 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-04-2006 12:32 | Frankowicz | Chcę wierzyć... | Często myślę ostatnio na temat chrześcijaństwa...Głośno jest o książce D.Browna....I chyba to ona zmusiła mnie do napisania tej notki.Myśl o śmierci która jest nieuchronna i spotka każdego z nas przeraża mnie coraz bardziej,a jednocześnie i coraz mniej.Bardziej-bo skoro istnieje coś takiego jak Wieczne Życie po śmierci to jak ono będzie wyglądało?Czy istnieje Bóg,czy ktoś lub coś innego ma nad nami władzę...??A mniej-ponieważ jeśli nie istnieje Życie Wieczne i człowiek po śmierci po prostu przestaje istnieć,nie ma się czego tak naprawdę bać,ani zastanawiać co dalej...Bo dalej nie ma już nic...Życie wieczne wydaje się być antidotum na strach jakim obarcza nas śmierć.Jest jakimś sensem tego istnienia.Pewnie dlatego mimo tak wielu nieścisłości Biblijnych chrześcijaństwo przetrwało.Marzyłam kiedyś o spotkaniu z Janem Pawłem II,byłam pewna,że tylko on zdołał by mnie przekonać do wiary w Boga...Już za późno...a może ktoś z Was?Kto potrafi wytłumaczyć np.teorię Darwina całkowicie sprzeczną z wiarą katolicką...Kto wierzy tak mocno,że potrafi "zarazić"tą wiarą innych ludzi.Szukam Cię-odezwij się... |
| jarekland (142470 punktów) | > może ktoś z Was?Kto potrafi wytłumaczyć np.teorię Darwina> całkowicie sprzeczną z wiarą katolicką.Nie wiem czy jestem właściwą osobą aby odpowiadać na ten post. Jestem agnostykiem. Jeżeli chodzi o darwinizm to polecam stronę: www.ewolucja.org
|
|
| Łukasz Barański (98 punktów) | Koniec Twojego postu jest dramatyczny i przesiąknięty desperacją. Wiesz myślę, że wiele problemów związanych jest właśnie z tym, że ludzie zamiast myśleć o tym co jest teraz, o swoim życiu doczesnym zaczynają rozmyślać o śmierci. Wydaje mi się, że trzeba prowadzić swoje życie doczesne jak najlepiej się potrafi z myślą iż jest ono jedynym, które dane nam jest przeżyć. Oczywiście nie od dziś wiadomym jest, że ludzie boją się tego co nie znane. Śmierć i to co ma być po niej nie zostaje ogarnięta przez umysł, gdyż niestety nie ma on takiej możliwości aby zrozumieć coś takiego jak "niebyt". To pojęcie w żadnej mierze nie zostanie przez człowieka zrozumiane, jest zbyt abstrakcyjne. Uważam, że wszelkie wyznania mają tę lukę załatać, uspokoić człowieka, pozbawić go strachu przed nieznanym.
|
|
| thraul (129 punktów) | > Myśl o śmierci która jest nieuchronna i> spotka każdego z nas przeraża mnie coraz bardziej,a> jednocześnie i coraz mniej.Bardziej-bo skoro istnieje coś> takiego jak Wieczne Życie po śmierci to jak ono będzie> wyglądało?Czy istnieje Bóg,czy ktoś lub coś innego ma nad> nami władzę...??A mniej-ponieważ jeśli nie istnieje Życie> Wieczne i człowiek po śmierci po prostu przestaje> istnieć,nie ma się czego tak naprawdę bać,ani zastanawiać> co dalej...Bo dalej nie ma już nicHmmm..... wygląda na to, że szukasz Boga. To dobrze, aczkolwiek w "Kodzie Leonarda da Vinci" na pewno Go nie znajdziesz. Pamietaj, że to powieść sensacyjna, traktująca temat bardzo wybiórczo. Odkrywam w twoim poscie jakąś dziwną, w moich oczach, nieprawidłowość. Piszesz bowiem, że śmierć przeraża cię bardziej, jeżeli czeka cię po niej wieczne życie, niż miała by ona byc ostatecznym końcem twego istnienia. Z całym szacunkiem, ale jeżeli ja bym sądził, że po śmierci nie ma nic to bałbym się jej okrutnie. Poza tym chyba nie myslisz, że naszym jedynym celem jest rozmnarzanie się i to wszystko, jak jakaś....nie weim....szarańcza. > Życie wieczne wydaje> się być antidotum na strach jakim obarcza nas śmierćJestem katolikiem i wierze w Boga, jednak kiedyś też zadawałem sobie to pytanie i to bardzo często. Czasami wydaje się to być słuszna, czy może raczej, racjonalna hipoteza. Jednak tylko się wydaje. Zrozumiałem to w miare poznawania Biblii, w niej jest wszystko zawarte, według mnie jest genialna. Zgadzam się ze słowami JPII, który powiedział (nie przytaczam tego dosłownie, ale sens jest zachowany) "Człowiek nie może zrozumieć Świata, bez Boga. Człowiek nie może zrozumieć siebie bez Boga" Na miejscu będzie tez inna myśl, nie pamietam nestety kto jest jej autorem. Sens tej mysli jest taki: pierwszy łyk z pucharu wiedzy oddala od Boga, jeżeliu jednak dopijesz ten puchar do końca, to na dnie spotkasz Boga. Cóż życze owocnych poszukiwań... dobrze się rozglądaj
|
|
| rafik | Mnie śmierć nie przeraża, proszę więc nie uogólniać  Pozdrawiam
|
|
| Volrath (3440 punktów) | Nie wiem czy to dobre miejsce na poszukiwanie wierzących, którzy mogliby wiarą Cię "zarazić" - tutaj wierzących jest mniej niż agnostyków i ateistów.
|
|
| Oless (982 punktów) | >Kto potrafi wytłumaczyć np.teorię Darwina >całkowicie sprzeczną z wiarą katolicką...
