Bo założę się o pietruchę, że dla mnie zupełnie coś innego. > Porównałem ludzi wierzących do małych dzieci.> Ateistów z kolei uważam za ludzi dorosłych.> Banał. Możesz jaśniej?> >> A jeśli tak, to po co Ci taki podział?> ... bzdurę, że taki podział istnieje?(no dobrze - istnieje według mnie ) Przypomnę, że chodzi o podział na "wiecznie poszukujących, nieszczęśliwych (z tego powodu) ateistów" i "wierzących, szczęśliwych z powodu poznania prawdy". Ja uważam, że takiego podziału po prostu nie ma, na co jestem żywym dowodem w postaci szczęśliwego wolnomyśliciela, więc ponawiam pytanie: do czego Tobie jest potrzebny taki podział? > > Tobie jest potrzebny taki podział?> Podsumuję w ten sposób - Ty i tak wiesz lepiej ode mnie, więc wszelkie zaprzeczanie nie ma najmniejszego sensu. Udaję, że zgryźliwości nie widzę i zreasumuję inaczej: gdybym wiedział, to bym Ciebie nie pytał, ale ja znam swoje a chciałbym poznać Twoje zdanie... > W związku z tym zgadzam się z Tobą w ciemno. ... choć nie za wszelką cenę.  > Pewnie nie będziesz zadowolony... Zadowolenia, Zbyszku, to ja czerpię z siebie, a nie z kogoś.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) | > Dziś Andrzej jest księdzem, ja mu zaś współczuję.
Nie przesadzaj. Ksiądz, to całkiem niezły zawód. A że nie można się żenić? Nieduży problem. A kobiet to być może teraz ma on więcej niż miałby szansę mieć bez sutanny. Jeżeli jest szczęśliwy, to czego mu współczuć?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem dużo gorsi od księży, którzy są opurtunistami i chcą żyć wygodnie, z ładnym mercedesem, nałożnicami etc. są idealiści. Którzy żyją w ubóstwie i rzeczywiście wierzą, ostatni grosz oddają na "zbożne cele" - misjonarstwo, budowę nowych świątyń etc. Inkwizycję tworzyli idealiści, a nie oportuniści. Dopiero później ci drudzy dołączyli aby zarabiać i powiększać wpływy. Również pierwsi chrześcijanie byli idealistami, pełnymi ognia wiary, który nieźle podpalił istniejącą wówczas cywilizację. Cofnęliśmy się w czasie. Dlatego osoba, która była normalna, którą znałem, jako świeżo upieczony idealista martwi mnie dość mocno. Zwłaszcza, że neofici (jak naprzykład Torquemada) "potrafili działać".
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | Jeżeli Twój kolega jest idealistą, to możemy martwić się co najwyżej o skutki jego działań dla otoczenia. Jeżeli on jest z taką postawą szczęśliwy, to nadal nie widzę powodu aby mu współczuć.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz sporo racji. Potrzebował opium, bo coś go bolało i je znalazł. Dalsza skuteczność owego opium, jak we wszystkich monoteizmach, zależy od uzależniania innych. "Im więcej opium sprzedasz, tym lepiej działa twoje..." Religie są groźniejsze od zwykłych narkotyków.
|
|
2 na 2 | metsys (1088 punktów) |
Religijne absurdy? No mnie się widzi jeden. Katolicki. Ważność świątyni wprost proporcjonalna do jej wysokości w metrach i objętości w kubikach, a mieszkanko owego Boga w ciastkach, w skrzyneczce mniejszej od psiej budy.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
 | | Ignorancja (4718 punktów) | > Religijne absurdy?> No mnie się widzi jeden. Katolicki. Ważność świątyni wprost proporcjonalna do jej wysokości w metrach i objętości w kubikach, a mieszkanko owego Boga w ciastkach, w skrzyneczce mniejszej od psiej budy.> jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...W innych religiach nie dostrzegasz absurdów? Choćby w Islamie? Chyba nie chcesz by się muzułmanie poczuli mniej "wartościowymi"? Możesz im tym zranić ich wrażliwe, pokojowo nastawione serca ...
