Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co to znaczy 'być ateistą'?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
11-11-2007 19:56Jarek Duda (1185 punktów)Co to znaczy 'być ateistą'?
Naturalną narzucającą się odpowiedzą jest - negowanie istnienia jakiejś istoty która to wszystko obejmuje.
Ostatnio zadawałem pytanie: jaki jest problem żeby absolutnie czysto naukowo nazwać świat istotą?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,107463
Nie dostałem praktycznie żadnych kokretnych argumentów przeciwko temu określeniu, raczej poczułem że bardziej chodzi o negowanie tzw. zjawisk nadprzyrodzonych.

Z jednej strony absolutnie się zgadzam że zdecydowana większość takowych to czysta szarlataneria, z drugiej jednak powinno się też uważać z tą ślepą walką przeciwko wszystkiemu co powiązane z religią i oparciu całkowitej pewności we współczesnej nauce - że już w pełni rozumie świat...
I to pomijając nawet scenariusz, że przecież coraz silniej naukowcy uważają nasze życie za coś mało wyjątkowego w skali wszechświata, więc przecież powinniśmy mieć nieporównywalnie bardziej rozwiniętych sąsiadów, którzy pewnie mieliby potrafiących czynić 'cuda' obserwatorów na Ziemi...

Niedawno w Świecie Nauki można było przeczytać że niektóre ryby i ptaki mają zmysł elektryczny...
Byłem ostatnio na wykładzie prof. Stanisława Micka, kierownika zakładu doświadczalnej fizyki komputerowej UJ, badającego m.in. wpływ pól magnetycznych na ogranizmy żywe.
Okazuje się że przy bardzo słabych polach, pojawiają się bardzo wyraźne korelacje np. z ludzkim EKG i to często opóźnione o czasy rzędu minut, co sugeruje że ten sygnał był wcześniej odebrany i przetworzony przez mózg.
Zresztą przecież nie ma się co dziwić - nasz układ nerwowy bazuje na wymianie jonów - pola magnetyczne pownny wprowadzać niewielkie odchylenia od standardowego zachowania, co może zaburzać naturalne działanie mózgu, czy też być przez niego korelowane z jakimiś innymi bodźcami.
Dalej zauważone zostały wyraźne korelacje między naturalnymi ziemskim falami elektromagnetycznymi niskich czętotliwości
pl.wikipedia.org/wiki/Rezonans_Schumanna
a takimi czynnikami jak współczynnik urodzeń, strukturą wiekową , konfliktami zbrojnymi, ogólną aktywnością człowieka...

W ten sposób można próbować wyjaśniać wiele 'nadprzyrodzonych' zjawisk od wielu tajemnych intuicji, jak podnoszenia komórki tuż przed jej zadzwonieniem, do 'świętych' miejsc
www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=10790
... i pewnie wielu innych ...

Podobnie jak wiara w lykantropów, syreny, cyklopy ma swoje podparcie w występujących też dziś wadach genetycznych, tak wiele 'mistycznych' informacji często jest oparte na tysiącach lat obserwacji ... może mieć czasem w sobie jakieś ziarenko prawdy. Na przykład może 12 letni chiński choroskop jako zaokrąglony 11 letni okres cyklicznych zachowań słońca...

Jak kiedyś piorun był cudem, tak proponuję przyjąć definicję:

Zjawisko nadprzyrodzone = JESZCZE nie wyjaśnione przez naukę.

