 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-04-2006 20:05 | Zawiślak (48 punktów) | Tak się zastanawiam.. | Ja się zastanawiam ,czy istnieje coś takiego jak dusza. Bo wcale nie mamy pewności o tym. Może wytwór mojej wyobraźni jest tak naprawdę "zmyłką" mojego mózgu? Zastanawiam się czy istnieję "Ja" ,czy to tylko mój mózg i ciało. Czy to ja podejmuję decyzję ,czy podświadomość? Jestem bardzo zainteresowana faktem,czy jest coś takiego jak "dusza" i skąd wiedzą psy ,zę ktoś umiera, czy widzą ducha?? Jeśli ktoś ma jakieś zdanie na ten temat to proszę pisać! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| equisite (9 punktów) | Wg mnie nie ma czegos takiego... tak samo jak pies czy kot, mrowka lub biedronka nie mamy duszy. Umierasz i koniec. A co do tych psow to nie slyszalem czegos takiego, pewnie kolejna bajka. To tak samo jak czujesz ze cos sie zaraz stanie. Intuicja... Akurat wierze w przepowiadanie przyszlosci i wg mnie jest cos takiego jak czasoprzestrzenie, wiec takie odczucia i to co niby psy robia to jest wlasnie takie malutkie przewidzenie tego co sie stanie.
Zyj
|
|
| aalaaskaa (68 punktów) | Huna (myślę o filozofii, choć jest religia, którą nazywa się tak samo) głosi, że każda osoba składa się z siedmiu części: podświadomości (ku), świadomości (lono), nadświadomości (kane), duszy (iho), ciała astralnego (kino aka), many (którą można rozumieć jako "energię", "moc" lub też "autorytet") i ciała fizycznego (kino). Trzy jaźnie (wyminione na początku) należy traktować jako aspekty całości - mają odrębne funkcje i muszą działać wspólnie. Jeśli nie ma między nimi równowagi, to może dojść do choroby albo problemów społecznych. O duszy nie mówi się zbyt wiele, bo jedyną jej funkcją jest istnienie. Nie można jej ani trenować, ani rozwijać. Według kahunów dusza może się rozrastać, zmniejszać, a także zmieniać swoje położenie w czasie i przestrzeni. Co Ty na to?
|
|
| Kwestorowska (68 punktów) | Każdy ma swoje "ja" i podświadomośc - mówił już o tym Freud. Jednak ja myślę, że nie ma czegoś takiego jak dusza. Równie dobrze mój pies mógłby mieć duszę  . Oczywiście zgodzę się, że niektóre decyzję są podejmowane przez człowieka podświadomie. Uważam, że ludzki umysł jest targany tak licznymi uczuciami, nastrojami, odczuciami, myślamy-innymi mówiac jest na tyle skomplikowany, że jeszcze trudno nam jest to wszystko wyjaśnić. Pozdrawiam Ola
|
|
 | | Monia | ciekawa ksiazka "anatomia duszy" polecam autorka wspolpracowala z powaznym srodowiskiem medycznym
|
|
| synsei | Dlaczego zastanawiamy się nad czymś, czego nikt nigdy i nigdzie nie zaobserwował? Nie istnieje nawet żadna poszlaka, kompletne zero w materiale dowodowym lub tym, który mógłby sugerować istnienie czegoś takiego jak dusza. Ktoś kiedyś wystrzelił z takim pojęciem, a ponieważ jest to bardzo korzystna opcja, wielu ją podchwyciło. Duszę należy rozpatrywać w kategoriach ludzkich pragnień dotyczących przetrwania, ale nie samego faktu jej istnienia, bo to czysty abstrakt. Ciekawsze pytanie dotyczy tego - skąd w ludziach skłonność do wiary w abstrakty? Dzięki temu rozwiążemy problem duszy. I jeszcze coś, zamiast marnować czas na rozmyślania nad abstraktem, lepiej zająć się rozmyślaniem nad czymś prawdziwym, może ktoś poświęci trochę czasu, aby poszukać sposoby wyrwania ze snu społeczeństwa, by to zajęło się porzuconymi dziećmi? Opieka nad tymi dziećmi to często koszmar w tym kraju. Tutaj są sprawy wymagające zaangażowania, a nie w przypadku duszy, której nikt nie widział nigdzie i nigdy. Dusza to także nie jedyny abstrakt w czystej postaci, któremu ludzie poświęcają swój czas, mam wrażenie, że głównie przez te niesistniejące formy są wiązani i to od nich wyprowadzają potem całą swoją filozofię życiową. Jest praca, której nie ma kto wykonać, więc do roboty, a nie marudzić o duszy i wykręcać się tym sposobem od niej
