W sytuacji gdy stosunki z naszym zachodnim sąsiadem są i tak mocno nadwyrężone przewodniczący niemieckiego Bundestagu Norbert Lammert wciela się w rolę psychologa i stawia diagnozę wyjaśniającą polsko-niemieckie animozje. Wychodzi na to, że wszystkie nasze zastrzeżenia zwiazane np. z budową Centrum przeciwko Wypędzeniom w Berlinie to efekt sponiewierania narodu polskiego przez historię. Czy stawianie takich hipotez służy budowaniu partnerskich relacji pomiędzy naszymi krajami? W dzisiejszej gazecie czytamy, że "ciągłe zadrażnienia w stosunkach między Polakami a Niemcami wynikają z "głęboko zakorzenionej w polskiej duszy traumy", związanej z udziałem Prus w rozbiorach Polski".Opinię taką wyraził pan Lammert na łamach dziennika "die Welt". Okazuje się, że kluczem do wyjaśnienia wzajemnych napięć jest po prostu "szczególna polska wrażliwość". Zdaniem polityka to właśnie nią należy tłumaczyć nasze obawy związane ze zdobyciem przez neonazistów sześciu mandatów do parlamentu Meklemburgii. Muszę przyznać, że trudno byłoby mi prowadzić dialog z kimś, kto moje racje kwituje krótkim "masz problem z emocjami, lecz się". Takie postawienie sprawy może co najwyżej irytować. Dziwi mnie bagatelizowanie odradzania się zjawiska, które doprowadziło do największej tragedii w historii ludzkości. Musi chyba jeszcze upłynąć trochę czasu, aby publiczne prezentowanie beznamiętnego stosunku do neonazizmu było w Niemczech przynajmniej niepoprawne politycznie. Na dzień dzisiejszy czołowi niemieccy politycy tacy jak pan Lammert, potrafią się wręcz przeciwstawiać delegalizowaniu skrajnie prawicowych partii twierdząc, że przyczyny ich sukcesu nie znikają w chwili ich zakazania. Uważam to uzasadnienie za kuriozalne. Prawo nie musi stanowić panaceum na całe zło. Wyraża naszą wizję porządku społecznego i kształtuje mentalność obywateli. Jakiś czas temu pełnomocnik niemieckiego rządu do spraw przestrzegania praw człowieka pan Nooke wyraził obawę, że Polsce grozi prawdziwe 'zglaichszaltowanie', czyli przymusowe ujednolicenie poglądów. Użył przy tym bardzo obraźliwego określenia. Stosowano je mianowicie w odniesieniu do likwidowania opozycji w Trzeciej Rzeszy po 1933 r. Można by mu zadać zasadne pytanie: A co proponuje w zamian? Pluralizm światopoglądowy w wydaniu niemieckim?
|