 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-09-2006 09:28 | Kornowski (835 punktów) | Polska "kraj dla kraju" | Jedną z wyjątkowych w moim odczuciu cech Polaków jest robienie czegoś na zasadzie "sztuka dla sztuki". Przykładowo: Chodzimy do szkół i studiujemy, nie po to, aby się czegoś nauczyć, ale zdobyć dobre oceny i papierek. Zamiast skupić się na kilku przedmiotach i być w nich ekspertami uczymy się kilkudziesięciu po łebkach i mamy najbardziej "wszechstronnych" studentów. Polskie testy językowe (min. na maturze) to paranoja: każą tworzyć konstrukcje zdań, których rodowity Niemiec czy Anglik raczej nie używa. Np. "raczyłbyś panie podzielić moją opinię" zamiast "Czy zgodziłby się pan ze mną" Rynek pracy w Polsce został opanowany przez agencje pośrednictwa pracy, których celem działalności jest nie znalezienie dobrych pracowników a prowadzenie możliwie jak najbardziej profesjonalnej rekrutacji. Efekt? Mamy zablokowany przepływ informacji na rynku pracy a z firmy rekrutującej można dostać takich podwładnych, którzy twierdzą, że "jak nas wy**biesz z roboty ku**a to my ci wpier**limy za bramą" - przypadek autentyczny Polskie Muzea i Zoo: Po prostu magazynują określoną ilość eksponatów/okazów na pewnej przestrzeni. Przykjłądowo do londyńskiego Zoo chodzi się po to aby (w przypadku dzieci przez zabawę) dowiedzieć się czegoś na temat zwierząt, a nie ograniczyć się do ich oglądania przez kraty. Zamiast budować autostrady, budujemy administrację, która ma je budować. Nowa ekipa polityków tworzy ją od podstaw. Być może dlatego wciąż jesteśmy pustynią na europejskiej mapie autostrad. Pociągi jeżdżą nie po to, żeby wozić ludzi, a po to aby wypełnić rozkład jazdy. Nieważnie czy mamy zwykły dzień, i w pociągu jedzie kilkanaście osób, czy też jest szczyt sezonu turystycznego. Zawsze musi być tyle samo pociągów i mieć po tyle samo wagonów.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| ArturMilanŻukowski | >Chodzimy do szkół i studiujemy, nie po to, aby się czegoś >nauczyć, ale zdobyć dobre oceny i papierek. Zamiast skupić >się na kilku przedmiotach i być w nich ekspertami uczymy >się kilkudziesięciu po łebkach i mamy najbardziej >"wszechstronnych" studentów. Według mnie ciekawe jest to, że tak wiele się o problemie oświatowym mówi, nie podejmując przy tym działań. W szkołach niepodzielnie rządzi Władza, której mają się podporządkować ludzie na niższych szczeblach z.B. uczniowie. Wiadomo, że świętym prawem studenta jest krytykować sposób, wytykać pewne mankamenty, czy też doszukiwać się skaz na programie dydaktycznym. Co gorsza i , co przykro stwierdzić nauczyciele mają protekcjonalny ton wobec uczniów i jest to w dodatku niejako zwyczajem. Wyrazem tego jest pobłażliwość, śmiech, czy wyniosłość podczas ww. krytyki systemu. Władza, celowo tu przez wielkie 'W', jest skostniała, zesztywniała, schematyczna, krótkowzroczna i jej zdaniem obecny stan rzeczy jest bezsprzecznie najlepszy w swoim rodzaju. >Polskie testy językowe (min. na maturze) to paranoja: każą >tworzyć konstrukcje zdań, których rodowity Niemiec czy >Anglik raczej nie używa. Np. "raczyłbyś panie podzielić >moją opinię" zamiast "Czy zgodziłby się pan ze mną" Tak jest dlaczego by nie. niedawno posłyszałem gdzieś w radio o maturze z j. polskiego jako hańbie , czy też plamie na honorze polskiej humanistyki. Są to jednak nieliczne głosy nauczycieli z powołania. Witkacy , czy Gombrowicz już na początku 20-lecia Międzywojennego powiadali, że polska szkoła jest: anachroniczna, konserwatywna, przytłacza nadmiarem niepotrzebnego materiału i scholastyczna. >Zamiast budować autostrady, budujemy administrację, która >ma je budować. Nowa ekipa polityków tworzy ją od podstaw. >Być może dlatego wciąż jesteśmy pustynią na europejskiej >mapie autostrad. To samo domniemywam. Administracja, hermetyczna wobec chwilowo negatywnych zmian, potwornie się rozrastająca i co najważniejsze przejadająca nasze publiczne pieniądze (z racji swojej nieskuteczności). Cóż, człowiek lubi sobe utrudniać życie - nie jeden to przyzna. Kto temu zaprzeczy to albo jest odważny (i dzięki temu wyjątkowy, wybitny) albo intuicyjnie kręci głową w pierwszej chwili, lecz po paru sekundach spędzonych na dumaniu dochodzi do wniosku, że jednak uprzykrzanie egzystencji innym i sobie leży w ludzkiej naturze (m.in. z lenistwa umysłowego, strachu przed zmianą lub marazmu).Tu