Racjonalista - Strona głównaDo treści
Strzeż się goryla

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
18-04-2015 17:43Hodża (11172 punktów)Strzeż się goryla
Ocena 2 na 2
   W czasach nieposkromionej obfitości muzyki i filmów z obszaru anglojęzycznego warto mieć w pamięci również wspaniałe piosenki francuskie, które w ostatnich latach pod naporem produkcji zza oceanu nie zawsze zasługujących na takie nagłośnienie i promocję, jakie zapewniają im koncerny medialne, usunęły się wprawdzie w cień, ale nie przestają dostarczać znakomitej rozrywki, i to takiej skłaniającej do myślenia. Zapraszam do wysłuchania znanej wielbicielom dobrego kabaretu pornograficzno-filozoficznej piosenki w wykonaniu Filipa Łobodzińskiego

   Georges Brassens
    Strzeż się goryla

   W naszym zoo trzymali goryla
W klatce z bardzo grubych krat
Zaś przed nią baby stawały co chwila
I podziwiały samca bez szat
Zwłaszcza na jedną część jego ciała
Wszystkie bezwstydnie gapiły się wciąż
Nie powiem na co lecz nie było to małe
Każda wzdychała gdzie przy nim mój mąż

   Ref: Strzeż się g o r y l a

   Lecz oto małpa wychodzi ukradkiem
Ku zaskoczeniu szacownych pań
Chyba ktoś źle zamknął klatkę
Jak to się stało nie wiem sam
Goryl stanął wolnością zachwycon
I odezwał się słowem tym
Od dziś nie będę już dziewicą
A oto jak słowo przeszło w czyn

   Ref: Strzeż się g o r y l a

   Dyrektor zoo postradał zmysły
I powtarzał ciągle bez tchu
Mój goryl nie miał nigdy samicy
On jest silniejszy niż ludzi stu
Gdy dowiedziały się o tym niewiasty
Zaraz podniosły straszliwy krzyk
I zamiast skorzystać z wielkiej szansy
Idiotki dały drapaka w mig

   Ref: Strzeż się g o r y l a

   Nawet te z nich co jeszcze przed chwilą
Marzyły o małpim supermanie
Teraz zwiewały aż się kurzyło
A więc to były tylko marzenia
Ten ich strach był tym mniej zrozumiały
Że przecież goryl to na schwał chłop
Bo nawet Don Juan nie dałby mu rady
Szczęście było dosłownie o krok

   Ref: Strzeż się g o r y l a

   Ludzie pierzchnęli we wszystkie strony
Bo dziki samiec przeraził ich tak
Pozostał tylko pewien sędzia młody
I jakaś staruszka (stuletni wrak)
Goryl widząc jedynie tych dwoje
Poczuł gwałtowny erotyki głód
Więc aby żądze swe zaspokoić
Ku nim skierował swój kaczy chód

   Ref: Strzeż się g o r y l a

   Starucha czując nagłą ochotę
Westchnęła -- więc jednak zdarzył się cud
Ktoś jeszcze miewa do mnie ciągoty
Już nie liczyłam na szczęścia łut
Ciekawe jaką samicę tu znajdzie
Chyba tę starą przecież nie mnie
Pomyślał sędzia lecz przyszłość zasię
Dowiodła jak bardzo mylił się

   Ref: Strzeż się g o r y l a

   Bo zastanówmy się w tym momencie
Gdyby ktoś inny na miejscu małpy
Musiał tu wybrać starucha czy sędzia
Komu z nich szczęścia spróbować dałby
Ja gdybym rozwiązać miał osobiście
Alternatywę taką już dziś
Bym wybrał babinę oczywiście
Choć włos się jeży na samą myśl

   Ref: Strzeż się g o r y l a

   Ale niestety co prawda goryl
Jest arcymistrzem w miłosnej grze
Lecz jeśli chodzi o smak czy urodę
Wiadomo powszechnie raczej nie
Albowiem zamiast zgwałcić staruchę
Jak to uczynił by byle kto
Ten sędziego ułapił za ucho
I w jakieś krzaki zaciągnął g o

