Racjonalista - Strona głównaDo treści
tylko filozofia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-05-2006 11:51rozumektylko filozofia
Tylko filozof rozumie kim jest, co wie, w co wierzy, co wyznaje, i jaka jest różnica między tymi pojęciami. Ludzie dzielą się na filozofów i wyznawców filozofii. W dodatku, wyznawcy "myślą", że istnieje wiele filozofii i że jedna myśl filozoficzna obala inną. Stąd wyznawcy różnych bogów i bożków (w tym: RACJONALIZMU). Filozofia była i jest tylko jedna, a każdy filozof jest jednocześnie i racjonalistą, i chrześcijaninem i...człowiekiem przez duże "C", chociaż nie każdy zostaje czyimkolwiek przywódcą duchowym. Niektórzy nie "szukają" uczniów jak Chrystus, czy Sokrates, bo w zupełnie inny sposób służą sobie, ludziom i Światu. Wielu "marnie" kończy, o co potrafią zadbać wyznawcy innych bogów. Nie ma nic gorszego (szczególnie dla filozofów) niż SEKTY (i ta katolicka, i racjonalistyczna). Dla filozofów (i wszystkich innych), dobrze by bylo, gdyby wszyscy byli filozofami, ale niestety, na to trzeba "trochę" poczekać. Internet może skrócić czas oczekiwania.

Przemek K.
>Tylko filozof rozumie kim jest, co wie, w co wierzy, co
>wyznaje, i jaka jest różnica między tymi pojęciami.

Nawet jak mówi, "wiem, że nic nie wiem?"

>Ludzie
>dzielą się na filozofów i wyznawców filozofii. W dodatku,
>wyznawcy "myślą", że istnieje wiele filozofii i że jedna
>myśl filozoficzna obala inną.

Na pewno istnieje tylko jedna filozofia?

Przypomina mi się tu Tatarkiewicz, który wśród zasług klasycznej filozofii w Grecji, wymienił nie tylko odkrycie prawd bezwzględnych, ale i ustalenie prawd względnych, w których odnajdują się ludzie w różnych pokoleniach. Ale tych prawd jest wiele, a nie jedna. I to wzajemnie sprzecznych.

> Stąd wyznawcy różnych bogów i
>bożków (w tym: RACJONALIZMU). Filozofia była i jest tylko
>jedna, a każdy filozof jest jednocześnie i racjonalistą, i
>chrześcijaninem i...człowiekiem przez duże "C", chociaż nie
>każdy zostaje czyimkolwiek przywódcą duchowym.

Dlaczego filozofia implikuje chrześcijaństwo?

Filozofia to dosłownie umiłowanie mądrości. Oczywiście, można uznać, że "Mądrość" jest tylko jedna, pisać ją z dużej litery i utożsamić z Bogiem. To zmieni znaczenie słowa filozofia, w porównaniu do zwykle stosowanego. Ale nawet to nie implikuje, że "filozof jest chrześcijaninem".
rozumek
>Nawet jak mówi, "wiem, że nic nie wiem?"
Szczególnie wtedy.
>Na pewno istnieje tylko jedna filozofia?
Na pewno! Od razu Ci powiem, że "wiem, że nic nie wiem" na temat filozofii (to "nic" to po prostu okruszek w porównaniu z całą wiedzą na temat historii opisywania pojmowania, czy ROZUMIENIA) i nie mam dyplomu filozofa.
>Przypomina mi się tu Tatarkiewicz, który wśród zasług klasycznej filozofii w Grecji, wymienił nie tylko odkrycie prawd bezwzględnych, ale i ustalenie prawd względnych, w których odnajdują się ludzie w różnych pokoleniach. Ale tych prawd jest wiele, a nie jedna. I to wzajemnie sprzecznych.
Nie ma prawd sprzecznych. Sprzeczne są tylko z kłamstwami. Istnieje wiele prawd, w tym sensie, że na każdy temat inna. I są wzgledne, jak ruch. Byłyby bezwzgledne, gdybyśmy żyli nie w "filmie", ale na "fotografii" (w wielowymiarowej przestrzeni nie byłoby czasu)
>Dlaczego filozofia implikuje chrześcijaństwo?
To nie żadna filozofia je implikuje, tylko filozofowie. Jeśli ktoś ROZUMIE, to "nie opłaca" mu się żyć sprzecznie z zasadami głoszonymi przez któregokolwiek filozofa. Byłoby to NIERACJONALNE. A skoro żyje zgodnie z "nakazami" Chrystusa, to chyba można uznać go za chrześcijanina? Chyba bliższe jest mu ono niż temu, kto te zasady tylko wyznaje (a robi "swoje")? Po prostu, wiele wskazuje na to, że Chrystus był filozofem (naukowcem), chociaż wykorzystywał filozofię nie do opisywania, ale np. zamieniania wody w wino.
>Filozofia to dosłownie umiłowanie mądrości. Oczywiście, można uznać, że "Mądrość" jest tylko jedna, pisać ją z dużej litery i utożsamić z Bogiem. To zmieni znaczenie słowa filozofia, w porównaniu do zwykle stosowanego. Ale nawet to nie implikuje, że "filozof jest chrześcijaninem".
"zwykle stosowanego" przez wyznawców, utożsamiających mądrego z jego mądrością.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli ktoś ROZUMIE
ROZUMIE, ale CO?

