 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-10-2007 22:55 | limit prędkości w akcelaratorach | Wolny | W akceleratorach przyspieszamy ładunki (protony, elektrony, czy jakieś jony) za pomocą pola elektrycznego lub magnetycznego.
Ponadto, teoria mówi wprost, że w oddziaływaniach elektromagnetycznych pęd przekazywany jest za pośrednictwem fotonów, które przemieszczają się z prędkością c.
Zatem skąd ten idiotyczny pomysł o przyroście masy przyspieszanych cząstek, który rzekomo uniemożliwia osiągnięcie prędkości c?
Proton rozpędzony do prędkości v = 0.999c uderzony fotonem z tyłu przejmie jedynie niewielki ułamek pędu tego fotonu, a dokładnie: 0.001 z całości, co stanowi tylko 0.1%. Tu nawet ta magiczna stałość prędkości światła nic nie pomoże - efekt Dopplera zredukuje skutecznie pęd fotonu w układzie pędzącej cząstki.
To tak, jakby ktoś chciał popchać samochód, który ucieka z prędkością 30km/h - gdzie tu wzrost masy samochodu?
Fizycy twierdzą, że zmierzyli ponad stukrotny wzrost masy rozpędzonego protonu! O czym oni mówią, po co nam ten kit wciskają?! |
| google | Ostatnio były takie faje wykłady na festiwalu nauki, m.in. o tym. Oddziaływanie elektromagnetyczne polega na wymianie między cząstkami o ładunku elektrycznym pośredniczącego fotonu. > Zatem skąd ten idiotyczny pomysł o przyroście masy> przyspieszanych cząstek, który rzekomo uniemożliwia> osiągnięcie prędkości c?Czasem liczy się jedno słowo.. pl.wikipedia.org/wiki/Masa_(fizyka) > To tak, jakby ktoś chciał popchać samochód, który ucieka z> prędkością 30km/h - gdzie tu wzrost masy samochodu?Nie rośnie masa protonu jako takiego, ale jego pęd i energia, czyli też masa relatywistyczna.
|
|
 | | wolny | > Czasem liczy się jedno słowo.. pl.wikipedia.org/wiki/Masa_(fizyka)> Nie rośnie masa protonu jako takiego, ale jego pęd i energia, czyli też masa relatywistyczna.Przecież mówiłem o tym, a ty jeszcze raz chcesz wciskać mi te bzdury? Nie ma żadnej energii relatywistycznej, tam zwyczajnie efektywna siła maleje. Proton o prędkości c ma pęd równy dokładnie: p = m*c, a nie nieskończoność.
|
|
|  | | makson (164 punktów) | > Przecież mówiłem o tym, a ty jeszcze raz chcesz wciskać mi te bzdury?> Nie ma żadnej energii relatywistycznej, tam zwyczajnie efektywna siła maleje.> Proton o prędkości c ma pęd równy dokładnie: p = m*c, a nie nieskończoność.Oj kolego nie możesz patrzeć na prędkości zbliżone do prędkości światła przez pryzmat klasyczny. Pęd = m*v*(1-(v/c) 2 ) 0,5 . Nie doświadczamy oczywiście tego przy prędkościach małych, gdzie pewnym przybliżeniem tego wzoru może być p=m*v, ale nie jest to prawda absolutna i nie możesz jej zastosować do tego układu. Nie czuję się kompetentny do tłumaczenia efektów relatywistycznych i radzę się zapoznać z Szczególną Teorią Względności. > Proton rozpędzony do prędkości v = 0.999c uderzony fotonem z tyłu przejmie jedynie niewielki ułamek pędu tego fotonu, a dokładnie:> 0.001 z całości, co stanowi tylko 0.1%.Nie możesz też takiego klasycznego rozumowania zastosować do efektów kwantowych. Proton może tylko pochłonąć foton z całą jego masą i energią, nie ma czegoś takiego, że foton popycha proton  .
|
|
| |  | | wolny | Nie ma prędkości małych, ani dużych, bo wszystkie są względne. Z tego od razu wynika, że masa nie może zależeć od prędkości... zgadnij dlaczego.
|
|
| | |  | | nieobecny | Facet, co ty pleciesz?! Przecież w ogóle nie ma żadnych prędkości. Blisko 2,5 tys. lat temu wykazał to Zenon z Elei.
|
|
| | |  | | Fizyk (17637 punktów) | > Nie ma prędkości małych, ani dużych, bo wszystkie są względne.> Z tego od razu wynika, że masa nie może zależeć od prędkości... zgadnij dlaczego.To prawda. We współczesnym sformułowaniu teorii względności pod pojęciem masy rozumie się niezmienniczą masę spoczynkową. Niemniej istnieją też całkiem użyteczne pojęcia relatywistycznej masy podłużej i poprzecznej, które to masy wzrastają asymptotycznie do nieskończoności przy prędkości ciała zbliżającej się do prędkości światła. Więcej na ten temat jest tu: en.wikipedia.org/wiki/Mass_in_special_relativity .
|
|
| | | |  | | wolny | Takie tam niewypały teoretyczne.
Siły em zależą od prędkości i należy tym się zajmować: transformacje równań Maxwella są zwyczajnie spartaczone!
Fundamentalna sprawa, podstawa całej fizyki, spartaczona kompletnie i leży tak od 100 lat w stanie nienaruszonym.
Dajcie spokój, i dzieci mi więcej nie ogłupiajcie tym relatywizmem, czyli teorią pomiaru obserwacji pozorów.
|
|
| | | | | |  | | wolny | > >Takie tam niewypały teoretyczne.> > Niewypały? Jeszcze Ci kiedyś mogą uratować życie ( med.stanford.edu/special_topics/2007/05_09_07.html ).> Mówiłem o pojęciu masy poprzecznej, relatywistycznej, i innych całkowicie zbędnych dziwolągach. Energia kinetyczna wynosi zawsze: Ek = 0.5mv2, a ta nieporównywalnie większa energia wyzwalana w zderzeniach rozpędzonych cząstek wynika z koncentracji energii pola w samym akceleratorze (pewnie nie przypadkiem wokół rozpędzanych cząstek). Taki szybki proton jest tam czymś w rodzaju zapalnika, a nie źródłem energii.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | >Energia kinetyczna wynosi zawsze: Ek = 0.5mv2,
Gdyby tak było to elektron nie mógłby mieć większej energii niż 0.5mc2 = 0.25 MeV. Jest to oczywistą nieprawdą bo elektron emitowany w rozpadzie beta może mieć dużo większą energię. Przejdź się do jakiejś uniwersyteckiej pracowni jądrowej dla studentów i sam się o tym przekonaj.
