 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-05-2006 23:23 | Fanatic | Oddalenie,niechęć. | Witam! zaczne od tego ze jestem tu nowy, i jeśli złamie jakąś obowiązującą tu zasade z góry przepraszam. Moj "problem" lezy w naturze religijnej...tak mysle nie ukrywam ze jestem mlody. I jeszcze nie wszystko rozumiem. Mianowicie wychowany zostalem w rodzinie chrzescijanskiej od naprawde wielu lat bylem "dobrym" chrzescijaninem, jednak pewnego dnia calkiem przypadkowo siegnąłem po ksiązke Nietschego "Antychryst". Książka ta zmienila calkowicie moj obraz i kat patrzenia na nie tylko religie i wiare ale na swiat. Im wiecej ksiazek Nietschego czytuje tym bardziej odsuwam sie od Boga i wiary. Teraz jestem w stanie powiedziec ze Bog i cala religia...to wymysl...ludzi kaplanow? z drugiej strony nie mam celu..ktorym byl Bog ale mam swiadomosc kim jestem...nareszcie. Jakbym sie "obudzil" z tych wszystkich klamstw. Jednak teraz mam dylemat...moj cel...cel w zyciu jaki jest? jedno wiem na pewno to nie Bog. I teraz moje pytanie co na mnie tak dzialalo Nietsche..? czy moze sam nabralem swiadomosci. I jedno moje pytanie czy po prostu zacząłem racjonalnie myslec? i gdzie szukac celu?.
|
| jarekland (142470 punktów) | > i gdzie szukac celu?. Np.jeżeli masz talent do malowania, pisania itp to moze nim być stworzenie dzieła (dzieł) niepowtarzalnego. Takiego którym przyszłe pokolenia będa się zachwycać. Takim celem może być też praca dla innych np charytatywna albo uczestnictwo w jakim ruchu społecznym np. obrony praw człowieka, ekologicznym itp A moze zwyczajnie: przekananie swoich genów i poprzez to życie wieczne (inaczej to sie nazywa rodziną). Jak widzisz celów moze być wiele. Który wybierzemy zależy tylko od nas.
|
|
 | | aries | Stawiasz osobiste wyzwania na forum publicznym po lekturze Niztszego? Przeczytaj jeszcze uwaznie Stary i Nowy Testament, a potem rozejrzyj sie po religijno-materialistycznej rzeczywistosci aby miec za soba religijne rozterki. Huk spadajacych z oczu lusek podpowie ci cel w zyciu.
|
|
 | | Goriot (124 punktów) | >Takim celem może być też praca dla innych np charytatywna albo uczestnictwo w jakim ruchu społecznym np. obrony praw człowieka, ekologicznym itp
Czy Ty czytałeś Nietzsche ? Jesli sensem życia dla Fanatic ma byc ruch społeczny, akcja charytatywna, to widać, że nie masz zielonego pojęcia o samorealizacji. To wciaż bęzie praca dla innych. Taka nie daje satysfakcji nigdy, ona leczy tylko chore ego. Nie daje satysfakcji tylko chwilowe zaspokojenie "jestem dobry bo pomagam".
