 |
dojazdy do pracy to patologia Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-07-2022 17:37 | okragly (21676 punktów) | dojazdy do pracy to patologia | w raju mieszkaliśmy tam gdzie żerowaliśmy
mamy ekonomiczne i społeczne straty wynikające z dojazdów do pracy. Proponuje wprowadzic rajską normę, nie dalej niż 30 minut spacerem
straty ekonomiczne to 193 mld zł rocznie (koszt auta, paliwa, czas, budowa dróg, wypadki, zanieczyszczenia) straty społeczne to zerwane więzi międzyludzkie, nie jesteśmy zakotwiczeni ani w miejscu pracy ani zamieszkania | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Thoter (6650 punktów) | >w raju mieszkaliśmy tam gdzie żerowaliśmy
Przed wojną i za tzw. komuny, każda gmina musiała być samowystarczalna w tworzeniu żywności. Żywność NIE BYŁA OPODATKOWANA i nie leżała w śmietnikach. O jakości nie napiszę, bo dzisiaj nie ma do czego porównywać. Bez dowodu, bez PIT-u i bez pieniędzy, można było drogą wolnej wymiany handlować żywnością. Zniszczono możliwości ekonomiczne lokalnego tworzenia żywności. Koło mnie stoi rzeźnia, która zbankrutowała i właściciel szuka już kilka lat nabywcy. Masarnia, która odbierała mięso też zbankrutowała. Mleczarnia padła jako pierwsza. W pobliżu była cukrownia i gorzelnia, śladu po nich nie ma. W sklepach mamy masło z MRĄGOWA. Do Mrągowa jest od nas 670 km.
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | Pewne rodzaje działalności są uzasadnione dopiero przy pewnym minimalnym stopniu koncentracji zasobów.
Efektywne działanie wymaga specjalizacji, a specjalizacja oznacza, że wykonuje się produkt (lub czynność) rzadko potrzebny. Lekarz ogólny potrzebny jeden, dajmy na to na 1000 osób. Chirurg specjalista od implantacji endoprotez, dajmy na to jeden na 10'000. Jeżeli obciążenie jest mniejsze jego umiejętności nie są w pełni wykorzystane, a specjalizacja z działalności podstawowej zmienia się w hobbystyczną amatorszczyznę.
Drugim czynnikiem jest wielkość "produkcji". Pewne działania, aby były efektywne wymagają pewnej minimalnej skali. Przykładowo sensowna cenowo produkcja wyrobów z tworzyw sztucznych wymaga by seria produkcyjna była nie krótsza niż 10'000 sztuk. Podobnie szpital, by istnieć i być dobrze wyposażony musi mieć odpowiedni "przerób". Inaczej nie będzie go stać na inwestycje w nowy osprzęt i szkolenia.
W efekcie powstają duże, specjalistyczne miejsca pracy, które muszą być nasycone odpowiednią ilością fachowców. Miejsca te produkują konkretny rodzaj dobra w dużych ilościach i przy sensownych kosztach, jednak potrzeby życiowe zatrudnionych tam ludzi wymagają jedynie ułamka wyprodukowanych dóbr i mnóstwa dóbr innego rodzaju.
Tyle kwestii wstępu.
Propozycja prawnego ograniczenia dojazdów oznacza praktycznie "skoszarowanie" personelu. W pobliżu miejsca pracy musi powstać dość lokali mieszkalnych dla pracowników i muszą być one dla nich dostępne. Najprostszą formą byłby powrót do "mieszkań zakładowych".
Załóżmy, że wrócimy do tego. Jaką cenę przyjdzie za to zapłacić?
Pierwszym co się narzuca jest ograniczenie mobilności pracowników. Zmiana miejsca pracy, nawet na okres próbny wymaga przeprowadzki, bo nie można przecież do pracy dojeżdżać. Zatem pracownicy nie będą chętni do zmiany pracy, co oczywiście dla właściciela firmy jest dogodne - może im mniej płacić i gorzej traktować nie mając nad sobą miecza Damoklesa konkurencji na rynku pracy.
Drugim brak praw własności do lokalu, bo tylko posiadając pulę mieszkań zakładowych można zagwarantować, że zatrudniony pracownik nie będzie naruszał prawa (nie będzie dojeżdżał do pracy). W przeciwnym razie, jeżeli to na pracowniku będzie spoczywał obowiązek nabycia lokalu mobilność pracowników praktycznie zniknie.