   Ref: Strzeż się g o r y l a

   Dalszego ciągu zdradzić nie mogę
Chociaż i miejsce na to i czas
Lecz mi nie wolno a wielka szkoda
Bo ubawiło by to was
Jako że sędzia w szczytowym momencie
Zapłakał głośno i krzyknął ,,mamo''
Zupełnie jak człowiek którego na ścięcie
Skazał był właśnie tego dnia rano

   Ref: Strzeż się g o r y l a


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

de Vill (1165 punktów)

Podziwiać nie ma za bardzo czego, goryl ma malutkiego, ledwie 4 cm w stanie erekcji, a w stanie spoczynku trudno to zauważyć. Zupełnie jak u wzorcowego polskiego katolika, prawicowca.

Nieco starsi, młodsi zresztą też powinni kojarzyć nazwisko Sinatra. A jak Sinatra to pierwsze co na myśl przychodzi to utwór My Way, wykonywany tamże często na pogrzebach.
Pewnego razu, jeszcze w ubieglym wieku, pewien Francuz mieszkajacy w Belgii, więc odwrotność niejakiego Jacquesa Brela (przy tym nazwisku mnie automatycznie tytuł Amsterdam wyskakuje) poinformował mnie, że ten arcyamerykański My Way jest naprawdę francuski, a kompozytorem i pierwszym wykonawcą był już nieżyjący Claude-Francois, który zginął tragicznie porażony prądem w łazience.
Sprawdzić tego wtedy nie mogłem, ale mu uwierzyłem, prezesował jakiemuś fan-clubowi tego Claude'a.
18-04-2015 23:00 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Pewnego razu, jeszcze w ubieglym wieku, pewien Francuz mieszkajacy w Belgii, więc odwrotność niejakiego Jacquesa Brela (przy tym nazwisku mnie automatycznie tytuł Amsterdam wyskakuje) poinformował mnie, że ten arcyamerykański My Way jest naprawdę francuski, a kompozytorem i pierwszym wykonawcą był już nieżyjący Claude-Francois, który zginął tragicznie porażony prądem w łazience.

Piosenka francuska ma wiele ostatnio nieco zapomnianych perełek, nie tylko Edith Piaf, Aznavour, czy Dassin, ale właśnie - kompozytorzy, jak genialny twórca ścieżki do amerykańskiego filmu "Afera Thomasa Crowna" (dwie wersje, remake z P. Brosnanem) z piosenką "Les moulins de mon coeur" (Wiatraki twojego umysłu) Michel Legrand (w autorskim wykonaniu nie bardzo mi się podoba, ale to inna kwestia, kompozycja rzeczywiście wspaniała. W linku wersja Stinga).

Z jego mniej znanych, a wzorcowo wręcz zinstrumentowanych kompozycji - "Oum le dauphin" (Biały delfin Um), to z jakiegoś filmu animowanego dla dzieci, ale brzmieniowo piękna, choć nieco sentymentalna.

Piosenka tego kraju odznacza się rzeczywiście jakimś specyficznym, nieodpartym (dla mnie przynajmniej) urokiem. Może to ten słynny francuski esprit. Dobrze, że taka jest. Miła odmiana.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
20-04-2015 16:52 
 Ocena 1 na 1
Fred Onizuka (76 punktów)
>> "Les moulins de mon coeur" (Wiatraki twojego umysłu)

Tak, gwoli ścisłości, to "coeur" znaczy "serce" (chociaż nie zawsze - zależy od kontekstu, od razu przyznaję, tekstu piosenki nie czytałem). W sumie, cały tytuł nie jest zbyt dobrym tłumaczeniem (wiem, trochę się czepiam ).
Serial animowany "Biały delfin Um" był kiedyś (druga połowa lat 70'tych) wyświetlany w polskiej telewizji, pamiętam go z dzieciństwa.
20-04-2015 18:00 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>W sumie, cały tytuł nie jest zbyt dobrym tłumaczeniem (wiem, trochę się czepiam ).

