Racjonalista - Strona głównaDo treści
Żołnierz a mózg.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
24-03-2011 19:38Matix (5786 punktów)Żołnierz a mózg.
Ocena 2 na 2
Ja rozumiem, że rolą żołnierza na wojnie nie jest myślenie, tzn. nie na tym polega jego zawód, ale w takim razie może by się tak zastanowić, czy zawód powinien zwalniać człowieka, jako człowieka (Homo Sapiens Sapiens) od myślenia? Otóż rozumiem, że żołnierz to maszynka do wykonywania rozkazów (i być może dlatego nigdy nie miałem szacunku dla instytucji wojska i miał nie będę dopóki się nie zmieni jej struktura), ale może by tak nie dawać karabinów debilom i psychopatom? Oczywiście żeby tylko karabinów... No, ale cóż... wypada mi się jedynie cieszyć, że w Polsce nie ma ropy.

www.wprost.pl/ar/237194/Zabijanie-dla-zabawy/

Cytat:
Amerykański żołnierz przyznał w sądzie wojskowym, że był częścią grupy, która zabijała afgańskich cywilów dla rozrywki. Jeremy Morlock (23 lata) powiedział sędziemu, że ich planem było zabijanie bezbronnych ludzi.


Tylko trochę ciarki przechodzą kiedy sobie tak myślę, że tam jest to na porządku dziennym już od paru lat...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

powaznie7 (12 punktów)
>Ja rozumiem, że rolą żołnierza na wojnie nie jest myślenie, tzn. nie na tym polega jego zawód, ale

Operujesz chyba dosyć wąską definicja myślenia.
Żołnierz który nie myśli, żyje mnie więcej tyle co jętka

>Otóż rozumiem, że żołnierz to maszynka do wykonywania rozkazów (i być może dlatego nigdy nie miałem szacunku dla instytucji wojska i miał nie będę dopóki się nie zmieni jej struktura)

Są formacje(zbrojne bandy) które rozkazy, łańcuch dowodzenia itp traktują bardziej lekko, może tam spróbuj szczęścia?

>ale może by tak nie dawać karabinów debilom i psychopatom?

Ba! Ale jak ich odsiać? W swej debilnej przebiegłości doskonale udają zwyczajnych ludzi.
Poza tym, co zrobić z psychopatami i debilami którzy sami sobie karabiny kupują? Szlaban na kieszonkowe?

>Tylko trochę ciarki przechodzą kiedy sobie tak myślę, że tam jest to na porządku dziennym już od paru lat...

Skąd to wiemy? Tzn, że akurat na porządku dziennym?
spellbinder (8577 punktów)
>Operujesz chyba dosyć wąską definicja myślenia.
>Żołnierz który nie myśli, żyje mnie więcej tyle co jętka

Dlatego w trakcie szkolenia pracuje się nad automatyzacją zachowań Myśleć to ma dowódca. A żołnierz ma reagować. Jak mu strzelają nad łbem, to nie ma przypominać sobie żony, dziecka, nie ma myśleć o tym jak biedni są ci ludzie, których kraj najechali, nie ma myśleć jak bardzo niebezpiecznie byłoby wykonać polecenie dowódcy. Żołnierz ma nie mieć instynktu samozachowawczego, ma wykonywać polecenia.
24-03-2011 20:35 
 Ocena 1 na 1
powaznie7 (12 punktów)
No, ale jednak na tym podstawowym poziomie to myślenie jest. Wiadomo, że podczas ataku nie będzie rozmyślał nad sensem istnienia. Ale o tym by atakować w konkretnej sytuacji tak by mu łba nie odstrzelili to jednak myśli.

Z tym instynktem samozachowawczym to się nie zgodzę. Może kiedyś kiedy rzucało się na siebie po prostu masy mięsa armatniego. Dziś jednak taktyka jest trochę inna. No, przynajmniej w większości armii świata. Wyszkolenie i wyposażenie to ciężka kasa i taktyka pod tytułem "huuuurrraa!" wyszła z mody.
spellbinder (8577 punktów)
>No, ale jednak na tym podstawowym poziomie to myślenie jest. Wiadomo, że podczas ataku nie będzie rozmyślał nad sensem istnienia. Ale o tym by atakować w konkretnej sytuacji tak by mu łba nie odstrzelili to jednak myśli.