Artur Goriot
|
|
| Przemek K. | > [...] jednak pewnego> dnia calkiem przypadkowo siegnąłem po ksiązke Nietschego> "Antychryst". Książka ta zmienila calkowicie moj obraz i> kat patrzenia na nie tylko religie i wiare ale na swiat. Im> wiecej ksiazek Nietschego czytuje tym bardziej odsuwam sie> od Boga i wiary.Toś mnie zdziwił  Książki budzą czasem we mnie pytania, ale żeby przez książkę, czy to odejść od wiary, czy do niej wrócić? Zwłaszcza przez Nietzschego. Nietzsche mnie zachwyca swoją inteligencją, uwodzi swoim językiem. Ale zgadzać się z nim?! Nie potrafiłbym. > Teraz jestem w stanie powiedziec ze Bog i> cala religia...to wymysl...ludzi kaplanow?To dużo jesteś w stanie powiedzieć. Sam bym strzegł się tak ostrych wniosków. > z drugiej strony> nie mam celu..ktorym byl Bog ale mam swiadomosc kim> jestem...nareszcie. Jakbym sie "obudzil" z tych wszystkich> klamstw.Odkryłeś małą prawdę, która krzyczy? No cóż, moim zdaniem życie to ciągłe poszukiwanie i ciągłe zrywanie zasłon 'fałszu'. Myślę, że niejedno masz jeszcze przed sobą. > Jednak teraz mam dylemat...moj cel...cel w zyciu> jaki jest? jedno wiem na pewno to nie Bog. I teraz moje> pytanie co na mnie tak dzialalo Nietsche..? czy moze sam> nabralem swiadomosci.Czy to nie piękny cel -- znaleźć godność własnego życia w świecie bez prawd ostatecznych? (Tak jak w "Epifatium dla frajera" Kofty?) W każdym razie nabierania świadomości (bo nie wierzę, by można jej było nabrać raz i ostatecznie), serdecznie życzę. > I jedno moje pytanie czy po prostu> zacząłem racjonalnie myslec?Dla mnie Nietzsche nie jest racjonalistą. Co nie znaczy, że nie może się dobrze racjonalizmowi przysłużyć, zwłaszcza swoim wątpieniem. No, ale dla mnie móc powiedzieć, że 'myśli się racjonalnie' (choć to może trochę masło maślane, bo co w nas myśli, jeśli nie rozum), to bardzo dumne stwierdzenie. Chciałbym, by tak o mnie mówiono; ale staram się wyzbyć pychy, która pozwlałaby mi tak mówić o sobie. > i gdzie szukac celu?.Dla mnie cel znajduje się w innych ludziach, w okazywaniu im dobra, miłości, itd., ale to chyba nie za dobra odpowiedź dla świeżo upieczonego Nietzscheanisty
|
|
| Konowal (6291 punktów) | >jednak pewnego >dnia calkiem przypadkowo siegnąłem po ksiązke Nietschego >"Antychryst". Książka ta zmienila calkowicie moj obraz i >kat patrzenia na nie tylko religie i wiare ale na swiat. Im >wiecej ksiazek Nietschego czytuje tym bardziej odsuwam sie >od Boga i wiary.
wydaje mi się że Nietschego nie można tak łatwo zaszufladkować, może i nienawidził religi chrześcijańskiej, ale raczej to co prezentowała, może teraz by miał inny pogląd. Niewątpliwie czas teraz żebyć przeczytał jakąś książkę przeciwnika Nietschego i wtedy rozważ wszystko jeszcze rraz
>Teraz jestem w stanie powiedziec ze Bog i >cala religia...to wymysl...ludzi kaplanow? z drugiej strony >nie mam celu..ktorym byl Bog ale mam swiadomosc kim >jestem...nareszcie. Jakbym sie "obudzil" z tych wszystkich >klamstw. Jednak teraz mam dylemat...moj cel...cel w zyciu >jaki jest? jedno wiem na pewno to nie Bog. I teraz moje >pytanie co na mnie tak dzialalo Nietsche..? czy moze sam >nabralem swiadomosci. I jedno moje pytanie czy po prostu >zacząłem racjonalnie myslec? i gdzie szukac celu?. >
żyjesz , rozwijasz się więc się nie dziw że świat postrzegasz na nowo, jeszcze nie raz zmienisz poglądy. Z dziesięć lat nie chodziłem do kościoła a teraz chodzę co tydzień. A cel sam musisz znleźć - tu nikt Ci nie pomoże.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| RudiMagx (280 punktów) | Nie rozumiem... Jedna książka odebrała ci sens w życiu? A teraz co? Chcesz zamienić sens życia wskazywany przez Kościół na sens życia wskazany na forum dyskusyjnym? Albo sam znajdziesz swój sens, albo zawsze będziesz żył jak robot zaprogramowany przez kogoś innego. To, czy zaprogramuje Cię JPII, Nietsche, Kant, Einstein czy wróżka Elżbieta nie ma większego znaczenia. Niezależnie od światopoglądu; są ludzie, którzy mają własny cel w życiu i czują jego sens, oraz tacy, którzy go nie mają. Nic Ci w tym nie pomoże poza wątpieniem, myśleniem, znajdowaniem odpowiedzi i stawianiem następnego pytania. Gdy znajdziesz, będziesz wiedział i nic ani nikt Ci tego nie odbierze. "Niebo gwiaździste nade mną a prawo moralne we mnie".