Z tego co wiem to KK uznaje teorię ewolucji za możliwą do pogodzenia z wiarą katolicką.
Co do samej teorii ewolucji musisz pamiętać że neodarwinizm w swojej najważniejszej części przechodzenia z jednej gromady do drugiej , z płazów do gadów, gadów do ptaków etc. jest w gruncie rzeczy hipotetyczny i brak ostatecznego dowodu. Może się kiedyś okazać że nie mogło się to odbyć na drodze przypadkowych procesów. Znalezione w sieci: " "Od początku lat 70. ubiegłego wieku wielu biologów zaczęło kwestionować jego [neodarwinizmu] adekwatność w wyjaśnianiu ewolucji. Genetyka może być adekwatna do wyjaśniania mikroewolucji, ale mikroewolucyjne zmiany w częstości genów nie wydają się być w stanie zamienić gada w ssaka lub rybę w płaza. Mikroewolucja bada adaptacje, które dotyczą przetrwania najlepiej przystosowanego, a nie powstania najlepiej przystosowanego. Jak zauważył Goodwin: `Powstawanie gatunków problem Darwina pozostaje nierozwiązany' " Scott Gilbert, genetyk ewolucyjny , '97
"Należy wszak podkreślić, że syntetyczna teoria ewolucji w odniesieniu do zdarzeń makroewolucyjnych, pomimo wspierania jej znaczącymi danymi z różnych dziedzin, pozostała w zasadzie nie udowodniona" (Solomon Eldra PEARL, Linda R. BERG, Diana W. MARTIN, Claude A. VILLEE, Biologia , 1996)
|
|
 | | rad uk | Odp: Chcę wierzyć... - to zrozumiale. | Jezeli ktos uwaza, ze wiara w zycie po smierci jest mu/jej potrzebna dla 'higieny psychicznej' - niech szuka, ale proponuje najpierw zastanowic sie nad istnieniem w obecnej postaci. Kazdy(a) z nas jest iskra swiadomosci, aby zaistniec trzeba bylo "wygrac" wiele kolejnych "loterii" - powstanie naszego wszechswiata, naszej galaktyki, ukladu planetarnego, w koncu planety, na ktorej powstaly warunki do zycia. Pozniej dochodzi do tego przebieg ewolucji i jej teoretycznie nieskonczone warianty - w koncu to, co dla nas najwazniejsze - nasz mozg. Mozg w ktorym miesci sie nasza swiadomosc, swiadomosc nie moze istniec poza tym organem, jestesmy smiertelni, ograniczeni przez powloke, bez ktorej nie istniejemy. To ludzki umysl stworzyl boga - na swoj obraz i podobienstwo, nie odwrotnie! Proponuje zastanowic sie nad nasza niesamowita wyjatkowoscia, zachwycic sie swoja swiadomoscia - to jest wlasnie wspaniale, wygralismy loterie zycia, co wiecej swiadomego! Koncentrujac sie na mirazu "zycia po zyciu" tracimy ograniczony czas, ktory wygralismy, zamiast szukac spelnienia w tym jedynym zyciu.
|
|
|  | | Oless (982 punktów) | Dobrze , cierpliwie przeczytałem to co napisałeś.  Miło że podzieliłeś się swoim wyznaniem wiary, ale nie za bardzo rozumiem jak to się ma do akurat mojego postu.
|
|
| |  | | raduk (4 punktów) | > Dobrze , cierpliwie przeczytałem to co napisałeś.  > Miło że podzieliłeś się swoim wyznaniem wiary,> ale nie za bardzo rozumiem jak to się ma do akurat mojego postu.Moj blad, odpowiedz dotyczy raczej pierwszego postu z tematu. Nie jest to wyznanie wiary, ktora nie dysponuje.  Co do Twojego postu, bez rozpisywania sie: Podejscie KK do teorii ewolucji to kolejny "szpagat ideologiczny", chociaz lepsze to niz tepa wiara w Genesis. "Dziury w wiedzy" od zawsze byly wykorzystywane jako dowod istnienia Boga, ale czego wlasciwie dowodzi niewiedza i niezrozumienie?
|
|
|  | | Oless (982 punktów) | Do usunięcia, sorry powtórzyło się.