Sam nie wymyśli, jak się okazuje. To nie żołnierz wymyśla zasady postępowania. Ma wachlarz wyuczonych czynności i co najwyżej dobiera najlepszą, a to za mało, żeby to określić myśleniem.

Była taka akcja, może uda mi się linka znaleźć, jak facet załatwił oddział S.W.A.T, schował się przy ściane na której znajdowały się drzwi i zdjął jednego po drugim, gęsiego wsypujący się do pomieszczenia oddział - celując pod pachę, tam gdzie nie ma kamizelki. Czy tam część oddziału, nie pamiętam.

Zastanowiło mnie wtedy - no co oni, głupi, nie widzieli, że kolesie przed nimi padają? Padali. Ale szkolenie ważniejsze niż rozum, a jak się wbija do pomieszczenia, to trzeba szybko rozstawić się tak jak na szkoleniu.

>Z tym instynktem samozachowawczym to się nie zgodzę. Może kiedyś kiedy rzucało się na siebie po prostu masy mięsa armatniego. Dziś jednak taktyka jest trochę inna. No, przynajmniej w większości armii świata. Wyszkolenie i wyposażenie to ciężka kasa i taktyka pod tytułem "huuuurrraa!" wyszła z mody.

Jakiekolwiek operacje lądowe to jest w tym momencie mięso armatnie. Bo niby po jaką cholerę tam piechota włazi, jak wroga można rozwalić z daleka? No proste. Bo koszt "wyprodukowania" jednego marine to około 50.000$. Koszt np. jednego MGM-52C to koło 870.000$. Wychodzi na to, że marine jest jednak mięsem armatnim.
powaznie7 (12 punktów)
>Sam nie wymyśli, jak się okazuje. To nie żołnierz wymyśla zasady postępowania. Ma wachlarz wyuczonych czynności i co najwyżej dobiera najlepszą,

Czasem wymyśli, jak zastanie sytuację do której wzorzec nie pasuje.

>a to za mało, żeby to określić myśleniem.

pl.wikipedia.org/wiki/Myślenie

Z twoimi prywatnymi definicjami nie będę się spierał

Z tym S.W.A.T'em to jakaś bujda moim zdaniem. A konkretnie z tym strzelanie pod pachę Nie był to aby opis sytuacji z gry komputerowej? W jeden taki strzał może bym uwierzył, może.

Choć oczywiście podobna sytuacja mogła mieć miejsce(chodzi mi o samo wejście pod ogień), niemniej jednak co innego S.W.A.T, co innego inne grupy o podobnym profilu a co innego regularna armia, więc nie uogólniałbym na tej podstawie.

>Jakiekolwiek operacje lądowe to jest w tym momencie mięso armatnie. Bo niby po jaką cholerę tam piechota włazi, jak wroga można rozwalić z daleka?

I pewnie dlatego rozwija się sprzęt w tym kierunku aby zminimalizować straty?
Porównaj taktykę sprzed 50-60 lat do tej dzisiejszej, cała doktryna dość mocno się zmieniła.
Znowu widać występuje różnica w definicji. Dla mnie "mięso armatnie" to jednak coś innego.

A co do tego rozwalania z daleka, to taka sytuacja nie zachodzi wcale tak często jak by się mogło wydawać. Oczywiście są przypadki posyłania piechoty tam gdzie, można by sprawę załatwić nie ryzykując życiem żołnierzy, ale to akurat warto by omawiać na przykładzie konkretnych sytuacji bo reguły ogólnej tu nie ma. W dalszym ciągu we współczesnych konfliktach występuje wiele okoliczności w których najwłaściwszym będzie użycie piechoty.
spellbinder (8577 punktów)
>Czasem wymyśli, jak zastanie sytuację do której wzorzec nie pasuje.