|
|
| | | | | | | |  | | wolny | >>Energia kinetyczna wynosi zawsze: Ek = 0.5mv2, >Gdyby tak było to elektron nie mógłby mieć większej energii niż 0.5mc2 = 0.25 MeV. Jest to oczywistą nieprawdą bo elektron emitowany w rozpadzie beta może mieć dużo większą energię. Przejdź się do jakiejś uniwersyteckiej pracowni jądrowej dla studentów i sam się o tym przekonaj. >
Mówię o rozpędzaniu swobodnej cząstki, a nie o skomplikowanych przemianach wewnątrz jąder atomowych, gdzie masz całe tony ekstremalnie skoncentrowanej energii.
Taki bigos fotonowo-elektronowy faktycznie bywa niekiedy ciążki.
|
|
| | | | | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | >Mówię o rozpędzaniu swobodnej cząstki, [...]
A ja mówię o czym mówię. Jeden kontrprzykład wystarcza aby zdyskwalifikować hipotezę. Twoja hipoteza rozmija się z rzeczywistością.
|
|
| | | | | | | | | |  | | wolny | >>Mówię o rozpędzaniu swobodnej cząstki, [...] >A ja mówię o czym mówię. Jeden kontrprzykład wystarcza aby zdyskwalifikować hipotezę. Twoja hipoteza rozmija się z rzeczywistością.
Jaka hipoteza? a. masa zależy od prędkości b. masa zależy od odległości Te stwierdzenia mają dokładnie taki sam sens w ramach STW.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | >Jaka hipoteza?
Napisałeś:
>Energia kinetyczna wynosi zawsze: Ek = 0.5mv2
To nieprawda gdy v jest bliskie c.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | wolny | >>Jaka hipoteza? >Napisałeś: >>Energia kinetyczna wynosi zawsze: Ek = 0.5mv2To nieprawda gdy v jest bliskie c. >
Wzór: Ek = 0.5mv2, nie jest hipotezą, lecz definicją energii kinetycznej.
Wzrost masy był i pozostał hipotezą. Taki żart Lorentza z wleczeniem eteru, ale tylko podczas przyspieszania (ciało już rozpędzone nie hamuje samoistnie).
Zmierzona po partacku energia, to o wiele za mało, aby robić z fizyki cyrk.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | >Wzór: Ek = 0.5mv2, nie jest hipotezą, lecz definicją energii kinetycznej.
To jest bezużyteczna definicja bo taka "energia" nie jest zachowana.
|
|
| | |  | | makson (164 punktów) | >Nie ma prędkości małych, ani dużych, bo wszystkie są względne. >Z tego od razu wynika, że masa nie może zależeć od prędkości... zgadnij dlaczego.
Jako prędkości małe uznaję prędkość jednego układu nie różniącą się względnie dużo od prędkości drugiego układu. Analogicznie rzecz się ma do prędkości dużych. Jeżeli dwa układy fizyczne zmieniają swoje położenie w czasoprzestrzeni względem siebie z dużą prędkością to zachowują się tak jakby miały (jeżeli jeden układ uznamy za w spoczynku to zmiany tylko u drugiego) większą masę, którą nazywamy masą relatywistyczną.
Chyba najprostszym przykładem tutaj może być foton, który ma masę spoczynkową=0, ale przez to, że się porusza (ma energię) posiadł masę relatywistyczną czego emanacją jest uleganie oddziaływaniu grawitacyjnemu - co obserwujemy jako np. zakrzywienie jego toru przy dużych obiektach, czy pochłonięcie przez czarne dziury.
>Takie tam niewypały teoretyczne.
Chciałbym, żebyś nie był gołosłowny i udowodnił, gdzie teoria nie pokrywa się z otaczającą nas rzeczywistością.
>Siły em zależą od prędkości i należy tym się zajmować: >transformacje równań Maxwella są zwyczajnie spartaczone!
Co to są siły em? Równania Maxwella opisują promieniowanie elektromagnetyczne jako falę. Pamiętając oczywiście, że jest ono jednocześnie strumieniem korpuskuł nie wiem, w którym miejscu są spartaczone. Skoro jednak postawiłeś taką tezę to pewnie umiesz lepiej opisać falową naturę światła?
>Fundamentalna sprawa, podstawa całej fizyki, spartaczona kompletnie i leży tak od 100 lat w stanie nienaruszonym.
W którym miejscu? I jak to możliwe, że żaden fizyk poza tobą tego nie zauważył? I jeszcze jak to możliwe, że osiągamy taki poziom techniczny skoro fizyka, na której budujemy technologię jest od 100 lat spartaczona?
>Dajcie spokój, i dzieci mi więcej nie ogłupiajcie tym relatywizmem, czyli teorią pomiaru obserwacji pozorów.
Daj spokój i nie ogłupiaj dzieci twierdzeniami, których nie udowadniasz.
|
|
| | | |  | | wolny | >Jako prędkości małe uznaję prędkość jednego układu nie różniącą się względnie dużo od prędkości drugiego układu. Analogicznie rzecz się ma do prędkości dużych. >Jeżeli dwa układy fizyczne zmieniają swoje położenie w czasoprzestrzeni względem siebie z dużą prędkością to zachowują się tak jakby miały (jeżeli jeden układ uznamy za w spoczynku to zmiany tylko u drugiego) większą masę, którą nazywamy masą relatywistyczną.
Prędkość w pustej przestrzeni nie może wpływać na właściwości samego ciała. Prędkość zależy od drugiego obiektu (mat. = układu odniesienia), więc nie jest parametrem rozpatrywanego ciała, lecz relacją par ciał. Jeśli wyliczysz zmiany cech wew. danego ciała wynikające z prędkości, to będą one pozorne - jakieś tam liczby, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.