www.rudimagx.republika.pl
|
|
| cassim (7 punktów) | > Moj> "problem" lezy w naturze religijnej...tak mysle nie ukrywam> ze jestem mlody. I jeszcze nie wszystko rozumiem. Mianowicie> wychowany zostalem w rodzinie chrzescijanskiej od naprawde> wielu lat bylem "dobrym" chrzescijaninem, jednak pewnego> dnia calkiem przypadkowo siegnąłem po ksiązke Nietschego> "Antychryst".Czy młodość ma być powodem do "winy"?..  teraz jesteś młody , jutro będziesz starszy. Twoje wychowanie było takie jakie było. Istotne jest czy było ono dla Ciebie dobre. > Książka ta zmienila calkowicie moj obraz i> kat patrzenia na nie tylko religie i wiare ale na swiat. Im> wiecej ksiazek Nietschego czytuje tym bardziej odsuwam sie> od Boga i wiary.Książki mają to do siebie, że czasem zmieniają ludzkie "patrzenie" na świat. Pewnie weźmiesz do ręki jeszcze wiele ksiażek i one też w jakimś stopniu wpłyną no Twoje myślenie. Ani to dobre ani złe. Istotne jest to, czy zmiany są dla Ciebie dobre. Jeżeli czujesz sie "po tym" źle, zrób coś z tym, byś czuł się lepiej. > Teraz jestem w stanie powiedziec ze Bog i> cala religia...to wymysl...ludzi kaplanow?Dostałeś do ręki nowe informacje i porównałeś je z tymi, które miałeś dotychczas. Jeżeli masz do tego swoje, wewnętrzne, własne doświadczenia, bedziesz wiedział co dalej. Jeżeli polegać bedziesz tylko na tym, co przychodzi z zewnątrz, bedziesz miał też takie poglądy. Poglądy innych, traktowane jako swoje. Takie poglady są jak chorągiewka, tam się skierują, skąd wiaterek. > z drugiej strony> nie mam celu..ktorym byl Bog ale mam swiadomosc kim> jestem...nareszcie.Jeśli już o tym wspominasz, chętnie poczytam, kim jesteś ? > Jakbym sie "obudzil" z tych wszystkich> klamstw. Jednak teraz mam dylemat...moj cel...cel w zyciu> jaki jest?kogo pytasz? > jedno wiem na pewno to nie Bog. I teraz moje> pytanie co na mnie tak dzialalo Nietsche..? czy moze sam> nabralem swiadomosci. I jedno moje pytanie czy po prostu> zacząłem racjonalnie myslec? i gdzie szukac celu?.czy to quiz, czy pytasz poważnie?
|
|
 | | Jarek (418 punktów) | Powstrzymaj się od ostatecznych ocen, decyzji, jutro weźmiesz inną książkę i będziesz buddystą, znowu inna książka i coś innego. Spokojnie to tylko życie, prawdy ostateczne zostaw tym, którzy nie mogą bez nich żyć. Tak czytaj, rozważaj, dyskutuj, zadawaj pytania, ale nie oceniaj pochopnie. Pozdrawiam
|
|
|  | | cassim (7 punktów) |
>Tak czytaj, rozważaj, dyskutuj, zadawaj pytania, ale nie oceniaj pochopnie.
Na czym polega pochopność w ocenianiu ? Czy jest pochopność większa lub mniejsza ? Kiedy kończy się pochopność ? Kiedy kończy się ocenianie ? Co jest ważniejsze ;pochopność , czy ocenianie ? ................................................... To jest, jak "prawda", która jest dla każdego inna.
|
|
| |  | | madej |
>Na czym polega pochopność w ocenianiu ? >Czy jest pochopność większa lub mniejsza ? >Kiedy kończy się pochopność ? >Kiedy kończy się ocenianie ? >Co jest ważniejsze ;pochopność , czy ocenianie ? > W tym wypadku, pochopność polega na zbyt szybkim ocenianiu. Trzeba zebrać informacje, jak najwięcej informacji i może wtedy będzie czas na ocenę. Nie można czerpać tylko z jednego źródła.
|
|
| | |  | | cassim (7 punktów) |
>W tym wypadku, pochopność polega na zbyt szybkim ocenianiu. >Trzeba zebrać informacje, jak najwięcej informacji i może wtedy >będzie czas na ocenę. >Nie można czerpać tylko z jednego źródła.