Pytanie, czy są takie sytuacje?

>Z twoimi prywatnymi definicjami nie będę się spierał

To może inny link: portalwied(*)we_stress_reactions,haslo.html

Reakcje stresowe - bo taka właśnie reakcja powinna mieć miejsce, kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli - dzieją się rzeczy niezgodne ze scenariuszem.

"niezdolność koncentracji lub podejmowania decyzji, trudność kojarzenia, rozumowania, ograniczenie szybkości i jasności myślenia, utrudnienie oceny właściwej sytuacji, nadmierna wrażliwość na krytykę, nieradzenie sobie często z rutynowymi czynnościami, "błądzenie myślami", popadanie w stany bierności, otępienie, brak reakcji na zmiany zachodzące w otoczeniu.

>Z tym S.W.A.T'em to jakaś bujda moim zdaniem. A konkretnie z tym strzelanie pod pachę Nie był to aby opis sytuacji z gry komputerowej? W jeden taki strzał może bym uwierzył, może.

Nie, to był autentyk. W grze komputerowej strzelanie pod pachę nie miałoby znaczenia Znajdę linka to podeślę.

>Choć oczywiście podobna sytuacja mogła mieć miejsce(chodzi mi o samo wejście pod ogień), niemniej jednak co innego S.W.A.T, co innego inne grupy o podobnym profilu a co innego regularna armia, więc nie uogólniałbym na tej podstawie.

Zachowanie się S.W.A.Towców jest trenowane tak samo jak zachowanie się regularnego żołnierza. Wejść, zająć pozycję itd. Myślenie gdzieś na dalekim planie.

>I pewnie dlatego rozwija się sprzęt w tym kierunku aby zminimalizować straty?
>Porównaj taktykę sprzed 50-60 lat do tej dzisiejszej, cała doktryna dość mocno się zmieniła.

Ale weź pod uwagę, że w tym momencie Stany mogą wygrać dowolną wojnę bez straty ani jednego człowieka. Jednakże wciąż istnieje regularna armia, cholera wie po co.

>W dalszym ciągu we współczesnych konfliktach występuje wiele okoliczności w których najwłaściwszym będzie użycie piechoty.

No jasne. Bo zamiast grzmotnąć bombą, albo kilkoma rakietami, które są drogie jak cholera lepiej wysłać żołnierzy, którzy są zdecydowanie tańsi. To właśnie mięso armatnie - wystawienie na ostrzał mniej wartościowych jednostek. Z tym, że tu rolę jednostek przejęły pociski, których użycie wiąże się z ich stratą.
spellbinder (8577 punktów)
No i dziennikarze przyczynili się do powstania całkiem niezłego materiału - innymi słowy powinni być zadowoleni. Spełnili swoje zadanie jako reporterów wojennych.

Tak serio, to uważam wszelkiej maści ludzi, którzy jeżdżą z aparatami i kamerami zlizywać krew zabitych w konflikcie zbrojnym za niezłe gnidy. Można mówić, że to "dla dobra ludzkości", ale to tylko kolejna tania sensacja jest i zabawa dla lubiących ryzyko kolesi, których akurat nie kręci skakanie na bungee, czy ściganie się samochodami, a wojna. Był jeden taki... Tim Page. Zrobił sobie karierę na wojnie w Wietnamie. Był kilkakrotnie ranny, oprócz tego łódź na której płynął została wysadzona w powietrze przez samoloty amerykańskie, którym pomyliła się z łodzią wietnamską. W sumie otrzymał około dwustu ran. W końcu oberwał odłamkiem miny w łeb i skończył ze sparaliżowaną połową ciała. Po powrocie do domu został poproszony o przygotowanie materiałów do publikacji książki, która miała nosić tytuł, tłumacząc, "Skończyłem z wojną", której celem miało być odebranie wojnie splendoru.

Naszemu fotografowi jednak to się w pale nie mieściło - zastanawiał się jak można odebrać wojnie splendor. Wojna jest przecież super. Porównał to do próby odebrania splendoru uprawianiu miłości.