>>Fundamentalna sprawa, podstawa całej fizyki, spartaczona kompletnie i leży tak od 100 lat w stanie nienaruszonym. > >W którym miejscu? I jak to możliwe, że żaden fizyk poza tobą tego nie zauważył? I jeszcze jak to możliwe, że osiągamy taki poziom techniczny skoro fizyka, na której budujemy technologię jest od 100 lat spartaczona? >
Każdy normalny fizyk wie, że teoria, która traktuje czas i przestrzeń jak wielkości fizyczne musi być niepoprawna fizycznie. Dwie dodatkowe zmienne w równaniach, dają dwa pozorne stopnie swobody, którymi zawsze można tak manipulować, aby otrzymać zgodność z doświadczeniem, ale nigdy nie zrozumiesz jak rozpatrywane zjawisko funkcjonuje, i niczego nie wyjaśnisz. ---------
Transformacja Lorentza: 1. x' = x - vt, zatem: x = x' + vt'
daję sobie extra stopień swobody i mam zmienną k do dyspozycji: 2. x' = k(x-vt), x = k(x' + vt')
równania impulsu światła w obu układach: x = ct, i x' = ct', i wstawiam to do 2.
ct' = k(ct'-vt') = k(c-v)t, oraz: ct = k(c+v)t'
teraz z pierwszego otrzymuję: t' = k(c-v)t/c, wstawiam to do drugiego: ct = k(c+v)*k(c-v)t/c -> c^2 = k^2(c2-v2), czyli: k = 1/sqrt(1-v2/c2), oznaczane zwykle 'gamma'
----------- Tak wszystko można 'wyrównać': 1 = 2, teraz dajemy stopień swobody: 1 = a*2 -> a = 1/2, Einstein powiedziałby po prostu, że: 1 = 2 dla a = 1/2 uwzględniając uogólnienie klasycznej algebry, i już widzimy, że ta klasyczna jest tylko szczególnym przypadkiem tej ogólnej, i bardziej prawdziwej algebry.
|
|
| | | | |  | | makson (164 punktów) | > Prędkość w pustej przestrzeni nie może wpływać na właściwości samego ciała.> Prędkość zależy od drugiego obiektu (mat. = układu odniesienia), więc nie jest parametrem rozpatrywanego ciała, lecz relacją par ciał.> Jeśli wyliczysz zmiany cech wew. danego ciała wynikające z prędkości, to będą one pozorne - jakieś tam liczby, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.Jednakże, jeżeli jeden układ porusza się względem drugiego to w pierwszym układzie: 1. czas będzie inaczej płynął niż w drugim, gdyż czasoprzestrzeń to jedno i zmiana miejsca w przestrzeni = zmianie pozycji w czasie. Dowodem eksperymentalnym jest na przykład wydłużony czas "życia" mezonów, gdy porusza się względem naszego układu odniesienia z dużą prędkością, albo już nawet mierzalny inny upływ czasu na orbicie okołoziemskiej i powierzchni Ziemi. 2. Zmienia się masa (co już opisywałem przy zachowaniu się fotonów w pobliżu obiektów obdarzonych masą) oraz inne właściwości obiektu - oczywiście względem drugiego układu. A to wszystko wynika tylko z jednego powodu - prędkość światła w próżni jest stała. Nic na to nie poradzisz, że bez względu na to jaki weźmiesz układ odniesienia i tak dostaniesz taką samą wartość prędkości światła. Twoja klasyczna "algebra" podpowiada ci, że jeżeli na pociągu jest laser to względem osoby stojącej na peronie promień lasera powinien się przemieszczać z prędkością c + prędkość pociągu. Ale tak nie jest. Rzeczywistość okazuje się nie być taka prosta i stąd te dziwne zachowania się obiektów, które dążą do prędkości światła, których my nie odczuwamy w świecie prędkości małych. Transformacja Lorentza poprawnie i zgodnie z doświadczeniem opisuje zachowanie się obiektów i to, że ty chciałbyś, żeby rzeczywistość była prostsza w żaden sposób nie wpłynie na poprawność transformacji Galileusza. > Każdy normalny fizyk wie, że teoria, która traktuje czas i przestrzeń jak wielkości fizyczne musi być niepoprawna fizycznie.Dlaczego? I nie słyszałem takiego twierdzenia z ust żadnego normalnego fizyka. > Tak wszystko można 'wyrównać':> 1 = 2,> teraz dajemy stopień swobody:> 1 = a*2 -> a = 1/2,> Einstein powiedziałby po prostu, że:> 1 = 2 dla a = 1/2> uwzględniając uogólnienie klasycznej algebry, i już widzimy, że ta klasyczna jest tylko szczególnym przypadkiem tej ogólnej, i bardziej prawdziwej algebry.1 = a*2 dla a =1/2, co zwykliśmy zapisywać 1=1, zamknęliśmy to w świecie pewnej prostej dziedziny matematyki i wewnątrz tej w całości opracowanej przez człowieka dziedziny matematyki wszystko jest ok. Jednak to nie człowiek wymyślił rzeczywistość i nie jest ona aż taka prosta. Wyobraź sobie, że weźmiemy jakąś liczbę np. 3*10 8 (zbieżność przypadkowa  ) i nagle dodasz do niej 15 i otrzymujesz znowu tylko 3*10 8 . I tutaj mamy 2 różne podejścia - ty udajesz, że to niemożliwe i odwołując się do równania 1=1 nie przyjmujesz do wiadomości faktów doświadczalnych. Ja patrze na równanie 1=a*2 i układam sobie w głowie, że a wcale się nie równa 1/2, tylko jakiejś funkcji, która dla małych wartości jest w przybliżeniu = 1/2, a dla dużych tłumaczy to dziwne zachowanie się dodawania. Innymi słowy ty uważasz, że gammę się stworzyło, żeby teoria zgadzała się z praktyka, a ja uważam, że gamma była tam zawsze, tylko, że dla małych prędkości była tak zbliżona do 1, że bardzo długo nie zdawaliśmy sobie sprawy z jej istnienia. Dziękuję za uwagę  .
|
|
| | | | | |  | | wolny | >Jednakże, jeżeli jeden układ porusza się względem drugiego to w pierwszym układzie: >1. czas będzie inaczej płynął niż w drugim, gdyż czasoprzestrzeń to jedno i zmiana miejsca w przestrzeni = zmianie pozycji w czasie. Dowodem eksperymentalnym jest na przykład wydłużony czas "życia" mezonów, gdy porusza się względem naszego układu odniesienia z dużą prędkością, albo już nawet mierzalny inny upływ czasu na orbicie okołoziemskiej i powierzchni Ziemi.