Zbierać informacje można długo. Skąd będzie wiadomo, że już, można ocenić...?
|
|
| | | |  | | Jarek (418 punktów) |
>Zbierać informacje można długo. Skąd będzie wiadomo, że już, można ocenić...? > No właśnie, kiedy ? Jak będzie ten czas, to Ty na pewno będziesz wiedział pierwszy. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | cassim (7 punktów) | > >Zbierać informacje można długo. Skąd będzie wiadomo, że już, >można ocenić...?> >No właśnie, kiedy ? Jak będzie ten czas, to Ty na pewno >będziesz wiedział pierwszy.zmierzałem do konkluzji, że, po co właściwie oceniać ? Co to daje ? Zmierzałem, by w podtekście wykazać, że czas o jakim piszesz, jest utopią. Zawsze czegoś zabraknie, by móc ocenić i mieć tym samym poczucie, że dokonało się "wszystkiego" by ocena była jedyna i kończąca. Akceptuję dokonywanie ocen, to ludzka rzecz, jednak uważam, że właściwe jest wiedzieć o słabych stronach oceniania. W pospolitym ujęciu, dokonywanie ocen, wywodzi się z chęci dominacji poprzez porównywanie się. W rozumieniu naukowym, ocena jest pomocna w wyciąganiu doświadczalnych wniosków i ta, pozostaje poza naszymi dywagacjami...
|
|
| | | | | |  | | Jarek (418 punktów) |
>zmierzałem do konkluzji, że, po co właściwie oceniać ? >Co to daje ? >Zmierzałem, by w podtekście wykazać, że czas o jakim piszesz, jest utopią. >Zawsze czegoś zabraknie, by móc ocenić i mieć tym samym poczucie, że dokonało się "wszystkiego" by ocena była jedyna i kończąca. I to miałem na myśli.
|
|
| Goriot (124 punktów) | > Witam! zaczne od tego ze jestem tu nowy, i jeśli złamie> jakąś obowiązującą tu zasade z góry przepraszam. Moj> "problem" lezy w naturze religijnej...tak mysle nie ukrywam> ze jestem mlody. I jeszcze nie wszystko rozumiem. Mianowicie> wychowany zostalem w rodzinie chrzescijanskiej od naprawde> wielu lat bylem "dobrym" chrzescijaninem, jednak pewnego> dnia calkiem przypadkowo siegnąłem po ksiązke Nietschego> "Antychryst". Książka ta zmienila calkowicie moj obraz i> kat patrzenia na nie tylko religie i wiare ale na swiat. Im> wiecej ksiazek Nietschego czytuje tym bardziej odsuwam sie> od Boga i wiary. Teraz jestem w stanie powiedziec ze Bog i> cala religia...to wymysl...ludzi kaplanow? z drugiej strony> nie mam celu..ktorym byl Bog ale mam swiadomosc kim> jestem...nareszcie. Jakbym sie "obudzil" z tych wszystkich> klamstw. Jednak teraz mam dylemat...moj cel...cel w zyciu> jaki jest? jedno wiem na pewno to nie Bog. I teraz moje> pytanie co na mnie tak dzialalo Nietsche..? czy moze sam> nabralem swiadomosci. I jedno moje pytanie czy po prostu> zacząłem racjonalnie myslec? i gdzie szukac celu?.> Ja miałem tak samo  Wszystko zaczęło się od Nietzsche. Wydaje mi się, że on tak działa na ludzi, bo odwołuje sie do ich pierwotnego, naturalnego JA. Po prostu pokazuje nam świat który dla nas, bądź co bądź zwierząt jest prosty, a zarazem skomplikowany i opiera się na twardych regułach. Mamy być silni i odpowiedzialni. Mamy pocieszać wrogów , bo dzieki temu oni sie wykończą - do tego zostaliśmy stworzeni. Wszystko jest takie jak na początku świata. Ciekawe jest to, że Nietzsche pokrywa się często z Freudem. Ba mało tego, dzisiejsza psychologia uczy ludzi wdrażania w życie filozofii Nieckiego. No i jeszcze postmodernizm. Dopiero po takiej pigułce mozna myśleć trzeźwo, pod warunkiem że potrafi się odnaleźć swoją drogę. A cel - hmmm jak myslisz ? Moim zaniem celem jesteś sam TY. Ty i Twoje potrzeby, pragnienia (czyli hobby, praca etc.) - Nietzsche nazwał to nadczłowiek. Niecki krytykuje religie i instytucje, organizacje, STOWARZYSZENIA, bo ustalają one pewne reguły i przez to ludziom odbiera się samodzielność (i jeszcza takie tam). Jak masz ochotę pogadać o Nietzsche to pisz na email - lp.pw@94toirogPozdrawiam !
