 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-05-2006 08:10 | Jarek (418 punktów) | Świat bez prądu | Czy uzależnienie od źródeł zasilania ( po prostu prądu), nie doprowadzi kiedyś ludzkości na skraj drogi bez odwrotu. Wyobraźcie sobie że zostaje wyłączony prąd, od windy, dystrybutory paliwowe, łączność, światło i ciepło, nic nie działa - armagedon ? Nie potrafimy żyć bez prądu, czy dali byśmy radę przetrwać. Nie potrzebna żadna katastrofa kosmiczna by nasza cywilizacja zakończyła żywot.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| jarekland (142470 punktów) | >Nie potrafimy żyć bez prądu, czy dali byśmy radę przetrwać. >Nie potrzebna żadna katastrofa kosmiczna by nasza >cywilizacja zakończyła żywot. Z pewnoscia wtedy nasza cywilizacja cofnęłaby się znacznie w czasie, swoisty wehikuł czasu (swoją drogą mogłby to być ciekawe doświadczenie-co nie znaczy że życzę tego sobie lub komukolwiek). Jest też niemal pewne że zginęłoby wielu ludzi (może nawet bardzo wielu) ale nie wszyscy. Na czym opieram swoje twierdzenie? Na historii niemieckich obozów koncentracyjnych czy radzieckich gułagów. Nie wszyscy zgineli. Człowiek potrafi znieść wiele. Piramidy egipskie wybudowano nie tylko bez prądu ale nawet bez koła.
|
|
 | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Nie rozimiem co mają obozy koncentracyjne do braku prądu? Pewne wyobrażenie co się dzieje, gdy zabraknie prądy dają przypadki, gdy prądu rzeczywiście zabrakło (w obozach prąd był!) np. wydarzenia z 2003 roku, gdy w USA i Kanadzie 50 mln ludzi żyjących w wielkich miastach zostało pozbawionych prądu przez awarię działającą na zasadzie domina.
|
|
|  | | jarekland (142470 punktów) | >Nie rozimiem co mają obozy koncentracyjne do braku prądu? W obu przypadkach (w nemieckich obozach koncentracyjnych i radzieckich gułagach a także w Amaryce w 2003 roku były trudne warunki życia (chociaż ich skala i jakośc była inna).
|
|
| Volrath (3440 punktów) | Ludzie by się wtedy dostosowali. Dawniej już żyliśmy bez prądu, prąd mamy jako ludzkość od niedawna.
Poza tym wątpię by tak po prostu nagle nikt nie miał prądu. Nawet po wyczerpaniu się złóż prąd będzie dostępny (choć trudno i głównie dla nieco bogatszych) - w końcu występują naturalne źródła, światło słoneczne, woda i wiatr.
|
|
 | | Jarek (418 punktów) | Z tym dostosowaniem mógłby być duży problem, dostosowanie ( bez większych konsekwencji) wiąże się z ewolucją a nie rewolucją. Ja nie mówię o chwilowym braku źródeł zasilania, o "pewnych trudnościach". Bez źródeł zasilania nie jesteśmy w stanie nawet spuścić wody w toalecie ! Czyż nie ? Ile osób na świecie potrzebuje prądu, tylko do oddychania ! Jak by się tak przyjrzeć dokładnie to nie ma chyba żadnej dziedziny życia i naszych potrzeb, które nie potrzebują energii.
>Poza tym wątpię by tak po prostu nagle nikt nie miał prądu. Nawet po wyczerpaniu się złóż prąd będzie dostępny (choć trudno i głównie dla nieco bogatszych) - w końcu występują naturalne źródła, światło słoneczne, woda i wiatr.
Kogo będzie stać na energię odnawialną, żeby zbudować urządzenia do odbioru takiej energii potrzebne były i są źródła energii nieodnawialnej ( przynajmniej do dzisiaj). Energia atomowa ?
|
|
|  | | Volrath (3440 punktów) | >Z tym dostosowaniem mógłby być duży problem, dostosowanie ( bez większych konsekwencji) wiąże się z ewolucją a nie rewolucją.
