Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy przyśpieszane ładunki promieniują?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
10-11-2007 12:16uxbridge (5980 punktów)Czy przyśpieszane ładunki promieniują?
Ocena 1 na 1
Sytuacja pierwsza:
Układ w którym spoczywa ładunek, przyśpiesza jednostajnie, pod nieobecność grawitacji. Obserwator z układu "nieruchomego" (nieprzyśpieszającego) obserwuje emisję promieniowania (?). Co widać w układzie przyśpieszającym? Zgodnie z zasadą równoważności, obserwator nie wie czy przyśpiesza, czy znajduje się w statycznym polu grawitacyjnym. Ale nie spodziewamy się by w takim polu ładunki promieniowały "same z siebie". Czy więc przyśpieszający obserwator widzi promieniowanie? Jeśli tak, łamie to zasadę równoważności. Jeśli nie, to jak uzgodnić obserwacje?
Sytuacja druga, podobna choć nie analogiczna:
Układ z ładunkiem, spada swobodnie w polu grawitacyjnym. Obserwator w tym układzie nie obserwuje żadnego przyśpieszenia i zgodnie z zasadą równoważności ma prawo uważać, że znajduje się w układzie inercjalnym, bez wpływu grawitacji. Jego ładunek nie ma prawa promieniować. Obserwator spoczywający w polu widzi przyśpieszany ładunek i znowu mamy pytanie, czy obserwuje promieniowanie. Jeśli tak, to co z uzgodnieniem obserwacji? Jeśli nie, to jak wytłumaczy że ładunek nie promieniuje?
Dodam, że spotkałem się z wytłumaczeniami tych problemów, ale sprawa nie wygląda na przesądzoną, szczególnie w sytuacji nr. 1.
Jakbyście się zmierzyli z problemem?
Proszę o posty merytoryczne i stojące na gruncie elektrodynamiki i OTW. Odpowiedzi w stylu "bo OTW jest nieprawdziwa", proszę sobie darować. Problem dyskutujemy zakładając że OTW obowiązuje
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

smelig (435 punktów)
>Odpowiedzi w stylu "bo OTW jest nieprawdziwa", proszę sobie >darować.

A jest prawdziwa?
Jeśli masz tylko młotek, każdy problem zaczyna ci przypominać gwóźdź. -Abraham Maslow

@ffe?
Trochę to dla mnie niejasne. Dlaczego ładunek ma promieniować, a reszta układu nie?
Poza tym jeśli zewnętrzny obserwator widiz układ, to znaczy, że obserwuje promieniowanie.
Witold Baryluk (630 punktów)
>Trochę to dla mnie niejasne. Dlaczego ładunek ma promieniować, a reszta układu nie?
Bo układ (odniesienia) nie jest konstrukcją materialną. Poza tym reszta materii w układzie może być obojętna elektrycznie, i wtedy musiałaby mieć źródło tego promieniowania: np. oświetlenie czymś albo wymuszenie jakiejś emisji (wtedy dodatkowo musimy wziąć pod uwagę efekt Dopllera i dokładnie transformację Lorentza aby sprawdzić co zobaczymy).

>Poza tym jeśli zewnętrzny obserwator widiz układ, to znaczy, że obserwuje promieniowanie.
Ale nie związana z dynamiką tego procesu. Atomy wchodzące w skład tego układu promieniują tak czy siak kiedy są np. oświetlone albo wprowadzi się w stan wzbudzony. Jeśli masz układ w którym mamy atom wodoru i elekrton, i mają takie same przyśpieszenie to elektron będzie promieniował "sam z siebie" (standardowy wniosek z elektrodynamiki klasycznej).
@ffe?
Czyli chodzi po prostu o świecącą żarówkę? To gdzie tu problem?
Witold Baryluk (630 punktów)
>Czyli chodzi po prostu o świecącą żarówkę? To gdzie tu problem?

No właśnie nie.