|
|
 | | Sodoma i Gomora | > Dlaczego zastanawiamy się nad czymś, czego nikt nigdy i nigdzie nie zaobserwował? Nie istnieje nawet żadna poszlaka, kompletne zero w materiale dowodowym lub tym, który mógłby sugerować istnienie czegoś takiego jak dusza.> Ktoś kiedyś wystrzelił z takim pojęciem, a ponieważ jest to bardzo korzystna opcja, wielu ją podchwyciło. Duszę należy rozpatrywać w kategoriach ludzkich pragnień dotyczących przetrwania, ale nie samego faktu jej istnienia, bo to czysty abstrakt. Ciekawsze pytanie dotyczy tego - skąd w ludziach skłonność do wiary w abstrakty? Dzięki temu rozwiążemy problem duszy.Zaproponuję nowe widzenie tej sprawy. Twoja dusza może być nieświadoma swojego istnienia. Chodzi tylko o to, żeby sama ze sobą się w końcu spotkała. "Bo jej nie trzeba wzroku wszczepiać, ona go ma, tylko, że w niewłaściwą stronę patrzy." Czyje to powiedzonko???    Rozwiązuj te problemy Synseiu, będziesz internetowym cudotwórcą, niewidzialnym budzicielem sumień, któremu nikt nie zapłaci gotówką, co najwyżej internetową monetą, równie niewidzialną jak ty sam. Mam pomysł, załóż spółkę jawną z Kalli-klechem, bo on z pewnością potrafiłby swoimi uwagami Krzywoustego z zamkowego grobowca postawić na nogi, a co dopiero jakas duszę przed lustro przywieźć.
|
|
| ontirio (4 punktów) | Cześć, ja uważam, że rozważania dotyczące tego, czy dusza istnieje, są tego samego typu rozważaniami co np. czy Bóg istnieje. Jak ktoś jest ateistą i jest konsekwentny, to powinien sobie i kwestie duszy odpuścić jako niedefiniowalnej abstrakcji.
|
|
 | | Gowfrog (113 punktów) | >Cześć, >ja uważam, że rozważania dotyczące tego, czy dusza istnieje, są tego samego typu rozważaniami co np. czy Bóg istnieje. Jak ktoś jest ateistą i jest konsekwentny, to powinien sobie i kwestie duszy odpuścić jako niedefiniowalnej abstrakcji.
chyba większość wątków na tym [i na innych] forum podpada pod kategorię abstrakcji, ale to wcale nie oznacza, że nie warto się nad tym pogłowić. i chociaż odrzucam istnienie duszy, która po śmierci ciała idzie do nieba lub piekła, lub dokąd kto chce, to jednak pytanie o jej istnienie nieustannie do mnie powraca. przypuszczam, że tzw. dusza to nic innego jak osobowość danego człowieka spleciona z jego doświadczeń zyciowych, matrycy genetycznej i energii elektro-magnetycznej wesoło płynącej w zwojach mózgowych. zakładam, że wszystkie istoty żywe są takową obdarzone, choć nie wszystkie mają możliwość zamanifestowania jej. stąd fałszywe przeświadczenie, że tylko wspaniałe istoty ludzkie mają duszę a to szczyt snobizmu i pic na wodę. ponadto nie jestem w stanie wyodrębnić ciała i duszy, dla mnie są one nierozerwalnie złączone i kiedy ginie nośnik [ciało], energia rozprasza się w przyrodzie tracąc swą formę, ale nigdy nie rozpływa się w powietrzu. Ja - taka jaką wydaje mi się, że jestem, umrę wraz z mym ciałem, ale impulsy, które biegły od neurona do neurona przyłączą się do innego układu, gdzie zapewne z powodzeniem będą pracować. podzielam opinie twierdzące, że duszę wymyślono, by pocieszyć się jakoś w obliczu nadchodzącej śmierci, życie po zyciu etc. i to nawet ładnie mieć taką nadzieje, ale do mnie ona nie przemawia. sorry za chaotyczność i pozdr ;*
|
|