Przetłumaczyłem z angielskiego - "The Windmills of Your Mind". Tak czy owak - tytuł w polskim tłumaczeniu brzmi dość śmiesznie, co chyba sprawia, że piosenka ta nie jest u nas zbyt często odtwarzana w radiu, a szkoda, bo jest bardzo piękna. Trzeba jednak pamiętać, że czas, w którym powstał film i piosenka, to szczyt popularności psychodelii. Może to dla niektórych być zaskakujące, ale elementy tego narkotycznego pierwiastka obecne są wyraźnie w tekście np. znanego i "dyżurnego" przeboju Polskiego Radia - Wiosna" Skaldów ("ktoś na niebie owce wypasa, hej!") - stąd też się wziął kompletnie niepojęty tekst tego utworu, stanowiący poetycki obraz jakiejś podróży przez odmienne stany świadomości.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
de Vill (1165 punktów)

Polskie tłumaczenie Burżujów Brela lepsze od oryginału, a refren na pewno. Marian Opania zaprawdę pięknie to wykonuje
www.youtube.com/watch?v=PMyLuu2dEFI

Mając w sercu żar,
Przed oczyma zaś
Grzywkę piwka w oberży ,,Róży kwiat ",
Ja i kumpel Żo,
I nasz kumpel Jaś,
Mieliśmy po szesnaście lat.
Wolterem się zachwycał Żo,
A Jasio - Casanovą,
A ja, ja - najbezczelniejszy z nich,
Ja się zachwycałem sobą.
Potem biegło się
Pod burdelik, by,
Gdy pan sędzia wytknie z niego nos,
Móc pokazać mu
Gołe zadki trzy
Śpiewając w głos:

Wszyscy burżuje świnie są
I im starsi tym - tym się robią głupsi,
Głupstwa swe żuj burżuju, żuj,
Każdy powie ci, żeś złamany...

Mając w sercu żar, przed oczyma zaś
Grzywkę piwka i mokry stołu blat,
Chciałem ja i Żo, i nasz kumpel Jaś,
Wyszumieć swe dwadzieścia lat.
Więc Wolter pijaniutki w sztok,
Tańcował z Casanovą,
A ja, ja - najbezczelniejszy z nich,
Ja tańczyłem z samym sobą.
Potem biegło się pod burdelik, by,
Gdy pan sędzia wytknie z niego nos,
Móc pokazać mu gołe zadki trzy,
Śpiewając w głos:

Wszyscy burżuje świnie są
I im starsi tym - tym się robią głupsi.
Głupstwa swe żuj burżuju, żuj.
Każdy powie ci, żeś złamany...

Mając w sercu chłód, przed oczyma zaś
Wciąż tych samych ulic kocie łby,
Ja i stary Żo, i pan sędzia Jaś,
Do burdeliku żeśmy szli.
Wciąż o Wolterze mówił Żo,
A Jaś o Casanovie,
A ja, ja - najbezczelniejszy z nich,
Ja mówiłem wciąż o sobie.
Aż gówniarzy trzech, panie władzo, gdy
Z burdeliku wytknęliśmy nos,
Pokazało nam gołe zadki trzy,
Śpiewając w głos:

A jak śpiewali?
Powiedz, Jasiu, panu władzy.
Ano, i śpiewali, prawda.
Burżuje świnie, im starsi - głupsi,
Słowa niecenzuralne...
Żeśmy się takiej młodzieży dochowali w Belgii.

Robota Wojciecha Młynarskiego i jedyne co mogę powiedzieć to chapeau bas!

W trzeciej klasie liceum byłem przekonany, że na maturze bedę zdawał francuski i w ramach treningu, nadprogramowo parałem się tłumaczeniem piosenek na polski i co było dużo, dużo trudniejsze na francuski. Liznąłem przy tym klasyków słowa czyli Brela, Brassensa, Gainsbourga, czy mocno anarchizującego Leo Ferré'a. Ferré to chyba poza Francją nieznany... W drugą stronę to były głównie kawałki Grechuty (przy tym go polubiłem). Pamiętam, że z "Dniami których nie znamy" to nawet dość szybko, nieźle wyszło, ale "Ocalić od zapomnienia" stało się moja obsesją. Poetycki tekst Gałczyńskiego, tygodniami z nim walczyłem, a efekt ciągle był mocno niezadowalący.
Jan Res (4015 punktów)
>   W czasach nieposkromionej obfitości muzyki i filmów z obszaru anglojęzycznego warto mieć w
>pamięci również wspaniałe piosenki francuskie,...