Innymi słowy kanalia, która nie potrafiła wczuć się w sytuację ofiar wojny, a sama czerpałała z niej wynaturzoną satysfakcję.

Co do żołnierzy - żołnierz nie ma myśleć. Żołnierz, który myśli jest trupem. Chwila wachania, i dzieciak z karabinem przekreśla życie takiego człowieka. Wujek Sam traci ciężką forsę wyłożoną na szkolenie tego żołnierza.

Wroga trzeba zdehumanizować, znienawidzić, w razie potrzeby zabić - trudno się więc dziwić, że tak to się kończyło. Chciałoby się wierzyć, że dzisiejsi żołnierze to ludzie, którzy są niemal gentlemenami, mundur bo mundur, ale grzeczni są, pomocni, taki super-policjant. Cała historia wojska jednak temu przeczy - tam, gdzie daje się przyzwolenie na zabijanie jednych ludzi, tam giną wszyscy.

Lisowczykom było wszystko jedno czyją wieś palili. Wspaniałe wojska Napoleona gdzieś miały czyje kobiety gwałcą. Długo by wymieniać. A ci nagle mieli wyzbyć się prymitywnych odruchów.

No przecież nie jedziesz na wojnę, jak nie jesteś psychopatą! To co oni się dziwią, że jak psychopata pojechał, to się zachowywał jak psychopata?
24-03-2011 21:10 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>uważam wszelkiej maści ludzi, którzy jeżdżą z aparatami i kamerami zlizywać krew zabitych w konflikcie zbrojnym za niezłe gnidy.

Jest popyt, jest podaż. Wiele nagród w konkursach fotograficznych zdobywały i wciąż zdobywają fotografie z obszarów wojny.

>jak psychopata pojechał, to się zachowywał jak psychopata?

Klasyczne eksperymenty psychologiczne (eksperyment więzienny P. Zimbardo czy eksperyment S. Milgrama) zdają się sugerować coś znacznie gorszego: kiedy na wojnę pojedzie porządny człowiek to wojna (tzn. przełożeni, koledzy, wróg,...) może zrobić z niego psychopatę. Prawie w każdym z nas drzemie potwór. Odpowiedni kontekst spuszcza go ze smyczy.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
spellbinder (8577 punktów)
>Klasyczne eksperymenty psychologiczne (eksperyment więzienny P. Zimbardo czy eksperyment S. Milgrama) zdają się sugerować coś znacznie gorszego: kiedy na wojnę pojedzie porządny człowiek to wojna (tzn. przełożeni, koledzy, wróg,...) może zrobić z niego psychopatę. Prawie w każdym z nas drzemie potwór. Odpowiedni kontekst spuszcza go ze smyczy.

Oczywiście, że tak. Ale należy wziąć też pod uwagę fakt, że Amerykanie nie biorą do armii z łapanki. Tam człowiek idzie bo albo nie wie o co chodzi, a żaden inny zawód mu do głowy nie przychodzi (czytaj: debil), albo wie o co chodzi i innego zawodu by nie chciał (czytaj: psychopata).
24-03-2011 23:38 
 Ocena 1 na 1
powaznie7 (12 punktów)
Chyba nie mówimy o psychopatii w ujęciu naukowym? Bo do tego jednak potrzeba spełniać określone kryteria. A już diagnoza na podstawie wyboru zawodu...iście brawurowa.

>Tam człowiek idzie bo albo nie wie o co chodzi, a żaden inny zawód mu do głowy nie przychodzi (czytaj: debil), albo wie o co chodzi i innego zawodu by nie chciał (czytaj: psychopata).

Aż takie to proste ? A może tylko uproszczone?
spellbinder (8577 punktów)
>Chyba nie mówimy o psychopatii w ujęciu naukowym? Bo do tego jednak potrzeba spełniać określone kryteria. A już diagnoza na podstawie wyboru zawodu...iście brawurowa.