To, że nie jesteśmy zakotwiczeni w miejscu zamieszkania... no cóż, a jakie wspólne, "kotwiczące" tematy do rozmów może mieć wąsko specjalizowany fachowiec w statystycznym miejscu zamieszkania? Toż ktoś taki jest bardzie zakotwiczony w rozproszonej społeczności fachowców tego samego rodzaju niż gdziekolwiek indziej. A że nie jest to fizyczna lokalizacja, no cóż, tu masz rację, takie czasy.
Zatem taka rajska norma wymagałaby i rajskiego życia. Goło, głodno chłodno i wesoło, młodo umierając od pierwszej choroby. Wtedy tak, lokalna społeczność mogłaby być samowystarczalna i nie było by ani potrzeby tworzenia wąsko specjalizowanych fachowców, ani skoncentrowanych miejsc pracy.
Tomasz Sztejka
|
|
 | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | praca to nasze życie, dlatego aptekarz powinienen mieszkać nad apteką, dziennikarz nad redakcją, policjant nad posterunkiem, tak samo sklepikarz, nauczyciel (jak ma okienko 2godz idzie do domu), rolnik powinien mieszkac obok krów, czy co tam hoduje, żołnierz obok swojej jednostki, pielegniarka obok m pracy. Zanim wybuduja hipermarket powinni obok wybudowac dom dla pracownikow
powinniśmy pracować w domu, szczególnie niemowlaki, przedszkolaki, uczniowie
>Pewne rodzaje działalności są uzasadnione dopiero przy pewnym minimalnym stopniu koncentracji zasobów. dlatego bloki dla pracownikow obok fabryki są ok, podobnie osiedle dla akademikow obok uniwersytetu
> Lekarz ogólny potrzebny jeden, powinienen mieszkac nad przychodnią
>Chirurg specjalista od implantacji endoprotez powinienen mieszkac nad swoim gabinetem
> duże, specjalistyczne miejsca pracy, które muszą być nasycone odpowiednią ilością fachowców. którzy powinni mieszkać nie opodal, mieć wespole bary, przedszkola, szkoly, sklepy
>Propozycja prawnego ograniczenia dojazdów oznacza praktycznie "skoszarowanie" personelu. liberalizm- INDYWIDUALIZM, WOLNOŚĆ, WŁASNOŚĆ- to nieracjonalizm, głupota
>W pobliżu miejsca pracy musi powstać dość lokali mieszkalnych dla pracowników Najprostszą formą byłby powrót do "mieszkań zakładowych". tak
>Załóżmy, że wrócimy do tego. Jaką cenę przyjdzie za to zapłacić? ograniczenie mobilności pracowników. pracownik nie jest przywiązany do miejsca zamieszkania jak dzisiaj a do pracy
>Zmiana miejsca pracy, wymaga przeprowadzki, bo nie można przecież do pracy dojeżdżać. tak powinno być
>Zatem pracownicy nie będą chętni do zmiany pracy, co oczywiście dla właściciela firmy jest dogodne - może im mniej płacić i gorzej traktować odwrotnie, pracownicy którzy pracują i mieszkaja razem są dogadani, i tego boja sie patoelity dlatego dla nas libkow niedorozwojkow wprowadzili nowa religie liberalizm (indywidualizm, wolność) sam indywidualnie jestes ZEREM, i o to chodzi januszom biznesu
> brak praw własności do lokalu, wlasność lokalu nas ogranicza, zniewala, nie możemy pracować gdzie indziej
>Zatem taka rajska norma wymagałaby i rajskiego życia. tak, np koledzy, znajomi znajomych, siebie nie oszukują. Anonimowość, indywidualizm, wolność, własność to zaproszenie do oszukiwania, wykorzystywania Kulczyk zarabial 1000 000 zł/godz przez narzuconą nam religię, liberalizm, anonimowość
>Goło, głodno chłodno i wesoło, młodo umierając od pierwszej choroby. medycyna to placebo, w raju byla wiedźma, w tym byla lepsza od lekarza
|
|
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> straty wynikające z dojazdów do pracy. Proponuje wprowadzic [...] nie dalej niż 30 minut spaceremA nie wystarczy, by parking pracowniczy był w takiej odległości? 
cr
|
|
 | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > >straty wynikające z dojazdów do pracy. Proponuje wprowadzic [...] nie dalej niż 30 minut spacerem> A nie wystarczy, by parking pracowniczy był w takiej odległości? wszyscy podjeżdżają pod same drzwi średnia cena nowego auta to 170 000 zł. Dodając do tego paliwo, ubezpieczenie, naprawy, budowa dróg, parkingów wyjdzie 2 000 000 zł/człowieka lepiej za te pieniądze pobudowac sobie apartamet w miejscu pracy
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|