Owszem MOŻE kiedyś będzie, jednak za ignorancję uważam też absolutne zaprzeczanie ich istnienia - pewność że już nic nas nie zaskoczy...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Szpilowyhajama
>Naturalną narzucającą się odpowiedzą jest - negowanie
>istnienia jakiejś istoty która to wszystko obejmuje.
>Ostatnio zadawałem pytanie: jaki jest problem żeby
>absolutnie czysto naukowo nazwać świat istotą?
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,107463
>Nie dostałem praktycznie żadnych kokretnych argumentów
>przeciwko temu określeniu, raczej poczułem że bardziej
>chodzi o negowanie tzw. zjawisk nadprzyrodzonych.
>Z jednej strony absolutnie się zgadzam że zdecydowana
>większość takowych to czysta szarlataneria, z drugiej
>jednak powinno się też uważać z tą ślepą walką przeciwko
>wszystkiemu co powiązane z religią i oparciu całkowitej
>pewności we współczesnej nauce - że już w pełni rozumie
>świat...
>I to pomijając nawet scenariusz, że przecież coraz silniej
>naukowcy uważają nasze życie za coś mało wyjątkowego w
>skali wszechświata, więc przecież powinniśmy mieć
>nieporównywalnie bardziej rozwiniętych sąsiadów, którzy
>pewnie mieliby potrafiących czynić 'cuda' obserwatorów na
>Ziemi...
>Niedawno w Świecie Nauki można było przeczytać że niektóre
>ryby i ptaki mają zmysł elektryczny...
>Byłem ostatnio na wykładzie prof. Stanisława Micka,
>kierownika zakładu doświadczalnej fizyki komputerowej UJ,
>badającego m.in. wpływ pól magnetycznych na ogranizmy żywe.
>Okazuje się że przy bardzo słabych polach, pojawiają się
>bardzo wyraźne korelacje np. z ludzkim EKG i to często
>opóźnione o czasy rzędu minut, co sugeruje że ten sygnał
>był wcześniej odebrany i przetworzony przez mózg.
>Zresztą przecież nie ma się co dziwić - nasz układ nerwowy
>bazuje na wymianie jonów - pola magnetyczne pownny
>wprowadzać niewielkie odchylenia od standardowego
>zachowania, co może zaburzać naturalne działanie mózgu, czy
>też być przez niego korelowane z jakimiś innymi bodźcami.
>Dalej zauważone zostały wyraźne korelacje między
>naturalnymi ziemskim falami elektromagnetycznymi niskich
>czętotliwości
>pl.wikipedia.org/wiki/Rezonans_Schumanna
>a takimi czynnikami jak współczynnik urodzeń, strukturą
>wiekową , konfliktami zbrojnymi, ogólną aktywnością
>człowieka...
>W ten sposób można próbować wyjaśniać wiele
>'nadprzyrodzonych' zjawisk od wielu tajemnych intuicji, jak
>podnoszenia komórki tuż przed jej zadzwonieniem, do
>'świętych' miejsc
>www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=10790
>... i pewnie wielu innych ...
>Podobnie jak wiara w lykantropów, syreny, cyklopy ma swoje
>podparcie w występujących też dziś wadach genetycznych, tak
>wiele 'mistycznych' informacji często jest oparte na
>tysiącach lat obserwacji ... może mieć czasem w sobie
>jakieś ziarenko prawdy. Na przykład może 12 letni chiński
>choroskop jako zaokrąglony 11 letni okres cyklicznych
>zachowań słońca...
>Jak kiedyś piorun był cudem, tak proponuję przyjąć
>definicję:
> Zjawisko nadprzyrodzone = JESZCZE nie wyjaśnione przez
>naukę.
Owszem MOŻE kiedyś będzie, jednak za ignorancję uważam też
>absolutne zaprzeczanie ich istnienia - pewność że już nic
>nas nie zaskoczy...
>
Czy jestem ateistą? Buddyzm jest systemem ateistycznym w tym znaczeniu,że nie przjmuje istnienia wszechmocnego Boga stwórcy.

Buddyzm nie jest ateistczny ponieważ uważa Buddę za odwiecznego zbacę ludzkości.

Padmasambhawa nie zgodził aby się by go określono ateistą, ponieważ za ateistę uważał kogoś, kto NEGUJE PRAWO KARMY.
placownik (17853 punktów)

   Proszę o usuwanie zbędnych cytowań.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
nieobecny
Moderatorów prosi się o usuwanie zbędnych cytowań w postach użytkowników.
Witold Baryluk (630 punktów)
Cześć.

