Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego Michelson nie wykrył eteru?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
21-11-2007 16:02smelig (435 punktów)Dlaczego Michelson nie wykrył eteru?
Ocena 1 na 1
W hipotezie eteru istnieje z założenia stały i nieruchomy układ odniesienia względem którego poruszają się wszystkie układy, również światło, które ma w nim stałą prędkość jak np. dźwięk w powietrzu. Dlaczego w interpretacji eksperymentu MM nie uwzględniono wstępnej dylatacji Ziemi wynikającej właśnie z jej ruchu w eterze? Czas w prostopadłych do siebie kierunkach nie płynie wówczas jednakowo i stąd myląca zmierzona jednakowa prędkość światła. Gdy się to uwzględni okaże się, że eksperyment MM nie zaprzecza istnieniu eteru a wręcz go potwierdza.

smelig.republika.pl/5D/MICHEL.htm

Problem polega na tym, że nie skonstruowano jeszcze zegara, który odmierzałby czas wzdłuż kierunku ruchu niezależnie od czasu upływającego poprzecznie.
Czy ktoś ma pomysł na konstrukcję takiego zegara? Np. kwarcowy z dwoma kryształkami drgającymi poprzecznie?

----------------------------------------
Przeciętne umysły zwykle odrzucają to, czego nie mogą pojąć.
- La Rochefoucauld


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marian (5438 punktów)

   Szczególna teoria względności została wyprowadzona przy założeniu, że obserwatorzy poruszający się względem siebie ze stałą prędkością doświadczają identycznych praw przyrody – w szczególności dotyczy to również równań Maxwella, w których prędkość światła jest stała. Zatem nie mógł Ci wyjść inny wynik (chyba, że byś coś namieszał); wprowadzając dylatację czasu (która jest przecież rezultatem teorii względności), niejawnie zakładasz stałość prędkości światła.

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
21-11-2007 20:12 
 Ocena 1 na 1
smelig (435 punktów)
>Wprowadzając dylatację czasu (która jest przecież rezultatem teorii względności), niejawnie zakładasz stałość prędkości światła.
Dylatacja czasu wynika z geometrii trójkąta prostokątnego, która ma charakter uniwersalny, więc nie można powiedzieć, że wynika tylko z Teorii Względności.

smelig.republika.pl/5D/WSTEP.htm

Może ona występować równie dobrze przy ruchu bezwzględnym potwierdzając stałość prędkości światła w eterze jak również nieprzekraczalność prędkości światła w eterze przez obiekty materialne.

pozdrawiam

Niemożliwe oznacza tylko tyle, że jak dotąd nikt nie potrafił tego dokonać
-autor nieznany
Marian (5438 punktów)

>Założenie: trójwymiarowa przestrzeń Wszechświata porusza się w czwartym kierunku przestrzennym ze stała prędkością światła. Ruch ten odczuwamy jako upływ czasu.
   To jest równoważne stałości interwału czasowego (długość wektora w czterowymiarowej czasoprzestrzeni).
   Wprowadza się czas urojony ict jako zerową składową wektora położenia w przestrzeni Minkowskiego [ict, x, y, z]. Taki punkt położenie + czas to tzw. zdarzenie. Czterowymiarowa „odległość” między zdarzeniami to tzw. interwał:
ds = sqrt(dr2-c2dt2)
Interwał jest niezmiennikiem transformacji Lorentza, co oznacza, że nie ma znaczenia w jakim układzie odniesienia mierzymy czas i odległość, interwał będzie taki sam. Dzieląc obustronnie przez dt mamy:
ds/dt = c sqrt(v2/c2-1)
ds/dt=ic sqrt(1-v2/c2)
Jeśli teraz -ids/dt oznaczymy przez u (u jest rzeczywiste, interwał urojony), to dostajemy Twój wynik.
   Warto zauważyć, że -ids/dt, choć ma wymiar prędkości, to jednak prędkością nie jest. To po prostu interwał między zdarzeniami (w którym dt też siedzi) podzielony przez różnicę czasów.
   Chciałbym też zwrócić uwagę na pewną niekonsystencję. Ruch to zmiana drogi w czasie; zatem co oznacza, że zmiana drogi w czasie w jakimś dodatkowym wymiarze jest postrzegany, jako upływ tegoż czasu?

   Pozdrawiam.

EDIT: Namieszałem trochę; poprawiłem i chyba teraz jest dobrze.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
22-11-2007 00:31 
 Ocena 1 na 1
smelig (435 punktów)
Dobrze sobie przyswoiłeś fizykę przyjacielu, którą ci wpojono. Tylko czy ta fizyka ma coś wspólnego z rzeczywistością?
>Czterowymiarowa „odległość” między zdarzeniami to tzw. interwał:
ds = sqrt(dr2-c2dt2)

Według wzoru Minkowskiego między dwoma zdarzeniami odległymi w czasie lecz nieodległymi w przestrzeni (dr=0) upływa czas urojony podczas gdy wszyscy widzą że jest on rzeczywisty. Ten minus przy dt wynika z zasady względności. Przy nieruchomym eterze nie ma takiego dziwactwa ponieważ wszystkie interwały są rzeczywiste.
smelig.republika.pl/5D/ODLEG.htm

pozdrawiam

Bóg dał jednemu wykształcenie a drugiemu rozum
-ludowe
Marian (5438 punktów)

>Według wzoru Minkowskiego między dwoma zdarzeniami odległymi w czasie lecz nieodległymi w przestrzeni (dr=0) upływa czas urojony podczas gdy wszyscy widzą że jest on rzeczywisty.
   Czas urojony jest wymiarem przestrzennym, więc nie płynie i jest urojony, ponieważ tak sobie, dla wygody, zdefiniowano. Odległość Minkowskiego między zdarzeniami tylko czasowymi jest urojona, bo tak zdefiniowaliśmy interwał i czasoprzestrzeń. Gdyby czasoprzestrzeń wprowadzić jako [ct, ix, iy, iz] to interwał byłby rzeczywisty i nadal byłby niezmiennikiem (a czas byłby rzeczywisty).
   Urojony interwał świadczy o tym, że zdarzenia mogą był przyczynowo połączone (światło „zdąży” dotrzeć od jednego do drugiego).

   Muszę powiedzieć jedną rzecz. Wydaje mi się, że rozumiem podstawową koncepcję z pewnymi zastrzeżeniami. Nie dalej, jak pół roku temu zastanawiałem się nad podobnym problemem. Skoro „szybkość upływu czasu” zmniejsza się, gdy zwiększa się „szybkość upływu przestrzeni” (prędkość) to może po prostu każde ciało porusza się ze stałą „szybkością” przez czterowymiarową czasoprzestrzeń, tylko wektor tej „szybkości” może być różnie zorientowany w czasoprzestrzeni. Będąc w przestrzennym spoczynku, ciało porusza się z prędkością światła wzdłuż osi czasu, a poruszając się z prędkością światła w przestrzeni jego ruch zamiera w czasie. Jakoś trzeba sparametryzować ten ruch w czasoprzestrzeni (co to jest ta „szybkość upływu czasu”?); oczywistym było dla mnie wprowadzenie dodatkowego wymiaru czasowego (jakież było moje zdziwienie, kiedy parę miesięcy później przeczytałem o dwuwymiarowym „hiperczasie” w NewScientist, 13.08.07).
   Jednakże takie postawienie sprawy powoduje mnóstwo problemów. Nowy wymiar jest niemierzalny – nijak nie da się go zaobserwować. Jego wprowadzenie niczego nie upraszcza, ani nie czyni niczego bardziej zrozumiałym, wręcz komplikuje sprawę. W dodatku przekształcenie Lorentza nie jest tak naprawdę obrotem, choć zachowuje długość. Teoria jest totalnie równoważna z STW, tylko zamiast ds = inv mówi ds/dq = const (gdzie q to ten dodatkowy wymiar). Nie mówi nic nowego.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
22-11-2007 17:28 
 Ocena 1 na 1
smelig (435 punktów)

>   Czas urojony jest wymiarem przestrzennym, więc nie płynie i jest urojony, ponieważ tak sobie, dla wygody, zdefiniowano. Odległość Minkowskiego między zdarzeniami tylko czasowymi jest urojona, bo tak zdefiniowaliśmy interwał i czasoprzestrzeń.
Czas urojony nie jest żadnym wymiarem przestrzennym tylko definicją i niczym więcej urojoną sobie przez fizyków dla wygody bo im tak pasowało akurat do STW. Chyba nikt nie wie czym on naprawdę jest.
>Gdyby czasoprzestrzeń wprowadzić jako [ct, ix, iy, iz] to interwał byłby rzeczywisty i nadal byłby niezmiennikiem (a czas byłby rzeczywisty).
Wówczas przy zdarzeniach odległych w przestrzeni a nieodległych w czasie mamy nowy kłopot - przestrzeń urojoną.
>   Jednakże takie postawienie sprawy powoduje mnóstwo problemów. Nowy wymiar jest niemierzalny – nijak nie da się go zaobserwować. Jego wprowadzenie niczego nie upraszcza, ani nie czyni niczego bardziej zrozumiałym, wręcz komplikuje sprawę. W dodatku przekształcenie Lorentza nie jest tak naprawdę obrotem, choć zachowuje długość. Teoria jest totalnie równoważna z STW, tylko zamiast ds = inv mówi ds/dq = const (gdzie q to ten dodatkowy wymiar). Nie mówi nic nowego.
Wiele gorsze rzeczy można powiedzieć o TW.

pozdrawiam

Logika to sztuka myślenia i rozumowania ściśle zależna od niedostatków ludzkiej wiedzy
-Ambrose Bierce

Marian (5438 punktów)

>Czas urojony nie jest żadnym wymiarem przestrzennym
   W tym sensie przestrzennym, że ma wymiar metra, jak każdy inny porządny wymiar przestrzenny.

>tylko definicją i niczym więcej urojoną sobie przez fizyków dla wygody bo im tak pasowało akurat do STW.
   Jak wszystko inne.

>Wówczas przy zdarzeniach odległych w przestrzeni a nieodległych w czasie mamy nowy kłopot - przestrzeń urojoną.
   Tak zdefiniowaliśmy. Nie rozumiem tego uprzedzenia w stosunku do liczb urojonych. Jak chcesz mieć rzeczywisty interwał to musisz mieć plus pod pierwiastkiem, a wtedy interwał nie jest już niezmiennikiem i nic nie mówi o możliwości przyczynowego połączenia zdarzeń.
   Czas i przestrzeń są wyraźnie różne choćby dlatego, że podróżowanie w wymiarze czasowym jest dozwolone tylko w jednym kierunku. Być może ta antysymetria istnieje właśnie dlatego, że czas jest istotnie urojony. Może się kiedyś dowiemy; warto wziąć to pod uwagę.

>Wiele gorsze rzeczy można powiedzieć o TW.
   Najwyżej tyle, że Ci się nie podoba. Jest zgodna z doświadczeniem. To, jak działa Wszechświat jest na szczęście niezależne od naszych preferencji. To najprostszy opis elektrodynamiki ciał w ruchu; wprowadzanie równoważnej teorii do niczego nie prowadzi.
   Niemniej jednak, trafiłem? Dobrze rozumiem koncepcję?

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
Osobowość
Wiesz Marianie, chyba skupiając się na fizyce, zbyt głęboko wchodzisz w matematykę i przez to zbyt daleko Twoje interpretacje FAKTÓW (także naukowych) odbiegają od rzeczywistości. To, co istnieje, istnieje zupełnie niezależnie od matematyki, chociaż ona niezwykle ułatwia nam interpretację, a nawet przewidywanie zdarzeń. Wyjdź z tych urojeń, bo nie przydasz się do niczego nawet kolegom po fachu. Nie potrzeba znać matematyki (ani żadnego opisanego wzorem prawa), żeby wiedzieć, że wszystkie one są urojone, bo wszystko co istnieje, to ewolucja materii i energii w czasie. Opierając się na tym ogólnym prawie, wszystkie inne wzory można wyprowadzić i wszystko co zechcesz policzyć (zarówno to co rzeczywiście istnieje, jak to, co istnieje jedynie w naszej wyobraźni i z rzeczywistością nie ma żadnego związku)
Marian (5438 punktów)
>Wiesz Marianie, chyba skupiając się na fizyce, zbyt głęboko wchodzisz w matematykę i przez to zbyt daleko Twoje interpretacje FAKTÓW (także naukowych) odbiegają od rzeczywistości.
   Fizyka to dla mnie przede wszystkim filozofia natury; matematyka jest tylko narzędziem – bardzo użytecznym zresztą.

>To, co istnieje, istnieje zupełnie niezależnie od matematyki, chociaż ona niezwykle ułatwia nam interpretację, a nawet przewidywanie zdarzeń.
   Zwracam uwagę, że nie mamy dostępu do tego co istnieje, a jedynie do wyników naszych eksperymentów.

>Wyjdź z tych urojeń, bo nie przydasz się do niczego nawet kolegom po fachu.
   Możesz być pewien, że zależy mi na porzuceniu swoich urojeń; nie lubię być w błędzie. Jednak najpierw muszę się przekonać, że rzeczywiście mam jakieś urojenia. Może tkwię w poznawczym dysonansie, a może nie; jednak krytyczne podejście do cudzych poglądów to też dobra rzecz.