Prąd ma ostatnie kilka pokoleń ludzi. Wcześniej prądu nie było, a ludzie żyli i mieli się wcale nie najgorzej.
>Ja nie mówię o chwilowym braku źródeł zasilania, o "pewnych trudnościach".
Ja też nie mówię o chwilowej zmianie.
>Bez źródeł zasilania nie jesteśmy w stanie nawet spuścić wody w toalecie !
Toalety pojawiły się przed prądem (fakt, że początkowo mieli je tylko bogaci - ale tak jest z prawie każdym nowym wynalazkiem)...
Chińczycy wpadli na pomysł spłuczki jakieś 2 tys. lat temu, a Europejczycy w okolicach XVI wieku.
>Ile osób na świecie potrzebuje prądu, tylko do oddychania !
Nie wiem ile, ale podejrzewam, że mniejszość.
Bez prądu byłby kłopot głównie z transportem, przechowywaniem, przetwarzaniem i produkcją żywności. Mogłoby zacząć nie starczać (żywności) - pewnie nastąpiłaby duża fala głodu na świecie.
> Jak by się tak przyjrzeć dokładnie to nie ma chyba żadnej dziedziny życia i naszych potrzeb, które nie potrzebują energii.
No nie ma. Ale nie każda energia jest w postaci prądu elektrycznego.
>Kogo będzie stać na energię odnawialną, żeby zbudować urządzenia do odbioru takiej energii potrzebne były i są źródła energii nieodnawialnej ( przynajmniej do dzisiaj). Energia atomowa ?
Mogę się założyć, że wtedy dopiero ludzie sięgną - z braku źródeł - po energię atomową i słoneczną. Poza tym to nie zaskoczy nas z dnia nadziej, nie będzie tak, że jednego dnia mamy, a drugiego kurek zakręcony bo się skończyło. Prognozy końca będą się pojawiać na kilka lat przed końcem, czym bliżej tym bardziej dokładne. Wtedy ludzie prawdopodobnie ogólnie rzucą się w kierunku zbierania rezerw i tworzenia elektrowni atomowych oraz źródeł naturalnych (nie tylko państwa, ale także prywatnie, na pewno panele słoneczne nagle będą bardzo w modzie gdy ceny energii z źródeł nieodnawialnych zaczną rosnąć...).
|
|
| |  | | madej |
>Prąd ma ostatnie kilka pokoleń ludzi. >Wcześniej prądu nie było, a ludzie żyli i mieli się wcale nie najgorzej. Ale za to teraz bardzo się uzależnili i zwiększyła się znacznie ilość ludzi na Ziemi, mieszkańcy miast nie mieli by prawie szans przetrwania.
>Chińczycy wpadli na pomysł spłuczki jakieś 2 tys. lat temu, a Europejczycy w okolicach XVI wieku. A co który Chińczyk wtedy używał toalety, czy Europejczyk - masa liczy się. >Nie wiem ile, ale podejrzewam, że mniejszość. Ale czy chciałbyś być w tej mniejszości lub ktoś tobie bliski ? >Bez prądu byłby kłopot głównie z transportem, przechowywaniem, przetwarzaniem i produkcją żywności. Mogłoby zacząć nie starczać (żywności) - pewnie nastąpiłaby duża fala głodu na świecie. Duża ???? KANIBALIZM
>Ale nie każda energia jest w postaci prądu elektrycznego. A O CZYM MYŚLISZ ?
>Mogę się założyć, że wtedy dopiero ludzie sięgną - z braku źródeł - po energię atomową i słoneczną. Oby nie było za późno, lub za mała dostępność.
|
|
| | |  | | Volrath (3440 punktów) | >Ale za to teraz bardzo się uzależnili i zwiększyła się znacznie ilość ludzi na Ziemi, mieszkańcy miast nie mieli by prawie szans przetrwania.