>Z jednej strony absolutnie się zgadzam że zdecydowana
>większość takowych to czysta szarlataneria, z drugiej
>jednak powinno się też uważać z tą ślepą walką przeciwko
>wszystkiemu co powiązane z religią i oparciu całkowitej
>pewności we współczesnej nauce - że już w pełni rozumie
>świat...

Tak. Dla mnie osobiście zjawisko nadprzyrodzone jest pojęciemi wewnętrznie sprzecznym. Prędzej można wiele zjawisk nazwać zjawiskami niewyjaśnionymi (o ile będę obiektywnie zarejstrowane, a nie wynikiem ułomności obserwatorów). Odrzucanie zjawisk nadprzyrodzonych to chyba rzecz niezależna od ateizmu. Niestety również wielu "ateistów" jest bardzo zainteresowana (dosyć bezkrytycznie) takimi zjawiskami.
Sam ateizm to odrzucenie boga, zarówno ze względu na przykłady bogów postulowane przez różne religię, jak również jak twór równoważny ze zjawiskiem nadprzyrodzonym, tj. wewnętrznie sprzeczny, albo nie badalny.

>Byłem ostatnio na wykładzie prof. Stanisława Micka,
>kierownika zakładu doświadczalnej fizyki komputerowej UJ,
>badającego m.in. wpływ pól magnetycznych na ogranizmy żywe.
>Okazuje się że przy bardzo słabych polach, pojawiają się
>bardzo wyraźne korelacje np. z ludzkim EKG i to często
>opóźnione o czasy rzędu minut, co sugeruje że ten sygnał
>był wcześniej odebrany i przetworzony przez mózg.
>Zresztą przecież nie ma się co dziwić - nasz układ nerwowy
>bazuje na wymianie jonów - pola magnetyczne pownny
>wprowadzać niewielkie odchylenia od standardowego
>zachowania, co może zaburzać naturalne działanie mózgu, czy
>też być przez niego korelowane z jakimiś innymi bodźcami.
>Dalej zauważone zostały wyraźne korelacje między
>naturalnymi ziemskim falami elektromagnetycznymi niskich
>czętotliwości
>pl.wikipedia.org/wiki/Rezonans_Schumanna
>a takimi czynnikami jak współczynnik urodzeń, strukturą
>wiekową , konfliktami zbrojnymi, ogólną aktywnością
>człowieka...

Polecam artykuł:

www.bieszc(*)bieszczadzkie_ELFy?newsID=4689

Prawde mówiąc nie wiedziałem że prof. Micek zajmuje się tym zagadnieniem. Znałem jedynie historie radioastronomów krakowskich którzy robili wyprawy w bezludne tereny i robili wytrwale pomiary W każdym bądź razie chętnie bym się zapoznał z tymi badaniami i wpływem na mózg.

>W ten sposób można próbować wyjaśniać wiele
>'nadprzyrodzonych' zjawisk od wielu tajemnych intuicji, jak
>podnoszenia komórki tuż przed jej zadzwonieniem
Tak, jest to bardzo ciekawe. Same fale komórek to troche nieodpowiednia częstotliwość, ale może komórka/telefon zanim odtwarza dzwonek nadaje jakieś fale i nauczyliśmy się to podświadomie wiązać z telefone. Przy obecnej technice da sie to zweryfikować.

> Na przykład może 12 letni chiński
>choroskop jako zaokrąglony 11 letni okres cyklicznych
>zachowań słońca...
Wystapiłyby dosyć nieprzyjemne dudnienia w tym cyklu

>Jak kiedyś piorun był cudem, tak proponuję przyjąć
>definicję:
> Zjawisko nadprzyrodzone = JESZCZE nie wyjaśnione przez
>naukę.


Tak, tyle że zjawiska nadprzyrodzone postulowane przez bardzo wiele pseudonaukowców są wyjaśnione przez naukę, negatywnie (tzn. są zgodne z nauką i obecnym paradygmatem). Każde inne niewyjaśnione zjawisko zasługuje na badania, a jego zrozumienie i zastosowania na nagrodę Nobla
Niestety tematów takich (tzn. pokrywającymi się z rzekomymi zjawiskami nadprzyrodzonymi) jest mało.