>Nie potrzeba znać matematyki (ani żadnego opisanego wzorem prawa), żeby wiedzieć, że wszystkie one są urojone, bo wszystko co istnieje, to ewolucja materii i energii w czasie.
   Nie wiesz tego. Może istnieje coś więcej? A może coś mniej, a energia i materia są przejawem jakichś topologicznych stopni swobody na przykład? A może coś jeszcze innego? W nauce nie ma absolutnych pewników.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
Osobowość
>   Fizyka to dla mnie przede wszystkim filozofia natury; matematyka jest tylko narzędziem – bardzo użytecznym zresztą.
Właśnie odnoszę wrażenie, że nie za bardzo, bo jedyna filozofia natury, to upływający czas oraz ewolucja energii i materii w czasie. To to wszystko, co obowiązuje zarówno w mikro jak makro świeci, a do poznania tego (zrozumienia) nie potrzeba żadnych matematycznych wzorów. Wystarczą oczy, uszy, głowa oraz wspomagające badacza przyrządy. Matematyka służy do opisywania wyników doświadczeń, a nie doświadczania. To narzędzie bardzo użyteczne, ale bardzo zależy do czego się go używa. To jak z każdym narzędziem. Noża można użyć zarówno do krojenia chleba jak zarżnięcia sąsiada lub skaleczenia się w rękę. Z matematyką jest dokładnie tak samo.
>   Zwracam uwagę, że nie mamy dostępu do tego co istnieje, a jedynie do wyników naszych eksperymentów.
Zadaniem naukowców jest prowadzenie badań, a nie eksperymentów. MACIE dostęp do tego co istnieje, a jeśli nie macie, to od tego są wspomagający Was inżynierowie, żebyście ten dostęp uzyskali. Nie prześcigaj inżynierów w ich robocie, tylko składaj zamówienia. Tylko nie na mierzenie czegoś co da się obliczyć, ale nie da zmierzyć (np. dylatację czasu).
>   Możesz być pewien, że zależy mi na porzuceniu swoich urojeń;
I jestem, bo nie mam zwyczaju robić NICZEGO bez celu, a gadanie z kimś kto upiera się przy urojeniach jest nie tylko bezcelowe, ale także bezsensowne.
>Jednak najpierw muszę się przekonać, że rzeczywiście mam jakieś urojenia.
No pewnie. Jeszcze by tego brakowało, żebyś był czyimkolwiek narzędziem.
>jednak krytyczne podejście do cudzych poglądów to też dobra rzecz.
To jedyna słuszna postawa naukowca. Krytycyzm zarówno wobec własnych jak cudzych poglądów, bo nie poglądy w nauce się liczą, ale prawda.
>   Nie wiesz tego. Może istnieje coś więcej?
No to szukaj tego czegoś, byle w fizyce, a nie matematyce, która jak wiadomo jest nauką abstrakcyjną, a podobnie jak technika, wspomaga każdy rodzaj ludzkiej działalności (matematyka wspomagać może naukowy bełkot, a technika zbrodnie). Zastanów sie najpierw nad "nieskończoną" prędkością światła w odniesieniu do średnich odległości (jest naprawdę nieskończona), potem nad jego żółwim tempem w odniesieniu do historii Wszechświata (czyli czasoprzestrzni). Pomyśl też co w tej historii istniało, a co nie. I co znaliśmy, a czego nie znaliśmy. Gdy pojmiesz filozofię systemów (zawsze była taka sama w odniesieniu do wszystkiego) możesz spokojnie wracać do świata mikro i obowiązujących w nim matematycznych wzorów.
> W nauce nie ma absolutnych pewników.
Upewnij się czy to prawda, bo moim zdaniem zawsze były takie same. Tyle że zawsze je nadinterpretowywano (skoro naukowcy zajmują się geometrią płaską, znaczy Ziemia jest płaska, skoro robią model ruchu ciał niebieskich wokół Ziemi, znaczy Ziemia jest centrum Wszechświata itd.)
>
A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper

Nie tylko "rationalist", także naukowiec i filozof. Każdy z nich to ktoś, kto woli uczyć SIĘ, niż uczyć i pouczać innych.
Pozdrawiam.
Marian (5438 punktów)

   Cieszę się, że chociaż trochę się zgadzamy.
   Nie sądzę jednak, żeby możliwe było zajmowanie się poważnie nauką bez matematyki. Nie zawężajmy tutaj pojęcia matematyki; nie chodzi oczywiście tylko o rachunek symboliczny, ale o pewien sposób myślenia – ścisły i logiczny łańcuch implikacji od obserwacji do pewnych sformalizowanych wniosków.
   Wydaje mi się również, że zostałem niezrozumiany. Kiedy mówię, że nie mamy dostępu do tego, co istnieje, mam na myśli pewną obiektywną rzeczywistość. Samo pojęcie istnienia jest dość mgliste: jeśli mówię, że elektron istnieje, to czy istnieje w taki sam sposób, jak na przykład podzielnik liczby 15? To co możemy zrobić, to zaprojektować eksperyment, w którym zmierzymy jak jakiś układ reaguje na jakiś czynnik. Może to nam dać jakiś wgląd w rzeczywistość, aczkolwiek pewne argumenty wskazują na to, że obiektywna rzeczywistość w ogóle nie istnieje (jakkolwiek dziwacznie i nieintuicyjnie mogłoby to zabrzmieć).
   Powiedzmy tak: chcemy zmierzyć energię cząstki. Budujemy odpowiedni przyrząd, wychodzi nam jakaś wartość, powiedzmy 1eV. Jednakże nie możemy nic powiedzieć na temat energii cząstki przed pomiarem, ani po pomiarze; być może cząstka „zdecydowała się” w momencie pomiaru. Z takimi fundamentalnymi pytaniami trzeba sobie radzić. Fakt, że sam fakt mierzenia zaburza układ jest tu bardzo istotny. Nie możemy powiedzieć, że cząstka kiedykolwiek miała energię 1eV; możemy powiedzieć, że taki był wynik pomiaru. To dwa różne stwierdzenia.
   Być może brzmi to trochę jak jakieś mambo-jumbo, bo ludzie są ogólnie przyzwyczajeni do myśli, że jakaś tam rzeczywistość istnieje. Mamy dostęp tylko do wyników eksperymentów i jeśli ktoś mówi, że wyniki pomiaru są rzeczywistymi własnościami obiektów istniejących niezależnie od aktu pomiaru to po prostu twierdzi, że ma dostęp do wiedzy, która nie jest oparta na empirycznych dowodach.

>Nie tylko "rationalist", także naukowiec i filozof. Każdy z nich to ktoś, kto woli uczyć SIĘ, niż uczyć i pouczać innych.
   Bycie naukowcem, czy filozofem nie wyklucza bycia racjonalistą.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
Osobowość
>   Cieszę się, że chociaż trochę się zgadzamy.
Zdziwisz się, ale zgadzamy się nie trochę, ale w 100%, chociaż ja mam tylko mgliste pojecie o tym co Ty robisz, a Ty jeszcze bardziej mgliste o tym, co robię ja. Każdy robi swoje, bo na tym polega rozwój (i wszelka ewolucja).
>   Nie sądzę jednak, żeby możliwe było zajmowanie się poważnie nauką bez matematyki.
To w ogóle nie jest możliwe. Chodzi o to, żeby jej nie nadużywać (nie tworzyć z jej użyciem abstrakcyjnych światów).
>   Wydaje mi się również, że zostałem niezrozumiany.
Rozumiem Cię. To co piszę, to tylko obawy i ostrzeżenia, do których mam podstawy. Jeśli są zbędne, to tym lepiej.
> aczkolwiek pewne argumenty wskazują na to, że obiektywna rzeczywistość w ogóle nie istnieje (jakkolwiek dziwacznie i nieintuicyjnie mogłoby to zabrzmieć).
To właśnie te argumenty nie istnieją. Badając świat mikro, nigdy nie badasz tego samego, bo w tym układzie między jednym badaniem a drugim upływają "tysiąclecia" i zupełnie inne zakłócenia wpływają na wszystkie pomiary.
> Nie możemy powiedzieć, że cząstka kiedykolwiek miała energię 1eV; możemy powiedzieć, że taki był wynik pomiaru. To dwa różne stwierdzenia.
A ona przed pomiarem miała energię jaką miała przed, a pomiar tę energię zmienił w taką, jaką miała po. Bez wprowadzania w układ nadmiernych zakłóceń możemy sobie badać układy planetarne, ale nie mikrocząstki.
>   Być może brzmi to trochę jak jakieś mambo-jumbo, bo ludzie są ogólnie przyzwyczajeni do myśli, że jakaś tam rzeczywistość istnieje.
Gdyby nie istniała, nie miałbyś czego badać. A masz do zbadania nieskończenie wiele w kierunku zarówno największego (kosmosu) jak najmniejszego (mikrokosmosu).
>Mamy dostęp tylko do wyników eksperymentów i jeśli ktoś mówi, że wyniki pomiaru są rzeczywistymi własnościami obiektów istniejących niezależnie od aktu pomiaru to po prostu twierdzi, że ma dostęp do wiedzy, która nie jest oparta na empirycznych dowodach.
Bo mamy taki dostęp (i Ty i ja). Ten dostęp, to rozumienie, że jedyne co nie istnieje to bezruch (brak zmian czyli ewolucji).
>   Bycie naukowcem, czy filozofem nie wyklucza bycia racjonalistą.
Jeszcze by tego brakowało. Nie wyklucza także bycia człowiekiem, ssakiem, organizmem żywym i materią. Wyklucza tylko modlenie się do naukowców i odprawianie ceremonii ku ich czci.
Pozdrawiam.
LeonMamon
Naukowcom lepiej nie ufać. Szczególnie takim, którzy mają dużo cierpliwości.
Osobowość
>Naukowcom lepiej nie ufać. Szczególnie takim, którzy mają dużo cierpliwości.
Sobie, też lepiej nie do końca. W czym jak w czym, ale w sprawdzaniu samego siebie dobrze mieć cierpliwość niemal nieskończoną.
23-11-2007 15:42 
 Ocena 1 na 1
smelig (435 punktów)
>Nie rozumiem tego uprzedzenia w stosunku do liczb urojonych.
Ponieważ są brzydkie i niezrozumiałe. W Naturze nigdzie nie spotyka się przyprostokątnej jako sumy geometrycznej z dwóch pozostałych boków trójkąta prostokątnego.

>Jak chcesz mieć rzeczywisty interwał to musisz mieć plus pod pierwiastkiem, a wtedy interwał nie jest już niezmiennikiem i nic nie mówi o możliwości przyczynowego połączenia zdarzeń.
Interwał powinien być tym, co się za niego uważa czyli rzeczywistą odległością między zdarzeniami. Możliwość przyczynowego połączenia zdarzeń policzy wtedy nawet pierszoklasista.

>   Czas i przestrzeń są wyraźnie różne choćby dlatego, że podróżowanie w wymiarze czasowym jest dozwolone tylko w jednym kierunku. Być może ta antysymetria istnieje właśnie dlatego, że czas jest istotnie urojony. Może się kiedyś dowiemy; warto wziąć to pod uwagę.
Na poziomie kwantowym Natura nie wyróżnia kierunku upływu czasu. Podobnie antycząstki tworzą się równie często jak cząstki. Jak myślisz, gdzie może być antymateria a czas płynąć w drugą stronę. Są piękniejsze i prostsze wytłumaczenia niż jakiś czas urojony.
smelig.republika.pl/kto.htm

>>Wiele gorsze rzeczy można powiedzieć o TW.

>   Najwyżej tyle, że Ci się nie podoba. Jest zgodna z doświadczeniem. To, jak działa Wszechświat jest na szczęście niezależne od naszych preferencji. To najprostszy opis elektrodynamiki ciał w ruchu; wprowadzanie równoważnej teorii do niczego nie prowadzi.
Przecież już trzeci wątek wprowadziłem aby wykazać, że STW jest niespójna i sprzeczna wewnętrznie. Jeśli tej niespójności nie widzisz to trudno. Może nie chcesz zobaczyć, bo tak Ci wygodnie? W STW potwierdzona doświadczalnie jest tylko dylatacja czasu i nic więcej ale ona nie wynika tylko z STW. Poza tym w przestrzeni bezwzględnej znikają wszystkie paradoksy z STW.

pozdrawiam

przekonania są niebezpieczniejszym wrogiem prawdy niż kłamstwa.
-Friedrich Nietzsche
Marian (5438 punktów)
>>Nie rozumiem tego uprzedzenia w stosunku do liczb urojonych.
>Ponieważ są brzydkie i niezrozumiałe.
   Bez przesadyzmów. Są bardzo pomocne i wygodne. Niektórzy przy analizie układów dwuwymiarowych lubią wprowadzić sobie położenie jako liczbę zespoloną z=x+iy. W ten sposób mamy tylko jedną współrzędną położeniową, zamiast dwóch. Ale czy to oznacza, że współrzędna y jest urojona? Ależ skąd. To tylko wygodny zapis.

>W Naturze nigdzie nie spotyka się przyprostokątnej jako sumy geometrycznej z dwóch pozostałych boków trójkąta prostokątnego.
   W naturze nie spotka się nigdy także liczby niewymiernej. Wszystko co można zmierzyć i policzyć, można opisać liczbą całkowitą, najwyżej ułamkiem. Ale arytmetyka liczb wymiernych nie jest taka prosta z uwagi na dużo „dziur”. Dlatego wygodnie jest liczby wymierne „przybliżyć” liczbami rzeczywistymi, których notabene jest znacznie więcej, niż wymiernych. Nieskończenie razy więcej. Między dowolnymi dwoma liczbami wymiernymi istnieje co najmniej jedna liczba niewymierna; liczby wymierne są nieprzeliczalne. Co to za liczby, które nie są przeliczalne? Niemniej jednak używamy ich, bo są wygodne. Używamy liczb zespolonych z tego samego powodu.

>Interwał powinien być tym, co się za niego uważa czyli rzeczywistą odległością między zdarzeniami.
   Interwał czasem jest rzeczywisty, ale nikt go chyba nie uważa za rzeczywistą odległość. De facto to nawet nie za bardzo odległość; nie spełnia nierówności trójkąta (nierówności w ogóle nie są zdefiniowane na liczbach zespolonych) i zerem może być niekoniecznie tylko wtedy, gdy dr=dt=0.