Na pewno nie wszyscy. Populacja ludzi szybko by spadła. Zakładając, że przejście do braku prądu byłoby nagłe.
>A co który Chińczyk wtedy używał toalety, czy Europejczyk - masa liczy się.
Masa nie jest tak istotna - liczy się to, że toalety bez prądu działają tak samo jak z. Nie wiem jak Twoja, ale moja działa bez prądu.
>>Nie wiem ile, ale podejrzewam, że mniejszość. >Ale czy chciałbyś być w tej mniejszości lub ktoś tobie bliski ?
Nie chciałbym. Co nie zmienia faktu, że o wiele gorszym efektem braku prądu byłby głód.
>Duża ???? KANIBALIZM
Byłoby tak, jak w wielu co biedniejszych krajach Afryki. Ale nie sądze by nastąpił kanibalizm. Chociaż na pewno walki by się pojawiły.
>>Ale nie każda energia jest w postaci prądu elektrycznego. >A O CZYM MYŚLISZ ?
Chociażby energia zawarta w jedzeniu.
>>Mogę się założyć, że wtedy dopiero ludzie sięgną - z braku źródeł - po energię atomową i słoneczną. >Oby nie było za późno, lub za mała dostępność.
Obecnie jest taka sobie dostępność bo i popyt jest mały. Większości nie opłaca się korzystać z odnawialnych źródeł gdy dostęp do nieodnawialnych jest łatwy i tani. Ale jak stanie się drogi, to popyt znacząco wzrośnie, wzrośnie więc i dostępność, a cena spadnie (tutaj będą też miały znaczenie technologie - dzięki którym np. rośnie efektywność i maleje cena pozyskiwania energii ze słońca).
|
|
| | | |  | | Balkowski (5685 punktów) | > Masa nie jest tak istotna - liczy się to, że toalety bez prądu działają tak samo jak z. Nie wiem jak Twoja, ale moja działa bez prądu.Tzn. co niby działa bez prądu? OK, czynnik ludzki  pracuje tak jak powiedziałeś sam z siebie, spłuczka też jeszcze całkiem mechanicznie zadziała, ale woda sama się chyba nie podpompuje. Jeśli mieszkasz na parterze to pół biedy, wiaderko i do studni, ale np. na dziesiątym piętrze wieżowca (przypominam - windy w założeniach nie działają) może być z tym trochę ciężej.
|
|
| | | | |  | | Volrath (3440 punktów) | Mieszkam w domku jednorodzinnym. Akwedukty, wieże ciśnień tudzież inne mechaniczne wynalazki się zbuduje.  Może piątego piętra nie sięgnie, ale na parterze (a może i trochę wyżej) woda będzie.
|
|
| | | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > Mieszkam w domku jednorodzinnym.> Akwedukty, wieże ciśnień tudzież inne mechaniczne wynalazki się zbuduje.  > Może piątego piętra nie sięgnie, ale na parterze (a może i trochę wyżej) woda będzie.  Albo proste generatory wodne i wiatrowe. (tzn. młyny) 5 piętro spokojnie da się osiągnąć z użyciem takich wynalazków. A tam raczej nikt nie zburzy - systemy kontroli na razie są elektryczne, ale nie powinno być szczególnie skomplikowanym przebudowanie ich. Takie rozwiązania są dobre nawet na dużą skalę. Poza tym zawsze można mieć generatory Tesli. Istnieją, mają się dobrze, ale nie stosuje ich nikt na dużą skalę. Korzystają z różnic potencjału pola magnetycznego Ziemi oraz indukcji. Oczywiście baterie słoneczne są dużo tańsze. Prawdziwy problem będzie, jeśli metali zabraknie. (nieprędko) Z kamienia znacznie trudniej cokolwiek wyprodukować.