>to "nie opłaca" mu się żyć sprzecznie z zasadami głoszonymi przez któregokolwiek filozofa. Byłoby to NIERACJONALNE.
Mało znam się na filozofii, bo ledwie "liznąłem" ją przez dwa semestry na studiach, ale jeszcze nie zapomniałem, że istnieją przeróżne koncepcje filozoficzne, w tym także wzajemnie sprzeczne. Tym samym nie ma możliwości żyć ZGODNIE z wszystkimi poglądami wszystkich filozofów.

>A skoro żyje zgodnie z "nakazami" Chrystusa, to chyba można uznać go za chrześcijanina?
O KIM mówisz - filozofach, o "ktosiu kto ROZUMIE"?
O jakich "nakazach" Chrystusa mówisz? Jeśli chodzi ci o tzw. przykazanie miłości, no to sorry, ale nie Chrystus wymyślił miłość, dobroć, uczynność, szacunek itd. itp.

>Po prostu, wiele wskazuje na to, że Chrystus był filozofem (naukowcem), chociaż wykorzystywał filozofię nie do opisywania, ale np. zamieniania wody w wino.
Zdolność zamiany wody w wino nie jest filozofią, o ile mi wiadomo nie są też znane żadne naukowe metody zamiany wody w wino. Chyba powinieneś użyć słowa MAGIA.
rozumek
>Zdolność zamiany wody w wino nie jest filozofią, o ile mi wiadomo nie są też znane żadne naukowe metody zamiany wody w wino. Chyba powinieneś użyć słowa MAGIA.
Nie wiem, co w co Chrystus zamienił, bo zdarzenie opisali wyznawcy. Dzisiejsi, każdy przekaz satelitarny uważają za magię. Dobrze, że przestali zaglądać do telewizora, żeby wyciągnąć z niego prezentera.
placownik (17853 punktów)

>Nie ma prawd sprzecznych. Sprzeczne są tylko z kłamstwami.

   Zapewne wkrótce będą dostępne w necie materiały z VI Debaty Tischnerowskiej poświęconej różnym odpowiedziom na pytanie "Cóż jest prawda". Warto abyś ich poszukał i zapoznał się z nimi. To szansa na choćby tylko otarcie się o Filozofię.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
Nie należę do wyznawców któregokolwiek filozofa, bo wolę filozofię od filozofów, a zresztą, było i jest ich zbyt wielu, żeby z każdym prowadzić dysputy. Filozofia jest natomiast jedna: na całą prawdę, składa się NIESKOŃCZONA liczba prawd szczegółowych (jej bitów). Dlatego, filozofia, to nie poznanie CAŁEJ prawdy, ale jej ROZUMIENIE. Dzięki temu rozumieniu, odróżnia się każdą przyczynę od każdego możliwego jej skutku i można nie tylko opisać co się zechce (nigdy WSZYSTKO), ale też spowodować. A gdy się spowoduje (np. zamieni wodę w wino) wyznawcy okrzykną Cię cudotwórcą. Oczywiście można tworzyć iluzje (próbować manipulować opinią publiczną), ale można też NAPRAWDĘ coś powodować, czyli tworzyć nowego (od dzieci zaczynając, na skomplikowanych dziełach inżynierskich kończąc, albo i nie kończąc). To pierwsze robią wyznawcy filozofów, to drugie - zwykli ludzie i sami filozofowie(=prawdziwi naukowcy).
placownik (17853 punktów)