Załóżmy że mamy ładunek. Na przykład elektron. W spoczynku. Elektron sam z siebie nie świeci w takiej sytuacji (tzn. nie promieniuje żadnej fali EM). Nawet jak się jego oświetli (wtedy elektron będzie miał jakąś energię, jeśli w ogóle to możliwe). Jeśli elektron jest w ruchu jednostajnym to również nie promieniuje (ładunku w ruchu wytwarzają pole magnetyczne to prawda, ale nie niesie ono chyba energii i wynika jedynie z transoformacji Lorentza pomiędzy układem w spoczynku i w ruchu). W przypadku przyśpieszenia, elektron zaczyna promieniować kosztem swojej energii kinetycznej i zwalnia.
Jednym z tego przykładów jest pl.wikipedia.org/wiki/Promieniowanie_hamowania czy nadawanie fal radiowych (chyba).

Co innego atomy. Atomy świecą z powodu przejść kwantowych pomiędzy różnymi stanami i jest to temat na całkiem inną dyskusję (na przykład o tym że ładunki jądra i elektronu w takich stanach się naprawdę nie przemieszczją, tzn. atom tam nie orbituje sobie wokół jądra), ponieważ mogą to robić niezależnie czy są w spoczynku czy są przyśpieszane.

Problem jest w połączeniu interpretacji przyśpieszenia grawitacyjnego w OTW z elektrodynamiką.
Witold Baryluk (630 punktów)
>Sytuacja pierwsza:
>Układ w którym spoczywa ładunek, przyśpiesza jednostajnie,
>pod nieobecność grawitacji. Obserwator z układu
>"nieruchomego" (nieprzyśpieszającego) obserwuje emisję
>promieniowania (?).
Z tego co wiem to tak.

>Co widać w układzie przyśpieszającym?
>Zgodnie z zasadą równoważności, obserwator nie wie czy
>przyśpiesza, czy znajduje się w statycznym polu
>grawitacyjnym. Ale nie spodziewamy się by w takim polu
>ładunki promieniowały "same z siebie".
Ja się spodziewam że promieniuje.

>Sytuacja druga, podobna choć nie analogiczna:
>Układ z ładunkiem, spada swobodnie w polu grawitacyjnym.
>Obserwator w tym układzie nie obserwuje żadnego
>przyśpieszenia
Jak to nie? Spada swobodnie, ale jeśli jest w pole grawitacyjne to jego prędkość będzie przecież rosnąć. Może pomyliłeś spadek swobodny z stanem nieważkości?

> i zgodnie z zasadą równoważności ma prawo
>>uważać, że znajduje się w układzie inercjalnym, bez wpływu
>grawitacji. Jego ładunek nie ma prawa promieniować.
Raczej promieniuje.

>Obserwator spoczywający w polu widzi przyśpieszany ładunek
>i znowu mamy pytanie, czy obserwuje promieniowanie. Jeśli
>tak, to co z uzgodnieniem obserwacji? Jeśli nie, to jak
>wytłumaczy że ładunek nie promieniuje?
Będzie widział też promieniowanie.
uxbridge (5980 punktów)
>>Układ w którym spoczywa ładunek, przyśpiesza jednostajnie,
>>pod nieobecność grawitacji. Obserwator z układu
>>"nieruchomego" (nieprzyśpieszającego) obserwuje emisję
>>promieniowania (?).
>Z tego co wiem to tak.
Powiedzmy...
>>Co widać w układzie przyśpieszającym?
>>Zgodnie z zasadą równoważności, obserwator nie wie czy
>>przyśpiesza, czy znajduje się w statycznym polu
>>grawitacyjnym. Ale nie spodziewamy się by w takim polu
>>ładunki promieniowały "same z siebie".
>Ja się spodziewam że promieniuje.
Ładunek spoczywający nieruchomo np. na Ziemi? To oznaczałoby że każde naładowane elektrostatycznie ciało, wysyłałoby promieniowanie EM. Tak dobrze to nie ma.
>>Układ z ładunkiem, spada swobodnie w polu grawitacyjnym.
>>Obserwator w tym układzie nie obserwuje żadnego
>>przyśpieszenia
>Jak to nie? Spada swobodnie, ale jeśli jest w pole grawitacyjne to jego prędkość będzie przecież rosnąć. Może pomyliłeś spadek swobodny z stanem nieważkości?
Nie to jedno i to samo. W spadającej windzie jest stan nieważkości. W statku na orbicie również (bo ruch orbitalny to przypadek swobodnego spadku). Przyśpieszenia się nie odczuwa.
>> i zgodnie z zasadą równoważności ma prawo
>>>uważać, że znajduje się w układzie inercjalnym, bez wpływu
>>grawitacji. Jego ładunek nie ma prawa promieniować.
>Raczej promieniuje.
To będzie miał problem, bo jak to wytłumaczy? No i oznacza że mógłby dzięki temu odróżnić spadek swobodny od braku grawitacji. Co przeczy zasadzie równoważności.
Witold Baryluk (630 punktów)
Oh. Rzczywiście, mój bład. Będę musiał to sobie rozpisać.
LeonMamon
"Przyspieszenia się nie odczuwa"