Kilka tygodni temu słuchałem wypowiedzi Petuli Clark - angielskiej piosenkarki z okresu Beatlesów.
Mówiła o zaskoczeniu, jakiego doznała, gdy po raz pierwszy przyjechała do Francji i zetknęła się z piosenką francuską. Okazało się, że w przeciwieństwie do piosenki angielskiej - melodyjnej, lecz o zupełnie nieinteresujących tekstach, piosenka francuska jest zazwyczaj niezwykle poetycka. Francuskie piosenki potrafią wzruszać do głębi.
To prawda.
Wiele z tych najlepszych piosenek przełożono na polski, ale nie zawsze brzmią one równie dobrze, jak w języku francuskim. No i nie zawsze są one wykonywane z maestrią wspaniałych francuskich interpretatorów.
Hodża (11172 punktów)
>Wiele z tych najlepszych piosenek przełożono na polski, ale nie zawsze brzmią one równie dobrze, jak w języku francuskim. No i nie zawsze są one wykonywane z maestrią wspaniałych francuskich interpretatorów.

Filip Łobodziński nie jest piosenkarzem, ale w tej roli wykonawcy kabaretowego kupletu moim zdaniem sprawdził się znakomicie - piosenka sama w sobie, melodycznie rzecz ujmując, ma wartość zerową, natomiast jako czarny humor, wzmocniony nośnością dykcji lektora wiadomości telewizyjnych oraz znakomita modulacją podkreślającą kolejne fazy rozwoju "akcji" - jest małą perełką. Sztuka to nie tylko to, co aspiruje do piękna, tu chyba jest ten właśnie przykład, w którym "słucha" się nie tyle uchem, co wyobraźnią.

Co do tłumaczenia - znam nieco lepsze, nie wiem, czy do tego jest melodia, ale - znowu - niezgrabność tłumaczenia, które wykonuje Łobodziński jest jego zaletą, zbliżając cały utwór w charakterze do szybkiego czytania informacji, charakterystycznego dla współczesnego przekazu medialnego.

G. Brassens

"Goryl"
(Tł. Jerzy Menel)

   W solidnej klatce, za kratami
olbrzymi goryl drzemał i
lubieżnie go kontemplowały
samice z okolicznych wsi.
Obleśne baby mokre gały
ogniskowały głównie tam,
gdzie mieści się to, o czym mamy
nie pozwalają mówić nam.
Strzeż się goryla...

   Wtem klatka, co swą zawartością
na myśl przywoływała grzech
otwiera sama się na oścież -
ktoś jej nie domknął, co za pech!
Rzekł goryl: dzisiaj mam ochotę
w mym życiu zaprowadzić ład
utracić wreszcie muszę cnotę
czekałem na to tyle lat.
Strzeż się goryla!

   A menażerii tej właściciel
jęk wydał:
wróć gorylu, stop!
Ty, który posiąść chcesz samicę,
wysmażyć możesz niezły klops!

Zdębiałe baby niczym w transie
podniosły wrzask: zmykajmy stąd!
Tak oto przepuściły szansę
i wielki popełniły błąd!
Strzeż się goryla.

   Te same baby, co tak chętnie
tworzyły wokół klatki spęd,
poczuły, niezbyt konsekwentnie
do inicjacji małpy wstręt.
Lecz bezpodstawna ta ich trwoga
A niechęć ich wręcz śmieszna, gdyż
niejedna przyzna białogłowa,
że goryl to w miłości mistrz!
Strzeż się goryla?