Psychopatia - Typ osobowości, który manifestuje się zasadniczym lekceważeniem norm, zwyczajów społecznych i wartości, bezosobowym i manipulacyjnym stosunkiem do innych ludzi oraz wybitnym indywidualizmem (egocentryzmem).

Zmiana zachowania po treningu wojskowym jest rzeczą "naturalną". Ale bezosobowe traktowanie innych ludzi (a pojadę i pozabijam sobie), lekceważenie norm i zwyczajów społecznych (a pojadę i pozabijam sobie) zanim w ogóle dojdzie do jakiegokolwiek szkolenia tudzież prania mózgu normalne nie jest.

>Aż takie to proste ? A może tylko uproszczone?

A jakie widzisz dzisiaj inne "główne" powody pójścia do wojska? Ok, może być jeszcze presja społeczna - na zasadzie dziadek był, ojciec był, ja też muszę. A to tylko kolejna odsłona głupoty i nieumiejętności samodzielnego myślenia.
finerbijk (17282 punktów)
>Ja rozumiem, że rolą żołnierza na wojnie nie jest myślenie,

Wojen już się nie prowadzi. Teraz są misje stabilizacyjne, pokojowe, itd. Nie ma ofiar i ruin, tylko cele i pacyfikacja. Obrazki przedstawiane w oficjalnych sprawozdaniach przypominają te znane z gier komputerowych. Dużo elektroniki, gadżetów, gdzieś tam w oddali efektowne bum. Żadnej krwi, urwanych kończyn, strachu czy obłędu. Profesjonalizm, technika, górnolotne frazesy i chłodne, niezachwiane poczucie racji.

Dziennikarzy, którzy starają się pokazywać mniej atrakcyjny a bardziej brutalny przekaz trzyma się maksymalnie z dala. Każdy przed telewizorem niby zdaje sobie sprawę, że rzeczywistość może być różna, ale kogo to obchodzi, kiedy tak ładnie błyszczą w full HD potężne maszyny, niosące wyzwolenie i cywilizację tym wszystkim brudasom gdzieś tam daleko.
Kowalska (14008 punktów)
>Otóż rozumiem, że żołnierz to maszynka do wykonywania rozkazów (i być może dlatego nigdy nie miałem szacunku dla instytucji wojska i miał nie będę dopóki się nie zmieni jej struktura),

   Chciałabym, żebyś napisał, jak się owa struktura ma zmienić. Czy chciałbyś na ten przykład, aby w wojsku byli tylko hipisi pacyfiści, albo tylko eteryczne blondynki w zwiewnych sukienkach, a może do wojska brać w drodze losowania losowego? Jaki jest Twój pomysł?

   Ja wymyśliłam sposób na podniesienie wykształcenia wśród młodzieży. Otóż z każdej klasy trzech nagorzej się uczących uczniów zabierałoby wojsko. I nieważne, czy dany uczeń ślepy, garbaty czy z długimi włosami. Źle się uczysz? Do armii. Gwarantuję, że nikt nie spadałby poniżej bardzo dobrego ze wszystkich przedmiotów.

>ale może by tak nie dawać karabinów debilom i psychopatom?

   Nie wiem co gorsze. Czy dać debilom i psychopatom broń do ręki, czy nie dać, a oni potem lądują w sejmie. Ciężki wybór. Naprawdę.

W 1986 roku byłam z Dawkinsem na nartach w St. Moritz. Nie potrafił wytłumaczyć, skąd ma kombinezon. Ja też się nie przyznałam do pinezek.
24-03-2011 22:50 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Czy chciałbyś na ten przykład, aby w wojsku byli tylko hipisi pacyfiści, albo tylko eteryczne blondynki w zwiewnych sukienkach
Gdyby wrogie wojsko składało się z eterycznych blondynek, a jeszcze lepiej z krągłych brunetek, to ja bym się na pewno nie poddał bez wystrzału.

>Źle się uczysz? Do armii.
Rozumiem, że te eteryczne już tam są?