|
|
 | | AstralStorm (558 punktów) | Odp: Chcę wierzyć... | > >Kto potrafi wytłumaczyć np.teorię Darwina> >całkowicie sprzeczną z wiarą katolicką...> Z tego co wiem to KK uznaje teorię ewolucji za możliwą do pogodzenia z wiarą katolicką.> Co do samej teorii ewolucji musisz pamiętać że neodarwinizm w swojej najważniejszej części przechodzenia z jednej gromady do drugiej , z płazów do gadów, gadów do ptaków etc. jest w gruncie rzeczy hipotetyczny i brak ostatecznego dowodu.Poza tymi rybami z nogami. Latimeria czy jakoś tak.  Oraz gada z piórami - bodajże Archeopteryx. Ile jeszcze ogniw potrzeba? Może pra-ssaka, hmm? Jakiegoś szczura? > Może się kiedyś okazać że nie mogło się to odbyć na drodze przypadkowych procesów.> Znalezione w sieci:> "> "Od początku lat 70. ubiegłego wieku wielu biologów zaczęło kwestionować jego [neodarwinizmu]> adekwatność w wyjaśnianiu ewolucji. Genetyka może być adekwatna do wyjaśniania mikroewolucji, ale mikroewolucyjne zmiany w częstości genów nie wydają się być w stanie zamienić gada w ssaka lub rybę w płaza.Zmiany są akcelerowane przez: gorące środowisko, trudne warunki - np. przeludnienie czy niedobór pokarmu, zmiany geofizyczne... > Mikroewolucja bada adaptacje, które dotyczą przetrwania najlepiej przystosowanego, a nie powstania najlepiej przystosowanego.Super. Jeśli te gorzej przystosowane wymierają, to co pozostaje, jak nie najlepiej przystosowani? Może ci "nie do końca najlepiej przystosowani ale zgodni z kaprysem losu"? > Jak zauważył Goodwin: `Powstawanie gatunków problem Darwina> pozostaje nierozwiązany' " Scott Gilbert, genetyk ewolucyjny , '97Słabo, oj słabo. > "Należy wszak podkreślić, że syntetyczna teoria ewolucji w odniesieniu do zdarzeń makroewolucyjnych, pomimo wspierania jej znaczącymi danymi z różnych dziedzin, pozostała w zasadzie nie udowodniona" (Solomon Eldra PEARL, Linda R. BERG, Diana W. MARTIN, Claude A. VILLEE, Biologia , 1996)Hmm... no więc teraz mamy coraz więcej danych na to, że organizmy są tak zbudowane, aby w złych warunkach ewoluować szybciej. (bardzo korzystne ewolucyjnie) Pozdrowienia od żab o 8 nóżkach.
Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić ciebie czy podporządkować. Moim zadaniem jest nauczyć ciebie myśleć samodzielnie w wybrany przez ciebie sposób. Wtedy będziemy mogli dyskutować.
|
|
|  | | Oless (982 punktów) | Odp: Chcę wierzyć...(o ewolucji) | > >Co do samej teorii ewolucji musisz pamiętać że neodarwinizm w swojej najważniejszej części przechodzenia z jednej gromady do drugiej , z płazów do gadów, gadów do ptaków etc. jest w gruncie rzeczy hipotetyczny i brak ostatecznego dowodu.> Poza tymi rybami z nogami. Latimeria czy jakoś tak. > Oraz gada z piórami - bodajże Archeopteryx.> Ile jeszcze ogniw potrzeba? Może pra-ssaka, hmm? Jakiegoś szczura?Idealną formą byłoby pewnie jakieś półskrzydło pokazujące stadium ni to kończyny ni to skrzydła, albo gad ze skrzydłami z jakimś pierwotnym zastosowaniem, gdy jeszcze nie mógł latać. Albo ryba która oddycha w wodzie i na powietrzu. Patrząc uczciwie taki Archeopteryks to ptak jak się patrzy, lata bez problemu, pióra ma w pełni ukształtowane , szpony i zawinięte pazury jak u ptaków grzędowych. Gadzie cechy niczego nie przesądzają , taki dziobak ma futro jak ssak, dziób jak kaczka, ogon jak bóbr, gruczoły jadowe niczym wąż, składa jaja jak gad a przecież nie jest "w połowie drogi" pomiędzy jakimikolwiek dwoma z wymienionych stworzeń. Zapis kopalny nie stanowi mocnego dowodu dla neodarwinizmu z powodu jego niekompletności. Jakby powiedział współtwórca neodarwinizmu : "Założywszy fakt ewolucji można by oczekiwać, że skamieniałości będą dokumentowały stopniową stałą zmianę od form ancestralnych do potomków. Ale nie to paleontologowie znajdują. Zamiast tego on lub ona znajduje luki w prawie każdym ciągu filetycznym. Nowe typy często pojawiają się nagle, a ich bezpośredni przodkowie są nieobecni we wcześniejszych warstwach geologicznych. Odkrycia nieprzerwanego ciągu gatunku zmieniającego się stopniowo w potomny gatunek jest bardzo rzadkie. Faktycznie zapis kopalny składa się z nieciągłości, wyraźnie dokumentując skoki (saltacje) od jednego typu organizmu do odmiennego typu. Stawia to zagadkowe pytanie: Dlaczego zapisowi kopalnemu nie udaje się odzwierciedlić stopniowe zmiany, jakiej możnaby oczekiwać od ewolucji?" (Ernst Mayr, What Evolution Is, Basic Books, New York 2001) Oczywiscie nie należy zapominać że skamieniałości nigdy nie zastąpią omówienia mechanizmów ewolucji. A wydaje sie że to Ci umknęło. > > Może się kiedyś okazać że nie mogło się to odbyć na drodze przypadkowych procesów.