>Możliwość przyczynowego połączenia zdarzeń policzy wtedy nawet pierszoklasista.
   Jak to zrobi? Policzy kwadrat interwału właśnie (nawet pierwiastka nie będzie wyciągał) i zbada znak; pewnie wpadnie na to nawet jak mu nie powiesz nic o interwale. Zresztą nie jest to żadną niespodzianką. Cała STW jest trywialnie prosta. Nie ma przecież żadnej skomplikowanej matematyki. Wyprowadzenia są na poziomie może gimnazjum (jeżeli nic nie będziemy mówili o liczbach zespolonych i równaniach Maxwella).

>Na poziomie kwantowym Natura nie wyróżnia kierunku upływu czasu.
   Nie można być tego pewnym. Warto zauważyć, że jeszcze nikomu nie udało się właściwie wprowadzić czasu do równań mechaniki kwantowej i stąd właśnie wynikają trudności z unifikacją mechaniki kwantowej z teorią względności. W mechanice kwantowej czas jest parametrem i nie ma swojego operatora.
   Co do artykułu (tak przy okazji: lepiej by się to czytało, gdyby było w HTMLu; przezroczysty gif to chyba nie najszczęśliwszy pomysł), najpierw jedna rzecz, która mi się rzuciła w oczy:
Cytat:
Każdemu rodzajowi cząstek materialnych występujących w przyrodzie odpowiada cząstka o własnościach przeciwnych. Antycząstka to taki antybliźniak cząstki. Ma taką samą masę spoczynkową, odwrotny znak ładunku elektrycznego i przeciwny spin.
Oczywiście, jeśli tworzy się para cząstka-antycząstka to zasady zachowania wymagają, aby miały przeciwne spiny, ale nie oznacza to, że np. cząstki mają spin w górę, a antycząstki w dół. Zarówno cząstki, jak i antycząski mogą mieć spin dowolnie zorientowany. Taki szczegół.
   Istnienie większej ilości materii niż antymaterii nie tłumaczy asymetrii biegu czasu. Sądzę, że może być raczej odwrotnie. Powszechność zwykłej materii może być wynikiem asymetrii biegu czasu. Poza tym nie jest do końca jasne, czy rzeczywiście materii jest więcej niż antymaterii. Antymateria posiada identyczne właściwości co zwykła materia. Antyatom wodoru ma identyczne spektrum jak zwykły. We Wszechświecie mogą istnieć całe gwiazdy i galaktyki złożone z antymaterii, które są po prostu nieodróżnialne od zwykłych.

>Przecież już trzeci wątek wprowadziłem aby wykazać, że STW jest niespójna i sprzeczna wewnętrznie.
   Chyba każdy z nich czytałem i wydawało mi się, że rozwiałem wszystkie wątpliwości.

>Jeśli tej niespójności nie widzisz to trudno. Może nie chcesz zobaczyć, bo tak Ci wygodnie?
   STW jest banalnie prosta. Nie ma tu nic do dopowiedzenia po prostu. Jest tak prosta, że nie ma za bardzo nawet jak być niespójna. Kiedy byłem młody, sam powtórzyłem wszystkie rachunki; od tego czasu widziałem ją wyprowadzaną na kilka różnych sposobów. Koleżanka na jednym ze swoich seminariów wykazała nawet niezmienniczość równań Maxwella względem transformacji Lorentza i jej brak w przypadku transformacji Galileusza. Mnie przekonała.

>Poza tym w przestrzeni bezwzględnej znikają wszystkie paradoksy z STW.
   Każdy tzw. paradoks STW, który znam okazuje się tak na prawdę nie być paradoksem. Nazywane są one tak bardziej z historycznych względów, podobnie jak paradoks EPR, który paradoksem także nie jest. Słynny paradoks bliźniąt – tak często przywoływany – okazuje się mieć nie wiele wspólnego z STW. Paradoks jednoczesności okazuje się być po prostu dość niecodziennym faktem, sprzecznym z naszą tendencyjną intuicją. Podobnie inne.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
24-11-2007 16:21 
 Ocena 2 na 2
smelig (435 punktów)

>>Poza tym w przestrzeni bezwzględnej znikają wszystkie paradoksy z STW.
>   Każdy tzw. paradoks STW, który znam okazuje się tak na prawdę nie być paradoksem. Nazywane są one tak bardziej z historycznych względów, podobnie jak paradoks EPR, który paradoksem także nie jest. Słynny paradoks bliźniąt – tak często przywoływany – okazuje się mieć nie wiele wspólnego z STW. Paradoks jednoczesności okazuje się być po prostu dość niecodziennym faktem, sprzecznym z naszą tendencyjną intuicją. Podobnie inne.

Niepotrzebnie się tyle rozpisujesz. Ja to wszystko znam doskonale a przypuszczam, że innych po prostu nudzi. Rozumię, że jesteś bardzo przywiązany do Świętej Teorii i niemożność zauważenia oczywistego fałszu w jakiś sposób Cię usprawiedliwia. Mój osobisty pogląd jest taki, że ten kto naprawdę rozumie Teorię Względności ten widzi jej przekłamania i naciąganie faktów, wręcz mataczenie. I tak dzięki, że nie nazwałeś mnie heretykiem podnoszącym świętokradczą rękę na Jedynie Słuszną Teorię co mi się już zdarzało.
Zyczę powodzenia w karierze naukowej ale kiedyś po zdaniu egzaminów spróbuj tak sam dla siebie zastanowić się czy takie bezkrytyczne podejście do naukowych dogmatów jest godne prawdziwego poszukiwacza prawdy.

pozdrawiam

Fanatyk to ten, co nie umie zmienić zdania i nie chce zmienić tematu.
-Winston Churchil

Marian (5438 punktów)

   Nie chcę zabrzmieć niegrzecznie, ale Twoje zarzuty są dla mnie dość zabawne. Jeśli ktoś nie przyjmuje Twojego punktu widzenia, to niekoniecznie dlatego, że ma ciasny umysł. Czy chociaż przez chwilę przez Twój umysł przeszła myśl, że być może po prostu byłeś nieprzekonujący?
   Nie uważam żadnej teorii za „świętą”. Nie wiem skąd wyciągnąłeś tak dziwaczne wnioski. W fizyce nie ma żadnych świętych teorii, nie ma nic absolutnie pewnego. Nauka to proces. Starsze teorie są zastępowane przez nowe, lepsze, ogólniejsze, opisujące większe spektrum zjawisk. Dobra teoria zawsze wypłynie na wierzch, bo dobra teoria to taka, która ma za sobą empiryczne dowody. Twoja po prostu taka nie jest. Jak pokazałem, jest równoważna z STW, więc jest to kwestia interpretacyjna.
   Może się mylę i „coś jest na rzeczy”, ale nic takiego nie pokazałeś. Jeśli dobrze sobie przypominam trzy wątki, które rozpocząłeś, w żadnym nie pokazałeś wewnętrznej sprzeczności STW. Twoje twierdzenie, że
>ten kto naprawdę rozumie Teorię Względności ten widzi jej przekłamania i naciąganie faktów, wręcz mataczenie
jest ogólnikiem, który nie poparłeś żadną argumentacją.
   STW nie jest doskonała i zdaję sobie z tego sprawę. Sądzę, że „doubly special relativity” może być dobrym strzałem. Mam ambicję na coś więcej, niż polerowanie soczewek, więc staram się trzymać otwarty umysł.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
LeonMamon
Sama rozkosz czytać polemikę umysłu krytycznego z bezkrytycznym
26-11-2007 16:02 
 Ocena 1 na 1
smelig (435 punktów)
>Dobra teoria zawsze wypłynie na wierzch, bo dobra teoria to taka, która ma za sobą empiryczne dowody. Twoja po prostu taka nie jest. Jak pokazałem, jest równoważna z STW, więc jest to kwestia interpretacyjna.
Właściwie to ja jeszcze nic nie napisałem o (jak to nazwałeś mojej) teorii więc nie masz żadnych podstaw do oceny.
>   Może się mylę i „coś jest na rzeczy”, ale nic takiego nie pokazałeś. Jeśli dobrze sobie przypominam trzy wątki, które rozpocząłeś, w żadnym nie pokazałeś wewnętrznej sprzeczności STW.
To Ci przypomnę. W wątku 'Szczególna TW. Paradoks czy psudoparadoks?' skończyło się na tym że napisałem:
>>Rozumiem. Bliźniak B po wylądowaniu zmierzy odległość Ziemi od siebie 2,4 roku świetlnego a nie 4 lata świetlne jak ja do tej pory naiwnie myślałem. W ten sposób spójność STW zostanie uratowana.
>>dzięki
A Ty nie zaprotestowałeś. Czy jesteś naprawdę przekonany o tym, że droga od A do B wyniesie 4 l.św. a droga od B do A wyniesie 2,4 l.św.? Przypominam, że obaj mierzą drogę po wylądowaniu bliźniaka B. Możesz to potwierdzić?

pozdrawiam

W uprawianiu nauki najbardziej przeszkadza mi moje wykształcenie.
-Albert Einstein
Osobowość
>A Ty nie zaprotestowałeś. Czy jesteś naprawdę przekonany o tym, że droga od A do B wyniesie 4 l.św. a droga od B do A wyniesie 2,4 l.św.?
Takiego zdania są wyłącznie ci, którzy nie rozumieją teorii względności, w związku z czym mierzą czas na sztuki, a atomy na kilometry. Który z Was to robi?
Pozdrawiam
Marian (5438 punktów)

   Faktycznie, akurat tego nie skomentowałem, jednak kluczową była moja uwaga, że prędkość chwilowa bliźniaka B nigdy nie była większa od prędkości światła, co jest w zgodzie z STW. „Paradoks” wynika z Twojego błędnego rozumienia STW i odrzucenia przez Ciebie skrócenia Lorentza. Jeśli chcesz dowieść niespójności STW jako takiej, musisz ją wziąć pod lupę z całym dobrodziejstwem inwentarza. To oczywiste, że STW bez skrócenia Lorentza jest niespójna, bo jest niekompletna – o tym nie trzeba nikomu przypominać.
   Po wylądowaniu oczywiście, że bliźniak B zmierzy odległość 4lś. Temu nie zaprzeczam.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
radek (767 punktów)
Interesuje mnie tu jedna kwestia.
STW zaklada nieistnienie eteru. Jak to sie ma do teori wielkiego wybuchu?
Zakladam moze omylnie ze wybuch nastapil i rozpoczal tworzenie 3 wymiarowej czasoprzestrzeni.
Czy mozna by bylo uznac "miejce wybuchu" eterem. Istnieje przeciez promieniowanie reliktowe tla, ktore jest nastepstwem tego wybuchu. Przestrzen, a w niej materia, energia zwykla i czarna zaczela sie rozchodzic w 3 kierunkach przestrzennych i jednym czasowym.
Marian (5438 punktów)
>Interesuje mnie tu jedna kwestia.
>STW zaklada nieistnienie eteru.
   Właściwie to nie zakłada, ale czyni ideę eteru zbędną.

>Jak to sie ma do teori wielkiego wybuchu?
   To bardzo dobre pytanie. Otóż teoria wielkiego wybuchu mówi, że rozszerza się sama przestrzeń. Nie jest tak, że po prostu w statycznej przestrzeni, w określonym miejscu nastąpił wybuch.
   Mówiąc obrazowo: zredukujmy na chwilę liczbę wymiarów przestrzennych do dwóch i załóżmy, że owy dwuwymiarowy Wszechświat ma kształt sfery (to nie musi być sfera, ale dla ustalenia uwagi – załóżmy); w takiej konfiguracji wielki wybuch i ekspansję Wszechświata można sobie wyobrazić jako zwiększanie promienia tej sfery. Widać zatem, że na powierzchni sfery nie ma żadnego wyróżnionego punktu; nic na kształt epicentrum wybuchu.
   Jest to przy okazji odpowiedź na pytanie dlaczego, mimo że wiek Wszechświata wynosi ok. 13.7 mld lat, to jego promień jest większy niż 13.7 lś (niektóre z szacunków oceniają dolną granicę średnicy Wszechświata na 78 mld lś – gdyby Wszechświat był mniejszy, światło mogłoby obiec go dookoła i obserwowano by podwójne obrazy odległych obiektów).

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
Osobowość
>   Mówiąc obrazowo: zredukujmy na chwilę liczbę wymiarów przestrzennych do dwóch
Twój obrazek niezupełnie jest taki, bo rozszerza się nie Wszechświat (nieskończony), ale nasza wiedza o nim i to co w nim dostrzegamy. A dotyczy to nie dwóch lub trzech wymiarów, ale czterech (na Ziemi z najdrobniejszymi szczegółami, czyli nieskończoną liczbą dodatkowych wymiarów)
Pozdrawiam
29-11-2007 00:23 
 Ocena 1 na 1
smelig (435 punktów)
>„Paradoks” wynika z Twojego błędnego rozumienia STW i odrzucenia przez Ciebie skrócenia Lorentza. Jeśli chcesz dowieść niespójności STW jako takiej, musisz ją wziąć pod lupę z całym dobrodziejstwem inwentarza.
Napisz nam tutaj drogi Marianie jak to jest? Skrócenia Lorentza przecież jeszcze nikt nigdy i nigdzie nie zaobserwował ani tym bardziej Ty, więc skąd u Ciebie takie przywiązanie do niego. Czyżby przyczyną Twej wiary była liczba współwyznawców? Ale to jest tajemnica każdej wiary. Skoro miliony w coś wierzą i do tego tak długo, więc to musi być prawda.
Masz tu rzadką i niepowtarzalną okazję przekonać się, że skrócenie Lorentza jest mitem i sztucznie podtrzymywaną bujdą już nie wspomnę w czyim interesie.
Zastanów się Kolego co jest ważniejsze: z sufitu wzięte założenie czy też zaprzeczające mu realne wskazania przyrządów. A może zaprzeczysz, że odległość podzielona przez czas jej pokonania jest średnią prędkością?
Cała STW opiera się na pewnym tricku: Jeśli A większe od B to B większe od A. Trick polega na tym, że nie wolno A postawić obok B i porównać bo wtedy ujawniła by się cała prawda, że dylatacji czasu nie da się w żaden sposób pogodzić z zasadą względności. W ten sposób fałszywa teoria może przetrwać dziesiątki lat.
STW bez skrócenia Lorentza jest niespójna i to jest nie tyle moje błędne rozumienie STW lecz Twoje jak najbardziej prawidłowe.

pozdrawiam

Nie wystarczy bystry umysł, trzeba jeszcze umieć z niego korzystać
-Rene Descartes
Marian (5438 punktów)

   Nie wiem ile jeszcze razy będę powtarzał, że sam prześledziłem rachunki prowadzące do transformacji Lorentza i nie znalazłem w nich żadnego błędu. Wiem też, że równania Maxwella są inwariantne względem tychże transformacji. Jednocześnie skrócenie Lorentza wynika wprost z transformacji Lorentza w identyczny sposób, jak dylatacja czasu.
   Podważając skrócenie Lorentza, podważasz tym samym transformacje Lorentza. Jeśli wyrzucisz jakoś skrócenie Lorentza (najprostszy sposób to zrezygnowanie z transformowania współrzędnych przestrzennych) to równania Maxwella przestaną być inwariantne względem nich.
   Potrafisz zniszczyć mój głupi przesąd i, jakże bezpodstawną, wiarę? Najprostsze byłoby wyprowadzenie z zasad prostych innych transformacji. Jak się jednak przekonałem, nie istnieją takie, przynajmniej liniowe, ale możesz spróbować. Powodzenia.

