Racjonalista - Strona głównaDo treści
RE: kreacjonizm nie jest dyscypliną naukową

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
12-10-2007 11:30heysel (225 punktów)RE: kreacjonizm nie jest dyscypliną naukową
wiadomosci(*)19389,16,1,0,120,686,item.html
>Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (ZPRE) zwróciło się w czwartek do instytucji oświatowych, by ostro sprzeciwiły się próbom przedstawiania kreacjonizmu jako dyscypliny naukowej.

Mnie tylko trochę niepokoi, że trzeba aż decyzji administracji ...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Tabisz (30006 punktów)
Słuszny niepokój! Z drugiej strony miło byłoby usłyszeć podobny postulat dotyczący teologii. Bo astrologia nie jest już chyba dziedziną naukową? Nie badałem tego gruntownie, ale nie ma chyba Uniwersytetów Astrologicznych?

Jest jednak pewna nielogiczność w tym wszystkim - akceptuje się teologię katolicką, tymczasem nie lubi się kreacjonizmu. W tym sensie niepoczciwi Amerykanie są od nas uczciwsi. Chrześcijaństwo nie jest bowiem możliwe do pogodzenia z Ewolucją.
makson (164 punktów)
>Jest jednak pewna nielogiczność w tym wszystkim - akceptuje się teologię katolicką, tymczasem nie lubi się kreacjonizmu. W tym sensie niepoczciwi amerykanie są od nas uczciwsi. Chrześcijaństwo nie jest bowiem możliwe do pogodzenia z Ewolucją.

Jest do pogodzenia o ile traktuje się Księgę Rodzaju jako metaforę. Mam nadzieję, że tak będą do tego podchodzić wszyscy Chrześcijanie.

Gdyba jakaś religia uparcie twierdziła, że Ziemia jest płaska to w żaden sposób nie wpłynęło by to na jej faktyczny kształt. Więc jeszcze raz powtarzam, kreacjonizm jest wielkim zagrożeniem dla ludzkich umysłów bo zastępuje prawdę o otaczającym nas świecie fikcją literacką.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Bo astrologia nie jest już chyba dziedziną naukową? Nie badałem tego gruntownie, ale nie ma chyba Uniwersytetów Astrologicznych?

Jeśli szkoła i dyplom ma świadczyć o statusie dziedziny "wiedzy"...

www.avalonastrology.com/
I wiele innych.
Cytat:
The Avalon School of Astrology is the only physical astrology school licensed by a state in the entire United States.
[...]
GRADUATES FROM AVALON RECEIVE DIPLOMA IN THEORETICAL & APPLIED COSMIC CYBERNETICS


Plus: www.cms.edu/degreeandcur.html
Cytat:
Doctor of Esoteric Studies [...]
To obtain a Doctor's degree, a student must complete 60 semester credit hours beyond the Master's degree and complete a professionally bound Doctoral dissertation 120 pages 8˝ x 11 typewritten double spaced (approximately 50,000 words). Other courses cannot be substituted for the Doctoral dissertation.

Żaden tam kursik zabobonów, dysertację musisz napisać, zważając na naukowy charakter takich prac.

>Chrześcijaństwo nie jest bowiem możliwe do pogodzenia z Ewolucją.

Dlaczego?

And at the end of the sixth day god heard: "Not enough mana".
heysel (225 punktów)
>Słuszny niepokój!
news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/education/7028639.stm
Dobrze nie jest ...
sztejkat
Kwestia definicji "dyscypliny naukowej". Moim zdaniem amerykańska definicja jest całkiem niezła: jeżeli coś ma własną, samostanowiącą jednostkę badawczą, prowadzącą prace badawczo rozwojowe zgodne z metodyką naukową to jest to dyscyplina naukowa. I tyle.

Jeśli więc ktoś założy instytut badający "wpływ lodowca w trzeciorzędzie na owłosienie myszek na czwartym piętrze" i będzie przeprowadzał weryfikowalne, powtarzalne i logicznie spójne badania i eksperymenty to dla mnie będzie to jak najbardziej dziedzina naukowa.

A że Amerykanie wykorzystali tą definicję do wprowadzenia kreacjonizmu do szkół - plus dla nich za myślenie i praworządność.