> >Znalezione w sieci:> >"Od początku lat 70. ubiegłego wieku wielu biologów zaczęło kwestionować jego [neodarwinizmu]> >adekwatność w wyjaśnianiu ewolucji. Genetyka może być adekwatna do wyjaśniania mikroewolucji, ale mikroewolucyjne zmiany w częstości genów nie wydają się być w stanie zamienić gada w ssaka lub rybę w płaza.> Zmiany są akcelerowane przez: gorące środowisko, trudne warunki - np. przeludnienie czy niedobór pokarmu, zmiany geofizyczne...Nie na temat. Gilbertowi chodziło raczej o brak genetycznych mechanizmów (np. niewystarczalność zmian "w częstości genów") a nie środowiskowe warunki. > > Mikroewolucja bada adaptacje, które dotyczą przetrwania najlepiej przystosowanego, a nie powstania najlepiej przystosowanego.> Super. Jeśli te gorzej przystosowane wymierają, to co pozostaje, jak nie najlepiej przystosowani? Może ci "nie do końca najlepiej przystosowani ale zgodni z kaprysem losu"?Ignorant  . Dostosowywanie się organizmów do nowych warunków nie tworzy nowych struktur i nowatorskich planów budowy. Nie trzeba byc biologiem żeby zrozumieć o co ów genetyk miał na mysli. Ja go zrozumiałem. Nie twierdzę że nie może się mylić. > > Jak zauważył Goodwin: `Powstawanie gatunków problem Darwina> > pozostaje nierozwiązany' " Scott Gilbert, genetyk ewolucyjny , '97> Słabo, oj słabo.Słabo, słabo ale w mediach neodarwinizm przedstawiany jest jako niepodważalny. I tak wygląda jawność nauki w naszych czasach. Show must go on. > >"Należy wszak podkreślić, że syntetyczna teoria ewolucji w odniesieniu do zdarzeń makroewolucyjnych, pomimo wspierania jej znaczącymi danymi z różnych dziedzin, pozostała w zasadzie nie udowodniona" (Solomon Eldra PEARL, Linda R. BERG, Diana W. MARTIN, Claude A. VILLEE, Biologia , 1996)> Hmm... no więc teraz mamy coraz więcej danych na to, że organizmy są tak zbudowane, aby w złych warunkach ewoluować szybciej. (bardzo korzystne ewolucyjnie) Pozdrowienia od żab o 8 nóżkach."Coraz wiecej danych" to nawet niezłe określenie, w zdaniu powyżej taką rolę pełnił zwrot " pomimo wspierania jej znaczącymi danymi z różnych dziedzin".
|
|
| Nihilia (115 punktów) | Odp: Chcę wierzyć... | Ojoj, chyba wybrałaś nie najlepsze forum jak na pocieszenie religijne. Dla mnie rozmowy o życiu po śmierci przypominają dialogi o zawartości cukru w cukrze- nie wie nikt, ale i tak w końcu się przekonasz, więc nie widzę sensu gdybania.
|
|
| rosenrot (21 punktów) | Wszyscy woleli by żyć z komfortem psychicznym jakim jest życie wieczne, niewszyscy jednak potrafią. Jestem ateistką więc moje zdanie na ten temat jest dosyć 'ostre':"najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa". Staram się nieoszukiwać i niewmawiam sobie opcji życia wiecznego, staram się poprostu żyć z dnia na dzień, nieprzejmując się niczym, niemyśląc o tym co będzie za pare lat. Nikt przecież niemoże nam potwierdzić istnienia życia wiecznego, a życie'ziemskie' jest przecież tylko chwilą........niezmarnuj jej.
|
|
| superkuku (191 punktów) | >Często myślę ostatnio na temat chrześcijaństwa...Głośno >jest o książce D.Browna....I chyba to ona zmusiła mnie do >napisania tej notki.Myśl o śmierci która jest nieuchronna i >spotka każdego z nas przeraża mnie coraz bardziej,a >jednocześnie i coraz mniej.Bardziej-bo skoro istnieje coś >takiego jak Wieczne Życie po śmierci to jak ono będzie >wyglądało?
"Czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują." Życie po śmierci będzie przewspaniałe dla tych, którzy kochają Boga.
"Bóg tak umiłował świat, że syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny."
Halelujah!!!
Wystarczy, że uwierzysz, że Jezus umarł na krzyżu za Twoje grzechy i wyznasz to słowami, oraz szczerze przeprosisz Boga za swoje grzechy, a będziesz zbawiona.
Możesz Bogu powiedzieć tak: Dobry Boże,przepraszam że grzeszyłam, wierzę, że Pan Jezus umarł za moje grzechy.Przyjmuję Go teraz i wyznaję jako mojego Zbawiciela.
Zobaczysz jak wielka jest moc Krzyża. Wierzę, że Dobry Bóg dotknie Ciebie, tak jak dotknął mnie. Będę Go prosić o Ciebie.