Artur Goriot
|
|
 | | cassim (7 punktów) |
> >Ja miałem tak samo Wszystko zaczęło się od Nietzsche. >Wydaje mi się, że on tak działa na ludzi, bo odwołuje sie do >ich pierwotnego, naturalnego JA. Po prostu pokazuje nam świat >który dla nas, bądź co bądź zwierząt jest prosty, a zarazem >skomplikowany i opiera się na twardych regułach.A może tak się tylko wydaje, że są jakieś reguły. Może być tak, że reguły sami tworzymy i jedynie zdaje się nam, że obserwując świat, reguły te postrzegamy, jako istniejące. Tak naprawdę, reguły te są tylko w naszym umyśle. > Mamy być silni i odpowiedzialni.Skąd ta pewność? Przecież jesteśmy też słabi i pozbawieni odruchu odpowiedzialności. Wiele osób jest pozbawiona wiedzy o tym, na czym ta odpowiedzialnośc ma polegać. > Mamy pocieszać wrogów , bo dzieki temu oni sie wykończą - do >tego zostaliśmy stworzeni.e tam, likwidując wroga, wykańczamy go szybciej i skuteczniej..  Zauważ, że taki sposób pozbywania się wrogów jest w społeczeństwie wręcz preferowany. > Wszystko jest takie jak na początku świata.tzn. jakie> > Ciekawe jest to, że Nietzsche pokrywa się często z Freudem.a to dobre, oni też lubili kochać inaczej..    > Ba mało tego, dzisiejsza psychologia uczy ludzi wdrażania w >życie filozofii Nieckiego.pierwsze słyszę ! > No i jeszcze postmodernizm. Dopiero po takiej pigułce mozna >myśleć trzeźwo, pod warunkiem że potrafi się odnaleźć swoją >drogę.sądzę , że po takiej pigułce, otrzeźwienie nastąpi po dłuuuugim czasie, o ile przestanisz zażywać pigułki..
|
|
|  | | Goriot (124 punktów) | > >>Ja miałem tak samo Wszystko zaczęło się od Nietzsche. >Wydaje mi się, że on tak działa na ludzi, bo odwołuje sie do >ich pierwotnego, naturalnego JA. Po prostu pokazuje nam świat >który dla nas, bądź co bądź zwierząt jest prosty, a zarazem >skomplikowany i opiera się na twardych regułach.> A może tak się tylko wydaje, że są jakieś reguły. Może być tak, że reguły sami tworzymy i jedynie zdaje się nam, że obserwując świat, reguły te postrzegamy, jako istniejące. Tak naprawdę, reguły te są tylko w naszym umyśle.> >Mamy być silni i odpowiedzialni.> Skąd ta pewność?> Przecież jesteśmy też słabi i pozbawieni odruchu odpowiedzialności. Wiele osób jest pozbawiona wiedzy o tym, na czym ta odpowiedzialnośc ma polegać.Oczywiscie, że te reguły są w naszym umyśle. Ale na czymś reguły trzeba oprzeć i po to jest filozofia. Trzeba mieć punkt wyjścia a później należy odznaleść swoją drogę. Filozofia ma to do siebie że nie jest uniwersalana i mozliwa do tego, aby podpasować pod nią wszystko i wszystkich. Wytacza pewne ramy, bariery, pewne likwiduje, nazywa pewne wartosci i na niektórych sie opiera. Jest pewnego rodzaju receptą na życie. Ale Ty zdaje się że w to niewierzysz, jako postmodernista ? (Przecież jesteśmy też słabi i pozbawieni odruchu odpowiedzialności. Wiele osób jest pozbawiona wiedzy o tym, na czym ta odpowiedzialnośc ma polegać) Jednak jeśli nie rozumiesz