|
|
|  | 4 na 4 | metsys (1088 punktów) |
> W innych religiach nie dostrzegasz absurdów? Choćby w Islamie?> Chyba nie chcesz by się muzułmanie poczuli mniej "wartościowymi"? Możesz im tym zranić ich wrażliwe, pokojowo nastawione serca ...  Ta absurdalność nie wymaga dostrzegania. Sama rzuca się z wyciem na każdego. Negacja rozumu. Zwinięcie myślenia w pętelkę hipokryzji. Schizofrenia religijna daje siłę emocjonalnemu masochizmowi tłumacząc to jako dar. Na szczęście nie wszyscy dają się kupić za taką łapówę.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
2 na 2 | metsys (1088 punktów) | Ciekawym fenomenem religii jest uznawanie wszechmocy i wszędobylstwa bogów z jednoczesnym równaniem ich z niedorozwiniętymi i kalekimi stworkami. Bo jak inaczej można odnieść się do powtarzanych formułek i wezwań (np. Koronka do Bożego Miłosierdzia zawiera 50 powtórzeń zwrotu - Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata)? Albo trzeba być głuchym jak pień, albo strasznie rozkojarzonym bogiem, albo olewatorem, by dopiero za którymś tam n-tym razem dotarło wreszcie o co tym bidom na Ziemi chodzi. Nie wiem, ale może te bidy same na siebie bicz kręcą gdyż mogą uchodzić za namolnych, przynudnawych i wątpiących w doskonały słuch boski partaczy wiary, a to już pachnie smołą, no w najlepszym wypadku zawiesiem pomiędzy czarnym i niebieskim boskim jajem.
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
|
|
1 na 1 | Marecki_ (361 punktów) | Może się powtórzę, ale mnie denerwują konszachty kleru z politykami. Np. w wiosce obok mojej rosły piękne drzewa kilkudziesięcioletnie. Proboszcz w porozumieniu z wójtem pozbawił ich całkowicie pięknych rozbudowanych koron tak, że zostały same kikuty. Dodam że nie było to na terenie kościoła ale w bezpośrednim sąsiedztwie, a dokładnie na przeciw wejścia. Nawet gdyby było na terenie należącym do kościoła to żaden normalny człowiek nie zgodziłby się na to. Inna sprawa to omamianie, ogłupianie ludzi. Widzę to po moim ojcu, który nie przejedzie samochodem obok krzyża nie przeżegnawszy się. Raz jak z nim jechałem prawie przejechał dziewczynę na pasach... O maj gat dziewczyna straciłaby życie tylko przez jakieś głupie rytuały. Nie do pomyślenia.
|
|
| mr Andersn (128 punktów) | Tak zwana "tolerancja" i "podwójna moralność" - tłumaczą księża jak to trzeba wszystkich szanować. Szanować oczywiście do momentu gdy wyrażane przez kogoś poglądy są zgodne z zasadami religijnymi. przekraczamy granicę poglądów - zaczyna się walka, obrażanie, grożenie i wiele tym podobnych które omen nomen są sprzeczne z wyznawaną przez tych ludzi wiarą.  "Spowiedź święta" z tego co pamiętam jednym z punktów "ważnej" spowiedzi jest żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy (czy coś w tym stylu). Większość młodych ludzi uprawia seks przed małżeństwem, potem się z tego spowiada i "mocno tego żałuje"... do momentu kolejnego spotkania z wybranką czy wybrankiem. Teraz będzie mniej przyziemnie: Wiara w dogmaty; chociażby narodziny z dziewicy, czy wzięcie Maryi do nieba z ciałem i duszą. Sprzeczności w nowym testamencie oraz niesamowite okrucieństwo w niektórych tekstach starego testamentu. Można dopisać do tej listy sporą liczbę pogańskich świąt które zostały przybrane w wdzianko religijne i powszechnie akceptowane.