   Czy to straszliwy wicher dmuchał?
Nie, to tak rączo każdy biegł.
Na miejscu dwoje trwa: starucha
i młody sędzia, godny człek.
Tymczasem w zwierzu chuć narasta,
obwąchał już ulice, plac
wie, gdzie się skryła wiedźma straszna
i przedstawiciel gminnych władz.
Strzeż się goryyyyyyla!...

   Bezzębne usta stara szczerzy:
- Czy może mnie pożądać ktoś?
Po tylu latach już nie wierzę,
że taki dar mi zsyła los...
A sędzia, niczym nie zrażony
w swej niewzruszonej dumie tkwił:
-Mnie, żeby brać za małpiszona?
Prorokiem raczej marnym był.
STRZEŻ SIĘ GORYLA

   Staruchę zgwałcić - czy sędziego?
Odpowiadajcie mi bez drwin
wczuwając się w pozycję tego,
kto ma ideę wcielać w czyn.
Ja, gdybym musiał sam, kochani
przed tym wyborem stanąć już
to jestem w pełni przekonany,
że starą wrzuciłbym na ruszt.
Strzeż się goryla.

   By wam wyjaśnić sprawę całkiem,
dorzucę, że nasz wielki ssak,
choć do miłości ma smykałkę,
jest głupi i ma podły smak.
Więc zamiast ruszyć za staruchą,
jak by uczynił każdy z nas,
sędziego schwycił był za ucho
i wciągnął go w pobliski las.
Sttttrzeż s-się ggoryla!

   Choć pointa jest dość smakowita,
to wspomnieć o niej przecież wstyd.
W mej duszy oczach tylko świta,
jak boki zrywa wdzięczny widz.
Bo sędzia szlochał, krzyczał "mamo!",
lecz trzeba dodać, bądź co bądź,
że rankiem ronił łzy tak samo
ten, kogo wczoraj kazał ściąć.

Strzeż się goryla...



Postscriptum

FBI właśnie przyznało, że naukowcy z działu dochodzeń biura naginali, a czasem wręcz fabrykowali dowody w setkach spraw z oskarżeń o morderstwa, co się kończyło częstokroć wyrokami skazującymi na karę śmierci. Ponieważ przejrzano dopiero kilkaset akt, zaś tysiące innych czekają na sprawdzenie, istnieje obawa, że jest to dopiero wierzchołek góry lodowej i że wielu w rzeczywistości niewinnych ludzi mogło zostać posłanych na śmierć przez wadliwie działający system prawny.

www.thetim(*)ld/americas/article4416395.ece

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
20-04-2015 15:42 
 Ocena 1 na 1
Jan Res (4015 punktów)
Porównałem tekst francuski z tekstem polskim. Ten przekład, to arcydzieło. Jego autor oddał wszelkie niuanse francuskiego tekstu. Czy ktoś wie, kto tego dokonał?
Interpretacja zespołu też jest świetna.
Dzięki, Hodża, za zwrócenie nam uwagi na ten zespół i piosenkę.
Wykonania innych piosenek są równie ciekawe.
Jan Res (4015 punktów)
Język Brassensa jest tu językiem niewyszukanym, i tak właśnie to wygląda w polskim tłumaczeniu.
Temat wydumany, muzyka nienadzwyczajna, lecz przecież nie o to chodzi. Historyjka śmieszy i bawi, działa na wyobraźnię - szczególnie jej zakończenie.
Hodża (11172 punktów)
>Porównałem tekst francuski z tekstem polskim. Ten przekład, to arcydzieło. Jego autor oddał wszelkie niuanse francuskiego tekstu. Czy ktoś wie, kto tego dokonał?
>Interpretacja zespołu też jest świetna.

Tłumacza nie znam - wykonanie to zostało nagrane do kabaretu wyemitowanego w TV. Aby w pełni docenić kunszt Łobodzińskiego, trzeba by też widzieć towarzyszącą temu znakomitą choreografię (wespół z Gugałą, innym znanym prezenterem). Należałoby sięgnąć do archiwów TVP.

>Dzięki, Hodża, za zwrócenie nam uwagi na ten zespół i piosenkę.

Proszę uprzejmie i polecam się na przyszłość

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365