>Nie wiem co gorsze. Czy dać debilom i psychopatom broń do ręki, czy nie dać, a oni potem lądują w sejmie. Ciężki wybór. Naprawdę.
Oto jesteśmy świadkami kolejnego bezprzykładnego przykładu próby wyrżnięcia watahy, przepraszam, anihilacji opozycji. Ta próba, to kolejna próba zbezczeszczenia pamięci Ofiar Smoleńskich oraz Ich Rodzin wywołana przez Donalda Tuska podwyżką cen kociej karmy.

Polaku! Twój kot wybrałby PiS!



Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
24-03-2011 23:40 
 Ocena 1 na 1
powaznie7 (12 punktów)
>Źle się uczysz? Do armii. Gwarantuję, że nikt nie spadałby poniżej bardzo dobrego ze wszystkich przedmiotów.

Armie się ostatnio wybredne zrobiły pod tym względem Ale do sejmu, na przykład, powinni się dostać bez problemu.
25-03-2011 09:05 
 Ocena 1 na 1
PanBuk (6257 punktów)
>Otóż z każdej klasy trzech nagorzej się uczących uczniów zabierałoby wojsko. I nieważne, czy dany uczeń ślepy, garbaty czy z długimi włosami. Źle się uczysz? Do armii. Gwarantuję, że nikt nie spadałby poniżej bardzo dobrego ze wszystkich przedmiotów.

a może do SEMINARIUM?
w armii, może jednak niech będą ci z lekko większa świadomością, natomiast do opowiadania bajek o duchach, tamci wystarczą, ew - dla pogodzenia stron - kapelani armijni?

>>ale może by tak nie dawać karabinów debilom i psychopatom?
takim to i łopatka wystarczy... tudzież gumka od majtasów....


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Matix (5786 punktów)
>Chciałabym, żebyś napisał, jak się owa struktura ma zmienić.

Nie rozumiesz. Na zmianę tego jest tylko i wyłącznie jeden sposób, zmiana mentalności ludzi na całym świecie tak, że nie będzie żadnych wojen, edukacja społeczeństw. Jest to możliwe w teorii, ale raczej nieprawdopodobne i strasznie trudne, dlatego zostanie jak jest, ludzie będą ginąć i się mordować, a ja dalej nie będę ich za to szanował.
25-03-2011 13:13 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>Chciałabym, żebyś napisał, jak się owa struktura ma zmienić.

>Nie rozumiesz.

   No właśnie dlatego uniżenie prosiłam, abyś był łaskaw rozjaśnić mi te mroki niewiedzy w które wpadłam o ja nieszczęsna.

> Na zmianę tego jest tylko i wyłącznie jeden sposób, zmiana mentalności ludzi na całym świecie tak, że nie będzie żadnych wojen, edukacja społeczeństw. Jest to możliwe w teorii, ale raczej nieprawdopodobne i strasznie trudne, dlatego zostanie jak jest, ludzie będą ginąć i się mordować, a ja dalej nie będę ich za to szanował.

   Yhy... Zaczynam powoli łapać... Czyli... Niech pomyślę chwilę... Taaak...

   Dobra Matix, powiem szczerze. Chciałam Ci napisać coś ironicznego, ale jak czytam co napisałeś, to cokolwiek bym Ci odpisała, i tak Cię nie przebiję.


W 1986 roku byłam z Dawkinsem na nartach w St. Moritz. Nie potrafił wytłumaczyć, skąd ma kombinezon. Ja też się nie przyznałam do pinezek.
diogenes (42753 punktów)
>rolą żołnierza na wojnie nie jest myślenie,...

Podobnie ze współczuciem. W jakimś projekcie wojskowym w USA sięgnięto po techniki medytacji stosowane w buddyzmie zen, aby podnieść walory operacyjne jednostek specjalnych. Najpierw wyniki były zachęcające, ale potem zrezygnowano z pomysłu: żołnierze stawali się zbyt krytyczni i samodzielni wobec dowódców. Projekt przepadł.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> może by tak nie dawać karabinów debilom i psychopatom?
A komu je dawać? Profesorowej Grabowskiej? Albo prof. Bartoszewskiemu? Przecież to są zabawki dla debilów i psychopatów właśnie!

Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.
perun (8610 punktów)
>> może by tak nie dawać karabinów debilom i psychopatom?
>A komu je dawać? Profesorowej Grabowskiej? Albo prof. Bartoszewskiemu? Przecież to są zabawki dla debilów i psychopatów właśnie!
>
Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.

Broń , jest dla ludzi .To jak jej użyjemy zależy już tylko od nas. Równie dobrze można napisać , że nóz jest zabawką dla psychopatów i debilów
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Broń , jest dla ludzi
Ja przeżyłam całe moje życie bez broni. I nadal nie zamierzam jej mieć. Najwyżej kopnę w jaja!

Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.
25-03-2011 17:55 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)
>> Broń , jest dla ludzi
>Ja przeżyłam całe moje życie bez broni. I nadal nie zamierzam jej mieć. Najwyżej kopnę w jaja!
>
Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.

Rozumiem , że pani profesor w życiu nie miała w ręku noża W końcu w zależności od człowieka , nóż może być bronią , narzędziem ataku , lub też może służyć do ciosania patyków ...np. na strzały do łuku
25-03-2011 18:02 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
Za to rakietą Tomahawk raczej nie zatemperujesz ołówka.
perun (8610 punktów)
>Za to rakietą Tomahawk raczej nie zatemperujesz ołówka.
Za to można Tomahawka uzyc przeciwko psychopatom
Matix (5786 punktów)
Heh.. oczywiście, ale jak pokazał Irak zginie przy tym pare przypadkowych osób...
perun (8610 punktów)
>Heh.. oczywiście, ale jak pokazał Irak zginie przy tym pare przypadkowych osób...
Przy eliminacji Hitlera , zgineło wiele przypadkowych osób.Ale pozostawiają przy życiu Hitlera ,raczej nie zapobiegłoby to śmierci przypadkowych osób.Gineliby tylko w inny sposób .Zamiast od broni, gineliby od szubienicy , gazu, pałek itp.Nadal będe utrzymywał , że to jak zostanie użyty nóz, zależy od człowieka.
Marcin Sowa (107 punktów)
">Rozumiem , że pani profesor w życiu nie miała w ręku noża W końcu w zależności od człowieka , nóż może być bronią , narzędziem ataku , lub też może służyć do ciosania patyków ...np. na strzały do łuku"

to jak pani profesor smaruje kromki masłem..?
25-03-2011 17:45 
 Ocena 7 na 7
Kowalska (14008 punktów)
>> może by tak nie dawać karabinów debilom i psychopatom?

>A komu je dawać? Profesorowej Grabowskiej? Albo prof. Bartoszewskiemu?

   Ależ Grabowska, w jednym rzędzie się stawiać z jakimś tam profesorem Bartoszewskim? A fe.... Nie uchodzi takiej sławie jak Ty.

W 1986 roku byłam z Dawkinsem na nartach w St. Moritz. Nie potrafił wytłumaczyć, skąd ma kombinezon. Ja też się nie przyznałam do pinezek.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Nie uchodzi takiej sławie jak Ty.
Thank you!

Prawo a Miłość : W Minnesocie nielegalne jest, by mężczyzna miał stosunek seksualny z żywą rybą.
Kowalska (14008 punktów)
   Z tego wszystkiego przypomniałam sobie o starym, dobrym DEZERTERZE. Kto punkował, ten zna, a kto nie zna, niech mocno wsłucha się w tekst.

www.youtube.com/watch?v=iX8xvIUIE0w

   Ech... Biegało się kiedyś w glanach... Byli czasi... O! A może pamięta ktoś taką kapelę Farben Lehre? Fajni byli.


W 1986 roku byłam z Dawkinsem na nartach w St. Moritz. Nie potrafił wytłumaczyć, skąd ma kombinezon. Ja też się nie przyznałam do pinezek.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365