|
|
| monika33 | Hipokryzja. Moja babcia przez kilka ostatnich lat swojego katolickiego życia powtarzała - "nie umrę dopóki nie zobaczę wszystkich moich dzieci klęczących przed ołtarzem". Umarła. Żadne z dzieci nie uklękło nawet na ceremonii pogrzebowej. Cała trójka to ateiści bądź niewierzący. Pytanie - czy dla nich tego chciała, czy dla siebie? Myślę że jako fanatyczka religijna nie mogła znieść swojej porażki jako matki-polki-katoliczki. Tylko ona myślała o tym jak o porażce. A klecha grzmiał! Że nikt nie zamówił mszy, żeby jej grzechy odkupić, a zamiast tego wieńce i kwiaty leżą przy trumnie! Po czym dodał, już znacznie ciszej, że przez wiele ostatnich lat regularnie przekazywała sporą kwotę ze swej skromnej emerytury na cele Tej Właśnie Parafii. Tak było i będzie na wieki wieków ... może jednak nie amen ... mam nadzieję.
|
|
-1 na 1 | mały_mały (6 punktów) | >Wczoraj po jednym, może dwóch Żywcach podczas spotkania towarzyskiego w którym >uczestniczyłem zrodził się ciekawy temat dotyczący absurdów religii. O ile pamiętam ktoś zacytował >kawał dotyczący religii, który dobrze podszedł i przerodził się w dyskusję. Szczęśliwie na spotkaniu >nie było " naćpanych wiarą " więc nikt nie poczuł się dotknięty, a wszyscy uczestnicy na >spotkaniu przejawiali do religii stosunek oczywiście negatywny. Dzięki temu nie było niepotrzebnej >dyskusji czy religia jest dobra czy zła, ponieważ w środowiskach ludzi myślących oczywiste jest, że >raczej nic dobrego nie przynosi. Za to oprócz wspaniałej solidarności przeciwko ciemnocie , która >wyniknęła wczoraj miałem okazję posłuchać za co zupełnie różni ludzie, zajmujący się czym innym w >życiu, żyjący w różnych miastach nie lubią czy nie akceptują religii. To było niesamowicie ciekawe >doświadczenie, ponieważ oprócz powszechnej zgody każdy generalnie akcentował inny motyw jako główną >przyczynę. Pomyślałem więc, że skoro dyskusja 5 osób dotycząca tego tematu może być tak ciekawa, to >jakże rozwijające może być stworzenie na tym forum jeszcze dziś listy absurdów religii, w której >każdy z nas napiszę, za co najbardziej nie akceptuję religii. Dodatkowo forma głosowania jaka jest >tu możliwa może ukazać nam co jest nam najbliższe, co jest największym zamachem na rozum czy po >prostu ludzkie wartości? Być może ta lista da komuś poczucie tak niesamowitej solidarności, której >ja wczoraj doświadczyłem. Ja chciałbym po prostu zobaczyć za co głównie większość nie akceptuję i >nie chcę mieć nic wspólnego z religią. >Jako inicjator zacznę więc od siebie. Najbardziej nie lubię religii za HIPOKRYZJĘ, która ma na celu >wspaniałe ustawienie się kosztem innych. Trzeba uświadomić sobie fakt jak wielu niewinnych ludzi >bierze na serio kiedy klecha na kazaniu mówi o ubóstwie i cierpieniu i zamiast rozwiązywać pewne >problemy racjonalnie, które da się rozwiązać racjonalnie i po prostu godzi się na cierpienie i >ubóstwo bo wierzy , że to jest droga podczas kiedy klecha po wygłoszeniu przemówienia teologiczno - >politycznego idzie sam na sytą vódkę za jakimiś bogatymi biznesmenami, czy władzami gminy lub >miasta, a potem powraca na parafię pół przytomny swoim nowym Mercedesem. > DZIWIĘ SIĘ. DZIWIĘ SIĘ, że racjonaliści z takim zaangażowaniem dyskutują o wierze.To podejrzane, jak mocno porusza Was taki temat. Prawdziwy racjonalista -nie humanista- nawet nie splunąłby. Szkoda fatygi i czasu na zajmowanie się takimi `gównami`.
|
|
 | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > DZIWIĘ SIĘ. DZIWIĘ SIĘ, że racjonaliści z takim zaangażowaniem dyskutują o wierze.To podejrzane, jak mocno porusza Was taki temat. Prawdziwy racjonalista -nie humanista- nawet nie splunąłby. Szkoda fatygi i czasu na zajmowanie się takimi `gównami`.Na Litość Boską, mały_mały!  Bądźże uprzejmy stosować się do Regulaminu Forum, który w par. 10 pkt c) wyraźnie powiada: (Należy) cytować wyłącznie te fragmenty wypowiedzi rozmówcy, na które bezpośrednio udziela się odpowiedzi. Należy wycinać cytaty, do których nie odnosi się wypowiedź.Nawiasem: też nie byłoby głupio, jakbyś z własnej wypowiedzi wyciął to i owo  . Nawet do stu procent  .