Powiem więcej - administracjom won od nauki. Niech środowiska naukowe same ustalą kryteria naukowości dyscypliny a administracje się do nich stosują, dotując bądź nie określone dyscypliny. Zwróćcie uwagę, że dzięki administracjom mamy na przykład zakaz badań nad inżynierią genetyczną człowieka.
Fizyk (17637 punktów)
>Moim zdaniem amerykańska definicja jest całkiem niezła: jeżeli coś ma własną, samostanowiącą jednostkę badawczą, prowadzącą prace badawczo rozwojowe zgodne z metodyką naukową to jest to dyscyplina naukowa.

Definicja jest dobra, ale...

>A że amerykanie wykorzystali tą definicję do wprowadzenia kreacjonizmu do szkół - plus dla nich za myślenie i praworządność.

...kreacjonizm po nią nie podpada, bo wymiguje się od podstawowej zasady metody naukowej: hipotezy muszą być sprawdzalne, choćby tylko w zasadzie. Niestety, można powiedzieć że Kreator stworzył cały świat w zeszły czwartek, włącznie ze wszystkimi muzeami, starymi gazetami i pamięcią naszych dni wcześniejszych. I nijak nie można, i nie będzie można sprawdzić, czy tak jest czy nie.

Nie, kreacjonizm zdecydowanie nie jest dyscypliną naukową.
makson (164 punktów)
>A że Amerykanie wykorzystali tą definicję do wprowadzenia kreacjonizmu do szkół - plus dla nich za myślenie i praworządność.

Co? Proszę powiedz mi, w którym miejscu kreacjonizm opiera się na metodyce naukowej (i nie chodzi mi tu o dokładne studiowanie biblii)? Powiem więcej naukowe badania oparte na naukowej metodzie jednoznacznie stwierdzają: kreacjonizm nie jest nauką tylko pseudonauką.

>Powiem więcej - administracjom won od nauki. Niech środowiska naukowe same ustalą kryteria naukowości dyscypliny a administracje się do nich stosują, dotując bądź nie określone dyscypliny. Zwróćcie uwagę, że dzięki administracjom mamy na przykład zakaz badań nad inżynierią genetyczną człowieka.

Współczesne badania inżynierii genetycznej opierają się głównie na sprawdzaniu co się stanie jeżeli pomanipulujemy "tym czy owym" genem. Uważam, że nie powinniśmy przenosić modyfikacji genetycznych z zwierząt na człowieka póki nie zgromadzimy wystarczającej wiedzy na ten temat. Ale i człowieka widzimy już postępy w pewnych nieśmiałych próbach leczenia ciężkich chorób przy pomocy inżynierii genetycznej.
sztejkat (4743 punktów)
>Co? Proszę powiedz mi, w którym miejscu kreacjonizm opiera się na metodyce naukowej (i nie chodzi mi tu o dokładne studiowanie biblii)? Powiem więcej naukowe badania oparte na naukowej metodzie jednoznacznie stwierdzają: kreacjonizm nie jest nauką tylko pseudonauką.

Nie wnikałem - piszę co czytałem. W zasadzie to mam większą alergię na administrację niż na kreacjonizm

Co do metodyki naukowej - mają badaczy, mają analizy, publikacje itp. Tylko nie są eksperymentalni, podobnie jak znaczna część nauk nie ścisłych, i podobnie nieweryfikowalni. Osobiście nie widzę dużej różnicy między kreacjonizmem a badaniem na przykład aspektów moralnych w literaturze włoskiej wczesnego średniowiecza. Wiem, urażam kogoś, ale jakoś dla mnie różnica jest raczej symboliczna - niewiele różni się od studiowania biblii. Zresztą teologia jest, przynajmniej moim zdaniem, dziedziną naukową, podobnie jak biblistyka. Kiepską, bo służebnej roli, ale jest.

Co do nauczania kreacjonizmu, myślę że będzie to pożyteczne. Nie sam kreacjonizm, ale fakt, że w szkole będzie się uczyło przynajmniej dwu SPRZECZNYCH teori. Dziś uczy się w każdej dziedzinie tylko jednej wizji przez co młodzi wyrabiają sobie nieprawdziwy obraz nauki jako nieomylnej i jej bieżącego stanu wiedzy jako absolutnie prawdziwego. Podczas gdy w rzeczywistości wiedza ulega ciągłej weryfikacji i nowe teorie zastępują starsze lub inaczej określane są granice ich stosowalności. Weź też pod uwagę, że to co uczymą w szkole na przykład na fizyce, to delikatnie mówiąc, starocie i spore przybliżenia.