   W Twoich postach pobrzmiewa wyraźnie echo tezy znanego filozofa. Teza ta brzmi: "Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić."

   Teza ta ma charakter postulatu, dlatego nie ma sensu oceniać jej w kategoriach prawdy bądź fałszu. Warto jednak pamiętać, że próby jej praktycznego stosowania kosztowały świat miliony ludzkich istnień.

   Prawdziwe natomiast wydaje mi się stwierdzenie : Filozofia zmienia świat. I dlatego tym, którzy twierdzą, że jest inaczej, nie tylko nie należy wierzyć, ale ponadto powinno się uważnie patrzeć na ręce.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
>   W Twoich postach pobrzmiewa wyraźnie echo tezy znanego filozofa. Teza ta brzmi: "Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić."

Moja teza brzmi: filozofowie rozmaicie tylko byli interpretowani przez swoich wyznawców (erudytów); idzie jednak o to, że wyłącznie dzięki nim, ludzie rządzą Światem (a nie innymi ludźmi) i dzięki nim (tym wczorajszym, dzisiejszym i jutrzejszym), wszyscy przetrwamy. Filozofem był Einstein, M. Kolbe i JPII. Była nim też Matka Teresa. Ani Hitler, ani Lenin nimi nie byli. Nie jest też większość dyplomowanych filozofów.
placownik (17853 punktów)

   Posługujesz się własnymi pojęciami filozofa i filozofii. Nie są to pojęcia powszechnie przyjęte i dlatego dyskusja z Tobą na interesujące Cię tematy jest po prostu niemożliwa tak długo, jak długo nie postarasz się o przyzwoite zdefiniowanie pojęć, którymi się posługujesz.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
>Posługujesz się własnymi pojęciami filozofa i filozofii.
Tak jak każdy inny, posługuję się własnymi definicjami słów, bo wszelkie wyrażanie WŁASNYCH myśli, polega głównie na definiowaniu i precyzowaniu słów określających pojęcia. Kto myśli słowami, ten po prostu myśli, że myśli, czyli jest zakochanym w filozofach "filozofem".
placownik (17853 punktów)

>Tak jak każdy inny, posługuję się własnymi definicjami słów, bo wszelkie wyrażanie WŁASNYCH myśli, polega głównie na definiowaniu i precyzowaniu słów określających pojęcia.

   Wyrażanie własnych myśli ma głównie na celu ich komunikowanie, przekazywanie, dzielenie się nimi z drugą osobą. Żeby ten proces komunikacji był efektywny, definicje słów powinny być wspólne dla nadawcy i odbiorcy komunikatu słownego. Jeśli wiesz, że Twoja definicja jest różna od definicji jaką posługuje się odbiorca, warto mu o tym wyraźnie powiedzieć i, jeśli to jest możliwe, podać mu swoją. Czy to taka wielka filozofia? Mam nadzieję, że wyczuwasz sens w jakim użyłem w poprzednim zdaniu słowa filozofia.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rozumek
>Jeśli wiesz, że Twoja definicja jest różna od definicji jaką posługuje się odbiorca, warto mu o tym wyraźnie powiedzieć i, jeśli to jest możliwe, podać mu swoją. Czy to taka wielka filozofia? Mam nadzieję, że wyczuwasz sens w jakim użyłem w poprzednim zdaniu słowa filozofia.