|
|
|  | | mały_mały (6 punktów) | > Bądźże uprzejmy stosować się do Regulaminu Forum, który w par. 10 pkt c) wyraźnie... Rzeczywiście, to przez pośpiech. > Nawiasem: też nie byłoby głupio, jakbyś z własnej wypowiedzi wyciął to i owo . Nawet do stu procentA to niby z jakiej racji?
|
|
| |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Nawiasem: też nie byłoby głupio, jakbyś z własnej wypowiedzi wyciął to i owo . Nawet do stu procent> A to niby z jakiej racji?Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli (póki co) odpowiedzi odmówię. Rzecz w tym, że nie wszystko da się w paru zdaniach wyłożyć. Pobądź trochę na Forum - myślę, że zrozumiesz sam z siebie, bez moich tłumaczeń.
|
|
| | |  | 1 na 1 | mały_mały (6 punktów) | Śmieszy mnie bardzo wasze zajadłe podgryzanie takich tematów. Jestem niewierzący, wychowałem się bez wiary, Kwestie wiary i religii mógłbym roztrząsać godzinami. Ale po co? Są ciekawsze tematy do dyskusji.Poza tym wasze argumenty są dziecinne i śmieszne. To jak filozofowanie studenta. który pierwszy raz w życiu odbywa kurs filozofii, pierwszy raz w życiu słyszy o pewnych rzeczach i wydaje już mu się, że jest bystry. Chciałbym się spytać Was, po co rozmawiacie tak dużo o rzeczach, które - jak sami często twierdzicie - są niczym baśnie dla dzieci?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A kto ustala prawo w naszym państwie?
|
|
| | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Śmieszy mnie bardzo wasze zajadłe podgryzanie takich tematów. Jestem niewierzący, wychowałem się bez wiary, Kwestie wiary i religii mógłbym roztrząsać godzinami. Ale po co? Są ciekawsze tematy do dyskusji.Poza tym wasze argumenty są dziecinne i śmieszne. To jak filozofowanie studenta. który pierwszy raz w życiu odbywa kurs filozofii, pierwszy raz w życiu słyszy o pewnych rzeczach i wydaje już mu się, że jest bystry. Chciałbym się spytać Was, po co rozmawiacie tak dużo o rzeczach, które - jak sami często twierdzicie - są niczym baśnie dla dzieci?Mnie też czasem co z rańca rozśmieszy niekiedy pozębnie...  .
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Wiesz co.... Ale Ty jesteś Big... A ja się tak starałam. Myślałam, że tylko baby udają orgazmy  Ale ja tylko ten trzeci udawałem, żeby przykrości od świtu nie robić...  . > A tak btw, o czym jest ten wątek?  A coś, że religia to absurd i odwrotnie...  .
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > > Wiesz co.... Ale Ty jesteś Big... A ja się tak starałam. Myślałam, że tylko baby udają orgazmy  > Ale ja tylko ten trzeci udawałem, żeby przykrości od świtu nie robić... . A ja przysięgam, że nie udawałam żadnego  Darmowy popcorn dla Forumowiczów zainteresowanych dalszymi losami Biga i Kowalskiej do odebrania przy wejściu
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Darmowy popcorn dla Forumowiczów zainteresowanych dalszymi losami Biga i Kowalskiej do odebrania przy wejściu  No, popatrz tylko, a niektórzy mali_mali ludzie to się na brak tu ciekawych tematów do dyskusji uskarżają...  .