Uczeń w większości przyjmuje że jest tak a tak i koniec, na tym kończy się jego myślenie. Jeśli zaś zostanie postawiony przed jawną sprzecznością, wówczas MUSI zacząć myśleć. A to plus.

Nie zrozum mnie źle - nie twierdzę że kreacjoniści mają rację. Uważam jednak że dobrze będzie ich użyć by nauczyć ludzi samodzielnie myśleć i oceniać. Bardziej prawdziwa teoria, będąc lepiej sprawdzalna i stosowalna obroni się sama. A że niektórzy wybiorą kreacjonizm? Cóż, przypuszczalnie wybraliby go prędzej czy później nawet bez nauczania.

Druga strona to strona historyczna. Przez długie stulecia rozwój nauki był oceniany i ustawiany z punktu widzenia religijnego. Od przynajmniej stulecia jest odwrotnie. I wolałbym by tak pozostało. I właśnie dla tego nie wolno budować sobie wrogów - by nie stało się tak, że ludzie religijni będą musieli walczyć o prawo do wyrażania własnych poglądów tylko dlatego że są sprzeczne z naukowymi. Tego bym nie chciał, bo walka ma to do siebie że wygrana nie jest pewna. Wolę współpracę, wolę korzystać z wolności badań i muszę przystać na tą wolność dla innych.

A moje zdanie na badania genetyczne? Można badać wszystko. Tylko kwestia skutków i odpowiedzialności, tak za wyniki, stosowanie jak i metodę badawczą powinna być regulowana prawnie. Tak więc rozumiem zakaz STOSOWANI czy określonej METODY badań, nie rozumiem zaś zakazu samych BADAŃ.

Tomasz Sztejka
makson (164 punktów)
>Co do metodyki naukowej - mają badaczy, mają analizy, publikacje itp. Tylko nie są eksperymentalni, podobnie jak znaczna część nauk nie ścisłych, i podobnie nieweryfikowalni. Osobiście nie widzę dużej różnicy między kreacjonizmem a badaniem na przykład aspektów moralnych w literaturze włoskiej wczesnego średniowiecza. Wiem, urażam kogoś, ale jakoś dla mnie różnica jest raczej symboliczna - niewiele różni się od studiowania biblii. Zresztą teologia jest, przynajmniej moim zdaniem, dziedziną naukową, podobnie jak biblistyka. Kiepską, bo służebnej roli, ale jest.

Ale kreacjoniści tworzą tezy, które powinny być weryfikowalne. Jeżeli ewolucja nie istnieje to nie powinniśmy mieć, żadnych problemów ze znalezieniem skamieniałości królików w prekambrze. Niestety wszystkie założenia kreacjonizmu są sprzeczne z otaczającą rzeczywistością i nie ma co udawać, że jest "nieweryfikowalna".

>Co do nauczania kreacjonizmu, myślę że będzie to pożyteczne. Nie sam kreacjonizm, ale fakt, że w szkole będzie się uczyło przynajmniej dwu SPRZECZNYCH teori. Dziś uczy się w każdej dziedzinie tylko jednej wizji przez co młodzi wyrabiają sobie nieprawdziwy obraz nauki jako nieomylnej i jej bieżącego stanu wiedzy jako absolutnie prawdziwego. Podczas gdy w rzeczywistości wiedza ulega ciągłej weryfikacji i nowe teorie zastępują starsze lub inaczej określane są granice ich stosowalności.

To tak jakby nauczać w szkole tego, że słońce krąży wokół Ziemi i że Ziemia krąży wokół słońca, a niech uczniowie sami wybiorą co jest prawdą.
Szkoła nie może nauczać czegoś co na obecny stan wiedzy jest już uznane za całkowicie sprzeczne z rzeczywistością.