Biblia mówi, że wiara rodzi się ze słuchania Słowa Bożego. Zatem kup Biblię i czytaj. Idź tam, gdzie mówią o Bogu.Poznawaj Boga. Bądź posłuszna Jego Słowu. Amen!
>Czy istnieje Bóg,czy ktoś lub coś innego ma nad >nami władzę...??A mniej-ponieważ jeśli nie istnieje Życie >Wieczne i człowiek po śmierci po prostu przestaje >istnieć,nie ma się czego tak naprawdę bać,ani zastanawiać >co dalej...Bo dalej nie ma już nic...Życie wieczne wydaje >się być antidotum na strach jakim obarcza nas śmierć.Jest >jakimś sensem tego istnienia.Pewnie dlatego mimo tak wielu >nieścisłości Biblijnych chrześcijaństwo przetrwało.
Wiara w Boga nie jest skutkiem jakiegoś psychologicznego zdeterminowania. Z perspektywy osoby niewierzącej może to tak wyglądać, bo jest ograniczona swoim przymusowym racjonalnym myśleniem. Dla osoby wierzącej otwiera się nowa rzeczywistość. Rzeczywistość duchowa, której nie jest w stanie pojąć żaden niedowiarek, czy ateista. Zaczniesz żyć nowym życiem, stanie się ono realne. Zobaczysz Bożą moc i doświadczysz Bożej łaski. Będziesz żyć w Bożej obecności.
>może ktoś z Was?Kto potrafi wytłumaczyć np.teorię Darwina >całkowicie sprzeczną z wiarą katolicką...
Teoria Darwina jest tylko teorią. Bóg jest prawdą. Nauka nigdy prawdy nie dotknie, bo nie opiera się na prawidłowej podstawie, czyli bojaźni przed Bogiem.
>Kto wierzy tak >mocno,że potrafi "zarazić"tą wiarą innych ludzi.Szukam >Cię-odezwij się...
Dobry, Wielki Boże, proszę Cię w imieniu Jezusa Chrystusa, odpowiedz na to wołanie. Amen!
|
|
| Gowfrog (113 punktów) | >Odkrywam w twoim poscie jakąś dziwną, w moich oczach, nieprawidłowość. Piszesz bowiem, że śmierć przeraża cię bardziej, jeżeli czeka cię po niej wieczne życie, niż miała by ona byc ostatecznym końcem twego istnienia. Z całym szacunkiem, ale jeżeli ja bym sądził, że po śmierci nie ma nic to bałbym się jej okrutnie. Poza tym chyba nie myslisz, że naszym jedynym celem jest rozmnarzanie się i to wszystko, jak jakaś....nie weim....szarańcza.
ja tam sądzę, że po śmierci nie ma nic i wcale mnie to nie przeraża. myślę, że jeszcze jakieś 40, 50 lat i będę już całkiem zmęczona życiem, choć tak bardzo je kocham. Smierc to część życia, jak stwierdziła mama Gumpa i im wcześniej się pogodzisz z jej nieuchronnością, tym szybciej zaczniesz naprawdę cieszyć się życiem. A co do szarańczy... ja bym powiedziała, że ludzie się rozmnażają jak szczury, zaczyna tu być trochę ciasno na tej błękitnej planecie...
>"Człowiek nie może zrozumieć Świata, bez Boga. Człowiek nie może zrozumieć siebie bez Boga"
ja jestem bogiem - świata i tak nie zrozumiem, jest niewyobrażalnie różnorodny i jeszcze te skomplikowane ludzkie istoty... ale siebie znam nieźle - na tyle, na ile można znać coś nieustnnie zmieniającego się. bóg nie pomógł mi w zrozumieniu absolutnie niczego, wręcz przeciwnie, zawsze się pojawia ten niepojęty dla ograniczonego człowieczka boski plan.
podsumowując - przychylam się do opinii, że nie warto za życia myśleć o śmierci. żyj intensywnie, z całych sił i nie zastanawiaj się co potem. może jest jakiś bóg, a może nie, nie da się tego sprawdzić, więc nie zaprzątaj tym sobie głowy. jak już masz możliwość to baw się dobrze, bo kto wie, czy będziesz mieć drugą szansę. osobiście wierzę, że nie.
|
|
 | | superkuku (191 punktów) |
>ja jestem bogiem - świata i tak nie zrozumiem, jest niewyobrażalnie różnorodny i jeszcze te skomplikowane ludzkie istoty... ale siebie znam nieźle - na tyle, na ile można znać coś nieustnnie zmieniającego się. bóg nie pomógł mi w zrozumieniu absolutnie niczego, wręcz przeciwnie, zawsze się pojawia ten niepojęty dla ograniczonego człowieczka boski plan. >podsumowując - przychylam się do opinii, że nie warto za życia myśleć o śmierci. żyj intensywnie, z całych sił i nie zastanawiaj się co potem. może jest jakiś bóg, a może nie, nie da się tego sprawdzić, więc nie zaprzątaj tym sobie głowy. jak już masz możliwość to baw się dobrze, bo kto wie, czy będziesz mieć drugą szansę. osobiście wierzę, że nie.
hehehe. Szatan mógłby się podpisać pod Twoimi słowami. Nie zastanawia Cię to? Prawdopodobnie, etycznie postępujesz w życiu lepiej niż większość chrześcijan, ale punkt wyjścia dla Twojego światopoglądu jest wstrząsający.