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
30-11-2007 12:52 
 Ocena 1 na 1
smelig (435 punktów)
>   Nie wiem ile jeszcze razy będę powtarzał, że sam prześledziłem rachunki prowadzące do transformacji Lorentza i nie znalazłem w nich żadnego błędu.
Ja nie neguję Twoich zdolności matematycznych ani matematycznej poprawności samej transformacji
>   Podważając skrócenie Lorentza, podważasz tym samym transformacje Lorentza.
W przestrzeni bezwzględnej transformacje Lorentza są nikomu niepotrzebne. Po co komu przechodzenie z jednego układu do drugiego kiedy istnieje tylko jeden układ uniwersalny w którym właściwie nie trzeba nic liczyć. Wystarczy najprostsza trygonometria, ewentualnie cyrkiel i linijka.
smelig.republika.pl/PREDK.htm
>   Potrafisz zniszczyć mój głupi przesąd i, jakże bezpodstawną, wiarę?
No już dobrze. Jeśli nie będziesz mnie prowokował tym, że TW jest taka piękna, spójna i zgodna z doświadczeniem to nie będę się czepiał.

pozdrawiam

Zważmy, że nie ma nic trudniejszego do przeprowadzenia i opanowania bardziej niepewnego i niebezpiecznego niż zainicjowanie nowego porządku rzeczy.
- Niccolo Machiavelli
Osobowość
>W przestrzeni bezwzględnej transformacje Lorentza są nikomu niepotrzebne. Po co komu przechodzenie z jednego układu do drugiego kiedy istnieje tylko jeden układ uniwersalny w którym właściwie nie trzeba nic liczyć. Wystarczy najprostsza trygonometria, ewentualnie cyrkiel i linijka.
Jeśli nie będziesz mnie prowokował tym, że TW jest taka piękna, spójna i zgodna z doświadczeniem to nie będę się czepiał.
Przepraszam, że znowu się wtrącę, ale moim zdaniem TW jest równie piękna i spójna tam gdzie cyrkiel i ekierka nie znajdują zastosowania (są zbyt małe lub zbyt duże), jak obydwa te przyrządy tam, gdzie zastosowanie znajdują.
Osobowość
>> A może zaprzeczysz, że odległość podzielona przez czas jej pokonania jest średnią prędkością?
To zależy jak zmierzysz czas i jak zmierzysz odległość. Oczywiście. To zależy z jaką uda Ci sie zrobić to dokładnością.
>Cała STW opiera się na pewnym tricku: Jeśli A większe od B to B większe od A. Trick polega na tym, że nie wolno A postawić obok B
Jak się da to postaw. Stąd właśnie wzięła sie teoria względności (chyba), że nie bardzo udawało się to zrobić?
>i porównać bo wtedy ujawniła by się cała prawda, że dylatacji czasu nie da się w żaden sposób pogodzić z zasadą względności.
Bo teoria względności wyłącznie z tej dylatacji się wzięła. Gdyby Einstein nie zdał sobie z niej sprawy, do dziś nie byłoby jego teorii (chyba?)
> W ten sposób fałszywa teoria może przetrwać dziesiątki lat.
Dopóki kolejny Einstein nie zda sobie sprawy z błędu myślowego lub pomiarowego poprzedniego Einsteina. Potem przy tej błędnej upierają się już nie wszyscy. Tak było zawsze.
Osobowość
>Problem polega na tym, że nie skonstruowano jeszcze zegara,
>który odmierzałby czas wzdłuż kierunku ruchu niezależnie od
>czasu upływającego poprzecznie.
Problem polega na tym, że wielu ludzi nie odróżnia czasu od jego zegara. Czas stworzyła "przyroda". Wszystkie bez wyjątku jego zegary stworzyli ludzie. Czas nie płynie ani poprzecznie, ani podłużnie. Po prostu sobie płynie.
>Czy ktoś ma pomysł na konstrukcję takiego zegara? Np.
>kwarcowy z dwoma kryształkami drgającymi poprzecznie?
Takie pomysły mają wszyscy dyletanci. Niezależnie od dziedziny nauki, za którą się zabiorą.
21-11-2007 19:14 
 Ocena 3 na 3
smelig (435 punktów)

>Problem polega na tym, że wielu ludzi nie odróżnia czasu od jego zegara. Czas stworzyła "przyroda". Wszystkie bez wyjątku jego zegary stworzyli ludzie. Czas nie płynie ani poprzecznie, ani podłużnie. Po prostu sobie płynie.
A skąd to wiesz?
>Takie pomysły mają wszyscy dyletanci. Niezależnie od dziedziny nauki, za którą się zabiorą.
Nie rzucajcie pereł przed wieprze
-Stary Testament

@ffe?
>>Problem polega na tym, że wielu ludzi nie odróżnia czasu od jego zegara. Czas stworzyła "przyroda". Wszystkie bez wyjątku jego zegary stworzyli ludzie. Czas nie płynie ani poprzecznie, ani podłużnie. Po prostu sobie płynie.
>A skąd to wiesz?

Zapewne z lekcji fizyki. Tobie też radzę kilka wziąć. Dowiesz się wtedy może, że czas nie płynie, bo jest wymiarem. A jeżeli weźmiesz tych lekcji dostatecznie dużo, zapoznasz się także z problemem czasu prostopadłego.
Osobowość
>Zapewne z lekcji fizyki. Tobie też radzę kilka wziąć. Dowiesz się wtedy może, że czas nie płynie, bo jest wymiarem. A jeżeli weźmiesz tych lekcji dostatecznie dużo, zapoznasz się także z problemem czasu prostopadłego.
No coś Ty! Nie odrywaj fizyki od życia. Jednak ma z nim "pewien" związek. Świat nie widział (a z nim cała czasoprzestrzeń), żeby czas nie płynął.
Osobowość
>A skąd to wiesz?
Stąd, skąd płynie wszelka wiedza: z życia. Znasz jakieś inne źródło wiedzy?
21-11-2007 20:49 
 Ocena 3 na 3
smelig (435 punktów)
>>A skąd to wiesz?
>Stąd, skąd płynie wszelka wiedza: z życia. Znasz jakieś inne źródło wiedzy?

No pewnie. Po co komu nauka?

Aby być uważanym za nieskazitelnego członka stada baranów, trzeba przede wszystkim samemu być baranem.
- Albert Einstein

Osobowość
>No pewnie. Po co komu nauka?
>
Aby być uważanym za nieskazitelnego członka stada baranów, trzeba przede wszystkim samemu być baranem.
> - Albert Einstein

Einstein odkrył to w życiu po życiu, oczywiście. Serdecznie doradzam dowiedzieć się jednak "po co komu nauka". Może się przydać, żeby nie być baranem.
21-11-2007 19:19 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

   Zatem argumentujesz, że czas jest wielkością ekstensywną raczej niż intensywną. Problem polega na tym, że nie można tego sprawdzić. W fizyce liczy się to, co można zmierzyć, a jakkolwiek byśmy nie mierzyli, każdy odcinek czasu wydłuża się dokładnie tak, jak przewiduje to teoria względności – nieważne jakiego używasz zegara; to samo dotyczy również procesów fizjologicznych i każdego możliwego sposobu mierzenia odcinków czasu o jakim można pomyśleć. Zatem rozsądnie jest mówić, że czas naprawdę zwalnia, przynajmniej postrzegalnie.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
jola
Odcinek czasu?
Zrobili sztabę czasu długości 1s,
później mierzyli długo i dokładnie aż otrzymali 2s.

A Michelson był trąba, on myślał że jeśli rozdzieli strumień wody, czy czegokolwiek, i skieruje różnymi drogami do jednego punktu, to po drodze zniknie część wody (w przypadku światła fala się wydłuży, czyli znika energia: np. na wejściu jest 10J/s, a na wyjściu 9J/s, a ten 1J/s wyparowuje) i on chciał ten ubytek zmierzyć, Hi hi hi!
Osobowość
>A Michelson był trąba, on myślał że jeśli rozdzieli strumień wody, czy czegokolwiek, i skieruje różnymi drogami do jednego punktu, to po drodze zniknie część wody (w przypadku światła fala się wydłuży, czyli znika energia: np. na wejściu jest 10J/s, a na wyjściu 9J/s, a ten 1J/s wyparowuje) i on chciał ten ubytek zmierzyć, Hi hi hi!
100% humaniści nie wierzą, że wszystko może być tak proste jak samo życie. Muszą coś sobie pokomplikować. Szczególnie gdy zabierają się za nauki ścisłe, nie rozumiejąc po co w ogóle je człowiek stworzył.
21-11-2007 20:40 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)
>Odcinek czasu?
>Zrobili sztabę czasu długości 1s,
   Ta sztaba nazywa się „sekunda”; jest to czas równy 9192631770 okresów promieniowania odpowiadającego przejściu między dwoma poziomami struktury nadsubtelnej stanu podstawowego atomu cezu 133Cs w spoczynku, w temperaturze 0K. Polecam dowiedzieć się czym zajmuje się dziedzina zwana „metrologią”.

>później mierzyli długo i dokładnie aż otrzymali 2s.
   Mierzyli długo i dokładnie i okazało się, że owe
9192631770 okresów promieniowania może trwać „dłużej”, jeżeli atom cezu porusza się względem obserwatora. W skrócie mówiąc, jeżeli obserwujesz dwa atomy cezu, jeden masz przy sobie, a drugi porusza się względem Ciebie, to w tym poruszającym się przejście nastąpi później (według Twojej obserwacji), niż w tym, który masz przy sobie.
   To dobrze znany fakt eksperymentalny. Miony (lekkie, niestabilne cząstki) gdy są w spoczynku rozpadają się w ok. 2 mikrosekundy. Zawsze. Zmierzono to z dokładnością do szóstej cyfry znaczącej rozwinięcia dziesiętnego (to jakby odległość kilometra mierzyć z dokładnością do 1 mm). Miony tworzą się w górnych warstwach atmosfery, gdy promieniowanie kosmiczne zderza się z atomami powietrza. Jak łatwo policzyć, pędząc z prędkością bliską prędkości światła mion powinien rozpaść się po przebyciu ok. 600 metrów, więc żaden nie powinien dotrzeć do powierzchni Ziemi. Jednak docierają w wielkiej ilości dzięki właśnie dylatacji czasu. To zjawisko można także obserwować w akceleratorach cząstek i jest nieodzownym wzięcie go pod uwagę przy pozycjonowaniu przy pomocy GPS. To powszechny efekt.

>A Michelson był trąba [...]
   Widzę, żę nie bardzo rozumiesz w czym rzecz. Światło nie jest jak woda; raczej jak fale na wodzie (tylko, że w przypadku światła nie ma wody; niemniej matematyka leżąca u podstaw obu zjawisk jest taka sama – równanie falowe). Jeśli okazałoby się, że prędkości fal są różne na różnych drogach, różnicę prędkości można by wyznaczyć nakładając na siebie obie fale i obserwując interferencję. Energia nigdzie nie znika, bo to wciąż są dwie fale płaskie, tylko złożone razem.

   Nie ma tu żadnej magii. Prosta konsekwencja zwyczajnej elektrodynamiki Maxwella w połączeniu z postulatem, że żaden obserwator nie jest wyróżniony (nie istnieje eter: gdyby istniał, wyróżniony byłby obserwator pozostający w spoczynku względem eteru, a wszyscy inni obserwowaliby dziwne zjawiska).

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
Osobowość
Oj, lepiej weź się za pisanie wierszy, bo nauk przyrodniczych to chyba nie rozumiesz. A do pisania wierszy nie używaj matematyki, bo czytelnicy nie zrozumieją. Choćbyś pękł, nie przebijesz matematyków, którzy wykorzystują teorię Einsteina do dowiedzenia, że powstała ona w oparciu o błędne założenia.
21-11-2007 22:28 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)
>Oj, lepiej weź się za pisanie wierszy, bo nauk przyrodniczych to chyba nie rozumiesz. A do pisania wierszy nie używaj matematyki, bo czytelnicy nie zrozumieją. Choćbyś pękł, nie przebijesz matematyków, którzy wykorzystują teorię Einsteina do dowiedzenia, że powstała ona w oparciu o błędne założenia.
   Całkiem sobie radzę z naukami przyrodniczymi; wystarczająco dobrze, żeby studiować fizykę i zbliżać się do ukończenia tych studiów. STW jest oparta na dwóch założeniach: równoprawność wszystkich układów inercjalnych (te same prawa natury) oraz elektrodynamika maxwellowska (wielokrotnie potwierdzona eksperymentalnie; dzięki niej siedzisz właśnie przed monitorem i czytasz ten post). Użyłeś liczby mnogiej, więc rozumiem, że twierdzisz, że oba założenia są błędne. Mógłbyś pokrótce streścić na jakiej podstawie tak uważasz?
   W przeciwnym wypadku uznam, że jesteś po prostu ignorantem i nie wiesz o czym mówisz.