Oczywiście nauka cały czas się rozwija i zmienia, ale jeżeli nikt nie korzystałby z osiągnięć naukowych przodków tylko sam od początku przeprowadzał wszystkie eksperymenty i udowadniał wszystkie teorie to byśmy się w rozwoju niewiele posunęli od epoki kamienia łupanego (żyjemy po prostu za krótko, żeby wszystko odkrywać samemu).

> Weź też pod uwagę, że to co uczymą w szkole na przykład na fizyce, to delikatnie mówiąc, starocie i spore przybliżenia.

Jest to niezbędne minimum dla każdego człowieka. Jeżeli ktoś chce wiedzieć na ten temat więcej to oczywiście może studiować fizykę. Tak jest z każdą dziedziną - szkoła buduje podstawy, a my sami decydujemy, w którą stronę chcemy się rozwijać. (i tym bardziej nie powinna budować podstaw błędnych)

>Uczeń w większości przyjmuje że jest tak a tak i koniec, na tym kończy się jego myślenie. Jeśli zaś zostanie postawiony przed jawną sprzecznością, wówczas MUSI zacząć myśleć. A to plus.

Masz rację, ale nauczanie kreacjonizmu nie jest dobrą metodą na osiągnięcie tego efektu - to tak jakby celowo uczyć kłamstw, żeby pobudzić ucznia do odkrycia, że to są tylko kłamstwa. To jest zbyt ryzykowne, że się nie połapią.

>Nie zrozum mnie źle - nie twierdzę że kreacjoniści mają rację. Uważam jednak że dobrze będzie ich użyć by nauczyć ludzi samodzielnie myśleć i oceniać. Bardziej prawdziwa teoria, będąc lepiej sprawdzalna i stosowalna obroni się sama.

Prawna się sama nie broni. Prawdy bronią ludzie. Ja bronię ewolucji.

>A że niektórzy wybiorą kreacjonizm? Cóż, przypuszczalnie wybraliby go prędzej czy później nawet bez nauczania.

No właśnie brak nauki lub nauka kłamstw prowadzą do przyjmowania kłamliwych tez. Ja nie mówię trudno, ja stanowczo protestuję.

>Druga strona to strona historyczna. Przez długie stulecia rozwój nauki był oceniany i ustawiany z punktu widzenia religijnego. Od przynajmniej stulecia jest odwrotnie. I wolałbym by tak pozostało. I właśnie dla tego nie wolno budować sobie wrogów - by nie stało się tak, że ludzie religijni będą musieli walczyć o prawo do wyrażania własnych poglądów tylko dlatego że są sprzeczne z naukowymi. Tego bym nie chciał, bo walka ma to do siebie że wygrana nie jest pewna. Wolę współpracę, wolę korzystać z wolności badań i muszę przystać na tą wolność dla innych.

Wolność jak najbardziej. Nauka się nie wtrąca w religię, ale jeżeli religia formułuje tezy naukowe t o niech je w sposób naukowy udowadnia.

>A moje zdanie na badania genetyczne? Można badać wszystko. Tylko kwestia skutków i odpowiedzialności, tak za wyniki, stosowanie jak i metodę badawczą powinna być regulowana prawnie. Tak więc rozumiem zakaz STOSOWANI czy określonej METODY badań, nie rozumiem zaś zakazu samych BADAŃ.

To panuje zakaz samych badań? Ja osobiście studiuję biotechnologię i jeszcze dzisiaj badałem ludzkie chromosomy. O żadnym zakazie badań nie słyszałem .
sztejkat (4743 punktów)
Oj, masz rację. Muszę czasem nieco podrażnić

Nadal nie widzę przeszkody by mówić dziedziakom: "A niektórzy uważają że świat stworzył bóg w X dni, bo są na to zapisy w biblii a nasze obecne teorie mają takie a takie słabe punkty". Myślę że nic złego się nie stanie. I to mam na myśli mówiąc o nauczaniu kreacjonizmu w szkołach.

(...)
>Oczywiście nauka cały czas się rozwija i zmienia, ale jeżeli nikt nie korzystałby z osiągnięć naukowych przodków (....)epoki kamienia łupanego (żyjemy po prostu za krótko, żeby wszystko odkrywać samemu).