Rezonans Schumana jest jednym z ciekawszych Tak samo dosyć niejasny wpływ fal o innych częstotliwościach.

Niestety nie mogę się do końca zgodzić z ta definicją. To pewien trik językowy. Zjawisko nadprzyrodzone, czyli nienaturalne, nie występuje w naturze, czyli w moim paradygmacie postrzegania świat nie występujące gdziekolwiek.

Zastosowanie twojej definicji przyzwalało by wielu "zjawiskom nadprzyrodzonym" status akceptacji przez naukę. Część na to zasługuję i wtedy nazwiemy jest zjawiskami niewyjaśnionymi, a inne nazwiemy bujdami. Problemem jest jak dokonać tej selekcji. W większości wypadków jest to oczywiste (nowe teorie nie mogą przeczyć starym na ich obszarze stosowalności), w innych może być trudniej (nowa teoria jest bardzo oderwana od aktualnych wyników naukowych). Myśle, że przy obecnej ilości szarlatanerii i wielu kiepskiej jakości badań lepiej jest zignorować pewne zjawiska niż się nimi zajmować. Nie uciekną nam te zjawiska chyba? Ludzkość jeszcze zdąży je zbadać, a w dziedzinach które się aktualnie bada (np. cząstki elementarne, astrofizyka) jest jeszcze tak dużo do zrobienia że nie ma się co martwić o duży zastój

>Owszem MOŻE kiedyś będzie, jednak za ignorancję uważam też
>absolutne zaprzeczanie ich istnienia - pewność że już nic
>nas nie zaskoczy...
>

No cóż jak powiedział Karl Popper: "Nasza wiedza jest i będzie zawsze ograniczona. Nasza ignorancja jest i pozostanie nieograniczona i nieskończona.". Myśle, że kiedy wszystko zrozumiemy skończy się nauka jaką znamy. Zostanie inżynieria. Byłby dosyć zasmucony tym faktem, i mam nadzieje że jesteśmy od niego odlegli
Jarek Duda (1185 punktów)
Bardzo fajny artykuł
>Wystapiły by dosyć nieprzyjemne dudnienia w tym cyklu
Te wpływy jednak są dość niewielkie, zakłucane przez niezliczone inne czynniki - dla bezpiecznego czasu obserwacji rzędu 30-40 lat myślę że to całkiem niezłe zaokrąglenie do innej charakterystycznej dla natury liczby

>Zjawisko nadprzyrodzone, czyli nienaturalne, nie występuje w naturze...
No właśnie tym się różni od np. eksperymentu myśłowego, że ponoć w tej przyrodzie występuje... no więc naukowiec na to że jeśli to prawda, to pewnie trafi kiedyś do nauki...

>Zastosowanie twojej definicji przyzwalało by wielu "zjawiskom nadprzyrodzonym" status akceptacji przez naukę.
Nieprawda! Nauka może to też wyjaśnić w sensie: definitywnie zanegować
No właśnie - ciężka sprawa... możemy co najwyżej podawać argumenty dlaczego uważamy że to niemożliwe...
Nie mówię że powinno się jakoś super skupiać na każdym, tylko że nie wolno też mieć z marszu absolutnej pewności że to bzdura ... bo jednak czasem może mieć w sobie ziarno prawdy...
pozdrawiam
keymak (3379 punktów)
>Nie dostałem praktycznie żadnych kokretnych argumentów
>przeciwko temu określeniu, raczej poczułem że bardziej
>chodzi o negowanie tzw. zjawisk nadprzyrodzonych.

Bo nie ma zjawisk nadprzyrodzonych. Istnieją tylko zjawiska które nie zostały jeszcze wyjaśnione. Tobie zaś ten fakt pozwala przy tej okazji wciskać inne niepotwierdzone teorie, które podobno wyjaśniają te zjawiska.

> Zjawisko nadprzyrodzone = JESZCZE nie wyjaśnione przez naukę.Owszem MOŻE kiedyś będzie, jednak za ignorancję uważam też absolutne zaprzeczanie ich istnienia - pewność że już nic nas nie zaskoczy...