   BTW: Jeśli pijesz do „doubly special relativity” to muszę Cię poinformować, że oparta jest na dokładnie tych samych założeniach. Wprowadza się dodatkowo postulat, że masa Plancka jest taka sama we wszystkich inercjalnych układach odniesienia, co można podciągnąć pod założenie równoprawnych obserwatorów.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
Osobowość
>   Całkiem sobie radzę z naukami przyrodniczymi; wystarczająco dobrze, żeby studiować fizykę i zbliżać się do ukończenia tych studiów.
To jak Ty to zrobiłeś, że to co inni tylko rozumieją (np.dylatację czasu) zdołałeś zaobserwować?
>Użyłeś liczby mnogiej, więc rozumiem, że twierdzisz, że oba założenia są błędne.
Nie. Twierdzę, że jedyne słuszne założenie, to to, że wszystko (także energia) jest funkcją materii i czasu. Twierdzę też, że
wszystko jest wzgledne, bo tak jak ja jeżdżę pociągiem, tak energia światłem.
>Mógłbyś pokrótce streścić na jakiej podstawie tak uważasz?
Na podstawie rozumienia obserwacji.
>   W przeciwnym wypadku uznam, że jesteś po prostu ignorantem i nie wiesz o czym mówisz.
Mówię o współdziałaniu energi z materią oraz ewolucji (zmianach i przemianach) zarówno energii jak materi w czasie.
Żadnych innych ELEMENTARNYCH założeń w żadnej z nauk nie ma i nigdy nie było.
>Nie gniewaj się (dobrze chociaż, że się nie obrażasz), ale za bardzo "uszczegółowiłeś" (ograniczając do fizyki), a jednocześnie uogólniłeś założenia nauk wszelkich (zarówno teoria Einsteina jak czas obowiązują również w innych dziedzinach nauki i życia).
Pozdrawiam.
21-11-2007 23:50 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>To jak Ty to zrobiłeś, że to co inni tylko rozumieją (np.dylatację czasu) zdołałeś zaobserwować?
   Nie mówię, że ja osobiście obserwowałem dylatację czasu, a że obserwuje się ją i jest to powszechne zjawisko. Jestem bardziej skłonny do teorii niż eksperymentu; eksperyment mnie nie kręci, choć zdaję sobie sprawę z jego wago; w końcu fizyka jest nauką eksperymentalną.

>>Użyłeś liczby mnogiej, więc rozumiem, że twierdzisz, że oba założenia są błędne.
>Nie.
   Czyli są poprawne? Odwołujesz co napisałeś? Czy może nie są błędne, a tylko nie „jedynie słuszne”?

>Twierdzę, że jedyne słuszne założenie, to to, że wszystko (także energia) jest funkcją materii i czasu. Twierdzę też, że
>wszystko jest wzgledne, bo tak jak ja jeżdżę pociągiem, tak energia światłem.
   Energia jeździ światłem. Fajnie. Energia to zdolność do wykonania pracy. Nie jakiś magiczny byt. Nie wszystko jest względne &ndah; przyspieszenie nie jest.
   Według ciebie zatem np. założenie, że istnieją prawa natury, które są poznawalne nie jest słuszne? Ciężko bez tego uprawiać naukę.

>>Mógłbyś pokrótce streścić na jakiej podstawie tak uważasz?
>Na podstawie rozumienia obserwacji.
   Na tej podstawie wywnioskowałeś, że idąc pieszo obserwujesz inne prawa natury inne niż biegnąc, lub stojąc w bezruchu? Jaka obserwacja zmusiła cię do odrzucenia równań Maxwella? Nie przyznasz, że chociaż trochę działają, skoro opiera się o nie Twój komputer? Ludzie go projektujący mieli po prostu fuksa, że działa i nie mieli żadnego zrozumienia? Trochę nieprawdopodobne.
   Równania Maxwella tak dobrze sprawdzają się z doświadczeniem, że kiedy okazało się, że nie są niezmiennicze względem transformacji Galileusza stwierdzono, że w takim razie musi być coś nie tak z transformacjami Galileusza. Tak powstała STW.

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
Osobowość
>   Nie mówię, że ja osobiście obserwowałem dylatację czasu, a że obserwuje się ją i jest to powszechne zjawisko. Jestem bardziej skłonny do teorii niż eksperymentu; eksperyment mnie nie kręci, choć zdaję sobie sprawę z jego wago; w końcu fizyka jest nauką eksperymentalną.
Nie ma nic gorszego niż bezmyślni eksperymentatorzy, ale nie ma też nikogo mniej przydatnego niż bezmyślni obserwatorzy. Nauka służy do badania i rozwijania, a nie komplikowania teorii lub ich obalania eksperymentem.
>   Czyli są poprawne?
Fakt, że 3+2=5 nie zmienia faktu, że 1+1=2. A to ostatnie zupełnie mi wystarczy do obliczenia wszystkiego innego.
Niczego co napisane nie odwołam, bo piszę jedynie co myślę, a myśli na zawołanie zmieniać mi się nie chcą.
>   Energia jeździ światłem. Fajnie. Energia to zdolność do wykonania pracy. Nie jakiś magiczny byt. Nie wszystko jest względne &ndah; przyspieszenie nie jest.
Nie żartuj. W jakim układzie poruszającym się względem jakiego?
>   Według ciebie zatem np. założenie, że istnieją prawa natury, które są poznawalne nie jest słuszne? Ciężko bez tego uprawiać naukę.
No dobra. To to jest to elementarne założenie. Możemy zapomnieć o materii, energii, czasie i nie tylko Einsteinie, ale także Newtonie, a nawet Pitagorasie. Zaczynamy?
>   Na tej podstawie wywnioskowałeś, że idąc pieszo obserwujesz inne prawa natury inne niż biegnąc, lub stojąc w bezruchu? Jaka obserwacja zmusiła cię do odrzucenia równań Maxwella?
Kurcze! Żadna. Twierdzę, że nie są one założeniem do niczego. Są SKUTKIEM myślenia.
>Nie przyznasz, że chociaż trochę działają, skoro opiera się o nie Twój komputer?
Nie przyznasz, że drzewa rosną, chociaż Maxwell nie ma z tym nic wspólnego? A Einstein ma, chociaż ciężko "odszukać" wszystkie źródła energii, z których materia każdego z nich się bierze.
>   Równania Maxwella tak dobrze sprawdzają się z doświadczeniem, że kiedy okazało się, że nie są niezmiennicze względem transformacji Galileusza stwierdzono, że w takim razie musi być coś nie tak z transformacjami Galileusza. Tak powstała STW.
Ty najwyraźniej nie rozumiesz, że żaden z matematyków opracowujących geometrię płaską nie twierdził nic na temat płaskości lub okrągłości Ziemi. Mówili wyraźnie, że wiedzą tylko to, co widzą. Płaskość Ziemi to nadinterpretacja. Nie rozumiesz, że prawdziwe teorie rozwijają się, a nie obalają jedna drugą? Kopernik też nie dokonał rewolucji w nauce. To czego dokonał, to rewolucji w głowach wiedzących więcej od naukowców durni. Popatrz sobie w niebo, a zobaczysz, że jak Słońce krążyło wokół Ziemi, tak nadal krąży.
Wydaje mi się (wierzę, a ta moja wiara jest bardzo głęboka), że na Einsteinie zakończył się rozwój wszelkich teorii i pora je zwijać, co nie ma nic wspólnego ani z obalaniem równań Maxwella, ani Pitagorasa. Pora natomiast zwijać matematykę ciągłą (metody obliczania np. całek i różniczek i poszukiwania rozwiązań równań n-tego stopnia, skoro umieją je obliczać komputery). Pora przestać rozwijać teorie dla samego ich rozwijania, bo nie po to powstały.
Pozdrawiam.
Osobowość
>   Zatem argumentujesz, że czas jest wielkością ekstensywną raczej niż intensywną. Problem polega na tym, że nie można tego sprawdzić.
Podobnie nie sprawdzisz, czy istnieje materia i energia. W ogóle nie sprawdzisz, czy sam istniejesz. Przeszkadza nam to w czymkolwiek? Wierzymy, że żyjemy i nie jest to takie złe.
21-11-2007 20:49 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>Podobnie nie sprawdzisz, czy istnieje materia i energia. W ogóle nie sprawdzisz, czy sam istniejesz. Przeszkadza nam to w czymkolwiek? Wierzymy, że żyjemy i nie jest to takie złe.
   Nie rozumiesz. Nauka (fizyka w szczególności) ma za zadanie opisywać zjawiska, które obserwujemy. Obserwujemy dylatację czasu (swoją drogą podobnie, jak obserwujemy materię i energię). Nie obserwujemy czasu, jako wielkości ekstensywnej.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
Osobowość
>>Podobnie nie sprawdzisz, czy istnieje materia i energia. W ogóle nie sprawdzisz, czy sam istniejesz. Przeszkadza nam to w czymkolwiek? Wierzymy, że żyjemy i nie jest to takie złe.
>   Nie rozumiesz. Nauka (fizyka w szczególności) ma za zadanie opisywać zjawiska, które obserwujemy. Obserwujemy dylatację czasu (swoją drogą podobnie, jak obserwujemy materię i energię). Nie obserwujemy czasu, jako wielkości ekstensywnej.
Może Ty obserwujesz dylatację czasu. Żaden fizyk niczego poza funkcjami materii nigdy nie dostrzegł.
21-11-2007 22:25 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   To jest tak, jak z tym kotem w worku: kotłuje się i miauczy, ale po otwarciu worka okazuje się, że kota w nim nie ma. Sztuka polega na tym, by sprzedać worek razem z kotem.

   Zawsze znajdzie się ktoś, kto kupi.
21-11-2007 22:34 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>Może Ty obserwujesz dylatację czasu. Żaden fizyk niczego poza funkcjami materii nigdy nie dostrzegł.
   Przeczytaj jeszcze raz mój post: www.racjonalista.pl/forum.php/s,110790#w110850, konkretnie paragraf zaczynający się od To dobrze znany fakt eksperymentalny. Widzę, że go nie zrozumiałeś.
   Może jeszcze nam powiesz, że Ziemia jest płaska, albo, że Słońce krąży dookoła niej? Przecież nikt nigdy nie dostrzegł, żeby było inaczej. Ludzie to jakieś złudzenia mają.

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
Osobowość
>   Może jeszcze nam powiesz, że Ziemia jest płaska, albo, że Słońce krąży dookoła niej? Przecież nikt nigdy nie dostrzegł, żeby było inaczej. Ludzie to jakieś złudzenia mają.
Wiesz co? Było moją intencją nie przyznawać się do niczego na tym Forum (płci, wieku i żadnych nieistotnych osobowych danych), ale zrobię dla Ciebie wyjątek: jestem inżynierem. Specjalność wyuczona na studiach:elektryk, w pracy:elektronik. W życiu nie udało mi się zobaczyć prądu. Przyszło mi w niego tylko wierzyć (takie mam "złudzenie", że chyba musi być, bo działa).
21-11-2007 23:34 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Zdarzyło mi się kiedyś, że naprawiający moje auto elektryk zapytał: "Panie, ja tyle lat robię w tym fachu, ale cały czas męczy mnie jedna rzecz. Czy mógłby mi pan tak po chłopsku wytłumaczyć, czym, do cholery, jest ten prąd?".
Osobowość
>   Zdarzyło mi się kiedyś, że naprawiający moje auto elektryk zapytał: "Panie, ja tyle lat robię w tym fachu, ale cały czas męczy mnie jedna rzecz. Czy mógłby mi pan tak po chłopsku wytłumaczyć, czym, do cholery, jest ten prąd?".
Mam nadzieję, że wytłumaczyłeś i teraz i mnie wytłumaczysz.
22-11-2007 00:01 
 Ocena 4 na 4
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Mam nadzieję, że wytłumaczyłeś i teraz i mnie wytłumaczysz.
>
   Przecież ja w tym fachu w ogóle nie robiłem, to jak mogłem coś wytłumaczyć?
   Obaj z elektrykiem doszliśmy do wniosku, że z tym prądem to jakaś wielka ściema.
Osobowość
>   Obaj z elektrykiem doszliśmy do wniosku, że z tym prądem to jakaś wielka ściema.
To dokładnie tak jak z Bogiem. Wielka ściema, a jednak działa. Tyle, że ateiści w niego nie wierzą, a teiści wyznają alternatywnego (ich zdaniem zarówno prąd jak jego odkrycie to sprawka Jezusa).
22-11-2007 00:01 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)

>Wiesz co? Było moją intencją nie przyznawać się do niczego na tym Forum (płci, wieku i żadnych nieistotnych osobowych danych), ale zrobię dla Ciebie wyjątek: jestem inżynierem. Specjalność wyuczona na studiach:elektryk, w pracy:elektronik. W życiu nie udało mi się zobaczyć prądu. Przyszło mi w niego tylko wierzyć (takie mam "złudzenie", że chyba musi być, bo działa).
   Być może tutaj jest sedno problemu. Dla Ciebie „zobaczyć” oznacza zobaczyć oczami. Dla mnie to to samo co „zmierzyć”. Przyrządy pomiarowe uważam za „przedłużenie zmysłów”. Oczy to też przyrządy pomiarowe. Co za różnica, czy foton (którego też nigdy nie widziałeś) pobudzi Ci fotoreceptor w oku, czy wychyli się wskazówka amperomierza?