Zgoda. Ale warto wiedzieć, że kiedyś były to teorie sprawdzane z wielkim trudem i uporem, a nie dane z góry pewniki. Kształcąco jest poczytać o teorii cieplika czy eteru. O tym jak powstawały podwaliny fizyki kwantowej. O tym jak zmieniał się model atomu. I o tym jak kiedyś zbadano że myszy rodzą się z ziarna i brudu. Uczy to szacunku do nauki, do ludzi innych poglądów, i skłania do myślenia i ostrożności w przyjmowaniu różych teorii.

(...)
>żeby pobudzić ucznia do odkrycia, że to są tylko kłamstwa. To jest zbyt ryzykowne, że się nie połapią.

Wierzę w naszych uczniów. Jeżeli w tym się nie połapią to mamy na starość przerypane

>Wolność jak najbardziej. Nauka się nie wtrąca w religię (...)

Wtrąca. Dwie teorie światopoglądowe, dwie metodyki życia w jednym społeczeństwie zawsze będą się mieszać. I na tej samej zasadzie religia wtrąca się do nauki.

Religia już dawno nie kwestionuje osiągnięć nauki jako takich - bardziej uderza w metodę myślenia nauki, wiarę w moc odkrywczą ludzkiego umysłu i objaśnialność naukową świata. I tym uderzeniem jest kreacjonizm. Jest próbą walnięcia miksem metody teologicznej (czyli wykorzystania siły rozumu do dowodzenia prawd wiary, w jak najbardziej naukowy metodycznie sposób) i naukowej w podstawy naukowego światopoglądu.

Tyle że się to nie uda - teologia i filozofia (czyli tutaj nauka) nie mieszają się, nie mogą wchodzić w rozstrzygalne spory i nie mają płaszczyzny porozumienia. I to jest opinia znaczącego teologa, pana Tillicha. Tak, czytam takie rzeczy. Trzeba poznawać sposób myślenia wierzących.

>To panuje zakaz samych badań? Ja osobiście studiuję biotechnologię i jeszcze dzisiaj badałem ludzkie chromosomy. O żadnym zakazie badań nie słyszałem .

Ale wielokrotnie przymierzano się na przykład do zakazu badań nad komórkami macierzystymi (także u nas) i do zakazu badań nad klonowaniem człowieka. Miałem zresztą na myśli badania nad celowymi modyfikacjami genów a nie nad ich obserwowaniem - bo to dobrze wiem że jest dozwolone i szeroko stosowane. Co prawda z drugiej ręki, ale miałem z tym epizodyczny kontakt.

Pozdrawiam, miło się dyskutuje.

Tomasz Sztejka
makson (164 punktów)
>Oj, masz rację. Muszę czasem nieco podrażnić
>Nadal nie widzę przeszkody by mówić dziedziakom: "A niektórzy uważają że świat stworzył bóg w X dni, bo są na to zapisy w biblii a nasze obecne teorie mają takie a takie słabe punkty". Myślę że nic złego się nie stanie. I to mam na myśli mówiąc o nauczaniu kreacjonizmu w szkołach.

Ok, ale tylko na tej samej zasadzie co - kiedyś myślano, że Ziemia jest płaska, kiedyś myślano, że Bóg stworzył świat w 7 dni.

>Zgoda. Ale warto wiedzieć, że kiedyś były to teorie sprawdzane z wielkim trudem i uporem, a nie dane z góry pewniki. Kształcąco jest poczytać o teorii cieplika czy eteru. O tym jak powstawały podwaliny fizyki kwantowej. O tym jak zmieniał się model atomu. I o tym jak kiedyś zbadano że myszy rodzą się z ziarna i brudu. Uczy to szacunku do nauki, do ludzi innych poglądów, i skłania do myślenia i ostrożności w przyjmowaniu różych teorii.

Masz rację, ale to jest raczej dziedzina historii - co kiedyś uważano. Raczej na fizyce nie ma sensu dzieci uczyć, że kiedyś na uniwersytetach rozwijano teorię cieplików, bo uczenie o tym nie jest fizyką, ale wspomnianą już historią.