Nie da się zaprzeczyć że istnieją zjawiska których nie da się obecnie wyjaśnić i zawsze takie będą, ale nie ma podstaw twierdzić że istnieją zjawiska które nazywasz nadprzyrodzonymi.
Historia pokazuje że wiele zjawisk, które kiedyś określano za nadprzyrodzone lub niewytłumaczalne zostały przez naukę wyjaśnione i ta lista cały czas się powiększa.
Tobie zaś to nie pasuje i chcesz na siłę utrzymywać że istnieją jakieś zjawiska nadprzyrodzone.
Po co to robisz ?
Wątpię aby cokolwiek wyjaśnić. Raczej aby pozostawić miejsce dla niezrozumiałego i wcisnąć tam jakiś byt urojony.
To nie jest zbyt konstruktywne.
Postęp polega na tworzeniu teorii, które coś wyjaśniają a nie na tworzeniu sztucznych obszarów które z definicji nie mogą być wyjaśnione.

Pozdrawiam.
Jarek Duda (1185 punktów)
>Historia pokazuje że wiele zjawisk, które kiedyś określano za nadprzyrodzone lub niewytłumaczalne zostały przez naukę wyjaśnione
I o to właśnie chodzi!
Więc nie zaprzeczajcie ich istnieniu, tylko mówcie że to pewnie kwestia czasu, jak błyskawicy, do ich przejścia do nauki!

Chodzi o to żeby przenieść dyskusję z fanatycznie wierzącymi z bezsensownej kłótni o istnienie istoty wszechmogącej, na prawdziwie istotne tematy: na przykład jak zbierać o niej informacje: dlaczego nauka - badanie praw rządzących tym światem - jest bardziej obiektywna niż oparte na autorytetach...
pozdrawiam
keymak (3379 punktów)
>I o to właśnie chodzi!
>Więc nie zaprzeczajcie ich istnieniu, tylko mówcie że to pewnie kwestia czasu, jak błyskawicy, do ich przejścia do nauki!
Błyskawica jest zjawiskiem nadprzyrodzonym !?

>Chodzi o to żeby przenieść dyskusję z fanatycznie wierzącymi z bezsensownej kłótni o istnienie istoty wszechmogącej, na prawdziwie istotne tematy: na przykład jak zbierać o niej informacje: dlaczego nauka - badanie praw rządzących tym światem - jest bardziej obiektywna niż oparte na autorytetach...

To chcesz rozmawiać o istocie wszechmogącej czy nie ?
Nie chcesz rozmawiać o istocie wszechmogącej i równocześnie zbierać o niej informacje ?
Zdecyduj się ...
Jarek Duda (1185 punktów)
Błyskawica kiedyś była, teraz przeszła do nauki...
>To chcesz rozmawiać o istocie wszechmogącej czy nie ?
Taaaaak! Z fanatycznie wierzącymi!
Pokazywać im że powinni bardziej metaforycznie odczytywać swoje księgi, że przecież najbardziej obiektywny sposób poznania Boga to badanie jego jedynego pewnego daru - świata ... nauka!
Ale żeby rozmawiać trzeba znaleźć ten wspólny język!
Minęły czasy kiedy nawracało się agresją...
12-11-2007 01:04 
 Ocena 1 na 1
keymak (3379 punktów)
>Błyskawica kiedyś była, teraz przeszła do nauki...
Tak, ale ja pytam czy błyskawica jest zjawiskiem nadprzyrodzonym ?
To że kiedyś wiele zjawisk nazywano nadprzyrodzonymi a teraz okazują się czymś zupełnie naturalnym nie jest wystarczającym powodem aby porzucić skompromitowane określenie "zjawiska nadprzyrodzone" ?

>Ale żeby rozmawiać trzeba znaleźć ten wspólny język!
>Minęły czasy kiedy nawracało się agresją...
Nauka matematyki czy fizyki to przejaw agresji ?
Nie rozumiesz że rozmowa o wierze w połączeniu z czystą nauką to strata czasu i źródło niepotrzebnych konfliktów ?