Przeszedłem sam siebie i stanąłem obok. No i co z tego?
|
|
| Balkowski (5685 punktów) | >Czy uzależnienie od źródeł zasilania ( po prostu prądu), >nie doprowadzi kiedyś ludzkości na skraj drogi bez odwrotu. >Wyobraźcie sobie że zostaje wyłączony prąd, od windy, >dystrybutory paliwowe, łączność, światło i ciepło, nic nie >działa - armagedon ? Jak już powiedzieli poprzednicy - gdyby ktoś z dnia na dzień zdematerializował całe zapasy węgla, ropy i gazu to owszem byłoby niewesoło. Ale po pierwsze będzie to proces stopniowy i ceny będą powoli rosły z roku na rok, co będzie promować alternatywne źródła energii i energooszczędne technologie. Dla równoagi w międzyczasie pewnie odkryje się też parę nowych złóż albo zacznie wydobywać z tych które teraz nie są nawet brane pod uwagę jakos nieopłacalne. Co do innych źródeł alternatywnych to wg mnie zacznie się w końcu korzystać z energii słonecznej. Na razie wysoki koszt produkcji i niska wydajność powodują że nie są one zbyt konkurencyjne dla reszty, ale na pewno coś się da z tym zrobić. Szczególnie jeśli zacznie brakować tradycyjnych surowców...
|
|
 | | Gowfrog (113 punktów) | Trudno mi wyobrazić sobie przyczynę globalnego zniknięcia energii elektrycznej, gdyby jednak do tego doszło to na świecie zapanowałby chaos - spanikowany tłum rabujący co się da, przestępcy korzystający z dezorientacji i mroku, oszalała strachem masa... Mnóstwo ofiar [co szczerze mówiąc nie wyszłoby na złe populacji, która i tak jest zbyt liczna]. To mogłoby stanowić ważny przełom w sposobie myślenia tak bezpiecznie się czującego społeczeństwa, tak spokojnego o swoją i następnych pokoleń przyszłość, tak pozbawionego wyobraźni. Ludzie zostaliby na lodzie, sami musieliby się o siebie zatroszczyć, bronić życia, zdobywać pożywienie i wodę [do ubikacji? myślę, że nie zaprzątaliby sobie tym głowy  ], zapewnić dach nad głową etc. Myślę, że dobre rzeczy mogłyby z tego wyniknąć. Pozdrawiam
|
|
|  | | madej | Powoli, tak mi się wydaje dochodzimy do jakiejś odpowiedzi np.: - może źródła energii nie są niezbędnym lub nie były, elementem ewolucji człowieka ( mam na myśli nie ewolucję techniczną, która gdzieś tam miała też dobry wpływ na ogólną ewolucję ale mówię o ewolucji umysłowej). Może poprzez rozwój techniczny ( wiele ułatwień w życiu codziennym) zapomnieliśmy o rozwijaniu mózgu ? Czym różni się człowiek XXI w. Od człowieka urodzonego 2500 lat temu ? Ktoś powie sprawnością manualną ? - a może przetrwają najsilniejsi, najsprytniejsi, no niekoniecznie fizycznie choć nie jest to nieuniknione - przetarcie się gatunku homo sapiens
|
|
| |  | | AstralStorm (558 punktów) | >Może poprzez rozwój techniczny ( wiele ułatwień w życiu codziennym) zapomnieliśmy o rozwijaniu mózgu ?
A gdzie tam, wielu ludzi poradziłoby sobie w sytuacji Robinsona. Jeśli natomiast mówisz o budowlach bardziej zaawansowanych... też jest znacznie lepiej, więcej jest specjalistów.
>Czym różni się człowiek XXI w. Od człowieka urodzonego 2500 lat temu ? Ktoś powie sprawnością manualną ?
Sprawnością być może, ale niekoniecznie na gorsze lub lepsze. Tak szczerze mówiąc różni się dostępem do źródeł wiedzy, komunikacją. Niczym innym.