Pewnie, że rozumiem, bo wyłącznie od tego mam rozumek, zeby rozmówcę (i nie tylko jego) ROZUMIEĆ.
A co ja innego tu robię, oprócz tego, że definiuję sens słowa "filozof" oraz ""filozof""? Po prostu, moim zdaniem, filozofia nadal pozostaje matką wszechnauk, więc nieprawdą jest, że Kopernik, Curie-Skłodowska czy Einstein, nie byli filozofami. Byli. I to nie gorszymi od Sokratesa czy Marksa (a ten drugi, wcale nie był gorszy od pierwszego). Nieprawdą jest również, że dyplomowani filozofowie, to filozofowie (to samo z innymi "naukowcami"), bo większość z nich to "filozofowie". Filozofia zawsze miała sporo "dzieci nieślubnych" (np. najprawdziwszych filozofów wśród chłopów), ale nigdy nie zostawało się filozofem z niczyjego mianowania (nawet opinii publicznej).
Filozofem zostaje się "odczytując" (rozumiejąc) cudze myśli, a nie wyrażające je słowa. Dlatego szkoda, że wycięliście opinię tego, co nic a nic nie rozumiejąc, przypisywał mi własną bezmyślność. Niezależnie od tego, który z rozmówców wykazał się głupotą, warto by inni ją poznawali, bo własnie na głupocie innych, filozof najlepiej uczy się mądrości (za to niczego się nie nauczy, z publikowanych niepotrzebnie fragmentów internetowych adresów).
Pozdrawiam wzajemnie.
Przemek K.
>>Na pewno istnieje tylko jedna filozofia?
>Na pewno! Od razu Ci powiem, że "wiem, że nic nie wiem" na temat filozofii (to "nic" to po prostu okruszek w porównaniu z całą wiedzą na temat historii opisywania pojmowania, czy ROZUMIENIA) i nie mam dyplomu filozofa.

Tatarkiewicz pisze, że filozofia rodzi się bądź z podziwu, bądź ze zwątpienia. Myślę, że już stąd mamy dwie różne filozofie.

>>Dlaczego filozofia implikuje chrześcijaństwo?
>To nie żadna filozofia je implikuje, tylko filozofowie. Jeśli ktoś ROZUMIE, to "nie opłaca" mu się żyć sprzecznie z zasadami głoszonymi przez któregokolwiek filozofa. Byłoby to NIERACJONALNE. A skoro żyje zgodnie z "nakazami" Chrystusa, to chyba można uznać go za chrześcijanina? Chyba bliższe jest mu ono niż temu, kto te zasady tylko wyznaje (a robi "swoje")? Po prostu, wiele wskazuje na to, że Chrystus był filozofem (naukowcem), chociaż wykorzystywał filozofię nie do opisywania, ale np. zamieniania wody w wino.

Nie zgodzę się. Owszem -- systemy etyczne, dajmy na to, są w większości z sobą zgodne, jeśli chodzi o nakazy dla postępowania na codzień. Powiedzmy, że w 90-95%. Ale pozostaje to 5-10%, gdzie różnice poglądów na świat, rozumienia i przeżywania świata, wprowadzają różnice w naszym postępowaniu. Oczywiście, możesz powiedzieć, że się i tak jest "większościowo" chrześcijaninem. Ale wtedy i to słowo zostaje wyprane z wszelkiego znaczenia.
rozumek
>Tatarkiewicz pisze, że filozofia rodzi się bądź z podziwu, bądź ze zwątpienia. Myślę, że już stąd mamy dwie różne filozofie.
Nikt nie wie, skąd wzięła się filozofia (nauka). Pewnie rodzi się razem z nami i razem z nami rozwija (dotyczy to i pojedynczego filozofa, i wszystkich razem wziętych). NA PEWNO filozofowie NIGDY ze sobą nie rywalizowali, bo ZAWSZE rozwijali to, co stworzyli inni. I nigdy niczyich dzieł ani myśli ani nie niszczyli, ani bezpłodnie nie pożerali (po to tylko, żeby po bezsensownym przetworzeniu, przekazać jako własne).
>Nie zgodzę się. Owszem -- systemy etyczne, dajmy na to, są w większości z sobą zgodne, jeśli chodzi o nakazy dla postępowania na codzień. Powiedzmy, że w 90-95%. Ale pozostaje to 5-10%, gdzie różnice poglądów na świat, rozumienia i przeżywania świata, wprowadzają różnice w naszym postępowaniu. Oczywiście, możesz powiedzieć, że się i tak jest "większościowo" chrześcijaninem. Ale wtedy i to słowo zostaje wyprane z wszelkiego znaczenia.
Tam, gdzie występują te różnice, postępujemy NIEETYCZNIE. Filozof może to zrobić wyłącznie przez POMYŁKĘ, a nie na skutek świadomej decyzji, bo filozof nie rządzi cudzym życiem i cudzymi decyzjami, ale własnymi. Za cudze czuje się TYLKO odpowiedzialny(bierze je pod uwagę), choć nie ma na nie wpływu.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>NA PEWNO filozofowie NIGDY ze sobą nie rywalizowali, bo ZAWSZE rozwijali to, co stworzyli inni.
Nie uważasz, że można ze sobą rywalizować w rozwijaniu?

