Uwaga ja stary zagorzaly ateista znalazlem dowod na istninie Boga ...
Lezal na smietniku na rogu Southampton Rd i Leigh Close, nie zabralem go ze soba, bo nie mialem miejsca w teczce. Zamierzam jednak opisac go dokladnie w mojej nowej ksiazce "Bananowa skorka". Tak spomlikowana struktura nie mogla powstac przez przypadek. Musiala ona zostac stworzona. Na dodatek zniknela zawartosc banana, a rzeczy nie znikaja tak sobie, no chyba, ze w skali kwantowej, a banan to banan, a nie skwarek. Ktos musial zezrec zawartosc i to musila byc On, Stworca. Stworzyl zeby zezrec i sie nie podzielil. To musiala byc kara za brak wiary.
Musze przyznac, ze mialem jeszcze pare innych znakow duzo wczesniej, ale sie nie pokapowalem, np: kleks mewy, czy innego dinozaura na moim garniturze, dziurawy materac, przypalony garnek z mlekiem, biegunke przez spotkaniem z dentysta i postac Boga na szybie w samochodzie po myjce w Shellu.
Prawdopodobienstwo zajscia takich zdarzen jest bliskie zero. Ktos to musial wszystko zaprojektowac na zasadzie: kara - nagroda - kara, czyli w tym wypadku: kleks mewy - wyplata - dziurawy materac - wyplata itd Bylem slepy i ignorowalem takie oczywiste znaki, teraz wiem, ze oczy trzeba miec szeroko otware i zeby ciag mial postac wyplata - wyplata - wyplata itd trzeba wierzyc.
Mialem napisac do Dawkinsa, ale nie chce go denerwowac, chlop i tak juz sie w zyciu natlumaczyl, poza tym nie wszyscy moga miec ciag wyplata - wyplata - wyplata itd, bo to jak pewnie zauwazycie strasznie malo prawdopodobne jest. |