Pozdrawiam.
|
|
|  | | Gowfrog (113 punktów) | >hehehe. Szatan mógłby się podpisać pod Twoimi słowami. Nie zastanawia Cię to?
każdy kto cierpi na samouwielbienie mógłby się podpisać pod moimi słowami, nie tylko szatan.
>Prawdopodobnie, etycznie postępujesz w życiu lepiej niż większość chrześcijan, ale punkt wyjścia dla Twojego światopoglądu jest wstrząsający.
co tobą wstrząsnęło? że napisałam, że to ja jestem bogiem? i co, sądzisz, że czuję się pełna mocy cudotwórczej etc? punkt wyjścia dla mojego światopoglądu jest taki, że gdyby więcej ludzi uważało się za bogów [co oznacza wzięcie odpowiedzialności za swoje życie i uczynki, a nie zrzucanie ich na karb nieistniejącego boga gdzieś tam w chmurach] to być może żylibyśmy na lepszym świecie. bo to oznacza, że nie ma dla każdego z nas boskiego planu, wedle którego toczy się nasz los, nie, albo sobie zrobisz twój własny boski plan, albo wtopiłeś, bo w żaden sposób nie będziesz na niego [los] wpływał, stracisz kontrolę nad twoim życiem - po co? bóg wszystko zaplanował. rozumiesz? to nie tak, że mogę zamieniać wodę w wino [a chciałabym], czy uzdrawiać oddechem, nie pachnę fiołkami etc. ale dla mojego małego świata, mojej osoby i przyszłości ja jestem jedynym bogiem i nie ma innego nade mną, który będzie kierował moimi krokami. pozdr ;*
|
|
| |  | | olafbur (27 punktów) | Kiedyś usłyszałem mądre stwierdzenie: 1.Nauka odpowiada na pytanie JAK? 2.Religia odpowiada na pytanie DLACZEGO? Dlatego ilekroć ktoś pyta odwrotnie to w odpowiedzi słyszy głupoty. Nie pytaj księży o historię Ziemi i ewolucję, nie mają nic do powiedzenia na ten temat - pytaj o to naukowców. Nie pytaj naukowców (czy realistów) o życie po śmierci - nie mają nic sensownego do powiedzenia na ten temat.
|
|
| | |  | | AstralStorm (558 punktów) | >Kiedyś usłyszałem mądre stwierdzenie: >1.Nauka odpowiada na pytanie JAK? >2.Religia odpowiada na pytanie DLACZEGO? >Dlatego ilekroć ktoś pyta odwrotnie to w odpowiedzi słyszy głupoty. Nie pytaj księży o historię ziemi i ewolucję, nie mają nic do powiedzenia na ten temat - pytaj o to naukowców.
>Nie pytaj naukowców (czy realistów) o życie po śmierci - nie mają nic sensownego do powiedzenia na ten temat.
Religie też nie. Znaczy się mówią wiele, ale skąd mamy wiedzieć, czy sensownie?
Chyba, że mówimy np. o tybetańskiej księdze umarłych - ale ta stricte religijna nie jest i nie daje żadnej szczególnej odpowiedzi. Tak jak i wizje ludzi "wskrzeszonych" nowoczesną technologią, gdyż istnieje opcja, że umysł jest w stanie generować takie obrazy.
Nie wiemy jeszcze jak, ale być może wkrótce? (był taki film s-f, gdzie osnową fabuły było urządzenie do zapisu i odtwarzania stanu mózgu - łącznie z filtrowaniem pewnych fragmentów)
Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić ciebie czy podporządkować. Moim zadaniem jest nauczyć ciebie myśleć samodzielnie w wybrany przez ciebie sposób. Wtedy będziemy mogli dyskutować.
|
|
| | | |  | | olafbur (27 punktów) | Oczywiście nie polecam wszystkich religii. Ja sam jestem katolikiem (za takiego się uważam) i mogę się wypowiadać na temat swojej religii. Oczywiście polecam, choć źródło jest nieobojętne. Duszpasterstwa akademickie są chyba na odpowiednim poziomie. Chociaż nie chcę nikogo do niczego zmuszać.
|
|
| | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > Oczywiście nie polecam wszystkich religii. Ja sam jestem katolikiem (za takiego się uważam) i mogę się wypowiadać na temat swojej religii. Oczywiście polecam, choć źródło jest nieobojętne. Duszpasterstwa akademickie są chyba na odpowiednim poziomie.Hmm... rozmawiałem z różnymi osobami na tematy metafizyczne, ale niestety jakoś moje "niepojmowanie" Boga prędzej czy później różnej maści teistów zniesmaczało. W stylu - jak on może nie widzieć/wątpić etc. Z ateistami bardziej cywilizowanie można rozmawiać, z reguły. Trudno mnie na przykład przekonać, że jakakolwiek modlitwa ma nadnaturalne skutki... Nazywali mnie czasem niewiernym Tomaszem. A ja sądzę, że taka postawa jest pozyteczna. Do tego nie marnuję życia, tylko robię to, co uważam, że komuś i mi się przyda. Do tego zostawiam sobie margines pomyłki - nie ma to jak żyć w ciągłej probabalistycznej niepewności (choćby o ten ułamek procenta). Istnieniu jakiegoś boga daję 1/2. Natomiast katolickiemu "ojcowskiemu" postrzeganiu znacznie mniej. Bandzie bogów (vide hinduizm) czy demonów i światów (buddyzm) daję nieco więcej niż "ojczulkowi", ale też mało. Bogu jako energii, zasadzie, daję nieco więcej. (oczywiście jest to prawdopodobieństwo warunkowe - pod warunkiem, że bogowie istnieją) Możliwości poznania bogów daję też 1/2 i nie boleję nad tym, że się może nie udać. 