|  | | Elfir | Tez mam takie wrazenie, ze pojecie "dusza" powstalo wylacznie ze strachu i pychy, kiedy czlowiek nie mogl dopuscic do siebie mysli, ze smierc jest ostatecznym koncem jego, jakze waznego, zycia. Pierwotne ludy myslaly bardziej bezposrednio wysylajac w zycie pozagrobowe cale cialo wyposazone w jedzenie, sprzety i pieniadze dla przewoznika. Cala koncepcja pewnie legla w gruzie, kiedy jakis niedowiarek rozwinal zwoje na mumii. Po tym wstrzasjacym odkryciu doszedl do wniosku, ze w takim stanie to nikt nie chcialby przebywac nawet w "raju". Stad wyewolulowal pomysl, ze wedruje w zaswiaty tylko "dusza", jakis rozumny bezcielesny byt, ktorego nie trzeba karmic, odziewac i dofinansowywac w drodze na lono przodkow. Poniewaz dusza byla lekka, nie musiala wedrowac sila grawitacji do podziemnego Tartaru ale mogla swobodnie uleciec do nieba, gdzie przebywali bogowie. To tez dosc znaczna zmiana konwencji, bo w starozytnej Grecji ciala niezaleznie od postawy etycznej zawsze wedrowaly do podziemia. A tak mozna bylo dusze ciezkie od grzechow pozostawic pod ziemia na wieczne potepienie a lekkie, bezgrzeszne mogly uleciec w nagrode ogladac jak mieszkaja sobie bogowie. Zasadniczo w rozumowaniu naukowym, niereligijnym, trudno sobie wyobrazic cel jaki mialaby przyroda w inwestowanie w rozwoj tak dziwnego bytu. Zmuszaloby do zadawania pytan czy inne zwierzeta tez maja takie bezcielesne byty? Czy rozwielitki tez? A gabki? I czym to mialoby byc? Energia? Energia ulega ciaglemu rozproszeniu a nie kumulacji. Pojecie duszy potrzebne jest rowniez religii jako narzedzia do kontrolowania ludzi. Jak zmusisc wierzacych do przestrzegania zawilych nakazow religijnych, ktore sa czesto sprzeczne z ich natura? Za pomoca bata wiecznej kary dla grzesznikow. Przypomina mi sie od razu jeden papiez (memoria fragilis est) i jego rozwazania: skoro dusza jest bezcielesna, to meki piekielne, morze ognia i siarki nie wywolaja na niej wiekszego wrazenia, bo czuc moze tylko cialo, ktore ma uklad nerwowy  Problem wiecznej nagrody dla ludzkiej duszy u chrzescijan jest o tyle klopotliwy, ze w zasadzie po smierci dusza gdzies jest wysylana (przez kogo i gdzie?) a nastepnie jest sądzona na Sadzie Ostatecznym, kiedy nastapi koniec swiata. Tak wiec wynika, ze dosc dlugi okres czeka grzeszna dusze, zanim trafi ona do "piekla".
|
|
| |  | | Gowfrog | >Zasadniczo w rozumowaniu naukowym, niereligijnym, trudno sobie wyobrazic cel jaki mialaby przyroda w inwestowanie w rozwoj tak dziwnego bytu. Zmuszaloby do zadawania pytan czy inne zwierzeta tez maja takie bezcielesne byty? Czy rozwielitki tez? A gabki? I czym to mialoby byc? Energia? Energia ulega ciaglemu rozproszeniu a nie kumulacji.
oczywiście, po co takie duchy w łańcuchu pokarmowym? nikogo nie zjedzą, nikogo nie nakarmią... a co do energii, to wielu jeszcze jest zdesperowanych, którzy żywią nadzieję, że istnieje jakiś sposób [dzięki bogu na przykład] na utrzymanie jej skondensowanej, to miałaby być chyba swego rodzaju reinkarnacja.
>Problem wiecznej nagrody dla ludzkiej duszy u chrzescijan jest o tyle klopotliwy, ze w zasadzie po smierci dusza gdzies jest wysylana (przez kogo i gdzie?) a nastepnie jest sądzona na Sadzie Ostatecznym, kiedy nastapi koniec swiata. Tak wiec wynika, ze dosc dlugi okres czeka grzeszna dusze, zanim trafi ona do "piekla".
do czyśćca się idzie pokutować na wyścigi przed sądem ostatecznym. jak przed sądem zdążysz odpokutować to idziesz do raju pośród chmur, a jak nie, to cię wsadzą do kotła. a kto wysyła? no... bóg...
|
|
| | |  | | Elfir | > do czyśćca się idzie pokutować na wyścigi przed sądem ostatecznym. jak przed sądem zdążysz odpokutować to idziesz do raju pośród chmur, a jak nie, to cię wsadzą do kotła. a kto wysyła? no... bóg...Wlasnie, ze nie! Poczytaj sobie Ewangelie sw. Jana.  Pieklo i niebo/raj to cos innego a cos innego wieczna nagroda po Sadzie Ostatecznym, gdzie ludzie cielesnie wroca na ziemie i beda w szczesciu razem mieszkac z Jezusem na czele. Oczywiscie ci, ktorzy sobie na to zasluzyli. O czysccu nie ma slowa. Wyewolulowal dos pozno w glowach koscielnych medrcow, ktorzy zauwazyli paradoks miedzy Bogiem-Miloscia a wiecznym potepieniem. Zagadka: Kto trafi do piekla: wierzacy morderca czy cnotliwy ateista?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|