>>Nie zgodzę się. Owszem -- systemy etyczne, dajmy na to, są w większości z sobą zgodne, jeśli chodzi o nakazy dla postępowania na codzień. Powiedzmy, że w 90-95%. Ale pozostaje to 5-10%, gdzie różnice poglądów na świat, rozumienia i przeżywania świata, wprowadzają różnice w naszym postępowaniu. Oczywiście, możesz powiedzieć, że się i tak jest "większościowo" chrześcijaninem. Ale wtedy i to słowo zostaje wyprane z wszelkiego znaczenia.
>Tam, gdzie występują te różnice, postępujemy NIEETYCZNIE.
Nie ma jednej etyki, więc co jedna uznaje za etyczne, to druga wcale nie musi.

>Filozof może to zrobić wyłącznie przez POMYŁKĘ, a nie na skutek świadomej decyzji, bo filozof nie rządzi cudzym życiem i cudzymi decyzjami, ale własnymi. Za cudze czuje się TYLKO odpowiedzialny (bierze je pod uwagę), choć nie ma na nie wpływu.
Nawet świętym zdarza się ulec pokusie całkiem świadomie.

Mam wrażenie, że powymyślałeś sobie własne definicje filozofii, filozofa, etyki itd. przy czym albo zupełnie nie zetknąłeś się z filozofią i nic na ten temat nie wiesz, albo co wiesz, to odrzuciłeś.
Najwyraźniej bowiem strasznie "filozofujesz".
Lorenc-Karcz (218 punktów)
Z niewiadomych mi przyczyn przyszła mi do głowy pewna myśl, która pozornie omija temat. Często słyszy sie podczas wywodów jakiegokolwiek osobnika naganę w stylu: " nie filozofuj"; "filozofujesz". Filozofia dla wiekszości społeczeństwa jest jedynie czczą gadaniną, bezproduktywnym zastanawianiem się nad oczywistosciami. Czy zatem można stwierdzić, iż ludzie dziela sie na filozofów i wyznawców filozofii? Zdaję mi się, iż nieświadoma wiekszość postępuje w eklektyczny sposób jaki prowadzi do pseudointelektualnego hedonizmu.
Zreszta filozofia czy tez filozof zdaję się być w pewnej mierze altruistą w momencie kiedy naucza. Dzieli się wiedzą ( choc mozna udowodnić, iz poprzez to wcale altruista nie jest, wręcz przeciwnie, ktoś juz kiedys powiedział, iż prawdziwego altruizmu nie ma) choc nie musi. Trudno mi sie tez pogodzic z myślą, że każdy filozof jest chrześcijaninem. Chyba, ze widzimy w chrzescijaństwie spadkobiercę najlepszych szkól filozoficznych. Warto też zauważyć, iż filozofia to równiez umiłowanie prawdy i jej poszukiwanie - oto madrość.
rozumek
Często słyszy sie podczas wywodów jakiegokolwiek osobnika naganę w stylu: " nie filozofuj"; "filozofujesz". Filozofia dla wiekszości społeczeństwa jest jedynie czczą gadaniną, bezproduktywnym zastanawianiem się nad oczywistosciami. Czy zatem można stwierdzić, iż ludzie dziela sie na filozofów i wyznawców filozofii?
Można, można. Filozofia to nauka stosowana. Można ją albo wyznawać (wyznawać WŁASNĄ mądrość), albo stosować (i ewentualnie uczyć stosować). "Nie filozofuj" może usłyszeć od wyznawcy zarówno filozof, jak inny wyznawca. Filozof powie raczej "nie pleć głupstw" (czasem powie to dyplomowanemu "filozofowi"), bo nie nazwie głupoty mądrością.
zima_bez_ciastka
>Tylko filozof rozumie kim jest, co wie, w co wierzy, co
>wyznaje, i jaka jest różnica między tymi pojęciami.
Proszę o wskazanie choćby jednego przykładu obrazującego postać 'filozofa' (rozumie się, że takiego, który bym znał).
Pozdrawiam
chinska zupka;) (118 punktów)
>Tylko filozof rozumie kim jest, co wie, w co wierzy, co
>wyznaje, i jaka jest różnica między tymi pojęciami.