Jak to? Skrót myślowy jak rozumiem... Ruchu jednostajnego się nie odczuwa. Hamowanie czy przyspieszanie pociągu tak.

Rozumiem, chodzi o szczególny przypadek przyspieszania, kiedy siła działa równomiernie na całe ciało, i nie ma uczucia rozrywania bądź ściskania.
W kosmosie lewitujemy, bo mała siła grawitacji zrównoważona siłą odśrodkową, przyspieszenia nie ma.
Ale w samolocie symulującym warunki kosmiczne siła nadająca przyspieszenie jest. Czy organizm nie ma uczucia spadania? Czy ktoś o to uczucie pytał, czy przyjmujemy na wiarę, że jest tak, jak w kosmosie? Założę się, że serce miło podłazi do gardła, a w orbiterze nie
LeonMamon
... oraz

ciału przyspieszanemu dostarczana jest energia z zewnątrz - promieniować ma czym
uxbridge (5980 punktów)
>... oraz
>ciału przyspieszanemu dostarczana jest energia z zewnątrz - promieniować ma czym
>
Pewnie że ma czym. Ale zauważ, dostarczając ciału energii powodujesz że ono energii nabiera (powiedzmy kinetycznej). Żeby dostarczyć tej energii musisz wykonać pracę. Pracę wykonuje się przeciw sile. W tym wypadku sile bezwładności (proporcjonalną do masy). A teraz to ciało jest naładowane i część tej energii ucieka w postaci promieniowania. Więc ciało nie przyśpiesza tak jak nienaładowane, tylko wolniej. Czyli oprócz siły bezwładności (która się nie zmienia, bo masa jest stała) pojawiła się dodatkowa siła oporu przeciw której wykonujemy dodatkową pracę. To jest właśnie siła oporu promieniowania, a ponieważ ciało zachowuje się jakby miało większą masę, to dodatkowa masa nosi nazwę masy elektromagnetycznej.
Więc to nie dlatego przyśpieszany ładunek promieniuje że dostarczamy mu energii, ale odwrotnie - to my musimy mu dostarczyć większej energii żeby mógł promieniować.
LeonMamon
Wg książkowej wiedzy ciało po dostarczeniu energii masę zwiększa. Rozumiem, że to jest ta masa e-m. Ale przecież KAŻDA MASA jest energią elektromagnetyczną!

"Więc to nie dlatego przyśpieszany ładunek promieniuje że dostarczamy mu energii, ale odwrotnie - to my musimy mu dostarczyć większej energii żeby mógł promieniować."

... ciało wypromieniuje część energii DOSTARCZONEJ, na jedno wychodzi. To ciało chyba "decyduje", ile pójdzie na przyśpieszenie, a ile na promieniowanie
wolny
Ale zauważ, dostarczając ciału energii powodujesz że ono energii nabiera (powiedzmy kinetycznej). Żeby dostarczyć tej energii musisz wykonać pracę. Pracę wykonuje się przeciw sile. W tym wypadku sile bezwładności (proporcjonalną do masy). A teraz to ciało jest naładowane i część tej energii ucieka w postaci promieniowania. Więc ciało nie przyśpiesza tak jak nienaładowane, tylko wolniej. Czyli oprócz siły bezwładności (która się nie zmienia, bo masa jest stała) pojawiła się dodatkowa siła oporu przeciw której wykonujemy dodatkową pracę. To jest właśnie siła oporu promieniowania, a ponieważ ciało zachowuje się jakby miało większą masę, to dodatkowa masa nosi nazwę masy elektromagnetycznej.
>Więc to nie dlatego przyśpieszany ładunek promieniuje że dostarczamy mu energii, ale odwrotnie - to my musimy mu dostarczyć większej energii żeby mógł promieniować.