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
Osobowość
>   Być może tutaj jest sedno problemu. Dla Ciebie „zobaczyć” oznacza zobaczyć oczami. Dla mnie to to samo co „zmierzyć”. Przyrządy pomiarowe uważam za „przedłużenie zmysłów”. Oczy to też przyrządy pomiarowe. Co za różnica, czy foton (którego też nigdy nie widziałeś) pobudzi Ci fotoreceptor w oku, czy wychyli się wskazówka amperomierza?
To zasadnicza różnica, bo żarówka zapala mi się bez amperomierza. I nie muszę ani prądu widzieć, ani mierzyć, żeby wiedzieć jak go wygenerować. Nie są mi potrzebne żadne przyrządy, żeby je od zera stworzyć (na szczęście od zera nie muszę). To moja myśl jest generatorem prądu (energii), a jej ani mierzyć, ani widzieć nie muszę.
Pozdrawiam.
22-11-2007 02:44 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... To moja myśl jest generatorem prądu (energii), a jej ani mierzyć, ani widzieć nie muszę.

   Tu już, brachu, przegiąłeś. Bądź tak miły i podaj, co na tym świecie musisz, a czego nie musisz widzieć ani mierzyć, żeby w to uwierzyć. Bez tego wykaziku nie sposób się dogadać.

Osobowość
>>... To moja myśl jest generatorem prądu (energii), a jej ani mierzyć, ani widzieć nie muszę.
>   Tu już, brachu, przegiąłeś. Bądź tak miły i podaj, co na tym świecie musisz, a czego nie musisz widzieć
Muszę widzieć co widzę i rozumieć co rozumiem. Pod tym względem to raczej nie mam wyboru. Mogę sobie wybierać ścieżki mojego życia i moich myśli, ale nie tory planet (albo ścieżki myśli Twoich). Gdzie widzisz to przegięcie? Jeśli twierdzisz, że Twoja myśl to materia, a nie energia, to chyba Ty przeginasz. Wierzę i w prąd i Twoje myśli (nie mówiąc o własnych). Nie zajmujemy się niczym innym jak tylko albo ściemnianiem, albo wyjaśnianiem. Wolę to drugie.
22-11-2007 12:59 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... Gdzie widzisz to przegięcie?

   Napisałem. W pewne sprawy wierzysz, gdyż widzisz ich skutki
(prąd, myśli), w inne nie wierzysz, bo nie da się ich pomacać (czas). Masz problemy toczka w toczkę takie same, jak moja żona - też inżynier, ćwiczę to więc każdego dnia.
.
Osobowość
>>... Gdzie widzisz to przegięcie?
>   Napisałem. W pewne sprawy wierzysz, gdyż widzisz ich skutki
>(prąd, myśli), w inne nie wierzysz, bo nie da się ich pomacać (czas). Masz problemy toczka w toczkę takie same, jak moja żona - też inżynier, ćwiczę to więc każdego dnia.
Chyba kpiny sobie robisz. I ze mnie i żony. Wyobrażasz sobie, że prąd by płynąć nie potrzebuje czasu? Twoje myśli go nie potrzebują? Nie wmawiaj mi, ze nie wierzę w to, w co Ty sam nie wierzysz (w czas i energię pod dowolną postacią oraz przemiany energii w materię i odwrotnie). Nie wmawiaj mi, że nie wierzę w nieskończoność.
LeonMamon
Jestem prostym inż budowlanym. A bez fizyki, i do tego z wiarą w nieskończoność, nie widząc "sił i naprężeń", nie potrafiłbym obliczyć tego, co obliczam na co dzień.
Jak można być elektronikiem nie widząc prądu? (nawet jako informatyk muszę go "widzieć" żeby rozumieć co robię).
Osobowość
>Jestem prostym inż budowlanym. A bez fizyki, i do tego z wiarą w nieskończoność, nie widząc "sił i naprężeń", nie potrafiłbym obliczyć tego, co obliczam na co dzień.
>Jak można być elektronikiem nie widząc prądu? (nawet jako informatyk muszę go "widzieć" żeby rozumieć co robię).
Chodzi właśnie o odróżnienie tego "oka wewnętrznego" od oka i wskazań przyrządów. Inżynier w żaden sposób pomylić jednego z drugim nie może. Inni specjaliści (szczególnie matematycy) często mylą i przestają rozumieć co liczą.
Pozdrawiam
22-11-2007 11:01 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
Z biologicznego punktu widzenia nasze mozdzki maja zapewnic nam przetrwanie czyli pelne brzyszki no i teges, co by sie geny replikowaly. Wszystko poza tym jest extra. To extra sprawia, ze mozemy wyobrazac sobie zjawiska, ktorych nasz zmysly nie rejestruja i budowac przyrzady do ich rejestracji metoda prob i bledow. Czasmi te extra powoduje, ze wyobrazamy sobie zjawiska, ktorych nie mozemy zarejestrowac a mimo wszystko twierdzimy stanowczo ze istnieja - wtedy jest z nami bardzo zle.
Czasami zdarzy sie tez, ze cos zarejestrujemy, ale tego nie rozumiemy - wowczas trzeba dostudiowac lub poczekac az to ktos dojdzie jak to naprawde jest. W tym wypadku moze rowniez same cos probowac wyjaniac i jest sie wtedy nazywanym naukowcem.
Osobowość
> Czasmi te extra powoduje, ze wyobrazamy sobie zjawiska, ktorych nie mozemy zarejestrowac a mimo wszystko twierdzimy stanowczo ze istnieja - wtedy jest znami bardzo zle
Albo tworzymy Koszałka Opałka, nazywamy się Konopnicka, nie twierdzimy, że Koszałka wzięliśmy skądkolwiek oprócz głowy i jest z nami wszystko OK. Zamiast Koszałka możemy też stworzyć most lub komputer i też nie jest najgorzej.
>Czasami zdarzy sie tez, ze cos zarejestrujemy, ale tego nie rozumiemy - wowczas trzeba dostudiowac lub poczekac az to ktos dojdzie jak to naprawde jest. W tym wypadku moze rowniez same cos probowac wyjaniac i jest sie wtedy nazywanym naukowcem.
A naukowców myśli nie naukowcy zawsze nadinterpretowują, bo zawsze jest z nimi bardzo źle. Z każdym, kto domaga się zrozumienia od innych, a nie samego siebie, jest zawsze równie źle (obojętne co zaobserwował).
22-11-2007 10:24 
 Ocena 3 na 3
TyDraniu (6569 punktów)
>Wiesz co? Było moją intencją nie przyznawać się do niczego na tym Forum (płci, wieku i żadnych nieistotnych osobowych danych), ale zrobię dla Ciebie wyjątek: jestem inżynierem. Specjalność wyuczona na studiach:elektryk, w pracy:elektronik.

Inżynier elektronik neguje Szczególną Teorię Względności i równania Maxwella! Drugi agent usiłuje wykryć eter! W dodatku próbuje zbudować zegar mierzący czas poprzeczny i podłużny! Co tu się wyrabia !

Zaprawdę powiadam wam, Administratorzy tego serwisu: na górze strony, zaraz pod napisem "Racjonalista" powinien pojawić się taki disclaimer:

Uwaga! Mogą pojawić się czubki!

Pozdrawiam .
Osobowość
>Inżynier elektronik neguje Szczególną Teorię Względności i równania Maxwella! Drugi agent usiłuje wykryć eter! W dodatku próbuje zbudować zegar mierzący czas poprzeczny i podłużny! Co tu się wyrabia !
> Uwaga! Mogą pojawić się czubki!Pozdrawiam .
Zamiast się mądrzyć i ogłaszać Światu co też on takiego neguje, lepiej skup się i prędko wymyśl na co też takiego możesz przydać się Światu (energetykom). Wolisz być zamieniony w energię np. w Czarnobylu, czy może zająć się jej oszczędzaniem (zapewniam Cię, że Twoje myśli to też energia, a ciałko da się w nią przekształcić bez najmniejszego problemu). Nie bądź czubek i nie w tym charakterze pojawiaj się na publicznym forum.
22-11-2007 10:41 
 Ocena 3 na 3
radek (767 punktów)
> Zatem rozsądnie jest mówić, że czas naprawdę zwalnia, przynajmniej postrzegalnie.
Czy rozsadnie czy nie to jest sprawa, ktora mozemy dyskutowac bo po to jest to forum.
Mysle, ze kazdy fizyk i nie tylko zdaje sobie sprawe z niedoskonalosci metod jakimi mierzymy czas.
Czas z definicji to czestotliwosc wystepowania zdarzen zsumowany do wielkosci wygodnej matematycznie (aby powstal okres) i okreslony jako jednostka tego czasu.
Nastepnie przyrownujemy sume wystapien zdarzenia do innych zdarzen i twierdzimy ze to trwalo krocej (x powtorzen) a tamto dluzej (x+1 powtorzen).
Jedyna rzecza jaka wiemy obecnie jest, ze ta czestotliwosc wystepowania zdarzen zmniejsza sie przy wzroscie predkosci (bo x dazy do 0).
Czy czas plynie wolniej? No niby tak bo zdarzenia powtarzaja sie rzadziej i tak mnie uczono w szkole. Ale przeciez przy roznych metodach pomiaru moze to wynikac z roznych innych zjawisk np mierzymy czas zycia czatek poruszajacych sie duzymi predkosciami skad wiemy ze przy takich predkosciach nie zmieniaja sie ich wlasnosci fizyczne, ktore wplywaja na czas ich istnienia. Podobnie jest z metodami, ktore uzywaja swiatla do pomiaru predkosci. Wiemy przeciez ze przy duzych predkosciach wydluza sie droga ktora musi pokonac swiatlo, wiec oczywistym jest ze zmieni sie czestotliwosc jak bedziemy odbijac to swiatlo od luster. Zawsze jest jakies "ale" przy pomiarze czasu

Rozumiem ze trzeba bylo przyjac jakies zalozenie, ale trzeba pamietac o ulomnosci naszego pomiaru czasu, jest to zwykle przyrownywanie czestotliwosci jednych zdarzen do innych.

Czas istnieje w naszych umyslach bo mamy ruch. Jak by wszystko zatrzymac to czy czas w jaki go definiujemy by istnial? Nasze metodyjego pomiaru nie dzialay by przeciez.
Jest wiele mechanizmow, ktore moga wygenerowac iluzje ruchu a zatem i czasu.
Ruch jedego wymiaru n+1 wobec drugiego n moze wygeneowac ruch i czas dla istot nie majacych zmyslow aby postrzegac wymiar n+1. Jest to oczywiscie tylko hipoteza.

Nasze mozgi, ktorych zadaniem jest umozliwic nam przetrwanie (z ewolucyjnego punku widzenia )moga nie dac nam szansy poznac jak to naprawde jest. Mam nadzieje ze sie myle ale trzeba miec tego swiadomosc. Zawsze jednak warto probowac 

Teoria wzglednosci jest najlepszym modelem jaki mamy obecnie, ale juz wiemy ze ten model nie dziala wszedzie tak jak model klasyczny nie dzialal przy duzych predkosciach.

Osobowość
>> Zatem rozsądnie jest mówić, że czas naprawdę zwalnia, przynajmniej postrzegalnie.
Ale warto uwierzyć, że ten niepostrzegalny (obiektywny) płynie jak zawsze płynął. warto odróżnić względność od subiektywizmu, który "dotyka" nie tylko ludzi, ale także ich zegarki.
>Mysle, ze kazdy fizyk i nie tylko zdaje sobie sprawe z niedoskonalosci metod jakimi mierzymy czas.
Ale zdaje sobie też sprawę z doskonałości niedoskonałego ludzkiego mózgu.
>Czas z definicji to czestotliwosc wystepowania zdarzen metodyjego pomiaru nie dzialay by przeciez.
>Jest zsumowany do wielkosci wygodnej matematycznie (aby powstal okres) i okreslony jako jednostka tego czasu.
To nie matematyka wymyśliła czas, ale czas "wymyślił" matematyków, którzy wymyślili matematykę. Czas to nie częstotliwość, tylko to, co ją warunkuje.
>Jedyna rzecza jaka wiemy obecnie jest, ze ta czestotliwosc wystepowania zdarzen zmniejsza sie przy wzroscie predkosci (bo x dazy do 0).
A przy temperaturze bezwzględnego zera, ruch BY zamarł (nie byłoby niczego) więc i takiej temperatury w przyrodzie nie ma.
Myślisz, że obniżanie temperatury ma jakikolwiek wpływ na prędkość obiektywnego upływu czasu?
>Czy czas plynie wolniej? No niby tak bo zdarzenia powtarzaja sie rzadziej i tak mnie uczono w szkole.
Uczono Cię też, żebyś w to spowolnienie nie wierzył, bo obowiązuje teoria względności, a nie subiektywizmu.
> Zawsze jest jakies "ale" przy pomiarze czasu
Dlatego zanim zacznie się go mierzyć, warto wiedzieć czym i po co.
>Rozumiem ze trzeba bylo przyjac jakies zalozenie, ale trzeba pamietac o ulomnosci naszego pomiaru czasu,
Założenie jest w pełni słuszne, że nie nauczymy się nigdy mierzyć go obiektywnie, więc musimy brać pod uwagę względność wszelkich pomiarów. Tak jak nie wiemy ile Wszechświat ma energii i materii, tak też nie wiemy ile ma czasu (do tyłu i przodu). Zakładamy, że nieskończoność we wszystkich czterech kierunkach.
>jest to zwykle przyrownywanie czestotliwosci jednych zdarzen do innych.
Mylisz przyczyny ze skutkami, czyli odwracasz kierunek upływu czasu.
>Czas istnieje w naszych umyslach bo mamy ruch. Jak by wszystko zatrzymac to czy czas w jaki go definiujemy by istnial?
Gdyby czas nie istniał to i nas i niczego innego by nie było. Nie mielibyśmy czego definiować.
>Nasze wiele mechanizmow, ktore moga wygenerowac iluzje ruchu a zatem i czasu.
Ale ze wszystkich tych mechanizmów jedynie mózg ludzki potrafi być obiektywny (uwzględniać błędy wszystkich mechanizmów, nie wyłączając błędów własnych).
>Nasze mozgi, ktorych zadaniem jest umozliwic nam przetrwanie (z ewolucyjnego punku widzenia )moga nie dac nam szansy poznac jak to naprawde jest.
Jak to jest z działaniem Wszechświata i naszym własnym, poznać już dawno dają. Jak to jest z samym nieskończonym Wszechświatem, pewnie nigdy się nie dowiemy.
>Teoria wzglednosci jest najlepszym modelem jaki mamy obecnie, ale juz wiemy ze ten model nie dziala wszedzie tak jak model klasyczny nie dzialal przy duzych predkosciach.
A gdzież to on nie działa, skoro powstał po to, by działać wszędzie i w odniesieniu nawet do tego, czego nie znamy?
jola
>A gdzież to on nie działa, skoro powstał po to, by działać wszędzie i w odniesieniu nawet do tego, czego nie znamy?