Czas nie płynie, a zegary odliczą tyle samo sekund (gdy nic nie zaburza ich normalnego funkcjonowania, a tak jest podczas ruchu jednostajnego w pustej przestrzeni). Na orbicie masz inne warunki fizyczne - inna grawitacja, pola elektryczne, magnetyczne, przyspieszenia, promieniowanie.
Czas trwania tych mezonów wydłuża się tak samo realnie jak rośnie masa cząstek w akceleratorach.
>2. Zmienia się masa (co już opisywałem przy zachowaniu się fotonów w pobliżu obiektów obdarzonych masą) oraz inne właściwości obiektu - oczywiście względem drugiego układu.
Masa fotonów nie ulega zmianie, lecz zmienia się długość fali i prędkość: c = l*f zmienia się na: c' = l'*f, a masa i energia zostaje: m = E/c2 = hf/c2 = const Podobnie będzie np. w wodzie lub szkle.
>A to wszystko wynika tylko z jednego powodu - prędkość światła w próżni jest stała. Nic na to nie poradzisz, że bez względu na to jaki weźmiesz układ odniesienia i tak dostaniesz taką samą wartość prędkości światła.
Jeśli mierzysz prędkość światła musisz odbić ten laser od lusterka ustawionego w pewnej odległości, powstają wtedy fale stojące na całej długości odcinka, a tym samym uzgodnienie faz, i nie masz przesunięć w interferometrach, co sugeruje: c = const niezależnie od kierunku. [(c + v) + (c - v)]/2 = c
gamma występuje w transformacjach pól elektrycznych i magnetycznych. Transformacjami czasoprzestrzeni będziemy się zajmować po odkryciu czwartego wymiaru lub wyprodukowaniu wehikułu czasu. Teraz wystarczy układ współrzędnych.
Obiekty zachowują się normalnie: nie kurczą się gdy coś szybko przeleci obok, nie zmieniają masy po zmierzeniu prędkości, nie pływają w czasie, a odległość do gwiazd nie maleje po zwiększeniu prędkości.
|
|
| | | | | | |  | | Uxbridge | Nie wiem o co ten spór... Teoria względności jak każda teoria fizyczna wychodzi z pewnych założeń (obserwacji) które uznajemy za prawdziwe i ma prowadzić do zgodności ze wszystkimi innymi obserwacjami (doświadczeniammi). Założenia muszą być proste i łatwo weryfikowalne a klasa zgodnych doświadczeń maksymalna. I tyle. STW polega na dwóch prostych założeniach: a) żaden obserwator poruszający się jednostajnie wobec innych obserwatorów nie może wykazać że jest w jakiś sposób wśród nich wyróżniony. b) każdy z obserwatorów zawsze mierzy tę samą prędkość światła. Z tych założeń wynika transformacja Lorenza plus inne rzeczy i dają wyniki zgodne z doświadczeniami. Jeśli dałoby się wyprowadzić TL z prostszych założeń ktoś by dawno to zrobił. Lorenz i Poincare wyprowadzili ją korzystając z założeń bardziej skomplikowanych (realne skrócenie obiektów, realne spowolnienie czasu, eter). Jeśli założenia Einsteina okazałyby się nieprawdziwe, STW należałoby wyrzucić do kosza/zmienić. Jeśli dałoby się przeprowadzić doświadczenie sprzeczne z wnioskami STW - tak samo. Ani jedno ani drugie póki co nie ma miejsca więc OK. Jeśli Wolny potrafi to zrobic niech zrobi i ma Nobla w kieszeni. Nikt nie będzie płakał, wręcz przeciwnie. A dywagacje co jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem a co nie, można se w buty włożyć. Teoria działa i tego od teorii oczekujemy. Teoria Arystotelesa oparta o cztery żywioły jest fajna i prosta ale nie działa więc poszła w diabły. Nb. STW działa tylko w ograniczonym zakresie (brak pól grawitacyjnych) i potrzebuje uogólnienia w postaci OTW. OTW nie działa w osobliwościach i tu potrzebujemy czegoś jeszcze lepszego ale nie mamy. Spory o to, czy STW jest prawdziwa czy nie są już nudne. I przy tym bezproduktywne. Kto ma lepszy pomysł niech pisze pracę i wysyła ją do WF Polit. Warsz. Tam ją przeczytają i odpowiedzą (naprawdę!). Udowadnianie swoich rewolucyjnych przemyśleń na forach jest dziecinne. Bo albo ktoś: 1) dokonał epokowego odkrycia którego jest pewny i zamiast pracować nad publikacją marnuje czas na pogaduchy z amatorami. 2) nie jest pewny, nie rozumie do końca, ale nie oczekuje wyjaśnień tylko woli się kłócić na zasadzie: Einstein był głupi a ja wiem lepiej.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | waligóra (961 punktów) | Uxbridge - dobrze powiedziane, popieram w całej okazałości.
|
|
| | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > popieram w całej okazałości.Ja też (z tym, że w "całej rozciągłości"). 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | |  | | LeonMamon | O chorela, na "ugięciu" przyczepiłem się do fachowca. Ale nie szkodzi  W razie czego będę się bronił...