Przeszedłem sam siebie i stanąłem obok. No i co z tego?
|
|
| | |  | | Lorenc-Karcz (218 punktów) | hmmmm...skutkiem brak prądu mógłby być brak mozliwosci dostępu do serwisu racjonalisty  zatem stawiam pytanie: czy racjonalizm w Polsce jest uzależniony od prądu?
|
|
| | | |  | | Goriot (124 punktów) | > hmmmm...skutkiem brak prądu mógłby być brak mozliwosci dostępu do serwisu racjonalisty> zatem stawiam pytanie: czy racjonalizm w Polsce jest uzależniony od prądu?> Wydaje mi się, że kazdy kto próbuje racjonalnie pojmować świat ma własne, wielkie źródło prądu, niezbędne do rozświetlania ciemności, w przeciwieństwie do tych osób, które światło odnalazły w bogu. Ich akumulatory zdaja się prawie zawsze być na wyczerpaniu. Pozdrawiam !
|
|
|  | | Konowal (6291 punktów) | brak prądu na pewno byłby katastrofą, a z katastrofy mało rzeczy wynika pozytywnych. Z historii zaś jak widać ludzie się mało uczą więc i ta katastrofa nie byłaby dostateczną nauczką.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
|
|
| Elektron | Brak prądu=wielka katastrofa, to pewne. Ale mnie się wydaje, że bardziej prawdopodobny jest scenariusz wyczerpania się zasobów ropy. Dalej przerobiłem 1 pytanie Jarka:
Czy uzależnienie od źródeł ropy, nie doprowadzi kiedyś ludzkości na skraj drogi bez odwrotu. Wyobraźcie sobie że zostają przerwane dostawy ropy ? staje transport lądowy, wodny lotniczy, nic nie działa - armagedon (czy tylko koniec wojny w Iraku)? Nie potrafimy żyć bez ropy, czy dali byśmy radę przetrwać. Niepotrzebna żadna katastrofa kosmiczna by nasza cywilizacja zakończyła żywot.
|
|
 | | AstralStorm (558 punktów) | > Czy uzależnienie od źródeł ropy, nie doprowadzi kiedyś ludzkości na skraj drogi bez odwrotu. Wyobraźcie sobie że zostają przerwane dostawy ropy ? staje transport lądowy, wodny lotniczy, nic nie działa - armagedon (czy tylko koniec wojny w Iraku)?
To drugie. Oczywiście ropa nie zniknie nagle. Zresztą silniki Diesla ładnie chodzą na: olej opałowy, którego jest dużo, i oleje roślinne - nawet bez tuningu. Po tuningu są równie wydajne jak te na ropę i do tego mniej zanieczyszczają środowisko...
Przeszedłem sam siebie i stanąłem obok. No i co z tego?
|
|
|  | | Jarek (418 punktów) | Ciekawy jest podtekst pytania, które zadał Elektron. Przyczyną tragedii człowieka może być walka o źródła energii. Ale tak ogólnie to raczej jesteście optymistami jeśli chodzi o nagły brak źródeł energii i oto czy człowiek da sobie z tym redę. Ja nie jestem takim optymistą o danie sobie rady z brakiem energii. Obserwując olbrzymie uzależnienie, na każdym kroku w każdej dziedzinie życia śmiem wątpić czy człowiek będzie potrafił zrobić krok do tyłu - nie tylko myślę o wygodnym życiu, ale o przeżyciu.