Ludzi religijnych nie da się przekonać argumentami czysto naukowymi bo religia nijak się ma do nauki.
Nie mówmy dzieciom że Święty Mikołaj nie istnieje, bo wpadną w depresje.
Nie negujmy reinkarnacji, bo buddyści się na nas obrażą.
Nie zastanawiajmy się dlaczego niektórzy wierzą że jedna osoba może być równocześnie trzema osobami, bo ..
Nie rozmawiajmy o teorii ewolucji, bo niektórzy stracą wiarę.
Paranoja ..

Pozdrawiam.
Jarek Duda (1185 punktów)
Błyskaiwca była zjawiskiem nadprzyrodzonym.
>skompromitowane określenie "zjawiska nadprzyrodzone"
Tzw. wylewanie dziecka z kąpielą...
Jednak dalej ciągle świat nas zaskakuje!
Dlaczego nie możemy uznać tej ich nazwy, a jak już znajdziemy wspólny język - w końcu normalnie o tym z nimi dyskutować!

Przejawem agresji jest np. całkowita negacja, wyśmiewanie podstawy myślenia, motywacji kogoś innego...

>Ludzi religijnych nie da się przekonać argumentami czysto naukowymi
Jesteś w błędzie. Nie wszyscy wierzący negują naukę!
Chodzi o to żeby pomóc wszytkim znaleźć tą zdrową, piękną wiarę...
Ale nie zrobisz tego agresją!

>Nie negujmy reinkarnacji, bo buddyści się na nas obrażą.
Przecież nasze atomy wcielą się w różne inne żywe stworzenia...
Może to kwestia interpretacji a może nawet i jest coś w tym więcej ...
Ja tego po prostu nie wiem.
Potrafisz udowodnić że tak nie jest?
Naukowiec jak nie ma pewnych dowodów, to jednak nie jest pewny ... jak robią autorytatywni przywódcy religijni...

pozdrawiam
keymak (3379 punktów)
>Błyskaiwca była zjawiskiem nadprzyrodzonym.
Błyskawica nigdy nie była zjawiskiem nadprzyrodzonym !

>Dlaczego nie możemy uznać tej ich nazwy, a jak już znajdziemy wspólny język - w końcu normalnie o tym z nimi dyskutować!
Nie da się rozsądnie rozmawiać o czymś co zostało jedynie wykreowane przez ludzi uwielbiających fantazjować.

>Jesteś w błędzie. Nie wszyscy wierzący negują naukę!
Ta .. A najlepszym przykładem są Ci którzy tworzą archaiczne określenia jak: zjawiska nadprzyrodzone ..
Obudź się. Jeżeli chcesz aby inni przyjmowali teorię bez dowodów to nie możesz równocześnie twierdzić że działasz zgodnie z metodą naukową. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z nauką.

>Chodzi o to żeby pomóc wszytkim znaleźć tą zdrową, piękną wiarę...

No i tutaj musimy zakończyć dyskusje.
Nie mam zamiaru nawracać innych na jakąkolwiek wiarę, lub namawiać aby przestali wierzyć. Ty zaś traktujesz nawracanie za coś pierwszorzędnego.
Znajdź sobie innego dyskutanta, który będzie gotów fantazjować.

Pozdrawiam.
Jarek Duda (1185 punktów)
Jakby ktoś wcześniej powiedziałby Ci o tym że można wyczuć że zaraz zadzwoni telefon - przypuszczam że wyśmiałbyś, klasyfikując do zjawisk nadprzyrodzonych...
Myślę że w tym momencie już przyjąłbyś, że można się nauczyć intuicyjnie wyczuwać naiązywanie połączenia między komórką a stacją bazową...
Czyli to zjawisko nadprzyrodzne stało się w Twojej głowie nauką!

Skąd masz tę absolutną pewność, że więcej takowych nie przejdzie podobnej metamorfozy?
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Wszechświata nie można nazwać bogiem, bo bóg obejmuje (powinien przynajmniej) "to wszystko" ŚWIADOMIE.