filozof nie zawsze wie.
nie zawsze, wie kim jest
i czasem nie wie tez dokąd zmierza
kilka razy rozmawialam z ludzmi z wyksztalceniem filozoficznym i slyszalam podobną opinię mowiacą o tym, ze ci ktorzy na studiach sie przykladaja do tego przedmiotu, ktorzy chca znalezc sens, poznac istote bytu itd...najczesciej popelniaja samobojstwo, gdyz dochodzi do nich ze nie sa w stanie, objac wszystkiego swoim marnym w stosunku do calosci rozumkiem.

poza tym filozof nie musi byc chrzescijaninem.
Jarek (418 punktów)
>>Tylko filozof rozumie kim jest, co wie, w co wierzy, co
>>wyznaje, i jaka jest różnica między tymi pojęciami.
>filozof nie zawsze wie.
>nie zawsze, wie kim jest
>i czasem nie wie tez dokąd zmierza
>kilka razy rozmawialam z ludzmi z wyksztalceniem filozoficznym i slyszalam podobną opinię mowiacą o tym, ze ci ktorzy na studiach sie przykladaja do tego przedmiotu, ktorzy chca znalezc sens, poznac istote bytu itd...najczesciej popelniaja samobojstwo, gdyz dochodzi do nich ze nie sa w stanie, objac wszystkiego swoim marnym w stosunku do calosci rozumkiem.
>poza tym filozof nie musi byc chrzescijaninem.
>
Po pierwsze Filozofia nie jest nauką, ale jej umiłowaniem, osoby idące na ten kierunek na różne uniwersytety idą tam w celu poznania Filozofów i ich teorii, kierunków. Studia filozoficzne są oczywiście w stanie wywołać w człowieku zainteresowanie "światem", ale jest to promil osób nawet kończących studia filozoficzne. I może to jest powód że ludzie ci, często mają problemy z sobą i innymi bo ich wiedza teoretyczna nie pokrywa się z ich postępowaniem i rodzi się mętlik w głowie. Są na to medyczne określenia......
Gowfrog
>Tylko filozof rozumie kim jest, co wie, w co wierzy, co
>wyznaje, i jaka jest różnica między tymi pojęciami.

wydaje mi się, że ludzie filozofują właśnie ponieważ tak naprawdę nie wiedzą kim są i starają się to określić, nie wiedzą, co wiedzą i mądrze zakładają, że nic. skąd się tutaj wziąłem, dokąd dążę etc.? rozmyślając, próbują odkryć swoje miejsce w świecie - na Ziemii i we wszechświecie, znaleźć cel swojego istnienia, sens.

>W dodatku, wyznawcy "myślą", że istnieje wiele filozofii i że jedna myśl filozoficzna obala inną.

bo istnieje. każdy twierdzi co innego i nikt nie jest w stanie nikogo obalić, bo wszyscy mają tak samo marne podstawy by twierdzić, że jego teoria jest prawdziwa. wszyscy wykazują się logiką, ale brak im laboratoryjnego potwierdzenia. to tezy są po prostu, co pokolenie inna.