Względność też jest względna, bo np. taki prąd jest bezwzględny.

Dowodzik:

Ładunki ujemne płyną w przewodzie z prędkością v, a dodatnie stoją, wtedy w układzie laboratoryjnym:

I = dq/dt = neS*v - neS*0 = neS*v, n - gęstość nośników, S - przekrój.

Teraz przechodzimy do innego układu o prędkości u, i otrzymujemy:
I' = neS*(v-u) - neS*(0-u) = neS*v - neS*u + neS*u = neS*v = I
cbdo.

Z tego wynika, że prądu el. nie jest przepływem ładunków w przewodniku, bo wtedy siła Lorentza również nie powinna zależeć od układu, czyli od prędkości, a jest: F = qvB.
Osobowość
>>A gdzież to on nie działa, skoro powstał po to, by działać wszędzie i w odniesieniu nawet do tego, czego nie znamy?
>Względność też jest względna, bo np. taki prąd jest bezwzględny.
I Kopernik się mylił, bo przecież widzimy, że Słońce krąży wokół Ziemi. Pojmowanie względności, to sprawa bardzo względna.
22-11-2007 16:14 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
>Ale warto uwierzyć, że ten niepostrzegalny (obiektywny) płynie jak zawsze płynął.
>warto odróżnić względność od subiektywizmu, który "dotyka" nie tylko ludzi, ale >także ich >zegarki.

Twoj mozg dziala na tej samej zasadzie, co zegarek. Jasno wstajesz, ciemno idziesz spac i tak w kolko, sa to zdarzenia powtarzalne i zaleza wiadomo od czego.

>Ale zdaje sobie też sprawę z doskonałości niedoskonałego ludzkiego mózgu.

Nie ma czekogos takiego jak niedoskonalosc lub doskonalosc w odniesieniu do cech biologicznych. Mozg powstal w wyniku ewolucji i jest jaki jest.

>To nie matematyka wymyśliła czas, ale czas "wymyślił" matematyków, którzy wymyślili matematykę.

Nikt niczego nie wymyslal swiat jest bezcelowy, po prost jest. Czy istnienia kamienia ma sens? To ten sam "sens", co istnienie czlowieka.

>Czas to nie czestotliwość, tylko to, co ją warunkuje.

A co ja warunkuje? Ludzie i ich wyobraznia pozwolaila im mierzyc czas z lepszym lub gorszym skutkiem, aby to robic musieli go zdefiniowac.

>A przy temperaturze bezwzględnego zera, ruch BY zamarł (nie byłoby niczego) więc i takiej temperatury w przyrodzie nie ma.

Pytanie jest: "zamarl" wobec czego?

>Myślisz, że obniżanie temperatury ma jakikolwiek wpływ na prędkość obiektywnego upływu czasu?

Temperatura to energia. Nie od dzisiaj widomo, ze ruch ma zwiazek z energia.

>Uczono Cię też, żebyś w to spowolnienie nie wierzył, bo obowiązuje teoria względności, a nie subiektywizmu.

Uczono mnie, ze wszystko zalezy od punku obserwacyjnego i na tym wlasnie polega teoria wzglednosci.

>> Zawsze jest jakies "ale" przy pomiarze czasu
>Dlatego zanim zacznie się go mierzyć, warto wiedzieć czym i po co.

Na pytanie po co mierzymy czas w naszym swiecie wielkosci i predkosci srednich zapewne znasz odpowiedz (lulu, jesc, lulu, bzyku, jesc, lulu i tak w kolko). Przy duzych predkosciach pomiar czasu moze miec inny sens, ktorego my narazie nie rozumiemy lub moze nie miec dla nas sensu wcale. Bo co oznacza, ze dla pedzacego fotonu czas nie istnieje?

>>Rozumiem ze trzeba bylo przyjac jakies zalozenie, ale trzeba pamietac o ulomnosci naszego pomiaru czasu,
>Założenie jest w pełni słuszne, że nie nauczymy się nigdy mierzyć go obiektywnie, więc >usimy brać pod uwagę względność wszelkich pomiarów. Tak jak nie wiemy ile >Wszechświat ma energii i materii, tak też nie wiemy ile ma czasu (do tyłu i przodu). >Zakładamy, że nieskończoność we wszystkich czterech kierunkach.

Nigdy nie mow nigdy Zalozenie to jedno, a rzeczywistosc moze okazac sie inna.

>Mylisz przyczyny ze skutkami, czyli odwracasz kierunek upływu czasu.
Podalem zasade (metode) jak mierzymy czas. Nie rozumiem za bardzo o co ci chodzi z tym odwracaniem czasu.

>Gdyby czas nie istniał to i nas i niczego innego by nie było. Nie mielibyśmy czego definiować.

Prosze o wyjasnienie co to dla ciebie jest czas, bo zanegowales definicje jaka uzywa nauka a sam swojej nie wprowadziles. Nie twierdze, ze sie mylisz, ale musze rozumiec co to dla ciebie czas

>>Nasze wiele mechanizmow, ktore moga wygenerowac iluzje ruchu a zatem i czasu.
>Ale ze wszystkich tych mechanizmów jedynie mózg ludzki potrafi być obiektywny >(uwzględniać błędy wszystkich mechanizmów, nie wyłączając błędów własnych).

Mozg powstal w procesie ewolucji i dziala w 3 wymiarowej przestrzeni obiektow sredniej wielkosci poruszajacych sie ze srednimi predkosciami. Czlowiek nie potrafi byc obiektywny.
Ta sama wyobraznia, ktora sprowadza go na manowce (religia  powoduje, ze metoda prob i bledow uczy sie swiata wokol siebie wstepnie wyobrazajac go sobie, a nastepnie tworzyac narzedzia umozliwiajace sprawdzenie, czy to co sobie wyobrazil jest zgodne z rzeczywistoscia.

>Jak to jest z działaniem Wszechświata i naszym własnym, poznać już dawno dają.
>Jak to jest z samym nieskończonym Wszechświatem, pewnie nigdy się nie
>dowiemy.

Poznac znaczy zrozumiec. Jako ludzkosc rozumiemy bardzo niewiele. Jako osobniki - jedni rozumija mniej inni wiecej.

>A gdzież to on nie działa, skoro powstał po to, by działać wszędzie i w odniesieniu
> nawet do tego, czego nie znamy?
Albert zaznaczyl, ze teoria nie dziala w osobliwosciach. Wykonal kawal dobrej roboty z tym modelem i jest dla mnie osobiscie na 2 miejscu zaraz po Darwinie w ocenie wplywu na postep nauki.
Krytykowac jest latwo, gorzej z zaproponowaniem czegos w zamian.
wolny
> Uczono mnie, ze wszystko zalezy od punku obserwacyjnego i na tym wlasnie polega teoria wzglednosci.

I co, uwierzyłeś?

Gdy mierzysz coś pośrednio musisz wyeliminować zniekształcenia, aby cokolwiek sensownego z tego wynikało.

Np.: zbliżasz się do ekranu telewizora z prędkością: v = 0.5c i film przyspieszy 2x, no i co, ktoś tu się dylatuje?
22-11-2007 22:59 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
>> Uczono mnie, ze wszystko zalezy od punku obserwacyjnego i na tym wlasnie polega teoria wzglednosci.
>I co, uwierzyłeś?
>Gdy mierzysz coś pośrednio musisz wyeliminować zniekształcenia, aby cokolwiek sensownego z tego wynikało.
>Np.: zbliżasz się do ekranu telewizora z prędkością: v = 0.5c i film przyspieszy 2x, no i co, ktoś tu się dylatuje?

Uwierzylem bo sa na to dowody. Mam pewne zastrzezenia co do metod pomiaru czasu, ale nie znaczy to ze teoria jest zla.
Ten przyklad z filmem to tylko jakis ignorant mogl wymyslic. Skad go masz?
Osobowość
>Twoj mozg dziala na tej samej zasadzie, co zegarek. Jasno wstajesz, ciemno idziesz spac i tak w kolko, sa to zdarzenia powtarzalne i zaleza wiadomo od czego.
No wiadomo. Od bezwzględnego upływu czasu. Czym tłumaczysz to, że chociaż Ty śpisz, ani Wszechświat, ani Twój umysł, ani czas nie usypia?
>Nie ma czekogos takiego jak niedoskonalosc lub doskonalosc w odniesieniu do cech biologicznych. Mozg powstal w wyniku ewolucji i jest jaki jest.
I tak samo z umysłem. On też ewoluuje, ale jest DOSKONAŁY. Polecam film "Piękny umysł". Tam facet (jego umysł) skorygował wszystkie niedoskonałości mózgu, którym przyszło mu się posługiwać.
>Nikt niczego nie wymyslal swiat jest bezcelowy,
Jak wszystko (nie wyłączając czasu) z wyjątkiem człowieka.
> Czy istnienia kamienia ma sens? To ten sam "sens", co istnienie człowieka.
O przepraszam. Sens mojego istnienia to ja określam, a nie Ty.
>A co ja warunkuje? Ludzie i ich wyobraznia pozwolaila im mierzyc czas z lepszym lub gorszym skutkiem, aby to robic musieli go zdefiniowac.
Nie. Musieli dostrzec jego istnienie (bez definiowania). Ci, którzy zajmują się definiowaniem tworzą alternatywne (nie istniejące) światy zdrowej lub chorej wyobraźni.
>Pytanie jest: "zamarl" wobec czego?
Wobec wszystkiego. Nie musiałbyś dumać o sensie istnienia kamienia, bo by go nie było.
>Temperatura to energia. Nie od dzisiaj widomo, ze ruch ma zwiazek z energia.
Ruch ma związek głównie z czasem.
>Uczono mnie, ze wszystko zalezy od punku obserwacyjnego i na tym wlasnie polega teoria wzglednosci.
No właśnie. Patrzysz w niebo i mógłbyś przysiąc, że Słońce krąży wokół Ziemi, a to na co patrzysz, istnieje w tej co i Ty chwili (a to guzik prawda).
>Na pytanie po co mierzymy czas w naszym swiecie wielkosci i predkosci srednich zapewne znasz odpowiedz (lulu, jesc, lulu, bzyku, jesc, lulu i tak w kolko).
To nie jest odpowiedź ani pełna, ani prawdziwa. Mierzymy go po to, żeby móc żyć, badać niepoznane i cieszyć się życiem (upływem czasu).
>Nigdy nie mow nigdy Zalozenie to jedno, a rzeczywistosc moze okazac sie inna.
Ja tam wierzę w nieskończoność. To założenie bardzo mi odpowiada i nie wiem jak chcesz się przekonywać, że moja wiara jest fałszywa. Nie wiem też jak chcesz mnie przekonać, że Pitagoras, Newton lub Einstein wierzyli w cokolwiek innego.
>Podalem zasade (metode) jak mierzymy czas.
Tych metod jest nieskończenie wiele (np.klepsydra).
> Nie rozumiem za bardzo o co ci chodzi z tym odwracaniem czasu.
O to, że jest on zawsze przyczyną, a nigdy skutkiem. Wszystkiego, nie wyłączając nawet myślenia.
> Nie twierdze, ze sie mylisz, ale musze rozumiec co to dla ciebie czas
Dokładnie to samo co dla Ciebie. Różnica jest tylko taka, że ja go rozumiem. Rozumiem też przyczyny błędów w jego pomiarach (jest przyczyną, a mierzymy go skutkami, na które maja wpływ także inne skutki czasu).
>Mozg powstal w procesie ewolucji i dziala w 3 wymiarowej przestrzeni obiektow sredniej wielkosci poruszajacych sie ze srednimi predkosciami. Czlowiek nie potrafi byc obiektywny.
Nie tylko ja potrafię. Nie tylko mój umysł działa w 4, a nie 3 wymiarach. Twój także to robi, wiec mu nie przeszkadzaj.
>Ta sama wyobraznia, ktora sprowadza go na manowce (religia  powoduje, ze metoda prob i bledow uczy sie swiata wokol siebie wstepnie wyobrazajac go sobie, a nastepnie tworzyac narzedzia umozliwiajace sprawdzenie, czy to co sobie wyobrazil jest zgodne z rzeczywistoscia.
No właśnie. Kto to wyobraził sobie kiedyś, że Ziemia jest płaska? Nie powiesz mi, że naukowiec. Może Sokrates, który mówił, że wie że nic nie wie? A kto na podstawie modeli WZGLĘDNYCH ruchów planet wokół Ziemi, wyobraził sobie, że Ziemia to centrum Wszechświata? Nie powiesz mi, że twórcy tych modeli. Kto z naukowców robił bogów, a potem z piedestału ich zwalał? Nie powiesz mi, że sami naukowcy. A kto z Chrystusa (normalnego człowieka, podzielającego normalną wiarę w normalny Świat) zrobił boga na wieki? Chyba nie naukowcy?
>Poznac znaczy zrozumiec.
Doskonale rozumiem Nowy York, a jednak go nie znam. Rozumiem działanie (wszystkiego), a jednak wszystkiego nie znam.
> Jako ludzkosc rozumiemy bardzo niewiele.
Jako pojedyncze osobniki już od bardzo dawna rozumiemy wszystko. Jako ludzkość nie wiem czy kiedykolwiek zrozumiemy.
>Albert zaznaczyl, ze teoria nie dziala w osobliwosciach.
Dobrze, że osobliwości nie istnieją. Czy Ty nie nazbyt dosłownie pojmujesz stwierdzenie, że Kopernik wstrzymał Słońce? Równie prawdziwe, choć równie niedosłowne jest to, że Albert je poruszył. I to całe jego osiągniecie.
> Wykonal kawal dobrej roboty
I robotę tę zakończył.
> z tym modelem i jest dla mnie osobiscie na 2 miejscu zaraz po Darwinie w ocenie wpływu na postep nauki.
Po Darwinie, to w walce nauki z religią. W rozwoju nauki, zdecydowanie na miejscu pierwszym (uogólnił pojęcie wszelkiej ewolucji).
22-11-2007 22:53 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
>>Twoj mozg dziala na tej samej zasadzie, co zegarek. Jasno wstajesz, ciemno idziesz spac i tak w kolko, sa to zdarzenia powtarzalne i zaleza wiadomo od czego.
>No wiadomo. Od bezwzględnego upływu czasu. Czym tłumaczysz to, że chociaż Ty śpisz, ani Wszechświat, ani Twój umysł, ani czas nie usypia?