Moim zadaniem nie jest z tobą walczyć, zmienić ciebie czy podporządkować. Moim zadaniem jest nauczyć ciebie myśleć samodzielnie w wybrany przez ciebie sposób. Wtedy będziemy mogli dyskutować.
|
|
| | | | | |  | | olafbur (27 punktów) | > Hmm... rozmawiałem z różnymi osobami na tematy metafizyczne, ale niestety jakoś moje "niepojmowanie" Boga prędzej czy później różnej maści teistów zniesmaczało.> W stylu - jak on może nie widzieć/wątpić etc.> Z ateistami bardziej cywilizowanie można rozmawiać, z reguły.Mam nadzieję, że mnie (kiedyś w przyszłości) ocenisz nieco lepiej, mimo że nie jestem ateistą. > A ja sądzę, że taka postawa jest pozyteczna.Oczywiście że jest. Gdyby nie było myślących to dopiero bzdury by w nas pchali > Do tego zostawiam sobie margines pomyłkiJa też. Wcale nie mam zamiaru nawracać na jedynie słuszną drogę, choć w tej chwili uważam ją za najwłasciwszą. > - nie ma to jak żyć w ciągłej probabalistycznej niepewności (choćby o ten ułamek procenta).Fizycy już od jakiegoś czasu również przyzwyczajają nas do tego....  > Istnieniu jakiegoś boga daję 1/2. Natomiast katolickiemu "ojcowskiemu" postrzeganiu znacznie mniej.Nie będę negocjował procentów. Dla mnie istotne, że Bóg jest jeden. Nazywanie Go taką czy inną etykietą nie ma znaczenia. A jak będziesz Go szukał to znajdziesz ... Może nie od razu ... Ale na pewno ...
|
|
| | | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | >Nie będę negocjował procentów. Dla mnie istotne, że Bóg jest jeden. Nazywanie Go taką czy inną etykietą nie ma znaczenia. A jak będziesz Go szukał to znajdziesz ... Może nie od razu ... Ale na pewno ...
Widzisz, szukać to ja wolę rozwiązań problemów, a nie podmiotów metafizycznych. Do tego wychodzę z założenia, że Bóg się sam przez przypadek da znaleźć, jeśli jest, i nie trzeba go szczególnie szukać. Jak się za bardzo czegoś szuka, to potem można sobie wmówić, że się znalazło, samego siebie oszukać. Wolę tego uniknąć.
Przeszedłem sam siebie i stanąłem obok. No i co z tego?
|
|
| | | | | | | |  | | olafbur (27 punktów) | >Widzisz, szukać to ja wolę rozwiązań problemów, a nie podmiotów metafizycznych.
To szukanie, to tak naprawdę parę odpowiedzi na podstawowe pytania. Z czasem zobaczysz, że wielu z Twojego otoczenia "wiedziała" to dawno, tylko Ty nie
>Do tego wychodzę z założenia, że Bóg się sam przez przypadek da znaleźć, jeśli jest, i nie trzeba go szczególnie szukać.
Bóg tak naprawdę chce żebyś Go znalazł, ale nie będzie się narzucał
>Jak się za bardzo czegoś szuka, to potem można sobie wmówić, że się znalazło, samego siebie oszukać. Wolę tego uniknąć.
A z drugiej strony umyślne nie szukanie odpowiedzi, na pytania które nurtują, to też oszukiwanie samego siebie.
|
|
| | | | | | | | |  | | zima_bez_ciastka | Sorki, że się wtrącę. >Bóg tak naprawdę chce żebyś Go znalazł, ale nie będzie się narzucał Chce, ale nie może...lepiej by pasowało. I tu rozwiązaliśmy zagadnienie wszechmocy bożej. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | olafbur (27 punktów) | >Chce, ale nie może...lepiej by pasowało. I tu rozwiązaliśmy zagadnienie wszechmocy bożej.
Nie, bo wcześniej zadecydował, że daje wolną wolę. Postępowanie wg własnych postanowień, to nie to samo co problem wszechmocy.
|
|
| |  | | superkuku (191 punktów) | >>hehehe. Szatan mógłby się podpisać pod Twoimi słowami. Nie zastanawia Cię to? >każdy kto cierpi na samouwielbienie mógłby się podpisać pod moimi słowami, nie tylko szatan. >>Prawdopodobnie, etycznie postępujesz w życiu lepiej niż większość chrześcijan, ale punkt wyjścia dla Twojego światopoglądu jest wstrząsający. >co tobą wstrząsnęło? że napisałam, że to ja jestem bogiem? Nie. Wstrząsnęło mną to, że zobaczyłem w Tobie osobę, która poznała prawdziwego Jezusa i odrzuciła Go. Być może się mylę.