>Filozofia była i jest tylko jedna,

w jakim sensie? która to? musisz to rozwinąć...

zgadzam się, że byłoby nam łatwiej gdyby wszyscy zadawali sobie podobne pytania i szukali na nie odpowiedzi, gdyby wszyscy ludzie MYŚLELI, rozważali zamiast zajmować się konsumpcyjnym napychaniem gęby. Ale to niepokojące wątpliwości, tym bardziej, że tylu ludzi przed nami starało się udzielić odpowiedzi i każdy udzielił innej, czyli w pewnym sensie nie odpowiedział nikt. a filozofia to coś prywatnego jeśli już stosować ją w życiu, coś personalnego, każdy ma własną o ile zada sobie trud określenia jej; społeczeństwo chciałoby jednej uniwersalnej, ale składa się z jednostek o różnych wymaganiach i potrzebach - stąd filozofia konsumencka, która świetnie się sprawdza. nie wiem, czy wyrażam się zrozumiale - ludzie w obecnej kulturze już nie muszą zadawać sobie tych pytań, znają swoje miejsce w świecie, nagrody i kary i czują się bezpiecznie. nie chcą zachwiać owej fikcyjnej równowagi; kim jesteś? Józef K., skąd pochodzisz? z W-wy - tam się urodziłem, dokąd zmierzasz? pnę się po stopniach drabiny społecznej aż na jej szczyt, robię karierę... etc. praca, dom, samochód, obiad w restauracji raz w miesiącu co by zaszaleć... po co się zadaje takie pytania? do czego wszyscy dążymy? do szczęścia jak sądzę - oni twierdzą, że im większy i bardziej błyszczący samochód, tym szczęśliwsi są... ja zauważyłam frustrację i zniewolenie.
pozdr
Jarek (418 punktów)
>wydaje mi się, że ludzie filozofują właśnie ponieważ tak naprawdę nie wiedzą kim są i starają się to określić, nie wiedzą, co wiedzą i mądrze zakładają, że nic. skąd się tutaj wziąłem, dokąd dążę etc.? rozmyślając, próbują odkryć swoje miejsce w świecie - na Ziemii i we wszechświecie, znaleźć cel swojego istnienia, sens.
Początkiem filozofii jest określenie kim jestem i jakie jest moje miejsce w świecie, co jest dla mnie ważne, dokąd zmierzam, moje priorytety. Jeśli już udało się nam to osiągnąć, czyli tzw. Spokój wewnętrzny to możemy się poważnie zająć " FILOZOFIĄ"
Głąbiński (3538 punktów)
>...tylu ludzi przed nami starało się udzielić odpowiedzi i każdy udzielił innej...
W tym zdaniu dopatruję się przejawu głównej przyczyny nieporozumień widocznych w początkowych postach w kwestii mnogości prawd, względności pojęć itd.
Sytuacja opisana w cytowanym zdaniu powstaje z ograniczoności naszej wiedzy. Mówiąc, że istnieje wiele prawd, wyrażamy fakt, że każde nasze poznanie jest jedynie cząstkowe. Nie jest nam dostępna prawda pełna, absolutna, a tylko taka jest jedyna. Jej poznanie cząstkowe, prowadzi do formułowania twierdzeń (sądów o prawdach), które opisują poprawnie tylko ograniczony wycinek rzeczywistości, a poza tym są sprzeczne z innymi prawdami cząstkowymi. Przypomina to trochę sytuację w matematyce. Mamy geometrię Euklidesa, Łobaczeweskiego, Minkowskiego i wiele innych. Każda jest inna, ponieważ wychodzi z innych przyjętych założeń (aksjomatów), każda jest prawdziwa w zakresie określonym przez te nieweryfikowalne twierdzenia podstawowe, a zarazem są wzajemnie sprzeczne, każda z nich udziela innej odpowiedzi na to samo pytanie.

Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365