>
Czy Żydzi generują antysemityzm?No właśnie, to ciekawe pytanie na które można spojrzeć z różnych stron. To, że istnieją jednostki, które (z jakiegokolwiek, bliżej nie znanego powodu) stwarzają fakty rzekomego antysemityzmu to jest nieistotna raczej strona zagadnienia. Jest rzeczywista trudność wyłapania i identyfikacji jednostek które gdzieś tam coś wymalowały lub uszkodziły lub wyrządziły coś jeszcze innego.
Inną stroną tego problemu jest fakt rozdmuchiwania gasnącego po wojnie zarzewia antysemityzmu w Polsce. Najpierw były znane pogromy ("Do największych należały pogrom w Krakowie w sierpniu 1945 roku i pogrom w Kielcach w lipcu 1946." -
www.sztetl.org.pl/pl/term/482,pogromy-powojenne/), później pomniejsze incydenty, tendencja malejąca.
Potem zaczęli się pojawiać autorzy książek, esejów na temat antysemityzmu w Polsce bazujące głównie na wydarzeniach historycznych starające się uświadomić czytelnikowi, ze antysemityzm Polaków to w żadnym razie pieśń przebrzmiała. Pojawiły się książki J.Grossa na temat Jedwabnego ("Sąsiedzi") i "Złote żniwa" wracające tematyką do nieszczęsnych tych czasów. Ten ruch wydawniczy może budzić refleksje nad jego celem. Na przykład, gdy wklepuję w Google hasło Jan Gross to wyświetla się cała strona informacji w języku niemieckim.
W lutym 2006 ukazał się interesujący tekst w formie reportażu Pawła Reszki w Gazecie Wyborczej ("Duży format") pod tytułem >Lęk "sprawiedliwych"<.
Napisałem wtedy komentarz do tego tekstu i kilka zdań w dialogu z osobą z forum podpisująca się nickiem "hanna_arendt".
Do tekstu P.Reszki:
To paskudny reportaż, tym bardziej, że technicznie świetnie zrobiony, dlatego
może tak wielu się nabrało. Niestety grube nici wyczuć jednak dość łatwo.
Ideą tego dzieła jest udowodnienie, że Polacy są antysemitami. Ci co pomagali
Żydom to albo "nieliczne wyjątki", albo brali za to forsę, a reszta przyglądała
się obojętnie na dokonywanie holokaustu. Dzisiaj nawet ci Sprawiedliwi boją się do tego przyznać, żeby nie drażnić swoich sąsiadów antysemitów.
Do komentarza na forum:
Nie będę czytał tych książek, które Pani zaleca. Po pierwsze, na ten temat wiem już sporo, po drugie staram się trzymać z daleka od wszelkiej nienawiści, a rozdmuchiwanie gasnącego zarzewia antysemityzmu uważam za wysoce niemoralne.
Dzisiaj te refleksje wracają. Wygląda na to, że niektórzy Żydzi lub nawet pewne ugrupowania po prostu żyją z martyrologii swoich rodaków i starają się jak mogą, żeby źródło nie wyschło.
Dzisiaj można już chyba zacząć mówić o nowym zawodzie np. antysemitysta lub lepiej antysemityzer.
Niesprawiedliwe, przesadzone opinie i fakty, uogólnienia itp. przekręty powodują bowiem odruch, który jest reakcją na niesprawiedliwe zarzuty i oceny. Zarzewie antysemityzmu nie wygasa zatem, nie idzie w zapomnienie.