postmodernistycznego powątpiewania, to go nie używaj. Ono nie służy do tego, żeby zrobić z otoczenia wariatów i rozczepić wszelkie reguły. Ono Ma ukazać zakres tolerancji i szerokiego myślenia. Nie omamu kiedy szklanka stoi na stole, ale moze nie stoi bo to mi sie zdaje. To ma Ciebie uświadamiać, że nie można być pewnym na 100 % bo nie jesteś absolutem. Ale nie zabrania wymyslania i tworzenia reguł nawet abstrakcyjnych. Jeśli pytasz jak w postmoderniści - to dlaczego pytasz ? Nie powinnieneś w ogóle podejmować dialogu. Moze byc tak jak Ty mówisz i moze byc tak jak ja mówię. Każdy ma 100% racji. Wiec czemu jesteś na forum ? Skoro postmodernizm to postmodernizm - wszyscy mamy rację, nasza obecnosc tutaj jest niepotrzebna. > >Mamy pocieszać wrogów , bo dzieki temu oni sie wykończą - do >tego zostaliśmy stworzeni.> e tam, likwidując wroga, wykańczamy go szybciej i skuteczniej.. > Zauważ, że taki sposób pozbywania się wrogów jest w społeczeństwie wręcz preferowany.Tak ? Hmmm w którym/którzych ? Kogo sie ostatnio pozbyłeś ? > >Wszystko jest takie jak na początku świata.> tzn. jakie>A jakie było ? Słyszałeś o jakimś państwie ? O Jakis ograniczeniach ? etc. > >Ciekawe jest to, że Nietzsche pokrywa się często z Freudem.> a to dobre, oni też lubili kochać inaczej..   i ? > >Ba mało tego, dzisiejsza psychologia uczy ludzi wdrażania w >życie filozofii Nieckiego.> pierwsze słyszę !A ja już słyszałem. > sądzę , że po takiej pigułce, otrzeźwienie nastąpi po dłuuuugim czasie, o ile przestanisz zażywać pigułki.. Myśle że po tym co napisałeś - to nie możesz stwierdzic tego, czy rzeczywiscie tak jest.  Bo moze jest a moze nie jest. Kto wie. Moze dla jednych bedzie to odurzenie a dla innych wolnosc.
Artur Goriot
|
|
| |  | | cassim (7 punktów) |
>Oczywiscie, że te reguły są w naszym umyśle. Ale na czymś >reguły trzeba oprzeć i po to jest filozofia. Trzeba mieć >punkt wyjścia a później należy odznaleść swoją drogę. >Filozofia ma to do siebie że nie jest uniwersalana i mozliwa >do tego, aby podpasować pod nią wszystko i wszystkich. >Wytacza pewne ramy, bariery, pewne likwiduje, nazywa pewne >wartosci i na niektórych sie opiera. Jest pewnego rodzaju >receptą na życie. dla jasności sprawy powiem, że "filozofa to: nauka zajmująca się ogólnymi rozważaniami na temat istoty i struktury bytu, ludzkiego poznania, zasad wartościowania, miejsca człowieka w świecie i jego pogladu na świat, obejmująca tradycyjnie historię filozofii, psychologię, etykę, socjologię i estetykę. Jest to też nauka o nauce." Tyle tytułem wyjaśnienia, Resztę z tego, co pisałeś do mnie, pewnie tylko Ty rozumiesz.
|
|
| | |  | | Goriot (124 punktów) | >"filozofa to: >nauka zajmująca się ogólnymi rozważaniami na temat istoty i struktury bytu, ludzkiego poznania, zasad wartościowania, miejsca człowieka w świecie i jego pogladu na świat, obejmująca tradycyjnie historię filozofii, psychologię, etykę, socjologię i estetykę. >Jest to też nauka o nauce."