Bzdury.
Ta 'doczepiona' masa elektromagnetyczna musiałaby się kumulować 'wybiórczo' - zależnie od układu wzgl. którego mierzysz prędkość.
uxbridge (5980 punktów)
>"Przyspieszenia się nie odczuwa"
>Jak to? Skrót myślowy jak rozumiem... Ruchu jednostajnego się nie odczuwa. Hamowanie czy przyspieszanie pociągu tak.
Przyśpieszenie odczuwamy jako dodatkową siłę (pozorną, bezwładności) działąjącą przeciwnie do kierunku ruchu.
>Rozumiem, chodzi o szczególny przypadek przyspieszania, kiedy siła działa równomiernie na całe ciało, i nie ma uczucia rozrywania bądź ściskania.
Przyśpieszenia w swobodnym spadku się nie odczuwa, bo siła bezwładności działa przeciwnie do grawitacji i ma tą samą wartość. Więc nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy spadamy, czy ktoś "wyłączył" grawitację.
>W kosmosie lewitujemy, bo mała siła grawitacji zrównoważona siłą odśrodkową, przyspieszenia nie ma.
Jak najbardziej jest przyśpieszenie - dośrodkowe, wywołane grawitacją. Z punktu widzenia obserwatora wewnętrznego, siła bezwładności (odśrodkowa) równoważy grawitację i masz jak wyżej - stan nieważkości. Orbitowanie, to szczególny przykład swobodnego spadku.
Spadasz cały czas na Ziemię, tylko ona "ucieka".
>Ale w samolocie symulującym warunki kosmiczne siła nadająca przyspieszenie jest. Czy organizm nie ma uczucia spadania? Czy ktoś o to uczucie pytał, czy przyjmujemy na wiarę, że jest tak, jak w kosmosie? Założę się, że serce miło podłazi do gardła, a w orbiterze nie

Odczuwa się dokładnie to samo. Stan bez grawitacji. Serce "podchodzi do gardła", bo stanem naturalnym jest odczuwanie przyciągania ziemskiego. Gdy go nie ma, jest takie uczucie. Nieważne czy w samolocie, windzie czy na orbicie. Nic miłego, toteż w statkach kosmicznych podobno wymioty są na porządku dziennym, dopóki organizm się nie przyzwyczai
LeonMamon
Ogólnie i pokrótce:
Jeżeli ciału "wszystko jedno", czy działa na nie siła, czy nie, "nie wie o tym", to - już nie wiem, na jakim świecie żyję.
Czy tę "wiedzę" posiada np. jedynie ciało wykonujące "akcję", czy sama energia, czy co - już głupi jestem
waligóra (961 punktów)
>>Dodam, że spotkałem się z wytłumaczeniami tych problemów,
Istotnie ten klasyczny problem jest wytłumaczony w ksiażce R. Peierlsa pt "Niespodzianki w fizyce teoretycznej" rozdział 8 pt "promieniowanie w ruchu hiperbolicznym"
Cóż więcej można dodać , poza tym że nie jest on trywialny ?
pozdrawiam
uxbridge (5980 punktów)
>Istotnie ten klasyczny problem jest wytłumaczony w ksiażce R. Peierlsa pt "Niespodzianki w fizyce teoretycznej" rozdział 8 pt "promieniowanie w ruchu hiperbolicznym"
>Cóż więcej można dodać , poza tym że nie jest on trywialny ?
Mógłbyś przybliżyć?
Nie mam tej pracy. Ale zdaje się Peierls nie rozważa sytuacji nr 2. A nie jest ona analogiczna.
Po za tym, Feynmann 20 lat wczesniej przedstawił swój pogląd na zagadnienie i był on o ile wiem inny (Feynmann utrzymywał że promieniowanie nie występuje). Od czasu książki Peierlsa minęło kolejne 30 lat. Ostatnio znalazłem w sieci abstrakt jakiejś pracy z której znowu ma wynikać że jednak promieniowania w tej sytuacji ogóle nie ma!
waligóra (961 punktów)
>Mógłbyś przybliżyć?
Przyblizyć, mówisz... ? a może porozmawiamy o pogodzie
A tak na serio, to jak mówiłem postawiony problem naprawdę nie jest trywialny
Przeglądam właśnie jeszcze raz wpomnianą pracę Peierlsa i właściwie nie mam czego przybliżać, ponieważ są to dosyć skomplikowane wywody - mogę ci podesłać skany.
Faktem jest że konkluzja jest taka że ładunek nie będzie promieniował. Przegladam również ksiązkę W. Pauliego "Teoria względności" do której odsyła autor ale jak zapewne wiesz Pauli był teoretykiem pierwszego rzędu i jego wywód którego wniosek jest identyczny, wyrwany z kontekstu całego rozdziału o zastosowaniach STW byłby bezcelowy.
Jednak uwaga !! Peierls przyznaje że były prace (Fulton,Rohrlich) w których dowiedziono (?) odmiennych wniosków. Ale były one oparte na pewnych niesłusznych zdaniem autora przesłankach.
Budujący natomiast jest generalny wniosek : rozważania tego typu są czysto akademickie
ponieważ idealne jednorodne pole grawitacyjne rozciągające się do nieskończoności nie istnieje a to znaczy że postawione warunki są nie do spełnienia.