|
|
| makson (164 punktów) | Uxbridge - oczywiście masz rację, ale jak ktoś chce już dyskutować to ja się od dyskusji nie uchylam. Oczywiście czuję się niekompetentny do rozmowy na temat Ogólnej Teorii Względności, ale Szczególna jest jeszcze na tyle prosta, że ją rozumiem i mogę (chyba) ją bronić.  > Czas nie płynie,...A co robi jeżeli nie płynie? Stoi? Tutaj to chyba popłynąłeś ...  > ... a zegary odliczą tyle samo sekund (gdy nic nie zaburza ich normalnego funkcjonowania, a tak jest podczas ruchu jednostajnego w pustej przestrzeni).Wcale nie. Jeżeli dwa układy są względem siebie w ruchu to w każdym z nich czas inaczej płynie, gdyż przesuwają się względem siebie w czasoprzestrzeni, a nie tylko w przestrzeni tak jak to uważali fizycy klasyczni. Czas nie jest stały tylko względny. > Na orbicie masz inne warunki fizyczne - inna grawitacja, pola elektryczne, magnetyczne, przyspieszenia, promieniowanie.Błąd. Szczególna Teoria względności jasno pokazuje, że ponieważ na orbicie mają większą odległość do środka Ziemi, to prędkość ich ruchu jest znacznie większa niż na powierzchni (coś jak na karuzeli - czym dalej od środka tym szybciej) co powoduje wolniejszy upływ czasu. Jeżeli wymieniasz te wszystkie czynniki to może udowodnij, że któryś z nich ma wpływ na odbiór czasu zamiast je wymienić i myśleć, że sprawa załatwiona. > Czas trwania tych mezonów wydłuża się tak samo realnie jak rośnie masa cząstek w akceleratorach.Jeżeli w naszym układzie zmierzymy masę cząstek w akceleratorach (w układzie względem nas w ruchu) to będzie większa niż nieruchomych cząstek, jeżeli zmierzymy czas życia mezonów w ruchu to będzie dłuższy niż w spoczynku. Co może być bardziej realne? > Masa fotonów nie ulega zmianie, lecz zmienia się długość fali i prędkośćMasa fotonów nie zmienia się (tak też nigdzie nie twierdziłem), ale istnieje tylko jako masa relatywistyczna wynikająca z ich ruchu, gdyż ich masa spoczynkowa = 0 > Jeśli mierzysz prędkość światła musisz odbić ten laser od lusterka ustawionego w pewnej odległości, powstają wtedy fale stojące na całej długości odcinka, a tym samym uzgodnienie faz, i nie masz przesunięć w interferometrach, co sugeruje: c = const niezależnie od kierunku.> [(c + v) + (c - v)]/2 = cCzy dobrze rozumiem? Ty sugerujesz, że prędkość światła w próżni nie jest stała, tylko błąd w metodyce pomiarowej spowodował, że tak to odebrano (dobrze, że spośród wszystkich uczonych zajmujących się tym zagadnieniem to ty to odkryłeś  ). Zresztą chciałem przypomnieć, że na długo przed Szczególną Teorią Względności to fizycy klasyczni zbadali, że prędkość światła się "nie sumuje" z innymi prędkościami. Czemu klasycy sami mieliby sfałszować doświadczenie, które obalało ich teorie? Co sam zauważyłeś metoda, którą opisałeś można wyznaczyć tylko długość i częstotliwość, a nie prędkość rozchodzenia się fali. Chyba, że się wie, że prędkość światła jest stała. Ale skoro tego nie wiesz to tak na szybko kilka metod wyznaczania prędkości światła: http:// www.sciaga(*)_wyznaczania_predkosci_swiatla (to jest pierwsze hasło po wpisaniu w googlach - żadna trudna sztuka dla chcącego zobaczyć jak wyznacza się prędkość światła) > gamma występuje w transformacjach pól elektrycznych i magnetycznych.O czym ty mówisz? Gamma występuje w transformacji Lorentza, która jest przekształceniem przestrzeni Minkowskiego. Nie ma ona związku z żadnymi polami. > Transformacjami czasoprzestrzeni będziemy się zajmować po odkryciu czwartego wymiaru lub wyprodukowaniu wehikułu czasu. Przecież czwarty wymiar w fizyce to czas. Chyba wiem gdzie leży twój problem - zbyt poważnie traktujesz fantastykę naukową, a za mało serio rzetelne badania naukowe. > Teraz wystarczy układ współrzędnych.Jaki układ współrzędnych (Kartezjański?)? Do czego wystarczy? Komu wystarczy? > Obiekty zachowują się normalnie: nie kurczą się gdy coś szybko przeleci obok, nie zmieniają masy po zmierzeniu prędkości, nie pływają w czasie, a odległość do gwiazd nie maleje po zwiększeniu prędkości.Tak zachowują się normalnie. A zachowanie się normalne oznacza, że występują efekty relatywistyczne. Jeżeli przeprowadzisz choć 1 doświadczenie (z dużymi prędkościami), na którym nie zaobserwujesz efektów relatywistycznych to to właśnie będzie nienormalne .
|
|
 | | wolny | > Czy dobrze rozumiem? Ty sugerujesz, że prędkość światła w próżni nie jest stała, tylko błąd w metodyce pomiarowej spowodował, że tak to odebrano (dobrze, że spośród wszystkich uczonych zajmujących się tym zagadnieniem to ty to odkryłeś ). Zresztą chciałem przypomnieć, że na długo przed Szczególną Teorią Względności to fizycy klasyczni zbadali, że prędkość światła się "nie sumuje" z innymi prędkościami. Czemu klasycy sami mieliby sfałszować doświadczenie, które obalało ich teorie?Klasycy zmierzyli poprawnie tysiące razy, np. wspomniany Romer zastosował proste wzory: c + v, a nie te z STW, i obliczył prędkość z dokładnością do kilku procent. Michelson grał wariata traktując światło jako strumienie korpuskuł (pływak w rzece nie jest falą), zamiast obliczyć wszystko z dobrze znanej zasady Huygensa, traktując światło jako falę (pewnie dlatego dostał Nobla, za takie usługi słono trzeba płacić!). > Co sam zauważyłeś metoda, którą opisałeś można wyznaczyć tylko długość i częstotliwość, a nie prędkość rozchodzenia się fali. Chyba, że się wie, że prędkość światła jest stała.> Ale skoro tego nie wiesz to tak na szybko kilka metod wyznaczania prędkości światła:> http:// www.sciaga(*)_wyznaczania_predkosci_swiatla Tam masz właśnie metody które mierzą średnią prędkość, albo nie uwzględniają własności falowych światła. Fale em powstają w materii, która zawsze się synchronizuje... Obowiązujący model światła, czyli te fotony, to pomysł Einsteina którym próbował wyjaśnić zjawisko fotoelektryczne, ale nie wyjaśnił. Przeprowadzono wiele doświadczeń, które jednoznacznie pokazują, że to zupełnie inaczej funkcjonuje (fotoelektrony są wybijane prostopadle do kierunku światła, czyli zgodnie z kierunkiem wektora pola elektrycznego, czyli synchronizacja pola el. z drganiami elektronów jest istotna, a nie jakaś graniczna wartość kwantu energii fotonów hf...). Efekty relatywistyczne to te, które wynikają z ruchu, czyli praktycznie cała fizyka.