> punkt wyjścia dla mojego światopoglądu jest taki, że gdyby więcej ludzi uważało się za bogów [co oznacza wzięcie odpowiedzialności za swoje życie i uczynki, a nie zrzucanie ich na karb nieistniejącego boga gdzieś tam w chmurach] to być może żylibyśmy na lepszym świecie. bo to oznacza, że nie ma dla każdego z nas boskiego planu, wedle którego toczy się nasz los, nie, albo sobie zrobisz twój własny boski plan, albo wtopiłeś, bo w żaden sposób nie będziesz na niego [los] wpływał, stracisz kontrolę nad twoim życiem - po co? bóg wszystko zaplanował. rozumiesz? to nie tak, że mogę zamieniać wodę w wino [a chciałabym], czy uzdrawiać oddechem, nie pachnę fiołkami etc. Kiedyś usilnie modliłem się o to żeby Bóg objawił mi swój plan wobec mnie. Pytałem, czy powinienem zająć się misją wśród bezdomnych, więźniów, wyjechać do Afryki, Chin, itd. Tak bardzo zależało mi na tym, żeby Bóg posłał mnie do jakiejś pracy. Nie chciałem tego robić z własnych intencji, ale żeby to On mną kierował. Wreszcie otrzymałem odpowiedź:
"Rób co chcesz, synu".
|
|
| | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > Kiedyś usilnie modliłem się o to żeby Bóg objawił mi swój plan wobec mnie. Pytałem, czy powinienem zająć się misją wśród bezdomnych, więźniów, wyjechać do Afryki, Chin, itd. Tak bardzo zależało mi na tym, żeby Bóg posłał mnie do jakiejś pracy.Wiesz co, od tego są centra poradnictwa zawodowego. Ludzkie. Działają całkiem nieźle. > Nie chciałem tego robić z własnych intencji, ale żeby to On mną kierował.Ależ chciałeś z własnych intencji - zakładałeś, że Bóg lepiej tobą pokieruje, niż ty sam. > Wreszcie otrzymałem odpowiedź:> "Rób co chcesz, synu".Niezłe poczucie humoru, nie? To się nazywa odpowiedź. A wiesz, co chcesz robić? Lepszym pytaniem by było: "Do czego się najlepiej nadaję?" czy "Co mi przyniesie szczęście w życiu?". Ale po co pytać Boga... lepiej samemu sprawdzić. Choć oczywiście może być na to późno. Poza tym, przesłanie mogło brzmieć bardziej dosadnie: "Rusz tyłek i rób coś pożytecznego, a nie zawracasz mi głowę" 
Przeszedłem sam siebie i stanąłem obok. No i co z tego?
|
|
| | | |  | | superkuku (191 punktów) |
>Niezłe poczucie humoru, nie? To się nazywa odpowiedź.
Tak. Życie z Bogiem jest niesamowitą przygodą, która nigdy się nie kończy.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Gowfrog (113 punktów) | >Nie. Wstrząsnęło mną to, że zobaczyłem w Tobie osobę, która poznała prawdziwego Jezusa i odrzuciła Go. Być może się mylę.
nie wiem, czy się mylisz mój drogi. ja się nie uważam za osobę, która zna chrystusowe nauki, sama się wszystkiego nauczyłam. nie miałam ani zacięcia, ani [później] okazji do nauki, można mnie określić mianem ignoranta, bo o większości spraw nie mam zielonego pojęcia, a wykształcenie zaledwie średnie. samo życie uczy - takie rozumowanie wykształciłam, które wydaje mi się najbardziej racjonalne i najlepiej mi się sprawdza w praktyce.
>Kiedyś usilnie modliłem się o to żeby Bóg objawił mi swój plan wobec mnie. Pytałem, czy powinienem zająć się misją wśród bezdomnych, więźniów, wyjechać do Afryki, Chin, itd. Tak bardzo zależało mi na tym, żeby Bóg posłał mnie do jakiejś pracy. Nie chciałem tego robić z własnych intencji, ale żeby to On mną kierował.
tego właśnie nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego ludzie na boga zwalają ciężar podjęcia najważniejszych decyzji w ich życiu. żeby w razie niepowodzenia, czy braku samorealizacji było na kogo zrzucić winę? pozdr
|
|
| | | |  | | superkuku (191 punktów) |
>tego właśnie nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego ludzie na boga zwalają ciężar podjęcia najważniejszych decyzji w ich życiu.
Bóg jest Dobrym Ojcem. Do tego jest wszechmocny. Kiedy masz takiego Ojca, to chcesz się go radzić, bo wszystko co mówi jest przepełnione mądrością. Decyzja i tak należy do Ciebie.
>żeby w razie niepowodzenia, czy braku samorealizacji było na kogo zrzucić winę?
Nie możesz nic na Niego zwalić, bo posłuszeństwo Jego Słowu jest zawsze najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić. Nie ma niepowodzeń. Zawsze, w ostatecznym rozrachunku, zwyciężasz. Żeby tego doświadczyć trzeba spróbować. Żeby spróbować trzeba Go poznać i w Niego uwierzyć.
Pozdrawiam.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|