należy przypomnieć powiedzenie Niemców - Polnische Wirtschaft, oznaczające chaos, dezorganizację, nieumiejętność, brak chęci , kłótliwość (często pieniactwo w polityce) usw. Dzisiejszy rząd z takim upodobaniem spogląda na polityków okresu międzywojennego. Być może powinni wziąć z nich przykład, z.B. reforma Grabskiego 1923-1925, która nie tylko wprowadziła Złoty Polski zamiast Marki, utwarzyła NBP, ale również dokonała czegoś nieosiągalnego, mianowicie redukcji zatrudnienia w urzędach o ok 1/3. Należy przy tym dodać, że funkcjonowały one lepiej, sprawniej, niżli miało to miejsce przedtem. Jest to wg. mnie ciekawy epizod naszej historii. >Pociągi jeżdżą nie po to, żeby wozić ludzi, a po to aby >wypełnić rozkład jazdy. Nieważnie czy mamy zwykły dzień, i >w pociągu jedzie kilkanaście osób, czy też jest szczyt >sezonu turystycznego. Zawsze musi być tyle samo pociągów i >mieć po tyle samo wagonów. Akurat ja rzadko mam sposobność dokładnego spojrzenia na tą sprawę, jednakże z grubsza przyznaję Ci rację. Nie ma w tym wypadku elastyczności, ale można to tłumaczyć stabilnością rozkładu, tj.ludzie są przyzwyczajeni do niego. Mimo to znowu pojawia się element hipokryzji. Konkludując, zgadzam się z opinią jakoby Polska była rządzona w myśl zasady "Sztuka dla sztuki". Moim skromnym zdaniem jedną z ważniejszych przyczyn tejże sytuacji jest brak zainteresowania tego typu sprawami w społeczeństwie. Nawet gdyby się ktoś myślący inaczej, natychmiast zostaje uciszony tak, aby wiedział gdze jego miejsce w szeregu. Pozdrowienia. PS. Do administratora tej witryny: Proszę o niedyskryminowanie osób posługujących się inną przeglądarką, niż Internet EXplorer.
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | Słowo od Thorvoya: mnie z kolei dobija fakt że jeśli chodzi o oświatę, zepsuto całkiem rozsądny standardowy system 8-letniej podstawówki i 4-letniego liceum.
Zastanawia mnie, po co banda idiotów reformowała coś, co działało całkiem sprawnie? Po co naprawiać coś, co (wyjątkowo) nie jest zepsute?
Gimnazjum już nie znaczy to samo co za 20-lecia międzywojennego i znaczyć nie będzie. Dziś człowiek bez liceum na 99% będzie nikim. W dodatku żeby mieć w papierach wykształcenie podstawowe, trzeba zaliczyć gimnazjum (tak słyszałem). No to po cholerę to gimnazjum?
Kto jest za przywóceniem starego systemu? Ręce w górę.
|
|
 | | Kornowski (835 punktów) | W pełni się zgadzam. Możliwe, że wynika to stąd, że za czasów Socjalizmu wiele rzeczy było robionych na zasadzie "bo tak trzeba" a nie, żeby osiągnąć jakiś cel.
Smuci mnie sposób "rozwiązania" niektórych problemów. Np jak uczniowie oblali nową maturę to trzeba obniżyć poprzeczkę, wprowadzając zasadę zdawanie matury dla samego zdawania...
Pozostając w edukacji czy ktoś byłby mi w stanie wytłumaczyć po co np. dyplomowanej pielęgniarce zaśmiecać głowę ekonomiką, rachunkowością czy stosunkami międzynarodowymi zamiast kazać jej skupić się na rzeczach związanych z zawodem?
PS. Uzywam Firefoxa i nie mam problemów z tą stroną.
|
|
| Nihilia (115 punktów) |
>Chodzimy do szkół i studiujemy, nie po to, aby się czegoś >nauczyć, ale zdobyć dobre oceny i papierek. Zamiast skupić >się na kilku przedmiotach i być w nich ekspertami uczymy >się kilkudziesięciu po łebkach i mamy najbardziej >"wszechstronnych" studentów.
Raczej "fszechstronnych".
>Polskie testy językowe (min. na maturze) to paranoja: każą >tworzyć konstrukcje zdań, których rodowity Niemiec czy >Anglik raczej nie używa. Np. "raczyłbyś panie podzielić >moją opinię" zamiast "Czy zgodziłby się pan ze mną"
Na moim przykładzie: angielskiego uczę się od +/- 10 lat, z czego 6 to powtarzanie w kółko tego samego w szkole (najczęściej wysublimowanej gramatyki, jakiegoś rzadko używanego Future Perfect i tym podobnychi). W moim gimnazjum natomiast piątkę z języków dostawało się za przymilanie do nauczyciela lub kłótnie o stopień. Po co komuś bdb albo cel? Nie lepiej po prostu ZNAĆ język i móc się porozumieć z innymi? Chyba o to chodzi...
>Pociągi jeżdżą nie po to, żeby wozić ludzi, a po to aby >wypełnić rozkład jazdy. Nieważnie czy mamy zwykły dzień, i >w pociągu jedzie kilkanaście osób, czy też jest szczyt >sezonu turystycznego. Zawsze musi być tyle samo pociągów i >mieć po tyle samo wagonów.
Jakieś przekręcone "Ordnung muss sein"? PS. Tramwaje nawet tego rozkładu nie wypełniają...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|