|
|
|  | | makson (164 punktów) | > Klasycy zmierzyli poprawnie tysiące razy, np. wspomniany Romer zastosował proste wzory: c + v, a nie te z STW, i obliczył prędkość z dokładnością do kilku procent.Kilka procent to dla prędkości światła przynajmniej 1.000.000 m/s błędu! Jakie astronomiczne prędkości muszą być dodawane do prędkości światła, żeby takie niedokładności wyliczać? Sory, ale jeżeli klasycznie obliczając prędkość światła robisz błąd o kilka procent to jest to wręcz oczywisty dowód, że ta metoda jest nieskuteczna i nieprawdziwa. > Michelson grał wariata traktując światło jako strumienie korpuskuł (pływak w rzece nie jest falą), zamiast obliczyć wszystko z dobrze znanej zasady Huygensa, traktując światło jako falę (pewnie dlatego dostał Nobla, za takie usługi słono trzeba płacić!).Żenujące, nawet nie będę tego bardziej komentował. > Tam masz właśnie metody które mierzą średnią prędkość, albo nie uwzględniają własności falowych światła.A jakie znaczenie ma do tych metod falowa natura światła? Nie potrafisz sobie wyobrazić analogicznych metod mierzenia prędkości dźwięku? > Fale em powstają w materii, która zawsze się synchronizuje...> Obowiązujący model światła, czyli te fotony, to pomysł Einsteina którym próbował wyjaśnić zjawisko fotoelektryczne,> ale nie wyjaśnił.> Przeprowadzono wiele doświadczeń, które jednoznacznie pokazują, że to zupełnie inaczej funkcjonuje (fotoelektrony są wybijane prostopadle do kierunku światła, czyli zgodnie z kierunkiem wektora pola elektrycznego, czyli synchronizacja pola el. z drganiami elektronów jest istotna, a nie jakaś graniczna wartość kwantu energii fotonów hf...).Proszę cię nie mów już co Einstein by powiedział, lub zrobił bo po pierwsze nie masz pojęcia co by zrobił lub powiedział, a po drugie nie dodaje to wcale wagi twoim słowom. Widzę, że jesteś także przeciwnikiem korpuskularno-falowej teorii? Muszę ci powiedzieć, że nie tylko zjawisko fotoelektryczne zewnętrzne świadczy o tym, że światło to też strumień korpuskuł. Spróbuj traktując światło tylko jak falę wytłumaczyć zderzenia Comptonowskie lub promieniowanie ciała idealnie czarnego. Nie wspominając już o tym, że strumień rozpędzonych elektronów zachowuje się zupełnie jak fala  . Chciałem też szybko obalić twój argument. Jeżeli chodzi o kąty emisji fotoelektronów, to chociaż o tym nie słyszałem to jest to zapewne kwestia oddziaływań kwantowych, ale nie na to chciałem zwrócić uwagę. Jeżeli uznasz, że wybicie elektronów przez światło, wiąże się z "synchronizacją" częstotliwości to drgań elektronów to oczywiste jest, że powinno zachodzić przy określonych częstotliwościach co pewne wartości tejże częstotliwości. Jednakże tak nie jest. Promieniowanie wybija elektrony tylko przy odpowiednio dużej częstotliwości, a czym ta częstotliwość rośnie tym silniej elektrony są wybijane i to bez względu na natężenie światła . Wniosek jest jeden - nie ma jakiejś częstotliwości do której światło trzeba synchronizować, tylko światło składa się z kwantów, które po przekroczeniu pewnej energii mogą wybić elektron. > Efekty relatywistyczne to te, które wynikają z ruchu, czyli praktycznie cała fizyka.  No to nie ja zaprzeczam ważkiej części tychże efektów.
|
|
| |  | | wolny | > >Klasycy zmierzyli poprawnie tysiące razy, np. wspomniany Romer zastosował proste wzory: c + v, a nie te z STW, i obliczył prędkość z dokładnością do kilku procent.> Kilka procent to dla prędkości światła przynajmniej 1.000.000 m/s błędu! Jakie astronomiczne prędkości muszą być dodawane do prędkości światła, żeby takie niedokładności wyliczać? Sory, ale jeżeli klasycznie obliczając prędkość światła robisz błąd o kilka procent to jest to wręcz oczywisty dowód, że ta metoda jest nieskuteczna i nieprawdziwa.> >Michelson grał wariata traktując światło jako strumienie korpuskuł (pływak w rzece nie jest falą), zamiast obliczyć wszystko z dobrze znanej zasady Huygensa, traktując światło jako falę (pewnie dlatego dostał Nobla, za takie usługi słono trzeba płacić!).> Żenujące, nawet nie będę tego bardziej komentował.> >Tam masz właśnie metody które mierzą średnią prędkość, albo nie uwzględniają własności falowych światła.> A jakie znaczenie ma do tych metod falowa natura światła? Nie potrafisz sobie wyobrazić analogicznych metod mierzenia prędkości dźwięku?> >Fale em powstają w materii, która zawsze się synchronizuje...> >Obowiązujący model światła, czyli te fotony, to pomysł Einsteina którym próbował wyjaśnić zjawisko fotoelektryczne,> >ale nie wyjaśnił.> >Przeprowadzono wiele doświadczeń, które jednoznacznie pokazują, że to zupełnie inaczej funkcjonuje (fotoelektrony są wybijane prostopadle do kierunku światła, czyli zgodnie z kierunkiem wektora pola elektrycznego, czyli synchronizacja pola el. z drganiami elektronów jest istotna, a nie jakaś graniczna wartość kwantu energii fotonów hf...).> Proszę cię nie mów już co Einstein by powiedział, lub zrobił bo po pierwsze nie masz pojęcia co by zrobił lub powiedział, a po drugie nie dodaje to wcale wagi twoim słowom.> Widzę, że jesteś także przeciwnikiem korpuskularno-falowej teorii? Muszę ci powiedzieć, że nie tylko zjawisko fotoelektryczne zewnętrzne świadczy o tym, że światło to też strumień korpuskuł. Spróbuj traktując światło tylko jak falę wytłumaczyć zderzenia Comptonowskie lub promieniowanie ciała idealnie czarnego. Nie wspominając już o tym, że strumień rozpędzonych elektronów zachowuje się zupełnie jak fala .> Chciałem też szybko obalić twój argument. Jeżeli chodzi o kąty emisji fotoelektronów, to chociaż o tym nie słyszałem to jest to zapewne kwestia oddziaływań kwantowych, ale nie na to chciałem zwrócić uwagę.> Jeżeli uznasz, że wybicie elektronów przez światło, wiąże się z "synchronizacją" częstotliwości to drgań elektronów to oczywiste jest, że powinno zachodzić przy określonych częstotliwościach co pewne wartości tejże częstotliwości. Jednakże tak nie jest. Promieniowanie wybija elektrony tylko przy odpowiednio dużej częstotliwości, a czym ta częstotliwość rośnie tym silniej elektrony są wybijane i to bez względu na natężenie światła . Wniosek jest jeden - nie ma jakiejś częstotliwości do której światło trzeba synchronizować, tylko światło składa się z kwantów, które po przekroczeniu pewnej energii mogą wybić elektron.> >Efekty relatywistyczne to te, które wynikają z ruchu, czyli praktycznie cała fizyka.  > No to nie ja zaprzeczam ważkiej części tychże efektów.Efekt Comptona przeciętny student potrafi wyjaśnić modelem falowym światła - i wszystkie inne zjawiska kwantowe, jedynie zjawiska fotoelektrycznego nie wyjaśni bez pomocy fikcyjnych, punktowych fotonów. Zapisz sobie: elektrony są źródłem fal elektromagnetycznych, to raz, a dwa: E = hf, gdzie: E, f energia i częstotliwość drgań elektronu w atomie, a nie fotonu w... czasoprzestrzeni. Dobra, wystarczy, bo widzę że jesteś okropnie ostro indoktrynowany, no i Czwarty Wymiar już widziałeś, a nawet w nim pływałeś!