>Wierzę w naszych uczniów. Jeżeli w tym się nie połapią to mamy na starość przerypane

Małym dzieciom się powtarza, że w Piśmie Świętym jest napisana absolutna prawda i wielu z nich nawet jako dorosłe osoby uważa, że Jezus wskrzesił Łazarza, chociaż wiedzą, że to niemożliwe. Dlatego młodych podatnych umysłów nie można nauczać kłamstw.
Eksperci w swoich dziedzinach mają prawo konfrontując pełnię argumentów stwierdzić co jest prawdą. Dzieci, które są za małe, żeby zrozumieć jak np. replikacja DNA przyczynia się do ewolucji są łatwiej w stanie uwierzyć w bajeczkę o starym Bogu, który stworzył z gliny wszystkie zwierzęta i rośliny takimi jakimi są.

>Wtrąca. Dwie teorie światopoglądowe, dwie metodyki życia w jednym społeczeństwie zawsze będą się mieszać. I na tej samej zasadzie religia wtrąca się do nauki.

Nauka sprowadza się do odkrywania prawdy. Jeżeli światopogląd religijny jest sprzeczny z prawdą to to nie wina nauki.

>Religia już dawno nie kwestionuje osiągnięć nauki jako takich - bardziej uderza w metodę myślenia nauki, wiarę w moc odkrywczą ludzkiego umysłu i objaśnialność naukową świata. I tym uderzeniem jest kreacjonizm. Jest próbą walnięcia miksem metody teologicznej (czyli wykorzystania siły rozumu do dowodzenia prawd wiary, w jak najbardziej naukowy metodycznie sposób) i naukowej w podstawy naukowego światopoglądu.
>Tyle że się to nie uda - teologia i filozofia (czyli tutaj nauka) nie mieszają się, nie mogą wchodzić w rozstrzygalne spory i nie mają płaszczyzny porozumienia. I to jest opinia znaczącego teologa, pana Tillicha. Tak, czytam takie rzeczy. Trzeba poznawać sposób myślenia wierzących.

Ja to widzę tak: jeżeli przedstawia się jakąś teorię naukową np. z zakresu biologii to trzeba ją naukowo udowodnić, a warunkiem niezbędnym są argumenty z tej samej dziedziny - w tym przypadku biologii (oczywiście można też skorzystać z innych dziedzin, ale wymaga się podstaw z dziedziny udowadnianej teorii).
To co z tego, że kreacjonizm świetnie się prezentuje w teologii, skoro udawania tezę biologiczną to musi znaleźć potwierdzenie w świecie biologii, którego nie znajduje.

>Ale wielokrotnie przymierzano się na przykład do zakazu badań nad komórkami macierzystymi (także u nas)...

W Polsce nie można pracować na ludzkich komórkach macierzystych, natomiast można na zwierzęcych. Jest to kwestia tak niejednoznaczna moralnie, że w dyskusji o tym można by założyć nowy wątek.

> ... i do zakazu badań nad klonowaniem człowieka.

Czym według ciebie różni się "badanie nad klonowaniem człowieka" od klonowania człowieka? Poza tym nie widzę jakiegoś przekonującego argumentu czemu miałoby służyć klonowanie ludzi na naszej przeludnionej planecie.

> Miałem zresztą na myśli badania nad celowymi modyfikacjami genów a nie nad ich obserwowaniem - bo to dobrze wiem że jest dozwolone i szeroko stosowane. Co prawda z drugiej ręki, ale miałem z tym epizodyczny kontakt.

Warto tutaj przytoczyć nasz polski BIOTON. Firma, która zajmuje się produkcją ludzkiej insuliny po przez wszczepienie bakteriom genu kodującego ten hormon i syntezę go przez te drobnoustroje.
To się chyba już zalicza do pozanaukowego wykorzystania ludzkich genów.

>Pozdrawiam, miło się dyskutuje.

Dziękuję, i nawzajem.
maliniak (422 punktów)
>wiadomosci(*)19389,16,1,0,120,686,item.html
>>Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (ZPRE) zwróciło się
>w czwartek do instytucji oświatowych, by ostro sprzeciwiły
>się próbom przedstawiania kreacjonizmu jako dyscypliny
>naukowej.
>Mnie tylko trochę niepokoi, że trzeba aż decyzji
>administracji ...