Natomiast zjawiska nadprzyrodzone są to zjawiska NIEWYJAŚNIALNE przez naukę, posiadające jedynie wyjaśnienie mistyczne. Racjonalista neguje istnienie zjawisk tej klasy. Twierdzi, że cała rzeczywistość jest wyjaśnialna, natomiast rzeczy nieznane podlegają badaniom i mogą zostać poznane w przyszłości.

Natomiast ateista jedynie przeczy istnieniu osobowego boga (jednego ze zjawisk mistycznych).
Jarek Duda (1185 punktów)
Pytanie co to jest świadomość...

My ludzie nie obejmujemy świadomością większości procesów zachodzących w naszych ciałach...
Przypatrz się powyższemu zdaniu...
Ono mówi o 'nas' jako o pewnym abstrakcie w naszym mózgu!
Jeśli pomyślimy o 'nas' jako całości - to większość z tych reakcji przebiega w pewnym celu - komórki powodują je 'świadomie' żeby podtrzymać 'całych nas' przy życiu...

Poza tym może to nie do końca prawdziwe założenie - mając swojego 'boga' możemy przynajmniej na takie tematy dyskutować z wierzącymi...

>zjawiska NIEWYJAŚNIALNE przez naukę
ja tylko proponuję dodać tam 'jeszcze'
I chciałem pokazać że te 'mistyczne' zjawiska miewają w sobie ziarenko prawdy...
i pewnie z czasem przejdą do kategorii NAUKA
pozdrawiam
szpilowyhajama (89 punktów)
(zablokowany)
>Wszechświata nie można nazwać bogiem, bo bóg obejmuje (powinien przynajmniej) "to wszystko" ŚWIADOMIE.
>Natomiast zjawiska nadprzyrodzone są to zjawiska NIEWYJAŚNIALNE przez naukę, posiadające jedynie wyjaśnienie mistyczne. Racjonalista neguje istnienie zjawisk tej klasy. Twierdzi, że cała rzeczywistość jest wyjaśnialna, natomiast rzeczy nieznane podlegają badaniom i mogą zostać poznane w przyszłości.
>Natomiast ateista jedynie przeczy istnieniu osobowego boga (jednego ze zjawisk mistycznych).

Szanowny Olikm świadomość jest przed myślą czy przed umysłem.Wszechświat jest przed umysłem czy pomiędzy umysłem a myślami? Pozdrowienie z Lublina
12-11-2007 15:35 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Wszechświata nie można nazwać bogiem, bo bóg obejmuje (powinien przynajmniej) "to wszystko" ŚWIADOMIE.
>Natomiast zjawiska nadprzyrodzone są to zjawiska NIEWYJAŚNIALNE przez naukę, posiadające jedynie wyjaśnienie mistyczne. Racjonalista neguje istnienie zjawisk tej klasy. Twierdzi, że cała rzeczywistość jest wyjaśnialna, natomiast rzeczy nieznane podlegają badaniom i mogą zostać poznane w przyszłości.
>Natomiast ateista jedynie przeczy istnieniu osobowego boga (jednego ze zjawisk mistycznych).

Absolutna bzdura.
Po pierwsze, stwierdzenie, że racjonalista to taki ateista tylko "bardziej" może na Ciebie ściągnąć gromy ze strony wierzących racjonalistów.

Ateizm nie polega na zaprzeczaniu istnienia boga osobowego.
Ateizm polega na uwolnieniu sie od bóstw i mocy nadprzyrodzonych, na braku potrzeby ich istnienia i braku wiary w nie.
Na stwierdzeniu, głębokim przekonaniu, że jestem tu i teraz, sam za siebie odpowiadam, ponoszę konsekwencje za moje czyny na tym świecie, bo innego nie ma, nikt mnie nie osądzi poza mną samym i ludźmi takimi jak ja.