|
|
| | |  | | makson (164 punktów) | > Efekt Comptona przeciętny student potrafi wyjaśnić modelem falowym światła - i wszystkie inne zjawiska kwantowe, jedynie zjawiska fotoelektrycznego nie wyjaśni bez pomocy fikcyjnych, punktowych fotonów.No to wyjaśnij mi jak elektron może się zderzyć i odbić od fali elektromagnetycznej. > Zapisz sobie: elektrony są źródłem fal elektromagnetycznych,> to raz,...Nie tylko. Z rozpadu lub syntezy jądra atomu też mogą wydzielić się fotony, a najlepszym chyba tego dowodem jest słońce na które patrzysz. > a dwa:> E = hf, gdzie: E, f energia i częstotliwość drgań elektronu w atomie, a nie fotonu w... czasoprzestrzeni.A jak w tym równaniu wytłumaczysz stałą Plancka skoro korpuskuły nie istnieją? > Dobra, wystarczy, bo widzę że jesteś okropnie ostro indoktrynowany,Chodzi ci o to, że uważałem na wykładach z fizyki i że to co się tam nauczyłem jest zgodne z obserwowaną rzeczywistością? > no i Czwarty Wymiar już widziałeś, a nawet w nim pływałeś! Naprawdę nie wiem jak jeszcze mogę ci udowodnić istnienie czasu. No trudno chyba mi się nie uda - żyj w przekonaniu, że czas nie istnieje  .
|
|
| | |  | | Uxbridge | >Zapisz sobie: elektrony są źródłem fal elektromagnetycznych, >to raz, a dwa: >E = hf, gdzie: E, f energia i częstotliwość drgań elektronu w atomie, a nie fotonu w... czasoprzestrzeni.
Tak... I taka fala em o energii hf wypromieniowania przez pojedynczy ładunek (elektron), rozchodzi sie w przestrzeni, przy czym gęstość energii na jednostke powierzchni dowolnej sfery której środkiem jest ładunek jest stała. Ta sfera będąca czołem fali może rozrosnąć się do milionów lat świetlnych (ale wystarczy że rozrośnie się do wielkości laboratorium). I wtedy jest rejestrowana przez czujnik. No ale do czujnika dochodzi tylko znikomy procent energii tej fali, bo czujnik pokrywa tylko ułamek powierzchni czoła fali. I tu niespodzianka! Czujnik otrzymuje enrgię hf! Cała energia zgromadzona na olbrzymiej powierzchni nagle koncentruje sie w jednym punkcie. Natychmiastowo, chociaż sfera może mieć rozmiary wrzechświata, bo przecież rejestrujemy promieniowanie dochodzące z jego najodleglejszych punktów. Innymi słowy, wytłumacz mi jak energia wypromieniowana przez pojedynczy elektron w punkcie A dochodzi w CAŁOŚCI do punktu B, chociaż fala em która ją niesie rozproszyła się równomiernie wokół A? Chyba że podasz mi równanie fali (w próżni) która ze źródła punktowego rozchodzi się tylko w jednym kierunku.
|
|
| | | |  | | wolny | > >Zapisz sobie: elektrony są źródłem fal elektromagnetycznych,> >to raz, a dwa:> >E = hf, gdzie: E, f energia i częstotliwość drgań elektronu w atomie, a nie fotonu w... czasoprzestrzeni.> Tak... I taka fala em o energii hf wypromieniowania przez pojedynczy ładunek (elektron), rozchodzi sie w przestrzeni, przy czym gęstość energii na jednostke powierzchni dowolnej sfery której środkiem jest ładunek jest stała. Ta sfera będąca czołem fali może rozrosnąć się do milionów lat świetlnych (ale wystarczy że rozrośnie się do wielkości laboratorium). I wtedy jest rejestrowana przez czujnik. No ale do czujnika dochodzi tylko znikomy procent energii tej fali, bo czujnik pokrywa tylko ułamek powierzchni czoła fali. I tu niespodzianka!> Czujnik otrzymuje enrgię hf! Cała energia zgromadzona na olbrzymiej powierzchni nagle koncentruje sie w jednym punkcie. Natychmiastowo, chociaż sfera może mieć rozmiary wrzechświata, bo przecież rejestrujemy promieniowanie dochodzące z jego najodleglejszych punktów.Bardzo dobrze. Czujnik rejestruje superpozycję miliardów fal, które powstały po drodze, gdy ta pierwsza zahaczała o inne cząstki (nie samodzielnie lecz, razem z innymi sferami, które powstały wcześniej...). Można tu od razu wyprowadzić zależność sił od prędkości - i otrzymamy coś podobnego do Lorentza, czyli siła będzie maleć proporcjonalnie do 1/gamma (dla v = c siła będzie zerowa). Prędkość c można chyba przekroczyć, ale jakoś gromadnie - rozpędzamy się kaskadowo. Przy okazji wychodzi grawitacja. Jest tu wyróżniony (preferowany) kierunek ruchu - materia łatwiej przemieszcza się tam gdzie więcej 'pośredników', czyli do centrum masy układu (układy inercjalne praktycznie nie istnieją). Wyjdzie również coś w rodzaju ekranowania i redukcja energii będzie szybsza niż 1/r2, czyli ten efekt ekspansji Wszechświata - pozorny, oczywiście. Zasada Macha - współzależność materii (i do tego bez konieczności wprowadzania oddziaływań natychmiastowych). Chyba nie dla całego Wszechświata - a pewnego skończonego obszaru przestrzeni, o wielkości zależnej od gęstości i rozkładu materii. Im większy tłok tym trudniej poruszać się swobodnie - to pewnie ta słynna dylatacja grawitacyjna Einsteina. > Innymi słowy, wytłumacz mi jak energia wypromieniowana przez pojedynczy elektron w punkcie A dochodzi w CAŁOŚCI do punktu B, chociaż fala em która ją niesie rozproszyła się równomiernie wokół A? Chyba że podasz mi równanie fali (w próżni) która ze źródła punktowego rozchodzi się tylko w jednym kierunku.My nie wiemy skąd wyszło to co doszło - fotonów nie widać.