I w czym masz tu problem ? Nauka nie podsuwa rozwiazań ? Nie opierasz na niej swoich pogladów, przekonań ? Co pewnie nie, bo nie napisali o tym w żadnej książce ?
Hmmm no jasne !! Filozofia jest po to żeby obie trwała. Przeciez ona nie jest sposobem na życie !!
No coż...
A gdyby ktoś na forum stworzył nowę regułkę filozofii ?
Wy pojmujecie wszystko tak jak zostalo napisane w książce...
Artur Goriot
|
|
| | | |  | | cassim (7 punktów) |
>I w czym masz tu problem ? Nauka nie podsuwa rozwiazań ? Nie opierasz na niej swoich pogladów, przekonań ? Co pewnie nie, bo nie napisali o tym w żadnej książce ? >Hmmm no jasne !! Filozofia jest po to żeby obie trwała. Przeciez ona nie jest sposobem na życie !! >No coż... >A gdyby ktoś na forum stworzył nowę regułkę filozofii ? >Wy pojmujecie wszystko tak jak zostalo napisane w książce... > Artur Goriot > problem to jak widac masz Ty, no i jakos tak, agresywny jestes.
|
|
| | | | |  | | Goriot (124 punktów) | > >I w czym masz tu problem ? Nauka nie podsuwa rozwiazań ? Nie opierasz na niej swoich pogladów, przekonań ? Co pewnie nie, bo nie napisali o tym w żadnej książce ?> >Hmmm no jasne !! Filozofia jest po to żeby obie trwała. Przeciez ona nie jest sposobem na życie !!> >No coż...> >A gdyby ktoś na forum stworzył nowę regułkę filozofii ?> >Wy pojmujecie wszystko tak jak zostalo napisane w książce...> > Artur Goriot> >problem to jak widac masz Ty, no i jakos tak, agresywny jestes.> Ja mam problem ? Hmmm Agresywny ?   Teraz to jestem w szoku... Ohhh przepraszam że Cię uraziłem...  Wybacz mi... już dzwonie do "zerwanych więzi". Stój gdzie stoisz !! Zaraz bede z kawiatami !!  no cóż...
Artur Goriot
|
|
| less | Właściwie to tylko Goriot odpowiada Ci tutaj sensownie. Twój przypadek, to oczywiście nie wyjątek, ja choć sam nigdy nie byłem religijny, znam sporo ludzi, którzy poprzez Nietzschego "obudzili się" do nowego życia. Łuski chrześcijańskiej zarazy opadły. Oczywiscie jest cała masa odpornych na te treści, strach myślenia innego niż proboskie jest ciągle w Polsce zwłaszcza, ogromy. Są też inne drogi do wyzdrowienia. Krytyka chrześcijaństwa u Nietzschego jest znakomita, bowiem uderza w samo jego serce, wartości fundamentalne. A raczej "wartości". I to bardzo skutecznie, bardzo celnie. Nie ma tutaj głupawej, małoistotnej dyskusji o degrengoladzie moralnej kleru czy sensacyjek jak z Kodu Da Vinci. Jest przewartościowanie wartości na poziomie podstawowym. I widzimy, że u podstaw myślenia judeochrześcijńskiego nie ma wcale miłości (prócz pustego mamrotania o niej niczym Teresa), jest co najwyżej wymuszanie określonej moralności i życzliwości batem i wieczystą nagrodą. Ale kosztem jest podskórna bądź wprost, pogarda i nienawiść do świata i życia. Pośrednio do człowieka. Nietzsche zmierza tutaj do swoistej afirmacji powyższych. Do niektórych to trafia, wcale nie jest ich mało. Do mnie trafia też. A cel? Świat i życie i Ty sam, to pyszna przygoda. Warto zafascynować się nią, zgłębiać, doświadczać, przeżywać, poznawać. Tematów nie braknie, a w pewnym momencie nabywa się umiejętności pławienia się w tym.
|
|
 | | Konowal (6291 punktów) | jak wszędzie są plusy i minusy filozofi Nietschego, dla jednych jego filozofia jest super dla innych nie. Pokazuje on alternatywną drogę do chrześcijaństwa, co ważniejsze spójnie i sensownie ją tłumaczy, ale czy ją wybrać zależy od nas.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|