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Bo jak ktoś ma mali_mali to zawsze będzie niezadowolony  No... a taki Mały Książę jak był, to on pił. Żeby zapomnieć. Że się wstydzi. Że pije. Czy jakoś tak. Nie pamiętam  .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > > Bo jak ktoś ma mali_mali to zawsze będzie niezadowolony  > No... a taki Mały Książę jak był, to on pił. Żeby zapomnieć. Że się wstydzi. Że pije. Czy jakoś tak. Nie pamiętam . A Kazimierz Wielki wcale ponoć nie z racji budowania różnych rzeczy wielkim był zwany. Wszystkie dwórki się w nim kochały i chwaliły pod niebiosa. Ty jedź już Big na te wykłady lepiej, co?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > A Kazimierz Wielki wcale ponoć nie z racji budowania różnych rzeczy wielkim był zwany. Wszystkie dwórki się w nim kochały i chwaliły pod niebiosa.Bo to chyba prawidłowość taka, że po Pepinach Krótkich i Władysławach Łokietkach, zawsze Wielcy przychodzą...  . > Ty jedź już Big na te wykłady lepiej, co?  Nie wykłady, a seminarium dzisiaj. O normalności było. Fajowskie  . Doszlimy (w niemałym trudzie), że nie wiemy, co to normalność.
|
|
 | 6 na 6 | placownik (17853 punktów) |
>Prawdziwy racjonalista -nie humanista- nawet nie splunąłby.
Niektórzy liczą na misia, a są zapewne i tacy, którzy skrycie marzą o pistolecie na wodę.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja zakupiłem pistolety na farbę na święto Holi w Indiach. Super zabawa!
|
|
 | | TheNut (81 punktów) |
>DZIWIĘ SIĘ. DZIWIĘ SIĘ, że racjonaliści z takim zaangażowaniem dyskutują o wierze.To podejrzane, jak mocno porusza Was taki temat. Prawdziwy racjonalista -nie humanista- nawet nie splunąłby. Szkoda fatygi i czasu na zajmowanie się takimi `gównami`.
Wiesz jak frustrujace jest funkcjonowanie wsrod ludzi wierzacych?Nie wychowales sie w takim otoczeniu?.Kiedy czyjas wiara ogranicza twoje pole dzialania. Kiedy stoisz wobec jakiegos trudnego problemu np. czy to dobrze ze aborcja jest nie/legalna-ktos omija twoje rozumowe dociekanie prawdy i mowi ci prosto w twarz lub pisze gdzies, ze jestes poprostu morderca. Taki przyklad tylko..Czy w takiej sytuacji jedyna zdrowa reakcja nie jest szyderstwo, smiech. Im absurd wiekszy tym wieksza i mocniejsza powinna byc kpina... Lecz jest tez druga strona medalu-ludzie wyzuci z jakichkolwiek zasad etycznych lubia sobie usprawiedliwiac lub tez "racjonalizowac" swoje postepowanie, ktore przekracza wszelkie dopuszczalne przez spoleczenstwo normy- wlasnie poprzez kpine z kogos kto takie zasady(chocby przyjete i z relilgi)ma odwage posiadac(ale to z pewnoscia mniejszosc na tym forum). Zajmowanie sie gownami to czasami nawet higieniczne jest... Jesli wklepie sie komus to gowno na wczesnym etapie ksztaltowania sie osobowosci to pozniej jednym z najlepszych detergentow jest wlasnie SMIECH..
ps.Ostatnio miewam problemy ze skladnia przez ciagle funkcjonowanie w dwujezycznej rzeczywistosci ale w kazdym razie mam nadzieje ze skumales..
|
|
|  | | mały_mały (6 punktów) | Śmiech, kpina jak najbardziej, byle nie prosto w twarz.
|
|
| |  | | TheNut (81 punktów) | >Śmiech, kpina jak najbardziej, byle nie prosto w twarz. Oki Tylko czasami to konieczne jest..jako riposta.
|
|
| | |  | | mały_mały (6 punktów) | Owszem, jednak jak już riposta to taka, po której się zaniemówi z wrażenia...
|
|
| |  | | TheNut (81 punktów) | >Śmiech, kpina jak najbardziej, byle nie prosto w twarz. > No i zalezy jeszcze w czyja twarz...
|
|
| | |  | | mały_mały (6 punktów) | Najlepiej w żadną
|
|
| | | |  | | TheNut (81 punktów) | >Najlepiej w żadną > Zaprawde ..zalezy to od jakosci dowcipu
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|