|
|
| RudiMagx (280 punktów) | > Czy uzależnienie od źródeł zasilania ( po prostu prądu),> nie doprowadzi kiedyś ludzkości na skraj drogi bez odwrotu.Dziwne zawężenie ludzkości do cywilizacji w stylu zachodnim. Ludzkość nie kończy się na Polsce, USA i Europie. Nawet w tej chwli są na naszej planecie grupy ludzi, które żyją w ogóle bez prądu. Jeszcze większa liczba ludzi używa prądu raczej dla szpanu niż z potrzeby (np. ludy koczownicze). Posiadanie radia na baterię i telefonu komórkowego to chyba nie jest jeszcze zniewolenie przyzwyczajeniem do energii elektrycznej. Fakt, że właśnie ta część ludzkości, która używa najwięcej elektryczności, nadaje obecnie ton naszemu gatunkowi. Nawet jednak w razie nagłego wyginięcia tej cześći populacji, która jest zależna od prądu, nasz gatunek nie zginie, bo ci "zacofani" dadzą sobie radę sami. Będzie to kres cywlizacji jaką znamy ale nie kres ludzkości. Upadek cywilizacji to nie upadek ludzkości. Warto też może nadmienić, ża jak ostatnio czytałem, jest jeszcze nawet w Polsce jedna wieś bez prądu, a pojedynczych osób bez dostępu do sieci też jest trochę. Osobna sprawa, że jakoś sobie nie wyobrażam, że prądu może zabraknąć. Może stać się drogi ale przecież to nie problem. Przecież problemy nie biorą się z braku, tylko z nierównego podziału. Powszechność głodu na świecie to nie wynik niewydolności rolnictwa tylko polityki i ekonomii. Sama Europa jest w stanie wyżywić świat jeśli jej się to opłaci. Podobnie z prądem. Kurczenie się zasobów paliw kopalnych nie jest problemem. Problemem jest dystrybucja i podział ale to już całkiem inny temat. Pzdr serdecznie 
www.rudimagx.republika.pl
|
|
 | | Gowfrog (113 punktów) | >Obserwując olbrzymie uzależnienie, na każdym kroku w każdej dziedzinie życia śmiem wątpić czy człowiek będzie potrafił zrobić krok do tyłu - nie tylko myślę o wygodnym życiu, ale o przeżyciu.
Czego potrzebuje człowiek, by przetrwać? Ciepła - ogień grzeje, daje światło, pozwala przygotowywać posiłki; każdy mógłby iść do lasu i zdobyć drewno na opał, albo zbierać suszone kupy krowie - świetny opał. Jedzenia - będzie trzeba polować lub hodować własne zwierzęta, warzywa i owoce; brak prądu uniemożliwi przechowywanie żywności, a więc zakończy zabijanie na zapas, każdy zdobywałby tyle pożywienia ile byłby w stanie zjeść. Schronienia, dachu nad głową - wspólnymi siłami można postawić dom. Nie zginęłaby ludzkość, gdyby zabrakło prądu. Byłby to problem dla mieszkańców miast, którzy sami nawet żarówki nie potrafią zmienić, ale nie dla człowieka, który ma blade choć pojęcie o trzymaniu siekiery, hodowli zwierząt i uprawie ziemi, może kiedyś na ryby chodził... Jesteśmy nawet w lepszej sytuacji niż poprzednicy, którzy radzili sobie bez niego, bo go jeszcze nie znali, dzięki energii jesteśmy bardziej zaawansowani i mamy przedmioty, które ułatwiłyby życie. Nie doszłoby do niczego strasznego na skalę populacji, nie upadłaby cywilizacja, nie wyginęłaby ludzkość, nie byłoby żadnego kroku w tył. Z pewnością byłyby ofiary takiego stanu rzeczy, ale jak już wcześniej wspomniałam, to nawet lepiej - ludzi i tak jest za dużo, a już szczególnie takich, którzy niczego w życiu nie potrafią wytworzyć pracą swoich rąk - ani talerza bez zmywarki umyć, ani cegły na cegle postawić, ani łyżki z drewna wyskrobać. Po co takie ogniwa? Jaką użyteczność dla rodzaju mają? Myślę, że nie ma co wpadać w histerię - inni się tym zajmą. Prędzej czy później zastąpiono by współczesne źródła energii nowymi, może bardziej wydajnymi. Może taka "katastrofa" zmobilizowałaby ludzi i raczej doszłoby do skoku w przód niż kroku w tył. Pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|