|
|
1 na 1 | thinktank (10 punktów) |
> Ponadto, teoria mówi wprost, że w oddziaływaniach> elektromagnetycznych pęd przekazywany jest za pośrednictwem> fotonów, które przemieszczają się z prędkością c.nie tak szybko! unifikujesz elektryczność i magnetyzm to dobrze ale niekonsekwentnie dobierasz nośnik oddziaływania. Elektromagnetyzm jest opisywany przez równania Maxwella. pl.wikipedia.org/wiki/Równania_MaxwellaA te zawierają coś takiego jak POLE. Pole przenosi oddziaływanie nie za pomocą cząstek, kwantów energi czy ładunków. W akceleratorze cząsteczki przyśpieszają bo znajdują sie W POLU elektromagnetycznym. Nie dlatego że są "popychane" przez fotony. Fotony przenoszą kwanty energi tego oddziaływania a nie samo oddziaływanie. > Zatem skąd ten idiotyczny pomysł o przyroście masy> przyspieszanych cząstek, który rzekomo uniemożliwia> osiągnięcie prędkości c?E=mc2 :-D cząstki jeśli mają masę to ich energia rośnie gdy zwiększa się ich prędkość ( jest to na tyle tożsame że koncentracja energi powyżej pewnego poziomu może skolapsować ) Wielki Zderzacz Hadronów będzie mógł tak rozpędzić wielkie cząstki że ich masa / energia będzie tak duża że po zderzeniu czołowym takich cząstek mogą one utworzyc miniaturową czarną dziurę. Która szybko wyparuje promieniując falami elektromagnetycznymi. Co jest świetną kwintesencją tego problemu. ( czarna dziura może miec ładunek elektryczny ale promieniuje bez względu na niego ). Bariera prędkości światła to zupełnie inny problem. I nie wynika ona z tego że jeśli cokolwiek się do niej zbliży jest zbyt ciężkie by ją przekroczyć. To już trochę jest wyższy poziom przedstawienia tego problemu ( wykraczający poza moje podręczne informacje ), niemniej jednak bariera prędkości kwantu oddziaływania elektromagnetycznego wynika z natury czasoprzestrzeni. Z jej właściwości. Niektórzy naukowcy twierdzą że chodzi tak naprawdę o samo przekraczanie tej bariery, niż o wyższą predkość. Twierdzą że mogą istnieć cząstki szybsze od światła. Szybciej od światłą można się poruszać wraz z ośrodkiem w którym się znajdujemy. ( np. w bąblu z ujemnej energi ). Wyższe prędkości zaobserwowano podczas tunelowania cząstek. Same fotony nie poruszają się wszystkie tak samo szybko ( jeśli przyjąc że przestrzeń jest skwantowana/dyskretna ). Na pewno po szczegóły odsyłam do książek popularnonaukowych ( np. z seri "na ścieżkach nauki" ) no chyba że ktoś potrafi sobie wyobrażać matematykę wyższą... ps. przepraszam za błędy, papiery mam jeszcze sprzed "bumu" na dysortografię... :-D pozdrawiam
He who makes a beast of himself gets rid of the pain of being a man...
|
|
 | | wolny | E = mc2 - jest energią wewnętrzną ciała o masie m.
Mówiłem, że fotony przenoszą oddziaływania (zgodnie z obowiązującą teorią) i to wystarczy - c jako prędkość nośnika będzie nieprzekraczalnym limitem.
Czarne dziury to głupoty. Są jakieś ciężkie i gęste gwiazdy, np. te poczerwieniałe kwazary wyrwane z jąder galaktyk.
|
|
| wolny | > >Wzór: Ek = 0.5mv2, nie jest hipotezą, lecz definicją energii kinetycznej.> To jest bezużyteczna definicja bo taka "energia" nie jest zachowana.Jest zachowana, a szczególny przypadek na energię wiązania materii: Ew = mc2, można wyprowadzić nawet wprost z równania rakiety Ciołkowskiego: en.wikipedia.org/wiki/Tsiolkovsky_rocket_equationv = u*ln[m0/m]
|
|
| LeonMamon | Ciało rozpędzone do prędkości 'c' ciałem być nie może - zamienia się w czystą energię elektromagnetyczną (m. in. w światło). Gdyby pocisk o masie m = 1 kg rozpędzić do prędkości 'c', to otrzymamy promieniowanie o energii E = m * c2, które nie będzie miało masy. Przyrost masy do nieskończoności - takie twiedzenie np. w poradniku Jaworski-Dietłaf znikło! (Było w wydaniu z lat 60-tych, z wykresem  a z 2000 r. już nie ! ) Analogia - grupa ludzi trzymających się za ręce zmuszona do biegu z maksymalną prędkością utrzymać się razem nie jest w stanie. Takią rozpadającą się "grupą" byłby nawet pojedynczy elektron. Pozostaną tylko fotony. Stal po dodaniu energii (podgrzana do wysokiej temperatury albo poddana działaniu wielkiej siły ściskającej/przyśpieszjącej ) traci swój stan skupienia - rozpada się - najpierw do postaci ciekłej, potem gazowej, a potem... już tylko promieniowanie.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|