A mnie niepokoi, że kreacjonizm niepokoi władze do tego stopnia, iż używa się wobec kreacjonistów przymusu bezpośredniego. Zyjemy w wolnym kraju i w wolnej Europie, więc w ramach demokracji każdy ma prawo budować taką strukturę edukacji za jaką głosuje większość ludzi!
Nie ma ostatecznych dowodów na całościową słuszność Teorii Ewolucji,a wręcz przeciwnie, toczy się wobec tej teorii jeszcze wiele kontrowersji! Nikt jeszcze nie udowodnił,iż STE właściwie tłumaczy wszelkie właściwości świata i życia, ponieważ TE rozciąga się nawet na świat nieożywiony. Jest to teoria potwierdzona bardzo dobrze,niemniej nie całkiem,więc ludzie, ogól z poza specjalistów, mają prawo dowiedzieć się o kontrowersjach toczących się woków TE! Nie twierdzę,że należy od razu nauczać hipotezy Inteligentnego (czy nie inteligentnego) Projektu,ale należy z całą stanowczością pokazywać fakty, które mogą negować ustalenia biologów ewolucjonistów. Moim zdaniem zapobiegnie to nadużyciom jakich dopuszczają się naukowcy tak przedstawiający swoje teorie,aby wygladały na ostatecznie potwierdzone (od dawna wiadomo,iż naukowcy-nawet najlepsi-,co wykazały statystyki budowane na podstawie wywiadów, dopuszczają się manipulacji wiedzą,aby poprzeć-czasami wątłe-hipotezy). Ludzie przestańcie traktować naukę jak świętą Krowę!

pozdro.
makson (164 punktów)
>A mnie niepokoi, że kreacjonizm niepokoi władze do tego stopnia, iż używa się wobec kreacjonistów przymusu bezpośredniego. Zyjemy w wolnym kraju i w wolnej Europie, więc w ramach demokracji każdy ma prawo budować taką strukturę edukacji za jaką głosuje większość ludzi!

He, He. Prawda o świecie nie podlega demokracji. Myślisz, że jak większość zagłosuje, że Ziemia jest płaska to taka się stanie? Nauka musi mówić prawdę bez względu na to jaki pogląd ma na to większość.
Już nie chcę nawet mówić, że ta decyzja administracyjna to przejaw demokracji, a nie jej zwalczanie.

>Nie ma ostatecznych dowodów na całościową słuszność Teorii Ewolucji,a wręcz przeciwnie, toczy się wobec tej teorii jeszcze wiele kontrowersji! Nikt jeszcze nie udowodnił,iż STE właściwie tłumaczy wszelkie właściwości świata i życia, ponieważ TE rozciąga się nawet na świat nieożywiony.

Jakich ty ostatecznych dowodów potrzebujesz?
Przytocz chociaż jedną kontrowersję, z którą TE sobie nie radzi.
W omawianiu ewolucja vs. kreacjonizm myślę, że powinniśmy się ograniczyć tylko do materii ożywionej. Oczywiście, niektóre trendy ewolucyjne dają o sobie znać i w materii nieożywionej, ale nie jest ona ściśle z tą teorią związana.

>Jest to teoria potwierdzona bardzo dobrze,niemniej nie całkiem,więc ludzie, ogól z poza specjalistów, mają prawo dowiedzieć się o kontrowersjach toczących się woków TE!

Ja też chcę się dowiedzieć. Proszę zaprezentuj te kontrowersje.

<Moim zdaniem zapobiegnie to nadużyciom jakich dopuszczają się naukowcy tak przedstawiający swoje teorie,aby wygladały na ostatecznie potwierdzone (od dawna wiadomo,iż naukowcy-nawet najlepsi-,co wykazały statystyki budowane na podstawie wywiadów, dopuszczają się manipulacji wiedzą,aby poprzeć-czasami wątłe-hipotezy). Ludzie przestańcie traktować naukę jak świętą Krowę!

Ach znowu ten wszechwładny układ (w tym wypadku naukowców).
Nikt nie traktuje nauki jak świętej krowy. Wszystko podlega krytyce - to podstawowa zasada nauki i nauka się do niej stosuje.

>pozdro.
pozdro
LeonMamon
A co z dinozaurami? Jest jakieś naukowe nieewolucyjne wyjaśnienie, np kreacja w formie kościotrupów?

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365