uxbridge (5980 punktów)
>Budujący natomiast jest generalny wniosek : rozważania tego typu są czysto akademickie
>ponieważ idealne jednorodne pole grawitacyjne rozciągające się do nieskończoności nie istnieje a to znaczy że postawione warunki są nie do spełnienia.
Rozumiem, że akademickość pierwszego przypadku, polega na tym, że w rzeczywistości nie mamy nieskończonego ruchu przyśpieszonego. Tzn. ładunek musi gdzieś wystartować i gdzieś się w końcu zatrzymać. Z punktu widzenia ładunku (jeśli znajduje się w pomijalnie małym polu grawitacyjnym np. w pustej przestrzeni kosmicznej), wyglądałoby to jak "włączenie" grawitacji (przyśpieszenia), potem jej stałość i na koniec "wyłączenie". Skoro ruch jest skończony, to z punktu widzenia obserwatora "spoczywającego" promieniowanie będzie, tak? I z punktu widzenia ładunku też. Czy można stąd wyciągnąć wniosek że zmienna grawitacja również powoduje promieniowanie ładunków, tak jak zmienne przyśpieszenie?
Akademickość drugiego przypadku jest trudniejsza wg. mnie do uchwycenia. No bo przecież swobodny spadek ładunku z olbrzymiej odległości jest do pomyślenia. I taki ładunek nie będzie odczuwał przyśpieszenia. Ale w praktyce ma promieniować. Czy dlatego że też musi się zatrzymać? Czy dlatego że pole grawitacyjne w którym spada jest niejednorodne i poszczególne części układu doznają różnych przyśpieszeń. Czyli w spadającej windzie ładunek zacznie w końcu promieniować? Kiedy? Jak winda zrobi bum i "włączy" się grawitacja? Znowu, możnaby wnioskować, że zmienna grawitacja generuje promieniowanie.
Czy dopuszczalne jest taka interpretacja zasady równoważności?
waligóra (961 punktów)
Szczerze powiedziawszy musze to przemyśleć tym bardziej że zaglądnąłem do ksiażki
Rohrlicha pt "klasyczna teoria cząstek naładowanych" w której to temat jest rozwinięty dogłębniej i zgłupialem do reszty - właściwie teraz nie jestem pewien niczego
Muszę znaleźć chwilkę czasu i poprzeliczać pewne rzeczy. Bye, by soon.
waligóra (961 punktów)
Ok, jestem gotów do udzielenia ale tylko standardowych odpowiedzi .
Po pierwsze istotnie podane przykłady są akademickie nie ma i nie może być
pola grawitacyjnego jednorodnego i stacjonarnego w nieskończonym obszarze !!
(wniosek z pewnych rozważań OTW) a w takim razie nie ma ruchu hiperbolicznego
wywołanego polem grawitacyjnym w nieskończoność ani z nieskończoności (spadek swobodny z nieskończoności)
Jest tylko ruch hiperboliczny w pewnym skończonym obszarze.
Po drugie wyliczenia elektrodynami relatywistycznej pokazuja że przyjęcie takich nie fizycznych założeń prowadzi do - nazwijmy to - "pewnych" trudności. (chodzi o potencjały ret i adv, warunki brzegowe ,strefe falową)
I teraz najważniejsze - przyjęcie pewnych dodatkowych upraszczających założeń ,jak się wydaje sensownych, ale mniejsza o nie - zobacz W. Pauli "teoria względności" - prowadzi do wniosku :
w nieskończonym ruchu hiperbolicznym (zadanym stałą siłą ) promieniowanie nie występuje, jeżeli jednak ruch hiperboliczny jest ruchem przejściowym to promieniowanie
wystąpi.
I teraz druga uwaga zasada względności dotyczy tylko pól grawitacyjnych "pozornych"
ponieważ krzywizna jest tensorem nie można globalnie poprzez specjalny wybór układu wspólrzędnych sprawić że stanie się ona zerem.
Tak więc na pytanie:
>Czy można stąd wyciągnąć wniosek że zmienna grawitacja również powoduje >promieniowanie ładunków, tak jak zmienne przyśpieszenie?
odpowiadam - Nie
Mam nadzieje że chociaż w części odpowiedziałem na ten nietrywialny problem
jeśli nie odsyłam ze względu na trudność wywodów do wymienionych książek.
pozdrawiam
wolny
Jakie znowu statyczne pole grawitacyjne?