Wyraźne zaprzeczenie istnieniu boga jest zaledwie reakcją na wciskanie tegoż jako wyjaśnienia rzeczy, których ludzie nie rozumieją (często chodzi o niezrozumienie u konkretnego osobnika, nie o fakt, że nauka na coś nie znalazła jeszcze wyjaśnienia) lub jako niepodważalnego argumentu jakiejś tezy.
To drugie spotyka się najczęściej.
Jeżeli ktoś każe mi coś robić lub na coś nie pozwala, za jedyny argument mając "bo tak napisane w piśmie a ono jest słowem boga" to moją odpowiedzią będzie negacją istnienia boga.
Odpowiem "ale ja nie wierze w boga, poproszę inny zestaw argumentów".
Ileż to razy innych argumentów nie ma. A wtedy ja z miejsca jestem "wojująca ateistką" i jestem "agresywna" i obrażam uczucia itp itd. Bo dobry ateista to milczący ateista.
Obrona przez religijnym molestowaniem to już wojna z bogiem (z jakim bogiem??? ja widzę tylko zaślepionych ludzi)

W społeczeństwie ateistycznym nie mówiłoby się o nieistnieniu takiego czy innego boga, nie szukało argumentów za niemożnością istnienia takiej czy innej istoty nadprzyrodzonej, to byłaby rzecz oczywista.
Nie wspominałoby się o bogu w ogóle, chyba że jak o czymś w rodzaju folkloru lub bajki, jak mówi sie o krasnoludkach, elfach, wampirach itp - wiadomo, że nikt w to nie wierzy, nie ma potrzeby powtarzania, że ich nie ma, a kto wierzy jest traktowany jak nieszkodliwy wariat pod warunkiem, że nie usiłuje ogniem i mieczem nawracać innych i swoich przestępstw przeciwko innym ludziom nie usprawiedliwia wolą istoty nadprzyrodzonej.

Sprowadzać ateizm do prostej negacji najłatwiej, nie trzeba się wtedy za wiele zastanawiać. Dlatego tak lubią to uproszczenie ludzie religijni. Czarne i białe i świat jest prosty.

"Wizards don't believe in gods in the same way that most people
don't find it necessary to believe in, say, tables."
Terry Pratchett "Reaper Man"
Jarek Duda (1185 punktów)
>Na stwierdzeniu, głębokim przekonaniu, że jestem tu i teraz, sam za siebie odpowiadam, ponoszę konsekwencje za moje czyny na tym świecie, bo innego nie ma, nikt mnie nie osądzi poza mną samym i ludźmi takimi jak ja.
Ale to akurat jest przecież w porządku - daje im dodatkowe motywacje, sens...
Problem jest z wieloma innymi botakami sterowanymi przez ludzi.
I walczyć chcemy tylko z tym fanatycznym, narzucającym, pozbawiającym wolności myślenia aspektem wiary...
Nie chcemy nawracać, tylko osłabiać fanatyzm, podatność na manipulację, uczyć myślenia, tolerancji...

>Odpowiem "ale ja nie wierze w boga, poproszę inny zestaw argumentów".
I jakie są owoce takiej rozmowy?
A teraz pomyśl że przyjęłabyś klasyfikację świata jako istoty, zapytała czy wierzący w inne religie wierzą w jakieś majaki, zasugerowałą że może ta Twoja istota to ten sam Bóg, tylko kwestia na jakim poziomie metaforyczności odbieramy święte księgi ... i teraz należy wspólnie się zastanowić, jak należy obiektywnie szukać obrazu Boga-świata... i dlaczego należy być ostrożnym przy bezmyślnym słuchaniu autorytetów, objawień które przecież równie dobrze mogłyby pochodzić od tego ich całego supercwanego szatana...
Nie uważasz że taka rozmowa mogłaby trochę więcej dać?
I wcale nie odbierając mu Boga!
pozdrawiam
15-11-2007 23:19 
 Ocena 3 na 3
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
>Absolutna bzdura.
Tak Maddy, też cię bardzo szanuję.

Racjonalizm jest światopoglądem, natomiast ateizm tylko jego składnikiem (poglądem na istnienie boga i jego konsekwencjami). Co więcej ateizm może być składnikiem wielu śwwiatopglądów (jak chociażby komunizmu).
A żeby ci to uprościć. Ateizm mówi czego nie ma (boga), nie odpowiada natomiast na pytanie co jest.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365