>>>To albo w tym Kijowie aż tak źle nie jest... albo politycy mają myśli samobójcze... >>>Ciekawe, co jest prawdą? >Nie wybieram się, choć kiedyś byłem w Kijowie. Mój wpis tyczy się odwagi premiera (jeśli jest tam tak niebezpiecznie, jak podają media). Chyba, że premier wie lepiej, niż ja, bo nie wierzy mediom. Różnie można sobie tłumaczyć wypad premiera w miejsce, skąd wszyscy uciekają w obawie o swoje życie. Tym bardziej, że zupełnie normalnym by było spotkanie polityków w mniej wybuchowym miejscu.
Kruk krukowi nie nakruka
Pomiędzy politykami wszelkich opcji i nacji jest jedna niepisana zasada: Strzela się do żołnierzy i cywilów, ale nie do polityków ; takie podejście gwarantuje wzajemność.
Oczywiście zdarzają się zamachy na prezydentów czy premierów, ale baaaardzo rzadko dochodzi do nich na wykrywalne polecenie głowy innego państwa, tak więc czterej bohaterowie pojadą pociągiem obserwowanym przez rosyjskie satelity, żeby czasem żadna rosyjska rakieta w niego nie uderzyła
Oczywiście wojna totalna ma inne reguły, ale żaden z trzech krajów wysyłający do Kijowa swoich bohaterów nie prowadzi z Rosją totalnej wojny, choć na terytorium Czeskiej republiki wywiad rosyjski podejmował całkiem niedawno jawnie wrogą militarną działalność
Być może ta wizyta odpowiednio nagłośniona przez media podniesie jeszcze morale Ukraińców, ale Cysorz to raczej liczy na to, że Polacy w zachwycie nad jego odwagą zapomną o pegasusie i inflacji
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|