Podczas spadku materii na Słońce promieniuje coś?
Jedna sztuka pewnie zacznie promieniować dopiero po zderzeniu.

Przyspieszany zwyczajnie, czyli polem elektrycznym, pojedynczy ładunek nie promieniuje, ale promieniowanie będzie - z tego pola elektr.
wolny
Jeszcze III przypadek: elektron, albo taki 1kg żelaza, w spoczynku na powierzchni planety.
Promieniuje?
uxbridge (5980 punktów)
>Jeszcze III przypadek: elektron, albo taki 1kg żelaza, w spoczynku na powierzchni planety.
>Promieniuje?
Zgodnie z zasadá równowanosi ten przypadek jest równoznaczny (lokalnie) z przypadkiem I.
Stąd pytanie i problem, bo z elektrodynamiki takie promieniowanie nie wynika. Ale jak modyfikowana jest elektrodynamika w obecności pola grawitacyjnego?
Ale ładunki przyśpieszane, nawet nie za pomocą pola elektromagnetycznego promieniują. Wykonują bowiem pracę przeciwko sile oporu (promieniowania). Jest to dobrze umocowany doświadczalnie i teoretycznie fakt.
wolny
>Stąd pytanie i problem, bo z elektrodynamiki takie promieniowanie nie wynika. Ale jak modyfikowana jest elektrodynamika w obecności pola grawitacyjnego?

Nie ma wersji grawitacyjnej elektrodynamiki.
Promieniowanie jest efektem kwantowym, a OTW 'klasyczna'.

>Ale ładunki przyśpieszane, nawet nie za pomocą pola elektromagnetycznego promieniują. Wykonują bowiem pracę przeciwko sile oporu (promieniowania). Jest to dobrze umocowany doświadczalnie i teoretycznie fakt.
>
Nie wiem o jakich doświadczeniach mówisz (trzeba też zauważyć, że promieniowanie em 'wlecze' pole elektr.).
tokamaka (58 punktów)
>Sytuacja pierwsza:
>Układ w którym spoczywa ładunek, przyśpiesza jednostajnie,
>pod nieobecność grawitacji. Obserwator z układu
>"nieruchomego" (nieprzyśpieszającego) obserwuje emisję
>promieniowania (?). Co widać w układzie przyśpieszającym?
>Zgodnie z zasadą równoważności, obserwator nie wie czy
>przyśpiesza, czy znajduje się w statycznym polu
>grawitacyjnym. Ale nie spodziewamy się by w takim polu
>ładunki promieniowały "same z siebie". Czy więc
>przyśpieszający obserwator widzi promieniowanie? Jeśli tak,
>łamie to zasadę równoważności. Jeśli nie, to jak uzgodnić
>obserwacje?