Niczym nie tlumacze tak sie dzieje, moge nawet zmierzyc ten czas, czyli go obserwowac.
Jest on zawsze zwiazany z jednym ukladem i jak ty to ujmujesz "plynie" w tym ukladzie.

>>Nie ma czekogos takiego jak niedoskonalosc lub doskonalosc w odniesieniu do cech biologicznych. Mozg powstal w wyniku ewolucji i jest jaki jest.
>I tak samo z umysłem. On też ewoluuje, ale jest DOSKONAŁY. Polecam film "Piękny umysł". Tam facet (jego umysł) skorygował wszystkie niedoskonałości mózgu, którym przyszło mu się posługiwać.

Poczytal bys jakies ksiazki naukowe, a nie produkcje z Hollywood. Najlepiej cos o ewolucji polecam "Samolubny Gen" Dawkinsa

>>Nikt niczego nie wymyslal swiat jest bezcelowy,
>Jak wszystko (nie wyłączając czasu) z wyjątkiem człowieka.

Musze cie zmartwic czlowiek niczym sie tutaj nie wyroznia i nie jest zadnym wyjatkiem.
Jestes klastrem genow w pewnym krociutkim etapie ich replikacji. Twoje istnienie (rowniez i moje oczywiscie) w skali milionow lat nie ma najmniejszego sensu. Jestesmy ewoluujaca materia, a sam ewolucja nie ma zadnego celu.
Twoja wyobraznia moze sprawic, ze nadasz swojemu zyciu jakis sens, ale bedzie on mial znaczenie tylko dla ciebie no i moze pare osob wokol ciebie jak bedziesz dla nich mily

>> Czy istnienia kamienia ma sens? To ten sam "sens", co istnienie człowieka.
>O przepraszam. Sens mojego istnienia to ja określam, a nie Ty.

No to jaki ono ma sens w skali milionow lat? Zaden?
Reszta jak wyzej

>>A co ja warunkuje? Ludzie i ich wyobraznia pozwolaila im mierzyc czas z lepszym lub gorszym skutkiem, aby to robic musieli go zdefiniowac.
>Nie. Musieli dostrzec jego istnienie (bez definiowania). Ci, którzy zajmują się definiowaniem tworzą alternatywne (nie istniejące) światy zdrowej lub chorej wyobraźni.

No to kto dostrzegl jego istnienie pierwszy i jak go mierzyl?

>>Pytanie jest: "zamarl" wobec czego?
>Wobec wszystkiego. Nie musiałbyś dumać o sensie istnienia kamienia, bo by go nie było.

Co to znaczy wszystkiego? I kto mialby dumac?

>>Temperatura to energia. Nie od dzisiaj widomo, ze ruch ma zwiazek z energia.
>Ruch ma związek głównie z czasem.

Ma i zwiazek z energia. Jak przyspieszasz cialo do okreslonej predkosci musisz wykonac prace. Azeby wykonac prace musiesz miec zdrodlo energi. Rakiety nie lataja bez paliwa.

>>Uczono mnie, ze wszystko zalezy od punku obserwacyjnego i na tym wlasnie polega teoria wzglednosci.
>No właśnie. Patrzysz w niebo i mógłbyś przysiąc, że Słońce krąży wokół Ziemi, a to na co patrzysz, istnieje w tej co i Ty chwili (a to guzik prawda).

Ja widze ze Ziemia sie kreci wokol slonca bo mam wiedze na ten temat i potrafie to obserwowac. Jak bedziesz bezmyslnie obserwowal rozne zjawiska i to rozne cuda mozesz zobaczyc wlaczaja matke boska na szybie.

>>Na pytanie po co mierzymy czas w naszym swiecie wielkosci i predkosci srednich zapewne znasz odpowiedz (lulu, jesc, lulu, bzyku, jesc, lulu i tak w kolko).
>To nie jest odpowiedź ani pełna, ani prawdziwa. Mierzymy go po to, żeby móc żyć, badać >niepoznane i cieszyć się życiem (upływem czasu).

Czyli wedlug twojej logiki jak go nie zmierzymy to nie pozyjemy. Zycie to ewolucja materii ozywionej.

>>Nigdy nie mow nigdy Zalozenie to jedno, a rzeczywistosc moze okazac sie inna.
>Ja tam wierzę w nieskończoność. To założenie bardzo mi odpowiada i nie wiem jak chcesz się przekonywać, że moja wiara jest fałszywa. Nie wiem też jak chcesz mnie przekonać, że Pitagoras, Newton lub Einstein wierzyli w cokolwiek innego.

Postaraj sie to udowodnic. Nikt nie twierdzi, ze sie mylisz, ale bez dowodow nikt ci nie uwierzy przynajmniej w swiecie nauki.

>>Podalem zasade (metode) jak mierzymy czas.
>Tych metod jest nieskończenie wiele (np.klepsydra).

Wszystkie opieraja sie na czestotliwosci zdarzen.

>> Nie rozumiem za bardzo o co ci chodzi z tym odwracaniem czasu.
>O to, że jest on zawsze przyczyną, a nigdy skutkiem. Wszystkiego, nie wyłączając nawet myślenia.
Dalej nie rozumiem o co ci chodzilo, bo ze najpierw jest przyczyna a pozniej skutek to kazdy chyba wie.

>> Nie twierdze, ze sie mylisz, ale musze rozumiec co to dla ciebie czas
>Dokładnie to samo co dla Ciebie. Różnica jest tylko taka, że ja go rozumiem. Rozumiem też przyczyny błędów w jego pomiarach (jest przyczyną, a mierzymy go skutkami, na które maja wpływ także inne skutki czasu).

Jak to samo co dla mnie to dlaczego zanegowales naukowa (moja) definicje.
Jezeli rozumiesz czas to ja gratuluje poczucia humoru, ale dobrze, ze rozumiesz wady jego pomiaru
>>Mozg powstal w procesie ewolucji i dziala w 3 wymiarowej przestrzeni obiektow sredniej wielkosci poruszajacych sie ze srednimi predkosciami. Czlowiek nie potrafi byc obiektywny.
>Nie tylko ja potrafię. Nie tylko mój umysł działa w 4, a nie 3 wymiarach. Twój także to robi, wiec mu nie przeszkadzaj.

Czytaj ze zrozumieniem przestrzen jest 3 wymiarowa. Czasoprzestrzen ma 4 wymiary jeden czasowy i 3 przestrzenne reszty nie bede komentowal. Uwazam ze obrazanie ludzi podczas dyskusji nie jest dobrym pomyslem.
Osobowość
>Niczym nie tlumacze tak sie dzieje, moge nawet zmierzyc ten czas, czyli go obserwowac.
Jak śpisz, nie możesz, a umysł obserwuje (i mierzy; bez przyrządów i Twojej pomocy).
>Poczytal bys jakies ksiazki naukowe, a nie produkcje z Hollywood. Najlepiej cos o ewolucji polecam "Samolubny Gen" Dawkinsa
Tych naukowych mam już naczytanych dostatek. Więcej mi nie potrzeba. Wolę je wykorzystywać i ewentualnie pisać własne. Przecież nie porzucę życia na rzecz studiowania w nieskończoność w niewiadomym celu.
>Musze cie zmartwic czlowiek niczym sie tutaj nie wyroznia i nie jest zadnym wyjatkiem.
Muszę Cię zmartwić. Wyróżniasz się wszystkim. Jesteś i jedyny i wyjątkowy.
>Twoje istnienie (rowniez i moje oczywiscie) w skali milionow lat nie ma najmniejszego sensu. Jestesmy ewoluujaca materia, a sam ewolucja nie ma zadnego celu.
Co mnie obchodzi moje życie z punktu widzenia nieskończoności? Obchodzi mnie nieskończoność z mojego punktu widzenia.
Einsteina też wyłącznie to obchodziło. Wiedział, że wszystko jest względne, więc przewidział, że będziesz miał mu to za złe.
>Twoja wyobraznia moze sprawic, ze nadasz swojemu zyciu jakis sens, ale bedzie on mial znaczenie tylko dla ciebie no i moze pare osob wokol ciebie jak bedziesz dla nich mily.
Tym też moje życie nie różni się od życia Einsteina.
>No to jaki ono ma sens w skali milionow lat? Zaden?
>Reszta jak wyzej
Cała reszta jak wyżej.
>No to kto dostrzegl jego istnienie pierwszy i jak go mierzyl?
Poświeć życie na historyczne badania, a się dowiesz. Może słyszałeś o klepsydrach? Ja do tak odległej przeszłości wracać nie zamierzam. Bardziej podobają mi się zegary współczesne i raczej współczesne wolę rozwijać.
>Co to znaczy wszystkiego? I kto mialby dumac?
No właśnie nie wiem kto.
>Ma i zwiazek z energia. Jak przyspieszasz cialo...
Ciekawe jak to robisz bez energii i czasu.
>Ja widze ze Ziemia sie kreci wokol slonca bo mam wiedze na ten temat i potrafie to obserwowac. Jak bedziesz bezmyslnie obserwowal rozne zjawiska i to rozne cuda mozesz zobaczyc wlaczaja matke boska na szybie.
Wiesz, radzę Ci nie marnować życia (czasu) w internecie i wziąć się za naukę, bo zaraz zobaczysz Matkę Boską na szybie monitora i nieopatrznie będziesz wierzył (wiedział), że do dziś istnieje.
>Czyli wedlug twojej logiki jak go nie zmierzymy to nie pozyjemy. Zycie to ewolucja materii ozywionej.
To według Twojej logiki jak czasu życia nie zmierzymy to nie żyjemy.
>Postaraj sie to udowodnic.
No dobra. Gotowe. I co Tobie to zmieniło?
> Nikt nie twierdzi, ze sie mylisz, ale bez dowodow nikt ci nie uwierzy przynajmniej w swiecie nauki.
Myślałby kto! W Świecie nauki nie uwierzą w to w co ja wierzę, czyli w teorię Einsteina! Do jakiego kościoła Ty chodzisz, w którym w nią nie wierzą?
>Wszystkie opieraja sie na czestotliwosci zdarzen.
No to co?
>Dalej nie rozumiem o co ci chodzilo, bo ze najpierw jest przyczyna a pozniej skutek to kazdy chyba wie.
No to dalej nie wierz w żadną przyczynę, zanim nie zmierzysz konkretnej jej wartości. Nie wierz, że żarówka się świeci, zanim nie pokaże Ci tego amperomierz. Komu oprócz Ciebie przeszkadza Twoja głupia wiara (niedowierzanie Einsteinowi)?
>Jak to samo co dla mnie to dlaczego zanegowales naukowa (moja) definicje.
Bo od religii wolę naukę.
>>Nie tylko ja potrafię. Nie tylko mój umysł działa w 4, a nie 3 wymiarach. Twój także to robi, wiec mu nie przeszkadzaj.
>Czytaj ze zrozumieniem
Żyj kochany ze zrozumieniem, bo możesz życie prześmiać z pełną wzajemnością, a Matka Boska w szybie czeka już gotowa.
23-11-2007 13:57 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
Totalny z ciebie ignorant. Szkoda mi czasu, zeby na twoje bzdety odpowidac. Zmykaj do szkoly moze nie jest jeszcze za pozno.
Osobowość
Zawiadom mnie, kiedy skończysz mierzyć czas swojego życia. Tylko nie zapomnij. Bardzo mnie interesuje jakimi zmierzysz je zdarzeniami. Dlaczego uważasz, że gorszy z Ciebie nauczyciel niż każdy z belfrów w szkole? Dlaczego nie chce Ci się pouczyć mnie trochę rozumu? Co za nieużytek!!!!
23-11-2007 15:21 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
"Z gowna bicza nie ukrecisz"
Osobowość
>"Z gowna bicza nie ukrecisz"
Aż tak nisko cenisz ludzi (i ewolucję)? Ja uważam, że nawet z gówna da się zrobić całkiem dobrego nauczyciela. Trochę wiary w siebie. Do końca życia zdażysz.
Pozdrawiam.

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365