No dobrze, a np. jeśli lecę z prędkością 0,99 C a ktoś leci w przeciwnym kierunku z prędkością 0,99 C to czy widzę, że mija mnie z prędkością 1,98 C. Czy to nie jest analogiczny paradoks ?
Jeśli starasz się pojąć to intuicyjnie to będziesz miał ciężki orzech do zgryzienia. Życzę powodzenia.
uxbridge (5980 punktów)
>No dobrze, a np. jeśli lecę z prędkością 0,99 C a ktoś leci w przeciwnym kierunku z prędkością 0,99 C to czy widzę, że mija mnie z prędkością 1,98 C. Czy to nie jest analogiczny paradoks ?
Nie, to nie jast ani analogiczny ani paraoks. Prędkości nie mierzymy bezpośrednio. Mierzymy tylko odległości i czasy. A one w różnych układach są mierzone inaczej i jak mówisz że coś leci z prędkością 0.99c to musisz powiedzieć w jakim układzie. Prędkość to nie jest obiektywny fakt, tylko wynik pomiaru zależny od układu.
A promieniowanie to fakt. Albo je zaobserwowano albo nie.
tokamaka (58 punktów)
>>No dobrze, a np. jeśli lecę z prędkością 0,99 C a ktoś leci w przeciwnym kierunku z prędkością 0,99 C to czy widzę, że mija mnie z prędkością 1,98 C. Czy to nie jest analogiczny paradoks ?
>Nie, to nie jast ani analogiczny ani paraoks. Prędkości nie mierzymy bezpośrednio. Mierzymy tylko odległości i czasy. A one w różnych układach są mierzone inaczej i jak mówisz że coś leci z prędkością 0.99c to musisz powiedzieć w jakim układzie. Prędkość to nie jest obiektywny fakt, tylko wynik pomiaru zależny od układu.
>A promieniowanie to fakt. Albo je zaobserwowano albo nie.

Czy nie wszystko co ma masę wypromieniowuje się, wysycha, jeśli jest w temp. wyższej niż 0 bezwzględne? Jak wytłumaczysz, że goniąc foton w próżni z prędkością 0.99C światło ucieka ode mnie z prędkością C? Czy to, że foton się "nie starzeje" oznacza, że jego czas wynosi zero? Upraszczasz zbytnio wszystko, ale rzeczywiście mój przykład nie obrazował dokładnie tego o co mi chodziło. Jeśli mamy dwa elektrony atomu, które muszą mieć przeciwny spin i jeden się oddali na drugi koniec wszechświata i poznamy spin elektronu tego bliżej nas to nasz pomiar "spowoduje", że drugi elektron będzie miał przeciwny spin, czyli istnienie obserwatora wpływa na rzeczywistość. Nie da się tego wytłumaczyć prostym stwierdzeniem, że obserwując wysyłamy fotony, które zmieniają pęd.
wolny
>No dobrze, a np. jeśli lecę z prędkością 0,99 C a ktoś leci w przeciwnym kierunku z prędkością 0,99 C to czy widzę, że mija mnie z prędkością 1,98 C. Czy to nie jest analogiczny paradoks ?

Masz chyba problem z dodawaniem.

>Jeśli starasz się pojąć to intuicyjnie to będziesz miał ciężki orzech do zgryzienia. Życzę powodzenia.

Intuicyjnie tylko zawodowcy mogą, a reszta niech oblicza i nie myśli zbyt głośno.
LeonMamon
? ?
Dodawanie prawidłowe
LeonMamon
Ooops, faktycznie nie bardzo (czy posty da się edytować?)
tokamaka (58 punktów)
>>No dobrze, a np. jeśli lecę z prędkością 0,99 C a ktoś leci w przeciwnym kierunku z prędkością 0,99 C to czy widzę, że mija mnie z prędkością 1,98 C. Czy to nie jest analogiczny paradoks ?
>Masz chyba problem z dodawaniem.

Wytłumacz mi Einsteinie

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365